Krótka lekcja łaciny klasycznej z Cezarem

Nazwa Słowianie po raz pierwszy pojawia się w „Komentarzach do wojny galijskiej” Juliusza Cezara. Na dodatek brzmienie ma właściwe dla mowy lechickiej. Słewi to nic innego bowiem jak nazwa ludu stworzona na podobieństwo: Czesi, Kaszubi, Wieleci, Obodryci czy w końcu Lesi lub Lechici. Może też być wersja z „y” na końcu zamiast „i”, np. Mazurzy lub Słowacy, wreszcie Lechy, Ljachy. W sumie chodzi o taką samą zasadę tworzenia nazw własnych.

Dokładne odczytanie Suevi z Cezara i „Germanii” Tacyta to niewątpliwie Słewi, w języku jakim posługiwały się elity rzymskie z przełomu er. Tłumaczyliśmy to już, ale nadal nasi „naókofcy” wiedzą lepiej. Wszędzie gdzie mogą, wypisują o Swebach, chociaż warto zauważyć, że prof. Jerzy Strzelczyk używał formy Swewi. Jednak chyba nikt nie odwoływał się do wiedzy z ćwiczeń w łacinie klasycznej, a może zabrakło odpowiednich lektorów. Mój (Weba) wykładowca zawsze zwracał uwagę, byśmy przy tekstach klasycznych nie posługiwali się „wulgatą”, ale sue/a czytali jak polskie słe/a. Nie dowierzając studenckim wspomnieniom, postanowiłem sprawdzić jaki jest stan powszechny wiedzy współczesnej o mowie Cezara i Tacyta. „SU przed samogłoską wymawiamy jak „sł”” – czytamy na lacina.info.pl. Uff, czyli jednak jeszcze demencja mnie nie dopadła. Skądś jednak to „w” zamiast „ł” musiało się wziąć.

Łacina Rzymian i Franków

W czasach Cezara wykształceni Rzymianie posługiwali się językiem, który dziś językoznawcy odtworzyli, nazywając go łaciną restytuowaną. Początki tego odzyskiwania właściwej mowy Tacyta sięgają Erazma z Rotterdamu, który postanowił przywrócić formy właściwe Starożytności. W końcu odtworzono prawdziwe brzmienia epoki antycznej. Wymowa restytuowana łaciny, nawiązująca do zwyczajów artykulacyjnych epoki klasycznej (I w. p.n.e. – I w. n.e.) została ustalona na podstawie badań lingwistyki porównawczej, inskrypcji (zwłaszcza wielojęzycznych), świadectw starożytnych gramatyków oraz analizy tekstów literackich.

Dziś za właściwą uważana jest wymowa łacińska zwana tradycyjną – przyjęta z nauczania średniowiecznego, różna w różnych krajach, bo do różnych języków niejako dopasowywana. Natomiast rzeczywiście klasyczna to restytuowana – najbliższa starożytnej. Wymowa restytuowana jest niemal całkowicie zgodna z obecnie używaną łacińską pisownią. Właśnie według zasad tej wymowy, charakterystycznej dla schyłku republiki i początków cesarstwa, „SU” czyta się jak „sł”. Tak więc nieprawdą jest, że starożytni Rzymianie nie znali głoski „ł”. Najwidoczniej nie znali jej Frankowie Wschodni (bezpośredni przodkowie Niemców) z IX w. n.e., którzy szerzyli łacinę jako język liturgii chrześcijańskiej. Ich wersja upowszechniła się w Średniowieczu. Ta późniejsza o niemal tysiąc lat odmiana łaciny zakładała czytanie SU przed samogłoską jako „sw”, czyli nie tak jak starożytni Rzymianie mówili. Na marginesie – w wymowie tradycyjnej nazwisko Cezara (Caesar) wymawia się cesar, stąd mamy rzeczownik cesarz. Za to w wymowie restytuowanej nazwisko Cezara (Caesar) wymawia się kajsar. Od tego pochodzi… niemiecki Kaiser. Z restytuowanej łaciny wynika też, że Rzymianie mogli znać jeszcze jedną słowiańską głoskę – „cz”. Tadeusz Gacia z Katolickiego Uniwersytu Lubelskiego w artykule „W kwestii restytucji klasycznej wymowy łacińskiej” zauważa, że obecny sposób odczytywania przyjmuje za podstawę wymowę frankońską z IX w.: „z charakterystycznym dla tego regionu i tego okresu przejściem głoski „cz” w „c” […] w Niemczech i Polsce (co nie dziwi skoro zwyciężył u nas obrządek łaciński propagowany przez kościół niemiecki – dop. RudaWeb). Wymowę właściwą Niemcom i Polakom (przy występujących oczywiście i tu różnicach) włoskie podręczniki nazywają pronunziazione tedesca (wymowa niemiecka – dop. RudaWeb), nieco rzadziej można spotkać również określenie wymowa północno-europejska. W Italii nie było przejścia „cz” w „c”, dlatego Caesar wymawia się „czesar”; ta odmiana wymowy (też tradycyjnej) zwana jest rzymską albo kościelną, gdy bierze się pod uwagę fakt, że jest to najczęstszy (czy może nawet jedyny) sposób wymawiania języka łacińskiego w dykasteriach Stolicy Apostolskiej”.

Rzymskim kłusem

Ciekawe fakty wiążą się z nazwą konia w łacinie typowej dla starożytnych. Najpierw pisano ją „aequus”, a nie jak teraz przyjmuje się „equus”. Jednak w III lub IV w. n.e. gramatycy zaczynają pouczać, kiedy pisać „ae”, kiedy zaś „e”, np. właśnie w wyrazach – „aequus” i „equus”. Różnica w wymowie jest istotna, bowiem w łacinie Tacyta ten wyraz nie czytało się „ekw(f)us”, ale „ajkłus”. Zbitkę „ae” klasycznie wykształceni Rzymianie czytali „aj”, natomiast „quus” – „kłus”. Z czym nam się kojarzy ten kłus? Oczywiście z charakterystycznym dla koni sposobem poruszania się. Słownikowo to chód dwutaktowy konia (również innych koniowatych). Podczas kłusu dwie przeciwległe kończyny – prawa przednia i lewa tylnia (bądź odwrotnie) jednocześnie odbijają się od ziemi. Kłus to typowo słowiańskie określenie, np. według Aleksandra Brücknera: „Na Bałkanie i dla kłusa to samo miękkie u, co i dla klusięcia (p.), serb. kljusac, „kłusak”, kljusawac, „koń lekko potykający się””. Tak więc rzymscy jeźdźcy Kajsara dosiadali „ajKŁUSusów”, tak jak słewscy Ariowita „KŁUSaków” a nie jakichś pokracznych „ekfusów” (prawie jak platfusów).

Zanim pokłusujemy dalej warto poświęcić chwilę jeszcze jednej głosce – fonetyczna zamiana łacińskiego „v” na „b” zaszła bowiem w językach iberyjskich i nie ma nic wspólnego z zasadami łaciny klasycznej, w której po raz pierwszy Rzymianie opisali Słowian Zachodnich.

Naukowe wykorzenianie Słowian i przy okazji Rzymian

Ponieważ spór dotyczy polskiego czy niemieckiego prawa do dziedzictwa Suevów to przyjrzyjmy się formom tej nazwy w opracowaniach anglosaskich. Jest teoretycznie większa szansa na bezstronność. W „Komentarzach o wojnie galijskiej” Cezara, w opracowaniu George’a Longa (Londyn 1875), konsekwetnie występuje Suevi. Natomiast w opracowaniu Geoffrey’a Steadmana z 2013 – Suebi. Ta zmiana nastąpiła, bowiem na początku XX w. ustalono zasady łaciny tzw. tradycyjnej, czyli (jak już wspomnieliśmy) kształtującej się wraz z ekspansją katolicyzmu różnorodnie w różnych krajach. Wprowadzeni wówczas Suebi to jednak nic przy naszych „naókofych” Swebach, bo nawet niemiecka wikipedia jako głównej używa formy Sueben. Tymczasem przeczytanie tej starszej – bliższej zresztą najstarszym zachowanym zapisom – postaci Suevi daje w klasycznej łacinie Słewi (ale może też być Słełi, czyli brzmiałoby jeszcze bardziej słowiańsko niż „germańsko”). Nie ma żadnego przechodzenia „u” we frankońskie „w”, a „v” w iberyjskie „b”. Jest jednakowo brzmiące polskie i łacińskie Słewi. Tak więc współcześni „naókofcy” twórczo wykorzeniają z tradycji zarówno Słowian, jak i Rzymian. Co rzeczywiście znaczyło Słewi – już tłumaczyliśmy, że zgodnie z zanotowanym jeszcze w XIX w. wyrazem lechickich Kaszubów – Słowianie, czyli ludzie znający Słowo – Słowi (a wśród dawnych Połabian, blisko spokrewnionych z Kaszubami, była to najpewniej forma Słewo – Słewi), a więc mówiący zrozumiałym językiem, w odróżnieniu od Niemych. W XIX w. n.e. Niemi – niemieccy uczeni – mieszając (raczej celowo) Suevów ze Szwabami, zaczęli pisać Suebi/Suabi (a odczytywać Swebi/Swabi) i stosownie do tego poprawiać nawet teksty starożytne.

Ciekawe co powiedziałby dziś Cezar (Kajsar – zgodnie z odczytem klasycznym), gdyby dowiedział się, że walczył nie ze Słewami, a ze Szwabami? Pewnie zawołałby za Cicero (Kikero) – złorzeczącym na korupcję i zepsucie obyczajów – O tempora, o mores 🙂

Łacińska wymowa restytuowana – kilka przykładów:

„Ae” – „aj”, np. „causae” (przyczyny) przeczytamy jak „kausaj”,
„Oe” – „oj”, np. „coelum” (niebo) przeczytamy jak „kojlum”,
„Qu” – „kł”, np. „quorum” przeczytamy jako „kłorum”,
„C” zawsze jako „k” – „Caesar” przeczytamy jako „Kajsar”,
„V” – „ł” – np. „vivus” (żywy) to „łiłus”,
„Ngu” zawsze jako „ngł” – „lingua” (język) to „lingła”.

NA ZDJĘCIU: pomnik Juliusa Kajsara w Rimini, FOT: Georges Jansoone/wikimedia.org

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 19

  1. @”Słabiutka ta obrona”… Cienki bolek to jesteś ty ukrywający się pod pseudonimem. (Pewnie jesteś jakiś nauczycielem w Koziej Wólce). Upraszam abyś nie komentował moich wpisów do momentu podania imienia tego francuskiego króla co zasiadał na Polskim Tronie. Wszyscy, którzy kontestują prawdziwość dziejów podaną w naszych kronikach charakteryzuje hejtersko-trollowska mentalność . Nie potrafią ustosunkować się do merytorycznej zawartości i ogólnego przesłania artykułów ale z maniakalną upierdliwością znamionującą psychopatyczną obsesję brną w wymyślaniu absurdalnych zarzutów. Wyspecjalizowani lub może wyszkoleni w spychotechnice by prawdy historyczne sprowadzać na manowce i jałowe dyskusje. Doprowadzają nas do rozbawienia i często do współczucia. To , że odpowiadam należy przypisać tolerancji która jest w nas zakodowana jako znak rozpoznawczy przypisany spadkobiercom Wielkiej Lechii.

    • Panie Izo.
      O ile mnie pamięć nie myli to kwestia francuskiego króla została wyjaśniona. Jeżeli nie to polecam pierwszy lepszy podręcznik do historii. Nawet gdybym był nauczycielem w Koziej Wólce to nie jest moją rolą prowadzenie na tym blogu zajęć wyrównawczych 😊Odnośnie merytotycznej zawartości to autor obrony Prokosza stwierdził „Kroniki przedstawiające historię Polski można podzielić na dwie grupy. Jakie? Otóż autorzy kronik do wieku XII zamieszczali listy władców od czasów najdawniejszych i wywodzili historię Polski od plemion izraelskich….” Ile Pani zna takich kronik powstałych do końca XII wieku? Jestem przekonany, że dla tak wyrafinowanej erudytki odpowiedź będzie błahostką. 🙃Jestem też niezmiernie wdzięczny, że w swojej przeogromnej, zakodowanej, lechickiej łaskawości raczyła Pani skrobnąć te parę zdań podrzędnie złożonych.
      Tanator z Koziej Wólki 😎

      • Jak to żenujące? Może dla takiego tanatora tak, a dla mnie nie! I co waść? Skoczym na polanę w łany zboża na szable? Może na kule??

        • Tak to. Atakowanie tezy autora argumentami personalnymi było, jest i będzie żenujące. Jak waści się to podoba to wypada mi tylko współczuć. Kule? Chyba śnieżne. Zima niedługo 😁

          • Personalnymi? Był sługusem! To i taki szacuneczek się mu należy.

            Kule śnieżne? (…) cię nie nazwę, bo to idolom by zaszkodziło.

          • Słowo bałwan jest powszechnie uważane za obraźliwie. Prosimy o nie stosowanie takich określeń 🙂

          • Bo je tak ukrzyżowała katolicka propaganda. Że tanator jest klechom, to wyczuwam granie na jego korzyść państwo RUDAWEB!
            P.S
            Samo lepienie Bałwana jest odzwierciedleniem TRÓJGŁOWA, bo lepimy go ze trzech kul. Javia,Nawia i Prawia.
            Najlepiej udekorowany dostaje najlepsze nagrody(Marchew czyli warzywa, guziki z węgla czyli ogień, i czapka osłona najważniejszej części ciała), a czy stojący Bałwan w czasie, gdy wkoło już zielono, gdy Wiosna już zaczyna tańczyć, to piękny obraz? Chyba tak, a jakie rozważania nad czasem i przemijaniem wtedy się rodzą, to i głowa mała. Jak u naszego tanatora 😉

          • Nie gramy na kogokolwiek korzyść. Krk nas ani ziębi, ani grzeje. Staramy się, by ludzie dyskutowali bez wzajemnego obrażania się. A czy ktoś jest klechą, czy nie, to nas nie obchodzi. Gdybyśmy byli zaplątani w jakąkolwiek religię, to np. dyskredytowalibyśmy rodzimowierstwo, albo biskupa Kadłubka i kanonika Długosza. Nie czynimy tego, bo chcemy zachować zdrowy rozsądek.
            PS.
            Znowu musiał Pan zaatakować Tanatora „małą głową”? 🙂

  2. jest atak na Rudaweb: 11-10-2017. Krzysztof Chmieliński, Roman Żuchowicz. Połowa źródeł o Wielkiej Lechii pochodzi z Internetu. O fenomenie „turbosłowianizmu” http://www.jagiellonski24.pl
    ich wiedza jest nędzna, ciekawe czy turbolechitę również uważają Wolfganga Laz’a, „DE GENTIVM ALIQVOT MIGRATIONIBVS,
    SEDIBVS FIXIS, RELIQVIIS, LIGUARUMQUE”
    autorem jest: „Wolfgang Lazius właściwie Wolfgang Laz (1514 -1565) – austriacki humanista, kartograf, historyk i lekarz. Lazius urodził się w Wiedniu gdzie studiował medycynę. W 1541 został profesorem na wydziale medycznym tegoż uniwersytetu. Autor prac historycznych i badaniach naukowych. Wiele podróżował, gromadząc a czasem dokonując kradzieży dokumentów z klasztorów i bibliotek. Był także twórcą map Austrii, Bawarii, Węgier i Grecji, obecnie uznanych za istotne w historii kartografii. Jego Typi chorographici provinciarum Austriae wydany w 1561 jest postrzegany jako jeden z pierwszych atlasów historycznych”(źródło-wikipedia). W jednym z rozdziałów poświęconych Wandalom podaje przykłady ich języka, i tak np: czisti, koczka, kupetsch, stodola, rabota, lekkhy, gladkhy, zima, pitaty, kopati i wiele, wiele innych, Wandalów uwaza za lud słowianski. Ksiązka jest po łacinie, dla historyka ze znajomościa łaciny bedzie niezwykle cenna. Wśród władców Wandalów wymienia króla Crocusa, a to przeciez nikt inny jak nasz Krak. „Ludzie żyjący między Odrą i Wisłą nie różnili się genetycznie od ówczesnych mieszkańców Francji, Niemiec, czy Danii” twierdzi prof. Marek Figlerowicz, kierownik projektu: „Dynastia i społeczeństwo państwa Piastów w świetle zintegrowanych badań historycznych, antropologicznych i genomicznych”.

    • Roman Żuchowicz
      Email:
      romanzuchowicz@gmail.com
      Zakład:
      Historii Starożytnej
      Biogram:
      W 2015 r. obronił pracę magisterską w ramach studiów na Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych. Zajmuje się religijnością u schyłku starożytności, a także jezydami. Od 2013 roku współpracuje z miesięcznikiem „Focus Historia”. Prowadzi stronę popularnonaukową piroman.org

  3. Dla mnie SUEBI/SUEWI to SŁEWI od brzmienia SŁUWI/SŁAWI/SŁOWI.
    Wyraz ten, nie tłumaczy się z dawnej mowy na „Znający Słowo”, tylko na „Słowni”. Czyli lud ‚uporządkowany, prawa’, słowem ustanawianego. Nie kłamliwy.
    Na słowności, czyli prawdomówności, opiera się każde pradawne prawo, każdy związek społeczny.
    Pojedyncze słowo, jego znajomość, w sensie znaczenia, jest mniej ważne niż cała mowa, splot słów. Stąd Niemcy/Nimcy/Nemecy to zdaniem naukowców termin oznaczający ‚nie – mowy/nie mówiący zrozumiale”. Dla mnie , tu też jest błąd, bo oznaczał prędzej Franków i Rzymian, białych ludzi jak Słowianie, jednak nie nas (Nie ci/Nie my).
    Termin „mowa” mając znaczenie szersze, ważniejsze, oznaczałby w tym wypadku przeciwne takim jak Niemcy, plemiona słowiańskie, jako np.”Mowiani/Mówiący”.
    Tak jednak nie jest. Bo w nazwie rodowej, szerokoplemiennej, chodziło o cos więcej dla społeczeństwa, niż taka oczywistość, jak wspólna mowa. Zresztą nie była wcale tak wspólna, idealnie podobna. Nieco inną mówili Scytowie południowi a inną Łużyczanie. Nie ma w tym terminie; „SŁOWO”, rdzenia „znający”. Wiec w takim skrótowym brzmieniu, mogło oznaczać tylko SŁOWNI, a to jednak nie to samo co „znający słowo”.

  4. I żeby nie było Nam Lechitom SuoTo żeśmy SueMi i gdzie nasz Wład przed „czyśćcem” ustanowionym w roku 966, a może nie – zaniósł SuoMi , Siideri na daleką północ -zapewnie niesiony legendą o praocju z Karelii. Ach Ci Ugrh, Ugrh i ich teut tandem.
    taka ciekawostka z innej dyskusji:
    Pociągnę jeszcze wątek imion wodzów Wandali i Gotów i innych „germanów”:)
    (Połowę tego posta pisałem na podstawie komentarzy Pana Leszczeyńskiego z tego tematu odnośnie tzw imion „germańskich”: http://www.taraka.pl/krolowie_herulow_i_wandalow)

    1. Łacińscy kronikarze nie mogli, nawet gdyby chcieli, zapisywać poprawnie wymowy słowiańskich imion. Zamienianie liter, wstawianie innych liter, tworzenie nowych słów to rzecz normalna w przypadku zapisów łacińsko-języcznych kronikarzy mających problem w zapisywaniu słowiańskich słów.

    2. Chyba też żaden kronikarz nie spisywał historii których był bezpośrednim świadkiem, były to więc historie przekazane ustnie lub przepisane z innych kronik.

    3. Myślicie, że kiedy świadek wydarzeń przekazywał kronikarzowi ustnie informację o Mieczysławie to nazwał go dosłownie Mieczysławem, czy może przekręcił te jego imię bo nie umiał wymawiać takich zgłosek? Przypomnijcie sobie jak zagraniczni komentatorzy sportowi wymawiają niektóre polskie imiona czy nazwiska. Komentatorzy którzy mają dostęp do internetu i mają możliwość wielokrotnego odsłuchania poprawnej wymowy, dalej nie potrafią tego poprawnie wymówić.

    Pomyślcie o tym! Przecież to oczywiste że łacińscy (oraz inni obcy) kronikarze musieli te słowiańskie imiona INACZEJ ZAPISAĆ!
    Dalej wydaje Wam się to naciągane? Oto przykłady nazw plemion i ich oficjalny zapis łaciński:

    Glopeani – Goplanie (dlaczego „L” jest nie w tym miejscu, w którym powinno???)
    Hehfeldi – Hawelanie (tutaj to jest już zupełny misz-masz galacticos…)
    Marharii – Morawianie (ni w ząb, ni w dąb…)
    Abtrezi – Obodrzyce (mamy tu przesuwkę germańską t > d, zatem bez wątpienia to plemię germańskie 😉 ) Skąd „A”? Skąd „t”? Skąd „z”?
    Prissani – Pyrzyczanie
    Velunzani – Wolinianie (skąd tam „z”? skąd „u”, gdy wyraźnie słychać „i”? Dlaczego „e” jako druga litera, zamiast mocno wyraźnego „o”?) itd. itp…

    Przypominam to są oficjalne tłumaczenia, których nawet Gazda się nie wyrzecze.

    A teraz jeszcze raz z nowej perspektywy zerknijcie na tłumaczenia imion:
    Visislaus (N.: Wisilaus) Wyszesław, Wisław, Wiesław
    Vitislaus (N.: Witislaus)Witosław, Witsław, Wicsław, Wicław
    Wisimar – Wyszemir, Wyszemiar, Wyszomierz, Wizymiar
    Miesiclaus (N.: Miceslaus) Miecisław
    Radagaisus (N. również: Rhadagastus) Radogost, Radegast, Radogoszcz
    Corisco (N.: Corsico) – Gorzysław, Korzysk?, Korzęsko?, Korzeńsko?
    Godegisl (N.: Godegisilus; inne: Godigisclo) [8] Godzisław
    Gensericus (N.: Genseric; inne: Geisericus) [9] Gęsiorek, Gęsiorzyk, Gąsiorek [10]

  5. Kłus wykonywany jest dwoma nogami, koń ma cztery, zatem wykonuje „podwójny kłus”
    podwójny>dwój (np. dwója w szkole) > dwaj (np.przyjaciele)
    podwójny kłus> dwój kłus>dwaj kłus

    dalej nastąpiło zubożenie wymowy
    dwaj kłus>aj kłus

    stąd…

    Różnica w wymowie jest istotna, bowiem w łacinie Tacyta ten wyraz nie czytało się „ekw(f)us”, ale „ajkłus”. Zbitkę „ae” klasycznie wykształceni Rzymianie czytali „aj”, natomiast „quus” – „kłus”.

  6. Nigdy się łaciny nie uczyłem, ale zawsze jak patrzyłem na teksty łacińskie, to wydawały mi się jakieś koślawe i sztuczne, ale widać że jak się doda trochę słowiańskiej wymowy, to od razu ma to jakiś sens i brzmi znośnie 🙂 A niemcy jak zwykle kłamią i zmyślają jak najęci, przebijają nawet swoich mistrzów rzymian i bizantyjczyków, no ale przecież sami siebie uważają za rzymian (jak i Barbarzyńców równocześnie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *