Jad szynki i sardyńscy Wandalowie

Na podstawie urywku zdania, zanotowanego być może gdzieś w północnoafrykańskiej tawernie, zachodnia nauka uznała oficjalnie, że Wandalowie byli Germanami w sensie teutońskim. Zamawiali bowiem hałaśliwie jedzenie i picie, hajlując przy tym. Jednak niemieccy, skandynawscy oraz inni specjaliści nie mogą bezsprzecznie dowieść jakie to słowa wykrzykiwali w VI w. n.e. biesiadnicy, zakłócający proces twórczy łacińskiego wierszopisarza.

W kodeksie Salmasiusa z przełomu 16 i 17 w. n.e. zawarty jest zbiór łacińskiej poezji, która może pochodzić z Północnej Afryki z czasów po rozbiciu przez Bizantyjczyków królestwa Wandalów. Tak przynajmniej można wyczytać w pracy Nicoletty F. Rancovich Onesti „Tracing the Language of the Vandals”. Autorka powołuje się oczywiście głównie na ustalenia językoznawców niemieckich, którzy jednak w przewadze piszą, że wtręt, który znalazł się w jednym z łacińskich wierszy jest gocki, a nie wandalski. Zresztą tenże urywek mówi o tym wyraźnie. Punktem zaczepienia naukowców jest dziwne skojarzenie, że skoro znalazł się on w zbiorze, mającym zawierać twórczość Rzymian po odzyskaniu Kartaginy od Wandalów, to obcokrajowcy nazwani Gotami musieli być Wandalami. W zasadzie na tym fragmencie oraz jeszcze jednym, krótkim wyrażeniu, zapisanym w tzw. języku gockim (co wyraźnie naukowcy twierdzą), oparta jest dominująca identyfikacja etnosu wandalskiego jako wschodniogermańskiego. Ten drugi fragment to ‚frauja armai’ z manuskryptu turyńskiego, który miał być formą od gockiego ‚froie arme’, oznaczającej ‚panie miłosierny’. Oczywiście powołano się przy tym na biblię gocką Wulfilli. Uznano, że takich słów w modlitwach używali ariańscy Wandalowie. Do dziś trwają spory na ile dotrwały do naszych czasów egzemplarz tej biblii jest autentyczny. Załóżmy – przy znanych wątpliwościach – że jest prawdziwy, a nie sfabrykowany dziwnym trafem także w 16 w. n.e. Nadal jednak nikt nie przytoczył realnych dowodów, że Wandalowie posługiwali się językiem podobnym do gockiego poza liturgią, spisaną w oparciu o biblię Wulfilli. Przywołuje się zdanie Prokopiusza z Cezarei, że Goci i Wandalowie posługują się wspólnym językiem zwanym gockim. Na jakiej więc podstawie przyjęto, że Goci tak nazwani przez poetę to Wandalowie, zakładając nawet, że mówili jednym językiem, ale każdy z ludów miał swoją nazwę i poczucie odrębności? W tym kontekście nie będę rozwodził się nad podobnymi, ale jednak różnymi formami ‚frauja armai’ i ‚froie arme’, które bardziej przypominają współczesną germańską ‚wolną armię’ niż ‚pana miłosiernego’, bo mam przykład uznawany za bardziej jednoznacznie określający wandalski etnos. Przytoczę tylko – niemal współczesne Prokopiuszowi – stwierdzenie Jordanesa, że Wandalowie oraz słowiańscy Antowie i Sklawinowie jednej są krwi i wspólnego pochodzenia. To zdanie nie spotkało się z tak bezkrytycznym zaufaniem niemieckiej nauki i jej sojuszników. Pominięto z góry tę możliwość na siłę szukając germańskich rozwiązań.

Naukowe hajlowanie

Onesti w swojej pracy przytacza jedno zdanie w różnych formach. Takich jak:

inter citz Gothicum, scapia madria, jadrincam;

Inter „eils” Goticum „scapia matzia ia drincan!”.

Do tego badaczka zastanawia się, czy w rękopisie nie znalazły się inne formy, np. – oprócz ‚madria’ i ‚matzia’ – ‚madzia’. Najczęściej przyjmuje się, że zapis łaciński ma formę: INTEREILSGOTICUMSCAPIAMATZIAIADRINCAN. Poza wyraźnie łacińskimi ‚inter’ i ‚goticum’ mamy więc wyrazy, które pozornie trudno wyodrębnić z ciągłego tekstu w oparciu o znajomość samej łaciny. Można więc dzielić je dowolnie i próbować odczytać przy pomocy innych znanych języków. Jednak czy dobrze zidentyfikowano ten inny język? Ponieważ nauka zachodnia w 19 w. n.e. uznała, że Wandalowie byli wymarłym ludem wschodniogermańskim, to zastosowano do rozszyfrowania wyłącznie języki germańskie w dzisiejszym znaczeniu. Powychodziło więc, że ‚citz’ z manuskryptu musiało oznaczać ‚eils’, pokrewne ‚heil’, chociaż próbowano też nawiązywać do angielskiego ‚kiss’ (całować). Sama Onesti tak pisze: „Długie cięcie powyżej citz najwyraźniej zostało wykonane przez pierwszego skrybę. Ponadto słowa citz i madria są podkreślone, a następujące uwagi znajdują się na lewym marginesie: „al. cod. eils | al. matzia „. To zrobiono inną ręką. Błąd citz nie łatwo wyjaśnić, ale musi być błędnym odczytaniem eils”. Czyli pierwszy skryba zapisujący tekst napisał ‚citz’ z długą nadpisaną linią. Takie znaki zwie się abreviatio, czyli skrócenie. Może to być linia, albo litera. Oznaczają, że w zapisie wyrazu pominięto jakieś znaki. Następnie, ktoś później czytający ten rękopis skomentował na marginesie, że – jego zdaniem – ‚citz’ mogło być ‚eils’, a ‚madria’ – ‚matzia’. Na jakiej podstawie metodologicznej badacze stwierdzili, że późniejszy dopisek, oznaczony jako inna możliwość, jest bardziej prawidłowy niż oryginał? Zaprawdę trudno pojąć… Chyba, że „musi być błędnym odczytaniem” – i tak bez wątpliwości, bo „naukowcom” to pasuje. Poprzez taką manipulację tekstem podstawiono trop germański, wykluczając dalsze odczytanie przy pomocy innych języków. Główny nurt zachodniej humanistyki mógł wznieść swój ulubiony okrzyk: Heil!

Moim zdaniem, bardziej uprawnione jest odczytanie łacińskie. ‚Citz’ to skrócona forma ‚citus’ – szybki, prędki; a dokładniej – w ablatywie, w liczbie mnogiej – ‚citis’. Czyli początek zdania jest łaciński „inter citis goticum”, a więc może – „między szybkimi gockimi” (w domyśle – słowami). Teraz dopiero następuje wtręt w obcym dla Rzymianina języku. W kontekście całego wiersza należy przyjąć, że autor skarżył się na trudności w tworzeniu z powodu szybko, gwałtownie wypowiadanych kwestii przez głośnych Gotów. Raz jeszcze podkreślam – Gotów, a nie Wandalów – ale przecież czołowi specjaliści zaliczyli ich do używających tego samego języka, pomimo upływu niemal półtora tysiąca lat. Sugerują w ten sposób, że współczesny tym ludom rzymski poeta mniej orientował się kto przy nim siedzi, niż obecni naukowcy twierdzący, że oba etnosy wyginęły i nie wiadomo gdzie są. Prawdziwie zabójcza metodologia i logika!

Twórca kelnerem z macą

To nie koniec pokrętnych wywodów. Przejdźmy do kolejnego słowa – ‚scapia’. Oto autorytatywnie stwierdzono, że ‚scapia’ to po gocku „twórca” i wywodzą m.in., że tak wołano na… kelnera. Nie będę przytaczał całego ciągu tej błyskotliwej myśli, ale to jest jej efekt końcowy. Tak więc przybyli Goci (czy życzeniowi wschodniogermańscy Wandale) do knajpy i powitali jej obsługę – „Heil, twórco (kelnerze)!”. Oczywiście dowodem na to jest osławiona biblia gocka z formą ‚gaskapjan’ i współczesne niemieckie Schöpfer (czytaj: szepfer – co to ma wspólnego ze ‚scapia’/skapia lub ‚creator’?). Absurd więc nieustannie podnosi się na wyższe poziomy. Dla mnie – jako Polaka Słowianina – to brzmienie może odpowiadać słowom ‚skapią’ bądź ‚skąpią’. Pozwólcie, że całe zdanie według słowiańskiego odczytu przedstawię później. Dla porządku – anglosaskie odczytanie to „hail; creator; eat and drink”, czyli po polsku „hajl; twórco; jeść i pić”. ‚Heil’ trudno jednoznacznie przetłumaczyć, bowiem w niemieckim może oznaczać: zbawienie, zdrowie, cało, nie uszkodzony, nietknięty czy zdrowy. Nie wspominając o nazistowskim pozdrowieniu, którego chyba nie znali starożytni Goci i Wandalowie.

Teraz ‚madria’, które może być ‚matzia’. Przyjęto to drugie, chociaż w najstarszym zapisie jest ‚madria’. Znowu zdecydował późniejszy komentarz zamiast oryginału. Turbogermanie tłumaczą, że ‚matzia’ oznacza ‚jeść”, bo w biblii gockiej „stosunkowo często” występuje jako określenie pokarmu liturgicznego. A mnie kojarzy się z macą, również religijną strawą, ale żydowską. Może równie dobrze więc być – „Hajl twórco, maca…”. Do tego stwierdza się: „Wydaje się, że r w madria zostało zmienione na z, więc wynikiem jest madzia. Wydaje się, że to się stało przez pierwszego skrybę.” Mnie wydaje się, że ta ‚madzia’ jest bardziej swojska niż ‚heil’ zamiast ‚citis’ i wydaje się, że stało się tak przez uwagi komentatora. To kolejna manipulacja. Skoro w oryginale jest ‚madria’, to szukajmy rozwiązania tego brzmienia, a nie jakiś domniemanych. ‚Modry’ to po polsku intensywnie niebieski, czyli inaczej siny. Dokładniej chodzi o rodzaj żeński – modra. Bardziej prawdopodobne okazuje się, że ‚madria’ z oryginału odpowiada polskiemu słowu ‚modra’, a nie rzekomo starogermańskiemu ‚matzia’, które można czytać jako ‚macia’ i miało oznaczać pokarm liturgiczny u Wulfilli („jedzcie i pijcie”).

Stara szynka zamiast drinka

Czas na ostatni fragment „wandalskiego” zdania: ‚iadrincam’. Turbogermańska nauka proponuje formę ‚ja drincan’. Na jakiej podstawie? Chyba znowu decyduje dopasowanie na siłę do brzmień kojarzących się najlepiej z mową ojczystą badaczy. Przyjmują, że oznacza to ‚i pić’, ponieważ ‚ja’ ma odpowiadać gockiemu ‚jah’, czyli ‚i’. Z kolei ‚drincam’ to ‚drigkan’ – ‚pić’. Słowiańskie rozwiązanie może być jednak bliższe brzmieniowo zapisowi łacińskiemu i w kontekście logiczniejsze, ale o tym za chwilę.

Do dalszej analizy mamy zdanie, które według badaczy powinno oznaczać: „Hajl twórco, jeść i pić”. Wiemy już, że żadnego ‚eils’ czyli ‚heil’ w tym zdaniu nie ma, bowiem jest to ‚citz’, czyli skrócony zapis łacińskiego ‚citis’. ‚Twórca’ miałby być kelnerem, co nie ma specjalnie sensu, ale może chodzi o wytwórcę? Nie jest też uzasadnione manipulowanie kolejnym słowem – ‚madria’, bo tak jest w oryginale, a późniejsze komentarze wstawiono w nieustalonym czasie przez nie wiadomo kogo. Nie ma tam więc ‚matzi’ ani ‚macy’. W końcu ‚iadrincam’ nie brzmi identycznie jak ‚jah drigkan’. „Iandrincam’ można podzielić wprost bez specjalnych dośpiewywań – ‚iad rincam’. Przy czym ‚iad’ to polskie ‚jad’ (czeskie i słowackie ‚jed’), czyli trucizna (np. jad kiełbasiany), zaś ‚rincam’ to ‚zrzynka’ – odcięty mniejszy kawałek od większej całości, tak jak z tuszy zwierzęcia odrzyna się właśnie szynkę, albo z całej uwędzonej szynki mniejsze ścinki/zrzynki. Co prawda nasze „mądre inaczej” słowniki twierdzą, że polska ‚szynka’ podchodzi od niemieckiej ‚Schinken’, ale bez żadnych logicznych dowodów na to. Moim zdaniem, wywód etymologii tego słowa jest odwrotny – niemiecki wyraz pochodzi od słowiańskiego, który z kolei bierze swój początek od wspomnianej ‚zrzynki’. To, że wywód odniemiecki jest nielogiczny świadczy choćby rozprzestrzenienie słowiańskiej nazwy:

białoruski – шынка;

bułgarski – шунка;

czeski – šunka;

górnołużycki – šunka;

serbski – шунка;

słowacki – šunka;

słoweński – šunka;

ukraiński – шинка;

i szwedzki – skinka.

Warto zwrócić uwagę na nazwę bułgarską, bowiem kraj ten nigdy z Niemcami nie graniczył, a od czasów rzymskich jest od północnych Słowian i Germanów oddzielony terenem zromanizowanym. Podobnie jest w przypadku Serbów. Praktycznie na całej Słowiańszczyźnie (poza Rosją) nazwa jest wspólna niezależnie od oddalenia i kontaktów z Niemcami. Mało tego, w niewątpliwie germańskiej Szwecji też mamy słowiańską nazwę ‚skinka’. I taką też nazwę – wraz z nowym produktem – przejęli Niemcy od Słowian, a nie odwrotnie. Ponadto graniczący i wyrastający z jednej wspólnoty (państwo Franków) Francuzi nie mają nazwy zapożyczonej od Niemców tylko używają ‚jambon’, a łączący się z Niemcami przez stulecia dynastiami Anglicy – ‚ham’. Po prostu niemiecka i szwedzka nazwa pochodzą od słowiańskiego ‚szynka’, bo od nas oba narody poznały ten przysmak.

Wróćmy do północnoafrykańskiej tawerny w 6 w. n.e. Według mojej rekonstrukcji, zdanie gocko-wandalskie zapisane przez rzymskiego poetę brzmiało: „skąpią – modra, jad zrzynka!„. Inaczej mówiąc: skąpią ( i podają nieświeże) – sina (od) jadu (kiełbasianego) szynka! Po prostu, nasi Wandalowie/Goci pośpiesznie ostrzegli się przy stole, że podają w tym lokalu starą, trującą szynkę. Łaciński poeta nie potrafił wyrazić swoim alfabetem dźwięków ‚ą’ ani ‚zrzy’. Uprościł więc zapis na ‚a’ i ‚ri’.

Oczywiście obudzą się głosy, że ta interpretacja jest całkowicie nieupoważniona, bo zastosowałem jako podstawę wyrazy i brzmienia współczesnej polszczyzny, a nie np. scs. Proponuje polskim językoznawcom najpierw zająć się wygibasami intelektualnymi zachodnich kolegów i przemyśleć – jak np. ‚drincam’ to ‚drigkan’, a ostatecznie ‚drink’. To samo z macą, twórcą-kelnerem itp., że o dowolnym zmienianiu oryginalnego zapisu, by brzmiał znajomo, nie wspomnę.

Sprawdzam!

Możliwe, że mój odczyt jest też wątpliwy. Jak więc rozstrzygnąć ten spór? Tylko naukowym szkiełkiem i okiem, a więc mierzalnymi dowodami, a nie spekulacjami. W roku 465 n.e. Wandalowie opanowali Sardynię. W kolejnym stuleciu utracili panowanie nad wyspą, ale ich potomkowie pozostali na wybranych terytoriach. W 2013 r. zespół genetyków, kierowanych przez Paolo Francalacci, opublikował pracę: Low-pass DNA sequencing of 1200 Sardinians reconstructs European Y-chromosome phylogeny”. Na podstawie szczegółowego badania Y-DNA, Francalacci i współpracownicy stwierdzili, że sardyńscy Wandalowie posiadali:

35%-R1a (R1a-Z282 „sznurowców”, w tym część typowo ogólnosłowiańską Z280, a inni zachodniosłowiańską R1a-M458/L1029 +);

29%-I2a2a (L699 + i CTS616 +), występującą wśród Słowian między Renem a Wisłą;

24%-R1b (R1b-U106/Z381 + , R1b-L21/DF13> L513 + , R1b-DF27/Z196> Z209 +), celtycko- germańską;

6%-I2a1b (M423 +) dynarską – wschodnio i południowosłowiańską;

6%-I1 (I1a3a2/L1237 +) nordycką.

Biorąc pod uwagę wysoki odsetek R1a stwierdzony w genach wandalskich na Sardynii, należy sądzić, że znakomita większość ich linii była słowiańska. W tym składzie genetycznym możemy zidentyfikować Słowian Zachodnich (Słewów/Suevów czy Wenedów/Wandalów) i Wschodnich (Antów i Sklawenów) oraz mieszany genotyp celtycko-germańsko-słowiański R1b + I2a2a charakterystyczny dla terenów dzisiejszych Niemiec, który pewnie dołączył do Wandalów podczas przekraczania przez nich Renu. Natomiast typowo teutońska haplogrupa I1, pochodzenia nordyckiego, jest w składzie Wandalów lub Burgundów marginalna. Nieprawdopodobne, by mogła być dominująca kulturowo i językowo, bowiem język Gotów, Wandalów, Słewów i Burgundów był związany głównie z genotypem słowiańskim. Wiadomo więc przy pomocy jakich języków należy w pierwszym rzędzie odczytywać wszelkie inskrypcje kojarzone z tymi ludami. Koniec, kropka.

Fot. pixabay.com

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 342

  1. @Guślarz
    Sean Connery w filmie „Wschodzące słońce” wypowiedział mniej więcej takie zdanie: „Jeśli wystarczająco długo posiedzisz nad brzegiem rzeki, zobaczysz przepływające ciało swojego wroga.” Poczekałem. Byłem niezmiernie ciekaw odpowiedzi Pana na wbijający ostatni gwóźdź do trumny teorii o słowiańskim języku Wandalów wpis Pana Smyxa, w którym przytacza on twierdzenie Prokopiusza o barbarzyńskim języku Sklawenów (Słowian). Nie zawiódł mnie Pan. Sklaweni Prokopiusza to nie Słowianie tylko scytyjski lud naddunajski. Dlaczego? Bo tak. Podsumujmy. Sklaweni nie byli Słowianami i nie posługiwali się językiem słowiańskim. Za to językiem słowiańskim posługiwali się Goci i Wandalowie chociaż Prokopiusz określał ich język jako gocki (język Biblii Wulfili) i nie nazywał ich Słowianami. Prokopiusz generalnie był mało rozgarnięty bo mimo przebywania ładnych paru lat wśród Gotów i Wandalów w Italii i Afryce „miał pobieżną styczność z tymi językami”, a język gocki poznał od słowiańskich Pannończyków. Poza tym był kiepski w geografii co automatycznie zablokowało mu umiejętność odróżniania języków, z którymi się zetknął w swoim życiu. 🤣 🤣 🤣 🤣 🤣 Brawo Panie Guślarz. 👏👏👏 Nikt tak skutecznie nie ośmiesza idei neolechickiej jak Pan, piewca wszechobecnej „Sławiańszczyzny”, swoimi absurdalnymi interpretacjami. Nie trzeba polemizować, wystarczy poczekać aż rozwinie Pan skrzydła i niechybnie odleci w miejsca gdzie sens i logika nie mają dostępu. Tak trzymać. 👍

    • // Sklaweni Prokopiusza to nie Słowianie tylko scytyjski lud naddunajski.//
      Bo jest to tylko jedna ze składowych tego co dziś zwiemy Słowianie, a co dawniej zwano Scytami. Tak jak dziś Słoweńcy czy Slawońcy z Chorwacji nie stanowią wszystkich „Słowian”. „Słowianie” to współczesna, umowna nazwa ludów poslugujacych się językami sławiańskimi. Dawniej nazywano tę grupę Scytami.
      //Sklaweni nie byli Słowianami i nie posługiwali się językiem słowiańskim//
      Posługiwali się, tak samo jak „Goci” Prokopiusza, dlatego Prokopiusz mówi, że ludy gockie to Scytowie i Sklavini pozostawiają po sobie pustynię scytyjską. Pan nie rozumie antycznej terminologii.
      //Prokopiusz generalnie był mało rozgarnięty bo mimo przebywania ładnych paru lat wśród Gotów i Wandalów w Italii i Afryce „miał pobieżną styczność z tymi językami”//
      Dokładnie, nie prowadził studiów w tym temacie, znał je na tyle by stwierdzić, że sławiański język Wandalów jest podobny do sławiańskiego języka naddunajskich Sclavinów z naddunajskiego państwa gockiego Valamira.
      // Poza tym był kiepski w geografii co automatycznie zablokowało mu umiejętność odróżniania języków, z którymi się zetknął w swoim życiu.//
      Nieznajomość geografii nie była przyczyną nieznajomości języków, ale obie rzeczy miały swoją wspólną przyczynę. Np. niedostateczne zainteresowania Prokopiusza w tym zakresie.
      //Nikt tak skutecznie nie ośmiesza idei neolechickiej jak Pan, piewca wszechobecnej „Sławiańszczyzny”, swoimi absurdalnymi interpretacjami. //
      Wyciągnął Pan błędne wnioski z powodu nieznajomości antycznej terminologii.
      A czemu Pan nic nie mówi o gockości Alanów? Musi Pan to skomentować w jakiś sposób, bo nie pasuje do to pańskiej absurdalnej teorii, według której mieliby używać języka skandynawskopochodnego.

    • W momencie, kiedy „Turbogermanin” dochodzi do nauki ścisłej – genetyki, a pozostawia za sobą spekulacje lingwistyczne, pozostaje mu tylko jeden argument: „Ja pierdolę, genetyka. Ulubiona gałąź wiedzy nazistów i innych spierdolin”. Cudownie merytoryczne, ale chyba tylko w portowej tawernie.

    • Ten Hans to Tanator?
      Rudaweb: „Autorka powołuje się oczywiście głównie na ustalenia językoznawców niemieckich, którzy jednak w przewadze piszą, że wtręt, który znalazł się w jednym z łacińskich wierszy jest gocki, a nie wandalski” –
      Hans: -Ok, fragment odnosi się do raportu jakiegoś kronikarza czy innego uczonego, który znalazł się w wandalskiej tawernie. Pomylił ich z Gotami (Kartaginie stolicę po Fenicjnanach mieli Wandalowie), gdyż rezydenci mieli bardzo podobny do gockiego język. Sami Rzymianie dobrze znali Gotów, gdyż ci często robili u Rzymian jako najemnicy. A skoro znali ich, to znali również ich język.
      Guślarz: Hans nie rozumie, że część antycznych pisarzy, w tym Prokopiusz, pod mianem Gotów rozumieli wszystkich Scytów, a termin Scytowie rozciągał się od Renu (Philostorgius) i źródeł Dunaju (Jordanes), a więc ogarniał też ludy oznaczane łacińskim terminem Germanie, a w tym Wandalów. Więc oznaczenie frazy <> jako wyrażenia gockiego może oznaczać, że jest to wyrażenie scytyjskie czyli środokowoeuropejskie. Na pewno nie chodzi o to, że Wandalski był podobny do gockiego.

      Rudaweb: ” Dla mnie – jako Polaka Słowianina – to brzmienie może odpowiadać słowom ‚skapią’ bądź ‚skąpią’. Pozwólcie, że całe zdanie według słowiańskiego odczytu przedstawię później. ” –
      Hans: Całe szczęście, że Twoje zdanie można wypierdolić do śmieci, gdzie z resztą jego miejsce xD
      Guślarz: Gdyby Tanator nie wyciągnął ze śmietnika wypowiedzi Hansa, nikt by nawet nie wiedział o tym, że napisał takie głupoty.

      Rudaweb -„Czas na ostatni fragment „wandalskiego” zdania: ‚iadrincam’. Turbogermańska nauka proponuje formę ‚ja drincan’. Na jakiej podstawie?”
      Hans:- a chociażby na takiej, że Wandaloiwe byli germanami xD
      Guślarz: A Hans wie, że Jordanes napisał, ze Germanie i Nordycy różnili się ciałem i duchem? Czyli łaciński termin „Germani” oryginalnie nie dotyczył ludów nordykopodobnych? Czy Hans wie jakie plemiona zaliczali do Germanów pisarze tacy jak Strabon, Tacyt, Ptolemeusz? Np. Dulgubni, Rugi, Quadi, Sibini, Zumi, Semnones, Varini. Są to nazwy sławiańskie.

      Hans: „Ja pierdolę, genetyka. Ulubiona gałąź wiedzy nazistów i innych spierdolin. Więc o etnosie decyduje genotyp? xD Ok, zajebiście słowiańscy ci Kirgizi z Kirgistanu. Nie ma chuja we wsi xD.”
      Guślarz: Hans ma wyjątkowo niski poziom intelektualny, co szczególnie widać powyżej. Co do Kirgizów, Adrian Leszczyński napisal o nich artykuł, który można przeczytać u Białczyńskiego.

      • @Guślarz
        Wie Pan, zamiast domyślać się co rozumiał Prokopiusz warto przyswoić sobie to co wprost pisał o Gotach i Wandalach. Historia wojen, tom I, księga III, rozdział 2 ” We wcześniejszych czasach było wiele różnych ludów gockich, podobnie jak obecnie, jednak największymi i najsławniejszymi ze wszystkich są Goci, Wandalowie, Wizygoci i Gepidzi. […] Wszyscy ono różnią się od siebie nazwą, jak powiedziano, ale niczym innym poza tym. Wszyscy maja białą skórę, blond włosy, są wysocy, o przystojnym wyglądzie, posługują się tymi samymi prawami, praktykują tę samą religię. Wszyscy są wiary ariańskiej, używają jednego języka, nazywanego gockim”. Tyle.
        Ps. Nie jestem Hansem.

        • @Tanator
          Prokopiusz de Belli 1,3,2: „We wcześniejszych czasach było wiele różnych ludów gockich, podobnie jak obecnie, jednak największymi i najsławniejszymi ze wszystkich są Goci, Wandalowie, Wizygoci i Gepidzi. W starożytnych czasach nazywani byli jednak Sauromatami i Melanchlenami.

          A więc Prokopiusz używając terminu Goci, jak sam pokazuje w tym cytacie, nie ma na myśli jedynie Gotów właściwych ale grupę scytyjskich ludów, które nazywano Sauromatami i Melanchlenami. Spośród tych jedynie Melanchleni byli Skandynawami u Herodota, zaś Sauromaci, mimo, że byli geograficznie przesunięci przez Herodota na wschód, byli mieszkańcami okolic środkowego biegu Dunaju. (Środkowy bieg Dunaju u Herodota został utożsamiony z Tanais i ludy tam mieszkające, czyli Sauromaci, Thyssagetae (Getowie znad Cisy), Budini (Burini czyli Burowie ze Słowacji) przemieszczeni zostali do Azji). Możliwe, że pannońscy Scytowie (naddunajscy Sławianie) zostali utożsamieni w Wojnach Prokopiusza i w Łacińskiej Antologii jako Goci, dlatego, że Ostrogoci w czasach Valamira rządzili częścią tego terytorium. Biorąc pod uwagę zeslawizowane imiona Ostrogotów w tym czasie (Valamir, Vidimer), zarówno gocka władza jak i pannońska ludność autochtoniczna (dawni Sauromaci) mówiła jednym sławiańskim językiem.
          Prokopiusz pisze dalej: ” Wszyscy są wiary ariańskiej, używają jednego języka, nazywanego gockim. Wydaje mi się, że pierwotnie wszyscy należeli do jednego narodu a później zaczęli odróżniać się według nazw wodzów. Od dawien dawna zamieszkiwali tereny po tamtej stronie rzeki Dunaj.”
          Oczywiście Goci w dawnych czasach nie mieszkali wcale nad Dunajem, gdzie mieszkali Sauromaci, jednak z samego Prokopiusza, wiemy, że mieszkali tam od dawna Sclavini:
          O Sclavinach pisze Prokopiusz:”W dawnych czasach Sklaveni i Antowie mieli także jedno imię: oba ludy zwano dawniej Sporami, gdyż zamieszkiwali swój kraj w rozproszeniu, oddzieleni od siebie. Z tego też względu zasiedlają rozległe tereny. Do nich mianowicie należy większa część północnego brzegu Dunaju.”
          A więc według Prokopiusza w dawnych czasach zarówno tzw. „Goci” (bo utożsamia Sauromatów z Gotami) jak i Sclavini zamieszkiwali nad Dunajem, więc jest to dla niego jeden i ten sam lud.
          Więc wcale Prokopiusz nie ma na myśli skandynawskości mowy Gotów i Wandalów, a sławiański język Wandalów i zeslawizowany język elit gockich, który zresztą widać w biblii Wulfili, mającej szereg zapożyczeń od języków sławiańskich jak na przykład hlaifs ze wcześniejszego sławiańskiego chleb (moim zdaniem ludy skandynawskie raczej chleba nie znały, gdyż jak wiemy ze źródeł, takie skandynawskie ludy jak Oeonae, (których można utożsamić z mieszkańcami Oland), żywili się jedynie jajami ptaków i korzeniami roślin), czy takie słowa jak dulgs (ze sławiańskiego dług), lekeis (ze sław. lekarz), mēki (ze sław. miecz/miek, które jest od słowa miektać (błyskać się)), miluks (ze sław. mleko), itd.

          • @ Guślarz
            W mojej ocenie dla zagadnienia języka Wandalów kompletnie nieistotnym jest jak wg Prokopiusza w starożytności nazywane były ludy gockie. Jest to informacja nieweryfikowalna. Ważne jest to co pisze o czasach sobie współczesnych. A współcześnie tj. w VI wieku n.e. dla niego Wandalowie i Goci różnią się od siebie tylko nazwą. Używają jednego języka identyfikowanego przez Prokopiusza jako gocki. A że język gocki nie jest językiem słowiańskim to oczywista oczywistość. Tym samym elementarna logika wskazuje, że język Wandalów też językiem słowiańskim nie był. Co oczywiście nie wyklucza, jako, że zarówno społeczności gockie i wandalskie nie były jednorodne, iż w ich językach mogły występować zapożyczenia z języka słowiańskiego. Mam również przekonanie, że nie ma sensu etniczne szufladkowanie Wandalów czy Gotów jako Germanów, Słowian itp. Każde z tych społeczeństw wykształciło własny etnos, było ówcześnie odróżniane od innych, więc Goci byli po prostu Gotami a Wandalowie – Wandalami.
            Ps. Widzę, że nie zarzucił Pan pretensjonalnej, neolechickiej maniery przerabiania Słowian na „Sławian”.😀

          • @Tanator
            // Ważne jest to co pisze o czasach sobie współczesnych. A współcześnie tj. w VI wieku n.e. dla niego Wandalowie i Goci różnią się od siebie tylko nazwą.//
            Wytłumaczyłem powyżej dlaczego. Czyżby Pan uznał, że Goci za czasów Valamira wymordowali autochtonnych sławiańskich mieszkańców rejonów naddunajskich, jacy mieli zamieszkiwać wzdłuż większej części brzegu Dunaju od dawna wg. Prokopiusza? Albo narzucili im język skandynawskopochodny? Ja opowiadam się za tym, że językiem „gockim” Prokopiusz nazywał język mieszkańców ziem tymczasowo zajmowanych przez Gotów, dlatego też nawiązuje do Sauromatów, którzy te tereny zamieszkiwali w starożytności i nie byli Skandynawami.
            //Używają jednego języka identyfikowanego przez Prokopiusza jako gocki. A że język gocki nie jest językiem słowiańskim to oczywista oczywistość.//
            Oczywiście, ze nie jest to oczywiste, co Prokopiusz chciał przekazać, mówiąc, że ludzie dawniej zwani Sauromatami mówią językiem gockim – jeśli Pan uważa, że chodzi o język skandynawskopochodny, musi zostać to udowodnione, że Sauromaci posługiwali się takim jezykiem. Po prostu omija Pan milczeniem te fragmenty cytatu które nie pasują do narrracji turbonordyckiej jak fragment o Sauromatach. W takim kontekście mówienie, że przymiotnik „gocki” oznacza dla Prokopiusza język skandynawskopochodny, jest oczywistą manipulacją.
            //Tym samym elementarna logika wskazuje, że język Wandalów też językiem słowiańskim nie był.//
            Miał Pan złe założenia, że „gocki” u Prokopiusza oznacza skandynawskopochodny. Ta sama logika przy poprawnych założeniach, wskazuje więc, ze język wandalski był sławiański. Uważa Pan, że mieszkańcy Meklemburgii, potomkowie sławiańskich Obodrytów i Wieletów mylą się nazywając się Wandalami w swoim oficjalnym hymnie?
            https://mecklenburg-strelitz.org/the-house/anthem/
            Maniera pisania Sławianie, nawiązuje do Kroniki Wielkopolskiej, której autor powiązał imiona z końcówką -Sław z nazwą Sławian. Uważam, że pretensjonalne jest podważanie autorytetu autora Kroniki Wielkopolskiej. Strona 19: https://books.google.pl/books?id=LNBbAAAAcAAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false

          • @Guślarz
            Ja o niebie, Pan o chlebie. Pański piętrowy wywód o starożytnych Sauromatach jest kompletnie nieprzydatny dla określenia charakteru języka Wandalów. Wtręt u Prokopiusza o Sauromatach i Melanchlenach jest tylko literackim ozdobnikiem, manierą nawiązywania do starożytności. Niczym więcej. Świadczy też o tym fragment z ks. VIII r. 5 ust. 5 i 6 – pełna dowolność w nazewnictwie. Natomiast jakim językiem wg niego posługiwali się Goci i Wandalowie w pierwszej połowie VI wieku n.e. napisał jednoznacznie – gockim. Prościej Panie Guślarz się nie dało. Nie greka, łacina, perski czy słowiański – a z ludźmi mówiącymi tymi językami spotykał się w swoim życiu niejednokrotnie i odróżniał je. Gocki. Język znany Prokopiuszowi z autopsji gdyż uczestniczył u boku Belizariusza w walkach z Wandalami w Afryce i z Gotami w Italii. Spotykał ludzi, którzy tym językiem mówili, słyszał go, być może czytał dokumenty sporządzone w gockim i prawdopodobnie też potrafił się w tym języku porozumiewać. A akurat zabytki w języku gockim zachowały się do naszych czasów (m.in. Biblia Wulfili), więc wiadomo, że nie był to język słowiański. Skoro zatem język Wandalów Prokopiusz utożsamiał z gockim, to znaczy, że też nie był to język słowiański. Dla Prokopiusza Słowianie, Goci i Wandalowie to odrębne ludy.
            Odnośnie natomiast Pana „sławiańskiej” maniery językowej to szanując dzieło autora Kroniki Wielkopolskiej, warto też wiedzieć, że odkąd zaczęto używać języka polskiego w piśmie regułą było stosowanie przez naszych dziejopisarzy czy poetów formy „Słowianie”. Rozumiem Pana dążenie do oryginalności tym niemniej w świetle naszej tradycji kulturowej „sławiańskość” razi sztucznością i pretensjonalnością.

          • @Tanator
            Uważam, że pańskie zdanie o tym, że wystąpienie nazwy Sauromaci w tekście to jedynie maniera, ozdobnik, nie jest dobrym wytłumaczeniem tekstu Prokopiusza. Istniały logiczne przyczyny dla których Prokopiusz powiązał znanych sobie „Gotów” z Sauromatami i taką przyczyną było zajmowanie tego samego naddunajskiego terytorium przez Gotów i Sauromatów.
            //język znany Prokopiuszowi z autopsji gdyż uczestniczył u boku Belizariusza w walkach z Wandalami w Afryce i z Gotami w Italii. //
            Widocznie więc w obu przypadkach Prokopiusz poznał te języki jako sławiańskie. Jest to możliwe, Sławianie zamieszkiwali tereny którymi władał Valamir, Jordanes mówi, że Sclavini mieszkali między Mursianus (Bodensee), Noviodunum (miasto w Słowenii), a Dniestrem, co zgadza się ze wzmianką Prokopiusza o tym, że Sclavini od dawna zamieszkują brzeg większej części Dunaju, Jordanes mówi też, że Sclavini mieszkali w bagnach i lasach co zgadza się z opisem tego jak mieszkali Pannonowie u Appiana w Wojnach Iliryjskich. Skoro mieszkańcy kraju Gotów porozumiewali się w języku sławiańskim, Prokopiusz mógł powiązać tą gwarę z innymi sławiańskimi językami, jak z j. wandalskim.
            //Świadczy też o tym fragment z ks. VIII r. 5 ust. 5 i 6 – pełna dowolność w nazewnictwie.//
            Przytoczony cytat:”” Bezpośrednio za jeziorem Meotyckim i jego ujściem…zamieszkiwali tak zwani Goci Tetraksyci…” nie wspiera Pańskiej tezy wg. której termin „Goci” u Prokopiusza miał oznaczać wyłącznie Skandynawów, ale wspiera moją, wg. której ten termin oznaczać ma wg. Prokopiusza rozmaitych Scytów. Stosuje więc Pan wybieg, tłumaczący, że jest to jedynie całkowicie dowolna maniera, ozdoba, styl, z czym się nie zgadzam. Zresztą nawet wyraźnie sam Prokopiusz dalej pisze, że ludy te dawniej zwano Scytami. Grecy od dawna wchodzili w relacje ze Scytami, więc byli świadomi że ich język jest sławiański.
            Kim byli sami Tetraksyci? Zdaje się że to kolejny etnonim (po Issedonach (Saedeni), Kimmerach (Cymbrach), Chrobaskach (Biali Chorwaci z Małopolski), Herulach (Heruli vel Heveldi z Połabia), Boranach (Buri ze Słowacji) itd) przemieszczony nad jezioro Maeotyckie z powodu właściwości starożytnej geografii. Bo u Ptolemeusza, nad Dunajem mamy plemię Terakatriai.
            Zresztą sam Prokopiusz mówi nieco dalej, że „Wandalowie opuścili te tereny”, chodzi mu o okolice Maeotydy gdzie Wandalów nigdy nie było, więc ich też geograficznie przeniósł na wschód. Chyba zgodzi się Pan, że Wandalowie mieszkali na Połabiu, o czym świadczy bogata tradycja mieszkańców Meklenburgii i Pomorza Przedniego, utożsamiająca Wandalów jako swoich przodków, w tym wspomniany hymn Mecklenburg-Strelitz, natomiast w okolicy Donu o Wandalach nikt nie słyszał.
            Jasne więc powinno być już to, że dla Prokopiusza termin „Goci” nie oznacza ściśle języka Gotów właściwych, autorów Biblii Wulfili. Argument mówiący, że to właśnie ten język musiał mieć na myśli Prokopiusz i dlatego również Wandalowie mówili językiem skandynawskopochodnym, jest naciągany.

          • @Guślarz
            Podziwiam Pana zdolność komplikowania rzeczy nieskomplikowanych. Ariadna zmieniła dla Tezeusza labirynt w prostą drogę, a Pana umysł przekształca prostą drogę w labirynt. W przeciwieństwie do Pana uważam, że Prokopiusz doskonale wiedział o czym pisze i znał znaczenie słów, których używał. Był wykształcony, zjechał kawał świata od Afryki po Bliski Wschód po czym osiadł w kosmopolitycznym Konstantynopolu. W swoim bogatym życiu spotykał ludzi wielu kultur, mówiących różnymi językami: greką, łaciną, gockim, słowiańskim, perskim, hebrajskim. Czy naprawdę sądzi Pan, że nie odróżniał języka gockiego (języka Biblii Wulfili) od innych, a szczególności od słowiańskiego? Odróżniał i dlatego język Wandalów skojarzył z językiem gockim (znanym mu z mowy i pisma), a nie słowiańskim. Z tych też względów Pana skomplikowane, sauromackie domysły w kwestii wandalskiej są bezużyteczne. Rozwiązanie jest proste i podane na tacy przez Prokopiusza.

          • @ Tanator, Czerwiec 13, 2022
            Przez labirynt problemów historii podążam z pomocą „kłębka Ariadny”(stąd może błędne wrażenie skomplikowania ścieżki), czyli wskazówek jakie zostawili nam antyczni pisarze, nie lekceważąc tak jak Pan, tego co napisali, a Pan powtarzając „oczywiste oczywistości” wali głową prosto w ścianę, ignoruje Pan szereg stwierdzeń Prokopiusza jako jedynie ozdobniki, zupełnie jakby ignorował Pan brak drzwi w ścianie. Mogę podziwiać Pański upór, ale proszę się nie zdziwić, że w końcu pańska teoria znajdzie swojego „Minotaura”, który porozrywa ją na strzępy.
            //W przeciwieństwie do Pana uważam, że Prokopiusz doskonale wiedział o czym pisze i znał znaczenie słów, których używał//.
            Nie stoi Pan w opozycji do mnie, tylko przypisuje Pan Prokopiuszowi, że znał on znaczenie słowa Goci w takim właśnie znaczeniu w jakim Pan go zna, chociaż Prokopiusz sam wyraźnie pisze, że nie ma na myśli takiego znaczenia, wg. Prokopiusza Goci nie oznaczali pojedynczego plemienia, dawniej mieli być zwani Sauromatami i Scytami, ale to już ma być wg. Pana ozdobnik, czyli innymi słowy twierdzi Pan, że jednak Prokopiusz nie wiedział o czym pisze, tylko zajmował się artystycznym kształtem swojego tekstu, nie mając pojęcia jaka treść kryje się za tym rzekomym „ozdobnikiem”, albo jedne słowa – jak Goci rozumiał a inne jak Sauromaci już nie. To właśnie ja pokazuję, że Prokopiusz doskonale wiedział o jakim języku pisał i że mógł znać „Gotów” czyli mieszkańców naddunajskiego państwa gockiego, którzy byli Sławianami i z ich językiem Prokopusz skojarzył Język Wandalów. Pan „prostując” niewygodne rozwiązanie, omija wzmianki o Gotach jako Scytach jako ozdobniki i tworzy bezużyteczne teorie sztucznie dopasowane do własnego, sztucznego wyobrażenia, o tym co ma znaczyć przymiotnik „gocki”. Prokopiusz sam pisze z czym mu się kojarzy słowo gocki i tego nie możemy lekcewarzyć. Przyznam, że do scytyjskiego worka wrzuca Gepidów, Gotów, Wizygotów i Melanchlenów, czyli ludy skandynawskie, więc Goci jakich znał nie byli w pełni sławiańscy, ale jednak w pewnej części byli skoro kojarzył ich ze Scytami, Sauromatami i Wandalami. Pan zupełnie nie rozumie, że Pan słowo „gocki” zna jako język konkretnego plemienia a Prokopiusz w ten sposób nie rozumie przymiotnika „gocki”, więc to Pan, a nie Prokopiusz, nie potrafi odróżnić jednej rzeczy od drugiej. Zresztą przypis 1 z księgi V De Belli pod redakcją Ferenca i Sprawskiego mówi: „…przymiotnik „gocki” ma znaczenie szersze i dotyczy (…) nieraz nawet innych Germanów”. Przypomnijmy jeszcze dwie wzmianki, gdzie przymiiotnik „gocki” NIE OZNACZA Gotów u Prokopiusza:
            De Belli 3,3,1″ Gdy Wandalowie, którzy zamieszkiwali nad jeziorem Meockim, gnębieni byli głodem, skierowali się w kierunku Germanów (którzy teraz nazywają się Frankami) i rzeki Ren. Towarzyszyli im Alanowie, także lud gocki”
            Jeśli według Pana Prokopiusz doskonale wiedział o czym pisał (według mnie również) to proszę wytłumaczyć dlaczego Alanów nazywa ludem gockim?
            De Belli 7,2,1 „Rugiowie są plemieniem gockim, lecz pierwotnie żyli jako niezależna nacja”
            De Belli 5,15,27 „…Po ich prawej stronie mieszkają Dakowie i Pannończycy, którzy zajmują Singidunum, Sirmium i inne miasta aż po rzekę Dunaj. Na początku tej wojny Goci panowali nad tymi ludami po wschodniej stronie zatoki…”
            Wg. logiki Prokopiusza, plemię zależne od Gotów staje się plemieniem gockim. W takim razie stali się nimi sławiańscy Pannończycy tacy jak Oseriates (Jeziercy), Belgites (Welegzyci), Miłosze(Amantini, Miloxi, Milingoi), Sięgi (Marsigni, Sagudatai, Siginnoi, Terakatriai/Tractari (od traho ciągnąć, podobnie jak traktor, ciągnik)). Z ich językami mógł spotkać się Prokopiusz. Niektóre miały nazwy zromanizowane jak Terakatriai/Tractari (których Pliniusz przesuwa nad Maeotis) i Amantini.

          • @Guślarz
            Chyba kompletnie się nie rozumiemy. Niestety, nie odniósł się Pan do sedna mojej wypowiedzi, więc powtórzę. „Prokopiusz był wykształcony, zjechał kawał świata od Afryki po Bliski Wschód po czym osiadł w kosmopolitycznym Konstantynopolu. W swoim bogatym życiu spotykał ludzi wielu kultur, mówiących różnymi językami: greką, łaciną, gockim, słowiańskim, perskim, hebrajskim. Czy naprawdę sądzi Pan, że nie odróżniał języka gockiego (języka Biblii Wulfili) od innych, a szczególności od słowiańskiego? Odróżniał i dlatego język Wandalów skojarzył z językiem gockim (znanym mu z mowy i pisma), a nie słowiańskim.” Zakładam, że odróżnia Pan języki skandynawskie, romańskie i słowiańskie. A odróżnia Pan dlatego bo zetknął się Pan z nimi w mowie i piśmie i w oparciu o osobiste doświadczenie i nabytą w ten sposób wiedzę potrafi Pan zasłyszaną lub przeczytaną wypowiedź przypisać do jednej z tych grup języków. Identycznie Prokopiusz. W jego czasach język gocki (język Biblii Wulfili) był znany nie tylko w mowie, ale też od ponad 100 lat również w piśmie. Nie budziło więc wątpliwości, że określenie „język gocki” odnosi się do języka Biblii Wulfili. Co więcej, jak już pisałem Prokopiusz w mowie i piśmie lub tylko w mowie zetknął się z innymi językami, w tym słowiańskim. Stąd też jego osobiste doświadczenie i nabyta w ten sposób wiedza doprowadziły go do stwierdzenia, że Goci i Wandalowie używają jednego języka nazywanego gockim. Oczywistym jest dla mnie, że gdyby język Wandalów nie był podobny do języka gockiego (języka Biblii Wulfili), a wykazywałby podobieństwo do innego języka np. słowiańskiego to ten fakt z pewnością zostałby przez Prokopiusza zauważony i odnotowany.

          • Jednak analizując tekst Prokopiusza, widzimy, że przymiotnik gocki ma szerokie znaczenie, a Pan sztucznie zawęża go do przybyszów ze Skandynawii.
            // Czy naprawdę sądzi Pan, że nie odróżniał języka gockiego (języka Biblii Wulfili) od innych, a szczególności od słowiańskiego?//
            Rzeczywiście mógł nie rozróżniać dokładnie tych języków. To, że miał być językowo wykształcony, jest jedynie pańskim przypuszczeniem. Ja na przykład dostrzegam, że Prokopiusz nie miał dobrej wiedzy geograficznej (Dwie Brytanie, Ludy duńskie (Cymbrowie/Jutowie-Kimmerowie/Utiguri), Wandalowie z Połabia i Tractari znad Dunaju (Tetraksyci) zostali sztucznie przesunięci za Tanais.) Skoro nie orientował się w rzeczywistej geografii, również mógł nie orientować się w rzeczywistych językach barbarzyńców. Widać, że był zależny od różnych cudzych przekazów, które razem składając w księgach, często tworzą wykluczające się lub pozornie wykluczające się informacje. Mógł znać „gocki” od Pannończyków (Sławian) i to tłumaczy dlaczego wiązał ten język z językiem antycznych sławiańskich Wandalów. Pamiętajmy, że fraza też została określona jako gocka w źródle, a jest sławiańska.
            //W jego czasach język gocki (język Biblii Wulfili) był znany nie tylko w mowie, ale też od ponad 100 lat również w piśmie.// Nie ma dowodów, że Prokopiusz czytał teksty gockie.
            //Nie budziło więc wątpliwości, że określenie „język gocki” odnosi się do języka Biblii Wulfili.// Budzi to wątpliwości, bo nic nie wskazuje, że Prokopiusz czytał gockie teksty religijne, również do Gotow zalicza on Alanów, którzy oczywiście razem z Wandalami, Pannończykami i Rugiami z Windelicii (Znanymi jako Sławianie w Inquisitio de theloneis Raffelstettensis) byli Sławianami, natomiast bezmyśl głównego nurtu zupełnie bezzasadnie Alanów uznała jako lud irańskojęzyczny, podejrzewam, że Pan czuje się zmuszony powtarzać za głownym nurtem tezę o irańskości Alanów, a więc nie może Pan wytłumaczyć dlaczego Prokopiusz przedstawił Alanów jako lud gocki, teza głównego nurtu o irańskości Alanów kłóci się to też z wymyśloną przez Pana tezą jakoby Prokopiusz był biegły we wszelkich barbarzyńskich językach w mowie i piśmie i umiał je doskonale rozróżniać, bo Alanów znał jako lud gocki. W ogóle ja sądzę, że ci Alanowie, to środkowoeuropejscy Alanowie z Noricum, bo Tabula Putingeriana umieszcza niedaleko tych ziem Wanduli, więc to ci Alanowie mieli bezsprzeczny kontakt z Wandalami i razem z nimi wyruszyli do Afryki. Sądzę, że od nich pochodzi takie zachodniosławiańskie imię jak Ardabur, porównywalne z sclavińskim imieniem Ardagast i ze starofrankońskim imieniem Arbogast (a wg, Ottona z Fryzyngi Frankowie mieli w starożytności mówić nieznanym językiem, występowanie imion sławiańskich, świadczy, że był to język sławiański).Czyli na zachód i wschód od terytorium Alanów z Noricum występowały sławiańskie imiona z rdzniami arbo, ardo zamiast rabo, rado. Wszystkie ludy przyalpejskie z Raeti, Vindelicii, Noricum, więc w tym Alanowie, jak wykazałem na przykładzie inskrypcji mówiły w językach sławiańskich.

          • Poprawka:
            Pamiętajmy, że fraza „Scapia ma dri a ia drincam” też została określona jako gocka w źródle, a jest sławiańska.

          • @Guślarz
            Nasza dyskusja powoli traci sens. Zapomina Pan, że Prokopiusz nie pisał do poduszki tylko dla sobie współczesnych czytelników, w związku z czym używał pojęć o ówcześnie powszechnie zrozumiałym i przyjętym znaczeniu. Skoro więc użył pojęcia „język gocki” dla języków Gotów i Wandalów to w znaczeniu języka Biblii Wulfili, gdyż tylko ten język (zarówno w mowie jak i piśmie) był w jego czasach (oraz czasach późniejszych np. u Izydora z Sewilli) utożsamiany z językiem gockim. Nie rozumiem też na jakiej podstawie odmawia Pan Prokopiuszowi podstawowej umiejętności odróżniania różnych, niepodobnych do siebie języków. Naprawdę uważa Pan, że walcząc przez wiele lat z Wandalami i Gotami w Afryce i Italii nie miał styczności w mowie i piśmie z ich językami? Logika wzięła sobie wolne? Nigdy nie twierdziłem też, że „Prokopiusz był biegły we wszelkich barbarzyńskich językach w mowie i piśmie i umiał je doskonale rozróżniać”. Nie we wszelkich. Logicznym i wynikającym z podstawowych zasad doświadczenia życiowego jest wniosek, że potrafił co najmniej odróżniać te języki z którymi się w swoim życiu zetknął. Dlatego język Wandalów kojarzył mu się z językiem gockim, a nie innym. Pana domysły o takim czy innym użyciu przez Prokopiusza przymiotnika „gocki” dla kwestii językowej są bez znaczenia, gdyż pojęcie „język gocki” było ściśle zdefiniowane.
            Ps. Zaintrygowało mnie Pana twierdzenie, że „wg, Ottona z Fryzyngi Frankowie mieli w starożytności mówić nieznanym językiem”. Może Pan przytoczyć cytat w oryginale i z tłumaczeniem?

          • @Guślarz
            //Mógł znać „gocki” od Pannończyków (Sławian) i to tłumaczy dlaczego wiązał ten język z językiem antycznych sławiańskich Wandalów.//
            Z tego zdania wynika ,że zarówno Goci jak i Wandalowie byli Słowianami
            w tej sytuacji proszę podać w jakim tekście Prokopa znalazł Pan informacje
            które by to potwierdzały bo w tych powszechnie znanych nic takiego nie ma
            Wprost przeciwnie , nie ma w nich nawet jednej przesłanki za kojarzeniem
            Słowian z tymi dwoma ludami ale najlepsze jest to ,że Prokop nigdzie
            nie podaje nawet jednego imienia słowiańskiego wodza ,
            w przeciwieństwie do imion wodzów gockich czy wandalskich
            Prokop wie jak Słowianie mieszkają , wie w co wierzą
            i jak walczą ale już nie umie sprecyzować
            jakim mówią językiem bo podaje ,że barbarzyńskim
            zaś w przypadku Gotów czy Wandalów precyzuje ,że gockim
            //wg, Ottona z Fryzyngi Frankowie mieli w starożytności mówić nieznanym językiem, występowanie imion sławiańskich, świadczy, że był to język sławiański).//
            Proszę podać te słowiańskie imiona Franków
            i czemu nieznany język ma być słowiański
            tym bardziej ,że istnieją równie sensacyjne przesłanki
            o żydowskich korzeniach Merowingów

          • //Naprawdę uważa Pan, że walcząc przez wiele lat z Wandalami i Gotami w Afryce i Italii nie miał styczności w mowie i piśmie z ich językami?//
            Uważam, że Prokopiusz miał pobieżną styczność z tymi językami, pozwalającą wszakże zauważyć ich wspólną sławiańskość, gdyż najwyraźniej „język gocki” utożsamiał ze sławiańskim. Religijnych tekstów gockich nie czytał.
            //Nie rozumiem też na jakiej podstawie odmawia Pan Prokopiuszowi podstawowej umiejętności odróżniania różnych, niepodobnych do siebie języków.//
            Skoro mylił się w geografii, nie wiedział gdzie konkretnie mieszkały ludy posługujące się językami które nazywa gockimi, to podejrzewam, że pojęcie o ich języku też miał rozmyte.
            //Nigdy nie twierdziłem też, że „Prokopiusz był biegły we wszelkich barbarzyńskich językach w mowie i piśmie i umiał je doskonale rozróżniać”. Nie we wszelkich. //
            Nie wyrazil się Pan ściśle. To w jakim stopniu Prokopiusz wg. Pana znał te języki i na jakiej podstawie Pan tak sądzi? Czy znał Biblię Wulfili? Moim zdaniem języki scytyjskie, które zwał też gockimi znał równie dobrze jak inne o nich wiadomości, czyli średnio.
            //Logicznym i wynikającym z podstawowych zasad doświadczenia życiowego jest wniosek, że potrafił co najmniej odróżniać te języki z którymi się w swoim życiu zetknął. //
            A jeśli „język gocki” Prokopiusz poznał poprzez reprezentujących państwo gockie przedstawicieli ludów pannońskich, noryckich Alanów i windelickich Rugiów (antyczni Rucinates, w średniowieczu określeni jako Sławianie) czyli Sławian, to nie budzi zdziwienia czemu sławiański język Wandalów powiązał z „językiem gockim”. Trzeba zauważyć jakie ludy zalicza Prokopiusz do Gotów, czyli co rozumie pod przymiotnikiem „gocki”.
            //Pana domysły o takim czy innym użyciu przez Prokopiusza przymiotnika „gocki” dla kwestii językowej są bez znaczenia// Jest to kluczowe zagadnienie. „Gockim” językiem wszakże posługują się ludy „gockie”.
            // gdyż pojęcie „język gocki” było ściśle zdefiniowane//
            Skoro dla Prokopiusza nie jest ścisłe co znaczy słowo „gocki”, to nie jest też ścisłe dla niego znaczenie wyrażenia „język gocki”. Przypomnijmy o czym wspomina także, kiedy mówi o jednym gockim języku: „Wszyscy maja białą skórę, blond włosy, są wysocy, o przystojnym wyglądzie”. To bardzo przypomina opis Alanów Ammianusa Marcelinusa (ks. 31): „Moreover, almost all the Halani are tall and handsome, their hair inclines to blond, by the ferocity of their glance they inspire dread, subdued though it is”. Więc Alanowie, którzy dla Pana są ludem irańskim, i nie uważa Pan, że posługiwali się językiem „Biblii Wulfili”, mają te same cechy wyglądu co ludy „gockie” u Prokopiusza, a oprócz tego, są przez Prokopiusza nazwani ludem gockim. Czy Pan uważa, że Alanowie mimo posiadania tych samych cech wyglądu i bycia zaliczonymi do ludów gockich, nie posługiwali się językiem gockim? Ja myślę, że po prostu Alanowie stanowili jedną grupę z ludami takimi jak Wandalowie, Rugiowie, Pannończycy, w morzu których roztopili się Gepidowie i Goci i tą grupę ludów i ich dominujące języki (sławiańskie) nazywał Prokopiusz gockimi. Antyczni pisarze (oprócz Ptolemeusza) także nie wiedzieli, że Alanowie mieszkali w Noricum, bo wiadomo, że Wandalowie nigdy nie mieszkali za Tanais, gdzie lokuje ich Prokopiusz, a tam też Alanów lokuje on sam i Ammianus Marcelinus, wiążąc ich z tymi Alanami, którzy wraz z Wandalami, zajęli północną Afrykę. Podróż Alanów przez całą Europę wygląda nielogicznie, raczej to Wandalowie, którzy są na Tabula Peutingeriana jako Wanduli przy Dunaju, z tymi Alanami noryckimi się zjednoczyli.
            //Zaintrygowało mnie Pana twierdzenie, że „wg, Ottona z Fryzyngi Frankowie mieli w starożytności mówić nieznanym językiem”. Może Pan przytoczyć cytat w oryginale i z tłumaczeniem?//
            Ks 4 rozdz. 32, 20
            ” Videtur mihi inde Francos, qui in Galliis morantur, a Romanis linguam eorum, qua usque hodie utuntur, accommodasse. Nam alii, qui circa Rhenum ac in Germania remanserunt, Teutonica lingua utuntur. Quae autem lingua eis ante naturalis fuerit, ignoratur”
            Zdaje mi się, że Frankowie, którzy zamieszkują w Galii, od Rzymian język ich, którym się do dziś posługują, zaadaptowali. Co do innych, którzy pozostali nad Renem i w Germanii, językiem teutońskim się posługują. Jaki jednak język był dla nich wcześniej naturalny, nie wiadomo”

          • Smyx
            o ile pamiętam Hg Merowingów to było J1 i G2a czyli raczej Kaukaz, może nawet Alanowie. I dziwnym trafem w grobach merowińskich znajdziemy ozdoby podobne do zdobnictwa i symboliki alańskiej, sarmackiej, a uzbrojenie (patrz psałterz stuttgardzki) przypomina perskie (typy hełmów, łuki, zbroje).

        • //W mojej ocenie dla zagadnienia języka Wandalów kompletnie nieistotnym jest jak wg Prokopiusza w starożytności nazywane były ludy gockie. Jest to informacja nieweryfikowalna.//
          Jest kompletnie nieistotne jakim przymiotnikiem określa Prokopiusz język jakim posługiwać się mieli Sauromaci. Jakiego przymiotnika by nie użył, wiadomo, że nie chodzi o j. skandynwwskopochodny.

        • @Smyxx
          Wg. Prokopiusza Sclavini od dawna mieszkali przy większej części Dunaju, większej znaczy większej czyli co najmniej >50%, przyjmimy zatem za Prokopiuszem, że około 80% Dunaju było pod władaniem sławiańskim w antycznych czasach. W V wieku znajdowało się tam gockie państwo Valamira (Jordanes). W ten sposób ci ze Sclavinów którzy zostali włączeni do państwa gockiego, uzyskali nowe określenie „Goci”.
          //najlepsze jest to ,że Prokop nigdzie nie podaje nawet jednego imienia słowiańskiego wodza,w przeciwieństwie do imion wodzów gockich czy wandalskich//
          Nie podaje bo nie chce. Na pewno dobrze o nich słyszał bo w czasach panowania Justyniana każdego roku Sclavini niszczyli całe Bałkany i Grecję: Prokopiusz Sekretna Historia księga 18: „And Illyricum and Thrace in its entirety, comprising the whole expanse of country from the Ionian Gulf​ to the outskirts of Byzantium, including Greece and the Thracian Chersonese, was overrun practically every year by Huns, Sclaveni and Antae, from the time when Justinian took over the Roman Empire, and they wrought frightful havoc among the inhabitants of that region. For in each invasion more than twenty myriads of Romans, I think, were destroyed or enslaved there, so that a veritable „Scythian wilderness”​ came to exist everywhere in this land.”
          //Prokop wie jak Słowianie mieszkają // i jest to opis zgodny z opisem sposobu zamieszkiwania Pannończyków w „Wojnach Illirskich” Appiana. Ale umówmy się, Prokopiusz i Jordanes mówiąc o Sclavinach nie mówi o „Słowianach”, tylko o jednym z licznych odłamów Scytów. Ten akurat odłam Scytów, mieszkał od jeziora Musianus (Bodensee) do Dniestru i od Noviodunum w Słowenii do źródeł Vistuli (Odry). My zaś, to co dawniej nazywano „Scytami”, (wykluczając Bałtów), nazywamy Słowianami. Prokopiuszowi nie chodziło o „Słowian”, tylko o scytyjski lud naddunajski, byli to przodkowie Czechów, Słowaków, Słoweńców, Austriaków, Węgrów, ale nie Polaków. Mieli oni mówę wspólną z innymi scytyjskimi ludami, których my jesteśmy potomkami.
          //wie w co wierzą i jak walczą ale już nie umie sprecyzować
          jakim mówią językiem bo podaje ,że barbarzyńskim// Nie umie bo języki barbarzyńskie zna pobieżnie.
          //zaś w przypadku Gotów czy Wandalów precyzuje ,że gockim//
          To nie jest precyzowanie, tylko rozmywanie. Wandalów zalicza do ludów gockich więc mówią j. gockim. Przymiotnik „gocki” u Prokopiusza nie ma nic z precyzji.
          //Proszę podać te słowiańskie imiona Franków//
          Ricomer, Arbogast, Chlodovechus, Chlodomer od Chłodu (Saturna, Hladoleta), Merovechius.
          //i czemu nieznany język ma być słowiański//
          Może być sławiański albo galijski. Językowo skandynawskopochodne ludy po prostu nie mieszkały jeszcze wtedy nad Renem.

          • @Guślarz
            Doceniam Pana umiejętność kreowania
            alternatywnych historii ale tu chodzi
            o wydarzenia ustalone , zbadane
            i nauczane w ramach różnych nauk
            (historia , archeologia , lingwistyka )
            a te wyglądają zupełnie inaczej
            od Pana wyobrażeń wynikających
            z konieczności dowartościowania Słowian .
            Jeśli wg Pana , Czesi , Słoweńcy i pozostałe
            wymienione tu ludy mają scytyjski rodowód ,
            t zn ,że nie należą etnicznie do rodziny
            słowiańskiej a jedynie na jakimś etapie
            zostały zeslawizowane i to jest jedyna Pana uwaga ,
            którą można uznać za spekulację ,
            bo tę paradę imion w żadnym razie
            a kojarzenie Chlodomera , nomen-omen ,syna Chlodwiga
            z chłodem ma charakter rozrywkowy
            bo jest raczej wątpliwe by słowo „chłód ”
            było w użyciu Słowian przed 15 wiekiem
            lingwiści wywodzą to słowo od prasłowiańskiego „xoldъ,”
            a to z kolei od „ksol-dh-o-s (por. czasownik *ksel – ‘ziębnąć’)
            Zdumiewa Pana zdolność rozpoznania
            stanów emocjonalnych Prokopa , a konkretnie
            tego ,że mu się nie chciało zapisać tych słowiańskich imion ,
            co najmniej dziwne bo przecież chodziło o przywódców
            najnowszej barbarzyńskiej awangardy , nie bójmy się
            ich nazwać „synami zniszczenia ” , a ten pomimo ,że ma
            o nich wiedzę milczy jak grób 👀

          • @Poraj
            Spekulacje o Merowingach są wyjątkowo sensacyjne
            bo nawet zahaczają o samego Jezusa ale ta uwaga
            o Alanach ma cechy prawdopodobieństwa
            bo jakaś ich część mogła pozostać w Galii
            i z czasem przejąć kontrolę w regionie
            już jako Frankowie , pewne jest tylko to ,że
            z 300 pozyskanych złotych pszczół przy okazji
            odkrycia w 17 wieku grobu króla Childeryka
            zostały tylko 2 , przy czym wg najnowszych ustaleń
            nie były to pszczoły lecz jakiś rodzaj cykad

          • @Smyxx
            Nie kreuję alternatywnych historii, lecz korzystając ze źródeł odczytuję prawdziwą historię. Jeśli moja wersja, ustalona na podstawie źródeł, jest alternatywna wobec wersji którą Pan zna, znaczy to, że to pańska wersja ignoruje źródła.
            Nie mam potrzeby dowartościowywania Sławian, po prostu poszukuję prawdy, natomiast pańskie wrażenie może być słuszne, bo, to „kontrustalenia” często wynikają z chęci zdewaluowania Sławian – jest to nagminne, że turboallochoniczni archeolodzy i historycy w jak najgorszy sposób przedstawiają Sławian, zupełnie arbitralnie przypisując znaleziska sławiańskie jako celtyckie, „germańskie” (skandynawskopochodne), „scytyjskie” (irańskopochodne).
            //Jeśli wg Pana , Czesi , Słoweńcy i pozostałe
            wymienione tu ludy mają scytyjski rodowód ,
            t zn ,że nie należą etnicznie do rodziny
            słowiańskiej//
            Pan chyba zupełnie nie rozumie kim byli Scytowie i gdzie mieszkali. Jeśli mówię, że byli oni Scytami to mówię też że byli Bałtosławianami. Zgodne ze źródłami pisanymi jest też uznawanie Daków za Scytów, zaś na pewno nie można ze Scytami wiązać żadnych Azjatów, Turków, Irańczyków itp. Też trzeba rozumieć, ze antyczna geografia przesuwała szereg ludów środkowoeuropejskich geograficznie na wschód, jak na przykład mazowieckich Massagetów i że nie byli to jacyś Kazachowie. Jak się nie rozumie antycznej geografii, to potem się opowiada bzdury o mongolskich Scytach z Syberii i zaludnia się bezludne pustynie Azji ludami, które nigdy tam nie mieszkały.
            //a jedynie na jakimś etapie zostały zeslawizowane i to jest jedyna Pana uwaga //
            Pan tworzy niezgodnie ze źródłami. Po co Scyta miałby być zeslawizowany? Nie da się Scytów już bardziej zeslawizować, byli sławiańscy od samego początku.
            //Chlodomera , nomen-omen ,syna Chlodwiga//
            syna Chlodovechusa.
            //było w użyciu Słowian przed 15 wiekiem
            lingwiści wywodzą to słowo od prasłowiańskiego „xoldъ,”//
            Są to spekulacje, pseudointelektualne rozrywkowe akrobacje, nie uwzględniające tego, że język sławiański panował na ogromnych obszarach między Renem a Wołgą, więc dialektów i możliwości było wiele. Akurat nad Renem znaleziono napis ze sławiańską boginią Hludaną, więc w tamtych regionach był Chłód a nie Hold.
            Teofilakt Simokatta na przykład podał imię Ardagasta, bo ten przegrał z Bizantyjczykami i musiał wycofać się za Dunaj. Wypisywanie setek imion zwycięskich sclavińskich wodzów wymagało by opisywania konkretnych porażek jakie Bizantyjczycy ponieśli. Najwidoczniej Prokopiusz nie chciał przedstawiać historii Bizancjum jako pasma klęsk i niegospodarności.

          • @Guślarz
            //zupełnie nie rozumie kim byli Scytowie i gdzie mieszkali.//
            Akurat Scytowie są doskonale rozpoznani ,
            każdy historyk , archeolog a nawet jubiler
            ma na tyle świadectw kultury i umiejętności Scytów ,
            że rzadko ich myli z kimkolwiek innym
            a już na pewno nie łączy ze Słowianami
            bo nie ma ku temu najmniejszych przesłanek
            //Jeśli mówię, że byli oni Scytami to mówię też że byli Bałtosławianami.//
            No , nie tylko bo byli też wg Pana Germanami ,
            w tej sytuacji należy ustalić , kim nie byli
            i czy na mapie wczesnośredniowiecznej Europy
            znajdzie się miejsce dla kogoś innego ?
            //nad Renem znaleziono napis ze sławiańską boginią //
            Kolejna bogini z panteonu mitologii germańskiej
            ma być słowiańska ? Nie tylko nad Renem
            ale w 3 innych miejscach zlokalizowano 5 inskrypcji
            imienia Hludana ale w różnych wersjach( Hluθena ,Hlucena )
            Inskrypcje pochodzą z przełomu 2/3 wieku
            //nazwa Hludana jest blisko spokrewniona ze starogreckim κλυδων i κλυδωνα ( kludoon(a)’wysokie fale, wzburzona woda’) oraz starożytnym greckim Euroclydonem, oznaczającym gwałtowny północno-wschodni wiatr . //
            //pojęcie hlûd jest zatem starożytne, znane od czasu założenia najstarszych konfederacji frankońskich. Dominującą boskość, która rządzi hlûd , łaskami lub szaleństwem wojny, handlu na morzu i życia na bagnach, należy rozumieć jako Hludana.//
            //Hludana jest przedstawiana jako „dawca lub ugniatacz bochenków” w zamian za łupy wojenne. Jest również postrzegana jako matrona innych matron z Nadrenii, które również wpływają na hlûda – Idis. Pod Windarmânôth (Zimowy Księżyc), w noc przed pełnią księżyca (Idisnaht) należy ofiarować monety Hludanie w pobliżu zbiornika wodnego o znaczeniu i bliskości strony ofiarującej. W okresie od nocy po pełni do następnego nowiu, obchodzone jest Idisthing, w którym pomyślne jest dokonywanie zakupów w gospodarstwie domowym, ponieważ Idis – pod rządami Hludany – interesują się sprawami domowymi, dbając o chwałę Hîwiski (rodzina).//
            Tylko Pan Guślarz wie ,że wszystkie te ustalenia są bzdurami
            wymyślonymi tylko po to by pozbawić Słowian ich „mitologicznego dziedzictwa”
            bo ta Hludana jest nasza i nawiązuje do chłodu

  2. Zajęło mi to 5 minut z użyciem słownika Google, tłumaczenie z łaciny na angielski. Ogrek – świetny trop.
    INTER – pomiędzy
    EILS – oficer, liczba mnoga
    GOTI – gockimi
    CUM – z
    SCAPIAM – scapium naczynie do picia, więc cum scapiam – z kieliszkami
    ATZI A IA DRINCAN – zgubiono P, które przy głośnej mowie może nie być słyszalne.
    Pomiędzy gockimi żołnierzami przy kieliszku – Patrzi jak ja drinkam. Łacina jest oczywista, tekst słowiański wyraźny i bardzo w słowiańskim charakterze.

    • Bardzo ciekawy trop 🙂 Z tym, że tam nie było „eils” – to domysły germanofilskich interpretatorów i stąd cały Pański wywód wymaga solidniejszego podparcia. Np. „scapia” to miska, ale i z miski można pić…

      • Nawet gdyby w zdaniu było słowo „eils”, a nie „citz”, wcale nie broniłoby ono tezy o rzekomej germańskości tekstu, ponieważ „eil” po łacinie oznacza ni mniej, ni więcej, tylko – oficer. Jak wiemy, Goci zajmowali się głównie rzemiosłem najemnych wojaków, stąd takie ich określenie nie powinno budzić zdziwienia. Nasz poeta, niespecjalnie obeznany z wojskowymi szarżami, mógł takim mianem określać wszystkich ludzi parających się wojaczką. Słowo „citz”, z kolei mogło być formą skróconą łacińskiego – civitatula, oznaczającego obywatela. Albo złośliwą grą słów kogoś, kto niespecjalnie przepadał za barbarzyńskimi przybyszami i w ten sposób włączył w treść słowo – cit, oznaczające.. proszę sprawdzić w słowniku.
        Zatem tłumaczenie może być dwojakie – pomiędzy gockimi obywatelami, lub – pomiędzy gockimi żołnierzami.
        Moim zdaniem, to drugie wypada wiarygodniej, więc aż tak bardzo bym się nie bronił przed przyjęciem „niemieckiej” wersji. Sami dostarczają tym samym amunicji przeciwko własnym tezom. Słowo – heil, najzwyczajniej tam nie pasuje, ponieważ nie wynika z logiki zdania. Moim zdaniem poeta przyuważył pewien zwyczaj, który da się zrozumieć, kiedy zastanowimy się, skąd wzięło się staropolskie powiedzenie – nie wylewać za kołnierz. Po co ktoś miałby robić odwrotnie? Ano po to, żeby pozostać trzeźwym w pijanym towarzystwie. Pijani ludzie wygadują różne głupoty, ale też i zdradzają tajemnice, skąd wzięło się łacińskie powiedzenie – in vino veritas. Zatem pijąc pilnujemy, aby drudzy pili równo z nami, bo nie lubimy będąc sami pijani mieć między sobą trzeźwych. Stąd zwyczaj „karniaków” i temu podobnego, biesiadnego savoir-vivre. Zatem panowie Goci, pociągając ze scapium (tłumaczenie angielskie- Vessel, basin, bowl, pot, drinking-bowl, drinking vessel, zatem nie tylko miska, ale również – kubek) mówili – patrzy a ja drinkam. Patrz, właśnie piję! A zaraz przypilnuję, żebyś i ty się napił. Zapewne powtórzyli ten zwrot tyle razy, że wpadł w ucho nawet nieobeznanemu z obcym językiem poecie. Czy równie łatwo wpadłoby mu w ucho wypowiedziane jeden raz zamówienie „po niemiecku”, u twórcy (ha ha ha) chleba i trunku? Proszę spróbować zapisać na kartce choćby krótkie zdanie, usłyszane w obcym języku. Sam całkiem nieźle znam hiszpański, ale kiedy ktoś „habla” w typowym dla tego języka tempie, mam potężne problemy ze zrozumieniem. I to znając w formie pisemnej całą treść wypowiedzi! Kiedy przyjechałem do UK wiele lat temu, teoretycznie mówiłem po angielsku, bowiem w indeksie zawsze miałem z tego języka bdb. Ale kiedy koleś na kursie wprowadzającym „induction” zaczął gdakać w Cockney, rozumiałem co trzecie słowo! Znam kilka języków obcych i wiem jaki proces toczy się w czasie ich uczenia. Nie ma mowy, aby zapamiętać kilka sylab, jeśli nie zostaną one powtórzone kilka razy. Stąd nie wierzę w żadne zamówienie, ani nic, czego tamten nierozumiejący języka jegomość nie usłyszałby kilka razy. Oczywiście, że Wandalowie byli Słowianami, bowiem hiszpański jest bardziej podobny do polskiego niż łacina. „Tu me das vino”? Ty mi dasz wino? Masz kota? Stąd – maskota, czyli nazwa zwierzątka domowego. Czas przeszły w drugiej osobie – typowo polski, z przyrostkiem – ście, w hiszpańskim występującym jako -ste. Spójnik „i” (y), zamiast łacińskiego – et. I tysiące innych dowodów językowych. Na marginesie, zarówno scapium, jak też „skąpić” wydają się mieć ten sam proto-słowiański rodowód, związany z kapaniem. Scapia była naczyniem, do którego nalewało się – skapiało różne płyny. „Skąpić” niewątpliwie wywodzi się z tego samego źródła i oznacza, że zamiast coś szczodrze oddawać, „kapiemy” naszymi dobrami po kropelce. Pozdrawiam i dziękuję za trud prowadzenia tego niezwykle interesującego bloga, którego czytuję już od dłuższego czasu.

  3. A mnie rozsmieszylo to ej czy hej jako rzekomo germanskie. Pojedzcie w góry to usłyszycie go milion razy dziennie. To hej znaczy tak gdy wypowiedziane normalnie oraz używane jest w formie zawołanie gdy ma zwrócić czyjąs uwagę hej/ej. Czyli w knajpie jak najbardziej. A reszta słów? Słowami można się bawić. Używa się i obcych dla wyglupu by pobawić znajomych którzy je znają. Z koleżankami potrafiliśmy rozmawiać śmiesznym językiem używając w jednym zdaniu 5/6 jezykow które znalysmy. Tak dla zabawy. A co dopiero żołnierze którzy mieli kolegów z różnych stron świata.

  4. Calkowicie inne moje tlumaczenie [poprzednie z 10.22.2019) zapisu;
    INTEREILSGOTICUMSCAPIAMATZIAIADRINCAN

    Wedlug Gospodarza; – najczesciej przyjmuje sie, ze jest to zapis łaciński.
    Przyjalem, ze jest to „wulgarna” łacina zblizona do obecnego j. rumunskiego. Dodatkowo pomogl mi „google/tlumacz” nieznacznie poprawiajac wyjsciowy zapis do ponizszej formy i przetlumaczyl z „rumunskiego” na polski;

    I HERE IS GO .. Ja jestem tutaj
    IT…………. to
    CUM………… w jaki sposób
    SCAPI………. pozbyć się
    AMATIA……… kochanek
    I………….. ja
    DRUNK………. pijany
    AN…………. rok

    Po „wygladzeniu” wychodzi „mądrość” pannonskiego Wandala, ktory powiedzial;
    „(Jak) ja jestem tutaj (i) to w jakiś sposób (uda mi się) pozbyć kochanek,
    (to) ja (jestem) pijany (przez cały) rok.

    Hmm .. to powazna rozterka starozytnego wojaka, bo z kochankami tez pil prawdopodobnie wino, ale nie starczalo na caly rok.

  5. Kabylowie posiadają ciekawy alfabet http://www.ס.pisz.pl/Tifinagh (Czyżby Runy po Ludach Morza?)
    Kabylowie stanowią wyraźnie wyodrębnioną wśród Berberów grupę narodową . Często o niebieskich oczach i rudych lub jasnych włosach. Zamieszkującą prawdopodobnie od czasów rewolucji neolitycznej obszary górskie w dzisiejszej północno-wschodniej Algierii i przygranicznych obszarach Tunezji (dzisiejszy rejon Kabylia w Atlasie Tellskim). Używana w większości języków nazwa tego ludu wywodzi się od arabskiego słowa al-kabajel (plemiona), sami Kabylowie określają się mianem Leqbayel. Podobne do naszego Lędzianie lub Lugiowie- Luciowie- Lubieniowie, Plemię, Ludzie.

  6. scapia ma dri a ja drincam
    Scapia (imię karczmarza) ma trójkę (bo tyle mu zapłaciłem, dri = forma pośrednia między słowiańskim tri a niemieckim drei) a ja drinkam (czyli chleję, stąd niemieckie trinken i angielskie to drink, zapomniane już w językach słowiańskich)
    To jest bardzo łatwo odcyfrować, tylko trzeba wyczuć melodię słowiańskiego języka no i mieć słowiańską duszę

    • Niby czemu zapomniane?! a trząchnąć/trząchać!
      Jak piszą naukowce „forma nosowa pochodząca od PIE *dʰreǵ- ciągnąć”, znane też z naszego targać czy droga, trząść, drgać itd., dosłownie drinkan znaczy wciągać.
      A z młodszych dialektów słowiano-germańskich: „Do trambiku, tam w oddali, już tranżoli się trunkowy” 😉

    • W tekście może też chodzić nie o picie, a naciskanie/wnikanie/wymaganie.
      Þreihan czyli nasze trącać znane z „Drang nach Osten”.

    • @Słowianin
      Inna hipoteza odczytu prawie slowianskiego zapisu;
      „s capia” albo „s kapia”,
      mozna powiazac ze staropolskim slowem kapać = padać, spływać kroplami [to wg zespolu Zofii Kowalik-Kalety] i czeskim slowem – kapka [po polsku kropelka], w zanaczeniu .. s/z kapia = zmokła,

      „madria”,
      wg prof. K. Rymuta polskie slowo „madras” – to rodzaj tkaniny, ale okrycia typu madras sa znane od 5000 lat;
      https://news.orvis.com/products-we-love/checkered-past-a-brief-history-of-the-madras-plaid-shirt
      a kiedys Celtowie w Pannonii preferowali wełne, wobec czego „madria” to była … opończa = obszerny płaszcz wełniany bez rękawów ale z kapturem,

      „ja drincam”,
      drynda jeszcze w dzisiejszej gwarze to pojazd typu bryczki, furmanki, ktory podczas jazdy stuka, klekocze itp, a w tym przypadku zapis „ja drinkam”, mogl oznaczac .. ja szczękam z zimna zębami.

      Zatem zapis wedlug gwary pannonskiej; „s capia madria, ja drincam”, mogl oznaczac; „zmokła (mi) madria (i) ja szczękam z zimna zębami”.

        • Nie zgrzyta, jeśli biesiadnicy toastujac bawili się słowami. Mogli to robić poprzez akcentowanie w różnych miejscach, zmienne pauzowanie, aluzje itp. Różne biesiadne zabawy były w użyciu, które jeszcze nie tak dawno królowały nie tylko na weselach. Teraz wyparły je głośniki z muzyką, przy których nie da się nawet normalnie porozmawiać.
          Jeśli uświadomimy sobie, że język prasłowiański miał strukturę klejoną, czyli po „naukowemu” aglutynacyjną, to zabawa z klejeniem sylab/rdzeni w minizdania/słowa musiała być przednia.
          Zatem na podstawie przedmiotowego opisu toastów można wskazać, oczywiście nie bez ryzyka omyłki, że panowie biesiadnicy żyli w czasie, gdy język klejony przeradzał się w składany, czyli po „naukowemu” w syntetyczny, jakim jest choćby polski.
          Z tego też wnioskować można, że tutejsi forumowicze kontynuują biesiadną zabawę rozpoczętą przez panów w szynku.😉

          • No tak …pomyślałem płasko a nie przestrzennie 🙂 …to zdanie to mogła być zwyczajna ,,wieleznaczyńmamagatka ,, 😉 to i każde dowolne odczytanie jeśli z sensem ma rację bytu .W ludowości pełno takich gierek słownych …jest opowiastka o sroce zatytułowana ,,Syta żyć ,,którą opiekunka przestała karmić bo sroka powtarzała ,,syta żyć,, aż z głodu padła ….a sroka chciała tylko przekazać że tyłek zaszyła jej sąsiadka opiekunki .

          • 😅
            Adaś, myto! – a dasz mi to?
            nietoperz – nie, to perz
            zupa ryżowa – Zu Paryż, owa
            grona winie – gro nawinie
            Jaga baba – ja gęba, ba
            osioł stary – o, sioł stary
            Słońce pali – słoń ce pali
            miasto kobiet – miał sto kobiet
            do miasta Juma szła – dom i staj u masła
            impra w dresie – im praw drę się
            Iława dobra – i ława dobra
            miska żuru, żar i chłód – mi skażu: róż arych łut.
            Albo:
            gra półsłówek – sra półgłówek
            bój w hucie – ….
            gazda w pilarecie – …
            itd.
            😜

          • Pradziadek przy saniach – …
            SŁOWO ciałem się staje – Materializuje się.
            Słowo Jest Przyczyną – Materia skutkiem.
            Zabawy Słowem w Szynku, przeplatanie sylabami… upletliśmy własne Dzieje w których się pogubiliśmy. Upiliśmy się starym winem w tym Szynku – zaczęliśmy toczyć wojny o Materię zapominając o CISZY i pierwszym SŁOWIE, z którego i w którym wszystko ŻYJE.

          • Jan ,u zarania było rzec ,z którego rzecz w czasie i przestrzeni umiejscowiona się wyłoniła , tako nauka prawi .Kto się pogubił to się pogubił ,nie każdy obce ma za swoje .Właśnie takie peredyny opowiadane przy ogniu domowym pozwoliły nam przemycić całą naszą rodzimą wiedzę ….trza tylko odsiać plewe od siemienia 🙂 .Gdy już nie można było mówić że pająkom nie można robić krzywdy bo Mokoszy służą ,to nasi przodkowie zaczęli opowiadać że pająk uratował Matkę Boską zaplatając szybko siecią wejście do jaskini w której powyższa się schroniła uciekając przed prześladowcami …ci widząc sieć na wejściu poszli dalej .Jeszcze nie tak dawno ,zmarła kobieta ,która firanki w oknach z pajęczyn miała ,nie wolno było ich usuwać ….a mieszkała w ciekawym miejscu ,obok potężnego głazu pod którym lód potrafi się do lata utrzymać …jest też obok ,,wąwóz ,, ukierunkowany na północny wschód ,na pewno ręką człowieka zrobiony , myślę że mógł służyć do ustalenia daty przesilenia letniego .Dziadek mi opowiadał że dawniej baby wszelkie posługi religijne robiły a że dzieci nie chrzciły to księża nastali .

          • Stefan …bój w hucie ….to strasznie traumatyczne być musi jeśli swój 😀 …Zapytano prof Miodka czy poprawny jest zwrot ,,szachuje ,, odp : tak …chociaż ja używam ,,ciszej panowie ,, 🙂

  7. INTEREILSGOTICUMSCAPIAMATZIAIADRINCAN
    INTER EILS GOTICUM „SCAPIA MATZ IAIA DRINCAN”
    Przetłumaczył bym to tak : skąpe masz jaja do picia , 🙂 czyli słaby jesteś w piciu
    drink can – móc, potrafić pic
    myśle, że wandalski to język mieszany staro-słowiańsko – gocki z fleksją słowiańską i sporym zasobem słów nordyckich także greckich
    odwrotnie wydaje się sprawa z jęz.gockim w którym jest zasób słow slowiansckich , lecz w odmianie „germańskiej” Oba języki mogły powstac w wyniku kontrolowania szlaków handlowych na Gothali i Vandali. Oba ludy narzuciły władze starym Słowianom którzy nadal pozostawali rolnikami , jednocześnie pozostając nimi etnicznie i genetycznie, stąd dziś taki miszmasz w kwestii starożytnej polski. Geny się zgadzają tylko języki nie.
    Goci i Wandalowie jako kasta rządząca odchodząc na południe pozostawiła miejsce na odrodzenie sie jez słowiańskich jako obowiązujących na terenie Odrowiśla.

  8. Na pewno słowo szynka nie pochodzi z młodego wobec języka polskiego języka niemieckiego. Niemcy nie są też jakimś źródłem cywilizacji, oni sami są przybyszami na terenie sławiańskiego obszaru zwanego w łacinie Germanią. Plemiona wymienione przez Tacyta: Rugi, Lugi, Semnoni, Nadvanarvali, Harii itd są sławiańskimi nazwami.
    Jako źródłem pojęć językowych posługuję się astrologią, gdzie widzę, że słowa tak zdawałoby się różne jak szyna, szynka, szyć nawiązują do znaku ryb. Szy lub ci, si , dzi, di, ti itd oznacza morze albo duchową całość energii. Całość czyli wszystko, albo śva. Dlatego też świnia dosłownie oznacza całość, szyje – szwaczka gdzie znów widzimy śva, a bogiem odpowiadającym Neptunowi, władcy ryb w hinduiźmie jest Vishnu. By sanskryt brzmiał bardziej po sławiańsku trzeba przestawić samogłoskę, np zamiast czakra – czarka, a zamiast Vishnu – Vshinu czyli bóg wszystkiego, albo całości energii. Ryby odpowiadają kręgosłupowi a pozostałe znaki są przydzielone czakrom – więc inne znaki są podzielone, a ryby są dzielącym. Dzielona jest energia na ślozy a płynie po ślakach albo szynach, liniach, kreskach. Śloza, cząstka, to inaczej rwa, z którego słowa pochodzi imię bogini opiekuńczej ryb, etruskiej Menrvy, czyli ślozy umysłu/manasu. Z nazwy ślozy też pochodzi sławiańska Ślędza inaczej Sobótka co jest indoeuropejskim słowem odpowiadającym greckiemu Sophia, sanskryckiemu Sobhana, oznaczający mądrość czyli Minerwę, boginię marca, brzeźnia, kresu.

  9. Śliskie. Jakiś czas temu wyrażałem powątpiewanie w wybór słowa „chleb” do udowadniania jakichś przypuszczeń. Teraz widzę słowo „szynka”, które również uznaje się za zapożyczenie z niemieckich, z tym że zapożyczenie tego słowa jest znacznie, znacznie bardziej pewne. Niemieckie „schinken” oznacza udo, udziec. Samo to wydaje mi się bardziej wiarygodnym źródłem nazwy wędliny robionej ze świńskiego udźca, niż ta „zrzynka”. Zaczynam sądzić coraz mocniej (miałem to przeczucie przy wcześniejszych odwiedzinach), że ta strona jest prowadzona dla ubawu. Ubaw ma polegać na sprawdzaniu jak daleko można się posunąć z wypisywaniem śmiałych pomysłów i nie tylko nie stracić, ale nawet zyskać czytelników.

      • Udziec jest z zadem. Proszę sobie rzucić okiem na zdjęcia Jamon Serrano czy Prosciutto di Parma. Te są wędzone w całości. Do sprawdzenia na zdjęciach też udziec z sarny czy udziec z dzika.

        • Jamon tak, ale nie szynka. Różne narody mają różne tradycje przerabiania i konserwowania mięsa. Udziec to udziec, a szynka jest szynką. Może jakiś rzeźnik czy masarz coś nam doradzi. Czy to jednak przesądzi ten spór – chyba jednak przez Pana prowokowany, jako wspomniany ubaw?

          • Ja jednak doradzę nieco więcej roztropności w snuciu tych domysłów i wysuwaniu twierdzeń. Gdzieś tu mi mignął czasownik „dragować” z postacią na „-ować”, który wy również uznajecie za rodzimy, choć językoznawcy uznają go za zapożyczenie. Każdego, kto ma choć nieco wyczucia w języku polskim wasze przypuszczenie zdziwi. Otóż takie czasowniki są w przeważającej większości zapożyczeniami. Właśnie to „-ować” na to wskazuje. Czasowniki te jako wyczuwalnie lub świadomie obce nie włączały się do naszej odmienni (fleksji). To „-ować” służyło takiej zastępczej odmianie, i tak np. mamy bejcować, farbować, malować, mordować, szlifować, szpiegować i inne (z niemczyzny), decydować, fantazjować, inicjować, kreować i inne (z łaciny), które nie odmieniają się tak, jak powinny według rodzimych zasad tj. ja bejczę/malę/szlifię, ty bejczysz/malisz/szlifisz, on/ona/ono bejczy/mali/szlifi itd., lecz z dodatkiem -uję/-ujesz/-ują, który odpowiada -ować.

          • Miłować, prostować, wałkować, wędrować, wędkować, budować, bytować, gotować, skórować, wyjmować, zajmować itp., itd. Tu też są obce rdzenie?

          • Napisałem, że większość, a nie że wszystkie. Proste.

            Wędrować i budować uznaje się za zapożyczenia. Naprawdę zdziwieni? Wałek (od tego wałkować) zdaniem Brücknera ma być zapożyczeniem. Boryś w tym przypadku wcale nie „zrzyna chamsko”, lecz wprowadza rozróżnienie na zapożyczony wał (nasyp), a wałek wyprowadza od rodzimego walić, bo, jak mi się zdaje, w pokrewnych językach znajduje znaczenie toczyć, turlać. Gotować budzi duże wątpliwości co do pochodzenia. Wymieniasz kilka czasowników przechodnich, które tworzy się przez dodanie -ować: wyjmować i zajmować od ostatecznie jąć, bytować od być. Miłować ma postacie bez -ować: przymilać, umilać. Dawniej musiało być i samo milać w użyciu. Postaci prościć dawniej używano, a i dzisiaj można to usłyszeć, chociaż chyba częściej z przyrostkami: naprościć, wyprościć. O skórzyć śladu nie znajduję, ale to zapożyczeniem być nie może.

          • Znakomite przykłady spekulatywności: „uznaje się”, „zdaniem Brücknera”, „duże wątpliwości”. I tak od 200 lat, by spełnić dyspozycje Fryderyka Wielkiego – „Po to mam swoich historyków” – kiedy pytano go, jak uzasadni udział w rozbiorach Polski.

          • Postaci wędzić w znaczeniu łowić też dawniej używano. Zdaje się, to tylko moje przypuszczenie, że może od tego pochodzić podwędzić w znaczeniu zabrać.

          • @Mi(C)HaL” ReJ 😉

            „Wędrować i budować uznaje się za zapożyczenia. Naprawdę zdziwieni? Wałek (od tego wałkować) zdaniem Brücknera ma być zapożyczeniem.”

            Spokojnie zatem może pan powoływać się na mnie. 😄
            Oczywiście z adnotacją „uznaje się” i „zdaniem Urynowicza”.🤣

            Wałek… Ale się ubawiłem…
            Wał, wół, wołna (fala), wełna (runo).

            Z sylabizacji
            Wa L”eK
            z akcentem na Wa.
            L”eK
            występuje jako sylaba, jest więc wtórne od
            L”e Ka.
            Pamiętamy o
            B>W>M
            B>P.
            Więc jasne, że słowa: balik, palik, pałka, belka i wałek są ewidentnie z tego samego źródła. Ogrom słów polskich pochodzących od tych rdzeni nie pozostawia wątpliwości, co do źródła.

          • Bez zaglądania do słowników panów językoznawców ; wall > ściana ,powalone czyli ścięte 🙂

          • „Znakomite przykłady spekulatywności”.

            No i jest ubaw.
            Ja po prostu zawodowym językoznawcą nie jestem. Nie czuję się na siłach, ani w obowiązku dążyć do stwierdzeń stanowczych. Dokładnie z tego samego powodu nie pozwalam sobie na widzimisiowskie odrzucanie ustaleń językoznawstwa.

          • To co Panu w ogóle takie dociekania, jak nasze, jeśli nie pozwala Pan sobie na odrzucanie ustaleń językoznawców? Poczytaj Pan sobie do poduszki Brucknera i spokojnych snów…

          • „wall > ściana”
            WaL
            B>W
            BaL
            Na wsiach do niedawna chałupy tyko z bali budowali.

            Budować
            BuDa – być daje, być tu.

          • „Gotować budzi duże wątpliwości”

            Go To Wy
            S”>Z”>G
            B>W
            Z”o” To By – być żącym.
            Jakby echo polowań z użyciem ostrych narzędzi.

          • Wasze dociekanie są widzimisiowskie. Ja tutaj widzę jedną zasadę, której nie można nazwać poważną – wynajdywanie takich skojarzeń, aby wyszło iż każde słowo jest rodzime i odrzucanie dociekań językoznawstwa, bo to niby wszystko wpływy niemieckie. Językoznawstwo ma nad wami tę przewagę, że odkryło prawa głosowe, których używa się nie tylko do jednego języka.

            „występuje jako sylaba, jest więc wtórne od…”
            A zatem to -lek, -łek, -lik, -łka jest rdzeniem tych słów, a ba-, be-, pa-, wa- są przyrostkami… Z czymś takim nie sposób się spierać. Pozostaje ubaw.

          • Jeśli jest Pan tak biegły w językoznawstwie, to proszę o polemikę z tekstem językoznawcy: http://rudaweb.pl/index.php/2018/03/16/oczyszczanie-jantaru-z-naukowego-nalotu/. Jeszcze raz podkreślę, że tradycyjna lingwistyka jest dla mnie nauką subiektywną i – choć może jestem niedouczony – nie słyszałem o wspólnych prawach głosowych np. dla mandaryńskiego i retoromańskiego. To co Pan nam zarzuca jako „widzimisiowskie” wynika z teorii Ainei’ego (wybitnego lingwisty) i Cavalli Sforzy (wybitnego genetyka) o powiązaniu współczesnych języków od paleolitu z określonymi genotypami. Tak więc nazwy związane z rolnictwem w Europie Zachodniej i Północnej są pochodzenia słowiańskiego, bowiem ten etnos znad Dunaju i Wisły rozprzestrzeniał rolnictwo w Europie Północnej od KCWR poprzez Lengyel i KPL – jak jednoznacznie wskazuje archeologia. Dlatego w pierwszym rzędzie szukanie etymologii takich nazw jak szynka czy chleb powinno zaczynać się od języków słowiańskich jako historycznie źródłowych. Opieranie się przy takich rozważaniach na germańskich, to udowadnianie, że wnuczek nauczył dziadka dzieci robić. O tym, jak wygląda rzeczywisty rozwój języków europejskich (czytaj: kto od kogo zapożyczał) można przeczytać w pracach wielokrotnie cytowanych na tej stronie www, np. https://www.researchgate.net/publication/265073475_A_NOVEL_VIEW_OF_THE_ORIGINS_DEVELOPMENT_AND_DIFFERENTIATION_OF_INDO-_EUROPEANS
            W skrócie – skończ Pan z tymi dogmatami pozbawionymi logiki.

          • „Go To Wy
            S”>Z”>G
            B>W
            Z”o” To By”

            Ktoś wie, poza poetą, co poeta miał na myśli?

          • Każde słowo w języku polskim mające zródło w PIE=protosłowiański , jest rodzime 🙂 tym samym zapożyczeniami z języka niemieckiego czy innych do polskiego mogą być tylko te słowa które mają rodowód nieindoeuropejski 🙂 czy się to komuś podoba czy nie 🙂 a żeby się z czegoś śmiać trza mieć pewność czy ma się do tego powody…bo może się okazać że śmiejemy się z własnej niewiedzy by nie rzec głupoty 🙂 parafrazując klasyka ,,jeśli nie mam racji to mi tego dowiedź a jeśli ją mam to dlaczego się śmiejesz ?,, 🙂 to że ktoś nie rozumie rdzeniowania to nie znaczy że nie ma w nim prawideł 🙂 równie dobrze można by powiedzieć że bakterie nie istnieją bo ich nie widzę 🙂

          • @MCHLRJ
            Zasady językoznawców i co autor miał na myśli? 🤣

            Zasada to
            „rough breathing”, zwana też „prawem Grimma”. Tego samego co baśnie pisał.
            Wymyślił ją aby wyjaśnić zmiany w języku niemieckim, badając język (jak zwał, tak zwał) starogermański.
            Zasada ta pięknie obrazuje, że niemiecki nie może być bazą dla języka polskiego. Jakby powiedzieć … niemieccy językoznawcy „strzelili sobie tym prawem w duży palec u nogi”.

            A zasady rdzeniowaniu? Proszę bardzo, przypomnę po raz kolejny (im więcej wpisów je zawiera, tym większa szansa zapoznania się z nimi) moje wcześniejsze:

            《Aby uporządkować wypunktuję zasady, do których doszedłem w toku odczytywania polskich słów z wykorzystaniem rdzeniowania.

            I. W języku polskim słowa składają się z niepodzielnych spółgłosek i samogłosek.

            II. Spółgłoski (zgodnie z nazwą) są wypowiadane wspólnie z samogłoską lub bez niej ale z zachowaniem możliwości jej wypowiedzenia.

            III. Przy rdzeniowaniu spółgłoski traktować należy jako wypowiadane w parze z samogłoską. Zatem spółgłoski (zgodnie z nazwą) stanowią właściwe sylaby, jednocześnie będące podstawowymi i niepodzielnymi składnikami całej polskiej mowy (stanowiąc prasłowa – minisłowa). Tylko one nadają znaczenie słowom.

            IV. Samogłoski nie zmieniają znaczenia spółgłosek, nadając jedynie kierunek ich rozumienia.

            V. Spółgłoski (sylaby) niosą podstawowy sens wypowiedzi.

            VI. Wszystkie czasowniki, przymiotniki, przysłówki,  imiesłowy, rzeczowniki zawierają przynajmniej jedną samogłoskę-sylabę-minisłowo oznaczającą czynność i stanowiącą rdzeń obecnie używanych w polszczyźnie słów.

            VII. Zaimki,  przyimki, przydawki, spójniki itp nie zawierają spółgłosek oznaczających czynności. Nie niosą więc sensu i same nie stanowią rdzeni.

            VIII. Najstarszym rdzeniem (praprardzeniem) jest prawdopodobnie spółgłoska R, jako prymitywne, gardłowe „rrr”. Z oberwacji zwierząt wynika,  że jest to dźwięk ostrzegawczy, informujący o istnieniu warczącego a zatem możliwości jego działania. Zatem R oznacza najogólniejsze działanie i stanowi podstawę dla pozostałych prardzeni.

            IX. Prardzeni jest zapewne tylko kilka i stanowią sens dla ogromnej ilości słów, oraz podstawę dla wielu rdzeni o odmiennym (nieco lub bardziej) znaczeniu.

            X. Rdzenie mogą zawierać  jeden lub kilku prardzeni. Mogą być więc jedno lub wieloczynnościowe. Rdzeń może oznaczać zarówno czynność jak i rzecz.

            XI Akcent ma znaczenie przy rozumieniu źródłowego znaczenia słów.

            XII. Sylaby zawierające więcej niż jedną spółgłoskę należy traktować jako słowo wtórne, kojarzone od prardzeni.

            Lista zasad nie jest oczywiście ani zamknięta ani niezmienna. Przy nazewnictwie się też nie upieram.

            Tak wychodzi z „inżynierii wstecznej słów. 
            Nie moim wymysłem jest zasada rugowania spółgłosek wysokoenergetycznych na korzyść niskoenergetycznych. Na podstawie języka niemieckiego (głównie), doszli do tego bracia Grimm (ci od baśni).
            Z samej filozofii mowy wynika, że powstała z zapotrzebowania na komunikowanie się na odległość bez widoczności. Zatem tylko dźwięki wysokoenergetyczne (wymagające wysiłku) mogły temu sprostać. Zastępowanie ich dźwiękami tańszymi następowało dopiero po ukształtowaniu sygnałów i warunkach fizycznej bliskości rozmawiających.
            Z tego wynika, że starszy język powinien zawierać wzajemnie wymienne dźwięki nisko i wysokoenergetyczne. Młody język zaś dźwięków wysokoenergetycznych powinien się wyzbyć.
            Podobnie jest z nosówkami i dyftongami. Nosówki są starsze.
            Na tej podstawie z łatwością można prześledzić drogę pochodzenia wielu słów , przechodzenia pomiędzy językami. Zwykle źródłem okazuje się język słowiański. Właściwie jego bezpośredni przodek, czyli prasłowiański, do którego polski jest najbardziej podobny.

            Przy rdzeniowaniu energetyczność spółgłoski faluje. Raz niesie więcej, raz mniej alikwotów. Tę zmianę można zapisać:
            R – znaczy r
            R” – rz, ż
            Z” – ż, rz
            Z’ – ź
            Z – z
            S” – sz
            S’ – ś
            S – s
            R’ – miękkie r przechodzące w l oraz j jednocześnie,
            L- l
            L” – ł
            L’ – miękkie l, staropolskie ł
            O”- ą
            A”- jak dyftong (an) przy włanczać ale nosowy
            U” – jak dyftong (un) ale nosowy.
            Powstawanie dźwięków w ciele wymaga wysiłku. Im większa częstotliwość i amplituda drgań powietrza, tym większą energię dźwięk niesie i tym większego wysiłku wymaga.

            Człowiek pierwotnie mógł wydawać wszystkie dźwięki, które wydaje obecnie . Z tym, że wydawania niektórych dźwięków nauczyć się trudniej. Zwykle są to dźwięki niosące więcej energii a takie właśnie są potrzebne do przekazania informacji na większą odległość. Nosówki się do tego nie nadają. Natomiast R już ma „potencjał modernizacyjny”. Nie jest zbyt drogie ale dość słyszalne. Przy zakłóceniach przekazu (szum wiatru, odgłosy zwierząt, tupanie) koniecznie było podniesienie jego energii do Z”, S”, świstu nawet. Dlatego określenia działań dynamicznych zawierają te dźwięki.
            Tam, gdzie dynamika działania i odległości pomiędzy rozmówcami były mniejsze, można było korzystać z dźwięków tańszych od R, takich jak L lub J oraz tańszych od Z”, takich jak G.
            Z czasem na podstawie tych dźwięków powstały skojarzenia do cech przedmiotów a te z kolei stały się wyróżnikami rzeczy.
            Tak powstała droga od czasownika poprzez przymiotnik i imiesłów do rzeczownika. Dlatego w języku polskim rzeczownik jest szczególną formą imiesłowu. To kolejny dowód na archaiczność języka polskiego, jego wewnętrzną spójność i ciągłość rozwoju od czasu powstania mowy.》

            Do wypunktowanych poprzednich 10ciu zasad dopisałem dwie kolejne. Jedna dotyczy akcentowania polskiego, druga – polskiej sylabizacji.

            Jeśli się mylę, proszę wskazać błędy. Będę wdzięczny.

          • @MCHLRJ

            To też jeden z wcześniejszych wpisów:
            Z analizy polskich słów wydzieliłem kilka prardzeni (praczasowników):
            R – robić, działać
            R”, Z”  – odpowiednio rz i ż, oznaczające  ogólne żąć, ciąć
            L – palić
            B – być
            J – jąć.
            Również wyodrębniłem dookreślniki, nie stanowiące praczasowników ale się z nich wywodzące:
            C, T, D – to, co, do, cało, ciało
            K, G – ku, skąd, dokąd, gdzie.

            Od prastarego R, według zasady rugh breathing, ewoluowały:
            R > L/L’/L”
            R > J
            R > R”, Z”>S”/S’/S>C”/C’/C/T/D
            Z” > G > K
            C > K (w większości z błędów odczytu i zapisu).
            Do każdej spółgłoski w wymowie pierwotnej była dołączana samogłoska:
            o”- ą
            o – o
            o’ – ó
            u”- un nosowe
            a”- an nosowe
            e”- ę
            e
            a
            przy czym o” wydaje się być  najstarsze, natomiast a najmłodsze.

            Zapis dużymi literami oznacza spółgłoski, zapis małymi literami oznacza samogłoski.

          • @MCHLRJ
            《„Go To Wy
            S”>Z”>G
            B>W
            Z”o” To By”
            Ktoś wie, poza poetą, co poeta miał na myśli?》

            Faktycznie, dość siermiężnie to przedstawiłem. Dla laika może to być nie do odczytania.

            Poprawię zatem.

            Słowo 《gotować》 to czasownik, który po przesylabizowaniu zapisać można tak:
            Go To WaC’.
            Przy czym dużymi literami zapisałem spółgłoski a małymi literami zapisałem samogłoski. Akcent w tym słowie pada na sylabę
            To
            oznaczającą: to, coś, całe, ciało. Uważam, że akcent ma znaczenie dla prawidłowego rozumienia słów.
            Ostatnia sylaba, rozpoznawalna jako popularna końcówka -wać, składa się z dwóch spółgłosek, zatem (wg. zasad rdzeniowania) pochodzi z dwóch prardzeni:
            Wa C'(i).
            Jeśli pamiętamy „germańską”😉 zasadę „rugowania brata” :
            G<Z"<S"
            oraz
            W<B
            to słowo (gotować) możemy zapisać sylabami
            Z”o” To Ba C'(i).
            Znaczenie prardzeni jest takie:
            Z"o" – żąć, ciąć, szyć
            Bo – być
            C'o" – ciąć.
            Sama końcówka
            WaC'
            jako obecnie jedna sylaba, to po prostu
            ByC' – być.
            Zatem obecne słowo 《gotować》
            Z"o" To ByC'
            to prazdanie języka aglutacyjnego rozumiane dosłownie: żącym być.

            Być tnącym, szyjącym, to określenia doskonale rozumiane przez rodowitych Polaków. Rozumiemy nawet, że szyjący, to strzelec, łucznik, lub włócznik. Tnącym może być: topornik, halabardnik, rzeźnik.
            W czasach kija i kamienia myśliwy był gotowy do polowania a wojownik do walki, gdy mieli w rękach ostre narzędzia.
            Tak widzę źródłosłów polskiego słowa 《gotować》. Nie widzę w nim żadnego obcego pochodzenia. Uważam, że język polski, jako jeden z najstarszych języków świata i najstarszy w Europie nie musiał korzystać z zapożyczeń z innych języków dla tak podstawowego słowa jak gotowanie.

            Myślę, że przystępniej tego wytłumaczyć się nie da.😅

        • Prosciutto – prosiak + udo – bardzo proste.
          Słowo „szynka” wywodzi się prosto od świni, tylko że litera ‚w’ w wyrazie świnia powsstała później w wyniku ( mogę się pomylić, bo nie chce mi się tego sprawdzać ) wałczenia. ‚W’ powstało z ‚ł’, które też powstało w procesie labializacji.
          „Sinia” (pro-się, pro-sień) przeszło w „słynia”, czego dowodem jest słowo „słonina”, a na koniec w „świnia”.
          Samo słowo „szynka” przeszło prosto ze słowa „sinia”.

          • Prelabilzacja też tu nie pasuje.
            Przejście „ł” we „w”. Tak jak angielskie „swine”, które wydaje się być starszą formą od naszej „świni”.

          • @PaWeL” RyS’ 😉
            „Prosciutto – prosiak + udo – bardzo proste.”
            Fajne😄

            Podoba mi się podwójne (t) jako zapis akcentowanego (t), u nas rozumianego jako (d).

          • 《angielskie „swine”, które wydaje się być starszą formą od naszej „świni”.》

            Ależ nie.
            S”>S’>S
            szwaine
            świnie
            swine
            pochodzą po prostu z tego samego źródła, czyli z języka prasłowiańskiego.

          • Łacińskie „suīnus, suīna” wyglądają na jeszcze starsze formy, na te które zachowały się w naszym „pro-sieńciu”. Być może forma z „ł” jest starsza, czyli: „*słynia”, „słonina” i angielskie „swine”.
            „W” z naszego i niemieckiego słowa świnia na pewno jest młodsze.

          • W łacinie: ‚Sus’, ‚suis’ to ogólnie świnia, ale szczegółowo też wieprz lub dzik, w odróżnieniu od bardziej ogólnego ‚porcus’ (- stąd w angielskim ‚pork’ – wieprzowina). Natomiast w archaicznym lechickim, czyli po kaszubsku ‚swinia’. ‚U’ w łacinie klasycznej odpowiadało głoskom ‚w’ lub ‚ł’ w zależności od połączenia z innymi głoskami w wyrazie. Biorąc pod uwagę słowiańskie pierwszeństwo w rozprzestrzenianiu rolnictwa w Europie, kierunek zapożyczenia jest inny, tzn. ze słowiańskich do łaciny i germańskich.

          • Oczywiście, że ze słowiańskich do łaciny i germańskich.
            Chyba Kortland głosi taką teorię. Problem może polegać na tym, czy słowo przeszło samo jako zapożyczenie, czy też przeszło razem z częścią ludności ze słowiańszczyzny. Widząc dość dużą częstotliwość R1a1 wśród german i wdodatku tych starych haplogrup, można domniemywać, że niewielka liczba naszych braci emigrując na tereny „germańskie” z racji większego zaawansowania cywilizacyjnego, narzuciła dosć znaczą część słownictwa nim, czyli „pragermanom.
            Słowo „porcus” czy „pork” też ma swą etymologię w naszym „prosięciu”. Być może dla „zachodu” jest to wstydliwe i udają, że tego nie widzą.

          • Salceson – salce + son. Widzę tu też złożenie dwóch słów: solić + świnia. Oczywiście znów świnia bez litery „w”.

          • A Słonina jest ze SŁONIA czyli MAMUTA. Prawdopodobnie tak się, to utarło, bo wtedy czyli dawno, dawno temu jadło się Słonie czyli Mamuty. Nie wiem czy tutaj czy na białczyński.pl była poruszana kwestia nazwy Słoń. Że jest, to bardzo stare słowo. A, że Mamuty wyginęły, to jedyną skórę ociekającą tłuszczem mieliśmy ze świni. Stąd może i słoninka coś mniejszego?

        • @MCHLRJ
          Jeśli polskie słowo „szynka” pochodzi od niemieckiego słowa „schinken”, to od czego wywodzi się to niemieckie słowo?
          Jeśli jest to słowo rdzennie niemieckie, to w języku niemieckim powinny występować słowa podobne w znaczeniu i brzmieniu. Potrafi pan je podać? Może znajdzie pan takie w języku franków wschodnich?

          Drogi panie, pana wywody są z gruntu błędne, gdyż obarczone są grzechem pierworodnym pana skojarzeń.
          Otóż zarówno język niemiecki jak i polski mają podstawę z języka Słowian Zachodnich. Polski zmienił się nieznacznie a niemiecki bardzo. Niemiecki jednak odziedziczył po Słowianach nie tylko część słownictwa, ale szczególnie strukturę.
          Nie ma podstaw by uznać, że praniemcy szynkę jedli a Słowianie już nie.
          „Szynka”, to stare słowo i najprawdopodobniej w języku niemieckim jest z tego samego źródła, z jakiego jest w języku polskim. Przy tym polski jest bardziej podobny do języka źródłowego, niż niemiecki. Bardziej prawdopodobne jest więc zapożyczenie do niemieckiego niż z niemieckiego.

          Jeśli „zrzynki” panu nie pasują, to może zastanowi się pan nad innymi słowami polskimi.
          Przypominam o prardzeniu
          S”o”
          czytanym jako szą i znaczącym dosłownie żąć, szyć.
          Rdzeń ten występuje w ogromnej ilości polskich słów, nadając im sens.
          Szynka w zapisie sylabicznym to:
          S”y NKa
          Akcent polski jest na prardzeń
          S”y
          nadając sens słowu.
          NKa
          występuje jako sylaba, jest więc wtórne od prasłów/rdzeni/sylab
          Na Ka
          będących określnikami a nie czasownikiem, jak rdzeń
          S”y.
          Nie nadają więc sensu a kierunek rozumienia.

          W „zażniętym” „zwieżęciu”, prócz szynki, znajdziemy jeszcze: schab, chabaninę, żebra, szyję, uszy, może i oczy, „bżuch”, czaszkę, kości. To są rzeczy cięte. Są też rzeczy tnące: zęby, dziąsła, żuchwa, szczęka. Również są rzeczy zawierające pociętą materię: „gżdyka”, żołądek, kiszka, żopa.

          Trzeba być albo zupełnie nie zainteresowanym albo mieć złą wolę by nie widzieć i nie słyszeć pierwotnej struktury i samorozwoju języka polskiego.
          Do której grupy pan należy?

  10. @Łado616
    „O Gepidach będących Greko-Egipskiego pochodzenia, mam pewne wątpliwości, ale wyjaśniało by to kilka rzeczy, jak Kodeks Hipacki”

    Może to też wyjaśnić Annales Pagaviensis i Thidrekssaga gdzie moim zdaniem Ruś to ziemia Rugian, a Grecja to dawne ziemie Gepidów przed zajęciem przez Vividarii (wyspa Gepeidos, zapewne Wolin) a także Widsitha gdzie niejaki Caser rządzi Grekami, ale wydaje się że chodzi o ludy lokalne, a wymienieni obok Finowie Celica są miejscowymi Finnoi Ptolemeusza lokowanymi obok ujścia Vistuli (Odry).

    • To pewnie rzeczywiście są Wandalowie, czyli Wiślanie. Nie miałoby sensu gdyby jacyś pseudogermańscy Wandalowie jednoczyli się z pseudoirańskimi Alanami. Nie porozumieli by się. Natomiast jeśli Wandalowie są Wiślanami a Alanowie Drewlanami, taki związek ma sens.
      Ptolemeusz powiedział że Alanowie mieszkają węwnątrz kraju w odróżnieniu od przybrzeżnych Roxolanów, umieścił Alanów na wschód od Stavanoi, czyli Mazurów, (są oni hypo czyli za/w pobliżu Venedae razem z Galindami i Sudinami, Stadici w Geografie Bawarskim). Alanowie Ptolemeusza graniczą z Sargatioi czyli Polanami ukraińskimi, ci Polanie są właśnie Lędzianami, wg K.P. graniczyli z Pieczyngami, Lędzianie na ziemiach polskich to zmyślenie. Nazwa Sargatioi oznacza szarych i znaczy to samo co Sarmaci. Myślę, że nazwa Alanów nawiązuje do Alcis, Lelków z Tacyta, bóstwa plemienia o bliźniaczej nazwie NaDvaNarvali czyli OboDrzyców, których inaczej można nazwać Trawnianami, Trzebowianami, Trawunianami, Drewlanami, albowiem miesiąc bliźniąt to Trawen. Drewlanie to Therwingi Jordanesa a Polanie Greuthingi (jest to nazwa przetłumaczona na jakiś język pseudogermański oznaczająca szary, jak np. w deutsche grau). Tak więc Alan to Drewl albo Drug (Dregowicze, oboDrzyce, Draguwici) albo Did (Diedoszanie, Diduni(Obodrzyce)). Spośród imion alańskich Ardabur brzmi słowiańsko.

    • Jest tyle wersji tej gockiej leksyki, że można bez wątpliwości stwierdzić, iż są one wymysłami spekulacyjnych naukowców o znikomej znajomości języków słowiańskich…

    • W moich stronach ,tu nad środkowym Dunajcem gdy ktoś włoży mnóstwo pracy ,energii w jakieś przeciewziecie a niewiele z tego ,,wyciągnie,, ( drinknie 🙂 )to sąsiedzi niejednokrotnie z przekąsem stwierdzą ,,ale mu skapło,, to samo też powiedzą gdy ktoś dostanie np mizerny udział w należnym spadku ….mamy tu ,,niesprawiedliwe otrzymywanie , odzyskiwanie ,, ,, gockie ,, słowo do dziś używane w słowiańskich domach 🙂

    • Mój artykuł uzupełniłem o wywód dotyczący etymologii słowa „trunek”. Poniżej treść tego uzupełnienia.

      Wokół zdania:

      „Słowo „trunek”, jak i jego pochodne, są oczywiście typowo słowiańskie i ostały się w niemieckim w trakcie kształtowania się tego języka w średniowieczu”,

      rozwinęła się dyskusja w której zarówno RudaWeb jak i Czesław Białczyński podważają słowiańską etymologie tego słowa, powołując się przy tym na niemiecką Wikipedię.

      Cytowanie niemieckich źródeł i to do tego wybitnie tendencyjnych i w oczywisty sposób fałszywych, uważam za problematyczne, dlatego postaram się tu w skrócie przedstawić prawidłową etymologię tego słowa.

      Jak już wspomniałem w moim komentarzu, słowo trunek należy do grupy znaczeniowej do której zaliczam też słowo tryskać, po czesku střik.

      Ich powstanie wiąże się jednoznacznie z rozpowszechnioną wśród Słowian praktyką produkcji i konsumpcji piwa. Wokół spożywania tego napitku ukształtowały się już przed tysiącleciami określone zwyczaje i rytuały.

      Rytuały te przetrwały aż do dziś i w każdej chwili możemy się przekonać, jak odbywa się taka popijawa, wystarczy tylko pójść do najbliższej knajpy.

      Wprawdzie zwyczaj wygłaszania toastów zredukował się w Polsce do symbolicznego „Na zdrowie”, to w przeszłości miał on zdecydowanie pierwszoplanowe znaczenie, jak to widzimy na przykładzie cytowanego łacińskiego wiersza, jak i wiemy to z opisów uczt szlacheckich sprzed tak naprawdę niewielu przecież lat.

      Poza wygłaszaniem toastu, powszechnym zwyczajem wśród Słowian, ale również wśród Niemców, jest stukniecie się kuflami z piwem wszystkich uczestników popijawy.

      Oczywiście również dla tej czynności Słowianie musieli znaleźć swoją nazwę i nie mogło być też inaczej jak to, że poszukali tej nazwy wśród znanych już im znaczeń opisujących podobne czynności.

      Takim nierzucającym się skojarzeniem jest stukanie się głowami dwóch baranów lub muflonów między sobą.

      Samiec barana to po polsku „TRYK” a stukanie się baranów głowami to czasownik „TRYKAĆ”.

      Tak więc było to najzupełniej zrozumiale, że nasi przodkowie właśnie w tym słowie poszukali wzorca dla określenia stuknięcia się dzbanami piwa.

      Oczywiście tak jak to w językach słowiańskich powszechnie przyjęte, najprostszym sposobem tworzenia nowych wyrazów było uzupełnienie danego rdzenia o dodatkowa zgłoskę.

      Dla czynności stuknięcia się była to spółgłoska „N” i ze słowa „TRIK” powstało słowo „TRINK” a dla zjawiska wylewania się piwa z dzbanów, w trakcie tego, słowo „TRISK” które w polskim znamy np. w formie słowa „(WY)TRYSK” lub słowa „TRYSKAĆ”. Logiczne jest również i to, że dla napitku o takich tryskających własnościach też wymyślono określenie z tej grupy znaczeniowej i tym w języku polskim było słowo „TRUNK” unowocześnione później do słowa „TRUNEK”

      Ta etymologia jest tak jednoznaczna i przekonywująca, że zajmowanie się niemieckimi interpretacjami uważam za stratę czasu.

      • Mniemanologia piękną nauką jest 🙂 „Trykać>wytryskać/tryskać; chyba coś w tym jest, ale raczej nie o przyjemności alkoholowe chodzi… W przyszłym tygodniu opublikuję wpis o rzekomej „swastyce” z Mezine.

      • Irku T jest twarde, i występowało w językach słowiańskich później, prędzej C – Caskać, Ciuciać – Cicia – czyli późniejsza Dzidzia – dziecko,
        ale równolegle istnieje słowo sśij od słowa siorbać, Jeden to efekt dźwięku drugi to efekt charakterystycznego ułożenia ust co ssą pierś matki. I przypuszczam, że C dotyczyło bardziej rzeczy, przedmiotów, i zwierząt a S ludzi – musiały istnieć równolegle jako człony protosłowotwórcze.
        C(długie)- S – daje dopiero u Slowian Zachodnich – twarde krótkie T – i charakterystyczne dla lasów – Trzaski,
        wtórne jest TZ – co daje c – więc nie ma mowy o jakimś teutońskim zwyczaju.
        Do tego stopnia romajowie ogłupieli z tym tworzeniem liter, że na początku nie występował znak Z – nie byli w stanie odróżnić Run, Rytów, czy Runcznie robionych węzełków a ich aparat mowy nie był przystosowany do dźwiękonaśladownictwa, tylko do układania ust i przepuszczania powietrza.
        Prosta sprawa Ciolowie-k można spróbować Sioło wie, WieSioło, BieSiada,
        Każda pochodna od protoczłonu – Cio – Sio – daje zbiory logicznych (werbalno-sensorycznych) wartości funkcji do których zostały powołane, a więc ze zbioru (członów proto) dodajemy argumenty ze zbioru funkcji użytkowych i otrzymujemy pochodne skalarne jak i wektorowe.
        Dla mnie oczywiste jest że należy szukać w naszym języku – słowiańskim członów protosłowotwórczych i że to od nich pochodzi najwięcej synonimów i innych form ekspresji jak i konstrukcji słowa mówionego jak i pisanego. Wyprowadzenie pochodnych jest domeną języków etnicznych.
        Moim zdaniem nie ma jezyka niemieckiego, jest uproszczona pisana forma dialektu narzuconego siłą, co określa charakter dominującej nacji, która odzwierciedla się w zbiorze zdarzeń czasowych ( co bardzo dobrze oddaje ostatnie 200 lat i ok.140 lat jak istnieje państwo niemieckie) – ich agresywność bierze się raczej z troglodyckiej jaskiniowej formy egzystencji niż twórczej. Takie jest moje zdanie.

      • Panie Ireneuszu,
        Po co tworzyć etymologie trunku od trykać lub trącać, jak jest słowo truć?
        Podobnie nie rozumiem łączenia słowa drink z ciągnięciem, jest przecież słowo drug (narkotyk, zioło).
        Z poić jest poison (potion jest zbyt rózne od poison by być źródłem tego słowa), a z truć – drink.

        • @Guślarz
          ano po to, aby wyprowadzenie etymologii danego wyrazu wiązało się nie tylko z powierzchownym podobieństwem występujących tam głosek ale musi w sensowny sposób wskazywać na sposób wyodrębnienia się wyrazu z danej grupy znaczeniowej oraz podawać powody użycia właśnie takiej grupy dla opisywanej czynności lub rzeczy.
          Ta prosta zasada jest przez językoznawców kompletnie ignorowana, a zamiast tego stworzono absurdalny system etymologii wyrazów pozbawiony jakichkolwiek związków z realiami. Procesy językotwórcze nie dają się po prostu zredukować do jakichś prymitywnych i po części durnowatych regułek. Język jest tworem żywym, często powstałym w rezultacie chaotycznych powiązań i skojarzeń. Nie był tez nigdy regulowany przez jakichś zadufanych w sobie półgłówków co niestety stało się obecnie regułą.
          Dlatego muszę niestety wykluczyć Pański pomysł bo znaczenie wyrazu truć jest jednoznaczne i w żaden sposób nie może być kojarzone z trunkiem.
          Dla Slowian słowo trunek to przede wszystkim było piwo. Nie bez powodu w języku polskim występuje określenie „szlachetny trunek” które to odnosiło się do wina lub później do gorzałki. To określenie udowadnia, że musiał egzystować też trunek „nieszlachetny”.
          Jest oczywistością to, że chodzi tu o piwo, ale piwo nigdy nie było uważane za truciznę, wprost przeciwnie, piwo ratowało ludziom życie przez tysiąclecia, bo było biologicznie pozbawione zarazków, do tego stanowiło główne źródło witamin i dostarczało ludziom szczególnie wartościowe mikroelementy. Nasi przodkowie o tym wiedzieli i nikomu nie przyszłoby do głowy nazywanie piwa trucizną.
          Przykro mi, że nie mogę poprzeć Pańską tezę, ale może następnym razem będziemy tego samego zdania.

          • @I.C.
            Ale kto jest wytruty/wytrawiony trunkiem/alkoholem? Bakterie które były w brudnej średniowiecznej wodzie.

            „stworzono absurdalny system etymologii wyrazów pozbawiony jakichkolwiek związków z realiami.”
            Zgadzam się. Po prostu bierze się podobne słowa i wmawia się, że są to te same słowa. Tak zrobiono z Tyrem i Tiwem, choć pierwszy to bez wątpienia bóg Tur, Taurus, a drugi Diw czyli bóg śmieci/bogactwa Pluton, a więc skorpion, czyli dwa przeciwne byty.

          • „Po co tworzyć etymologie trunku od trykać lub trącać, jak jest słowo truć?”
            Pomysł wywodzenia trunku od trykać, trącać jest dobry bo logiczny.
            Po toaście zwykle jest czynność trącania się kieliszkami.
            Czy nasze słowo trącać się miało odpowiednik w jakimś słowiańskim dialekcie „truncać sie” tego niestety nie wiem.

  11. Przepraszam ale mam dla Ubawionego w związku z próbą rozwikłania powyższego tekstu przez Ireneusza Ćwirko coś co naprawdę wszystkich nas ubawi – takie moje dzisiejsze „małe” odkrycie etymologicznego plagiatu Wiesława Brysia (profesora lingwistyki z UJ i znawcy języka starosłowiańskiego) wprost z XIX wieku od Brucknera – „tyż” profesora Uniwersytetu ale w Berlinie a nie w Krakowie i to 100 lat wcześniej. Oto mój wpis pod artykułem https://bialczynski.pl/2018/07/22/krysztalowy-wszechswiat-ireneusz-cwirko-gocki-toast/:

    ” Napisałem o tym odczytaniu Ireneusza Ćwirko tekstu gockiego pod innym artykułem, gdzie podano mi link, krótko: „Nie jestem przekonany do tej wersji, ale ją opublikuję, rzecz jasna.”

    W żaden sposób jakoś nie potrafię znaleźć słowiańskiego, a nawet słowiano-aryjskiego wywodu etymologicznego dla trink, drink. Wszyscy Słowianie mówią „napitek” (alkoholowy) lub napój lub picie, co pochodzi od „pić” lub coś bardzo bardzo podobnego. W sanskrycie napój – to pēyāni (pijani), a w hindi napitek, albo napój jest „pey” – czyli w wymowie”pii” albo „pij”, picie w hindi „peene” czyli wymowa piene.

    Tak więc słowiańskie i aryjskie hinduskie wyrazy na napój, napitek i picie są takie same.

    Jeśli chodzi o słowo podstawowe dla egzystencji człowieka takie jak jeść/jest’/ est’ to jest oczywista wspólnota indoeuropejska: jeść (pol) – jest’ (słowackie) – есть (est’ ) – (jesć – ros) – ёсць (josć – błrs) – (j)esse (niem) – ye (ukr.) – yam (błgr) – (j)eat (ang) – eszik (wym – esik – węgierski), a nawet fińskie syödä – czyli jakby zjoda (od zjadać i jadło).

    Ciekawe jest jak Niemcy to tłumaczą, to trinken i drinken / trink i drink u siebie, czyli w anglo-saskim zwanym błędnie „germańskim”.

    JEST – ODKRYŁEM! Nie dawało mi to spokoju!

    Tłumaczą, że to pochodzi od indo-germanisch, czyli od indo-europejskiego dhreg, czyli ciągnąć, pociągać, wciągać, wlec (ang – drag, norw. – trekke).

    I faktycznie mamy starosłowiańskie słowo – ciągnąć – dregować, draga – to łódź o płaskim dnie, ciągana po bagnach od rzeki do rzeki – jest to słowo starosłowiańskie wcale nie z XVI wieku jak piszą w oficjalnych etymologiach, a więc: dregać / trękać/ trunkać – to ciągnąć / pociągać. Jest bliskie litewskie słowo o tym znaczeniu ciągnąć/pociągać – traukti. U Anglo-Sasów i Skandów poszło to jak widać nie od słowiano-aryjskiego „picia” lecz od od „wciągania” wody/płynu.

    Ten rdzeń prawdopodobnie występuje u nas w nazwie rzeki O-dra(ga) – spławna rzeka dla drag – ten sam rdzeń w słowie dra-ga/dro-ga – w sensie droga – trakt (tra-g-t/ drag-t) ciągnąca się tra-sa (dra-sa) przechodna/przejezdna przez bory i bezdroża.

    Kto więc wie czy można całkowicie lekką ręką wykluczyć drunk i trunek – płyn alkoholowy, który się ciągnie/ pociąga – trunkuje, od starożytnej wspólnoty celto-słowiano-aryjskiej, albo wręcz ze słowiano-aryjskiego sprzed 3000 lat.

    Od razu widać, że etymologia Brucknera, a za nim współczesny słownik etymologiczny niejakiego Wiesława Borysia – to ściema – nie ma mowy żeby to słowo pochodziło z XVI wieku jako przejątek z tzw „germańskiego” czy niemieckiego – jest to post-kolonialne, pseudonaukowe bredzenie.

    Przykro odkryć taką żenującą wpadkę polskich etymologów zwłaszcza, że kawa na ławę wytłumaczenie starszego znacznie źródłosłowu wspólnego dla Niemców i Polaków znajdujemy w niemieckiej Wikipedii:

    „Das gemeingermanische Verb mhd. trinken, ahd. trinkan hat keine sicheren außergermanischen Beziehungen.[3] Denkbar wäre ein Bezug zu germanisch drenk „einen Zug tun“ und indogermanisch dhreg̑ „ziehen“.[4]” (https://de.wikipedia.org/wiki/Trinken)”.

    i drugi mój wpis na ten temat po odkryciu kim jest pan Wiesław Boryś:

    „Oczywiście etymolog z polskiego uniwersytetu z 6 setki rankingu światowego powie, że on jest przecież etymologiem, więc nie jest historykiem i skąd miałby niby wiedzieć, że dregować i draga i drakkar – to rodzaje łodzi i „ciągnięcie” samo w sobie, a też i przy okazji „pociąganie” haust za haustem, łyk za łykiem.

    Drakkar ma takie samo znaczenie jak słowiańska draga – łódź do wciągania na brzeg, czyli tam gdzie nie ma żadnych portów i łódź trzeba „wciągnąć”, a możliwe też że i „przeciągnąć” kawałek brzegiem.

    A gdy już jesteśmy przy wikingowskich drakkarach i słowiańskich dragach to na pewno jesteśmy w X-XI wieku, a nie w XVI jak pisze Bruckner i za nim bezmyślnie przepisuje „świętą tę prawdę” z XIX wieku i wprost z Uniwersytetu Berlińskiego, współczesny nam POLSKI ETYMOLOG pożal się Boże, Wiesław Boryś – podobno specjalista od języka prasłowiańskiego!

    No niech mnie ktoś przytrzyma, bo się przewrócę! Oczywiście z UJ!!! (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wies%C5%82aw_Bory%C5%9B).

    Ja PIERNICZĘ!!! – Oczywiście PROFESOR doktor habilitowany : „Wiesław Boryś (ur. 4 stycznia 1939 r.) – prof. dr hab., pracujący w Katedrze Filologii Chorwackiej, Serbskiej i Słoweńskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz kierownik Pracowni Języka Prasłowiańskiego PAN, członek Międzynarodowej Komisji Etymologicznej przy Międzynarodowym Komitecie Slawistów. Autor ponad 170 prac naukowych, współautor m.in. Słownika etymologicznego kaszubszczyzny i Słownika prasłowiańskiego, pracował m.in. przy opracowaniu Słownika staropolskiego. „!!!

    No i co my mamy myśleć o polskiej nauce?!, kiedy tak utytułowany człowiek po prostu bezmyślnie przepisuje pierdoły od Brucknera, a ja amator-historyk i amator-etymolog, jedynie zawodowy pisarz i scenarzysta filmowy, a nie żaden profesor UJ, znajduję to w niemieckiej WIKIPEDII. Za co my płacimy tym utytułowanym patałachom antypolskim?!

    Hasło w słownikach etymologicznych do wymiany i to natychmiast.

    I jeszcze do tego taka perełka: „Laureat nagrody Krakowska Książka Miesiąca (listopad 2005) za publikację Słownika etymologicznego języka polskiego[2].”

    Porównałem te dwa hasła – „trunek” u Brucknera i Borysia – ZERŻNIĘTE!!! Chamsko zerżnięte!

    Za ten Słownik zerżnięty z Brucknera dostaje tytuły naukowe i nagrody – z naszych podatków. No to ja moi drodzy życzę sobie natychmiast stopnia doktora lingwistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego i powinienem go dostać od ręki – już – jako odkrywca metody naukowej zastosowanej przez pana profesora Borysia przy pisaniu jego Słownika. Jest to ta sama metoda co Linettego – czyli przepisywanie tego co napisał stary pierdoła w XIX wieku.

    O metodzie Linettego pisałem w styczniu 2017, warto tę METODĘ NAUKOWĄ TUTAJ JESZCZE RAZ PRZYPOMNIEĆ:

    https://bialczynski.pl/2017/01/01/krytyka-artykulu-jakuba-linetty-trudne-poczatki-archeologii-odkrycia-interpretacje-i-nadinterpretacje-w-dociekaniach-archeologicznych-tadeusza-wolanskiego/

    Wychodzi mi na to, że ta METODA jest szeroko rozpowszechniona po polskich uniwersytetach w naukach humanistycznych.”

    • Witam Panie Czesławie,
      na niemiecką Wikipedię też bym się tak nie zdawał.
      Zdajmy się lepiej na logiczne myślenie.
      Słowo trunek musi mieć związek z napojem alkoholowym a najpopularniejszym wśród Słowian to piwo. To ma jednak to do siebie, że wstrząśnięte w naczyniu burzy się i wytryskuje. I to właśnie od tego wyrazu, albo dokładniej od jego czeskiej formy (s)třik, pochodzi polski trunek jak i niemieckie trinken.

      • Ten trunek to rzeczywiście późne zapożyczenie w języku polskim w porównaniu z napojem/napitkiem. A sam trunek/drink pochodzi od ciągnięcia/wciągania, jak wyłożył Pan Czesław od słowiańskiego dreg(ować) i stąd min. słynny drakkar. To jest właśnie logiczny wywód. Można co najwyżej zastanowić się dlaczego Niemcy alkohole wciągają, a Słowianie piją 🙂

        • moze dlatego ze uzywali plaskich naczyn aby spijac zawartosc,wtedy sie szybko wciaga aby nie „ucieklo”/wycieklo.Sprobowalam spijac z taleza -trzeba wciagac,sciagac…Pozdrawiam

          • TR/wac/-u-N/ocy/???? cos co pozwalalo siedziec i pilnowac.trwac..poprzez noc,popijajac nie koniecznie piwo ale plyny…

          • Można się długo zastanawiać, ale spójrzmy:
            DRiNK – tylko jedna samogłoska, czyli jedna sylaba, cztery spółgłoski, czyli z czterech prasłów pochodzi.
            Próbujemy dalej:
            DRiNK – a może jednak dyftong i spółgloski są trzy?
            Do Ro”K – do rąk, dwie sylaby, może to znaczy pić z rąk albo z kubka trzymanego w ręce?
            Jeśli przyjmiemy, że D, to akcentowane T:
            To Ro” Ka – trzy prasłowa ” to ku robieniu”, „całe robione ku”.

            Najsensowniejsze wydaje się odczytanie znaczenia z dwóch sylab, czyli „cała ręka”. Skojarzenie wydaje się pochodzić od picia wody ze złożonych dłoni, naturalnego dla ludzi. Wszak palcami pić się nie da.

          • I się piło nawet wtedy gdy kubków garnuszków i innych chochli nie było 😛 no bo DO RĄK złożonych zawsze nabrać napitku można było

      • Ja przyjmuję niemiecki wywód dlatego, że jeśli już oni sami piszą że nie wiedzą dokładnie skąd to słowo się bierze, a tylko przypuszczają i wiążą je nie z własnymi pojęciami i ciągami słowotwórczymi tylko z hipotetycznym źródłem indo-europejskim to znaczy, że już nie mieli innego pomysłu, ani możliwości, aby przypisać germańskość temu słowu, jak tylko wymyślona kategoria „indo-germanisch”.
        Warto odwoływać się do ich NAUKI – skoro polscy naukowcy są tacy „poprawni politycznie” i powołują się nieustannie na niemiecką naukę, warto to robić wtedy, kiedy sami Niemcy zaprzeczają służalczym „polskim naukowcom”.

        Przepraszam jeśli czasem nie odpowiadam. Często bardzo ważne komentarze pozostają bez mojej reakcji wtedy kiedy się z nimi w pełni zgadzam lub zgadzam się z nimi w 80%. Czasami piszę wtedy: 100%, a czasami nic nie piszę. Nie mogę reagować na każdy komentarz, bo nie miałbym czasu pisać tego co ważne. Reaguję kiedy coś jest bardzo sporne, wątpliwe, albo bezsensowne – jak etymologia bez rdzeni słów oparta na dźwiękach pojedynczych pana Orlickiego na przykład. Tutaj też sprawa odczytania i u RudaWeb i u Ireneusza Ćwirko jest sporna, trudno powiedzieć co ma sens, ale warto to zgłębiać, bo niemieckie wytłumaczenie tej rozmowy z knajpy jest na 100% BEZSENSOWNE.

        Oczywiście, że logika i holistyczne podejście naukowe doskonale udowadnia starożytność Słowiańszczyzny, ale też demaskowanie oszustw niemieckich i bezsensów – jak np. ten ze Słownika Etymologicznego Wiesława Borysia jest bardzo ważnym działaniem udowadniającym i METODY i fakt że piszą oni BZDURY.

        ZERO TOLERANCJI DLA NAUKOWEGO (w rzeczywistości zaś pseudonaukowego) BREDZENIA oraz dla TZW „AUTORYTETÓW PROFESORSKICH”, KTÓRE BREDZĄ!

        • Etymologia słowa drink / trink jest bardzo łatwa do rozszyfrowania. Ma pan rację, że powiazana jest ze słowem odra. Oba te słowa wywodzą się od wody, a dokładnie od starszej formy „dan”. Litera R jest tu tylko przyrostkiem (sufiksem), mimo, że w słowie drink przesunęła się do przodu. Proszę porównać sobie to słowo, ze słowem tank, gdzie tego przyrostka nie ma. Być może ma to związek z pierwszą dużą migracją R1a na zachód europy i jej „indoeuropeizacją”. Niemcy nigdy nie rozwiążą etymologi drink / trink , gdyż musieliby „zniżyć” się do rozwiązania problemu w językach słowiańskich.

          • Oczywiście na ostatnią literę K nie ma nawet co patrzeć. Jest to następny przyrostek. Tym razem odwrotny do R, czyli pomniejszający. Tak samo jak w słowie wiadro.
            WiadRo – duży pojemnik na wodę,
            WiadeRKo – mniejszy pojemnik na wodę

          • Kłaniam się.
            Wiadro, to raczej od tego samego rdzenia, co jądro.
            WJaDRo
            We Ja” Do Ro – w jąć do robienia.
            Czyli „wnętrze użytkowe”😄.

          • Jądro i wnętrze to tak, mają ten sam rdzeń. Razem z angielskim „enter”.
            Ale łączy pan te słowa z wiadrem? Bez przesady.

          • We Ja” Do Ro – wiadro, w jąć  do rąk
            Wa”  To Ro Ba – wątroba
            Ja” Do Ro – jądro
            Ja”  Ha – juha

            Wychodzi na to, że jądro jest od jęcia,  czyli że żadnej przesady nie ma. Prardzeń łatwiej wyśledzić niż drogę skojarzeń prowadzącą od dzisiejszych słów.

          • Wogóle bez sensu. Nie ma co komentować. Polski to język aglutynacyjny? Gdzie tu ten „prardzeń”?

          • I. W języku polskim słowa składają się z niepodzielnych spółgłosek i samogłosek.

            II. Spółgłoski (zgodnie z nazwą) są wypowiadane wspólnie z samogłoską lub bez niej ale z zachowaniem możliwości jej wypowiedzenia.

            III. Przy rdzeniowaniu spółgłoski traktować należy jako wypowiadane w parze z samogłoską. Zatem spółgłoski (zgodnie z nazwą) stanowią właściwe sylaby, jednocześnie będące podstawowymi i niepodzielnymi składnikami całej polskiej mowy (stanowiąc minisłowa). Tylko one nadają znaczenie słowom.

            IV. Samogłoski nie zmieniają znaczenia spółgłosek, nadając jedynie kierunek ich rozumienia.

            V. Spółgłoski (sylaby) niosą podstawowy sens wypowiedzi.

            VI. Wszystkie czasowniki, przymiotniki, przysłówki,  imiesłowy, rzeczowniki zawierają spółgłoskę-sylabę-minisłowo oznaczającą czynność i stanowią rdzeń obecnie używanych w polszczyźnie słów.

            VII. Zaimki,  przyimki, przydawki, spójniki itp nie zawierają spółgłosek oznaczających czynności. Nie niosą więc sensu i nie stanowią rdzeni.

            VIII. Najstarszym rdzeniem (praprardzeniem) jest spółgłoska R, jako prymitywne, gardłowe „rrr”. Z oberwacji zwierząt wynika,  że jest to dźwięk ostrzegawczy, informujący o istnieniu warczącego a zatem możliwości jego działania. Zatem uważam,  że  R oznacza najogólniejsze działanie i stanowi podstawę dla prardzeni.

            IX. Prardzeni jest zapewne tylko kilka i stanowią sens dla ogromnej ilości słów, oraz podstawę dla wielu rdzeni o odmiennym (nieco lub bardziej) znaczeniu. Jednymi z najpewniejszych prardzeni są: Z”- oznaczajace najogólniejsze cięcie; L – oznaczające palenie.

            X. Rdzenie mogą nieść znaczenie (oznaczające czynność) jednego lub kilku prardzeni. Mogą być więc jedno (żąć) lub wieloczynnościowe (żelazo, szkło). Rdzeń może oznaczać zarówno czynność jak i rzecz.

            Lista zasad nie jest oczywiście zamknięta ani niezmienna (chociaż, na razie, ewentualnych kierunków zmian nie widzę). Przy nazewnictwie się też nie upieram. Nazwałem rzeczy w celu wyjaśnienia ich znaczenia i uporządkowania wiedzy.

          • Aglutacja (wolę „klejenie”) to tak naprawdę tylko poziom poprzedający syntezę (złożenie). W znaczeniu określenia są tożsame. Różnica jest umowna. W zasadzie nie wiadomo gdzie się kończy klejenie a zaczyna składanie.
            Syntetyczność polszczyzny jest porażająca. Z dialektów słowiańskich chyba tylko macedoński wykazuje cechy analityczności. Możliwe, że jest to częściowo efekt sposobu zapisywania Oczywiście to tylko potwierdza fakt aglutacji.
            Więcej: ten tok występuje w językach algijskich, potwierdzając działania starożytnych europejskich górników miedziowych na terenie Ameryki.

          • O komentarz jednakże proszę. Bez niego nie ma dyskusji, nie poznam Twego zdania, niczego mnie nie nauczysz i nie zastanowisz się nad cudzą racją.

          • Czyli wg pana każde słowo można interpretować na „1500 sposobów”. Bez żadnych prawideł, jak się komu podoba. Raz wyróżniając jeden rdzeń, a raz tyle rdzeni, ile liter jest w wyrazie, albo i więcej rdzeni niż liter w wyrazie, bo niektóre prardzenie mogą przecież zaniknąć.

          • Dlaczego litera R miałaby być najstarszym praprardzeniem?
            To jest dość trudna litera do wymowy. Widzimy to na przykładzie dzieci, a i dorośli mają problemy z jej prawidłową wymową. Dzieci zaczynaja od takich jak Ma, Ba, Da. Czyżby w przeszłości nasz aparat mowy inaczej wyglądał?

          • Tu nie chodzi o interpretację. Tak wychodzi z „inżynierii wstecznej” słów.
            Niestety, nie moim wymysłem jest zasada rugowania spółgłosek wysokoenergetycznych na korzyść niskoenergetycznych. Na podstawie języka niemieckiego (głównie), doszli do tego bracia Grimm (ci od baśni).
            Z samej filozofii mowy wynika, że powstała z zapotrzebowania na komunikowanie się na odległość bez widoczności. Zatem tylko dźwięki wysokoenergetyczne (wymagające wysiłku) mogły temu sprostać. Zastępowanie ich dźwiękami tańszymi następowało dopiero po ukształtowaniu sygnałów i warunkach fizycznej bliskości rozmawiających.
            Z tego wynika, że starszy język powinien zawierać wzajemnie wymienne dźwięki nisko i wysokoenergetyczne. Młody język zaś dźwięków wysokoenergetycznych powinien się wyzbyć.
            Podobnie jest z nosówkami i dyftongami. Nosówki są starsze.
            Na tej podstawie z łatwością można prześledzić drogę pochodzenia wielu słów , przechodzenia pomiędzy językami. Zwykle źródłem okazuje się język słowiański. Właściwie jego bezpośredni przodek, czyli prasłowiański, do którego polski jest najbardziej podobny.

          • „1500 sposobów….”
            Rozumiem, że poniósł Pana dysonans poznawczy.😉
            Zasady rdzeniowania, które „odkryłem”, zapisałem w punktach w jednym z komentarzy. Wyraźnie wskazałem, że prardzeniem może być jedynie spółgłoska określająca czynność, czyli praczasownik albo miniczasownik (jak zwał, tak zwał).
            Np:
            Z” – dźwięk „ż” lub „rz”
            Taki dźwięk nie był używany samotnie ale zawsze z samogłoską (która samotnie używana była). Dlatego obecnie dźwięki te nazywa się spółgłoskami. To na bazie historycznej ustalono. Z tego jedyny słuszny wniosek, że spółgłoski, to sylaby.
            Przy używaniu drogich dźwięków ekonomika energetyczna ograniczała ich ilość w minisłowach, dlatego drogie dźwięki występują pojedynczo. Z samogłoską stanowią sylabę, czyli minisłowo-prasłowo.
            Wszystko wskazuje na to, że mowa była odpowiedzią na zapotrzebowanie przekazywania informacji podczas działania (polowanie?). Czyli język czynu. Zatem spółgłoska
            Z”e”- do dzisiaj jest żę
            (ja żę, oni żą, żęmy).
            Mamy więc jeden rdzeń (i to prardzeń).
            Określenia przedmiotów nadawane były na podstawie już powstałych kodów działań. Na zasadzie: warte nazwania jest to, co mogę użyć, lub co mnie może użyć. Tak powstała droga od przymiotu do podmiotu:
            Z”e” To – żyto, które żą żeńcy. Prardzeń jeden, bo czynność jedna do nazwania posłużyła.
            Ale mogą być dwa prardzenie:
            Z”e” La Zo – żelazo
            Z” – cięcie, kłucie itd
            L – palenie
            Czyli wyżęta ruda z ognia (palenia) wyjęta – zwięzły opis technologiczny. Dwa rdzenie i dookreślenie.
            I z tej samej dziedziny:
            S”e” Ka L’o – szkło
            Żę ku paleniu. Technologia ta sama co wyżej.
            Dodatkowo słowa wskazują kierunek przepływu technologii od (pra)Słowian do kreoli:
            Z”e La Zo – żelazo
            Ge La So – glas, niemieckie szkło.
            A to na zasadzie prawa Grimma.🤣

          • Nie ma co opierać się na domniemaniach. Szkoda trochę czasu.
            Skoro wiadro ma znaczyć : w jąć do rąk,
            to jadro : jąć do rąk?
            Juha?

          • Czasu nie szkoda, gdy pod argumentami zasad naukowych padają fałszywe wyniki działań pseudonaukowych.
            Dowcip polega na tym, że dostęp do materiału (język) i narzędzi (logika, statystyka, ekonomia, anatomia) takich badań ma każdy. Nie da się wyników badań „archeologii języka”, „inżynierii wstecznej słów” zaciemnić, bo każdy rozumny człowiek to pojmie.
            Dlatego tak konsekwentnie „etymolodzy” zachodni (zwłaszcza niemieccy) unikają języka polskiego w swych wywodach. Większość z komformizmu, wielu dla kariery i pieniędzy oraz nieliczni ze złej woli i fanatyzmu.

          • Żelazo pochodzi od słowa żużel, gdzie drugie Z zamieniło się miejscami z L. L jest często wymienne z R, gdzie po ich zamianie łatwo już jest zrozumieć sens tego dość młodego słowa.
            Ze Żaru > Żużel > Żelazo
            Jest to po trosze opis produkcji.

          • Jądro, to trochę zagwozdka.
            Dużo o tym pisał Skribha (tak się przedstawia, więc nazwiskiem nie szastam). Ogólnie wychodzi, że prardzeń to
            Jo” – ją
            określający czynność jęcia. Przy tym ważniejsza wydaje się nosówka o”, czyli ą, spełniająca w polszczyźnie jednocześnie funkcję spółgłoski i samogłoski (jak wszystkie nosówki), podobnie jak towarzyszące J, wymienne na i. Można się tym zasugerować i stwierdzić archaiczność tego (pra)rdzenia, sięgającą czasów porozumiewawczych mruknięć przez nos (np. przy jedzeniu).

          • Żużel
            Zużel- tak prawidłowo
            Zu Z”e Le – z że le😊
            Szyk przestawiony. Też opis pozyskania, podobnie jak przy szkle. I szkło i żużel przy wyrobie żelaza powstają ale żelazem nie są, więc i nazwa trochę odmieniona.
            Wszystkie one świadczą o opanowaniu technologii wytopu wprzódy przez słowiańskojęzycznych.

          • Juha
            Ju Ha
            Pamiętając o prawie Grimma. S>H:
            Ju Sa
            Pamiętając o nosówkach:
            Jo” S”a” – ją żą
            Czyli: „jądro żęcia”, „wnętrze rany.

          • Zimno, zimno, zimno……
            Ale podpowiem.
            J, R, L i Ł „lubią” się wymieniać. A teraz wystarczy to tylko skojarzyć z takimi słowami jak „ruch” , „leci” i zagadka będzie rozwiązana 😉

          • juha – juszy
            mu(c)ha – muszy
            mi(c)ha – miska
            ma(c)ha – maska
            juszyć
            ruszyć
            ru(c)h.
            Ja to oczywiście wiem. Ale pierwsze było:
            rożyć
            srożyć.
            Wiem też, że:
            R>J.
            Dlatego R uważam za praprardzeń a Ji oraz ąĄ za samogłoskę i spółgłoskę jednocześnie.
            Przy rdzeniowani więc praprardzeń
            Ro”
            nie jest tym samym, co prardzeń
            Jo”.

          • „Dlaczego litera R miałaby być najstarszym praprardzeniem?”

            Przy rdzeniowaniu energetyczność spółgłoski faluje. Raz niesie więcej, raz mniej alikwotów. Tę zmianę można zapisać:
            R – znaczy r
            R” – rz, ż
            Z” – ż, rz
            Z’ – ź
            Z – z
            S” – sz
            S’ – ś
            S – s
            R’ – miękkie r przechodzące w l oraz j jednocześnie
            L- l
            L” – ł
            L’ – miękkie l, staropolskie ł
            O”- ą
            A”- jak dyftong (an) przy włanczać ale nosowy
            U” – jak dyftong (un) ale nosowy.
            Powstawanie dźwięków w ciele wymaga wysiłku. Im większa częstotliwość i amplituda drgań powietrza, tym większą energię dźwięk niesie i tym większego wysiłku wymaga.

            Człowiek pierwotnie mógł wydawać wszystkie dźwięki, które wydaje obecnie . Z tym, że wydawania niektórych dźwięków nauczyć się trudniej. Zwykle są to dźwięki niosące więcej energii a takie właśnie są potrzebne do przekazania informacji na większą odległość. Nosówki się do tego nie nadają. Natomiast R już ma „potencjał modernizacyjny”. Nie jest zbyt drogie ale dość słyszalne. Przy zakłóceniach przekazu (szum wiatru, odgłosy zwierząt, tupanie) koniecznie było podniesienie jego energii do Z”, S”, świstu nawet. Dlatego określenia działań dynamicznych zawierają te dźwięki.
            Tam, gdzie dynamika działania i odległości pomiędzy rozmówcami były mniejsze, można było korzystać z dźwięków tańszych od R, takich jak L lub J oraz tańszych od Z”, takich jak G.
            Z czasem na podstawie tych dźwięków powstały skojarzenia do cech przedmiotów a te z kolei stały się wyróżnikami rzeczy.
            Tak powstała droga od czasownika poprzez przymiotnik i imiesłów do rzeczownika. Dlatego w języku polskim rzeczownik jest szczególną formą imiesłowu. To kolejny dowód na archaiczność języka polskiego, jego wewnętrzną spójność i ciągłość rozwoju od czasu powstania mowy.

            Uważam, że dość przystępnie i konkretnie odpowiedziałem na zadane mi pytanie. Oczekuję jednak rzeczowych uwag i kolejnych pytań, gdyż odpowiadając systematyzuję swoją wiedzę.

          • To cofanie się do czasów „prardzenia R ” zaczyna przypominać spór „kura czy jajko”. Czy jest to aż tak ważne?
            Niech pan podejdzie kogoś od tyłu i spróbuje przestraszyć głośnym okrzykiem. Co pan krzyknie aby głos był jak najbardziej donośny? Rrrrr czy prędzej buuu… Gdy będzie pan wołał z oddali do znajomego, to będzie to rrrr.. czy ej. Twierdzi pan, że jeszcze lepiej do głośnych odgłosów nadają się rz i sz, to niech pan przeprowadzi eksperyment ze znajomym, krzycząc sobie z oddali nawzajem ‚trzy’ i starsza wersję ‚tri’. Zobaczy pan, że ‚tri’ jest bardziej donoślejsza (wiem, bo sprawdzałem to w praktyce). Poprostu ciężko będzie panu udowodnić prapierwotność prardzenia R.
            Ja zostaję przy wzorcach typu: mama, tata, dziadzia, baba, które można uznać za pierwotne i nie cofać się już dalej, do niewiadomo jakich czasów.
            Wracając do juhy. Nie połączył pan juhy, ruchu z lotem. A przecież krew nie lata jak samolot, a jednak leci.
            Rzut to prawie lot.
            Juha, juszyć, rozjuszyć. Czy w wyrazch JASkółka (także Sokół), JAStrząb, JERZyk nie mamy słowa „lot/rzut” gdzie l/rz wymienne z j?

          • „To cofanie się do czasów „prardzenia R ” zaczyna przypominać spór „kura czy jajko”. Czy jest to aż tak ważne?”

            Jaki spór? Spierać się nie mam zamiaru. Mi chodzi o wiedzę. Piszę o rzeczach, które wydają mi się spójne, które sprawdziłem narzędziami logicznymi , prawami statystycznymi jak również empirycznie. To, co wyszło wypisałem. Wiele wniosków początkowo bardzo mnie dziwiło. Dzielę się spostrzeżeniami i oczekuję rzeczowych uwag. Ja nie chcę mieć racji. Ja chę wiedzieć.

            Czy to ważne? Na pewno ciekawe. No i udało mi się podważyć „obcą etymologię” wielu polskich słów oraz wykazać odsłowiańskie pochodzenie słów obcych. To ma znaczenie przynajmniej w obalaniu mitów językowych powstałych z potrzeb politycznych. Ma też znaczenie równorzędne z ortografią. Przede wszystkim jednak daje możliwość rozumienia podstawowych znaczeń słów. Pozwala zrozumieć, czemu polszczyzna tak długo opierała się kreolizacji i czemu proces ten przyśpiesza.

            Dla mnie jednak najważniejsze jest wnioskowanie z języka o warunkach, w jakich powstawał.

          • „Twierdzi pan, że jeszcze lepiej do głośnych odgłosów nadają się rz i sz, to niech pan przeprowadzi eksperyment”

            A jakże, próbowałem. Z prób jasno wynika, że dźwięki o wysokich częstotliwościach są lepiej słyszalne. Zgadza się to z teorią akustyki: im większa amplituda, im większa częstotliwość, tym większą energię fale przenoszą. Im większa energia przy emisji, tym większa też przy odbiorze . Tu akurat filozofii nie ma.

          • „Juha, juszyć, rozjuszyć. Czy w wyrazch JASkółka (także Sokół), JAStrząb, JERZyk nie mamy słowa „lot/rzut” gdzie l/rz wymienne z j?”

            Juha, jątrzyć, rozjątrzyć. Ewidentnie występuje Jo” oraz Z”y.
            Jastrząb i sokół też jak najbardziej, razem z rarogiem i orłem, sępem i krogulcem. Czy jerzyka i jaskółki do bym się musiał głębiej zastanowić .

            Ra Ro’ Z”e – raróg (aruże, oręż)
            Ka Ro Z”u Le To – krogulec, lepiej latający lub lżejszy (letki) raróg
            Z”e” Po – sęp, żre po
            (P)o Z”e Ro – orzeł, pożera
            Jo” So To Z”o” By – jastrząb, je ząbem? Jest ząb? (dziób, to ząb)
            S”o” Ko’ L”o (To) – sokół, szyje w locie, żre w koło?

            Ro To
            La Ta
            Krila (rus) – skrzydła.

            Rozwój języka przypomina roślinę. Przy ziemi łodyga, dalej rozgałęzienia i zrosty. Badylki do siebie podobne. W sieczce ciężko poznać, gdzie który rósł.
            Obecnie języki, to taka właśnie sieczka.

          • Ka Ro Z”u Le To
            Krogulec krąży w locie jak karuzela?
            A może ku rażeniu lata?

          • Witam,
            słusznie koledzy zauważyli że słowo drink/trink jest powiązane ze indoeuropejskim odra-wodr . W językach ”germańskich” zachowały się zbitki spółgłosek typu
            ”dr”,”tr” {niem.trinken,ang,drunk} gdzie t przechodzi w d i na odwrót.
            ”dr”,”tr” odnoszące sie do zjawisk związanych z wodą – cieczą ,tak samo jak w jez. slowiańskich
            oDRa ,woDRa, sTRumien, zDRój i wiaDRo.
            Zatem spokojnie można przyjąć że niem. trinken i jego pochodne rdzeń slowiański mają.
            Co do słowa wiaidro:
            gloska „w” – oznaczające wy-dobycie czegoś wy-jęcie z w-nętrza,jak w-sadzić do srodka wy-łuskać orzecha
            dalej „jąć” znaczy brać{sobie} i w końcu „dro” czyli „oDRa” sanskryckie „woDR” i kolo sie zamyka. Mamy zatem cos co służy do wyjmowania, wybierania wody: wia-DRo,dosłownie wyjąć wodę
            pozdrawiam.

      • Trunek
        Trójniak – miód pitny.
        Trójniak tłumaczy się proporcjami rozcieńczenia miodu przed syceniem: jedna część miodu i dwie wody. Tyle, że to dość młode określenie. Wodę z miodem pito jednak od bardzo dawna. Może powinno więc być:
        trujniak
        trujak
        trujnak
        trunak
        trunek?

    • Czy koniecznie trunek musi być od ciągnięcia, targania czy jednak od trucia/trawienia? Dla mnie to wygląda jak dwa bardzo podobne wyrazy, ale ten drugi oddaje trującą naturę trunku. Moim zdaniem angielskie słowo drag pochodzi od targać, a drink/trunek od truć. Zresztą oba wyrazy targanie na targ/targowanie i trawienie/trucie związane są z Bliźniętami (Drugami) (miesiąc Trawen, rządzony Merkurym, bogiem handlu).
      Bardzo dobrze, że pisze Pan o ludziach typu Linietty bo ja nic o nich nie wiem, a jak mówi Adrian Leszczyński, wroga trzeba znać. Najlepiej jakby jeszcze znać „geneaologię” ich poglądów i które poglądy są de facto „dziećmi” nazistów.

      • Mimo wszystko co napisałem nadal nie uważam tej próby rekonstrukcji za przekonywującą. Słowo draga pochodzi co najmniej z okresu najazdu na Bizancjum a więc z czasów sprzed szturmu morskiego Słowian, Awarów i Scytów w VIII-IX wieku n.e.. Przyjmijmy że statki budowali Słowianie takie jak opisuje statki Wenedów Cezar, co cytują z rzymskich zapisów RudaWeb w ostatnim artykule. To oznacza już I-II wiek n.e.. Zapisek Cezara jest dobrze znany historykom od dawna, pisał o nich też Kornelius Nepos w 5 roku n.e., tylko Wenetów/Indów Juliusza Cezara nie chciano łączyć ze Słowianami. Ja piszę o tych Windach i jego notatce już w Księdze Tura, która powstawała w latach 1990-1997 (Taja 8 przypis 7 str 194-195, cytuję:

        „Chodzi tu o Wędów-Wędsysłów, zwanych też Susłami albo Węsami-Wężami, którzy w tym czasie zajmowali ziemice nad Jeziorem Ilmeń i Jeziorem Białym. To właśnie z plemienia Węsów (Wędsysłów) oraz Wądalów wywodziły się najbardziej awanturnicze i bitne grupy wojów – Wojsko Bractwa Wilkówa. Wyprawiali się oni do Skandynawii, na ziemice Nurów i daleko na Zachód w poszukiwaniu drogi w Zaświaty. Z tego licznego plemienia pozostały w IX wieku już tylko niedobitki w Nadłabiu – Susłowie. Nie podlegali oni obcym królom aż do swego upadku w IX wieku, po przegranej bitwie z Germanami[b].
        W oryginale podania mowa jest o pobycie Rusłana w Indii. Chodzi tutaj o Windię (Wenedię), a nie o Indie.
        Wędię-Windię często nazywano Indią albo mylono z Indiami, Wędów-Wenedów zaś mieniono Windami lub Indami. Żołnierze rzymscy w roku 5 n.e. pojmali podczas wyprawy do Germanii, u ujścia Renu, okręt Indów-Windów rzucony na mieliznę. Windowie ci mówili niezrozumiałym językiem, a byli jasnowłosi i niebieskoocy[c].
        Byli to Wędowie-Dalowie, którzy wypuszczali się z Rugii-Rany lub kolonii Wendsuseł (Vendsyssel) w Jutlandii na łupieżcze wyprawy na Morze Północne, a także do wędyjskiej Białej Ziemi, Wandei w Bretonii u ujścia Sekwany czy Gwynedy[d].

        a L.P. Słupecki Wilkołactwo
        b Chodzi o resztkę Wędów-Sysłów pozostałą w Nadłabiu. W źródłach – Rocznikach fuldajskich – występują pod rokiem 869 jako Siusli [patrz SSS t. V, str. 484]. Inna resztka tego wielkiego niegdyś plemienia osiadła nad Klaźmą, między Wołgą a Oką, gdzie powstał gród Susdal (Suzdal). Były to niedobitki dawnych Węsów-Wężów [SSS t.V,str.486].
        c Według notatki Korneliusza Neposa.
        d Patrz przypis 1 i 2 do Tai Pierwszej.”.

        Poza tym mamy tutaj związki z innymi podstawowymi słowami języka słowiańskiego takimi jak chociażby „droga”. Słowa takie jak droga-szlak czy dragować – wyznaczać/tworzyć szlak, „przecierać” szlak/ ciągnąć i pociągać i pić muszą być słowami archaicznymi, a tę archaiczność widać w ustalonym przez Niemców wspólnym słowie Indo-europejskim, czyli wszystkich, którzy wyszli z Kolebki/Koliby. Dlatego spokojnie możemy te źródłosłowy przesunąć do czasów Ceramiki Sznurowej albo Amfor Kulistych, albo nawet do Środkowej Azji 25.000 lat temu.

        Rdzenie słów i powiązania nie zmieniają się szybko, są bardzo stałe – dlatego rekonstrukcja etymologiczna mitów ma w ogóle sens. Natomiast niektóre słowa wypadają z obiegu, są zastępowane innymi i to są procesy szybkie, jak w młodzieżowym slangu. Potem takie słowa, wraz z odejściem „mody” na nie, wypadają. Z mojej perspektywy wiekowej widać to doskonale. Niektóre przyjęte powiedzenia z mojej młodości są dla dzisiejszej młodzieży już niezrozumiałe. Bo czy ktoś zrozumiałby dzisiaj slangowe słowo „szamać” – jako „jeść”?

        Równie dobre do odczytania mogą być tu nawiązania przedstawione przez kul-oba poniżej.

        Cytuję: ” A moze chodzi o „TRUcizna” a trunek to cos czym mozna ZATRUC swoj zmeczony proplemami umysl i nie przejmowac sie nimi . A jak sie juz czlowiek upije i problemy znikna to przychodzi ochota aby uderzycz paluchami w STRUNY jakiegos inSTRUMENTu .A moze slowo „TRUD” bo przeciez wiadomo , ze jak czlowiek sie uTRUDZI to chce sie na czegos napic. (natrunkowac) Jednak ja wszystkie znalezione tabliczki traktuje z dystansem , gdyz moga byc one zwyklymi FALSZERSTWAMI !!!!. Ja kierujac sie zwykla logika proponuje porownac slowo\slowa znalezione na tej tabliczce ze slowem\slowami z ” Biblii Gockiej ” ( ktora tez moim zdaniem jest falszerstwem) bo slowo „pic” powinno tam wystepowac. Logika podpowiada , ze slowo\slowa z ” Biblii Gockiej” i z tej tabliczki powinny byc IDENTYCZNE …prawda ? Gdyz teoretycznie pochodza z tego samego okresu i byly pisane przez tych samych ludzi. Dlatego dziwi mnie fakt , ze zaden zawodowy historyk tego nie zrobil . A moim zdaniem NIE BEDA identyczne , gdyz falszerstwa pochadza z roznych epok i niemieccy mnisi falszujacy historie dla Dojczow (Biblia Gocka) nie mieli pojecia, ze ktos za kilkaset lat podrzuci tabliczke jak kukulka jajko. Za pomoca tabliczek mozna udowodnic , ze Goci mowili po chinsku tylko jest potrzebny dobry falszerz i autorytet, ktory te bzdury ….. podzyruje swoim autorytetem ;-D . Za pomoca „magicznych tabliczek” udowodniono , ze Scytowie mowili po Iransku a wiec Goci , ktorzy obok Wandali sa najwiekszym ludem scytyjskim\ sarmackim (wedlug rzymskich kronikarzy) powinni mowic po IRANSKU … kur@a to nie trzyma sie kupy i jest bez sensu dla czlowieka myslacego logicznie . A wiec ja zadalem sobie trud i przesledzilem historie tych tabliczek okazuje sie , ze bajeczke o tym , ze scytowie mowili po iransku wymyslil Niemiec a „magiczna tabliczke” znalazl Anglik gdzies na Kaukazie … ludzie Niemcy i Anglicy to w tamtych czasach byli nasi zaciekli wrogowie , przeciez to na kilometr smierdzi oszustwem !!! Malo tego autentycznosc Biblii Gockiej sprawdzali chyba Anglicy ? Stara irlandzka anegdota mowi : ” Dlaczego Imperium brytyjskie jest tak wielkie , ze nigdy nie zachodzi nad nim Slonce …. bo Bog boi sie zgasic swiatlo ze strachu, ze Anglicy go okradna ” Dlatego ja te wszystkie tabliczki traktuje z przymruzeniem oka , gdyz sa one nosnikami wiedzy , ktora jest niespojna , nielogiczna , ZAPRZECZA i PODWAZA starozytne i sredniowieczne KRONIKI !!!! A Dlaczego ja mam NIE wierzyc kronikom i ludzim, ktorzy z Gotami , Wandalami rozmawiali a mam wierzyc naszym wrogom , dla mnie to jest NIELOGICZNE !!! I byc moze o to chodzilo naszym wrogom , majac nadzieje, ze nasz narod juz sie nie odrodzi probowali podzielic sie nasza historia … bo to przeciez szkoda zeby sie ona zmarnowala . Zeby to zrobic musieli podwazyc kroniki ale jak podwazyc prawde historyczna … to tudne. W walce z prawda najlepsza jest PROPAGANDA a propaganda nie musi byc prawdziwa MUSI ODDZIALYWAC i to dlatego ta historia Gotow , Wandali i innych ludow Lugijskich\Lechickich jest tak …dziwna. ”

        Nic nie zmienia też faktu, że mamy do czynienia z poważną wielką BZDURĄ w Słowniku Etymologicznym Brucknera z początku XX wieku i Borysia z początku XXI wieku, który z Brucknera PRZEPISUJE sobie hasła bez wgłębiania się badawczego w ich treść. Stąd niestety nadal powtarzane są te same BREDNIE z czasów KOLONIALIZMU PRUSKIEGO. To jest już działanie antypolskie – czy zamierzone, czy z głupoty i lenistwa płynące to inna sprawa, ale na pewno jest to działanie na szkodę Polaków i Słowiańszczyzny. To samo dotyczy historyków z UJ niestety, a częściowo również archeologów – jest to jakiś germanofilizm, powstały na korzeniach watykanistycznych, zwykłe zaślepienie nauką niemiecką.

      • Inna forma to kolejka, osoba wstaje i ciągnie kolejkę – to nie jest czasownik -to forma wywołania czynu – Pić – a że alkohol jest trucizną to jest też wtórnie kodowane słowo.
        jak to wyglądało to proszę:
        https://www.youtube.com/watch?v=qGyPuey-1Jw
        Czyli Pan Czesław umieścił dwie czynności w jednym słowie, piać i pić i to ma sens,

    • Witam.
      Draga
      DRaGa, również droga
      DRaZ”a – draża
      TRaSa.
      Jak widać, łodzie ciągano po drogach.
      Sens jej, to
      Do Ro Z”a, czyli :
      Do – do
      Ro – ogólne działanie, robienie
      Z”a – ża, żę, żąć, cięcie.
      Tak więc „droga” i podobne, to przecinka.
      Wydaje się to logiczne w terenie porośniętym drzewami. Aby łódź przez taki teren przeciągnąć, trzeba było parę drzew powalić. Również na tocznie. Dragar, to by było „coś na drogę”. Dla Dlatego miał płaskie dno.

    • „Porównałem te dwa hasła – „trunek” u Brucknera i Borysia – ZERŻNIĘTE!!! Chamsko zerżnięte!”

      Jakieś skrajnie dziwne rozumowanie z tego mi przebija. To niby każdy naukowiec powinien pisać każde hasło od nowa, po swojemu?!

  12. Faktycznie modra to kolor „niebieskawy” lub „czerwony” a często synonim „ładne”. U nas jednak mówi się modra też na młodą kapustę. Może dlatego, że jest ładna, pozbawiona starych liści. Ale w tym poprawnym znaczeniu „modra” może oznaczać świeża, czyli krwisto czerwona szynka, świeża, młoda. Bo niebieska byłaby już nadpsuta. Modry Dunaj to rzeka piękna, nie błękitna. Często jest zupełnie innego koloru. Przypuszczam, że czerwona lub fioletowa kapusta (bo niebieskiej to raczej nie ma), została sprowadzona z południa, dość późno. Modre były błękitne oczy dziewczyny, lecz nie dlatego że niebieskie, tylko dla ich uroku, piękna. O niebieskim niebie się nie mówi „modre”. O oczach raczej fiołkowe. MODRA, to jak najbardziej ŁADNA, ŚWIEŻA, i dlatego piękna. Czerwień to dawniej krasne, lub czerw. A dlaczego krasne? Bo piękna barwa. Stąd okraszanie, okrasa, czyli ozdabianie, wzbogacanie. A wcale niekoniecznie czerwonym kolorem, tylko tłuszczykiem, skwarkami. Stąd i modre może lub mogło mieć znaczenie odnoszone do piękna, do młodości, świeżości.

    • Różnie to w różnych regionach bywa. Spotkałem się, że modra kapusta to inaczej tzw. czerwona kapusta, które przecież czerwona nie jest, a właśnie intensywnie niebieska, granatowa – sina czy fioletowa. Zaś niebieska szynka to niewątpliwy sygnał ostrzegawczy dla konsumenta. Są wątpliwości w moim rozwiązaniu zdania, np. Czytelnicy podsuwają, że ‚scapia’ to niekoniecznie ‚skąpią’, ale ‚skapią’, czyli archaiczne ‚umrą/zdechną’. Do opracowania zagadnienia powinien wziąć się slawista z prawdziwego zdarzenia, który nie poprzestanie na Brucknerze i przede wszystkim ma świadomość pierwotności słowiańskiego wobec tzw. „germańskich”.

    • Tak modry to ,, niebieski ,, ale i ,,ładny,, mający w sobie ład ,porządek, pozytywny , i tu trza by się zastanowić czy mającego pozytywny wydźwięk słowa można by użyć do złorzeczenia ,,skapiesz ładnie(porządnie ) od jadu szynki ,,…. myślę że tak…bo siniak w słowackim to modrina a w chorwackim modrica a to negatywna ,,przypadłość,, .Objawami zatrucia jadem kiełbasianym jest paraliż mięśni a także refluks mogący powodować zadławienie …więc jeśli to by było złorzeczenie to miało by taki sens ,, obyś się zadławił tym co już zjadłeś,, i jest ono do dziś używane w moich stronach w mateczniku Hasdingów w stosunku do ludzi chytrych zachłannych ,w formie ,, obyś sie udowiuł tym coś zezar ,, .Toast czy złorzeczenie zwraca na siebie uwagę i może być zapamiętane przez obcego …a czy zwykłe zamawianie jedzenia to coś niezwykłego ? godnego zapamiętania ,utrwalenia ? 🙂

      • Są też takie złorzeczenia ,,Zeby ci w gordzielu staneło ,, ,, Obyś zobola nie wysiedzioł ,,są to złorzeczenia w stosunku do ludzi chytrych ,,nienazartych ,,

      • Skapać , kapać ,ukapać to udzielać ,ograniczać ,być chytrym czyli skąpym ,może tu jest wspólny mianownik ?

    • Modry
      MoDRy
      Ma”DRy – mądry
      Mo Do Ry – ma dary? Ma do roboty? Pojęcia nie mam.
      Jednak kobaltowy barwnik stosowany był przez elity plemion żyjących w Europie. O nauczanie wśród elit dbano. Stąd skojarzenie koloru ze stanem umysłu. Stąd niebieskie płaszcze kapłanek i wodzów, do dziś pozostające na przydrożnych figurkach „matek boskich” i wyobrażeniach rycerzy okrągłego stołu.

          • Trza by dorwać jakąś Łotyszke 😉 i wypytać o znaczenie imion Modra i Modris .Modry pozytywnie mi się kojarzy a siny to ,,zimny,, ,,martwy ,, 🙂

        • Siny
          Si Ny
          Si Wy
          Zi Ma
          Hi Ma (Himalaje)
          Bóg Siwa jest siwy, więc sanskryt wskazuje na dawność i niezmienność znaczenia tego słowa.
          Kolor siwy i modry, to więc nie to samo.

          • Siano
            Faktycznie brzmi podobnie do „siny” ale raczej jest z innego rdzenia:
            S(i)a No
            S’a No
            S”a No
            Z”a No – ża no, czyli „cięte na”. Ogólnie więc oznacza pokos (Po Ko S”a) w dzisiejszym rozumieniu. A że ścięta (ze żę ta) trawa wysycha, to dzisiaj „siano” jest suche.
            A „snop siana”, to „masło maślane”.

            Taka wielość skojarzeń, podobieństwo słów w polszczyźnie świadczy o wsobnym rozwoju języka, jego starości. Prardzenie wskazują na same początki ludzkiej mowy i są do dzisiaj w języku polskim zrozumiałe.

          • Siano bo trawę sieczono 🙂 a w sensie koloru jest ,,martwe ,, ,,zimne,,czyli ,,sine ,,.,,Wsobny rozwój języka ,, czy to nie świadczy o tym że język polski nie powstał z rozpadu języka słowiańskiego a z unifikacji określonych języków słowiańskich ? I jest to proces ciągły , z tym że później wpływ na rozwój języka polskiego miała łacina ,niemieckie a ostatnio angielski

          • To nie tak. Języki, a właściwie dialekty słowiańskie, wykazują cechy rozwoju w „wąskim gardle”. Ewidentnie występuje „efekt założyciela”. Są przy tym syntetyczne, spójne. Łacina, to kreol, popłuczyny po słowiańszczyźnie. Podobnie jak wszystkie języki „kentumowe”. Oczywiście kreolizacja języka polskiego trwa. Jest jednak powolna i polszczyzna jest najbardziej archaiczna wśród słowiańszczyzny.
            Rdzenie naszych słów sięgają początków mowy. Mówię o epoce opanowania ognia i łupania kamieni.

          • Sieka
            S’e Ka
            Ko Si
            To samo minizdanie. Są tylko przestawione minisłowa (sylaby).
            Z tego samego rdzenia (Z” lub R” do wyboru- dźwięk ten sam) mamy:
            Z”o” Do L”o – żądło
            S”y Do L”o – szydło
            Zo” By – zęby
            Z’o’ Bo – dziób
            Ku S”a- kusza
            S”o” Bo- szyb, szambo
            Ko Za – koza
            S”a Ra Na – sarna
            Z”ę By Ka – żbik
            Ry S”e” – ryś, roż(żyto)
            Z”e” To – żyto
            S’e Re Po – sierp
            I tak dalej…

          • Siać
            S’a C’
            S”a” To – żą to
            Znów to samo. Dawne żąć, to też szturgać, sztychać, żądlić, szyć itd. Można wyobrazić sobie, że pierwotnie używano kija do spulchnienia ziemi, przed wysypaniem na nią ziarna. Lub do szturgania ziemi już osypanej ziarnem. Takie zabiegi wprowadzają nasiona pod powierzchnię gruntu, zwiększając szanse wykiełkowania.

            Z obserwacji wynika, że rośliny lepiej wysiewają a ich nasiona lepiej kiełkują w miejscach popasania zwierząt. Kopyta zruszają grunt i wbijają weń nasiona, zwiększając plon. Myśliwi z pewnością to dostrzegli i wykorzystali do wabienia zwierząt w dogodne miejsca, poprzez wysiewanie szczególnie przydatnych roślin.

            Siać i sadzić znaczą właściwie to samo. Należą do wielkiej rodziny słów pochodzących od spółgłoski Z”. Świadczy to o wsobnym rozwoju języka polskiego i jego starości.

  13. Rudaweb;
    „Onesti w swojej pracy przytacza jedno zdanie w różnych formach. Takich jak:
    inter citz Gothicum, scapia madria, jadrincam;
    Inter „eils” Goticum „scapia matzia ia drincan!”.
    Do tego badaczka zastanawia się, czy w rękopisie nie znalazły się inne formy, np. – oprócz ‚madria’ i ‚matzia’ – ‚madzia’….”
    Czy Wy przypadkiem nie cytujecie Magnusa Snaedala a nie Onesti
    https://www.academia.edu/758303/The_Vandal_Epigram
    Fascynujący swoją drogą artykuł. Mam nadzieję, że Schedae Divionenses zostanie zdigitalizowane, bo na razie chyba tylko ta wersja z eils jest w gallica.

    • Snaedal cytował te same ustalenia co Onesti – powoływali się na te same hipotezy wcześniejszych badaczy. Czytałem (Web) obie prace i ostatecznie postanowiłem wyjść od Onesti, bo szerzej omówiła problem. Oczywiście oboje z takim samym „dziwnym” skutkiem 🙂 Czy zdygitalizują – chyba ktoś musiałby tego chcieć, a przecież efekt może być nieprzewidywalny dla wyznawców obecnego paradygmatu…

      • Web napisal;…zachodnia nauka uznała oficjalnie, że Wandalowie byli Germanami w sensie teutońskim. Zamawiali bowiem hałaśliwie jedzenie i picie, hajlując przy tym. Jednak niemieccy, skandynawscy oraz inni specjaliści nie mogą bezsprzecznie dowieść jakie to słowa wykrzykiwali w VI w. n.e. biesiadnicy…

        Znalazlem silne wsparcie dla pomyslu Weba, aby uzyc slow slowianskich w tlumaczeniu;
        Blogosuavs, http://www.jassa.org/?p=12352, przytacza obyczaje Slowian zapisane przez ksiedza Wincentego z Kielczy (+-1200 – 1262 r.) ktore z laciny mozna przetlumaczyc tak;
        ” nawet do dzisiaj, podczas biesiad Słowian, spotyka się pogańskie pieśni, klaskanie i pogańskie pozdrowienia”.

    • Gdzieś w dyskusji gdy ktoś dał to zdanie jako przykład z ,,germańskiego ,, języka Wandalów ,,rzuciłem ,, że ono dla mnie brzmi ,, Skompicie a mocie i drencycie ,, …. wątpliwości zawsze będą 🙂 to one pchają ludzi do poznawania lecz w tym temacie raczej nigdy ich do końca nie rozwiejemy, co najwyżej możemy dojść do najbardziej prawdopodobnej wersji

  14. O wynikach genetycznych kopalnego DNA wojowników z doliny Dołęży (niem. Tollense – stanowisko Weltzin) pisałem w jednym ze swoich artykułów. Są tam ciekawe mapki sporządzone przez blogerów biegłych w sprawach genetycznych, którzy również sami dokonali analiz próbek z Weltzina. Jest tam też o pracy doktorskiej niemieckiego genetyka Christiana Sella, z której również wynika najbliższe podobieństwo genetyczne wojowników do współczesnych Polaków. Oto link:
    https://bialczynski.pl/2017/12/06/adrian-leszczynski-genetycy-na-tropie-pochodzenia-europejczykow-czesc-2/
    Szkoda tylko, że nie podano jak na razie haplogrup, zwłaszcza YDNA, tychże próbek. Jest to zastanawiające…

  15. Przecież nikt tej miedzi nie jadł 🙂 wykorzystywał ja ten który potrafił ja wytopić …a kto potrafił to wiemy 🙂 co najmniej od wstęgowej rytej mamy oddunajską ciągłość ,raczej nieprzypadkowo Unietycka przodująca wyedy w brązie osiadła w dorzeczu Odry i miała się dobrze ,przecież to stąd w miarę prosta droga do Ameryki …to w okresie bitwy pod Dołęża ustało wydobycie miedzi w Ameryce …a to wznowienie nie musiało oznaczac kontynuacji lecz wydobycie przez miejscowych ..może to zbieg okoliczności Dołeża i zakończenie wydobycia miedzi w Ameryce ?ale czy wydarzyło się wtedy coś równie ważnego co
    mogło zmienić stosunki geopolityczne ?i spowodować koniec wydobycia …no może ludy morza ? Ale czy to nie było wtórne do Dołęży ?

      • Na Północy i Wschodzie (- słowiańskim!) brąz jako metal militarny w tym czasie zaczynał być passe: „z lat 1750-1500 p.n.e jest zabytek z żelaza meteorytowego znalezionego w Kałmuckiej Republice pod miastem Elista w Byczkin-Bułuk. W kurhanie w postaci kopca wysokości 2 metrów datowanym na 1750-1500 p.n.e. odnaleziono trzy szkielety. Jeden (…) z szkieletów mężczyzny ułożony był w postaci półsiedzącej. To właśnie przy nim odnaleziono żelazny grot zamocowany w drewnianym drzewcu, który po analizie badań wykazał 3,65% niklu, co świadczy, że został wykonany z żelaza meteorytowego. (…) Grot z Byczkin-Bułuk jest więc najstarszym przykładem wykorzystania żelaza meteorytowego w Europie”.
        Starsze od Hetytów i od całego Bliskiego Wschodu z Egiptem…

        • Kawałek żelaza interpretowany jako ostrze(tak mi się zdaje 🙂 ) znaleziono w grobie na terenie Polski datowanym chyba na epokę kamienną …był o tym artykuł na Archeowieściach lecz nie mogę go znaleść 🙂

        • a czy można prosić jakiś link do omówienia tego odkrycia (fotografie, rysunki), może być po rosyjsku, z góry dziękuje

          • Niedługo będzie artykuł na naszej stronie o zagłębiu miedziowym w Ameryce i starożytnej metalurgii w Europie.

      • Na zdrowy chłopski rozum ,jeśli ludzie budują coś z zamiarem wykorzystania w odpowiedni sposób to korzystają z tego zgodnie z zamiarem twórczym 🙂 Jeśli Wenedowie mieli łodzie przystosowane do morskich podróży to takowe podróże czynili .Czy w czasach historycznych ich podróże po miedź do Ameryki byłyby opłacalne to już inna sprawa ….pewnie nie , co nie znaczy że drogi nie znali , nawet i Rzym mógł wejść w posiadanie tej wiedzy , Kolumb raczej w ciemno nie płynął .Zawsze można powiedzieć że to Fenicjanie tam pływali , ale jak się nie mylę całą terminologię zeglarską mieli ,,indoeuropejską ,, 🙂

  16. Panie Adrianie Leszczyński (lub inni którzy wiedzą coś na ten temat).
    Napisał Pan:
    „Ponownie podam tu przykład Parczewskiego, który nie umiejąc pogodzić się z odmiennymi poglądami innego profesora wszczął żenującą awanturę na słynnej konferencji o pochodzeniu Słowian na początku XXI w.”

    Czy można się coś więcej dowiedzieć o tej konferencji?

    „Poza tym znane są publiczne przypadki, gdy Parczewski zablokował czy nie dopuścił do uzyskania doktoratu przez młodych naukowców, którzy nie idealnie po linii kossinizmu-parczewszczyzmu napisali swoje prace. Ponownie oba przypadki zakończyły się awanturami między promotorem, a jego doktorantami, co udokumentowane jest na szczęście w internecie.”

    Czy można prosić o jakieś linki?

    Kim w ogóle jest Parczewski? Nic nie wiem na ten temat.

    • Szanowny Guślarzu,
      Nazwisko prof. Michała Parczewskiego należy znać. Wszak, aby pokonać wroga należy o nim jak najwięcej wiedzieć. Prof. Parczewski to najbardziej znany, żyjący jeszcze propagator prusackich allo-bredni w temacie pochodzenia Słowian. Zwykły gbur i burak. O słynnej konferencji było głośno, proszę sobie wyguglować. Poszło o kłótnię między Parczewskim, a prof. W. Mańczakiem. Co do sporu między Parczewskim, a doktorantką Adrianną Ciesielską to gorąco polecam tę oto pracę pani Adrianny będącą polemiką na krytyczną recencję jej doktoratu ze strony Parczewskiego właśnie. Ciekawa lektura jak młoda pani z nowego pokolenia intelektualnie „jedzie” po starym kossinniaku 🙂 Miła lektura, którą polecam wszystkim 🙂 Daje satysfakcję widząc jak młode skutecznie walczy ze starym, zbutwiałym, odchodzącym w niebyt…
      Oto link: http://rcin.org.pl/Content/61636/WA308_80792_PIII272_Teoria-bez-danych-je_I.pdf

    • Ciekawostkowe te badania dietetyczne. Zwłaszcza stwierdzenia, że w przypadku nie pochodzących z północno-wschodnich Niemiec badania izotopowe zębów wskazują na ich pochodzenie z Europy Środkowej, a też, że nie pochodzili z Półwyspu Skandynawskiego. W połączeniu z wynikami analiz DNA (grafika załączona przez Pana), wskazujących na najwyższe podobieństwo do populacji współczesnych Polaków, dziwi brak danych porównawczych z Polski, choć są z bardziej oddalonych Czech i Węgier. Stąd końcowy wniosek „Perhaps the most striking result of the iso-topic study is that the non-local combatants are not from northern Germany and must have traveled long distance toreach the battlefield at Tollense” jest bardzo „perhaps” 🙂

      • A czy nie wnioskują, że pochodzili z jednej populacji?
        Miałem swoje przypuszczenie, że podział na dwie grupy i zachodzenie jej na współczesnych Niemców wynika li tylko z powodu 30% pochodzenia słowiańskiego u nich.
        Stad też stawiałem na wojnę Słowian Połabskich z najazdem Słowian Śląskich, może Wielkopolskich.
        Dla naukowców jest to niedopuszczalne więc tworzą swoje zjebane hipotezy, by zgadzało się, że Słowianie pojawili się tam dopiero w V wieku.
        Są bezradni wobec tych danych, dlatego kręcą i mącą.

        Jak przeczytacie o kimś z epoki brązu, że badania izotopy wskazują, że jadł proso, to w ciemno zakładajcie, że był to Słowianin.

          • Wojna o Odre…no rodzaj żeński 🙂 .W tym czasie zaprzestano wydobycia miedzi w Ameryce północnej , nastąpiło odcięcie Myken od miedzi i bursztynu co sugeruje ze miedź z północy mieli i zapoczątkowało to konflikty doprowadzające do upadku Myken i wieki ciemne na ziemiach greckich ,nastąpiła krystalizacja kultury łużyckiej i dopiero jej upadek pozwolił rozwinąc się basenowi morza śródziemnego …takie pobieżne spostrzeżenia 🙂 i jeszcze jakiś bardzo bogaty gród na terenie Bawarii został zniszczony …nie pamiętam jaki ale kojarzę że to w tym czasie się działo 🙂

          • Tu to i to jest możliwe tylko że ,,nordycka kultura brązu ,, może mieć tyle wspólnego z nordykami co styl gocki z Gotami 🙂 tu jest ciągłość kulturowa co najmniej od ,, lejków,, a przodkowie dzisiejszych nordyków duzo na to wskazuje byli bardziej na północy …uważam że Bohuslan jest ,,nasz,, i nie chodzi mi o swojsko brzmiącą nazwę 🙂 te ryty da się w naszej mitologi odczytać 🙂 a i w Ameryce bodajże nad Missisipi była kultura w której dostrzega się wpływy. Unietyckie

          • „Możliwe też, że po obu stronach będą przeważać różne mutacje R1a, bowiem od czasu kultury ceramiki sznurowej, to osadnictwo ogarnęło również Danię i południową Szwecję, gdzie miała się później rozwijać owa „nordycka kultura brązu”.” – napisaliśmy w http://rudaweb.pl/index.php/2017/11/02/kto-kogo-pod-doleza/
            Natomiast ślady amerykańskie związane są z kopalniami miedzi nad Wielkimi Jeziorami, dostarczającymi surowca dla warsztatów europejskich, także unietyckich.

          • Unietycka w swoim czasie była ostatnią na zachód kulturą brązu ,miała w posiadaniu Odrę nie miała chyba Łaby i aby móc swobodnie pływać choćby po cynę na wyspy brytyjskie musiała mieć w swoich rękach cieśniny duńskie …i tu się nasuwa pytanie czy Dołęża to nie klęska ,,postunietyków,, którzy już wcześniej zostali pozbawieni dostępu do bursztynu bałtyckiego ….była by to bitwa stoczona w ,,rodzinie,, 🙂 …a w Ameryce rzeczywiście była kultura w której co niektórzy dopatrują się wpływów Unietyckich 🙂 jak se przypomnę jaka to napiszę 🙂

          • Największa kopalnia znajdowała się na Isle Royale – wyspie leżącej na Jeziorze Górnym, niedaleko granicy USA i Kanady. Niektóre odkrywki mierzą od 3 do 10 metrów głębokości i połączone są podziemnymi tunelami. Według jednego z wyliczeń, wykonanie systemu o takim zasięgu jak na Isle Royale wymagałoby pracy 10.000 ludzi przez 1000 lat. Wydobycie na Isle Royale zaczęło się ok. 5300 r. p.n.e. Dopiero od ok. III milenium p.n.e. pojawiają się dowody na wytapianie metalu na miejscu. Prace wydobywcze zatrzymały się ok. XIII w. p.n.e., po czym, ok. roku 1000 p.n.e. wróciły i trwały aż do 1320 r. n.e. W czasie drugiej fazy wydobyto 2 tys. ton, skromne w porównaniu z czasami prehistorycznymi – ponad 220 tys. ton. Obok kopalni znajdował się port z długim na pół kilometra drewnianym pirsem. Badacze twierdzą, że stąd urobek był dostarczany do Europy. W okolicy natrafiono także na ślady pochówków. W co najmniej 70. kopcach odnaleziono spalone szczątki kilku tysięcy ludzi.
            Indiańskie legendy plemienia Menominaee, którego przodkowie wywodzili się z terenów w Michigan, opowiadają o „morskich ludziach”, jasnoskórych żeglarzach, którzy przybyli morzem w wielkiej liczbie i „zranili Matkę Ziemię, wykopując jej lśniące kości”, co jest aluzją do miedzi.
            W czasach kiedy ruszyło wydobycie miedzi w tym rejonie tylko jedna kultura opracowała już metalurgię – winczańska…

          • Wojna o Helenę, Helladę:
            Hel
            Helsinki
            Helsa (Hesja, Kessel).
            Miasta w krainie ognistego, słonecznego kamienia. Czyli bursztynu, jantaru, (h)elektronu.
            Hel
            He La
            Se La
            Ze La – z ognia.

        • Nałókoffcy zapewne już pochlipują w kąciku, bo z tyłu głowy kołata im się jedna, nieodparta myśl, jedyny słuszny i prawdziwy wniosek płynący z empirycznych obserwacji, mianowicie, że przodkowie Polaków mieli zorganizowaną, zawodową armię a zatem i formę państwowości 3300 lat temu, z tysiąc lat zanim ich ukochany Rzym stał się czymś więcej niż drewnianą osadą na nadtybrzańskich błotach.

          • Ba i bynajmniej gównem nie rzucali w przeciwnika w walce o samice.:-) ale poczekaj bo zaraz coś wymyślą allocolitoitoizjadacze

        • W istocie oczywistej prawdy proso=Słowianie, cytat z omawianej pracy: „The archaeological evidence as well as the implication for millet in the diet for some of the non-local individuals points to Central Europe as a possible homeland for this group of combatants. „

        • Źle Pan odczytuje dane – genotyp wszystkich poległych nad Dołężą jest najbardziej podobny do dzisiejszych Polaków, a setne czy tysięczne to w genetyce wcale nie tak mało.

          • Panie Web ,nie wiem w którym miejscu się mylę czyli źle odczytuję dane bo na przedstawionej wyżej mapie jest wyróżnionych 13 współczesnych nacji ,gdzie różnica między Polakami a np Szkotami wynosi dokładnie 0,000972, podobnie to wygląda wobec innych nacji .Skoro Pan zna jakiś współczynnik czy algorytm na podstawie którego można by jakoś sprecyzować te dane , t zn wykazać ,że ta minimalna różnica pozwala na wniosek ,że naszych tam było najwięcej , to proszę go podać

          • Nie „naszych było tam najwięcej”, ale – generalnie genotyp poległych jest najbliższy genotypowi współczesnych Polaków. Tylko i aż tyle, bez żadnych dziwnych interpretacji.

        • @smyk Znowu nic nie rozumiesz. Jeszcze z poprzedniej pracy wiemy, że są pojedyncze przypadki wojowników mieszczących się na PCA w klastrze szkockim, jeden bałtyjskim, jeden austriackim.

          .
          .
          Zatem nie dziwne, że np. Szkoci będa wyróznieni bardziej niż Niemcy, a co za tym idzie pozostali germanie tez coś uszczkną, stwarzając wrażenie „walczyli tam prawie germanie”.

          Odległe posiłki albo/i jeńcy wcieleni do wojska są kolejnym elementem potwierdzającym obecność rozległej państwowej organizacji

          Pozostali zawierają (proszę sobie odszukać w necie) w klastrze słowiańskim i germańskim tuz przy granicy z nim, stąd wnioskowałem wojnę domową wśród Słowian, gdyż współczesny germański zasób, zawiera aż 30% zgermanizowanych po X wieku Słowian Połabskich, a po XII także polskich.
          A wojna toczyła się przed tymi wydarzeniami.

          I nie myliłem się.
          Podejrzewam, że jeszcze bliżsi będą Serbowie i Łużyczanie z Połabia.

          Wydaje się prawdziwą hipoteza, że są to ci ludzie, którzy stosowali ciałopalenie, więc z wykopków nie będzie ich za dużo, jednak od czasu do czasu będą się trafiać jako przypadkowe ofiary morderstw czy najazdów np. na k.łuzycką.

          • //Szkoci będa wyróznieni bardziej niż Niemcy//
            O całe 0,000798, czy aby DNA małp nie dałoby podobnych wyników ? 🙂

          • DNA małp człekokształtnych różni się od ludzkiego o 2 % (to w genetyce naprawdę sporo). Nie kpij Pan z rozumu 🙂

        • Dodam, że doskonale to widać po tym jednym najemniku/jeńcu ze Szkocji. Pojawia się jeden Szkot, a już Szkoci są bardziej podobni od Niemców.
          To już z tego pośrednio można wnioskować, że współczesni Niemcy nie mają z tą bitwą nic wspólnego, a wykazują słabsze podobieństwo tylko i wyłącznie za pośrednictwem 2300 lat później zgermanizowanych Słowian.

          To wzbudza ogromny lęk, bo jakże to, niemieccy dumni lingwiści określają wyłonienie się jezyka pra germańskiego na 3000 lat temu, a my tutaj mamy dowody na słowiańską państwowość w tym okresie.

    • Nic nie wnoszą nowego,z pobieżnej lektury. Oprócz faktu, że w bitwie brały udział 2 grupy wojowników )) – jak to zwykle… pzdr

      • Oczywiście, ze wnoszą. Wykluczono obecność przyjezdnych ze Skandynawii. Okazało się, że są to ludzie miejscowi oraz z terenu dzisiejszych Czech.

        • Precyzyjniej – wykluczają populację z Półwyspu Skandynawskiego. Natomiast wyniki tych badań są obciążone niedostatkiem próbek z Polski. Przy założeniu, że genotyp poległych jest najbliższy współczesnym Polakom, badanie próbek z Odrowiśla powinno być podstawą. Inne powinny być uzupełniające. Nie sugeruję jakiejś teorii spiskowej, być może nie mamy w polskich laboratoriach odpowiedniego materiału i jego analiz, czyli może to bardziej wina naszej nauki niż innych.
          Kolejny wniosek – zgadza się z naszymi przewidywaniami, że mamy do czynienia z obszarem styku kultury łużyckiej i nordyckiej kultury brązu, przy czym: „Możliwe też, że po obu stronach będą przeważać różne mutacje R1a, bowiem od czasu kultury ceramiki sznurowej, to osadnictwo ogarnęło również Danię i południową Szwecję, gdzie miała się później rozwijać owa „nordycka kultura brązu”.” Więcej: http://rudaweb.pl/index.php/2017/11/02/kto-kogo-pod-doleza/

          • i cóż że królewna nie ze Szwecji, a do Czech to ja mam za darmo ))
            przepraszam, że kpię ale kto brał udział w tej bitwie?
            tak trudno to aDna opublikować?!? naukowcy piszą to za co się im płaci…

        • a hg kiedy w końcu opublikują? chyba, że pierwej przebadają czy konie nie były ochwacone? pzdr

  17. Szkoda …. Wikipedia nie dziala !

    Do naszych czytelników w Polsce
    5 lipca posłowie do Parlamentu Europejskiego zagłosują nad nową dyrektywą
    o prawach autorskich i pokrewnych. Proponowane zmiany zagrażają otwartemu
    Internetowi, którego częścią jest Wikipedia. Macie czas działać i włączyć
    się do debaty.
    Dziękujemy!

    Z tych powodów społeczność polskojęzycznej Wikipedii zdecydowała się
    na zaciemnienie wszystkich swoich stron.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Stanowisko_wikipedystów_w_kwestii_dyrektywy_o_prawach_autorskich_(lipiec_2018)

    • Nie zawsze zgadzamy się z polską Wiki, niemniej ACTA2 to potencjalnie bardzo groźne narzędzie cenzury. Dlatego popieramy apel!

      • Parlament Europejski odrzucił w tej formie „ACTA 2.0”, prace przekazał do dalszej konsultacji, sprawa wraca we wrześniu.

  18. Zbyt wiele faktów przemawia za tym, że Goci i Wandale to Germanie mówiący językiem germańskim. Nie ma sensu robić z nich Słowian na siłę. Nie zmienia to faktu, że Słowianie żyją na swoich ziemiach od tysięcy lat. Goci i Wandale przybyli na Słowiańszczyznę, podbili Słowian i ruszyli dalej zabierając ze sobą oddziały wojów z podbitych plemion. Stąd takie wyniki badań DNA na Sardynii. Część Gotów i Wandali, którzy zostali na Słowiańszczyźnie została zeslawizowana, Słowianie zapożyczyli od Gotów imiona germańskie takie jakie Harigast, Ariamir. To jest wyjaśnienie całej tej tajemnicy. Jedno zdanie ze starej kroniki być może sfałszowanie nic tu nie zmienia.

    • Do Pana logiczne argumenty nie docierają. Wierzy Pan w dogmaty pseudonauki, bo tak nakazuje podręcznik. Nie będę dalej polemizował, bo i tak wychodzi Pan z założenia, że „moje musi być na wierzchu”. Na pożegnanie z dopuszczaniem przez nas takich komentarzy – końcówki imion są typowo słowiańskie: -gast i -mir. Rdzeń też typowo słowiański od Hary/h’Ari: ludzie góry (hary) lub ludzie gór.

      • Nie dopuszczając komentatorów o innym zdaniu sami szkodzicie swojej sprawie. Germańskość Gotów i Wandali nie przeczy teorii autochtonicznej. Imiona o końcówkach -gast i -mir pojawiają się w najstarszych zapiskach w kontekście Germanów. Bardzo prawdopodobne, że zostały zapożyczone przez Słowian.

        • Dopuszczamy komentatorów o innym zdaniu, czasem nawet przyznajemy rację ich wątpliwościom (cenimy rzeczowość Pana Tanatora, doskonale wiedząc, że jest po drugiej stronie barykady). Natomiast wywodzenie końcówki -mir z języka germańskiego to jakaś aberracja. Wyjaśnianie Panu błędności takich teorii jest po prostu bezcelowe. Moim zdaniem, uprawia Pan trolling – drugie ostrzeżenie 🙂

          • Internauta o nicku STOP, zakładający konta z różnych adresów e-mail, został ZBANOWANY.

    • @STOP
      //Słowianie zapożyczyli od Gotów imiona germańskie takie jakie Harigast, Ariamir.//
      Z której strony te słowiańskie imiona są ‚germańskie’?
      // Imiona o końcówkach -gast i -mir pojawiają się w najstarszych zapiskach w kontekście Germanów.//
      Jakich najstarszych? Najstarsze to może są Ariovist (Iarovist), Nasua (Nasław), Cimberius czyli Ząbrz (Żubr, jak Zambrów) albo Cząbr (czyli Saturn, bo Cząbr = Satureia)
      Czy Pan w ogóle wie co znaczy Germania? To słowo łacińskie oznaczające ludy celtyckie i słowiańskie mieszkające aż do Odry i Nysy Łużyckiej (Odrę nazywano Vistulą w starożytności), za wyjątkiem Plinego który dorzuca jeszcze grupę Peucyńską czyli Łysogórską, którą inni zaliczają do Sarmackiej części słowiańszczyzny.
      Ardagast to król Sklawinów, nawet turboprypeć powinien o tym wiedzieć.

      • Jeżeli chodzi o Ardagasta, to imię Musokios/Mużok brzmi jak Musko/Mużko stąd już blisko do Mesko/Meżko lub Mieszko. A może Mezamir to Musokios a wtedy Mezamir, zdrobniale Mezko/Mieszko?

  19. INTEREILSGOTICUMSCAPIAMATZIAIADRINCA – „interesem” czyli ważną rzeczą gości jest spiewać ( Piać), jeść i pić. Ja to bym tak odczytał RudaWeb.

    • Nie. Najistotniejsze jest rozpoznanie, jak zmanipulowano oryginalny zapis ‚citz’ (łac. ‚citis’), wywodząc z niego ‚eils’/’heil’. To zafałszowanie stawia pod wielkim znakiem zapytania cały oficjalny wywód i wskazuje na bezzasadne szukanie „drinków” w DRINCAM, oraz przerobienie ‚madria’ z oryginału – na ‚matzia’ z komentarza. Cytat „gocki” w rzymskim tekście to SCAPIAMADRIAIADRINCAM i tylko to należy analizować, a nie zaczynać od – w rzeczywistości nieistniejącego – ‚eils’.

  20. „iadrincam” wcale nie musiało być „jah drigkan’.
    moje ucho słyszy iad rincami, jadł ręcami.
    nawet skapywanie np. tłuszczu po brodzie pasuje.

    • ‚Iad rincam’, czyli ‚jad rinkam’. Przy założeniu, że Grecy i Rzymianie zapisywali ‚ę’ w postaci ‚in’ (wg. Bielowskiego), może: ‚jad(ł) rękam(i)’? Narodziło się w komentarzach i korespondencji kilka innych ciekawych wersji odczytu poszczególnych słów. Na razie wszystko składa się po zachodniosłowiańsku/lechicku…

      • Ręka to ruka. Takie wywody nie mają sensu. Wersja turbogermańska w dalszym ciągu bardziej prawdopodobna.

        • Wersja turbogermańska tak samo prawdopodobna, jak to, że abreviatio ‚citis’ to ‚eils/heil”. Jedynie prawdopodobna w tej wersji jest niewątpliwa manipulacja, dokonana wbrew wiedzy paleograficznej i filologicznej. Ponadto skąd wiadomo, że Słowianie zachodni w 5 w. n.e. używali formy ‚ruka’ zamiast ‚ręka’. Czy dysponujesz zapisami z epoki alfabetem oddającym dźwięki mowy słowiańskiej? W stosunku do łaciny takie zapisy są i dlatego mogę z pewnością stwierdzić manipulowanie źródłem przez kolejnych „naukowców”. Skoro dokonali tak bezczelnego zafałszowania, to reszta ich dociekań jest niewiele warta…

        • To nie wywód, tylko skojarzenie.
          Jad rincami – czynność w jadalni jak najbardziej prawdopodobna.
          Ponadto może być wskazówką z jakiego są regionu.
          „Ręka to ruka.” – tak, po rosyjsku, więc wschód należy wyeliminować.
          w gwarze nadnoteckiéj kij był cijem, taki – taci. Więc jak będzie ręka?
          Stopie, Zgadnij co oznacza w gwarach południowo zachodniej Polski słowo rynka?

          • Ruka występuje w większości języków słowiańskich w tym łużyckich. Bardziej prawdopodobna ruka niż rinka/rinca. Poza tym nie jad tylko najprawdopodobniej jeł. Wersja turbogermańska nadal bardziej prawdopodobna.

          • Coraz bardziej rozpaczliwe są te Pańskie próby ratowania dobrego samopoczucia fałszerzy. Dla mnie sygnałem alarmowym stało się wyinterpretowanie – wbrew podstawom wiedzy o łacinie i paleografii łacińskiej – ‚heil’ z ‚citz’. W zasadzie od tego momentu nie ma już poważnej płaszczyzny do dalszych rozważań o wersji turbogermańskiej – możemy zastanawiać się najwyżej nad psychologicznymi motywami turbogermańskiego chciejstwa.

          • „Bardziej prawdopodobna ruka niż rinka/rinca.”
            Dlaczego?
            W polskich gwarach mamy renca i nawet po ślůnsko rynka.

            W moim domu sie „jado ryncami”.

            „Poza tym nie jad tylko najprawdopodobniej jeł.”
            A co to jeł?
            Moja propozycja dotyczyła rdzenia „jad”. Jak jadło, jadać, jadaczka.
            łacina ēdo, ēdĕre, ēdĭdi.
            sanskryt अद् (ad)
            odtworzony prasłowiański *ědati.

          • Toast ma to do siebie,  że jest często dwuznaczny, bazujący na skojarzeniach słuchaczy.
            Jeśli „ten” toast zwrócił uwagę poety, pomimo wypowiadania go w innym języku,  to zapewne ze względu na jego powtarzanie przez biesiadników. Trudno też oczekiwać,  by za każdym razem głosili ten sam toast (choć i tak się zdarza😄). Można zatem przypuszczać,  że za każdym razem ten sam tekst , poprzez aluzje, znaczył co innego, gdy tyczył innej osoby. Lub też przy zmianie jednej lub dwóch głosek odwracał sens wypowiedzi poprzedniej. Wszak dowcip przy biesiadzie najważniejszy a  wieloznaczność jest jego królową.
            Dlatego sugeruję,  że zapisane zdanie mogło nieść różne znaczenia a biesiadnicy konkurowali w ich zwielokrotnieniu.

        • Dźwięki nosowe są najstarsze i do dziś występują w polszczyźnie. Dlatego „ręka” jest starsza od „ruki” a polszczyzna mniej zmieniona wobec prasłowiańskiego niż choćby ruski.
          Przy rdzeniowaniu spółgłoski traktować należy jako sylaby, najpierw z samogłoską nosową w parze. Najstarsze jest o”, obecnie czytane jako ą. Młodsze jest u, najmłodsze a.
          Ro” Ka – rą ka, działanie gdzie.

          • Chyba to jest logiczne że tam gdzie nie zanikły najstarsze formy tam jest źródło ? A może jestem w błędzie ? 🙂

      • /może: ‚jad(ł) rękam(i)’?//
        Za jakiś czas usankcjonuje się tu zespół d/s „jednego zdania ”
        Po rewelacji z nieświeżą szynką czas na jeszcze większą
        bo oto pojawia się spektakularna wiadomość , taka ,że gdyby jej nie zapisali , to z pewnością by o niej zapomnieli
        czyli ,że ludzie posługują się rękoma przy okazji spożywania posiłków 🙂 🙂
        bo wcześniej zwykli jadać bez użycia rąk

  21. Nie należy zapominać że półwysep jutlandzki czy południową Skandynawię cywilizowany przedewszystkim kultury pucharów lejkowatych /ceramiki sznurowej i ich następcy , czy w związku z tym można mówić o ludności przybywającej stamtąd ? Czy powracającej na nasze ziemie ? 🙂 Wiele wskazuje na to że przodkowie dzisiejszych Skandynawów w tamtym czasie rozwijali się niezależnie poza kregiem odzialywania tych kultur i dopiero na przełomie er zaczęli posuwać się na południe zajmując opuszczone czy wyludnione tereny

  22. Z samymi Gotami, ciekawe są badania genetyczne z Wielbarku, osady zidentyfikowanej jako Gockiej.
    https://www.academia.edu/33791135/2017_Zenczak_…..Piontek_…_Y-chromosome_haplogroup_assignment_through_next_generation_sequencing_of_enriched_ancient_DNA_libraries

    W prawdzie, najwięcej ze zbadanych szczątków – 8 – okazało okazało się należeć do haplogrupy I1 (8) – typowe dla Skandynawów – to jednak ciekawe że najwięcej z nich, było zidentyfikowanych jako konkretna podhaplogrupa I1, to I1a3a1a1a (I-L1237) (z tych 8).
    Dlaczego jest to istotne?
    Sama haplogrupa I1a3 jest dziś raczej bardzo rzadko spotykana, a badania genetyczne odnotowały występowanie wśród polaków konkretnie haplogrupy I1a3a1a1a (I-L1237) w ilości 1.3%:
    http://www.gwozdz.org/polishclades.html

    To się może wydawać niedużo, ale nie spotkałem się z wynikami by gdzieś indziej haplogrupa I1a3a1a1a/I-L1237, występowała w większej ilości populacji.

    To przynajmniej by wskazywało że Goci, przynajmniej w jakimś stopniu, byli przodkami Polaków.

    • Na pewno jakieś skandynawskie geny wniknęły do Polski wraz z tzw Vividarii. Ale czy to na pewno Goci? Wiązanie Gotów z Wielbarkiem wynika z błędnego rozumowania Tacyta i Ptolemeusza, kierując się według rozumowania, że Vistula to Wisła, jednak współrzędne Ptolemeusza i opis rzeki wskazują co innego. Tacyt i Ptolemeusz lokalizują Gothones i Gythones w okolicach Gućkowa. Tacyt w pobliżu Rugian i Wiązłowian (Lemovi), a Ptolomeusz niedaleko ujścia Vistuli, która u niego oznacza zachodnie ujście Odry.
      Nie wierzę, że kręgi kamienne są gockie, bo tam Gotów nigdy nie było. To są kręgi Wenetów.

    • Mimo, iż I1 występuje w największym odsetku w Skandynawii, to jednak ciekawostka jest taka, że gałęzi L1237 na podstawie dotychczasowych danych nie można uznać za skandynawską. Zatem póki co, nie ma pewności czy ludność tejże gałęzi przybyła na ziemie polskie ze Skandynawii. Nie ma też żadnego dowodu, że ta ludność przybyła na ziemie polskie w okresie rzekomej migracji rzekomo skandynawskich Gotów (I w. n.e.). Zatem mamy jak na razie same niewiadome co do skandynawskiego pochodzenia ludności ze stanowisk w Kowalewku i Masłomęczu. Dodam, że genetycy związani z blogami genetycznymi dokonali analizy autosomalnej tychże próbek i niektóre wykazują silne podobieństwo do współczesnych Polaków i ogólnie Słowian. Zatem istnieje ciągłość zamieszkania ziem polskich przez ludność ze stanowisk k. wielbarskiej ze współczesną ludnością polską. Podważa to mity teorii kossiniacko-hitlerowskiej głoszonej przez tzw. krakowską szkołę, że między k. wielbarską i przeworską, a późniejszymi kulturami wczesnośredniowiecznymi istniała na ziemiach polskich pustka osadnicza, a ludność k. wielbarskiej i przeworskiej opuściła ziemie polskie w IV w. Tych oczywistych prusacko-godłowsko-parczewskich bredni nie da się dłużej bronić na gruncie najnowszych odkryć zaawansowanych technologicznie nowoczesnych nauk przyrodniczych. Dodać też należy, iż badania antropologiczne stanowisk k. wielbarskiej nie potwierdzają allochtonicznej (prusackiej) tezy o dyskontynuacji zasiedlenia obszarów w dorzeczu Odry i Wisły między okresem rzymskim a wczesnym średniowieczem. Stwierdzają one tezę dokładnie odwrotną: badania te wykazują wysokie podobieństwo biologiczne pomiędzy ludnością z okresu rzymskiego i wczesnego średniowiecza, zamieszkującą wspomniane ziemie. Podobieństwo to przejawia się w różnych kompleksach cech morfologicznych czaszek i zębów, cech o wysokim stopniu determinacji genetycznej (J. Piontek, B. Iwanek 2011). Zatem ponownie chciałem zapytać panów Smyxxa, Tanatora i innych pseudohistoryków: gdzie ta Wasza nauka uniwersytecka, o której tyle rozprawiacie??? Gdzie są te wasze starożytne garnki hajlujące po niemiecku??? Gdzie wasza pustka osadnicza między IV a VI wiekiem??? Gdzie Wasza biologiczna wymiana ludności, o której tyle się nagadali hitlerowscy propagandyści, „naukowiec” Kossinna, „naukowiec” Richthofen i w ślad za nimi słynne krakowskie profesory – Godłowskie i Parczewskie??? Gdzie Wasza „nauka” turbo-prypecie, sigiliumy, Fabie, Wójciki??? Naprawdę nie widzicie skali Waszej kompromitacji i bezdennej głupoty?

      • Powonieniem chyba sklasyfikować że nie wierzę raczej w teorie Allochtoniczną i to już zupełnie nie wierze w koncepcje pustki osadniczej, ani że Kultury Wielbarskie i Przeworskie opuściły tereny Polski.

        Zanotowałem obecności I-L1237 w Wielbarku i obecnej ludności polskiej, jako dobry dowód raczej przynajmniej pewnej ciągłości osadniczej.

        Z analizą autosomalną części tych próbek wykazującym podobieństwo do dzisiejszych Polaków, to też sam czytałem (a konkretnie jednej) i nawet myślałem żeby o tym napisać, ale nie mogłem znaleźć postów (na historycy.org i eupedia.com lub anthrogenica.com chyba) które o tym pisały, wiec ominąłem to.

        Z tym że kultury wielbarskiej nie była związana z Gotami, jest to możliwość.
        Wtedy to by się zgadzało z badanami i obserwacjami w tym artykule, który też powątpiewa w powiązanie Gotów (a przynajmniej kultury Czerniachowskiej) z kulturą wielbarską, jak i pochodzeniem Gotów ze Skandynawii (także po angielsku):
        https://web.archive.org/web/20130505085856/http://eurogenes.blogspot.com/2011/12/russian-mtdna-goths-of-ukrainian-steppe.html

        Co ciekawe, tekst zakłada pochodzenie Słowian, bądź proto-Słowian z terenów Polski, którzy dopiero przybyli na Ukrainę (i potem Rosję), ale zakłada że napływ ludności Gockiej i Słowiańskiej, było w dwóch różnych okresach, chociaż z danych tam zawartych, można by uznać że przybyły w tym samym czasie.

        Goci są sami dość enigmatyczni, do dzisiaj niektórzy teoretyzują że pochodzą być może jednak od Getów. I ze możliwe że bardziej prawidłowo byłoby odwrócić kierunek emigracji w Getice – co by oznaczało że raczej Gotlandczycy i Goci Skandynawscy pochodzą w jakimś stopniu od Gotów kontynentalnych.

        Kolejną ciekawostką, jest że niektórzy wątpią czy „Skandza” Jordanes’a to półwysep Skandynawski – jest to nazwa wywodząca się od „Scandii”, która była używana by nazwać wiele wysp.

        Jest też ciekawe że Jordanes pisze ze Skandza, była widoczna z ujścia „Vistuli” (Wisły? Odry?).

        Jeśli to Vistula to Odra, to jest możliwe „Skandza” to Wolin i może Uznam.

        • Chciałem napisać że „to już zupełnie nie wierze w koncepcje pustki osadniczej, ani że Kultury Wielbarskie i Przeworskie *zupełnie* opuściły tereny Polski” i „Goci są sami dość enigmatyczni, *do dziś nawet zagranicą* niektórzy teoretyzują że pochodzą być może jednak od Getów.”

          W sprawie tego drugiego:
          https://aleximreh.wordpress.com/2017/02/08/goth-dna/

          „I1a3 / Z63+ is associated with Goths, but this subclade is virtually absent from Nordic countries. That is consistent with the theory that Goth spread from Danube Carpathian basin / N of Black Sea to Scandinavia, idea started by Carlo Troya. It is also consistent with the constant flow of population from areas where there were better living conditions to colder areas in the North. After the last Ice Age Europe was recolonised by I people from Old Europe. Also through the Balkans and Danube basin agriculture went North. Here it was the surplus of population that overflowed to less populated areas.”

        • @ŁADO616
          //Goci są sami dość enigmatyczni,
          Wg. mnie to inna nazwa Circipanów. Tak ich lokował Tacyt (gdy przyjmie się że pasmo górskie nie jest Sudetami, a wzgórzami Asse, Asciburgius w Ptolemeuszu), a także Ptolemeusz.
          Nazwa moim zdaniem oznacza „gotowego” i jest to synonim Circipana (odzucam teorię o Czerezpienianach), Circipan moim zdaniem oznacza planetę (tak jak Dobropan to Merkury), konkretnie planetę rządzącą lutym, wodnikiem, czyli planetę której astrologicznym działaniem jest kurczenie,ściskanie, lutowanie, swarzenie, zwieranie. Słowo czart lub kusy oznacza krótki, moim zdaniem Circi albo czirci odpowiada polskiemu czarci a oznacza ściskający, zwierający itd. Coś jest gotowe gdy jest zwarte, zlutowane, zgęszczone czyli zgucione. Gdy struna instrumentu jest odpowiednio „ściśnięta” (naprężona), instrument jest gotowy do gąścia (gąść = grać na instrumencie) Grodem Circich Panów albo Gąściów, Gotów jest Gucków/Gützkow.

          //Jeśli to Vistula to Odra, to jest możliwe „Skandza” to Wolin i może Uznam. //Gohiskandza
          Też tak sądzę, co więcej uważam że w wiekach III-V ne było tu ciężkie multi-kulti bo 1 Byli Vividarii z wielu nacji 2 uważam też Gepidów za greckich egipcjan, ze względu na greckie brzmienie Gepeidos.

          • Hmm, Goci będący Circipanami wydaje się logiczną możliwością, patrząc na ich lokację. To by się także pokrywało z obserwacjami na temat genetyki Gotów którzy przybyli do Rosji, z artykułu który przytoczyłem:
            https://web.archive.org/web/20130505085856/http://eurogenes.blogspot.com/2011/12/russian-mtdna-goths-of-ukrainian-steppe.html

            O Gepidach będących Greko-Egipskiego pochodzenia, mam pewne wątpliwości, ale wyjaśniało by to kilka rzeczy, jak Kodeks Hipacki umiejscawiający Słowiańskich bogów, złączonych z Greckimi, w Egipcie – jak Swaróg Będący Hefajstosem, is ojcem Dażboga/Heliosa – Hefajstos był synkretyzowany z Ptah’em, który czasami jest opisywany jako ojciec Ra (tutaj Dażboga/Heliosa); jak i obecność Amona i Apolla w folklorze Rumuńskim jako Bogów Kreatorów:
            https://en.wikipedia.org/wiki/Folklore_of_Romania#Origin_of_God

          • Guślarz zapominasz, że tereny dzisiejszego Bałtyku – morza bołotok, były skute lodem, SWAR – kuć, to okres Zimy, Costromy, na dnie bałtyku odnaleziono pozostałości osad, gdyby poziom morza spadł o 25 metrów, to przyrost lodu na biegunach spowodowałby ponowną zmianę osi ziemi i tym samym kataklizmy, CirC, to nie CzerĆ – tylko cyrkiel, wyznaczający, skręcać. Geometria to też arytmetyka, tylko bardziej CzaroPańska – spróbuj stworzyć ze sznurka koło – solo. tylko Tyka i sznurek i coś co biega, wiruje, CirĆ.
            Może chodzi o to, że ziemia się ciągle obraca i w zależności od położenia Ziemi od innych obiektów planetarnych i całego układu galaktyki, te zmiany są okresowe, – tylko kto by dał taka wiedzę prostym ludom co ręcznie garnki lepili nad Prypecią.

          • @Aria
            „kto by dał taka wiedzę prostym ludom co ręcznie garnki lepili nad Prypecią.”
            Czemu lepili ręcznie? Bo było zlodowacenie, więc mieli inne zmartwienia niż lepienie ładnych garów. Co wcale nie znaczy, że starszych, doskonalszych garnków nie lepili ich dziadowie, którzy mieli więcej czasu by się tym bawić.

            Nawiasem circ może oznaczać też koło (circle, cerkiew, czarka), ale to koło jest 2gim znaczeniem, a kurcz podstawowym, bo skurczający Uran (władca wodnika) jest wywyższony w Skorpionie, angielskie circuit wymawiamy Serket (egipska bogini skorpion).

          • To był sarkazm Guślarz co do kossinowskiej wizji pod i nadludzia.
            Cirć – Scirć – Scierać – a teraz Scyt – Cirć to ruch wirowy, coś co ochrania stąd drugie znaczenie Scyt-o -„wie”.
            Masz z angielskiego schield co pochodzi od słowa strzelić, zdzielić, i coś co ochrania – okrągła tarcza.
            Tutaj chodzi o ruch małych kręgów i dużych kręgów, Vrota,
            Zmiana znaczeń następuje już w łacinie – było to celowe działanie skrybów by nie można było odnaleźć źródeł.

          • Pierwsze skojarzenie to, że Scyci to nie nazwa własna a wiele plemion które cechowało się jakąś umiejętnością, darem. Mogły to być rody waleczne, jak Oberysi, Turowie, Borusowie, Bolkowie, tragarze – turowie, carowie, w zależności od potrzeb, musieli kontrolować poważną część EuroAzji – wędrówka ludów Bharatu-Wharatu. ta wędrówka trwała ciągle od tysięcy lat, W jedności Siła – i tej jedności bali się południowcy.Matematycznie, to zawiera logikę – jedynie czego bali się proto, pra i Słowianie to głodu, i niewoli.

          • @Aria
            „coś co ochrania stąd drugie znaczenie Scyt-o -„wie”.
            Masz z angielskiego schield co pochodzi od słowa strzelić, zdzielić, i coś co ochrania – okrągła tarcza.”
            Scytowie to coś innego niż Scirii (Skorpiony).
            Tarczyca (štítna žľaza, щитовидная железа, ščitnica) – to 5 czakra, rządzona przez pannę i wagę. Planety rządzące tymi znakami egzaltują w przeciwnych znakach, panna w lwie, waga w wodniku. Są to więc dwa przeciwne szczyty. Do tego samego odnosi się Alfheim i Svartheim u Nordyków, czyli Elfy= Szczytowie. Scytia była wymiennie nazywana Sarmacją i oznaczała tereny od Odry (Vistula pisarzy antycznych) na wschód. Scirowie mogli być częścią Scytii, ale ich miana nie są tożsame.

          • Tarczyca (štítna žľaza, щитовидная железа, ščitnica) – to 5 czakra, rządzona przez pannę i wagę. Planety rządzące tymi znakami egzaltują w przeciwnych znakach, panna w lwie, waga w wodniku. Są to więc dwa przeciwne szczyty. „”Do tego samego odnosi się Alfheim i Svartheim u Nordyków, czyli Elfy= Szczytowie. Scytia była wymiennie nazywana Sarmacją i oznaczała tereny od Odry (Vistula pisarzy antycznych) na wschód. Scirowie mogli być częścią Scytii, ale ich miana nie są tożsame.”
            Byli częścią wspólną Tartarii, a więc późniejszej Scytii.
            Logicznie, gdyby nie byli ich wspólną częścią – zapewne po synu Sua, Cua, „dzisiaj masz ciułać” – nie przeżyliby. Należy pamiętać, że sama wiedza dla wiedzy nic nie wnosiła, powoduje zastój, z zastój jest groźny – każdy jeden.
            Przeciwstawienie czyli entropia słowna ma to do siebie że łączy gorące i zimne, ogień i wodę- tworzy CirC. Gdyż słowo musi być prawdziwe co do formy, treści ( sumy logicznej) i przekazu ( zdania logicznego). Chomsky więc badając strukturę kodowania słów dał do zrozumienia, że są języki eteryczne, endemiczne, i kodowane ( takim pierwszym kodowanym jest sanskryt), daje przykład:
            słowo – ksie ży_c-ć, księga życia oparta na systemie szóstkowym ( odnoszę do artykułu RudaWeb na temat krateru z VIX). 0-6 to podstawa geometryczna w zapisie kodowanym, gdyż potem 1 to 7, 0 to 8, a 6 przechodzi w 9, trudno to dla laika zrozumieć, ale każde z tych kodowanych czert ma swoją moc sprawczą, jest to bie gun owanie i przeciwstawianie, yin i yang, ROD, życie i śmierć, i tak w kółko – to na podstawie starożytnego myslenia ludzie dostrzegli pewne części wspólne z rzeczywistością. To co na Niebie to i na Ziemi, ale też nieśmiertelność wywodzi się z Viedy matematycznej, a formą jedną z 6 jest przekazywanie GEN, poprzez białą księgę ( nie zapisaną, pierwe jajo czyli polskie słowo GIN), świątynia światła, miała dosłownie 3 znaczenia ale skupiała się w obszarze wirującego 609 czyli ROD;a i jest tak do teraz, spójrz ROD Zina – RODZI bo następne jest Ż – Żywa – Ż dopełnia koło wewnętrzne ale zahacza o Bie, gdzie zmienia się w rzędzie Ba – Wa, czyli doświadczona Bie, O-Ya jest już na Szczycie, i tak powstają kolejne nazwy tej samej Rodziny która gdzieś 20000 lat wyruszyła być może śladami swych Przodków na zachód, po północnej stronie wysokich gór Azji, lecz zasada tworzenia słów, morficzna, i zrozumiała dla pozostałych rodzin musiała być taka sama. Dźwiękonaśladownictwo , nawoływanie, zaśpiewy miały bardzo ważną rolę społeczną i informowały o czymś ważnym.
            Niestety nasz język stał sie estetyczny i zbrutalizowany – daje przykład ob -leśny, raczej z las kojarzy się z przyrodą, prawem, ktoś dodaje „ob” – przeciwstanie do Bie, Ba, Bia, Be, Bu, Bi, By, Bo – Ob a stąd masz Oberys,- obły rys, okrągły, a takimi strukturami były Grody, Hrody, GieRody, i Herody czyli na zapis można tylko po samych słowach skojarzyć gdzie dany lud się znajdował, gdzieś wilgotnym i ciepłym miejscu, lub suchym lub mroźnym. Tworzy okrągłe struktury zapewne w celach nawigacyjnych, orientacyjnych. Niestety starożytna Grecja i Rzym nie znali zasad morficznych i wymyślali nazwy tworząc dziwne nazwy, niejednokrotnie opisując ten sam lud, który w przeciągu 20 lat przenieść się o 1000 km jako jądro Rodu, pozostawiając, cześć swoich na starych smieciach – i to opisuje księga Tura. To było logiczne, gdyż dotyczyło praw głównych – plemienia, wypracowane przez tysiące lat a nie narzucone w formie kamiennych tablic przez zmyślonego boga.
            Ta wiedza przeszkadza religijnym satrapom, uzurpatorom sprzedającym miejsce w niebie – dosłownie ( w burdelach w Bizancjum i Rzymie) z czego utworzono kościół, zupełnie wypaczając wartości demonizując – de moon – the moon, księżyć, 5 x 6, 1 x6 krwawienie ( symbol odnajdziesz w koronie ciernistej, 3 x 6 dni używać bez strachu ( za ba wa – czyli ten demon straszny, ale jak się zapłaci to jest odkupienie), 6 dni płodnych – światłych. Teraz rozumiecie logikę południa ich kulturę – więc z racji kultury to nie nasza on jest, bo u nas Szanuje sie Życie, i słowo szlachetny, sarmancki, zaszczytny odnosi się do ochrony kobiet, do szacunku do kobiet, do przyrodzonej formy wabienia, okazywania swych zalet, poprzez pracę, inteligencję, – jest całe mnóstwo czynników społecznych, sojalnych, psychologicznych, kulturowych które Krzyczą – katolicyzm to nie nasza kultura, to struktura polityczna która miała sobie uczynić podwładnymi te niepokorne ludy z północy – stąd takie a nie inne działanie południa wraz z wyrodnymi romajami – to im przeszkadzało, to że nie potrafili się dostosować do prawa Bogów czyli Roda. Dzisiaj nazwałbym to bezstresowo wychowanie z lewactwem naczelnym.
            Teraz może panowie „psorowie” zauważą ogromną logiczną dziurę w swych rozważaniach nad Słowianami – tej wiedzy nie zdobyło się w 300 lat, i jako prymitywny lud pituagralny kosami pogonił tych kulturalnych, cywilizowanych rzymsko-semicko-teutońskich zdobywców i nadludzi.
            I kwestia naukowa juz potwierdza, że ze Starej Koliby Rodu R1A – 1a, 18500 lat temu z obszaru o którym Adam, Skribha, i wielu innych pisze wyruszyła, a może podążała za znakami niebieskimi, czertami, rodzina R1a1a jako rolnicy i hodowcy. W tym czasie dokonuję się na ziemi wielkie przemeblowanie, gdyż zbliżał się do orbity księżyc który stał się sprawcą wielkiego kataklizmu i zlodowacenia północy – cytuje dr. Woźniaka. Późniejsze wierzenie, legendy i podania, opisują ów walkę Słońca i księżyca, o walce na niebie, ale świadkami tych wydarzeń byli Nasi Przodkowie, wg prawa o którym wsopmniałem powyżej.
            Polaris – jasny de moon, co skuwa ziemie na śmierć – kolor niebieski, śrebrny, gwiazda polarna stała się nowym wyznacznikiem środka zimnego piekła weli, więc opis religijny odnosi się do fizycznych bytów które wpływają na jakość i długość naszego cyklu życia, a nie decydują o wyborze miejsca życia pozaziemskiego.

          • To Czaropani, Czarcipani, Czarnopanowie, Panowie – wcześniej z Gór Panów – Uralu, a potem z Panonii i Gór Harskich – Kharpat (Księga Ruty)

          • Panie Czesłąwie zgadza się, tylko to co kiedyś u Pana napisałem, CzaroPanowie, przynieśli matematykę opartą na 10 palcach a nie jak do tej pory na systemie szóstkowym. System dziesietny nie został  wymyślony przez Arabów, ale został stworzony w celu dokładniejszego odmierzania czasu, czyli przesuwania się w ślad za słońcem lub księżycem – chodź i tak głównym systemem SoLa, CO LA da, jest system szóstkowy, któ©y nadawał się do Cirćzenia czyli kreślenia znaków graficznych w celu uzyskania geometrii ( rondele) a znów system dziesiętny powodował, że powstały cyfry niewymierne.
            Bardzo ważne były punkty odniesienia, a takimi były wzgórza, ale na równinach trudno o takie punkty, więc tworzono ów miejsca MOCY.
            Czy coś już wiadomo o pracy Piotra Makucha?

      • @ADRIAN LESZCZYŃSKI
        //Nie ma też żadnego dowodu, że ta ludność przybyła na ziemie polskie w okresie rzekomej migracji rzekomo skandynawskich Gotów (I w. n.e.)

        Także rzekomo w I w. n.e. bo co do czasu to też nie ma żadnych dowodów. Historycy myślą, że Gothones byli na ziemiach polskich od czasu I w, ale zapominają że wcześniej wizytował ich Pyteasz w IIw. p.n.e. W Pliniuszu: Pytheas says that the Gutones, a people of Germany, inhabit the shores of an estuary of the Ocean called Mentonomon, their territory extending a distance of six thousand stadia; that, at one day’s sail from this territory, is the Isle of Abalus, upon the shores of which, amber is thrown up by the waves in spring, it being an excretion of the sea in a concrete form; as, also, that the inhabitants use this amber by way of fuel, and sell it to their neighbours, the Teutones.
        Czyli wg Pyteasza w IIw pne Gutoni zamieszkiwali Germanię, a ta nie obejmuje Skandynawii. Suiones Tacyta to oczywiście Sibini Strabona, wymienieni obok innych ludów słowiańskich, czyli Świanie (Wagirowie, nazwa od bogini Śwy, Siwy czyli bogini morza*), a nie żadni Szwedzi. Wtedy Skandynawię wyobrażano sobie jako wyspę, więc cieśnina Kattegat bez problemu może być owym Tacytowskim morzem poza Suionami. Moim zdaniem Goci to inna nazwa Circipanów i te 6000 stadiów pewni oznaczało wspólnotę słowiańską sięgającą na zachodzie celtyckich Teutonów, którzy w Ptolemeuszu są małym plemieniem niedaleko ujścia Suevus (Łaby).

        Moim zdaniem byli jacyś migranci ze Skandynawii w wiekach III-V n.e. (jest w Jordanesie mowa o Vividarii) i oni przyjęli słowiańskie nazwy miejscowych Gotów i Wandali.

        *inaczej Sobótki, Ślędzy, Marzanny, Sowy – czyli Minerwy, (słowo „śl” oznacza nerw, (słanie, przesyłanie), więc myśli=minerwy, menrva-myśl) planeta Śwa, czyli Neptun,rządzi rybami, egzaltuje się w bliźniętach, stąd wzięła się nazwa śledziony (część ciała odp. bliźniętom), bogini ryb także zarządza wszystkimi 7 czakrami a one odpowiadają z’mysł’om).

      • @Adrian Leszczyński
        //Gdzie wasza pustka osadnicza między IV a VI wiekiem???
        Spojrzałem właśnie na filmik z paranaukowa propagandą turbojagiellonów z cafe „”””nauka”””” i widzę, że wciąż nie odpowiedziano na Pana pytanie: „Aby nie umknęło zasadnicze pytanie do pana M. Przybyły, powtórzę je raz jeszcze na końcu tego wpisu: czy była ta fizyczna wymiana ludności na ziemiach polskich między IV a VI wiekiem czy jej nie było? Jakie jest Pańskie zdanie?”
        Czy Pan Przybyła odpowie w końcu? Czy dalej będzie udawał, że nic nie słyszy?

        • Guślarzu, piszesz do mnie?
          To odsyłam do mojej odpowiedzi powyżej, gdzie napisałem ze akurat w pustkę osadniczą, czy zupełną wymianę ludności.

          Myślałem ze zaznaczając obecność haplogrupy (I-L1237) z kultury wielbarskiej, w dzisiejszej ludności polskiej (w relatywnie małej ale widocznej ilości), pokazało że uważam że członkowie kultury wielbarskiej (a przynajmniej ich część) została na terenie Polski i są przodkami (przynajmniej części) dzisiejszych Polaków. ‚

          Jeśli to nie było wystarczająco jasne, to przepraszam.

          Ale jeśli chodzi o Ryby i Marzannę – Franciszek Walczowski (członek Koła Czcicieli Światowida, którego artykuł z 1981 jest pierwszym znanym mi zapisem o Marzannie także będącej znanej jako Nurta, bądź Ponurzyca, łącząc ją z Nerthus opisaną przez Tacyta) – zasugerował w numerze z 1981 w artykule w czasopiśmie Urania że u Słowian Marza/Marzanna i znak Ryb było kojarzone z planetą Venus. (Co sens, jako że naprzykład u Greków in Rzymian, znak Ryb reprezentowały Afrodytę/Venus i Erosa/Kupida, przemienionych w dwie Ryby, by uciec i schować się przed apokaliptycznym potworem Tyfonem).

          W klasycznym artrologii, Władcą znaku Ryb był nie Neptun, ale Jowisz. Neptun jako Władcą znaku Ryb, jest znacznie bardziej współczesnym wymysłem, jeśli mającym sens.

          • @Łado616
            „To odsyłam do mojej odpowiedzi powyżej, gdzie napisałem ze akurat w pustkę osadniczą, czy zupełną wymianę ludności.(nie wierzę)”
            Nie zarzucam wiary w pustkę osadniczą Panu, tylko Panu Przybyle, przypomniałem Panu Adrianowi i ogółowi forum, że Pan Przybyła wykręca się od odpowiedzi.
            „Neptun jako Władcą znaku Ryb, jest znacznie bardziej współczesnym wymysłem”
            Czy aby na pewno? To tylko według oficjalnej astrologii. Trimurti to nic innego jak Uran, Neptun, Pluton. Opis Trimurti jest tożsamy z opisem działania tych planet przez współczesnych astrologów. W Kratylosie wyraźnie napisano że bogowie to planety. Także nazwy planet nie są przypisane im jakoś na podstawie mitologii, tylko są to nazwy własne tych bogów/planet. Więc skoro Neptun był znany w mitologii a wiemy, że bogowie to planety to wiemy, że Neptun to pewna planeta.
            A tu dowód definitywny, że nie jest to wymysł współczesny, zoroastryjski fragment: http://www.snowcrest.net/sunrise/APlanets.htm

            //znak Ryb było kojarzone z planetą Venus.
            Tak ryby mają egzaltację Wenus
            //zapisem o Marzannie także będącej znanej jako Nurta, bądź Ponurzyca, łącząc ją z Nerthus opisaną przez Tacyta)
            Czytałem to. Ale bogini opisana przez Tacyta to bogini Ziemi i odpowiadająca moim zdaniem dożynkom. Dożynki są podobne zapustom, więc może stąd się bierze wrażenie podobieństwa z Marzanną. Czy zatapiana mogła być tylko Marzanna czy może jednak także Dziewanna-Verta? Zatapianie kojarzy się z Marzanną, ale zostało napisane że Nerta to bogini ziemi, czyli ktoś jak Demeter, Ceres, Pomona, Vertumnus.
            Marzanna jest mylona z Dziewanną a ta z Ziewanną. Moim zdaniem są to trzy różne boginie. Tak samo Marzanna jest boginią obfitości jak Dziewanna, lecz nie jest nią samą. Dziewanna odpowiada pannie i to inaczej Siemianna (bogini ziemi, rodziny) albo Mierzanna (bogini ‚miary’, pracowitych poszukiwań, analizy, odwrotnie do ‚wiary’ ryb). Może się ona inaczej nazywać Zmienna (jak Zemiennik) albo Verta (jak Vertumnus bóg ziemi, dożynek, Wertowanie to zmienianie). I myślę że imię Verta jest jej imieniem, napisałem też o tym pod artykułem Rudaweb o Nurcie. Uważam, że jest to możliwe by pierwotny zapis Nerty był Verta, proszę popatrzeć na analizę Germanii Tacyta Weishaupta i różne warianty zapisu, np. Nuithones są też Vuithones.
            Co do imienia Ponurzyca to jest wymyślone i nie pasujące do bogini morza, marzeń i mądrości czyli Marzanny, Sobótki, Ślędzy, Soboty, Sowy, Myśli, Śwy, Kupały inaczej Ateny, Minerwy, Kybele.

      • Adrianie, mam wrażenie, że w ferworze dyskusji na YouToube z P. Linetty et consortes (średnio udanej zresztą), uruchomiłeś się nadmiernie i tradycyjnie wszystkich oponentów (w tym moją skromną osobę. Pseudohistoryk?? Historyk amator jeśli już 😎) zacząłeś zbiorczo wrzucać do drużyny hajlujących garnków itp. Nie mam siły tego po raz kolejny prostować. Tak po prostu masz. Zainspirowało mnie to jednak do zapoznania się z Twoją twórczością, w tym sztandarowym artykułem w roczniku „F H-S” Po pierwszym czytaniu mogę stwierdzić, że bardzo selektywnie podszedłeś do źródeł, ale że poważna recenzja takiego tekstu wymaga czasu pozwolisz, że wszelkie swoje uwagi przedstawię za jakiś czas. Bywaj.👍

  23. Zgadzam się z tym wywodem Autora. Szynka podawana w gorącym klimacie Kartaginy, powinna być bardzo świeża. Inaczej, zamieniała się w truciznę. Termin „modre”, oznacza morfemicznie od „mo – at/od – re/ra” ;
    „ma – moc/siłę” skąd pochodzi znaczenie jako coś „pięknego” lecz wtórnie, bo od „młodego/świeżego”. Stąd „modra kapusta” to po prostu, „młoda kapusta”. Całe zdanie, w tym sensie widział był podobnie jak Autor, acz nieco prościej, w tłumaczeniu;
    „skąpią – modra, jad zrzynka!„. ; „skąpią/żałują modrej/młodej/świeżej, jad/truciznę zrzynkają/obrzynają/urzynają/okrawają”. Oznaczałoby by to, że w tej karczmie, „stara szynkę okrawają z trujących, starych brzegów, bo żałują świeżej”. Typowy sposób doprowadzania do „świeżości” poza myciem i nacieraniem oliwą, nieświeżego mięsa na wagę w marketach.

    • Modro kapusta to czerwona kapusta w moich stronach zwana ,,siwo,, .Modry to kolor ,,niebieski,, a nie ,,młody,,

      • „Modry to kolor ,,niebieski,, a nie ,,młody,,”
        Jeśli,
        prasł. *voda < praindoeur. *wodr to modra znaczy świeża w znaczeniu nie wyschnięta,młoda wypełniona "wodrą".Gdy zerwane jabłko traci świeżość, skórka marszczy sie gdyż jabłko traci wodę – wodrę
        modre =m(ma)+odrę(wodę)=świeże
        Oczywiście to samo odnosi się do koloru bo niebieski to umownie kolor wody..

        • Modry to nie ,, młody,, i nie do końca ,, świeży ,, modry to ,,niebieski żywy,, w przeciwieństwie do sinego tj ,,niebieskiego martwego ,, choć i tu jest problem bo modrak bodajże w słowackim to siniak 🙂

        • Wygląda na to że modry może być tak ,,żywy,, jak i ,,martwy,, . Świeży to raczej zawsze ,,żywy,, a żywy to nie zawsze ,, świeży,, ,,Wypełnione ,,wodą to przede wszystkim żywe i może być młode jak i stare

  24. Ja tak bym to ułożył, moim zdaniem najbardziej „kluczowo” dla zrumienia, które nie odbiega szczególnie od krytykowanego przez Autora artykułu: WEWNĄTRZ SINI GOCI, SKĄPIĄC MĄTWIĄ, JADZIE DRĄŻĄC.
    W moim rozumieniu: WEWNĄTRZ (oczywiste); SINI („bladzi, śniadzi”, co jest grą słowną wspomaganą poprzez resztę zdania) GOCI (oczywiste), SKĄPIĄC (głównie chodzi chodzi o to, co w tłumaczeniu „ubolewając”) MĄTWIĄ (czyli /mącą/; /mącić/ to „Mętlić, mącić, wichrzyć, gmatwać, bałamucić”; pokrewne bardzo z /martwić/; /modrzeć/ to to samo, co „sinieć”, a /siny/ to „śniady”, skąd mamy /ŚNIADANIE/ przecież; a więc Ci Goci „przekomarzają się” przy „śniadaniu”); JADZIE (/jadzić/, czyli „gniewać się” albo druga opcja — /jaić/ — „marudzić, guzdrać” — czyli „gniewy[anie]” „marudy[zenie]”); DROŻĄC (/drożyć/ czyli upijać [się], bo /napój upojny/ — /upajając/ z /drożyć/ spokrewnione, są to odpowiedniki słowa /wtrącać/, w angielskim zaś jest /drag/, to wszystko ma wiele różnorodnych pokrewieństw i na pewno /drink/ jest jednym z nich, co można wywodzić od Staro-Słowian; w końcu mamy /wpoić/, co znaczy „wdrążyć”)”.

  25. To co pisze Web na temat citz ma głęboki sens, a eils nie ma. Takie skróty występują w dziełach antycznych np. ja pamiętam z tego manuskryptu Tacyta (Aesinas – to ten manuskrypt którzy chcieli zdobyć naziści wysyłając nawet oddział specjalny) https://iiif.lib.harvard.edu/manifests/view/drs:425333309$1i na seq 150
    jest tu verborum, zapisane uerbo+ligatura zamiast Suevorum.
    Trochę dalej jest Hermundundorum (Hermundo+ligatura).

  26. My tu gadu gadu, a tymczasem:
    https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/budimex-muzeum-historii-polski,141,0,2407565.html
    Budowa zajmie około 2 lat, potem jeszcze rok urządzania. Myślę że te dwa lata to jest czas dla wszystkich którym zależy na prawdzie o historii Polski żeby się skrzyknąć i zadziałać. Wiem, że może sprawa wygląda beznadziejnie biorąc pod uwagę katolstwo u władzy, no ale trzeba też pamiętać że już dość niedługo wybory… Trzeba zawalczyć o przynajmniej polemiczne podejście do starożytnej historii Polski i Polaków, żeby nie musieć tam oglądać bzdetów z obecnych podręczników szkolnych. Chociaż oczywiście znając życie, zapewne na przygotowanie merytoryczne muzeum już zacierają lepkie łapki betony z UJ i tym podobnych.

  27. „Przytoczę tylko – niemal współczesne Prokopiuszowi – stwierdzenie Jordanesa, że Wandalowie oraz słowiańscy Antowie i Sklawinowie jednej są krwi i wspólnego pochodzenia.”
    Panie Web widzę że poprawianie dawnych historyków weszło Panu w krew 😎 W podanym fragmencie Jordanes pisał o Wenetach nie Wandalach i wg mnie rozróżniał te ludy.

    • I tu mamy klasyczny przykład jak weryfikować niejasności w źródłach nowymi naukami pomocniczymi historii, jak np. genetyka. Ponieważ są rozbieżności w interpretacji etnosu określanego jako Wendowie/Wenedowie/Wenetowie/Wandalowie to przyłóżmy „szkiełko i oko”. Ten laboratoryjny ogląd szczątków oraz współczesnych genomów pozwala nam zaliczyć ten lud do Y-DNA ogólno i zachodniosłowiańskiego. Ponieważ dziś największe natężenie tego genotypu jest w Polsce i Łużycach, a występuje on tu nieprzerwanie od co najmniej III tys. p.n.e., zaś przekazy wskazują te ziemie jako kolebkę Wenetów/Wandali, to równanie jest rozwiązane.
      Jeśli ja poprawiam źródła, to co Pan powie o przypadkach: ‚citz’ – ‚eils’/’hail’ lub ‚Suevi’ – ‚Sweben’/’Schwaben’?

      • Dostrzegam subtelną różnicę. „Citz” – „eils/hail” jest być może błędną i niedopuszczalną poprawką z tym, iż czytelnikowi przedstawia się brzmienie oryginalne i może on sam ocenić czy jest to prawidłowe. Pan natomiast przypisał Jordanesowi określenie, którego on nie użył, czyli napisał Pan nieprawdę. Jordanes w innym miejscu pisał o Wenetach a w innym o Wandalach rozróżniając ich. To, że Panu się te ludy zlewają jest Pańską interpetacją a nie Jordanesa. Naprawdę dziwi mnie, że dopuszcza się Pan takich lapsusów. Prowadzi Pan blog o ugruntowanej renomie, cytowany w internetach i ten przekłamany niby cytat z pewnością również zostanie powielony i bedzie wykorzystywany jako rzekomy dowód na słowianskość Wandalów, co sławy raczej Panu nie przyniesie.

  28. Nie wiedzieć dlaczego z jednej strony usilnie kwalifikuje się Wandalów jako przodków dzisiejszych Germanów a z drugiej nominuje ich się Słowianami. Wandale to wspólnota różnych ludów wśród, których były różne szczepy, między innymi Hariowie i Słowianie. Tacyt mówił o nich, że „walczą nocą, budząc trwogę już samym wyglądem i marą żałobnego wojska”. Na czele tej wspólnoty we wczesnym okresie stanął pierwszy znany król, noszący słowiańskie imię Wisimar (Wyszomir). O zróżnicowanym pochodzeniu Wandalów wspomnieli zresztą RUDAWEB. Cytat z nieświeżą szynką w roli głównej jest dobrym tropem, bo niby dlaczego goście w szynku północnoafrykańskim mieli mówić po germańsku. Nie rozumiał tego poeta rzymski, a zapisał tok słów bez uwzględnienia melodyki wypowiedzi, czyli tak jak mu się wydawało.

          • W trakcie śledzenia teorii o pochodzeniu nazw tacytowych spotkałem się z taką teorią (nie pomnę już „dzieła”, które roztrząsało to zagadnienie), że Hari jest od staroduńskiego ‚harja’, czyli szczotka, bowiem mieli ci Harowie nosić niedbałe fryzury. „Szczotki” to oczywiście żart 🙂

          • „Naszym jednoznacznie rodzimym słowem które nawiązuje do nazwy Scytów jest Szczyt herb, lud herbowy szlachetny, szczyt jest to też góra (sansk. czoti – szczyt, s’czoti, szczotka-wiecha i góra-szczyt tak jak fińskie harja – wiecha (szczotka~miotła), harju – wzgórze, czyli Harowie od gorjahorja) czyli Scyci-górale czyli Hor’mani-Hor’waci, u naszych kronikarzy Szczyt miał być synem Herkulesa wnukiem Ozyrysa(K’ozyra), czyli Herkules był albo synem Ozyrysa albo jego zięciem, Ozyrys sentymentalny władca
            zmarłych przypomina Hadesa, bogiem-królem Lachów jest Nyja władca Nawów czyli zmarłych, kłania się tu też armia zmarłych – kościoboków czyli Harów inaczej chochołów, etymologicznie słowo Hades wydaje się być związane z czeskim hadi czyli wąż ~ z węża, co znów się łączy z Smokiem – Wężem Zmajem Goryniczem zniczem – ogniem z góry zwanej Łysą Góry.”

    • Moim zdaniem za czasów Tacyta to związek Lygii był w pełni słowiański, świadczą o tym słowiańskie nazwy plemion. Później mogli się wymieszać z przybyszami ze Skandynawii. Mogli nie znaczy że musieli, ale dopuszczam ewentualną możliwość. Jak dla mnie imiona Wandalów są słowiańskie:
      Godigisclus -Godzisław, Genseric czyli Gąsiorek (Gąsisław) czyli „gracz”, od gąść – grać na instrumencie, Guntamunt czyli Gędzimunt (od Gędźba-muzyka)
      Thrasmunt, jak Thrasco (Drożko), Drożmunt (munt to końcówka analogiczna do mir, mir odnosi się do panny, munt do wagi), Gelimer – Żelimierz

  29. Ja bym poszedł innym tropem. Jakie słowa zapamiętują tubylcy, gdy hałaśliwa i dobrze się czująca we własnym gronie grupa naszych rodaków (turystów) będzie biesiadować przy sąsiednim stole? Zapamiętają słowa na „k”, na „h” i na „p” ale głównie w użyciu będzie nieśmiertelne „k…mać”.
    Wydaje mi się, że przynajmniej pierwsza część tego zdania może być przekleństwem. https://pl.wikipedia.org/wiki/Zab%C3%B3jstwa_dokonane_przez_rodzin%C4%99_Zakrzewskich
    W dawno zapomnianej sprawie rodziny Zakrzewskich, matka i żona morderców (prosta kobieta ze wsi) odprawiała dziwny rytuał ze świecą, wypowiadając słowa „Niech …/nazwisko/ …SKAPIE”, w znaczeniu „niech umrze”. W językach słowiańskich ale też w innych, najmocniejsze przekleństwa odnoszą się do matki adwersarza. Przy czym czasem chodzi o śmiertelną obrazę, czasem o wyrażenie ogólnej niechęci czy pogardy a czasem, gdy brakuje słów, o wyrażenie najbardziej prostych emocji. Więc może tak:
    ” citz skapie mać” czyli klątwa/przekleństwo ” niech ci matka umrze” lub nawet
    ” /niech/ cyc skapie (uschnie) (twojej lub ich) matce” ” ja trinkam/trącam się/ w znaczeniu trącam się kielichem. Jeśli to byli nasi, to przypuszczam, że dobrze się czuli w swoim gronie ze świadomością zupełnego niezrozumienia przez miejscowych. Mogli to powiedzieć w znaczeniu „Pies was …trącał, my pijemy”

    • W moich stronach w XIX w o ,,swoich,, się mówiło że umarli ,natomiast żyd nie umierał on skapywał wiec było to określenie perioratywne …jak najbardziej mogło to być przekleństwo ,,niech skapie od sinej jadem szynki ,, paraliż po jadzie kiełbasianym nie należy do przyjemnych

    • jakim cudem Rzymianie jakieś barbarzyńskie „skampam modraja jad izrunuka” po wczesnoprasłowiańsku (1 w. n.e.) zapisali jako „Iandrincam”, ty chyba Rudaweb wie

        • Ale się zakręciłeś… Nie wiem co odpowiedzieć, choćby z tego powodu, że „iadrincam” ktoś tam w naukowym świecie wymyślił jako „jah drigkan”, ja zaś proponuję „jad zrzynka” (w zapisie łacińskim: „iad rinca”).
          Tak więc tego, no… Pobawiłeś się, ale następne tego typu komentarze nie zostaną dopuszczone.

          • Nie dziwię się, że nie wiesz, jak odpowiedzieć. Więc jeszcze raz powoli, żebyś zrozumiał: Gdyby było tak jak piszesz, to Prasłowianin wypowiedziałby takie zdanie mniej więcej tak:
            skompom modraja jadu izrunuka,
            to znaczy że język prasłowiański zawierał wtedy pewnie jeszcze dyftongi a nie samogłoski nosowe, więc ą, ę wymawiał jako am/om. To pierwsze więc nie skapa, tylko skompom. To Rzymskie ucho mogło zapisać jako skomopomo albo skamapa itepe, ale nigdy jako skapa, tj. usuwając „m”, które było słyszalne. Po drugie jad albo wcześniejsze jedu, w czasach o których mowa mogło być wymawiane jeidu albo podobnie. I wreszcie szynka. Nawet gdybyśmy sobie wyobrazili że to nie niemieckie Szunken, albo podstawili tam zrzynkę (Prasłowianin wymówiłby to w I wieku mniej więcej jako izrunuka)… Całość daje coś, co nijak nie da się zapisać po łacinie tak jest zapisane, to iad rinka itp. Więc cała teoria bierze w łeb.

          • A skąd wiesz, że Prasłowianie mówili, jak piszesz – masz jakieś nagrania z 5 w.?

          • Bardzo dobrze, że sam przyznałeś, że nie masz potrzebnej wiedzy o gramatyce historycznej języka prasłowiańskiego. A teraz oceń sam, tylko uczciwie i obiektywnie, czy to całkiem okej pisać o czymś takim bez potrzebnej wiedzy. NIe żebym drwił, tylko stwierdzam fakty. A teraz pomyśl, jak wygląda to etymologizowanie przez tzw. turbosłowian różnych słów, nazw itp., jeżeli nie wiedzą, jak one mogły wyglądać tysiąc, dwa tysiące lat wcześniej. A że wiemy , jak mniej więcej brzmiały, to pewne.

          • Nigdy nie twierdziłem, że jestem lingwistą. Mam wykształcenie historyczne, które pozwala mi co najwyżej stosować różne teorie lingwistyczne do odtwarzania dziejów. Z przykrością i beztroską profana stwierdzam, że tradycyjne językoznawstwo historyczne jest mało przydatne do śledzenia rozwoju języka słowiańskiego sprzed Średniowiecza. Po pierwsze, niestosowanie źródeł pisanych w językach słowiańskich przy użyciu znaków oddających właściwe brzmienie głosek. Po drugie (związane z pierwszym), odrzucenie w oficjalnym nurcie rekonstrukcji słowiańskich alfabetów (runicznego i winczańskiego). Te pierwsze i drugie można streścić jako brak „nagrań”. W kontraście – jestem pewien, że ‚citz’ to nie ‚eils’, bo znane są liczne „nagrania” łacińskie (co nie przeszkodziło „certyfikowanym” naukowcom, by dokonać jawnej manipulacji). Po trzecie, metodologia stworzona głównie przez Niemców, którzy nie są w stanie zapisać dźwięków słowiańskich we właściwym brzmieniu, a źródłosłowy pochodzenia słowiańskiego traktują jako germańskie. Po czwarte, ogólnie naukowcy zachodni „myślą” swoimi ojczystymi językami i raczej nie powinni zabierać się za analizowanie inskrypcji, które kontekst historyczny wskazuje jako możliwe słowiańskie. Generalnie lingwistyka jest mało precyzyjna i obarczona spekulatywnością. Próbują temu zaradzić naukowcy poprzez wprowadzanie metod matematycznych (Alinei, Mańczak, Swadesh, Perdih, Gray, Atkinson, Garret czy Chang). Te bardziej ścisłe dociekania prowadzą do wniosku, że protosłowiański powstał ok. 9,5 tys. lat temu i zaczął różnicować się na Bałkanach i w Europie Środkowej ponad 7 tys. lat temu i od tego momentu dziejowego wszystkie kategoryczne stwierdzenia, że dany wyraz miał jedną formę na terenie całej Słowiańszczyzny są nieuprawnione. Stąd tradycyjni językoznawcy nie mogą wypowiadać się autorytatywnie, bo to mniemanologia. Mogliby tak postępować, gdyby mieli owe „nagrania”, o które Cię spytałem. Takimi „nagraniami” dla historyka są np. wykopaliska archeologiczne i odczytanie genomów. Jeśli chodzi o funkcję wykopalisk to sprawa nie budzi kontrowersji. Natomiast w przypadku genetyki mamy niesamowicie ważny, niepodważalny dowód – owo „nagranie” jest kodem wklejanym przez naturę precyzyjnie przez pokolenia danych ludów i do tego związanym z reguły z ich etnosami. Do tego to „nagranie” nie podlega spekulacjom – jest po prostu obiektywny wynik. Tak więc modele matematyczne i analizy genetyczne mówią, że w kolebce Wandalów od tysiącleci żyli Słowianie, a więc owi Wenedowie/Wandalowie byli Słowianami. Nie twierdzę, że moje odczytanie tego „gockiego” wtrętu jest bezbłędne, ale stwierdzam, że przyjęte w nauce „oficjalnej” jest tendencyjną manipulacją, która stała się możliwa dzięki m.in. spekulatywności tradycyjnej lingwistyki.

          • Masz rację, że w tej nauce (jak chyba w każdej innej humanistycznej) zdarzają się pomyłki, błędy, nawet przekłamania czy manipulacje. Nie masz racji, że to dyscyplina nieprecyzyjna i we wszystkim, co napisałeś dalej.

          • Jeżeli – jak inne humanistyczne – jest podatna na manipulacje, to znaczy, że brak jej precyzji godnej bezwarunkowego zaufania. Stąd każda teoria powinna być weryfikowana narzędziami nauk ścisłych. Jeżeli nie ma odpowiednich narzędzi, to owa teoria nie może być uznana za prawdziwą, a co najwyżej za mniej czy bardziej prawdopodobną. Tylko w ten sposób można uciąć wszechwładną spekulatywność i wpływ ideologii, polityki czy religii na np. oficjalną wersję historii.

          • to historia też powinna przestać istnieć.
            Spróbuj udowodnić matematycznie, że Napoleon Bonaparte nie był na biegunie północnym. Albo że Saladyn zdobył Jerozolimę w 246 roku p.n.e.

          • O widzę, że przeszedłeś do chwytów „ad absurdum”. Jestem odporny na takie manipulacje. Salon dyskusyjny to nie NAUKA, ale rozrywka umysłowa. W przypadku Napoleona i Saladyna mamy wiele pokrywających się przekazów źródłowych z epoki, a więc nie musimy odwoływać się do matematyki czy genetyki, jak w przypadku starożytności słowiańskiej. Nie udawaj Greka 🙂

        • @UBAWIONY
          //Gdyby było tak jak piszesz, to Prasłowianin wypowiedziałby takie zdanie mniej więcej tak:
          skompom modraja jadu izrunuka,
          Coż za turboprypecka mądrość. Dobrze że Rudaweb nie kasuje takich komentarzy można się uśmiać
          // Więc cała teoria bierze w łeb.
          Chyba cała teoria o jednolitym prasłowiańskim języku. Przypomnę że Germania Tacyta jest przepełniona Słowiańskimi nazwami, co oznacza że Słowianie zajmowali wtedy ogromny obszar, więc na pewno słowiański język nie był wszędzie jednolity od Renu po Wołgę. Słowiańscy Guttones byli w Germanii i graniczyli z Teutonami w II w.pne zanim jeszcze pseudogoci rzekomo ruszyli się ze Skandynawii rzekomo w I w. n.e.

          • @ubawiony
            „jak wygląda to etymologizowanie przez tzw. turbosłowian różnych słów, nazw itp., jeżeli nie wiedzą, jak one mogły wyglądać tysiąc, dwa tysiące lat wcześniej. A że wiemy , jak mniej więcej brzmiały, to pewne.”
            To, że „wiedzieliście”, że była pustka osadnicza to też było „pewne”. Pewnik jest taki, że jeśli mówicie że był jednolity język prasłowiański, to na pewno było na odwrót. Przecież pseudobadacze języków indoeuropejskich nawet nie wiedzą co znaczy Tyr – Tur, Wół, Byk i kojarzą go z Tiwem, Dis Paterem, czy jeszcze gorzej z Zeusem.

        • Nic nie wskazuje na to, że dyftongi były przed nosówkami i nic nie przeczy temu, że było odwrotnie.

  30. A Komisja Europejska podobno jest wielonarodowa, więc dlaczego rozpoczynając obrady wykrzykują :: Wielki Komisarz – HEIL, HEIL, HEIL…!!! ;-)))

  31. Wandalowie ,,pociotki ,, kultur pucharów lejkowatych /ceramiki sznurowej mówiący słowiańskim językiem ? Niemożliwe …przecież w mieszanym języku polskim jest mnóstwo odwandalskich germanizmów 😉

  32. A swoją drogą ‚heil’ to czasem nie od naszego ‚chwała’? Raczej ciężko byłoby w drugą stronę, bo zapożyczając raczej się ujmuje niż dodaje.

  33. Od dawna nie miałem wątpliwości, że te słynne zdanie jest zmanipulowane przez niemieckich fantastów. W ślad za nimi bzdety powtarzają nasi turbokossiniarze, turboprypeciarze i turbogodłowszczaki. To samo dotyczy licznych imion rzekomo germańskich, jak np. słynny Godegisel, którego inne starsze formy brzmiały: Godigisl, Godigisclo, Goidisclos, ewidentnie kojarzący się ze słowiańskim Godzisławem. Napisałem już na ten temat dwa artykuły ( http://www.taraka.pl/slowiansko_brzmiace_imiona_germanow , http://www.taraka.pl/krolowie_herulow_i_wandalow ), ale w obecnym roku nt. imion miał powstać kolejny. Zabrakło tylko czasu, choć wersję roboczo-brudnopisową już mam. Ta tzw. nauka to w istocie rzeczy prusacka pseudonauka. Polega ona na tym, że stare słowa na siłę dopasowuje się do współczesnych j. germańskich, czasem przekraczając granice nie tylko dobrego smaku, ale zwykłej głupoty. Pisałem o tym m.in. w artykule https://bialczynski.pl/2016/04/27/adrian-leszczynski-mugilones-svarines-silingowie-i-slezanie/ , gdzie Kossinna i inni prusaccy mitomani na siłę próbowali z czysto słowiańskiej nazwy starożytnego plemienia „Mugilones” zrobić absurdalne „Ailuaikonas”, „Alugiaonas”, „Turkilonas” czy „Bugidonas”, bo im czysto słowiańska nazwa starożytnego GERMAŃSKIEGO imienia nie pasowała do szowinistycznej, prusackiej, chorej ideologii, która dominuje obecnie na polskojęzycznych uniwersytetach, zwłaszcza tym z Krakowa.
    Panie Smyxx, czy Pan naprawdę nie widzi absurdów tej oficjalnej pseudonauki ukształtowanej na polityczne zamówienie psychopatów, którzy wywołali dwie wojny światowe??? Czy pan nie widzi zwykłej głupoty jej głosicieli???

    • Adrian Leszczyński
      A co w przypadku tych dwóch zdań obchodzą nas Niemcy ? To nie oni je zredagowali lecz Wandale i Goci czyli dwa konkretne plemiona , których od dawna nie ma i po których prawie nic się nie zachowało bo z uwagi na brak „zdolności kreacyjnych” nie zdołali na żadnym obszarze ( kultura,sztuka,literatura , nauka ,religia ,prawo) wprowadzić na tyle istotnych pomysłów by się utrzymały z korzyścią dla ludzi nawet do dzisiaj czyli udział Wandalów i Gotów w jakimś progresie całej Europy jest żaden , wprost przeciwnie ,trzeba ich postrzegać jako siły destrukcyjne bardziej zdolne do niszczenia niż budowania , co cechowało ludy germańskie oraz np Hiszpanię i Portugalię jako spadkobierców po Wizygotach .Nie trzeba badać żadnych kości a jedynie prześledzić losy Europy , kto zawsze przejawiał największą agresję , kto podbijał i kolonizował świat ? Jest zupełnie niezrozumiała chęć kojarzenia tych dwóch plemion ze Słowianami , tu warto zauważyć ,że gdy w okolicach VIII wieku Frankowie się ucywilizowali , to ich kronikarze, barbarzyńskich Awarów zaczęli nazywać Wandalami , nieco później kronikarze „niemieccy” zastosowali ten sam zabieg wobec Słowian czy samego Mieszka nazywając go Wandalem , przy czym nie miało to żadnego związku z dawnymi Wandalami lecz chęcią przedstawienia go jako barbarzyńcy .

      • Ale bzdury, hehe… Rozśmiesza mnie to jak współcześni mitomani lepiej wiedzą od dawnych kronikarzy co ci chcieli przedstawić i jak kogo opisać.
        Ja wiem, że wy turboprypecie nie chcecie badać kości, bo te kości (choć jeszcze bardzo słabo zbadane) już pokazują, że nie było żadnej wymiany ludności na ziemiach polskich między 4, a 6 wiekiem n.e. Podważają tym samym fundament waszej bezdennie głupiej doktryny. Dlatego tak wam one wadzą.

        • Inni turboprypecie twoierdzą zaś, że dawni kronikarze pomylili się łącząc Słowian – Wendów z Wandalami, bo oba wyrazy podobnie brzmią 🙂 Jeszcze inni ubzdurali sobie, że Słowian Zachodnich nazwano „Wandalami”, gdyż kiedyś mieszkali na zachodniej Słowiańszczyźnie Wandalowie i że po prostu przeniesiono nazwę dawnych mieszkańców tych ziem na nowych mieszkańców. To samo zresztą tyczy się nazwy „Wendowie”. Mało twórczy byli ci kronikarze, że nie wymyślili niczego nowego. Mogli przecież nazwać Słowian mianem „Prypecie”, a nie mylić ich z dawnymi mieszkańcami. A teraz Smyxx twierdzi, że pod określeniem „Wandalowie” miano na myśli wyraz „barbarzyńcy”. Szkoda Smyxxie, że po prostu nie użyli słowa „barbarzyńcy”. Zastanawia mnie też gdzie i kiedy spotkałeś żyjącego w X w. Gerharda z Augsburga, że ci powiedział co miał na myśli pisząc o Mieszku I jako o księciu Wandalów. Skonstruowałeś wehikuł czasu??? Mógłbym z Tobą zabrać się w podróż w dawne czasy? Coś kosztuje taka wycieczka? Opatentowałeś ten swój pojazd??? 🙂

          • „Barbarzyńcy, wyraz macedoński Bara ~ Słowo, więc Barbarzyńca synonim imienia ~ narodowości Słowian.” Księga Popiołów.
            smyxx dawaj wincyj! XD

          • W takim razie proszę się zapoznać z kroniką Marcina Kromera z XVI wieku bo ten „mitoman ” już wtedy zdemaskował wszystkie bzdury o słowiańskości Wandalów ,podam kilka zdań z jego kroniki :
            //….ja dotąd na tom się sadził ,chcąc ukazać ,że naród Słowiański z Dalmackim ,Illiryckim i Wandalskim narodem za jeden rozumieć nie potrzeba //
            //wszakże tym samym dowodnie pokazać się nie może aby Słowak i Wandalin jedno z sobą byli //
            //…Słowacy na siedliska Burgundionów i Wandalów od Stylikona poruszonych i ojczyzny wyjechałych ,przenieśli //
            //…Wandalowie gockiego i niemieckiego narodu byli ludzie i jednego z nimi języka używali .Świadczą o tym :Eutropiusz,
            Paweł Dyakon,Prokop i z tych wszystkich najdawniejszy Cornelius Tacit//
            Zamiast wehikułów wystarczy poczytać ,oczywiście ktoś tu może zaraz zauważyć ,że Kromer w prawdzie wykluczył z naszej rodziny Wandalów ale za to przypisał nam Sarmatów , stąd od tamtej pory popularność wśród polskiej szlachty wszystkiego co związane z Sarmacją .W każdym razie , sympatycy Lechii i dawnej chwały muszą chyba w końcu się zdecydować do kogo im bliżej , do Sarmatów czy Wandalów bo jedno wyklucza drugie 🙂

          • Panie Smyxx, przecież ten Kromer to jedno wielkie nieszczęście intelektualne. Gdzie Tacyt pisał o niemieckim narodzie? Poza tym nadal nie wyciąga Pan wniosków z mojej porady, by racjonalnie spojrzeć na ustalenia genetyki, antropologii fizycznej czy metod matematycznych w lingwistyce, by prostować takie wątpliwe źródła.

          • Panie Smyxxie, ja czytałem nie tylko wypociny Kromera, ale i wszelkich wcześniejszych i późniejszych kronikarzy. W zasadzie wartość mają dla mnie ci jak najstarsi. O tym mitomanie, zresztą niemieckiego pochodzenia pisałem w moim artykule na niniejszym portalu:
            http://rudaweb.pl/index.php/2018/01/28/sarmaci-germanie-i-slowianie/
            Zresztą Kromer jest jedynym kronikarzem, który Wandalów oddziela od Słowian. Zastanawiałem się dlaczego to czyni. Powód mógł być taki, aby ze względów ideologicznych uznać Sarmatów za przodków Polaków. Pamiętać należy, że to od czasów Kromera i jego propagandowego dzieła, rozwinęła się ideologia sarmatyzmu. W opozycji do tego ideologa niemieckiego pochodzenia, mogę przytoczyć wielokroć więcej dawniejszych kronik, które ewidentnie piszą, że Wandalowie to dawna nazwa Słowian i że oba wyrazy są tożsame z określeniem „Wenedowie”.
            Widać, na jak wybiórczych fundamentach oparta jest ideologia turbo-prypecizmu, która opiera swe założenia na jednej kronice z XVI w., a ignoruje dziesiątki innych kronik dużo wcześniejszych, ale także XVI-wiecznych.

          • Panie Web, aby móc racjonalnie spojrzeć na ustalenia genetyki, antropologii fizycznej czy metod matematycznych w lingwistyce, by prostować takie wątpliwe źródła jak dyrdymały Kromera czy Kossinny, to trzeba mieć przede wszystkim wiedzę, otwarty umysł i odrobinę inteligencji. Proszę aż tak wiele nie wymagać od turbogodłowszczaków.

          • //racjonalnie spojrzeć na ustalenia genetyki, antropologii fizycznej //
            Przede wszystkim genetyka niczego nie wyjaśnia i nie wyjaśni , dam 2 przykłady:
            1/ wykorzystam wątek filmowy ,w roku 1978 na ekrany kin wszedł film pt „F.I.S.T.” z Sylvestrem Stalone i tam jest taka scena , w której do 2 metrowego Murzyna gość zwraca się „Dąbrowski , ty zasrany Polaku ”
            I teraz rozważmy kim jest ten Dąbrowski , załóżmy ,że ojcem musiał być Polak i po nim ma „słowiańskie ” R1a1 i nazwisko , na tym kończą się jego słowiańskie cechy , ten Murzyn nadal będzie przekazywał swój genetyczny kod i nic poza tym czyli polski język , kultura i obyczaje nie będą towarzyszyć kolejnym potomkom tego Murzyna , chociaż mogą ,zależy od nich samych
            2/ Mamy w Polsce niezłego boksera , też Murzyna , urodził się w Szczecinie , rodzice pochodzą z Nigerii czyli nie ma w nim nawet namiastki „słowiańskiego „DNA a pomimo tego jest w pełni Polakiem , polski jest jego ojczystym językiem , podobnie polskie obyczaje i kultura są mu najbliższe .
            Mija np 100 lat , w międzyczasie wnuk Murzyna z USA wyemigrował do Japonii bo się zakochał w Japonce a przy okazji nauczył japońskiego i razem zamieszkali w Tokio, syn tych dwojga ma R1a1 ale już nikt nie pamięta czy to po Polaku a może hindusie ?
            Na pewno nikt w rodzinie nie ma żadnego pojęcia o Słowianach bo on już nawet nie nazywa się Dąbrowski lecz np De Brower bo takiej zmiany dokonał jego ojciec czyli mamy zachowane R1a1 bez żadnych konsekwencji kulturowo-językowych
            Z kolei „nasz” bokser bez R1a1 ma np trzech śniadych synów z uroczą Polką ,chłopaki jak dęby , już jako dzieci recytują fragmenty ze Słowackiego ,laureaci olimpiad o słowiańszczyźnie , kończą studia na Sorbonie i pomimo lukratywnych propozycji pracy wracają do Polski bo czują i myślą po polsku
            Taka może być relacja między DNA i pozostałymi cechami człowieka czyli ustalenia na podstawie tylko samego DNA muszą prowadzić na manowce albo innymi słowy nie pozwalają niczego ustalić poza samym DNA

          • Przykład abstrakcyjny, bowiem w tamtych czasach nie istniał amerykański tygiel narodów. Nawet jeśli uznać, że tego rodzaju organizmem był Rzym, to mówimy o ludach które na niego najechały i stworzyły własne państwa, a nie asymilowały się jako jednostki przywiezione na statkach niewolniczych lub przybyłe jaki imigranci zarobkowi. Kolejny błąd logiczny to właśnie zastosowanie przez Pana przykładu jednostek a nie całych etnosów (narodów). Zgoda, że dzisiejsi Sardyńczycy nie mówią ani w języku słowiańskim, ani germańskim – jednak możemy ustalić w jaki sposób i jak długo trwał ten proces. Zresztą nikt nie twierdzi, że nie było wyjątków od reguły Cavalli Sforzy, wiążącej występowanie języków z genotypami, a nawet gwar z konkretnymi mutacjami. No, ale to właśnie są wyjątki. Czyli w sumie – Pański przykład to spekulacje na pograniczu myślenia naukowego.

          • Jest jeszcze lepiej. Roczniki frankonskie pod rokiem 822 notują: „Ibique generali conventu congregato necessaria quaeque ad utilitatem orientalium partium regni sui pertinentia more solemni cum optimatibus, quos ad hoc evocare iusserat, tractare curavit. In quo conventu omnium orientalium Sclavorum, id est Abodritorum, Soraborum, Wilzorum, Beheimorum, Marvanorum, Praedenecentorum, …” Jeśli są tzw. Wschodni Słowianie, to gdzie są Zachodni?

          • Smyxxie, podaj po pierwsze przykłady marginalne, bo iluż jest Murzynów urodzonych w Polsce, takich jak Izu Ugonoh? Jaki to odsetek? Marginalny. Iluż jest Murzynów w USA o polskim nazwisku? Również marginalny.
            Po drugie napisałeś, że ustalenia na podstawie samego DNA. Otóż genetyka jest nauką pomocniczą i w dzisiejszych czasach należy korzystać z łączenia nauk i interdyscyplinarności. Wy, zwolennicy nazistowskiej teorii pochodzenia Słowian nie umiecie i nie chcecie tego robić. Jesteście na to za mało inteligentni. Poza tym macie interes w tym, aby pisać takie głupoty, jakie piszesz, bo podważenie Waszej hitlerowskiej narracji przez nowoczesne nauki powoduje Waszą totalną kompromitację. Otóż chciałem zwrócić uwagę, że próbujesz nieudolnie manipulować genetyką. Problem polega na tym, że podstawowy fundament nazistowskiej teorii allochtonicznej jest taki, że między 4 a 6 wiekiem n.e. po trwającej 200 lat PUSTCE OSADNICZEJ nastąpiła wymiana ludności. W miejsce mieszkającej tu ludności do 4 w. weszła zupełnie inna ludności w 6 w. Zatem ludność mieszkająca tu do 4 w. n.e. była wg Waszej hitlerowskiej teorii zupełnie inna od tej, która zamieszkała tu po 6 wieku. Nowoczesna nauka, jaką jest genetyka już na obecnym etapie w dużym stopniu podważa ten kossiniacko-hitlerowski dogmat. Nowoczesna nauka pokazuje, że między ludnością mieszkającą na ziemiach polskich w starożytności, a współczesnymi Polakami / Słowianami Zachodnimi istnieje biologiczna ciągłość osadnicza. Zatem nie było żadnej Waszej idiotycznej wymiany ludności. Pokazały to badania nie tylko haplogrup, na których się skupiasz, ale i badania mtDNA jak i badania autosomalnego DNA. Pisałem o tym w kilku swoich artykułach. Zatem Twoje bredzenie, że Murzyn w USA nie mówi po murzyński i ma polskie DNA to tylko próba nieudolnego mydlenia oczu. Fundament kossinizmu-richthofenizmu-godłowszczyzmu został wstępnie obalony: nie było ani pustki osadniczej ani znaczącej wymiany ludności. Co do tego czy istnieje korelacja między językami, a genami, to jest to osobny temat, którego i tak nie zrozumiesz. Przede wszystkim nie rozumiesz pojęcia „korelacji”. Próbujesz imputować ludziom mądrzejszym od Ciebie, że uważają iż na każdym etapie historii odobnik o R1a zawsze jest Słowianinem i zawsze mówi językiem słowiańskim. Mówiąc takie dyrdymały sam nie rozumiesz procesów zachodzących w historii, procesów zachodzących na świecie takich jak: asymilacja, wynarodowienie, zmiana języka, zmiana kultury. Mądry człowiek, a mam tu na myśli księdza St. Pietrzaka, z którym nie we wszystkim się zgadzam, powtarza wielokrotnie, że zasadą jest przekazywanie języka w rodach ojcowskich. Jest to ogólna zasada, od której oczywiście są indywidualne wyjątki. Aby zbadać te wyjątki, to trzeba przede wszystkim używać rozumu, o umiejętność czego turbo-godłowszczaków nie podejrzewam. Ksiądz Pietrzak mówi ponadto, co zresztą wymnika z badań genetycznych i obserwacji języków, którymi posługują się poszczególne rody genetyczne, iż zmiana języka następowała na przestrzeni historii w wyjątkowych sytuacjach. Takimi sytuacjami były m.in. asymilacja, podbój innej ludności, uleganie podbiciu przez inne ludy, które narzuciły język, emigracja, mieszanie się ludów. Dzięki genetyce możemy prześledzić jak te procesy kształtowały się na przestrzeni wieków, jak i dlaczego zmieniano języki, jak często to następowało, kto zmieniał języki. Do tego wszystkiego należy używać rozumu i dedukcji. Propagatorzy kossiniacko-nazistowskich bredni nie są do tego zdolni, dlatego ignorują genetykę. Ludzie mądrzy umieją wyciągnąć wnioski z badań genetycznych i z innych nauk. Nie wiem po co ja Ci to wszystko piszę Smyxxie, jak i tak skromne zdolności percepcyjne Twojego umysłu nie są zdolne tego pojąć. Ale być może zrozumieją to osoby postronne, które wciąż szukają wiedzy i nie mają sprecyzowanych poglądów. Być może one coś z tego wywodu zrozumieją. C.d. być może nastąpi…

          • Przepraszam, ale w powyższym wpisie jest dużo literówek. Mam nadzieję, że inteligentni ludzie pokapują się w moich błędach i poskładają logicznie ten tekst. Smyxx może go jednak nie zrozumieć.
            I teraz powstaje podstawowe pytanie o związek języka z genami. Otóż na podstawie porównań między Ariami, którzy w dużej mierze są nosicielami hg R1a, a Słowianami, u których także dominuje hg R1a można wysunąć wniosek, iż oba ludy mają wspólne pochodzenie. Żadne inne haplogrupy nie łączą obu tych ludów tak silnie jak właśnie R1a. Oprócz wspólnego podobieństwa genetycznego / biologicznego istnieje silne podobieństwo fizjonomiczne i antropologiczne. Mało tego: już w 19 wieku mądrzy ludzie dostrzegli, że starożytne języki aryjskie (awestyjski, sanskryt) są w istocie rzeczy językami słowiańskimi. Zatem wniosek z tego wynika oczywisty, iż 3000 lat p.n.e. (domniemany początek wędrówki Ariów z Europy do Azji) ludność R1a mówiła językiem podobnym do współczesnych słowiańskich. Ta ich część, która wywędrowała do Azji przyniosła tam ten język. Języki pochodzące od tego dawnego języka nazywane są dziś j. aryjskimi. Zaś ta ludność R1a, która pozostała w Europie z czasem wykształciła współczesne języki słowiańskie. Na okres 3 tysiąclecia p.n.e. na podstawie badań genetycznych i archeologicznych przypada silne rozprzestrzenianie się kultury ceramiki sznurowej, w której dominowała ludność R1a. Zatem wniosek: to wówczas właśnie j. prasłowiańskie zaczęły rozprzestrzeniać się po Europie. Po drodze ludność R1a napotykała inną ludność, o innych językach i innych haplogrupach. Wiadomo z badań genetycznych, że większość Europy zamieszkiwała ludność o hg I w niewielkich grupach rodzinnych. Ponieważ np. w Polsce dziś łącznie hg I jest ok. 16% i ludność ta mówi po polsku, a więc po słowiańsku, należy wyciągnąć wniosek, iż od około 3 tysiąclecia p.n.e. zaczęła się stopniowa asymilacja tej ludności na ziemiach zachodniej Słowiańszczyzny do języka ludności R1a. Zatem w momencie wczesnego średniowiecza ludność hg I zamieszkująca Zach. Słowiańszczyznę była już integralną częścią Słowian. To samo tyczy się ludności innych haplogrup. Zatem nie jest tak, jak w swej ułomności twierdzi Smyxx, że raz na zawsze dana haplogrupa jest przypisana do danego języka. Oczywiście, że nie. Trzeba jakoś tę układankę rozwikłać. Aby ją rozwikłać trzeba mieć wiedzę i używać rozumu, co dla zwolenników kossiniacko-parczewczackich bredni przekracza intelektualne możliwości.

            Jeśli mamy przykład Murzyna z Bronsu, który ma np. hg R1a-M458 lub R1b-U106, to mądry człowiek posiadający podstawy wiedzy z genetyki i historii, próbuje tę zagadkę rozwikłać. Stwierdza, że hg R1a-M458 i R1b-U106 dominuje i swoje korzenie ma w Europie. Zatem jego przodek w linii męskiej musiał być najprawdopodobniej (!!! podkreślam te słowo) Europejczykiem. Może np. właściciel niewolników spłodził dziecko ze swoją murzyńską niewolnicą, tak jak to miało miejsce na filmie o Kunta-Kinte? Może jakiś Polak lub Holender zakochał się w Murzynce i z nią spłodził dziecko? Szukamy, panie Smyxxie. Drążymy temat używając mózgu. Oczywiste jest, że MUrzyn z Bronxu nie mówi językiem afrykańskim. Dlaczego? Bo nadzwyczajne okoliczności, o których mówił ks. Pietrzak oderwały go od rodu ojcowskiego i wskutek tych okoliczności Murzyn został zmuszony do zmiany języka. Gdyby nie one, to dalej mówiłby jednym z języków afrykańskich, a jego geny nadal byłyby w 100% afrykańskie. Natomiast nastąpiły nadzwyczajne okoliczności w postaci siłowego wywiezienia jego afrykańskiego przodka do Ameryki jako niewolnika. I odtąd zaburzeniu uległa prawidłowość dziedziczenia języka w ojcowskiej linii.
            To samo tyczy Polaka, który dobrowolnie wyjechał do USA i zmuszony był na skutek emigracji do używania na co dzień innego języka niż ten, który wyniósł z domu. Natomiast większość jego krewnych została w Polsce i nadal ich polskie geny korelują z polską mową. Głupota Was turbo-prypeciów polega na tym, że próbujecie nam mądrym autochtonistom wmówić, iż 100% genu = 100% jakiegoś języka. No nie! Korelacja jest, ale nigdy (albo prawie nigdy) nie zdarzy się, że 100% danego genu + 100% danego języka. Bynajmniej nie w dzisiejszych czasach, gdy w dobie globalnej wioski następuje silne przemieszczanie się ludności, migracje, emigracje, mieszane małżeństwa itp. Natomiast im dalej wstecz tym korelacja (związek) genów z językiem silniejszy. Silniejszy, ale niekoniecznie stuprocentowy. Czy Ty Smyxxie, zwolenniku nazistowskich allochtonicznych bredni w kwestii pochodzenia Słowian, jesteś w stanie pojąć, co do Ciebie piszę? Czy rozumiesz przydatność genetyki w badaniu procesów wyłaniania się etnosów, kształtowania się języków? Czy dalej tkwisz w swych archaicznych, 19-wiecznych zacofanych propagandowych prusackich dyrdymałach, mówiących o tym, że wykopany w ziemi dany garnek szprechał po niemiecku, a inny po słowiańsku??? To jest dopiero pseudonauka, która hitlerowskim bałwanom nakazywała uznawać na podstawie garów jakim językiem mówiła dana ludność. Te idiotyzmy powtarzają dziś kretyni z polskojęzycznych uniwersytetów, uczniowie Kossinny, Richthofena, Godłowskiego, Parczewskiego i innych oderwanych od nauki i rzeczywistości mało mądrych bajkopisarzy.

          • @rudaweb
            //zastosowanie przykładu jednostek a nie całych etnosów //
            Proszę sobie nie żartować bo nawet dzieci mnie więcej wiedzą ile milionów Europejczyków i to różnych etnosów opuściło stary kontynent by zasiedlać dwie Ameryki i Australię czyli podobny przelicznik można zastosować w czasach starożytnych ,z poprawką na mniejszą liczbę ludzi w ogóle . Jakie DNA mają hiszpańsko języczni obywatele Peru , Argentyny czy Chile ? Co zostało z kultur i języków Polaków , Rosjan ,Niemców i wszystkich innych co tam kiedyś dotarli ?
            Ciekawe są te wyniki badań DNA ,że niby Wandalowie na tej Sardynii posiadali 35% R1a, skąd ci badacze w ogóle wiedzieli ,że badają kości Wandalów ? Czy zostały odkryte konkretne groby ,wskazujące na bezapelacyjny pochówek w obrządku wandalskim?Nawet gdyby tak było , to ten odsetek z R1a wcale „nie powala ” bo przecież wśród współczesnych Norwegów wykazano 30 % R1a czyli co , prawie 1/3 to potomkowie Słowian ? ale nawet gdyby tak było ,to ilu z tej 1/3 ma jakieś szczątkowe pojęcie o językach i kulturze słowiańskiej ? , poza tym nie jest tajemnicą ,że Wandalowie przebywając na terenach współczesnej Polski musieli mieć jakieś kontakty sąsiedzkie z plemionami słowiańskimi , nikt nie wie ile było mieszanych małżeństw czy gwałtów czyli ta „rotacja genów” była od zawsze , stąd wnioski na podstawie samego DNA w żadnym razie nigdy nie będą ostateczne.

          • Panie Smyxx, jest coś takiego jak sekwencjonowanie genomów i zegar molekularny. Można dzięki nim dokładnie określić czas i miejsce pobytu danych jednostek i całych populacji – ułożyć je na mapie i osi czasu. Do tego można analizę Y-DNA uzupełnić au-DNA, by odkryć związki rodzinne itd. Porównać to ze źródłami i modelami matematycznymi paleolingwistyki (statystycznymi, „wirusowymi” itp.). Jako dodatkowy sprawdzian dodajemy analizy próbek kopalnych z miejsc, które archeologowie zakwalifikowali do określonych kultur. Wówczas otrzymamy weryfikację różnych hipotez historyków. No i wychodzi, że etnosy germańskie w dzisiejszym znaczeniu zaczęły się wyodrębniać na obrzeżach obszaru, który Tacyt opisał jako federację Słewów, około 1,5 tys. lat temu. Słowiańskie zaś o ponad 6 tys. lat wcześniej, a następnie wraz z kulturami ceramiki sznurowej i amfor kulistych oraz pochodnymi eksplodowały od Atlantyku do Oceanu Indyjskiego. Stąd np. duży udział R1a w południowej Norwegii. Tamże, na skutek mieszania się z tubylcami (głównie nordyckie I) wykształciły się podstawy dzisiejszego etnosu skandynawskiego. Podobnie było w Niemczech, ale z dodatkiem celtyckiego R1b. Wskutek takiego procesu badawczego wychodzi, że Wenedowie/Wandalowie byli w prostej linii przodkami znakomitej większości dzisiejszych Polaków i mówili językiem słowiańskim docierając do Iberii, a później Afryki. Później roztopili się w nowych etnosach – ten proces zaczął się, właśnie tak jak z obliczeń wynika, ok. 1,5 tys. lat temu. Dlatego interpretowanie inskrypcji z tego okresu wyłącznie na gruncie języków w dzisiejszym rozumieniu germańskich, to podstawowy błąd metodologiczny, który wypacza obraz. Analiza powinna zaczynać się od słowiańskich, a dopiero jak nic sensownego nie uzyskamy, można szukać innych tropów. No i przede wszystkim analizujemy możliwie najstarsze zapisy, a nie późniejsze redakcje, komentarze itp.

          • Adrian Leszczynski
            I po co te Twoje wysiłki 🙂
            „produkuj się ” w miejscach bardziej adekwatnych od „sieciowych blogów” ,bo to ,że mnie tu „zaorasz” wcale nie pomoże Twoim „odkryciom” 🙂

          • Dlaczego tłumaczymy takie rzeczy, osobnikom pokroju smyxxa? Napisać dwa, trzy artykuły z odnośnikami i już. Jak przyjdzie taki smyxx i zacznie narzekać, to usunąć (później napisać, że osobnik został zaorany i posypany solą TYLE!). Nie możemy równać z obecnym środowiskiem naukowym, bo zarazimy się syfilisem autentikum od nich. Postawić mur, wykopać fosę, wpuścić do fosy gady i już. Mamy internet, za 5 lat większość studentów/ludzi będzie pobierać informacje z internetu. Mamy swoje kamery, swoje „aule”(może być jakiś pagórek ;P), a kłamców i kanciarzy z kopa. Oni będą kłamać, bo inaczej już egzystować nie potrafią w tej rzeczywistości.

          • Ależ Smyxxie, mi nie chodzi o to, aby Cię zaorać. Chodzi mi o to, abyś wreszcie zaczął myśleć i zaczął wyciągać logiczne wnioski z najnowszych badań nowoczesnych dziedzin nauki. Poza tym ja „produkuję się” w różnych miejscach, a wszystko po to, aby edukować społeczeństwo i aby zwalczać nazistowskie brednie, których uczy się młodzież na polskich (o zgrozo!) uniwersytetach.

            Ponownie przepraszam za liczne literówki, które wystąpiły w kolejnym moim wpisie. Ciebie Smyxxie też przepraszam za moje emocje, ale siły już nie mam do takich jak Ty. Jak można trwać przy tych kossiniackich bredniach?… To dla mnie jest zagadka, której mój umysł nie ogarnia. Na to i ja jestem zbyt mało inteligentny…

          • Smyxx pisze: ”bo przecież wśród współczesnych Norwegów wykazano 30% R1a. Czyli co? Prawie 1/3 to potomkowie Słowian?”

            Tak, Drogi Smyxxie. Około 30% współczesnych Norwegów to potomkowie Prasłowian, którzy w okresie k. ceramiki sznurowej przybyli do Skandynawii i tam zmieszali się z miejscową ludnością I1 oraz z ludnością R1b. Ponieważ żaden z tych trzech etnosów nie uzyskał dominacji nad dwoma pozostałymi, to doszła do zjawiska wymieszania się tych trzech pierwotnych etnosów i wymieszania się ich trzech języków. W ten sposób powstał nowy etnos, zwany dziś błędnie „Germanami”. W ten sposób powstały też kreolskie języki zwane dziś germańskimi. Są to języki kreolskie, a więc mieszane, co odkrył już w 19 – 20 wieku niemiecki językoznawca S. Feist. Stwierdził on, iż j. germańskie są mieszaniną j. indoeuropejskiego z jakimś starym językiem nie-indoeuropejskim. Sto lat później – na początku 21 w., nowoczesna nauka wniosła nowe informacje do tego zagadnienia. Wykryła bowiem, że Skandynawowie są pod względem pochodzenia, a więc genetycznie – mieszańcami aż trzech pierwotnych etnosów. Przyjrzano się ponownie językom skandynawskim (germańskim) i wyszło, że istotnie języki te wykazują następujące właściwości:
            1. zbieżności słownictwa z j. italo-celtyckimi
            2. zbieżności słownictwa z j. słowiańskimi
            3. występowanie słownictwa nie-indoeuropejskiego.

            Te właściwości porównano z wynikami badań genetycznych i okazało się, że istotnie model językowy Skandynawów pokrywa się z pierwotnymi modelami genetycznymi:

            1. Zbieżności słownictwa z j. italo-celtyckimi wnieść musiała do j. skandynawskich ludność z dominacją hg R1b, która dominuje właśnie u ludów italskich i celtyckich.
            2. Zbieżności słownictwa z j. słowiańskimi wnieść musiała do j. skandynawskich ludność z dominacją hg R1a, która dominuje właśnie u ludów słowiańskich.
            3. Słownictwo nie-indoeuropejskie do j. skandynawskich musiała wnieść ludność pierwotna staroeuropejska – ta z dominacją hg I1 oraz I2.

            Na innych terenach Europy ludność I1 i I2 uległa asymilacji do języków indoeuropejskich. W Skandynawii częściowo zachowała swoje archaiczne nieindoeuropejskie słownictwo. Stało się to prawdopodobnie na skutek tego, że w Skandynawii ludność ta była liczniejsza niż w pozostałych częściach Europy. Same odsetki hg I w poszczególnych państwach wiele o tym mówią.

            Smyxxie, mądrzy ludzie umieją czytać to, co wynika z genetyki. Dlatego idą z wiedzą do przodu. Głupi ludzie nie umieją wyciągać wniosków z nowych badań, z nowych nauk i tkwią w archaicznych absurdach, które zafundowali nauce niemieccy prymitywni psychopatyczni szowiniści w 19 wieku i na początku 20 w. Jeśli wy chcecie dalej wierzyć tym psychopatom i nie umiecie wyciągać oczywistych wniosków z najnowszych badań, to taplajcie się nadal w tych swoich hitlerowskich idiotyzmach, a od nas ludzi mądrych, idących z duchem czasu i nowoczesnej nauki, zwyczajnie się odpieprzcie. I przestańcie wchodzić na nasze blogi, przestańcie tu mącić, bo i tak nas nie przekonacie do hitlerowskiej głupiej zacofanej propagandy, którą głosicie wszem i wobec.

        • A swoją drogą – ustalcie w swoim kossinowo-prypeciowym gronie jedną wspólną wersję dlaczego do XIX w. nazywano Słowian Wandalami i dlaczego do dziś Słowian nazywa się Wendami i głoście jedną wspólną wersję. Bo wymyślając co chwila nowe coraz bardziej fantastyczne teorie, sami siebie kompromitujecie 🙂

          • Otóż to, jeśli SMYXX nadal nie wie, że Wendowie to nic innego jak Słowianie, nich to przeczyta https://pl.wikipedia.org/wiki/Wendowie. Ciekawe gdzie się on uchował, że nie dotarło to do niego.
            Najwyraźniej „nie wiedzą” tego także doktorzy i docenci archeologii i historii z UJ. Ciekawe w takim razie co oni wiedzą, a raczej mówiąc ich polszczyzną , jak wykazała debata z 6.6.18 w „cafe Nauka UJ”, „co wiedzom” gdy „mówiom o ksionżkach z historjom starożytnom”.?

          • @Lechosław
            //gdzie się on uchował, że nie dotarło to do niego.//
            Urwany z choinki wprowadza dodatkowy zamęt bo nigdzie nie odnosiłem się do niemieckich określeń na Słowian , podajesz „linka ” by mnie uświadomić ale tam jakoś nic nie wspominają by ci Wenetowie czy Wendowie byli w ogóle kojarzeni z Wandalami 🙂 Powariowali ci Niemcy , do końca XIX wieku forsowali tezę o słowiańskim etnosie Wandalów ale potem zmienili zdanie i przypisali ich sobie 🙂 Z Gotami poradzili sobie lepiej bo już w XVI wieku ich sobie przypisali i za cholerę ich nie chcą oddać , nawet dopiero wtedy wymyślili gocki alfabet i sami zredagowali Biblię Wulfilia , kronikarskie wzmianki o tej biblii np Izydora z Sewilii to oczywiście późniejsza wstawka 🙂

      • Odnośnie Kromera , taka ciekawostka , tablica na kamienicy , że w tym domu wtedy a wtedy urodził się Marcin Kromer itd a obok tabliczka że dom jest o sto lat późniejszy 😀 zapytałem w muzeum o co tu chodzi , odpowiedz że w to tym miejscu stal wczesniej dom w którym Kromer się urodził …nawet informacja odnośnie miejsca urodzenia wprowadza w błąd 🙂

  34. Może nasi przodkowie mówili właśnie takim językiem? Może Słowianie pochodzą od Germanów? Kolejne wędrówki na wschód Bastarnów, Gotów dały początek Słowianom. Może te wszystkie teorie allochtoniczne i autochtoniczne ciągle nie dają odpowiedzi na pochodzenie Słowian bo być może było odwrotnie.

    • do STOPA: Widzę, że koledze STOPOWI brakuje podstaw wiedzy. Nie mogą Słowianie pochodzić od Germanów, bo ktoś czysty etnicznie nie może pochodzić od mieszańca. Synem mieszańca AB i mieszańca AB może być tylko mieszaniec AB. Synem mieszańca AB i czystego etnicznie C będzie też mieszaniec, tyle że ABC. Synem czystego etnicznie A i czystego etnicznie A będzie czysty etnicznie A. Synem czystego etnicznie A i czystego etnicznie B będzie mieszaniec AB. Dlatego nie może być mieszaniec Germanin ojcem czystego etnicznie Słowianina. Wyklucza to przede wszystkim językoznawstwo, jak w pewnym sensie również genetyka.
      Zastanawiam się STOPIE na ile zrozumiały jest dla Ciebie mój wywód. Jeśli jest niezrozumiały, to znaczy że brakuje Ci podstaw elementarnej wiedzy nt. Słowian i Germanów. Dlatego Twoja wypowiedź może wzbudzić jedynie uśmiech politowania.

    • A odpowiedzi na pochodzenie Słowian daje NAUKA. Sprawa pochodzenie Słowian jest jasna i oczywista. Problem polega na tym, że jest ona zakłamywana i manipulowana przez turbokossiniaków / turbogodłowszczaków i stąd ten cały zamęt.

    • @Stop
      Słowianie nie pochodzą od Germanów czyli zachodniego swojego odłamu, nazywanego przez Rzymian „Braćmi” – Germanus znaczy brat po łacinie. W niemieckiej nowomowie nie ma takiego słowa.
      Skandynawowie przybyli w IV/V wieku na ziemie słowiańskie, a szczególnie ziemie graniczące z Imperium Rzymskim, które były wyludnione, więc tam się osiedlili.
      Poczytaj Plinego, Tacyta, Ptolemeusza i zobacz jakie imiona mają ludy germańskie Rugi, Rutiklei – słowiańscy Rugianie zwani też Ruthenią w żywotach Ottona, Lemovi czyli Wanzlowe (Wiązławie), Corconti czyli Lipianie, Batini, Boutones czyli Bytyńcy, Semnoni, Zumi czyli Semlińcy i Ploni, Mugilones czyli Morzyczanie, Lingae czyli Łużyczanie, Coldui czyli Kolędycze.

      • INTEREILSGOTICUMSCAPIAMATZIAIADRINCAN –
        Wśród od scytów rozeszło się równocześnie: (czyli to było kilka głosów) (kap ją mać) (ja jad) (tnijj kań)
        INTER (wewnątrz)
        E od
        IL (eo rozeszło się)
        SGOTI (skotów czyli scytów)
        CUM (równocześnie)
        SCAP IA MATZ – (**** ją mać) coś jak „kap twoju mać”
        IA – ja
        IAD – jadł
        RIN CAN żin- tnij kań(cokolwiek to jest)

  35. Dla mnie to „Skąpią – mać – jad szynka” jeżeli już. Przy czym mać jest wtrąceniem, jak obecnie kurwa mać, a dawniej jako Matko.

    Równie dobrze można by to przetłumaczyć na Skąpią – Mać – jaj Jędrzejku.

    I wiele innych wersji bo ten zapis łaciński starosłowiańskich słów jest niedokładny.

    Ale trop dobry

  36. //”eils […] scapia matzia ia drincan!” /- wandalski
    //”hails! skapjam matjan jah drigkan!”// -gocki
    Te dwie wersje zdołały przetrwać , a Pan tu przedstawia jakieś nowe warianty tego zdania , skąd ta Włoszka wzięła wyraz „madria „? Chyba tylko dlatego ,że na siłę można go skojarzyć z włoskim „mangiare” ale i w tym przypadku będzie to „jeść” bo co do ” picia” to tym bardziej zarówno „drincan” czy „drigcan” nie pozostawiają żadnych wątpliwości czyli gocka i wandalska forma na określenie „picia ” przetrwała w językach germańskich do dzisiaj prawie taka sama.
    W sytuacji gdy w tym zdaniu nie występuje wyraz „madria” cała ta pańska konstrukcja „bierze w łeb ” , poza tym , w prawdzie szynki są znane przynajmniej od czasów „rzymskich” , niemniej podejrzewam ,że nie podawano jej w stanie nieświeżym na tyle często ,że aż zaszła potrzeba utrwalenia tego zaniedbania na papierze 🙂

    • Wersje pochodzą z pracy Włoszki. Poza tym, czy Pan zauważył niewłaściwe (zmanipulowane) odczytanie ‚citz’ jako ‚eils’/’hails’? Dla mnie to najlepszy dowód na chciejstwo i spekulacje interpretatorów. Dalej – właśnie wyjątkowość podania sinej szynki spowodowała poruszenie wśród gości tak gwałtowne, że aż obruszyło poetę i uwiecznił ten incydent kulinarny 🙂 Poza tym, Panie Smyxx – mój wpis wykazuje wątpliwą wartość lingwistyki historyczno-porównawczej (bez różnicy – czy „turbogermańskiej”, czy „turbosłowianśkiej”) w porównaniu z nowymi narzędziami, np. genetyką. Jako przykład Panu podam, że istnieje we współczesnym kaszubskim dokładne odzwierciedlenie części owego słynnego zdania – to ‚jadrinka’. Oznacza rodzaj sieci na ryby, a brzmienie sławne stało się w Internecie, kiedy fokarium w Helu nazwało tak jedną ze swoich wychowanek 🙂

        • Jeśli ktoś nie będzie używał „słów powszechnie uważanych za obelżywe” i posługiwał się argumentami (różnej wartości co prawda, ale to inna sprawa), to nie mamy zamiaru dusić dyskusji. Dlatego, że warto przekazywać swoje racje – może dotrą do przeciwników.
          Np. sprawa grzebania w kościach. Czy zwróciliście Panowie uwagę na rozkład genów wśród Wandali sardyńskich. Przecież mamy tu Wenedów i Słewów (ogólnosłowiańskie i zachodniosłowiańskie DNA), następnie Alanów (wschodniosłowiańskie, ale nie indoirańskie!), a może nawet – i to dla wielu naszych Czytelników być może niespodzianka – Gotów w sensie potomków załóg 3 okrętów króla Berika (nordyckie). Proponuję Panie Smyxx zauważyć jak te genotypy zgadzają się z przekazami źródłowymi o ludach, które w noc sylwestrową 406 r. przekroczyły Ren. Warto przekonać się do genetyki, jako nauki pomocniczej, weryfikującej teorie historyków 🙂

          • Hmmmmm…. najpierw piszesz tekst podważający biblie Gotów, a teraz ich przywołujesz 🙂 Nie burz mi świata 😉 A tak poważnie, masz na myśli domieszkę nordycką? IMHO – załapany „dodatek” przy przejściu przez tereny nazwijmy to RFNu, gdzie migracja ze Skandynawii chyba trwała dość długo.

          • Też pomyślałem o kierunku jutlandzko-fryzyjskim, ale próbowałem skłonić do myślenia pangermanistów – może obudzą się nareszcie w XXI w. n.e. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *