Krak integruje imigrantów

KAPITOL_KRAK_GESI 2

Aż do czasów Kraka nie ma wiarygodnych danych o masowych najazdach obcych ludów na ziemie prasłowiańskie i opanowaniu ich przez tych agresorów. Jednak w IV wieku p.n.e. naszym przodkom zagroziło wielkie niebezpieczeństwo. Setki tysięcy Celtów ruszyły z Zachodu w poszukiwaniu nowych ziem i łupów. Wówczas pojawił się pierwszy historycznie potwierdzony król Lęhii, którego córka stała się pierwszą królową Wędów.

Wcześniej były niewątpliwie poważne starcia na terenach granicznych, o czym świadczą choćby odkrycia nad Dołężą. Istnieją archeologiczne poszlaki o napadach Scytów na obszar kultury łużyckiej. Jednak Scytowie również należeli do pokrewnych Prasłowianom – pokazują to choćby badania DNA z kurhanów. Znajdowane więc na terenie dzisiejszej Polski elementy uzbrojenia i biżuterii określane jako scytyjskie niekoniecznie muszą być pozostałością dawnej dominacji obcych.

Pierwszym momentem krytycznym dla całej Słowiańszczyzny był początek IV w. p.n.e.. Celtowie, zajmujący dotąd obszar alpejski i dalej na zachód Europy, tak rozrodzili się, że musieli rozpocząć poszukiwania nowych siedzib. Około 300 tysięcy, nierzadko z rodzinami, ruszyło na południe i wschód.

W swoim krytycznym wstępie do dziejów Polski, XIX-wieczny historyk August Bielowski utrzymuje, że Krak/Grak w kronikach polskich, a Bardyl (Bargyl, Bargiel) u historyków starożytnych, jest jedną i tą samą osobą. Tu cała praca Bielowskiego.

Bargiel (tak po słowiańsku będziemy go nazywali, bowiem inne formy są przekształceniami greckimi) był postacią historyczną. Wspominają o nim Teopomp Chiot, Kallisten z Olintu, Diodor sycylijski, Lukian, Frontyn, Arryan, Plutarch, Helladios z Biz. Podobieństwo ich przekazów jest bardziej niż uderzające – zauważył Bielowski. Opisał też okres panowania władcy:
„Czas panowania Bardyla (Bargiela) daje się ściśle oznaczyć z pisarzów starożytnych i pokazuje iż kronikarze polscy gruntownie znali tę okoliczność; jedno miejsce Lukiana porównane z Diodorem sykulskim dozwala nawet wiedzieć rok urodzenia tego bohatyra. Walczył z Filipem Amintowym roku 359 przed Chrystusem, a miał wtedy lat 90. Więc rodził się roku 449. Prostego stanu będąc miał w młodości sen, że od granic krainy Molosów aż do Macedonii królować będzie. Panowanie nad lliryą całą dostało mu się za Aswera czasów, a więc dobrze już w wieku podeszłemu. Lat 90 mając potykał się konno z wojskiem Filipa. Umarł dopiero około roku 340 mając lat przeszło 110 jak się to pokazuje ze słów Frontyna porównanych z Justynem.”

Granice państwa Kraka, w opisie Bielowskiego na podstawie starożytnych źródeł, rozpościerały się od Adriatyku aż do tego punktu Dunaju gdzie była „Myzya dolna” – poźniej Bułgaria, odtąd zaś sięgały do górnej Panonii i do granic Noryku, co oznacza, że dochodziły też do ziem obecnej Polski.

Od węglarza do cesarza

Ze źródeł analizowanych przez Bielowskiego wyłania się Krak, jako postać godna hollywódzkiego filmu. Urodził się w rodzinie kowala lichnitijskiego (lęhickiego) na terenie dzisiejszej Czarnogóry. Jako młody człowiek trudnił się węglarstwem oraz… rozbojem. Zasłynął ze sprawiedliwości w podziale łupów wśród swojej drużyny, złożonej z takich jak on – zabijaków z biednych rodzin. Ponieważ znacznie się wzbogacił na łupiestwie i zdobył szacunek najwaleczniejszych rodaków to został na wiecu wybrany wojewodą Lichniti/Lęhii, której obszar mieścił się na terenach byłej Jugosławii. Pamiętajmy, że starożytnymi Słowianami współrządziło dwunastu wojewodów, a więc na początek dziedzina Kraka była jedną zaledwie z dwunastu prowincji rozległego związku licznych plemion.

Ostatnie odkrycia krakowskich archeologów pod kierownictwem dr. M. Przybyły wskazują, że od ok. 1 700 r. p.n.e. była łączność kulturowa pomiędzy ziemiami dzisiejszej Chorwacji i Słowenii, a Małopolską.

Wiemy już z badań genetyków, że nasi przodkowie zajmowali obszar od Renu do Wołgi i od mórz Północnego i Bałtyckiego z jednej strony, do Adriatyckiego, Egejskiego i Czarnego z drugiej. W skład tego wielkiego organizmu wchodziły ludy o różnych nazwach w różnych okresach, ale dzięki językoznawcom wiemy, że ich mowa była zbliżona, lub taka sama. Pierwszym, który to ustalił był wybitny włoski lingwista prof. M. Alinei, np. jego zdaniem Illirowie, Getowie-Dakowie i Trakowie byli Prasłowianami. Z kolei o pokrewieństwie Wenedów/Wędów z Etruskami/Raszenami i ich pochodzeniu od kultur winczańskich pisali prof. R. Pesić i badacze słoweńscy. Dla dociekliwych – po polsku praca M. Sieroń obroniona na Uniwersytecie Gdańskim.

Wszystko potwierdza to o czym wiedzieli nasi średniowieczni kronikarze. Jak opisywał Gall Anonim:
„Ziemia słowiańska tedy, która na północy dzieli się czy też składa z takich osobnych krain, ciągnie się od Sarmatów, którzy zwą się też Getami, aż do Danii i Saksonii; od Tracji zaś poprzez Węgry – zajęte niegdyś przez Hunów, zwanych też Węgrami – a w dalszym ciągu przez Karyntię, sięga do Bawarii; na południu wreszcie wzdłuż Morza Śródziemnego poczynając od Epiru przez Dalmację, Chorwację i Istrię dobiega do wybrzeża Morza Adriatyckiego, gdzie leży Wenecja i Akwileja [i tam] graniczy z Italią.”

Bargiel wojewoda łupił Macedonię, Epir i północną Grecję. Umocnił swoją władzę na terenach trackich, dackich i trybalskich oraz Karantanii. W tej ostatniej krainie (dzisiejsza Słowenia oraz częściowo Austria i Chorwacja) starł się po raz pierwszy z Celtami, którzy w latach 90-tych IV w. p.n.e. rozpoczęli inwazję na Włochy i Panonię. Powstrzymał Taurysków, których wódz – Bran – musiał odstąpić od oblężenia Rzymu, by ratować współplemieńców przed atakiem Lęhów.

Tak relacjonuje starcie z Galami cytowany już Bielowski:
„Polybios też powiada, że Galowie Rzym zdobywszy przerażeni zostali wieścią, iż nieprzyjaciele (których […] Wenetami nazwać mu się podobało) wtargnęli zwycięzko do ich siedlisk.”

Grecko-rzymski historyk Polybios żył w II w. p.n.e. i w jego czasach ewidentnie istniało już pojęcie Wędów/Wenedów – Wenetów. Jak wiadomo z kronik, to miano nasi przodkowie mieli przyjąć po córce Kraka, królowej Wędzie/Wandzie.

Krak, kiedy pokonał Celtów w Karantanii, uzyskał, jak piszą kroniki polskie i czeskie, dzierżawę – posiadłość kilka mil od źródeł Wisły. Ponieważ jednak fala celtycka wciąż była groźna, to wiec ogólnolechicki obwołał Bargiela wojewodą wojewodów, czyli najwyższym władcą („królem królów” – cesarzem). Wówczas mógł też uzyskać miano Kraka, ptaka łączącego świat ludzi i bogów, w odróżnieniu od skromnego leśnego ptaszka – bargiela.

Jakkolwiek trudno naukowo rozstrzygnąć dlaczego w przekazach z rejonu bałkańskiego ten sam władca jest Bargielem, a Krakiem wśród północno-zachodnich Słowian. Rozwiązanie tego dylematu skutecznie utrudnia zniszczenie wielu rodzimych źródeł przedchrześcijańskich przez skądinąd wielkiego Bolesława Chrobrego, o którym Długosz napisał:
„wszystkie pisane księgi i dzieje narodu kazał spalić”.
Możemy więc opierać się na późnych polskich kronikach i rocznikach napisanych po chrzcie oraz na starszych lecz obcych, które naszym ludom i ich władcom nadawały swoje nazwy i po swojemu interpretowały naszą historię.

Krak poskramia „imigrantów”

Jak relacjonuje wyniki swoich badań nad źródłami Bielowski, Bargiel wojewoda iliryjski wyruszył w początkach IV w.p.n.e. z wielką wyprawą, by walczyć z galijskim plemieniem Liguryskami (Tauryskami). Wincenty Kadłubek w swojej kronice tak o tym pisze:
„Nasze zastępy w licznych walkach wybiły wiele ich tysięcy. Pozostałych, długi czas udręczonych, skłonili do zawarcia przymierza, tak że jeśliby bądź losem, bądź męstwem zyskali coś u obcych, jednym i drugim równy miał przypaść udział.”

W ramach państwa Kraka doszło więc najpierw do zmuszenia orężem niechcianych przybyszy do podjęcia rozmów o zasadach wspólnego życia (niestety również wspólnego zbójowania – takie były czasy). Pozostałością po tej umowie jest odnotowane przez archeologów poszerzenie się śladów celtyckich na terenie Panonni, Czech, Moraw, a nawet dzisiejszej południowej Polski. Te obszary wytwarzają w następnych wiekach oryginalną kulturę przeworską – nie Wędów (później nazwanych przez Rzymian Wandalami) i nie Celtów, ale wspólną. Z przewagą genów słowiańskich, ale z silną reprezentacją celtyckich w dzisiejszych Czechach, Morawach i Słowenii. Tak jak pomieszali się za Kraka.

…..

NA ZDJĘCIU: Współczesny widok Kapitolu w Rzymie, od którego oblężenia odstąpili Celtowie, kiedy dowiedzieli się o ataku Wędów. Rzymska legenda przypisuje uratowanie twierdzy gęsiom, które miały ostrzec o zbliżaniu się wroga. W podzięce starożytni Rzymianie obnieśli jedną z gęsi w lektyce, a zdaniem Weba powinni uhonorować innego ptaka – kruka, czyli Kraka 🙂
FOT: Radomil/wikimedia.org

…..

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 19

    • Można sobie bez problemu wygooglować:
      „Galia jako całość dzieli się na trzy części. Jedną z nich zamieszkują Belgowie, drugą Akwitanowie, a trzecią te plemiona, które we własnym języku noszą nazwę Celtów, w naszym Gallów. Wszystkie te plemiona różnią się między sobą mową, obyczajami i prawami. Gallów oddziela od Akwitanów rzeka Garonna, a od Belgów Matrona i Sekwana (…).”

      Róznili się językiem, zatem byly to zasadniczo odmienne etnosy wg. współczesnych definicji, akurat w tych rejonach Rzymianie byli b.dobrze zorientowani w odróznieniu od Germanii/Słowiańszczyzny.

      Celtów masz na zielono:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Peuples_gaulois.jpg

        • Opis mapki to zacytowane źródło, bo na jej podstawie ona powstała. Źródło jednoznacznie rozróznia etnos celtycki, zajmujący 1/3 Galii od pozostałych dwóch etnosów: Akwitanów i Belgów – „Wszystkie te plemiona różnią się między sobą mową, obyczajami i prawami”.
          Mapka doskonale to uchwyca: Celtowie na zielono.

          • O Bosche!.
            Podam ten opis:
            Peuples Celtes:
            Gaule Belgique
            Gaule Armorique
            Gaule Celtique (Lionnaise)
            Gaule Transalpine (Narbonnaise).
            Tak przy okazji: nie tylko Cezar o Celtach pisał, pisano o nich i przed Cezarem i po Cezarze. To dość znany i wojowniczy ludek. I nie tylko w Galii siedział.

          • Przepraszam za brak należytej staranności. W nawiasie przy Gaule Celtique powinno być Lyonnaise, nie Lionnaise.

          • Przepraszam za brak należytej staranności. W nawiasie przy Gaule Celtique powinno być Lyonnaise, nie Lionnaise.

  1. Panie Robercie, niewątpliwie ma Pan rację, że czasami przypisuje się Celtom to co nie do końca celtyckie. Ale dowodzenie, że nie zaistnieli w dziejach Europy, to prawie jak dowodzenie, że Słowianie wyszli w 6 w. z bagien Prypeci.

  2. Celtowie/Keltowie to starożytny lud w Europie. Ich pobyt potwierdzają badania genetyczne. Przybyli później na nasz kontynent od Ariów/Protosłowian, ale ich wkład w kulturę europejską jest niepodważalny. Popieramy Tagelmusta.

    • To po co było używać mapki jako argumentu?
      Proponuję jednak coś o tych Celtach poczytać. Budowanie piętrowych hipotez w oparciu o: „bo mnie się tak wydaje” to takie jakieś niepoważne jest.

  3. Gęś była tez świętym ptakiem Słowian, w tym biała, i znajduje się w herbach i godłach, w tym, Etrurii/Raseni. Możliwe więc, że Rzymianie dziękowali w ten sposób Wenedom, wyrażając szacunek ich godłu. Później, zrobiono z tego legendę, zapominając, kogo naprawdę chwalono. Gęś występuje w tekstach raseńskich jako obiekt czci, podobnie w ich kształtach ich naczyń i jako malowidła. Teksty te, przetłumaczone po słowiańsku, oddają Wendyjski szacunek do tego stworzenia. A Etruskowie/Raseni, byli ludem słowiańskim.

  4. Co do Celtów mam jeszcze bardziej mieszane uczucia jak do Germanów. Moim zdaniem owa celtyckość to fanaberie historyczne.
    Sam termin ‚celtycki’ to wymysł XVIII wieczny, tak samo jak i określenie języki celtyckie. To ma zaledwie 200 lat jako pewien pomyślunek na bardzo dalekie podobieństwo mikroskopijnych grup językowych po dwoch stronach kanału La Manche.

    • Podstawowe definiowanie etnosu u wszystkich allo, zarówno polskojęzycznych i obcojęzycznych, to …wspólny język. Nie ma języka, nie ma etnosu, powie każdy z nich.

      Powtórzę się, ale na potwierdzenie mojej hipotezy o fantastyce wystarczy cytat z dzielnego wikipedysty:
      Określenie „języki celtyckie” zostało po raz pierwszy użyte przez Edwarda Lhuyda w 1707[1].
      Zauważył on podobieństwo między językami brytańskimi i goidelskimi, i postulował, że musiały one wykształcić się w kontynentalnej Europie (brytańskie – w Galii, goidelskie – na Półwyspie Iberyjskim) i zostać zawleczone na Wyspy Brytyjskie.
      Lhuyd stwierdził, że są to języki ludów, nazywanych przez antycznych autorów greckich Κελτοί – „Celtowie”[2].

      Koniec cytatu.

      Ot i cała etnogeneza celtyckości… Lhuyd w roku 1707 stwierdził…

    • Jak na złość Juliusz cezar w pierwszym zdaniu swojej „Wojny Galijskiej” wymienia Celtów (Celtae). A jeśli dobrze pamiętam z lekcji historii, to się go w XVIII wieku żadną miarą umieścić nie da.
      Celtyckość to fanaberie historyczne? Rozumiem że oblężeni pod Alezją umierali za fanaberię? A nie jak przyjęło się sądzić za utrzymanie dawnego trybu życia i swojej kultury (Celtyckiej). Ten galopujący relatywizm nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.
      Mikroskopijne grupy językowe, którymi mówi łącznie ponad milion osób? Samym językiem Bretońskim posługuje się 2 razy więcej osób niż Kaszubskim, a w jego nie-mikroskopijność chyba nie wątpisz?

      • „Jak na złość Juliusz cezar w pierwszym zdaniu swojej „Wojny Galijskiej” wymienia Celtów (Celtae). A jeśli dobrze pamiętam z lekcji historii, to się go w XVIII wieku żadną miarą umieścić nie da.”

        No i co z tego, skoro …”określenie „języki celtyckie” zostało po raz pierwszy użyte przez Edwarda Lhuyda w 1707″.
        Przez te ponad 1700 lat nikt sie nie zorientował w celtyckości Celtów nawet sami zainteresowani. O to własnie mi chodzi, są współczesnym fanaberyjnym przypisem do czegoś co znaleziono w starożytnych zapiskach, gdzie w tychże starozytnych zapiskach są malym ludem, zajmujacym zaledwie 1/3 część Galii.

        Na przykładzie starożytnych Germanów i wspólczesnego państwa Germany, można sobie wiele wyjaśnić na czym te fanaberie polegają.

        O mikroskopijności w skali Europy. Gdyby byli takimi jak przedstawiają je mapy zawodowych historyków, to by pod żadnym warunkiem nie odkrywano ich na nowo w roku 1707.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *