Bitwa sycylijska

Wśród poległych w obronie greckiej kolonii przed Kartagińczykami odnaleziono szczątki wojów z Północy. Analizy wskazują, że mogli być najemnikami ze Scytii, a ich geny obrazują pochodzenie bałtosłowiańskie i sarmackie. Najnowsze badanie potwierdza raz jeszcze wszystko co już wiemy, ale dla oficjalnego nurtu nauki nadal jest zaskakujące.

W 480 r. p.n.e. kolonie greckie na Sycylii zaatakowała armia kartagińska pod wodzą Hamilkara. Wojska dowodzone przez tyrana Syrakuz Gelona rozgromiły najeźdźców z Afryki, którzy oblegali miasto Himera. Zwycięstwo Greków było wielkie, bowiem wódz kartagiński poległ w tej bitwie.

W kończącym się miesiącu pojawiła się praca „Różnorodne pochodzenie genetyczne greckiej armii okresu klasycznego” autorstwa Laurie J. Reitsema z zespołem. Zbadali oni genomy 54. osobników z Sycylii od VIII do V wieku p.n.e. Według blogera genetycznego, Davidskiego (https://eurogenes.blogspot.com/2022/10/balto-slavs-and-sarmatians-in-battle-of.html), dwie próbki oznaczone Himera_480BCE_3 są albo wczesnymi Bałtami, albo Słowianami. Natomiast dwie kolejne próbki Himera_480BCE_4 to Sarmaci. Dane te dotyczą szczątków poległych obrońców Himery. Zdaniem zespołu Reitsemy, analizy potwierdzają obecność najemników w armiach greckich, walczących na Morzu Śródziemnym, już w 480 r. p.n.e. i pochodzących z Europy Północnej. Zdaniem genetyków, ten wątek jest nieobecny w tekstach historycznych i dlatego niedoceniany.

Jednak ślady takich zaciągów mamy już w źródłach wcześniejszych. W połowie VI stulecia p.n.e., Pizystrat (tyran Aten w latach 561-527 p.n.e.) zaciągnął Scytów do armii ateńskiej. W czasie pokoju używani byli jako policja miejska. Z tego powodu ich wizerunki są częstym motywem waz attyckich. Jeszcze wcześniejsze świadectwa możemy znaleźć w Iliadzie. Ciekawą próbą uzasadnienia mogą być dociekania z 1969 r., zawarte w pracy G. Sotiroffa „Nazwy słowiańskie w zabytkach greckich i rzymskich”. Broszura ta została dopuszczona w Kanadzie przez tamtejszy resort edukacji, jako pomoc dla studiujących klasyczne źródła w rozwiązywaniu słowiańskiej onomastyki. Autor wybrał 22 nazwy z prac greckich i rzymskich. Stawia tezę, że imię homerowego bohatera Achilles pochodzi od słowiańskiego Acilesza, zaś trzykołowy rydwan Achillesa to reminiscencja dobrze znanej wschodnim Słowianom trojki, który to zaprzęg pochodzi od Scytów. Sotiroff przywołuje Strabona, który napisał, że w Cymeryjskim Bosforze (Morze Azowskie) było miasteczko Myrmecium, skąd mieli pochodzić Myrmidonowie, czyli drużyna doborowych wojowników Achillesa. Podkreśla, że Arian w opisie życia Aleksandra Wielkiego podał, iż Achilles był synem Peleusa, który urodził się w Myrmecium, a dopiero później osiadł w Tesalii. Pisałem już o tym w http://rudaweb.pl/index.php/2018/11/23/slowianscy-zdobywcy-i-budowniczowie-rzymu/

Natomiast w innym artykule (http://rudaweb.pl/index.php/2018/01/19/greckie-kolonie-lechitow/) przybliżyłem wspólnotę kultur środkowoeuropejskich i egejskich m.in. w oparciu o pracę Pauliny Suchowskiej „Kontakty społeczności Europy środkowej i strefy egejskiej w drugim tysiącleciu przed Chr. Próba analizy archeologiczno-chronometrycznej”. Wnioski były takie, że w połowie II tysiąclecia p.n.e. oba kręgi należą do jednej wspólnoty, a wiele świadczy o tym, że bardziej zaawansowane technologie szły z Północy na Południe – z Maszkowic do Myken, a nie znad Morza Egejskiego nad Dunajec.

Związki między ziemiami dzisiejszych Grecji i Polski czy Ukrainy często przewijały się w moich wpisach. Nie jest więc praca Reitsema et al. żadnym przełomem, ale kolejnym potwierdzeniem faktów historycznych. Gdyby tylko historycy raczyli do tych faktów w swoich pracach nawiązywać, to nie musiałbym po raz n-ty wyszukiwać wyników badań, które dla współczesnej nauki są oczywiste.

Na zdjęciu bitwa pod Maratonem na grafice Waltera Crane’a z początku XX w.

RudaWeb

Komentarze: 71

  1. Ricardomilo:
    Szanowny Panie co do metody porównawczej, nikt nie ma nic przeciwko porównywaniu języków, wręcz przeciwnie! Jednak jak można, chociażby na Wikipedii, wyczytać metoda porównawcza ma za zadanie (1) ustalenie pokrewieństwa między różnymi językami i (2) sformułowanie spójnej hipotezy na temat szczegółów tego pokrewieństwa poprzez rekonstrukcję: języka będącego ich wspólnym przodkiem (prajęzykiem) oraz wiarygodnej sekwencji regularnych zmian językowych, za pomocą których można wyprowadzić każdy z porównywanych języków z hipotetycznego wspólnego prajęzyka. Cel (1) metody jako ustalenie pokrewieństwa i jego stopni pomiędzy językami nie budzi żadnych problemów. Już pobieżne porównania wskazują na takowe! Jednak druga część ów celu metody to czysty postulat (!) jednego prajęzyka i w konsekwencji owego stworzenie „wiarygodnych” sekwencji ów zmian językowych, dzięki którym można „udowodnić” ów prajęzyk! A skąd pewność takiego postulatu i w związku z tym brak postulatu dwóch, bądź wielu pierwotnych języków? Gdzie mieszanie się języków? I najważniejszy aspekt tych dociekań to okres w jakim te zjawiska zachodziły, kwestia ustalenia ram czasowych! Cały proces dedukcji jest poprawny, jeśli założenia do wnioskowania są prawdziwe. Skąd akurat Pańskie (postulatu o prajęzyku) założenia miałby być wyrażeniami prawdziwymi? W drugim kroku, hipotetycznym językiem, który właśnie został stworzony udowadnia się pokrewieństwo? Żart, czy bujna twórczość? Język praindoeuropejski jest tylko i wyłącznie postulatem, nie prawdą objawioną!
    Odnosząc się do niektórych Pańskich wywodów mam nadzieję poddać w wątpliwość ich prawdziwość.
    1.Wywód „whisper”. Pan wydedukował, że kreolski język angielski zapożyczył szeptać ze skandynawskiego. I co dalej? A inni Germanie nhd. flüstern, nnd. flustern (wispern oznacza szczać pisseln!) bądź nl. fluisteren – ci nie mieli styczności ze Skandynawami? Pytanie podstawowe, czy ów „h” było wypowiadane, gdyż dziś jest raczej nieme!
    2.Temat mistrza: do Czech trafiło jako Meister, lecz my i Czesi przyjęliśmy jako mistr? Słaba argumentacja.
    3.Wywód zbitki „an”. Sprawdzanie:
    A: us vs. N: uNs – zawsze mnie interesowało, dlaczego Anglicy wymawiają „u” jako „a”, czasem jak „ju”. Będę wdzięczny za wyjaśnienie, myślę, że tu mi Pan rozjaśni sytuację. Z góry dziękuję!
    A: tooth vs. N: Zahn (dalej wymawiamy jako / /t͡saːn/); doprawdy? swn. Zan(d), ale st. saksoński. tand dziś tant coś nie tak z Pańskim „prawem” języków ingvaeonicznych?
    A: other vs. N: aNder; ponownie st. saksoński: ōðar, dziś anner – zanik nie „n” ale „d”
    A co z N: unter vs. A: under??? st. saksoński zna undar!!! Dziś mówi się „unner”!
    A: five vs. N: füNf ; swn. fimf, finf, fumf, łacina quinque, tu jestem w stanie sobie wyobrazić niemoc Germanów z wymową i stąd zgodnie z „prawem” hvinhv wymawiane jak dziś bez h, czyli nieme h – vinv, finf
    A: soft vs. Ni: saNft ; swn. semfti, żadne an!
    A: goose vs. N: gaNs
    Tu może do przemyślenia: męska gęś (gąsior) nosi nazwę w niemieckim Gänserich, podobnie jak męska kaczka Enterich ! W niderlandzkim ganzerik, staroangielski ganot dziś gannet (taki ptak głuptak) ale gandra dziś gander – gąsior. Po islandzku ganda! Gdzie przedłużenie samogłoski, o której tak się Pan rozpisuje? Na koniec co z Anglami? Też „zgubiono „n”? Czy może w nie tych czasach dotarła ów nazwa do mieszańców, i byli już w stanie przełknąć „n”?
    4.Temat aspektu progresywnego w Angielskim: Nie wiem, skąd się wziął, a według Pana? Coś musiało tych najbardziej wymieszanych do tego zmusić, by tak wyrafinowaną konstrukcję stworzyć? Typuję na tzw. celtycki składnik dzisiejszej angielszczyzny. Tzw. wyspiarskie języki celtyckie posiadają właśnie aspekty nawykowy i progresywny! To świadczy li tylko i wyłącznie jak kreolski jest dzisiejszy język angielski.
    5.Temat czasu zaprzeszłego w językach słowiańskich: „Język scs. miał trzy rodzaje aorystu – dwa starsze: aoryst asygmatyczny i sygmatyczny I oraz nowszy (późniejszy twór, choć powstały jeszcze w prasłowiańskim): aoryst sygmatyczny II” za Wikipedią, a ta za C. Bartulą – nie wiem, o czym Pan pisze!

  2. @RicardoMilo
    Proszę cytować w //…//, wtedy postronny czytacz będzie mógł jasno odróżnić co jest cytatem a co odpowiedzią na cytat, sposób ten użyteczny sposób chyba wprowadził Smyxx, tutejszy ojkofob, notorycznie kwestionujący dokonania Polaków, zamiast poczytać o nich.

    //Dosyć pokrętna etymologia//
    Etymologię tego typu można stosować do wszystkich słów złożonych, w których są wbudowane przyimki takie jak w, z, s, k, ku, po, za, a, na, u.
    //Dobrze swoją drogą, że tego „ku” nie dodał Pan do drugiego słowa.//
    Etymologia tego słowa będzie oczywiście taka sama.

    //ale przynajmniej z radosnego kłusania Pan zrezygnował//
    Nie zrezygnowałem, nie uznałem pańskiego tłumaczenia za zbyt przekonywujące, nie przekonało mnie, więc nie podjąłem tematu. Istnieje podobne słowo do equus które można wyprowadzić z Kłusa/Kłusaka – to litewski Arklys czyli koń. Litwini nie mówią „i” (and) tylko „ir”, więc myślę, że w podobny sposób nie ma -a a jest -ar w arklys. Etymolodzy moim zdaniem błędnie łączą go z arklas, które jest związane z orką.
    Kiedy małe koniki/kłusaki wyszły z mody na ziemiach sławiańskich między Renem a Wołgą, Padem a Bałtykiem i zastąpiły je duże, hodowane konie, nazwa kłusaków pozostała w użyciu na peryferiach ziem sławiańskich.

    Nosówki w łacinie klasycznej:
    https://www.youtube.com/watch?v=psYM-LvBplw
    Jak widać klasycznie wymawiane nosówki zostały zastąpione w późniejszej łacinie przez spółgłoski nosowe, czyli rozwój wymowy był odwrotnie zgodny z tym co Pan napisał.

    • @ Guślarz
      // kwestionujący dokonania Polaków //
      Gdzie ? Jak ? Kiedy ? bo blog Pana Weba
      rewiduje historię w zakresie udziału w niej Słowian
      stąd o samej Polsce i Polakach nie było za bardzo okazji
      się tu wypowiadać , zatem w/w uwaga ma walor żartu.
      Zabawna jest też rada by sobie poczytać o Polakach ,
      podejrzewam ,że chodzi głównie o t zw autorów
      kontrowersyjnych bo tylko ci są zdolni przekazać całą prawdę
      zaś opracowania historyków , w tym wybitnych jak Labuda
      czy Strzelczyk można sobie darować , tak samo jak
      lepiej strzyc się samemu bo fryzjer nie ma o tym pojęcia
      albo jeszcze lepiej , unikać lekarzy bo ci się latami kształcą
      tylko po to by jeszcze bardziej zaszkodzić chorym

  3. @RicardoMilo5
    to, że hiszpański nie wykazuje podobieństw ze słowiańskim, to przecież jawne kłamstwo.
    Już w tak prostym przykładzie, jak zaimek osobowy „ja”, po hiszpańsku „yo” widzimy to podobieństwo i widzimy też, w jaki sposób to podobieństwo próbowano zatrzeć.
    Yo wymawia się w dialekcie kastylijskim jak „jo” i litere „Y” czyta się tak jak po angielsku. W wymowie jest to prawie że identyczne z naszym „ja”. W Andaluzji wymawia się ten zaimek jak „dżo” a to odpowiada wymowie angielskiej litery „J” Czyli widzimy że i tu pierwotnie zaimek ten wymawiano jako JO lub może nawet jak w naszym języku. Dlaczego jednak te silne związki z angielskim, bo w przeciwieństwie do mitycznego osadnictwa Niemców, na terenie Hiszpanii, osadnictwo Anglików jest potwierdzone historycznie. Nawet jeśli chodzi o genetykę, to widzimy, że haplogrupa R1b rozprzestrzeniła się od rejonu w polnocnej Hiszpanii na południe. Anglicy byli tymi, którzy już w średniowieczu zaczęli emigrować do Hiszpanii i to oni przynieśli ze sobą te elementy językowe, które teraz interpretowane są jako „germańskie”.
    Sami Anglicy też przeszli okres reformy językowej z rozkazu Alfreda Wielkiego i zmuszeni zostali do porzucenia swojej słowiańskiej mowy (przynajmniej ich elity) na rzecz sztucznego języka. Twórcy tego nowego języka nie zadali sobie specjalnie wiele trudu i tak na przykład zaimek osobowy „Ja” zapisali po prostu odwrotnie jako „I” czytane jako „AJ”. To były metody, jakie użyto, aby doprowadzić do wyparcia języka słowiańskiego z Europy Zachodniej.

    • Jest pewien mianownik, który może pomóc zrozumieć fenomen…pragermanow czyli łowców jeleni, celtow czyli wyznawców słońca w satem colotowie wymowie c- s solotowie …być może to skolotowie gdzie k zanika , słowiańskie plemiona utożsamiane z rolnictwem a powinno być łowiecko,pastersko rolnicze. RudaWeb czy Allemagne nie pochodzi o protoslowianskiego balle m ^a gene?
      Słowianie, słowić to wabić, ale znak Z przechodzi w S i ma znaczenie matematyczne Z kończy alfabet a więc jest doświadczone i należałoby uznać ze Słowianie powinno wybrzmiewac WielcyŁowcy czyli Wilcy.

        • Ale to od łowców ryb, Łeba, Łaba, b- w Łewa ..Łeba u celtow kieltow może brzmieć Wouva ….wtórnie wolv w dialekcie niderlandzkim dutch. Germanie to sąsiedzi, dla germanow łowców jeleni – lud wędrowny, ( krigs, czyli skrzyżowany z wielu innych plemion o to raczej nie droga pokojową) celtowie to woalch i wszystkie plemiona na ziemię których wkraczali to byli woalch …czy tutaj coś Was to już mówi…100% ło, Ła, to pierwotny dźwięk wymawiany przy rozpaleniu ognia. Od woalcb powstaje w Polskim Włochy a nie Italia. Chodź to słowo woalch nie jest tak stare i jest związane z wędrówka już Nordów na ziemię etruskow ….jeszcze raz Niemiec to nic innego jak nie mieć ziemi…Więc Germanie to lud wędrujący. Zresztą spójrzcie ze wszystkie Kraje które mają tylko dwa kolory w barwach narodowych to kraje autochtoniczne, trzy kolory to już symbol krzyżowania się, triskalionu a krzyż to już współczesna interpretacja krzyża życia…a nie śmierci. Wcześniej nie było barw a herby, godła, symbole…lew, gryf, smok, każdy symbol też oznaczał wędrowca czy autochtona…w przypadku łabędzia to plemiona autochtoniczne, nie poligamiczne.

    • „to, że hiszpański nie wykazuje podobieństw ze słowiańskim, to przecież jawne kłamstwo.
      Już w tak prostym przykładzie, jak zaimek osobowy „ja”, po hiszpańsku „yo” widzimy to podobieństwo i widzimy też, w jaki sposób to podobieństwo próbowano zatrzeć.”

      Etymologię „yo” podałem. Wzięło się z „ego”. Ego (łacina klasyczna) -> eo (łacina wulgarna) -> yo.

      „Twórcy tego nowego języka nie zadali sobie specjalnie wiele trudu i tak na przykład zaimek osobowy „Ja” zapisali po prostu odwrotnie jako „I” czytane jako „AJ”” – a wie Pan, że za czasów Alfreda Wielkiego to sławne „Aj” wymawiano jako „Ić”? Bardzo blisko pewnego języka, w którym zaimkiem osobowym jest „Ich”. Tylko co to był za język?

    • Irku …Andaluzja to Wandaluzja….ale też mamy wpływ języków arabskich…ale największy wpływ ma łacina…wyjątkiem jest baskijski…bardzo mocno się różni…korelacja czasowa….1500 rpne istnieje język staroeuropejski, napływ etruskow I celtow …stwarza Gallów, potem. Imperium Rzymskie, krotki okres plemion słowiańskich z napływu armady hanibala , z osłabianiem się Rzymu , dominują języki wandalskie, gockie, i tutaj z mieszanki po ojcu mamy wspólne rdzenie w języku rumunskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim im bliżej południa wpływ ma arabski.

    • Ciekawostka jest taka, że skoro cywilizacje Indii uznaje się za jedną najstarszych!!!! A liczebniki naturalne brzmią podobnie fonetycznie jak i frazelogicznie do języka polskiego!!! Oznacza to jedno, że jeśli uznaje się, teraz że ok.3500 lat pne na Żyznych Ziemiach Stepów Ukraińskich istniała kultura i to Agralna która musiała znać zasady matematyki …a więc matematyka ariow która jest praktycznie identyczna z matematyka hinduska a stamtąd przeszła na plw.arabski….szejkowie mają haplogrupe R1a. Szerzej kultura tworzy podwaliny logistyczne, zaopatrzeniowe i magazynowe aby rozpocząć ekspansje na wschód i zachód. Moim zdaniem musiało to być jeszcze wcześniej…gdyż datowane artefakty na stanowiskach w Polsce , Kujawy , gdyż tam znaleziono nasiona i ziarna prosa, konopii, ….Więc mamy do czynienia z rąk zwanym punktem generatywnym ok. 8000 lat temu na terenach dzisiejszej Polski…poziom wod był niski, co pozwoliło na rozejście twoich rodzin …..północny zachód i południowy wschód.

  4. Witam!
    „We włoskim San Casciano dei Bagni badacze dokonali jednego z najbardziej znaczących odkryć archeologicznych od dekad. W starożytnym źródle termalnym zbudowanym przez Etrusków natrafili na łącznie 24 posągi bóstw wykonane z brązu, datowane na ok. 2300 lat.
    To, co najbardziej zaskoczyło badaczy, to inskrypcje, które znajdują się na figurach, bowiem zapisano je zarówno w języku etruskim, jak i po łacinie.”

    https://www.o2.pl/informacje/sensacja-w-toskanii-odkrycie-napisze-historie-na-nowo-6832023530420928a

    pzdr

  5. @Guślarz
    Być może masz rację. Chodzi bardziej o to, że ludność z czasów Himery występująca na terenach południowej Ukrainy i historycznej Mołdawi umownie zwana Sarmatami dość znacząco odróżniała się pod względem genetycznym od wczesnych Bałtów lub Słowian. Skoro Bałtowie oddzielili się ze Słowianami podczas KCSz, a przynależność dwóch próbek trudno jednoznacznie sklasywikować do któregoś z poszczególnych ludów, to różnica z próbkami sarmackimi sugeruje nam, że hipotetyczne pokrewieństwo Słowian z umownymi Sarmatami może być dość odległe lub znikome. Dodając do tego, że okres Himery (i późniejszy także) jest czasem powstawania wielu mutacji y-dna, których obecność na terenach umownych Satmatów (i odwrotnie) była niemożliwa, teza ta staje się bardziej prawdopodobna. Ziemie umownych Sarmatów to kolebka I2a1b2, zaś Słowianie to R1a w szczególności R1a-M458

    • Skoro starożytni Grecy mieli problem z wymową „W”, to moze był to Wachilles. Odejmując grecką końcówke „s” pozostaje nam Wachil. W grece „s” przechodzi w „h” więc uzyskujemy WASYL . 😉

  6. Ale to dalej nie jest dowodem na pochodzenie Słowian z Odrowiśla lub z nad Dunaju. Raczej potwierdza to słowiańską kolebkę na Ukrainie, i to z tamtąd Grecy rekrutowali najemników (albo pozyskiwali niewolników).

    • Na obecnym poziomie wiedzy kolebkę słowiańską możemy umieszczać pomiędzy środkowym i dolnym Dunajem, górnymi Odrą i Wisłą oraz dolnym Dnieprem. Tak więc Ukraina południowo-zachodnia, Mołdawia, Rumunia zachodnia, Serbia północna, Węgry, Austria wschodnia, Czechy, Morawy, Słowacja i Polska południowa byłyby w tym obszarze. Grecy rekrutowali głównie z rejonów skolonizowanych przez ich polis, a takie placówki mieściły się w V w. p.n.e. na Krymie i w pobliżu, gdzie sąsiadowali z zaprzyjaźnionymi państwami Scytów Królewskich, a nie w Odrowiślu, gdzie istniało nieprzychylne im królestwo Agatyrsów.

      • Może się źle wyraziłem, a chodziło mi o to że są poszlaki za wschodnim pochodzeniem Słowian np. słownictwo irańskie, podobieństwa z religią indoirańską, czy w końcu ten hipotetyczny język wenetyjski z Odrowiśla. Teraz te kolonie greckie nad Morzem Czarnym. To wszystko raczej przesuwa słowiańskość na wschód od Bugu czy Karpat. A jeszcze są Goci z kultury czerniachowskiej, którzy mieliby mieć wpływ na ukształtowanie się słowiańszczyzny. Rozumiem, że autochtonistów to nie interesuje?

        • Pana widać nie interesują liczne przykłady badań wskazujących na wspólną kolebkę Ariów i Słowian w Europie, w tym na terenach do dziś zamieszkałych przez Słowian. Stąd podobieństwa terminologiczne, religijne itp. zachowane do czasów nowożytnych. Na wszystkie Pana wątpliwości ma Pan odpowiedzi na tym blogu. Najprostszym językiem, skoro bardziej szczegółowa
          opowieść może nie dotrzeć – http://rudaweb.pl/index.php/2020/06/05/odpowiedz-czesciowa/
          PS. Bajania Godłowskiego i Kossiny mniej mnie interesują niż intryga seriali latynoamerykańskich 🙂

        • Panie Tomku, zapozna się Pan z artykułami na tym blogu. One rozjaśniają to, co oficjalny nurt nauk historycznych zaciemnił pod wpływem ideologii naszych sąsiadów zza wschodniej i zachodniej granicy. Ideologia ta jest wciąż żywa i daje o sobie boleśnie znać obecnym stanem politycznym Europy. Dotychczasowe relacje gospodarcze również ją dobitnie potwierdzają. Odnośnie nazw, o które Pan zawadził, polecam zapoznanie się z moim artykułem „Język czynu…”, który powinien rzucić nieco światła w tym temacie.

          • @Stefan
            Dobrym przykładem jest całkowity brak powiązania etymologii angielskiego „mushroom” (grzyb) ze słowiańskim „muchomorem”. Wszystko ale nic odsłowiańskiego.

        • Nie „źle się wyraziłem”, tylko „troluję w jednej słusznej wersji”. Ewentualnie „nie potrafię czytać ze zrozumieniem”. Każda opcja Tomaszu to katastrofa. Idź i głoś chwałę pana, ale bardziej bystro. I zapytaj smyxxx’a, czy nie sieje w tym samym rewirze. Abyście się nie dublowali.

        • @Tomek
          Wszystkie religie są podobne, bo mają w sobie identyczne koncepcje astrologiczne. Językowe podobieństwa między językami irańskimi a sławiańskimi, wcale nie wskazują na to, że na Ukrianie mieszkały jakieś ludy irańskie, a żródła wcale nie twierdzą, że takimi byli Scytowie i Sarmaci, którzy mieszkali przede wszystkim tam gdzie rósł Agarikon – Pniarek Lerkarski – czyli w głębokich borach, a nie na stepach. Kuturę czerniachowską łączył bym raczej z pelmionami sławiańskimi w tym z Bastarnami (w źródłach zostali zapisani też jako Uastarnae (Iulius Honorius) i Blastarni (Tabula Peutingeriana)) czyli z Włastarnami, później znanymi jako Wołynianie; także z Dulębami znanymi jako Duli (Iulius Honorius) i Glopeani (Gołębianie, Geograf Bawarski) i z Polanami ukraińskimi zanotowanymi jako: Ἁλαζονες (Lądzianie, Herodot), Spalaeos (Pliny), Campi (Kosmograf Raweński), Λενζανήνοι (Lędzianie, Konstanty Porfirogeneta). Oczywiście archeolodzy z klapkami na oczach, widzą wszędzie tylko Gotów, nawet w Polsce, gdzie żaden starożytny pisarz ich nie umieścił (bo Gythones Pliniusza, Tacyta i Ptolemeusza po pierwsze są przez nich wszystkich umieszczeni na Połabiu, po drugie nic wspólnego z Gotami nie mieli, byli wręcz zaliczeni do Germanów, czyli grupy plemion która według Jordanesa była różna w ciele i duchu od Skandynawów, a według swoich nazw plemiennych, imion wodzów i pozostawionych toponimów była językowo sławiańska). Kolonia grecka według Adama z Bremy była też w Winecie. Herodot mówi o wyprawie Aristeasa na daleką północ, do Issedonów, których można logicznie powiazać z mieszkańcami duńskich wysp, na co wskazuje oprócz nazwy, to, że ich sąsiedzi mieli pozyskiwać owoce z „morskich drzew” i to, że rzeka Araxes, w której kontekście również znajdują się Issedoni, ma mieć wiele dużych wysp przy ujściu (co pasuje do duńskiej rzeki Aros/Aarhus). Echem bytności Greków (może właśnie tej wyprawy Aristeasa) w dalekiej starożytności na Połabiu jest występowanie w źródłach plemienia Coraxi (Warnowie), które w zachowanych dziełach ma pozycję przesuniętą geograficznie na wschód, jednak cierpliwa analiza pozwala pokazać, że plemieniem Coraxi rzeczywiście pierwotnie musieli być połabscy Warnowie – na to wskazuje na przykład wzmianka u Arystotelesa mówiąca o słodkiej wodzie wypływającej z trzech miejsc która znajdowała się w pewnej odległości od Coraxów. To wskazuje na ujście Vistuli (obecnie zwanej Odrą). Czy potrafisz wskazać, coś co wiarygodniałoby karkołomną teorię, mówiacą że Goci mieli jakikolwiek wpływ na ukształtowanie się kultury czerniachiowskiej czy jakiekolwiek innej?
          Co to jest „hipotetyczny język wenetyjski z Odrowiśla”? Czy to koncepcja ilirskości Wenetów zmyślona przez Kossinę i obalona już przez Kostrzewskiego?

          • Goci byli Słowianami? Skąd w takim razie tak duże podobieństwa (na tle pozostałych języków łacińskich) w hiszpańskim do języków germańskich?

          • Być może dlatego „, że na skutek celowej polityki Teodoryka, która zmierzała do stworzenia jednego narodu z Gotów i Rzymian, wykształciła się nowa nacja z językiem kreolskim (złożonym z różnych pierwotnych języków), nie oznacza to, że byli tym etnosem już przekraczając Dunaj – że byli Staroskandynawami z Gotlandii. Zanim zdobyli Rzym byli Ariosłowianami, dopiero później roztopili się w żywiole italoceltyckim przekształcając swój język i obyczaje, ale pamiętając o getyckim pochodzeniu.” – http://rudaweb.pl/index.php/2017/03/24/goci-narod-na-krolewskie-zamowienie/ . Nie zajmuje się etnogenezą współczesnych narodów italoceltyckich i germańskich, bo występują na marginesie moich zainteresowań głównie dlatego, że to Średniowieczne, a nie Pradzieje i Starożytność. No i niewątpliwie nie są już Słowianami.

          • @Guślarz Chodzi o teorię języka temematycznego, który oddzielał by w starożytności Germanów od Słowian. Na którymś forum wyczytałem o jego przynależności do języka wenetyjskiego, może iliryjskiego. Ale widzę krytyczny artykuł na portalu na ten temat, więc to odrzucacie.

          • @Rudaweb
            „Zanim zdobyli Rzym byli Ariosłowianami” – tyle, że oba szczepy Gotów (Wizy- i Ostrogoci) byli germanami. O ile w przypadku Włoskiego wpływów germańskich mało (Ostrogoci rządzili w Italii raptem kilka dekad, kiedy Belisariusz zrobił z nimi porządek), tak w przypadku Hiszpańskiego jest ich znacznie więcej. Co więcej, Wizygoci założyli tam królestwo ok. 50 lat przed upadkiem Rzymu, a ich rzekoma transformacja w Germanów miała mieć miejsce dopiero po nim. Co więcej, hiszpański, poza wspólnym pochodzeniem z PIE, nie wykazuje w ogóle podobieństw do języków słowiańskich (no może poza spójnikiem „i”, ale to jedyne, co te języki mają wspólnego ze sobą) Natomiast z germańskimi sprawa ma się całkowicie inaczej. Gdyby faktycznie Goci byli Słowianami, hiszpański prezentowałby inną tendencję. Z resztą, szczepem, który podbił Hiszpanię byli Wizygoci, a ci nie mieli wspólnego państwa z Ostrogotami. Więc nawet jeśli do jakiegoś „roztopienia się w żywiole italoceltyckim” miało dojść, to doszłoby jedynie u Ostrogotów, nie ich zachodnich kuzynów.

          • Wizygoci po dotarciu do Hiszpanii mogli już być etnosem germańskim w znaczeniu dzisiejszego językoznawstwa. Kształtowanie się współczesnych Germanów to przełom Starożytności i Średniowiecza głównie na bazie starszych podkładów italoceltyckich i słowiańskich. Warto by zrobić analizę ile wyrażeń wspólnych w hiszpańskim i germańskich pochodzi np. ze starych języków celtyckich. Takie rozważania są jednak poza moim zakresem zainteresowań i nie będę się z Panem spierał, bo najzwyczajniej brak mi czasu na rozpatrywanie pobocznych dla mnie zagadnień. Koncentruje się na pochodzeniu Słowian, a Germanie to późniejsza, boczna i kreolska linia.

          • @RICARDOMILO5
            „Goci byli Słowianami?”
            Nie twierdzę że Goci byli Sławianami. Choć owszem, mieszkając na terenach sławiańskich ulegli częściowej slawizacji, stąd imiona sławiańskie wśród gockich władców jak Valamir. Ale generalnie Goci byli Skandynawami a z imion byli szczególnie podobni do innego ludu pochodzącego ze Skandynawii – Hunów. Proponuję zabawę: proszę wyróżnić które imiona spośród poniższych są gockie, a które huńskie, nie jest to takie proste: Attila, Wulfila, Swintila, Rugila, Hygelac, Ragnaris, Ellac, Ernac, Gainas, Eslas, Apsich, Apsichal, Laudaricus, Berich, Berig, Onegesius, Hunigis.

          • Co do tematu Gotów, to myślę w ten sposób: gdyby te trzy statki oznaczały trzy pokolenia migrantów ze Skandynawii, to jak najbardziej mogliby początkowo migrować Odrą, a po zatkaniu się tamtego szlaku wybrali drogę wzdłuż Wisły i Bugu. Kultura wielbarska byłaby zatem ich kulturą, a kultura czerniachowska mogłaby mieć charakter mieszany – Gotów, Słowian i Sarmatów (za Wiki).

          • @Stefar
            Proszę bardzo:
            – Zapożyczenia morfologiczne:
            a) wprowadzenie suffixu -engo (gotycki odpowiednik angielskiego -ing, niemieckiego -ung, czy szwedzkiego -ing)
            – Zapożyczenia gramatyczne
            a) wprowadzenia czasów perfekt do hiszpańskiej gramatyki (m. in Futuro Perfecto, Preterito Pluscuamperfecto (pozwolę sobie dodać, że czasów perfect nie ma w innych językach łacińskopochodnych oraz w hiszpańskim są one sygnalizowane za pomocą czasownika posiłkowego „haber”. Ponad to, w czasy perfect występują jedynie w germańskch i, co jeszcze ciekawsze, tam są sygnalizowane za pomocą niemalże identycznych czasowników posiłkowych „haben – niemiecki, have – angielski, czy har – duński).
            – zapożyczenia leksykalne:
            – słówko burgos będący pochodną gockiego burgs, który to jest toższamy z niemieckim Burg (jak Hamburg)

            – Guardia będący pochodną słówka Wardija (tożsame z angielskim Guard (które samo w sobie jest normańskiego (czyli germańskiego) pochodzenia)

            – Esquilar będący pochodną gockiego skilla (skill w angielskim)

            – Guerra będącego pochodną słowa „werra” (war w angielskim. Pragnę zaznaczyć, że w Łacinie i jej pozbawionych germańskich wpływów potomkach mamy „bella”)

            Jeśli chodzi o resztę: polecam się zapoznać z „A history of the Spanish Language” pióra Raplha Penny’ego.

          • @Rudaweb
            1. W germańskich nie ma nic kreolskiego. Jest to siostrzana wobec słowiańskich rodzina językowa.

            2. Czytałem tekst, który Pan zamieścił no nie powiedziałbym, że się z nim zgadzam. Staroangielskie „hlaf” zachowało się dziś w niemalże niezmienniej (zarówno leksykalnie, jak i semantycznie) formie – loaf (co znaczy bochenek chleba). Z resztą, tak odważna teza (staroangielski jest pochodną proto-słowiańskiego) wymagałoby dogłębnej analizy językowej, ustalenia praw głosowych, które doprowadziłyby do tego, że dziś w polskim mamy „pierd”, a u nich „fart”, udowodnienia, że w słowiańskim zestawie fonetycznym znajdowały się głoski, z których staroangielski mógł „ukuć” swoje słowa (tutaj choiażby dyftongi, samogłoski długie, czy chociażby niesławne już wśród nas th (które w żadnym słowiańskim nie występuje, a w angielskim już tak – w wersji dźwięcznej oraz bezdźwięcznej)). Rozumiem, że to wszystko znajduje się u autorów, których Pan przytoczył. Jeśli tak – proszę o pełen cytat, bo jestem ciekaw jak to wygląda.

          • @Ricardomilo5
            „oba szczepy Gotów (Wizy- i Ostrogoci) byli germanami”
            To jest fałsz. Zarówno Jordanes, znawca Gotów jak i Pliniusz, znawca Germanów, wyraźnie odróżniali Germanów od Skandynawów.
            Proszę się nauczyć, że Germani to łacińskie określenie plemion o nazwach sławiańskich, takich jak Semnoni, Lugi, Rugi, Dulgubni, Landi, Varini, nie mające nic wspólnego z plemionami pochodzenia skandynawskiego takimi jak: Goci, Longobardowie, Sasi.
            „Wizygoci założyli tam królestwo ok. 50 lat przed upadkiem Rzymu, a ich rzekoma transformacja w Germanów miała mieć miejsce dopiero po nim”
            A czy Rudaweb pisze o transformacji Gotów w Germanów? W Hiszpanów czyli coś, czego źródłem była przede wszystkim kultura rzymska.

            „hiszpański, poza wspólnym pochodzeniem z PIE, nie wykazuje w ogóle podobieństw do języków słowiańskich”
            No to sprawdźmy jakieś słowa którym przypisuje się rzekomo „germańskie” (w znaczeniu: skandynawskopochodne) pochodzenie:
            https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Spanish_words_of_Germanic_origin
            bando „faction, party, side” (< maybe Gothic bandwō "flag, sign")
            W sanskrycie mamy Bandha (बन्ध) czyli paczka, związanie – popularne słowo w yodze. To też do Indii przynieśli Skandynawowie? Nie raczej tak jak polskie banda i bant (belka łącząca krokwie), jest słowem indoeuropejskim, którego pewną formę przyjęli też Skandynawowie.
            "equipar "to equip" : from Proto-Germanic *skipōną (“to ship, sail, embark”); akin to Gothic 𐍃𐌺𐌹𐍀 (skip, “ship”). Compare with Old High German scif, German Schiff, Icelandic skip, Old English scip (“ship”), Old Norse skipja (“to fit out a ship”)"
            To mógł napisać ktoś, kto nie zna w ogóle łaciny, przecież to jasne, że to słowo pochodzi od łacińskiego eques- koń (które z kolei pochodzi od sławiańskiego kłus). Z kolei staroangielskie scip pochodzi od sławiańskiego szczep, czyli była to forma łodzi budowana ze szczepianych elementów (nie dłubanka), a o bytności Sławian w Danii informował już Herodot, który mówił że Scytowie (co jest dawną nazwą Sławian, Bałtów i Daków, ale w tym kontekście wiemy, że chodzi o Sławian połabskich) wtargnęli na ziemie Cimmerów (tych Homer lokował na dalekiej północy, a dopiero Heorodot błędnie umieścił nad morzem Czarnym, pamietając jednak by zazanaczyć, że półwysep na którym mieszkają jest bardzo zimny i ta część morza Czarnego zamarza i pokrywa się lodem, co wskazuje nam prawidłową lokalizację nad Bałtykiem w Himmerland w Danii).
            "ganso; gansa "goose" "
            Wyraźnie podobne do sławiańskiego gęś. Które jest zresztą wspólne z sanskryckim हंस Hamsa – gęś, łabędź i nie jest wytworem Skandynawów.
            "jardín "garden" "
            Od słowa grodzić, w germańskich językach (zachodniosłowiańskich w tym połabskich, nie żadnych skandynawskich, lecz językach np. Coraxów-Varinów, Dulgubniów, Landów) słowo to miałoby formę gardzić.
            "sala "living room, room (in general)" "
            Jest to słowo złożone pochodzenia sławiańskiego. Al – wybór, ścieżka, możliwość, dodanie S oznacza, że wychodząc z Alu możemy wejść do "Z-Alu".

          • @Stefar
            //Słowiańska historia Hiszpanii. //
            Co tam jakaś Hiszpania , tu trzeba
            pisać o słowiańskiej historii świata
            a gdy kiedyś ludzie dotrą na Marsa ,
            to chyba nikogo nie zdziwią doniesienia ,
            że Słowianie już tam kiedyś byli ale musieli
            się ewakuować na Ziemię , stąd jest jasne ,
            że każdy język i każda kultura na świecie
            wzięła się od tych Słowian co to wylądowali
            przed tysiącami lat , seria filmów „Starożytni kosmici ”
            jak na razie nic o tym nie wspomniała
            ale tylko dlatego ,że nie zna bloga „kryształowywszechświat „

          • w języku staroislandzkim jak tez staro górno niemieckich istnieje ogrom leksykalnych zapożyczeń z jeżyka słowiańskiego i baltyjskiego. Co szczególne można znaleźć ich bardzo wiele w obszarze zwrotów związanych z religijnością, w tym nazw bóstw.

          • Do RICARDOMILO5
            Odnośnie Pańskiego wpisu co do języka hiszpańskiego, czy hiszpańskie zaimek „ja”, spójnik „i” czy rzeczownik „noc” nie brzmią dla Pana po słowiańsku?
            Melingi też są zapożyczeniem germańskim? Grecy taką nazwę Słowian podali w X wieku! Nie kojarzy się Panu taka końcówka z polskimi końcówkami –ęg, -ąg? Bądź z końcówką określającą zdrobnienie –-inek / -inki?
            Nie wiem, czy Pan wie, ale pierwotnie języki germańskie znały tylko czas przeszły prosty (Praeteritum) i „nieprzeszły”, czyli teraźniejszy/przyszły w jednym. Dla łacińskich czasów Perfekt, Plusquamperfekt, Futur I i Futur II zaczęto w dobie tzw. Średniowysokoniemieckiego, zatem od ok. 1250 roku tworzyć takie formy!!! Było to podyktowane koniecznością tłumaczenia z łaciny. To Pan nazywa siostrzeństwem w stosunku do języków słowiańskich??? Ile trzeba było wysiłku, by ludzi na terenie dzisiejszych Niemiec zmusić do używania tych sztucznych tworów w języku potocznym? Przecież na tym przykładzie widać jak na dłoni, że to sztuczny język! Tak samo musiało to wyglądać z językiem hiszpańskim – dopasowywanie do tłumaczeń z języka łacińskiego!

          • @Poraj
            Mógłbyś podać kilka staroislandzkich odsłowiańskich zapożyczeń?

          • Godi – godny, szlachetny funkcja publiczna
            Frigga – bogini
            Odyn – bóg naczelny
            wizan, wizun – widzący, wieszcz ( w staro wysoko niemieckim weichsel)
            wolwa – kapłanka/szamanka czarownica żeńska funkcja tego czym na słowiańszczyźnie był Włchw
            blota – obiata, ofiara
            seidr – rytuał siedzenia (wieszczego) na kurhanie
            dadsisas – pieśni dla umarłych tak jak u nas pieśni dziadowskie
            moti – moc
            mjod – miód
            z kolei w starogórnonimieckim
            schrat, w Szwecji skratta – skrzat, czyli istota nazywana tak na słowiańszczyźnie od skrzeczenia (podobna do ptaka nie mylić z krasnoludkiem)
            Szczególne jest to, że w języku staroislandzkim i starogórnoniemieckim te i wiele innych słów pojęć (istotnych dla życia społecznego i religijnego) nie ma swojej pojęciowej i językowej genezy. O dziwo ta geneza jest w językach słowiańskich.
            Ale wszak Grimm w swojej „genialnej” mitologii teutońskiej a Bruckner u nas dokonali fenomenalnego wysiłku aby na podstawie nieprawdopodobnych wręcz gimnastyk językowych udowadniać, że jest odwrotnie, czyli , że to Słowianie zapożyczali od Teutonów, czy Skandynawów (w rozumieniu Germanów). Nikt jednak nie określa Grimma ani Brucknera mianem turbogermanów, ciekawe czemu…

          • @GUSLARZ
            To jest fałsz. Zarówno Jordanes, znawca Gotów jak i Pliniusz, znawca Germanów, wyraźnie odróżniali Germanów od Skandynawów.
            Proszę się nauczyć, że Germani to łacińskie określenie plemion o nazwach sławiańskich, takich jak Semnoni, Lugi, Rugi, Dulgubni, Landi, Varini, nie mające nic wspólnego z plemionami pochodzenia skandynawskiego takimi jak: Goci, Longobardowie, Sasi. – ok, ale ja odnosiłem się do Germanów w sensie współczesnym. Za czasów Jordanesa odnosiło się to do każdego plemienia mieszkającego między Renem a Odrą (i nie miało to znaczenia, czy byli faktycznie Celtami, Germanami czy Słowianami), dlatego nie używam słowa „Germanie” w tym sensie.

            „A czy Rudaweb pisze o transformacji Gotów w Germanów? W Hiszpanów czyli coś, czego źródłem była przede wszystkim kultura rzymska. ” – Pozwolę sobie zatem Rudaweba zacytować: „Zanim [Goci] zdobyli Rzym byli Ariosłowianami, dopiero później roztopili się w żywiole italoceltyckim przekształcając swój język i obyczaje, ale pamiętając o getyckim pochodzeniu.” Skądś jednak elementy germańskie musiały mieć swoje źródło. Ludność Gocka przekształciła się w ludność łacinską (hiszpanie), jednak PRZED tym przekształceniem, musieli być kimś innym. A skoro przed przybyciem do Hiszpanii Goci byli „Ariosłowianami”, skąd tyle elementów germańskich (już nie tylko leksykalnych, ale morfologicznych) w języku hiszpańskim?

            „bando „faction, party, side” ( /ekʷ/).

            I teraz są dwa wyjścia:
            a) jest to zmiana warunkowana (mianowicie zmiana dotyczy tylko i wyłącznie danego środowiska fonetycznego)
            b) jest to zmiana bezwarunkowa (mianowicie w miejscu naszego słowiańskiego /k/ powinniśmy mieć zawsze /ek/).
            Sprawdźmy je obie!

            Zacznijmy sobie od zmiany bezwarunkowej.

            ŁACIŃSKI POLSKI
            Curvus Krzywy

            No jak widzimy nie pykło, ponieważ w miejscu łaciny powinno być „ecurvus”, a nie jest.

            No to może zmiana warunkowa? Jak już powiedzieliśmy sobie, zmiana warunkowa musi zajść w określonym środowisku fonetycznym. A jakież to środowisko panuje w obu tych słowach? Nakreślmy sobie!

            Kłus – /kwus/

            Equus – /ˈe.kʷus /

            Jak zatem widzimy, po /kw/ mamy: samogłoskę tylnią zamkniętą [u] oraz sybilant przedniojęzykowo-zębowy [s]. A zatem tak:

            opcja a) Każda głoska rozpoczynająca sylabę, której rdzeniem jest samogłoska tylnia zamknięta, rozpada się na /e+spółgłoska/.

            Łaciński Polski
            dicere Mówić – /ˈmu.vit͡ɕ/

            No tutaj raczej widzimy, że nie pykło. Jak ma Pan słowo, które rozpoczyna się od „em” będące odpowiednikiem słowa mówić, proszę je podać.

            Opcja b) Każda głoska POPRZEDZONA przez [w], która występuje w sylabie z rdzeniem w postaci samogłoski [u], rozpada się na [e+głoska].

            Łaciński Polski
            malleus młot

            Znów nie pykło, ponieważ w łacinie powinno być coś takiego jak: „emuot” /’emuot/, a nie jest.

            Opcja c) [k] to głoska bezdźwięczny stop miękkopodniebieniowy. Zatem rozbicie /k/ -> /ekʷ/ powinno również zajść dla jego dźwięcznej wersji g -> /egʷ/. Czy tak jest? Sprawdźmy.
            Łaciński Polski
            egregius wyróżnić (i wyróżniający się)

            Znów pudło. By to się sprawdziło, w polskim powinno być coś a’la gregius.

            Opcja d) tylko spółgłoski bezdźwięczne przechodzą taką przemianę. Tutaj nie trafiło, co udowodniłem „krzywym curvusem” 🙂

            Jeżeli ma Pan pomysły na jakieś inne prawa głosowe, proszę je podać. Ja poczekam 🙂

            Ale, ale, ale. Mogło to być równie dobrze zapożyczenie. A jeśli było to zapożyczenie, to żadnymi prawami głosowymi nie musielibyśmy się frasować, bo w pożyczkach nie występują. Czy jednak były?

            Skąd w ogóle wiadomo, że słowo A jest pożyczką, a słowo B nie jest? Ano słowo B przeszło podobne procesy fonologiczne, co reszta słów wokabularzu danego języka. Zatem by słowo A mogło zostać za pożyczkę, nie może wykazywać podobnych regularności, co słowa natywne dla danego języka? Czy żadne nie dotyczyły Equusa? Sprawdźmy.

            Jednym z praw głosowych, które dotknęło łaciny było zachowanie proto-indo-europejskiego [kʷ] (które różni się znacznie od naszego /kw/. Nasze /kw/ to poprostu zbitek spółgłosek, który zapisalibyśmy dziś jako „kł”, natomiast [kʷ] to poprostu „k”, które wypowiemy z ustami ułożonymi w kółko). Jednakowoż prawem, które dotknęło języki słowiańskie (a konkretnie to jeszcze starszą rodzinę, albowiem Bałtosłowiańskie) będzie zamiana [kʷ] na [k] bądź [tʃ], jeśli mówimy w przypadku poprzedzenia przez samogłoskę przednią, taką jak „e” bądź „i”. Zatem logicznem jest, że w miejscu łacińskiego [kʷ] będzie znajdować się słowiańskie [k] (przynajmniej w dużej części przypadków). Czy tak jest?

            Łaciński: Polski
            quies (pokój) [ˈkʷieːs̠] Po-kój [pɔ-kuj]

            Qui (kto) [ˈkʷiː] Kto [kto]

            Equus [ˈe.kʷus] Kłus [kwus]

            Quid [ˈkʷid] Co (ok, tutaj zagmatwane, ale wyprostuję. Nasze „Co” wzięło się z proto-słowiańskiego „čь”, które to wzięło się z Proto-Balto-Słowiańskiego “ki”, a jak wiemy wyłanianie się rodzin językowych to proces sięgający tysięcy lat wstecz. Dziś zachowało się chociażby “kas” w litewskim)

            Sequor [s̠ɛ-kʷɔr] Szukać [ʃu-kaʨ̑]
            Oczywiście, nie wszystkie słowa łacińskie mające [kʷ] mają słowiański odpowiednik (np. Liquor nie ma), jednak tutaj już pewną prawidłowość widzimy. Zatem skoro “equus” prezentuje podobną tendencję do innych słów łacińskich, możemy dojść tylko do dwóch wniosków:

            a) Equus pożyczką nie jest, gdyż jest to słowo czysto łacińskie

            b) Cały język łaciński pochodzi od słowiańskiego. Że jest to bzdurą już udowodniłem.

            “Z kolei staroangielskie scip pochodzi od sławiańskiego szczep, czyli była to forma łodzi budowana ze szczepianych elementów (nie dłubanka), a o bytności Sławian w Danii informował już Herodot, który mówił że Scytowie (co jest dawną nazwą Sławian, Bałtów i Daków, ale w tym kontekście wiemy, że chodzi o Sławian połabskich) wtargnęli na ziemie Cimmerów (tych Homer lokował na dalekiej północy, a dopiero Heorodot błędnie umieścił nad morzem Czarnym, pamietając jednak by zazanaczyć, że półwysep na którym mieszkają jest bardzo zimny i ta część morza Czarnego zamarza i pokrywa się lodem, co wskazuje nam prawidłową lokalizację nad Bałtykiem w Himmerland w Danii)”

            Szkoda tylko, że u Duńczyków zachowało się „Skip”, tak jak w najbliższym staroangielskiemu języku, starofryzyjskim (tam też jest skip).

            Zatem rozsądniej jest stwierdzić, że „scip” raczej pochodzi od „skapją”, zwłaszcza, że dali w miejscu proto-germańskiego /sk/ zrobili /ʃ/. Dlatego chociażby jest u anglików “sheep” albo “sheath”, a u np. Fryzyjczyków “skep” czy “skethe”. Skoro zatem udowodniłem istnienie prawidłowości, o żadnej pożyczce nie ma mowy.

            “Wyraźnie podobne do sławiańskiego gęś. Które jest zresztą wspólne z sanskryckim हंस Hamsa – gęś, łabędź i nie jest wytworem Skandynawów. “

            Bardzo dobrze, że Pan poruszył właśnie to słowo. Zastanawialiście się może, dlaczego u nas jest “Gęś”, a u proto-germanów “Gans”? Z bardzo prostego powodu: oni pradawny, proto-europejski zbitek głoskowy /én/ zastąpili /an/, natomiast my Słowianie, zrobiliśmy sobie z tego nosówkę /ę/. Tutaj mamy kilka przykładów:

            PROTO-GERMAŃSKI PROTO-SŁOWIAŃSKI

            Land Lędo
            landį̄ Lędina

            Gans Gęsi

            Banda Pętati

            Mangijaną Miękki

            Swoją drogą, widzimy już, że “land” nie jest zapożyczeniem, jak to twierdził pewien Włoch 🙂

            Skoro zatem zostaje nam “Ganso” u hiszpanów, logicznym jest, że jest ono pochodzenia germańskiego. Inna rodzina językowa nie prezentuje /an/ w miejscu proto-indo-europejskiego jest /en/.

            @WLODEK

            “Odnośnie Pańskiego wpisu co do języka hiszpańskiego, czy hiszpańskie zaimek „ja”, spójnik „i” czy rzeczownik „noc” nie brzmią dla Pana po słowiańsku? “

            Brzmieć podobnie mogą, ale nawet takie rzeczy jak “die” oraz “dye” mają różne źródła, mimo bycia homofonami. W tym wypadku “yo” powstało z “ego”. Poszło to w ten sposób: ego → *éo → yo. Więcej informacji znajduje się w “A history of Spanish language” pióra Ralpha Penny’ego.

            “Nie kojarzy się Panu taka końcówka z polskimi końcówkami –ęg, -ąg” – nie, ponieważ, w przeciwieństwie do -ing, to nie są morfemy, a integralne części wyrazów.

            “inek / -inki” – znów nie, ponieważ tam jest wersja z głoską dźwięczną, podobnie jak w pozostałych germańskich.

            “Nie wiem, czy Pan wie, ale pierwotnie języki germańskie znały tylko czas przeszły prosty (Praeteritum) i „nieprzeszły”, czyli teraźniejszy/przyszły w jednym. Dla łacińskich czasów Perfekt, Plusquamperfekt, Futur I i Futur II zaczęto w dobie tzw. Średniowysokoniemieckiego, zatem od ok. 1250 roku tworzyć takie formy” – więc skąd indziej niby wzięło się “haber” u Hiszpanów?

            “To Pan nazywa siostrzeństwem w stosunku do języków słowiańskich???” – oczywiście, że tak.

            “ Ile trzeba było wysiłku, by ludzi na terenie dzisiejszych Niemiec zmusić do używania tych sztucznych tworów w języku potocznym?” – mnie ciekawi, ile trzeba było wysiłku, by zmusić tych kilkudziesięciu milionów ludzi z Polski do zrezygnowania z czasu zaprzeszłego 🙂

          • Ubawił mnie pan określeniem „pewien Włoch” – to prof. Mario Alinei, swego czasu prezes „Atlas linguarum Europae” przy UNESCO i konsultant IBM ds. zaawansowanych badań w dziedzinie lingwistyki komputerowej. Rozumiem, że Pańskie kompetencje językoznawcze są co najmniej równie znaczące.
            Na marginesie Pańskich interpretacji końskich:
            „Ciekawe fakty wiążą się z nazwą konia w łacinie typowej dla starożytnych. Najpierw pisano ją „aequus”, a nie jak teraz przyjmuje się „equus”. Jednak w III lub IV w. n.e. gramatycy zaczynają pouczać, kiedy pisać „ae”, kiedy zaś „e”, np. właśnie w wyrazach – „aequus” i „equus”. Różnica w wymowie jest istotna, bowiem w łacinie Tacyta ten wyraz nie czytało się „ekw(f)us”, ale „ajkłus”. Zbitkę „ae” klasycznie wykształceni Rzymianie czytali „aj”, natomiast „quus” – „kłus”. Z czym nam się kojarzy ten kłus? Oczywiście z charakterystycznym dla koni sposobem poruszania się. Słownikowo to chód dwutaktowy konia (również innych koniowatych). Podczas kłusu dwie przeciwległe kończyny – prawa przednia i lewa tylnia (bądź odwrotnie) jednocześnie odbijają się od ziemi. Kłus to typowo słowiańskie określenie, np. według Aleksandra Brücknera: „Na Bałkanie i dla kłusa to samo miękkie u, co i dla klusięcia (p.), serb. kljusac, „kłusak”, kljusawac, „koń lekko potykający się””. Tak więc rzymscy jeźdźcy Kajsara dosiadali „ajKŁUSusów”, tak jak słewscy Ariowita „KŁUSaków” a nie jakichś pokracznych „ekfusów” (prawie jak platfusów).
            Zanim pokłusujemy dalej warto poświęcić chwilę jeszcze jednej głosce – fonetyczna zamiana łacińskiego „v” na „b” zaszła bowiem w językach iberyjskich i nie ma nic wspólnego z zasadami łaciny klasycznej, w której po raz pierwszy Rzymianie opisali Słowian Zachodnich.”
            Więcej http://rudaweb.pl/index.php/2017/10/05/krotka-lekcja-laciny-klasycznej-z-cezarem/
            Moglibyśmy jeszcze do końca świata (a nawet jeden dzień dłużej) przerzucać się interpretacjami w oparciu o różne „prawa” językowe, ale na szczęście w wieku XXI mamy genetykę i określa ona w oparciu o ścisły (a nie spekulatywny) aparat nauk przyrodniczych pochodzenie ludów czy narodów. Z tej nauki wynika, że współcześni Germanie ukształtowali się na styku italoceltycko-słowiańskim, co potwierdza teorię o licznych pożyczkach w ich słownictwie. Tak więc nie „siostrzeństwo”, ale raczej „dziecięństwo” 🙂

          • Ad. Ricardomilo5:
            Już śpieszę Panu wyjaśnić dlaczego Panu zawsze „pyka”! Sprawa jest bardzo prosta, najpierw pod z góry ułożony schemat buduje Pan teorię o nadjęzyku proto –proto! Wszystkie języki mają swoje proto, a najbardziej proto jest praindoeuropejski! Wszystkie wypociny na temat języków proto bazują na sztucznej projekcji w tył wymyślonych praw! Nikt nigdy nie widział żadnego zapisu jakiegoś protojęzyka – to wszystko kolorowa twórczość lingwistów. Udowadnianie jakiekolwiek, że w języku proto było tak a nie inaczej wymawiane to zwykłe kuglarstwo i nie ma to nic z nauką wspólnego! Co to jest protoeuropejski zbitek „en”? Kto to wymyślił i na jakiej podstawie? Wróżenie z fusów! Jak Pan zobaczy „en” tylko nieliczni „Germanie” zamienili na „an”. Stąd argumentacja powołująca się na wymyślone konstrukcje językowe, to bajanie w obłokach. Możemy i powinniśmy argumentować na podstawie tego, co jest weryfikowalne (zapisy, dzisiejsze języki) i nic więcej! Np. dlaczego uważa się , że słowo mistrz jest pożyczką z języka niemieckiego od słowa Meister??? Całe słowo pochodzi od łacińskiego magistra, ale przejście z i na ei w niemieckim miało miejsce dopiero w fazie średniowysokoniemieckiego, czyli od 1050 roku!!! Czyli jak przyszli Niemcy jako koloniści w XIII wieku już mówili Meister, nie mister! Co to oznacza? Że najpewniej zapoznaliśmy się z mistrzem bezpośrednio z Włoch a nie z Niemiec.
            „Skoro zatem zostaje nam “Ganso” u hiszpanów, logicznym jest, że jest ono pochodzenia germańskiego. Inna rodzina językowa nie prezentuje /an/ w miejscu proto-indo-europejskiego jest /en/.” Proszę Pana, proszę zauważyć, że „an” występuje tylko i wyłącznie wśród tzw. Języków germańskich w języku niemieckim w wersji wysokoniemieckiej oraz w niderlandzkim! Wszystkie pozostałe mają u (angielski), o (skandynawskie, islandzki takie długie e) – brak jest naśladowania nosówki ę. Jak Pan prześledzi wymowę słowa gęś wszystkich słowiańskich języków, to dojdzie Pan do wniosku, że raczej wszyscy wymawiają zamiast ę u. Skąd zatem naśladowcze an w niemieckim???? Proszę przesłuchać słowo ganso w języku portugalskim! Nie usłyszy Pan tego co Pan widzi, lecz gens w wersji europejskiej, genso w wersji brazylijskiej!!! Nie ma żadnego „an”. Proszę sobie przypomnieć, gdzie założyli swoje królestwo Wandalowie, a niczym ponoć według zapisów się nie różnili od Gotów. Tak dla pobudzenia ciekawości, polecam zerknąć do kroniki Pawła Piaseckiego i przeczytać, jak to Szwedzi na dworze Zygmunta Wazy nie mogli ni jednego słowa ze szwedzkiego lub niemieckiego dopasować do tekstu Biblii w języku gockim, a którą to Biblię przywiózł z poselstwa do Filipa IV w 1621 roku Adam Makowski! Proszę pamiętać, że Szwedzi do dziś nie oddali wszystkich zagrabionych rzeczy podczas potopu. Ta Biblia powinna się znajdować w Szwecji!
            “inek / -inki” – „znów nie, ponieważ tam jest wersja z głoską dźwięczną, podobnie jak w pozostałych germańskich.” Oho, języczkiem u wagi jest głoska dźwięczna, czyli dźwięczne g zamiast bezdźwięcznego k? Według Pana nigdy w żadnym języku nie zachodzą wymiany między nimi i stąd generalizowanie o przynależności ? A co zatem z niemym g w angielskich formach z –ing? A co z nazwą jeziora Krimnicksee pod Berlinem, którego nazwa wg Jannermanna pochodzi od grzyba (griba)? Przeszło z dźwięcznego g na bezdźwięczne k?
            „więc skąd indziej niby wzięło się “haber” u Hiszpanów?” A to Pan sądzi, że słowo mieć w niemieckim „haben” pochodzi z nieba czy z łaciny? Podpowiem, że ten Urvolk do dziś nie ma własnej nazwy na coś tak pierwotnego jak rodzina! Za prawdę musiano Niemców nieźle upijać by swego pierwotnego nazewnictwa się wyparli i przyjęli Familie z łaciny! Skoro już ustaliliśmy, iż formy czasów złożonych w języku starogórnoniemieckim nie istniały, a dopiero w połowie XIII wieku zaczęto to sztucznie tworzyć, to co chce Pan tu właściwie dowodzić??? Domniema Pan, że „Germanie”, czyli Niemcy na półwyspie Iberyjskim wyprzedzili swój rozwój o 700 lat??? To chyba jakieś żarty? Stąd sądzę, że hiszpańskie haber ma taki sam rodowód jak haben w niemieckim. Nie znam języka hiszpańskiego, ale krótka analiza w necie, nakazuje wręcz analizę pierwszego tekstu w języku hiszpańskim tj. poematu o Cydzie (hiszp. Poema del mio Cid, ok. 1140), celem ustalenia, czy formy złożone z haber już w nim istnieją. Pańską sugestię zapoznania się z „A history of Spanish language” pióra Ralpha Penny’ego przyjmuję z pokorą i jeśli tylko będę miał czas, na pewno się z tą pozycją zapoznam.
            “To Pan nazywa siostrzeństwem w stosunku do języków słowiańskich???” – oczywiście, że tak. Chyba Pan żartuje?! Porównuje Pan przysłowiowy język Kalego do języka polskiego?
            “ Ile trzeba było wysiłku, by ludzi na terenie dzisiejszych Niemiec zmusić do używania tych sztucznych tworów w języku potocznym?” – mnie ciekawi, ile trzeba było wysiłku, by zmusić tych kilkudziesięciu milionów ludzi z Polski do zrezygnowania z czasu zaprzeszłego 🙂 A widzi Pan, w naturze raczej, rzeczy mają tendencje do upraszczania się, nie do komplikowania się (o entropii nie będę Pana zanudzał)! Jeśli Pan szyderczo wspomina o braku w języku polskim czasu zaprzeszłego, to pokrywa się to z moim właśnie wypowiedzianym założeniem w 100%. Natomiast w przypadku języka niemieckiego według Pana prymitywny język bez form złożonych czasów przeszłego i przyszłego ( a wyrażają one tak naprawdę strony czynną i bierną danego czasownika – czyli jaki to mógł być język przed XIII wiekiem???), nagle w XIII wieku sam z siebie wytwarza ów formy, po czym, w czasach obecnych praktycznie nie używa się czasu zaprzeszłego, a Futur II jest rzadki jak Pańska znajomość języka niemieckiego???? To tylko przykład jeśli chodzi o wyrażanie czasu! Co chce Pan udowodnić? Szanowny Panie, wszystkie znaki na niebie wskazują, że język niemiecki jest językiem kreolskim, podobnie jak inne tzw. germańskie.
            “To Pan nazywa siostrzeństwem w stosunku do języków słowiańskich???” – oczywiście, że tak.” Chyba Pan żartuje?! Porównuje Pan przysłowiowy język Kalego do języka polskiego?

          • Ad. Ricardomilo5 reszta:
            “To Pan nazywa siostrzeństwem w stosunku do języków słowiańskich???” – oczywiście, że tak.” Chyba Pan żartuje?! Porównuje Pan przysłowiowy język Kalego do języka polskiego?
            “ Ile trzeba było wysiłku, by ludzi na terenie dzisiejszych Niemiec zmusić do używania tych sztucznych tworów w języku potocznym?” – mnie ciekawi, ile trzeba było wysiłku, by zmusić tych kilkudziesięciu milionów ludzi z Polski do zrezygnowania z czasu zaprzeszłego 🙂 ” A widzi Pan, w naturze raczej, rzeczy mają tendencje do upraszczania się, nie do komplikowania się (o entropii nie będę Pana zanudzał)! Jeśli Pan szyderczo wspomina o braku w języku polskim czasu zaprzeszłego, to pokrywa się to z moim właśnie wypowiedzianym założeniem w 100%. Natomiast w przypadku języka niemieckiego według Pana prymitywny język bez form złożonych czasów przeszłego i przyszłego ( a wyrażają one tak naprawdę strony czynną i bierną danego czasownika – czyli jaki to mógł być język przed XIII wiekiem???), nagle w XIII wieku sam z siebie wytwarza ów formy, po czym, w czasach obecnych praktycznie nie używa się czasu zaprzeszłego, a Futur II jest rzadki jak Pańska znajomość języka niemieckiego???? To tylko przykład jeśli chodzi o wyrażanie czasu! Co chce Pan udowodnić? Szanowny Panie, wszystkie znaki na niebie wskazują, że język niemiecki jest językiem kreolskim, podobnie jak inne tzw. germańskie.

          • @RicardoMilo5

            Słowo curvus pochodzi od „ku rwaniu” i w najogólniejszym znaczeniu oznacza znak byka, bo wenus egzaltuje w rybach, które są r’wami, a krywe jest odpowiednikiem wołchwa.

            // Z bardzo prostego powodu: oni pradawny, proto-europejski zbitek głoskowy /én/ zastąpili /an/, natomiast my Słowianie, zrobiliśmy sobie z tego nosówkę /ę/ //
            Chyba nie, raczej nosówki pownny być starsze, choć zgadzam się, że nie ę a ã. Więc Niemcy zastąpili tą nosówkę przez /an/. W łacinie klasycznej nosówki były wymawiane.

            //Swoją drogą, widzimy już, że “land” nie jest zapożyczeniem//
            Oczywiście, że jest, bo na całym obszarze Germanii mieszkali Sławianie. Kiedy po okresie walk rzymsko-słowiańskich przyszli Skandynawowie, głównie Hunowie, zapożyczyli oni słowa z języków autochtonów i dlatego dzisiejszy język niemiecki ma tyle zapożyczeń od German (zachodnich Sławian) choć sam nie należy do języków germańskich (bo do nich zgodnie z prawdą, należały języki Semnonów, Lugiów, Dulgubniów, Warinów, ale nie Skandynawów) tylko do skandynawskopochodnych.
            Po prostu zachodni Sławianie (Germanie) mówili nieco inaczej niż centralno-wschodni Sławianie (Sarmaci). Język prasławiański nie był jednolity na całym ogromnym obszarze swego występowania w czasach antycznych.

            //Skoro zatem zostaje nam “Ganso” u hiszpanów, logicznym jest, że jest ono pochodzenia germańskiego//
            Tak, germańskiego ( zachodniosłowiańskiego), od Suevów takich jak Semnoni, którzy nie mieli nic wspólnego ze Skandynawami którzy incydentalnie mają podobne gas.

            Ogólnie pierwotnie słowo gęś była wymawiane hãśa, bo jest to słowo dźwiękonaśladowcze, naślaujące wdech i wydech, jednoczące z Bogiem, w wielu religiach Bóg jest przedstawiany pod postacią pewnego ptaka, też było to powszechne u Sławian, zabytki prillwitzkie mają wiele tego typu przedstawień.

          • Guslarz handel zanosił na tereny na południe słowiańskie slowa….Bóg a Bag, nawet słowo bagaż odnosi się do bogactwa, natomiast w samych Indiach widać dualizm, Grecy, Romowie, liberyjczycy, Celtowie używali deus dios, do, devas a ariowie i Słowianie bogh s i bag stąd m.in Bagdad. Ściśle leh, lah, lach, lasz odnosi się do ognia czasy Prometeusza…lub nawet wcześniejsze a dios do dnia życia stąd odniesienie do nazw rzek don, dniestr, Dunaj…widać korelację między dwoma wczesnymi kulturami, cywilacjami które są wcześniejsze niż Sumer.

          • @Rudaweb

            „Ubawił mnie pan określeniem „pewien Włoch” – to prof. Mario Alinei, swego czasu prezes „Atlas linguarum Europae” przy UNESCO i konsultant IBM ds. zaawansowanych badań w dziedzinie lingwistyki komputerowej. Rozumiem, że Pańskie kompetencje językoznawcze są co najmniej równie znaczące. ” – specjalnością językoznawczą prof. Mario Alinei była semantyka, a nie etymologia. Z resztą, w środowiskach wielkolechickich nagminnie podważa się jego tezy, jakoby Etruskowi byli ludem ugrofińskim (a już napewno spowinowaconym z obecnymi Węgrami), robiąc z nim Słowian.

            „„Ciekawe fakty wiążą się z nazwą konia w łacinie typowej dla starożytnych. Najpierw pisano ją „aequus”, a nie jak teraz przyjmuje się „equus”. – super, może Pan podać źródło?

            Jednak w III lub IV w. n.e. gramatycy zaczynają pouczać, kiedy pisać „ae”, kiedy zaś „e”, np. właśnie w wyrazach – „aequus” i „equus”. Różnica w wymowie jest istotna, bowiem w łacinie Tacyta ten wyraz nie czytało się „ekw(f)us”, ale „ajkłus”. – nope. Czytało się [ae̯] My tego nie przeczytamy, bowiem takiego dyftonga nie ma w naszym inwentarzu fonetycznym (podobnie, jak nie ma u Germanów, btw.) Dlatego jak my możemy usłyszeć „aj”, jednak Rzymianin wypowiedziałby [ae̯ ], co jednak różni się od naszego „aj”. Różnica subtelna, jednak równa naszym słowiańskim „Góra” i „gira” 🙂

            Zbitkę „ae” klasycznie wykształceni Rzymianie czytali „aj”, natomiast „quus” – „kłus”. – znów nie. „ae” czytali jako [ae̯], a „quus” jako – [kʷus] (swoją drogą skrzętnie zamaskowane „e” na początku :)]. Jak się wymawiało [kʷ]

            Tak propo, widzę, że skrzętnie próbuje Pan wyminąć „e” na początku, robiąc z niego np. ae, ale jest inny język, w którym istnieje „ekku”, również znaczy to słowo „koń”. Tym językiem jest hetycki, również język Indoeuropejski.

            Z czym nam się kojarzy ten kłus? Oczywiście z charakterystycznym dla koni sposobem poruszania się. Słownikowo to chód dwutaktowy konia (również innych koniowatych). Podczas kłusu dwie przeciwległe kończyny – prawa przednia i lewa tylnia (bądź odwrotnie) jednocześnie odbijają się od ziemi. Kłus to typowo słowiańskie określenie, np. według Aleksandra Brücknera: „Na Bałkanie i dla kłusa to samo miękkie u, co i dla klusięcia (p.), serb. kljusac, „kłusak”, kljusawac, „koń lekko potykający się””. Tak więc rzymscy jeźdźcy Kajsara dosiadali „ajKŁUSusów”, tak jak słewscy Ariowita „KŁUSaków” a nie jakichś pokracznych „ekfusów” (prawie jak platfusów). ” – nie mam pojęcia, skąd wzięło się Panu to „f” w środku, ale niech Panu będzie.

            „Moglibyśmy jeszcze do końca świata (a nawet jeden dzień dłużej) przerzucać się interpretacjami w oparciu o różne „prawa” językowe ” – oh, rozumiem. Swoją drogą dobrze, że tutaj trafiłem, bo tak to byłbym dalej przekonany, że zastąpienie starosłowiańskiego „l” przez „ł” w języku polskim (tzw. „wałczenie”) to dzieło jakichś „systematycznych” zmian językowych, a nie najzwyczajniejszego w świecie zrządzenia losu 🙂

            @WLODEK

            ” Sprawa jest bardzo prosta, najpierw pod z góry ułożony schemat buduje Pan teorię o nadjęzyku proto –proto! ” – pudło. Najpierw bierze się materiał porównawczy i dopiero POTEM układa się prawa głosowe. Gdyby znał Pan coś takiego jak „metoda porównawcza” to by Pan wiedział.

            „Wszystkie języki mają swoje proto, a najbardziej proto jest praindoeuropejski” – zgadza się.

            „Wszystkie wypociny na temat języków proto bazują na sztucznej projekcji w tył wymyślonych praw!” – wszystkie wypociny na temat języków proto bazują na analizie kognatów i szukaniu regularności między nimi. Także znów pudło. Najpierw są porównania, dopiero potem wyciąganie praw głosowych.

            „Udowadnianie jakiekolwiek, że w języku proto było tak a nie inaczej wymawiane to zwykłe kuglarstwo i nie ma to nic z nauką wspólnego!” – tak nie jest i już panu wytłumaczę (i zademonstruję) dlaczego.

            a) W językach nic nie dzieje się przypadkowo. Fakt, że dane słowo ma swoją obecną formę jest wynikiem oddziaływania praw głosowych. Prawa głosowe są regułami definiującymi zmiany językowe, a te dzielą się na: absolutne (każda głoska zmienia się na inną głoskę, niezależnie od jej fonetycznego środowiska) warunkowe (każda głoska znajdująca się w danym środowisku fonetycznym ulega zmianie). Fakt, że w miejscu obecnego Standardowego Polskiego jest [w], które wcześniej było [l], a które to [l] zachowało się np. w Rosyjskim (standardowym) jest wynikiem akurat wynikiem absolutnej (z tego, co wiem. Nie studiowałem słowiańskich) zmiany [l] -> [w] (nawet ma to fajną nazwę :). Znowu, nie dobraliśmy tutaj nic pod tezę, ale ułożyliśmy tezę z dostępnego materiału. Inne słowa w wokabularzach tych języków dowiodły prawdziwości tej tezy.

            b) Skoro widzimy już, że nic nie dzieje się w językach przypadkowo, możemy zacząć szukać relacji między kształtem dzisiejszych słów w języku A między kształtem dzisiejszych słów w języku B oraz między dawnymi formami słów w języku A. Niech za przykład posłużą nam zaimki pytające we współczesnym angielskim oraz łacinie. Większość zaimków pytających w j. angielskim zaczyna się na [w] (za wyjątkiem „who”, „how” oraz „whom” i „whose”), a większość zaimków pytających w łacinie zaczyna się od [k]. Jak zapewne już wszyscy tutaj wiedzą, w miejscu łacińskiego [k] mamy [h] (w proto-germańskich), a w miejscu łacińskiego [kʷ] mamy [xʷ ]. Dlatego też hundred ale centum (/ˈken.tum/) oraz heart ale cor (/kor/). Jak to się jednak stało, że w miejscu łacińskiego [kʷ] nie mamy [xʷ ]? Z bardzo prostej przyczyny: Angielski przeszedł przez dwa rodzaje „mergerów” czy tam „połączeń” mieliśmy [xʷ ] -> [h] przed samogłoskami okrągłymi oraz [xʷ] -> [w] przed innymi samogłoskami (dlatego mamy what /wʌt/ czy when /wen/). Potwierdza to m. in. kształt w tych zaimków np. W Beowulfie (gdzie już na samym początku mamy „hwaet”). Zatem kiedyś zaimki pytające zaczynały się na od ‚h’, co potwierdza:
            a) Obecność „k” w łacinie oraz językach celtyckopochodnych.
            b) Kształt tych zaimków w innych j. germańskich (np. W Staronordyckim mamy hvat)
            c) Kształt tego zaimka w starszej wersji j. angielskiego.
            d) Pozostałość tego szeregu w akcentach pobrzeżnych wobec RP (np. Szkoci dalej wymawiają „hłat” zamiast „łat” jak robi to reszta anglosfery)
            Więdząc, że dawniej każde słowo rozpoczynające się na wh (oczywiście każde, które kognaty w Staronordyckim rozpoczynają się na hv, a którego kognaty łacińskie rozpoczynają się na qu, ponieważ mamy już ustaloną relację, że staroangielskie hw odpowiadało staronordyckiemu hv oraz łacińskiemu qu) miało kształt hw, możemy sobie kilka słów odtworzyć. Np. Nigdzie nie mamy zapisanego przodka słowa „whisper”, jednak wiedząc, że w staronordyckim mamy hviskra (co znowu odtworzono z istniejących języków nordyckich, w większości których zachowało się hv, dlaczego tam wygląda tak, a nie inaczej nie będę się rozpisywać), możemy stwierdzić, że w staroangielskim mamy „hwisprain” (o innej końcówce nie będę się rozpisywać). Oczywiście, angielski przeszedł mnóstwo zmian, które również zadecydowały zmianie reszty wyrazu, jednak wiemy, że na samym początku było hw. Dedukcja.

            Znowu, jest to logiczna konsekwencja tego, że słowa w językach nie biorą się z powietrza. One miały przodków i to ci przodkowie zadecydowali o ich dzisiejszych kształcie.

            ” Udowadnianie jakiekolwiek, że w języku proto było tak a nie inaczej wymawiane to zwykłe kuglarstwo i nie ma to nic z nauką wspólnego! ” – to udowadnianie wiąże się z dostrzeganiem pewnych prawidłowości i wzorców w dzisiejszych językach. To, że Pan nie potrafi tego zrobić jest wyłącznie Pana problemem 🙂

            „Co to jest protoeuropejski zbitek „en” ” – coś mniej więcej jak nasze Polskie „ku-” w słowie „kura”. Jest to po prostu zestaw głosek będących budulcem jednego słowa.

            „Kto to wymyślił i na jakiej podstawie? ” – na podstawie porównania dzisiejszych języków indoeuropejskich.

            „Możemy i powinniśmy argumentować na podstawie tego, co jest weryfikowalne (zapisy, dzisiejsze języki) i nic więcej! ” – no więc proszę sobie wyobrazić, że to, co jest weryfikowalne nie wzięło się z kosmosu, ale wyewolułowało ze starszych słów, które mogą, aczkolwiek nie muszą być nigdzie zapisane.

            „! Np. dlaczego uważa się , że słowo mistrz jest pożyczką z języka niemieckiego od słowa Meister??? ” – np. Dlatego, bliższym przodkiem tego słowa od „magister” jest – również łacińskie – słowo „maestro”. Z racji tego, że germanie nie potrafią wymawiać [ae̯ ], które to reprezentowane jest przez łacińskie „ae”, zrobili sobie z niego [aɪ̯] (ponieważ mimo tego, że to słowo pisze się przez „e”, wymawia się przez „a”). Z resztą, to nie jest jedyny przykład takiej zamiany. Jest jeszcze „Kaiser” pochodzący od Caesara. Już w formie „meister” przeszło do Czechów (którzy z Niemieckiego czerpali całymi garściami, zwłaszcza, jak zostali wasalami lennymi Niemiec). Stamtąd dostało się do Polski, w formie „mistr”.

            ” Proszę Pana, proszę zauważyć, że „an” występuje tylko i wyłącznie wśród tzw. Języków germańskich w języku niemieckim w wersji wysokoniemieckiej oraz w niderlandzkim! Wszystkie pozostałe mają u (angielski), o (skandynawskie, islandzki takie długie e) – brak jest naśladowania nosówki ę”

            No to porównujemy:

            English : /lænd/
            German: /lant/
            Old Saxon: /lɑnd/
            Dutch: /lɑnt/
            Swedish: /l̪an̪ːd̪/

            No, to dlaczego mówię o ziemi? Ano, by pokazać, że /an/ na /u:/ (chociażby w angielskim) nie jest absolutna, ale warunkowa; coś tę zmianę – jak to się dziś modnie mówi – „striggerowało”. A skoro tak jest, to musimy nakreślić fonetyczne środowisko słowa /gu:s/. Jak mówią mądre książki za zmianę tę odpowiedzialne jest „s” na koniec, albowiem jest ono frykatywem. Zatem w angielskim (ale także w reszcie tzw. „Języków Ingvaeonicznych (do których należały także Starosaski oraz Starofryzyjski), frykatywy wymuszają usunięcie „samogłoska + n/m”, jeśli te przy tym szyku sąsiadują. Czy tak było? Sprawdźmy!

            Do frykatywów należą m. in.: f, th, z, th (dźwięczne).

            Zatem konstrukcja /an/ (ale również inna samogłoska + n) przetrwała w niemieckim, ale w angielskim mamy przedłużenie samogłoski. Sprawdzam:

            Angielski: us
            Niemiecki: uNs

            Angielski: tooth
            Niemieci: Zahn (dalej wymawiamy jako / /t͡saːn/)

            Angielski: other
            Niemiecki: aNder

            Angielski: five
            Niemiecki: füNf

            Angielski: soft
            Niemiecki: saNft

            Angielski: goose
            Niemiecki: gaNs

            Zmiany te nie pojawiają się jedynie w morfemach (jak np. uNsatisfied) oraz rzeczownikach, które dawniej miały przedzielone n oraz frykatywa przez samogłoskę (jak np. Month, gdzie w niemieckim mamy monAt).

            No niesłychane, prawda? To trochę tak, jakby przed tą zmianą w każdym języku zachodniogermańskim było /an/ przy gęsi i przy zębie.

            Jeśli chodzi o skandynawskie, to polecam zajrzeć tutaj: http://www.kunstsprachen.de/s17/rules.sch
            Tu jest wszystko wytłumaczone, jak doszło do kształtu dzisiejszych słów.
            A teraz tak, który germański język wpłynął na hiszpański? Ano Gocki. Dziś już raczej nikt nim nie mówi, ale zachowało się:

            tunþiwe (teeth)
            uns (us)
            anthar (other)
            fimf (five)

            Jak widzimy, w gotyckim sąsiedztwo frykatywów nie wymuszało „usunięcia” głoski nosowej ze zlepku Samogłoska+Nosówka. To teraz proszę mi powiedzieć, jaką konstrukcję mamy w tym hiszpańskim germańskopochodnym słówku: g(AN)(S)o.

            „Proszę sobie przypomnieć, gdzie założyli swoje królestwo Wandalowie, a niczym ponoć według zapisów się nie różnili od Gotów.” – w Kartaginie, aczkolwiek nie mam pojęcia, co to ma do rzeczy.

            „“inek / -inki” – „znów nie, ponieważ tam jest wersja z głoską dźwięczną, podobnie jak w pozostałych germańskich.” Oho, języczkiem u wagi jest głoska dźwięczna, czyli dźwięczne g zamiast bezdźwięcznego k? Według Pana nigdy w żadnym języku nie zachodzą wymiany między nimi i stąd generalizowanie o przynależności ? A co zatem z niemym g w angielskich formach z –ing?”

            Kiedyś, między innymi w czasach, w których żyli Goci było dźwięczne, co widać szczególnie w pisowni, ALE także w niektórych akcentach w Wielkiej Brytanii, np. „Anglo-Angielski”, który to znajuje się na terenach dawnej Anglii Wschodniej czy w dialektach z Lancashire. Proszę tam polecieć i to „zweryfikować”, jeśli Pan ma na to ochotę 🙂

            Jednak, jednak. To nie jedyny dowód tego, że dawniej Germanie wymawiali „g” na koniec. Zanim przedstawimy ostatni dowód, powiedzmy sobie CZYM jest to sławne -ing. Otóż jest ono suffixem, którego głównym zadaniem jest:

            – tworzenie przymiotników (np. Nudzący – BorING (którą to funkcję -engo/-ango spełnia w hiszpańskim))
            – tworzenie rzeczowników odczasownikowych (np. Build -> BuildING (którą to funkcję -engo/-ango również spełniają)

            Otóż w Polskim również mamy końcówkę -unek. U nas wymawia się całą końcówkę. Jest to suffix pozwalający tworzyć rzeczowniki odczasownikowe, jak ładować -> ładUNEK, całować -> (po)całUNEK. Teraz tak: w j. polskim dochodzi do ubezdźwięcznienia każdej głoski w codzie sylaby (dlatego nie powiemy „idź”, ale „ić” albo nie „samochód”, ale „samochót”). My to ostatnie „k” wymawiamy, tutaj wiadomo, co jest dźwięcznym wariantem tej głoski.

            „A to Pan sądzi, że słowo mieć w niemieckim „haben” pochodzi z nieba czy z łaciny? ” – ma to samo źródło co staroangielskie „habban”, które zostało użyte już w Beowulfie z wieku 8 n. e. Raczej w Beowulfie nikt łaciny nie stosował.

            „Domniema Pan, że „Germanie”, czyli Niemcy…” – Germanie = Niemcy. Fajno. Tak swoją drogą to ciekawi mnie, kiedy w końcu powrócimy na łono naszych południowych praojców i wyrzekniemy się niepodległości. Bo jak wiadomo Słowianie = Czesi. Nawet nazwę zawdzięczają czadowym fryzurkom.

            ” Chyba Pan żartuje?! Porównuje Pan przysłowiowy język Kalego do języka polskiego?” ano. Na dobrą sprawę język nawet nie musi mieć czasów gramatycznych, by być uważanym za język. Np. Malajski i duża część wariantów chińskiego czegoś takiego jak czasy gramatyczne nie posiada. Co z nimi, to też kreole?

            To po pierwsze, po drugie aspekt progresywny w Angielskim też wziął się z łaciny?

            Po trzecie: Czas zaprzeszły w językach słowiańskich wziął się w ogóle z tego, że trzeba było tłumaczyć z greki, gdzie normalnie był on sygnalizowany odmianą czasownika, jak w  ἐτεθύκει, podczas gdy w słowiańskich musiały być tłumaczone już z użyciem czasownika pomocniczego. Co więcej w najstarszym języku słowiańskim, SCS, doszło do utworzenia czegoś takiego, jak Nowy Aoryst (którego sama nazwa implikuje innowacyjność). Sporo innowacyjności, jak na język niekreolski, nie uważa Pan?

            @GUSLARZ
            „Słowo curvus pochodzi od „ku rwaniu” i w najogólniejszym znaczeniu oznacza znak byka, bo wenus egzaltuje w rybach, które są r’wami, a krywe jest odpowiednikiem wołchwa.” – Dosyć pokrętna etymologia, ale przynajmniej z radosnego kłusania Pan zrezygnował. Doceniam.

            Dobrze swoją drogą, że tego „ku” nie dodał Pan do drugiego słowa.

            // Z bardzo prostego powodu: oni pradawny, proto-europejski zbitek głoskowy /én/ zastąpili /an/, natomiast my Słowianie, zrobiliśmy sobie z tego nosówkę /ę/ //

            Chyba nie, raczej nosówki pownny być starsze, choć zgadzam się, że nie ę a ã. Więc Niemcy zastąpili tą nosówkę przez /an/. W łacinie klasycznej nosówki były wymawiane. – nie. Nosówki akurat są młodsze od konstrukcji „samogłoska + spółgłoska nosowa” (taka jak /an/), gdyż +nasalization w samogłoskach jest właśnie wynikiem sąsiadowania ze spółgłoską nosową. Możemy znaleźć dziesiątki przykładów, zarówno w j. słowiańskich (gdzie denasalizacja wcale nie dała samogłoski + spółgłoski nosowej, jak np. SCS: bądą vs Rosyjski: буду (raczej oboje się zgodzimy, że powinno być „bundun”, gdyby Pana teza okazała się prawdziwa), jak i w germańskich (np. W Staronordyckim to obecność /an/ wytworzyła nosówkę, dlatego PG: tanþs jak również SN: tǫnn)

            //Swoją drogą, widzimy już, że “land” nie jest zapożyczeniem//
            Oczywiście, że jest, bo na całym obszarze Germanii mieszkali Sławianie. Kiedy po okresie walk rzymsko-słowiańskich przyszli Skandynawowie, głównie Hunowie, zapożyczyli oni słowa z języków autochtonów i dlatego dzisiejszy język niemiecki ma tyle zapożyczeń od German (zachodnich Sławian) choć sam nie należy do języków germańskich (bo do nich zgodnie z prawdą, należały języki Semnonów, Lugiów, Dulgubniów, Warinów, ale nie Skandynawów) tylko do skandynawskopochodnych.
            Po prostu zachodni Sławianie (Germanie) mówili nieco inaczej niż centralno-wschodni Sławianie (Sarmaci). Język prasławiański nie był jednolity na całym ogromnym obszarze swego występowania w czasach antycznych.

            Gdyby tak było, „land” występowałby jedynie u tych Skandynawów, którzy przeszli jedynie przez obszar Ren-Odra, albo mieli kontkat ze słowianami (m. Goci, Anglowie, Sasi etc.), a samej Skandynawii by go nie było (a jest np. W Norweskim, Duńskim, Szwedzkim oraz Gotlandzkim)

          • „Gdyby tak było, „land” występowałby jedynie u tych Skandynawów, którzy przeszli jedynie przez obszar Ren-Odra, albo mieli kontkat ze słowianami (m. Goci, Anglowie, Sasi etc.), a samej Skandynawii by go nie było (a jest np. W Norweskim, Duńskim, Szwedzkim oraz Gotlandzkim)” – moja metoda polega na odrzuceniu spekulacji językoznawczych, bez potwierdzenia w genetyce, antropologii oraz kulturze materialnej i duchowej. Przy takiej weryfikacji wyjaśnienie zjawiska występowania „land” w językach skandynawskich jest bardzo proste i zawiera się w ekspansji R1a wraz z kulturą ceramiki sznurowej w kompleksie wenedyjsko-bałtosłowiańskim (Kortlandt 2018). Bez takiej weryfikacji (archeologia+archeogenomika) wywody językoznawcze nie oparte na bezdyskusyjnie wiarygodnych źródłach pisanych z danej epoki, są jedynie ćwiczeniami hipotez. Nie dojdziemy do zbliżenia stanowisk ponieważ Pan nie bierze pod uwagę całościowego obrazu. Dlatego pozwolę sobie nie tracić czasu na Pańskie zabawy. Jeśli inni Komentatorzy zechcą z Panem dalej dyskutować, to nie widzę przeszkód.

          • Ricardomilo5
            piękny wywód, tylko nie zmienia to faktu, iż każde stwierdzenie na temat języka praindoeuropejskiego to jedynie hipoteza, bez możliwości jej sprawdzenia, ponieważ takiego języka współcześnie nie ma i de facto go nie znamy, wiec falsyfikacja jest niemożliwa.Ponadto dociekania dotyczące historycznych procesów wydaje się najbardziej zasadne, gdy oparte sa o badania interdyscyplinarne, które w mniejszym lub szerszym zakresie w oparciu o wiedzę wynikającą z innych dziedzin weryfikują często tezy jednego obszaru nauki.

        • Tripolia, to miejsce w którym 2 autochtoniczne ludy zamieszkujące tereny od Dunaju, Wisły i Donu tworzą progres cywilizacyjny, kontynuując dzieło jeszcze wcześniejszych migracji z Zachodu na Wschód. Dużym prawdopodobieństwem to autochtoni wnieśli źródłosłowa w kolebki cywilizacji hellenistycznej A nie jak to chcą anglosasi. Języki słowiańskie cechuje jedność pierwiastku żeńskiego i męskiego. Bóg, Boghs, Bag czyli mądrość i czystość dające bogactwo, inklinacja męska i żeńska, stąd udział, przydział, ziemia, zboża w ten czas teren od Wisły Po morze Czarne obfitujący w czarnoziemy był spihlezem antycznego świata, a język literacki południa nie był w stanie oddać czy nawet odwzorować języka matematycznego plemion słowiańskich, s kol e dar,

  7. Czyli z Pańskiego artykułu wynika, że pod względem genetycznym wczesnych Bałtów lub Słowian nie można utożsamiać z Sarmatami.

    • Z dotychczasowych danych archeogenomicznych wynika, że w połowie I tys. p.n.e. zarysowała się różnica między Bałtosłowianami a Sarmatami. Ludy rozwijają się i różnicują – nie tylko kulturowo, ale i biologicznie. Dziś genotyp polski jest nieco inny niż czeski, słowacki, a nawet kaszubski, co nie oznacza, że wszystkie te narody nie pochodzą z jednego pnia i nie są do dziś Słowianami z jednej grupy (zachodniej).

    • @Pwłrs
      Prędzej ci genetyczni Słowianie byli prawdziwymi Sarmatami, bo według Strabona XI.6.2 najstarsi pisarze umieszczali Sauromatów w środkowej Europie, na co także wskauje analiza Herodota, umieszczenie Sauromatów na wschód od Donu czyniłoby wyprawę Dariusza Wielkiego do Scytii niemożliwą, logika wskazuje, że mieszkali oni nad środkowym Dunajem, a sąsiadujący z nimi Budini (moim zdaniem: Burini, mieszkali według Herodota w borach) mieszkali nie na stepie, lecz w Słowacji, z kolei ich drudzy sąsiedzi, Thyssagetae byli Getami znad Cisy, a nie ze stepów, gdzie zresztą żadnych dużych 4 rzek, których źródła, według Herodota, miały znajdować się w ich kraju, nie ma; natomiast to że genetycy/archolodzy stworzyli bezrefleksyjnie fikcyjnych „uralskich Sarmatów” do których podobni są rzekomi Sarmaci z bitwy pod Himerą nie jest żadnym dowodem na to, że ci osobnicy mieli jakikolwiek związek z Sarmatami, byli związani z jakimiś uralskimi ludami, których błędnie, wbrew źródłom historycznym nazywa się Sarmatami, ja roboczo nazwę ich Kolchami, bo swoją drogą antyczna Kolchida to północne okolice Wołgi, a nie żadna Gruzja, gdzie dopiero późniejsi pisarze umieszczali Kolchidę. Swoją drogą na PCA ci „Kolchowie spod Himery” są dość blisko „Słowian spod Himery”.

      • @ Guślarz
        Czydało Budini ( twoim zdaniem także Burini ) mogą być także Bużanami? Etymologicznie nazwy te wg mnie pochodzą z tego samego rdzenia.
        Czy nazwę Agatrysów można wywodzić od nazwy rzeki Dniestr?
        Czyli twoi Kolchowie to jakiś lud spokrewniony z Madziarami?

        • Niezależnie od tego co odpisze Guślarz, Agatyrsów nie można wywodzić od Dniestru.

          Herodot zapisał dwie legendy o pochodzeniu Scytów. Pierwsza miała pochodzić od nich samych, druga od greckich kolonistów. Według tej pierwszej – Targitaos, potomek samego Zeusa i córki rzeki Borystenes (Dniepr), miał trzech synów – Lipoksaisa, Arpoksaisa i najmłodszego Kolaksaisa; za ich czasów z nieba spadły do kraju Scytów złote jarzmo, pług, topór i czara. Starsi bracia chcieli zabrać to złoto, lecz gdy doń podchodzili, ono zaczynało płonąć. Dopiero najmłodszy brat wziął je bez przeszkód, a wówczas dwaj pozostali zrozumieli, że to on powinien zostać władcą całego królestwa. Wszyscy Scytowie pochodzą właśnie od Kolaksaisa. Ksais to indosłowiańskie określenie władcy – kniaź, książe. Własne imiona braci to więc Lipo, Arpo i Kola.

          Według drugiej legendy, gdy Herakles wędrował po Scytii, zginęły mu konie. Szukając ich, natrafił na grotę zamieszkaną przez pół kobietę, pół węża – Echidnę. Obiecała oddać mu wierzchowce, ale w zamian zażądała, by został jej kochankiem. Spłodził z nią trzech synów: Agatyrsosa, Gelonosa i Skytosa. Odrzucając greckie końcówki uzyskujemy odpowiednio: Agatyrs, Gelon i Skyt. Imię pierworodnego z greki można wyjaśnić jako (h)agios (ἅγιος) – święty i thyrsos (θύρσος) – tyrs. Tyrs to laska Dionizosa (Bachusa) – uchodzi za symbol płodności, przedstawiana jest zwykle w formie prostego, długiego kija (z drewna sosnowego lub jodłowego) zakończonego szyszką. Generalnie kojarzona jest też z pierwowzorem berła, czyli symbolu władzy.

          Na podstawie analizy „Dziejów” określiłem położenie królestwa Agatyrsów na obszarze kultury łużyckiej, która wschodnimi krańcami sięgała do źródeł Dniestru. Opisałem to, wraz z przytoczeniem powyższych legend w m.in. http://rudaweb.pl/index.php/2019/03/26/alpejskie-rzeki-scytii/ , gdzie też jest odnośnik do http://rudaweb.pl/index.php/2017/02/02/wspolne-zony-najwykwintniejszych-agatyrsow-lechii/ .

        • @PWŁRS
          Moim zdaniem Budini nie byli Bużanami.
          Budini według Herodota mieszkali w lesistym terytorium na północ od Sauromatów. Sauromaci byli pierwszymi i ostatnimi którzy starli się z Dariuszem Wielkim gdy ten atakował po przekroczeniu Dunaju (4.120-122), jak i gdy uciekał w kierunku Dunaju (4.136) – stąd logiczny wniosek, że mieszkali nad Dunajem, a Budini mieszkając na północ od nich mieszkali w Słowacji, tam gdzie Tacyt lokuje Burów, a Zosimos Boranów.
          Tu jest mapa. https://imgur.com/a/KAU0IdW Biorąc pod uwagę całość wyprawy Dariusza Wielkiego, niemożliwym jest by Sauromaci, Budini i Thyssagetae mieszkali na wschód od Donu. Dariusz musiałby w takim przypadku forsować wiele dużych rzek, zupełnie niepotrzebnie, bo mógłby do Donu po prostu popłynąć flotą, którą miał na podorędziu.
          Bużanie-Wołynianie wiązał bym z Irykae (którzy u Pliniusza są Tyrcae – być może to ślad oryginalnej pisowni, było to pojedyncze plemię które dało swą nazwę zmyślonemu zbiorowi ludów „Turków” (nazwa nie występująca w żadnych atycznych źrodłach azjatyckich), z tą nazwą pierwotnie łączono Awarów, którzy są Sclavinami u Konstantyna Porfirogenety, a których Teofilakt Simokatta w zgodzie ze swym rozumieniem geografii, przeciągającej wybrzeże Morza Bałtyckiego aż do Indii, umieszczał jako sąsiadów Indian, podobnie stało się z ludem Gryfów, którzy u Herodota graniczyli z Arimaspami, (a tych najwcześniejsi geografowie według Strabona 11.6.2 umieszczali w środkowej Europie), a którzy u kilku pisarzy zostali sztucznie, geograficznie ulokowani ziemiach graniczących z Indiami (a także utożsamione ze zwierzętami, których nazwę nosili, nazwy takie były typowe dla plemion sławiańskich (np. Varini z Tacyta od wrony, Duli z Iuliusa Honoriusa, Doulaneh z Masudi od dulębów (gołębi), bo generalanie Sławianie mają nazwy plemienne astrologiczne, odzodiakalne, a więc też związane z miesiącami jak Lutycy, Rugianie (Rujen), Brzeżanie (Brzezień), LIpianie (Lipiec), Trawnianie (Trawen) ). Później plemię mieszkające tam gdzie mieszkali Tyrcae, nazywa się Bastarni, Blastarni w Tabula Peutingeriana, Uastarnae u Iuliusa Honoriusa, ja rekonstruję ich nazwę jako Właściarni. Włość, Majątek w astrologii związnay jest z Bykiem (Turem, Wołem), związanym z miesiącem Maj.
          NIe widzę związku nazwy Dniestr z Agathyrsami (a skąd Pan wziął takie połaczenie, czy jakiś badacz to sugerował?).
          Jak widać na mojej mapie, łączę Agathyrsów z Morawą (tam gdzie Herodot umieszczał Agathyrsów, który mówił o rzece Maris uchodzącej do Dunaju i że Agathyrsi mieszkaja nad Dunajem) i zachodnią Słowacją (nad Wagiem). Dniestr swoją drogą mógł być niezależnie łączony przez niektórych z antycznych pisarzy z Agathyrsami (choć nie ma o takim połączeniu danych w zachowanych źródłach), bo Tabula Peutingeriana ma rzekę Agalingus, czyli przesunięty geograficznie na wschód Wag, a Ptolemeusz Agarus (choć ten wpada do Maeotis) (też Jordanes i Kosmograf Raweński Bagossola/Vagasola). Zosimos lokuje Boran raz obok Dunaju a raz obok Morza Czarnego – ta druga pozycja jest przesunięciem geograficznym, gdzie jak można się domyślać ich przesuniętymi sąsiadami, graniczącymi od Zachodu był lud znad Agarus/Agalingus. Najczęściej Agathyrsów przesuwano geograficznie na północ, do dzisiejszej zachodniej Rosji, bo umieszczano tam Góry Ryfejskie, co świadczy o tym, że najwcześniejsi pisarze lokowali Agathyrsów obok Gór Ryfejskich, a z zachowanych fragmentów Hekateusza z Miletu wiemy, że to nieprzerwane środkowoeuropejskie pasmo gór Schwarzwald – Rhön – Thüringer Wald – Rudawy – Sudety – Karpaty były górami Ryfejskimi, a stały się Hercyńskimi w późniejszej literaturze, (a u Tacyta są nieprzerwanym pasmem oddzielającym Suevów od innych ludów), więc Agathyrsi musieli mieszkać obok tych gór i istotnie zanjadujemy ludy o nazwach podobnych no: Sarmate Vagi, Agaragantes, Sadagarii, które lokowano w tych okolicach, tu można też doliczyć Agarię znaną z Dioskuridesa, która miała być tam gdzie występował Pniarek Lekarski (Agarikon), a naturalnym miejscem występowania tej huby jest Słowacja.
          Dlatego, że Kosmograf Raweński ma Agaeon i Tirsion, czyli jakby oddzielnych Agów i Tyrsów, sądzę, że Agathyrsi byli związkiem Wagów i Tyrsów, a drugie plemię, można łączyć z Hirrami Pliniusza (Żyrami) i Igyllianami Ptolemeusza (Iglanami) (a także Lupiglaa Geografa Bawarskiego czyli związkiem Chlubian i Iglan, gdzie Chlubianie odpowiadają Lupiones Sarmate z Tabula Peutingeriana). https://imgur.com/a/fkh5dKT – na tej mapie mamy lokalizację Igyllionów. Thyrsowie z samej nazwy są podobni do Hirrów Pliniusza, może to oznaczać Żyranie (podobnie jak Hermunduri – Żyrmuntów, czyli literę Ż, którego brak w łacinie niektórzy rzymscy pisarze oznaczali przez H, które jest odwróconym etruskim znakiem Z), a Żyr swoją drogą znaczył to samo co Thyrs u Greków. Końcówka -Żyr występuje także w sławiańskich imionach (np. Domażyr, Nażyr), a Thyrs w greckich zapisach imion Scytyjskich (czyli mieszkańców środkowej Europy, jedna z żon Ariapithesa była z rodu rządzącego Istrią => lud rządzony przez Ariapithesa był na tyle blisko Istrii by nawiązywać kontakty polityczne, ponadto Scytia według Herodota ciągnie się tylko do Donu, niestety współczesne wypaczone rozumienie Scytii lokuje ją w Azji, poza wschodnią granicą do której rozciągał ją Herodot) jak Idanthyrsus. Tutaj jednak pojawiają się też Agaziri Kosmografa Raweńskiego, których ten nazywa Chazarami a twierdzi że nazwę Agaziri wziął od Jordanesa. Agaziri mogli być nazwą Agathyrsów geograficznie przesuniętą nad Morze Czarne, której Chazarowie nawet nie musieli znać, a Acatziri Jordanesa są raczej przypadkowo podobni do Agazirów i to oni są Chazarami – moim zdaniem ludem nordyckiego pochodzenia z Gotlandii, choć wciąż jest to dyskusyjne.
          Czy Kolchowie są spokrewnieni z Madziarami – nie wykluczam, na pewno z przodkami Rosjan, może z Bułgarami. Łączę ich z etnonimem Goliad z Rosji.

          • „Wołynianie wiązał bym z Irykae (którzy u Pliniusza są Tyrcae „. Może to byli Tywercy, którzy zamieszkiwali terytorium między Prutem a Bohem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *