Z rozsądkiem do Słewów

Pierwsze wzmianki o Słowianach pod ich własną, niezmienną w rdzeniu nazwą pochodzą od autorów z rzymskiej epoki klasycznej. Nie Juliusz Cezar pisał o nich pierwszy, lecz Lucius Kornelius Sisenna (zm. w 66 p.n.e.), który zanotował o włóczniach (lancach) słewskich – „Suevi lanceis configunt”. W 63 r. p.ne. Kornelius Nepot stwierdził, że król słewski Ariowist podarował pretorowi Quintyliuszowi Mettelusowi Celerowi kilku Indów. Dopiero teraz pojawiają się Słewowie u Juliusza Cezara, w pisanych przed 49 r. p.n.e., „Commentarii de Bello Gallico”. Niemal półtora wieku później powstaje najpopularniejsza relacja o słewskiej federacji – Tacyta w jego opisie Germanii.

Przeważająca część współczesnych historyków polskich jest przekonana, że Słowianie po raz pierwszy w źródłach pisanych pojawiają się w okresie schyłku Cesarstwa Rzymskiego pod nazwą Sclavinów. Ten oficjalny i nieprawdziwy pogląd upowszechnia wikipedia, stwierdzając: „Nazwa Sklawinów pojawiła się w IV w. n.e., w dziele teologicznym Cezariusza z Nazjanzu. Używali jej również Jordanes w swojej Kronice i Prokopiusz z Cezarei. Jordanes pisał, że ludy słowiańskie: pochodzą z jednej krwi i występują obecnie (VI w.) pod trzema nazwami: Wenedów, Antów i Sklawinów. Od początku VI wieku kronikarze greccy coraz częściej wspominają o Sklawinach ze względu na ich rosnący napór na Półwysep Bałkański. Opierając się na takiej podstawie, wynikającej z przywiązania do niespecjalnie wiernej oryginalnemu brzmieniu nazwie Sclaveni/Sklaveni, odrzuca się ewidentnie wcześniejszy zapis miana Słowian i brzmieniowo bliższy – Suevi/Słewi.

Takie postawienie sprawy przez naukowców prowadzi do absurdalnych tez. Oto, w 2014 r., w drugim wydaniu pracy „Wczesne dzieje Słowian w świetle ich języka”, Hanna Popowska-Taborska, pisze:

„Nie jesteśmy w stanie w sposób jednoznaczny określić lokalizacji pierwotnych siedzib słowiańskich

ani w świetle danych hydronimicznych;

ani w świetle analizy domniemanych słowiańskich etnonimów;

ani w świetle terminologii botanicznej i zoologicznej;

ani opierając się na współczesnych słowiańskich podziałach leksykalnych.

Wiemy jednak, że:

Słowianie (notoryczni, nie domniemani) wkraczają na arenę dziejową dopiero w VI w.”

Pomijając już – zlekceważenie przez Panią Profesor dociekań innych polskich językoznawców (np. Witolda Mańczaka), a także całkowite pominięcie wielokrotnie przedstawianej przez nas teorii o etnogenezie Słowian autorstwa Mario Alinei’ego czy ustaleń badaczy słoweńskich, a do tego też dorobku polskich archeologów z Józefem Kostrzewskim na czele i przede wszystkim najnowszych osiągnięć genetyki – uderza sposób sformułowania wniosku, który oddaje nastawienie badaczki. Spróbujmy odczytać co znaczą owi „notoryczni” i „domniemani” Słowianie.

Notoryczny:

1. «stale postępujący w pewien sposób, zwykle niewłaściwy»

2. «o zjawiskach negatywnych: ciągle się powtarzający»

Czyli Słowianie są powtarzalnie (niepoprawnie) niewłaściwi (negatywni).

Jeżeli zaś nie są tacy niepoprawnie negatywni (źli), to są „domniemani”.

Słowo domniemany jest imiesłowem przymiotnikowym biernym pochodzącym od czasownika domniemywać, czyli domyślać się, przypuszczać.

Czyli Słowianie inni niż niepoprawnie źli, czyli wcześniejsi niż z VI w. n.e., mogą być co najwyżej domyślni, przypuszczalni. W przypadku wybitnego językoznawcy należy przyjąć, że to precyzyjne określenie jego poglądu o ułomności lub przypuszczalnego (a nie rzeczywistego) istnienia Słowian. Bardzo ciekawe stanowisko, jak na slawistkę.

Tymczasem warto sięgać do rozsądku, a nie uprzedzeń. Sisenna, Nepot, Cezar i Tacyt używali łacińskiego alfabetu, który zapisywał dźwięki zgodnie z zasadami łaciny klasycznej. Zbitkę SUA/SUE czyta się według obowiązujących tych autorów zasad jak SŁA/SŁE. Najstarsze odpisy „Commentari de bello…” i „Germanii” miały formy Suevi lub Sueui, a więc należy je czytać Słewi lub Słełi. Według Wilhelma Bogusławskiego (powołującego się na Floriana Ceynowę), w XIX-wiecznych formach kaszubskiego Słewi to Słowianie. Warto też spróbować odpowiedzieć sobie na proste pytanie: Jak zapisaliby Cezar i Tacyt ‚ł’ przedniojęzykowe nie znając tego dźwięku z mowy ojczystej, ale mając do dyspozycji brzmienie pokrewne? Klasycznie czytane jako SŁE łacińskie SUE zaczęło zanikać wieki po ich śmierci – w IV w. n.e. i to właśnie wówczas Cezariusz z Nazjanzu wprowadza zapis SKLA, który dziwnym trafem opisuje ludy żyjące na tych samych terenach, na których rozciągała się wspólnota Słewów w opisach sprzed kilkuset lat. Obecnie za obowiązującą w polskiej nauce formę nazwy Słewów uważa się – Swebowie/Swebi. To efekt przekształceń w łacinie tradycyjnej, używanej wieki po Tacycie przez Franków. Wpłynęło to na zmiany zapisu i brzmienia nie tylko w wyrazie Suevi/Słewi. XIX-wieczni bismarckowscy „naukowcy” powymyślali więc sobie nową nazwę i zaczęto nawet zmieniać w kolejnych redakcjach przekazy Cezara i Tacyta. Podążyli za nimi Anglosasi i niestety Polacy. Dwa tysiące lat po odnotowaniu przez Rzymian pierwszej nazwy własnej Słowian, świat przekonał się, że ten Cezar to jakiś dyslektyk był – tak mu się literki poprzestawiały. Nie widać naukowego uzasadnienia tego poprawiania klasyków. Chyba, że tę praktykę umieścimy w tradycji interpretowania „Germanii”, o której Christopher Krebs, profesor Uniwersytetu Stanforda, stwierdził w publikacji z 2011 r., że odegrała ważną rolę w tworzeniu podstawowych pojęć ideologii nazistowskiej. Oczywiście to nie wina Tacyta, ale narracji, którą z jego dzieła „twórczo” wyinterpretowano.

Skoncentrujmy się więc teraz na najbardziej znanym opisie rzymskim obejmującym także ziemie dzisiejszej Polski. Tacyt dobitnie zapisał, że większość terytorium Germanii zamieszkiwali Słewowie (Suevi). Opis plemion federacji słewskiej, ich kultury, wierzeń, zachowań, organizacji pospolitego ruszenia przypomina to co później pisano o Słowianach. Wyraźnie wskazana jest tu wielka grupa plemion, która stanowi wspólnotę i odróżnia się od pozostałej zachodniej mniejszej części Germanii, ciągnącej się przy Renie i brzegu Morza Północnego. Granica państwa Słewów jest opisana:

Są przekonani, że kraj ich tym większą okrywa się sławą, im szerszy jest pas pustkowi wokół ich granic: pragną w ten sposób okazać, jak wiele plemion nie może oprzeć się ich mocy. Podobno zatem z jednej strony kraju Słewów rozciąga się pas pustkowi na około 600 000 kroków”.

Ta strona kraju Słewów od zachodu to Las Hercyński – Schwarzwald w dzisiejszych Niemczech, na 9 dni marszu szeroki. Dalej przedpole słewskiej federacji ciągnęło się aż do dzisiejszej Rumunii. Była to bariera ochronna państwa Słewów, sztucznie przez nich utrzymywana wojnami prewencyjnymi, co zresztą opisał Wincenty Kadłubek jako odganianie od granic Niemców i gnębienie różnych narodów (Celtów, Duńczyków itp.).

Jeśli dodamy, że piszący prawie tysiąc lat po klasycznych autorach rzymskich Adam z Bremy stwierdził „Słowiańszczyzna, największy z krajów germańskich, jest zamieszkana przez Winnilów, których dawniej zwano Wandalami. Jest to kraj przypuszczalnie większy nawet od naszej Saksonii; szczególnie jeżeli uwzględnimy w nim Czechów i Polan zza Odry, jako że nie różnią się te ludy ani obyczajem, ani językiem”, to czy nic z tego nie wynika dla historyków i językoznawców? Jak zauważył rozsądnie jeden z internetowych komentatorów: „Skoro w I i XI wieku opis terytorium obecnej Polski (i nie tylko) jest prawie taki sam, to stosując zasadę Brzytwy Ockhama musimy przyjąć, że to te same ludy, a dokładniej ich potomkowie tysiąc lat później”. Tym bardziej, że współczesne analizy genetyczne i antropologiczne potwierdzają ciągłość zamieszkiwania bezpośrednich biologicznych przodków niemal 60 proc. dzisiejszych Polaków oraz ponad 60 proc. Serbołużyczan i Kaszubów na ziemiach między Łabą a Wisłą.

Najbardziej dobitnie wykazują tę słowiańską ciągłość analizy kopalnego DNA. Na przykład szczątki wojów poległych nad Dołężą ok. 3 300 lat temu wykazały największą zbieżność z genotypami współczesnych Polaków, Skandynawów i południowych Europejczyków, czyli od tego czasu na terenie dzisiejszych wschodnich Niemiec żyli również ludzie o cechach genetycznych charakteryzujących współczesnych Słowian Zachodnich. Po co więc te zawiłe teorie o kilkukrotnej wymianie ludności, po to by po tysiącach lat wrócić do punktu wyjścia? Po co komu bajdurzenie o „notorycznych” i „domniemanych” Słowianach i niemożności ustalenia ich siedzib przed VI w.?

A prawda jest czytelna nie od dziś. Wilhelm Bogusławski, we wstępie do czterotomowej pracy „Dzieje Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej” z 1887 r., zauważa: „Dla przykładu wskażę Kalisz, nazwę którego erudyci uważają za keltycką przez Słowian przyjętą. Nie wierząc temu i będąc przekonanym, że Słowianie nad Prośną siedzieli wcześniej, niż Ptolemeusz w r. 161 zapisał nazwę Kalisza, zapytałem naszą mowę: zkąd się wziął Kalisz? Mowa odpowiada: Kalisz otrzymał nazwę od kaliska, miejscowości podmokłej, bagnistej, jakich dużo było za czasów Ptolemeusza, a znajdzie się i teraz niemało na porzeczach Noteci i w Prusach Zachodnich, gdzie jest kilkanaście osad z nazwami: Kaliska, Kaliszany, Kalisze itd. Z mowy więc dowiadujemy się, że przed Ptolemeuszem nad Prośną bytował ten sam lud, który zbodowawszy nad błotem Kalisz, pozostał na miejscu aż dotąd. Mogą więc być pewni Kaliszanie, że grodu, który ich przodkowie nad kaliskiem zbudowali, erudycya nie wydrze im na korzyść Keltów lub Niemców. Takich przykładów można znaleźć niezliczoną ilość: chodzi tylko o wyrzeczenie się zacofanej erudycyi i przejścia na drogę poszukiwań racyonalnych, bez wszelkich a priori uprzedzeń.

Oto prawdziwie mądre SŁEWA 🙂

Na zdjęciu tablica z nazwą wioski Słewów w dzisiejszej hiszpańskiej prowincji Galicja, gdzie na gruzach Cesarstwa Rzymskiego w V w. n.e. powstało Królestwo Słewów (Regnum Suevorum), fot. Froaringus/wikimedia.org.

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 77

  1. Te wasze teorie to jakieś pomieszanie z poplątaniem. Przecież ci Suevi to Szwaby, Szwabowie. Szwabia, kraina geograficzna w Niemczech – mówi ci to coś? Nawet wasz guru E. R. Bogusławski, w Historyi Słowian, pisze, że to Swewi = Swebi, Szwaby. Dawać Słowianom szwabską genealogię – o to nie podejrzewałbym nawet niemieckiej agentury w Polsce, a robią to…. rzekomi miłośnicy Słowiańszczyzny.

    • Cytuję Wilhelma Bogusławskiego, a nie E.R.B. Widać ten drugi też nie doczytał Tacyta ze zrozumieniem – proszę prześledzić jaki zasięg obejmowała wspólnota Słewów i porównać z obszarem Szwabii. Proszę przeczytać ten wpis i inne o Słewach ze zrozumieniem: jest dokładnie odwrotnie – to Niemcy ukradli słowiańską genealogię.

    • Naprawdę?? A pacz pan
      „Też Szkopi to nazwa Dorzyńców, od Skop (oko znamię małopolski chrobacji), tak jak Patzinacitarum (Pieczyngów) czyli Patzi’na’citarun (fonetycznie
      patrzy’na~(s+)cita’rum ~ patrzący Scyci) od naszego patrzeć, a nie od pat zabijać, nasz rdzeń zer’kać w niemieckim zerr znaczy niszczyć, czyli jest ciąg
      słowotwórczy scytyjskie pat’ ~ zabijać, nasze patz~pac’nąć uderzyć ~
      pat’rzeć, bo daje imię etniczne Zer’uanów (zer’kających), od których mieli
      pochodzić wszyscy Słowianie, czyli mamy dwa synonimiczne ciągi
      słowotwórcze, zerinen(niszczyć), zerkać od narodu Zeruanów i patrzeć,
      pacnąć, pat(zabijać), Patzi’na’citarun od narodu Pieczyngów, czyli
      pierwotnie to ten sam naród od mających pieczę, nadzór, ma’zur,
      małopolskich Gladian (od tego też gladius~karwat) Chrobatów.
      Leksykę dzisiejszej polszczyny początkowo bardziej tworzyli Wieloci czy
      Polanie (Goci), a nie Chrobaci, stąd Chrobacja z VI wieku sięgająca, od
      Turyngii włącznie do Wołgi (Kurhani ~ Gurgani ~ Kurgani ~ Pieczyngowie),
      była dla Wielotów czy Polan czymś zewnętrznym.
      Nazwy Dorzyńców z punktu widzenia Wielotów lub Polan przejęli
      mieszańcy frankijsko ~ celtyccy, którzy Słowian ~ Dorzyńców z Turyngii
      pokonali i zniemczyli. Nazwa Mazur też w Polsce była pejoratywna (patrz str.
      12 ”Słewi są Słowianie”), choć na Rusi, Mazurzy to Polacy.”

      • Mamy SŁA(O)WOmira i miroSŁAWA, więc było, to i to. Jedno od słowa, drugie od sławy czyli podbojów. A później pizgło o ziemię i ostały się gdaczące kury czyli Słowianie i piejące z zachwytu* koguty, Sławianie, Arwianie, Ariowie.
        *chwat
        1. człowiek odważny, dzielny, śmiały; śmiałek, zuch, odważniak;
        2. w łowiectwie: półkole w żelazie nastawionym na zwierzynę, które zatrzaskuje się przez poruszenie się zwierza;

  2. Nie można w tak uproszczony sposób podchodzić do tego kim byli Słewowie/ Suewowie/Swewowie. Trzeba pamiętać o chronologii dziejów i o tym, że jednak w toku historii dochodziło do tworzenia różnorodnych związków z poszczególnych plemion czy szczepów. O ile można założyć, że pierwotnie Swewowie / Suewowie / Słewowie, to nic innego jak plemiona słowiańskie, ulokowane nad Łabą, to jednak po 71 r.p.n.e. zaczęły one wchłaniać Celtów i inne grupy. To był już konglomerat ludów, mieszanka, która zaczęła tworzyć swój własny język i zasady współistnienia. Cel był wspólny: działanie przeciwko wrogowi jakim było imperium rzymskie. Na tej fali przywództwo nad całą masą różnoplemienną objął Ariowist, będący najprawdopodobniej Słewem. Nie bez przypadku w pierwszym wieku naszej ery Publiusz Korneliusz Tacyt w swojej „Germanii” stwierdza: „Marsowie, Gambrywiowie, Suebowie, Wandyliowie (…) to imiona prawdziwe i starożytne; (…) nazwa Germania jest świeża i nadana niedawno, ponieważ Germanami nazywali się niegdyś ci, którzy pierwsi przekroczyli Ren i wypędzili Gallów, dziś zwani Tungrami”. Wspólnota Słewska była związkiem Słowian, Celtów, może też plemion skandynawskich, ale nie była Germanami, nie była też dogłębnie słowiańska. Proces, który zainicjował kształtowanie Germanów to jest jednak nieco inna historia, bo obejmująca Franków, Słowian, Celtów, Getów, Wizygetów, Hunów, Alanów. Trwał on równolegle z tworzeniem związku pod przywództwem Słewów, ale w tym momencie nie łączył się z nim bezpośrednio. Związek Słewów z innymi plemionami nie był Germanami czasów Tacyta, dla którego to po prostu ludy, które znalazły się w zetknięciu z Rzymem. W 60 roku p.n.e. pod wodzą Ariowista weszli do Galii. Tam zostali pokonani w 58 r. p.n.e. przez Cezara. Bitwa ta nie była dla tego związku ludów decydująca, bo on nie znikł a zajmował nowe obszary. Znalazł się nad środkowym Dunajem. Stamtąd między I a IV w.n.e. niejednokrotnie atakował tereny cesarstwa. Kiedy na arenie pojawili się Hunowie, część wspólnoty nazywanej Suewami (Słewami) ruszyła na zachód. Dołączyli do niej Alanowie i Wandalowie (wspólnota wyrosła z Wenetów). W noc sylwestrową 406 roku przekroczyli zamarznięty Ren w pobliżu Moguncji. Przez trzy lata grabili Galię i w 409 roku wkroczyli do Hiszpanii.Tam Słewowie zasiedlili północno–zachodnią część tych ziem i utworzyli Królestwo Suewów/Słewów. Obecnie to region hiszpańskiej Galicji. Wśród władców widać wyraźnie imiona słowiańskie, takie jak Teudemir, czy Miro, Ariamir. Byli też inni, co pokazuje na zróżnicowanie etniczne tego związku, który dotarł aż do Hiszpanii. Pozostali w środkowej Europie Suewowie / Słowianie, to ludy nazywane według zapisu bizantyjskiego Sklawenami / Slawianami (Słowianami). Oni z kolei w pewnym momencie wraz z Antami z pełną mocą uderzyli na Bizancjum. Wcześniej Słewów i Antów znano jako Wenetów. Historia nie jest tak prosta i oczywista.

    • Czy może Pan wskazać na istnienie jakiś trwałych związków słewsko-celtycko-teutońskich na wschód od Łaby i Soławy? Zgadzam się, że istniały czasowe związki, konfederacje różnych plemion w celu wspólnej obrony lub wypraw łupieżczych. Po czym związek się rozpadał. Powstawał na zasadzie, kto idzie z nami złupić Rzym lub tych i owych. Przy tej okazji na pewno dochodziło do wymiany przedmiotów, kobiet, zapożyczeń językowych, wymiany kobiet, imion itd. Od takiego czasowego związku do jakiegoś „multi-kulti chazarskiego” daleka droga. Takie „związki” powstawały na terenie byłego RFN, Austrii, Szwajcarii; tam gdzie żywioł słowiański był stopniowo wchłaniany przez Teutonów. Zaś na w/w terenach wydaje mi się, że nie istniał. jeśli się mylę i sa na to dowody, bardzo proszę o wskazanie źródeł.

    • Panie Andrzeju, skąd ten 71 r. p.n.e. jako początek kontaktów słowiańsko-celtyckich na ziemiach polskich? Moim zdaniem, trzeba ten początek przesunąć co najmniej do IV/III w. p.n.e., kiedy mamy wyraźne ślady archeologiczne wpływów lateńskich, a przede wszystkim przekazy polskich kronikarzy, zderzone z klasykami greckimi i rzymskimi o ekspansji Celtów. Pierwsza połowa I w. p.n.e. to już rugowanie Celtów z Europy Środkowej przez Leszka II Przemysła (Ariowista/Birrwistę/Burebistę). Dlatego – jestem autentycznie ciekawy skąd ta precyzyjna data?

      • Sz.P. RudaWeb. Nie napisałem, że 71 r.p.n.e. to ” początek kontaktów słowiańsko-celtyckich na ziemiach polskich”. W 71 r.p.n.e. Ariovist, przewodząc Słewom, przekroczył Ren i zaatakował Eduów w imię pomocy udzielonej Sekwanom. Od tego momentu zaczęło się wchłanianie w obręb interesów słewskich niektórych Celtów. Odnośnie kontaktów Celtów z ziemiami polskimi to trochę inna tematyka i ona jak Pan słusznie zauważył sięga dużo wcześniejszych czasów niż 71 r.p.n.e. Byłbym natomiast ciekaw dlaczego nazywa Pan Leszka II Przemysła Ariowistą?

        • Rozumiem – chodzi o inne perspektywy, które przyjęliśmy dla początków kontaktów słowiańsko-celtyckich.
          Co do Leszka II Przemysła i jego identyfikacji przeze mnie z Ariowistem to trudno przekazać szczegóły w komentarzu. Dlatego odsyłam do wcześniejszych wpisów:
          http://rudaweb.pl/index.php/2016/12/02/lestek-ii-przemysl-pokorny-wladca-miedzymorza-w-skrawkach-dokumentow/
          http://rudaweb.pl/index.php/2016/08/06/leszek-szwagier-cezara/
          http://rudaweb.pl/index.php/2016/11/15/monety-z-krakowa-na-statkach-wenedow-przed-nasza-era/
          Od razu przyznam, że dwa pierwsze artykuły są bardziej publicystyczne niż popularyzatorskie, ale zawierają zarówno tok myślenia, jak i argumenty wywiedzione z konkretnych źródeł. W trzecim omawiam materialny dowód w postaci czasu i terenu występowania staterów krakowskich. Teoria Lestka/Ariowista ma słaby punkt, na który zwrócił uwagę komentator Tanator – wywiedziona z mowy Tytariusza, odnotowanej przez Cezara, data śmierci króla Słewów to 54 r. p.n.e.. Jest to jednak jedyne źródło („Commentarii de Bello Gallico”), które wskazuje, bo nie podaje wprost, ten rok. Pisałem o tym w:
          http://rudaweb.pl/index.php/2017/02/06/lestekprzemyslariowitbirrwista/
          Wpis ten zakończyłem: „W przypadku Lestka/Przemysła/Ariowita/Birrwisty zbiegają się nie tylko opisy staropolskich kronikarzy, ale i relacje starożytnych historyków, praca krytycznego analityka źródeł i na koniec odkrycia archeologów usystematyzowane przez numizmatyków”.
          Rozkładając bardzo skrótowo imiona/tytulaturę króla:
          Ariowist – h’Ariów Witeź – Ariów Wojownik/Heros (dlatego w zapisie Cezara jest ~vist, a nie ~vit – gdybyśmy mówili precyzyjnie o wodzu);
          Lestek/Leszek i Primisl(Przemysł)/Birruisl – Leszek Przemysł, czyli przydomki władcy Łyszczący(błyskotliwy) i Przemyślny (sprytny).
          Teoria jest jeszcze dopracowywana, ale uważam, że to dobry trop.

          • Imię Ariovist występuje też jako Iarovist. Istnieje taki stempel z imieniem doktora Ariovista – Iarovista:
            http://www.jassa.org/?p=10317
            Co dalej pozwala sądzić, że Arminius może być Iarminiusem
            Torino wiąże człon Vist z Wieszcz http://www.jassa.org/?p=2587
            Vranvelkrut też zwrócił uwagę na podobieństwo słowa z ariolus/hariolus – wieszcz https://vranovie.wordpress.com/2014/02/05/las-wilkoglowcow-suevia-slawia/
            Choć raczej myślę, że to prawdziwe imię, niż tytuł skoro jest jeszcze ten stempel z imieniem Iarovist.
            Jest także imię Wieszczysław, więc mógł być też Vistislav.
            Adrian Leszczyński w http://www.taraka.pl/slowiansko_brzmiace_imiona_germanow pisze o galicyjskim imieniu Vistisclo.
            Czyli Vist mógłby być pełnoprawnym składnikiem słowiańskiego imienia.
            Astrologicznie wieszczenie, przepowiadanie przyszłości jest związane z koziorożcem, z którym znakiem też związany jest Hefajstos, Greka dodaje samogłoski jak np Omani Ptolemeusza zamiast Manimi Tacyta, Ouvistoula zamiast Vistula, czyli he-Fajstos to Fajstos, co dalej odpowiada Vistowi, co znaczy wieszcz. Można też utożsamić Vista z Saturnem (planeta rządząca koziorożcem) – to tłumaczy dlaczego mogło być to imię rzadkie.
            Co do członu Iaro – oznacza Marsa, barana, dlatego też mogło być przetłumaczone na rzymskie ario, aries po łacinie to baran.

          • W przywołanych przez Pana publikacjach w blogu wynika, że Słewowie – Słowianie w I w.p.n.e. tworzyli rozległe państwo ciągnące się od wybrzeży Bałtyku do M. Czarnego. Co w takim razie można powiedzieć o Sarmatach – Jazygach, którzy w tym właśnie czasie dominowali na północ od Dunaju, zajmowali obszary między Karpatami a M. Czarnym, razem z Roksolanami i następnie z Alanami? Przecież to te same tereny, które wyszczególnia Pan jako poddane panowaniu Słewów

          • Tak wyraźna granica między Lechami/Getami a Sarmatami w tym czasie jest nie do określenia. Ze śledzenia historii geologicznej i przekazów można zakładać, że naturalną barierą mogły być zarastające rozlewiska i bagna cofającego się Morza Czarnego. Zarówno Morze Sarmackie, jak i Czarne to pozostałości po ustępującym lodowcu. Wspominał o nim np. Herodot. Jak zwykle w przypadku akwenów polodowcowych bywa – kurczą się one z czasem, najpierw pozostawiając zarastające bagniska. Właśnie z takich bagnisk na zachodnim Polesiu wypływają rzeki głównie zasilające Dniestr. Na przełomie er miało istnieć połączenie wodne między Prypecią i środkowym biegiem Dniepru, niezależne od obecnego przebiegu tych rzek. „Bagno Hryczyn, o 10 mil na południe Słucka; uważane jest za dawną odnogę morza Czarnego” – napisał Jędrzej Słowaczyński w swojej pracy „Polska w kształcie dykcyonarza historyczno-statystyczno-jeograficznego” z lat 30-tych XIX w.
            Poza tym z klasycznych źródeł nie wiemy – czy i jaka zależność była między mieszkającymi tam wówczas ludami. Wiemy natomiast, że w późniejszych stuleciach ludy łączone z federacją słewską wraz z plemionami sarmackimi najeżdżały Imperium. Czy były to skoordynowane akcje wynikające ze wspólnego przywództwa, czy też ad hoc zwoływane siły – nie sposób stwierdzić bezsprzecznie. Strabon napisał, że po śmierci Lestka Przemysła (Birrwisty) jego państwo rozpada się. Jordanes dopowiada, że rządy nad częścią kraju objął Komosik. Dopiero po Komosiku władzę miałby przejąć (prawdopodobnie w 25 r. p.n.e.) i zjednoczyć państwo Kotys. Według Augusta Bielowskiego, w kronice Miorsza podano, że był to Pompilius syn Lestka/Leszka Przemysła i Julii, siostry Juliusza Cezara, utożsamiany z Lestkiem/Leszkiem III. Od miana Pompilius wzięła się późniejsza forma Popiel. Miał on też panować nad Tracją, która jednak w jego czasach zaczęła przechodzić we władanie Rzymian. Niemniej Bielowski zauważa, że zaledwie część Tracji na południe od Dunaju była penetrowana przez Rzymian na początku naszej ery. Stąd nie musieli oni wiedzieć co działo się w innych regionach państwa Getów czy Słewów. Jest za to faktem, że państwo Getów (Daków) w I w. p.n.e. objęło północno-zachodni brzeg Morza Czarnego. Ogarnęło całe Karpaty, wśród jego mieszkańców lokowanych na Nizinie Węgierskiej wymieniani są Jazygowie. Pośrednio wiemy, że obejmowało też ziemie polskie – słynna Settidava (Konin); moim zdaniem nazwa tego miasta była ewidentnie słowiańska/lechicka, jak Włodawa, Nieszawa czy… Warszawa.

          • Dobry wywód uwzględniający nie tylko obszar, ale uwarunkowania przyrodnicze. To jest dosyć przekonujące, co Sz.P. RudaWeb pisze. Co do imienia Ariovista, to niewątpliwie wiąże się ono z Ariami / H’Ariami. Sadzę jednak, że „vist” w imieniu oznacza podobną konsrukcję jak w sanskrycie „iszt adewata” (iShTadevatA — bóg wybrany i wielbiony przez daną osobę), czyli w tym przypadku: „Ariów wybraniec” [do rządzenia].

          • Panie Web, mała uwaga.
            Bielowski nie utożsamia Pompiliusa z Lestkiem III. Jest to Pana autorska koncepcja, której niespójność (tak jak błędne utożsamianie Ariowista z Burebistą) jest wykazana w dyskusjach pod tekstami: http://rudaweb.pl/index.php/2017/01/08/meteorytowy-sztylet-faraona-od-awarow/
            http://rudaweb.pl/index.php/2017/02/06/lestekprzemyslariowitbirrwista/#comments
            http://rudaweb.pl/index.php/2017/05/24/o-popielu-ktory-ugoscil-owidiusza-i-wytrul-stryjow/
            Tym samym Panu Andrzejowi sprzedaje Pan towar niepełnowartościowy i lekko przeterminowany.
            Druga kwestia. Za mniej więcej tydzień będziemy świętować mały jubileusz. Minie rok odkąd stanowczo zadeklarował Pan napisanie tekstu o Lestku III i wyjaśnienie wszystkich wątpliwości związanych z przedstawioną koncepcją. Tekstu jak nie było tak nie ma. Doczekamy się czy się Pan poddał?

          • Obiecałem tekst i będzie, ale trudno bym prowadził bloga tylko z myślą o jednym władcy, bo zakładam, że tekst spowoduje Pańskie komentarze i tak będziemy się przekomarzali, a inne odkrycia czekają. Zaręczam, że poważnie traktuję – co zresztą przyznaję nie po raz pierwszy – dylemat dwóch dat śmierci króla (54 czy 45 r. p.n.e.). I to jest jedyna Pańska uwagą, która narusza moją tezę. Pozostałe puzzle układają się 🙂

          • Panie Web, proszę nie zaklinać rzeczywistości. Pana teoria zwłaszcza po opuszczeniu scieżki wytyczonej przez Bielowskiego jest dziurawa jak sito. Puzzle się rozsypały a nie ułożyły. Rok to obiektywnie naprawdę szmat czasu i proszę nie mamić Czytelników obietnicą tekstu w perspektywie ad Kalendas Graecas tylko przejść od słów do czynów.

          • Panie Tanator, na razie to mój blog i ja go redaguję 🙂

          • Panie Web, uspokoił mnie Pan. Naprawdę.😎
            Szanowni P.T. Czytelnicy.
            Proszę nie wpadać w histerię. Nie ma powodów do obaw. Pan Web jako niekwestionowany właściciel i redaktor bloga już po roku ponownie zapewnił, że napisze tekst o Lestku III. Niestosownością byłoby dopytywać kiedy napisze. Skoro obiecał to obiecał. Tym niemniej oczekującym w podeszłym wieku zalecałbym bardzo oszczędny i zdrowy tryb życia, aby maksymalnie zwiększyć szanse na doczekanie tej chwili. Natomiast osobom młodszym, mającym dzieci w wieku przedszkolnym odradzałbym szybką i nerwową naukę czytania latorośli. Spokojnie, zanim wpis się ukaże potomstwo zgodnie z programem nauczy się biegle czytać, a nawet liźnie nieco historii, co pozwoli na samodzielną pracę nad tekstem. Jak skonstatował J.J. Rousseau „Cierpliwość jest gorzka, ale jej owoce są słodkie.” 😉

          • Tekst raczej będzie o Lestku II i zapewne w ostatecznym kształcie złoży się z innymi na książkę, do której pisania też się nie śpieszę, bo wolę zebrać jak najwięcej coraz to nowszych ustaleń pojawiających się nieustannie. „Co nagle to po diable” – mądrość ludowa 🙂

        • Rok temu J.Bieszk dokonał na podstawie ponad 50 kronik i materiałów źródłowych, polskich i zagranicznych, oraz 36 starych map cudzoziemskich opisu terytorium Lechii (w tym Konfederacji Suewów) – jej gospodarki, handlu, budownictwa miast, grodów, portów oraz żeglugi, transportu i bitych monet lechickich, a także głównych wojen i bitew, często pomijanych. Film/link poniżej powstał w konsultacji z autorem i prezentuje terytorium oraz najważniejsze stolice Imperium Lechitów/Konfederacji Suewów na podstawie książek tego w/w autora.
          https://www.youtube.com/watch?v=gaN1B7vkFOk

          • Ten film to kompletna i piramidalna bzdura powstała na bazie pseudonaukowych fantazji Pana Bieszka.

          • Pseudonauka trwa od wieku XIX, więc pan Bieszk idealnie się komponuje. Macie towarzyszu tanator alergie na temat starożytnej/ego krainy/kraju na terenach obecnej Polski? Mam taką skromną nadzieję!

          • Pierwszy sekretarzu BChZ alergię mam na ignorancję intelektualną i nieuctwo a mit imperium lechickiego z tych przypadłości wziął początek.

  3. w hiszpanskim jest slowo „HUEVOS” jajo,co nato kiedy H /nieme w hiszpanskim/zamienimy na G-GUEVOS=GLOWIASTY A TYM SAMYM OKRAGLA GLOWA _ZACZYNEK ZYCIA ,MYSLACy CZLOWIEK,INTELIGENTNY…..

  4. Tak się zastanawiam. Może ktoś ma jakiś pomysł. Słowo Sueui pochodziło od Słewi. Jaka jest szansa, że zostało lekko przekręcone i powinno być wymawiane/odczytywane/zapisywane jako Sławi – Suaui? Może taka zbitka była trudna do wymowienia? Ze Suevi zrobiono Suebi , a później mamy: Szwaby/Szwabia – Schwaben. Od razu pojawia się a zamiast e.

      • Ten Kajser brzmi potwornie. Już za sam tytuł Wandalowie powinni najeżdżać Rzym przynajmniej raz na 5 lat. W artykule niestety nie ma info czy zdarzały się pomyłki w zapisie ua>ue. Drążę temat, bowiem dla naukofców nie istnieje „ciągłość” Słowian od starożytności, bo występują pod różnymi nazwami 😀 Ale chyba jest rozwiązanie 😉 Najpierw pomyślałem, że trzeba zawierzyć teutońskim wikipediom. Skoro uważają oni, że Szwabia pochodzi od łacińskiego Suevi, to nie warto się z nimi kłócić. Oczywiście trzeba głosić wszem i wobec, że Szwabowie to oczywiście zteutonizowani Słewowie. Co więcej w słowie Schwaben w zależności od dialektu i odmiany pojawia się wymiana pierwszego a na ä lub ô. Zatem pierwotna forma zasłyszana przez Rzymian mogła brzmieć Słewi, Sławi, Słoowi. A może Słowianie jeszcze nie byli zdecydowani czy ich nazwa pochodzi od sławy i są Sławianami czy słowa i są Słowianami. (Do tej pory Rosjanie mają swoja wersje tłumaczenia pochodzenia nazwy.) Trzeba też pamiętać, że jeszcze 30-50 lat temu w Polsce nawet sąsiednie wsie mówiły nieco inaczej, zarówno podwzględem wymowy jak i słownictwa. Zjawisko utrzymuje się przy obecnej wschodniej granicy i płynnym i nieustalonym do końca przechodzeniu gwar ukraińskich w białoruskie z dodatkami miejscowymi. Może nie jest to najlepsze tłumaczenie, ale jest. 😀 Jest jednak chyba dużo prostsze 🙂 Po prostu źle postawiłem pytanie. 🙂 Powinno ono brzmieć nie czy zachodziła w pisowni łacińskiej podmianka ua>ue, ale … dlaczego dokonano takiej zamiany… Odpowiedź być może jest banalna. Zakładając, że słowniki on-line nie kłamią istnieje łacińskie słowo suavis – łagodny, miły itd. Celownik brzmi – suavi. Rzymianom Słewowie na pewno nie kojarzyli się z czymkolwiek łagodnym i miłym. Aby uniknąć niezgrabności gramatycznej i śmieszności, lekko przekręcili nazwę, bo usłyszana kojarzyła im się niewłaściwie. Czasem najprostsze wyjaśnienia i rozwiązania są najlepsze. Jednym słowem mamy ciągłość nazw – Sueui/Suaui (Słewowie, Sławowie), Sklaweni/Sklavenoi (Sławeni). Jakby co to © 😉

        • „Czy kaiser to słowo polskie przez tysiąc lat nie było u nas instytucji Osi cesarstwa więc mogło ono zaniknąć ale u Słowackiego mamy przerażającego ”Króla Ducha” którego ”lud… ukochał i nazwał Kiejzarem”, mamy też u Słowackiego osławioną czarodziejską górę Zober, więc możliwe, że słowo kaiser było i w polszczyźnie Chrobatów od których zdaje się pochodzą wyższe
          warstwy niemieckie, kaiser na pewno jest od laponidalnego gaise~kaise – góra, co nawiązuje do imienia Świętej Góry Peuki (Zober, Hary) i imienia Świętopełk, czy słowo Kij(Piast-ośka-kołek) w znaczeniu władcakról to od Kiej(zarminus) bardzo możliwe bo Hara była kosmiczną górą-osią świata wokół której wirowały gwiazdy, możliwe też, że słowo kaiser jest związane etymologicznie z słowem polskim ‚ser’ bo kai(se)r niem. kaise znaczy ser i polskie (kaiminus)ser tak jak Melkor to przemutowane słowo Mleko’r mityczny władca Mordoru, dewowie Bharatu bełtali ocean górą by uzyskać amrytę podobne jest to do procesu uzyskiwania masła poprzez bełtanie mleka, co symbolika świętokrowia.” Księga Popiołów

    • Trzeba uważać, aby z tych rozważań nie powstało: Słabi. Ale z drugiej strony może tylko teraz to łączymy, a kiedyś Słewi i Słabi to byli inni ludzie, tak jak dzisiaj człowiek słaby i sławny – niby podobnie brzmiące, ale jakże różne znaczenia. Z tymi Słabymi z zachodu, z za Łaby, to mogło by się zgadzać (moje dywagacje). No i teraz mi przyszło do głowy: Z Łaby. Tak czy inaczej jest to bardzo śliski temat, dający mnogość interpretacji.

    • Istotnie wyniki analiz Y-DNA nie zostały do dziś opublikowane. W ogóle zrobiło się cicho o tych analizach – czyżby duńsko-niemiecki zespół nie był zadowolony?
      Na razie mamy ich stwierdzenie z 2016 r.:
      „DNA from teeth suggests some warriors are related to modern southern Europeans and others to people living in modern-day Poland and Scandinavia”
      http://www.sciencemag.org/news/2016/03/slaughter-bridge-uncovering-colossal-bronze-age-battle
      oraz wnioski z wybranych próbek PCA:
      „This is strongly suggested by the Principal Component Analysis (PCA) below, which shows that many of the Tollense Valley warriors (Welzin_BA) cluster in the Slavic-specific part of the plot”
      https://eurogenes.blogspot.com.au/2017/10/tollense-valley-bronze-age-warriors.html

      • Te dane, które podał RudaWeb są po pierwsze tylko medialne, a nie naukowe, a po drugie są nieco przestarzałe. Polecam mój artykuł, w którym krótko omawiam pracę doktorską niemieckiego naukowca Christiana Sella. Są tam nowsze dane dotyczące analiz autosomalnych. Są też analizy bloigerów oraz mapki powiązań genetycznych wojów znad Dołęży ze współczesnymi narodami europejskimi.

        https://bialczynski.pl/2017/12/06/adrian-leszczynski-genetycy-na-tropie-pochodzenia-europejczykow-czesc-2/

        • Przepraszam. Medialność danych podanych przez RudaWeb dotyczy artykułu z 2016 r. z sciencemag. Natomiast artykuł z eurogenes z 2017 r. jest nowszy i naukowy, ale za to mało czytelny. Odsyłam do mojego artykułu, w którym powołuję się m.in. na blogera prowadzącego blog eurogenes.

    • Błąd – są wstepne wyniki z października 2017 r.
      Na stronie ks. St.Pietrzaka/Tropie pt. Biologiczne i kulturowe
      korzenie Polaków
      http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy_korzenie.htm
      W rozdziale II. GENEALOGIA POLAKÓW W AUTOSOMALNYM DNA (auDNA), podrozdziale:
      2. Autosomalne dziedzictwo ludności kultury ceramiki sznurowej (w tym Karelczyka) w DNA dzisiejszych Polaków,
      w punkcie g)
      Autosomalne dziedzictwo ludności kultury łużyckiej (pól popielnicowych) wraz z dziedzictwem ludności ceramiki sznurowej i Karelczyka – w DNA dzisiejszej ludności Polski i krajów sąsiednich,
      bardzo ciekawy fragment dotyczący:
      ogłoszonych wstępnych wyników badań genetyka dra Ch. Sell`a z 22.10.2017 r.
      https://publications.ub.uni-mainz.de/theses/frontdoor.php?source_opus=100001279&la=en (+PDF)
      Badania dotyczyły ANALIZ GENETYCZNYCH 21 wojowników poległych w Bitwie w Weltzin/Wielczyn nad rzeką Tollense za Odrą. W tej epickiej wojnie/bitwie, jak wiemy po przebadaniu niecałych 20% obszaru bitwy mogło uczestniczyć wg. obecnych danych ok. 4000 wojów/poległo ok. 750 ludzi.
      Szybsze odnalezienie tego fragmentu artykułu:
      po wejściu na stronę (link jak wyżej) wpisać słowo kluczowe „Tollense”…
      Na stronie/w artykule jest zatrzęsienie rodziałów, punktów, podpunktów…
      Materiał rzeczowy i godny polecenia

  5. Proszę poczytać kronikę Izydora z Sewilii pt „Historia Gotów , Wandalów i Swebów” bo autor w prawdzie nie pisze wprost ,że te ludy są germańskie ale z uwagi na imiona samych władców czy króli tych trzech ludów zdecydowana większość ma germański charakter , przy czym istotnie, w przypadku Swewów mamy trzy imiona o słowiańskim brzmieniu :
    Ariamir
    Teodomir
    Miron
    W kronice pojawia się czwarte słowiańskie imię , Radogast, wg Izydora z pochodzenia Scytę czyli mamy cztery na kilkadziesiąt nie słowiańskich , poza tym Izydor podaje kluczową informację o Wulfili jako tym ,kto opracował Gotom alfabet , ten alfabet oraz cały szereg gockich słów dotrwał do naszych czasów , stąd wiadomo ,że ich mowa bliższa jest językom germańskim niż słowiańskim , poza tym należałoby się wreszcie zdecydować ” z kim jest nam bliżej” czyli czy chcemy swoje pochodzenie wyprowadzać od Gotów , Wandalów i Swewów czy raczej Scytów i Sarmatów bo na razie wygląda na to ,że ze wszystkimi „jest nam po drodze ” a to jest na tyle „odjazdowe ” ,że nawet dziecko zauważy absurdalność tak widzianych początków naszej obecności w Europie , chyba ,że przyjmiemy pochodzenie wszystkich tu wymienionych od nas samych , tym bardziej ,że jak zostało tu ostatnio udowodnione , nasza polska mowa zachęciła wszystkich innych do korzystania też z mówienia, bez nas inni ludzie by nawet nie wiedzieli ,że mogą mówić 🙂

    • „…autor w prawdzie nie pisze wprost ,że te ludy są germańskie ale z uwagi na imiona samych władców czy króli tych trzech ludów zdecydowana większość ma germański charakter…”
      Panie Smyxx albo Pan nie potrafi czytać, albo Pan nie przeczytał całości, albo próbuje Pan manipulować! [66] z Izydora (str. 62 przekładu p. Artura Foryta): „Gotów najstarożytniejsze pochodzenie pochodzenie od Magoga, syna Jafeta się bierze, których też naród Scytów się wywodzi. Nawet sami Goci do scytyjskiego dowodnie pochodzenia się przyznają. Z biegiem czasu ich miana się rozróżniły. Po zmianie bowiem [jednej], a usunięciu [drugiej] litery, Gotami (Getae), w miejsce Scytów (Scythae) nazwani zostali.” Poza tym [5] (str. 40) „… Goci, z kraju Sarmatów mnogim [ludem] wychodząc…” Czy dociera do Pana treść źródła?
      Teraz jeśli chodzi o imiona. Zadziwiający jest fakt, iż w całym tłumaczeniu ani razu Suevi nie są zapisani w oryginale Suebi. Natomiast niejaki Liuv[b]a jest zapisywany w oryginale jako Liuba i Liuva (o słowiańskości brzmienia obu tych wersji nie muszę przekonywać, chociaż jeśli ktoś mi wywiedzie karkołomnie jego „germańskość” będę kontent). Jednak tłumacz nie wiedząc dlaczego, z uporem i skrzętnością zawsze tłumaczy Słebi! Akurat w przypadku imion osób tłumacz jest tendencyjny i niezrozumiały, oto przykłady: Theudered zostaje Teodorykiem, chociaż ten ma syna Theuderica i ten jest identycznie tłumaczony poprzez Teodoryka (poprawnie)! Zadziwia to tłumaczenie, gdyż Recaredus jest już tłumaczony jako Rekkared a nie Rekkaryk, jakby można było przypuszczać. Gundebad jest Gundobaldem, Theudisclo zostaje Teudegizelem [!]. Jeśli przyjąć zbitkę „cl” za „ł’ otrzymamy Theudisło!!! Vetto i Miro zostają „germańskimi” Wettonem i Mironem (tylko w przypadku Miro jest Pan skory uznać słowiańskość, gdyż to słowa jest Panu znane), tak jakby mieli pasować do polskiej wersji Ottona! Słowiańskich imion jest wbrew temu, co Pan twierdzi wiele więcej, chociaż poszczególnych rdzeni nie sposób [?] wywieść, gdyż słowa te być może zanikły: Racimir, Sisibut (patrz Chwalibut), Liuba, Gundemar (całe Połabie używało końcówki –mar/mer miast –mir!), Suintila, Agila, Ricchimiro, Gilimer, Guntemir, Theudemir, Arbogast, Wallia, Rechila, Rechimer, Witiza, Chindasuinth i Reccesuinth. Zastanawiające są imiona z końcówkami –ila, -ilo, -ala. Przypominają dowodnie słowiańskie przezwiska, jak i dzisiejsze polskie nazwiska np. Pierzch-ała. Resztę Pańskich imaginacji i wywodów pomijam, już raz podobne komentując.

      • Panie Lolo , niech Pan najpierw sam czyta ze zrozumieniem bo przecież wyraźnie napisałem ,że nie ma w tej kronice żadnej wzmianki o tym by Goci , Wandalowie czy Swewowie byli Germanami czyli ,że wg mnie na podstawie samych imion władców tych ludów należy ich kojarzyć z Germanami , nie ma też o tym by byli Słowianami ,zaś podana tu przez Pana z samej kroniki geneza Gotów od Magoga do Scytów jest wg opinii historyków błędna bo oparta na wcześniejszej pomyłce Pawła Orozjusza .Kojarzenie Gotów ze Scytami nie ma żadnych racjonalnych podstaw , a to ,że te dwie społeczności miały wspólny cel czyli pogrążenie imperium nie może tu być przyczynkiem do stawiania tezy o ich pokrewieństwie , poza tym Izydor cofa dzieje Gotów do czasów Aleksandra , sięga do jakichś proroctw Ezechiela tylko po to by podnieść ich prestiż , podobnie do zabiegów mistrza Kadłubka w kilka stuleci później .To ,że imiona władców gockich , wandalskich czy swewskich brzmią bardziej germańsko niż słowiańsko nie jest jakąś moją „imaginacją ” ale ogólnie przyjętą w nauce regułą

        • Rozbawił mnie Pan do łez! Powtórzę słowa Izydora, bez jego biblijnych wywodów, które mnie mało co interesują: „…Nawet sami Goci do scytyjskiego dowodnie pochodzenia się przyznają.” oraz „… Goci, z kraju Sarmatów mnogim [ludem] wychodząc…” Zatem drogi adwersarzu, sądzisz, że źródłu się cos pomieszało? Z kim to fizycznie koegzystował ów Izydor, jak nie z onymi, których opisuje! Nie wiem, co tu jest niejasnego i nieracjonalnego? Czym jest dla Pana „racjonalna” podstawa? Ma Pan, jak wół napisane przez świadka, że ów Goci sami wywodzą swoje pochodzenie od Scytów, a Pan coś bredzi o „racjonalności”??? „…To ,że imiona władców gockich , wandalskich czy swewskich brzmią bardziej germańsko niż słowiańsko nie jest jakąś moją „imaginacją ” ale ogólnie przyjętą w nauce regułą.” Jaką regułą??? Zapytam, czy Pan potrafi samodzielnie myśleć? Czy czytanie samodzielne źródeł jest Panu do czegokolwiek potrzebne? Jestem Panem rozczarowany, bo o przekłamywaniu tłumaczenia, o imionach brzmiących słowiańsko nawet się Pan nie zająknie, zamiast tego „racjonalne podstawy” i „ogólnie przyjęte w nauce reguły”!

          • //ogólnie przyjętą w nauce regułą.” Jaką regułą??? Zapytam, czy Pan potrafi samodzielnie myśleć? Czy czytanie samodzielne źródeł jest Panu do czegokolwiek potrzebne? //
            Czy Pan wie ,że historia to nauka , i każdy solidny historyk korzysta z wszystkich dostępnych źródeł zanim pokusi się o jakąś opinię , to Pan tu jest zabawny bo bezkrytycznie przyjmuje za pewnik wszystko co w tych źródłach jest zapisane 🙂 a już zdanie fachowców Pana nie obchodzi bo Pan jest tak bardzo mądry ,że nie potrzebuje opracowań historyków na temat samych źródeł , dam Panu banalny przykład :
            Tylko w jednym zachowanym źródle historycznym pojawia się informacja ,że Radogast był królem , to opinia Pawła Orozjusza ,wszystkie inne źródła co najwyżej donoszą o tym ,że był wodzem wespół z Alarykiem , dopiero właśnie Izydor po ponad 200 latach w swojej kronice powtarza po Orozjuszu ,że Radogast był królem ale też podaje kilka innych informacji , m in to ,że był Scytą i poganinem czyli nie przyjął tak jak poddani Alaryka chrześcijaństwa , i już samo to skłania do wniosku ,że obaj należeli do dwóch różnych ludów a łączył ich jedynie wspólny cel , w każdym razie czy współczesny historyk może z pełną odpowiedzialnością napisać ,że ten Radogast był królem czy tylko wodzem ? Pan jako samodzielnie myślący może sobie na to pytanie odpowiedzieć jak się Panu podoba ale rzetelny historyk z uwagi na brak weryfikacji podanej tylko przez jednego człowieka informacji musi publicznie używać pojęcia „wódz”

          • Zabawny, ja? „…Proszę poczytać kronikę Izydora z Sewilii pt „Historia Gotów , Wandalów i Swebów” bo autor w prawdzie nie pisze wprost ,że te ludy są germańskie…” Myślał Pan, że nikt nie przeczyta, co Izydor wprost napisał? Napisałem Panu i innym forumowiczom, co Izydor napisał wprost i że żył pośród Gotów. Ja nigdzie nie stwierdziłem kim byli Goci – proszę to zauważyć. Zapewne Pan jest tym „solidnym” historykiem i dlatego po „przeczytaniu” Izydora, skorzystaniu z „wszystkich dostępnych źródeł” pokusił się Pan o opinię, iż „…te ludy są germańskie ale z uwagi na imiona samych władców czy króli tych trzech ludów zdecydowana większość ma germański charakter…” Z wnioskowaniem i logiką jest Pan niestety na bakier! Oto kolejny przykład Pańskiej siły umysłu na przykładzie Pańskiego przykładu interpretacyjnej wstrzemięźliwości „solidnego” historyka: „…że był Scytą i poganinem czyli nie przyjął tak jak poddani Alaryka chrześcijaństwa , i już samo to skłania do wniosku ,że obaj należeli do dwóch różnych ludów…” Szanowny Panie, jak Pan to wywnioskował? Pan „potrafi” wywnioskować różne nacje z takiej informacji, za to zdanie oznajmiające Izydora kim są Goci Pan wyrzuca do śmietnika? Wolne żarty! Jeśli jest Pan historykiem z zawodu i nie daj Boże naucza Pan jeszcze historii innych, to szczerze współczuję Pańskim słuchaczom. Innymi słowy Pan sam sobie przeczy w swoich „mentorskich” wywodach. A teraz ja Panu podam przykład „solidności” historycznej. Otóż tłumacz „Kroniki Thietmara” M.Z. Jedlicki popełnił błąd tłumacząc nazwy rzek opisujących oddane terytorium arcybiskupstwu magdeburskiemu przez biskupa halberstadtskiego Hildiwarda (968 r. K II). Z ów błędu wynika, że Hildiward podarował terytorium aż do Odry!!! Prawda jest jednak taka, ze nie chodziło o Odrę, ale o Orę lewy dopływ Łaby ( jeżeli się Pan do tego zmusi, proszę zajrzeć do tekstu łacińskiego, rzeka Ora występuje oprócz tego razu jeszcze jeden raz)! A cóż z tego wynika? Ano przez dziesiątki lat stada baranów popisało magisteria, doktoraty i pewnie profesury korzystając bezkrytycznie z tak przetłumaczonego źródła, a do szkół trafia informacja, że niemiecki kościół już w 968 roku sięgał Odry. Reasumując, proszę być pewny, że ja czytam ze zrozumieniem i wydaje własne sądy. Interpretacja jest jak zwykle subiektywna, ale do tego każdy badacz na prawo. Jednak na podstawie tego, co Pan tu prezentuje, niestety nie mogę o Panu powiedzieć nic pochlebnego.

          • //zdanie oznajmiające Izydora kim są Goci Pan wyrzuca do śmietnika? //

            Niczego nie wyrzucam , tylko jak już tu wcześniej pisałem zawodowi historycy w konfrontacji tej informacji z innymi np Kasjodora , który Gotów wyprowadzał ze Skandii , przyjęli tę drugą za bardziej prawdopodobną bo skoro chyba najsłynniejszy z Gotów ,król Alaryk pochodził z germańskiego rodu Baltów to nie mógł być Scytą , poza tym dla mnie , najważniejsza w kronice Izydora jest informacja o Wulfili bo skoro ten opracował alfabet dla zapisu gockiego języka a ten jest najbardziej zbliżony do języków germańskich , to sami Goci musieli być Germanami

          • „Spróbujmy wiec zrozumieć jaki jest źródłosłów słowa Arminius. I tutaj odkryjemy że druga cześć słowa, czyli „MINIUS“, odpowiada jednoznacznie rzymskiemu określeniu rzeki Men czyli Moenus. Litery „ARMI” pochodzą zapewne od łacińskiego słowa „ARMIS” co znaczyło „silnie uzbrojony” albo „Chrobry” czyli waleczny. I tak przypadkowo wylądowaliśmy przy znaczeniu imienia plemienia do którego należał Arminius czyli Cherusków które wywodziło się zapewne od określenia „Chrobry” a to jako niewymawialne po łacinie zostało odpowiednio „ucywilizowane” do Cherusci.
            Tak więc i tu przy imieniu Armenius znowu jesteśmy przy łacinie i ani śladu języka niemieckiego ani niczego co mogło by go nawet przypominać. Za to w rodzinie naszego bohatera bez problemu znajdziemy słowiańskie imiona. Jego ojciec nazywał się Sigimerus i to imię jest jednoznacznie imieniem słowiańskim i brzmiało w oryginale zapewne Sędomir albo podobnie”

        • A Pan się nie zorientował jeszcze (po tylu latach Panie Smyxx), że ten blog i inne publikacje wielu badaczy (niech będzie amatorów) właśnie dlatego powstają i autorzy szukają odpowiedzi i faktów że są rozczarowani „ogólnie w nauce przyjętą regułą”. I jak widać po dziesiątkach wpisów i komentarzy „ta reguła” to zwykle lenistwo albo częściej zwykły oportunizm.
          Ja Panu powiem że miałem kiedyś w domu kilka tomów Historii Polski. Takie wydanie z lat 70. I wszystko co było o dwudziestoleciu międzywojennym to historia ruchu robotniczego. Nic o wojnie z bolszewikami itp. To takie same „reguły” jakie pan ma na myśli?

          • @Marcinwoj
            //miałem kiedyś w domu kilka tomów Historii Polski. Takie wydanie z lat 70. I wszystko co było o dwudziestoleciu międzywojennym to historia ruchu robotniczego. Nic o wojnie z bolszewikami itp.//
            Proszę się nie wygłupiać bo skoro miał Pan te tomy polskiej historii wydane w rozkwicie „komuny” to musi być jasne ,że nie mogły zawierać żadnych informacji naruszających „dobra” CCCP , to nie ma nic wspólnego z próbami dotarcia do dziejów naszych przodków przed zaistnieniem państwa polskiego

          • Do Smyxx
            Ale szanowny Panie dostrzegam różnicę między serwilizmem albo strachem przed represjami historyka a koniunkturalizmem czy lenistwem.
            Tyle, że pomijając te radykalnie różne przyczyny efekt dla czytelnika jest taki sam. Półprawda albo nieprawda. A najczęściej opis dziejów na podstawie badań prowadzonych z tezą tj. „„ogólnie w nauce przyjętą regułą”. Może te reguły trzeba zweryfikować? W naukach ścisłych to norma jeśli pojawiają się nowe przesłanki.
            Ja sobie tylko czytam o historii moich przodków. Nie mam wiedzy żeby komentować merytorycznie konkretne zapisy ale dostrzegam pewną prawidłowość. Oponentom krytykującym tezy głoszone min. na tym blogu zostały dyskusje o interpretacji kronik i tekstów starożytnych. A to już raczej publicystyka. I blado to wypada. Bo na zespół przesłanek z różnych dziedzin nauki prowadzący do danej tezy bazujący na synergii tych nauk ma Pan jedynie inną interpretację kronik i tekstów. Przyzna Pan, że to mało wiarygodne.
            Pozdrawiam

    • Skąd pewność, że imiona typu Ariamir oraz Radogast są słowiańskie a nie zapożyczone przez Słowian od Germanów w późniejszym okresie?

      • Imiona germańskie nie mogą być wcześniejsze od słowiańskich ponieważ języki germańskie są kreolskimi, powstałymi tysiące lat później i opartymi m.in. na podłożu słowiańskim. Rozstrzygają o takiej teorii etnogenezy – prócz prac części językoznawców (Alinei itd.) – interdyscyplinarne ustalenia z pracy „How Old is the Indo‑European Language Family? Illumination or More Moths to the Flame?” Quentina D. Atkinsona i Russella D. Gray’a z 2006 r.. Autorzy określają rozejście, różnicowanie (divergence) się języków germańskich na ok. 1,5 tys. lat temu, zaś słowiańsko-indyjskich na ponad 9,5 tys. lat temu. Te drugie wyodrębniły się z najstarszej rodziny indoeuropejskiej, która prócz nich miała zawierać pragrecką i tocharyjską. Germańskie wyewoluowały zaś jako boczna linia italoceltyckich.
        Oczywiście występowały mieszane małżeństwa słowiańsko-germańskie np. w dynastiach wandalskich. Takie zjawisko mogło mieć też miejsce w państwie iberyjskim Słewów, kiedy języki germańskie już się wykształciły (czytaj: powstały na innych podłożach jako peryferyjne dla głównie słowiańskich i celtyckich). Cały problem polega na tym, że języki tzw. wschodniogermańskie – mimo młodego wieku – zanikły, w odróżnieniu od starszych słowiańskich i niektórych celtyckich. Tak więc pozostaje podstawową wątpliwością czy w ogóle istniały w rzeczywistości, czy tylko w umysłach ich „odkrywców”.

        • Historia języka to jedno a historia imion to drugie. Czy nie wydaje się prawdopodobnym, że imię typu Kazimir to zapożyczenie z języka gockiego? Czy to przypadek że imiona/nazwy typu Radogost, Volgast, Harigast itp. pojawiają się na zachodzie Słowiańszczyzny tam gdzie kontakty z Germanami?

          • Raczej odwrotnie – tego typu imiona mogły być przyjmowane przez powstający na początku naszej ery etnos germański od Słowian. Ze wschodniej części Słowiańszczyzny – poprzestanę na pierwszych literach alfabetu rosyjskiego: Бранимир, Будимир, Витомир, Властимир, Вышемир, Добромир, Андрогаст, Годогост, Витигост, Видогост, Доброгост itd. itp. Ponadto końcówki mir, mierz i gast, gost są typowo słowiańskie.

        • Jednym z argumentów podnoszonych przez allochtonistów świadczącym o germanskości Wandalów sa ich imiona. Jak nieprawdziwy i szkodliwy jest ten argument swiadcza o tym niektóre dokumenty. „Placitum von Puchenau 827” w którym chodziło o ustalenie stałej granicy w drodze obustronnej umowy w Buchenau koło Linc’u): „A więc zapytał się Graf Wilhelm….starych ludzi z Baiern (Bawarii) oraz tych Sclauanii’s, gdzie faktycznie ta granica przebiega…. Wymienieni Sclauanii byli obecni: Altmar, Otperht, Azzo,Otuni, Cozperht, Adaluuert, Uro, Aliuuih, Cozalt, Alprih, Corafried, Eraicho,Tutti, Fritilo, Oaio, Sigiuolc, Laraheri, Adelker, Salacrim, Toto, Hradpehrt, Drudolt, Aaron”. Kolejnym ważnym dokumentem są zapisy kronikarskie o królewskich rządach Lotara III z 1136 r., otóż mieszczanin erfurcki imieniem Zygfryd, „natchniony przez Ducha Św.” , zakupił (propria pecunia——emisse) 3 łany (mansos) we wsi Bachstedt (Backesteti) i nadał je klasztorowi Św. Piotra. Ażeby te dobra zagospodaro­wać (pro quo predio suscipiendo adi incolendum) czterej Słowianie z wsi Bach­stedt (quatuor Sclavi de sepenominata villula), będący „gośćmi” (hospites) landgrafa Turyngii Ludwika I (1123 -1130 -1140), o imionach: Luzicho, Herolt, Odalrich i Cuno, darowali klasztorowi ze swych dziedzicznych po­siadłości jeden łan sąsiadujący z Bachstedt. Dokument z 1136 r. jest jednym z niewielu dokumentów w sposób bezpośredni naświetlający mało znane dzieje ludności słowiańskiej w Turyngii, czyli na ziemiach na zachód od Laby i Soławy. Ponadto w dokumencie z 1227 r. ,który odnosi się również do okolic Erfurtu; na wyodrębnienie społeczne, a prawdopodobnie i prawne grupy ludności słowiańskiej wskazują również najnowsze komplekso­we badania archeologiczne na cmentarzysku słowiańskim w Espenfeld koło Arnstadt. Okreslenie „wsie wendyjskie”: Daberstedt, Dittelstedt, Melchen­dorf, Hochheim, Bindersleben, Bechstedt, Egstedt i Windischholzhausen które pojawiaja się w licznych dokumentach są zamieszkale przez Slowian-Wendów-Wandalów.

          • W punkt! Okazuje się, iż gdyby sami Niemcy nie napisali, że chodzi o Słowian, mielibyśmy „czystych” Niemców w dokumentach! Oto kolejna wzmianka niejakiego Hermanna Stangefola z 1656 roku na temat tzw. kaplicy w Drueggelte w tzw. Sauerlandzie!!! „Tam w bardzo starej świątyni, która jeszcze istnieje, był kiedyś portret bogini Trigla, który miał trzy głowy, do którego to wszyscy poganie w największych potrzebach, błagając o pomoc, zwykle uciekali. Jest wiarygodne, że od owego obrazu ta wieś posiada swoją nazwę. Ta statua została całkowicie zniszczona w 1583 w wojnie truchsessowskiej [wojna kolońska]” – tł. własne.

          • Szanowny Wandalu, dziękuję, że podałeś ten cytat z wymienionymi niemiecko brzmiącymi imionami Słowian. Cytat ten miał się znaleźć w jednym z moich artykułów, który częściowo w wersji roboczej siedzi sobie od dawna na moim dysku twardym i jak na razie nie został ukończony ani opublikowany. Niemniej jednak moja interpretacja tego cytatu jest taka sama. Dodam tylko, że allochtoniści uważają, że jest to dowód na to, że tamtejsi Słowianie to zeslawizowani Germanie, którzy mimo używania na co dzień języka słowiańskiego wciąż jeszcze używają germańskich imion (!!!). Przyznam, że są mistrzami wybiórczości i fantastycznych koncepcji. Moja interpretacja tych imion jest taka jak Twoja: te imiona to silnie zniekształcone przez Niemców słowiańskie imiona. Są tak silnie przekręcone, że trudno ustalić jakie słowiańskie imiona kryły się pod tymi zapisami. Podobnie było z imionami Wandalów i innych „Germanów” z Iberii.

            Co do nazw miejscowości o słowiańskim przymiotniku (Wendisch- / Windisch-), to polecam mój inny artykuł, bo na ten temat też coś napisałem:
            https://slowianiegenetykahaplogrupy.wordpress.com/2016/08/07/wenedowie-toponimia-a-zachodni-zasieg-osadnictwa-slowian/

          • Do Lolo: O kaplicy w Drüggelte (niem. Drüggelter Kapelle) położonej w gminie Möhnesee w regionie Sauerland w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia, też już pisałem w 2016 r. Dawni niemieccy historycy opisują tę kaplicę, jako dawną pogańską świątynię, w której pogańska ludność oddawała cześć słowiańskiej bogini o trzech głowach, zwanej „Trigla”, co interpretować można, jako Trygława. Stąd wzięła się przekręcona i zniemczona nazwa osady Drüggelte. Jej wcześniejsze nazwy to: Trigla, Trigelta, Druchlele, Druglete, Drüchelte. Zainteresowanych odsyłam do artykułu, który zawiera więcej sensacyjnych informacji:
            https://bialczynski.pl/2016/10/02/adrian-leszczynski/

          • Bardzo dobra robota Panie Adrianie, gratuluję! Właśnie przeczytałem Pańskie dwa powyższe artykuły. Na gorąco nadmienię dwie rzeczy: w miejscowościach brakuje mi Krakowa z Krefeldu na Renem oraz kwestia końcówek – (s)leven, przez Niemców przerobionych na -Leben. Ja zaglądam na stronę jassa.org , gdzie autor na podstawie dokumentu, już nie pamietam dokładnie, ale chyba o posiadłościach królowej Ody w Lesie Turyńskim, przytacza znaczenie tego słowa jako lasu ciemnego/gęstego. Na koniec pytanie do Pana: czy istnieje strona, gdzie są wszystkie Pańskie artykuły? Z góry dziękuję i pozdrawiam.

          • Do LOLO: Komentarz źle się wkleił. Ponownie wklejam go we właściwym miejscu.
            Do Lolo: O końcówkach -sleben pisałem w jakichś komentarzach pod którymś artykułem. Miałem to napisać w nowym artykule (początki kilku artykułów mam w wersjach roboczych i w głowie), ale do dziś on nie powstał. O Krakowie jako dzielnicy Krefeldu też czytałem na stronie jassa.org . Moje artykuły gromadzi Marian Nosal na swojej stronie, ale wszystkich tam nie ma z mojej niestety winy. Obiecałem mu, że je przejrzę i poprawię drobne błędy i do dziś tego nie zrobiłem. Przepraszam Marianie, jeśli to czytasz. Poza tym 10 pierwszych artykułów jest na portalu Taraka, bo tam zaczynałem je pisać.
            Podaję linki do bloga Mariana Nosala i do tych dziesięciu pierwszych artykułów z Taraki (te z Taraki są też u Mariana):

            http://slowianieiukrytahistoriapolski.pl/ludzie/adrian_leszczynski/index,pl.html

            http://www.taraka.pl/profile.php?aut=436

      • Podam Ci jeszcze drogi STOPIE niektóre słowiańskie człony imion:
        – sław (Stanisław, Sławomir, Bronisław, Władysław)
        – mir (Sławomir, Mirosław, Dobromir, Radomir)
        – rad (Radosław, Dobrorad, Rolirad)
        – gniew (Gniewko, Zbigniew)
        Resztę masz tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Imiona_s%C5%82owia%C5%84skie

        Po Twoim pytaniu wnioskuję, że jesteś dopiero na początku swej drogi w poznawaniu historii o Słowianach.

  6. Błagam…. nie powołujcie się na Bogusławskiego z jego „kaszubskimi” Słevi. Błąd powtarzany przez Daniewskiego w „SwewowieTacyta” (praca doktorska). Zdanie u Floriana Cenovy w „Skorb kaszebskosłovjaskje move” brzmi: „a Słevi czeli Słóvjanj jesz po dzis dzienj perznę wod swoje move v Andaluziji zachovale.” Nie ma tutaj nic o tym, żeby Kaszubi używali nazwy Słevi. Wszędzie pojawia się slowo: słovj(a)n*. Proszę zwrócic uwagę na slowo „czeli” Książka Cenovy jest ogólnie w books.google.com

    • Powołanie się Bogusławskiego na Ceynowę jest nieprecyzyjne, ale jednoznacznie wspiera jego ustalenia, bo: „Słewi czyli Słowianie […] swoją mowę w Andaluzji zachowali”. Tak więc cytat ze źródła podkreśla jeszcze bardziej historyczną prawdę o Słewach. Tym bardziej dziękujemy za uściślenie 🙂

      • W Polsce nie istnieją nauki zajmujące się badaniem historii. To co jest, to naśladownictwo i to w marnym wykonaniu głównych wytycznych kossinowszyzny. W efekcie jest parodia przedstawiania dziejów, w których mówi się np. o wikingach, a nie chąśnikach. Wenetowie, praktycznie nie istnieją, co najwyżej jako nazwa przypadkowa. Słowiańszczyzna to dzicz, która pojawiła się nie wiadomo skąd, może co najwyżej w czasach osady biskupińskiej, ale i to wątpliwe, bo lepiej mówić jest o kulturze łużyckiej niż o Słowianach. Tak to wygląda. Ci, którzy twierdzą inaczej, nazywani są turbosłowianami, co ma deprecjonować jakąkolwiek próbę pokazania pradawności dziejów słowiańskich

      • Na stronie 88 Cenova podaje różne nazwy pod jakimi występowali w historii i na różnych obszarach Słowianie, jedna z nich jest Słevi. Zapewne facet streszcza w kilku zdaniach prace innych. Tam nie ma NIC o tym, aby Kaszubi używali kiedykolwiek słowa Słevi zamiast Slovjan*. (Nie znam gramatyki kaszubskiej, nie pokuszę się o odmianę) To mniej więcej tak jakby jakiś Słoweniec powoływał się na Rudaweb.pl i stwierdzał, że współcześni Polacy używają zamiennie słowa Słowianie i Słewi.

        • Zakładając, że Ceynowa jest niewiarygodny, to co to ma wspólnego z zafałszowaniem przez współczesną naukę podstawowych źródeł takich jak Cezar i Tacyt oraz prawidłowej formy odczytu w łacinie klasycznej, czyli Słewi, określającej zbiorczo największą grupę mieszkańców obszaru geograficznego przez Rzymian nazwanego Germanią?
          Co do uwagi o Słoweńcach, to udaje Pan czy o rozum pyta? Słewi to forma archaiczna, która dziś w zróżnicowanych (tak jak w procesie historycznym zróżnicowały się języki) mowach słowiańskich przybrała różne formy.

          • Pan rozumie co sam Pan pisze, czy o rozum pyta? Po co wykręca Pan kota ogonem? Zacytuje Panu pana: „Według Wilhelma Bogusławskiego (powołującego się na Floriana Ceynowę), w XIX-wiecznych formach kaszubskiego Słewi to Słowianie.” Tak twierdził Bogusławski. Wystarczy spojrzeć na powszechnie dostępnego książkę Cenovy (Cenova, nie Ceynova, books google), aby się przekonać, że to nie prawda. Cenova wymienia historyczne nazwy Słowian, w tym Słevi, i tylko tyle. Proszę zadać sobie trochę trudu i przeczytać cały rozdział traktujących o rozwiązywaniu spraw swoich wśród Kaszubów bez odwoływania się do panów. NIE MA DOWODU, A NA PEWNO NIE JEST NIM POZYCJA CENOVY, ABY KASZUBI KIEDYKOLWIEK UŻYWALI SŁOWA SŁEWI NA OKREŚLENIE SŁOWIAN. Proszę wprowadzić troszeczkę kultury do swoich wypowiedzi.

          • 1. Przyjęta obecnie polska forma nazwiska Cenôwy to Ceynowa.
            2. Podałem zgodnie z prawdą, że Ceynowę w kontekście Słewów przywołował Bogusławski.
            3. Sam Pan pisze, że „Cenova wymienia historyczne nazwy Słowian, w tym Słevi, i tylko tyle” – i aż tyle, bo ta Pańska uwaga jest potwierdzeniem wymowy oryginalnego cytatu „Słewi czyli Słowianie”.
            4. Nie jest tematem tego bloga analizowanie sposobów, jakich używali Kaszubi do rozwiązywania swoich spraw.
            5. Proszę Pana o zmniejszenie zapiekłości swoich komentarzy, by zachować minimalną kulturę dyskusji.

  7. Cytat z pracy profesorki tylko pokazuje gdzie jest nauka polska, a raczej polskojęzyczna.

    • ad.1. zgoda. Nie potrzebnie upierałem się przy pierwotnej formie, jako tej jedynie właściwej, bo tak jest na skanie starej książki. 🙂
      ad. 3. Bogusławski popełnił błąd. Po prostu nie przeczytał, może nie rozumiał co pisał Cenowa/Ceynowa 🙂 A oto całe zdanie:
      „Leczba takjch wójewódov e xążęt bęła v róźnech czasach różno, ale vjedno za czasóv chrzescijanskjch znaczno, bo pjrwótnje naród Kaszebkosłovjanskj
      czele Venckosłovjanskj, co jedno e to samo zaczi, beł barz leczni, ko won mjeszkeł wód mórza bałteckjeho e rzekj Ejdore jaż pó góre karapackje czele Tatre, navet Vande, Vinilicija, Venecija mają wód njch swoje mjona mjec, a Słevi czeli Słovjanj jesz po dzis dzenj perznę ród soje move v Andaluziji zachovale.”
      Nomen omen, cytat pasuje do zdjęcia z artykułu.
      A teraz ponawiam Pana zdanie: „Według Wilhelma Bogusławskiego (powołującego się na Floriana Ceynowę), w XIX-wiecznych formach kaszubskiego Słewi to Słowianie.” Cenova tłumaczy nie występujące w tym języku słowo „Słevi” na kaszubskosłowianskie „Słovjanj”. Zaś Bogusławski TŁUMACZONE słowo przyjmuje za kaszubski. W pozostałym tekście nie znalazłem więcej słowa Słevi, zawsze jest Słovjanj. Prościej, nie potrafię tego napisać. Może nie jest to najważniejsze. Jednak uważam, że po to są komentarze, aby pokazywać błędy i w miarę możliwości poprawiać na bieżąco artykuł.

      • Dziękuję za dookreślenie Pańskiego zastrzeżenia. Niemniej – koniec końców – Ceynowa zakłada, że ‚Słewowie’ oznacza to samo co ‚Słowianie’. Jednak nie była to XIX-wieczna forma kaszubska (jak wnioskował Bogusławski) – zgoda. Rolę komentarzy tak samo pojmuję, jak Pan 🙂

  8. Warto zwrócić też uwagę, że u Tacyta pojawia się wyraźne rozróżnienie języka germańskiego i suevskiego.

  9. Skoro w IV w. n.e.Cezariusz z Nazjanzu wprowadza zapis „SKLA” i „KL” ma zastępować „Ł”, to wszystko wyjaśnia! Wisłę tez zapisywano WisKLa!

    • Zapewne stad po przestawce wzielo sie niemieckie Weichsel czyt. Wajksel od Viscla. Jeszcze z tego co pamietam to Tacyt pisze ze w Germanii plemiona Slewskie maja wspolny jezyk i obyczaje a odróżniają sie od nich pod tym wzgledem jedynie Teutoni. Dlatego o niemcach powinnismy konsekwetnie pisac o etnosie/pochodzeniu teutonskim/skandynawskim a nie germanskim i trzeba caly czas przypominac ze Germania to tylko kraina geograficzna obejmujaca rozne ludy, glownie Slowianskie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *