Tata, chleb i biblia gocka – na tropie dawnych fałszerzy

Czołowym wykwitem spekulacji lingwistów jest tzw. język gocki. Uznawany powszechnie za język Germanów, którzy pochodzili ze Szwecji, ale jakoś dziwnie nie jest podobny do szwedzkiego, lecz rzekomo do niemieckiego. Tak twierdzą znawcy, którzy analizowali tzw. biblię gocką. Dla usystematyzowania tego języka wymyślono nawet nieistniejącą grupę języków wschodniogermańskich.

Nie lubię zabaw lingwistycznych, bowiem – w zależności od miejsca wychowania i urodzenia – językoznawca łatwiej wychwytuje źródłosłowy ze swojej mowy ojczystej od innych, nawet znakomicie później wyuczonych. Dlatego językiem gockim zajmę się poprzez tylko dwa słowa, ale bezprzecznie podstawowe w każdym ludzkim języku. Prześledzę formy nazw – ojciec i chleb.

Otec, tata, pater, fader – atta

Atta to ojciec po gocku, ale także w hetyckim (czyli „naszym”, bo sami Hetyci mówili na siebie Nasi). Po staropolsku – otec lub tata. Formy otec do dziś używają Słowacy. Z kolei zapisana łacińskim alfabetem forma rosyjska to atiec. Natomiast szwedzka – far lub fader. Inaczej brzmi niemiecka – vater, czyli z łacińskiego pater. Z tego wniosek, że właściwa starogermańska forma to najprawdopodobniej far, a inne we współczesnych językach germańskich (np. angielskie father) pochodzą od łacińskiej pater. Jeśli założymy, że Goci pochodzili ze Szwecji (co dla mnie jest niezbyt udokumentowaną teorią), to znaczy, że farów czy faderów – ojców nie mieli. Dopiero przechodząc przez ziemie słowiańskie zostali spłodzeni przez swoich attów – atców, otców, tatów. Oczywisty absurd, nie tylko w kategoriach biologicznych.

Słowo mama i tata to pierwsze słowa wypowiadane przez ludzi i najdłużej zachowywane w niezmiennej postaci przez pokolenia narodów. Jedynym logicznym wytłumaczeniem jest, że ojców od początków swojego ludu nazywali podobnie jak Hetyci i Słowianie, a nie Germanie i Romanie. Do tego forma gocko-słowiańska jest pierwotną dla całej wspólnoty praindeuropejskiej. Atiec, atta, tata – a więc otec/ojciec i tata – to po: fryzyjsku taatje, walijsku tat, starobrytyjsku tatos, kornwalijsku tat, albańsku ate, a po baskijsku aita. Z tego wniosek, że Goci swoich rodzicieli nazywali mianem starszym niż jakiekolwiek przypisywane językom germańskim i romańskim. Wywodzili się więc ze znacznie starszego ludu, którego niewątpliwie bezpośrednimi potomkami są Słowianie.

Hlejf – chlieb i chleb, a bröd z milukiem – mlekiem i milkiem

Kiedy już człowiek narodzi się, to musi coś jeść, aby żyć. Najpierw jest mleko matki – po gocku miluk. Tu najbardziej podobne jest angielskie milk. Podobnie brzmi polskie mleko. Po szwedzku będzie mjölk. W starocerkiewnosłowiańskim mlieko. Jednak prawdopodobnie – moim zdaniem – wszystkie te nazwy mogą pochodzić od prasłowiańskich. Choćby dlatego, że to na Kujawach odkryto pierwsze ślady przetwórstwa mleka, a więc tradycja spożywania go u nas prawdopodobnie była najstarsza. Niemniej brak tu podstaw do jednoznacznego określenia skąd w gockim wzięła się forma miluk. Być może to tak stara nazwa jak mama, bo określa pierwszy pokarm w życiu człowieka. Ocenianie jej pragermańskości czy prasłowiańskości byłoby więc jałowe.

Za to inny pokarm jest ciekawszy 🙂 Jeszcze zanim człowiek uzyska pierwszy garnitur zębów może zacząć odżywiać się chlebem. Jak owi goccy Pragermanie nazywali chleb? Otóż hlajf lub hlejf. Z jaką współczesną nazwą ta forma jest najbardziej zbieżna? Wyliczmy – polskie chleb, bułgarskie chljab, macedońskie lieb i w końcu rosyjskie, białoruskie i serbskie chlieb. Zaś po łacinie pane lub panis. Dla porównania chleb w językach germańskich – szwedzki bröd, angielski bread i niemiecki brot.  Jeśli tu ktoś widzi dowód na pragermańskość Gotów, to moja fantazja za takim ciągiem luźnych skojarzeń nie nadąża i chyba nigdy nie nadąży, dopóki mam jeszcze resztki zdrowego rozsądku w swoim umyśle.

Biblijne wątpliwości

Nie będę tu odwoływał się do prac historyków z takiej czy innej szkoły lub wywodów filologów, ale wprost do oglądu samych źródeł. Biorąc pod uwagę ogólnie dostępne opisy z wikipedii, jedynie użyję krytycznego rozumu oraz tego, co pamiętam z praktycznych nauk paleografii łacińskiej i neografii gotyckiej, m.in. dyktand zaliczeniowych, które polegały na odtworzeniu różnych starych stylów pisma, przy pomocy narzędzi wzorowanych na oryginalnych (odpowiednio przycięte pióro gęsie i patyk, zamaczane w atramencie).

Najbardziej znanym i obszernym, ale nie jedynym, zabytkiem języka gockiego jest tzw. biblia Wulfilii. Wulfila, jako pierwszy w IV w. n.e., miał przetłumaczyć prawie całą biblię (oprócz Ksiąg Królewskich) na język inny, niż oryginalne (aramejski, grecki i hebrajski). Oryginał tego dzieła – jak w wielu podobnych przypadkach – do dziś nie przetrwał. Dla celów swojego tłumaczenia Wulfila miał opracować alfabet gocki. To abecadło jest zbitką znaków greckich i łacińskich, natomiast nie wykazuje cech runicznych. Są dwa zabytki, w których znawcy dopatrzyli się śladów run. Pierwszy to z VI w. Documentum Neapolitanum. Pismo, jakim sporządzony został dokument, bardzo się różni od zachowanego egzemplarza odpisu biblii Wulfilii („Srebrnej Biblii”) z rzekomo VI w.. Poszczególne litery uzyskują inne kształty, które zdradzają wpływy pisma runicznego. Zachodzą też różnice gramatyczne. Kolejny z tych dokumentów to Documentum Aretinum – papirusowy dokument w języku gockim z połowy VI wieku. W 1731 roku wydano we Florencji facsimile (dziś powiedzielibyśmy – fotokopię), a oryginał później spłonął. Do naszych czasów zachowało się słabej jakości facsimile, więc nie będziemy go analizowali.

Do tego dochodzi, pochodząca również z VI w. biblia napisana po łacinie, której technologia stworzenia jest bliźniaczo podobna do „Srebrnej Biblii” gockiej. To Codex Brixianus. Naukowcy zauważyli podobieństwa pomiędzy tym łacińskim tekstem i gockim. Podobieństwa miały wyniknąć z rewizji starołacińskiego tekstu dokonanej w oparciu o tekst grecki, natomiast tekst gocki miał być rewidowany przez tekst łaciński. Ponadto wstęp w kodeksie Brixianus wzmiankuje o notach marginalnych z wariantami tekstowymi, których jednak w Brixianus brak, lecz są obecne w „Srebrnej Biblii” (Argenteus). Oba miały powstać w tej samej szkole kaligrafii. Już z tych dociekań możemy zakładać, że twórca księgi gockiej mógł wzorować się na wcześniejszej łacińskiej.

Mamy więc do porównania trzy dokumenty – kodeksy Srebrny (Argenteus) i Brixianus, oraz dokument neapolitański (Documentum Neapolitanum). Wszystkie – według znawców – z VI w. n.e..

Popatrzmy na zapiski z Neapolu:

To szybkie, niedbałe pismo ze znakami, które nie pochodzą ani z greki, ani z łaciny.

Zupełnie inny alfabet niż ten, który jest w gockiej „Biblii Srebrnej”:

Ten dokument wypełniony jest doskonale powtarzalnymi znakami i zachowany – mimo ponad półtora tysiąca lat od stworzenia – w znakomitym stanie.

A teraz – mający pochodzić z tego samego czasu i tej samej szkoły kaligrafii – łaciński Brixianus:

Już na pierwszy rzut oka widać znacznie gorszy stan zachowania egzemplarza łacińskiego, chociaż oba miały powstać w takiej samej technologii (srebrny atrament na barwionym purpurą pergaminie) i w tym samym czasie (VI w.) oraz miały być równie pieczołowicie przechowywane. Jednak zdecydowanie upływ czasu bardziej odcisnął się na egzemplarzu łacińskim.

Jeszcze ciekawsze rzeczy wychodzą przy porównaniu detali pisma w obu zabytkach.

W łacińskim kodeksie pierwsza litera słowa CANON, czyli C jest pisana ze starannością zachowania formy, ale od razu widać, że na sąsiadujących stronach kształty liter różnią się. To samo dotyczy A, a dalej N i O. Na pewno dokument ten sporządzono pismem odręcznym.

W gockim egzemplarzu widzimy litery tak podobne, że nasuwają na myśl druk. Są idealnie tak samo „pisane”, a jeśli gdzieniegdzie są jakieś różnice, to przypominają niedokładne odbicie na podłożu tej samej czcionki. Tak, jak dziś nie zawsze uda się identycznie przyłożyć pieczątkę – raz fragment litery jest wyraźnie odbity w każdym detalu, innym razem tuszu zaczęło brakować. Poza tym wiadomo, że każda z ołowianych czcionek mogła mieć drobne usterki, ale na pewno nie wpływające na ogólny kształt liter.

Tu dochodzimy do ciekawych konluzji. Gocka biblia pojawiła się nagle i dość tajemniczo dopiero w XVI w.. Biblia ta nie jest wspominana w żadnych katalogach ani listach ksiąg przez ponad tysiąc lat swej rzekomej historii. Tak więc, choć księga ma pochodzić z VI w., to jej udokumentowana historia zaczyna się dopiero w XVI w., gdy miano ją odkryć w benedyktyńskim klasztorze w Werden, w Niemczech. Czy nie jest dziwne, że kodeks odkryty został w Niemczech, w klasztorze mnichów wyspecjalizowanych w pisaniu i przepisywaniu ksiąg, a jego język ma przypominać niemiecki, nie zaś skandynawski, czyli podążając za opisem Jordanesa właściwy dla pierwszych Gotów? Na dodatek gocki kodeks został „napisany” w technice, odbiegającej od ręcznego stylu pisarskiego z VI w.! Litery w tej księdze wyglądają, jakby były wybite czcionką drukarską, znaną już niemal od stu lat – tyle minęło od chwili zastosowania druku przez Gutenberga do momentu znalezienia „Srebrnej Biblii” w Werden.

Węglowa wiarygodność

Jedynym dowodem uprawdopodobniającym pochodzenie benedyktyńskiego egzemplarza z VI w. ma być datowanie radiowęglowe.

Czy wyniki otrzymywane w ten sposób są godne zaufania? W górnych partiach atmosfery ziemskiej, pod wpływem promieniowania kosmicznego, stale zachodzi przemiana azotu w radioaktywny węgiel. Dzięki fotosyntezie trafia on do obiegu w przyrodzie. Tam następuje nieustanna wymiana materii. W momencie śmierci, organizm zostaje wykluczony z tego procesu, a zgromadzony radioaktywny węgiel 14 zaczyna się rozpadać według pewnego schematu, nazywanego czasem połowicznego rozpadu. Prawo to mówi, po jakim okresie z całej puli atomów zostanie ich połowa. Ma to być około 5740 lat. Brzmi logicznie, ale w naturze nie działa. Koncentracja tego izotopu w atmosferze nie jest stała. Zależy w dużej mierze od aktywności słońca oraz promieniowania z innych źródeł pochodzenia pozaziemskiego. Podobnie jest z ilością C12 czy C13, która jest uwarunkowana naturalnymi procesami klimatycznymi i geologicznymi Ziemi, jak na przykład erupcje dużych wulkanów czy zlodowacenia. Już to sprawia, że określenie proporcji węgla w danym momencie historii staje się praktycznie nieosiągalne. Inną istotną kwestią jest czystość badanych próbek. Aby datowanie radiowęglowe zadziałało prawidłowo, musielibyśmy mieć do czynienia z układem zamkniętym, tzn. izolowanym, laboratoryjnym środowiskiem. Okazało się np., że żywe skorupiaki złowione z dna rowu oceanicznego, poddane datowaniu węglem C14, oszacowane zostały na około… 2 miliony lat.

WNIOSKI:

Tzw. biblia Wulfilii może być XVI-wiecznym falsyfikatem, stworzonym dla udokumentowania tezy o germańskości (niemieckości) Gotów i nie tylko ich. Do tego dochodzą nasze wstępne ustalenia, dotyczące różnic między wybranymi, zachowanymi słowami rzekomo gockimi, a współczesnymi germańskimi, co kontrastuje z podobieństwami do przytoczonych form słowiańskich. W XVI w. cesarz Maksymilian II zaczął propagować teorię o pochodzeniu Niemców od Germanów, opisanych przez Tacyta. Zresztą nie tylko arcykatolicki Habsburg zaczął fałszować historię. Także czołowy protestant Marcin Luter dołożył się do tego dzieła, tworząc z Arminiusza (Żarmina) pierwszego Niemca – Herrmanna. Habsburgowi na pewno nie brakowałoby pieniędzy na opłacenie pracowni benedyktynów w celu odtworzenia starych, dobrze im znanych technologii, które następnie „przełożono” na znany już druk. Oprócz tego mogło dojść do celowego sfabrykowania nowego języka na bazie słownictwa z różnych innych. Nie sposób jednak było wszystko oprzeć o słowa pochodzące z ówczesnego niemieckiego, bo taka produkcja od razu wzbudziłaby zastrzeżenia co do jej autentyczności, stąd zachować się mogły słowiańskie relikty z języka rzeczywistych Gotów/Getów, o czym już pisaliśmy. Być może benedyktyni z Werden nie tylko mieli dostęp do kodeksu Brixianus, ale też fragmentów oryginału lub wcześniejszych odpisów Wulfilii.

Przyjmowanie i upowszechnianie sfabrykowanych rewelacji mogła wspomóc choćby ideologiczna siła Lutra i jego zwolenników, o możnych aryckatolickich Habsburgach nie wspominając.

Tak więc – Panie i Panowie Naukowcy – nie tylko Prokosz może być wątpliwy 🙂 – choć jest.

NA ZDJĘCIU: fotokopia jednej ze stron „gockiej biblii”.

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 246

  1. To, że język gocki i biblię gocką wymyślono i sfałszowano opisuję w tym samym artykule. Niemcom chodziło tylko i wyłącznie o uhistorycznienie swojego narodu kosztem sąsiedniego narodu słowiańskiego. Do XVI wieku nikt o czymś takim jak język gocki i biblia gocka nie słyszał. Jedyne dwie kopie biblii gockiej (czyli właściwie wszystkich dowodów na istnienie narodu pragermańskiego) odnaleziono w cudowny sposób w XVI w. w Essen i w Wolfenbuttel czyli na terenach, gdzie NIGDY GOCI NIE MIESZKALI! Goci przypomnę, mieli swoje państwa w Polsce i na Ukrainie skąd pochodzili oraz po podbiciu Rzymu na terenie Włoch i Hiszpanii. Co niby biblie gockie robią w Niemczech i dlaczego poza Niemcami nigdy żadnej nie odnaleziono, tego nie wie nikt. Więcej tutaj https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2017/08/29/niepismienni-slowianie/#more-12278

    • Nie ma żadnych dowodów, że posiadali państwa w Polsce czy na Ukrainie. Jedyne dowody pisane na ich państwo to pogranicze bułgarsko-rumuńskie.
      K.wielbarska jako gocka to wyłącznie s-f archeologów.

    • „To, że język gocki i biblię gocką wymyślono i sfałszowano opisuję w tym samym artykule.”
      A oto argumenty autora:
      „Biblia gocka. Sztandarowy “dowód” na historyczność języka germańskiego (innych w zasadzie nie ma). Przyjrzyjmy się paru nienagłaśnianym szczegółom:
      1) Biblia gocka została napisana przez niejakiego Wulfilę
      2) Biblia gocka jest oficjalnie pierwszym tłumaczeniem Biblii na język inny niż Hebrajski, Aramejski, Grecki i Łaciński.
      3) Do stworzenia Biblii gockiej Wulfila stworzył najpierw pierwszy alfabet germański. Oparł go o alfabet grecki i łaciński.
      4) Biblia jest dosłownym tłumaczeniem greckiej Septuaginty. Tłumaczona jest słowo w słowo. Gdzie brakuje germańskiego słowa, tam stosuje się odgreckie zapożyczenie.
      5) Oficjalnie Biblia gocka używana była w państwie Wizygotów (dzisiejsze Włochy).
      6) Odnaleziono kilka kopii tej Biblii, jednak WSZYSTKIE poza dwiema są palimpsestami, czyli kopiami zrobionymi na papierze już użytym wcześniej, albo kopiami, z których usunięto tekst i napisano tam coś nowego.
      7) Te dwie kopie nazywają się: Codex Argenteus oraz Codex Carolinus.
      8) Codex Argenteus – Jak pisze Wikipedia: Nie był uwzględniany w żadnych katalogach i listach ksiąg. Został odkryty w XVI wieku w… Niemczech (Essen)!
      9) Codex Carolinus – Jak pisze Wikipedia: Rękopis stał się znany dla uczonych w połowie XVIII wieku, gdy został zauważony w bibliotece w Wolfenbüttel. Jaka niespodzianka… Znów odkryty w Niemczech!
      10) Z Wikipedii: Przekład gocki nie jest w ogóle wykorzystywany w krytycznych wydaniach Biblii hebrajskiej, Septuaginty i Wulgaty. Ernst Würthwein w swej pracy poświęconej krytyce tekstu Starego Testamentu w ogóle nie omawia przekładu gockiego. – Czyżby Ci co powinni, wiedzieli co trzeba?
      11) Ostatnią kartę z Codex Argenteus odnaleziono w 1970 roku w Spirze – jak zawsze w Niemczech!”
      Zaiste porażające. Jak rozumiem wg autora dowodem fałszerstwa jest to, że CA i CC odnaleziono na terenie dzisiejszych Niemiec. W wypadku CC zwyczajnie się myli gdyż wcześniej rękopis ten był przechowywany w innych miejscach m.in. w Bobbio (Włochy). Pomija też dyskretnym milczeniem okoliczności ujawnienia pozostałych palimpsestów, gdyż obala to jego teorię.

    • 😂😂😂 Widzę, że ten film Pana pobudził. A co konkretnie na jego podstawie zarzuca Pan Gallowi? Był niewiarygodny? Świadomie zmyślał i fałszował? I ten film niby to zdemaskował? Proszę uważać z odpowiedzią wszak nie zna się Pan na kronikach.

      • Może nie znam się na kronikach, ale jeszcze dobrze słyszę i rozumiem, co ofitzjalni archeologowie sami dowodzą, o wiarygodności tego „kronikarza”, nie tylko na tym ofitzjalnym filmie z NG… 🙂

        Gniezno i cała ta gallo-anonimowa propaganda piastowska to niczym nie potwierdzona bajka,.. no ale o tym już dawno wszystkie rozsądne ptaszki ćwierkają od dawna… Nic to. Wystarczy oglądać film… i słuchać, co tam jest ofitzjalnie udowadniane przez allo-allo i tyle.

        • „Niczym nie potwierdzoną bajką” są Pana zarzuty o fałszerstwie CA a teraz ględzenie o niewiarygodnym Gallu. Usłyszał Pan co chciał usłyszeć.

          • Ech… Tak trudno obejrzeć film i zrozumieć, że zwyczajnie wierzy się w jakieś bajki o „wiarygodności” Galla Anonima i jego kroniki…

            DALSZA CZĘŚĆ NIEMERYTORYCZNA i została zbanowana.

  2. Mam takie pytanie do czytających ten wpis:

    Szanowne Panie i Panowie,..

    …a także wszystkie inne osobniki płci przedziwnych (26, czy 36 już nie pamiętam) ofitzjalnie zarejestrowanych w Otfiecznej Giermanii…

    Czy ktoś z Was rozumie, wie i umie napisać tunajlepiej z podaniem odnośnika i cytatu z niego, co, jak i gdzie udowodnili w tym wpisie allo-allo, czy inni obrońcy rzekomej prawdziwości j. gockiego i jego podstawowego źródła, jakim jest tzw. Srebrna Biblia, a zwłaszcza ten występujący pod nazwą Tanator?

    Jego samego już nie pytam, bo wykrętów, przemilczeń, przeinaczeń, matactw, kłamstw, półprawd, niedopowiedzeń, niedokładności, nieścisłości, niejasności, lenistwa intelektualnego, obłudy, zakłamania, wycieczek osobistych, „dobrych rad”, dąsania się, wywyższania, pogardy, buty, czy innej niczym nie popartej przeciw-logicznej i przeciw-słowiańskiej propagandy, itd,.. mam już nadto… i wincy mi tego nie trza…

    Ruda i Web, jako autorzy i gospodarze, czy możecie odpowiedzieć na moje powyższe pytanie?

    Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź, bo zależy mi na poznaniu Waszego zdania.

  3. http://rudaweb.pl/index.php/2017/07/08/tata-chleb-i-biblia-gocka-na-tropie-dawnych-falszerzy/#comment-275099

    … I co tak jakoś nagle zapadła bohaterska cisza, hm..? 🙂

    Na podstawie powyższego ponownie oświadczam, że nikt tu w żaden sposób nie udowodnił, że tzw. Srebrna, czy też Gocka Biblia, itp, to oryginał. Podobnie sprawa ma się z tzw. językiem gockim.

    Twierdzę, że w powiązaniu z powyższym, brak odpowiedzi strony przeciwnej jest przyznaniem się do braku argumentacji, co jest dowodem, że co najmniej w 50% + 1% jest uprawnione twierdzenie, że zarówno tzw. że tzw. Srebrna, czy też Gocka Biblia, itp i tzw. język gocki MOGĄ BYĆ ZWYKŁYM FAŁSZERSTWEM.

    Twierdzę tak min na podstawie danych językowych, o których tu jakoś nikt rozmawiać nie umie i nie chce, ale nie tylko…

    Jeśli ktoś ma jednak inne zdanie, niniejszym wzywam go do odpowiedzi na pytania, do których podałem odnośnik na początku tego komentarza.

    …..

    Odczekam jeszcze jakiś czas na ew. odpowiedź i ten bardzo ciekawy i rzeczowy wpis upowszechnię u siebie. Zwrócę w nim szczególną uwagę na napisane tu komentarze.

    Teraz allo-allo będzie bardzo ciężko zgryźć i przełknąć ten zgniły orzech… Tzw. j. gocki to przecież ich podstawowa „atestowana” podstawa do wszystkich tzw. zapożyczeń od gockich, rzekomo odnajdywanych przez różnych takich w j. słowiańskim, itd.

    Ruda i Web. Moje najszczersze wyrazy szacunku, za przygotowanie tego wpisu. Świetna robota! 🙂

    PZDRWM
    SKRiBHa

    • Panie Skribha.
      Mam wrażenie, że strasznie się Pan nudzi i odgrzewa stare kotlety. Dyskusja została zakończona, obie strony przedstawiły argumenty. Czytelnicy mogą sami sobie wyrobić zdanie co Pan udowodnił a na czym poległ. Kompletnie bez znaczenia jest to co Pan ponownie oświadcza, twierdzi i upowszechni na swoim niszowym blogu. Jeżeli samozwańcze ogłoszenie się zwycięzcą ma poprawić Panu samopoczucie i podbudować ego, to proszę się nie krępować. Terapii nigdy za wiele, a zdrowie jest ważne.

      • Ech… Nic tylko ciągle to samo logiczne inaczej i nadęte „blablabla”. Ta „wyższość germańska” wylewa z każdego zdania, niczym Wy+MioTy po MLeKo”. 🙂

        No i niby co tu udowodniłeś, że umiesz ślizgać się po powierzchni, nie odpowiadać na pytania, itp? Że nie masz pojęcia o tym, o czym i tak pisałeś, np. o językoznawstwie, itp, jednocześnie zarzucając np. mi jakieś pierdoły bez pokrycia, patrz tzw. Srebrna Biblia jako niby kronika, itp? Kto tu jest niewiarygodny, hm?

        Mi już dawno znudziłoby się takie próżne mielenie ozorem, ale także i ja „mam wrażenie”, że wy allo-allo nic już po za tym nie znacie. Zacięliście się i w kółko tylko dumnie odtwarzacie te zatęchłe niemieckie zgrzyty sprzed lat i wściekacie się, że nikt normalny nie chce tego z wami stękać w zachwycie. Niech wam będzie, bo to w sam raz na wzajemne drapanie się po plecach na Syfilitykum Autentikum, itp.

        Powtarzam, skoro nikt tu z was nie umie podważyć moich argumentów, ani odpowiedzieć na zadane przeze mnie pytania, wnioski patrz powyżej.

        A swoją opinię o tym co ja se mogę, to se możesz… wiesz co… Tyle tfego.

  4. „Choćby dlatego, że to na Kujawach odkryto pierwsze ślady przetwórstwa mleka, a więc tradycja spożywania go u nas prawdopodobnie była najstarsza. Niemniej brak tu podstaw do jednoznacznego określenia skąd w gockim wzięła się forma miluk”.
    Co sądzisz RudaWeb na temat tego:
    Miluk-MU LiK – Muuu – krowa – lik – ciecz
    MuSLik- MaSLiK- MaSŁo- MAZ Owie, Maziać, Maź – to coś innego jak MoRuSowie.
    MuTTeR- BuTTeR- czemu – każda Matka na początku zamiast mleka ma maziastą substancję zwaną SiaRa – kobyla najbardziej przypomina ludzką matczyną, lecz zawiera zdecydowanie więcej substancji chroniących potomstwo przed patogenami!!!! to jedna z najcenniejszych substancji dla NOWO RODKA.
    Jakieś powiązania do SeR, SRCA, SRBCA, SRDzA, SERCA, ŚRODKA, i MiLuK, MiLoSC lub MiLoSTZ
    Teraz Twój najnowszy artykułu na temat drogi z Anatolii – ja jednak też przyjąłbym północną drogę- nie wykluczam jej, nawet starszą niż ta południowa.
    Nie wiem jak Wy – o ile Irańska, czy bliżej Pakistańska kolebka Koliba – i raczej w tych terenach mogło być uprawiane bydło, to brakuje mi kropki nad I.
    Co myślisz – o wyprawie Olka zwanym Wielkim, kogo poszukiwał na wschodzie?!!Dionizos – czy Grecy znów nie przekręcili bóstw słowiańskich i praSłowiańskich?!!! Czemu:
    The Kalasha of Chitral or simply Kalasha, are an ethnic group living in the Hindu Kush region of Pakistan. They are [probably] an ancient Dard people who speak the Kalasha-mun language, have light skin, eyes, and hair, similar to what one would find in Southern Europe.
    Kiedyś zamieściłem na stronie Pana Czesława – film z NG adventure – na temat tego ludu i wyprawy Olka, naukowcy przebadali owych zielono i błekitnookich mieszkańców z jednego podgórskich miasteczek – jako jedyne oszczędzone przez Olka – dopatrywał się w nich potomków samego Dionizosa- lecz naukowcy pobrali próbki i pada zdanie – 40000lat!!!! Znacie mitologie na temat Wojny o Taje, Viede.
    Nauka jak wiesz rządzi się prawem pieniądza, kto daje pieniądze daje władze, potem władza daje pieniądze.

    • Siłą rzeczy skupiamy się na odtworzeniu dziejów lechickich, a więc nie wybiegamy do czasów wcześniejszych i miejsc odleglejszych niż rozpoznanych dla kształtowania się Słowiańszczyzny, które większość najnowszych ustaleń naukowych umieszcza między Anatolią i Bałkanami ok. 10 tys. lat temu. Jak napisaliśmy, wskazówki takie są już u naszych kronikarzy, którzy nie mieli pojęcia o genetyce, antropologii czy paleolingwistyce. Jednak okazuje się, że byli bliżsi prawdy od pokoleń historyków z kolejnych stuleci. Zagadnienia, które Pan podnosi są fascynujące i na pewno wiele jeszcze niespodzianek nas czeka. Niemniej dla naszej, polskiej historii na razie są mniej istotne.
      Co do północnej drogi R1a – odkryte ostatnio szczątki wskazują na pojawienie się tej haplogrupy na Ukrainie wcześniej niż w Europie Środkowej, ale w towarzystwie R1b (!). Jednak cywilizacja (w sensie rolnictwa, grodów czy świątyń) nie przyszła do nas stamtąd, lecz znad Dunaju. Oczywiście archeologia może nas jeszcze zadziwić, ale na razie czekamy…

      • RudaWeb – przepraszam, ale tych korelacji i koniunkcji jest tyle a do tego alternatywne wydarzenia – toż to archeologia, czyli parowanie z opisanym, dogmatycznym bo wtórnym, i subiektywnym odczuciem pararzeczywistości przez „naukofców”. Dobrze wiemy, że Dzieje Żyją i nie są nigdy do końca wyjaśnione.
        Ale załużmy, że 15ooo lat temu przed kataklizmem znanym jako ostatnie zlodowacenie – trwała jakaś Wojna – znamy z różnych przekazów, hinduskich, sumeryjskich, czy w mitologii Słowian ale i w podaniach Indian Ameryki Płn.- siłą rzeczy – Ród R1A i R1B w funkcji czasu istnienia , nie różnił się niczym poza jednym – R1A miał inną Matkę, i R1B miał inną Matkę, ja to trochę upraszczam ale matematyka jest uniwersalna i przyjmuje pewne wartości jako stałe, i zgoła jeśli są jakieś różnice, pomija się je – i teraz mamy podział:
        Oraczy rolników, Kopaczy Korników, Wojowników.
        Inny podział jest taki i ten bardziej pasuje do południa, czyli do promowanej w świecie nauki wizji tej arabskiej:
        Zbieracze, Łowcy, Pasterze
        Zadam Ci pytanie na podstawie Waszej wiedzy – który podział jest prawidłowy dla tej części globu!!!!
        I co to zmienia?!!!
        Moim zdaniem bardzo wiele!
        Oczywiście, Lechia to ogromny spadek nie tylko kultury, dziedzictwa, ale i odpowiedzialności, trzymamy klucz w rękach – nie wiem czy WIECIE!
        Zastanówcie – jakie działania przyjmie Rod, nim podejmie kroki o przeprowadzce. Jaki determinant, marker?!!! Co jest wyznacznikiem – i teraz nie pisz od razu co Ci to przypomina.
        Sława

  5. Szanowna RudaWeb, jak się nazywa autor tego artykułu ? A może po prostu jest to artykuł redakcyjny, czy też jest to przedruk z innego portalu ? Tak, czy inaczej, chciał bym to wiedzieć bo jest to podstawowy atrybut wiarygodności.

    • To artykuł redakcyjny – podkreślmy: z gatunku publicystyki naukowej (stąd brak aparatu erudycyjnego itp. w tradycyjnym stylu). Ma inspirować do odkrywania prawdy historycznej. Stworzony przez Weba, który studiował historię, ale ani dnia nie uprawiał jej profesjonalnie. Tak więc autor na pewno nie poczuwa się do nauki akademickiej, ale nie jest też zupełnym laikiem.

      • Mnie osobiście to wystarcza, jednak nie każdemu. Zainteresowany tematem Szwed zapytał kto jest autorem artykułu. Naprawdę trudno na takie pytanie odpowiedzieć i szukać usprawiedliwienia, być może przyczyną jest terror „jedynie słusznej prawdy” rozpowszechniony w środowisku „naukowym”, ale jak wytłumaczyć to komuś z zewnątrz ? Brak autora to wygodny pretekst do odrzucenia całości wywodów.
        Ja w każdym razie jestem pełen uznania za ten artykuł, a także za wiele innych na tym portalu
        Żaden stopień naukowy ani „nauka akademicka” nie jest warunkiem koniecznym do odkrywania prawdy.

        • Dla Szwedów podejrzenie fałszerstwa tego kodeksu może być ogólnonarodowym szokiem – nie dziwię się, że dociekał kto takie „herezje” głosi 🙂

          • Bez przesady z tym szwedzkim szokiem.😊 Argumenty za rzekomym fałszerstwem, delikatnie pisząc nie powalają. 😎

          • Powalają czy nie powalają, ale każdemu patriocie (a Szwedzi takimi są) takie publikacje zapalają „czerwoną lampkę”. Tak po prostu działają narody dbające o swój wizerunek.

          • (…) Argumenty za rzekomym fałszerstwem, delikatnie pisząc nie powalają. (…)

            Ua,.. Takiś pewien swego? Uważaj, żebyś się na tej większej „nie przyciętej” kartce ze Spiry, jej niepodanym tu datowaniu, itd nie pokaleczył i jadem jakimś ołowianym nie zatruł śmiertelnie…

          • @Skribha
            Odpowiadając po raz ostatni na Pana dziecinne zaczepki. W kwestii FAŁSZERSTWA (mimo wszystko zakładam, że zna Pan znaczenie tego pojęcia) tak, jestem pewny swego.

        • Zainteresowanego tematem Szweda należy spytac czy wie, że na nagrobku Bolesława Chrobrego, króla Polski zawarty jest napis „regnum Gotorum sive Polonorum”? Czy władztwo „cesarza północy”, kończyło by się na pd Bałtyku?
          Można go zapytac o króla Gotlandii skandynawskiej o imieniu Ladulas, dla którego językoznawcy proponują – szwedzką formę od słowiańskiego Władysław.
          Może i inne imiona szwedzkich Gotów jak Waldemar – od Wladimira albo żyjący w 1167 kung eller tronpretendent Burislev co nieco rozjaśnią.
          Jest tego więęęęcej. Np. Gustav – from Gostislav itd.

          • Sława Jasiu – Polanie to Goci.
            Dwa mamy Rusinów Białych i Czerwonych. Biali Północ, Czerwoni południe, może spróbować poszukać informacji o wojnie Rusi z Khazarią – to był podział polityczny niż rasowy, Rzym i Grecy mieli oczywisty problem kto był kim i niejednokrotnie nadawali nazwy różne na te same szczepy wywodzące się z jednego plemienia. Było to dla nich, szok – wystarczy dodać, że Hetyci to owi Rusini Czerwoni, zresztą bardzo dobrze to widać na terenach dzisiejszej Ukrainy – gdzie podział nie jest wschód – zachód, ale północ południe – biała Lvov az po Kiyew, tereny Lechów, a południe Tripolska kultura, można zwać HAryjskie, przecież na wschód to tereny Toharów. Mylę się RudaWeb. Wystarczy nałożyć w funkcji czasu, tereny dawnych plemion i podział widać – Khazaria była zlepkiem – takim multi kulti ówczesne.
            Wystarczy tylko nanieść na tereny zasięgi poszczególnych kultur i wszystko widać, ja to mam w głowie. Markerem jest oczywiście jedwabny szlak, ale wcześniejszy to szlak kamienia i kruszyw. Północ – południe – RudaWeb zobacz że na terenie taki szlak miał prawo bytu, nie wschód – zachód.
            Wiesz co to oznaczało – politycznie. dawniej to nosiło miano Rodowe?!!!

  6. @Stachnick
    Wszystkie fakty ze źródeł mówiące o starożytnych korzeniach naszej historii są negowane w bezczelny i prymitywny sposób. Ale wierzę , że dzięki Wielkiej Słowiańskiej Zmianie takich osób będzie ubywać. Jest w tym wszystkim również pozytywna strona bo dzięki takiej emocjonalnej konfrontacji łatwiej odnaleźć osobom poszukującym cenny i inspirujący portal. A takim niewątpliwie jest RudaWeb. Wiadomo przecież ,że dobrze jest spierać się na słowa, nieraz może ostre, stale pamiętając, że nie argument siły ale siła argumentu nadaje sprawie bieg we właściwym kierunku.

    • Jeżeli mityczna Wielka Słowiańska Zmiana ma oznaczać intelektualne średniowiecze i odwrót od logiki oraz krytycznego podejścia do źródeł to nie ma się do czego spieszyć.

      • (…) intelektualne średniowiecze i odwrót od logiki oraz krytycznego podejścia do źródeł (…)

        Au,… pewno zabolało… Czyli właśnie cała myśl krześcijańska właśnie poszła się paść. Wszyscy ci Tomasze z Akwinu, czy inni krześcijańscy mendrcy średniowieczni „obściskujący wory gówna”… Piknie! 🙂

        W sumie to prawda, ale żeby tak samemu się okaleczać? No ale jak tam sobie biskupi życzą. Przypomnę tę większą kartkę ze Spiry… Doczekam się w końcu jakiejś nawet „logicznej” odpowiedzi, czy raczej także i nad tą trumną zapadnie błogosławiona cisza, hm?

        • Panie Skribha, mam wrażenie, że Panu podobnie jak Jasiowi z dowcipu wszystko kojarzy się z jednym. Nieważny temat dyskusji, Pan musi nawiązać do chrześcijaństwa. Odruch Pawłowa czy co?
          Odnośnie natomiast większej kartki ze Spiry to w zasadzie sam Pan udzielił sobie logicznej odpowiedzi. W jednym z postów napisał Pan: „Ta reszta w Uppsali to albo przycięte inne oryginalne kartki, tak żeby pasowały w jedyną dostępna wtedy okładkę… ”
          I to jest najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie różnicy w wielkości karty ze Spiry z pozostałymi kartami, które zostały przycięte przy oprawianiu kodeksu.

          • (…) W jednym z postów napisał Pan: „Ta reszta w Uppsali to albo przycięte inne oryginalne kartki, tak żeby pasowały w jedyną dostępna wtedy okładkę… ” I to jest najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie różnicy w wielkości karty ze Spiry z pozostałymi kartami, które zostały przycięte przy oprawianiu kodeksu. (…)

            Hahaha… No ładnie, ładnie, tyle że ja tam pisałem o „oryginałach Wulfilli”, itd… A ja mam wrażenie graniczące z pewnością, że to już jest bezsilne wycie i agonia logiki, wobec tego miłosiernie nie mam więcej pytań… Czuj się niepokonanym zwycięzcą, obrońco ofitzjalnej prawdy. Ja poddaję się, bo skoro „sam sobie odpowiadam na swoje pytania”, to nie ma żadnego sensu dalej ciągnąć tę tragikomedię. To miło, że koniec końców niczego poza swoją beznadzieją umysłową nie udowodniłeś. Nawet tego pewno nie rozumiesz, ale inni to widzą. Twoja robota to zwykła pustynna tandeta nic więcej. Srebrna Biblia i j. gocki to fałszywka i tyle. …:-)

          • Panie Skribha. Przypomina mi Pan rozkapryszonego bachora, który przyłapany na przewinieniu konsekwentnie idzie w zaparte. U Pana jest podobnie. Mimo steku bzdur o rzekomym sfałszowaniu Codexu jest Pan niezdolny do przyznania się do pomyłki. Bardzo spodobała mi się fraza „agonia logiki” bo jest idealną puentą dla Pańskiego słowotoku w tej dyskusji.
            Zgadzam się z Panem, że dalsza polemika jest bezcelowa. Myślę jednak, że jej przebieg ułatwił czytelnikom tego bloga odpowiedzenie sobie na pytanie: GENIUSZ CZY BUFON?

          • (…) Myślę jednak, że jej przebieg ułatwił czytelnikom tego bloga odpowiedzenie sobie na pytanie: GENIUSZ CZY BUFON? (…)

            Przyznaję, że nie grzeszę w prawdzie przesadną skromnością, ale dzięki za te zasłużone pochwały. Spoko, nie trza nic, bo i tak wszyscy wiedzą, że jestem diabelnie zdolną bestią…

            Obaj dobrze wiemy(c)HLeB, TaTa / DziaDzia, itd wyjaśniają wszystko w tym temacie. Ludzie patrzą i widzą jak jest, bo MLeKo wylało się wam i już tego nie pozbieracie, choćbyście wyleźli ze skóry, bo… jesteście po prostu nudni, pomijając to, że jesteście zupełnie niewiarygodni.

            Gdyby było inaczej tacy jak ty nie traciliby czasu i nie próbowaliby za wszelką cenę zatrzymać i „nawrócić” nas „heretyków” na ofitzjalną wersję wypadków. Gdyby wszystko było pod waszą kontrolą, to byłbyś szczęśliwy i pisałbyś w ekstazie psalmy do jakiejś gazetki kościelnej, a nie wałęsał się po konkurencji. Dobrze wiesz jak jest, bo inaczej by cię tu nie było… Samym swoim istnieniem i pisaniem tu uwiarygadniasz i mnie i to o czym ja i inni piszemy… Świetna robota i pomocna, ale czasem naprawdę zastanawiam się, na co tu liczysz odwalając tę syzyfową katorgę… Myślisz, że przekonasz tu kogoś do siebie i swoich ofitzjalnych racji? Myślisz, że to działa i że wygrywasz? Jesteś z siebie dumny? Nie znam nikogo z naszego słowiańskiego obozu, kto robiłby to samo co ty np. na stronach jak to Syfilitykum Jakośtam… Myślałeś już kiedyś nad tym?

            Powodzenia i pozdrówka. SKRiBHa

          • Panie Skribha.
            Najzabawniejsze w naszej dyskusji jest kompletne oderwanie Pana od rzeczywistości. Żyjesz Pan w swoim matrixie i nie potrafisz pojąć, że w polemice można prezentować nie inspirowaną przez nikogo samodzielność intelektualną. Piszesz bzdury o zatrzymywaniu, nawracaniu, gazetkach kościelnych, obozie słowiańskim i konkurencji. Kompletnie mnie to nie obchodzi i nie zamierzam Pana do czegokolwiek przekonywać. Napisałeś Pan brednie o sfałszowaniu CA to Panu to wykazałem. Tylko tyle. Jeżeli wszędzie wietrzysz Pan obcą inspirację i widzisz konkurencję to najwyższy czas na wizytę u lekarza określonej specjalności. A jeżeli Pan i Panu podobni nie podejmujecie dyskusji na blogach SA itp. to jak sądzę wynika to z braku wiedzy, kompleksów i strachu przed ośmieszeniem. Życzę powodzenia i odwagi.

          • Klub wzajemnej adoracji, co papierowe tytuły psorów Kossinowych, i grantów od Ministerstwa Kultury Niemiec w łeb by wzięły – nie małe to pieniądze.
            Ciekawe, gdy w Polsce coś się odkryje starsze niż 3000 lat to zaraz mamy najazd Szkopów – potem teksty, znaleziono monetę celtycką, to musiała być osada celtycka a nie słowiańska. Gratuluję Wam konsekwencji burżuazji francuskiej przed wybuchem rewolucji – a że się zbliża, to mamy wykwity obrońców allo, i nie tylko – prawda Panie Tanator. Może jednak dopuści Pan do siebie, że SLowianie nie wyskoczyli Czarnej Wronie spod ogona i napisz Pan w końcu coś co przynosi dumę a nie pisz Pan wiecznego negatywu. Z resztą zarzuca Pan Skribha – że jest bufonem, wątpię, aby był bufonem, narcyzem, – Ja go lubię czytać, chodź bywa w swych wypowiedziach emocjonalny ale przez to prawdziwy. Jeszcze trochę, prosze się nie niepokoić.
            Zapytam się jeśli użytkuje Pan mercedesa ze stajni mnichowe kozy to jest Pan Niemiec?!!! Dziwna Wasza logika, ale rozumie P.A.N. daje dopust, sługa wiernie wykonuje rozkazy.

          • Panie Laxim.
            Proszę nie wierzyć plotkom. 😊Jestem dumny z tego że jestem Polakiem i z historii mojego kraju. I nie muszę się dowartościowywać zmyślonymi historiami jak to biliśmy Juliusza Cezara, panowaliśmy nad połową Europy i byliśmy kolebką cywilizacji. Być może Słowiańszczyzna jest niedoceniana w podręcznikach historii ale reanimacja Bielowskiego czy imperialne fantazje Pana Bieszka tego nie zmienią.
            Proszę też nie używać wobec mnie liczby mnogiej. Piszę we własnym imieniu i wyrażam własne poglądy.

          • (…) Najzabawniejsze w naszej dyskusji jest kompletne oderwanie Pana od rzeczywistości. Żyjesz Pan w swoim matrixie i nie potrafisz pojąć, że w polemice można prezentować nie inspirowaną przez nikogo samodzielność intelektualną. Piszesz bzdury o zatrzymywaniu, nawracaniu, gazetkach kościelnych, obozie słowiańskim i konkurencji. Kompletnie mnie to nie obchodzi i nie zamierzam Pana do czegokolwiek przekonywać. (…)

            Przyganiał kocioł garnkowi. A o jakiej „samodzielności intelektualnej” jest tu mowa? Rozumiem, że powielanie przeciw-słowiańskich kłamstw, czy to kossinowskich, czy innych jest tym czymś, czy tak? Jeśli tak, no to ja wolę być już tym „bufonem” i „żyć w swoim matrixie”, ale mieć giętki umysł, umieć wyciągać wnioski z materiału dowodowego, a nie stać jak okopany po czubek pal na z góry upatrzonej pozycji i tylko przeżuwać ciągle papkę dezinformacji i jeszcze być z tego dumnym jak paw.

            (…) Napisałeś Pan brednie o sfałszowaniu CA to Panu to wykazałem.(…)

            Nie kochaniutki, nie napisałem. To ty nie umiesz w żaden sposób udowodnić że nie został on sfałszowany, a jedyne co tu wypisujesz to są zaklęcia, albo zwyczajnie kopiujesz i to tylko częściowo moje własne pomysły i myśli, jak choćby ta o przycinaniu wszystkich kartek tzw. Srebrnej Biblii z Upsali, do jedynej dostępnej tam okładki… Ta twoja „samodzielność” jest taka, że żeby „samodzielnie” odpowiedzieć na moje pytanie to muszę się o to dopominać, a i tak nawet wtedy odpowiedzią jest moje szyderstwo, tyle że przez ciebie niezrozumiałe…

            Ponieważ jestem miłosierny, no to masz tu inną wersję wydarzeń. To nie kartki z Upsali zostały przycięte, (na co nie podałeś żadnego dowodu…), bo w całej Skandynawii mieli tylko jedną małą okładkę,.. ale to w Spirze te jedną kartkę rozciągnęli… 😉

            Proszę o cytaty z dowodów, (mogą być te szwedzkie), gdzie jest napisane coś, o przycinaniu tych szwedzkich kartek…

            Proszę także o cytaty z dowodów, które świadczą o tym, że kartka ze Spiry jest częścią tych rzekomo później przyciętych z Upsali…

            Brak potwierdzenia tego, nie świadczy o tym, że tzw. Sebrna Biblia nie jest fałszerstwem, nieprawdaż? 🙂

            (…) Jeżeli wszędzie wietrzysz Pan obcą inspirację i widzisz konkurencję to najwyższy czas na wizytę u lekarza określonej specjalności.(…)

            O i tu widać, że logika i oczywiste fakty bolą… Kto to ma coś z oczami itd, pozostawiam bez komentarza.

            (…) A jeżeli Pan i Panu podobni nie podejmujecie dyskusji na blogach SA itp. to jak sądzę wynika to z braku wiedzy, kompleksów i strachu przed ośmieszeniem. Życzę powodzenia i odwagi.(…)

            Ech… No proszzz… Już dawno napisałem, że kronik nie czytam i nie znam się na nich. Nie roszczę sobie żadnych praw do orzekania w tym temacie, więc nie robię tego nigdzie. Zajmuję się za to od dość dawna zawodowo językiem i tu twierdzę, że jakąś wiedzę w tym temacie posiadłem. Niestety to ty i inni tobie podobni nie znacie się na tym, ani znać czy poznać się nie chcecie,.. więc po co te wytrząsania się o „braku wiedzy, kompleksach, czy strachu przed ośmieszeniem”, hm? Kto tu jest bez winy i dlaczego rzuca kamieniami… O belce w oku, czyli palu już wspomniałem…

            Gdyby było inaczej to umiałbyś (jak nie umiałeś) odnieść się do moich i nie tylko moich dowodzeń językowych, które tylko wspierają tezy obalające twierdzenie o prawdziwości j. gockiego, więc i jego źródła także… Skoro jednak milczysz w tej sprawie,.. no to zarzucając mi wybiórczo, co mi zarzucasz, właśnie straciłeś dobrą okazję, żeby siedzieć cicho i nie zrobić z siebie hm… kolejnego Żaka Czyraka… Tak, tak… Co rzucasz za siebie spotkasz przed sobą…

            Ja też wam wszystkim życzę odwagi… Odważcie się w końcu samodzielnie myśleć. Powodzenia

          • Czyli Kim Panie Tanator – 😊Jestem dumny z tego że jestem Polakiem i z historii mojego kraju. – PoLand – to Pana Wersja wydarzeń Historii – Po Lądzie – kim jesteś, tułaczem, bez korzeni, bez historii swych Przodków -tym są dzisiaj Polacy. Katolicki Motłoch który nie potrafi myśleć samodzielnie – wszak mamy od tego niemców.
            życzę trochę samokrytycyzmu do nauki KEN’u – bo tam też byli dumni Polacy, na usługach Krzyżowców – PRuskich, Ruskich, Austryjackich i Watykańskich.
            Bo chyba, lepiej brzmi Bolesław Chrobry CesArz Północy – i wszystko wiadomo wg starej nie katolickiej szkoły, tej choćby etruskiej.

          • @Skribha
            Skoro Pan się nie zna na kronikach, a ja na na językach to nie uważa Pan, że lepiej byłoby gdyby każdy z nas wypowiadał się na temat o którym ma wiedzę?

          • @Laxim
            Oczywiście, że Bolesław Chrobry Cesarz Północy brzmi lepiej, tylko jest to kompletnie nieprawdziwe. Chce Pan budować historię na kłamstwie?
            I jeszcze jedna kwestia. Nie używam wobec Pana określeń typu np. pogańska tłuszcza, więc proszę sobie darować katolicki motłoch. Albo się szanujemy albo zniesławiamy.

          • WSZYSTKICH NASZYCH GOŚCI USILNIE KOLEJNY RAZ PROSIMY O NIE WYZYWANIE SIĘ W SPOSÓB UWŁACZAJĄCY WSPÓŁROZMÓWCOM.

          • (…) Skoro Pan się nie zna na kronikach, a ja na na językach to nie uważa Pan, że lepiej byłoby gdyby każdy z nas wypowiadał się na temat o którym ma wiedzę? (…)

            No właśnie… A co ja niby innego robię, hm? Czy wypowiadam się na temat, na którym nie znam się? A co z innymi? Od kiedy to tzw. Srebrna Biblia, to kronika, a nie wątpliwe źródła bardzo wątpliwego języka? No i kto jest to niekonsekwentny?

          • Panie Tanator – jakże nie prawdziwe.
            Od kiedy daje sie Laury podbijanym – Chrobry był Władem Północny, Otto bał się, że pokusi się o dawne ziemie współplemieńców, więc za namową biskupów niemieckich uknuł sprytny plan. Stawię się u niego, namaszcze z woli boga go na Cesarza!!! i puszczę aby tłukł prawoSławnych.
            Czyż to nie genialny plan. Bolek weźmie sobie swoich Wojów na wschód, a ja otrzymam posiłki z zachodu to umocnię granice zachodnie, przy okazji może wielu spadkobierców owych ziem po Łabę nie wróci. Co zrobili żołnierze OMC zakonu krzyżackiego na rozkaz biskupów katolickich niepolskojęzycznych pod Kaliszem i Poznaniem, gdy chłopi się zbuntowali?!!! Prosze poszukać.
            Stara metoda – Panie Tanator Cat o licius. Polityka a nie zbawienie. Gliniane nogi już pękają.
            Proszę się nie obruszać za mocno – nadal Pan jest dumnym Polakiem, czy tylko języcznikiem. No chyba, że Pana zdaniem Polska to tylko katolicka – czyli nijaka!!!

    • @IZA
      Twoje odkrycie „Latopisu popa Duklanina” zasługuje na wielkie uznanie. Chwała Ci za to. Już w pierwszym zdaniu latopisu czytamy że Goci to po łacinie Sclavorum: „Proszony przez was, umiłowani bracia w Chrystusie i czcigodne duchowieństwo świętej metropolitalnej siedziby Kościoła duklańskiego, a także wielu starszych2, w szczególności zaś młodzieńców naszego miasta3, którzy, jak to jest w zwyczaju młodych, nie zadowalają się tylko samym słuchaniem lub czytaniem, lecz zaprawiają się także w ćwiczeniach wojskowych, „Księgę o Gotach”, która po łacinie zwie się „Regnum Sclavorum”4(4.W łac. oryginale: „Libellum Gothorum”, quod latine „Sclavorum” dicitur „regnum”. ) gdzie odnotowane są wszystkie wydarzenia i wojny, przetłumaczyłem z języka słowiańskiego na łacinę.5
      Jednak, to znalezione przez Ciebie zdanie: „Oba narody, to jest Goci, będący Słowianami, i Bułgarzy, z racji, że mieli wspólny język i dlatego iż byli poganami, zaczęli się wzajemnie miłować.”, jest jednoznacznym „postawieniem kropki nad i” w naszej dyskusji. Moje gratulacje.

      • „Jakie jeszcze gockie imiona zachowały się w starych kronikach można sprawdzić w latopisie Popa Duklanina. Przedstawia on dzieje ogólnosłowiańskiej dynastii Svevladiciów, wywodzącej się od króla gockiego Svevlada: „Wyszedł oto z północnych stron naród, który nosił nazwę Gotów, lud dziki i nieujarzmiony, który miał trzech książąt i braci, synów króla Svevlada; imiona ich były: pierwszy Brus, drugi Totila, trzeci Ostroil”. Znaczenia Swewłada bliżej nie trzeba chyba Polakom wyjaśniać. Brus to dość popularne nazwisko, które występuje np. w wersji Brusikiewicz lub miejscowości Brusy. Totila zaś to z litewska brzmiący bałtosłowiański Totiłła (jak Awiłło czy Jagiełło). Natomiast Ostroił może pochodzić od ostrów, podobnie jak Ostrogoci (Goci z wyspy/wyspiarscy).” – to z naszego wcześniejszego wpisu: http://rudaweb.pl/index.php/2017/03/24/goci-narod-na-krolewskie-zamowienie/

        • Wszechwład – mam dziwne odczucia. Borusowie, Prusowie – to synowie ludów B’haratu, trzeci Ostroil – to raczej plemiona stepowe- ostrokrzew i olej był cenny towarem – gdyż na wszelkie rany otwarte, zmiażdżenia, a nawet morową wodę był dobry.
          Wszak znów Północ RudaWeb!
          Było wiadomo, że Mocarze po przyjściu jako W’Harowie spotkają się z grupą starej krwi – B’Haratem – BaBilonem-Wawilonem.
          To była tradycja od dziesiątków tysięcy lat uprawiana – stąd podobna symbolika i znaczenia bogów SlowYan, Ilaryjczyków, Toharów, Sumeryjczyków, Hindusów, Indian obu Ameryk, Polinezyjczyków, – gdy Północ skuła Marzanna – wiele wody obyło w Oceanach, to pozwoliło na wędrówkę ludów. szybka asymilacja o jeden z Darów cnot DEW, jeszcze przed powstaniem B’Haratu.
          Trudno to wszystko ująć w ryzach czasowych – czemu -do dzisiaj w Puszczy Amazońskiej żyją plemiona które nie widziały Białego Człowieka i jego techniki!!!! Wiesz co mam na mysli – czas nie jest zgodny z postępem – gdyż jest względny nawet na ziemi.

    • @Iza
      Latopis popa Duklanina jest tekstem XII wiecznym i warto mieć to na uwadze przy ocenie jego wiarygodności do opisanych w nim wydarzeń sprzed kilkuset lat. Inaczej, używając Pani retoryki, wyjdzie „pitolenie” bez sensu.

      • @Iza
        Tanator zapomniał o tym, że nie wierzga się przeciw ościeniowi…
        Bo jeśli Latopis popa Duklanina jest rzeczywiście „pitoleniem” bez sensu, to czym jest pierwsza polska „Kronika i czyny książąt czyli władców polskich”, czyli Cronica et gesta ducum sive principum Polonorum), spisana po łacinie przez ANONIMOWEGO autora, też w XII wieku? Pitoleniem bez sensu do kwadratu?

        • @Stachnick
          Mam wrażenie, że nie zrozumiał Pan kontekstu.
          Porównywanie obu kronik jest mało sensowne. Kronika tzw. Galla (nb. Anonimem mimo ustaleń prof. Jasińskiego jest tylko dla nas, nie był nim dla osób sobie współczesnych) obejmuje okres od ok. IX w. do początków XII w. przy czym dzieje do Bolesława Chrobrego zostały opisane w sposób niezmiernie skrótowy. Tak naprawdę kronika opisuje ok.110 lat panowania Piastów, czyli okres możliwy do odtworzenia zarówno w oparciu o pamięć świadków wydarzeń, tradycję ustną oraz zapisy rocznikarskie. Natomiast Latopis (nb. jego autor też jest postacią anonimową) to dzieje legendarnej ogólnosłowiańskiej dynastii Svevladiciów od końca V w. do pierwszej połowy XII w. przy czym okres od V w. do początków XI w. to aż 27 z 47 rozdziałów. Logicznym wydaje się zadanie pytania skąd XII wieczny autor czerpał wiedzę o wydarzeniach sprzed kilkuset lat (bo przecież nie z pamięci) oraz zachowanie krytycyzmu do tego co w odniesieniu do tego okresu napisał. Pitoleniem bez sensu jest dla mnie wpadanie w zachwyt i przyjmowanie każdego zdania Popa Duklanina o Gotach jako prawdy objawionej.

          • To jak nazwać stek prawd objawionych w NT.
            Widocznie korzystał z tych samych źródeł spisanych w formie klucza czasu!!!

          • @Tanator
            Mam nieodparte wrażenie, że ma Pan problem ze zrozumieniem czytanego tekstu. Zadam więc Panu jedno proste pytanie. Kiedy pop Duklanin napisał następujące słowa – „„Księgę o Gotach”, która po łacinie zwie się „Regnum Sclavorum” gdzie odnotowane są wszystkie wydarzenia i wojny, przetłumaczyłem z języka słowiańskiego na łacinę.”. Uprzejmie proszę o prostą odpowiedź. Najlepiej jednozdaniową. Pozdrawiam.

          • @Tanator
            Dziękuję za odpowiedź. Prawdopodobnie między 1143 a 1154 r. to prawie dokładnie połowa XII wieku. Oznacza to, że anonimowy autor latopisu pisząc te słowa „„Księgę o Gotach”, która po łacinie zwie się „Regnum Sclavorum” gdzie odnotowane są wszystkie wydarzenia i wojny, przetłumaczyłem z języka słowiańskiego na łacinę.” dawał świadectwo, że w tamtym czasie, wśród Słowian Południowych żywe było przekonanie o tym, że są potomkami Gotów czyli Słowian. Wśród Słowian Południowych świadomość, że są potomkami Gotów czyli Słowian – czy wręcz potomkami Gotów czyli Polaków – utrzymywała się bardzo długo. Świadczą o tym inne zapisy kronikarskie, jak choćby „pewien ustęp z Żywotu św. Sawy Teodozjusza Chilandarskiego, który może być w tym kontekście różnorodnie interpretowany49. Strez, planując wyprawić się przeciwko Stefanowi, „pojednał się z Grekami  i połączył ze swoimi Gotami – zebrał z obu [narodów] niezliczone mnóstwo ludzi”50. Być może wymienieni w tekście Grecy i Goci (tj. Bułgarzy) reprezentują Epir51 i carstwo bułgarskie, ale równie uzasadnione jest stanowisko, że mowa tu o poddanych  władcy Proseku obu narodowości. Wskazywał by na to zaimek „swoi” odnoszący się  do Gotów/Bułgarów i druga część cytatu kojarząca się raczej z zaciągiem niż wzywaniem posiłków z obcych państw.”
            http://pressto.amu.edu.pl/index.php/bp/article/viewFile/1939/1900
            O tym, że Goci pochodzą z Polski twierdził w swej Historii Salonitana trzynastowieczny chorwacki historyk, Tomasz Archidiakon ze Splitu. Pisał on, „że z „polskich stron” przybył lud zwany Lingones złożony z 7 lub 8 rodów, które opanowały kraj Curetia[2], zmieszały się z autochtonami i przybrały nową nazwę Chorwatów. Autor podaje też, że „Goci” (Słowianie) przybyli z Polski lub Czech (Gothorum tempore, qui Totila duce de partibus Teutonie et Polonie exierunt, dicitur Salona fuisse destructa […] Uenerant de partibus Polonie, qui Lingones appellatur, cum Totilla septem uel octo tribus nobilium […] Gothi a pluribus dicebantur, et nichilominus Sclavi, secundum proprietatem nominis eorum, qui de Polonia seu Boemia uenerant).” https://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Archidiakon
            Tak, Panie Tanator choć historię piszą zwycięzcy to oprócz tzw. „prawdy historycznej” istnieje coś takiego jak świadomość posiadania własnych korzeni, świadomość własnego pochodzenia. Najdłużej taką świadomość przechowali i nam przekazali, potomkowie Gotów czyli Polaków, nasi bracia, Słowianie Południowi. Chwała im za to Panie Tanator.
            Pozdrawiam przyjaźnie.

  7. Tu ciekawostka o „rzetelności i wiarygodności” prac naukowych i tych, którzy je publikują, to tak na pożegnanie wątku o szerokiej karcie ze Spiry, datowaniu radiowęglowym, itd… 🙂

    beka
    hehe

    ron
    Tylko że to nie są na pewno „prawdziwe” czasopisma naukowe, tylko takie podszywąjące się pod nie. Prawdziwe, znane, np. z tzw. listy filadelfijskiej — w tych ciężko cokolwiek opublikować, prace są recenzowane przed tym przez innych naukowców, prace muszą być naprawdę dobre i nie przyjmuje ich „tak po prostu” redakcja. Zresztą w artykule jest wyraźnie napisane – publikacja w takim „nibyczasopiśmie” w ogóle nie liczy się do dorobku naukowego.

    Ja
    Prawda, a raczej pół prawdy. „Recenzje” w tzw. uznanych czasopismach są czasem tak absurdalne, że widać jak na dłoni, że pisali je analfabeci, którzy nawet nie przeczytali artykułu, nie mówiąc nawet o zrozumieniu. W takich czasopismach opłata wynosi nie 350-500 dolarów, ale 3000-5000 dolarów, ale wtedy mówi się, że to świadczy o wysokim prestiżu czasopisma. Oszuści i złodzieje są tu i tu, tylko skala jest inna.

    https://tech.wp.pl/opisal-wymyslone-organizmy-prace-naukowa-opublikowalo-kilka-czasopism-6148418098264193a

    GRZEGORZ BURTAN 3h temu

    Opisał wymyślone organizmy. Pracę „naukową” opublikowało kilka czasopism

    Moc jest silna w tym autorze. Bloger postanowił wysłać swój artykuł do kilku periodyków naukowych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że praca opisywała midichloriany – wrażliwe na Moc mikroorganizmy, znane z „Gwiezdnych wojen”. Efekt? Cztery czasopisma wyraziły chęć publikacji owych „badań”.

    Cała akcja nie była tylko aktem bezmyślnego trollingu. Autor, Neuroskeptic, chciał naświetlić problem tak zwanych drapieżnych czasopism. To wydawnictwa, które kuszą naukowców możliwością publikacji na swoich łamach. Wiąże się to z prestiżem, dodatkowymi cytowaniami oraz często jest istotne z perspektywy kariery akademickiej. Warunek jest jeden: za publikację autor musi zapłacić. Później okazuje się, że czasopismo nie znajduje się na liście periodyków, gdzie publikacja ma wymierne efekty w postaci np. dodatkowych punktów do doktoratu. Sama praca zaś nie jest recenzowana przez innych naukowców. Magazyny po prostu podszywają się pod znane wydawnictwa, aby pobierać opłaty od badaczy.

    Nie wolno wierzyć we wszystko, co przeczytamy

    Neuroskpetic wysłał więc swoją pracę, napisaną pod nazwiskiem Lucas McGeorge, do dziewięciu periodyków. Bloger określił ją mianem parodii, co nie powinno nikogo dziwić. Podstawą artykułu była notka z Wikipedii dotycząca mitochondriów. Neuroskeptic podmienił je na słowo midichloriany, uzyskując w ten sposób kręgosłup swojej pracy. W dalszej części opisał, że dzięki nim ludzie są wrażliwi na Moc, a ich brak może skutkować uszkodzeniem mózgu, powodując na przykład autyzm. Udało mu się nawet przemycić fragment monologu o tragedii Dartha Plagueisa z „Zemsty Sithów”.

    https://youtu.be/05dT34hGRdg

    W efekcie cztery czasopisma zaakceptowały artykuł. Na oszustwo dał się nabrać „The American Journal of Medical and Biological Research”, który zażądał 360 dolarów. Natomiast „International Journal of Molecular Biology: Open Access”, „Austin Journal of Pharmacology and Therapeutics”, „American Research Journal of Biosciences” opublikowały artykuł bez dodatkowych opłat.

    Podobną akcję przeprowadzili ostatnio polscy naukowcy. Stworzyli oni fikcyjną naukowiec, Annę Olgę Szust (Annę O. Szust). Wymyślone od podstaw CV przesłano później do czasopism naukowych. Niektóre zaproponowały jej pracę jako redaktor naczelnej. Co ciekawe, twórcy „badaczki” zauważyli, że Annę Szust wpisywano do zespołu czasopism, do których nie aplikowała. O poziomie tego typu wydawnictw trudno zatem powiedzieć cokolwiek dobrego.

  8. Skribho, zarobiony byłem, a i chciałem skończyć ten artykuł przed wakacjami. W naszej dyskusji doszliśmy do punktu, w którym jeden drugiego nie był w stanie przekonać, dlatego odpuściłem… szkoda mi było czasu, po prostu.

  9. Zygmunt III Waza— Z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, inflancki, a także dziedziczny król Szwedów, Gotów i Wandalów, tytuł królewski do ziem Gotów i Wandalów nie był abstrakcyjny jak uważaja dzisiaj niektórzy. Skoro taki był były tez ziemie i Gotów i Wandalów i tak to wówczas traktowano. Zatem czy ziemie W.K. Litewskiego to ziemie Gotów a Małopolska ziemie Wiślan to Wandalia?

    • Nie. „Dei Gratia …, Gothorum et Vandalorum Rex” to tradycyjny tytuł władców Szwecji, którego początki sięgają XIII w. (gotorum rex) oraz władców Danii (od ok. XIV w.). W Polsce używali go tylko królowie z dynastii Wazów, którzy rościli sobie pretensje do tronu szwedzkiego.

      • Zgadza się.
        Magnus III Ladulås (Ladislai?) – pierwszy król szwedzki, który używał tytułu King of the Goths. Rok 1278.
        Epitaphium Chabri Boleslai – „Regni Sclavorum Gottorum sue Polonorum”

        • Magnus III Ladulås (Ladislai? –
          władysław – lada slaw – to słowiańskie imię, odnosi się do bóstw słowiańskich a nie germańskich, czy nordyckich.
          Zazwyczaj germanie tytyłowali się Yensen Ericson – co oznaczało – Jasny syn Eryka.
          Odgermańskość uzyskujemy dopiero wtórnie w nadawaniu nazwisk polskim żydom przez zaborców pruskich – tam po raz pierwszy wyznawcy Yudy otrzymują nazwiska np.Hausmecher – co oznaczał Mosze Majordomus – czyli zazwyczaj wykonywany zawód. To co Lechici mieli od chwili powstania Związku Lugijskiego – gdzie szczepy plemion przyjmowały nazwiska od Ojca wykonującego prace, zawód, rzemiosło – w tradycji kobieta przejmowała nazwiska swego meża – chyba, że byly one Szczytne – to łączono Bielska-Tarnowska, czyli od Grodów!
          Stąd Jakub ibn Ibrahim, chodź powinno być Jakub bin Ibrahim

        • „Ladislai?”
          Niewykluczone. Są dwie teorie. Ladulås jest albo przydomkiem, epitetem szwedzkim, albo zniekształconym imieniem Władysław. Magnus był praprawnukiem Rychezy, córki Bolesława Krzywoustego.

          • Tanator
            Epitaphium Chabri Boleslai – „Regni Sclavorum Gottorum sue Polonorum”
            Czy Chabri Boleslai był też królem Szwecji?

          • Nie. Nie był też królem gockim, cesarzem bizantyjskim, japońskim ani kalifem Bagdadu. A jak wg Pana brzmi tłumaczenie tej inskrypcji i z jakiego czasu ona pochodzi?

          • @Tanator
            Masz zapewne twarde dowody historyczne, że Bolesław Chrobry nie był królem gockim, czy cesarzem… Przedstaw je, proszę. Tylko spróbuj to zrobić bez użycia germańskiej propagandy. Wysoko cenię Twoją wiedzę i erudycję stąd wierzę, że jesteś w stanie je przedstawić. Żeby dodać Ci otuchy do odrzucenia w tym przypadku germańskiej propagandy zachęcę Cię takimi słowy – nie lękaj się, wypłyń na głębię….

          • @Stachnick
            „Masz zapewne twarde dowody historyczne, że Bolesław Chrobry nie był królem gockim, czy cesarzem… Przedstaw je, proszę. Tylko spróbuj to zrobić bez użycia germańskiej propagandy.”
            Jestem pod wrażeniem. Naprawdę. Trafiony, zatopiony. 🙂Obojętnie co napiszę to zawsze będzie można to nazwać „germańską propagandą” i wrzucić do kosza 😏
            Dlaczego nie był cesarzem? Bo nie był. Po prostu. Żadne źródło nawet „Epitaphium Chabri Boleslai” nie tytułuje go cesarzem i nie wspomina o koronacji cesarskiej. Chrobry nie bił też monet z tym tytułem: http://www.denary.com.pl/boleslaw-chrobry-typologia.html . Poza tym koronację cesarską akt o charakterze także sakralnym przeprowadzał albo papież (w Rzymie) albo patriarcha Konstantynopola (tamże). Za taką skuteczną prawnie koronację nie można uznać włożenia diademu cesarskiego na skronie Chrobrego przez Ottona III podczas zjazdu gnieźnieńskiego. Polecam ciekawy artykuł na ten temat T. Jasińskiego http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=167495
            Podobne argumenty przemawiają przeciwko uznaniu Chrobrego królem gockim. Taki tytuł nie zachował się też w tradycji dynastycznej Piastów i następcy Chrobrego też się nim nie posługiwali.

          • „Polskiemu słowu książę odpowiada w innych językach kilka różnych znaczeń. Z pewnym uproszczeniem można wydzielić dwie podstawowe grupy książąt funkcjonujące w językach europejskich, wywodzące się od dwóch łacińskich słów princeps i dux. W języku polskim nie ma jednak rozróżnienia pomiędzy tymi tytułami.” I tak było wtedy, Bolesław Chrobry nazywał się BOLESŁAW CHROBRY, a nie CESARZ CESARSTWA. W boju sławny Chrobry(Wielki, Waleczny). Germański propagandzisto! : )

          • Oj Tanator, Tanator, zachowujesz się niczym prymus z podstawówki, który powtarza wykute na blachę, stare oklepane prawdy…
            Przecież napisałem Ci – wypłyń na głębię… nie lękaj się, wypłyń na głębię. Wygląda na to, że nawet stóp nie zamoczyłeś…
            Kiedy myślałem co odpisać na Twój komentarz, przypomniał mi się sławny tekst pochodzący ze skierowanej do cesarza Ottona III dedykacji, dzieła De rationali et ratione uti („O rozumności i używaniu rozumu”) którą napisał Gebert z Aurillac w 998 roku na życzenie samego Ottona:
            „Moje myśli w tych kwestiach opiszę, aby Italia nie sądziła, że święty pałac oniemiał, i aby nie sama tylko Grecja chełpiła się cesarską filozofią i rzymską potęgą. Nasze, nasze jest Imperium Rzymskie. Siły swe dają: obfitująca w owoce Italia, obfitujące w wojowników Galia i Germania, nasze są też potężne królestwa Scytów. Nasz jesteś ty, cezarze, władco Rzymian, auguście, który, zrodzony z najszlachetniejszej krwi Greków, panujesz nad nimi mocą władzy, rozkazujesz Rzymianom mocą dziedzicznego prawa, a jednych i drugich przewyższasz geniuszem i wymową.”
            Tobie na pewno nie trzeba uświadamiać jakim wybitnym umysłem był Gebert. Przyznasz, że na pewno znał się też na geografii. Skoro tak, to dlaczego nie wymienił Sklawinii tylko napisał ” nasze są też potężne królestwa Scytów? Myślę, że bardzo dobrze wiedział o tym co napisał. Potężne królestwa Scytów to wg. arcybiskupa i przyszłego papieża, określenie całej Słowiańszczyzny – Sklavinii, której najpotężniejszym władcą był Bolesław Chrobry. Czyli, możemy śmiało wnioskować za Gebertem, że Bolesław Chrobry był władcą takiego królestwa Scytów.
            A Scyci to przecież Goci… Właśnie czytam „Historię Gocką czyli Scytyjska Europa”, której lekturę niedawno mi poleciłeś.
            Czyli, co Panie Tanator? Dzięki Gebertowi z Aurillac uprawnionym może być stwierdzenie, że Bolesław Chrobry to Regni Sclavorum, Gottorum sue Polonorum? Czy jednak pójdzie Pan w zaparte i nadal będzie twierdził, że nie?
            Jeszcze jedno mi przychodzi do głowy. Kiedy sobie uświadomimy – zgodnie z zapisem Geberta – zasięg terytorialny wymienionych krain cesarstwa ottońskiego to zrozumiemy jak potężna była Scytia. Gebertowa Gallia to księstwo Lotaryngii, leżące między Mozą a Renem, Germania to twór składający się z Bawarii, Szwabii, Turyngii, Saksonii i Frankonii i na dodatek Italia… Gebertowa Scytia czyli Słowiańszczyzna rozciągała się od Łaby i Soławy na zachodzie po Kijów na wschodzie, czy nawet dalej aż do, jak Kadłubek pisał „zapartyjskich krain”.
            Z takiej perspektywy patrząc na zjazd Gnieźnieński możemy zobaczyć o co tak naprawdę toczyła się gra. Cesarzątko Otton III, władca kadłubowego cesarstwa, przybywa do Kagana Scytów czyli Gotów z uprzejmą prośbą o uznanie, bo cesarz rzymski w Bizancjum go nie uznawał.
            To tyle, Panie Tanator… na razie…

          • @Stachnick
            Szczerze Panu zazdroszczę nieposkromionej fantazji. Potrafi Pan, podobnie jak pan Web, na podstawie połowy zdania literackiego tekstu zbudować wielopiętrową konstrukcję. Ale każdy wizjoner potrzebuje księgowego, który będzie pilnował czy lewa strona zgadza się z prawą. Dlatego też pozostańmy przy swoich rolach: Pan wypływa na głębię, a ja pozostanę księgowym.😉
            Jak rozumiem literacką dedykację dla Ottona III Geberta z Aurillac z 998 roku potraktował Pan jak zapis kronikarski i wywiódł z niej istnienie potężnej Scytii z władającym nią Bolesławem Chrobrym. Konkludując uznał Pan że w roku 1000 „Cesarzątko Otton III, władca kadłubowego cesarstwa, przybywa do Kagana Scytów czyli Gotów z uprzejmą prośbą o uznanie, bo cesarz rzymski w Bizancjum go nie uznawał.”
            Śmiała koncepcja, tylko mi, księgowemu nie spina się lewa strona z prawą. No bo jeśli w roku 998 roku znający się, wg Pana, na rzeczy Gebert pisze „nasze są też potężne królestwa Scytów” to dokładnie wskazuje kto jest szefem (Otton III) a kto podwładnym (królowie Scytów), dlatego też dwa lata później proporcje muszą być inne. Mamy cesarza i kaganiątko, a nie odwrotnie.
            Poza tym w 998 roku Chrobry nie mógł być jak Pan chce Kaganem Wielkiej Scytii. Na południu ograniczały go Czechy i Węgry, a na wchodzie silna w tamtym czasie i niekoniecznie nam przyjazna Ruś Kijowska Włodzimierza Wielkiego skoligaconego z cesarstwem bizantyjskim. W tamtych latach te krainy nie były Bolesławowi podporządkowane.
            Dlatego też nie traktowałbym tekstu Geberta dosłownie, zwłaszcza że Pana tłumaczenie („nasze są też potężne królestwa Scytów”) jest trochę podrasowane, dosłowne tłumaczenie brzmi raczej tak „(i, też) nie brakuje nam potężnych królestw Scytów”.
            Jeżeli uważa pan, że Chrobry był królem Gotów to proszę ich umiejscowić. Europa średniowieczna to nie lechickie uniwersum, gdzie nie obowiązuje chronologia, genealogia i geografia.
            Pozdrawiam serdecznie.😎

          • Witam Panie Tanator – z pokorą Pallatyna stwierdza Pan fakty łacińskie jako objawione i prawdziwe, nie są, i nigdy nie były.
            Wystarczy spojrzeć na symbolikę Władów – Otton – chciałbyć zwierzchnikiem Slowian, lecz mu nie wyszło, gdyż z drugiej strony działał skrytobójczy brat z Bizancjum. Pytanie co się wydarzyło, że Lechistan popadł w głębokie tarapaty polityczne ( pomijam zasługi pustynnego grzyba) – jedyne potezny kataklizm mógł rozbić jedność, a HANSIN zrobił swoje – deprecjonując prawa ŁADA i Rodu. Życzę miłego snu, juz niedługo pryśnie mit Zbawiciela Chrystusa, i jego karawany, nie żebym Wam źle życzył – poprostu to czego nigdy nie było, nie będzie juz istnieć. Jako cżłowiek może ktoś istniał co zwał się emanuel, yoshua, jeshu, – ile ma tam jeszcze imion, – możecie skompilowac czas, skonstruować szkielety historyczne, na marne to wszystko. Życze Pomyslności, co złego to nie Tur -boLechici.

          • @Tanator
            Dziękuję za uznanie dla mojej „nieposkromionej fantazji”.:) To miłe z Pana strony. W związku z Pana komentarzem mam kilka pytań. Oto one: Jaki jest Pana stosunek do Geberta z Aurillac, późniejszego papieża Sylwestra II? Czy zawarte przez Geberta w dedykacji informacje są wg. Pana konfabulacją czy tez nie? Jeśli tak, to jakie to są zmyślenia, na czym polegają? Jeśli nie, to czego konkretnie dotyczą te informacje?
            To tyle pytań na teraz. Pragnę jeszcze podziękować Panu za prawidłowe przetłumaczenie słów: „nec Scithae desunt nobis fortissimo regna” jako: „(i, też) nie brakuje nam potężnych królestw Scytów”. Sam miałem wątpliwości co do właściwego tłumaczenia tego fragmentu. Pozdrawiam również serdecznie.

          • Tanatorze! Tanatorze! Dlaczego Pan milczy? Dlaczego Pan nie odpowiada na zadane pytania? Proszę się nie lękać. Wiemy na pewno od 1648 roku – kiedy to z polecenia papieża otwarto grobowiec Sylwestra II – że nie ma w nim żadnych saraceńskich demonów ani innych diabelskich duchów.;) A może doznał Pan coś na kształt Olśnienia i odebrało Panu mowę? Tak czy siak, przypominam te pytania:
            1) Jaki jest Pana stosunek do Gerberta z Aurillac, późniejszego papieża Sylwestra II?
            2) Czy zawarte przez Gerberta w dedykacji informacje są wg. Pana konfabulacją czy tez nie?
            3) Jeśli tak, to jakie to są zmyślenia, na czym polegają?
            4)Jeśli nie, to czego konkretnie dotyczą te informacje?
            Pozostając w oczekiwaniu na odpowiedź, pozdrawiam serdecznie.

          • @Stachnick
            Przepraszam za zwłokę, ale nie samym internetem człowiek żyje😉.
            Ad. 1) Geberta z Aurillac bardzo cenię. Był to prawdopodobnie najwybitniejszy umysł swoich czasów.
            Ad. 2), 3) i 4). Nie sądzę aby w dedykacji Gebert zmyślał. Raczej „podrasował” rzeczywistość. Nie można zapominać, że dedykacja służyła uwzniośleniu, wywyższeniu cesarza Zachodu aby nie czuł się gorszy od konkurenta ze Wschodu. Stąd też Gebert ubarwił pewne fakty. Istotne jest również to, że rok 998 był trudnym rokiem dla 18-letniego cesarza. Dopiero co zakończył ciężkie walki ze Słowianami połabskimi i musiał wyruszać na ekspedycję karną do Włoch aby przywrócić na tron papieski Grzegorza V. Być może ta barwna, kunsztowna dedykacja była też formą duchowego wsparcia dla młodego cesarza w trudnym dla niego czasie. Zwrot „królestwa Scytów” jest dla mnie właśnie takim literackim przerysowaniem. Trudno przypuszczać aby tak wykształcony człowiek jak Gebert nie wiedział, że formalnie w tym czasie żadne sąsiadujące z cesarstwem słowiańskie terytorium nie było królestwem (regnum). Czy ta informacja świadczy o uzależnieniu Słowian od cesarstwa? Zależy jak rozumieć dosłowne tłumaczenie tekstu „nie brakuje nam królestw…”. Albo nie brakuje nam bo mamy inne krainy (Galię, Italię itp.) i tych nam nie potrzeba. Albo nie brakuje nam bo są nam podporządkowane. Która bramkę Pan wybiera?😎

          • Coś podobnego? Tanator – samozwańczy księgowy bloga zaczyna uprawiać kreatywną rachunkowość, czy wręcz fantazjuje. Bezwstydnie fantazjuje…
            Wystarczyło zadać kilka pytań żeby poczuć „kunszt literacki” Tanatora. Oto przykład jego pokrętnej ekwilibrystki słownej:
            „Zależy jak rozumieć dosłowne tłumaczenie tekstu „nie brakuje nam królestw…”. Albo nie brakuje nam bo mamy inne krainy (Galię, Italię itp.) i tych nam nie potrzeba. Albo nie brakuje nam bo są nam podporządkowane. Która bramkę Pan wybiera?”
            Czy nie ma granicy uczciwości i rzetelności jeśli chodzi o to żeby germańska wersja historii była na wierzchu.
            Pan Tanator posługuje się również półprawdą gdy pisze, że Otton III „Dopiero co zakończył ciężkie walki ze Słowianami połabskimi”. Rzeczywiście były w tym czasie ciężkie walki z Wieletami ale nie przyniosły one chwały kieszonkowemu Świętemu Cesarstwu Ottona. Wojska cesarskie szły jak burza, od przegranej do przegranej. Oto krótkie zestawienie w tym temacie:
            995 Wielka wyprawa niemiecko – polsko – czeska na Wieletów.
            996 Wieleci atakują Saksonię i podchodzą pod Hildesheim.
            997 11 lipca; Wieleci i Stodoranie przekraczają Łabę i niszczą doszczętnie wielką saską warownię Arenburg; Nieudana wyprawa Niemców na Stodoran; Wieleci najeżdżają północną Saksonię, bitwa pod Bardengau wygrana przez Niemców.
            998 Wieleci niszczą żeński klasztor w Hillersleben, uprowadzają mniszki i rozbijają saską armię.
            To tyle jeśli chodzi o fantazjowanie Tanatora.
            Trzeba w tym miejscu przyznać, że Pan Tanator nie tylko fantazjuje. Wypada również pochwalić Tanatora za to, że zmienił zdanie. Wcześniej napisał „nie traktowałbym tekstu Geberta dosłownie” a teraz Pan Tanator nie sądzi, że Gerbert zmyślał. Nie zmyślał tylko raczej „podrasował” rzeczywistość. Przypomnę, że o tym jak bardzo podrasował ten rachityczny twór jakim było cesarstwo Ottona III, pisałem w komentarzu z 25 lipca. Cytuję: „Gallia to księstwo Lotaryngii, leżące między Mozą a Renem, Germania to twór składający się z Bawarii, Szwabii, Turyngii, Saksonii i Frankonii i na dodatek Italia…”. Gerbert był Francuzem więc dobrze znał prawdziwą Galię – jej wielkość i znaczenie. Wiedział również to, że Germania składa się tak naprawdę z buforowych księstewek wymienionych powyżej. Wreszcie Italia, nie cała lecz tylko jej północna część. Południe Italii było w tamtym czasie, częścią Imperium Rzymskiego ze stolicą w Bizancjum.
            Całą nadzieję Gerbert pokładał w Potężnej Scytii. Stąd sformułowanie „(i, też) nie brakuje nam potężnych królestw Scytów”. Dla mnie to brzmi jak pobożne życzenie pisane z nadzieją, że się ziści… A stąd uprawnione może być wnioskowanie, że Otton był lennikiem Władcy potężnego królestwa Scytów. O którego Władcę chodzi, już pisałem
            Na koniec odniosę się do tych słów napisanych przez Pana Tanatora „Trudno przypuszczać aby tak wykształcony człowiek jak Gebert nie wiedział, że formalnie w tym czasie żadne sąsiadujące z cesarstwem słowiańskie terytorium nie było królestwem (regnum).”.
            Otóż, jeszcze połowie XIV wieku, za panowania Kazimierza Wielkiego wśród Lęchitów żywa była świadomość starożytnych korzeni. W roku 1357 Spicymir Leliwita w wygłoszonej na dworze króla czeskiego Karola IV Luksemburskiego w Pradze mowie politycznej, tak m.in. powiedział: „Wasz cesarz niższym jest od papieża. Składa przed nim przysięgę. Nasz król ma od Boga swoją koronę i miecz swój, a własne prawa i obyczaj przodków przenosi nad wszelkie prawa cesarskie”.
            Gerbert z Aurillac to nie byle kto i prawdopodobnie o tym wiedział Panie Tanator. Gdyby było inaczej nie nazywałby królestw scytyjskich POTĘŻNYMI… Pozdrawiam serdecznie;)

          • @Stachnick
            Cieszę się, że nie wychodzi Pan ze swojej roli i dalej uprawia bajkopisarstwo. 👍 Ale jak chce Pan ustrzelić księgowego to proszę nie strzelać ślepakami. 😉 Zarzucanie interlokutorowi półprawd i fantazjowania wymaga wykazania gdzie się mylił, a u Pana z tym cienko. Czekam na konkret.
            Za to ubawiłem się setnie Pana konkluzją „Całą nadzieję Gerbert pokładał w Potężnej Scytii. Stąd sformułowanie „(i, też) nie brakuje nam potężnych królestw Scytów”. Dla mnie to brzmi jak pobożne życzenie pisane z nadzieją, że się ziści… A stąd uprawnione może być wnioskowanie, że Otton był lennikiem Władcy potężnego królestwa Scytów.” Wnioskowanie jest kompletnie nieuprawnione. Proszę przyswoić sobie wiedzę o ustroju lennym w średniowieczu to uniknie Pan takich lapsusów w przyszłości. Jeżeli uroił Pan sobie istnienie w tamtym czasie Władcy potężnego królestwa Scytów to karty na stół. Kto nim był, jakie ziemie wchodziły w skład tego królestwa w 998 roku, jakie były jego granice, jakie terytoria były podporządkowane, kiedy i gdzie nastąpiła koronacja króla. Konkrety Panie Stachnick, a nie mrzonki. I ostatnia rada. Naprawdę proszę nie traktować tekstów literackich jak prawdy objawionej. Dodał Pan 2 do 2 i wyszło Panu 22. Pozdrawiam. 🙂

          • @Tanator
            Pan mi najwyraźniej schlebia gdy pisze, że uprawiam bajkopisarstwo.;) To nawet miłe jest i kuszące żebym Panu uwierzył. Ale nie dam się nabrać Pańskim słowom i odpowiem Panu – apage, Satanas.:) Panie Tanator, znaj proporcjum, mocium panie…. Gdzie mnie amatorowi do biskupa Wincentego Kadłubka, który według takich jak Pan „historyków” napisał Polskie Dzieje Bajeczne. Albo jak można mnie porównywać jako bajkopisarza z księdzem – kapelanem elearów, Wojciechem Dębołęckim który popełnił był „Wywod iedynowłasnego panstwa swiata, w ktorym pokazuie X. Woyciech Debolecki […], ze nastarodawnieysze w Europie Krolestwo Polskie, lvbo Scythyckie…”. Dębołęcki przynajmniej miał dostęp do materiałów Archiwum Watykańskiego…
            W związku z tym, że w naszej dyskusji domagamy się – ja od Pana a Pan ode mnie – twardych dowodów na poparcie swoich tez, mam dla Pana propozycję nie do odrzucenia. Proszę uprzejmie, żeby Pan użył swoich wpływów i załatwił nam dostęp do dokumentów znajdujących się w Archiwum Watykańskim. W końcu ktoś musi to załatwić. Mam przeczucie, że to będzie Pan. Zatem do dzieła, Panie Tanator. Trzymam kciuki za powodzenie tego zbożnego celu. Proszę dać nam znać jak Pan będzie już coś wiedział. Pozdrawiam przyjaźnie.

          • „W źródłach z X wieku „syn Jakuba opowiedział: Kraje Słowian rozciągają się od Morza Syryjskiego (Śródziemnego) aż do oceanu na Północy. *Ludzie ze środka (Północy) zajmują jednak te same ziemie i żyją do dziś dnia pomiędzy nimi. Oni dzielą się na wiele różnych szczepów (adżnas). We wcześniejszych czasach byli oni zjednoczeni przez jednego króla, który zwał się Mâchâ. Pochodził on ze szczepu który zwał się Welînbâbâ, i ten szczep urósł w powagę dzięki niemu. Wtedy nastał podział między nimi i ich państwo updało. Ich szczepy się podzieliły i z każdego plemienia przyszedł do władzy jeden Król. W ten czas mają oni czterech królów: król Bułgarów, Bûîslâw (Bolesław), król (Frâga) (Pragi), Czech i Krakowa, Mescheqqo (Mieszko), król Północy i Nâqûn (Nakon) na samym Zachodzie.”
            Ten Macha, to od Szach Mata, a Welinbaba od zwykłego wpierdolu, pogromu. Po gromie zostają tylko zgliszcza, ogień i popiół.

        • //Regni Sclavorum Gottorumi suej Polonorum // Mediewistka Brygida Kurbis ,to zdanie przetłumaczyła :- //królestwo Słowian, Jaćwingów a także Polan // czyli pojawia się „pole ” do interpretacji określenia „Gottorumi” , t zn czy przyjęcie tłumaczenia na „Jaćwingowie ” jest tu dopuszczalne albo nie ?przy czym trzeba tu pamiętać ,że Jaćwingowie nie byli Słowianami ale za to ludem odważnym i walecznym i , to wg mnie jest tu kluczowe bo generalnie chodzi o podkreślenie tego kim zarządzał Bolesław Chrobry , t zn nie tylko ludami słowiańskimi , skoro samych Gotów już od dawna nie było ale legendy o nich jak najbardziej , to autor epitafium zwyczajnie je wykorzystał

          • Świetnie Smyxx ! Jesteś rozbrajająco przewidywalny jak na TurboGermanina przystało;). Dla Ciebie znowu „pojawia się „pole ” do interpretacji określenia „Gottorumi” … A wszystko zgodnie z żelazną zasadą lingwistyki, że zawsze należy ignorować rdzeń słowiański. Niemieckie zawsze ma być zawsze na wierzchu a jak nie to jaćwieskie.Tak trzymać Smyxx i dąć teraz w tę jaćwieską trąbkę.

          • @Skribha
            A Pan ma jakąś własną teorię odnośnie karty ze Spiry, czy tylko chce zanudzać wesołkowatymi komentarzami i linkami do własnych wpisów ?

          • Zauważam, że Pan, dziadku Tanatorze ma luki w pamięci. Bo pańskie „W Polsce używali go tylko królowie z dynastii Wazów” nie jest prawdą. Zapomniał Pan o Chabri Boleslai, gdzie jak wół stoi Regni Gottorum. A żył Boleslai kilkaset lat wcześniej niż pierwszy używający tego tytułu władca Szwedów, czyli Magnus III Ladislai.
            Czy jego imię wg tłumaczki mediewistki to Władysław III Mocny?
            I czy pani Brygida Gotlandię tłumaczyła Jaćwiląd?

          • LIPIEC 23, 2017 TANATOR
            @Skribha A Pan ma jakąś własną teorię odnośnie karty ze Spiry, czy tylko chce zanudzać wesołkowatymi komentarzami i linkami do własnych wpisów ? (…)

            A ty masz w ogóle na to jakiś pomysł, hm? Ja myślę, że było tak:

            1. To jest ta jedna jedyna prawdziwa karta z tego oryginalnego tłumaczenia Wulfilli, która przetrwała w tym klasztorze w Spirze od jej napisania przez samego Wulfillę… 😉

            2. Ta reszta w Uppsali to albo przycięte inne oryginalne kartki, tak żeby pasowały w jedyną dostępna wtedy okładkę… albo… no nie wiem… kolejne nieudolne fałszerstwo? 🙂

            Ech człowieku, zamiast ratować i tak już śmierdzącego trupem smarka, lepiej zajmij się odpowiadaniem innym bo widać, że robisz bokami… a wtedy… no z jakim innym allo-allo będzie można tu ucinać sobie tak przemiłe pogaduszki? 🙂

          • @Jasiu
            Drogi wnuczku. Zanim zaczniesz kopać dziadka Tanatora po kostkach odrób zadanie domowe. Czyli podaj tłumaczenie inskrypcji i jej datowanie. To po pierwsze. Po drugie być może mam kłopoty z pamięcią ale potrafię, w przeciwieństwie do Ciebie, czytać ze zrozumieniem. Zdanie „w Polsce używali go tylko królowie z dynastii Wazów…” jest prawdziwe, gdyż tylko ci królowie za swojego życia tytułowali się królami Gotów i Wandalów więc UŻYWALI tego tytułu. Żaden znany mi władca Polski w okresie swojego panowania nie UŻYWAŁ tej tytulatury. Jak wnuczku Jasiu masz inne informacje to chętnie przeczytam.

          • Szacowny dziadku Tanatore. Zgadza sie. Boleslai nie nadużywał z tytułami. Jemu użyto. Króla Sklavinów i Gotów.
            Co to zmienia?
            Są wakacje.

          • Drogi wnuczki.
            Co to zmienia? Hm…🤔
            To jest mniej więcej tak jakby na moim grobie co najmniej 100 lat po mojej śmierci ktoś napisał że byłem Prezydentem RP, mimo że śladu by o tym nie było w źródłach. Wiarygodne?
            Wakacje nie zwalniają od myślenia. 🙃

      • To to nawet ja wiem… Będę niedługo w Poznaniu i Gnieźnie to porobię zdjęcia, jak mi pozwolą… Przy okazji… Miło, że zmartwychwstałeś,.. ale chyba już tego żałujesz, co nie? 🙂

        • @skribha
          Byłoby dobrze gdybyś sam wreszcie coś konkretnego napisał , a najlepiej gdybyś tu nam wyjaśnił co znaczy po polsku użyty w zdaniu
          //jah gasaihvandans ïna bedu ei usliþi hindar mar kosu ïze swa liuhtjai liuhaþ ïzwar ïn and wairþja manne ei gasaihvaina ïz wara goda waurstwa jah hauhjai na attan ïzwarana þana ïn himina // wyraz ”usliþi” bo w linku , który tu sam wprowadziłeś to słowo w wersji „usliþa” znaczy „paralityk” , co za bardzo nie wpisuje się w tłumaczenie , które wprowadziło cię w zachwyt , t zn to z udziałem pani Wandy , a zakładać się , to najlepiej w zakładzie zamkniętym , tam masz szansę zostać nawet Bogiem

          • @stachnick
            To czy pojęcie „Gottotumi”będzie przetłumaczone na Goci czy jakikolwiek inny termin nie ma generalnie żadnego znaczenia bo zostało tu użyte jedynie dla zwiększenia prestiżu samego króla Bolesława , poza tym, nikt dokładnie nie wie kiedy to epitafium wykonano , zabawny jest ten Twój zarzut o ignorancję „słowiańskich rdzeni” z jednoczesnym promowaniem germańskich bo ja o tym nic nie wiem ,mnie tam jest wszystko jedno jakiej narodowości są rdzenie wyrazów 🙂 a już na pewno nigdzie i nigdy nie gloryfikowałem „germańskich żywiołów” , z tej prostej przyczyny bo są mi kulturowo obce , a jeszcze wracając do tych „rdzeni” , to dla kogoś , kto przyjmuje ,że pierwszym językiem ludzi był jakiś tam prasłowiański , to na siłę w każdym wyrazie może go sobie znaleźć , mnie wystarczy współczesne korzystanie i nie kaleczenie języka polskiego , do czego serdecznie zachęcam wszystkich , dla których Polska jest Ojczyzną

          • „@skribha Byłoby dobrze gdybyś sam wreszcie coś konkretnego napisał , a najlepiej gdybyś tu nam wyjaśnił (…)

            Ulala… Co rozkażesz moja pani… Mam cię może jeszcze w dolne plecki posmyrać i do snu utulić kołysanką jaką?

          • SMYXX o la la la – wiesz co to żdżadło?!!! Mamy Polaka bez korzeni, czyli namaszczony uslipi – ślepy, ślepia – sleep – śpać – uśpiona – jak ktoś śpi – to nie jest bezwładny na ciele – cżłowiek dotknięty paraliżem to wtórne określenie – ale człowiek z dowodem watykańskim piszący dobrze po polsku nie oznacza Polaka. Tak jak nie jest nim Gross, Schetyna, Hanka G-W, – pisać i mówić po polsku – to każdy agent musi do perfekcji – a powoływanie się na ten argument demaskuje ciebie jako agenta. Człowieku bez korzeni – pomyśl i poszukaj, skoro tak mocno wierzycie od germańskość wyrazów i słów polskich – jak profesor Bralczyk. NIE BYŁO Ż A D N E G O starogermańskiego od gotz-ckiego – MASA GOTKI – Got- GAT – zbierać i GAdaC – obmyślać, i procedować. I tak dla ciebie ROD – GOD – to bóg- wtórnie w słowie od GOT – God, Gott, Gotz – Gotze – otrzymujesz bożek. Goci byli Słowianami a nie żadnymi Germanami – Kossinowskie brednie wszystkie naukfce powtarzają bo im Berline prace naukofe sponsoruje!!!!!!
            A teraz na rozum, jak tam jeszcze jest – jesli Goci to byli wyznawcy MARY a wywodzą się od Nurów!!!! Masz Marynur – MArynarz – viking – to już wtórna nazwa pierwotnego plemienia Marynarzy – jesli jest się marynarzem i pływa się po morzach – to czego brakuje człowiekowi a bez tego wypadają zęby, brak witaminy C – szkorbut – skoro próbowano zapisywać ich słowa, to skryba słyszał mowe ze spółgłoskami bezwargozebnymi. Spróbuj isć na Mecz GKS K-towice z szalikiem Ruchu Chorzów – i zaspiewaj Ruch Pany – a potem na drugi dzień po wyjściu ze szpitala powiedz łarga mnie boli, o kusf’a nie mam jedynek.

          • Gottotumi – G atta tu ma – Gniazdo Tata tu ma – Bolesław Chrobry Cesarz Północy. Zapis w inskrypcji łacińskiej został skrócony i zmieniony przez biskupów Cesarstwa Zachodniego mianujących siebie spadkobiercami. Okazuje się, że dynastia ludolfingów rosciła sobie prawa do tytułu imperium Związku Lugijskiego, byli Wyrodnymi, jedynie co ich łaczyło to fakt, że znali język jak Ty Smyxx, i potrafili się porozumieć – nie w jakiejś łacinie, ale po staropolsku.
            Taka ciekawostka, że potomkowie Ottona III żyli w Polsce do czasów wybuchu II wojny światowej, gdzie ratowali się ucieczką do Szwecji. To co wy nazywacie Katolicyzmem – tak naprawde jest formą bratobójczej walki o tytuł Tytana – i teraz Berlin jak Moskwa cały czas próbują przejąć pałeczkę – Cesarz Słowian Putin, lub Cesarzowa „Europejczyków” Merkel. Nie Wyrodni – to ci co złamali prawo RODA. Tego się Smyxx w akademiku nie nauczysz, nie ma szans. Nie chcę drążyć drugiego dna bo i tak nie zrozumiesz ża cała niemieckość – nie mieć – wyrodni – „została historia uknuta”. To nie są prawdziwe dzieje, ale rozumię, że tak Was wyszkolono.

  10. Skribho, na wakacjach jestem, więc nie chce mi się wikłać w jakieś długie i wyczerpujące intelektualnie dyskusje. Powiem więc tylko krótko, że nie uważam formy kentum za pierwotną… mówię jedynie, że wyjście od miękkich głosek k’ i g’ daje szerokie możliwości etymologiczne. Wielokrotnie wspominałem w naszych dyskusjach, że chronologia zjawisk głosowych jest pozorna, a różne formy fonetyczne, jak dowodzili neolingwiści, zawsze egzystowały równolegle po rozmaitych dialektach. Tak też miękkie k’ rozwijało się zapewne równolegle do twardego k i syczącego s, a także głosek wargowych – „ku” czy „kw”. Satem i kentum egzystowały więc moim zdaniem równolegle w dialektach języka wczesno-prasłowiańskiego – tak samo, jak dzisiaj w pochodzących od tych dialektów językach indoeuropejskich.

    • Sławomirze, rozumiem. Odpoczywaj by po wakacjach z pełną siłą obronić swoje twierdzenia. Artykuł świetny,.. ale ilość wątpliwości co do pierwotnego K’+ tylko niestety narasta… Ja mam urwanie głowy i na wakacjach niestety jeszcze nie jestem… Upowszechnię Twój wpis u siebie za jakieś 10 dni, właśnie jak już będę odpoczywał… Wtedy z przyjemnością odniosę się do niego bardziej szczegółowo… To jest wpis o j. gockim, więc powinniśmy raczej pisać w słowach w tym powiązaniu…

      Odpowiesz co myślisz o źródłosłowie dla M+LeK+o, Z+LeP i TaTa / Dzia+D, a j. gocki?
      Nadal podtrzymujesz to, co napisałeś na histmagu o tym?

      https://histmag.org/Skad-wzieli-sie-Polacy-11058#comment-55012

      Sławomir Ambroziak | 2017-07-13 08:44

      Panowie, z autentyzmem języka gockiego bym raczej nie polemizował, gdyż wtedy wychodzimy z kręgu nauki a wkraczamy w obszar teorii spiskowej. Oprócz Biblii Wulfili mamy 70 słów w języku gockim spisanych na Krymie przez Busbecq’a, słynne zdanie wypowiedziane w języku gockim na terenie wandalskiej Hiszpanii, imiona gockie z wczesnośredniowiecznych inskrypcji i dokumentów hiszpańskich oraz inskrypcje gockie znalezione niedawno na Krymie. Ponieważ wiele z tych imion to imiona słowiańskie, dlatego najprostsze wytłumaczenie to to, które już kilkukrotnie przedstawiałem i z którym zgodził się Adrian: tzw. Goci byli szeroką koalicją licznych plemion słowiańskich, przewodzoną przez germańskie plemię Gotów natywnych. Wskazują na to z jednej strony historyczne realia epoki rodowo-plemiennej, z drugiej zaś dane lingwistyczne i genetyczne.

      Obronisz biednego xiędza przed hordami Słowian niecnie poddających pod wątpliwość jego ofitzjalne jęsykofe prafdy jakoś objawione? Znając życie on raczej obrzuci nas klątwą z daleka, jak jakiś papa co po Grunwaldzie obrzucił nią Jagiełłę i jego królestwo…

      https://histmag.org/Skad-wzieli-sie-Polacy-11058#comment-55018
      At Atimes 2017-07-13 15:55
      Panowie, posłuchajcie Sławomira i nie piszcie tu w duchu teorii spiskowej, tuboslawizmu i komplesu rodzimowierców. Niech slawistyka kojarzy się raczej z dobrem naukowym.

      Szkoda , że nie mogę „zapukać” do niego zamku… i jak Zawisza Czarny wyciągnąć go w szlafmycy spod łóżka… hehehe…

      A może jednak… At Atimens ruszy 4 litery i odważy się bronić tu jego prafd ofitzjalnej fiary jęsykofej? No jak tam..? Jest tam kto odważny? Puk, puk… 🙂

  11. Witold Mańczak uważa, że j. gocki nawiązuje bardziej do staro-cerkiewno-słowiańskiego niż do litewskiego z XVII w., z czego wniosek, że w epoce przedhistorycznej Słowianie musieli przebywać – podobnie jak w okresie historycznym – między Germanami a Bałtami. Praojczyznę indoeuropejską należy utożsamiać z praojczyzną Słowian, a więc dorzeczem Odry i Wisły. Innymi słowy Słowianie są potomkami tej częœci ludnośœci praindoeuropejskiej, która w praojczyźŸnie pozostała, podczas gdy Bałtowie, Germanie, Celtowie itd. są potomkami tej cz궜ci ludnoœści praindoeuropejskiej, która praojczyznę opuœściła, osiedlając się na obszarach zamieszkanych przez ludnoœść nieindoeuropejską i dlatego słownictwo bałtyckie, germańskie, celtyckie itd. jest mniej archaiczne od słowiańskiego (Mańczak 1992). Bartłomiej Anglik Bartholomeus Anglicus) (ok. 1203–1272) – angielski profesor teologii na Uniwersytecie w Paryżu, franciszkanin, prekursor publikacji encyklopedycznych. W 1240 roku wydał dzieło encyklopedyczne „De proprietatibus rerum” obejmujące zagadnienia z zakresu szeregu nauk: teologii, filozofii, medycyny, astronomii, chronologii, zoologii, botaniki, geografii i mineralog tak pisał: „ Słowianami są Czesi, Polacy, Morawianie, Wandalowie, Rusini, Dalmatyńczycy i Karyntyjczycy, ci wszyscy się rozumieja i są pod wieloma względami do siebie podobni jesli chodzi o język i obyczaje, różnia się jednak co do wiary”. Co prawda Bartłomiej nie wymienia Gotów wśród Słowian, ale z analizy wielu kronik wynika, ze Goci i Wandalowie nie róznili sie mową. Cytujac dalej Bartłomieja znajdujemy opis Słowiańszczyzny:” Slavonia patria maxima gentes et regna sięga od Morza Śródziemnego az po ziemie Sasów”

      • Jadę do Białych Chorwatów na Istrię, moze dowiem sie czegos więcej. Szkoda, ze dzisiaj tak mało kobiet ma na imie Wanda, niestety jedna z ostatnich znanych która tak miala na imie była Wasilewska. Jak mało wiemy o naszej historii, jest zapewne jeszcze wiele starozytnych i wczesnośredniowiecznych kronik opisujących historie Słowian, moze któregos pięknego dnia odnajdzie sie taka jak słynny Codex Argentus gdzie w Werden

        • popularne na Śląsku – wszystko przed Naszymi Dziećmi. Kultywować pamieć naszych Przodków, odtajać zakodowane Vici, dzięki takim stronom jak RudaWeb, Bialczynski, SKRiBH pokochałem matematykę, dzieje Nasze, – to duża wartość – chodź w niektórych sprawach mamy różne podejścia, ale droga jest obrana, kierunek siły wektora obrany i drążymi wirowym ruchem – zeskrobujemy absurd warstw systemu feudalnego, którym żadnemu z Nas nie pasuje – nawet smyxxowi, czy tanatorowi. Nie sądze, żeby ktoś chciał być swiadomym niewolnikiem, chybna, że sam korzysta z owoców niewolnictwa – patrz Rzym Persja.

  12. Niezupełnie w temacie, ale tak mi się przypomniało że teutonofile mają problem z wyjaśnieniem podobno teutońskiego słowa ‚berserker’ tak coś mówią że to podobno od niedźwiedzia (a swoją drogą, czasem bar nie jest prasłowiańskim słowem na niedźwiedzia, skoro nadal mamy słowo bar-łóg na określenie łogu-lęgu-leża niedźwiedzia, jeżeli by to było od barło – jako kępa/mierzwa – to miejsce od tego powinno zwać się barlisko) . Może z tym jest związana kolejna zabawna historia dajmy na to jakiś przybysz ze Skądnawii wk****ił jakiegoś Słowianina a ten mu najpierw zagroził ‚biere siekiere’ a potem pokazał mu Słowiańską furię 😀 tenże mieszkaniec Skądnawii wrócił do swoich i opowiedział swoim historię o furiacie zwanym ‚bieresiekierem’ 😀 Tak z przymrużeniem oka, ale z drugiej strony to czemu nie 😉

  13. no a tutaj jesce jeden allokreolczyk:
    Gość: Atim | 2016-02-16 14:42

    Dominiko, na Twoje kwestie odpowiedziałem na wątku Mieszki Pierwszy Tajemniczy: (Praojczyzna Wandalów germańskich to Szwecja, Wandalów germańsko-celtyckich (i slowiańskich?) to kultura przeworska w Polsce); podręczniki archeologii szeroko ją omawiają. Ostateczna ojczyzna germańsko-celtycko-romańskich Wandalów to Afryka północna, rzymska. Wikipedia angielska (Wandals) dobrze informuje. Ich DNA w Polsce jest dotąd nieznane, gdyż przeważnie palili swoich zmarłych, a na to, co zostało, nauka polska nie ma pieniędzy. Język Wandalów jest ustalony na podstawie znanych ich nazw etnicznych lub imion znanych z czasów pobytu nad Dunajem i później. Musiał być głównie germanski-wschodni (jest mały słowniczek ich języka). Ich elity polityczne mówiły później tylko po łacinie. Zresztą już kultura przeworska w Polsce miała bogate kontakty z cesarstwem rzymskim. – – – – – – – – Sclavania, Już język praindoeuropejski miał elementy ugrofińskiego języka. Więc nie mogły tam się przedostać dopiero w czasie styku Ugrofinów Z Bałtami! ”
    P.S. łżą jak na mszy w kościele, to tutaj z jednej strony piszą o pustce osadniczej, a z drugiej kultura przeworska w Polsce ( jaka to wtedy była Polska?!!!! – RudaWeb proszę, daj mi jakiś precedens, że to co czytam i stforzyli panofie na studiach histerycznych – ma jakąś głęboką myśl, a nie teologiczno-magiczne wykrętasy doktoruf za kaczki i kury – przepraszam dojcze marki i dżinsy z pewexu!
    Nie wiem czy to widzieliście – Adrian Leszczyński miał z nimi przejścia:
    https://histmag.org/potomkowie-wandalow-pogromcy-cezara-legendarne-dzieje-polakow-12228

    • Atim / Atimere / At Atimens / x. Pietrzak,.. niestety pogubił się już dawno w tym, co pisze. Opiera się on np. jeśli chodzi o językoznawstwo na dawno opublikowanych ofitzjalnych książkach i za chińskiego boga nie umie wyjść z tym dalej. Próbowałem mu to kiedyś wytłumaczyć, ale nie chciał nic słuchać ani rozumieć… Tak już jest i nie trzeba się tym strasznie przejmować. Ten dzban sam oderwie się od ucha, kiedy ciężar dowodów go napełni…

    • bardzo mi się podoba pierwsze zdanie z tej strony:
      „Jak podaje Adam Zamoyski, w średniowiecznej Polsce panowało przekonanie, że naród niemiecki wyszedł na świat prosto z odbytu Poncjusza Piłata” 🙂

  14. Tagelmust jeśli jesteś turbokatolem, to teraz będziesz musiał przeprosić Pana SKRIBHA, i co gorsza musisz prosić Go o Przebaczenie! Dlaczego? Bo przecież kłamstwo i oszczercze pomówienie to przestępstwo z Dekalogu. Jeżeli tego nie zrobisz skażesz się na okrutne męki czyśćcowe. A wydawało Ci się, żeś taki mądrala. A jeśli nie – to Strachy na Lachy.

  15. Do wszystkich turbokatoli. Nie ma greki jest natomiast język grecki. Pan wasz Jehoszua nauczył Apostołów krótkiej modlitwy, która zaczyna się tak Πάτερ Pater, http://biblia.wiara.pl/slownik/67ea4.Slownik-biblijny/slowo/OJCZE-NASZ Ale wiemy , że raczej nauczył ich takiej http://www.v-a.com/bible/prayer.html Ale ten wasz młody wilczek był sprytny i może korzystał z jakiejś ariańskiej wersji? Tu w tej modlitwie wiadomo, że zwracał się do Ojca w Niebie. W dobie internetu kłamstwo ma krótkie nóżki.

  16. Tak co do tego skandynawskiego ‚brotleib’ to czasem nie ukryta słowiańska instrukcja wyrobu chleba? Żeby zrobić chleb potrzeba trzech czynności, żeby przygotować chleb do wypieku trzeba dwóch – zemleć ziarno i ugnieść ciasto – czyli bruszyć (brusit) i lepić, więc najkrótsza instrukcja by była brusit i lepit ->brustilepit ->. brutlep ->brotleib.

    • Dzień dobry.
      W wikipedii (no wiem ;-)) piszą, że barwnik którym były zabarwione
      karty kodeksu nie jest purpurą (ze ślimaków)
      tylko barwnikiem roślinnym.
      Może Państwo wiedzą z jakich roślin był on pozyskany?

      • „Róż i czerwień uzyskiwane mogły być też z marzanny barwierskiej, zwanej też niekiedy broczem. Jak wyjaśniła prelegentka, kolor czerwony uzyskiwany dzięki tej roślinie był tak intensywny, że w naszym języku utarł się związek „broczyć krwią”. Pozostawała tańsza ochra.

    • (…) Tak co do tego skandynawskiego ‚brotleib’ to czasem nie ukryta słowiańska instrukcja wyrobu chleba? Żeby zrobić chleb potrzeba trzech czynności, żeby przygotować chleb do wypieku trzeba dwóch – zemleć ziarno i ugnieść ciasto – czyli bruszyć (brusit) i lepić, więc najkrótsza instrukcja by była brusit i lepit ->brustilepit ->. brutlep ->brotleib.(…)

      Hahahahaha… Szacunek za myślenie, MK!!! Który turbogot czepiał się tego? No i jak tam, nadal duma germańska rozpiera klatę? 🙂

  17. Tagelmust. To nie grecki wyraz a aramejski . ʼSłowo abbáʼ ma silne zabarwienie emocjonalne; odpowiada poprzedzonemu przedimkiem hebrajskiemu rzeczownikowi ʼaw i znaczy dosłownie „ojcze” lub „[ten] ojciec”. W ten sposób dzieci zwracały się pieszczotliwie do ojca. Słowo to mieściło w sobie ciepło „tata” czy „tatuś”, a jednocześnie zachowywało godność kryjącą się w wyrazie „ojciec”, świadczyło zarówno o zażyłości, jak i o szacunku. Było więc nie tyle tytułem, ile czułym określeniem i jednym z pierwszych słów, które dziecko uczyło się wymawiać.

    • Iza, dzięki za dobre słowo, ale nie wymagam przeprosin, bo strzał był celny i tylko dzięki temu można było rozwinąć to, co z niego wynikło… Myślę, że teraz nasz niecnie zprowokowany turbogot raczej sam opluwa sobie brodę ze złości… Ja wolę chamstwo zwalczać „siłom i godnościom osobistom”, jak poniżej… hehehe

      Ta modlitwa w aramejskim, rządzi! 🙂

      Od siebie dodam jeszcze, że tzw. semici NIE WYMAWIAJĄ DŹWIĘKU ZAPISYWANEGO ZNAKIEM P, stąd zamiast aP+Pa / Pa+Pa / Ba+Ba, mają aW+Wa / aB+Ba… itp. Ponownie zwraca uwagę, że tzw. reduplikacja, czyli ponowne ponowienie występuje u nich późno i nielicznie… patrz: http://rudaweb.pl/index.php/2017/07/08/tata-chleb-i-biblia-gocka-na-tropie-dawnych-falszerzy/#comment-273904

      Z tego wszystkiego to najciekawsze są te postacie: (…)From Proto-Indo-European *átta (“father”). Cognates include Hittite (attas), Gothic 𐌰𐍄𐍄𐌰 (atta), Old Church Slavonic отьць (otĭcĭ) and Ancient Greek ἄττα (átta). (…)

      Teraz to ja zadam naszym turbogotom pytanie:

      Czy wiecie kochani turbogermanie, kiedy „atestowana”, czyli zapisana została postać, hetycka / nasza i tzw. starogrecka,.. a kiedy po raz pierwszy zapisano modlitwę tzw. „Ojcze nasz?” LOL 🙂 LOL 🙂 LOL 🙂

      Jeśli nie rozumiecie, to chodzi mi o to, co było pierwsze… Pra-Słowiańskie De+D / oT+eT, hetycki / nasz aT+T+aS, czy starogrecka aT+Ta… Prawo Brugmanna kłania się wam w pas… I tym pac! hehehehe…

  18. Tagelmust, jak na rasowego TurboGermanina przystało zastosował się karnie do pierwszego przykazania lingwistyki, które brzmi – zawsze ignoruj rdzeń słowiański… I popłynął „od Waregów do Greków”… To znaczy do greckiego Abba. Tymczasem rdzenia tego gockiego słowa ATTA wcale nie trzeba szukać aż tak daleko. Bowiem w języku połabskim modlitwa Ojcze nasz zaczyna się od słowa AITA… Aita nos… Atta unsar znaczy Aita nos w języku połabskim.
    Nic tylko POGRATULOWAĆ Tagelmustowi PanGermańskiej bystrości i ostrości widzenia.

  19. Widzę że rozmowa nabiera rumieńców wiec żeby uspokoić nastroje wróćmy do samego wpisu Pana Web’a. A jako że tak wytrawny językoznawca jak SKRIBHA korzysta z tych samych źródeł co autor wpisu, to i jemu może się to spodobać. Ja sam niestety, nie jestem językoznawcą, co nie zmienia faktu że kilka spraw nie daje mi spokoju. Ale skupię się tylko na tej jednej.
    Panie Web zacznijmy od słowa „atta” które rozwija Pan do polskiego „tata” negując jego związek z germańskimi „fatherami”. Ale co mnie tu ciekawi? Zapomniał Pan bowiem o tym, na jakim źródle Pan pracuje, a jest to przecież biblia. A teraz uwaga! Myli Pan dwóch „ojców” – bo po polsku nie ma takiego wyraźnego rozróżnienia. Wspomniane „atta” jest zapożyczeniem z Greki ze słowa „abba” (zapewne zna Pan piosenkę „Abba Ojcze”?). Chodzi tutaj o ojca, ale tego w niebie, a nie tego ziemskiego. W greckim przekładzie biblii to słowo zawsze odnosi się do Boga. [polecam świetną książkę z 2015r. „The Gothic Version of the Gospels and Pauline Epistles”] Najśmieszniejsze w tym jest to, że zarówno Pan, jak i SKRIBHA wybiórczo traktujecie słownik gocki z którego sami korzystacie. Mamy tam przecież gockie słowo „fadar” odnoszące się do ziemskiego ojca. Bezczelnie wprost podobne do innych germańskich tatusiów… Nieładnie Panowie!

  20. Poczuli Państwo wczoraj drżenie pod stopami? To zadrżała Szwecja. Ze strachu. Bo oto anonimowy internauta z Polski Skribha zdemaskował największe oszustwo nauki szwedzkiej XX wieku. Datowanie radiowęglowe Codexu Argenteus zostało celowo zmanipulowane. Dlaczego? Bo musiało. Bo inaczej „Goci ze Szwecji sami strzelili by sobie w głowy”. Co za finezja! I dokonał tego sam, przed ekranem komputera.
    Nasuwa się oczywiste pytanie. GENIUSZ CZY BUFON? (GCB)
    Nasz GCB dyskretnym milczeniem (nie zapoznawszy się z wynikami badań, ich metodologią itp.) pomija okoliczność, że wynik datowania jest znany od prawie 20 lat, został upubliczniony i przez nikogo (w tym specjalistów) nie został zakwestionowany (w przeciwieństwie do np. datacji metodą C-14 Całunu Turyńskiego, która na przestrzeni 20 lat podważana była wielokrotnie). Nie zastanawia go też fakt, że utrzymanie w tajemnicy takiego oszustwa w dzisiejszych czasach jest praktycznie niemożliwe (proceder ten musiałby być zaplanowany, zorganizowany i obejmowałby niemałą liczbę osób). Dalej też aktualne pozostaje pytanie po co Szwedzi podejmowaliby takie ryzyko. Odpowiedzią GCB jest nic nie wnoszący, wyrwany z kontekstu, cytat z artykułu szwedzkiego naukowca. I to jest też charakterystyczna metoda „dowodzenia” przez GCB – chaotyczne wrzucanie cytatów, fragmentów wypowiedzi, linków, które w większości wypadków są nieistotne lub są wręcz anty-dowodem na twierdzenia GCB (wówczas GCB je lekceważy. Kto mu zabroni?) W metodzie tej GCB przypomina radziecki pistolet maszynowy tzw. „pepeszę”. Jest podobnie skuteczny. Na 30 wystrzałów 1 celny.
    Kilka zdań dalej GCB zdaje się jednak sam sobie przeczyć twierdząc, że datowanie NIE JEST WCALE ISTOTNE (jacy głupi ci Szwedzi, zrobili przekręt chociaż nie miał on znaczenia) bo najważniejszy jest „problem oczywistego fałszerstwa SAMEGO JĘZYKA GOCKIEGO!!! Przypominam, że tzw. Srebrna Biblia rzekomo JEST PIERWSZYM PRZYKŁADEM ZAPISU TEGO JĘZYKA W OGÓLE!!! Tu nie chodzi o to, czy to fałszerstwo zostało wykonane w Rawennie w tzw. 6w, czy w jakimś niemieckim klasztorze 1000 lat później… Pamiętajcie,.. tu chodzi TYLKO O FAŁSZYWY PIERWSZY ZAPISANY JĘZYK GERMAŃSKI” W innym poście GCB rozwinął swą myśl „Jeszcze raz powtarzam, w tym fałszerstwie nie chodzi o bydlęcą skórę, czy srebrny atrament, czy nawet o kształt czcionki… TU CHODZI O FAŁSZERSTWO SŁÓW I GRAMATYKI PIERWSZEGO JĘZYKA GERMAŃSKIEGO,.. obojętnie, czy zrobione to zostało w tzw. 6, 7, czy 16w…”
    No więc po co było bić pianę i pomawiać Szwedów o manipulowanie datacją skoro sam GCB dopuszcza możliwość, że Codex Argenteus (CA) jednak powstał w VI w.? Jest to typowy przykład „logiki” naszego bohatera. Zwracam też uwagę na słowo ”rzekomo”, które w istotny sposób osłabia wymowę przekazu. Skoro nie był to pierwszy zapis języka gockiego, to jaki sens był w jego fałszowaniu?
    Wiemy więc, że tak naprawdę GCB nie chodzi o fizyczne sfałszowanie Codexu tylko o „fałszerstwo samego języka gockiego”. Na czym to fałszerstwo miałoby polegać GCB milczy. Możliwe są trzy warianty. Zanim je omówię – uwaga wstępna. Srebrna Biblia nie jest ani jedynym ani najstarszym zabytkiem z zapisami języka gockiego. Teksty pozabiblijne zawierają datowane na VI w. palimpsesty Skeireins, Documentum Neapolitanum, Documentum Aretinum, Gothica Bononiensia, natomiast fragmenty Biblii są zawarte także w palimpsestach z VI-XI w. Codexach Ambrosianus, Carolinus, Taurinensis i datowanym na V wiek Codexie Gissensis.
    Jakie są więc możliwe warianty fałszerstwa „samego języka gockiego”?
    1) Język gocki nie istniał tylko został sztucznie wymyślony. Jeśli tak to oznaczałoby to, że wszystkie Codexy zawierają zapisy języka faktycznie nieistniejącego. Powstaje pytanie w jakim celu i przez kogo ten język został wymyślony. Musiałoby się to stać w V-VI w. n.e. Komu w tamtym czasie zależałoby na tworzeniu fikcyjnego języka? Raczej nikomu.
    2) Język gocki istniał tylko został celowo zniekształcony w piśmie. Tzn. dostępne nam zapisy języka nie odzwierciedlają „prawdziwego” języka gockiego. Również mało prawdopodobne jak w pkt 1, ze względu na brak logicznego uzasadnienia takiego postępowania oraz okoliczność, że wszystkie Codexy musiałyby zostać „sfałszowane” wg tej samej metody co z uwagi na różny czas i miejsce ich powstania jest niemożliwe. Kto i dlaczego miałby koordynować tę akcję? I czemu miałaby ona służyć? I jak brzmiał „prawdziwy” język gocki?
    3) Znany nam z zapisów język gocki jest autentyczny, jego zapisy nie zostały podrobione ani przerobione tylko błędnie uznano go za wymarły język wschodniogermański.
    Który wariant jest prawdziwy? Jeżeli trzeci to znaczyłoby, że GCB nie zna znaczenia słów, których używa bo wówczas mielibyśmy do czynienia nie z fałszerstwem tylko z odmienną interpretacją, poglądem, stanowiskiem.
    Na poparcie swojej tezy fałszerstwa (którego?) GCB nawrzucał masę komentarzy (w tym jak przypuszczam również swoich) z innych blogów (które tak naprawdę są dowodem tylko na to, jak przebiegała dyskusja), cytatów wypowiedzi i linków. Dotyczyły one: pustki osadniczej z VI w. (jaki jest jej związek z fałszerstwem CA i języka gockiego – nie wiadomo), nazewnictwa „germańskiego” (link http://www.geschichteinchronologie.ch/eu/3R/GERMANENFURZ-ENGL.html nie działa niestety, brak możliwości weryfikacji), fałszowania ksiąg przez mnichów chrześcijańskich (OK, ale czy to ma być koronny dowód, że sfałszowano właśnie ten Codex?), rzekomej migracji tzw. Gotów z wyspy Skanza (kwestia dosyć luźno związana z tematem sporu; tu wyszło jednak niechlujstwo i lenistwo intelektualne GCB – jako dowód wskazał książkę „Cassiodorus, Jordanes and the History of the Goths: Studies in a Migration Myth” z 2002 r. autorstwa Arne Søby Christensena i przytoczył fragment tekstu. Nie jest to jednak cytat z książki tylko zerżnięty opis wydawcy. Naszemu GCB nie tylko nie chciało się książki przeczytać i sprawdzić koncepcje i tok rozumowania autora, ale nie zadał sobie nawet trudu sprawdzenia jak te koncepcje zostały przyjęte i ocenione przez innych badaczy tematu), sfabrykowania Srebrnej Biblii (link do artykułu Pani Bigus, który jak wykazałem dowodzi czegoś wręcz przeciwnego – nasz bohater nie doczytał) oraz pochodzenia gockich słów i podważenia ich germańskości (odnośniki do pracy Leo Wienera i własnych przemyśleń GCB – nieweryfikowalnych).
    Krótko pisząc groch z kapustą. Jedyne co wiadomo na pewno to to, że wg GCB doszło do „fałszerstwa samego języka gockiego”. Ale kiedy, przez kogo, w jaki sposób i co najważniejsze w jakim celu, tego trzeba się domyślić. No chyba, że GCB myli fałszerstwo (podrobienie, przerobienie) z pojęciem odmiennej interpretacji. Góra urodziła mysz.
    Pozostaje jedna, niewyjaśniona kwestia: GENIUSZ CZY BUFON? Pytanie pozostaje otwarte….
    PS. W jednym z ostatnich wpisów Pan Skribha raczył dobrotliwie mnie wyśmiać, że nie jestem w stanie podjąć z nim dyskusji na polu językoznawczym. To prawda. Nie jestem. I dobrze, że się cieszy. Jeżeli i na tym polu prezentuje taki chaos myślowy i niechlujstwo intelektualne, to wypada mu tylko okazać radość, że ani ja ani, jak przypuszczam, Pan Smyxx nie możemy mu tego wykazać.

    • @Tanator
      Przy okazji tej dyskusji warto docenić uczciwość i pełny obiektywizm właściciela bloga „rudaweb” bo nie blokuje Pana w pełni merytorycznych komentarzy ,w innych tego typu miejscach , w tym u „skribha”, paradoksalnie bo pomimo szerzonych tam rzekomo słowiańskich wartości stosowana jest „pruska dyscyplina” czyli jak „jak nie z wodzem , to nie jedziesz ” 🙂

      • W pełni się z Panem zgadzam. Blog RudaWeb jest jednym z nielicznych gdzie można swobodnie i rzeczowo prowadzić dyskusję. Należy to docenić. Odnośnie natomiast „pruskiej dyscypliny”, to jest to zbójeckie prawo gospodarza. Widocznie lubi tylko tych co mu kadzą 😉

        • Jak wy o mnie i o pluralizm, postęp i demokrację dbacie!!! Normalnie popłakałem się… A teraz pójdę się po tej krytyce utopić… we własnych łzach… Strawiliście już LeK+Ko M+LeK+o, moi kochani?

      • Hehehe… I oto kolejny obrońca pustynnej tradycji naucza np. mnie, o „rzekomo słowiańskich wartościach”… Miut w uszach. Pewno chodzi tu o „rzekomą otwartość”, czy coś… że każdy jest inny i wolno mu to i mi wolno. A teraz płacz. Pac! 🙂

    • No i w końcu opadły te wasze fałszywe miłosierne krześcijańskie grzeczności. 🙂 Miło! Pewno ciśnienie wzrasta, bo trafienie musiało było celne. Jak widać, nie tylko ze „smarka” wylatują smarki, ale i drugi „dobry człek” także wyrzuca z siebie, co tam miłościwie kisi w zarodku. I oto właśnie chodzi, żeby zobaczyć co tak naprawdę obaj wiedzą. Widać, że wiedzą tylko to, co napisali im już inni, a że sztywne mózgi rodzą tylko sztywne pomysły, no to konie są jak każdy widzi…

      Fakty są takie, że nadal żaden z piszących tu allo-allo NIE PRZEDSTAWIŁ ŻADNEGO DOWODU, że badanie radiowęglowe tzw. Srebrnej Biblii, zostało przeprowadzone rzetelnie, a nie w sposób, żeby wyniki wyszły, jak zakładano… Wiemy o tym tylko tyle ile ktoś coś o tym napisał, że jest jak jest i tyle. Należy uwierzyć w to, jak w niepokalane poczęcie, itd, bo jak nie…

      Ile nie wypluliby śliny, fakt pozostanie faktem.

      Czy nie jest to dziwne, że jakoś tych wiekopomnych badań, sprzed było nie było 20 lat… nikt nie opublikował np. po angielsku? Czyżby czegoś obawiano się? A może jednak to datowanie nie było tak rzetelne, jak to utrzymują allo-allo?

      Powtarzam, nikt z obrońców okopów św gockiej Trójcy, nie przedstawił na to żadnych dowodów, a jedynie stwierdził, że one gdzieś tam są,.. np napisane po szwedzku…

      Faktem jest też, że akurat nie ma znaczenia, czy jest to falsyfikat z tzw. 6, czy 16w wieku, bo liczy się TYLKO TO, JAKĄ WIEDZĘ NIESIE ON W SOBIE. A niesie wiedzę straszną, bo wg oficjalnych źródeł, które przytoczyłem j. gocki jest i zachwaszczony łaciną i zawiera w sobie zarówno gramatykę grecką, słownictwo arabskie i słowiańskie, itd, a to podważa wiarygodność ODTWORZENIE JĘZYKA GOCKIEGO I INNYCH, JAK TZW. PRA-GERMAŃSKI I TZW PIE!!! Rozumiecie?

      Wystarczy mieć tylko otwarty umysł, żeby samemu wyciągnąć wnioski, dlaczego tacy kolesie, jak ci tu dwaj, wyłażą ze skóry, żeby zasrywać swoimi nieustającymi wątpliwościami wszystkie strony, gdzie tylko próbuje się pisać coś innego, niż ofitzjalnie wymyślone wielkogermańskie bajeczki…

      Ktoś myślał, że będzie inaczej? Zniszczenie wiarygodności, tego srebrnego wałka, to NAJCIĘŻSZA HEREZJA, nie tylko dla turbokatolików, czy innych turbogermanów z kompleksami Edypa, więc działają razem. I robią to od daaawna…

      Zadam myślącym tylko dwa pytania:

      Jak można wytłumaczyć, że jedna kartka ta ze Spiry MA INNE ROZMIARY, NIŻ POZOSTAŁE KARTKI, ZNAJDUJĄCE SIĘ W SZWECJI?

      Jedyne rozsądne wytłumaczenie, jest takie, że ktoś musiał Z JAKIEGOŚ POWODU PRZYCIĄĆ WSZYSTKIE KARTKI ZNAJDUJĄCE SIĘ W POSIADANIU MUZEUM W UPPSALI, nieprawdaż?… Oczywiście, jeśli tak jak „miłosierni dobrzy ludzie tu” odrzuca się możliwość sfałszowania tego jedynie prawdziwego i dziewiczego gotyckiego źródła…

      Pytanie drugie:

      Ktoś kiedyś badał metodą radiowęglową tę stronę ze Spiry? Jeśli tak, proszę o odnośnik na źródło i cytat z niego, potwierdzający, że także i ta większa karta,.. to część jednaj i tej samej jedynie prawdziwej tzw. Srebrnej Biblii

      …..

      Widzisz „dobry człeku”, ja ciebie nie wyśmiewam. Ja tylko pokazuję, że bez tych twoich jedynie prawdziwych źródeł, „których prawdziwości nie można podważać”, a no bo tak… wiesz tyle ile wszyscy widzą…

      U podstaw wszystkich jakże licznych krześcijańskich fałszerstw leży ciągle jedno i to samo, czyli polityka i chęć zawładnięcia wszystkim, czym się da… Nic nie zmieniło się od czasu, wałku z Nicei, i tylko ciągle trwa, bo dla nich innej drogi nie ma. A że opornych już nie można wysłać miłosiernie na stos… No to po to byli i są i „psy pana” i jezuskowie, bernardyni, itd, czyli wszyscy ci, którzy fałszowali wszystko co dało się… na chwałę ich pana i dla brzęczącej kasy, na się rozumieć… 🙂

      A co do tego: „No chyba, że GCB myli fałszerstwo (podrobienie, przerobienie) z pojęciem odmiennej interpretacji. Góra urodziła mysz.”

      Nazywaj sobie to krześcijański trollu jak chcesz… ale (c)HLeB, TaTe”/oTCa, oR+Ke”, PLo”G, itd, i ich źródłosłowy my Słowianie umiemy wytłumaczyć na podstawie prastarych słów Naszych Słowiańskich Przodków, a wy ujadające germańskie kundelki… wy to sobie możecie tylko ze złości…

      Tu dam jeszcze źródłosłów do tego waszego gockiego MeLTZ, czy jak mu tam, czyli MLeKa

      MLK
      MLeC’ (ozorem, np. ssąc sutka)
      MieLiC’ (gnieść, np. ssąc sutka)
      MLeC” (ma białe MLeKo)
      ML”o”C+Ka (wygniatanie ziaren)
      ML”oT (wgniata coś)

      M+LeK+o
      M+LeK+o (bo jak MaL”y MaLeC ML”o”Ci M+LeK+o od MaCi, to MieL+aC i SSa”C jej (S)So”T+Ka LeC”y się)

      • Panie Skribha. Zakończmy tą dyskusję. Każdym następnym pytaniem i komentarzem strzela Pan sobie w kolano. Jeżeli jest Pan ekspertem od języka to niekoniecznie musi być Pan znawcą innych dziedzin. I nie musi Pan też na siłę udowadniać, że jest inaczej. Pozdrawiam.

        • Dzięki za troskę, co do mojego kolana. Rób sobie człowieku, co tam ci pasuje. Strawiłeś już datowanie szerokiej kartki ze Spiry i M+LeK+o?

  21. SKRiBHa dzięki za przepłukanie ich taktyki, niuansów C14 oraz Larsa Munkhammara (szw. mnich-młot). Zaprawdę wiele tracą ci, co nie rozumieją znaczenia słów m.in. w nazwiskach ! Jan-Olof Tjäder (szw. cietrzew) zacietrzewił się, że karta ze Spiry została odłączona od sr. kodeksu już w VII lub VIII wieku.

    Trenerem naszych piłkarzy był Leo Beenhakker (podcinacz nogi), elTesla by Elon Musk (eng. piżmo, szw. dżdżownica). Lądownik księżycowy Apollo nazwano „Lunar Excursion Module” (LEM), a po demaskacji mistyfikacja został tylko Apollo Lunar Module (LM), żeby Szwedom i Szwedkom fejkowane moonlandingi by StanKubrick przestały się słusznie kojarzyć, bo szw. lem = członek męski czyli … a po naszemu Stanisław Lem.

    Ghoci szwedzcy dali aport do Apollo, bo NASA zapłaciła za „specjalne” super aparaty Hasselblad.
    nieOBECNY Hasselblad 🙂

    allo-allo
    Surprised ? ‚Allo ‚Allo! mydlana komedia – wiki – a BBC television British sitcom that was first broadcast on BBC One from 1982 to 1992, comprising eighty-five episodes. The story is set in a small-town café in German-occupied France during the Second World War.

    Semantyka zwodzi, ale Marucha zaczyna qmać i puszcza :
    https://marucha.wordpress.com/2017/07/10/holokaust-serbow-prawdziwe-oblicze-masakry-w-srebrenicy/#comment-689266

    Tu apropos roli mnichów przebranych za korsarzy i/lub V2 (vice versa)
    https://marucha.wordpress.com/2017/07/14/dzialania-rosji-w-syrii-sa-szokiem-dla-nato/#comment-689170

    No i link do ilustracji aktualnego stanu „świętego” Układu 3Majoncych Wadzem judeo-sanctus-reich : Anielica M. spycha robotę na Jezuitę, a F1 wyraźnie pokazuje ilu jest w sumie udziałowców.
    http://media01.radiovaticana.va/imm/1_0_693359.JPG

    Dla dostrzegających tu zamiast Omne Trinum Perfectum tylko 2 osoby – przypomnienie, że Wyższą formą obecności jest nieOBECNOŚĆ.

    I tak zamiast Niemiec jest spółka :
    Deutschland Finanzagentur GmbH.
    Founded: August 29, 1990
    Headquarters: Frankfurt, Germany
    Type of business: Gesellschaft mit beschränkter Haftung
    Odpowiedzialność ograniczona – jakzawsze.

    Gott (mit uns) jest JEDEN (niem. każdy), ale przecież nieOBECNY w 3 osobach :
    1. Goth (gardłowe bezdźwięczne „h”* zastępuje przedniojęzykowo-dziąsłowe „t”)
    2. Spiritus (co to „wieje kędy chce” — ks. prof. Mieczysław Albert Krąpiec)
    3. Cohn-quistadores (zasłużeni w proliferacji wyzwalającej wiary w „Santa Cruz” **)

    * naddatkowe „h” jest wyróżnikiem wybrańców, jak Rothschild, Mogherini, Bergh, Lindh…
    innym ich wyróżnikiem są double-letters, jak Rockefeller, Cicciolina vel Ilona Staller, Hasselblad, allo-allo, Hollyvoodoo, Zanussi…

    ** Na czym polega WOLNOŚĆ wg KRK wyjaśnili papież Jan Paweł II (1920-2005) oraz twórca Opus Dei Josemaria Escriva (1902-1975) w kwintesencji programowej dewizy ewangelizacji :
    „Żaden kraj nie może być wolny bez religii. To tworzy i wzmacnia pojęcie obowiązku.”

    Tę ideę przejęli od Johna Emericha Edwarda Dalberga, znanego jako Lord Acton (1834-1902) – wiktoriańskiego historyka speca od uzasadniania kolonialnej dominacji, a oficjalnie „zafascynowanego historią wolności”.

    Czyż w tej „wolności” nie chodzi o wiarę w obowiązek wykonywania pół-niewolniczej pracy, klepania paciorów, oraz słuchania egzegez ex cathedra – czyli interpretacji – w wykonaniu złotosztych marranos chazarim uczonych w piśmie, w mowie i w niejednym uczynku ?

    Natomiast z uwagi na pokrewieństwo nazewnicze z a-ryj-s-kością – zastanawia wpisujący się w nurt antytrynitaryzmu, jako kontestującego dogmat „Trójcy Świętej”, arianizm założycielski biskupa Ulfilasa vel Wulfila („mały wilk”) mający wilczą kontynuację :

    Wotan = wilczy bóg
    http://thirdreichocculthistory.blogspot.com/2013_09_01_archive.html

    Werwolf = niemieckie państwo podziemne w Polsce 1944 – …
    http://werwolfcompl.blogspot.com/

    cdn

  22. Tu trochę innych źródeł. Proszę zwrócić uwagę, na to pierwsze mówiące o politycznych zagadnieniach związanych z powstaniem tzw. Srebrnej Biblii… i na to drugie mówiące o „myth of linguistic similarity between Gothic and Low German dialects (the lack of the zweite Lautverschiebung is suggested to be the main reason)”

    https://lychnosblog.files.wordpress.com/2017/04/2011-139.pdf
    Codex Argenteus and political ideology in the Ostrogothic kingdom
    Marta Bigus

    https://www.researchgate.net/publication/316990289_Gotskij_jazyk_i_goticizm_-_ideologija_filologija_tipografika
    Gotskij jazyk i goticizm — ideologija, filologija, tipografika
    Artemij Keidan

    Abstract
    The paper presents the history of the discovery of Codex Argenteus, the largest and most famous extant Gothic manuscript, found in the abbey of Werden in the mid-16th century. The first quotations and excerpts are surveyed, up to the editio princeps in 1665. The ideology of its early reception is then taken into consideration: Codex Argenteus played a central role in the Gothicism debate, i.e. the postulation of a special link of one’s own mother tongue, culture and ethnicity with Gothic heritage. Three aspects are chosen to exemplify the Gothicist attitude: the idea of the Gothic Bible as a historical precedent of the Reformist translations of the Sacred Scriptures into vernacular languages; the myth of linguistic similarity between Gothic and Low German dialects (the lack of the zweite Lautverschiebung is suggested to be the main reason); the semiotic significance of typography in the first printed renderings of the Gothic texts (an explanation for Vulcanius’ mention of “Belgian letters” is proposed).

    https://lychnosblog.files.wordpress.com/2017/04/2005-74.pdf
    Recovering the Codex Argenteus Magnus Gabriel De la Gardie, David Klöcker Ehrenstrahl and Wulfila’s Gothic Bible
    Simon McKeown

    http://evangelicaltextualcriticism.blogspot.co.uk/2011/09/codex-argenteus-silver-bible-unesco.html
    Codex Argenteus, the ‘Silver Bible,’ UNESCO Memory of the World

    The Silver Bible at Uppsala University added to Memory of the World Register
    https://youtu.be/FtZhAh9cj6E

  23. No dobrze pożartowaliśmy sobie trochę z piszącymi tu allo-allo, a teraz do rzeczy:

    Oto dlaczego tzw. Srebrna / Gocka Biblia jest kamieniem węgielnym całego ofitzjalnego jęsykosnaftzfa… i dlaczego allo-allo ZAWSZE będą bronili jej, jak dziewictwa ich, ich własnych gockich ojców, synów, matek, córek, itd.

    http://www.gpntb.ru/win/inter-events/crimea2005/disk/5.pdf

    Codex argenteus, the Gothic tradition in Sweden, and the Gothic Revival in Bulgaria

    Lars Munkhammar
    Uppsala University Library, Uppsala, Sweden

    (…) The Goths were a Germanic people that once emigrated from the southern regions of Scandinavia. This is the traditional story of the Goths. It is very much debated, but nevertheless it may be true. At the time when Codex argenteus was written, The Visigoths (western Goths) ruled what is now Spain and southern France. The Ostrogoths (eastern Goths) ruled Italy. During the last days of Theoderic the great, the two Gothic reigns were combined under his crown. Gothic is a Germanic language.
    Through the wanderings of the Goths, the language has been strongly influenced by other languages, especially Latin.
    What the Goths above all left to posterity from a literary point of view was segments of Wulfila’s Bible translation, of which the Silver Bible is the primary document. This is what gives this manuscript its greatest value today.
    When De la Gardie donated Codex argenteus to Uppsala University in 1669, the manuscript also had another — a symbolic and more prestigious — value. It was the Word of God such as it was revealed to the Goths, our ancestors, the original inhabitants of Sweden, and the origin of all people. All people have their myths, and almost every people has its own original myth, a myth about the people itself.
    So have the Swedes. It is the myth about the Goths, and it goes like this.

    Once upon a time Sweden was inhabited by the Goths, and the Goths were the origin of all peoples. They were a brave and glorious people (of course) that spread all over the world. From Sweden, the island Skandza, today known as the peninsula Scandinavia, they emigrated with three ships under their king Berig. Something like that was the myth from the beginning, written down by the Gothic historiographer Jordanes in the sixth century in his attempt to write the history of the Goths. The myth wasn’t very vivid in Sweden until the seventeenth century, but then it became the moore important. During this great historic era of Sweden, the myth was very useful to give the country a brilliant and suitable antiquity. At that time it also got two additions: the myth about the Hyperboreans and the Atlantis myth, both antique myths, but now given a dusting and fitting the chauvinistic Swedish need for an original myth. The Gothic myth was melted together with these myths, and so Sweden had its own great antiquity. The best known manifestation of this mythology is the famous work „Atland eller Manheim” by the Swedish polyhistor Olof Rudbeck the senior. (…)

    …..

    A teraz pomyślcie… Jak „Goci” ze Szwecji mogli sami sobie strzelić w głowy, innym niż oczekiwane i jedynie właściwe datowaniem tego fałszerstwa,.. hm?

    Tyle tylko, że tak naprawdę to DATOWANIE tego fałszerstwa NIE JEST WCALE ISTOTNE i mieszający tu dobrze o tym wiedzą. Po to przecież tak mieszają i obaj nie chcą rozmawiać o „prawdziwości” języka tego dokumentu… Zauważyliście to? Czerwony pergamin liczy się dla nich bardziej niż to, co na nim zostało napisane i nie chodzi mi tu o srebrny, czy złoty atrament…

    Chodzi mi o to, o czym intuicyjnie napisali autorzy tego wpisu… o słowa, które za cholerę NIE PASUJĄ do tej całej ofitzjalnej gocko-germańskiej układanki… TYLKO ONE SĄ WAŻNE, a nie np. pół kilograma srebra, które użyto do napisania tych krętactw…

    Trolle allo-allo celowo zarzucają np. mi rzucanie się „właściwymi żydami”, cokolwiek to ma oznaczać, itp,  żeby zejść z prawdziwego sedna tego wpisu. To po to dzielą włos na czworo w nieskończoność, itp.

    Robią to tylko po to, żeby zepchnąć w cień problem oczywistego fałszerstwa SAMEGO JĘZYKA GOCKIEGO!!! Przypominam, że tzw. Srebrna Biblia rzekomo JEST PIERWSZYM PRZYKŁADEM ZAPISU TEGO JĘZYKA W OGÓLE!!! 

    Tu nie chodzi o to, czy to fałszerstwo zostało wykonane w Rawennie w tzw. 6w, czy w jakimś niemieckim klasztorze 1000 lat później… Pamiętajcie,.. tu chodzi TYLKO O FAŁSZYWY PIERWSZY ZAPISANY JĘZYK GERMAŃSKI, a nie o jego fałszywe źródło… 🙂

  24. Pomijając wszelkie inne względy to cała ta ‚gocka biblia’ nosi ślady pokrętnego typowo niemieckiego myślenia. Czy ci rzekomo teutonscy Goci naprawdę nie mieli nic ciekawszego do spisania poza bajkami znad Jordanu? Nie mieli ciekawszej własnej kultury i historii? To pachnie typowo niemiecka fikcją. Ja tam bym się z ich strony do takich tępych przodków nie przyznawał, ale to niemcy, oni musieli udowodnić nie tylko ze Goci byli niby teutonscy ale jeszcze że już wtedy byli turbo krystianami 😉 A to czy ta wspaniała książka sklecona została w VI czy XVI w w zasadzie nie ma znaczenia, bo równie dobrze mógł ją stworzyć zespół fałszerzy w Bizancjum znanego z kłamstw i mataczenia.

    • „A to czy ta wspaniała książka sklecona została w VI czy XVI w w zasadzie nie ma znaczenia, bo równie dobrze mógł ją stworzyć zespół fałszerzy w Bizancjum znanego z kłamstw i mataczenia.”

      I oto chodzi MK i o to właśnie chodzi!!! 🙂

      Rozumiecie już allo-allo, że byliście tylko przynętą, aby pokazać każdemu, że I WY MUSICIE JUŻ NIESTETY UDOWADNIAĆ TE WASZE PRAWDY OBJAWIONE… i że za cholerę nie dajecie sobie z tym rady? Na nic te wasze odwiecznie nadęte krętactwa, bo wykańczają was „potomków dumnych, gockich królów”,.. słowa Naszych Słowiańskich Przodków… Chichot i rechot dziejów już zaczął się jakiś czas temu i trwa w najlepsze i tak już będzie… 🙂

      SMYXX LIPIEC 14, 2017
      @skribha Czyli Leo Wiener to tak bardzo wyjątkowy naukowiec ,że mylić się nie może , jego badania nad Gotami mają jakiś status „prawdy objawionej ” ? A naukowcy nie kwestionujący pochodzenia „srebrnej” , dla których Wulfila jest jej autorem bo sam opracował gocki alfabet , to tylko pożyteczni idioci na usługach germańskich ośrodków dezinformacji Słowian , rzymskiego kościoła ,żydów i masonów , przy czym sam Leo W. żydem może już być jak najbardziej bo to był jeden z tych „właściwych żydów” , poza tym nie przedstawia się dowodów na prawdziwość czegoś , co oficjalnie uznawane jest za prawdziwe.

      Gubi was ta ślepa wiara w tę waszą oficjalną nieomylność i brak jakiejkolwiek giętkości rozumowania… Jesteście i te wasze pomysły, jak strasznie stary niemiecki ciężki czołg,… który im bardziej wierzga zabłoconymi gąsienicami, tym bardziej grzęźnie w słowiańskim bagnie… 🙂

      • Brawo skribha . Od trzech dni usiłujesz dowieść ,że „srebrna ” jest oszustwem niemieckich mnichów by teraz przyjąć ,że nie ma znaczenia kto jest fałszerzem ale najlepsze jest to ,że w ogóle wykluczasz ,że może być prawdziwa , a to ,że tylko uchodzi za prawdziwą ma tu być chyba jedynym dowodem na jej fałszerstwo 🙂

          • To ,że jest nieco większa może mieć kilka przyczyn, bo nie musi być wg mnie jedną z tych co pozostałe 187 a jedynie jej kopią , t zn oryginał tej jednaj karty był już na tyle zniszczony ,że go skopiowano i to nawet nie ma znaczenia kiedy , bo ważniejsza jest zachowana treść i forma , t zn taka jak w pozostałych 187 . Nikt nie wie jak wyglądały pozostałe , zaginione 148 karty a te zachowane ciągle w jakimś jednym miejscu 187 stron mogło ulegać zniszczeniu albo przynajmniej część z nich , i ktoś uznał ,że dla poprawy wyglądu całości lepiej przyciąć wszystkie 187 , poza tym nikt nie wie jak cała ta „srebrna ” wyglądała w chwili jej pierwszej prezentacji bo to mogły być luźne pergaminy , które dopiero później ktoś doprowadził do formy księgi , stąd nie każdy z nich musiał mieć taki sam rozmiar

          • Uhahaha… No to teraz mi dałeś do pieca… Czytasz kiedy co sam piszesz? Po co ja pytam się… No to pacz i płacz:

            SMYXXLIPIEC 16, 2017 Brawo skribha . Od trzech dni usiłujesz dowieść ,że „srebrna ” jest oszustwem niemieckich mnichów by teraz przyjąć ,że nie ma znaczenia kto jest fałszerzem ale najlepsze jest to ,że w ogóle wykluczasz ,że może być prawdziwa , a to ,że tylko uchodzi za prawdziwą ma tu być chyba jedynym dowodem na jej fałszerstwo 🙂

            LOL 🙂 LOL 🙂 LOL 🙂 Uwielbiam twoje „tłumaczenia” i „dowodzenia”. Robisz tak świetną robotę dla allo-allo, że nie przestawaj!!! 🙂

  25. Oto co wikipedia przedstawia pod hasłem „Goci, podtytuł „Związki językowe gocko-polskie”. Przytaczam pierwszy wiersz. :>>> Do najstarszych zapożyczeń gockich w języku polskim należą m.in. następujące wyrazy chyża, chełm (wzgórze), książę, hełm, Włoch (Volch), chlew, chleb, osioł, wielbłąd, lek<<<
    Z podanych wyrazów często występujący na terenie Słowiańszczyzny chełm/hełm, o ile sobie przypominam Czupkiewicz podawał jako irański przeniesiony do nas przez Alanów. Co do słowiańskiego pochodzenia słów chleb, chlew, wielbłąd nikt chyba nie ma wątpliwości, wielbłąd składa się z dwu członów, które z łatwością znajdują łączność z podstawowymi
    i powszechnie używanymi pojęciami i w całej Słowiańszczyźnie.

  26. Dziękuję za ciekawy materiał.
    Sprawa staje się bardziej oczywista jeśli uwzględnić okoliczności.
    Na rozgrzewkę zagadka dla etymologów i filologów śledczych – kto od kogo :
    pol. ohydny = szw. ohyglig.

    „Protogermanie” to protoplasci podstępnej mieszanki mongolsko-tureckiej wyznania bankowo-handlowego, założyciele świentego cesarstwa tzw „rzymskiego”, którzy wżenili się w stare rody panujące Europy (patrz : court jew, Hoffjude).

    wiki : GERM = 1. a microorganism, especially one which causes disease. synonyms: microbe, microorganism, bacillus, bacterium, virus;
    2. a portion of an organism capable of developing into a new one or part of one.
    Nieco jaśniej ?

    Po uzupełnieniu analizy Rudaweb o najistotniejsze okoliczności i ich chronologię – wygląda na to, że Codex Argenteus faktycznie jest kolejnym fejkiem operacyjnym mongoidalnych Chazarów zwanych Niemcami, którym jak coś się nie opłaca, to ich nie ma, a gdy im się opłaca, to są i działają pod przeróżnymi nickami, np. Teutoni, Allemani, Tyske, Schwyz itp – deklarując wyznanie optymalne na danym etapie :

    ► od przyjęcia Starego Testamentu do Kanonu Kościoła oraz od przyjęcia za Apostoła faryzeusza Szawła z Tarsu – pomimo rozlicznych sporów i konfrontacji – siłą rzeczy musiała powstać, a zatem powstała symbioza judeo-papieska, która przetrwała do dziś pod mianem judeo-chrześcijaństwa;

    ► 962 po koronacji Ottona I na pierwszego germańskiego cesarza – dołączył trzeci partner Układu 3Mających Władzę w postaci Cesarstwa – od 1157 jest to już „Święte Cesarstwo”, w 1254 dodano „Rzymskie” dla nawiązania do antyku, a od 1441 oficjalnie przypisane do „Narodu Niemieckiego”;

    „Święty” Układ 3Mających Władzę rządzi światem do dziś !
    Omne Trinum Perfectum – doskonałe wszystko co potrójne !

    ► 1492 wypędzono Żydów z Hiszpanii i Portugalii, z których większość stanowili marranos, czyli fałszywi katolicy, krypto-żydzi, którzy rozpierzchli się po Starym i Nowym Świecie, odkrytym właśnie przez Kolumba – z czasem przejęli cały biznes lichwiarsko-bankowy i wszelkie wpływy na dworach;

    ► 1517-1520 dr Marcin Luter (1483-1546) krytyką odpustów i lichwy rozjuszył papiestwo oraz żydostwo, bo zachwiał podstawami doktrynalnymi i finansowymi Układu 3Mających;

    ► 1522-1545 przekładami Biblii dr teologii Luter rozpowszechnił jej treść, czym obalił monopol dostępu do tekstów biblijnych dla kleru znającego łacinę, a przy tym przyczynił się do stworzenia ujednoliconego ogólnoniemieckiego literackiego języka ponadregionalnego, w którym np. słowo „die Schuld” znaczy jednocześnie i „dług” i „wina”;

    ► los sprawił, że bunt reformatorski zbiegł się w czasie z burzliwym rozwojem sztuki drukarskiej, wręcz rewolucyjnym, i wskutek precedensowej sytuacji Układ 3Mających zaczął pękać;

    ► 1524 1537/39 1542/43 – nieudane próby zwołania soboru powszechnego w Trydencie i w Mantui, ta ostatnia spowodowana działaniami cesarza Karola V, który toczył wojnę z Francją wspieraną przez Turków. Nie otrzymawszy od papieża oczekiwanej pomocy, cesarz zwrócił się o nią do protestantów, obiecując im w 1544 na sejmie w Spirze zwołanie synodu powszechnego, wolnego i chrześcijańskiego dla uporządkowania spraw religijnych w Niemczech. Gdy we wrześniu cesarz zwyciężył króla francuskiego, papież Paweł III wobec groźby schizmy oraz w obliczu szerzenia się protestantyzmu na północy Włoch, postanowił za wszelką cenę pozyskać cesarza i wysłał do Niemiec swego wnuka, kardynała-nepota Aleksandra Farnese, z obietnicą pomocy cesarzowi w zdławieniu protestantów, nawet za cenę sprzedaży swej tiary, gdyby zaszła taka potrzeba. Dzięki temu sojuszowi możliwe stało się ponowne zwołanie soboru w celu : wytępienia herezji, odnowienia dyscypliny kościelnej, poprawy obyczajów i wprowadzenia zewnętrznego pokoju w całym Kościele;

    ► 1533 ekskomunika nałożona przez papieża Juliusza II na króla Henryka VIII Tudora za przewinienia natury matrymonialnej (i pochodne) spowodowała zrealizowany przez Tomasza Cromwella poważny przewrót religijny – rozłam Anglii z Rzymem i pozbawienie go źródeł dochodu, takich jak świętopietrze, oraz utratę przez papieży wszelkiego zwierzchnictwa na rzecz monarchy;

    ► 1542 papież Paweł III zreorganizował Inkwizycję – powołał Kongregację Kardynalską Świętej Rzymskiej i Powszechnej Inkwizycji, tzw. Święte Oficjum (Sacrum Officium), które składało się z 6 kardynałów i miało nadzorować działalność sądów inkwizycyjnych w walce z reformacją;

    ► 1545-1563 sobór trydencki (boloński) – w reakcji na tezy Lutra i na narastającą potrzebę reform w KRK ustanowiono oficjalną listę ksiąg kanonicznych i ostateczny układ Biblii (Wulgata), apokryfy nakazano zniszczyć, zakazano interpretowania Biblii, a Lutra potępiono – i tak odnowiony doktrynalnie Kościół przystąpił do kontrreformacji dla odzyskania inicjatywy i zwierzchności nad światem dla „świętego” Układu 3Mających Władzę przed- i pozagrobową;

    ► 1569 – wobec utraty kontroli nad zalewem różnych warstw społeczeństwa w Germanii masowo drukowanymi tekstami Biblii Lutra w języku, który ci ludzie rozumieli – dla ratowania traconej hegemonii teutońskiej opublikowano w Holandii wzmiankę o odkrytej w Werden (obecnie Essen) w klasztorze benedyktynów (znanych z pietyzmu, wielkiej dokładności, wytrwałości, i z wytwarzania potrzebnych „dokumentów”) nie wspominanej w żadnych źródłach przez ponad tysiąc lat „Srebrnej Biblii” rzekomo przetłumaczonej w VI wieku na protogermański język Gotów z tekstów oryginalnych (aramejski, grecki i hebrajski) przez Ulfilasa (310-383), który dla tego opracowania miał stworzyć alfabet gocki ze zbitki znaków greckich i łacińskich;

    ► postać biskupa Ulfilasa (nazywanego też Wulfila dosł. „Mały wilk”) jest kontrowersyjna nie tylko z powodu wątpliwości co do autorstwa przekładu „Srebrnej Biblii”, czy stworzenia nieistniejącego języka pisanego Gotów, lecz także wobec udziału w splądrowaniu Rzymu i jego przyłączenia się do uznanego przez Kościół katolicki za herezję arianizmu – doktryny teologicznej Ariusza († 336), prezbitera Kościoła w Aleksandrii w Egipcie, odrzucającej dogmat Trójcy Świętej i wpisującej się w nurt antytrynitaryzmu, powstały w kontekście sporów o rozumienie monoteizmu chrześcijańskiego;

    ► desperacja sytuacyjna Układu 3Mających Władzę musiała być wielka, jeśli wybrano heretyka na bohatera przedsięwzięcia założycielskiego „protogermańskiej” mitologii chrześcijańsko-gockiej;

    ► dla większego wrażenia Codex Argenteus przedobrzono – bo sporządzono go na vellum barwionym na purpurę z użyciem srebrnego i złotego drukowanego liternictwa, które wskutek utlenienia stało się szare;

    ► 1618-1648 wojna 30-letnia („czyj kraj tego religia”), której skutkiem oprócz wielkich ofiar w ludziach były zniszczenia w wielu krajach, oraz dalsze osłabienie na rzecz reformacji pozycji papiestwa oraz Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego;

    ► Isaac Vossius, holenderski bibliotekarz na dworze szwedzkiej królowej Krystyny Vasa, wybarterował sobie tam zdobyczny na cesarzu Rudolfie II łup – oryginał gockiej Biblii z Werden, której tekst opublikował jego wuj filolog języków starogermańskich Franciscus Junius w 1665;

    ► po 1670 ”niewiadomoktoś” zdrapał pewne litery w kodeksie i nadpisał nowe srebrem dla poparcia teorii jakoby to gocka Szwecja była kolebką cywilizacji europejskiej – fantazji autorstwa prof. Olofa Rudbecka (1630-1702) – prapradziadka Alfreda Nobla (1833-1896) – wynalazcy dynamitu i nagrody;

    ► brak szerszego rozpropagowania „rewelacyjnego” „dzieła” Ulfilasa wynikł z potrójnego fiaska planów Układu 3Mających Władzę, bowiem nie udało się : (1) utrzymać exkluzywnej dostępności do Biblii; (2) zatrzymać reformy nowoczesnego języka niemieckiego, (3) powstrzymać reformację;

    ► 2011 – jako najdłuższy tekst gocki oraz unikatowy – obok architektury w północnej Italii, zabytek gockiej kultury, i jako „jeden z najcenniejszych rękopisów świata” – Codex Argenteus wpisano na listę UNESCO dziedzictwa dokumentacyjnego ‘Pamięć Świata’ ; ale i tu należy mieć świadomość, że UNESCO to jest szemrana instytucja :
    http://swiatowaliga.blogspot.com/2016/02/raport-nssm-200-charytatywne-zabojstwo.html

    ► sprawa Codex Argenteus przypomina inny fejk nazywany sprytnie „Manuskrypt Wojnicza”, bo to „dzieło” też powstało prawdopodobnie w XVI wieku, weń też zamieszany jest pobocznie Isaac Vossius, oraz jezuici judeogermańscy Athanasius Kircher i Peter Jan Beckx, a instytucjonalnie także Palazzo Borromeo (German college) w Castel Gandolfo : http://www.voynich.nu/history.html

    ► oryginał „Srebrnej Biblii” pierwotnie rzekomo liczył 336 pergaminowych kart, z których do czasów współczesnych w Uppsali zachowało się 187. Rozmiary kart wynoszą 25 x 19,5 cm, ale wyjątek stanowi karta znaleziona w Spirze, która nie wiedzieć czemu jest o 2 cm szersza.

    Filmy z lądowań apollonautów przezornie zaginęły w NASA, zapisy monitoringu z Okęcia rankiem 10.04.2010 też zaginęły – może odnajdą się w jakimś klasztorze za tysiąc lat…

  27. Jeszcze w XVI w jezyk słowianski zapewne niewiele się róznil od jezyka Nestora, a wczesniej Cyryla i Metodego. Przykladem jest dokument o stosunkach prawno-małżenskich szlachty pszczyńskiej XVI-XVIII w.
    „We jmene Otcze, Syna y Ducha Swateho Boha w Trojiczy jedineho Amen.
    Letha Panie 1687 den Pamatni Swateho Jan a Krztitele, Panie, Stała se Slmuwa Swadebni przatelska dzieła a Dokonała, nini y na czasy Buduczy w niczym neporudsytelna, Mezy Urozenymi A Statecznymi Ryttirzmi Panem Mikolassem Wyplarom z Usycz A na Gardawiczach z jedney: A Panem Leopoldem Willimem Hollem S Ponienticz, ana Sawadie Strany druhe; A to takowe; Ze jest dotczeny Pan Mikolass Wiplar Przednie za wauli a osauczenim Pana Boha wssemohauczyho a za pilnem prohledanim a zadosłi Pana Leopolda Wil. Hol­leho, a Panuw Prziatel jeho, Urozenu Poczłiwosłi Panu Hellenu, Dorothu Wiplarownu wlastni Pannu Dzerku swau k Słenu Sw. Manzelstwi mezy teyto Smluwy Daii jmenuje, a Wienuje a takowy Spusob:…………” Przypomina język gocki, byłby jeszcze bardziej podobny gdyby nie został przerobiony przez Niemców własnie w XVI w. To bardzo ciekawy dowód na dokonie fałszerstwa w kodeksie Argentus, ten kto dokonywał fałszerstwa zdawał sobie doskonale sprawe, ze język gocki jest bardzo podobny do j. słowianskiego,

      • Sążniście rzekliście baco, nie ma co!… No to teraz nic, tylko klękajcie wszystkie narody, czy tak?!!

        No a teraz poważnie, czy to już wszystko?!! Czy nie trochę za wyjątkowo rozpaczliwie cicho i piskliwie to jakoś wyszło? Ja wiem, że dla was wszystkich allo-allo zawsze „Got Mit Uns”, itp. Ślepa wiara dobra rzecz, ale może jakieś hm.. ja nie wiem,.. jakieś argumenty, czy coś? Był ten wybuch wulkanu w tzw. 536r, czy to jednak fałszywka, jak pustka osadnicza, Srebrna Biblia i j. gocki? 🙂

        • „A teraz od przeciwników tez zawartych w tym wpisie, prosiem o głos…”
          Panie Skribha, a jakie to tezy?
          Nawklejał Pan masę postów i linków i czego to ma dowodzić? Pokusi się Pan o jakąś syntezę? Przypominam, że oś sporu dotyczy rzekomego sfałszowania VI wiecznego kodeksu Argenteus w wieku XVI. Zgadza się Pan z tym czy nie? I proszę w odpowiedzi nie przeklejać połowy Internetu. Apeluję o zwięzłość i dyscyplinę intelektualną. Potrafi Pan?😎

        • (…) Panie Skribha, a jakie to tezy? (…)

          A takie:

          „Ciekawa teza, z jednym zastrzeżeniem, kodeks Argenteus nie został sfałszowany

          (…) Nawklejał Pan masę postów i linków i czego to ma dowodzić? (…)

          Dla niektórych zupełnie niczego… nieprawdaż?

          (…) Pokusi się Pan o jakąś syntezę? ( Przypominam, że oś sporu dotyczy rzekomego sfałszowania VI wiecznego kodeksu Argenteus w wieku XVI. Zgadza się Pan z tym czy nie? (…)

          No tak,.. zapomniałem, po co czytać coś, z czego jeszcze może wyniknąć coś niedozwolonego… Ja oczywiście zgadam się, że tzw. Srebrna Biblia, pustka osadnicza, j. gocki, że to wszystko święta prawda… 😉

          Teraz poważnie. Syntezę, czyli zebranie wszystkiego do kupy już dokonali autorzy tego wpisu.

          Tu podałem odnośnik na badania wyjaśniające przyczyny tzw. pustki osadniczej, czyli po prostu „zmiejszenia sie populacji ludnosci zamieszkujacej polnocna Europe (tereny Polski i Niemiec) w polowie pierwszego tysiaclecia ne.”

          Tu na podstawie tego powyżej, potwierdzono, że „100% prawdy – 536 r. n.e. wybuch superwulkanu spowodował skutki praktycznie na całej Ziemi.”

          Tu podałem z grubsza, jak to z nazwą Getae / Gotów, itp było, a było różnie.

          Tu podałem dane dotyczące zwyczajowego FAŁSZOWANIA ksiąg, przez mnichów krześcijańskich. Pisanie, że np. Donacja Dioklecjana to lipa, to nędza, więc podałem odnośnik na „Germanię Tacyta”.

          Tu podałem jak to z nazewnictwem „germańskim” było, a także dane, że podważano jej autentyczność, a robił to językoznawca, który rozpracowywał także j. gocki, Srebrną Biblię, Skeirens, itd, patrz:

          „1920 Leo Wiener claims that „Germania” is a fake
          Leo Wiener, Prof. for Slav languages and literature in Harvard claims in his comment „Tacitus’ Germania and other Forgeries”, Philadelphia 1920 that Tacitus is a fake, also Trithemius and Annius von Viterbo (Lund, p.37).”

          Tu podałem kolejne źródła przeczące rzekomej migracji tzw. Gotów z wyspy Skanza. W tym samym miejscu podałem odnośnik na źródło, które stwierdza kto i dlaczego mógł sfabrykować Srebrna Biblię wcześniej:

          „A tutaj mamy pracę o Srebrnej Biblii, po angielsku.
          http://www.vethist.idehist.uu.se/lychnos/articles/2011-139.pdf

          Jak się wczytacie w tekst to będzie tam kilka kwiatków, jak np. atrament niewiadomego pochodzenia i składu, idealnie równe linie teksu itd. Datowania metodą C14 itd. Ta praca nie przeczy oryginalności tej książki, ale daje materiał do myślenia i wątpliwości. Jest tam też mowa o chęci udokumentowania „Gotyckości” itd. ważnej dla ostrogockiej arystokracji, jako przyczyna jej stworzenia…”

          W tym samym wpisie dodatkowo podważa się pochodzenie słów j. gockiego i twierdzi się, że jest to zniekształcony zapis słów słowiańskich. Przypominam grecką gramatykę i arabskie słownictwo, patrz Leo Wiener.

          Tu Leo Wiener podważa germańskość, czy inną gotyckość około 30% słownictwa tych komentarzy, które zawierają słowa pochodzenia arabskiego.

          Tu i tu podważa się logikę pochodzenia gockich słów, patrz: aR+JaNPFLuG+eNHLaJF

          Tu podważa się znów „gotyckość” Srebrnej Biblii…

          There is a central contradiction between the quality of the manuscript of the Codex Argenteus and what appears at first site to be a linguistic weakness of the text preserved. Wulfila’s Bible is a word-for-word gloss of the Greek original. […] The syntactic incongruities of the Codex Argenteus may be examined through an examination of the problems that the artificial word-order would have caused a reader or listener.”

          (…) I proszę w odpowiedzi nie przeklejać połowy Internetu. Apeluję o zwięzłość i dyscyplinę intelektualną. Potrafi Pan?😎 (…)

          A bo ja wiem,.. bo sporo tego i tak wyszło, co nie? No to co z tego co podałem, jest nieprawdą? 🙂

          Nie chce mi się szukać jeszcze więcej, bo wg mnie wystarczy, żeby na podstawie tego, co już przedstawiłem móc co najmniej mieć uzasadnione wątpliwości, co do oryginalności tzw. Srebrnej Biblii. Jak już napisałem, o Srebrnej Biblii trochę to z Krzysztofem pociągnąłem, więc danych podważających jej oryginalność jest więcej…

          • Panie Skribha. Oddzielmy dwie kwestie. Pierwszą – zawartość Codexu Argenteus tj. czy jest to język gocki, na jakiej bazie powstał, kiedy itp. Na tym polu nie będę dla Pana partnerem do dyskusji gdyż nie mam kwalifikacji językoznawczych i nie potrafię ocenić czy Pana argumenty są prawdziwe czy nie. I kwestia druga – czas powstania Codexu. Z wskazanych przez Pana linków i linków do linków tylko jeden https://lychnosblog.files.wordpress.com/2017/04/2011-139.pdf (jest to link aktualny – ten wskazany przez Pana http://www.vethist.idehist.uu.se/lychnos/articles/2011-139.pdf – nie działa) odnosi się do tego tematu i artykuł ten POTWIERDZA VI wieczne pochodzenie Codexu Argenteus.
            Reasumując, ani Pan ani Pan Web, nie wskazaliście przekonujących argumentów za tezą, że Codex Argenteus został sfałszowany tj. powstał później niż w VI w n.e.

          • „Reasumując, ani Pan ani Pan Web, nie wskazaliście przekonujących argumentów za tezą, że Codex Argenteus został sfałszowany tj. powstał później niż w VI w n.e.”

            Jest coś takiego, jak „brzytwa Okchama” i uważam, że w przypadku omawianych tu zagadnień, które dokładnie łączą i wynikają jedne z drugiego, ta zasada działa na niekorzyść oficjalnej propagandzie. Zwracam uwagę, że żeby nie wpaść w bagno, oddziela się tu teraz sam język gocki, od jego najważniejszego źródła. Działa to na zasadzie: Może język jest fałszywy,.. no ale źródło pochodzi jednak z tzw. 4 wieku, itd. O datowaniu radiowęglowym już było i o jego „dokładności” także… a co do języka, szkoda gadać…

            Jak będę miał więcej czasu w przyszłym tyg, to poszukam więcej danych o tych zagadnieniach i wkleję tu.

            Podsumowując: Ja wiem, że choćbym wylazł ze skóry, to pewne osoby NIGDY, powtarzam NIGDY nie zgodzą się z NICZYM, o czym piszę. Mi nie chodzi o przekonanie allo-allo, że mylą się, bo to jak uczenia kamienia pływać. Ważne jest to, że nikt tu nie przedstawił ANI JEDNEGO DOWODU, że tzw. Srebrna Biblia jest oryginalna, że zawiera w sobie prawdziwy zapis języka gockiego, itd. 🙂

            Ludzie czytajcie i wyrabiajcie sobie swoje zdanie!!! To jest celem, a nie przekonanie kogokolwiek do czegokolwiek…

          • Datowanie radiowęglowe jest nieobalonym na tym blogu dowodem potwierdzającym, że Codex powstał w VI w n.e., ale Pan nie przyjmuje tego do wiadomości.

          • Metoda datowania węglem C14 wykazuje wiele uchybień m.in. wskutek zjawiska biologicznej transmutacji – czyli zdolności dokonywania przemian w strukturze atomów przez rośliny i zwierzęta, które jak wiadomo składają się m.in. z węgla, a przez to – i z udziałem zjawisk geolo, hydro, meteo itp – węgiel (bodaj najintensywniej spośród wszelkich pierwiastków) – wciąż poddawany jest cyrkulacjom i rekonfiguracjom strukturalnym.

            …Przez 8 lat, od 1875 do 1883 roku, niemiecki biolog baron Otto Philipp Albrecht von Herzeele (1821-?) przeprowadził serię kilkuset [500] eksperymentów w swoim berlińskim laboratorium, które tak oburzyły ówczesne środowisko naukowe, że wszystkie jego książki zostały usunięte z bibliotek a jego pisma zakazane. Temat, który tak oburzył jego kolegów jest również dzisiaj tematem tabu, który może być poruszany w bardziej przyjaznych naukowych kolach. Jest to pozornie niewinne pytanie: skąd pochodzą minerały zawarte w roślinach?

            Von Herzeele hodował rośliny bez gleby, stosując rozwiązania, w jakich mógł mierzyć i kontrolować zawartość w nich minerałów. Tak jak naukowcy przed nim w Anglii, Francji i Niemczech, odkrył, że w popiołach tych roślin znajdowały się pierwiastki, które nie mogły się tam dostać ze środowiska wzrostu. Doszedł więc do wniosku, że rośliny są zdolne to transmutowania tych pierwiastków…

            http://servilo.website.pl/teksty/biologiczna_transmutacja.html
            http://www.examiner.com/article/biological-transmutations

            Czym Otto von Herzeele narozrabiał, że data jego śmierci zaginęła – zapewne w jakimś tEUtońskim klasztorze ?

            Bo potem jego badania potwierdzili inni badacze z różnych krajów, więc ta wiedza jest wciąż blokowana i wyśmiewana, bo kawał medycyny i dietetyki nadają się na przemiał zamiast do wyciskania wielkiej forsy z naiwnych ludzi, z możliwością kierowania ich metabolizmem, a przez to i postępowaniem.

            Znanym badaczem biologicznej transmutacji był Corentin Louis Kervran (3.03.1901- 2.02.1983), inżynier z Uniwersytetu w Paryżu. Kervran był nominowany do nagrody Nobla [dostał Ig nobla] za swoje prace na tym polu. Wyjaśniał wiele nuklearnych reakcji z tym związanych i szukał ich zrozumienia. „Zasadniczy fenomen nie jest natury chemicznej”- twierdził. Jądro atomu w lekkich pierwiastkach jest całkiem różne od tego co fizycy nuklearni uważają za przeciętny typ, przy którym ten ostatni ma wartość tylko dla cięższych elementów… Natura porusza cząsteczkami z jednego jądra do innego – cząsteczki np. wodoru i jądro tlenu, a także w niektórych przypadkach jądra węgla i litu. „Biologiczna transmutacja” – mówi Kervran, “jest fenomenem zupełnie innym od rozszczepienia jądra atomu czy syntezy jądrowej w fizyce.”

            Nie twierdzę, że wszystkie datowania węglem są lipą jak OLT Express i AmberGold. Ale także datowania Całunu Turyńskiego były niejednoznaczne, a sam obraz odciśnięty na „cudownym” całunie Turyńsko-Toruńskim jest tej samej kategorii fejkiem, co ojbawienia fatimskie i wszelkie inne.

            Dlaczego „Matka Boska” w 6 miesięcznicach wzywała troje niewinnych pastuszków do „poświęcenia Rosji”, a zamilkła gdy tylko udało się jej dysponentom-reżyserom wzniecić w Rosji wielką „poświęcającą” rewolucję komunistyczną ?

            I czemu tak niewdzięcznie Matka B. pozwoliła wnet umrzeć dwojgu najbystrzejszym pastuszkom na epidemię „hiszpanki”, której nie było ?

            http://wolna-polska.pl/wiadomosci/imperium-bioterroru-czesc-ii-2015-09

            Czego się nie dotknąć, to kolejna świenta chutzpa 🙂

      • LIPIEC 13, 2017 TANATOR
        Datowanie radiowęglowe jest nieobalonym na tym blogu dowodem potwierdzającym, że Codex powstał w VI w n.e., ale Pan nie przyjmuje tego do wiadomości.

        Jako komentarz zacytuje to:

        http://rudaweb.pl/index.php/2017/07/08/tata-chleb-i-biblia-gocka-na-tropie-dawnych-falszerzy/

        (…) Węglowa wiarygodność

        Jedynym dowodem uprawdopodobniającym pochodzenie benedyktyńskiego egzemplarza z VI w. ma być datowanie radiowęglowe.

        Czy wyniki otrzymywane w ten sposób są godne zaufania? (…) Okazało się np., że żywe skorupiaki złowione z dna rowu oceanicznego, poddane datowaniu węglem C14, oszacowane zostały na około… 2 miliony lat. (…)

        • A sprawdził Pan wiarygodność tej informacji? Wierzy Pan bezkrytycznie we wszystko co jest publikowane w Internecie? Na podstawie jednej notki uważa Pan, że wynik badania Codexu jest niewiarygodny?

          • Proszę w końcu wykonać coś pozytywnego i udowodnić, że tzw. Srebrna Biblia, język gocki, pustka osadnicza to prawda,.. a nie tylko wiecznie szukać dziury w całym…

            Wiem, że to trochę zaskakujące życzenie, ale jakaś odmiana każdemu zrobi dobrze… 🙂

          • Panie Skribha, powtórzę raz jeszcze.
            Dowodem na VI wieczne pochodzenie Codexu Argenteus jest datowanie radiowęglowe. Dowodu tego Pan nie obalił. Pozostałe argumenty odnoszące się m.in. do stylu pisma, układu tekstu, techniki wykonania itp. są zawarte w zlinkowanym przez Pana artykule. O języku gockim z Panem nie podyskutuję – nie jestem ani z zawodu ani z zamiłowania językoznawcą. Pustka osadnicza jest zupełnie obojętna dla treści tekstu Pana Weba i dyskusji o prawdziwości/sfałszowaniu Codexu Argenteus.
            Reasumując, było to proste.😊

          • (…) Dowodem na VI wieczne pochodzenie Codexu Argenteus jest datowanie radiowęglowe. (…)

            A gdzie ono jest,.. bo go nie widzę?

          • 😂😂😂 Jest w linkach, które Pan nawklejał. Jak dokładnie Pan poszuka to je zobaczy 👍

          • (…) 😂😂😂 Jest w linkach, które Pan nawklejał. Jak dokładnie Pan poszuka to je zobaczy 👍(…)

            Mi nie chodzi o to, kto o tym gdzieś coś napisał. Proszę o cytat, potwierdzający prawdziwość tzw. Srebrnej Biblii i wiarygodność jej datowania dokonanego na podstawie tzw. datowania radiowęglowego. Podpowiem, którą kartkę i jak badano, itp.

            To jak z dziewictwem. Ja nie chcę tu czytać, że ktoś o tym gdzieś napisał… Ja chcę to sprawdzić, bo jest wiele powodów, żeby w to dziewictwo wątpić… 🙂

          • Panie Skribha.
            Interesujące Pana dane są w pracy Görana Possnerta i Larsa
            Munkhammara pt. “Silverbibelns ålder och
            bindingshistoria i ljuset av C14-analys” opublikowanym w
            „Annales academiae regiae scientiarum Up-
            saliensis- kungl. vetenskapssamhällets i Upp-
            sala årsbok 33 (1999–2000)” str. 53-66. Periodyk ten jest do nabycia za jedyne 100 SEK + koszty wysyłki pod adresem:
            http://kvsu.bokorder.se/sv-se/Book/2543/kungl-vetenskapssamhallets-i-uppsala-arsbok-3
            Jeżeli nie wierzy Pan autorom linkowanych przez siebie artykułów może Pan sięgnąć do źródła.

          • Ech… Przecież napisałem, że proszę o cytaty i dowody, patrz:

            „Mi nie chodzi o to, kto o tym gdzieś coś napisał. Proszę o cytat, potwierdzający prawdziwość tzw. Srebrnej Biblii i wiarygodność jej datowania dokonanego na podstawie tzw. datowania radiowęglowego. Podpowiem, którą kartkę i jak badano, itp.”

            …a nie odnośnik na dokonanie zakupu, czegoś, co jest fałszem i to jeszcze napisanym w języku szwedzkim, żeby było zabawniej… 🙂

            No to co dostanę, jakiś dowód i cytat potwierdzający prawdziwość tzw. Srebrnej Biblii, czy kończymy to bezpłodne udowadnianie jej nieistniejącego germańsko-gockiego dziewictwa, a ja napiszę do tego podsumowanie, hm?

          • „…a nie odnośnik na dokonanie zakupu, czegoś, co jest fałszem i to jeszcze napisanym w języku szwedzkim, żeby było zabawniej…”
            Badania przeprowadzali Szwedzi w Szwecji, to w jakim języku mieli je opublikować? Po arabsku? A może po polsku, żeby Panu było łatwiej? 😎
            I na jakiej podstawie twierdzi Pan, że jest to fałsz skoro Pan tego nie czytał? To jest Pana standard badawczy? Proszę wybaczyć, ale w moich oczach Pana wiarygodność znacznie spadła.
            „Mi nie chodzi o to, kto o tym gdzieś coś napisał.”
            Przepraszam bardzo, ale w ramach udowadniania, że Codex Argenteus jest fałszywką sam Pan wrzucił link do pracy Pani Marty Bigus w języku angielskim. Artykuł ten, niestety, (dla Pana) dowodzi jego VI wiecznego pochodzenia, nawiązując m.in. do datowania radiowęglowego. Czyli co? Jak sądził Pan (zapewne nie doczytawszy), że jest przydatny dla Pana tezy, to był OK i mógł być dowodem? A jak okazało się, że dowodzi czegoś wręcz przeciwnego to trafił do szufladki „ktoś o tym gdzieś coś napisał” i jest bezwartościowy? I to ma być Pana obiektywizm? Wolne żarty.
            I proszę dać sobie spokój z podsumowaniem. Jest Pan nieobiektywny i takie też w mojej ocenie byłoby to podsumowanie (pomijając okoliczność, że zapewne wkleił by Pan znowu masę internetowego spamu). Jeżeli jest ono Panu potrzebne to proszę o nie poprosić Pana Weba, który ma w tym zakresie większe kwalifikacje od Pana.
            Natomiast zgadzam się z Panem w jednym. Kontynuowanie dyskusji nie ma sensu.

          • Hehehe… Czyli jest jak myślałem. To ja sam siebie mam przekonać, że kolejne krześcijańskie fałszerstwo nie jest fałszerstwem i jeszcze mam sam za to zapłacić!!! Jednak pozostanę przy swoim, bo tak będzie… rozsądniej i taniej. Hahahaha…

            A przy okazji, to tu cię w końcu mam mój przeuroczy germański gołąbku! Przyznaję, że wcześniej zastawiłem na cię pułapkę z tzw. Donacją Dioklecjana, (powinno być Konstantyna), ale tego nie załapałeś, albo celowo przemilczałeś, bo to taki trup w szafie papy, że wstyd o tym nawet wspominać, nieprawdaż? No cóż, wobec tego pociągnąłem co innego i bum! 🙂

            Fakty są takie, że krześcijańskich fałszerstw jest co niemiara, a teraz nawet sami krześcijanie podważają wiarygodność datowania metodą C14. Mi to wystarcza. Ty wierzysz sobie w co ci tam pasuje. I git. Ważne jest to do czego się przypadkiem przyznałeś…

            Nie załapałeś jeszcze, że tu nie chodzi o żadne datowanie tego, czy tamtego kawałka skóry bydlęcej, ale… o przyznanie się przez was obu, że obaj ze smarkiem NIE MACIE POJĘCIA O JĘZYKOZNAWSTWIE i że nie chcecie o tym dyskutować!!! Hahahaha… 🙂

            Wszystkich proszę o zapamiętanie tego! 🙂

            http://rudaweb.pl/index.php/2017/07/08/tata-chleb-i-biblia-gocka-na-tropie-dawnych-falszerzy/#comment-273828

            TANATOR LIPIEC 14, 2017
            (…) O języku gockim z Panem nie podyskutuję – nie jestem ani z zawodu ani z zamiłowania językoznawcą. Pustka osadnicza jest zupełnie obojętna dla treści tekstu Pana Weba (…)

            Smarka i jego językowego wyznania niewiary z oczywistych względów cytował nie będę…

            Jeszcze raz powtarzam, w tym fałszerstwie nie chodzi o bydlęcą skórę, czy srebrny atrament, czy nawet o kształt czcionki… TU CHODZI O FAŁSZERSTWO SŁÓW I GRAMATYKI PIERWSZEGO JĘZYKA GERMAŃSKIEGO,.. obojętnie, czy zrobione to zostało w tzw. 6, 7, czy 16w… Ale o tym tych dwóch allo-allo nie jest w stanie nic powiedzieć… Hehehe… 🙂

        • Sława SKRIBHa nie polemizuj – szkoda Twego wysiłku.
          Teraz próbuje udowadniać, że KK nie palił ksiąg, i nie posiada listy ksiąg zakazanych. Pytanie czemu wszystkie księgi trzyma u siebie, oczywiście tych których nie spalił. Monte Casino to jedno z najwiekszych opactw w których dokonywano fałszerstwa kronik, pism, encyklik, dokumentów, aktów chrztu, czy nawet produkcji fałszywych pieniędzy. To mafia – VenDet(h)ta w stosunku do Venetów, Wendów, SlowYan. Szkoda słów- krzyżowca nie nawrócisz na droge rozumu, on musi mieć kupę ksiąg wtedy czuje się ważny.

          • (…) nie polemizuj – szkoda Twego wysiłku.(…)

            Nie dyskutuję nigdy z pustynnymi trollami, bo każdy rozsądny wie po co oni robią, co robią. W tym miejscu zrobiłem wyjątek, bo jest to bardzo dobry i ważny wpis.

            Jeśli ludzie poczytają, co tu jest napisane, to zaczną może myśleć samodzielniej i zadawać sobie niewygodne pytania i więcej kamieni potoczy się z górki…

            Z zasady trolli nie karmię, a jedynie czasem je hm… użyję ich języka żeby mnie zrozumieli… do nogi miłosiernie exterminuję, czyli wybijam… 🙂

            Jak zejdą już na same kwakanie, to widomy znak, że nic więcej już nie mają do napisania… Pewno zbliżyliśmy się już do tego.

        • @skribha
          // udowodnienie tego jest pewno proste, co nie?/
          Dowody fałszerstwa dostarcza oskarżyciel , te Twoje są wyjątkowej wartości bo bazują na „Białczyńskim i opinii pani Zosi „. Ludzie mają różne pasje , Twoją są litery i wymyślanie kombinacji z nimi związanych , do czego masz pełne prawo , przy czym , nikt nie musi tego traktować na serio , tym bardziej gdy ta Twoja pasja wygląda już na fanatyzm bo : //Tu masz źródłosłów do tego tfojego „gockiego” HLaJF, czy jak mu tam…//……….przede wszystkim nie żadne moje i wcale nie tak pewne jak byś to sobie chciał widzieć czyli //(c)H+LeB, H+LeB/P, S+LeB/P, Z+LeP… ZLeP+ioNy // bo to „H ” można równie dobrze pominąć i pozostanie tylko „laif” a tu już bardzo blisko do współczesnego niemieckiego leib , nazwy na chleb do dzisiaj utrzymanej , przynajmniej potocznie a nie w pełnej formie czyli brotleib , ale „zlepiaj” dalej skoro Ci to najlepiej w życiu wychodzi

          • W ramach udowadniania według z góry założonej tezy mogę dodać, że brotleib to starogermański chlebbrzuch (bo leib to brzuch po niemiecku), sympatyczniejsze znaczenie – w myśl wiary o wszechgermańskiej Europie – mogło by mieć niemiecko-angielskie brotlife, czyli chlebżycie. To tyle, jeśli chodzi o Pański wywód 🙂

          • Dowody fałszerstwa dostarcza oskarżyciel , te Twoje są wyjątkowej wartości bo bazują na „Białczyńskim i opinii pani Zosi(…)

            Hehehe… Tiaaa… Leo Wiener i inni przecież dla allo-allo zwyczajnie nie istnieją. Wystarczy przecież zamknąć oczy i wszystko im gra, co ni? 🙂

            (…) Ludzie mają różne pasje , Twoją są litery i wymyślanie kombinacji z nimi związanych , do czego masz pełne prawo , przy czym , nikt nie musi tego traktować na serio , tym bardziej gdy ta Twoja pasja wygląda już na fanatyzm (…)

            Może przestaniesz nadymać się jak rybi pęcherz i jednak łaskawie spróbujesz podać jakieś dowody na prawdziwość tzw Srebrnej Biblii, j. gockiego, pustki osadniczej, itp? Przeca mocnyś w gębie…

          • @skribha
            Czyli Leo Wiener to tak bardzo wyjątkowy naukowiec ,że mylić się nie może , jego badania nad Gotami mają jakiś status „prawdy objawionej ” ? A naukowcy nie kwestionujący pochodzenia „srebrnej” , dla których Wulfila jest jej autorem bo sam opracował gocki alfabet , to tylko pożyteczni idioci na usługach germańskich ośrodków dezinformacji Słowian , rzymskiego kościoła ,żydów i masonów , przy czym sam Leo W. żydem może już być jak najbardziej bo to był jeden z tych „właściwych żydów” , poza tym nie przedstawia się dowodów na prawdziwość czegoś , co oficjalnie uznawane jest za prawdziwe .

          • (…) Czyli Leo Wiener to tak bardzo wyjątkowy naukowiec ,że mylić się nie może , jego badania nad Gotami mają jakiś status „prawdy objawionej ” ? (…)

            Pewno Leo Wiener i George O. Curme, i inni…  to „skończone żydowskie dupki i kłamcy” były i wszyscy ci, na których mam nadzieję powołasz zaraz się, wielokrotnie obalili ich twierdzenia… Bądź więc tak uprzejmy i podważ, to co napisali o tzw. Srebrnej Biblii i j. gockim… Umiesz to zrobić sam, albo zacytować jakąś ich krytykę, prawda? Nie powinienes mieć żadnych z tym problemów, no chyba że jesteś tak niemiecko dokładny, jak wtedy, kiedy napisałeś, że wszytko co ja tu zamieściłem, to tylko, cytuję:

            (…) Dowody fałszerstwa dostarcza oskarżyciel , te Twoje są wyjątkowej wartości bo bazują na „Białczyńskim i opinii pani Zosi (…)

            (…) A naukowcy nie kwestionujący pochodzenia „srebrnej” , dla których Wulfila jest jej autorem bo sam opracował gocki alfabet , to tylko pożyteczni idioci na usługach germańskich ośrodków dezinformacji Słowian , rzymskiego kościoła ,żydów i masonów , przy czym sam Leo W. żydem może już być jak najbardziej bo to był jeden z tych „właściwych żydów”(…)

            O to to!!! Tu koleszko prawie napisałeś prawdę tyle, że i zapomniałeś o Atlantach… 🙂

            To nie „pożyteczni idioci”, itp, jak ich sam nazwałeś… To zwykli zmotywowani przeciw-słowiańsko oportuniści, jak ty i tobie podobni.

            Pisząc po polsku, czyli w języku słowiańskim, zamiast w swoim umiłowanym języku Goebbelsa, nawet nie wiesz, jak memłasz i kaleczysz go swoimi ustami:-) Uważaj, żebyś go sobie nie przygryzł, albo nie zadławił się tym gocko-germańskim MeLTZ, czy jak mu tam, kiedy ten germański tłok, pompuje ci w banię nową niemiecką fietzę.

            Zamiast „właściwymi żydami” próbować tu bić we mnie poniżej pasa, to pokaż, że masz jaja i trochę szarych komórek i obal to, co napisałem…

            (…) , poza tym nie przedstawia się dowodów na prawdziwość czegoś , co oficjalnie uznawane jest za prawdziwe . (…)

            Aha… 🙂

            …..

            To właśnie za takie „dowodzenia” wysmarkałem cię do oT(c)HL”aNi, gdzie twoje miejsce.

          • Przekład gocki tym wyróżnia się spośród przekładów starożytnych, że znana jest data, tłumacz oraz okoliczności powstania. Wulfila, Wulfilas bądź Ulfila (310-383), „grecki apostoł”, działający na terenach Dacji i Bosforu, nawracał Ostrogotów na wiarę chrześcijańską obrządku ariańskiego. Jako biskup Taurydy uczestniczył w obradach I soboru nicejskiego (325). Zanim przystąpił do przekładowej pracy, stworzył najpierw alfabet gocki, w oparciu o grecki, bo nie chciał użyć starogermańskich run. Kolejnym problemem były braki w terminologii, dlatego też słownictwo poszerzył poprzez zapożyczenia z greki i łaciny. Budowę zdania oparł na składni greckiej. Przekład Wulfili używany był w państwie Ostrogotów we Włoszech, które trwało krótko (488-554). Niedługo potem, po przejściu na katolicyzm, język gocki zaginął i nie było nikogo, kto byłby zainteresowany czytaniem przekładu Wulfili[48].
            Tekst Nowego Testamentu reprezentuje bizantyjską tradycję tekstualną (rodzina E), jest bliski dla cytatów Chryzostoma. Tekst Listów Pawła jest bliski dla Peszitty. Zachowane rękopisy zawierają sporo naleciałości tekstu zachodniego, być może zostały one dodane później, w okresie państwa Ostrogotów[49].
            Jak to możliwe, żeby Goci z Gotlandi przeszli całą Europę, i płn, Afrykę, zakrystionizowali się podbili Ibierie i Rzym, i nagle ich jezyk i pismo wyparowało?!!!!! A przecież nie palili ponoć rzymskich kościołów?!!!hm Panie Tanator, w tym samym czasie Związek Lugijski pod nazwą Vandali właśnie pacyfikowały tuniegdziesz Rzym i Kartaginę w Sile 80 tys. chłopa. mam pytanie do szanownego stratega Smyxxa – jak Pan poprowadziłby Armie Gocką, aby nie wymarła z głodu, nim się okrzesała pod krzyżem Konstantynopolu- jako ostrogoci, nie liczę że owszem ukatrupić musieli jednego z Cesarzy – ale jakoś potem jako Wizygoci- złacinowaciali Woje tłukli legiony a kościoły nienaruszone pozostawili w samym Rzymie – bardzo uczeni byli owi Woje!!!!! A może to była bujda spisana na potrzeby spisania nowej historii!!!!!

    • @wandal
      Żaden z użytych w tym tekście wyrazów nie przypomina gockich słów .Jedyną przesłanką za fałszerstwem „srebrnej ” jest brak w niej „myśli ariańskiej ” , t zn , podobno tylko w jednym jej miejscu Wulfila podkreślił pozycję Jezusa zgodną z ariańską wersją chrześcijaństwa . Gdyby ktoś inny , i to dopiero w XVI wieku zredagował ten tekst bez „ariańskich ” wstawek to by znaczyło ,że albo nie wiedział jak i w których miejscach je zastosować albo uznał ,że nikt nie zwróci na to uwagi . Wymyślanie gockiego w XVI wieku tylko z uwagi na wciągnięcie Gotów we własne dzieje jest pomysłem szalonym , tym bardziej ,że przecież Gotom Europa i świat niczego nie zawdzięcza , nie mają żadnego wkładu w progres kontynentu

      • @Smyxx
        Napisałeś „podobno tylko w jednym jej miejscu Wulfila podkreślił pozycję Jezusa zgodną z ariańską wersją chrześcijaństwa”. To ciekawe… bardzo. Postaraj się uprawdopodobnić to swoje stwierdzenie, żeby nie było wątpliwości i wskaż ten „ariański” fragment biblii Wulfili. A najlepiej byłoby gdybyś go zacytował.
        I jeszcze jedno. Wymyślanie gockiego, jak również innych fałszerstw historycznych np. NIEMIECKIEJ Germanii, „WschodnioGermańskich” Wandalów lub Swewów zamienionych na SveBów, służyło zawsze jednemu „progresowi” – odwiecznemu parciu na wschód (drang nach osten) Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Wciągnięcie Gotów we własne dzieje, „dawałoby prawo” cesarzowi do ziem do Bolesława Chrobrego, Władcy „Wschodniej Germanii” bo przecież określono go mianem rex Slavorum Gothorum sive Polonorum. W ten oto prosty sposób – przy pomocy fałszerstw historycznych – Święte Cesarstwo Rzymskie uzyskałby prawo do zjednoczenia pod swoim berłem całej Germanii – od Renu na zachodzie do Wisły na wschodzie. Albo i jeszcze dalej, przecież wiemy, że Goci żyli najdłużej na Krymie. My Polacy powinniśmy zawsze o tym pamiętać.

        • @stachnick
          //bibliści oraz filolodzy poszukiwali śladów wpływu ariańskiej doktryny na przekład Wulfili. Znaleziono tylko jedno takie miejsce, w Liście do Filipian 2,6, w którym jest mowa o preegzystencji Chrystusa – galeiko guda (podobny do Boga), tymczasem tekst grecki mówi ισα θεω, co powinno być tłumaczone na ibna guda (równy Bogu)[10].//….poza tym proszę nie zapominać ,że „srebrna” nie jest jedynym gockim tekstem , w tej sytuacji ,w różnych miejscach i czasie , jacyś ludzie musieliby , niezależnie od siebie wymyślić ten sam alfabet , i wszystko tylko po to by mieć jakieś pretensje do wschodnich regionów Europy? jeśli ktoś jest silny , to nie musi się przed nikim usprawiedliwiać , poza tym czemu Niemcy nie zajęli Hiszpanii ? czy tam Goci nie mieli swojego królestwa ? chyba tym bardziej powinni o to zabiegać

          • @smyxx
            Dziękuję za odpowiedź i wyjaśnienie. Na Twoje pytanie, czemu Niemcy nie zajęli Hiszpanii cytuję Wikipedię:”Hiszpania Habsburgów – okres w dziejach Hiszpanii, kiedy kraj ten stanowił część imperium Habsburgów i był rządzony przez królów pochodzących z tej dynastii. W czasach rządów cesarza Karola V (w Hiszpanii panującego jako Karol I), który do władzy doszedł po śmierci swojego dziadka Ferdynanda, Habsburgowie hiszpańscy kontrolowali terytoria rozciągające się od Argentyny aż po Prowincje Niderlandów oraz zaliczali się do najpotężniejszych sił europejskich. W związku z nagłą ekspansją terytorialną oraz umocnieniem politycznym okres ten w historii Hiszpanii nazywany jest Wiekiem Rozwoju lub Złotym Wiekiem Hiszpanii.
            Pomimo iż Habsburgowie utożsamiani są przede wszystkim z historią środkowej Europy i tworzeniem potęgi monarchii austriackiej, gałąź tego rodu rządziła również w Hiszpanii od 1516 do 1700 roku. W czasie ich rządów Hiszpania osiągnęła szczyt swojej siły i wpływów, jednak z czasem popadła w powolny proces rozkładu.”
            Tak więc jak widać z powyższego Niemcy panowali również w Hiszpanii i Niderlandach. To całkiem spory kawał Europy.

        • Sama panująca dynastia nie powoduje utraty tożsamości ludzi w kraju , którym zarządza , Habsburgowie nie germanizowali Hiszpanii , tak samo jak dynastia Bernadotte niemal od 200 lat nigdy nie dążyła do pozbawienia Szwecji jej narodowego charakteru ?A Wazowie i Batory w Polsce ? Czym innym jest okupacja od sprawnego zarządzania

          • Akurat Zygmunt III Waza to był agent zindoktrynowany przez jezuitów i od niego zaczęło się pasmo porażek RP, niszczenie tolerancji religijnej i wolności itd, a Władysław IV to już w ogóle jeden z najgorszych władców, obok watykańskiego pachołka Sobieskiego.

      • Goci to tylko nazwa, na jakiej podstawie wiec zaliczaja Ostrogotow do Germanow, a nawet do Gotow? Niemozliwoscia jest zeby Ostrogoci mowili jezykiem germanskim, bo do czego by im ten germanski jezyk byl wtedy przydatny miedzy Bugiem a Donem? Niemcy zaliczajac Ostrogotow do Germanow, opieraja sie o radosna tworczosc t.zw. Kronikarza Gotow, czyli urzednika rzymskiego Jordanesa, ktory Ostrogota w zyciu nie widzial. Pisal on swa Kronike Gotow w Konstantynopolu, na zapotrzebowanie Rzymu, „tworczo” przerabiajac wczesniejsza kronike, do dzis dnia zaginiona. Jeden z wielu przykladow na t.zw. klamstwo bizantyjskie. Jakiego jezyka uzywali Ostrogoci, Wizygoci i Wandale? Twierdze ze lingua franca Europy Wschodniej, czyli slowianskiego. Gutiska razda (Gocka w-różda, g-rażda’nin) jest fleksyjnie bardziej podobna do języków słowiańskich niż teutońskich Gotische Sprache, a biblia Ulfila jest z pewnością w języku Ulfila. „eils […] scapia matzia ia drincan!” pojawia sie w poemacie, niby wandalskie podobne do gockiego, „Panie, miej litosc!” (Froia arme!), ktore raczej nie jest
        germanskie (prawdopodobnie iberyjskie z Andaluzji), zatem jesli chodzi o wandalski to tyle wiemy, nie ma absolutnie zadnej pewności, że to wymyslony przez Niemców „wschodnio-germanski, który ma byc blisko spokrewnionym z jezykiem Gotow”?? Teraz moze troche mniej merytorycznych argumentów, cos o postrzeganiu Polaków w krajach anglo-saskich: angielska, amerykanska czy australijska ulica niewiele wie o polskiej kulturze czy osiagnieciach, wiekszosc ich spoleczenstw ze
        zdziwieniem przyjmuje do wiadomosci ze Kopernik, Maria Curie, a
        nawet Chopin to Polacy. Chetnie za to widziala by Polakow w roli
        czyscibutow, (Polak moze kojarzyc im sie z polish boots), jak
        napisal Lacietis. O tym ze jeden z filarow literatury angielskiej
        Joseph Conrad nazywal sie Korzeniowski i do 20-tego roku zycia
        praktycznie nie znal angielskiego, tego publika nie wie. Absolwent
        australijskiego uniwersytetu bardzo sie zdziwil gdy mu to
        powiedzialem. A co do Kosciuszki, to moze jedynie w USA co nieco
        kojarza, ale duzo mniej niz w przypadku Pulaskiego, ale juz w
        Australii powszechnie sadzi sie ze gora Kosciusco to nazwa nadana
        przez Aborygenow. No więc jak Polacy czy Słowianie mogliby miec historie sięgajaca starożytnosci, dla nich tylko Germanie. iemcy zaliczajac Ostrogotow do Germanow, opieraja sie o radosna tworczosc t.zw. Kronikarza Gotow, czyli urzednika rzymskiego Jordanesa, ktory Ostrogota w zyciu nie widzial. Pisal on swa Kronike Gotow w Konstantynopolu, na zapotrzebowanie Rzymu, „twórczo” przerabiajac wczesniejsza kronike, do dzis dnia zaginiona. Jeden z wielu przykladow na t.zw. klamstwo bizantyjskie.

        • Sława Wandal – z łacinki coligantes – zbierać się – to gather po ang.- Got – łatwo można przerobić ze słowiańskiego-sląskiego godka, gotka – mówić. znów skoligaceni mogło to być plemie wymieszane, zebrane w jednym miejscu przez chodźby wojny, czy kataklizmy – zaczeli Godać. Takie przemyślenia

        • Kościuszko i Pułaski zostali kilka lat temu wyrzuceni z amerykańskich programów szkolnych, coraz mniej ludzi ich kojarzy. Pozostały jeszcze ulice, a zwykle uliczki nazwane ich imieniem przed stuleciem w polskich dzielnicach miast, które obecnie staraciły polski charakter. Odnoszę wrażenie, że przed 100 czy 80 laty polskość w USA cieszyła się dużo większym prestiżem niż obecnie i była bardziej widoczna. N.b, nazwisko Kościuszki z reguły pisane jest niepoprawnie jako „Kosciusko”, o wymowie nawet nie wspomnę, Amerykanie na takie drobiazgi nie zwracają uwagi, Pułaski to wiadomo „Piulaski”.

          • Najważniejsza rzecz z której muszą sobie zdać sprawę Polacy i wszyscy Slowianie to fakt że od 2000 lat prowadzona jest przeciwko nim wojna informacyjno-propagandowa, już wtedy romaje wiedzieli że fizycznie nas nie zniszczą więc muszą atakować nasza świadomość. My musimy zadbać o własną świadomość i zjednoczyć się a niech anglosascy postromajowie tkwią w swych kłamstwach jak chcą, tak dla przykładu, spróbujcie coś znaleźć po angielsku o najeździe na Konungahele, nie znajdziecie, bo oni wymazuja wszelkie dowody naszych sukcesów i dawnej potęgi.

      • a co powiesz na takie podobienstwa języka gockiego do prasłowianskiego:
        po gocku:
        jah gasaihvandans ïna bedu ei usliþi hindar mar kosu ïze swa liuhtjai liuhaþ ïzwar ïn and wairþja manne ei gasaihvaina ïz wara goda waurstwa jah hauhjai na attan ïzwarana þana ïn himina,
        po prasłowiansku:
        jak głosi hvałas iżna będą ci usliszi gdzie mar kosą iże. swe liudzie liuhaps iżbył ivnid wariesja _____ ci głosi hwała iż wara boga wyrastła jak chojaki na ać tam _____________ iw hymna

        • jah gasaihvandans ïna bedu ei usliþi hindar mar kosu ïze swa liuhtjai liuhaþ ïzwar ïn and wairþja manne ei gasaihvaina ïz wara goda waurstwa jah hauhjai na attan ïzwarana þana ïn himina,

          Jak głosi Wanda, jeno będąca najwyższą kapłanką bogini MAR i KOSZU, tak bym przetłumaczył pierwsze zdanie – będe miał trochę czasu, spróbuje poszukać w sanskrycie odpowiedników,
          końcówka na Ojca i Pana swojego Imienia- czyli na założyciela Plemienia!!!!

          • Laxim, zaskoczyłeś mnie logiką tego wywodu! 🙂 Działaj dalej, jak napisałeś, bo to może być coś naprawdę bardzo ważnego!

            Przyznaję szczerze, że czasem działasz mi na nerwy swoim rozwlekłym stylem, ale no tu dałeś chłopie czadu! Niniejszym cofam ostrzeżenia, jakie dałem Ci za nieskładne pisanie u mnie. Podawaj zawsze źródła, na to co cytujesz, to nikt nie będzie mógł przyczepić się do Ciebie, że zmyślasz coś.

            Ludzie, rozwalmy razem to turbogockie fałszerstwo!!!

          • @laxim
            Wystarczy poszukać co się kryje pod pojęciem -usliþi – bo to po polsku -paralityk- czyli całe to zdanie jest fragmentem ewangelii a nie jakimś oświadczeniem pani Wandy ale kombinuj dalej

          • świetnie, ja postarałem sie przetłumaczyc inny gocki tekst: bajdjan liuds jah hilpan izal dulgs, krl jeh gataws is hweila lajan jo balwjan——————–a po polsku:
            biada ludziom i chłopom za długi, król jest gotowy za chwilę łajać (karać) was bo jest w bólu (zmartwiony)

          • dalej możnaby było przetłumaczyc tak: jak głosi Wanda, jeno będąca najwyższą kapłanką bogini MAR i KOSZU dla swoich ludzi, iżby wszyscy wiedzieli, ze wiara w Boga wyrasta tak samo jak z siła z ojcowskiego drzewa

        • krl zostaje powielone ponownie i wraz z przepoczwarzonym NeoRzymem powołany zostaje KAROL WIELKI!!!!!! Ciekawa korelacja.

        • Jak głosi Vanda jeno będacą „uspioną” – Vidzącą” kapłanką bogini Mar i Koszu i ze swym ludem- Lędzian(ek) i Lachów, zapisuje słowa w Was i na Niebie, jak chciał założyciel naszego Wara G(R)oda na chwałę naszego Ojca i Pana nazywając go jego Imieniem.
          Tak to by dzisiaj brzmiało. Po pierwsze Goci wojownicy nie potrafili pisać, mając styczność z kulturą i kapłankami Dziewicami, za tknięcie których groziła najwyższa kara ( w męczarniach). Nie było żadnych run germańskich, tylko próba pisania od Viedunów, czyli niższego kregu wewnętrznego, zazwyczaj Viedunowie byli też Wojownikami, strategami, inżynierami, jako jedyni mogli spotykać się z kapłankami w miejscach światłych – brzmi to nieprawdopodobnie ale tak było.
          Smyxx aby Persowie i Rzym mógł walczyc i wykarmić hordy barbarzyńców wojowników nierobów -patrz A-RAB – musiał je czymś karmić – nikt do czasów Cyrusa nie próbował zerwać traktatu pokojowego – zboże i cywilizacja ze SiStanu za sztukę, złoto, kamienie. Dalej sobie sam wytłumacz geniuszu wojenny jak to działało – i czemu było takie PAR THcie na Północ.
          Satem Panowie, Satem – łacina jest martwa – Nasz SlowYanski jest Żiwy Jak G(R)ody które tworzyli.

          • Zamiast tropić agentów zapoznaj się z gockim alfabetem bo użyta w wyrazie „usliþi” litera „þ”to gockie ” 𐌸” co się czyta jak „th” a nie „p” , stąd ta twoja konstrukcja ze „ślepym ” jest zupełnie chybiona ale nawet gdyby przyjąć że chodzi w całym tym zdaniu o ślepca , to dlaczego pominąłeś to słowo w tym swoim ” translatorskim dziwolągu ” o jakiejś najwyższej kapłance Wandzie , która w drugiej wersji tego twojego tłumaczenia była już uśpiona ? Kombinujesz w sytuacji gdy jest pewne ,że całe to zdanie jest gockim fragmentem ewangelii Mateusza

          • Smyxx tak w taki sam sposób, jak H ginie w języku niemieckim – Masz piłkarza o nazwisko LAHM – a wymawia się LAM – to samo znajdziesz w hebrajskim, gdzie na dodatek Ż, przechodzi w Sz – ale to już SKRIBH Ci wytłumaczy – czemu dwie bezdźwięczne spółgłoski fonetycznie wymawia się jako pojedynczą. S jest jak 9, więc pogłówkuj – bo Vanda to tytuł kapłanki – tak jak Dalejlama – i tutaj tez zapewne nie uwidzisz końcówki HM – Dalej LaHm.
            Jesteś strasznie oporny, spójrz na wszystkie nazwy w Palestynie, skoreluj to z Filastynami ( nim przybyli Semici z Arabii) i zastanów się Sale(h)m alejhem – gdzie j jest akcentem na alehem – pokój Wam, Betlahem, JeRUSaLe(h)M. Będziesz tkwił zaparte, czy nie używasz akcentów, i chodźby śluński – dawniej tez posiadał spółgłoski które były pomijane ze względu na dany kontekst, w ten sposób rozdzielano rdzenie słów od wtórnych. Niestety Grecy nie potrafili sobie z tym poradzić. W swoim czasie wszystko wypłynie jak olej na powierzchnię.

      • @skribha
        //za takie „dowodzenia” wysmarkałem cię do oT(c)HL”aNi, //…………chyba nie tylko mnie bo sam sobie komentujesz te swoje „literówki” , poza tym co niby tu napisałeś by to „obalać ” ? mnie tu przypisujesz , nie wiadomo czemu, jakieś „umiłowanie „niemieckiego ale sam częściej wklejasz teksty po angielsku niż po polsku , ale to wolno bo jak coś jest po angielsku , to musi być prawdą 🙂

        • Miło mi, że martwisz się o mnie i o moje towarzystwo u mnie. Doceniam to, ale pozostanie, jak jest. Żeby móc pisać u mnie należy sobie na to najpierw zasłużyć… Za cienki jesteś w uszach, więc możesz sobie tylko o tym w nocy pomarzyć….

          Nie rozróżniasz nawet cytatów i dowodzenia w j. angielskim, w którym źródła na które powołuje się zostały napisane, od swoje miłości do wszystkiego co niemieckie… no cóż… Jak mówią prawdziwa miłość jest i ślepa… i szalona…

        • @laxim
          Po co wprowadzasz tu jakieś dodatkowe wątki ,a nie odnosisz się do tego konkretnego pojęcia ” usliþi ”, które nie ma nic wspólnego ze spaniem , co możesz sam sobie sprawdzić na jednym z podanych tu linków , t zn na tym gdzie jest słownik gocko-niemiecki, z kolei wyraz z rzekomo ukrytą Wandą czyli ” gasaihvandans” w tak podanej formie w tym słowniku w ogóle nie występuje , natomiast jest w nim określenie „gasaihvan” co ma kilka znaczeń , np „widzieć ” albo „ujrzeć ” . Niestety pojęcia „mar” i „kosu” w tym słowniku nie występują ale z ciągu słów // usliþi hindar mar //to nic innego jak //paralityk przyniesiony na łożu // zaś pojęcie „kosu” jest wg mnie zniekształconą formą imienia Jezus bo we fragmencie ewangelii Mateusza wygląda to tak : //….przynieśli Mu paralityka ,leżącego na łożu .Jezus widząc ich wiarę rzekł …..//Tak to wygląda z pozycji „zdrowego rozsądku” i nie ma nic wspólnego z jakąś promocją religii

          • tak ci powiedział zapewne yoshua z kosą, Dobre,
            U – to symbol czary, kobiety – no chyba, że twój yoshua był kobietą? kto wie, kto wie,
            sliþi – popatrz na to słowa U-sliþi – uśpiona kapłanka bogini Mara i Kosz, Koszalin, Koszyce, Koszęcin, Mara, TaMaRa, – dwa bóstwa MA KOSZA. Smyxxu jestes odporny na rzeczy oczywiste. Nie mam ochoty prowadzić pyskówki. jesli myslisz że Jasna Góra to kapiSta wydumanej dzieciatej kobiety bez męża ( w kulturze hebrajskiej) to zyjcie w prześwidczeniu zbawienia, ale zdala od takich miejsc.

    • Tu trochę, o tym niepokalanym dziewictwie datowania radiowęglowego. Proszę zwrócić uwagę, że prosiłem o taką analizę danych, jak ta poniżej, kiedy napisałem tu, że:

      (…) Mi nie chodzi o to, kto o tym gdzieś coś napisał. Proszę o cytat, potwierdzający prawdziwość tzw. Srebrnej Biblii i wiarygodność jej datowania dokonanego na podstawie tzw. datowania radiowęglowego. Podpowiem, którą kartkę i jak badano, itp. (…)

      file:///C:/Users/User/Downloads/Irena%20Choczynska.pdf
      CHEMICZNE DATOWANIE CAŁUNU TURYŃSKIEGO
      Irena Choczyńska (Kraków)

      (…) Skąd rozbieżność wyników?

      Radiochronometria po raz pierwszy została użyta do datowania obiektu archeologicznego ponad 60 lat temu i stale się rozwija. Opracowano nowe techniki pomiarowe, metody oczyszczania próbek, procedury analizy statystycznej danych i kalibracji wyników. Wykonano tysiące pomiarów różnych materiałów w kilkuset laboratoriach na całym świecie. Szacowanie wieku tkaniny na podstawie modelu opisującego proces starzenia się ligniny jest nowatorskim pomysłem, którego przydatność nie została jeszcze zweryfikowana. Nie można zatem traktować wyników datowania Całunu Turyńskiego, uzyskanych w obu badaniach, jako równoważnych – datowanie radiowęglowe ma nieporównywalnie większą wartość badawczą, i przez wiele osób zostało przyjęte jako rozstrzygające.

      Z drugiej strony, znane są błędy w oznaczaniu wieku metodą 14C wynoszące wiele setek, a nawet tysięcy lat (np. bandaże mumii z muzeum w Manchesterze okazały się o około 1000 lat młodsze od szkieletu). Test na obecność ligniny staje się więc przesłanką aby postawić pytanie, czy w przypadku datowania Całunu Turyńskiego również nie popełniono pomyłki.

      Na czym miałby polegać błąd analizy radiowęglowej?

      Duże wątpliwości budzi procedura pobierania próbek do badań. Fragment płótna został wycięty z jednego miejsca Całunu, a nie z różnych obszarów jak postulowali członkowie STURP-u. Był to pasek tkaniny o powierzchni 12,96 cm2 z rogu relikwii, a więc miejsca, za które w czasie wystawień była ona podtrzymywana i narażona na uszkodzenia. Następnie pasek ten został pomniejszony do 7 cm2 w celu usunięcia znajdujących się w nim szwów. Niewykluczone, iż miejsce to zostało naprawione przez uzupełnienie wytartych nici, gdy Całun poddano renowacji po pożarze w XVI wieku. Hipoteza ta została potwierdzona badaniami właściwości chemicznych i fizycznych próbek Całunu. R. Rogers odnalazł na nitkach pochodzących z obszaru datowanego radiowęglowo inkrustacje zawierające barwnik (alizarynę). Jej obecność może świadczyć o tym, że dokonano w tym miejscu naprawy relikwii, używając do tego celu barwionego lnu, aby lepiej pasował do starszego, oryginalnego materiału. Kolejnego argumentu dostarczyła spektrometria mas produktów pirolitycznego rozkładu włókien przeprowadzona w 1981 r. Na włóknach pochodzących z rejonu, który parę lat później datowano 14C, wykryto pentozę (składnik gumy arabskiej). Nie stwierdzono obecności tego związku na włóknach z głównego obszaru płótna. Pojawiają się też niejasności co do masy próbki pobranej do analizy radiowęglowej. Ponieważ znany jest ciężar cm2 tkaniny, można obliczyć ile powinien ważyć fragment o określonych wymiarach. Tymczasem masa próbki była znacznie większa, co wskazuje na inną gęstość płótna w tym miejscu. (…)

    • A tu jeszcze trochę o fiarygodności metody datowania C14:

      http://innemedium.pl/wiadomosc/czy-datowanie-radioweglowe-mit

      http://archeologia.com.pl/2017/01/14/po-co-datowanie-radioweglowe/

      (…) Skoro jest tak dobrze, to dlaczego nie przekłada się to na właściwe wykorzystanie datowań. Wszystkiemu winna jest kalibracja. Sięganie w przeszłość, to nie to samo, co bieżące obserwowanie ruchu wskazówek zegara. Datowanie polega na:

      Policzeniu atomów 14C w próbce dziś,
      Policzeniu atomów 14C wtedy, gdy rosło to zboże, którego spalone ziarnka archeolog wygrzebał i…
      Obliczeniu proporcji, logarytmu i pomnożeniu przez 5 730 lat (13C też ma w obliczeniach swój niewielki udział).
      Uważny Czytelnik spyta, jak wykonać punkt 2. Jak dojść do danych z przeszłości, uzyskać coś na „wtedy”. Rzecz nie jest tak beznadziejna, jak się wydaje. Otóż rośliny, ale więc i kolejne ogniwo – zwierzęta czerpią węgiel z atmosfery. A wietrzna atmosfera się miesza. Na całej Ziemi, a w każdym razie na naszej półkuli, w danym roku, wszędzie jest tyle samo 14C. W związku z tym nasuwa się myśl, to może w takim razie, po prostu zawsze i wszędzie jest tyle samo 14C. Otóż: NIE.

      W atmosferze i w żywej biosferze ilość 14C waha się z różnych powodów. Nasza Ziemia, ale i nasz Kosmos są skomplikowane i wcale nie są absolutnie stabilne. Więc jak sobie z tym poradzić? Wystarczyłoby znaleźć obok ziaren w ognisku… tabliczkę miedzianą z napisem 5 678 BC i tak dla każdego roku, ale tylko po jednej takiej próbce dla całego świata. To oczywiście żart, ale obrazowy. Taka jest istota kalibracji – użycie wzorcowego obiektu o znanej wartości cechy, którą chcemy mierzyć. (…)

      http://wiadomosci.onet.pl/tablica/czy-datowanie-znalezisk-archeologicznych-jest-wiar,1666,270154,42488272,watek.html

      czy datowanie znalezisk archeologicznych jest wiarygodne ? Różnice w datowaniu. Niektórzy powołują się na wyniki badania wieku za pomocą metody…

      ~tematy okołobiblijne, 7 mar 11 16:22
      czy datowanie znalezisk archeologicznych jest wiarygodne ? Różnice w datowaniu. Niektórzy powołują się na wyniki badania wieku za pomocą metody radiowęglowej (opartej na zawartości węgla C-14), ma ona jednak określone ograniczenia. W czasopiśmie Science z 11 grudnia 1959 r. podano na s. 1630: ?Klasycznym wręcz przykładem zawodności metody C14 jest rozpiętość 6000 lat uzyskana podczas badania 11 próbek z Dżarmo (…), prehistorycznej wioski w północno-wschodnim Iraku, która jak wynika z wszelkich danych archeologicznych, była nieprzerwanie zamieszkana nie dłużej niż 500 lat?.

      O tych słabościach trzeba też pamiętać, gdy się rozważa wiek przypisywany znaleziskom przez archeologów. Merrill F. Unger zilustrował to następująco: ?Na przykład według Garstanga upadek Jerycha nastąpił ok. 1400 r. przed Chr. (…), zdaniem Albrighta było to ok. r. 1290 (…), Hugues Vincent, znany archeolog badający Palestynę, opowiada się za r. 1250 (…), a H. H. Rowley uważa, że faraonem uciskającym Izraelitów był Ramzes II i że exodus nastąpił za jego następcy Marniptaha [Merenptaha], ok. 1225 r. przed Chr.? (Archaeology and the Old Testament, s. 164, przyp. 15). Profesor Albright, skądinąd przekonany o wiarogodności metod i analiz współczesnej archeologii, przyznaje jednak, iż ?ciągle jeszcze jest rzeczą bardzo trudną dla niespecjalisty przebrnięcie przez wszystkie daty i wnioski archeologów, niejednokrotnie sprzeczne ze sobą? (Archeologia Palestyny, s. 314).

      To prawda, że do datowania znalezisk używa się różnych nowoczesnych instrumentów, takich jak metoda radiowęglowa. Ale nie jest ona całkowicie dokładna, o czym może świadczyć wypowiedź G. E. Wrighta na łamach The Biblical Archaeologist (1955, s. 46): ?Warto zaznaczyć, że wbrew oczekiwaniom nowa metoda datowania starożytnych znalezisk na podstawie zawartości węgla radioaktywnego nie okazała się wolna od błędów. (…) Niektóre badania dały ewidentnie fałszywe rezultaty, najprawdopodobniej z różnych powodów. W chwili obecnej na wynikach można całkowicie polegać tylko wtedy, gdy przeprowadzono szereg badań, które dały praktycznie te same rezultaty, i gdy pokrywają się one z datą uzyskaną drogą innych obliczeń? (kursywa nasza). Wiele lat później The New Encyclop?dia Britannica (1991, t. 19, s. 772) donosiła: ?Nie ulega wątpliwości, że metoda radiowęglowa nie jest tak dokładna, jak tego życzyliby sobie tradycyjni historycy?

      Problemy związane z ustalaniem dat na podstawie zabytków znajdowanych podczas wykopalisk Sprowadzają się do tego, że gdy brak datowanych inskrypcji, określenie wieku znalezisk, takich jak skorupy naczyń glinianych, może w najlepszym wypadku opierać się na porównaniach. A zatem archeolog potrafi jedynie powiedzieć, że ?dana warstwa i jej zawartość w tym kopcu najwyraźniej pochodzi z tego samego (wcześniejszego lub późniejszego) ogólnego okresu, co pewna warstwa w tamtym kopcu?. W ten sposób tworzy się przybliżoną chronologię, która jednak zawsze może ulegać korektom czy zmianom, sięgającym niekiedy całych stuleci. Na przykład w r. 1937 archeolog G. A. Barton umieścił ceramikę z ?epoki wczesnego brązu? między 2500 a 2000 r. p.n.e., podczas gdy rok później W. F. Albright umiejscowił ją między 3200 a 2200 r. p.n.e.

      Archeolog G. E. Wright napisał w związku z tym: ?W tej dziedzinie rzadko kiedy operujemy pewnikami. Na ogół trzeba raczej stawiać hipotezy, zwykle mniej lub bardziej prawdopodobne. Czy odpowiadają prawdzie, zależy od ich [archeologów] umiejętności interpretowania i wiązania ze sobą najrozmaitszych sprzecznych danych, choć nowe informacje w każdej chwili mogą spowodować konieczność zmiany danej hipotezy albo zmusić uczonego do nieco innego jej sformułowania? (Shechem, The Biography of a Biblical City, 1965, przedmowa, s. xvi).

      Interesujący komentarz w tej sprawie można też znaleźć w dziele Chronologies in Old World Archaeology (red. R. Ehrich, 1965, wyd. zrew. wobec wyd. z r. 1954), stanowiącym kompendium poglądów znanych archeologów na temat ?luźnej sieci chronologii względnych?. W przedmowie (s. vii) powiedziano: ?Książka ta ma na celu przedstawienie obok siebie chronologii różnych ościennych terenów, opracowanych przez specjalistów od określonego regionu według stanu wiedzy na rok 1964. Pomimo nowych informacji ogólne zarysy są wciąż płynne, a stale pojawiające się dane mogą sprawić, że część wniosków będzie przestarzała jeszcze przed opublikowaniem niniejszego dzieła?. Warto o tym pamiętać, oceniając opinie archeologów na temat wieku niektórych miast, takich jak Jerycho, lub na temat czasu podboju Palestyny przez Izraelitów.

      http://davidicke.pl/forum/datowanie-radioweglowe-t5422.html

      Anjin 13 gru 2010, 18:51
      Zastanawia mnie na ile ta metoda jest dokładna … Znając naukofców Gdzieś kiedyś słyszałem że jest to jedna wielka bujda ,, mająca popierać politykę NWO..

      Iriomote 13 gru 2010, 18:59
      To ci moge powiedziec tylko co na studiach mialam… Pani profesor na zajeciach z historii powszechnej wspomniala o datowaniu weglowym jako malo dokladnym. Okazalo sie, ze swieze zywe skorupiaki zlowione z dna rowu oceanicznego, poddane datowaniu weglem C14 oszacowane zostaly na jakies 2 miliony lat z hakiem…. To tyle na temat niezawodnosci datowania weglowego.

      Sasquatch 16 gru 2010, 22:09
      Maksymalny wiek próbek, dla których można stosować metodę datowania radiowęglowego to 58-62 tys. lat. W przypadku próbek starszych zawartość 14C jest na tyle mała, że jej pomiar obarczony jest dużym błędem. Do tego stężenie izotopu 14C w atmosferze zmieniało się okresowo pod wpływem aktywności słonecznej i być może także innych gwiazd.

      thozo 17 gru 2010, 12:26

      Pewne datowanie?

      Przy datowaniu metodą węgla radioaktywnego dla tego samego obiektu uzyskuje się często różne wyniki. Przy czym wcale nie są rzadkością wyniki całkiem absurdalne. W czasopiśmie „Science” opisano datowanie muszli pewnego mięczaka. Metodą węgla radioaktywnego jej wiek określono na 2300 lat. Był tylko jeden mały problem: chodziło o muszlę osobnika obecnie żyjącego. W innym przypadku wiek muszli żyjącego ślimaka oceniono na 27 000 lat.

      Podstawą kontrowersyjnej metody węgla radioaktywnego jest rozpad radioaktywnej odmiany pierwiastka węgla, odkryty w 1947 roku przez Willarda Libby’ego. Wszystkie organizmy pobierają w procesie wymiany materii niewielkie ilości radioaktywnego izotopu węgla (symbol chemiczny C).

      Izotop C14 powstaje w wyższych warstwach atmosfery na skutek oddziaływania silnego promieniowania kosmicznego na azot i unosi się w powietrzu, którym oddychamy. Śmierć organizmu oznacza, że izotop przestaje być absorbowany. Radioaktywne atomy, wchłaniane do momentu śmierci, ulegają później rozpadowi w określonym czasie, zwanym okresem połowicznego rozpadu. Dla węgla C14 okres ten wynosi 5730 lat. Po dwóch takich okresach – w tym wypadku po 11 460 latach – poziom izotopu to już tylko 25% wartości wyjściowej. Po dwa razy dłuższym okresie (tj. po prawie 23 000 lat) ilość izotopu to tylko 6,25% ilości pierwotnie nagromadzonej w ciele.

      Datowania dla okresów powyżej 20 000 lat nie mogą być dość dokładne, bo procentowy udział izotopu staje się zbyt mały. Przy tej metodzie łatwo o wielkie błędy pomiarowe. Tylko dla ostatnich 5000 lat metoda węgla radioaktywnego daje przydatne wyniki, z poziomem błędu około 10%.

      Do tych wątpliwości związanych z techniką pomiaru dochodzą inne czynniki, które całe te datowania stawiają pod znakiem zapytania. Dotychczas zakładano, że poziom węgla w atmosferze ziemskiej nie zmieniał się od tysiącleci. Czy to założenie jest słuszne? W przeszłości najróżniejsze zdarzenia mogły wpływać na najwyższe warstwy atmosfery, w których tworzy się izotop C14:

      • Zanieczyszczenia atmosfery przez wybuchy wulkanów
      • Spaliny i emisje wszelkiego rodzaju
      • Zmiany intensywności promieniowania kosmicznego (aktywność plam słonecznych)
      • Próby z bronią atomową lub wypadki w reaktorach jądrowych
      • Wdzierające się w atmosferę meteory i inne masywne ciała niebieskie

      Wywołane globalną katastrofą zmiany klimatu i cyrkulacji atmosferycznej też wywierały znaczący wpływ. Gdyby przed potopem atmosfera była inna, z mniejszą zawartością węgla, to pomiary zdecydowanie zawyżałyby wiek. Wiadomo na przykład, że ze względu na nienaturalnie wysoki poziom węgla w roślinach rosnących przy autostradach (przez spaliny), ich datowanie daje fałszywe wyniki.

      Może więc zaistnieć wiele zdarzeń, które mniej lub bardziej szkodzą warstwie ozonowej i zmieniają poziom promieniowania kosmicznego, co prowadzi do gwałtownego zwiększenia produkcji węgla radioaktywnego. Z tych względów datowania metodą węgla radioaktywnego dla starszych okresów coraz bardziej poddaje się w wątpliwość.

      Całą tę problematykę można przedstawić za pomocą prostego porównania. Jeżeli w zamkniętym pomieszczeniu z oknem znajdziemy wypaloną świeczkę, to na podstawie zawartości tlenu i dwutlenku węgla w tym pomieszczeniu, a także w oparciu o wielkość świeczki i ilość stopionego wosku w stosunku do wielkości pierwotnej, możemy obliczyć, jak długo świeczka się paliła. Zakładamy przy tym stałe warunki ramowe: zamknięte pomieszczenie z określoną ilością tlenu. Do tego punktu sytuacja odpowiada przyjętemu w nauce sposobowi datowania. Skąd mamy jednak wiedzieć, czy okno (które porównać można z niebem) nie było kiedyś otwarte i po jakimś czasie znowu nie zostało zamknięte? Jak długo trwało takie zakłócenie? Czy w przeszłości, np. przy otwartym oknie, istniały może warunki dla przyspieszonego spalania? A może świeczkę zgasił kiedyś wiatr, a później jakieś kolejne zdarzenie znów ją zapaliło? Proste pytania, na które nie ma odpowiedzi. Długość „życia” świeczki możemy ustalić, tylko poczyniwszy pewne założenia. Analogicznie: przy datowaniach substancji organicznych i nieorganicznych też nie znamy warunków ramowych.

      Wiek skamieniałych fragmentów czaszek naszych przodków normalnie określa się przy użyciu metod pośrednich, bo inaczej badanie powodowałoby zniszczenie części nielicznie zachowanych szczątków. Polega to na datowaniu wieku warstwy, w której kości zostały znalezione. Ten kontrowersyjny temat omawiałem już wcześniej.

      Przedstawione przeze mnie wątpliwości są wprawdzie w nauce znane, ale się ich nie uwzględnia. Rozwinięto jednak naukowe metody pomiarowe, które datowania przy użyciu wcześniej opisanych procedur miały uczynić wiarygodniejszymi i udowadnialnymi.

      Zmanipulowane chronologie

      Jedną ze znanych metod jest dendrochronologia (chronologia słoi drzewnych). W metodzie tej, porównując różnej grubości słoje, tworzy się sekwencję drzew w różnym wieku. Podobno udało się w ten sposób sięgnąć 10 000 lat wstecz. Metoda ta, którą zwolennicy teorii epoki lodowcowej uznają za bezbłędną, należy do najmniej dokładnych metod datowania. Czy w ogóle można uznać za pewnik, że w przeszłości zawsze drzewom przyrastał tylko jeden słój na rok?

      Grubość słoju zależy od lokalnych warunków klimatycznych, które warunkują tempo wzrostu drzewa. Nawet dla laika oczywiste jest, że klimat w rozmaitych miejscach bardzo się od siebie różni. W górach opadów jest znacznie więcej niż na pobliskich równinach. Na zacienionym północnym stoku warunki wzrostu są gorsze niż na intensywniej oświetlonym stoku południowym (tak jest na półkuli północnej, na południowej oczywiście odwrotnie). Drzewa rosnące parę kilometrów od siebie w ekstremalnych przypadkach mają różną grubość słojów rocznych i bezcelowe będzie ich porównywanie. A jeżeli chodzi o dawne drzewa, to z reguły nie wiemy w ogóle, gdzie rosły. Szukanie analogii między układami słojów drzew o różnym wieku okazuje się z tego punktu widzenia czystą spekulacją. Szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę stosunkowo niewielką długość życia sosen, która sprawia, że konieczne jest znalezienie wielu egzemplarzy porównawczych, przez co prawdopodobieństwo błędu wzrasta. Chronologia oparta na słojach sosen obejmuje jakoby bez żadnych luk ostatnie 12 000 lat. Profesor Hans-Ulrich Niemitz i Christian Bloss opublikowali artykuł Der Selbstbetrugvon C-14-Methode und Dendrochronologia (Zakłamanie metody 14C i dendrochronologii), w którym wysuwają poważne wątpliwości wobec tych metod datowania:

      Fachowiec wie, że metodę C14 już dawno spisano by na straty, gdyby nie pomoc ze strony dendrochronologii. Pomiar C14, żeby mieć jakieś znaczenie, musi zostać skalibrowany, a jedynie dendrochronologia dostarcza koniecznych, obszernych źródeł do takiej kalibracji.

      Jednocześnie jednak piszą:
      Natomiast prawie nikt nie wie o tym, że dendrochronologia bez ,4C nigdy nie byłaby w stanie stworzyć ciągłej sekwencji słojów. Dwie niepewne metody wspierają się i potwierdzają nawzajem. Znowu mamy tu zastosowanie samoudowadniającego się dowodu, podobnie jak w przypadku geologii i darwinizmu, które wykorzystują się nawzajem do określenia wieku Ziemi. Aby zastosować tego rodzaju procedurę porównawczą, jedna z metod pomiarowych powinna być niepodważalna a w tych przypadkach tak nie jest. Z dwóch niepewnych metod absolutnie nie może wyniknąć twierdzenie, a co najwyżej hipoteza.

      Jeszcze bardziej niepewnym sposobem datowania nowszych dziejów Ziemi jest metoda warwowa. Te warwy (iły warstwowe), w których zauważyć można związane z porą roku przebarwienia wapienne, umożliwia ją jakoby pewne datowania dla ostatnich 10 000 lat. Zakłada się po prostu, że w ciągu roku odkładała się jedna warstewka iłu jeziornego. Jeżeli jednak miał miejsce opisywany przeze mnie w tej książce potop, to podczas jego trwania powstały niezliczone warstewki, nanoszone kolejnymi falami. Epoki szacowane na tysiące lat mogłyby się w ten sposób skurczyć do nawet jednego dnia. Tak więc metodą tą rządzą dowolność i przypadek58.

      Podobne wątpliwości dotyczą wszystkich innych metod datowania, np. „magnetostratygrafii, która opiera się na paleomagnetyzmie skał magmowych i osadowych”.59 Tą metodą można rzekomo uzyskać datowania sięgające ponad 50 000 lat wstecz. Jednak również w tym przypadku nie znamy tempa przyrastania skał i intensywności magnetyzmu, jaki panował na Ziemi, kiedy skały stygły.

      Wszystkie opisane metody datowania są niedokładne, bo po prostu nie znamy warunków, jakie panowały w przeszłości w różnych miejscach. Ciągle próbuje się obecne stałe parametry środowiska przenosić (podpierając się teoriami jednostajności Darwina i Lyella) w przeszłość.

      Błędne datowanie znalezisk nieorganicznych

      Metodą C14 można określać tylko wiek materiałów organicznych. Materiałów nieorganicznych (np. skał) tą metodą nie da się datować. Dla nich opracowano inne sposoby, których kilka chciałbym tu krytycznie przeanalizować. W większości metod datowania (w analizie termoluminescencji, w metodzie rezonansu elektronowego) jednostką miary jest okres połowicznego rozpadu albo uwalniane ilości promieniowania. Opierają się one na znanych mechanizmach sekwencji rozpadu pierwiastków radioaktywnych, w szczególności uranu 238, który jest w naturze najbardziej rozpowszechniony. Mogłyby być słuszne w pewnym szczególnym, teoretycznym przypadku – tyle że taki przypadek nie zachodzi, ponieważ nie znamy warunków ramowych.

      Zakłada się, że izotopy radioaktywne, obecne w dzisiejszej atmosferze, występowały w niej też w przeszłości. A może w skałach występują resztki promieniowania, jakiego nie znamy i jakiego dziś już nie ma? Ze względu na inny okres rozpadu tych izotopów uzyskalibyśmy zupełnie inne datowania. Ponadto zakłada się, że intensywność promieniowania radioaktywnego w ciągu dziejów Ziemi (liczących sobie jakoby cztery i pół miliarda lat) wcale się nie zmieniała. Oczywiste jest, że (podobnie jak w poprzednich wypadkach) takie teoretyczne podstawy datowań należy jednoznacznie odrzucić. Dopiero kiedy geologia zwróci uwagę na te sprzeczności, kiedy odrzuci darwinizm jako błędną drogę i uwzględni wpływ katastrof na dzieje Ziemi, być może uda się lepiej i dokładniej oszacować długość epok naszego globu.

      Hans Joachim Zillmer – Pomyki Darwina

      Krzysztof 17 gru 2010, 13:28

      squam pisze: Poza tym równolegle używa się kilkunastu różnych metod radiodatowania dzięki czemu można wyeliminować ewentualne błędy aparatury.[/b]

      Raczej tylko kilku…

      – metodą potasowo-argonową
      metoda stosowana do datowania skał o wieku setek tysięcy lub milionów lat. Została opracowana w latach pięćdziesiątych XX wieku. Dopuszczalny błąd chronologiczny tej metody wynosi maksymalnie 10%

      W tej metodzie mierzy się zawartość argonu 40Ar powstałego z rozpadu jądra potasu 40K. W obliczeniach zakłada się, że cały rejestrowany argon zawarty w minerale powstał po zastygnięciu skały. Jest to warunek niezbędny.Nie ma metody, która pozwalałaby zmierzyć początkową zawartość argonu 40Ar przed i tuż po zastygnięciu skały. Radioaktywny argon 40Ar powstały z rozpadu potasu 40K zawartego w skałach jest nie do odróżnienia od argonu 40Ar pochodzenia atmosferycznego.

      – metodą uranowo-torową
      metoda datowania bezwzględnego, opiera się na rozpadzie promieniotwórczym izotopów uranu, optymalna dla przedziału chronologicznego od 500 do 50 000 lat temu.Metodę tę można stosować w datowaniu:
      * skał bogatych w węglan wapnia
      * nacieków jaskiniowych i raf koralowych
      * zębów
      Datowanie oblicza się mierząc stosunek ilości toru do uranu

      – metodą rubidowo-strontową
      etoda datowanie bezwzględnego ze względu na bardzo długi czas rozpadu izotopu rubidu (wynosi on około 48,6 mld lat) W tej metodzie Ru87 zamienia sie w Sr87. Metoda ta jest użyteczna do datowania skal magmowych i osadowych o wieku ponad 100 mln lat.

      – metodą trytową
      analogiczny sposób określania wieku wody, odciętej od możliwości wymiany z innymi zbiornikami wód oraz z parą wodną atmosfery. Gdy woda znajdzie się w zamkniętym zbiorniku, zatrzymuje się dopływ trytu i ilość jego zaczyna maleć na skutek rozpadu promieniotwórczego beta minus.
      (z powodu prób nuklearnych ta metoda jest już fikcją)

      Wyjaśnijmy to sobie… słowo „kalibracja” w tych wypadkach to co najmniej grube nieporozumienie. 😆 (należy wliczyć też asystenta :język: czyli to co asystent spartoli. Słowo eliminacja błędów aparatury w tym wypadku to co najmniej „kosmiczne” nieporozumienie. 😆

      Dla myślących inaczej :język: – miałem Metrologię przez 2 lata. Wiem co to jest kalibracja. We wszystkich niemal wypadkach potrzebny jest tzw „wzorzec”. jaki może być wzorzec czy pomiarach promieniotwórczych ?

      Wszystkie te metody są totalnie bezużyteczne przy archeologii i wzajemna korelacja niemal nie istnieje. Innymi słowy te metody noszą wspólną nazwę „Datowanie Według Uznania”.

    • http://www.adamwalanus.pl/datowanie/p4.html

      Kalibracja metody 14C

      Kalibracja, bardzo potrzebna, jest jednocześnie kłopotliwa. Po pierwsze kalibracja pojawiła się na pewnym etapie rozwoju metody, w literaturze funkcjonuje więc dużo wyników pomiarów sprzed wprowadzenia kalibracji, są to tzw. konwencjonalne oznaczenia wieku (daty konwencjonalne). Słowo „konwencja” oznacza tu umowę; wiemy, że nie jest to rzeczywisty wiek, a tylko wynik pomiaru 14C. Inna trudność polega na tym, że wynik pomiaru z uwzględnieniem kalibracji ma dość skomplikowaną formę (Walanus 2005).

      Nie ulega jednak wątpliwości, że metoda 14C pomiaru wieku zawiera kalibrację jako swój konieczny element. Końcowym wynikiem pomiaru jest wiek kalibrowany, czyli po prostu wiek (nazywany też czasem wiekiem kalendarzowym lub astronomicznym). Kalibracja nie jest alternatywą, a przyrodniczą koniecznością. (…)

      http://www.adamwalanus.pl/datowanie/p5.html

      (…) Data a datowanie – wiek próbki a wiek obiektu archeologicznego

      Metoda 14C służy archeologom do datowania zabytków zbudowanych z materiałów pochodzenia organicznego, zawierających węgiel. Często obiekt, którego wiek chcemy poznać sam jest kawałkiem drewna, tkaniną (jak np. Całun Turyński), tak, że poddając go pomiarowi otrzymamy bezpośrednio odpowiedź na pytanie o wiek. Oczywiście odpowiedź ta podlegała będzie ograniczeniom związanym z samą metodą i z technika pomiarową, nie będzie więc zupełnie jednoznaczna.

      Czasem jednak zabytek, który wysyłamy do laboratorium radiowęglowego jest tylko „próbką” reprezentującą interesujący nas w istocie obiekt lub zdarzenie. W zasadzie nie jest ważny wiek jakichś ziarniaków, a wiek obiektu archeologicznego, z którego zostały one pobrane.

      Metoda 14C wskaże wiek próbki, a rzeczą archeologa jest powiązanie próbki z obiektem, kulturą, zdarzeniem, którego wiek chce określić. (…)

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Datowanie_radiow%C4%99glowe

      (…) Wiek próbki obliczony na podstawie rozkładu izotopu promieniotwórczego nie jest dokładny, dlatego że zawartość atmosferycznego 14C nie była stała, lecz zmieniała się w wyniku zmian aktywności słonecznej. Potencjalnie koncentracje 14C zwiększają odległe zjawiska astrofizyczne, jak wybuchy supernowych czy rozbłyski gamma. Ilość trwałych izotopów węgla ulega rozcieńczaniu w wyniku uwolnienia węgla z naturalnych starych źródeł na Ziemi np. z osadów oceanicznych, bagiennych, erozji CaCO3, wybuchów wulkanów itp. Na niektóre procesy uwalniania ma wpływ klimat, a niektóre procesy związane z uwalnianiem wpływają na klimat. Na podstawie licznych pomiarów metodą radiowęglową oraz innymi metodami opracowano krzywą kalibracyjną datowania radiowęglowego (patrz rysunek), umożliwiającą określanie daty kalendarzowej próbki. Jej wiek określany jest wówczas jako wiek kalibrowany[3]. (…)

      https://en.wikipedia.org/wiki/Radiocarbon_dating#Errors_and_reliability

      (…) Errors and reliability

      The reliability of the results can be improved by lengthening the testing time. For example, if counting beta decays for 250 minutes is enough to give an error of ± 80 years, with 68% confidence, then doubling the counting time to 500 minutes will allow a sample with only half as much 14C to be measured with the same error term of 80 years.[64]

      Radiocarbon dating is generally limited to dating samples no more than 50,000 years old, as samples older than that have insufficient 14C to be measurable. Older dates have been obtained by using special sample preparation techniques, large samples, and very long measurement times. These techniques can allow measurement of dates up to 60,000 and in some cases up to 75,000 years before the present.[52]

      Radiocarbon dates are generally presented with a range of one standard deviation (usually represented by the Greek letter sigma as 1σ) on either side of the mean. However, a date range of 1σ represents only 68% confidence level, so the true age of the object being measured may lie outside the range of dates quoted. This was demonstrated in 1970 by an experiment run by the British Museum radiocarbon laboratory, in which weekly measurements were taken on the same sample for six months. The results varied widely (though consistently with a normal distribution of errors in the measurements), and included multiple date ranges (of 1σ confidence) that did not overlap with each other. The measurements included one with a range from about 4250 to about 4390 years ago, and another with a range from about 4520 to about 4690.[65]

      Errors in procedure can also lead to errors in the results. If 1% of the benzene in a modern reference sample accidentally evaporates, scintillation counting will give a radiocarbon age that is too young by about 80 years.[66] (…)

      https://answersingenesis.org/geology/carbon-14/doesnt-carbon-14-dating-disprove-the-bible/

      http://www.christiananswers.net/q-aig/aig-c007.html

      https://ncse.com/cej/3/2/answers-to-creationist-attacks-carbon-14-dating

      https://www.scientificamerican.com/article/carbon-dating-gets-reset/

      https://www.labmate-online.com/news/news-and-views/5/breaking_news/how_accurate_is_carbon_dating/30144

      (…) So what’s the Problem?
      Unfortunately, the believed amount of carbon present at the time of expiration is exactly that: a belief, an assumption, an estimate. It is very difficult for scientists to know how much carbon would have originally been present; one of the ways in which they have tried to overcome this difficulty was through using carbon equilibrium.

      Equilibrium is the name given to the point when the rate of carbon production and carbon decay are equal. By measuring the rate of production and of decay (both eminently quantifiable), scientists were able to estimate that carbon in the atmosphere would go from zero to equilibrium in 30,000 – 50,000 years. Since the universe is estimated to be millions of years old, it was assumed that this equilibrium had already been reached.

      However, in the 1960s, the growth rate was found to be significantly higher than the decay rate; almost a third in fact. This indicated that equilibrium had not in fact been reached, throwing off scientists’ assumptions about carbon dating. They attempted to account for this by setting 1950 as a standard year for the ratio of C-12 to C-14, and measuring subsequent findings against that.
      Has it Worked?
      In short, the answer is… sometimes. Sometimes carbon dating will agree with other evolutionary methods of age estimation, which is great. Other times, the findings will differ slightly, at which point scientists apply so-called ‘correction tables’ to amend the results and eliminate discrepancies.

      Most concerning, though, is when the carbon dating directly opposes or contradicts other estimates. At this point, the carbon dating data is simply disregarded. It has been summed up most succinctly in the words of American neuroscience Professor Bruce Brew:

      “If a C-14 date supports our theories, we put it in the main text. If it does not entirely contradict them, we put it in a footnote. And if it is completely out of date, we just drop it.”
      What does this mean for Contemporary Carbon Dating?
      Essentially, this means that carbon dating, though a useful tool, is not 100% reliable. For example, recently science teams at the British Antarctic Survey and Reading University unearthed the discovery that samples of moss could be brought back to life after being frozen in ice. The kicker? That carbon dating deemed the moss to have been frozen for over 1,500 years. Now, if this carbon dating agrees with other evolutionary methods of determining age, the team could have a real discovery on their hands. Taken alone, however, the carbon dating is unreliable at best, and at worst, downright inaccurate.

      Proszę zwrócić uwagę, że czy to nie śmieszne, że w większości to krześcijanie poddają pod wątpliwość wiarygodność datowania metodą C14… Piszę to z niekłamaną radością w sercu… hehehe

  28. A tu bardzo ciekawy komentzrz Zosi, o tzw. pustce osadniczej… No i to byłoby na tyle. A teraz od przeciwników tez zawartych w tym wpisie, prosiem o głos…

    http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala/#comment-12230

    zosia 12 stycznia 2014 o 23:36 Odpowiedz
    Hallo Zaprowokowany – mam jeszcze „pomysl” na wyjasnienie znacznego zmiejszenia sie populacji ludnosci zamieszkujacej polnocna Europe (tereny Polski i Niemiec) w polowie pierwszego tysiaclecia ne. I wyjasnienie towarzyszacych temu zjawisk („sprymitywnienie” kultur archeologicznych). TO BYLA PO PROSTU MALA EPOKA LODOWCOWA!
    Moj laptop potrzebuje nowego oprzyrzadowania (to potrwa), dlatego krotko- uzywam w cudzego komputera. Wklejam komentarz, ktory przygotowalam do Archeowiesci w zwizku z artykulem o „analizie pylkow z okolic Gniezdna”. Chodzi o to , ze „nalukowcy”, odkryli poprzez badanie pylkow z tego okresu, ze byl to czas jakiegos „niewytlumaczalnego” zachamowania w wegetacji roslin. Zabraklo im jednak albo wiedzy, albo inteligencji, albo checi, aby to zjawisko wlasciwie wyjasnic i przedstawic w kontelscie towarzyszacych mu innych zmian klimatycznych, astronomicznych odnotowanych w tym okresie. Wystarczy troche poszperac … – to byla mala epoka lodowcowa i czesc Slowian przeniosla sie na Poludnie, a ci co zostali nie dysponowali juz takim zapleczem aby wytwarzac tego rodzaju bogate archeologiczne „artafekty” jakie wytwarzano wczesniej.NIE BYLO ZADNEJ „WYMIANY POPULACJI”; TYLKO JEJ ZMIEJSZENIE I SPRYMITYWNIENIE SPOWODOWANE KILKUDZIESIECIOLETNIA FALA MROZOW; ZIMNA.

    ____________________________________________________________________________

    Co dzialo sie na swiecie (szczegolnie w Europie) w polowie poierwszego tysiaclecia?
    Naukowcy dawno temu ustalili już istnienie tzw. „mini ice age”, czyli małych epok lodowcowych, ktore pojawiają się stosunkowo często. Ostatnio odnotowane to minimum Sporera (1420-1570), minimum Maundera (1645-1715) oraz minimum Daltona (1790-1830).Nastepujace fakty sa dowodami na zaistnienie takiej MALEJ EPOKI LODOWCOWEJ w polowie pierwszego tysiaclecia:
    – (ok. IV-V wieku n.e.). Źródła przyrodnicze z Gniezna wskazują na przerwanie lub bardzo silne ograniczenie procesów osadniczych – analiza pylkow roslin z tego okresu (chodzi tu oczywiscie o ZWOLNIENIE PROCESOW WEGETACYJNYCH, a NIE o „wyjscie Germanow, wejscie Slowian”)
    – ,”Analiza pierścieni drzewnych pokazała, że w 540 r. n.e. w różnych częściach świata zmienił się klimat. Temperatury spadły wystarczająco, by przyhamować wzrost drzew na ogromnym obszarze ciągnącym się od Europy Północnej i Syberii po zachodnią część Ameryki Północnej i południową część Ameryki Południowej.
    – nadejsciu tych epok towarzysza nietypowe zjawiska klimatyczne, astronomiczne. Ich opis znajduje sie w linku powyzej (trzesienia ziemi, komety, pyl kosmiczny, wybuchy wulkanow )

    Wymieniony jest rowniez obszar w Europie,ktory objety zostal tymi zmianami. Oczywistym nastepstwem tych wydarzen jest migracja ludnosci zagrozonej kleska glodu (niskie temperatury, plus wojny i zarazy), w rejony o lagodniejszym klimacie – czyli na poludnie Europy.Zjawisko to jest znane z niezliczonych zrodel – chodzi o EKSPANSJE SLOWIAN w drugiej polowie pierwszego tysiaclecia. Duza ich czesc, przeniosla sie wtedy ze skutej lodem Europy Srodkowo-Polnocnej na poludnie. Z tego mozna wyciagnac nastepny wniosek (i to bez cienia watpliwosci) – LUDAMI ZYJACYMI DO V WIEKU W EUROPIE POLNOCNO-SRODKOWEJ BYLI SLOWIANIE. Gdyby to Teutoni zamieszkiwali ten obszar, w Europie Poludniowej w epoce „malego lodowca” nastapilaby „Ekspansja Teutonow”.Takiej jednak nie bylo – tylko nieliczni Teutoni przybywali na poludnie, bo byly to nieliczne, recesywne plemiona.(Przyklad – gdyby tak wielkie plemie jak „niemieccy” Suebi zaczelo opuszczac obszary dotkniete „mala epoka lodowa”, to z pewnoscia zostaloby to odnotowane przez historykow. I tak sie stalo – tylko ci „niemieccy” Suebi zalewajacy poludnie Europy byli juz nazywani „Slowianami”, apozniej , po zakonczeniu malej epoki lodowcowej i ich powrocie na polnoc – Slowianami Polabskimi) .
    To co napisalam powyzej jest oparte na faktach i logicznie spojne – w przeciwienstwie do opowiesci o „germanach wedrowniczkach”, opartych prawie wylacznie na manipulatywnej zonglerce nazewnictwem i falszerstwach historycznych.
    ____________________________________________________________________________

    Zaprowokowany – pozdrawiam.
    Pozdrawiam oczywiscie wszystkich szukajacych prawdy.
    ( Sorry, za „rozwlekly styl”, ale staralam sie to juz tak wytlumaczyc, zeby na prawde kazdy, ale to kazdy zrozumial, o co mi chodzi)

    • 100% prawdy – 536 r. n.e. wybuch superwulkanu spowodował skutki praktycznie na całej Ziemi.

    • Ci od pustki osadniczej, germańskości – przepraszam, teutońskości – Gotów i Wandalów i innych teutońsko-skandynawskich dyrdymałów mogą w tej chwili się tylko sami zaorać, albo zmienić tożsamość 😉 Skoro wg. genetyków i antropologów mieszkają tu w Polsce ci sami ludzie co 500, 1000, 1500, 2000 i więcej lat temu, to co się mogło stać po drodze – nasi przodkowie zmienili język z kreolskiego ‚starogermańskiego’ na bardziej skomplikowany, trudniejszy i nieporównywalnie starszy język Słowiański? A może prawdziwych Polaków zastraszyła grupka dzikusów znad Prypeci i kazała mówić swoim barbarzyńskim językiem… no to by było bardzo śmieszne.
      A co do tej ‚pustki osadniczej’ – jak w linkowanym wpisie – to oczywiście głównym powodem załamania demograficznego, a także powiązanego z nim załamania cywilizacyjnego, które zawsze następuje po załamaniu demograficznym, kiedy ludzie skupiają się na przetrwaniu, jest właśnie mała epoka lodowcowa spowodowana wybuchem wulkanu w bodajże 536, kiedy to jak to pisali bizantyjczycy ‚słońce przestało dawać światło’. Dla regionu Morza Śródziemnego to nie była jakaś wielka katastrofa, ale dla ludów Północy już tak, ta klimatyczna katastrofa przechyliła szalę na korzyść południowców, którzy powrócili do ekspansji swoich wpływów na północ, natomiast my ludzie północy przeszliśmy do odwrotu. Za to w czasach rzymskich, kiedy klimat był cieplejszy niż teraz, północ kwitła, bo w cieplejszym klimacie, z naszą żyzną ziemią to ziemia rodziła niemal sama a my mogliśmy się skupić na rozwoju metalurgii, czy tkactwa, które jak wiemy u nas w czasach rzymskich stało na wyższym poziomie niż przez większość średniowiecza.

      • W rzeczy samej, każdy rozkwit i upadek naszej cywilizacji może być powiązany ze zmianami klimatu – ocieplenie Minojskie doprowadziło do ekspansji Bharatu/Harradu, ocieplenie okresu rzymskiego doprowadziło do rozkwitu Lechii i koniec w końcu pokonania Rzymu. Tak samo upadkowi Rzeczpospolitej Lacheckiej który rozpoczął się już w pod koniec XVI w. też towarzyszyło ochłodzenie, które kulminowało małą epoką lodowcową, kiedy Rzeczpospolita straciła niepodległość- chociaż oczywiście w tym przypadku niekoniecznie klimat był decydującym czynnikiem. Romajski zachód tak bardzo nie zależy od przyrody jak my, bo to w końcu narody kolonizatorów/rabusi/handlarzy.

        • Tak ale zadziałać musiał czynnik socjologiczny, jeśli Masa Ludzi wierzyła kapłanom, i zdawała się na ich Doktrynę, ślepo zapewne ufali im, że Bóg tak chciał, – co mądrzejsi po prostu opuscili te ziemie, aż klimat dojdzie do ładu.
          O jakim superwulkanie piszecie, na terenie dzisiejszych Niemiec – jezioro Lacheer See.
          gdyby był to wulkan na południu Etna, Strombolli, wszyscy o tym by pisali, pozostaje Islandiia i Katla, lub Yellowstone, lub wulkany na Syberii.

  29. http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala/#comment-12227

    Zprowokowany 12 stycznia 2014 o 17:21 Odpowiedz
    Leo Wiener już 100 lat temu sugerował, że w języku gockim/germańskim występuje wiele arabskich/semickich słów. Mi wyraz Allemania, kojarzy się np. z El Alamein albo El Leh Mania itp.
    Nie mówię, że nie można tego łączyć z górami itp, ale znów nie wiadomo skąd się wziął ten wyraz i odnoszenie jego znaczenia do znaczenia rdzeni j. polskiego to wygląda na naciąganą na siłę manipulacja.

    Doszukiwanie się znaczenia w słowie Goci jako Goli może mieć niby sens logiczny, no bo niby to byli uciekinierzy, ale Jordanes nazywał ich „Getae”, nawet nie Gotae. Getae to łaciński wyraz, a Goci polski i myślę, że ponownie doszukiwanie się sensu w polskim tłumaczeniu oryginalnego słowa to nadużycie i nonsens.

    Podobnie jest z Celtami. Pierwsze opisy Celtów/Keltów/Keltoi można znaleźć w literaturze greckiej/helleńskiej. Keltoi to podobno ogólna nazwa ludów żyjących z dala od morza, na stepie na północ od Grecji/Hellady i Morza Czarnego, w przeciwieństwie do żeglarzy Hellenów. Traci/Daci/Getae/MassaGetae itp. to nazwy różnych Scytów/Saka/S-Kolo-toi itp. To oczywiste, że te ludy znały koło i wozy i podróżowały od… tysiącleci, a Celtowie R1b zapoznali się z kołem i wozem i koniem, podczas indo-europeizacji, czyli kiedy zetknęli się z R1a (Kultura topor(k)ów bojowych, kultura ceramiki sznurowej) gdzieś w centralnej Europie. Robienie z tego czegoś nowego to wg mnie też bzdura, bo ludy nawet w samej Helladzie od wielu setek już lat, używali koni, wozów i koło itp.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Names_of_the_Celts

    Galicja – Halicja – Galowie/Halowie – hala to łąka górska… górzysta kraina z łąkami?

    Tu mam coś Hermanach/Germanach:

    Germanos/Hermanos/bracia/giermkowie/piesi wojownicy w przeciwieństwie do kawalerzystów Scytów wg Cezara. Nawet furher faszystowskich allo-allo twierdził, że Germanie woleli siedzieć po za kamiennymi miastami w drewnianych domach i było nie było na bagnach…

    Tu mi się coś właśnie nasunęło nie z późniejszej łaciny, ale z greki:

    Hermaphrodite…obojniak, dwupłciowiec, czyli nie wiadomo kto/mieszaniec…
    http://en.wikipedia.org/wiki/Hermaphrodite

    Hermes – grecki bóg handlu, Hermanoi – to mogli być kupcy, dokładnie jak się teraz określa kulturę pucharów dzwonowatych, która miała być żeglarska, kupiecka, R1b i jeszcze niezindo-europeizowana, bo nie spotkała na swej drodze jeszcze kultury topor(k)ów bojowych R1a.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_puchar%C3%B3w_dzwonowatych

    Koń/goń itp. I znów wg mnie to naciągane tłumaczenie. Jest taki wyraz po polsku jak kłusak – po łacinie to equus, a po niby germańskim PIE to mniej lub więcej ekwos – koń. Kłusować to nie tylko współczesne polować nielegalnie na zwierzynę leśną, jeździć koniem też.

    O i coś dla zwolenników Tchórzliwego Grzegorza także znalazło się już wtedy… 🙂

  30. http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala/#comment-12210

    Zprowokowany 7 stycznia 2014 o 20:27 Odpowiedz
    A tu na koniec, bo już mam dosyć tych germańskich kłamstw i fałszerstw, obiecany link o pustynnej tradycji i jej fałszerstwach i kłamstwach. I znów nasz ulubiony Tacyt się kłania, tyle że teraz pokazuje nam jak ktoś inny (no bo nie on sam), sfałszował teksty o ukrzyżowanym założycielu chrześcijaństwa (nie wymienia jego imienia). Jako darmowy dodatek informacje o fałszerstwach innych chrześcijan, dotyczących ich rzekomych prześladowań za Nerona itd. Długi tekst ale przyjemny, więc życzę przyjemnej lektury! 🙂

    http://jesusbirthermovement.tumblr.com/post/53407323586/christian-apologist-secular-source-evidence-for

    Tylko mały fragment dla „pokrzepienia” serc…

    (…)
    11th century monk corrects Tacitus: “Goodies” to read “Christians”!

    Ultraviolet photo of a critical word from the earliest known extant manuscript of Tacitus (second Medicean, Laurentian library, Italy).

    The photograph reveals that the word purportedly used by Tacitus in Annals 15.44, chrestianos (“the good”), has been overwritten as christianos (“the Christians”) by a later hand, a deceit which explains the excessive space between the letters and the exaggerated “dot” (dash) above the new “i”. The entire “torched Christians” passage of Tacitus is not only fake, it has been repeatedly “worked over” by fraudsters to improve its value as evidence for the Jesus myth.

    The truth may be that there was an original gnostic cult following a personified virtue, “Jesus Chrestos” (Jesus the Good). Consequently, they were called Chrestians, an appellation which seems to have attached itself at an early date to the sectarians of the “heretic” Marcion. Support for this possibility comes from the earliest known “Christian” inscription, found in the 19th century on a Marcionite church at Deir Ali, three miles south of Damascus. Dated to circa 318, the inscription reads “The meeting-house of the Marcionists, in the village of Lebaba, of the Lord and Saviour Jesus the Good”, using the word Chrestos, not Christos.

    As a flesh-and-blood, “historical” Jesus gradually eclipsed the allegorical Jesus so, too, did “goodness” get eclipsed by “Messiahship”. Justin, in his First Apology (4), about thirty years after the death of Tacitus, plays on the similarity in sound of the two words Χριστὸς (Christ) and χρηστὸς (good, excellent) to argue for the wholesome, commendable character of Jesus followers.
    (…)

    I przetłumaczony przez googletranslate:

    11 w. mnich koryguje Tacyt : ” Korzyści ” czytać ” chrześcijan ” !

    Ultrafioletowe zdjęcie krytycznego słowa od najwcześniejszych znanych zachowanego rękopisu Tacyta ( druga Medicean , biblioteki Laurenziana , Włochy ) .

    Fotografia pokazuje, że słowo rzekomo używany przez Tacyta w Rocznikach 15,44 , chrestianos ( „dobry ” ) , został zastąpiony jako Cristianos ( ” chrześcijan ” ) w późniejszym strony , do oszustwa , które wyjaśnia nadmierną przestrzeń między literami i przesadzone ” kropka” ( myślnik ) nadnową „i”. Cały ” spalili chrześcijanie ” przejście Tacyta jest nie tylko fałszywe, to było wielokrotnie ” pracował nad ” przez oszustów w celu poprawy jego wartość jako dowodu na micie Jezusa .

    Prawda może być , że nie było przy gnostyk kult po uosobieniem cnoty „Jezus Chrestos ” ( Jezus dobrze) . W związku z tym , były one nazywane Chrestians ,nazwa , która wydaje się być przyłączone się w krótkim czasie do sekciarzy z ” heretyka ” Marcion . Wsparcie dla tej możliwości wynika z najwcześniej znanych napisem ” chrześcijańskiego” , znajdującego się w 19 wieku na Marcionite w Deir kościoła Ali, trzy mile od Damaszku . Datowane na circa 318 ,napis brzmi „Spotkanie – domu Marcionists , w miejscowości Lebaba , Pana i Zbawiciela, Jezusa „Dobrego ” , używając słowa Chrestos , nie Christos .

    Jako ciało z krwi i kości , „historyczne” Jezus stopniowo przyćmione alegoryczne Jezusa , tak też nie ” dobro ” się przyćmione przez ” Mesjaszem ” . Justyn w swojej pierwszej Apologii ( 4 ) , około trzydziestu lat po śmierci Tacyta , gra na podobieństwo brzmienia tych dwóch słów Χριστὸς ( Chrystus ) i χρηστὸς ( dobry , doskonały) argumentować za zdrowe, pochwały postać Jezusa zwolenników .

  31. http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala/#comment-12208

    Zprowokowany 7 stycznia 2014 o 18:31 Odpowiedz
    Tutaj jest bardzo dobra strona z wieloma, bardzo wieloma przykładami „czysto germańskiego” psychopactwa, kłamstwa i fałszerstwa itd. Czytajcie także o sobie i cieszcie się o wy, którzy jesteście nowożytną częścią tej zbrodniczej tradycji.

    P.S.
    Jest tego tak dużo, że zacytuję tylko kilka co bardziej krwistych fragmentów… Poszukajcie wśród nich waszego allo-allo furhera Kossiny…

    http://www.geschichteinchronologie.ch/eu/3R/GERMANENFURZ-ENGL.html

    Germany and Europe: Germanic Fart
    from Tacitus to Hitler’s ruin – from 15th to 20th century

    Teutons against Romans – Tacitus and his „Germania” – Humanist digging out „Germania” – „Germanics” as „natives” – „deification of Germanics” and falsifications – populist equalization: German = Germanic – keywords Germanics and Germanity – combination with racist doctrines – blood and soil ideology: Wagner and others – belief in a final victory with Hindenburg and Hitler – ideologists and „Germanic” race policy in National Socialism.

    Sources:
    — Lund, Allan A.: Germanic ideology in National Socialism. About „Germania” of Tacitus in the „Third Reich” (orig. German: Germanenideologie im Nationalsozialismus. Zur Rezeption der „Germania” des Tacitus im „Dritten Reich”. Heidelberg 1995

    Comment
    This chronology shows how Germanic madness and race madness was created in Europe. The content is a contribution to declare racism in Third Reich. Germanic madness was coming out by a chain of wrong conclusions, „scientific” ones and populist ones, and after military proceedings they have a revival: after Napoleon’s defeat, after the foundation of the Reich since 1871, and after the dictation of Versailles since 1919. Stupid racism doctrines are taught also after 1920 at the universities of „civilization”. Racism „professors” partially reach highest ranks, even before 1933. At the end with Hitler as a „leader of all Germanics” (also called: „Teutons”) a historic super worst case is performed, in combination with the popular stupid but permitted racist doctrines, and with a world communism as counter part. Germanic fart comes to a sudden end.

    about 800
    Charlemagne: First time with the term „theodiscus” / „diutisk”
    During Charlemagne in about 800 it’s the first time that exists a common term „theodiscus” / „diutisk”, later „tütsch” / „deutsch” (Lund, p. 15).

    [According to latest research Charlemagne has not existed, but Charlemagne was invented by a clique of monks. But referring to the terms „theodiscus” and „diutisk” there is no change].

    Middle Ages
    The book „Germania” of Tacitus is not known
    Between 800 and 1300 during the Middle Ages the book „Germania” of Tacitus was principally unknown. „Germania” only survived in handwritings in monastery of Hersfeld in „Codex Hersfeldensis” (Lund, p. 16).

    1455
    „Germania” of Tacitus in Rome
    The book „Germania” of Tacitus is discovered in monastery of Hersfeld in „Codex Hersfeldensis” and is presented in Rome with the Humanists in 1455 (Lund, p.16).

    1458
    „Germania” commentary of Silvius Piccolomini (pope Pius II)
    Piccolomini (1405-1464) writes an own „Germania” referring to Tacitus. Later Piccolomini is pope Pius II himself (Lund, p.17).

    1472
    First publication of „Germania” of Tacitus
    It is an „editio princeps”, very probably printed in Bologna (Lund, p.16).

    1473
    First publication of „Germania” in German language area in Nuremberg
    (Lund, p. 16)
    [Now you know why Nuremberg was the Nazi center for it’s party conventions…]

    about 1500
    Falsifications referring deification of Germanics: Johannes Trithemius
    Johannes Trithemius (1462-1516) is an abbot in monastery of Sponheim. Basically his name is Johannes Heidenberg, or Johannes Zeller, or also Johannes of Trittenheim. He is a well educated scholar and humanist. He also was known as a theoretician about bitches.
    (from: http://de.wikipedia.org/wiki/Johannes_Trithemius, 2007)

    Trithemius claims in his work „Hunibald” that in the time of 500 A.C. there had been a Franconian-Germanic Empire. But this statement is only an unconfirmed statement and is turning out as an invention (Lund, p.16).

    1512
    Falsification for deification of Germanics: Annius of Viterbo
    Annius of Viterbo is describing in his work „Berosus” a Germanic high culture between Don River and Rhine River, describing a heyday of „Germanic high culture” in this territories under a sun of Noah who would be the progenitor of the Germanics and Skyts with the name „Tuyscon”. Annius of Viterbo is composing a line of ancestors with „Tuyscon”: „Tuyscon, Germanorum et Sarmatarum pater”. This line of ancestors is an invention (Lund, p. 16).

    1515
    Discovery of „Annales” of Tacitus by Ulrich von Hutten
    Hutten (1488-1523)
    — means that the Germans are basically related by blood
    — is founding a cult about Cheruscan leader Arminius
    — is writing a dialog „Arminius” in 1520 with the „Annales” as it’s base, printed in 1529 (Lund, p.17).

    Ulrich von Hutten, claiming that Germans are basically related by blood

    Common linguistic term „tütsch”
    The term Germanic is changing into „tütsche” resp. „Dütsche”, then „Deutsche” resp. „Deutschland” (Lund, p.15).

    [The change from „ü” to „eu” is a linguistic development with a normal phonetic change from Middle High German to Modern High German].

    Equalization „German” = „Germanic”
    Now the „humanist” men of letters are putting „German” equal to „Germanic” (Lund, p.15), above all by „Germania” of Tacitus (Lund, p.16). One of the first is Johannes Aventinus Turmeir (1477-1534), also known as „Bavaria Herodot” (Lund, p.15).

    He is known as „Johannes Aventinus”. Basically his name was Johann Georg Turmair.
    (from: http://de.wikipedia.org/wiki/Johannes_Aventinus)

    1700 / 18th century
    Until end of 18th century
    Linguistics are coming up
    Generally Asia is determinated as the origin of all languages („Asia theory”) (Lund, p.26).

    „Germania” of Tacitus is furthermore the instrument of Germanic enthusiasm, e.g. with Gottfried Herder (1744-1803) and with Nicolai Frederik Severin Grundtvig (1783-1872).

    1800
    Linguistic invention of the term „Ayrian”
    The term „Ayrian” is a linguistic term for affinity of languages from Europe up to India, in contrast to the „Semitic” affinity of languages (Lund, p.29).

    at the beginning of 19th century
    Linguistic invention of the terms „native people” (German: „Urvolk”), „Indo-Germanic” in contrast to the „Semitic”. German linguistics have the tendency to denominate the „native people” as „Indo-Germanics”, in contrast to the „Semitic”. [So, in linguistics is often used e.g. the term „Aryan-Indo-Germanic”].

    since 1810 appr.
    Linguistics: Indo-Germanicomania
    Some linguistic scientists try to prove now that Western Europe would be the „original homeland of the Indo-Germanics” (Lund, p.26).

    1826
    Indo-Germanicomania: Europe should be the cradle of mankind (eurocentrism)
    H.Schulz: work: „Referring basic history of German tribe” (orig. German: „Zur Urgeschichte des deutschen Volksstamms”):
    — Schulz claims that Western Europe would be the „cradle” of the complete Indo-Germanic tribe (Lund, p.26)

    1837
    Celtic is also „Indo-European”
    German linguistics recognizes also Celtic languages as Indo-European, e.g. Kaspar Zeuss in his work „The Germans and their neighbor tribes” (orig. German: „Die Deutschen und ihre Nachbarstämme”) (1837).

    1913/1914
    Greeks and Romans are rated in a wider sense as „Nordic” yet, e.g. by Gustaf Kossinna
    Strictly saying Greeks and Romans are „disnorded”, in a wider sense Greeks and Romans are members of the Nordic race, so G. Kossinna says in an article ” ‚Nordic’ type of body of Old Greeks and Romans” (German: „Der ‚nordische’ Körpertypus der alten Griechen und Römer”) in the review „German Folk’s Ward” (German: „Deutscher Volkswart”).

    Gustaf Kossinna, portrait of a racist claiming that also Italians and Greeks are of „Nordic” race…

    Kossinna:
    „An absolutely ‚Nordic’ appearance is the completed figure of Siegfried Alexander the Great in whose veins – of course – was flowing half half Greek and Macedonian-Illyrian blood. But that’s not important because we know of Illyrians as of all Indo-Germanic folks by deliverance that once they had Nordic type.”

    1920
    Hitler becomes member of DAP, renamed in NSDAP (Lund, p.14)
    NSDAP consists of
    — followers of the counter reaction against Versailles 1919
    — followers with the idea that many persons in German language area are considering themselves for „Germanics” (Lund, p.14).

    Supplement: Hitler a Germanic?
    Hitler himself – as it seams – never asked himself why he has got black hair and not blond hair, and it seems strange that NSDAP admission criteria had no racist prescription in reference to hair color…

    about 1920?
    Heidegger defining Nordic and „degenerate” languages
    Martin Heidegger, German professor of philosophy (1899-1976) in Freiburg i.Br., claims:
    — Germans and Greeks would be related (relatives)
    — and also French would – when they begin with philosophy – speaking German because French would be „deNordicated”
    — also French language would be a „deNordicated” language (Lund, p.48).

    1920
    Leo Wiener claims that „Germania” is a fake
    Leo Wiener, Prof. for Slav languages and literature in Harvard claims in his comment „Tacitus’ Germania and other Forgeries”, Philadelphia 1920 that Tacitus is a fake, also Trithemius and Annius von Viterbo (Lund, p.37).

    1933-1945
    Teaching and searching community „The heredity of ancestors” (German: „Das Ahnenerbe”)
    is founded referring to „Germania” of Tacitus, among others with classical philologist Rudolf Till (1911-1979) (Lund, p.31). Till is managing the classical philology and antiquity sector with the order to prove the „migration” of Germanic culture movements from the North to Mediterranean territory (Lund, p.31).

    1933
    Examples for Nazi church: Vatican is concluding an agreement with Hitler’s regime
    Concordate between Vatican and Hitler’s regime of 20 July 1933 in Rome: Eugenio Pacelli, Minister of Foreign Affairs of Vatican, is signing (later he will be Pope Pius XII). Nazi Vice Chancellor Franz von Papen is sitting left, Rudolf Buttmann is sitting to the right.

    [Well, doesn’t it seem strange that Vatican is concluding an agreement with a regime which basically wants to eliminate „Christianity”? What is the sense of this? Crusade against communism!]

    Examples for Nazi church: bishops with Hitler salute for Hitler
    August 1933: Priests making Hitler salute for Hitler in Berlin in New Cologne stadium (German: Neukölln)

    Bishop Friedrich Coch doing Hitler salute for Hitler in Dresden, 10 December 1933

    New Year’s Eve 1933 / 1934
    GRes: Sermon against „Germanism”: cardinal Faulhaber
    At the end of 1933 in his New Year’s Eve sermon Faulhaber, archbishop of Munich and Freising, is attacking directly the beginning Germanism in Third Reich. Citation of an Advent sermon of 1933 in St. Michael church in Munich:

    Faulhaber:
    „In the German population there are working spirits erecting aside the Christian confessions another Nordic Germanic religion.” (Lund, p.68)

    Faulhaber warns from Germanism:
    — the Germanics were polytheists
    — the Germanics made human sacrifices
    — the Germanics were superstitious
    — the Germanics were bellicose
    — the Germanics had the custom of blood revenge
    — the Germanics had slaves
    — the Germanics were lazy and had much alcoholism
    — the Germanics were against mixed marriages until the Gauls came over the Rhine (Lund, p.68)
    — the Germanics exposed poor or crippled children (Lund, p.69).

    Positive points with Germanics are – if it needs to be mentioned:
    — loyalty
    — followness in war and piece
    — a high hospitality
    — a high idea of honor and con jugal loyalty (Lund, p.68).

    Faulhaber is concluding:
    „It’s not possible to speak of a real culture of Germanic times before Christianity considering Tacitus.” (Lund, p.69)

    1936
    Germanomania: Kossinna
    G. Kossinna presents a work „The German prehistory – an excellent science” (orig. German: „Die deutsche Vorgeschichte – eine hervorragende Wissenschaft”), Leipzig 1936. Kossinna claims that „Germanics” had „special instincts” and would hate „hips of stones”.

    Kossinna:
    „The Germanics were moved by separating, by acting out their special instincts. He hated the tight living in the hips of stones in towns.” (Lund, p. VII-VIII) (Lund, p. 13)

    1950
    Racism theories have not died out after 1950 yet.

    1951
    Racial doctrines: Günther’s „Selection of spouses” (German: „Gattenwahl”) is edited again
    Günther’s book „Selection of spouses for matrimonial happiness and heriditary fitness” (orig. German: „Gattenwahl zu ehelichem Glück und erblicher Ertüchtigung”) is edited again with editor Lehmann without any change (Lund, p.22).

    [So, Germanics are farting on and on. And it can be possible that also in racist „USA” this book was very popular against blacks, and also in racist South Africa…]

    1954-1957
    Otto Höfler is in Munich „extraordinarius for Nordic philology and Germanic antiquity studies” (German: „Extraordinarius für nordische Philologie und germanische Altertumskunde”)
    (Lund, p. 56)

    1956/1957
    Jan de Vries editing a revised edition of „Antique Germanic history of religion”
    (Lund, p. 50)

    1960
    Jan de Vries, book: „Celts and Germanics” (German: „Kelten und Germanen”)
    Jan de Vries is spreading on biologic racism (Lund, p.50).

    1967
    „Germania” commentary of Rudolf Much, third edition
    Much is a germanophile, German national anti-Semite. The third edition of his „Germania” commentary is considerably extended, edited by W. Lange, Heidelberg 1967, assisted by H. Jankuhn (Lund, p.46-47).

    [Racism doctrines are dying out at the universities only with the death of the „professors”. „Civilization” is not capable for an active cleansing. Also in Switzerland it’s like this, a center of hereditary theory madness…]

    Conclusion: We hope this Germanic fart has ended. When you ask me whole „Germania” from Tacitus is a fake of a German monk’s clique of Hersfeld…

    …..

    I podobne:

    http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala/#comment-12206

    http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala/#comment-12207

  32. Oto kolejne ciekawostki dotyczące tego tematu, a napisane dawno temu tu:

    http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala/#comment-12209

    Zprowokowany 7 stycznia 2014 o 19:54 Odpowiedz
    Dla niedowiarków i faszyzujących allo-allo. To jest właśnie ta praca naukowa, o której pisałem kiedyś, że obala mit Gotów a co za tym idzie wszelkiej maści faszystów z allo-allo na czele…

    P.S.
    To jest tak dobre, że to na polski przetłumaczę… hehehe

    http://books.google.ie/books?id=AcLDHOqOt4cC&dq=related%3ALCCN01018903&lr&hl=pl&source=gbs_similarbooks

    Cassiodorus, Jordanes and the History of the Goths: Studies in a Migration Myth
    Arne Søby Christensen

    A study in the myth of the origins and early history of the Goths as told in the Getica written by Jordanes in AD 551. Jordanes claimed they emigrated from the island of Scandza (Sweden) in 1490 BC, thus giving them a history of more than two thousand years. He found this narrative in Cassiodorus’s Gothic history, which is now lost. The present study demonstrates that Cassiodorus and Jordanes did not base their accounts on a living Gothic tradition of the past, as the Getica would have us believe. On the contrary, they got their information only from the Graeco-Roman literature. The Greeks and Romans, however, did not know of the Goths till the middle of the third century AD. Consequently, Cassiodorus and Jordanes created a Gothic history partly through an erudite exploitation of the names of foreign peoples partly by using the narratives about other peoples’ history as if they belonged to the Goths. The history of the Migrations therefore must be reconsidered.

    Badania w micie o pochodzeniu i wczesnej historii Gotów, jak powiedział w Getica Jordanes napisał w roku 551. Jordanes twierdził, że wyjechał z wyspy Scandza (Szwecja) w 1490 roku pne, dając im tym samym historię ponad dwóch tysięcy lat. Znalazł tę narrację w gotyckiej historii Cassiodorus, który jest teraz stracił.Niniejsze badanie pokazuje, że Cassiodorus i Jordanes nie oparła swoje konta na żywej tradycji gotyckiej przeszłości, jak Getica chcieliby nam wmówić. Przeciwnie, oni dostali informacje tylko z literatury grecko-rzymskiej. Grecy i Rzymianie, ale nie wiedziałem, Gotów do połowy III wieku naszej ery. W związku z tym, Cassiodorus i Jordanes stworzył gotycką historię częściowo przez erudytę wykorzystywania nazw obcych ludów częściowo za pomocą narracji o historii innych ludzi tak, jakby należały do ​​Gotów. Historia migracji należy zatem rozważyć.

    ……

    A tutaj mamy pracę o Srebrnej Biblii, po angielsku.
    http://www.vethist.idehist.uu.se/lychnos/articles/2011-139.pdf

    Jak się wczytacie w tekst to będzie tam kilka kwiatków, jak np. atrament niewiadomego pochodzenia i składu, idealnie równe linie teksu itd. Datowania metodą C14 itd. Ta praca nie przeczy oryginalności tej książki, ale daje materiał do myślenia i wątpliwości.Jest tam też mowa o chęci udokumentowania „Gotyckości” itd. ważnej dla ostrogockiej arystokracji, jako przyczyna jej stworzenia…

    ……

    I jeszcze jeden artykuł i konkretny komentarz pod nim… hehehe

    http://vroegemiddeleeuwen.weblog.leidenuniv.nl/2012/04/16/waiting-for-the-barbarians/

    (…)
    The same assertion holds true for language contact with Slavic. While quite some Germanic words have entered Slavic through (presumably) the Gothic language, the other way around no such borrowing has been active. Consider for example these loans:

    OCS PSL Gothic
    duma *daumā < dōms
    gotoviti *gataṷītēi < gatauiþs < gataujan
    kupiti *kaupītēi < *kaupiþs < *kaupjan < kaupōn
    kusiti *kausītēi < kausjan
    lěkъ *lēkъ < *lēka < lēkeis
    lixva *leixva < leihwa < *leiχṷa-

    UWAGA!!!
    Autor twierdzi, że te słowa wzięły się w językach słowiańskich… z gockiego ale nie na odwrót! HAHAHAHA!!! Sami zobaczcie jak można być "nowocześnie inaczej naukowym"! 😉

    Fragment komentarza:
    (…)
    The Gothic past in Getica is fiction: the Goths on their way from Baltic to Black Sea fought the Egyptians and the Amazons! Moreover Jordanes believes (like any Roman) that Scandza is an island. I don’t see how one can find “authentic correspondences”, since for most of the “Scythian past” of the Goths, no other evidence exists. See also A. S. Christensen, Cassiodorus, Jordanes, and the History of the Goths: Studies in a Migration Myth (Copenhagen 2002) showing that the distant past in Getica is fiction, not history (and also arguing against Svennung).
    (…)
    I disagree with “we could blame the historians for ignoring the linguistic diversity of late antique”. The revisionists say the people we know as Goths were not just a group of Gothic speaking people, but were more linguistically diverse, speaking other Germanic dialects, but also non-Germanic languages such as Alanic or Hunnic or others we don’t even imagine. When Priscus of Panium went to Attila’s camp, he heard Hunnic, Gothic, Latin and even Greek!

    We also expect many other languages to exist. There are thousands of languages worldwide attested only in the past few centuries. We can’t just apply the Graeco-Roman ethnographic labels (Ethiopians, Indians, Scythians, Hyperboreans, Celts, Germans etc.) to divide the ancient world in a small number of linguistically homogenous populations. In the 1st millenium BC, in the Mediterranean basin (where writing was widespread) there are some two dozen languages attested, belonging to several distinct language families (Tartessian, Etruscan, Punic, Latin, Greek, etc.) I can’t believe that most of the Europe north of Pyrenees and Alps was speaking at the same time either a Celtic or Germanic language.

    Dragos

  33. Forum Słowiańskie „slownik niemiecko-wandalski albo słowięski”
    Z języków ludów wschodniogermańskich zachowały się jedynie skąpe ślady w postaci nazw własnych. Dlatego zaliczanie języka wandalskiego do tej grupy jest czysto teoretyczne, mozna przyjąc co bedzie tez jedynie hipotezą, że Wandalowie przyjmując chrzescijanstwo w wersji arianskiej od Gotów mogli przyjąc obrządek liturgiczny w ich języku. Poza tym istnieja uzasadnione podejrzenia, ze tzw kodes argentus jest w duzym stopniu sfałszowany w ten sposób, ze w znacznej mierze zostalo przerobione słownictwo tak azeby pasowało do jezyka germanskiego. Języki róznych ludów powstawały w obrębie ich rodów genetycznych, które to z kolei przekazywaly swój język potomnym. Dlatego powiazania genetyki jakiegos ludu z ich językiem nie mozna tak dowolnie odrzucac albo przypisywac. Niemcy doskonale wiedzieli, ze Slowainie sa potomkami Wandalów dlatego tak ich nazywali, to dopiero w późniejszych wiekach nowozytnych uczyniono z tego teorie, ze Słowian nazywano Wenedami, Wandalami tylko poniewaz zajeli dawne ziemie wandalskie czyli germanskie. To niemiecka nacjonalistyczna i szowinistyczna historia której celem było i jest zdeprecjonowanie etnosu słowianskiego jako stojacego na niższym poziomie rozwoju niż Germanie. Pierwotna nazwa Slowian: Vindi (Corn Nepos), Venedi ( Pilinius), Veneti (Tacyt), Venedae (Ptolemeusz), Venetae, (Jordanis), Vinidi ( Fredegar), Winedi ( Bonifacjusz), Vinedae ( krol Alfred), Venedi ( Annales Amandi). W niemieckich rocznikach odnotowano śmierć Mieszka I jako „króla Wandalów”. Bolesław Chrobry zaś dla Europy był królem Gotów i Słowian. Ówcześni kronikarze europejscy wiedzieli o Wandalach i Gotach mieszkających między Odrą i Wisłą gdyby było inaczej nie nazywaliby Słowian Wandalami. Kolejny dowód to etnolekt słowiński, gwara słowińska, język słowiński – mowa … ze Smołdzina, pod tytułem „Mały Catechism D. Marcina Luthera, niemiecko-wandalski abo słowięski…” Unikatowe konstrukcje słupowe sprzed 1400 lat znaleźli archeolodzy na terenie Ulowa (woj. lubelskie). Zdaniem odkrywców świadczą one o tym, że Germannie przebywali na obszarach obecnej Polski znacznie dłużej, niż sądzono”.
    naukawpolsce.pap.pl/…/news,414756,germanie-na-terenach-obecnej-polski-mieszkali..
    „genetycy będą próbowali również odpowiedzieć na pytanie, czy Słowianie istotnie pojawili się 1,5 tys. lat temu, czy zasiedlali tereny nad Wisłą zdecydowanie dłużej”. Nalezy dodac, ze genetyka rozwiazala ten problem, pozostaje tylko kwestia ustalenia etnosu Gotów.

  34. http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala

    Tu jest od groma o Srebrnej Biblii itd… i znalazłem w końcu tego językoznawcę… to LEO WIENER.

    http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala/#comment-12124

    Zprowokowany 6 grudnia 2013 o 20:03 Odpowiedz
    A teraz myślę, że znalazłem prawdziwą BOMBĘ!!!
    …………………………………………………………………………………………………………….

    http://archive.org/stream/commentarytogerm00wien/commentarytogerm00wien_djvu.txt

    Digitized by the Internet Archive

    in 2008 with funding from Microsoft Corporation

    http://www.archive.org/details/commentarytogermOOwien

    COMMENTARY TO THE GERMANIC LAWS
    AND MEDIAEVAL DOCUMENTS

    COMMENTARY TO THE
    GERMANIC LAWS AND
    MEDIAEVAL DOCUMENTS

    By LEO WIENER

    PROFESSOR OP SLAVIC LANGUAGES AND LITERATURES
    AT HARVARD UNIVERSITY

    CAMBRIDGE
    HARVARD UNIVERSITY PRESS
    LONDON: HUMPHREY MILFORD
    OXFORD UNIVERSITY PRESS
    1915

    COPYRIGHT, 1915, BY HARVARD UNIVERSITY PRESS
    ALL RIGHTS RESERVED

    A tu jest Zosia i jeden z jej wpisów o fałszerzach tekstów…

    http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala/#comment-12193

    http://bialczynski.pl/2013/11/29/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie-zagadka-sama-sie-rozwiazala/#comment-12194

    Jest tam tego duuużo więcej…

  35. Panie Web, podsumowując. Uważa Pan, że VI-wieczny Codex Argenteus jest XVI wiecznym falsyfikatem powstałym na zamówienie cesarza Maksymiliana II w celu udokumentowania tezy o germańskości Gotów. Przemawiać ma za tym:
    1. Gorszy stan zachowania pochodzącego z tego samego czasu i tej samej szkoły kaligrafii łacińskiego Brixianusa, mimo, że wykonano je w takiej samej technologii i miały być równie pieczołowicie przechowywane. Argument jest mało przekonywujący, gdyż nie jest wiadomym w jakich warunkach przez ok. 1500 lat oba kodeksy były przechowywane. Pana twierdzenie, że były to warunki porównywalne jest czystym wymysłem. To że stan ich zachowania jest różny nie jest niczym nadzwyczajnym.
    2. Brixianus został napisany pismem odręcznym, a Argenteus został wydrukowany, na co wskazują minimalne tylko różnice w literach. Panie Web jak rozumiem wniosek taki wysnuł Pan na podstawie oględzin skanów pojedynczych stron tych kodeksów. To nawet nie jest cień dowodu. Wniosek taki byłby uprawniony po przeprowadzeniu badań zachowanych oryginałów. Poza tym skoro cesarz sypnął groszem aby sporządzić falsyfikat w technice sprzed 1000 lat to dlaczego, wbrew woli mocodawcy, użyto druku co narażało całe przedsięwzięcie na zdemaskowanie? Nie widzi Pan w tym nielogiczności?
    3. Datowanie radiowęglowe Argenteusa jest niewiarygodne. A dlaczego nie jest Panie Web? Zna Pan dokładne wyniki tych badań i sposób ich weryfikacji? Zakładam że nie. Za to przytacza Pan w znacznej części przepisany (172 wyrazy z 207) popularny tekst internetowy z 2014 roku. I to ma być argument? Może dla mniej wymagających z Pana czytelników.
    Kolejna kwestia. Tworzenie falsyfikatu miałoby sens gdyby mnisi dopiero mieli stworzyć język gocki na bazie innych języków. Tak jednak nie było gdyż oprócz wskazanych przez Pana dokumentów w języku gockim istnieją też inne sprzed XVI w. takie jak przytoczony przez Pana Skribhę „Skeireins” czy inne palimpsesty zawierające fragmenty biblii Wulfilii: np. kodeksy Carolinus, Ambrosianus. Skoro język gocki już istniał to po co tworzono by dużym nakładem sił i środków falsyfikat w tym języku?
    Ostatnia sprawa. Jeżeli cesarz Maksymilian II kazał stworzyć falsyfikat to logicznym wydaje się, że dla swoich celów politycznych powinien go niezwłocznie upublicznić aby mieć dowód na swoją teorię o pochodzeniu Niemców. Tymczasem za życia cesarza tekst kodeksu i to w bardzo ograniczonym zakresie został wykorzystany tylko raz, przez holenderskiego lekarza i językoznawcę Johannesa Becanusa w dziele z 1569 r. „Origines Antwerpianae…” (Początki Antwerpii; str. 740 i nast.), opisującym starożytność Antwerpii, w którym twierdził, że język holenderski jest jedynym językiem wywodzącym się bezpośrednio od języka starożytnego. Po co więc panie Web cesarz wydał niemałe pieniądze na falsyfikat, skoro go nie wykorzystywał?
    Reasumując, Pana teza nie została nawet uprawdopodobniona i moim zdaniem jest kompletnie chybiona.

    • Nie rozwiał Pan moich wątpliwości. O innych dokumentach gockich wiedziałem, ale moje zastrzeżenia dotyczą tylko kodeksu Srebrnego i stąd koncentracja na porównaniu z łacińskim, jako formalnie najbliższym. Ws. pieniędzy cesarza Maksymiliana II – nie mam świadectw przelewów 🙂 Poważniej, wątpliwości co do Argenteusa to akurat nie mój patent, o czym chociażby w innych komentarzach pod tym wpisem. Krótko – przedstawił Pan logicznie skonstruowane argumenty, ale na moje oko – trochę kiedyś przemykające między archiwaliami – nadal wątpię… . Chociaż żaden tam ze mnie znawca.

  36. próbując poskładać jakieś zdania z słów, z tego słownika Gockiego który wstawił Skribha, dochodzę tylko do wniosku że to brzmi jak jakiś bełkot, ciężko uwierzyć że taki język mógł powstać naturalnie

  37. ale jednocześnie cały czas powołuje się Pan na te nieprecyzyjne datowania radiowęglowe w różnych artykułach, podając że coś tam miało miejsce tyle a tyle lat p.n.e.

    musimy być konsekwentni, jeśli podważamy wartość tego datowania (co i ja robię) to podważmy też oficjalnie zaakceptowane ramy czasowe, wtedy może przybliżymy się bardziej do tego jak to w końcu było

    • Zazwyczaj przy określaniu wieku wydarzeń staram się opierać na genetyce i źródłach pisanych oraz warstwach kulturowych. Jeśli jest inaczej, to dlatego, że na razie nie ma bardziej powszechnej metody niż radiowęglowa – czegoś trzeba się trzymać, ale nie bezkrytycznie 🙂 Jednak te ustalenia C14 trzeba konfrontować z innymi danymi – jeśli są.

  38. Trzy gockie słowa mają potwierdzić słowiański rodowód języka gockiego ? Sensacyjna to historia , westfalscy benedyktyni wymyślają w XVI wieku gocki alfabet by już nikt poza nimi nie miał „praw” do Gotów . Jedno z tych słów -hlaif- ma tu być słowiańskim chlebem pomimo ,że widać tu późniejszą formę -leib- utrzymaną do dzisiaj jako Brotleib a wtedy może nawet nawiązującą do „ciała Jezusa” .Fałszerze pozostawili też w ich „gockiej wersji” modlitwy „ojcze nasz” podejrzanie brzmiący wyraz -wilja – czyli nasza wola ale ich współczesne wille, beznadziejni ci fałszerze , zamiast napisać w tym „gockim ” swoją „kronikę Prokosza” , to oni wkładają wysiłek w jakieś tłumaczenia biblii i to na język od dawna nieznany i w tym ujęciu historii przez nich dopiero opracowany , w tej sytuacji historyczna rola Wulfilii jest żadna , faceta nie było a nawet jeśli był to niczego po sobie nie pozostawił ale w takim ujęciu chyba nie warto go w ogóle łączyć z Gotami czyli Słowianami bo po co nam jakiś ariański biskup , co innego zwycięstwa z pogrążeniem Rzymu włącznie .

      • @W
        Ty się najpierw zapoznaj z głównym tekstem Pana Web
        , a potem jeśli znajdziesz jakieś argumenty za fałszerstwem tej „srebrnej” , to je podaj , każdy chętnie je pozna bo tu chodzi o zabytek wyjątkowej wartości, stąd zdemaskowanie oszustwa zapewni Ci stałe miejsce w historii

    • Proszę, oto czwarte „gockie” słowo lipa, czyli… aR+JaN

      Prawo Brugmanna kłania się, czyli oR+JoN było pierwsze od tego „gockiego” aR+JaN

      Oczywiście nie wiadomo czemu, wszyscy inni Germanie PL”o”G+o”Ja” / PFLuG+eN a nie oR”a”… Podobnie jest z PLiNS+aN, jako PLa”S+aC’, itd… no ale to jakoś pewno też se wytłumaczysz, nieprawdaż? 😉

      Czasowniki „gockie” mają często kńcówki +aN. Wystarczy zamienić je na +aC’, bo mieć postacie słowiańskie… Uporasz się z tym? Nie chce mi się pisać o tym, ale jak mnie zmusisz, to pociągnę ci tu cytaty z tego, co można napisałem o j. gockim itp w 2013 i 2014… Rudaweb napisali bardzo dobry wpis i takie pierniczenie, jak to tfoje, jest jak „bzdęcenie” bezzębnej muchy.

      Tu masz źródłosłów do tego tfojego „gockiego” HLaJF, czy jak mu tam…

      (c)H+LeB, H+LeB/P, S+LeB/P, Z+LeP… ZLeP+ioNy

      Powiedz to Tchórzliwemu… Masz tu i postać kentu i satem i tzw. rough breathing działa, czyli wymiana dźwięków zapisywanych znakami S -> H

      O wymianie dźwięków zapisywanych znakami B = P, chyba nie muszę przypominać, patrz JaBL”Ko = JaPKo

      http://bialczynski.pl/2014/01/22/gora-body-w-harzykowskich-gorach-hexentanzplatz-gora-tancujacych-czarownic-w-gorach-harz/#comment-13826

      Zprowokowany 9 lutego 2014 o 20:14 Odpowiedz
      Znalazłem kolejną nieścisłość:

      Mimo, że wiki twierdzi, że wyrazu pług/orać nie ma zanotowanego w j. gockim, mam inne źródło, które mówi inaczej: http://web.archive.org/web/20100416081032/http://etymological.fw.hu/Gothic.htm

      arjan [distantly akin to Lat arare] : plough

      Nasuwa się więc pytanie:
      Dlaczego w reszcie germańskich języków występują słowa „pług/pługować” a nie „orać”, a dokładnie odwrotnie jest w bałtyckich i ugro-fińskich, tak samo jak i w j. greckim, i w j. łacińskich?

      Jak to możliwe, że gocki jest jedynym germańskim, który ma mieć to słowo zapożyczone z łaciny a nie z języka słowiańskiego jak niemiecki,..hm?

      Zprowokowany said, on 7 Luty 2014 at 21:56
      (…)
      Etymology
      In modern English, as in other Germanic languages, the plough was traditionally known by other names, e.g. Old English sulh, Old High German medela, geiza, huohili, and Old Norse arðr (Swedish årder), all presumably referring to the scratch plough (ard).

      The current word plough comes from Old Norse plógr, and therefore Germanic, but it appears relatively late (it is not attested in Gothic), and is thought to be a loanword from one of the north Italic languages. Words with the same root appeared with related meanings: in Raetic plaumorati “wheeled heavy plough” (Pliny), and in Latin plaustrum “farm cart”, plōstrum, plōstellum “cart”, and plōxenum, plōximum “cart box”.[1][2] The word must have originally referred to the wheeled heavy plough, which was known in Roman northwestern Europe by the 5th century a.d.[3]

      P.S.
      Inne gockie słowniki:
      http://www.lexilogos.com/english/gothic_dictionary.htm
      …..
      I coś mi jeszcze przyszło do głowy:
      Arjan – Arian/Aria – Oracz… Orka, pług, koń, wół, koło – Indo-Europejska/Słowiańska Cywilizacja. Oraczy..

      …..

      Teraz myślę raczej o oR+L”a(c)H… Nie mogę teraz znaleźć tego językoznawcy i tego co on pisał o mieszaninie odnajdywanej w j. gockim… ale pewno poszukam, bo już dawno miałem to zrobić… O kronikach nic nie wiem, to i o nich nic nie piszę, ale języki lubię, więc lepiej uważaj…

      • To jedno zdanie tak doskonale podsumowuje wszystkich teutonofili/skandynawofili, żeby nie używać niepoprawnego germanofil:

        The current word plough comes from Old Norse plógr, and therefore Germanic, but it appears relatively late (it is not attested in Gothic), and is thought to be a loanword from one of the north Italic languages.

        Jak wół stoi Słowiańskie ‚pług’ i to w ‚staro-nordyckim’ (obojętnie co to niby jest) ale oni napiszą ‚a zatem germańskie’… no ręce opadają.

        • Sława MK, ale nadal nie widzę aby Panowie z „histmaglu” pokazali gdzie i jaki to jest język starogermański. Około 1 mln euro za Peło niemieckie dziedzictwo kulturowe ” Nasi tu byli” przeznacza na propagandę, ale Putin im przeszkadza – oficjalna wersja- nie żebym schlebiał Kremlicie.- nie oficjalna działają wspólnie, stąd bardzo rozgoryczony był prezydent Niemiec i kanclerz, jak posłanka PiS wymusiła działania unijne na zabezpieczenie się przed propagandą kremlowską patrz za Odry.

    • Żebyś nie nudził się i innym do zabawy trochę więcej „gockich” słów. Wystarczy porównać np tylko te „gockie” słowa zaczynające się dźwiękiem zapisywanym znakiem a, z ich odpowiednikami słowiańskimi, by dojść do wniosku, że Prawo Brugmanna wskazuje na to, że postacie słowiańskie ciągle z dźwiękiem zapisywanym znakiem o, są starsze niż postacie „gockie”. Tak samo jest z innymi słowami „gockimi”, gdzie występuje np. dźwięk zapisywany znakiem (przesuwka niemiecka), który był wcześniej (w tzw. PIE = Pra-Słowiańśkim) i jest nadal w j. słowiańskim wymawiany jako D,  patrz:

      http://bialczynski.pl/2014/01/22/gora-body-w-harzykowskich-gorach-hexentanzplatz-gora-tancujacych-czarownic-w-gorach-harz/#comment-13827

      Zprowokowany 9 lutego 2014 o 23:09
      Inne ciekawe wyrazy w j. gockim, wzięte z tego samego źródła:
      http://web.archive.org/web/20100416081032/http://etymological.fw.hu/Gothic.htm

      Czyż nie brzmi to bardzo niepokojąco? Jak to się stało, że ci potężni Geci/Goci zapożyczyli tyle słownictwa od tych prymitywnych Słowian, których zresztą nigdzie nie było, bo siedzieli po bagnach i lasach Prypeci? Kiedy oni ci Geci/Goci zapożyczyli sobie to słowiańskie słownictwo? A co z innymi Germanami, którzy nie mieli z Getami/Gotami kontaktu, no bo chyba „Anglicy” nie mieli, to skąd mieli słowo mece – miecz, chyba nie od super germańskich „wikingów”? 🙂

      atta [akin to Rus otets] : father (ojciec)
      augo (Crim. oeghe) [akin to Eng eye] : eye. (oko)
      aurts (*) [b. fr. Lat hortus] : garden. Deriv. aurtja, gardener. Comp. aurtigards, orchard (orgard/ogród?)
      auso [akin to Eng ear] : ear (ucho)
      awis (*) [akin to Eng ewe] : ewe. Deriv. awethi shepherd, awistr sheep-pen (owca)
      baidjan [akin to Eng bid] : force (bić?)
      bindan [akin to Eng bind] : bind. Deriv. bandi fetters, bandja captive (bindać/biązać/wiązać)
      boka [akin to Eng beech] : beech. Deriv. bok (*) letter, boka document, bokos book (buk)
      fadar [akin to Eng father] : father. Deriv. fadrein parents, fadreins tribe (tata)
      hairto [akin to Eng heart] : heart. Deriv. hairtei (serce)
      hoha [akin to Rus soha, ploughshare] : plough (soha/pług)
      hweits [akin to Eng white] : white. Deriv. hwaiteis wheat, hweitjan (beits/biełyj/biały) (SWieCi)
      iddja [akin to Lat ire, Rus idti, to go] : went (idź)
      Kreks [b. fr. Lat Graecus] : Greek
      laufs (pl. laubos) [akin to Eng leaf] : leaf (liść)
      liudan [akin to Ger Leute, Rus ljudi, people] : grow. Deriv. laudi form, lauths (*) big, ludja (ludzie)!!!
      maudjan [akin to Rus mysliti, think] : remember. Deriv. maudei (myśleć)
      mekeis (meki) (Crim. mycha) [akin to OEng mece] : sword (miecz)!!!
      milith [akin to Lat mel] : honey (miód)
      miluks [akin to Eng milk] : milk (mleko)
      mimz (Crim. menus) [akin to Rus mjaso] : meat (mięso)
      nahts [akin to Eng night] : night. (noc)
      namo [akin to Eng name] : name. Deriv. namnjan (imię)
      nethla [akin to Eng needle] : needle (igła)
      niuhsjan (*) [akin to Rus njuhati, sniff] : spy. Deriv. niuhseins (niuchać, węszyć)
      plinsjan [b. fr. Sla plesati] : dance (pląsać)
      qistjan [Ger quetschen] : crush, destroy (kruszyć)
      qius (qiwai, qiwis) [akin to Rus zhivoj] : alive. Deriv. qiujan, qiunan (żywy)
      qramms (*) [akin to Rus grjazny] : muddy, wet. Deriv. qrammitha (grzęznąć)
      saian (saijan) [akin to Eng sow] : sow. Deriv. saiths (seths) (*) seed (siać)
      siujan [akin to Eng sew] : sew (szyć)
      slawan [akin to Rus Slav] : be silent. Comp. anaslawan be silent, gaslawan be silent (sława/sławić)!!!
      slepan (Crim. schlipen) [akin to Eng sleep] : sleep (spać)
      smakka [akin to Rus smokva] : fig. Comp. smakkabagms fig tree ???
      snaiws [akin to Eng snow] : snow (śnieg)
      speiwan (spewan) [akin to Eng spew] : spew (splunąć)
      stairo [akin to Eng stare, Lat sterilis] : infertile woman (stara/starka)
      standan [akin to Eng stand] : stand. Deriv. stass (stać)
      stols (Crim. stul) [akin to Eng stool] : stool, chair (stół/stołek)
      sunno (Crim. sune) [akin to Eng sun] : sun (sunce/słońce)
      sunus [akin to Eng son] : son (synuś/syn)
      swaihra [akin to Ger Schwieger-] : in-law (świekra)
      swein [akin to Eng swine] : pig (świnia)
      swes [akin to swa] : his own (swój)
      swiglon [akin to OEng swegl, song] : whistle. Deriv. swiglja whistler (świergolić)
      swinths [akin to Eng sound] : strong. Deriv. swinthi strength (święty/silny?)
      swistar (Crim. schwister) [akin to Eng sister] : sister (siostra)
      tairan (*) [akin to Eng tear] : tear. Deriv. taura (*) tear, taurnan (drzeć/potargać, targować)
      tamjan (*) [akin to Eng tame, Ger ziemen, fit] : tame (tama, tamować)
      thahan [akin to Lat tacere, Icl thegja] : be silent. Deriv. thahains (cicho/cichnąć)
      theihwo [akin to Rus tucha, wet cloud] : thunder ???

      thiuda [akin to Eng Dutch] : people, thai thiudo heathens, fauramathleis thiudos caretaker of the land. Comp. Gutthiuda Gothic people, thiudangardi kingdom, thiudanon rule, thiudans king, thiudinassus kingdom, thiudisko heathen, unthiuda non-people (ludzie)

      urus (*) (VC) [akin to Ger Auer- in Auerochs] : bison (tur)
      waian [akin to Ger wehen] : blow (wiać)
      waibjan [akin to Eng weave] : wind (wić)
      wainon [akin to Ger weinen] : weep. Deriv. wainjan weep (łkać/wyć)
      waljan [akin to Ger wahlen] : choose. Deriv. walis chosen (woleć/wybrać)
      wato (pl. dat. watnam) [akin to Eng water] : water (woda)
      weihan [akin to Lat vincere, win] : fight. Deriv. waihjo (wojować/walczyć)
      wein (Crim. win-) [akin to Eng wine] : wine (wino)

      weison (*) [akin to Eng wise and wit] : visit. Deriv. waitei god knows, weis (*) wise, weitan (*) see, wis calm at sea, wiss (*) known, certainly, wissei (*) knowing, wita (*) knower, witains (*) observation, witan look, know, witi (*) knowledge, witodeigo right, witoth law, witubni acknowledgement. Comp. atwitains observation, recognition, drauhtiwitoth battle, fairweit (*) curiosity, fraweit revenge, fraweitan avenge, fraweitands avenger, fraweitjan spy around, fraweitl play, fullaweis perfect, fullaweisjan convince, fullawita perfect, gafullaweisjan announce, galiugaweitwods false witness, gaweison visit, hindarweis deceitful, hindarweisei trick, idweit curse, idweitjan curse, inweitan beg, inwitoths legal, mithwiss (*) aware, mithwissei conscience, unfaurweis unthinking, unhindarweis unfeigned, unweis ignorant, unwiss unknown, uncertain, unwita idiot, unwitands not knowing, unwiti stupidity, weitwodei eyewitness, weitwodeins witness, weitwodi witness, weitwoditha testimony, weitwodjan confess, weitwods witness, witodafasteis jurist, witodalaisareis jurist, witodalaus lawless (wiedza/wiedzieć)

      wida (*) [akin to Eng withy] : bond. Deriv. widan (wiązać)
      widuwo (widowo) [akin to Eng widow] : widow. (wdowa) Deriv. widuwairna orphaned (owdowiała)
      wilja [akin to Eng will] : will. Deriv. waila well, wiljei willingness, wiljan will, wiljis (wola)
      withon [akin to Skt vyathate, sway] : shake (witać)
      wopjan [akin to Eng weep] : cry out (wyć/wykrzykiwać)
      wulfs [akin to Eng wolf] : wolf (wilk)
      wulla [akin to Eng wool] : wool (wełna)

      (*) = assumed or reconstructed Gothic word

      Scholars (among them J. L. L. Tolkien) tried to “revive” the Gothic language by adding new words to the Gothic vocabulary. This I could find acceptable as far as existing words were used to construct a new form or a new compound On the other hand, I deliberately omitted words that have never been shown to exist in Gothic.

      P.S.
      Coś mało jest w ogóle słowników z j. gockim… Tu jest jeden ze staro angielskim więc tłumaczenia mogąbyć ciekawe… Sądząc po mieczu i innych słowach…

      http://books.google.co.uk/books?id=VBsJAAAAQAAJ&printsec=frontcover&redir_esc=y#v=onepage&q&f=false

      • W rzeczy samej te słowa wyglądają jakby jakiś łaciński/teutoński niemota ze słuchu zaadoptował słowiański język i w ten sposób wyszło mu coś wyjątkowo koślawego, ni to pies ni wydra… Wiemy przecież doskonale jak bardzo oni są w stanie przekręcić słowiańskie dźwięki typu Ślężanie – Silingi.

    • czaszki przedstawicieli kultury wielbarskiej, przeworskiej, czerniachowskiej są bardzo podobne do czaszek Słowian, tak samo godoli czyli godoć( godoci- goci, czyli rozmowni) do dzisiaj w Polsce mowe okresla się w gwarze jako godka;)

  39. Panie Web, czy mógłby Pan uściślić swoja tezę, bo jest ona dla mnie niejasna. Uważa Pan, że cała biblia gocka (Wulfilii) jest powstałym na zamówienie falsyfikatem czy też ma Pan wątpliwości tylko do do VI wiecznego pochodzenia jednego z jej egzemplarzy tzw. Codexu Argenteus?

  40. Bardzo dobry wpis!!! Upowszechnię go u siebie. Jedna uwaga.

    Zosia dawno temu pewno w 2013, gdzieś w okolicach „lukrecjowej Lanckorony”, ale raczej później niż wcześniej, wspomniała o znanym językoznawcy z USA, żydowskiego pochodzenia, którego nazwiska niestety już nie pamiętam. On w latach 30 ubiegłego wieku przebadał język gocki, jego gramatykę, itd, na podstawie różnych źródeł nie tylko tzw. Srebrnej Biblii. Tymi źródłami były także komentarze „Skeireins”, i inne pisma, które dotyczyły praw, jakie obowiązywały we wczesnym państwie Franków, czy jakoś tak, nie pamiętam już.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Skeireins

    https://lrc.la.utexas.edu/eieol/gotol/80

    http://www.ub.uu.se/digitalAssets/592/c_592194-l_1-k_snaedal-gothic-language-eng.pdf

    Pisałem o tym swego czasu sporo, bo jego wnioski były mniej więcej takie, że gramatyka Srebrnej Biblii, itp jest wzorowana na greckiej, a dodatkowo znajduje się tam wiele słów… pochodzenia arabskiego!!!

    Tu niestety nie ma o nim wzmianki:

    http://www.academia.edu/4142975/The_Gothic_Bible_Studies_in_20th_Century_US

    Można poszukać np. tu:

    http://linguistlist.org/pubs/books/get-book.cfm?BookID=57229

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *