Dziesięciolecie Słowian

Rok 2019 będzie rokiem Słowian – gdzieś przeczytałem w Sieci. Nie wiem czy to internetowe proroctwo spełni się choć w części. Poza tym nie przywiązuję wagi do magii dat – w procesach dziejowych są one zazwyczaj mniej czy bardziej ważnymi przystankami. Same z siebie nie zmieniają traktów ludzkich losów. Ważniejsze są ciągi wydarzeń, które kształtują ogląd człowieczej rzeczywistości.

Rok 2019 będzie niewątpliwie kolejnym z ciągu lat budzenia się słowiańskiej samoświadomości. Na ile ważnym, by po wiekach przypisywać mu szczególne znaczenie? Tego nikt nie wie. Moim zdaniem, taki rok był o dziesięciolecie wcześniej. W listopadzie 2009 r. opublikowana została praca międzynarodowego zespołu genetyków „Separating the post-Glacial coancestry of European and Asian Y chromosomes within haplogroup R1a”. Grupą specjalistów kierował profesor amerykańskiego uniwersytetu Stanford Peter A. Underhill. Naukowcy zbadali czas i miejsce powstania różnych mutacji hapolgrupy męskiej R1a. Posiada ją niemal 57 proc. współczesnych Polaków. Natomiast zainicjowane już w latach 80-tych XX w. badania – zapoczątkowane przez włoskiego naukowca Lucę Cavalli Sforzę, który również był profesorem genetyki na Stanford University – wskazały na bliski związek między haplogrupami męskimi (Y-DNA) a językami. Potwierdzono w ich toku, że języki słowiańskie oraz indo-irańskie są z reguły używane przez nosicieli haplogrupy R1a. Z kolei inny włoski badacz Mario Alinei, profesor lingwistyki uniwersytetu w holenderskim Utrechcie na początku obecnego wieku sformułował teorię o ciągłości języków europejskich od paleolitu w oparciu o powstałą wówczas pulę genową. Umieścił wyodrębnianie się Słowian od 7 tys. p.n.e. na terenie Bałkanów i Europy Środkowej. Dzięki tym ustaleniom, Underhill mógł nie tylko wskazywać wiek i miejsce powstania poszczególnych rodów genetycznych, ale także ich powiązania etniczne. Genetycy wykorzystali w tym opracowaniu teorię koalescencji, która pozwala określić, w jaki sposób warianty genowe pobrane z populacji mogły pochodzić od wspólnego przodka. Ustala się najczęściej ten czas wyodrębnienia praprzodka w tysiącach lat przed naszymi czasami – KYA. Przy tym pierwszym badaniu zespołu Underhilla określono precyzję takiej daty na ok. 4 tys. lat (±4.1 KYA). Pięć lat później zespół prowadzony przez tego samego badacza zmniejszył tę tolerancję do ok. 1 tys. lat. Jednak ta zmiana (będąca skutkiem szybko rozwijających się metod badań genetycznych) nie wpłynęła na główny wydźwięk wniosków Underhilla. W przywołanej pracy napisał: „… the R1a1a* diversity declines toward Europe where its maximum diversity and coalescent times of 11.2 KYA are observed in Poland, Slovakia and Crete”, czyli różnorodność R1a1a* maksymalną, a czas koalescencji (wyodrębnienia się) wynoszący 11,2 KYA, obserwuje się w Polsce, na Słowacji i na Krecie. Znaczyło to, że najpóźniej 7 tys. lat temu przodkowie 57 proc. dzisiejszych Polaków żyli w Polsce, Słowacji i… na Krecie. Z kolei najbardziej charakterystyczną dla Polaków mutację tej haplogrupy o symbolu R1a1a7 umieszczono najpóźniej 6,6 tys. lat temu na ziemiach polskich, sugerując nawet jako czas i miejsce kulturę świderską: The highest regional date of 10.7±4.1 KYA among Polish R1a1a7 carriers falls into the period of recolonization of this region by Mesolithic (Swiderian and subsequent cultures) settlers. Genetycy dodali też „… the subhaplogroup R1a1a7-M458 frequency peaks among Slavic and Finno-Ugric peoples”. Przy czym „Finno-Ugric peoples” ogranicza się do jednego narodu z tej grupy językowej – Węgrów, którzy dopiero w Średniowieczu zatracili swój słowiański język na rzecz madziarskiego i stanowią wyjątek od reguły Cavalli Sforzy.

Wyparcie przez niewidzenie

Wyniki zespołu Underhilla powinny były wstrząsnąć światem polskich historyków i archeologów. Co najmniej od 2009 r. powinni oni przystąpić do sprawdzania słuszności teorii o pojawieniu się Słowian w Europie Środkowej dopiero w 6 w. n.e. Tymczasem większość z nich nie zauważyła w ogóle prac genetyków i lingwistów z najlepszych ośrodków akademickich świata. Nie odnieśli się do nich nawet, kiedy kolejni paleolingwiści wyznaczali powstanie Słowian nad Dunajem i Wisłą na tysiące lat przez naszą erą, a genetycy zaczęli rozpoznawać szczątki kopalne z R1a na tym terenie od 3 tysiąclecia p.n.e. Nadal naśmiewali się z tych polskich naukowców, którzy niezależnie od ustaleń specjalistów z Zachodu widzieli Słowiańszczyznę na ziemiach polskich tysiące lat przed Średniowieczem. O metodach deprecjonowania rzetelnych badań mogliby wiele powiedzieć tacy nasi naukowcy jak Witold Mańczak czy Janusz Piontek lub ostatnio Mariusz Kowalski. Bo zamiast pisać prace, uwzględniające niewątpliwy dorobek wielu z nich, lecz wzbogacone o nowe perspektywy jakie daje współczesna nauka, postanowili okopać się na symbolicznych bagnach Prypeci, z których rzekomo w 6 w. n.e. Słowianie wypełzli, by zająć w Europie miejsce po dzielnych Germanach.

Turbosłowiańska zaraza

W dobie Internetu nie sposób jednak zatrzymać rozwoju wiedzy poprzez dogmaty ambony i uczelnianej katedry. Prędzej czy później do ogólnodostępnych w Sieci wyników badań musieli dorwać się ci Polacy, których zainteresowania historią nie skończyły się na znudzeniu wykuwaniem dat w liceum. Zaczęli też czytać online nie wznawiane dociekania innych naukowców sprzed lat i studiować stare kroniki, które „elita” uniwersytecka zepchnęła do legendarnych albo nacjonalistycznych. Powszechnie zaczęło budzić się zwątpienie w prawdomówność „elit”. Narodziło się „turbosłowiaństwo”, czyli nic innego jak oddolny ruch na rzecz odkłamywania dziejów narodu. Ma ono różnych przedstawicieli. Od całkiem powierzchownych amatorów do krytycznych badaczy takich, jak część akademików i intelektualistów. Wśród tych ostatnich należy podkreślić wytrwałą działalność Czesława Białczyńskiego. 13 grudnia przedstawił on wykład „jAk SŁOWO CIAŁEM SIĘ STAŁO”. Opisał m.in. sposób dyskursu naukowego przyjęty przez obóz bagien Prypeci, jako niemerytoryczny atak na „Turbosłowian”, którzy „stali się oto przedmiotem zbiorowej drwiny, hejtu na niesłychaną skalę, obrzydliwych napaści internetowych, prasowych, telewizyjnych, radiowych. Biorą w tym udział nie tylko grupki anonimowych hejterów, ale wielkie magazyny niemieckie jak Newsweek, dzienniki jak Gazeta Wyborcza, portale o wielomilionowych dziennych odsłonach jak Wirtualna Polska, Interia, a także niestety media chrześcijańskie, jak Polonia Christiana PCh24.pl, czy Histmag. pl. Biorą w tym udział czołowi publicyści i komentatorzy, na przykład Telewizji TRWAM. Media te rozpuszczają języki i bez skrępowania używają SŁOWA jako Mowy Nienawiści przeciw masowemu ruchowi Polaków, przeciw tym wszystkim którzy stali się motorem rozpowszechniania wiedzy, którzy są tylko osobami relacjonującymi na bieżąco odkrycia naukowe ze świata, na temat dziejów Słowian i Polaków, na temat starożytnego pochodzenia Słowiańszczyzny. Tych ludzi nazywa się pogardliwie Turbosłowianami i opluwa się ich bez skrępowania, obrzuca negatywnymi epitetami w skali masowej. Niestety włącza się w tę nagonkę środowisko naukowe. Tymczasem to naukowcy, ale z Harvardu i Stanford w Stanach Zjednoczonych twierdzą, że Słowianie są nad Odrą i Wisłą od 10.000 lat – to są czołowe uniwersytety rankingu światowego”. Jednak nie tylko takie propagandowe działania zostały użyte w obronie archaicznych dogmatów. Profesor geografii historycznej z Polskiej Akademii Nauk, Mariusz Kowalski napisał książkę „Ariowie Słowianie Polacy. Pradawne dziedzictwo Międzymorza”. Jej fragment opublikowany w prasie został zaatakowany przez internetowych obrońców prypeckich bagien. Profesor tak opisał metody zastosowane wobec niego: „chcą walczyć z prawdziwym i wyimaginowanym ‚turbolechityzmem’ wszystkimi możliwymi metodami i we wszystkich dostępnych miejscach, kreując się na autorytety w tej dziedzinie. Myślę tu przede wszystkim o dwóch anonimowych blogach: ‚Sigillum Authenticum’ i ‚Se czytam…’. Zamieszczone tam amatorskie recenzje moich publikacji stały się głównymi argumentami postów zamieszczanych na Facebooku pod informacjami o moich wystąpieniach. Milczeniem pominę język wielu tych postów. Mimo wszystko podjąłem wyzwanie, starając się tam dyskutować, używając merytorycznych argumentów. Czasami chyba skutkowało, ale na placu boju pozostali najbardziej zagorzali zwolennicy mojej ‚turbolechickości’. Dodatkowo organizatorzy zasypani zostali gradem e-maili protestacyjnych. Głównym ich argumentem były linki do wspomnianych blogów […]. Czy kierownicy tych jednostek powinni brać te argumenty pod uwagę? Nie wiem, ale na ich miejscu też nabrałbym jakichś podejrzeń. Bo może ten Kowalski jest rzeczywiście obłąkanym… „. Efektem takich działań było m.in. przeniesienie wykładu Kowalskiego w Lublinie. Autor jednego z „prypeciarskich” blogów, zaprzeczając, że problemy profesora wynikają z takiego hejtu, jednocześnie przyznaje: „Prawdą natomiast jest, że interweniowałem w sprawie Pana wykładu na UMCS-ie u organizatorów „Dni Ziemi”. Zrobiłem to wyłącznie dlatego, że Pana wystąpienie było przeznaczone dla uczniów gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych. Uznałem, że to już przesada, by głosić swoje nienaukowe hipotezy wśród dzieci, w dodatku pod płaszczykiem instytucji naukowej i szkoły wyższej. Muszę jednak Pana Profesora zmartwić, bowiem organizatorzy sceptycznie podeszli do moich argumentów, twierdząc, że są mało wiarygodne bo jestem… osobą anonimową. Z jakichś nieznanych mi powodów, jednak Pana wykład przeniesiono. Dlaczego? Nie wiem. Moim zdaniem dobrze się stało”. Mamy więc otwarte przyznanie się do stosowania mechanizmów krępowania dyskusji naukowej, czyli zaprzeczaniu podstawowemu wymogowi dochodzenia do wiedzy i jej upowszechniania. Jednocześnie na wspomnianych przez Białczyńskiego i Kowalskiego stronach www dyskusje są cenzurowane tak, by usuwać argumenty przeciwników, a przy braku własnych kontrargumentów używać stwierdzeń pozamerytorycznych, ośmieszających. „Prypeciarze” chwytają się nawet czysto politycznych oskarżeń. Takim popisem było sympozjum zorganizowane przez Uniwersytet Jagielloński, podczas którego osoby posługujące się genetyką w dociekaniu historii oskarżono o rasizm i wzywano do zwalczania ich „antypaństwowych” poglądów.

Tonący stosu się chwyta

Co oznacza stosowanie takich pozanaukowych metod walki ze zmianą obrazu Słowiańszczyzny i jednocześnie dziejów polskich? Moim zdaniem, całkowitą bezradność intelektualną w obronie własnych dogmatów. Świadomość ta jednak opornie dociera do wspomnianych kręgów akademickich głównego nurtu. Chociaż widać już pęknięcia w tym środowisku. 8 grudnia TVP Historia wyemitowała odcinek z cyklu „Spór o Historię” pt. „Pochodzenie Słowian”. Gośćmi byli prof. Władysław Duczko, prof. Marek Barański i Bogusław Dębek – nauczyciel historii, który jest autorem książki „Słowiańskie dzieje”. Profesorowie po mocnym wstępie zaczęli mylić się w zeznaniach. Najpierw twierdzili, że na podstawie różnych artefaktów archeologicznych (a raczej ich braku) podczas „pustki osadniczej” nastąpiła wymiana ludności (choć już nie całkowita) na terenach dzisiejszej Polski, a później, że garnki nie mówią i nie można stwierdzić w jakim języku gadała ludność, która je wykonała. Dotychczas twierdzono, że garnki gadają po germańsku lub celtycku. Co prawda w sprawie genetyki padło stwierdzenie, że nie można na niej polegać, bo było ciałopalenie. Jednak już tego, że genetyk do rekonstrukcji dziejów rodów ludzkich nie potrzebuje próbek kopalnych (z kości) nikt nie wspomniał.

Rok 2019 nie będzie rokiem „prypeciarzy”. To dla mnie pewne. Na tyle oczywiste, że wszelkie tezy o pojawieniu się Słowian w Europie Środkowej w połowie 1 tys. n.e. uznaję za nienaukowe. Jako takie, będę w tym nadchodzącym roku uważał je za szkodliwe dla rozwoju wiedzy w ogóle i tożsamości narodowej szczególnie. Nasz blog będzie płaszczyzną wymiany poglądów, które dają się potwierdzić metodami nowoczesnej nauki. Inne opinie nie będą dopuszczane – mają swoje poletka propagandowe. My zaś między Turbosłowianami będziemy rozwijali nasze płaszczyzny dochodzenia prawdziwej wiedzy.

Fot. pixabay.com

Jeśli masz ochotę – zapisz się na nasz newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 58

  1. Witam
    „Metody nowoczesnej nauki” to akurat nie jest najlepszy pomysł aby cokolwiek potwierdzić Dlaczego? Dlatego że współczesna wiedza i nauka rozwinęła się na religijnej paranoi 6-cijan ubiegłych wieków Przecież to wszystko za co się wzięli i próbowali wyjaśnić opierało się na ich domysłach na tym że „im się tylko tak wydawało” Weźmy posągi Słowian Żaden nie wyobraża bóstwa czy boga ! Natomiast każda z figur odnosi się do nadciągającego ze wskazanej przez figurę strony – frontu atmosferycznego I tak opis Weles-a wskazywał fronty wiatry nadciągające z północnego zachodu To nie wszystko Skorelowane z określonym dniem pojawienia się pozwalało przewidzieć pogodę na najbliższe miesiące (a co za tym idzie planować siew czy zbiory) Tak jest i dzisiaj (nietypowy wygląd chmur w listopadzie zapowiadał nawałnicę zimową po Nowym Roku Front za frontem) Słowianie byli i są praktyczni Kiedy „obcy” się zorientowali że chłop Słowian jest mądrzejszy od ich bożka – kazali zniszczyć figury Kiedy dokładniej przyjrzeli sie Kulturze Słowian wpadli w popłoch i panikę Odwiedzający RudaWeb powinni się chociaż zastanowić co takiego znaleziono że przeraził się tym cały 6-cijański Świat Boją się tego do dziś prawda? Pozdrawiam

  2. Wspaniała pracę Panie i Panowie wykonujecie na rzecz Słowian i Polaków i wielka chwała wam za to. Problem jednak w tym, że Słowianie w większości przegrali z innymi ludami Europy rzecz najważniejszą – wiedzę techniczną, która decyduję o sile narodów. Rosjanie coś tam jeszcze próbują ale nie dadzą rady. Obecne rozważania o Slowiańszczyźnie to już w dyskusje nad rozlanym mlekiem, nic nie zmienią. Słowianie przegrali i stali się Slave’sami. Taki stan już został zafiksowany na tysiąclecia

    • Coś to rozlane Mliko skwaśniałe jest 🙂 jakby, nie szkodzi… bo ja lubię kwaśne mleko (zwłaszcza z młodymi ziemniaczkami, jajeczkiem sadzonym i mizerią 🙂 i ogólnie nabiałowy jestem (nie ma to jak własny twaróg) jak większość PoLachów, więc ten tego Mliko nie powiem nic brzydko… Nie chce mi się odpisywać tutaj na podobne nieuprawnione/bzdurne tezy typu „Słowianie w większości przegrali z innymi ludami Europy rzecz najważniejszą – wiedzę techniczną, która decyduję o sile narodów” oraz jej dalsze „twórcze” rozwijanie pt. „Słowianie przegrali i stali się Slave’sami. Taki stan już został zafiksowany na tysiąclecia”. Gdybyś zadał sobie Mliko choć trochę trudu, to byś i na tej stronie i na wielu innych odnalazł zgoła inną odpowiedź na swoją wyświechtaną i przestarzałą kossiniacko-godłowsko-parczewską tezę którą już pokrył kurz i która jest równie aktualna jak ta gdzie ziemia jest płaska i opiera się na 4 wielkich słoniach a one stoją na wielgachnym żółwiu co pływa we wszechoceanie. Proponowałbym więcej wkładu twojej własnej pracy i przemyśleń zamiast czytania i cytowania zakurzonych prusackich ksiąg rodem z XIX wieku. Nigdy nikogo nie skreślam na początku, więc nie zakładam absolutnie w tym momencie, że jesteś kolejnym korpo-kopro-watykańskim botem z syfilikum-analikum czy innego hitlermagu:) . Pozdrawiam. RW

      • nie obraź się ale przeczytaj jeszcze raz mój post i postaraj się go zrozumieć, teraz odpowiedziałeś nie na temat 🙂 p.s. kiedyś, kiedy mliko lane było do szklanych butelek prosto z kanki, podobnie lubiłem skwaszone, teraz niestety takiego mlika nie ma

  3. Co się dzieje? Kolejny dzień odwilży?
    TVP Historia znów to robi.
    25 grudnia puszczają program „Megality. Historia sprzed 5500 lat”. Program o kulturze pucharów lejkowatych. Oglądasz i czekasz, kiedy i ile razy powiedzą, że ta kultura nie ma nic wspólnego z Polakami. A tu nic z tego. Myślisz sobie, że zostawią to sobie na koniec programu, a tu znów nic z tego, a nawet gorzej (lepiej). „To kulturowy ślad, który po sobie zostawiliśmy” i warto to nagłaśniać na cały świat.
    Kultura pucharów lejkowatych.
    Nawet na RUDAWEB mało osób odważyło by się to powiedzieć.

  4. @A.Leszczyński. Panie Adrianie, nie rozumiem pańskich utyskiwań. To jest proces, który na pewno wzmoże opór szalbierzy kossinowskich. Padły bardzo ważne zdania i one pozostaną w świadomości odbiorców. Jest to zupełnie co innego niż wynikało z sabatu czarownic organizowanego w czerwcu br. przez dział promocji Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie np. to co mówię zostało określone jako niebezpieczne, ponieważ „podważa zaufanie do środowiska naukowego”. Oczywiście, że „środowisko naukowe” jest tam rozumiane jako lokalny grajdołek wyryty przez godłowszczyznę. To, że czołowe z pierwszej trójki światowego rankingu uczelnie mówią co innego niż kossinowskie przesłanie, jakoś do UJ jeszcze nie dotarło. Myślę jednak, że i tam w końcu dotrze. Róbmy swoje. Pana praca jest doceniana

  5. Załóżmy że władza w państwach przedpiastowskich miała harakter egalitarny ,gdzie przedstawiciele poszczególnych części składowych spotykali się w jakimś świętym miejscu i ustalali ,,politykę ,, do następnego spotkania .Czy pieniądzem w takim państwie było by złoto czy srebro ? niemające większej przydatności w życiu codziennym .Czy było by nim żelazo ? Pozwalające się obronić czy pozyskać żywność .Mamy skarb grzywien siekieropodobnych z Krakowa ,mamy grupę Tornow-Klenica gdzie mowa jest o państwowości zorganizowanej od dołu ,w której widzi się ciągłość od kultury przeworskiej. Takie państwo nie miało by ośrodka władzy, nie wybudowało by żadnego pałacu ani
    nic innego co nie służyło by całej społeczności ….dla archeologa mało uchwytne .Wybudowanie grodu to nie łatwe przeciewzięcie …jak stwierdzili inżynierowie budujący ostatnio autostrady budownictwo łużyckie jak i przeworskie nie było chaotyczne ,stosowano jednakowe miary ,tam zdaje się był stosunek 3 do 4 szerokości do długości …czyżby wyznaczanie kąta prostego przy pomocy twierdzenia Pitagorasa? . Czy w czasach kultury łużyckiej pieniądzem nie było to co najcenniejsze? …. pierścienie z brązu

    • „P. Suchowska w przywoływanej pracy zauważa: „W drugim tysiącleciu p.n.e. wśród ludności Europy środkowej jak i strefy egejskiej zaobserwowano wyraźną koncentrację bogactw, istotny potencjał demograficzny, społecznopolityczną kontrolę struktury osadniczej oraz rozwinięte kontakty dalekosiężne, co wskazuje na znaczny stopień rozwarstwienia społecznego oraz zaawansowania procesów zmierzających do rozwoju gospodarczego i do wykształcenia się politycznych organizacji o ponadlokalnym charakterze…”. Poznańska archeolog nazywa te organizmy „państwami archaicznymi typu zdecentralizowanego”. Jaki mógł być zasięg tego tworu państwowego, z którego wyszły hufce Lachajów na podbój południowych Bałkanów? Cenne będzie zbadanie zwartych obszarów występowania wspólnej dla tej państwowości waluty. W Europie Środkowej między 2000 a 1600 p.n.e. stosowano w tym celu obręcze brązowe, zamiast sztabek znanych z basenu Morza Śródziemnego”.
      Więcej: http://rudaweb.pl/index.php/2018/01/19/greckie-kolonie-lechitow/.
      Ponadto: „Pierwsza mennica odkryta w Polsce była znacznie starsza niż obecna nazwa naszego kraju. Jednak znajdowała się na terenie dzisiejszego Krakowa, czyli w historycznej stolicy Polaków. Wybijane przez nią pieniądze służyły władcom, kupcom, rzemieślnikom i rolnikom na ponad tysiąc lat przed Mieszkiem I”.
      Szerzej: http://rudaweb.pl/index.php/2016/11/15/monety-z-krakowa-na-statkach-wenedow-przed-nasza-era/ .

      • Obręcze brązowe to jednak czasy przedłużyckie …..słyszałem że dzwonią ale w którym kościele to już nie miałem pojęcia 🙂 to nawet współgra z ogólnym obrazem …pieniądz w organizmach zorganizowanych przez elity ,tam gdzie podatki trza płacić (unietycka , ,,związek lugujski ,,? ,,książę siedziacy w Wiślech,, …odejście od pieniądza tam gdzie powrót do ludowładztwa …w grodziskach łużyckiej raczej nie ma pałaców a chyba nikt nie watpi że byli dobrze zorganizowani 🙂 łużycki gród w Witowie trwał przez cały czas istnienia tej kultury ….a w okolicy prawie każda kultura coś po sobie zostawiła …od pierwszych rolników po średniowiecze .Tak obręcze brązowe jak i grzywny siekieropodobne to pieniądze przystosowane do tej samej ,,sakiewki,, …..rzemienia 🙂 …ten sam zamysł twórczy

    • A polskie miasta? a jurajskie Zamki? Ile domków rozpadło się w pył?? Jak pisze Wandaluzja, to takie pałace były. Tylko, że takie pałace, to 2500 p.n.e inaczej zmierzch Antlatis. A może AntówTysięcy? Po polsku na tysiąc mówi się także Tysiak, Antlantysiak. Atleta. jak, to w Księdze Popiołów jest opisany zwyczaj Dożynków. Przybywali Gladiatorzy (Gladia Tor? A może Gładki Tor/Tur, ktoś kto dobrze walczy idzie mu dość prosto i odcina prąd :)) i odbywały się Dożynki z Mordami ze Świętych Ziem. Czemu nie ma na to kronik i źródeł? Prawdopodobnie były, tylko, że w formie jaką zakazano i spalono.

  6. @ A. Leszczyński.
    Odsyłam do komentarza PWRLS. Program był nagrywany, a następnie zmontowany z półtoragodzinnej dyskusji. Dwie trzecie debaty nie znalazło się w audycji (między innymi prezentowane przeze mnie dane genetyki populacyjnej, badania prof. Mańczaka, …). Podobnie nie ma tu całego szeregu wypowiedzi, które świadczą o przyjęciu przez Wł. Duczkę i M. Barańskiego założenia autochtonicznego. Adrianie, nie zamierzam kpić z prof. Duczki, ani go „orać dość brutalnie”. Niechcący pociągnął za sznurek, więc po co przeszkadzać w dekapitacji. To nie jest właściwa metoda rozmowy, tym bardziej, że jest to dopiero początek zmiany narracji o pochodzeniu Słowian w środkach masowego przekazu przed milionami słuchających.
    Piszesz panie Adrianie o jakichś wątkach, które realizator pozostawił w programie: „Po co to, panie Bogusławie?”, „inaczej poprowadziłbym tę dyskusję na miejscu pana Bogusława”. Nie wątpię, że zrobiłbyś to w montowanym programie telewizyjnym.
    Równie dobrze mógłbym się zapytać po co panie Adrianie zamieszczasz bez żadnego przymusu we własnych artykułach takie zdania: „Jest faktem bezsprzecznym, iż Słowianie zasymilowali od wczesnego średniowieczu do dziś dość dużą część Bałkanów”, albo „Słowiańskojęzyczne państwa bałkańskie (poza Słowenią) musiały być w większości zeslawizowane”? Przecież to woda na młyn wszelkiej kossinowszczyzny. Może jednak miałeś Adrianie na myśli co innego niż to, że zaczątki Słowiańszczyzny na Bałkanach, to jednak nie VI wiek n.e., ale czasy dużo wcześniejsze? Nie rozumiem twoich intencji.
    Chodzi o zmianę narracji i pewno w prostej formie może wyglądać to tak:
    https://www.youtube.com/watch?v=X9VzXofYLQk&t=101s
    Pani Joanna Chołuj ma rację: potrzebny jest masowy, nie tylko na niszowych blogach przekaz o dziejach Słowian. Potrzebne są książki, audycje telewizyjne, publikacje w języku angielskim etc. Rację też ma Web, który pisze „Nie wierzę w szybki zgon allo, bo mają nadal przewagę propagandową”. Też tak sądzę. Trzeba dużo wysiłku, żeby to zmienić. Pozdrawiam i proszę o cierpliwość oraz dalszą osobistą obecność w tym procesie. Pozdrawiam

    • Witam Panie Bogusławie,
      Proszę się nie gniewać za mój poprzedni wpis, ale do sprawy sposru auto-allo podchodzę bardzo emocjonalnie. Nie wiedziałem, że z półtoragodzinnej dyskusji wycięto aż 2/3 zapisu. Jak Pan widzi, w TV puszczono te fragmenty, które są mało ważne dla tego sporu, a pominięto fragmenty ważne. Wniosek z tego na przyszłość taki, żeby nie dać się podczas takiej dyskusji wprowadzić w maliny mętną dyskusją o sprawach nieistotnych. Bo to może być potem wyemitowane. To nauczka dla Pana, dla mnie, dla wszystkich.
      Zaskoczeniem jest dla mnie Pańskie zdanie, że w programie były wypowiedzi Duczki i Barańskiego świadczące o przyjęciu przez nich założenia autochtonicznego. To rzeczywiście sensacja! Chyba czują wiatry zmian…
      Co do walki o nowe, to każdy z nas wnosi jakąś cegiełkę do odkłamania historii Słowian: jeden większą, drugi mniejszą, ale każdy artykuł, każdy wpis na forum są taką cegiełką. Ja przyznaję, że w tym roku wniosłem niewiele, na pewno mniej niż w latach poprzednich.

      • W VI w ne Skandynawia bardzo się wyludniła i miały początek duże zmiany które stworzyły ,, kulturę Wikingów ,, , czy ktoś tam mówi o pustce osadniczej , czy ktoś mówi o przybyciu Wikingów ? Dlaczego tam pomimo dużych zmian kulturowych można mówić o ciągłosci ( prof Duczko nie ma z tym problemów )a u nas nie ?

    • C.d. Pyta Pan Bogusław dlaczego zamieszczam we własnych artykułach takie zdania: „Jest faktem bezsprzecznym, iż Słowianie zasymilowali od wczesnego średniowieczu do dziś dość dużą część Bałkanów”, albo „Słowiańskojęzyczne państwa bałkańskie (poza Słowenią) musiały być w większości zeslawizowane”?
      Zamieszczam, bo takie mam poglądy i nie za bardzo wiem w jaki sposób te zdanie mogą być wodą na młyn kossinowszczyzny. Zdania te nie przeczą temu, że Prasłowianie mogli być obecni na Bałkanach na długo przed V / VI-wieczną ekspansją. Pisałem już o tym, że wedle najnowszych faktów naukowych niektóre cywilizacje starożytnej Grecji miały najprawdopodobniej prasłowiańskie pochodzenie. Były już o tym dyskusje u Białczyńskiego i Skribhy, w których kilka razy sam też uczestniczyłem. Powszechnie wiadomo, że Hellenowie, którzy przybyli z północy na teren Grecji byli Indoeuropejczykami. W świetle najnowszych odkryć wiemy, że byli ludnością o dominacji hg R1a i wywodzili się ze stepów na północ od Morza Czarnego. Mam tu na myśli ludność kultury mykeńskiej. Jej ekspansja na Bałkany rozpoczęła się około 1650 r. p.n.e. i jest wyraźnie importowaną kulturą stepową. Wg lingwistów język mykeński wykazuje podobieństwo do języków proto-indo-irańskich, a więc wywodzących się od satemowej indoeuropejskiej ludności stepowej – prasłowiańskiej. Archeologicznie, mykeńskie rydwany, szpady, sztylety i inne obiekty z brązu wykazują uderzające podobieństwa do kultury Seima-Turbino (ok. 1900-1600 p.n.e.) z północnych rosyjskich stepów leśnych, znanej z ogromnej mobilności koczowniczych wojowników. Jest więc prawdopodobne, że Mykeńczycy przybyli z Rosji do Grecji w latach 1900 – 1650 p.n.e., gdzie wymieszali się z miejscowymi mieszkańcami (Pelazgami?), tworząc nową, unikalną, grecką kulturę. Natomiast mam wątpliwości czy ówczesna ekspansja Prasłowian do Grecji spowodowała trwałą slawizację. Według mnie nie. Według naukowców też nie. Wniosła swój wkład w powstanie języka greckiego i dlatego jest on dziś uznawany za język indoeuropejski, ale nie spowodowała slawizacji Bałkanów. O obecnej trwałej slawizacji możemy mówić dopiero od momentu późnoantycznej / wczesnośredniowiecznej ekspansji Słowian na Bałkany.
      Zatem trochę nie rozumiem co mi Pan zarzuca Bogusławie, w zacytowanych powyżej zdaniach i nie rozumiem, w jaki sposób te zdania napędzają wodę na młyn kossinowcom???

  7. Przepraszam, ale jeszcze mam pytanie, zwłaszcza do znawców genetyki populacyjnej. Duczko powiedział coś o badaniach Piastów Śląskich – że genetycznie są niby podobni do Hohenzollernów. Ktoś coś słyszał o genetycznych badaniach Piastów Śląskich? Coś przeoczyłem? Pytam nie tylko o prace naukowe, ale też o przecieki. Może Sławek Ambroziak coś wie? Może ksiądz Pietrzak? Może ktoś inny?

  8. I jeszcze taka uwagą. Ktoś to już gdzieś napisał, myślałem, że tutaj, ale to było chyba pod odnośnikiem do niniejszego artykułu na stronie Cz. Białczyńskiego. Otóż ktoś napisał, że pan Duczko sam sobie zaprzecza. Otóż najpierw z panem Barańskim stwierdzili, że garnki nie gadają i że nie można na podstawie garnków ustalić języka użytkowników, a potem Duczko stwierdził, że Słowianie są słabo widoczni w archeologii.
    Pytanie: jak są słabo widoczni, skoro archeologia nie jest w stanie ustalić języka użytkowników? Skąd zatem Duczko wie, że dane gary są lub nie są słowiańskie? Kossinna mu powiedział? Pisałem to wielokrotnie, że prusacki allo-prypecizm to stek niebywale nielogicznych i niespójnych bredni.

  9. Prof. Duczko mówi, że „mówienie o Słowianach, o tym skąd pochodzą do niczego nie doprowadziło…”

    Nie doprowadziło, szanowny panie profesorze, bo zakłamujecie historię. Ignorujecie dawne źródła pisane, a swe poglądy opieracie na wymysłach ksenofobów niemieckich z archaicznego 19 wieku. I wszelkie fakty naginacie podług tychże prymitywnych, zacofanych prusackich głupot. A jak faktów nie da się nagiąć, to je zwyczajnie ignorujecie lub wyśmiewacie. Historia Słowian jest generalnie jasna i oczywista. Ale dla kogoś kto używa mózgu i kto nie jest fanatycznie zaczadzony prusacko-nazistowską ideologią.

  10. Niestety ale takie zjawisko jak ‚turbosłowianizm’ istnieje. I nie chodzi tu o ludzi takich jak czytelnicy tej strony, którzy mimo różnic w poglądach jednak starają się jakoś rzeczowo podejść do tematu i przedstawić swój punkt widzenia. Tylko o całą masę ludzi którzy łykają wszystko jak leci, kolportuja jakieś memy z mapami narysowanymi w paincie itp. Oni wszyscy niestety dają pożywke przeróżnymi malkontentom typu Sigillum Authenticum itp.

  11. //naukowcy z Harvardu i Stanford w Stanach Zjednoczonych twierdzą, że Słowianie są nad Odrą i Wisłą od 10.000 //
    Sama obecność na jakimś konkretnym obszarze, nawet gdyby to miało być pół Europy pozostaje bez znaczenia w sytuacji
    gdy nie idzie w parze z cywilizacyjnym progresem czyli udział Słowian w ten postęp ,przynajmniej od chwili pojawienia się
    kultury greckiej a potem rzymskiej do X w n e jest żaden .Lokalizowanie na obszarze Germanii plemion słowiańskich jest jak najbardziej wskazane przy czym należy zachować jakiś elementarny rozsądek i nie odbierać Gotom , Wandalom czy Longobardom ich germańskiej tożsamości bo jeśli wiemy ,że np wśród tych ludów istniał obyczaj ,który zabraniał mężowi jakiejkolwiek darowizny na korzyść żony w pierwszym roku małżeństwa i to się nazywało u Wizygotów „morganegiba ” zaś u Longobardów
    „morgingcap ” a nazwa tego obyczaju utrzymała się do dzisiaj w języku niemieckim jako „morgengabe” czyli
    „poranny dar ” to chyba musi być jasne ,że te plemiona musiały być bardziej związane z Germanami niż Słowianami .
    Poza tym skoro Słowianie mają też być kojarzeni ze Scytami czy Sarmatami , to nie mogą jednocześnie przejmować roli
    ludów germańskich czyli zanim ktoś podejmie próby rewizji historii , to warto najpierw się zdecydować z kim nam bliżej
    bo jeśli wskażemy i tych i tych , to może to zostać odebrane jako przejaw megalomanii jak dotąd nie spotykanej nawet wśród
    żydów czy Greków

    • Najkrócej na Pańskie wątpliwości można odpowiedzieć tak:
      – etnogeneza Germanów nastąpiła między I w. p.n.e. a VI w. n.e. poprzez styk ludów słowiańskich i italoceltyckich przy udziale staroskandynawskich (- Kortlandt, Gray i Atkinson czy Perdih i Jandacek oraz inni);
      – obszar tego styku to najprościej ujmując przesuwające się linie frontów między Cesarstwem Rzymskim a Słowianami (Słewami, Wenedami/Wandalami, Sarmatami itp.), z główną rolą obszarów między Łabą a Renem.
      Z tych dwóch założeń logiczny będzie wniosek, że Wizygoci i Longobardowie od VI w. n.e. mogą być uważani za Pragermanów w sensie dzisiejszym – z własnym, nowym językiem, który jest rozwijany we współczesnych germańskich. Germanie – podobnie jak wcześniej Indusi, Persowie, Etruskowie czy Grecy – wykształcili swoje odmienne cywilizacje, chociaż ich korzenie są również słowiańskie. Moje osobiste zdanie jest takie, że o ile Słowiańszczyzna jest „matką” wielu języków/etnosów indoeuropejskich, to później niektóre jej „dzieci” okazywały się bardziej „uzdolnione” w różnych sferach. Co nie zmienia faktu, że „matka jest jedna” 🙂 Poważniej – nie chodzi o żadną megalomanię, ale o odtworzenie właściwego przebiegu procesu wyłaniania się ludów.

      • // przywrócenie właściwego przebiegu procesu wyłaniania się ludów.//
        A co z jaskiniowymi malarzami w zachodniej Europie ? Z kogo oni się wyłonili ?
        Ich obecność wyprzedza o kilka tysięcy lat pojawienie się pierwszego osobnika z R1a1
        To oni mają być najbardziej progresywnym ludem i stać za słynnym kompleksem w Göbekli Tepe
        Czyli mamy konkretne ślady po ludziach o wyjątkowej kulturze ale w „procesie wyłaniania się ludów”
        nie grają roli bo ważniejsi są ci z R1a1 ?

          • Ja od jakiegoś czasu próbuję wytłumaczyć, że takie typki nic nadzwyczajnego z siebie nie wyklują. Są to zawodowi kłamcy jak typki z ujota, bądź pospolici kłamcy jak tanator, albo głupi kłamcy jak smyxx. Koń jaki jest każdy widzi.

          • [moder. – ma Pan jakieś kompleksy, w rozwikływaniu których nie czuje się kompetentny – RW]

          • Ostrzegałem, że będę cenzurował komentarze nie na temat lub ideologiczne 🙂

        • a może te malunki były robione przez ludzi R1a? a po prostu datowanie jest błędne, tego tak na prawde nie wiemy

          ja osobiście szczerze wątpie w to by ludzie przeszli z zachodu Europy do Turcji po to by wybudować tam Gobekli Tepe, raczej skłaniam się do tego że zbudowali je ludzie już tam żyjący, a po prostu wywodzący się z tego samego rodu co Ci malarze z zachodu Europy

    • @Smyxx
      „…to się nazywało u Wizygotów „morganegiba ” zaś u Longobardów
      „morgingcap ” …”

      We wskazanych dwóch słowach:
      MoRGaNeGiBa
      MoRGiNGCaP
      wyraźnie wpisać powiązanie samogłosek do spółgłosek, nawet jeśli w danym słowie nie są wypowiadane. Jest to dowód na traktowanie spółgłosek jako sylab. W przywołanych słowach najciekawsze są ich zakończenia:
      GiBa
      GCaP.
      Po pierwsze ze względu na zależność
      B>P
      po drugie, na nieokreśloność
      G÷GC.
      To ostatnie zdawałoby się potwierdzać ciąg przekształceń wyciszajacych:
      S”/S’/S>Z”/Z’/Z>C”/C’/C
      oraz
      Z”>G>K
      C>K
      wskazujac na wyciszenie G oraz GC w kierunku K.
      Jest to dowód na przemianę języka wysokoenergetycznego w niskoergetyczny.
      Przypomnę, że polski należy do grupy języków wysokoenergetycznych.

      • @STEFAN URYNOWICZ czy zatem można powiedzieć że protoplaści Longobardów , Wizygotów mówili językiem którego bezposrednią ,, czystą,, kontynuacją są języki słowiańskie ?

  12. No cóż, można wesprzeć prof. Kowalskiego kupując jego książkę. Bardzo mnie do tego zachęcił ten artykuł.
    Szukając jej znalazłam takie dzieło: Roman Żuchowicz, Wielka Lechia. Źródła i przyczyny popularności teorii pseudonaukowej okiem historyka, 2018 r.
    Doktorant UW w natarciu. Profesorowie są mądrzejsi i wolą poczekać niż stawać do walki z turbosłowianami?
    Ma Pan rację Rudaweb nie poddadzą się szybko. Mam nadzieję panie Adrianie, że badania genetyczne w końcu ich skompromitują.
    Przecież tu nie chodzi o wiarę w koncepcję mniejszej czy większej Lechii. Tu chodzi o uznanie Słowian i ich udziału w budowaniu starożytnej Europy. O to, żeby dzieci nie musiały uczyć się bzdur z podręcznika do historii dla klasy IV szkoły podstawowej typu: przybycie Słowian do Europy w VI w., w Biskupinie mieszkały tajemnicze inne ludy, władcy przedchrześcijańscy są legendarni, dopiero Mieszko jest władcą historycznym, ale tylko księciem i do tego być może Dagobertem Skandynawem str. 43, itd. Dziecko nie rozumie „być może” zwłaszcza bez podawania alternatywnych teorii, uczy się tego na pamięć. Mój synek pisał dzisiaj sprawdzian z historii i musiał się tego nauczyć.

  13. Co do programu na TVP Historia z 8. grudnia z cyklu „Spór o Historię” pt. „Pochodzenie Słowian”. Pan Bogusław Dębek w mojej ocenie średnio wypadł. Zbyt mało ważkich argumentów użył. Nie punktował allochtonistę. Powiem nieskromnie, że orałbym Duczkę dość brutalnie. Z chęcią wziąłbym udział w takim programie z dinozaurem typu prof. Duczko. Ten sędziwy pan kompletnie oderwany jest od współczesnej nauki, opowiadał w programie niebywałe brednie. Obawiam się jednak, że mógłbym być w takim programie zbyt mało dyplomatyczny wobec takiego sędziwego pana prypeciarza i nie umiałbym się powstrzymać przez kpinami pod jego adresem. Już pierwsza jego wypowiedź o źródłąch pisanych nt. Słowian dała dość łatwe pole do ataku, które ja osobiście wykorzystałbym bezwzględnie. Co do pana Marka Barańskiego, to zauważyłem głęboką ostrożność w wypowiadanych przez niego wypowiedziach. Pewnie czuje w kościach, że idzie nowe, i na pewno to nowe nie jest „kossiniacko-prypeckie”.

    • Z tego co wiem, to audycja nagrywana była ponad półtorej godziny, zaś po montażu zostało 25 minut…

    • Nie zgadzam się z panem, że Pan Dębek wypadł średnio w programie TVP Historia. Wg mnie, jako GOŚĆ programu, z dużym wyczuciem i opanowaniem prowadził dyskusje, mając na przeciw siebie dwóch profesorów. To nie był program na „okładanie się kijami”. Uczestniczył w programie, który normalnie odbył by się tylko z udziałem profesorów.
      Jakich ważkich argumentów miał użyć, skoro profesorowie jasno wyrazili się, że doskonale znają stan badań genetycznych? A skoro znają, to nie było sensu i było by nie stosownie ich „pouczać”.
      Pan Dębek bardzo dobrze wykorzystał swą szansę w programie, w którym celem nie było wzajemne deprecjocowanie się.
      A jaki był prawdziwy cel programu?
      Teraz – na chłodno – wychodzi mi, że było nim ogłoszenie odwilży przez profesorów. Jeszcze nie wiosny, bo – jak sami profesorowie stwierdzili – obecny stan badań genetycznych jest „niewystarczający”, a rozumie Pan, że zbyt szybkie ocieplenie mogło by prowadzić do nieoczekiwanych podtopień, a nawet i do powodzi. Na szczęście jeden z profesorów nakreślił przybliżony czas, jaki będzie potrzebny do uzyskania pewności kiedy badania te spełnią wymogi co do uznania ich za wystarczające, i który wynosi około 10 lat. Oczywiście nadejście odwilży nie oznacza, że nie będzie już mrozu. Będzie i ma być. Z pewnością perspektywa zbliżającej się wiosny nie będzie wszystkim na rękę, i przykładowo takim „właścicielom składu opału” będzie bardzo zależało na obecnym stanie i będą robić wszystko aby tak pozostało.

      • „Jakich ważkich argumentów miał użyć, skoro profesorowie jasno wyrazili się, że doskonale znają stan badań genetycznych? A skoro znają, to nie było sensu i było by nie stosownie ich „pouczać””.

        Nie znają stanu badań genetycznych, a na pewno ich nie rozumieją. A jeśli rozumieją, to nie chcą przyznać, że te badania podważają prypeckie brednie, które przez większość swojego prusackiego życia głosili.
        Jeśli piszesz o „ociepleniu”, to ja odbieram to w ten sposób, że czują w kościach, iż się mylili i delikatnie w ciągu 10 lat będą zmieniać zdanie. Tak, aby nikt nie poznał, że przed 2018 rokiem głosili załganą hitlerowską wersję pochodzenia Słowian. Oczywiście, że jakaś część środowiska allo pozostanie zabetonowana w prypeckiej głupocie, ale większość będzie stopniowo udawała, że tak naprawdę nigdy nie byli allochtonistami. Duża część tego środowiska zaczyna chyba mieć świadomość, że zbliża się „nowe” i że mogli się mylić w swych bajaniach.

      • Ja też kompletnie nie rozumiem po co pan Dębek mówi o pochodzeniu i niepochodzeniu ludności z Afryki. Niepotrzebne to było i niczego nie wniosło do dyskusji o pochodzeniu Słowian. Potem jakieś mętne wywody na temat walk Rzymian z Galami i innymi ludami, o Celtach itp. Po co to, panie Bogusławie? Dobrze, że wspomniał o Alinei i Kortlandcie i o Henslu.
        Głupoty gadał Duczko, że mamy tylko archeologię w kwestii badania pochodzenia Słowian. Nie tylko, szanowny panie. Nie tylko.
        Reasumując – zupełnie inaczej poprowadziłbym tę dyskusję na miejscu pana Bogusława.

    • Duczko mówił nieprawdę, że trudno wykryć co miał na myśli Jordanes pisząc o Wenedach i Sklawinach. Specjalnie manipulował przekazem Jordanesa, aby zagmatwać ten jasny i logiczny przekaz dawnego kronikarza. Przekaz Jordanesa jest czytelny, jasny i oczywisty. Nie zawiera żadnych niedomówień. Niestety dla allochtonistów podważa on ich załganą, prusackę pseudoteorię i dlatego manipulują przekazem oraz kłamią. A zgodnie z ich ideologią, jeśli fakty zaprzeczają prypeckim mitom, tym gorzej dla faktów. Dlatego należy faktami manipulować, zakłamywać, mieszać, gmatwać. I tak czyni imć pan prof. Duczko. O przekazie Jordanesa pisałem w dwóch moich artykułach, do których odsyłam. M.in. tutaj:
      http://www.taraka.pl/zrodla_pisane_o_pochodzeniu

  14. Szanowni Czytelnicy portalu RudaWeb,
    W 2019 r. ma być opublikowanych kilka ważnych prac genetycznych. M.in. będą wreszcie wyniki badań kopalnego DNA z terenu Polski (Figlerowicz, Stolarek, Piontek i inni). Prac tego zespołu polskich naukowców ma być kilka. Niestety, ale jako pierwsza będzie praca, gdzie podane będą próbki mtDNA. W jakimś stopniu przybliżą nas one do prawdy, ale nie są tak reprezentacyjne jak próbki Y-DNA. Na szczęście mają też być wyniki badań autosomalnych. Co do tej pracy, to prof. Janusz Piontek biorący czynny udział w tych badaniach, już od dawna głosi na różnych forach, że w 2019 r. „zgaśnie słoneczko allo” 🙂
    W 2019 r. ma ukazać się też szersza praca niemieckiego naukowca, Joachima Burgera, o którym już dwa razy wspominałem w moich artykułach. M.in. wspomniałem o nim tu, w podtytule o pracy doktorskiej Christiana Sella nt. wojowników znad Dołęży z 1250 r. p.n.e.: https://bialczynski.pl/2017/12/06/adrian-leszczynski-genetycy-na-tropie-pochodzenia-europejczykow-czesc-2/ . W pracy Burgera mają być podane próbki Y-DNA wojowników znad Dołęży. Z przecieków wiadomo, że podobno niektóre z nich są charakterystyczne dla współczesnych Słowian. Oprócz tego ma być praca estońskiej genetyk Mari Järve o Ostrogotach. Według plotek Ostrogoci mają być genetycznie podobni do Słowian Wschodnich.
    Ale poczekajmy na ostateczne prace, bo wstępne wyniki mogą się różnić od tych ostatecznych. Coś o tym wiem, gdy opisałem wstępną pracę Nialla O’Sullivana o Alemanach z VII w., po czym praca ostateczna znacznie różniła się od tej pierwszej.

    I jeszcze taka uwaga do autora i szefa RudaWeb, którego bardzo cenię i szanuję. Pisał Pan niedawno w tym oto artykule http://rudaweb.pl/index.php/2018/08/05/zgubne-samozadowolenie-wobec-pangermanskiej-machiny/ , że nie podziela Pan mojego zadowolenia, iż allochtonizm umiera na naszych oczach. Czyżby teraz Pan w to uwierzył?…

    • Nie wierzę w szybki zgon allo, bo mają nadal przewagę propagandową. Jednak coraz prymitywniejsze metody, którymi posługują się w walce o swoje dogmaty, wskazują, że to już końcowy etap – wyczerpania ich zdolności intelektualnych do skutecznego oporu. Co nie znaczy, że przestaną szerzyć swoje anachronizmy, bo mają wciąż wiele możliwości.

    • Co do opinii profesora rozmawiającego z p. Dębkiem, że niby u Tacyta nie ma mowy o Słowianach, to prezentuje on czyjąś interpretację jako fakt, oczywiście nie jest ona faktem, gdyż Tacyta można zinterpetować inaczej. Po pierwsze nazwa Germanie, pochodząca z łacińskiego germanus-brat nie dotyczy ludów pochodzenia skandynawskiego, które dzisiaj błędnie nazywa się ludami germańskimi.

      Wśród ludów z Germanii Tacyta które według Ptolemeusza można zidentyfikować jako żyjące na zachód od Vistuli(Odry) są:
      Rugi, czyli słowiańscy Rugianie (nazwę Rugi niesłusznie łączy się z żytem, przy takiej interpretacji nazwa ta nie jest synonimiczna z innymi nazwami jak Rutiklei i nazwy znane z późniejszych czasów jak Rujanie, Ranowie – wszystkie będące synonimami w sensie astrologicznym, odnoszące się do znaku wagi (rugu-sądu-rujenu)),

      Lugi czyli być może Lęchici, składający się z czczcących słowiańskie bliźniacze Alki Nadvanarwalów – ich nazwa również odnosi się do bliźniąt czyli jest to synonim Obo-Drzyców, Ptolemusz nazywa ich Didunami.
      Harii, parafrazując Strzelczyka, nazwa jest bez wątpienia słowiańska, od Harowita, bez wątpienia są to słowiańscy Heruli (Heruli vel Heveldi u Helmolda), na pewno nie są to Carini Pliniusza (którymi mogą być Suarini Tacyta), lecz być może są to Hirri Pliniusza (co wskazywałoby że jego Vistula/Odra również skręca na zachód tak jak Vistula Ptolemeusza), Herulów utożsamiam też z Bytyńcami (Boutones Strabona, Batini Ptolemeusza), gdyż Harowit jest bogiem bytu – więc przynajmnniej ich nazwy są synonimiczne.
      Helvecones kojarzące się z Leubuzzi Helmolda, coś z Lwem, albo Łabą
      Helisii – Lisisce, Manimi – Rzeczanie, od rzeczy, czyli maniów.

      Suevi czyli nie licząc Langobardów i Angilów, których uważam za wcześnie zceltyzowane słowiańskie ludy,
      Semnoni – Stodoranie (nazwa nawiązująca do 100 okręgów), Ploni (Plon czyli siemię)
      Aviones – Wiatycze/Wkrzanie, Oium Jordanesa, Avarenoi u Ptolemeusza (kefalos Vistuli-Odry czyli ziemia lubuska), wkra/Ikra jako synonim Ovium/jajo
      Suarini – nazwa związana z Swarogiem/Kyszem bogiem nawiązującym do wodnika (Ouranosa/Swargi, kiśnięcia, lutowania, zwarcia, ściśnięcia i spuszczanego deszczu/kyszu), więc Kyszanie
      Reudigni-Redarzy, Eudoses-Doszanie, Varini-Warnowie, Nuithones lub Vuithones – trudne do zidentyfikowania, lecz są Woings w Widsith, więc może są to Wajunici którzy mogli wywędrować.
      Plemiona Suevów u Tacyta miały być chronione rzekami i lasami, więc na pewno nie mieszkały w Danii ani tym bardziej na wyspach.
      Wg. Tacyta, żyjący w Danii Aestii mówili po celtycku, co odgradzało Skandynawię od ludów mówiących po słowiańsku czyli według rzymskiego nazewnictwa po germańsku (po bratniemu).

      • Diduni to Dziadoszanie, bo Did/Ded to to samo co Dziad, czyli zmarły przodek, a zatem Diduni to też Umarli/Helizjowie a zatem i Helisi/Harii/Harisi. Zresztą Awarowie i Hrobaci to ten sam zakres znaczeniowy – przodkowie-groby-umarli.

    • Ale uwaga, ten Figlerowicz jedzie na niemieckim grancie, którego zadaniem jest „udowodnienie” „germańskości” Piastów, o tym trzeba pamiętać.

  15. Ogólnie rzecz biorąc warto byłoby wyjaśnić redaktorów Michalkiewiczowi naukowość przedstawionych wyżej faktów na temat pochodzenia Słowian i historii Polski. Z całym szacunkiem do niego, ale ile razy słucham jego wykładu i pada pytanie o wyżej wspomniane, redaktor reaguje niemerytorycznie, propagując katolicko-nienaukowe bzdury na temat historii Polski i Słowian. Ja się tego nie podejmę, bo czuję się totalnym amatorem w porównaniu do innych, wypowiadających się tutaj, nie mam odpowiedniej wiedzy. Może redaktor przestanie wierzyć tak bardzo w KK i jego wersję historii, jeśli ktoś spokojnie i naukowo wyjaśni mu kilka rzeczy. Z góry dziękuję i powodzenia!

    • Pan Michalkiewicz jest tak bardzo mocno przywiązany do KK jak tanator do swej wyuczonej głupoty. Jedynie śmierć może ich rozłączyć : )

      • nikt nie zjadł wszystkich rozumów i Michalkiewicz nie musi być autorytetem w każdej sprawie to po pierwsze

        a po drugie np. Czesław Białczyński też stręczy na siłe Kukiza, który z żadną Słowiańskością nie ma nic wspólnego, jest typowym katolem ale to Panu Białczyńskiemu jakoś nie przeszkadza

        także wydaje mi się że takie sprawy należy brać z przymrużeniem oka i robić swoje

    • Ha ha ha, Michalkiewicz pokazał jaki jest jego stosunek do prawdy, kiedy wyszła, po raz kolejny, sprawa pedofilii w kościele. Niekt nie będzie gryzł ręki która go karmi. To samo dotyczy jego stosunku do słowiańszczyzny – musiałby się ustawić okoniem wobec kościoła a tego nie zrobi nigdy – za sprytny jest.

  16. Bardzo ładny, konkretny i prawdziwy oraz podsumowujący aktualną sytuację tekst.
    Dziękuję w imieniu swoim i naszych przewracających się w Kopcach Przodków.
    Myślę, że już nie mają Oni cierpliwości i się Rozkopią Naukowo, z Hukiem i
    Trzaskiem oraz z Perunem 🙂
    Te Prochy i Kości Przodków nadal żyją w naszym Duchu i w Naszym DNA.
    I pytają: ile jeszcze można kłamać?
    Okazuje się, że tylko do Nowego Roku 2019, słusznie 🙂
    pozdrawiam serdecznie

  17. …dyskusja zaczęła się już toczyć w atmosferze cichnącego huku ,,ALOarmat”-ciągle jednak jeszcze istnieją arsenały upartej ,,NIEUKI”
    -zupełnie jakby istniała przysięga nakazująca cnotę nie myślenia…
    Życzę Wam powodzenia i popieram jak umiem.

  18. Tak trzymać Panie RudaWeb!
    Czekamy na WIELKIE ODKRYCIA, które obnażą kłamstwa!
    Czekamy także na MOCNY (udokumentowany stosownymi odniesieniami, jak w Pańskich artykułach) podręcznik, Pana książkę-podręcznik!
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *