Turbosłowiańska nauka z Kaszub

Słowianie zachodni to Wenedowie, wschodni – Antowie, zaś południowi to Sklawinowie. Tak rozszyfrowuje miana narodów z antycznych źródeł Daria Keiss-Dolańska, doktor filologii Uniwersytetu Gdańskiego. Naukowiec stawia też w swoim artykule z 2016 r. kwestię tożsamości Scytów ze Słowianami. W pracy zbiorowej „Słowianie w podróży, tom I, język i kultura”, Keiss-Dolańska opisuje przekazy starożytnych Greków i Rzymian o Słowianach.

Książka, o której mowa, ukazała się jedynie nakładem uniwersyteckiego wydawnictwa ze stolicy Pomorza. Można ją kupić w bibliotece tej uczelni, a krótki, lecz nowatorski artykuł z niej nie odbił się szerszym echem w potocznej świadomości Polaków. Inna absolwentka wydziału filologicznego tej szkoły wyższej (Magdalena Sieroń) obroniła licencjat przedstawiający dociekania badaczy południowosłowiańskich o starożytności Słowian w Europie środkowej i południowej. Tę pracę zatytułowała „Powstanie języka i pisma etruskiego, vinczańskiego i wenetyjskiego w świetle alternatywnych teorii południowosłowiańskich”. Na szczęście to opracowanie dotarło przynajmniej do Czytelników blogów podobnych do naszego, a szczególnie dzięki stronie Czesława Białczyńskiego. Co ciekawe, dr Keiss-Dolańska w przywołanym artykule wśród prac takich postaci instytucjonalnej nauki jak Labuda, Mańczak, Leciejewicz czy Plezia umieszcza w bibliografii również wpis Pana Czesława „Czy Scytowie byli Słowianami” w odczycie z 2010 r., w kontekście dociekań o pokrewieństwie, a właściwie tożsamości, Słowian i Scytów. Nic dziwnego więc, że podobnie jak my przychyla się do odczytywania IV księgi „Dziejów” Herodota jako opisu wojny słowiańsko-perskiej. Powołuje się przy tym na najnowsze ustalenia genetyków (za Białczyńskim). Zapewne dla Sigillum Authenticum i tego typu środowisk ów cytat wykreśla Panią Doktor z grona „poważnej nauki”. Na całe szczęście nauka nie ogranicza się do zapóźnionych wyznawców Kossiny i Godłowskiego.

Daria Keiss-Dolańska pisze: „(…) Wenedowie byli przodkami Słowian zachodnich, Antowie wschodnich, a Sklawinowie w połączeniu z Antami Słowian południowych”. Nie sposób w tym momencie nie odwołać się do doświadczeń rodzinnych. Pamiętam (Web) z dzieciństwa jak moi kaszubscy wujowie i ciotki na Polaków zza Buga mówili „Antci”, czasem pogardliwie „błese Antci” (bosi Antowie). Przybywający po 1945 r. na Pomorze Kresowiacy zawdzięczali więc swoją nową nazwę nie jakiemuś Antoniemu, lecz prastarej świadomości nazwy własnej pobratymców z europejskiego Wschodu – w odróżnieniu od Kaszubów, będących potomkami Wendów/Wenedów. Na marginesie Wenta i Wenda to popularne na Kaszubach nazwisko. Syn mojej ciotki nosił nazwisko Wenta po jej pierwszym mężu. Sama była po swoim ojcu (moim dziadku) Wenedką (Kaszubką), a po matce (mojej babce) Antką (Kresowiaczką). To jeszcze jeden przykład jak zapisy antycznych historyków odnajdują się wiele wieków później w tradycji współczesnych Polaków.

Cytowana przeze mnie filolog z Gdańska zajmuje się m.in. analizami źródeł starogreckich. Na podstawie tej wiedzy nie waha się zaliczyć do Słowian nie tylko starożytnych Wenedów i Antów, ale również Neurów (Nurów – jak sama podkreśla) czy Sporów. Do twórców źródeł o antycznych Słowianach zalicza poza Herodotem – Hekatajosa z Miletu, łacińskiego Neposa czy Klaudiusza Ptolemeusza. Te same źródła wykorzystał w swoim artykule (opublikowanym przez nas) „Sarmaci, Germanie i Słowianie” Adrian Leszczyński. Keiss-Dolańska zauważa: „Wenedów bezprzecznie uznaje się za Proto-Słowian. Żyli oni na terenie północno-zachodniej części Germanii już w I w. p.n.e.”. My ze swej strony nieodmiennie uważamy także Słewów i Lęg(h)ów (Suevi i Lugi) za Słowian opisywanych przez Cezara i Tacyta. Gdańska badaczka do opisów Słowian zalicza też relację Pliniusza Starszego o Hiperborejczykach, przytaczając taki fragment „Historii naturalnej”: „Za domy służą im niewielkie lasy i gaje, służbę bożą sprawują każdy z osobna i społecznie, nie znają niesnasek i wszelkich chorób. Śmierci szukają sami, gdy syci są już życia. Spędziwszy starość na ucztach i używaniu, skaczą z pewnej skały w morze”. Z kolei znacznie późniejszy i chrześcijański autor Prokopiusz z Cezarei określa Sklawów i Antów jako „anarchicznego usposobienia”.

Swój wywód Keiss-Dolańska podsumowuje tak: „Sama nie daję wiary w nagłe i samoistne pojawienie się Słowian na ziemiach polskich po połowie pierwszego tysiąclecia po Chrystusie. Zakończę słowami austriackiego historyka Herwiga Wolframa:

Nikt nie potrafi stwierdzić, jak pół Europy mogło stać się słowiańskie w tak krótkim czasie. (…) Slawizacja (…) była czymś więcej niż tylko skutkiem migracji’.”

I tak oto uniwersytet z Miasta Wolności wkroczył do krainy Turbosłowian 🙂

Na zdjęciu kaszubskie kręgi kamienne w Odrach, przypisywane Gotom; fot. Pleple2000/wikimedia.org.

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 145

  1. Niedawno, 22 sierpnia odszukalem i z przyjemnoscia przeczytalem uwage z 2012 r. ksiedza Stanislawa Pietrzaka;
    https://www.deon.pl/245/art,306,genealogia-genetyczna-co-to-takiego.html
    ze;
    „Genealogia genetyczna pozwala wskazać na jeszcze inne ciekawe spostrzeżenia dotyczące rejonu dorzecza Dunajca. Wykazuje m.in., że na tych terenach, jak na szlaku wzdłuż środkowej Polski, mieszkają przedstawiciele rodziny genowej… Kaszubów. Skąd Kaszubi tutaj? Prawdopodobnie szlak bursztynowy nie przechodził, jak uważają historycy przez Bramę Morawską. Tam, co prawda istnieje przełęcz, ale być może była kiedyś nieprzechodnia, bagnista. Badania wskazują na Sądecczyznę, gdzie mieszka pewien procent Kaszubów mutacji pomorsko-słowiańskiej L365, podczas gdy na Śląsku Cieszyńskim nie ma ich śladów. Zdaniem księdza zarówno Kaszubi, jak i Ślązacy nie mają też „biologicznych” podstaw do autonomii. Ich geny wskazują, że są bardziej polscy niż Polacy – śmieje się ksiądz. Geny mieszkańców Śląska procentowo nie różnią się od Polaków, za to dość znacznie od Niemców, czy Ślązaków w Czechach. Wynika z tego, że nigdy nie
    było wspólnego Śląska. Kaszubi natomiast w 62 proc. mają geny grupy R1a1 – czyli słowiańskie.”

    O szlaku, a wlasciwie o szlakach bursztynowych w Polsce i nie tylko w Polsce, napisano bardzo duzo … takze hipoteza ksiedza S. Pietrzaka jest ciekawa i warta przedyskutowania.

    Dla mnie, zajmujacego sie genealogia czyli pochodzeniem i historia nazwisk, powiazanie ksiedza S. Pietrzaka informacji genealogiczno-genetycznych z terenow dorzecza Dunaju z informacjami z terenu Kaszub ma duze znaczenie dla odtworzenia historii Polski.

    To nie Kaszubi przybyli z Pomorza na Ziemie Sadecka, a plemie celtycko-prapolskie Lemovii = Łomowie z Ziemi Sadeckiej dotarlo do Baltyku, na co wskazuja ich nazwiska, ktore przetrwaly do dzis; Łomowski, Łomiak, Łomako,
    Łomnicki i inne, poboczne , mniej liczne od wymienionych. Przodkowie tych rodow pozostawili na Pomorzu i Ziemi Dobrzynskiej slynne groby obkladane kamieniami i skalami w ksztalcie kregow kamiennych.
    Najliczniejsze nazwisko Łomnicki, jest nazwiskiem „sadeckim” i … „kaszubskim” wiazacym spostrzezenia ksiedza S. Pietrzaka.
    Z historycznego punktu widzenia, skoro Tacyt odnotowal nazwe plemienia Lemovii okolo 120 r. n.e., rody/rodziny plemienia Lemovii musialy istniec juz kilka pokolen wczesniej, zatem musialy istniec juz przed narodzeniem Chrystusa.

    O plemieniu Lemovii napisalem 20 lipca w;
    https://rudaweb.pl/index.php/2018/07/18/topor-miedz-i-korab-ponad-atlantykiem/

  2. Tutaj kolejny przykład, że Wenedowie (Wandalowie) to Słowianie. „Najstarsze, fragmentaryczne, tłumaczenia tekstów biblijnych w języku kaszubskim powstały w okresie reformacji na potrzeby Kaszubów wyznania ewangelickiego. Zawierają je Duchowne piesnie Dra Marcina Luthera i inszich naboznich męzow Szymona Krofeya z 1586 roku, Mały Catechism Niemiecko Wándalski abo Slowięski Pontanusa z 1643 roku oraz Perykopy smołdzińskie z przełomu XVII i XVIII wieku. Nie były to jednak tłumaczenia sensu stricto, ale teksty polskie z licznymi kaszubizmami leksykalnymi i gramatycznymi”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaszubskie_przek%C5%82ady_Biblii

  3. Robert zajrzałem na te stronę, zadałem pytanie (w kontekście miażdżącej krytyki „TURBOSŁOWIAN”) proszę wyjaśnić toponimy pomiędzy Odrą a Łabą. Czekam na odpowiedź.

    • Ale o co chodzi? Nie potrafisz sam, jako Słowianin, skumać źródłosłowia dla kilku większych rzek?

      Wi-Sła, Wić się i Sła- iść, jak Słać kogoś,wySłać

      Dunajec, mamy ślad w sanskrycie Dunayati- dudnić, tak jak góralskie Duć, Dunić, rzeka ta największym dostawcą wód powodziowych do Wisły, w czasie burz potrafi kilkusetkrotnie zwiększyć przewalaną przez skały ilość wody.

      Nad resztą sam popracuj.

      • Robert@ Wisła to rzeczywiście wić się, ale sła to raczej słać się czyli rozlewać się bo często wylewała.

        • Wisła, wiosło Wezera (weser) w niemczech „dz” jest ciężkie do wymowy i jest zastępowane przez „z” (czesi tak robia), mamy Wedzera a dalej Wodera. Teraz już nie problem skojarzyć to z Wodą, Wartą, Wardarem, Odrą, Drawą, Adriatykiem.

          • Wisła, wiosło to samo co Wezera (weser) w niemczech. „Dz” jest ……..

        • „Robert@ Wisła to rzeczywiście wić się, ale sła to raczej słać się czyli rozlewać się bo często wylewała.”

          Sła (Iść) i Słać się (rozlewać się) to jedno i to samo słowo, również Słaniać się np. na nogach to jednak nadal Iść a nie Leżeć.
          Ciagle jest związane z ruchem, przemieszczaniem się, a że inaczej wygląda rozlewanie się rzeki a inaczej wleczenie za sobą nóg, to powstały dwie wersje znaczeniowe.

      • Skoro został wywołany tu Dunajec ….trza by się zastanowić co czemu dało nazwę ,Dunaj Dunajcowi czy odwrotnie ? A może to tylko przypadkowa zbierzność nazw ? Która nazwa była pierwsza ? Jeśli nieprzypadkowe, to nazwy nadał lud przemieszczający się znad Dunaju nad Dunajec czy odwrotnie ? Bardzo licznie nad Dunajcem była reprezentowana jako pierwsza nadunajska kultura ceramiki wstęgowej rytej …stanowisko np w Gwoździu

      • zaglądnąłem tutaj.. i co widzę, pytanie, które zadałem jako prowokacyjne qui pro quo, znalazło rzeszę dyskutantów. W rzeczy samej miałem je zadać zupełnie innemu gremium, albowiem polazłem w inne obszary linkowane przez Roberta, no ale wyszło jak wyszło. nie mniej w dobrym tonie byłoby się przedstawić, jako że komentuję tutaj pierwszy raz. Po kilkuletnim wczytywaniu się w artykuły i komentarze, postanowiłem się odezwać. Nasza historia jest mi bardzo bliska, pielęgnuję ją od dziecka, wychowałem się na miesięczniku Mówią Wieki, który to w latach 50-tych i 60-tych abonował mój tato. Były też poważne książki drukowane w czasach zaborów przez Rzepeckich w Poznaniu: Baczyński , Kukiel… Nie zostałem nigdy historykiem stricte. Zajmuję się profesjonalnie czymś zupełnie innym. Niemniej poszukuję prawdy o sobie, o Nas, serfuję po falach internetu. Ruda i Web wyglądają bardzo poważnie. Dyskusje prowadzone tutaj często bardzo gorące, nigdy nie przekraczają granicy dobrego wychowania, czy smaku. Fantastyczne są lingwistyczne boje. Czytam z głębokim szacunkiem autorów postów, mających wielką wyobraźnię językową, niemniej widzę brak pewnego porządku (jak to zwykle w pospolitych ruszeniach) i warsztatu badawczego w świetnych bądź co bądź analizach. Wszystko przed nami. Patrzę na ten blog jako na klub odkrywców – może zacznę się częściej wypowiadać już bardziej merytorycznie. Kłaniam się wszystkim aktywnym.

      • A już bardziej merytorycznie w 2015 roku przepłynąłem 4000 km od Krakowa do Orleanu w Wielkim Rejsie Europejskim. „Zaliczyliśmy” większość starych słowiańskich terenów, płynęliśmy przez Francję takimi rzekami, które wymawia się „Len”, śmiałem się, że znamy też Lenę, była też rzeka l’Aise – Osa… takich skojarzeń po drodze było mnóstwo, nie mówiąc o samym Orleanie. Co tu dopiero mówić o obszarze przed reńskim??? Na pokładzie szkuty WANDA wygenerowaliśmy małą słowiańską wspólnotę. Na marginesie wywoływaliśmy ogromne sensacje w krainach prze, które przepływaliśmy. Skojarzeń odsłowiańskich językowych za liną Odry była niezliczona ilość.

        • Kto wreszczie napisze JAKO TAKO – ODROBINĘ – ZWARTĄ historię ziem pomiędzy:
          – Łabą, Odrą, Wisłą, Bugiem, Dunajem, Donem…
          – Bałtykiem, Sudetami, Karpatami…
          historię Ariów, Suevów, Peucynów, Wenetów, Wendów, Scytów, Sarmatów, Lachów-Lechitów, Polachów…
          CHRONOLOGICZNĄ HISTORIĘ naszych PRAOJCÓW!!
          CHRONOLOGICZNĄ HISTORIĘ proto-Słowian, pra-Słowian, Słowian – naszych PRAOJCÓW…

          Kto ZBIERZE te setki, dziesiątki (męczących dla osób z obrzeża nurtu tzw. „turbosłaowian”), często wzajemnie sprzecznych i wykluczajacych się – WYCINKOWYCH i FRAGMENTARYCZNYCH – ciagle tylko – HIPOTEZ lub ZALEDWIE subiektywnych OPINII?
          Kto ODWAŻY SIĘ WRESZCIE NA CAŁOŚCIOWY NOWY opis historii np. w okresie 5000-3000 p.n.e. – 1319 r. n.e. (Akt Jedności Państwa uchwalony 20 stycznia 1319 w Krakowie przez Władysława Łokietka) posługując się:
          – poznanymi i upowszechnionymi badaniami genetycznymi dla rodów R1a1, I2, Rib1, I1 z okresu 2005-2018,
          – najnowszymi odkryciami archeologicznymi dokonanymi m.in. w Polsce oraz pomiedzy Łabą i Odrą (np. Bronocice/5600 BT/1975, Maszkowice/3750 BT/2016-17, Tollense/3250 BT/2015, Chotyniec//2800 BT/2017, Sława/1000-2000 kurhanów na obszarze 100km2/2018…)
          – najnowszymi odkryciami paleo-archeo-genetycznymi dokonanymi m.in. w Polsce w latach 2000-2018 (trzeba PILNIE zrobić inwentaryzację odkryć szczatków ludzkich aby dokonać całościowych/pełnych badań genetycznych: jest mnóstwo lokalnych odkryć, które NIEPROFESJONALNIE pilotowały/pilotują mniejsze lub wieksze muzea regionalne),
          – zapiskami starożytnych historyków i geografów (greckich, rzymskich, arabskich),
          – zapiskami kronikarzy VIII-XVI w. (zachodnich, wschodnich, polskich),
          – pracami badaczy (historyków) polskich z okresu XVI-XIX w oraz historyków i archeologów z okresu 1890-1939 oraz archeologów z okresu 1945-1970,
          – pracami lingwistów (XX-XXI w)., w tym niezależnych badaczy pisma starosłowiańskiego, runicznego,
          – dostępnymi mapami z okresu: starożytność – XIX w./I połowa XX w.,
          – mapami, rysunkami, schematami własnymi dla ZOBRAZOWANIA historii okresu 5000-3000 p.n.e. – 1319 r. n.e/1415 r. n.e.,
          – słowiańskimi mitami, bajami, legendami: polskimi, czeskimi, ukraińskimi, białoruskimi, ruskimi…
          – artefaktami (dokumentacja w postaci zdjęć, map lub rysunków jak robił to np. T.Wolański)

          Może trzeba wreszcie JEDNOŚCI ŚRODOWISKA NIEZALEŻNYCH badaczy i WSPÓLNIE, dzieląc się pracą (specjalizacjami) opracować:
          – ENCYKLOPEDIĘ (ENCYKLOPEDIA LECHICKA/LECHITY)
          oraz równolegle
          NOWY PODRĘCZNIK HISTORII POLSKI LECHICKIEJ (do roku 1319 lub do 1410, a dokładnie do 15 lipca 1415 r. kiedy to Władysław Jegiełło ustanowił Dzień Oręża Polskiego jako święto po wielkim zwycięstwie odniesionym pod Grunwaldem).

          • Czy jak już ten najbardziej odważny i dociekliwy desperat opisze na nowo historię ludzi i obszaru obejmującego współczesną Polskę , to nie tylko sami staniemy się lepsi ale też wszyscy pozostali ludzie na świecie wreszcie nas docenią i przede wszystkim umożliwią przejąć w ramach „Imperium Lechii” władzę , może nawet nie tylko w samej środkowej Europie ale w całej , od Lizbony po Ural bo nad całym światem to chyba nie damy rady ? 🙂
            Bo przecież jakaś rekompensata za te lata niewiedzy o nas chyba nam się należy ?

          • Wiem, że pytanie nie wprost do mnie (Weba), ale jedno muszę zauważyć. Myślę, że młodzi Polacy powinni znać swojego narodu dzieje prawdziwe, a nie politycznie poprawne, po to, by znać swoją właściwą tożsamość – tylko tyle. Bez żadnego Mesjasza narodów, ani rządu dusz itp. 🙂

          • Smyxx – ty chyba lubisz być na łańcuchu? Bo albo głupi jesteś albo głupka udajesz. Cała religia opiera się kto jest pierwszy i czemu mnie wybrano – jak nie zgoła zauważyć, cała poprawność polityczna jest skierowana ku i na jakąś ziemie obiecaną – tylko nie wiadomo, kto to uczynił i czemu poprzez gorejący krzak!!!! Łapiesz.
            RudaWeb – czyli gospodarz tego portalu jest pragmatyczny, i apolityczny, kogoś darzy sympatią albo nie, zna metodykę więc reprezentuje nurt faktów i kamieni, Pan Białczyński natomiast obejmuje na swym portalu całe spektrum i sądzę, że poszukuje dodatkowych źródeł ( poszukuje Viedy), czego o wyznawcach nie można powiedzieć – Oni się zamknęli we własnym kręgu.
            Ja Smyxx rozumie, że sprawa Lechii to zagrożenie dla interesów wszelkiej maści filosemitów patrz Analitykum Syfilikum i im podobnym geszefciarzom kulturowym, ale ziemie na których stały kiedyś Swiete Gaje, Puszcze – z powrotem powrócą do RODowitych ich właścicieli a nie pustynnych satrapów. Paniał.
            Spójrz w lustro i powiedz – pochodzę od Semiego albo nie- Bo ja NIE – 100% – to są fakty. A inne fakty masz na wyciągnięcie ręki. Skończ Waść szukać dziury w całym – dla Was owy światopogląd jest nie do zaakceptowania, bo Wam się nie chce pracować – najlepiej Wam dać i prosić o łaski. Ot co. Bez odbioru.

          • @Aria
            //sprawa Lechii to zagrożenie dla interesów wszelkiej maści filosemitów //
            A wg mnie „sprawa Lechii” to przede wszystkim zagrożenie dla nas samych bo wystawiamy się na wyjątkowych bęcwałów 🙂 bo bez żadnych dowodów jakiejś dawnej chwały sami ją sobie przypisujemy .W jednym masz rację były tu i są nadal, lasy , jeziora czy strumienie, to ,że kiedyś miały sakralne znaczenie jest o tyle śmieszne ,że tak było wszędzie czyli nawet to nas nie wyróżnia 🙂
            // Spójrz w lustro i powiedz – pochodzę od Semiego albo nie- Bo ja NIE //
            A co mnie , Polaka , obchodzą dzieje żydów ? Stąd przy goleniu uważam by się nie zaciąć 🙂 a nie o najdalszych swoich przodkach

          • Dlatego Ciebie Smyxx i tobie podobnym- owy filosemityzm wykarczuje, stajesz się ugrem – człowiekiem bez wartości, bez powiązań, dawniej takich ludzi można było brać w niewolę, bez imienia, bez tożsamości, bez przeszłości więc i przyszłości, bez prawa do stanowienia o sobie samym – do tego prowadzi ta Wasza zaciekłość – bo co inni powiedzą – a jednak interesuje cie co mają do powiedzenia Semici!!! Brak logiki, albo specjalnie nakręcana przez owych semickich RABów retoryka aby karczować, i siać piaski w tryba. G… mnie obchodzi co myślą inni. Mnie obchodzi przyszłość Polski ( PoLaCHI, PO LAXi, czy POL SZA) która bez Słowiańszczyzny, bez Lechickiej Tożsamości stanie się kolejną SAHARĄ, a My na niej bezwartościowymi bęcwałami.
            Sprecyzowałem CI wrogów, i twierdzę, że Wasza postawa wręcz jest szkodliwa i na rękę całej „ophitzjalnej naÓtze”, każdy ma prawo do interpretacji dawnych dziejów – jak czuje, jak widzi, ale Twoja postawa jest zaKODowana na niszczenie – więc już jesteś semitą, i twoi przyboczni przytupasy. Nic nie jest w stanie zatrzymać Odradzającej się Wielkości Lechii. NIe wspomnę o części kościoła katolickiego, który widzi w Wierze Przyrodzonej owy Grall, Czare całego zamysłu Stwórcy – całej jego bibli, Viedy, – a nie zmyślonej i zmienionej przez ów kupców i rabusi.
            Niskiej Wiary jesteś Smyxx, jak na katolika przystało – do tego to Was prowadzi – na drogę Bez Ya!!!!!

          • @Aria

            Muszę przyznać ,że szczególnie ta „Polsza” wśród tych wszystkich dyrdymałów wybrzmiała na tyle podejrzanie ,że chyba bliżej ci do Rosji niż Polski, nie uda się wam kacapskie sługusy ponownie uwikłać Polski w jakieś „sojusze” z największym wrogiem Polski , nasza polska słowiańszczyzna nie potrzebuje żadnych „wsparć ze wschodu „

          • Smyxx – Kałmucy mają więcej Viedy jak Ty. Ś-ŚZ – święty symbol – doucz się filosemito. Rosjanin to nie Nasz Wróg, wrogiem są Ci co siedzą na kremlu i piorą mózgi tym na dole – wiec sa dokładnie na tej samej pozycji.
            Adrianie i Ty Ruda Web a nie sądzisz, że kentum może być związane właśnie z rasą mongoidalną ( R1B) a satem ( skałkaską) R1A. Wiem znów powiecie, że R1A nie było na S- KałKazie, a może byli pierwotnie.
            Ale ciekawe, że w dialektach mongolskich właśnie został podział w dialektach ( satem i kentum) – więc gdzieś te oddziaływanie tworzenia słów i nazw wywodzi się z Północy.
            Artjom Lukniew ładnie to w swojej wizji artystycznej przedstawił.

          • Smyxx skoro tak się zarzekasz, że nie jesteś filosemitą – to nie będzie Ci przeszkadzało- aby na tron wynieść zamiast tam jakiegoś semickiego cieślę wymyślonego – np. Król Swaróg, Syn Perun i Duch Światowid – skoro tak bronisz słowiańszczyzny?! hm -to jak to z tym słowiaństwem jest – to pytanie tylko do ciebie. Dla Słowian to nie ma kompletnie żadnego znaczenia, to tylko ma znaczenie dla tych, co: np. słowami innego znanego aktora: ” Kobiety mnie biją”.
            Poczytaj historię o Mazonkach, wejdź w źródła, i zastanów się a potem zabierz głos.
            Wraz z Adamem nie zgadzamy się aby tworzyć zalążki czegoś i na czymś, nie mając kompletnie otwartego umysłu – RudaWeb proponuje metodologie badania etnosu na podstawie języka, Adrian badań genetycznych, ale wszyscy pomijają duchowość za którą optuje Dragomira, ale to jeszcze za mało – U- my sł – więcej nie muszę pisać.
            Irek dobrze kombinuje, gdyż Słowianie woleli matematyczne sprzeczki, od ciężkiej zbroi, natomiast Lechici – sprzęgli wszystkie techniki walki w całość – znali taktykę i zioła za pomocą te wojowniczki wpadały w dziką furie, potem po walce opłukiwały się z krwi w rzece – oczyszczały się – Syrena ( kobieta związana z Donami) – ptakowężyca. Z Mazami jest związany system szóstkowy – gdyż były wyznawczyniami nie tylko boga wojny, ( jak Scyci), ale też (bogini płodności), pomimo tego – potrafiły współżyć z innymi plemionami ( w ich mniemaniu najwartościowsi meżczyźni) stąd często Osiłkowie i Harowie byli dawcami nasienia dla wojowniczek – dojrzałych kobiet, lecz też często wiele Mazonek które nie potrafiły zostać wojowniczkami często odchodziła ku Jawi – zwana zapewne kurką – stąd kura domowa. Ciekawe, że ta tradycja opiera się na Viedzie – im później kobieta zachodzi w ciąże, tym zwiększa się szansa na urodzenie dziewczynki!!!!
            Chromosom męski zdecyduje o płci wtedy, gdy mezczyzna naprawdę zdrowo żył, nie miał innych partnerek, – a takie warunki panowały na Północy – też mądrość natury – mezczyzna jako płód i noworodek jest słaby, dopiero sił nabiera z chwilą gdy zacznie ssać pierś MATKI – i to masz na każdym obrazie w dziwnych światyniach, ale one są dużo starsze niż katolicki kolaż.
            Owszem dzisiaj trudno dostrzec różnorodność kultur, która musiała być intrygującą i wzbudzała naturalną chęć poznawania innych kultur i w naturalny sposób wpływa na wymianę genetyczną. Wielu panów chciało mieć potomków z ów wojowniczkami, lecz z racji Dominatora ich anonse były odrzucone. Do dzisiaj w wielu kulturach to kobieta wybiera partnera i być może podświadomie jest tak ( spadek po Mazonkach) że 85% związków powstaje wskutek tej niewidocznej siły!!!!
            Zapominają wszyscy o jednym – nie wszystkie artefakty muszą stanowić o zasięgu danej kultury – zazwyczaj było tak – że słabsze plemie, szczep – podporządkowywało się silniejszemu, zaradniejszemu – ofiarując:
            dary ( ceramikę, bizuterie, wyroby tekstylne, a z chwilą gdy nastąpiło ważne wydarzenie – WESELE – również relikwie swego przodka ( najczęściej kość swej ba-bki!!!) wtedy włączana kulturę tego plemienia w rytuały i tworzono nowe plemie – zmieniano nazwę. A co jeśli kosci palono – dostarczono urnę ( z prochami). Wiele urn było zakopywanych w ziemi i sadzono w tym miejscu Drzewo – aby omąd Przodka był cały czas ze swymi dziećmi, ale korona jego sięgała Tyrsu Stwórcy – miejsce to potem zwano chramem.
            Stąd tak zaciekle bronimy Puszczy i niech to wreszcie do was na dole dotrze, bo o tym dobrze wiedzą Nasi Wrogowie!

          • „również relikwie swego przodka ( najczęściej kość swej ba-bki!!!) wtedy włączana kulturę tego plemienia w rytuały i tworzono nowe plemie – zmieniano nazwę. A co jeśli kosci palono – dostarczono urnę ( z prochami). Wiele urn było zakopywanych w ziemi i sadzono w tym miejscu Drzewo”
            Oczywiście mogły to też być KOPCE, Kurhany, stąd moje dociekania: O ile drzewo jest po za wszelkimi spekulacjami co do jego świetości, mistycyzmu, o tyle Kopce i Kurhany miały swoją dualność – mogły świadczyć o pochówku pierwotnym (ważnej postaci w plemieniu, lub wtórny „ponownego pochówku szczątków założyciela Rodu” – tak się zawiązywało sojusze i to była Myśl Słowiańska – a każdy kto podporządkował się owej Stwórczej Myśli – nawet najsilniejsi przechodzili do Tyrsu BogaTyrów. Przyjmuję Przodków Twych jako i moich, na chwałe Naszych Rodów – czyli przyszłości – Tylko Płaskoziemce zamykają się na monokulturę sterowaną przez jednego guru z krótkim orłem i rozumkiem. Jest to jedna z praVed – resztę wyciągnięcie z logicznego myślenia z Mitologii Słowiańskiej.
            I co katolicyzm to nie jest filosemityzm ale nie logicznie dziwnym trafem dzieli się na trójcę. Tak to jest jak dzieci się uczy bzdur zamiast analitycznej matematyki- gdyż z przykrością stwierdzam – profesorów dawnej szkoły matematycznej już nie ma pośród Nas i to jest dla Nas Wielka STRATA.

          • @Aria
            Nie wiem czy sam o tym wiesz ale Ty pozostałeś nadal „w lesie „. Wydaje Ci się ,że na obecnym etapie kulturowym uda się wskrzesić zwyczaje sprzed tysięcy lat , może dla jakiejś wąskiej grupy pasjonatów jest to nawet realne ale nie w wymiarze państwowym , mnie tam nic nie dziwi , znałem dyplomowane czarownice , po kursie VICCA w samym Londynie , pracowałem prawie 30 lat poza Polską gdzie poznałem nawet Indian z Urugwaju , co potrafili w każdym lesie ( Benelux, Francja , Niemcy) znaleźć coś „do przygrzania ” 🙂
            // nie będzie Ci przeszkadzało- aby na tron wynieść zamiast tam jakiegoś semickiego cieślę wymyślonego – np. Król Swaróg, Syn Perun i Duch Światowid – //
            Obiektem wiary może nawet być ten „latający potwór spagetti ” , tu ludzie mają już od dawno wolny wybór , nikt nikogo nie zmusza do tej czy innej formy wiary , jedynie ludzie wyjątkowo małostkowi nie potrafią dostrzec ,że przyjęcie kiedyś chrześcijaństwa było koniecznością i nie miało żadnego związku z samą wiarą ale było wymogiem epoki bo ta religia była wtedy najbardziej wpływową polityczną siłą i bez niej nie powstało żadne państwo , przynajmniej w Europie .

          • „Obiektem wiary może nawet być ten „latający potwór spagetti ” , tu ludzie mają już od dawno wolny wybór , nikt nikogo nie zmusza do tej czy innej formy wiary , jedynie ludzie wyjątkowo małostkowi nie potrafią dostrzec ,że przyjęcie kiedyś chrześcijaństwa było koniecznością i nie miało żadnego związku z samą wiarą ale było wymogiem epoki bo ta religia była wtedy najbardziej wpływową polityczną siłą i bez niej nie powstało żadne państwo , przynajmniej w Europie „. Ty nadal Smyxx na kolanach. A jakowa to siła skoro sam cesarz Henryk II prosi o pomoc pogańskich Wieletów – nic nie znaczyło, I to sobie wbijcie do głowy.
            Upadek duchowości i wzrost znaczenia filosemickiej kultury zaczyna się od Vw. Niestety Sęp to nie Orzeł – chodź i ten padliną nie pogardzi.
            Do wpisu RGIXA – opisy Jakuba ibn Ibrahima, czy największego wroga Słowiańszczyzny samego Thietmara są tyle warte ile złota władował w ręce ów satrapów.
            Chazaria – to źródło zdziczenia łacińskiego, a stamtąd wywodzą się ów niemieccy rycerze. 864 r. Ta data na dworze pokonanych którzy opuścili tereny nad morzem Czarnym tak mocno szarpnęła ich dumą, że po 1000 lat zapragnęli znów Dominacji – niestety za blisko pustynnych klimatów.
            A kapłano-żercy- to kolejny temat – o ile Kapłanki miały dar Vidzenia o tyle Ci mieli chciwe KABZY. Kapłanożercy to nie Słowiańszczyzna. Noc Swaroga była wpisana w dzieje, teraz mamy Ere Wilka, i jego Świt.

        • Do czego to teraz przyczepić panie Smyxx, tą pańską uszczypliwość? Ja myślałem, że wszystkim chodzi o jaką tam prawdę historyczą! A pan miesza tu teraźniejsze kompleksy dzisiejszych Polaków z opisem historycznym! Po co? Przecież nic merytorycznego pan nie wniósł, a tylko drwiąco się roześmiał z faktu, iż ktoś chce innego spojrzenia na historię, innej interpretacji już istniejącego! Małego ducha jesteś człecze!

          • //Małego ducha jesteś człecze!//
            Twój duch spogląda z wysokości Giewontu 🙂
            Zarzucasz mi tu brak merytorycznych uwag w sytuacji gdy cała narracja o t zw „wielkiej lechii” to pompowany od zaledwie kilku lat balon z mrzonkami o jakiejś dawnej potędze .Można zrozumieć intencje mistrza Kadłubka czy autora zmyślonej kroniki Prokosza albo „ustalenia ” Augusta Bielowskiego bo ich zabiegi można potraktować jako próby wzmocnienia prestiżu Polski w konkretnych politycznych warunkach ale dzisiaj , żadne historyczne źródła ani tym bardziej archeologia nie ujawniają niczego co wskazywałoby na jakąś szczególną rolę ludzi żyjących na obszarach współczesnej Polski bo nie jest ważne od jak dawna tu przebywamy ale co w tym czasie i na tym konkretnym terenie zdołaliśmy wykombinować na tyle istotnego ,że t zw „świat ” musi o tym koniecznie wiedzieć by nas jakoś wreszcie docenić, by wreszcie dostrzeżono ten nasz udział w rozwój światowej kultury albo wprost przeciwnie czyli jej regres bo skoro możemy być raz Scytami a innym razem Wandalami albo Gotami czy Sarmatami , to znaczy ,że zawsze to MY albo „budujemy albo burzymy”, i to ma być ta nasza nowa prawdziwa historia ?Panie Lolo , utrzymanie a nawet wzmocnienie słowiańskich tradycji nie wymaga wikłania w nie ludzi i wydarzeń sprzed kilku tysięcy lat a jedynie tego jak potrafimy zachować je dzisiaj

          • Zarzucam brak merytorycznych uwag, bo ich po prostu brak w tym przypadku! Miast tego jest przedrzeźnianie, nikomu nie potrzebne. Jak się panu ów „balon” nie podoba, to po co się pan tu „produkuje”? Natomiast jeśli pan jest zwolennikiem „balonu” prypeckiego, to proszę się udzielać merytorycznie na takowych forach, no chyba, że już wszystko jest „odkryte i udowodnione” i można się zajmować podśmiechujkami. Nie zarzucam panu za złe innego punktu widzenia, ale pańską generalną ignorancję i arogancję na wszystko, co tu jest przytaczane za argument. Chociaż w takich zdaniach jak „… ludzi żyjących na obszarach współczesnej Polski bo nie jest ważne od jak dawna tu przebywamy…” widać, że coś w pańskim myśleniu być może się zmienia. Co do „wielkiej lechii”, to chyba taka konstrukcja jest używana jako chłopiec do bicia przez tzw. allo, Ja do tego podchodzę ostrożnie i nigdzie nic nie piszę o wielkiej lechii. Niemniej jednak Kadłubka proszę zostawić w spokoju, bo o Lechii pisał pod koniec XII wieku a niejaki Focjusz w Opusculum pod koniec IX wieku. Nawet przy osadzaniu owego dokumentu na XI wiek, to tez wystarczy za dowód, ze Kadłubek sobie Lechitów nie wymyślił i że nazwa ta jest faktem!

          • @Lolo
            /coś w pańskim myśleniu być może się zmienia.//
            Panie Lolo , nic się nie zmienia bo też nigdy nie miało dla mnie znaczenia to od jak dawna nas przodkowie przebywają nad Wisłą , to może być nawet 10 tys lat , chodzi o to ,że dopiero w IX wieku zdołaliśmy utworzyć państwo czyli siłą rzeczy zaistnieć jako konkretny polityczny byt , zdolny do rywalizacji z innymi państwami , sama nazwa „Lechia” nie ma tu też większego znaczenia bo to ,że niektórzy tak nazywali Polskę kiedyś czy nawet dzisiaj nie upoważnia do stawiania tezy,że na długo przed utworzeniem państwa polskiego istniała jakaś Lechia rozumiana jako imperium konkurujące z samym Rzymem a to próbuje się przeforsować w ramach tej nowej wersji historii , gdzie takie autorytety jak Labuda , Łowmiański czy Strzelczyk traktuje się jak jakichś oszołomów zaś amatorom jak Bieszk czy Szydłowski przypisuje się miano „odkrywców prawdziwej polskiej historii” 🙂 , kto w tej sytuacji jest ignorantem ?

          • @SMYXX
            Ale za to kościółek był zawsze przedwieczny i w swej „miłościwości” raczył nam stworzyć państwo, ściągnąć nas z drzew, wyciągnął z bagien Prypeci, wymordował parę milionów Słowian, aby nam luźno było. Póżniej, przez kilka wieków ogałacał nas z pieniędzy, aby nam za ciężko nie było.
            Wstań z kolan człowieku, bo Ci się odciski porobią.

          • Lolo@ Smyxx nawet nie wie, że mówi po lechicku , może nawet jest Lechitą. To dlaczego udaje kogoś innego? Coraz więcej książek jest publikowanych w internecie. Na tej podstawie Pan Bieszek pisał swoje dzieła. Zresztą zamieścił bogatą bibliografię.

          • Jak wyglądała organizacja religijna wiary Słowian w szczytowym jej momencie, tj. X-XI wieku?
            Kontrolą i organizacją życia duchowego kierowali kapłani świątynni. Obowiązkiem kapłanów była troska o stan przybytku sakralnego i posąg boga, a także czynienie wróżb, zwłaszcza przed podjęciem ważnych dla całej społeczności decyzji oraz wybieranie rodzaju potrzebnej ofiary w celu pozyskania boskiej łaski. Posiadali oni duże znaczenie religijne, społeczne i polityczne. Według Thietmara, podczas czynności obrzędowych, kapłani [Swarożyca w Radogoszczy] „jedynie mają prawo siedzieć, podczas gdy inni stoją”. Od Helmolda wiemy, iż kapłan Ranów uczestniczył w rozprawach sądowych oraz, że książę w porównaniu z kapłanem „mało znaczy” i że kapłan jedynie „zależy od skinienia losów, natomiast król i lud od jego woli”. Kapłani stali ponad wszelką władzą i całym ludem a także wydawali wyroki sądowe. Co to oznaczało w praktyce, wiemy z opisu dziejów Słowian połabskich. Krnąbrni książęta, chcący się wyzwolić spod przemożnych wpływów rodzimych kapłanów i ich destrukcyjnej roli, byli na polecenie tych kapłanów mordowani. W ten sposób skończono, np. z Gotszalkiem obodrzyckim, który został zamordowany w Łączynie 7 czerwca 1066 roku. W tym samym roku z woli miejscowych kapłanów został pojmany meklemburski biskup Jan. Schwytany duchowny został popędzony do Radogoszczy. Tutaj, 10 listopada 1066 roku, odrąbano mu ręce i nogi a odciętą głowę zatknięto na włóczni oraz złożono w ofierze bogu Radogostowi. Kolejny, to książę Henryk z Ljubic 22 marca 1127 roku Henryk został zamordowany, bo był chrześcijaninem i sprzyjał akcji chrystianizacyjnej. Okrucieństwo nie było w rozumieniu kapłanów czymś nadzwyczajnym, ponieważ wiemy, że wyprawy wojenne, np. po zdobyciu jakiegoś grodu kończyły się złożeniem dowódcy przeciwników w krwawej ofierze bóstwu. Krwawych ofiar wymagali kapłani dla bóstw, których byli strażnikami. Pisał o tym haniebnym procederze Nestor odnośnie : „Peruna […] i Chorsa i Dadźboga i Siemargła i Mokosz. I składali im ofiar […], i przywodzili syny swoje, i córki, i składali ofiary biesom, i plugawili ofiarami swoimi, i splugawiła się krwią ziemia ruską i to wzgórze”. Na utrzymanie kultu świątynnego i kałanów oczywiście potrzebne były środki finansowe. Saxo Grammaticus, tak pisał o sposobie finansowania świątyń i ich kapłanów: „Każdy mężczyzna i każda niewiasta rocznie składali pieniążek na cześć bóstwa jako dar. Odmierzano mu także trzecią część zdobyczy wojennych tak, jak gdyby zostały dokonane pod jego dowództwem. Bóstwo to miało wyznaczonych do służby 300 koni i tylóż jeźdźców na nich służbę odbywających”. Gdy środków było za mało, „kapłan upominał [lud], aby i nadal pilnym składaniem ofiar oddawał cześć bóstwu”. Stan kapłański był zróżnicowany w sensie znaczenia społecznego i funkcji. Oprócz wysoko postawionych przywódców obrządku religijnego, byli też i pomniejsi, gdyż jeszcze funkcjonowały „inne świątynie w wielu miejscach, którymi opiekowali się kapłani prawie równej zażywający czci, ale mniejszej władzy”. Byli też wyspecjalizowani kapłani oddelegowani do pilnowania skarbów zgromadzonych w świątyni, bowiem: „Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów”. Kult i wiara Słowian była precyzyjnie zorganizowane. Kapłani mieli władzę i nie wahali się jej używać. Z takim kierunkiem nie zgadzało się wielu możnowładców, którzy dostrzegali destrukcyjną rolę sytemu „wiary przyrodzonej”. Wielu z nich udało się przejąć całkowitą władzę i wprowadzić nowy porządek. Tak powstały państwa: morawskie, czeskie, polskie, ruskie, południowo – serbskie i południowo – chorwackie. Inaczej było ze Słowianami połabskimi, wśród których prym wiedli kapłani rodzimowierczy. W kluczowym momencie dziejów brak zdecydowanej władzy, wolnej od wpływu kapłanów, nie sprzyjał wykształceniu się silnych organizmów państwowych i doprowadził do likwidacji zaodrzańskich ludów słowiańskich.

          • @RGIX
            Te pejoratywne opisy świątyń i kapłanów słowiańskich są dziełem kronikarzy – klechów chrześcijańskich/katolickich, którzy za wszelką cenę chcieli przedstawić w złym świetle Słowiańszczyznę. Tym samym dać powód do intensywnej/przymusowej chrystianizacji Słowiańszczyzny.
            Nie wszystko w kronikach jest takie cacy, cacy. Trzeba patrzeć na intencję kronikarza.

          • @ADAM SMOLIŃSKI
            W tekście, który napisałem, nic nie ma o „pejoratywnym opisie świątyń”. Jest mowa o roli i funkcjach różnej rangi kapłanów rodzimowierczej wiary w życiu politycznym Słowian w szczytowym momencie jej rozwoju, tj. X-XI w. Wręcz przeciwnie. Z pozostawionych przez średniowiecznych kronikarzy duńskich, ruskich czy niemieckich wyłania się obraz wspaniałości tych budynków, tak pod względem architektonicznym jak i zdobniczym, wskazującym na wysoki kunszt budowlany i artystyczny Słowian. Ci kronikarze ponadto podkreślają bardzo pozytywne cechy Słowian, takie jak gościnność, troskę o chorych, samotnych. Piszą wprost, że u Słowian nie było ówcześnie żebraków, bo o biednych troszczyła się rodzina. Piszą też o kapłanach świątynnych rodzimej wiary, jako inspiratorach zamętu przeciw wodzom czy książętom, próbującym scentralizować władzę i budować silne państwo. U Słowian połabskich dominacja teokratycznej władzy kapłanów nie dopuściła do ukształtowania się silnego państwa i skończyła się likwidacją Słowiańszczyzny na tym obszarze.

      • W słowniku można znaleźć:

        āvarta (आवर्त)
        1. ruch obrotowy, obracanie się, obrót
        2. skręt, zakręt
        3. zawracanie, powracanie
        4. ruch cykliczny, postęp
        5. wir

        Czy patrząc na mapę

        Inny cytat:
        Nazwa miasta, w którym Warta ma swoje źródła – Zawiercie wzięła się właśnie od nazwy rzeki i określenia „za Wartą”.

        Aha, no to już mamy, że język polski świetnie ją „etymologizuje”.
        Za Wartą=Za Wiercie
        Wiercić = āvarta (आवर्त)
        1. ruch obrotowy, obracanie się, obrót

        Jak dla mnie to słowo nigdy nie wypadło z języka polskiego, a w sanskrycie jest tym samym.

        Kolejny cytat:
        Prof. Jan Miodek nie wyklucza, że pochodzenie nazw rzek Warta i Pilica jest przedsłowiańskie.

        No cóż, nawet nie chcę mi się tego komentować, pewnie zobaczył podobne słowo w niemieckim, więc według jego mentalności, jest słowem germańskim, pochodzącym od gierman zamieszkujących Polskę przed VI wiekiem. Typowa allochtonista.

        • Niewątpliwie błyskotliwy prof. Miodek skompromitował się dla mnie, jak wysnuł pochodzenie nazwy Kraków od krzaków 🙂

          • Na mapie Ptolemeusza;
            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9d/Ptolemaeus_Magna_Germania.jpg
            po lewej stronie napisu SARMACIE i czarnej rzeki „istulia fluvium” = Wisla, jest zazanaczone miasto – „corrodunum”.
            Kreslarz/kopista zapisal nazwe tak jak mu podano lub jak odczytal z recznego zapisu.

            Nazwa slada sie z dwoch czlonow; „corro + dunum”, a „- dunum” znaczy w galijskim/celtyckim; „miasto”.
            Joachim Lelewel odczytal to jako „glowne miasto”.

            Ale…. w j. lacinskim, „corvum” znaczy „wrona” albo „kruk” [przydala sie lacina z ogolniaka].

            Zatem; „corvum – dunum” = „miasto kruka” czyli wspolczesnie Krakow !!
            Zapis; „corro – dunum”, to zapis kreslarza i nie jest to juz teraz wazne.

            Ponizej jest zapis ” iusburgi”, ja to tlumacze „prawnie miastowi”, czyli plemie/ludnosc podlegla miastu Kruka/ pozniej Kraka.

            Powyzej jest miasto „calisia” czyli Kalisz.
            Nie jest to miasto „na kale” = czyli blocie, jak to niektorzy tlumacza tym, ze mogla taka slowianska nazwa powstac tylko po „wielkiej wedrowce”, wiadomo, ze z … blot !.

            Ta prapolska=slowianska nazwa sklada sie z dwu czlonow; „kal + isia”, czyli „twarda, prawie kamienista + wyspa” = polodowcowa, piaszczysto/zwirowa, podluzna wyspa wsrod bagien Prosny.
            W prastarym slowie „kalenica”, czyli najwyzszej partii strzechy utwardzanej glina, mamy czlon „kal”.

        • @Robert
          OK, też znam to znaczenie.

          Natomiast słowo „warta”, ma w jęz. polskim, kilka kapitalnych znaczeń, które lepiej korespondują nazwą jaką podbite indyjskie ziemie określali Ariowie.
          pzdr
          ps.
          większość nizinnych rzek meandruje, bo namuły, powodzie, Coriolis, bobry itp

    • Toponimy są bardzo stare i można znaleźć wiele z odpowiedzi w sanskrycie lub awestani:
      Odra – udra – sanskrit woda
      Warta – varta – sanskrit życie
      Wisła – viśala – sanskrit szeroka, czczona najczęściej w kontekscie rzeki
      Narew – nirvah – sanskrit wylewająca (rzeka)
      Niemen – naman – sanskrit woda
      Brda- brdha – sanskrit -podciągnięty, skrócony
      Nida – nida – sanskirt- miejsce odpoczynku
      San – शन śana – sanskrit – cicha, spokojna
      Drawa – drava – sanskrit – płynąca
      Ina – ina – sanskrit – potężna, dzika
      Danu – indoeuropejska bogini rzek
      tatra – w tym miejscu, tutaj
      O czym to moze świadczyc? Była tu ciągłośc osadnicza od czasów kiedy osiedlili się tu pierwsi indoeuropejczycy, skoro te archaiczne nazwy się zachowały. Do tego widać kontakty ludności Polski z Gotami – Bieszczady to nazwa wywodząca się od nich. Czyli kolejny kamyczek do ogródka allo i pustki osadniczej, bo niby skąd ci prymitywni przybysze ze wschodu osiedlający się na opustoszalych terenach mogli wiedziec o tych nazwach?

  4. „Nikt nie potrafi stwierdzić, jak pół Europy mogło stać się słowiańskie w tak krótkim czasie.”

    Stalo sie to dzieki koncentracji lokalnych dialektow w Kaganacie Awarow i ujednoliceniu jezyka slowianskiego oraz powtorzenie ujednolicenia jezyka w Panstwie Samona, a po rozpadzie Kaganatu i Panstwa Samona rozprzestrzenienie ujednoliconego jezyka do wszystkich siedzib slowianskich.

    Dwa lata temu wspomnialem o tym tak;

    W polowie VI wieku n.e. do Kotliny Panonskiej – obecne tereny Rumunii, Wegier i Slowacji, przybyl ze wschodu koczowniczy lud Awarow. Archeolog, prof. W. Szymanski wydal w 1979 ksiazke „Awarzy”, gdzie odnotowuje archeologiczne pozostalosci po Awarach w Polsce [m.i. z Kopca Krakusa w Krakowie].

    Awarowie utworzyli w Kotlinie Panonskiej silne panstwo – Kaganat Awarow, razem ze Slowianami, ktorych zastali w Panonii. Awarowie majac doskonala konnice i silne wsparcie slowianskiej piechoty, niepokoili Bizancjum .
    https://en.wikipedia.org/wiki/Pannonian_Avars#/media/File:Pontic_steppe_region_around_650_AD.png
    Kilku historyków sugeruje, że z biegiem czasu słowiański stał się lingua franca Awarów.

    Bardzo interesujace sa informacje w j. angielskim na stronie;
    https://en.wikipedia.org/wiki/Pannonian_Avars

    Dowiedzialem sie, ze Turcy w czasie rozmow z Bizancjum tlumaczyli, ze wspierajace Awarow plemiona, to sa zbuntowani i zbiegli niewolnicy z niewoli tureckiej i bizantyjskiej. Faktycznie sa to Pseudo-Awarowie i Turcy nadali im nazwe Varchonites. W Bizancjum przyjeto nazywac ich Varchonitai lub Warchonits. Niektorzy zwali ich War Hunami.

    W latach 623-624 n.e. nadmiernie wykorzystywani Slowianie zbuntowali sie w Kaganacie i ja przypuszczam, ze czesc zbuntowanych Slowian, zachowujac nazwanie Varhol, przez wschodnia Slowacje i Przelecz Dukielska, weszla pokojowo na obecny teren poludniowej Polski.Nie przyjeli nazwy War Hunow, bo w Slowacji wystepuje tez nazwisko Varhol.

    Pozostala czesc zbuntowanych Slowian, weszla w sklad Panstwa Samona – najstarszego znanego panstwa zachodnioslowianskiego. Istanialo ono w latach 623-660 obejmujac tereny srodkowej i zachodniej Slowacji, zachodnich Wegier, Moraw, Czech, zachodniej Polski oraz Luzyc.
    Samon – wodz zbuntowanych plemion slowianskich okazal sie dzielnym wodzem i dobrym strategiem.

    „Sukcesy Samona w walce przeciw Frankom i Awarom zapewne wywolaly wielką migrację Słowian na południe – potwierdzony źródłowo jest udział Serbów i ich księcia Derwana w walce z Frankami po stronie Samona – a jest to również czas migracji Serbów [Luzyckich] i Chorwatów [z Ksiestwa Wislan] na Bałkany.
    [moja uwaga; – ktore wg Samona mialy go strategicznie wspierac od poludnia] .

    Państwo Samona istniało bardzo krótko. Śmierć założyciela w 658 lub 661 roku wywołała zamęt wewnętrzny i w efekcie rozpad państwa.”
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84stwo_Samona

    Rozpad Panstwa Samona spowodowal obawy plemion/rodzin Warchołów o swje losy, dlatego podjeli decyzje o migracji na polnoc.
    Byla to decyzja szybka i wtedy dostepnymi drogami idacymi na polnoc przeszli ok. 658 r w okolice Krakowa i Tarnowa juz jako … Warchałowie !!, dolaczajac do wczesniej tu przybylych Warchołów.
    Moim zadaniem, Kopiec Krakusa mogli pomagac sypac Warcholowie albo Warchalowie, a nie prawdziwi Awarowie.
    http://www.moikrewni.pl/mapa/wzgledny/warcho%25C5%2582.html
    http://www.moikrewni.pl/mapa/wzgledny/warcha%25C5%2582.html

    • Oryginalna hipoteza z tymi Warchołami 🙂 Z rzeczy bardziej sprawdzalnych – jeszcze raz przywołuję do większej wstrzemięźliwości ws. kopców krakowskich. Jedyne dotąd fragmentaryczne badania archeologiczne ustaliły, że kurhany Kraka i Wandy wzniesiono na warstwie kultury łużyckiej z użyciem ziemi z warstwy przeworskiej. Słynna „sprzączka awarska” nie wiadomo skąd się wzięła i w zasadzie to science fiction. Kopce Kraka i córki powstały najprawdopodobniej w okresie, w którym na Ukrainie wzniesiono wielkie kurhany scytyjskie. Wszystko wskazuje na 4 w. p.n.e. i potwierdza relacje Miorsza, Kadłubka i Długosza. Z samymi Awarami jest ten problem, że mogą być kojarzeni z Avarinami zamieszkującymi znacznie wcześniej południe Polski (a nie przybyć wieki później z jakichś stepów). Powołując się na zapis Ptolemeusza z 161 r. n.e., Wilhelm Bogusławski stwierdził, że ziemie federacji słewskiej sięgały do Karpat, gdzie rzymski uczony wymieniał Avarinów, a więc właśnie znanych z późniejszych lat Awarów. Dopóki nie zostaną przeprowadzone solidne badania krakowskich mogił, dopóty datowanie ich dopiero na 7/8 w. n.e. jest mało wiarygodne. Pisaliśmy o tym m.in.:
      http://rudaweb.pl/index.php/2016/10/25/polska-mogila-nad-mogily/
      http://rudaweb.pl/index.php/2016/07/10/prokosz-krak-lechici/

      • Dziekuje za opinie a takze danie mi mozliwosci wymiany pogladow na tym ciekawym blogu. Zostawmy sprawe kopcow na boku.

        Wraz z Warcholami przyszli do Polski dowodcy slowianskij piechoty i jazdy, ktorzy scisle wspolpracowali z wodzami Awarow, a pozniej z Samonem.
        Ich nazwan/nazwisk nie znamy.

        Czesc przybylych zyla wsrod Grekow, o czym swiadczy nazwisko Tofil,
        powstale od grckiego imienia Teofil;
        http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/tofil.html
        W rozmieszczeniu nazwiska Tofil mozna dostrzec sciezke prowadzaca z Czech do rejonu Poznania, kolebki Piastow.

        Mozna przypuszczac, ze uchodzcy z Panonii, mieli jesli nie bezposredni kontakt, to nastepne pokolenia mogly przekazywac swoja wiedze legendarnemu Piastowi i jego nastepcom.
        Nie musial Mieszko szukac wzorcow z Zachodu, mial je juz na miejscu i nie tylko w Wielkopolsce.

    • Awar znaczy północ co wiąże się z wodnikiem i lutym, Awarowie mogli być więc albo Siewierzanami albo Lutykami. Było kilka ludów odnoszących się do wodnika, w Walthariusie czytamy, Nōn assunt Avarēs hīc, sed Francī Nivilōnēs, cultōrēs regiōnis. To nie są Awarzy ale frankońscy Nivilionowie, mieszkańcy regionu” Słowa niebo i niwa (nic, ugór), są związane z Niflheim, Nibelungami, oznaczają najwyższą czakrę, Ouranos, Brahmaloka rządzoną przez wodnika. Wilcynjusz, władca Wieletów miał władać Polską i Rusią, może to owi Awarzy. Burgundowie także nawiązują do Nibelungów i mieszkają w tym samym miejscu co Wieleci. Wodnika oznacza się wilkiem, więc może Burgund też znaczy wilk/bork skoro nawiązuje do nibelungów, raczej niż „chłop” (boer, bur).Burgundowie też mieli słowiańskie imiona jak Godzimir (Godomer), Godzisław (Godegisclus), Godzibąd (Gundobad), Godziżyr (Gundahar),

    • Cześć!
      „Nikt nie potrafi stwierdzić, jak pół Europy mogło stać się słowiańskie w tak krótkim czasie.”
      „Nikt” jak zacznie myśleć o Słowianach realnie, to zrozumie, że Słowianie byli znacznie wcześniej (i mieli w posiadaniu spory kawał Europy), a kaganat awarski i państwo Samo – to tylko drobny kawałek ich średniowiecznej historii – taki blues i już 🙂
      pzdr
      ps.
      https://www.youtube.com/watch?v=53VW4EiMzNw – taki mi to jakoś gra )))

      • Rozmawiałem z Panem Czesławem, Twoje spostrzeżenia są takie same jak moje – może być tak: że to te Ziemie – SerceŚwiata – zmieniała każdy wędrujący lud, natrafiał na SzLachetnych, i uczył się od niego.
        Kto wędruje – jest kilka przyczyn:
        konflikty plemienne, głód i choroby, katastrofy naturalne, – rodzaj wyznawania taktyki życia – czyli nie osiadły tryb ( wymagający pracy i Viedy, organizacji ) lecz wędrujący ( korzystający ze wszystkiego co znajdzie). Oczywiście możemy porównać to za pomocą prostego doświadczenia: Co lepiej atakować czy się bronić – historia Polski – daje jednoznaczny dowód, że przy ogromnej przewadze liczebnej lepiej sie bronić a potem zaatakować – tylko katolicyzm to wykorzenił z nas – o to chodziło.
        Dzisiaj można śmiało stwierdził – że Polskę ukształtowało 9 największych plemion, ludów całej ArioAsyi, skupiło się w środku Ziemi, i dotarło się w samym jądrze Gór Oyców. 9 wojowniczych Ludów, które przyjęły świadomość Matki, i wykorzystując potencjał Oyca stoi zawsze na straży tego co odwieczne, prawdziwe, przyrodzone.
        I dobrze wiemy, że to się bardzo nie podoba tym, którzy chcieliby z nas znów zaprzęgnąć do roli niewolnika.

    • Już prawie 3700 lat temu w Egipcie nazywani przez Egipcjan ‚Azjatami’ przybysze o wyższym zaawansowaniu technologicznym (broń z brązu m.in.) założyli miasto Awaris. Przypadek? Jak nie, to gdzie ci Awarowie ukrywali się przez ponad dwa tysiące lat?? Więc 3700 lat temu podbili podobno jedną z najbardziej zaawansowanych cywilizacji na świecie, a potem musieli zbierać siły jeszcze 2000 lat żeby znowu ruszyć się ze swoich zapadłych siedzib gdzieś na pustkowiach Wielkiego Stepu?? Z Awarami to nic się kupy nie trzyma dopóki nie założymy że to po prostu Słowianie, a dokładnie, to najbardziej agresywny i ekspansywny odłam Słowian, w końcu z jakiegoś względu obrzeża zaczęły się odrywać od centrum nad Dunajem i Wisłą, być może nie tylko przez knowania Franków, może mieli po prostu dość hegemonii czcicieli bogini śmierci i zniszczenia.

      • Zgadza się:
        Budownictwo i szkutnictwo, znajomość drewna, inżynieria, materiałoznawstwo, i wiele innych cechów stało za przewagą cywilizacyjną Północy nad południem.
        Ostatnio się uśmiałem, gdzie NOe budował swoją Arkę?!!!! na pustyni?!!
        Ja to jeszcze raz przeczytałem, i doszedłem do wniosku że Bizancjum tak sknociło fałszerstwo, że gdyby ta Arka miała zabrać na pokład wszystkie pary gatunków – to by na dno poszła w sekundę.
        Czy ktoś wie gdzie są te lasy na południu i drzewa z których Nasi Szkutnicy budowali wytrzymałe okręty?

        • Aria@ Turcy Osmańscy wycieli w pień wszystkie drzewa nadające się do budowy okrętów w Afryce Płn. Palestynie i Libanie.

          • I nie zostało NIC – powtarzam – nie każde drzewo nadaje się na okręty – to wie każdy wiking, węd.
            Przewaga łuków scytyjskich nad innymi – to właśnie różnorodność gatunków drzew na Północy.

        • Aria, proszę zatem wyjawić pochodzenie symbolu. Pomijamy oczywiście info z wiki, że jakiś odłam pustynnej sekty ma ten flagowy cedr za swój symbol (bo oni też bez rzeczywistych drzew nie wymyśliliby go sobie).

        • Ja rozumiem, że to wątek poboczny do turbolechickich rozważań, ale zainteresowało mnie czego to symbol. A Pana linki z żyzną deltą Nilu i leczniczymi właściwościami cedrów nic nie rozjaśniają. Przyjmuję, że to wiedza tajemna.

          • Bo drzewo jest na samej górze W owej Viedy – pierw jest woda – Ja ci już bardziej obrazkowo nie mogę przekazać, Myśl. Połącz to z Arkaim – i sprawdź kto budował Piramidy i na jakiej Viedzy się opierał.
            Nomadzi i drzewa. Oni ich używali tylko jako schronienia, ewentualnie poszukiwali wody. Gdyby południe miały taką Viedze jak Północ to armie perskie dawno by podbiły tereny Słowian. Czemu nie zrobiły – bo łuki Słowian miały większa moc i zasięg. To północ produkowała najlepsze łuki – mając ogromną viedze matematyczną i przyrodniczą.
            Na takie cacuszka trzeba było długo czekać.
            Groty z metalu, krótkie i ciężki, przebijały praktycznie każdą zbroję. Nie wspomnę o kolejnym symbolu, Kołowrocie.
            Wystarczy tylko pożenić Żelaza i Miedź. Panowie Profesorowie do Szkoły Przetrwania – bo potem wychodzą kwiatki naukowe, że 90% studentów w Stanach nie wie jak rozpalić ogień, jakby świat cofnął się do okresu kamienia łupanego. Regres a niby nauka.
            Cedr – drzewo wiecznie zielone, występujące w klimacie górskim, ostrym długowieczne – odnośnik do rzek, wody. System nawadniania ziem po uprawy wg Viedy i praw natury. Takim prawem jest złota proporcja znana w Przyrodzie od zawsze, wypracowana. Symbole nie zawsze są tym za co nowożytni je uważają. Buta i brak pracy ludów pustyni spowodował to, że to co im obiecane zamienili w to skąd przyszli. Taka jest ich KULTURA – dodam tylko karme, i macie cały system przyczynowo-skutkowy.

          • Tego się właśnie obawiałem Panie Aria, że zje Pan muchomora i opisze jakąś swoją wizję. Nie ma tu sensownego wyjaśnienia, są niesprawdzalne wnioski. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, kto zbudował piramidy i kiedy, znajomość magicznej Viedy też zależy, kto jak się sfazuje. Nie ulega dla mnie jedynie wątpliwości, że południe nie posiadało wiedzy i możliwości północy. Kończymy wątek drzewa z flagi.

          • Wietrzychowice – a do czego one służyły – to nie na głowy humanistów i wyznawców pustynnych omamów.
            A muchomorki, też są zjadliwe – ale niektóre tylko raz – jak widać – żyję.

          • Turbolechicki to omłot zaraz możesz dostać. Wytłumaczone ci zostało, więc jak się nie zgadasz z powyższym to otwieraj okno i nurkuj stąd. Na inny portal np onet.

          • W trudno, że nie dostrzegasz pewnej zalezności i prawa natury.
            Na pustyni Semici bili się o kupki wielbłądzie z żukami gnojownikami, a na Północy wręcz były potrzebne, a ilość nawozu była wprost proporcjonalna do posiadanego inwentarza zwierzęcego, a tym samym odnosiła się bezpośrednio do populacji ów pożytecznych owadów.
            Stąd kolego w Egipcie ze skarabeusza ( skarbka, co żyje pod ziemią) zrobiono boga. Dziwne – ale niestety południe tak ma, że wszystko od upału im się miesza.
            Nie wiecie, co symbole oznaczają – albo się przyRODe rozumie, albo się zostaje ministrem,, ewentualnie prezydentem z dużym długopisem – ten raczej z Perunem nie miał nic wspólnego.

          • Omłot dostać ? Pisz człecze lepiej horoskopy z tą fantazją o niesprawdzalnej wiedzy. Chciałem usłyszeć logiczny konkret na pytanie o symbol na fladze, a dostałem wiadro bełkotu. Daleko wam do autora bloga czy Skribhy, ktorzy potrafią rzeczowo i logicznie wywodzić. Panie Aria, drzewo jest na górze w kręgu viedy słowiańskiej, więc czemu jest konkretnie cedr na fladze libanu… muchomorki owszem zjadliwe, ale nie znaczy to od razu, że własne fantazje po nich stają się prawdą objawioną. Niestety reprezentujecie panowie nurt pseudo mędrców od „wiedzy” tajemnej z bloga pana Bialczyńskiego. Przy ognisku można sobie fantazjować, ale dla turboallo to pożywka. Tym się różnimy, że ja mam świadomość, że to co „widać” czy przychodzi do głowy w innych stanach, nie oznacza nagle viedy i poznania zasad wszechwświata.

          • Jeszcze raz apeluję o spokojniejszy ogląd tego co pisze Czesław Białczyński. Kiedy jest pisarzem wtedy jest i to zaznacza, ale kiedy indziej jest inspirującym badaczem, co nie znaczy, że uważa się sam za „naukowca”. Natomiast niewątpliwą rację ma Pan W prosząc o bardziej racjonalne argumenty w dyskusji niż tylko projekcje jakichś kodów podświadomości. Może i są w tym prawdy, ale to płaszczyzna zupełnie nieprzystająca do rozumowego wyjaśniania dziejów 🙂 Tylko, że Panie W… warto, by Pan też nie denerwował się półsłówkami rozmówców, ale wyjaśnił, że cedry faktycznie zostały wycięte do cna przez Turków, a wcześniej wcale nieźle służyły Fenicjanom, Rzymianom i innym.

          • Chciałem usłyszeć logiczny konkret na pytanie o symbol na fladze, a dostałem wiadro bełkotu. Daleko wam do autora bloga czy Skribhy, ktorzy potrafią rzeczowo i logicznie wywodzić. Panie Aria, drzewo jest na górze w kręgu viedy słowiańskiej, więc czemu jest konkretnie cedr na fladze libanu… muchomorki owszem zjadliwe, ale nie znaczy to od razu, że własne fantazje po nich stają się prawdą objawioną.
            Kto ma problemy – ten ma problemy – To Godło Polski Pan też kwestionuje – bo w przyrodzie Orła Białego raczej trudno spotkać – i na ten temat SKRIBHa prowadził ze mną dialog – chyba Pan lekcje opuścił Panie W, lubi Pan Wymierne i Namacalne dowody więc niczym Pan się nie różni od allo i prosze nie wciskać tutaj kitu.

          • Może Góra zamiast drzewa? Bo to ona wyrasta ponad las, stąd ŁYSA GÓRA, a dodam jeszcze, że nad GÓRĄ jest GWIAZDA PÓŁNOCNA(SWASTYKA)/SŁOŃCE. Słowianin, to wie, W ty nim nie jesteś. Jesteś jakimś okresowym kabareciarzem, co szuka spalonego papieru. [moderacja] „Idź sprawdź co jest za tym pagórkiem, bo jak nie pójdziesz, to znaczy, że jesteś nikt” „Za pagórkiem jest rzeka” „Ale ja chce odpowiedź na piśmie ze stemplem” ehehehhehe Coraz, więcej kabareciarzy, co to naczytali się jakiś niespełnień i piją nawet do muchomora. Przeczytaj https://bialczynski.pl/2017/11/30/waldek-borowski-swiety-grzybog-grzyby-w-mitologii-i-sztuce-archiwum-2015/ bo póki co, to jesteś owca. XD Harowie/Słowianie posługiwali się kilkoma symbolami, a że drzewo utarło się we Libanie, to raczej zasługa biblii, a nie MATECZNIKA ŚWIATA.

  5. Wenetowie zamieszkiwali sporą część Europy: od obszarów nadbałtyckich, poprzez Bretanię, Wielką Brytanię po tereny nadadriatyckie. Badania lingwistyczne przeprowadzone przez Françoise Bader z Uniwersytetu Sorbońskiwgo oraz Jadrankę Gvozdanović z Uniwersytetu w Heidelbergu udowadniają „kulturową jednostkę starożytnych ludów nazywanych Wenetami, którzy osiedlili się w regionie Morza Bałtyckiego oraz Atlantyku i na wybrzeżu Adriatyku. Badania genetyczne haplotypów w tych populacjach potwierdzają ich wspólny korzeń”. Chodzi tutaj o haplogrupę R1a Z92, który wyodrębniła się około 6 tysiący lat temu. Nad Adriatykiem, Wenetowie pojawili się co najmniej ok. X wieku p.n.e. W II wieku p.n.e. Polibiusz – wybitny historyk imperium rzymskiego czasów republiki w swoim dziele „Dzieje Rzymu” – Wenetowie byli ludem „bardzo dawnym”, który „w obyczajach i stroju mało różni się od Galów, innym jednak posługuje się językiem”. O Wenetach bretońskich (we Francji) pisze w swoich pamiętnikach Juliusz Cezar (prowadził z nimi wojnę w 56 r.p.n.e.). Żyjący w VI w. Jordanes (historyk i kronikarz, nadworny pisarz gockiego króla Gunthigisa, kapłan, zamieszkujący w okolicy Tesalonik, gdzie około 551 roku stworzył dzieło „O pochodzeniu i czynach Gotów” , oryg. Getica) dowodził, że ludy słowiańskie, czyli „Wenetowie […] pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenetów, Antów i Sklawenów”.

    • Pozwolę sobie przedstawić własny podział dawnej słowiańszczyzny poparty danymi haplogrupy R1a. Oczywiście jest ryzykowne utożsamianie haplogrup z etnosami, plemionami, ale ja dostrzegam takie zależności szczególnie na poziomie subkladów głównych haplogrup. W nawiasie podaje dominujące haplogrupy. Małe wyjaśnienie: R1a-CTS1211 to największa haplogrupa R1a i jest protosłowiańską – obecna ze zbliżona częstością pośród R1a we wszystkich narodach słowiańskich + Węgry, Rumunia i Niemcy.
      Wenedowie zachodni – Lechici wraz z tzw. plemionami wschodniogermańskimi (R1a-M458 i R1a CT1211 w przybliżeniu po połowie ). Obszar Łaba (Ren?) do Bugu.
      Wenedowie środkowi – Sklaweni (R1a-CTS1211 + mniejszy udział R1a-M458). Obszar do Dniepru.
      Wenedowie wschodni – Antowie (CTS1211). Obszar Dniepr-Wołga.
      Wenedowie północni Bałto-Słowianie R1a-Z92. Górny Dniepr.
      Obszar od środkowej Wołgi na północ i wschód to były głównie ludy ugryjskie. R1a było i tam, ale była przewaga haplogrupy N i innego etnosu.
      Neurowie nie byli Sklawenami bo siedzieli nad Prypecią i słabo migrowali. Taki lud jak w Konopielce (bez negatywnych podtekstów).

    • Żyjący w VI w. Jordanes (historyk i kronikarz, nadworny pisarz gockiego króla Gunthigisa, kapłan, zamieszkujący w okolicy Tesalonik, gdzie około 551 roku stworzył dzieło „O pochodzeniu i czynach Gotów” , oryg. Getica)…

      Ukrainska strona:
      https://en.wikipedia.org/wiki/Chernyakhov_culture
      stwierdza wprost;
      „Autorzy późnego antyku często mylili Getae z Gotami, w szczególności Jordanesa, w jego Getyce.”
      „Dzisiaj uczeni uznają strefę Czernjakowa za kulturową interakcję różnych nacji, ale przede wszystkim tych, które już istnialy w regionie oraz Sarmatow i Getae-Dakow (niektórzy autorzy uważają, że Getae-Dakowie odegrali wiodącą rolę w tworzeniu tej kultury)”.

      Natomiast „..zachodni, a zwłaszcza niemieccy, historycy i polscy archeolodzy przypisali to Gotom. Według Kazimierza Godłowskiego (1979), początki kultury słowiańskiej (kultura kijowska) powinny być związane z obszarami górnego dorzecza Dniepru, a kulture czerniachowska wiaza z federacją Gotów”.

      Getae, to po polsku ..Giece;
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Dacja#/media/File:Dacia_82_BC.png
      to w pewnym sensie takze nacja kupiecka, w ktorej rekach byla „statio” = stacja kupiecka na Szlaku Bursztynowym w Poznaniu.

      Wedlug mapy Ptolemeusza;
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9d/Ptolemaeus_Magna_Germania.jpg
      pomiedzy nazwa plemion Lugi i Diduni jest nazwa Setida, w czesci tekstowej jest Getida !.

      To odpowiada stacji Giecow w Poznaniu;
      http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/giec.html
      po usunieciu „utworz teraz swoje drzewo”, najezdzajac strzaka mona odczytac powiat/miasto.

      Nie trzeba dlugiego tlumaczenia, ze nadbaltyckie siedziby Giecow, przez stacje w Poznaniu oraz Vindobona = Wieden, mialy polaczenie Dunajem z Morzem Czarnym i … Grecja.

        • Pełna zgoda. Zgadzałoby się to też z podkreśleniem przez Czesława Białczyńskiego, że Goci to głównie haplogrupa R1a1aZ93. Cytat Jordanesa dotyczył wyszczególnianych przez niego nazw odnoszących się do Słowian w VI w. W Getyce pisał, że ludy słowiańskie, czyli „Wenetowie […] pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenetów, Antów i Sklawenów”.

      • „Żyjący w VI w. Jordanes (historyk i kronikarz, nadworny pisarz gockiego króla Gunthigisa, kapłan, zamieszkujący w okolicy Tesalonik, gdzie około 551 roku stworzył dzieło „O pochodzeniu i czynach Gotów” , oryg. Getica)”

        Napisał dzieło propagandowe, bo z innych źródeł wiemy, że we Włoszech powstał longobardzki limes, rownież w połowie VI wieku, mający chronić Longobardów tam rządzących, przed najazdami słowiańskimi.

  6. Odry nadal działają jako całość, nie tylko rozpropagowane miejsce z ławeczkami.
    Ważna jest sekwencja (niekoniecznie zgodna z oficjalną, umowną numeracją) wchodzenia do kręgów, nie tylko pora dnia (roku) czy też bieżąca konfiguracja astronomiczna (przesilenia, równonoce itp). Odry nie mogły zostać utworzone wcześniej nim powstała opływająca je rzeczka. Na tej podstawie możemy określić najwcześniejszą możliwą datę powstania kręgów. Wg mnie Goci dysponowali wiedzą potrzebną do korzystania z kręgów, ale ich nie zbudowali, wykorzystali już istniejące. To bardzo stare miejsce.

  7. Przyjmuje się że zachodnia granica typowego dla nas bartnictwa była na przełomie er na linii Łaby ,świadczy o tym barć bodajże z przełomu pierwszego i drugiego stulecia znaleziona w północno-zachodniej Saksoni

    • „Przyjmuje się że zachodnia granica typowego dla nas bartnictwa była na przełomie er na linii Łaby ,świadczy o tym barć bodajże z przełomu pierwszego i drugiego stulecia znaleziona w północno-zachodniej Saksoni”

      Tak, ale generalnie chodzi o technikę bartniczą, do Łaby była ona typowo słowiańska, powiedzilibyśmy dzisiaj zrównoważona, poza Słowiańszczyzną była ona w Europie rabunkowa. Piszą o tym na wiki.

      • Tak to jest technika …ale ta technika jest elementem kultury …słowiańskiej kultury .O ile dobrze pamiętam w Nadreni nadal jest kultywowany zachodni rabunkowy model pszczelarstwa dotowany przez Unię i traktowany jako dziedzictwo kulturowe

    • Lechoslaw, sprawdziłem! Również Holendrzy piszą Radegast! Natomiast śmieszne są wersje chorwackie i serbskie! Tam jest już mowa o Radegaist!!!! Tak jakby chciano nawiązać do niemieckiego „Geist”’a!

    • @lechosław
      Proszę zachować umiar w ocenie historycznych postaci bo ten Radogost( istnieją też inne wersje tego imienia , np Radagais czy Radegast, w każdym razie w łacinie Radagaisus) wcale nie był najbardziej znanym gockim wodzem , a wg Izydora z Sewili nie był w ogóle Gotem lecz Scytą , chociaż istotnie , razem z Alarykiem przez kilka lat , pomimo wzajemnych niechęci zarządzał gocką armią , w pardzie wizygockich królów od pierwszego Atanaryka do ostatniego Wittiza nie pojawia się żaden ze słowiańsko brzmiącym imieniem .

      • „od laponidalnego gaise~kaise – góra,
        co nawiązuje do imienia Świętej Góry Peuki (Zober, Hary) i imienia
        Świętopełk” Rado chyba nie trzeba tłumaczyć??

    • @Lechosław
      @Lolo
      Angielska Wikipedia wywodzi etymologię imienia Radagaisus od gockiego „gaisu” – oszczep, włócznia. Czy słusznie? Nie wiem. Nie wątpię jednak, że blogowi językoznawcy dogłębnie tą kwestię wyjaśnią. Czy Radagaisus to Radogost lub Radegast? Osobiście wątpię. W „Kronice Słowian” historyka saskiego z XII wieku Helmolda jest łaciński zapis imienia pogańskiego boga w formach: Redegast i Radigast. Gdyby faktycznie gocki wódz miałby być Radogostem (Radegastem) to zapis tego imienia wyglądałby podobnie jak u Helmolda bez końcówki „gaisus”. A czy znają Panowie zapis tego imienia w innych językach np. rosyjskim, greckim?

  8. Przecież wiadomo, że Słowianie to nie Wenedowie a Niemcy tak po prostu przenieśli wywodzący się z jeszcze indoeuropejskiej wspólnoty etnonim Wenden na prymitywną populację wczesnośredniowiecznych Słowian. Przecież gdyby byli Wenedami to zachowałaby się w ich językach terminologia związana z morzem (jak np. jadro „żagiel“, czczy/cklić „choroba morska“, chełt „szum morza“, wał/wełna „fala morska“, kotwica/kotwa, łódz, korab(l) – te dwie ostatnie weszły do heraldyki). Weźmy na przykład takiego korabia i zaraz zobaczymy, że ma pokrewne wśród cywilizowanych języków. np. gr. ᾱ́ρᾰβος (kā́rabos) „rodzaj chrabąszcza; rodzaj skorupiaka, kraba; korab“; lat. ciirabus „krab; korab”, scarabaeus „rodzaj chrabąszcza“ etc. Słowiańskie korab ma być pożyczką z greckiego (co wyklucza Bruckner) lub trackiego (co wyklucza Vasmer) lub nawet z języka przed-indoeuropejskiego, co zakłada Beekes – ten ostatni rekonstruuje nawet korzeń tego nieznanego słowa jako *(s)karab- (o znaczeniu nieokreślonym). Szkoda, że nie zajrzał do języków słowiańskich, gdzie znajdujemy pień *skreb- “skrobać”, z którego wywodzi się też min. „chrabąszcz/chrabak” (ponieważ wydaje chrobocące dźwięki). W świetle takiej etymologii, można by uznać korab za coś wyskrobanego, wydrążonego (por. dłubanka „łódź“) i zaliczyć do najstarszej warstwy rodzimego słownictwa związanego z żeglugą. Ale takie dywagacje na nic się nie zdadzą, bo jak udowadnia profesor Schenker, gdyby Słowianie byli Wenedami, to przede wszystkim zachowałoby się w ich językach rodzime określenie bursztynu, którym ci ostatni handlowali 🙂

    • Skoro nie byli Wenedami, to skąd w staroangielskim tyle słów o słowiańskim brzmieniu, najczęsciej dotyczących rolnictwa.
      Czy rolnictwo na Wyspy Brytyjskie mogło dotrzeć drogą lądową, która zniknęła 8000 lat temu? Musiało przejść przez morze, innych kandydatów niż Wenedów nie widzę.

    • Jako dopełnienie Pani komentarza fragment naszego wpisu o metodach niektórych „badaczy” niemieckich:
      „Przykładem może być historia wraku łodzi znalezionej nad Jeziorem Łebsko pod koniec XIX w.. Jej rekonstrukcją zajął się ówczesny konserwator niemiecki w Szczecinie – Hugo Lemcke. Zgodnie z bismarckowską linią polityczną zaczął dziwaczne zabiegi wokół wraku, by za wszelką cenę udowodnić jego germańskość, a nie słowiańskość. Lemcke postanowił przerobić zabytek po Wędach na wzór wraku skandynawskiej łodzi z IV w. n.e.. Zniszczył bądź zniekształcił niektóre elementy łodzi, ważne dla prawidłowego odtworzenia jej kształtów, np. zakończenia stępki, wierzchołki żeber. Dwa skrajne żebra w ogóle usunięto, ponieważ nie pasowały do ostrej „germańskiej” formy rufy i dzioba, którą wbrew kształtom pierwotnym nadano tym częściom łodzi. Wprowadzono sześć dodatkowych rzędów desek poszycia. Relingi i umocowanie wiosłowe wykonano na wzór łodzi norweskich. Tak zdeformowany zabytek miał świadczyć o odwiecznej „germańskości” polskiego Pomorza.”
      Całość: http://rudaweb.pl/index.php/2017/02/14/tradycje-morskie-lechow-i-wedow-zaklamane-przez-teutonow/

      • „No szkoda że Jantar to kalka germańskiego ,,płonącego kamienia ,”

        Komentarz Justyny wydał mi się szyderczy, ale może się myliłem, bo rzeczywiście jak zapodałem w innym temacie dla mnie wiąże się on wyłuskanym z sanskrytu Yantra oznaczającym amulet.
        A, że amulet jest na 100% słowem obcym, więc tak naprawdę nie mamy słowiańskiego słowa na określenie amuletu?
        Zatem Yantra- jantar będzie tym zapomnianym słowiańskim amuletem, pasuje idealnie do tego zadania bursztyn:

        „Amulet (gr., περιαμματα, περιαμμα coś zawieszonego na szyi; łac. amuletum)[1] – osobisty przedmiot o charakterze magicznym, z przypisywanym mu działaniem ochronnym[1], posiadający różny kształt i formę, nawiązujący do symboliki lub bóstwa, części ludzkiego ciała, motywu roślinnego, czy zwierzęcego. Także w formie tabliczki z napisem[2].

        Drobny przedmiot, pochodzenia naturalnego lub wytworzony, służący do magicznej obrony przed złymi duchami, ludźmi lub nieszczęściami. Noszone na ciele lub na odzieży pierścienie, łańcuchy, czasem figurki”

        Czyżby to wszystko było prawdą?

    • A kiedy na ulicy usłyszała pani swojskie słowo sklep , ludzie manipulowani mediami coraz coraz częściej chodzą do marketów tak samo w mediach. Zatem brak rodzimego określenia na tą skamieniałą żywicę o niczym nie świadczy

      • „…brak rodzimego określenia na tą skamieniałą żywicę…”
        bursztyn
        W dialektach południowosłowiańskich to
        borścin – borścian
        Bor ścin już chyba każdy Słowianin skojarzy. Bór, to las iglasty (u nas obecnie sosnowy) a po ścięciu wypływa żywica.
        Palący się niemiecki kamień do mnie nie przemawia. W niemieckim jest to pozostałość po słowiańskim. Przy rdzeniowaniu
        BoR S”TaiN
        Bo Ro S”o To Na
        Widać dwa prardzenie:
        R – robienie
        S” – żęcie.
        Zbitka „niemiecka” (szt) nie jest więc taka germańska (w obecnym znaczeniu).

  9. No dobrze, ale czemu z Neurów czyli dosłownie Dregowiczów, robi się jakichś Nurów? Tak samo z Plonów Płonów, z Semeldingów czyli Ziemców, Siemczyców, wyznawców Semli, Semele, Semergli, robi się Smolińców, Z Kessinów czyli Kiszan robi się Kcynian albo Chyżan, choć zapewne ich nazwa wiąże się z Saturnem, (kiszenie-saturnizacja), z Circipanów Czerezpienian, choć ta etymologia Helmolda jest zapewne przykrywką dla ukrycia imienia boskiego, a Circipan to pewnie słowo oznaczające jakąś planetę, jak Dobropan Merkurego.
    Neurony przesyłają ‚drgnienia’ czyli są to inaczej Drgi. Nazwa Dregowiczów/Neurów nawiązuje do bliźniąt. Inne plemiona nawiązujące do bliźniąt Diduni, Dziadoszanie, IIa-ha-Narvali czyli Obo-Drzyce czczący (l)Alcis czyli Lela I Polela. Pierwsze Na w Nahanarvali To pewnie był skrót IIa, oznaczajacy podwójny (obo), który kopista źle przepisał jako N.

  10. Pojęcie „bosy Antek” nie ma nic wspólnego z Antami lecz jest ukutym nie dalej jak 100-200 lat temu przez ludność Pomorza , Wielkopolski czy Sląska na biedniejszych mieszkańców zaboru rosyjskiego

    • Tak to w istocie tłumaczy się oficjalnie. Tylko jaka logika każe zbiorczo nazywać wschodnich Polaków/Słowian akurat Antkami od Antoniego, a nie np. od typowego dla Kresów imienia, np. Kazimierz/Kazik/Kaziuk?

      • Jeśli miałoby pochodzić od imienia Antoni, to brzmiałoby to „bosy Jantek”. Moja babka zawsze wymawiała J przed A w imieniach ( Jagata, Jagniesia, Janetka ).

      • Bieda to była w zaborze rosyjskim, znowu niemiecka propaganda i powtarzane przez folskdojczów kłamstwa. Największe prześladowania i gnojenie to były właśnie u prusaków.

      • Kresy nie mają tu żadnego znaczenia a jedynie sam rosyjski zabór a jeszcze ściślej standardy życia Polaków w akurat tym zaborze , najbardziej zaniedbanym . Utrzymywanie,że pojęcie „bosy Antek ” może mieć ponad 1,5 tys letnią tradycję i to akurat w Polsce , do której najprawdopodobniej Antowie nawet nigdy się nie zbliżyli jest zupełnie niepotrzebną próbą kojarzenia przypadkowych pojęć ,tym bardziej,że należałoby przyjąć ,że już wtedy czyli ponad 1,5 tys lat temu Słowianie znad Wisły byli lepsi , bogatsi , bardziej zaradni od tych ze wschodu 🙂

        • Nie zrozumiał Pan przekazu o zachowaniu tradycyjnej nazwy Antci na tych ze Wschodu – bez różnicowania kto był bogatszy. Akurat na pogrzebie mojego dziadka rodem z Litwy miejscowi (Kaszubi) mówili: To Antk z szlachty i możny. Trzeba słuchać gędźb ludowych, bo czym innym jest Iliada? 🙂

          • Panie Web , na Śląsku określenie „bosy Antek” nie jest już za bardzo znane ale jeszcze kilka dekad temu było w częstym użyciu wobec t zw „goroli” czyli nie „hanysów” i to najczęściej w przypadku gdy taki obywatel żenił się z „hanyską ” i nie miał nic poza samą pracą bo tylko dlatego przyjechał na Śląsk, nie obchodzą mnie tu jakieś stylistyczne rekonstrukcje pojęcia „Antci” bo tu została postawiona teza ,że „bosy Antek” odnosi się do starożytnej nazwy słowiańskiego ludu Antów co trzeba potraktować jako daleko posuniętą fantazję bo ten „bosy Antek”nie ma nic wspólnego z jakąś nazwą plemienną a stanem posiadania czyli generalnie może być nim nawet Żyd , Cygan , Niemiec czy ktokolwiek inny 🙂

          • Dobrze, to proszę odpowiedzieć dlaczego nie Kazik, Staszek czy Janek, ale Antek? 🙂

          • Pamiętam doskonale, że kaszubskie określenie Antci było precyzyjnie skierowane do Polaków ze Wschodu, a nie Cyganów, Niemców czy Żydów. To określenie pochodzenia geograficznego, a nie stanu zamożności.

          • Nie wiem dlaczego Antek ale nie wykluczyłbym wpływu noweli Prusa „Antek” gdzie mamy obraz zacofanej wsi i trudności z t zw życiowym awansem ,czyli pojawia się przynajmniej jakaś racjonalna przesłanka za „bosym Antkiem”, poza tym Antek jest zdrobnieniem imienia Antoni czyli znanego już w starożytności łacińskiego Antoniusa czyli nie ma tu żadnych związków ze słowiańskimi Antami

          • To trochę zabawne, z noweli Prusa wywodzi Pan miano Słowian wschodnich sprzed kilkunastu stuleci wcześniej. Gdyby pański sposób rozumowania miał szansę na logikę, to ci przybysze ze Wschodu powinni być Jaśkami, Staszkami lub Kaziukami. Nie ma czegoś takiego – przypomnę, że mój dziadek przez Kaszubów było określany jako Antk, a nie Tono, Tuna czy jak tam jeszcze inaczej Kaszubi określają Antonich 🙂 Na marginesie – w Gdyni stoi pomnik Antoniego Abrahama, Kaszuba z Kaszubów z początków XX w.. Czy myśli Pan, że wyśmiewani wschodni Polacy mogli być wzorcem dla kaszubskiego bohatera?

          • Podałem jedynie ewentualną wersję wykorzystania „prusowskiego Antka” nie na określenie Słowian lecz samego pojęcia „bosy Antek”, uczepił się Pan tych Kaszubów , a mnie tu od samego początku chodzi wyłącznie o „bosego Antka” bo dotyczy całej Polski ,zaś ja tu podałem jak to pojęcie było rozumiane na Śląsku .Nie rozumiem co ma wspólnego jakiś kaszubski bohater z całą tą sprawą , bo przecież nie każdy Antoni musi być „bosy ” 🙂

          • Mógłbym odpowiedzieć, że skoro Ślązacy i Wielkopolanie też mówili o Antkach, to dowodzi mojej tezy o tym jak Słowianie zachodni (wywodzeni od Wenedów) określali wschodnich (od Antów). Jednego jestem pewien – kaszubski Antk to określenie pochodzenia od konkretnego etnosu, a nie od imienia. To samo dotyczy używania tego terminu przez innych Słowian/Polaków na zachód od Wisły. Kujawiaków nie zwano Antkami, niezależnie od tego po której stronie zaborczych granic mieszkali. Jednak solidne prześledzenie rzeczywistego pochodzenia terminu Antk/Antek to sprawa otwarta – tu istotnie są wątpliwości. Tylko logika wskazuje, że wersja „od Antów” jest prawdopodobniejsza niż „od Antka z opowiadania Prusa 🙂

          • Panie Web, z całym szacunkiem i dobrze Pan o tym wie, ze jestem sercem, duszą i rozumem za słowiańską sprawą. Jednak ta hipoteza o tym, jakoby ludność na zachód od Wisły zachowała na „zawiślan” określenie „Antki” pochodzące od Antów nawet przy wielkich chęciach jest chybiona! Apeluję o powściągliwość w tzw. Hurra-optymiźmie, bo to jednak zaczyna być śmieszne.

          • Panie Lolo, mniej śmieszne i bardziej logiczne niż wywodzenie od Antka z noweli pozytywistycznej 🙂 Niemniej prawdą jest, że obie etymologie wymagają lepszego uzasadnienia.

          • Panie Web, przecież Pan doskonale wie, że nie piję do „kontrargumentu” jakiegoś allo! Jednak przyzna Pan że wywodzenie 20-sto wiecznych wyzwisk od antycznych nazw użytych przez Niesłowian wyglada na bardzo naciągane. Bardzo sobie cienię i szanuję różne opinie oparte na jakiś racjonalnej argumentacji, ale jak Pan już napisał, to akurat wymaga „lepszego” uzasadnienia!

      • Polecam również artykuł o podróbkach Statutu Litewskiego zamieszczony w BIULETYNIE BIBLIOTEKI JAGIELLOÑSKIEJ https://jbc.bj.uj.edu.pl/Content/265817/PDF/NDIGOC013629_2012.pdf Przywołany jest jako podejrzany Naronowicz-Naroński pierwszy polski matematyk a także autor zaginionego niestety dzieła Dowód prawdziwy istorii o najwyższej monarchjej Scythiej Sarmacji […]a o dzisiejszym Królestwie Polskiem . Rękopis tej pracy znajdował się w słynnej bibliotece Samuela Ernesta Tschapiusa w Królewcu i razem
        z innymi zbiorami spłonął w roku 1761.

        • Albowiem błese Antci na pewno pochodzili z ziem na wschód od Wisły – nic wspólnego z Łodzią, Kaliszem czy Włocławkiem – zresztą tam najpopularniejsi byli Stanisławowie i Janowie 🙂

        • Sattivasa czego trollu tutaj szukasz?

          „Ant ~ Antel ~ Andziel ~ Anioł [tworzyli związek państwowy Banta Antów (Bantaib Antaib ~ Liga Lugii, co znaczy związek ludzi), byli rudzi ~ rudawi stąd nazwy etniczne Rus (rusy ~ ryży), Płowiec ~ Pieczyng (płowy), od właściwości włosów] (w formie andziel możliwa redukcja L w Landziel – Lendziel co daje wyrazy andziel – endziel – angiel – engiel węgierskie Lengiel – Polak czy Anglicy[(Lminus)engiel’ski są z pochodzenia Polakami? A imię Ant redukcja L w wyrazach Lant~Land~Lond~Ląd, wtedy imię Ant-Andziel byłoby w rezonansie dzwiekowologicznym ze ANTU’ŚAŚ, ANT’ROPOS czyli (CzeŁO’WIEK), bantu i homonimicznym ze słowami anta – przedni – banta ~ wanta czyli związek] – Imię Jusza jest kalką synonimiczną imienia W’anda, przez W’anty sznurków-węzełków, łączy się to z imieniem aniołów schorwackie (w)andel-antel – anioł, andelek ~ antelek – aniołek, andeo ~ anteo – anioł, andeoski ~ anteoski – anielski co etymologicznie związane z imieniem Antów, (Bant Antów) w naszym języku anioł od Ania-Anya duchy śmierci, więc w języku słowiańskim są co najmniej dwie etymologie słowa anioł bałkańska nawiązująca do nazwy Antów i An’te ~ teo-przedbóg* i nasz do nazwy Any-śmierci no jest jeszcze szlacheckie andziel od greckiego angelos choć może andziel to od andel~antel, stąd nasze (an)dzielny~anielski bo Antowie mieli być najdzielniejszym szczepem Słowian, a i przed tronem kagana – króla Rusów jadło chleb czterystu najdzielniejszych z dzielnych, czyli Aniołowie – Antowie synonim Walinowie czyli duchy ‚wele’ wracamy tu do naszych Aniołów Śmierci czyli Harów – Awarinów – Abarów.

          Można jeszcze głębiej sięgnąć w etymologię słowa Anioł u nas w XV wieku mamy takie jego zapisy: angolow, angely, angielska, angele (andziele) co nawiązujące do nazwy schrw. anteo-andel, czy czeskiego „Zdraw bud krali andel’ski” oraz bardziej nawiązujące do Anieli – Anyi~Enyi formy anyol, anyolem, anyolo’wi, anyolo’w, anyolo’wie, an'(permutacja naszego ana, na, naj,) an’ jest przedrostkiem rdzeń yolo'(jolo) jest też w greckim imieniu Yola’os, czy ang. Yol’anda co odpowiada naszemu imieniu Jola, Jol’anta, zrost ten znaczy po prostu uśmiechnięci, radośni, radosny~wesoły – Ant~człowiek, co w związku z imieniem Lach (niem. Lahen) i Jolly Roger – wesoła czaszka, mamy jeszcze imię etniczne Chachłak-Chochoł czyli Chachar od chacha-śmiechu, stąd może nasze śmiałek od śmiać się czyli od wesołego ludu.

          Anta nawiązuje do Tatarskiego Janda ~ Janta ~ Anta zwyciężaj – zwycięski, jak niekiedy mówią mity podczas ataku Aniołów Śmierci ocalić mogli tylko ci którzy mieli zamknięte oczy i nie ruszali się, wynikało to z taktyki walki nocnej, czyli uderzali we wszystko co się ruszało i jaśniało np. białka oczu były w nocy pobłyskującym celem dla uderzenia, obowiązku zachowania tajemnicy, bo główna siła tej harmi Aniołów Śmierci to ułuda i tajemnica, magia hydromancji, nekromancji.

          Widzimy, że słowo Anioł u nas w nieregularnej odmianie i w słowo-twórstwie słowiańskim nawiązuje do trzech słów Ania – Anja (śmierć, eli to końcówka z pochodzenia słowotwórcza, myśl’ą myśl’eli, gin’ą gin’ęli, mija’ją min’ęli, eli~ęli to pierwotne słowo leli, eli, yeli, ileli dziś już praktycznie nie mają samodzielnego znaczenia) i Anta – Anda (człowiek), jest też zrost an’yolo – radosny ~ we’soły, bo przecież prócz funkcji militarnej aniołów śmierci, są też przecież chóry anielskie, aniołowie którzy się radują śpiewając bogu na wysoczyźnie, u nas rdzeń yolo’ w imieniu Jol’anta czy frazie „lado yeli” ang. yel – wrzaski, krzyki, Dorowie (to Dorzyńcy Kronika Prokosza) pochodzili z Polski czyli nie są to zapożyczenia z greki czy angielskiego, tylko rodzime archaizmy leksykalne, tak jak słowo dzielny, nawiązuje do rdzenia dziel~giel~gier czyli gierus~gieroj~heroj bohater, ktoś powie, że bardziej dzielny nawiązuje do zielny, no owszem ”chłopcy i dziewczęta wybrani” byli w rytuałach, przejścia do świata zmarłych czyli wcielani do armii zmarłych, przepasywani zielem Byla, jak świadczą o tym pieśni, a tak byli całkiem nadzy, ale nazwa ziela może być tylko od dziel’, a nie odwrotnie, bo które nazwisko polskie jest archaiczniejsze Ziel’iński czy Giel’gier.

          Inne słowa z rdzeniem and-ant, Jur’and, jant’ar, Ant’oni, An(e+)t’a (schor. nitka), może Jan(t-, Jan’ek), Ante’naci (przod’kowie), Anth’ropos (niebiański człowiek – dosł. przód wód) tu w znaczeniu na’przedzie, na’czele (stąd czeło’wiek, hetyckie antu’szas), czyli przedni, tak jak jest przedni gatunek czyli najlepsi, naj(an)dzielniejsi.

          Anyeli ~ Andzieli byli strażnikami grobów króli-bogów Szczytów ~ Scytów, stąd Mogiliones (mogiłowie), więc od imienia Mazur’ów tadżyckie mazor – mogiła, kirgiskie mazar – mogiła, starożytna Chrobacja od Grobacji państwa Grobów, jak wiadomo bogiem Lachów był (e-)Nyja władca Nawi i Nawów-zmarłych, kopce grobowe tych bogów są pod Sandomierzem czy Krakowem zapewne też w sztolniach w górach np. w Górze Zober(Łysej Górze).

          Wnioski z powyższej etymologii można wyciągnąć takie, że Antowie czyli Antele ~ Andele, An’dziele ~ Dziel’ni, to Aniołowe więc król Antów był królem aniołów czyli najwyższym Bogiem-Królem Scytów, pierwotny ciąg słowotwórczy jest oczywiście od Ante przód – przedni i Want ~ Bant (związek sznurki) czyli najpierw byli B’ant’owie ~ W’ant’owie (W’andale – antele) (j)Antowie później Andeli ~ Andzielni ~ Dzielni.

          Też Kagan (świecznik niebieski) (dzieminus)Rusów miał dawać swym naj’dzielni’ejszym z dzielnych wojownikom w nagrodę żonę oraz do posługi dziewczynę stad może ich imię (t minus)hurysy, bo dwór Kagana ar-Rus przypomina trochę muzułmański raj, co by jeszcze raz potwierdzało o półsemickości leksyki thurysa-hurysa Skandynawów (i Niemców), a skoro (tminus)hurysy były w raju to sami Thursowie (tyrsowie-tulas) byli andzielami ~ aniołami.

          *[lub anteo~anteusz to pierwotna synonimiczna nazwa boga zredukowana do (anminus)teo), a Ant ~ Anteo-bóg było by synonimem Ilii-bóg, Got-bóg, tak jak Ant-Słowianin, Ilii-Słowianin, Got-Słowianin]”
          http://svasti.org/cd/Izwor/apo_plik/Ant.htm

        • Proszę sobie sprawdzić mądralo , jaka nacja jest najliczniejsza w USA. Zaręczam ,że nie są to Polacy z Kongresówki. Najwięcej białych jest pochodzenia niemieckiego (16,8%). Oczywiście byli to zamożni turyści, którzy zakochali się w USA. A tak naprawdę najwięcej imigrantów przybyło do Stanów Zjednoczonych w latach 1840-1900. Niemcy stanowili wśród nich największą grupę, przewyższając liczebnie nawet Irlandczyków i Anglików. Najczęstszą motywacją do osiedlenia się w Ameryce były czynniki ekonomiczne i poszukiwanie wolności religijnej lub politycznej. Populacja jest trudna do oszacowania, gdyż zawiera w sobie nie tylko rodowitych Niemców, ale także ich potomków rozsianych na kilku kontynentach. Mieści się ona w przedziale pomiędzy 80 a 160 milionów osób.
          Niemcy tworzą ważną grupę mniejszościową w kilku krajach w środkowej i wschodniej Europie, głównie Polsce (Polska), Węgrzech, Rumunii, Rosji, jak również w Namibii (1% populacji całego kraju, zobacz: Niemiecka Afryka Południowo-Zachodnia), Brazylii (Brazylijczycy pochodzenia niemieckiego), Peru, Argentynie i Chile.
          Do 1990 roku, około dwóch milionów Niemców mieszkało na terenach byłego Związku Radzieckiego, szczególnie w Rosji i w Kazachstanie (→ Niemiecka Nadwołżańska ASRR).
          W Stanach Zjednoczonych, według spisu z roku 1990, 57 milionów ludzi było rodowitymi Niemcami bądź ich potomkami, tworząc największą grupę etniczną w tym kraju. Znaczna liczba potomków Niemców żyje również w Kanadzie (ok. 9% populacji) i Australii (ok. 4% populacji). To z wiki.
          Mają rację wszyscy , którzy mówią, że Allo Allo rzuca już resztki jakiś desperatów pewnie skoligaconych z wyznawcami kossinizmu i jego proroka G.

          • Potwierdzam to, co powiedziała Iza Sanus nt. najliczniejszej grupy etnicznej w USA. Tak, są to Niemcy i wiedzę tę mam już od podstawówki, bo te dane były zapisane w książce od geografii do bodajże 7 klasy podstawówki. Dodam, że w XIX w. ze względu na bardzo dużą liczbę imigrantów niemieckich, język niemiecki miał być drugim urzędowym językiem w USA. Było nawet w tej sprawie głosowanie w parlamencie. Zabrakło zaledwie jednego głosu do tego, aby ten pomysł przeszedł. Historia mogłaby wyglądać dziś zupełnie inaczej, gdyby ten jeden głos więcej był za tym postulatem.

          • Czcigodny Adrianie Leszczyński! Język niemiecki nigdy nie miał być drugim urzędowym językiem w USA. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej nie miały i nie mają języka urzędowego. A już George Washington ostrzegał: „„Nie wierz we wszystko, co przeczytasz w internecie”.

          • Coś jest jednak na rzeczy:

            „Ponad 200 lat temu w Stanach Zjednoczonych powstała inicjatywa ustawodawcza, której celem było wprowadzenie języka niemieckiego jako urzędowego w całych Stanach Zjednoczonych. Pomysł poddano głosowaniu, jednak przepadł przewagą tylko jednego głosu. Wprowadzeniu niemieckiego jako języka urzędowego, ku zaskoczeniu innych, sprzeciwił się rodowity Niemiec – Frederick Muhlenberg (stąd nazwa legendy).

            Inna wersja z kolei głosi, że opowieść swoje źródło ma w innym wydarzeniu. Według historyków, 9 stycznia 1794, niewielka grupa niemieckich imigrantów, przebywająca w stanie Wirginia w USA, złożyła specjalną petycję do Izby Reprezentantów, w której żądali, by wszystkie dokumenty dotyczące prawodawstwa tłumaczone były na język niemiecki. Miało to być ponoć ułatwieniem dla nowych imigrantów w zapoznaniu się z prawami obowiązującymi w tym kraju. Postulat ten został oczywiście odrzucony, stosunkiem głosów 42 do 41, a Frederick Muhlenberg, który pełnił w tamtym okresie funkcję przewodniczącego Izby Reprezentantów, postanowił, że nie będzie brał udziału w głosowaniu. Miał jedynie powiedzieć, że „im szybciej Niemcy staną się Amerykanami, tym lepiej“.

            Nigdy później nie było już debat na temat tego, czy język niemiecki lub jakikolwiek inny język ma być językiem urzędowym w Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe, w USA do dzisiaj nie ma ustawowo ustalonego języka urzędowego, mimo że w praktyce to język angielski jest powszechnie używany jako urzędowy.”

            za: http://filoslogos.pl/blog/2017/03/23/jezykowe-legendy-legenda-muhlenberga/

          • Panie Web.
            Nie ma nic na rzeczy. To legenda, która co jakiś czas odżywa. Tak było m.in. w drugiej połowie lat trzydziestych gdy propaganda nazistowska usiłowała przekonać opinię publiczną, że niewiele brakowało aby USA stały się krajem niemieckojęzycznym. Ironią losu jest, że tę plotkę podobnie powiela teraz p. Adrian.

          • Przecież zacytowałem tekst mówiący o „legendzie” i jak to z legendami bywa, gdzieś w nich może ukrywać się prawda. Dlatego może być „na rzeczy”. Naziści nie tylko ten przekaz próbowali wykorzystać po swojemu. Natomiast faktem jest, że USA oficjalnego języka urzędowego nie posiadają. Jak również to, że liczba obywateli pochodzenia niemieckiego jest w Stanach wysoka. Jednak to już zupełnie inne opowieści 🙂

          • O sprawie związanej z j. niemieckim w USA opowiadał jeszcze w latach 90-tych, znany amerykanista prof. Longin Pastusiak w swoich popularnych wówczas programach o prezydentach USA. Potem powtórzył to w rozmowie z innymi znawcami tego tematu, co sam do dziś pamiętam. Jeszcze później czytałem na ten temat artykuł. Na stronie US Embassy napisali, że próba wprowadzenia j. niemieckiego jako urzędowego to była legenda, by akapit niżej przyznać, że w 1794 r. w grupa niemieckich mieszkańców Augusta Co., Virginia wniosła petycję do amerykańskiego Kongresu, aby „pewna część” praw Stanów Zjednoczonych drukowana była również w języku niemieckim obok angielskiego. Rok później, Kongres odmówił przyjęcia petycji stosunkiem głosów 42:41. A więc jednak było głosowanie w tej sprawie. Jak inaczej nazwać możliwość drukowania praw jakiegoś państwa w danym języku jak wprowadzeniem tegoż języka jako pomocniczego w urzędowych dokumentach? Zatem pięknie się zaorałeś, prypeciowy gimbusie Sattivaso. Myślałeś, że jak naprędce przeczytasz coś w Wikipedii, to już wszystko będziesz wiedział na ten temat. Hihihi… Dodam, że do 1917 r. w USA bardzo powszechne były wydawane tamże gazety w j. niemieckim, nabożeństwa, a nawet używanie tego języka jako wykładowego w szkołach obok angielskiego. Do 1917 r. niemiecki był zdecydowanie najbardziej rozpowszechnionym językiem obcym w USA. Był popularny w sferze publicznej. Mało tego: w wielu amerykańskich szkołach śpiewano hymn Stanów Zjednoczonych po… niemiecku! Przejście na język angielski było nagłe, wymuszone przez rząd federalny podczas pierwszej wojny światowej. Po 1917 r., a więc po przystąpieniu USA do wojny, zmieniło się nastawienie rządu do języka niemieckiego. Zaczął być on rugowany z przestrzeni publicznej i po 1917 r. był rzadko słyszany w miejscach publicznych, a większość gazet i czasopism niemieckojęzycznych została zamknięta. Kościoły i szkoły parafialne masowo przeszły na język angielski.

          • @ Adrian Leszczyński
            To jest Pana wpis: „Dodam, że w XIX w. ze względu na bardzo dużą liczbę imigrantów niemieckich, język niemiecki miał być drugim urzędowym językiem w USA. Było nawet w tej sprawie głosowanie w parlamencie. Zabrakło zaledwie jednego głosu do tego, aby ten pomysł przeszedł.”
            Twierdzenie jest nieprawdziwe albowiem: nie w XIX w. tylko XVIII w. i nie chodziło o język urzędowy gdyż jak już Panu wyjaśniono w USA nie było języka urzędowego ani pierwszego ani drugiego.
            Faktem jest, że w 1794 r. grupa Amerykanów pochodzenia niemieckiego z Augusta w Wirginii złożyła petycję do Izby Reprezentantów, domagając się, by niektóre przepisy prawa federalnego zostały przetłumaczone na język niemiecki. W odpowiedzi na petycję właściwa komisja Kongresu zaleciła opublikowanie trzech tysięcy zestawów praw w języku niemieckim. Izba debatowała nad tym wnioskiem 13 stycznia 1795 r. Decyzji nie podjęto. Głosowano odroczenie i rozpatrzenie tego zalecenia w późniejszym terminie. Wniosek o odroczenie przepadł jednym głosem 42:41. Nie głosowano nad ustawą, a jedynie w kwestii odroczenia.
            16 lutego 1795 r., Izba po raz kolejny rozważała kwestię m.in. tłumaczenia ustaw federalnych na język niemiecki. Thomas Hartley z Pensylwanii argumentował, że „być może pożądane by było, aby Niemcy uczyli się angielskiego; ale jeśli naszym celem jest przekazanie aktualnych informacji, powinniśmy to zrobić w zrozumiałym języku. Niemcy nie mogą uczyć się naszego języka w jeden dzień.”
            W odpowiedzi republikanin William V. Murray z Marylandu, który sprzeciwiał się tłumaczeniu, stwierdził, że „nigdy nie było zwyczaju w Anglii, aby tłumaczyć prawo na język walijski lub gaelicki, mimo że ogromna większość Walijczyków i kilkaset tysięcy ludzi w Szkocji, nie rozumieli ani słowa po angielsku.” Zagadnienie nie wyszło poza debatę, nie było formalnego wniosku w tej sprawie. Finalnie przegłosowano aby ustawy federalne publikowano w języku angielskim. Ustawa ta została zatwierdzona przez Senat i podpisana przez prezydenta Georga Waszyngtona w następnym miesiącu. Wg mnie nie można z tego wywodzić aby język niemiecki miał zyskać status języka oficjalnego.

          • Panie Tanatorze, bijemy pianę o rzecz nieistotną dla niniejszego artykułu. Mój pierwszy wpis napisałem na podstawie tego, co pamiętałem jeszcze z lat 80-tych i 90-tych z TV i z jakiegoś artykułu. Tak to zapamiętałem nie wchodząc i nie sprawdzając szczegółów. Cieszę się, że Pan to szczegółowo opisał. Zatem sprawa była na rzeczy i starano się, aby dokumenty urzędowo były drukowane po niemiecku. Co do j., urzędowego, to dla mnie istnieje jakieś rozdwojenie jaźni w tej kwestii. Niby nie ma w USA języka urzędowego, ale jednak jest. Bo jakimże językiem posługują się urzędy i w jakim języku publikowane są wyroki sądów, ustawy i inne akty administracyjne? Tylko i wyłącznie w j. angielskim, zatem można śmiało powiedzieć, że jest to j. urzędowy. Niby go nie zapisano w ustawie czy kosntytucji, ale jednak powyżej sam Pan podał, że „finalnie przegłosowano aby ustawy federalne publikowano w języku angielskim. Ustawa ta została zatwierdzona przez Senat i podpisana przez prezydenta Georga Waszyngtona w następnym miesiącu”. Zatem jest ustawa o tym w jakim języku mają być publikowane ustawy. Zatem jest ustawa o języku urzędowym. Poplątane z pomieszanym. Zresztą, tak jak napisałem na początku – o co bijemy pianę? Cieszę się jednak, że nasza wiedza w tej mało istotnej, acz ciekawej kwestii została poszerzona, bo sam zajrzałem w tej sprawie do netu.

          • Tanatorze, akurat od powielania nazistowskich plotek to nikt was turbo-prypeciarzy nie przebije. To wy głosicie z niesamowitą zajadłością nazistowską wersje pochodzenia Słowian. Nikt inny, tylko wy! Co do j. niemeickiego, to ja nie pisałem że USA miały się stać krajem niemieckojęzycznym, lecz że niemiecki miał się stać urzędowym obok angielskiego, co powyżej zostało potwierdzone, gdyż było głosowanie w Kongresie przegrane jednym głosem. Swój pierwszy wpis pisałem z pamięci, bo pamiętałem wykład prof. L. Pastusiaka jeszcze z lat 90-tych, a chyba nawet były to lata 80-te. Tak powiedział i to zapamiętałem. Niby była to legenda, ale jednak petycja w tej sprawie i głosowanie przegrane jednym głosem na rzecz j. niemieckiego, było. Zatem niczego nie przekręciłem

          • Drogi Adrianie.
            Zadziwiasz mnie. 02 kwietnia napisałeś normalny, sensowny post kończący dyskusję w tym wątku. Ale poniosła Cię gimnazjalna fantazja i postanowiłeś udowodnić, że Twoje jest na wierzchu („To wy głosicie z niesamowitą zajadłością nazistowską wersje pochodzenia Słowian”, „Zatem niczego nie przekręciłem” itp. pierdoły). Wyszło jak zawsze. Udowodniłeś jedynie, że nieobce są Ci ignorancja i nieuctwo. Czy potrafisz przytoczyć choć jeden mój wpis uzasadniający lub afirmujący „nazistowską wersje pochodzenia Słowian”? Oczywiście, że nie. Nie przeszkodziło Ci to jednak w bezmyślnym wrzuceniu mojej osoby do Twojej autorskiej szufladki „turbo-prypeciarzy”. 1:0 dla ignorancji.
            Po wtóre, absolwencie Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego, jakim cudem zdałeś egzamin z prawa konstytucyjnego skoro nie odróżniasz głosowania nad ustawą od głosowania nad wnioskiem o odroczenie? A właśnie kwestii odroczenia dotyczyło słynne głosowanie 42:41 a nie ustawy o ustanowieniu języka niemieckiego drugim językiem urzędowym, co wyraźnie napisałem w swoim poście. Wybacz, że nie napisałem tego prościej ale zbyt optymistycznie założyłem, że jako prawnik posiadłeś umiejętność czytania ze zrozumieniem. Mea culpa.
            Reasumując, drogi Adrianie, zanim następnym razem w swojej młodzieńczej zapalczywości zaczniesz kąsać, wspomnij na słowa przypisywane cadykowi chasydzkiemu Symcha Binemowi „Głupi mówi to, co wie; mądry zaś wie, co mówi.”👍

          • tanator dla ciebie naziści to nie niemcy, więc w nawiasie sobie wpisz obok nazistowiej(niemiecką) wersje polskiej historii. Bo to jest jedno i to samo. Lata zaborów różniły się tylko tym, że Polska była okupowana przez 3 i nie było komór gazowych, a żydzi mieli lepsze swobody od rusyfikowanych i germanizowanych Polaków. NADAL APELUJE O CAŁKOWITE BLOKOWANIE WPISÓW ZAWODOWYCH TROLLI (tanator,smyx, itd) ICH WPISY NIE MAJĄ NIC NOWEGO DO WNIESIENIA W TEMATACH TUTAJ PORUSZANYCH, ZAJMUJĄ ONI STANOWISKA ZNANE Z OFICJALNYCH(PRZEKŁAMANYCH) DOKTRYN HISTORYCZNYCH, A JAK JUŻ PRZEKONALIŚMY SIĘ WSZYSCY, TO NAWET PO UDOWODNIENIU IM KRĘTACTWA I MATACTWA NA SIŁĘ ARGUMENTUJĄ TEZY NIE MAJĄCE POKRYCIA W FAKTACH I RZECZYWISTOŚCI. TO SĄ gebelsi, NIE PARIASI!

          • Szanowny Tanatorze, Mój wpis nt. nazistowskich plotek był napisany kilka dni przed 2 kwietnia, a więc przed tym „normalnym, sensownym postem kończącym dyskusję w tym wątku”. Nie wiem jakim cudem, ale widniał on nie w tym miejscu, w którym powinien (być może z mojej winy albo z winy zagmatwania w pisaniu odpowiedzi na komentarze na niniejszym portalu). 4 kwietnia post przeniosłem, a w zasadzie skopiowałem do wątku, gdzie powinien on się wcześniej znaleźć, a więc tu, gdzie go teraz przeczytałeś. Zrobiłem tak, bo nie miałem pewności (i chyba słusznie) czy każdy (w tym i Ty) go wcześniej przeczytali. Błąd popełniłem taki, że we wstępie nie poinformowałem, że jest to post sprzed ładnych kilku dni. Mogłem to napisać we wstępie lub mogłem go odpowiednio zmodyfikować tak, aby uwzględniał on to co w międzyczasie zaszło na forum. Nie zrobiłem tego i winę biorę na siebie. I za to przepraszam. Gdyby nie te moje zaniedbanie, to nie miałbyś żadnych podstaw, aby mi zarzucać np. brak odróżniania głosowania nad ustawą od głosowania nad wnioskiem o odroczenie. W zasadzie post skopiowałem tylko po to, abyś miał świadomość, że to Wy – allo-prypeciarze, turbokossinowcy jesteście głównymi propagatorami nazistowskich plotek i bajek, bo miałem wrażenie że ten konkretnie wątek gdzieś nam umknął. Znam Twoje wpisy od dawna i wiem w jakim duchu tu pisujesz. Jest to duch pewnego niewydarzonego malarza z Wiednia i jego psychopatycznych zwolenników. Jestem wrogiem tej prymitywnej, zacofanej, przestarzałej i załganej narracji, co dobitnie chciałem Tobie oznajmić.
            Co do sprawy związanej z j. niemieckim w USA, to wydaje mi się sprawa została już dostatecznie wyjaśniona, do czego sam w głównej mierze przyczyniłeś się. Chociaż tyle dobrego, co zrobiłeś na niniejszym portalu.
            Kończąc wspomnę, bo widzę, że temat ten Cię interesuje, iż egzamin z prawa konstytucyjnego na US zdałem w pierwszym terminie z oceną bardzo dobrą u prof. Tadeusza Smolińskiego. Troszkę jednak czasu minęło od tamtego wydarzenia 🙂

  11. Dodam jeszcze, że gdybym trafił na pracę pani Darii wcześniej, to zapewne wspomniałbym o niej i umieściłbym ją w przypisach w moim ostatnim artykule „Sarmaci, Germanie i Słowianie”. Ale jak mawiają starzy Indianie: „co się odwlecze, to nie uciecze”…

    • Panie Adrianie, rozmawiam właśnie o Rugiach na seczytam.pl i zostałem wzięty za Pana
      https://seczytam.blogspot.com/2016/10/turbolechickie-zidiocenie-czyli-dojenie.html?showComment=1529060299345#c5363739875689445011
      Zaraz może Paweł dowie się o tym, że Rugiowie są od rugania czyli ostrego sądzenia (rug-sąd), Rujanie od miesiącu rujen czyli miesiąca wagi, związanej z sądzeniem, a Ranowie od ranka związanego z justrzenką – wenus rządzącą wagą. Czyli wszystkie słowiańskie etymologie są spójne a żyto to wymysł. Ciekawe czy to uda się, widać że człowiek jest na bakier z astrologią, słowiańską figurkę przedstawiąjącą wężownika wiąże z Laokoonem. W zasadzie wolałbym w rozmowie z tak niedouczonymi ludźmi pominąć astrologię, ale zobaczymy.

      • Niestety skasował. Chyba nie spodobał mu się Hunirichus. W każdym razie ciężko dotrzeć do takiego betonu. Zamieszczam tu skasowany post. Z jednej strony chełpi się że rozumie Tacyta, z drugiej strony mówi że Ptolemeusz to nie jest dobre źródło. Coś mu nie styka.

        Zapomnij o życie, Rugiowie pochodzą od rugu czyli sądu. Ta etymologia jest na pewno lepsza.

        >Ptolemeusz nigdzie nie wymienia Rugiów, zna jedynie Rutiklejów
        Są oni w tym samym miejscu co Rugi, Ebbo nazywał Rugię Ruthenią. Widać związek.

        >Przy czym Tacyt bez wątpliwości uważa Rugiów za Germanów
        Oczywiście. Germanie zaś to Słowianie. Prusowie to Bałtowie. Wystarczy zobaczyć jakie nazwy mieli Germanie by mieć pewność że to ludy słowiańskie, a na zachodzie celtyckie.

        >Nazwa Ulmerugiowie oznacza Rugiów Wyspiarskich
        Przykro mi ale to kolejna zmyślona ludowa etymologia. Ulmus- wiąz Lemo-wiąz. Etymologia miasta Lemovices: zwycięski wiąz. Więc Lemovi i Ulmerugi to Wanzlowe, Wiązławie z Uznamu.
        Tutaj drogi Pawle zwiodła cię, tak samo jak w przypadku Rugi zbytnia wiara w ludową etymologię.

        >Znane nam są też dalsze dzieje Rugiów, ich migracja na południe,
        Rugiowe (Rugusci)w Panonii lub okolicy są już wymienieni w tropeaum alpium. Oczywiście inni słowiańscy Rugianie mogli również tam przybyć pod wodzą Flaccitheusa, który widzę, że nie doczekał się swojej ludowej/prypeckiej etymologii. Możliwe, że w językach germańskich oznacza to Flaccid-deus (słabego ducha?). Po słowiańsku to byłoby Właścibóg (jak np Chwalibóg) Oczywiście to tylko domysł. Nie można ani poo tym imieniu ani po imieniu Feletheus (Wieleta?) udowodnić że są niemieckojezyczni, a że wypadły imiona Friederichus, Hunirichus, to tylko wyjątek potwierdzający regułę.

        >obok Gotów żyli Rugiowie i Lemowiowie.
        Nie mylił się. Goci bowiem to inna nazwa Circipanów. Pozostało po nich księstwo Gućkowskie https://en.wikipedia.org/wiki/County_of_Gützkow

        > jak się będziesz rozpędzał z chamskim bełkotem, z którego jesteś znany,
        Pan Adrian jest znany z bardzo miłego rozmawiania. To siła faktów i wiedzy tak boli przeciwną stronę.

        Tu odpiszę na bezmyślną tezę Pawła
        //Germanie to dla niego ludzie spełniający dwa: 1) język germański,
        No właśnie Aesti mówią w języku podobnym do bretońskiego, są przy morzu suevskim, czyli takim gdzie wpada rzeka Suevus, czyli połnocnym, U Plinego wyspy w okolicy Cimbrów czyli gdzieś w okolicy Danii to Glæsaria. To się wszystko łączy i zgadza. Suiones Tacyta to Sibini Strabona, czyli Świanie, wyznawcy Siwy, Śwy, bogini morskiej, a nie żadni Szwedzi. Tam to żyją Hellusii i Oxionæ.
        W wersji rozumiejących Tacyta inaczej mówiący po bretońsku Aestii są w krajach bałtyckich.
        Z tego, że Aestii mówili podobnie do bretońskiego i mieszkali w Danii, tam gdzie jest Glæsaria Plinego wynika, że Germanie mówili po słowiańsku, a nawet sami pranowogermanie z Danii mówili jeszcze podobnie do celtów.

      • Nie zdąrzyłem też powiedzieć dlaczego Circipani mieli by być Gotami. Oczywiście u Tacyta położeni są bezpośrednio blisko Rugian i Wiązłowian (Lemoviów). Sama nazwa Circipanów, posiadająca błędną etymolgię Helmolda niby „circi Panem”, mówi nam dużo. Prawdziwe znaczenie to Circi Pan, co znaczy kurczący pan, „czarci”. Tka jak Dobropan to Merkury, Circipan oznacza planetę rządzącą lutym, czyli miesiącem zlutym, zwartym, skurczonym. Mógłbym więcej powiedzieć o astrologii, ale chyba nie jesteście zbyt zwarci i gotowi by to zrozumieć. Natomiast wróćmy co ma kurczenie się wspólnego z Gotami. Got to skrót od gotów. Gotowe, czyli odpowiednie gęste. Zimno skraca, ściska napina struny u gęśli i powstaje gęćba, (muzyka) można gąść (grać), więc Gothoni to inaczej Gęśćianie, a Goci, Guci, Gucianie to nazwa potoczna. Inaczej Suardones, Swardzianie, które Tacyt musiał najwidocznej powtórzyć, bo są obok Warinów i Eudosów (Doszan), a kult Verty jest na krańcu Germanii na wyspie z jeziorami czyli Uznam, bo Vistula to Odra u Tacyta, Ptolemeusza, Plinego.
        Nazwa Circipanów czyli Zwarcian, Lutyków, Gotów, Gęścian przetrwała w księstwie Gućkowskim (County of Gützkow).

  12. Cieszy, że krok po kroku coraz więcej młodych naukowców zaczyna podważać dominującą obecnie kossiniacką, bezdennie niemądrą i nielogiczną narrację. Widzę, że pani Daria Keiss-Dolańska to pokrewna dusza. Myśli identycznie jak my, wyciąga te same logiczne wnioski. Nagłe pojawienie się Słowian w połowie Europy jest nie tylko nielogiczne i sprzeczne z jakąkolwiek wiedzą nt. asymilacji, zasiedlenia ziemi, ale jest też głupie. Cytat H. Wolframa miałem kiedyś też podać w jednym z moich artykułów, ale gdzieś mi to umknęło.
    Osobiście podchodzę do tego zagadnienia bardzo emocjonalnie, bo w głowie mi się nie mieści jak można opowiadać tak niebywałe brednie nt. pochodzenia Słowian mając w roku 2018 tak szeroki dostęp do wiedzy i zaawansowanych technologicznie badań naukowych. Mamy dawne źródła pisane, które jasno opisują pochodzenie Słowian Zachodnich od Wenedów / Wandalów, a Słowian Wschodnich od Scytów, Sarmatów, Antów. Mamy nowoczesne odkrycia genetyczne, badania antropologiczne. I co najważniejsze mamy rozum, który nakazuje nam myśleć logicznie i zadać sobie pytanie, które zadał wspomniany H. Wolfram. Nie wiem co trzeba mieć we łbie, aby kossiniacko-nazistowską archaiczną propagandę pozbawioną jakiejkolwiek logiki, uznawać w roku 2018 za „naukę”. Sam zastanawiałem się nad tym fenomenem turbo-allochtonizmu i doszedłem do wniosku i już to kiedyś gdzieś napisałem, że to siła niemieckiego i brytolskiego lobby powoduje, że ten bełkot uznawany jest za naukę. Siła tego lobby w połączeniu z siłą polskich kompleksów daje efekt taki, jaki obserwujemy na „polskich” uczelniach. Jednak to tylko kwestia czasu aż te allo-brednie zostaną odesłane na śmietnik historii. Do tego dochodzi nieuchronna kompromitacja licznych „naukowców”, których książki z pseudoteorią prypecką pójdą na przemiał. Ci ludzie mają wiele do stracenia zwalczając nowe badania i próbując je podważać. I dlatego tak histerycznie bronią tych allo-bzdur, które sami pisali w swych mizernych pod względem naukowym, podręcznikach. Dlatego wysyłają na front obrony tych swoich prusackich archaizmów młodzież, która szuka wśród kossiniackiej starszyzny wsparcia w karierze na uczelni. Proszę zwrócić uwagę, że żaden ze starych profesorów prypeciowych nie angażuje się w spór auto-allo. Wszędzie występuje gówniarzeria uzależniona od tych starych prypeckich pryków. Ale to i tak na nic. Żadne sigiliumy i żadne piromany-Żuchowicze nie są w stanie tej nadciągającej autochtonistycznej fali zapobiec. Kwestia kompromitacji tego zbankrutowanego prypeciarskiego allo-środowiska to tylko kwestia czasu. Pytanie: czy krótkiego czasu czy nieco dłuższego? W każdym razie klęska turboprypeciów jest nieuchronna. I po Darii Keiss-Dolańskiej, Januszu Piontku, Robercie Dąbrowskim, Tadeuszu Makiewiczu, Mariuszu Kowalskim, Wojciechu Cynarskim, Tomaszu Grzybowskim, Annie Juras itd., również inni naukowcy przejdą na stronę prawdy, logiki i nauki, a więc na stronę autochtonizmu Słowian na ziemiach środkowej i wschodniej Europy (w tym na ziemiach polskich i połabskich).

    • Pisałem o tym u Skribhy, ale powtórzę, taką ciekawą rzecz na dowód absurdalności prypeckiego wyrojenia, otóż jest to stąd:
      http://slowianolubia.blogspot.com/2013/12/skad-wzieli-sie-sowianie-w-dzisiejszych.html

      Cytat:
      „Za pierwsze wzmianki o napadach Słowian tą drogą uznajemy informacje zawarte w korespondencji papieża Grzegorza Wielkiego z Kallinikiem, egzarchą Rawenny i Maksymem biskupem Salony w końcu VI w.

      Według zgodnego poglądu historiografii, przeciw tym najazdom wy­mierzony był tzw. limes longobardzki, zorganizowany w drugiej połowie VI w. wzdłuż linii biegnącej w uproszczeniu od górnego biegu rzeki Tagliamento do dzisiejszej Zatoki Triesteńskiej, którego ośrodkiem było Cividale.
      Powstrzymał on skutecznie osadnictwo słowiańskie na ponad sto lat. ”

      1. Uwypuklone pod linkowanym materiałem jest to, że osadnictwo słowiańskie z VI wieku jest całkowicie pominięte w badaniach historycznych

      2. Słowianie już w połowie VI wieku zaatakowali Włochy, ale jest to przecież zaledwie 50-100 lat po wyjściu znad Prypeci.
      Przecież absurdalnym jest twierdzenie, że w tak krótkim czasie przeszli 1500 kilometrów (Wenecja-Chełm 1417km), pokonując dwa pasma górskie (Karpaty, Alpy)

      3. Limes longobardzki powstał kilkadziesiąt lat po, albo w czasie pisania Getici przez Jordanesa. Sklawenowie z jego książki to są właśnie oni, najprawdopdobniej giermanolodzy czują pismo nosem i omijają temat, bo widzą, że nie da się usunąć tej sprzeczności, Sklawenowie u Jordanesa są podbici i słabi, w rzeczywistości historycznej połowy VI wieku – odwrotnie.

      4. Limes longobardzki oznacza, że bronili się Longobardzi we Włoszech, bronią się w ten sposób zawsze słabsi. Silniejsi wychodzą do najeźdźców i robią z nimi porządek, a nie okopują się oczekując kolejnego ataku.

      5. Musiała być to tylko mała cząstka słowiańsko-prypecka, wszak reszta ruszyła w kierunku Łaby oraz w kierunku Wołgi, co potęguje absurdalność 1500 kilometowego marszu przez dwa pasma górskie w czasie 50-100 lat, połączonego z intensywnym namnażaniem się.
      Prosty rachunek (1500 km/ 100 lat) mówi o marszu 15 kilometrów dziennie. Absurd do potęgi.
      Na dobrze zorganizowanej pielgrzymce religijnej, po idealnych drogach idzie się średnio 30 kilometrów dziennie

      • „Prosty rachunek (1500 km/ 100 lat) mówi o marszu 15 kilometrów dziennie. Absurd do potęgi.
        Na dobrze zorganizowanej pielgrzymce religijnej, po idealnych drogach idzie się średnio 30 kilometrów dziennie.”
        Nie wiem, gdzie się uczyłeś matematyki, ale prosty rachunek mówi, że 1500 km/100 lat to nie jest 15 km dziennie, ale 15 km rocznie. Nie jest to jakiś szczególny wyczyn.

        • ” 15 km rocznie. Nie jest to jakiś szczególny wyczyn.”

          Taa… Trzeba przemieszczać się, rozmnażać i przetrwać okresy zimowo-wiosenne, a i przy okazji podbijać, dominować językowo. W dodatku 1500km na południe, 1000km na zachód i 1500 na wschód oraz 1000 km na północ.

          • Dodam, że trzeba rozmnażać się w tempie kilkanaście razy szybszym niż inne ówczesne ludy i przemieszczać się we wszystkie strony świata naraz z rzekomej biednej prypeckiej kolebki (hihi). Nie tylko w stronę Włoch.
            Allochtonizm to stek nieprawdopodobnych niespójnych bredni, totalnie nielogicznych, niemających żadnego najmniejszego nawet poparcia ani w logice ani w dawnych źródłach pisanych, ani w antropologii, ani w genetyce. Ten bełkot powstał na polityczne zamówienie prusacko-szkopskich szowinistów szukających w chorej ideologii usprawiedliwienia dla okupacji ziem słowiańskich. Dziś te brednie wyznaje grupa zakompleksionych polaczków, którzy w dużej mierze, jak ich idol niejaki Godłowski wysługiwał się swym niemieckim panom za granty (czytaj: za pieniądze lub raczej za jurgielt) głosząc prusacką, załganą wersję historii i demoralizując tymi bzdetami swych bezrozumnych studentów.

      • „Prosty rachunek (1500 km/ 100 lat) mówi o marszu 15 kilometrów dziennie. Absurd do potęgi.
        Na dobrze zorganizowanej pielgrzymce religijnej, po idealnych drogach idzie się średnio 30 kilometrów dziennie”

        Poprawka, pisałem w nocy, więc przeoczyłem, że 15 kilometrów rocznie, co nie zmienia faktu, że jest to niemożliwe , by wychodząc z małej liczebnie i zacofanej grupy prypeckiej, połączyć namnażanie się z tak odległą wędrówką w tak krótkim czasie.

      • Dzięki Robert za ten link. Artykuł W. Swobody ważny i warty propagowania. Natomiast nie mam zamiaru propagować prypeckiej strony allo-kossiniarza, na której został on zamieszczony. Brzydzę się wszelkim portalom i osobnikom propagującym prusacko-nazistowską wersję historii.

    • Pan Adrian w swoim artykule jasno i precyzyjnie wskazuje na absurd niby rozejścia (200 lat) się Słowian z bagien prypeckich w VIw. porównując tą domniemaną kolonizację z 1000 letnim rzeczywistym rozejściem się języka niemieckiego z nad Renu – polecam ów artykuł! Ze swojej strony polecam lekturę o tzw. Fränkische Landnahme w V-VIII wiekach. W tym to czasie dopiero Frankowie lądują na wschód od Renu. O Słowianach podbitych nad Renem pisze nawet Einhard w pierwszej połowie IXw. Na marginesie takie miasto na Renem o nazwie Krefeld pierwotnie nazywało się Krakowem, do dziś jedna dzielnica tego mista tak się nazywa. Na północy żyli Anglowie i Sasi, którzy już w V wieku popłynęli na wyspy brytyjskie. Jeśli zatem w tym czasie nie było tam Słowian ( bo niby tam zjawili się w VIII wieku), skąd słowiańskie pożyczki w angielskim, z którym teoretycznie nie miało być żadnej styczności? O miastach Soest i Paderborn o których źródła arabskie mówią jako o słowiańskich nie wspomnę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *