Jad szynki i sardyńscy Wandalowie

Na podstawie urywku zdania, zanotowanego być może gdzieś w północnoafrykańskiej tawernie, zachodnia nauka uznała oficjalnie, że Wandalowie byli Germanami w sensie teutońskim. Zamawiali bowiem hałaśliwie jedzenie i picie, hajlując przy tym. Jednak niemieccy, skandynawscy oraz inni specjaliści nie mogą bezsprzecznie dowieść jakie to słowa wykrzykiwali w VI w. n.e. biesiadnicy, zakłócający proces twórczy łacińskiego wierszopisarza.

W kodeksie Salmasiusa z przełomu 16 i 17 w. n.e. zawarty jest zbiór łacińskiej poezji, która może pochodzić z Północnej Afryki z czasów po rozbiciu przez Bizantyjczyków królestwa Wandalów. Tak przynajmniej można wyczytać w pracy Nicoletty F. Rancovich Onesti „Tracing the Language of the Vandals”. Autorka powołuje się oczywiście głównie na ustalenia językoznawców niemieckich, którzy jednak w przewadze piszą, że wtręt, który znalazł się w jednym z łacińskich wierszy jest gocki, a nie wandalski. Zresztą tenże urywek mówi o tym wyraźnie. Punktem zaczepienia naukowców jest dziwne skojarzenie, że skoro znalazł się on w zbiorze, mającym zawierać twórczość Rzymian po odzyskaniu Kartaginy od Wandalów, to obcokrajowcy nazwani Gotami musieli być Wandalami. W zasadzie na tym fragmencie oraz jeszcze jednym, krótkim wyrażeniu, zapisanym w tzw. języku gockim (co wyraźnie naukowcy twierdzą), oparta jest dominująca identyfikacja etnosu wandalskiego jako wschodniogermańskiego. Ten drugi fragment to ‚frauja armai’ z manuskryptu turyńskiego, który miał być formą od gockiego ‚froie arme’, oznaczającej ‚panie miłosierny’. Oczywiście powołano się przy tym na biblię gocką Wulfilli. Uznano, że takich słów w modlitwach używali ariańscy Wandalowie. Do dziś trwają spory na ile dotrwały do naszych czasów egzemplarz tej biblii jest autentyczny. Załóżmy – przy znanych wątpliwościach – że jest prawdziwy, a nie sfabrykowany dziwnym trafem także w 16 w. n.e. Nadal jednak nikt nie przytoczył realnych dowodów, że Wandalowie posługiwali się językiem podobnym do gockiego poza liturgią, spisaną w oparciu o biblię Wulfilli. Przywołuje się zdanie Prokopiusza z Cezarei, że Goci i Wandalowie posługują się wspólnym językiem zwanym gockim. Na jakiej więc podstawie przyjęto, że Goci tak nazwani przez poetę to Wandalowie, zakładając nawet, że mówili jednym językiem, ale każdy z ludów miał swoją nazwę i poczucie odrębności? W tym kontekście nie będę rozwodził się nad podobnymi, ale jednak różnymi formami ‚frauja armai’ i ‚froie arme’, które bardziej przypominają współczesną germańską ‚wolną armię’ niż ‚pana miłosiernego’, bo mam przykład uznawany za bardziej jednoznacznie określający wandalski etnos. Przytoczę tylko – niemal współczesne Prokopiuszowi – stwierdzenie Jordanesa, że Wandalowie oraz słowiańscy Antowie i Sklawinowie jednej są krwi i wspólnego pochodzenia. To zdanie nie spotkało się z tak bezkrytycznym zaufaniem niemieckiej nauki i jej sojuszników. Pominięto z góry tę możliwość na siłę szukając germańskich rozwiązań.

Naukowe hajlowanie

Onesti w swojej pracy przytacza jedno zdanie w różnych formach. Takich jak:

inter citz Gothicum, scapia madria, jadrincam;

Inter „eils” Goticum „scapia matzia ia drincan!”.

Do tego badaczka zastanawia się, czy w rękopisie nie znalazły się inne formy, np. – oprócz ‚madria’ i ‚matzia’ – ‚madzia’. Najczęściej przyjmuje się, że zapis łaciński ma formę: INTEREILSGOTICUMSCAPIAMATZIAIADRINCAN. Poza wyraźnie łacińskimi ‚inter’ i ‚goticum’ mamy więc wyrazy, które pozornie trudno wyodrębnić z ciągłego tekstu w oparciu o znajomość samej łaciny. Można więc dzielić je dowolnie i próbować odczytać przy pomocy innych znanych języków. Jednak czy dobrze zidentyfikowano ten inny język? Ponieważ nauka zachodnia w 19 w. n.e. uznała, że Wandalowie byli wymarłym ludem wschodniogermańskim, to zastosowano do rozszyfrowania wyłącznie języki germańskie w dzisiejszym znaczeniu. Powychodziło więc, że ‚citz’ z manuskryptu musiało oznaczać ‚eils’, pokrewne ‚heil’, chociaż próbowano też nawiązywać do angielskiego ‚kiss’ (całować). Sama Onesti tak pisze: „Długie cięcie powyżej citz najwyraźniej zostało wykonane przez pierwszego skrybę. Ponadto słowa citz i madria są podkreślone, a następujące uwagi znajdują się na lewym marginesie: „al. cod. eils | al. matzia „. To zrobiono inną ręką. Błąd citz nie łatwo wyjaśnić, ale musi być błędnym odczytaniem eils”. Czyli pierwszy skryba zapisujący tekst napisał ‚citz’ z długą nadpisaną linią. Takie znaki zwie się abreviatio, czyli skrócenie. Może to być linia, albo litera. Oznaczają, że w zapisie wyrazu pominięto jakieś znaki. Następnie, ktoś później czytający ten rękopis skomentował na marginesie, że – jego zdaniem – ‚citz’ mogło być ‚eils’, a ‚madria’ – ‚matzia’. Na jakiej podstawie metodologicznej badacze stwierdzili, że późniejszy dopisek, oznaczony jako inna możliwość, jest bardziej prawidłowy niż oryginał? Zaprawdę trudno pojąć… Chyba, że „musi być błędnym odczytaniem” – i tak bez wątpliwości, bo „naukowcom” to pasuje. Poprzez taką manipulację tekstem podstawiono trop germański, wykluczając dalsze odczytanie przy pomocy innych języków. Główny nurt zachodniej humanistyki mógł wznieść swój ulubiony okrzyk: Heil!

Moim zdaniem, bardziej uprawnione jest odczytanie łacińskie. ‚Citz’ to skrócona forma ‚citus’ – szybki, prędki; a dokładniej – w ablatywie, w liczbie mnogiej – ‚citis’. Czyli początek zdania jest łaciński „inter citis goticum”, a więc może – „między szybkimi gockimi” (w domyśle – słowami). Teraz dopiero następuje wtręt w obcym dla Rzymianina języku. W kontekście całego wiersza należy przyjąć, że autor skarżył się na trudności w tworzeniu z powodu szybko, gwałtownie wypowiadanych kwestii przez głośnych Gotów. Raz jeszcze podkreślam – Gotów, a nie Wandalów – ale przecież czołowi specjaliści zaliczyli ich do używających tego samego języka, pomimo upływu niemal półtora tysiąca lat. Sugerują w ten sposób, że współczesny tym ludom rzymski poeta mniej orientował się kto przy nim siedzi, niż obecni naukowcy twierdzący, że oba etnosy wyginęły i nie wiadomo gdzie są. Prawdziwie zabójcza metodologia i logika!

Twórca kelnerem z macą

To nie koniec pokrętnych wywodów. Przejdźmy do kolejnego słowa – ‚scapia’. Oto autorytatywnie stwierdzono, że ‚scapia’ to po gocku „twórca” i wywodzą m.in., że tak wołano na… kelnera. Nie będę przytaczał całego ciągu tej błyskotliwej myśli, ale to jest jej efekt końcowy. Tak więc przybyli Goci (czy życzeniowi wschodniogermańscy Wandale) do knajpy i powitali jej obsługę – „Heil, twórco (kelnerze)!”. Oczywiście dowodem na to jest osławiona biblia gocka z formą ‚gaskapjan’ i współczesne niemieckie Schöpfer (czytaj: szepfer – co to ma wspólnego ze ‚scapia’/skapia lub ‚creator’?). Absurd więc nieustannie podnosi się na wyższe poziomy. Dla mnie – jako Polaka Słowianina – to brzmienie może odpowiadać słowom ‚skapią’ bądź ‚skąpią’. Pozwólcie, że całe zdanie według słowiańskiego odczytu przedstawię później. Dla porządku – anglosaskie odczytanie to „hail; creator; eat and drink”, czyli po polsku „hajl; twórco; jeść i pić”. ‚Heil’ trudno jednoznacznie przetłumaczyć, bowiem w niemieckim może oznaczać: zbawienie, zdrowie, cało, nie uszkodzony, nietknięty czy zdrowy. Nie wspominając o nazistowskim pozdrowieniu, którego chyba nie znali starożytni Goci i Wandalowie.

Teraz ‚madria’, które może być ‚matzia’. Przyjęto to drugie, chociaż w najstarszym zapisie jest ‚madria’. Znowu zdecydował późniejszy komentarz zamiast oryginału. Turbogermanie tłumaczą, że ‚matzia’ oznacza ‚jeść”, bo w biblii gockiej „stosunkowo często” występuje jako określenie pokarmu liturgicznego. A mnie kojarzy się z macą, również religijną strawą, ale żydowską. Może równie dobrze więc być – „Hajl twórco, maca…”. Do tego stwierdza się: „Wydaje się, że r w madria zostało zmienione na z, więc wynikiem jest madzia. Wydaje się, że to się stało przez pierwszego skrybę.” Mnie wydaje się, że ta ‚madzia’ jest bardziej swojska niż ‚heil’ zamiast ‚citis’ i wydaje się, że stało się tak przez uwagi komentatora. To kolejna manipulacja. Skoro w oryginale jest ‚madria’, to szukajmy rozwiązania tego brzmienia, a nie jakiś domniemanych. ‚Modry’ to po polsku intensywnie niebieski, czyli inaczej siny. Dokładniej chodzi o rodzaj żeński – modra. Bardziej prawdopodobne okazuje się, że ‚madria’ z oryginału odpowiada polskiemu słowu ‚modra’, a nie rzekomo starogermańskiemu ‚matzia’, które można czytać jako ‚macia’ i miało oznaczać pokarm liturgiczny u Wulfilli („jedzcie i pijcie”).

Stara szynka zamiast drinka

Czas na ostatni fragment „wandalskiego” zdania: ‚iadrincam’. Turbogermańska nauka proponuje formę ‚ja drincan’. Na jakiej podstawie? Chyba znowu decyduje dopasowanie na siłę do brzmień kojarzących się najlepiej z mową ojczystą badaczy. Przyjmują, że oznacza to ‚i pić’, ponieważ ‚ja’ ma odpowiadać gockiemu ‚jah’, czyli ‚i’. Z kolei ‚drincam’ to ‚drigkan’ – ‚pić’. Słowiańskie rozwiązanie może być jednak bliższe brzmieniowo zapisowi łacińskiemu i w kontekście logiczniejsze, ale o tym za chwilę.

Do dalszej analizy mamy zdanie, które według badaczy powinno oznaczać: „Hajl twórco, jeść i pić”. Wiemy już, że żadnego ‚eils’ czyli ‚heil’ w tym zdaniu nie ma, bowiem jest to ‚citz’, czyli skrócony zapis łacińskiego ‚citis’. ‚Twórca’ miałby być kelnerem, co nie ma specjalnie sensu, ale może chodzi o wytwórcę? Nie jest też uzasadnione manipulowanie kolejnym słowem – ‚madria’, bo tak jest w oryginale, a późniejsze komentarze wstawiono w nieustalonym czasie przez nie wiadomo kogo. Nie ma tam więc ‚matzi’ ani ‚macy’. W końcu ‚iadrincam’ nie brzmi identycznie jak ‚jah drigkan’. „Iandrincam’ można podzielić wprost bez specjalnych dośpiewywań – ‚iad rincam’. Przy czym ‚iad’ to polskie ‚jad’ (czeskie i słowackie ‚jed’), czyli trucizna (np. jad kiełbasiany), zaś ‚rincam’ to ‚zrzynka’ – odcięty mniejszy kawałek od większej całości, tak jak z tuszy zwierzęcia odrzyna się właśnie szynkę, albo z całej uwędzonej szynki mniejsze ścinki/zrzynki. Co prawda nasze „mądre inaczej” słowniki twierdzą, że polska ‚szynka’ podchodzi od niemieckiej ‚Schinken’, ale bez żadnych logicznych dowodów na to. Moim zdaniem, wywód etymologii tego słowa jest odwrotny – niemiecki wyraz pochodzi od słowiańskiego, który z kolei bierze swój początek od wspomnianej ‚zrzynki’. To, że wywód odniemiecki jest nielogiczny świadczy choćby rozprzestrzenienie słowiańskiej nazwy:

białoruski – шынка;

bułgarski – шунка;

czeski – šunka;

górnołużycki – šunka;

serbski – шунка;

słowacki – šunka;

słoweński – šunka;

ukraiński – шинка;

i szwedzki – skinka.

Warto zwrócić uwagę na nazwę bułgarską, bowiem kraj ten nigdy z Niemcami nie graniczył, a od czasów rzymskich jest od północnych Słowian i Germanów oddzielony terenem zromanizowanym. Podobnie jest w przypadku Serbów. Praktycznie na całej Słowiańszczyźnie (poza Rosją) nazwa jest wspólna niezależnie od oddalenia i kontaktów z Niemcami. Mało tego, w niewątpliwie germańskiej Szwecji też mamy słowiańską nazwę ‚skinka’. I taką też nazwę – wraz z nowym produktem – przejęli Niemcy od Słowian, a nie odwrotnie. Ponadto graniczący i wyrastający z jednej wspólnoty (państwo Franków) Francuzi nie mają nazwy zapożyczonej od Niemców tylko używają ‚jambon’, a łączący się z Niemcami przez stulecia dynastiami Anglicy – ‚ham’. Po prostu niemiecka i szwedzka nazwa pochodzą od słowiańskiego ‚szynka’, bo od nas oba narody poznały ten przysmak.

Wróćmy do północnoafrykańskiej tawerny w 6 w. n.e. Według mojej rekonstrukcji, zdanie gocko-wandalskie zapisane przez rzymskiego poetę brzmiało: „skąpią – modra, jad zrzynka!„. Inaczej mówiąc: skąpią ( i podają nieświeże) – sina (od) jadu (kiełbasianego) szynka! Po prostu, nasi Wandalowie/Goci pośpiesznie ostrzegli się przy stole, że podają w tym lokalu starą, trującą szynkę. Łaciński poeta nie potrafił wyrazić swoim alfabetem dźwięków ‚ą’ ani ‚zrzy’. Uprościł więc zapis na ‚a’ i ‚ri’.

Oczywiście obudzą się głosy, że ta interpretacja jest całkowicie nieupoważniona, bo zastosowałem jako podstawę wyrazy i brzmienia współczesnej polszczyzny, a nie np. scs. Proponuje polskim językoznawcom najpierw zająć się wygibasami intelektualnymi zachodnich kolegów i przemyśleć – jak np. ‚drincam’ to ‚drigkan’, a ostatecznie ‚drink’. To samo z macą, twórcą-kelnerem itp., że o dowolnym zmienianiu oryginalnego zapisu, by brzmiał znajomo, nie wspomnę.

Sprawdzam!

Możliwe, że mój odczyt jest też wątpliwy. Jak więc rozstrzygnąć ten spór? Tylko naukowym szkiełkiem i okiem, a więc mierzalnymi dowodami, a nie spekulacjami. W roku 465 n.e. Wandalowie opanowali Sardynię. W kolejnym stuleciu utracili panowanie nad wyspą, ale ich potomkowie pozostali na wybranych terytoriach. W 2013 r. zespół genetyków, kierowanych przez Paolo Francalacci, opublikował pracę: Low-pass DNA sequencing of 1200 Sardinians reconstructs European Y-chromosome phylogeny”. Na podstawie szczegółowego badania Y-DNA, Francalacci i współpracownicy stwierdzili, że sardyńscy Wandalowie posiadali:

35%-R1a (R1a-Z282 „sznurowców”, w tym część typowo ogólnosłowiańską Z280, a inni zachodniosłowiańską R1a-M458/L1029 +);

29%-I2a2a (L699 + i CTS616 +), występującą wśród Słowian między Renem a Wisłą;

24%-R1b (R1b-U106/Z381 + , R1b-L21/DF13> L513 + , R1b-DF27/Z196> Z209 +), celtycko- germańską;

6%-I2a1b (M423 +) dynarską – wschodnio i południowosłowiańską;

6%-I1 (I1a3a2/L1237 +) nordycką.

Biorąc pod uwagę wysoki odsetek R1a stwierdzony w genach wandalskich na Sardynii, należy sądzić, że znakomita większość ich linii była słowiańska. W tym składzie genetycznym możemy zidentyfikować Słowian Zachodnich (Słewów/Suevów czy Wenedów/Wandalów) i Wschodnich (Antów i Sklawenów) oraz mieszany genotyp celtycko-germańsko-słowiański R1b + I2a2a charakterystyczny dla terenów dzisiejszych Niemiec, który pewnie dołączył do Wandalów podczas przekraczania przez nich Renu. Natomiast typowo teutońska haplogrupa I1, pochodzenia nordyckiego, jest w składzie Wandalów lub Burgundów marginalna. Nieprawdopodobne, by mogła być dominująca kulturowo i językowo, bowiem język Gotów, Wandalów, Słewów i Burgundów był związany głównie z genotypem słowiańskim. Wiadomo więc przy pomocy jakich języków należy w pierwszym rzędzie odczytywać wszelkie inskrypcje kojarzone z tymi ludami. Koniec, kropka.

Fot. pixabay.com

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 245

  1. @Łado616
    „O Gepidach będących Greko-Egipskiego pochodzenia, mam pewne wątpliwości, ale wyjaśniało by to kilka rzeczy, jak Kodeks Hipacki”

    Może to też wyjaśnić Annales Pagaviensis i Thidrekssaga gdzie moim zdaniem Ruś to ziemia Rugian, a Grecja to dawne ziemie Gepidów przed zajęciem przez Vividarii (wyspa Gepeidos, zapewne Wolin) a także Widsitha gdzie niejaki Caser rządzi Grekami, ale wydaje się że chodzi o ludy lokalne, a wymienieni obok Finowie Celica są miejscowymi Finnoi Ptolemeusza lokowanymi obok ujścia Vistuli (Odry).

    • To pewnie rzeczywiście są Wandalowie, czyli Wiślanie. Nie miałoby sensu gdyby jacyś pseudogermańscy Wandalowie jednoczyli się z pseudoirańskimi Alanami. Nie porozumieli by się. Natomiast jeśli Wandalowie są Wiślanami a Alanowie Drewlanami, taki związek ma sens.
      Ptolemeusz powiedział że Alanowie mieszkają węwnątrz kraju w odróżnieniu od przybrzeżnych Roxolanów, umieścił Alanów na wschód od Stavanoi, czyli Mazurów, (są oni hypo czyli za/w pobliżu Venedae razem z Galindami i Sudinami, Stadici w Geografie Bawarskim). Alanowie Ptolemeusza graniczą z Sargatioi czyli Polanami ukraińskimi, ci Polanie są właśnie Lędzianami, wg K.P. graniczyli z Pieczyngami, Lędzianie na ziemiach polskich to zmyślenie. Nazwa Sargatioi oznacza szarych i znaczy to samo co Sarmaci. Myślę, że nazwa Alanów nawiązuje do Alcis, Lelków z Tacyta, bóstwa plemienia o bliźniaczej nazwie NaDvaNarvali czyli OboDrzyców, których inaczej można nazwać Trawnianami, Trzebowianami, Trawunianami, Drewlanami, albowiem miesiąc bliźniąt to Trawen. Drewlanie to Therwingi Jordanesa a Polanie Greuthingi (jest to nazwa przetłumaczona na jakiś język pseudogermański oznaczająca szary, jak np. w deutsche grau). Tak więc Alan to Drewl albo Drug (Dregowicze, oboDrzyce, Draguwici) albo Did (Diedoszanie, Diduni(Obodrzyce)). Spośród imion alańskich Ardabur brzmi słowiańsko.

    • Jest tyle wersji tej gockiej leksyki, że można bez wątpliwości stwierdzić, iż są one wymysłami spekulacyjnych naukowców o znikomej znajomości języków słowiańskich…

    • W moich stronach ,tu nad środkowym Dunajcem gdy ktoś włoży mnóstwo pracy ,energii w jakieś przeciewziecie a niewiele z tego ,,wyciągnie,, ( drinknie 🙂 )to sąsiedzi niejednokrotnie z przekąsem stwierdzą ,,ale mu skapło,, to samo też powiedzą gdy ktoś dostanie np mizerny udział w należnym spadku ….mamy tu ,,niesprawiedliwe otrzymywanie , odzyskiwanie ,, ,, gockie ,, słowo do dziś używane w słowiańskich domach 🙂

    • Mój artykuł uzupełniłem o wywód dotyczący etymologii słowa „trunek”. Poniżej treść tego uzupełnienia.

      Wokół zdania:

      „Słowo „trunek”, jak i jego pochodne, są oczywiście typowo słowiańskie i ostały się w niemieckim w trakcie kształtowania się tego języka w średniowieczu”,

      rozwinęła się dyskusja w której zarówno RudaWeb jak i Czesław Białczyński podważają słowiańską etymologie tego słowa, powołując się przy tym na niemiecką Wikipedię.

      Cytowanie niemieckich źródeł i to do tego wybitnie tendencyjnych i w oczywisty sposób fałszywych, uważam za problematyczne, dlatego postaram się tu w skrócie przedstawić prawidłową etymologię tego słowa.

      Jak już wspomniałem w moim komentarzu, słowo trunek należy do grupy znaczeniowej do której zaliczam też słowo tryskać, po czesku střik.

      Ich powstanie wiąże się jednoznacznie z rozpowszechnioną wśród Słowian praktyką produkcji i konsumpcji piwa. Wokół spożywania tego napitku ukształtowały się już przed tysiącleciami określone zwyczaje i rytuały.

      Rytuały te przetrwały aż do dziś i w każdej chwili możemy się przekonać, jak odbywa się taka popijawa, wystarczy tylko pójść do najbliższej knajpy.

      Wprawdzie zwyczaj wygłaszania toastów zredukował się w Polsce do symbolicznego „Na zdrowie”, to w przeszłości miał on zdecydowanie pierwszoplanowe znaczenie, jak to widzimy na przykładzie cytowanego łacińskiego wiersza, jak i wiemy to z opisów uczt szlacheckich sprzed tak naprawdę niewielu przecież lat.

      Poza wygłaszaniem toastu, powszechnym zwyczajem wśród Słowian, ale również wśród Niemców, jest stukniecie się kuflami z piwem wszystkich uczestników popijawy.

      Oczywiście również dla tej czynności Słowianie musieli znaleźć swoją nazwę i nie mogło być też inaczej jak to, że poszukali tej nazwy wśród znanych już im znaczeń opisujących podobne czynności.

      Takim nierzucającym się skojarzeniem jest stukanie się głowami dwóch baranów lub muflonów między sobą.

      Samiec barana to po polsku „TRYK” a stukanie się baranów głowami to czasownik „TRYKAĆ”.

      Tak więc było to najzupełniej zrozumiale, że nasi przodkowie właśnie w tym słowie poszukali wzorca dla określenia stuknięcia się dzbanami piwa.

      Oczywiście tak jak to w językach słowiańskich powszechnie przyjęte, najprostszym sposobem tworzenia nowych wyrazów było uzupełnienie danego rdzenia o dodatkowa zgłoskę.

      Dla czynności stuknięcia się była to spółgłoska „N” i ze słowa „TRIK” powstało słowo „TRINK” a dla zjawiska wylewania się piwa z dzbanów, w trakcie tego, słowo „TRISK” które w polskim znamy np. w formie słowa „(WY)TRYSK” lub słowa „TRYSKAĆ”. Logiczne jest również i to, że dla napitku o takich tryskających własnościach też wymyślono określenie z tej grupy znaczeniowej i tym w języku polskim było słowo „TRUNK” unowocześnione później do słowa „TRUNEK”

      Ta etymologia jest tak jednoznaczna i przekonywująca, że zajmowanie się niemieckimi interpretacjami uważam za stratę czasu.

      • Mniemanologia piękną nauką jest 🙂 „Trykać>wytryskać/tryskać; chyba coś w tym jest, ale raczej nie o przyjemności alkoholowe chodzi… W przyszłym tygodniu opublikuję wpis o rzekomej „swastyce” z Mezine.

      • Irku T jest twarde, i występowało w językach słowiańskich później, prędzej C – Caskać, Ciuciać – Cicia – czyli późniejsza Dzidzia – dziecko,
        ale równolegle istnieje słowo sśij od słowa siorbać, Jeden to efekt dźwięku drugi to efekt charakterystycznego ułożenia ust co ssą pierś matki. I przypuszczam, że C dotyczyło bardziej rzeczy, przedmiotów, i zwierząt a S ludzi – musiały istnieć równolegle jako człony protosłowotwórcze.
        C(długie)- S – daje dopiero u Slowian Zachodnich – twarde krótkie T – i charakterystyczne dla lasów – Trzaski,
        wtórne jest TZ – co daje c – więc nie ma mowy o jakimś teutońskim zwyczaju.
        Do tego stopnia romajowie ogłupieli z tym tworzeniem liter, że na początku nie występował znak Z – nie byli w stanie odróżnić Run, Rytów, czy Runcznie robionych węzełków a ich aparat mowy nie był przystosowany do dźwiękonaśladownictwa, tylko do układania ust i przepuszczania powietrza.
        Prosta sprawa Ciolowie-k można spróbować Sioło wie, WieSioło, BieSiada,
        Każda pochodna od protoczłonu – Cio – Sio – daje zbiory logicznych (werbalno-sensorycznych) wartości funkcji do których zostały powołane, a więc ze zbioru (członów proto) dodajemy argumenty ze zbioru funkcji użytkowych i otrzymujemy pochodne skalarne jak i wektorowe.
        Dla mnie oczywiste jest że należy szukać w naszym języku – słowiańskim członów protosłowotwórczych i że to od nich pochodzi najwięcej synonimów i innych form ekspresji jak i konstrukcji słowa mówionego jak i pisanego. Wyprowadzenie pochodnych jest domeną języków etnicznych.
        Moim zdaniem nie ma jezyka niemieckiego, jest uproszczona pisana forma dialektu narzuconego siłą, co określa charakter dominującej nacji, która odzwierciedla się w zbiorze zdarzeń czasowych ( co bardzo dobrze oddaje ostatnie 200 lat i ok.140 lat jak istnieje państwo niemieckie) – ich agresywność bierze się raczej z troglodyckiej jaskiniowej formy egzystencji niż twórczej. Takie jest moje zdanie.

      • Panie Ireneuszu,
        Po co tworzyć etymologie trunku od trykać lub trącać, jak jest słowo truć?
        Podobnie nie rozumiem łączenia słowa drink z ciągnięciem, jest przecież słowo drug (narkotyk, zioło).
        Z poić jest poison (potion jest zbyt rózne od poison by być źródłem tego słowa), a z truć – drink.

        • @Guślarz
          ano po to, aby wyprowadzenie etymologii danego wyrazu wiązało się nie tylko z powierzchownym podobieństwem występujących tam głosek ale musi w sensowny sposób wskazywać na sposób wyodrębnienia się wyrazu z danej grupy znaczeniowej oraz podawać powody użycia właśnie takiej grupy dla opisywanej czynności lub rzeczy.
          Ta prosta zasada jest przez językoznawców kompletnie ignorowana, a zamiast tego stworzono absurdalny system etymologii wyrazów pozbawiony jakichkolwiek związków z realiami. Procesy językotwórcze nie dają się po prostu zredukować do jakichś prymitywnych i po części durnowatych regułek. Język jest tworem żywym, często powstałym w rezultacie chaotycznych powiązań i skojarzeń. Nie był tez nigdy regulowany przez jakichś zadufanych w sobie półgłówków co niestety stało się obecnie regułą.
          Dlatego muszę niestety wykluczyć Pański pomysł bo znaczenie wyrazu truć jest jednoznaczne i w żaden sposób nie może być kojarzone z trunkiem.
          Dla Slowian słowo trunek to przede wszystkim było piwo. Nie bez powodu w języku polskim występuje określenie „szlachetny trunek” które to odnosiło się do wina lub później do gorzałki. To określenie udowadnia, że musiał egzystować też trunek „nieszlachetny”.
          Jest oczywistością to, że chodzi tu o piwo, ale piwo nigdy nie było uważane za truciznę, wprost przeciwnie, piwo ratowało ludziom życie przez tysiąclecia, bo było biologicznie pozbawione zarazków, do tego stanowiło główne źródło witamin i dostarczało ludziom szczególnie wartościowe mikroelementy. Nasi przodkowie o tym wiedzieli i nikomu nie przyszłoby do głowy nazywanie piwa trucizną.
          Przykro mi, że nie mogę poprzeć Pańską tezę, ale może następnym razem będziemy tego samego zdania.

          • @I.C.
            Ale kto jest wytruty/wytrawiony trunkiem/alkoholem? Bakterie które były w brudnej średniowiecznej wodzie.

            „stworzono absurdalny system etymologii wyrazów pozbawiony jakichkolwiek związków z realiami.”
            Zgadzam się. Po prostu bierze się podobne słowa i wmawia się, że są to te same słowa. Tak zrobiono z Tyrem i Tiwem, choć pierwszy to bez wątpienia bóg Tur, Taurus, a drugi Diw czyli bóg śmieci/bogactwa Pluton, a więc skorpion, czyli dwa przeciwne byty.

          • „Po co tworzyć etymologie trunku od trykać lub trącać, jak jest słowo truć?”
            Pomysł wywodzenia trunku od trykać, trącać jest dobry bo logiczny.
            Po toaście zwykle jest czynność trącania się kieliszkami.
            Czy nasze słowo trącać się miało odpowiednik w jakimś słowiańskim dialekcie „truncać sie” tego niestety nie wiem.

  2. Przepraszam ale mam dla Ubawionego w związku z próbą rozwikłania powyższego tekstu przez Ireneusza Ćwirko coś co naprawdę wszystkich nas ubawi – takie moje dzisiejsze „małe” odkrycie etymologicznego plagiatu Wiesława Brysia (profesora lingwistyki z UJ i znawcy języka starosłowiańskiego) wprost z XIX wieku od Brucknera – „tyż” profesora Uniwersytetu ale w Berlinie a nie w Krakowie i to 100 lat wcześniej. Oto mój wpis pod artykułem https://bialczynski.pl/2018/07/22/krysztalowy-wszechswiat-ireneusz-cwirko-gocki-toast/:

    ” Napisałem o tym odczytaniu Ireneusza Ćwirko tekstu gockiego pod innym artykułem, gdzie podano mi link, krótko: „Nie jestem przekonany do tej wersji, ale ją opublikuję, rzecz jasna.”

    W żaden sposób jakoś nie potrafię znaleźć słowiańskiego, a nawet słowiano-aryjskiego wywodu etymologicznego dla trink, drink. Wszyscy Słowianie mówią „napitek” (alkoholowy) lub napój lub picie, co pochodzi od „pić” lub coś bardzo bardzo podobnego. W sanskrycie napój – to pēyāni (pijani), a w hindi napitek, albo napój jest „pey” – czyli w wymowie”pii” albo „pij”, picie w hindi „peene” czyli wymowa piene.

    Tak więc słowiańskie i aryjskie hinduskie wyrazy na napój, napitek i picie są takie same.

    Jeśli chodzi o słowo podstawowe dla egzystencji człowieka takie jak jeść/jest’/ est’ to jest oczywista wspólnota indoeuropejska: jeść (pol) – jest’ (słowackie) – есть (est’ ) – (jesć – ros) – ёсць (josć – błrs) – (j)esse (niem) – ye (ukr.) – yam (błgr) – (j)eat (ang) – eszik (wym – esik – węgierski), a nawet fińskie syödä – czyli jakby zjoda (od zjadać i jadło).

    Ciekawe jest jak Niemcy to tłumaczą, to trinken i drinken / trink i drink u siebie, czyli w anglo-saskim zwanym błędnie „germańskim”.

    JEST – ODKRYŁEM! Nie dawało mi to spokoju!

    Tłumaczą, że to pochodzi od indo-germanisch, czyli od indo-europejskiego dhreg, czyli ciągnąć, pociągać, wciągać, wlec (ang – drag, norw. – trekke).

    I faktycznie mamy starosłowiańskie słowo – ciągnąć – dregować, draga – to łódź o płaskim dnie, ciągana po bagnach od rzeki do rzeki – jest to słowo starosłowiańskie wcale nie z XVI wieku jak piszą w oficjalnych etymologiach, a więc: dregać / trękać/ trunkać – to ciągnąć / pociągać. Jest bliskie litewskie słowo o tym znaczeniu ciągnąć/pociągać – traukti. U Anglo-Sasów i Skandów poszło to jak widać nie od słowiano-aryjskiego „picia” lecz od od „wciągania” wody/płynu.

    Ten rdzeń prawdopodobnie występuje u nas w nazwie rzeki O-dra(ga) – spławna rzeka dla drag – ten sam rdzeń w słowie dra-ga/dro-ga – w sensie droga – trakt (tra-g-t/ drag-t) ciągnąca się tra-sa (dra-sa) przechodna/przejezdna przez bory i bezdroża.

    Kto więc wie czy można całkowicie lekką ręką wykluczyć drunk i trunek – płyn alkoholowy, który się ciągnie/ pociąga – trunkuje, od starożytnej wspólnoty celto-słowiano-aryjskiej, albo wręcz ze słowiano-aryjskiego sprzed 3000 lat.

    Od razu widać, że etymologia Brucknera, a za nim współczesny słownik etymologiczny niejakiego Wiesława Borysia – to ściema – nie ma mowy żeby to słowo pochodziło z XVI wieku jako przejątek z tzw „germańskiego” czy niemieckiego – jest to post-kolonialne, pseudonaukowe bredzenie.

    Przykro odkryć taką żenującą wpadkę polskich etymologów zwłaszcza, że kawa na ławę wytłumaczenie starszego znacznie źródłosłowu wspólnego dla Niemców i Polaków znajdujemy w niemieckiej Wikipedii:

    „Das gemeingermanische Verb mhd. trinken, ahd. trinkan hat keine sicheren außergermanischen Beziehungen.[3] Denkbar wäre ein Bezug zu germanisch drenk „einen Zug tun“ und indogermanisch dhreg̑ „ziehen“.[4]” (https://de.wikipedia.org/wiki/Trinken)”.

    i drugi mój wpis na ten temat po odkryciu kim jest pan Wiesław Boryś:

    „Oczywiście etymolog z polskiego uniwersytetu z 6 setki rankingu światowego powie, że on jest przecież etymologiem, więc nie jest historykiem i skąd miałby niby wiedzieć, że dregować i draga i drakkar – to rodzaje łodzi i „ciągnięcie” samo w sobie, a też i przy okazji „pociąganie” haust za haustem, łyk za łykiem.

    Drakkar ma takie samo znaczenie jak słowiańska draga – łódź do wciągania na brzeg, czyli tam gdzie nie ma żadnych portów i łódź trzeba „wciągnąć”, a możliwe też że i „przeciągnąć” kawałek brzegiem.

    A gdy już jesteśmy przy wikingowskich drakkarach i słowiańskich dragach to na pewno jesteśmy w X-XI wieku, a nie w XVI jak pisze Bruckner i za nim bezmyślnie przepisuje „świętą tę prawdę” z XIX wieku i wprost z Uniwersytetu Berlińskiego, współczesny nam POLSKI ETYMOLOG pożal się Boże, Wiesław Boryś – podobno specjalista od języka prasłowiańskiego!

    No niech mnie ktoś przytrzyma, bo się przewrócę! Oczywiście z UJ!!! (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wies%C5%82aw_Bory%C5%9B).

    Ja PIERNICZĘ!!! – Oczywiście PROFESOR doktor habilitowany : „Wiesław Boryś (ur. 4 stycznia 1939 r.) – prof. dr hab., pracujący w Katedrze Filologii Chorwackiej, Serbskiej i Słoweńskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz kierownik Pracowni Języka Prasłowiańskiego PAN, członek Międzynarodowej Komisji Etymologicznej przy Międzynarodowym Komitecie Slawistów. Autor ponad 170 prac naukowych, współautor m.in. Słownika etymologicznego kaszubszczyzny i Słownika prasłowiańskiego, pracował m.in. przy opracowaniu Słownika staropolskiego. „!!!

    No i co my mamy myśleć o polskiej nauce?!, kiedy tak utytułowany człowiek po prostu bezmyślnie przepisuje pierdoły od Brucknera, a ja amator-historyk i amator-etymolog, jedynie zawodowy pisarz i scenarzysta filmowy, a nie żaden profesor UJ, znajduję to w niemieckiej WIKIPEDII. Za co my płacimy tym utytułowanym patałachom antypolskim?!

    Hasło w słownikach etymologicznych do wymiany i to natychmiast.

    I jeszcze do tego taka perełka: „Laureat nagrody Krakowska Książka Miesiąca (listopad 2005) za publikację Słownika etymologicznego języka polskiego[2].”

    Porównałem te dwa hasła – „trunek” u Brucknera i Borysia – ZERŻNIĘTE!!! Chamsko zerżnięte!

    Za ten Słownik zerżnięty z Brucknera dostaje tytuły naukowe i nagrody – z naszych podatków. No to ja moi drodzy życzę sobie natychmiast stopnia doktora lingwistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego i powinienem go dostać od ręki – już – jako odkrywca metody naukowej zastosowanej przez pana profesora Borysia przy pisaniu jego Słownika. Jest to ta sama metoda co Linettego – czyli przepisywanie tego co napisał stary pierdoła w XIX wieku.

    O metodzie Linettego pisałem w styczniu 2017, warto tę METODĘ NAUKOWĄ TUTAJ JESZCZE RAZ PRZYPOMNIEĆ:

    https://bialczynski.pl/2017/01/01/krytyka-artykulu-jakuba-linetty-trudne-poczatki-archeologii-odkrycia-interpretacje-i-nadinterpretacje-w-dociekaniach-archeologicznych-tadeusza-wolanskiego/

    Wychodzi mi na to, że ta METODA jest szeroko rozpowszechniona po polskich uniwersytetach w naukach humanistycznych.”

    • Witam Panie Czesławie,
      na niemiecką Wikipedię też bym się tak nie zdawał.
      Zdajmy się lepiej na logiczne myślenie.
      Słowo trunek musi mieć związek z napojem alkoholowym a najpopularniejszym wśród Słowian to piwo. To ma jednak to do siebie, że wstrząśnięte w naczyniu burzy się i wytryskuje. I to właśnie od tego wyrazu, albo dokładniej od jego czeskiej formy (s)třik, pochodzi polski trunek jak i niemieckie trinken.

      • Ten trunek to rzeczywiście późne zapożyczenie w języku polskim w porównaniu z napojem/napitkiem. A sam trunek/drink pochodzi od ciągnięcia/wciągania, jak wyłożył Pan Czesław od słowiańskiego dreg(ować) i stąd min. słynny drakkar. To jest właśnie logiczny wywód. Można co najwyżej zastanowić się dlaczego Niemcy alkohole wciągają, a Słowianie piją 🙂

      • Ja przyjmuję niemiecki wywód dlatego, że jeśli już oni sami piszą że nie wiedzą dokładnie skąd to słowo się bierze, a tylko przypuszczają i wiążą je nie z własnymi pojęciami i ciągami słowotwórczymi tylko z hipotetycznym źródłem indo-europejskim to znaczy, że już nie mieli innego pomysłu, ani możliwości, aby przypisać germańskość temu słowu, jak tylko wymyślona kategoria „indo-germanisch”.
        Warto odwoływać się do ich NAUKI – skoro polscy naukowcy są tacy „poprawni politycznie” i powołują się nieustannie na niemiecką naukę, warto to robić wtedy, kiedy sami Niemcy zaprzeczają służalczym „polskim naukowcom”.

        Przepraszam jeśli czasem nie odpowiadam. Często bardzo ważne komentarze pozostają bez mojej reakcji wtedy kiedy się z nimi w pełni zgadzam lub zgadzam się z nimi w 80%. Czasami piszę wtedy: 100%, a czasami nic nie piszę. Nie mogę reagować na każdy komentarz, bo nie miałbym czasu pisać tego co ważne. Reaguję kiedy coś jest bardzo sporne, wątpliwe, albo bezsensowne – jak etymologia bez rdzeni słów oparta na dźwiękach pojedynczych pana Orlickiego na przykład. Tutaj też sprawa odczytania i u RudaWeb i u Ireneusza Ćwirko jest sporna, trudno powiedzieć co ma sens, ale warto to zgłębiać, bo niemieckie wytłumaczenie tej rozmowy z knajpy jest na 100% BEZSENSOWNE.

        Oczywiście, że logika i holistyczne podejście naukowe doskonale udowadnia starożytność Słowiańszczyzny, ale też demaskowanie oszustw niemieckich i bezsensów – jak np. ten ze Słownika Etymologicznego Wiesława Borysia jest bardzo ważnym działaniem udowadniającym i METODY i fakt że piszą oni BZDURY.

        ZERO TOLERANCJI DLA NAUKOWEGO (w rzeczywistości zaś pseudonaukowego) BREDZENIA oraz dla TZW „AUTORYTETÓW PROFESORSKICH”, KTÓRE BREDZĄ!

        • Etymologia słowa drink / trink jest bardzo łatwa do rozszyfrowania. Ma pan rację, że powiazana jest ze słowem odra. Oba te słowa wywodzą się od wody, a dokładnie od starszej formy „dan”. Litera R jest tu tylko przyrostkiem (sufiksem), mimo, że w słowie drink przesunęła się do przodu. Proszę porównać sobie to słowo, ze słowem tank, gdzie tego przyrostka nie ma. Być może ma to związek z pierwszą dużą migracją R1a na zachód europy i jej „indoeuropeizacją”. Niemcy nigdy nie rozwiążą etymologi drink / trink , gdyż musieliby „zniżyć” się do rozwiązania problemu w językach słowiańskich.

          • Oczywiście na ostatnią literę K nie ma nawet co patrzeć. Jest to następny przyrostek. Tym razem odwrotny do R, czyli pomniejszający. Tak samo jak w słowie wiadro.
            WiadRo – duży pojemnik na wodę,
            WiadeRKo – mniejszy pojemnik na wodę

          • Kłaniam się.
            Wiadro, to raczej od tego samego rdzenia, co jądro.
            WJaDRo
            We Ja” Do Ro – w jąć do robienia.
            Czyli „wnętrze użytkowe”😄.

          • Jądro i wnętrze to tak, mają ten sam rdzeń. Razem z angielskim „enter”.
            Ale łączy pan te słowa z wiadrem? Bez przesady.

          • We Ja” Do Ro – wiadro, w jąć  do rąk
            Wa”  To Ro Ba – wątroba
            Ja” Do Ro – jądro
            Ja”  Ha – juha

            Wychodzi na to, że jądro jest od jęcia,  czyli że żadnej przesady nie ma. Prardzeń łatwiej wyśledzić niż drogę skojarzeń prowadzącą od dzisiejszych słów.

          • Wogóle bez sensu. Nie ma co komentować. Polski to język aglutynacyjny? Gdzie tu ten „prardzeń”?

          • I. W języku polskim słowa składają się z niepodzielnych spółgłosek i samogłosek.

            II. Spółgłoski (zgodnie z nazwą) są wypowiadane wspólnie z samogłoską lub bez niej ale z zachowaniem możliwości jej wypowiedzenia.

            III. Przy rdzeniowaniu spółgłoski traktować należy jako wypowiadane w parze z samogłoską. Zatem spółgłoski (zgodnie z nazwą) stanowią właściwe sylaby, jednocześnie będące podstawowymi i niepodzielnymi składnikami całej polskiej mowy (stanowiąc minisłowa). Tylko one nadają znaczenie słowom.

            IV. Samogłoski nie zmieniają znaczenia spółgłosek, nadając jedynie kierunek ich rozumienia.

            V. Spółgłoski (sylaby) niosą podstawowy sens wypowiedzi.

            VI. Wszystkie czasowniki, przymiotniki, przysłówki,  imiesłowy, rzeczowniki zawierają spółgłoskę-sylabę-minisłowo oznaczającą czynność i stanowią rdzeń obecnie używanych w polszczyźnie słów.

            VII. Zaimki,  przyimki, przydawki, spójniki itp nie zawierają spółgłosek oznaczających czynności. Nie niosą więc sensu i nie stanowią rdzeni.

            VIII. Najstarszym rdzeniem (praprardzeniem) jest spółgłoska R, jako prymitywne, gardłowe „rrr”. Z oberwacji zwierząt wynika,  że jest to dźwięk ostrzegawczy, informujący o istnieniu warczącego a zatem możliwości jego działania. Zatem uważam,  że  R oznacza najogólniejsze działanie i stanowi podstawę dla prardzeni.

            IX. Prardzeni jest zapewne tylko kilka i stanowią sens dla ogromnej ilości słów, oraz podstawę dla wielu rdzeni o odmiennym (nieco lub bardziej) znaczeniu. Jednymi z najpewniejszych prardzeni są: Z”- oznaczajace najogólniejsze cięcie; L – oznaczające palenie.

            X. Rdzenie mogą nieść znaczenie (oznaczające czynność) jednego lub kilku prardzeni. Mogą być więc jedno (żąć) lub wieloczynnościowe (żelazo, szkło). Rdzeń może oznaczać zarówno czynność jak i rzecz.

            Lista zasad nie jest oczywiście zamknięta ani niezmienna (chociaż, na razie, ewentualnych kierunków zmian nie widzę). Przy nazewnictwie się też nie upieram. Nazwałem rzeczy w celu wyjaśnienia ich znaczenia i uporządkowania wiedzy.

          • Aglutacja (wolę „klejenie”) to tak naprawdę tylko poziom poprzedający syntezę (złożenie). W znaczeniu określenia są tożsame. Różnica jest umowna. W zasadzie nie wiadomo gdzie się kończy klejenie a zaczyna składanie.
            Syntetyczność polszczyzny jest porażająca. Z dialektów słowiańskich chyba tylko macedoński wykazuje cechy analityczności. Możliwe, że jest to częściowo efekt sposobu zapisywania Oczywiście to tylko potwierdza fakt aglutacji.
            Więcej: ten tok występuje w językach algijskich, potwierdzając działania starożytnych europejskich górników miedziowych na terenie Ameryki.

          • O komentarz jednakże proszę. Bez niego nie ma dyskusji, nie poznam Twego zdania, niczego mnie nie nauczysz i nie zastanowisz się nad cudzą racją.

          • Czyli wg pana każde słowo można interpretować na „1500 sposobów”. Bez żadnych prawideł, jak się komu podoba. Raz wyróżniając jeden rdzeń, a raz tyle rdzeni, ile liter jest w wyrazie, albo i więcej rdzeni niż liter w wyrazie, bo niektóre prardzenie mogą przecież zaniknąć.

          • Dlaczego litera R miałaby być najstarszym praprardzeniem?
            To jest dość trudna litera do wymowy. Widzimy to na przykładzie dzieci, a i dorośli mają problemy z jej prawidłową wymową. Dzieci zaczynaja od takich jak Ma, Ba, Da. Czyżby w przeszłości nasz aparat mowy inaczej wyglądał?

          • Tu nie chodzi o interpretację. Tak wychodzi z „inżynierii wstecznej” słów.
            Niestety, nie moim wymysłem jest zasada rugowania spółgłosek wysokoenergetycznych na korzyść niskoenergetycznych. Na podstawie języka niemieckiego (głównie), doszli do tego bracia Grimm (ci od baśni).
            Z samej filozofii mowy wynika, że powstała z zapotrzebowania na komunikowanie się na odległość bez widoczności. Zatem tylko dźwięki wysokoenergetyczne (wymagające wysiłku) mogły temu sprostać. Zastępowanie ich dźwiękami tańszymi następowało dopiero po ukształtowaniu sygnałów i warunkach fizycznej bliskości rozmawiających.
            Z tego wynika, że starszy język powinien zawierać wzajemnie wymienne dźwięki nisko i wysokoenergetyczne. Młody język zaś dźwięków wysokoenergetycznych powinien się wyzbyć.
            Podobnie jest z nosówkami i dyftongami. Nosówki są starsze.
            Na tej podstawie z łatwością można prześledzić drogę pochodzenia wielu słów , przechodzenia pomiędzy językami. Zwykle źródłem okazuje się język słowiański. Właściwie jego bezpośredni przodek, czyli prasłowiański, do którego polski jest najbardziej podobny.

          • „1500 sposobów….”
            Rozumiem, że poniósł Pana dysonans poznawczy.😉
            Zasady rdzeniowania, które „odkryłem”, zapisałem w punktach w jednym z komentarzy. Wyraźnie wskazałem, że prardzeniem może być jedynie spółgłoska określająca czynność, czyli praczasownik albo miniczasownik (jak zwał, tak zwał).
            Np:
            Z” – dźwięk „ż” lub „rz”
            Taki dźwięk nie był używany samotnie ale zawsze z samogłoską (która samotnie używana była). Dlatego obecnie dźwięki te nazywa się spółgłoskami. To na bazie historycznej ustalono. Z tego jedyny słuszny wniosek, że spółgłoski, to sylaby.
            Przy używaniu drogich dźwięków ekonomika energetyczna ograniczała ich ilość w minisłowach, dlatego drogie dźwięki występują pojedynczo. Z samogłoską stanowią sylabę, czyli minisłowo-prasłowo.
            Wszystko wskazuje na to, że mowa była odpowiedzią na zapotrzebowanie przekazywania informacji podczas działania (polowanie?). Czyli język czynu. Zatem spółgłoska
            Z”e”- do dzisiaj jest żę
            (ja żę, oni żą, żęmy).
            Mamy więc jeden rdzeń (i to prardzeń).
            Określenia przedmiotów nadawane były na podstawie już powstałych kodów działań. Na zasadzie: warte nazwania jest to, co mogę użyć, lub co mnie może użyć. Tak powstała droga od przymiotu do podmiotu:
            Z”e” To – żyto, które żą żeńcy. Prardzeń jeden, bo czynność jedna do nazwania posłużyła.
            Ale mogą być dwa prardzenie:
            Z”e” La Zo – żelazo
            Z” – cięcie, kłucie itd
            L – palenie
            Czyli wyżęta ruda z ognia (palenia) wyjęta – zwięzły opis technologiczny. Dwa rdzenie i dookreślenie.
            I z tej samej dziedziny:
            S”e” Ka L’o – szkło
            Żę ku paleniu. Technologia ta sama co wyżej.
            Dodatkowo słowa wskazują kierunek przepływu technologii od (pra)Słowian do kreoli:
            Z”e La Zo – żelazo
            Ge La So – glas, niemieckie szkło.
            A to na zasadzie prawa Grimma.🤣

          • Nie ma co opierać się na domniemaniach. Szkoda trochę czasu.
            Skoro wiadro ma znaczyć : w jąć do rąk,
            to jadro : jąć do rąk?
            Juha?

          • Czasu nie szkoda, gdy pod argumentami zasad naukowych padają fałszywe wyniki działań pseudonaukowych.
            Dowcip polega na tym, że dostęp do materiału (język) i narzędzi (logika, statystyka, ekonomia, anatomia) takich badań ma każdy. Nie da się wyników badań „archeologii języka”, „inżynierii wstecznej słów” zaciemnić, bo każdy rozumny człowiek to pojmie.
            Dlatego tak konsekwentnie „etymolodzy” zachodni (zwłaszcza niemieccy) unikają języka polskiego w swych wywodach. Większość z komformizmu, wielu dla kariery i pieniędzy oraz nieliczni ze złej woli i fanatyzmu.

          • Żelazo pochodzi od słowa żużel, gdzie drugie Z zamieniło się miejscami z L. L jest często wymienne z R, gdzie po ich zamianie łatwo już jest zrozumieć sens tego dość młodego słowa.
            Ze Żaru > Żużel > Żelazo
            Jest to po trosze opis produkcji.

          • Jądro, to trochę zagwozdka.
            Dużo o tym pisał Skribha (tak się przedstawia, więc nazwiskiem nie szastam). Ogólnie wychodzi, że prardzeń to
            Jo” – ją
            określający czynność jęcia. Przy tym ważniejsza wydaje się nosówka o”, czyli ą, spełniająca w polszczyźnie jednocześnie funkcję spółgłoski i samogłoski (jak wszystkie nosówki), podobnie jak towarzyszące J, wymienne na i. Można się tym zasugerować i stwierdzić archaiczność tego (pra)rdzenia, sięgającą czasów porozumiewawczych mruknięć przez nos (np. przy jedzeniu).

          • Żużel
            Zużel- tak prawidłowo
            Zu Z”e Le – z że le😊
            Szyk przestawiony. Też opis pozyskania, podobnie jak przy szkle. I szkło i żużel przy wyrobie żelaza powstają ale żelazem nie są, więc i nazwa trochę odmieniona.
            Wszystkie one świadczą o opanowaniu technologii wytopu wprzódy przez słowiańskojęzycznych.

          • Juha
            Ju Ha
            Pamiętając o prawie Grimma. S>H:
            Ju Sa
            Pamiętając o nosówkach:
            Jo” S”a” – ją żą
            Czyli: „jądro żęcia”, „wnętrze rany.

          • Zimno, zimno, zimno……
            Ale podpowiem.
            J, R, L i Ł „lubią” się wymieniać. A teraz wystarczy to tylko skojarzyć z takimi słowami jak „ruch” , „leci” i zagadka będzie rozwiązana 😉

          • juha – juszy
            mu(c)ha – muszy
            mi(c)ha – miska
            ma(c)ha – maska
            juszyć
            ruszyć
            ru(c)h.
            Ja to oczywiście wiem. Ale pierwsze było:
            rożyć
            srożyć.
            Wiem też, że:
            R>J.
            Dlatego R uważam za praprardzeń a Ji oraz ąĄ za samogłoskę i spółgłoskę jednocześnie.
            Przy rdzeniowani więc praprardzeń
            Ro”
            nie jest tym samym, co prardzeń
            Jo”.

          • „Dlaczego litera R miałaby być najstarszym praprardzeniem?”

            Przy rdzeniowaniu energetyczność spółgłoski faluje. Raz niesie więcej, raz mniej alikwotów. Tę zmianę można zapisać:
            R – znaczy r
            R” – rz, ż
            Z” – ż, rz
            Z’ – ź
            Z – z
            S” – sz
            S’ – ś
            S – s
            R’ – miękkie r przechodzące w l oraz j jednocześnie
            L- l
            L” – ł
            L’ – miękkie l, staropolskie ł
            O”- ą
            A”- jak dyftong (an) przy włanczać ale nosowy
            U” – jak dyftong (un) ale nosowy.
            Powstawanie dźwięków w ciele wymaga wysiłku. Im większa częstotliwość i amplituda drgań powietrza, tym większą energię dźwięk niesie i tym większego wysiłku wymaga.

            Człowiek pierwotnie mógł wydawać wszystkie dźwięki, które wydaje obecnie . Z tym, że wydawania niektórych dźwięków nauczyć się trudniej. Zwykle są to dźwięki niosące więcej energii a takie właśnie są potrzebne do przekazania informacji na większą odległość. Nosówki się do tego nie nadają. Natomiast R już ma „potencjał modernizacyjny”. Nie jest zbyt drogie ale dość słyszalne. Przy zakłóceniach przekazu (szum wiatru, odgłosy zwierząt, tupanie) koniecznie było podniesienie jego energii do Z”, S”, świstu nawet. Dlatego określenia działań dynamicznych zawierają te dźwięki.
            Tam, gdzie dynamika działania i odległości pomiędzy rozmówcami były mniejsze, można było korzystać z dźwięków tańszych od R, takich jak L lub J oraz tańszych od Z”, takich jak G.
            Z czasem na podstawie tych dźwięków powstały skojarzenia do cech przedmiotów a te z kolei stały się wyróżnikami rzeczy.
            Tak powstała droga od czasownika poprzez przymiotnik i imiesłów do rzeczownika. Dlatego w języku polskim rzeczownik jest szczególną formą imiesłowu. To kolejny dowód na archaiczność języka polskiego, jego wewnętrzną spójność i ciągłość rozwoju od czasu powstania mowy.

            Uważam, że dość przystępnie i konkretnie odpowiedziałem na zadane mi pytanie. Oczekuję jednak rzeczowych uwag i kolejnych pytań, gdyż odpowiadając systematyzuję swoją wiedzę.

          • To cofanie się do czasów „prardzenia R ” zaczyna przypominać spór „kura czy jajko”. Czy jest to aż tak ważne?
            Niech pan podejdzie kogoś od tyłu i spróbuje przestraszyć głośnym okrzykiem. Co pan krzyknie aby głos był jak najbardziej donośny? Rrrrr czy prędzej buuu… Gdy będzie pan wołał z oddali do znajomego, to będzie to rrrr.. czy ej. Twierdzi pan, że jeszcze lepiej do głośnych odgłosów nadają się rz i sz, to niech pan przeprowadzi eksperyment ze znajomym, krzycząc sobie z oddali nawzajem ‚trzy’ i starsza wersję ‚tri’. Zobaczy pan, że ‚tri’ jest bardziej donoślejsza (wiem, bo sprawdzałem to w praktyce). Poprostu ciężko będzie panu udowodnić prapierwotność prardzenia R.
            Ja zostaję przy wzorcach typu: mama, tata, dziadzia, baba, które można uznać za pierwotne i nie cofać się już dalej, do niewiadomo jakich czasów.
            Wracając do juhy. Nie połączył pan juhy, ruchu z lotem. A przecież krew nie lata jak samolot, a jednak leci.
            Rzut to prawie lot.
            Juha, juszyć, rozjuszyć. Czy w wyrazch JASkółka (także Sokół), JAStrząb, JERZyk nie mamy słowa „lot/rzut” gdzie l/rz wymienne z j?

          • „To cofanie się do czasów „prardzenia R ” zaczyna przypominać spór „kura czy jajko”. Czy jest to aż tak ważne?”

            Jaki spór? Spierać się nie mam zamiaru. Mi chodzi o wiedzę. Piszę o rzeczach, które wydają mi się spójne, które sprawdziłem narzędziami logicznymi , prawami statystycznymi jak również empirycznie. To, co wyszło wypisałem. Wiele wniosków początkowo bardzo mnie dziwiło. Dzielę się spostrzeżeniami i oczekuję rzeczowych uwag. Ja nie chcę mieć racji. Ja chę wiedzieć.

            Czy to ważne? Na pewno ciekawe. No i udało mi się podważyć „obcą etymologię” wielu polskich słów oraz wykazać odsłowiańskie pochodzenie słów obcych. To ma znaczenie przynajmniej w obalaniu mitów językowych powstałych z potrzeb politycznych. Ma też znaczenie równorzędne z ortografią. Przede wszystkim jednak daje możliwość rozumienia podstawowych znaczeń słów. Pozwala zrozumieć, czemu polszczyzna tak długo opierała się kreolizacji i czemu proces ten przyśpiesza.

            Dla mnie jednak najważniejsze jest wnioskowanie z języka o warunkach, w jakich powstawał.

          • „Twierdzi pan, że jeszcze lepiej do głośnych odgłosów nadają się rz i sz, to niech pan przeprowadzi eksperyment”

            A jakże, próbowałem. Z prób jasno wynika, że dźwięki o wysokich częstotliwościach są lepiej słyszalne. Zgadza się to z teorią akustyki: im większa amplituda, im większa częstotliwość, tym większą energię fale przenoszą. Im większa energia przy emisji, tym większa też przy odbiorze . Tu akurat filozofii nie ma.

          • „Juha, juszyć, rozjuszyć. Czy w wyrazch JASkółka (także Sokół), JAStrząb, JERZyk nie mamy słowa „lot/rzut” gdzie l/rz wymienne z j?”

            Juha, jątrzyć, rozjątrzyć. Ewidentnie występuje Jo” oraz Z”y.
            Jastrząb i sokół też jak najbardziej, razem z rarogiem i orłem, sępem i krogulcem. Czy jerzyka i jaskółki do bym się musiał głębiej zastanowić .

            Ra Ro’ Z”e – raróg (aruże, oręż)
            Ka Ro Z”u Le To – krogulec, lepiej latający lub lżejszy (letki) raróg
            Z”e” Po – sęp, żre po
            (P)o Z”e Ro – orzeł, pożera
            Jo” So To Z”o” By – jastrząb, je ząbem? Jest ząb? (dziób, to ząb)
            S”o” Ko’ L”o (To) – sokół, szyje w locie, żre w koło?

            Ro To
            La Ta
            Krila (rus) – skrzydła.

            Rozwój języka przypomina roślinę. Przy ziemi łodyga, dalej rozgałęzienia i zrosty. Badylki do siebie podobne. W sieczce ciężko poznać, gdzie który rósł.
            Obecnie języki, to taka właśnie sieczka.

          • Ka Ro Z”u Le To
            Krogulec krąży w locie jak karuzela?
            A może ku rażeniu lata?

      • Trunek
        Trójniak – miód pitny.
        Trójniak tłumaczy się proporcjami rozcieńczenia miodu przed syceniem: jedna część miodu i dwie wody. Tyle, że to dość młode określenie. Wodę z miodem pito jednak od bardzo dawna. Może powinno więc być:
        trujniak
        trujak
        trujnak
        trunak
        trunek?

    • Czy koniecznie trunek musi być od ciągnięcia, targania czy jednak od trucia/trawienia? Dla mnie to wygląda jak dwa bardzo podobne wyrazy, ale ten drugi oddaje trującą naturę trunku. Moim zdaniem angielskie słowo drag pochodzi od targać, a drink/trunek od truć. Zresztą oba wyrazy targanie na targ/targowanie i trawienie/trucie związane są z Bliźniętami (Drugami) (miesiąc Trawen, rządzony Merkurym, bogiem handlu).
      Bardzo dobrze, że pisze Pan o ludziach typu Linietty bo ja nic o nich nie wiem, a jak mówi Adrian Leszczyński, wroga trzeba znać. Najlepiej jakby jeszcze znać „geneaologię” ich poglądów i które poglądy są de facto „dziećmi” nazistów.

      • Mimo wszystko co napisałem nadal nie uważam tej próby rekonstrukcji za przekonywującą. Słowo draga pochodzi co najmniej z okresu najazdu na Bizancjum a więc z czasów sprzed szturmu morskiego Słowian, Awarów i Scytów w VIII-IX wieku n.e.. Przyjmijmy że statki budowali Słowianie takie jak opisuje statki Wenedów Cezar, co cytują z rzymskich zapisów RudaWeb w ostatnim artykule. To oznacza już I-II wiek n.e.. Zapisek Cezara jest dobrze znany historykom od dawna, pisał o nich też Kornelius Nepos w 5 roku n.e., tylko Wenetów/Indów Juliusza Cezara nie chciano łączyć ze Słowianami. Ja piszę o tych Windach i jego notatce już w Księdze Tura, która powstawała w latach 1990-1997 (Taja 8 przypis 7 str 194-195, cytuję:

        „Chodzi tu o Wędów-Wędsysłów, zwanych też Susłami albo Węsami-Wężami, którzy w tym czasie zajmowali ziemice nad Jeziorem Ilmeń i Jeziorem Białym. To właśnie z plemienia Węsów (Wędsysłów) oraz Wądalów wywodziły się najbardziej awanturnicze i bitne grupy wojów – Wojsko Bractwa Wilkówa. Wyprawiali się oni do Skandynawii, na ziemice Nurów i daleko na Zachód w poszukiwaniu drogi w Zaświaty. Z tego licznego plemienia pozostały w IX wieku już tylko niedobitki w Nadłabiu – Susłowie. Nie podlegali oni obcym królom aż do swego upadku w IX wieku, po przegranej bitwie z Germanami[b].
        W oryginale podania mowa jest o pobycie Rusłana w Indii. Chodzi tutaj o Windię (Wenedię), a nie o Indie.
        Wędię-Windię często nazywano Indią albo mylono z Indiami, Wędów-Wenedów zaś mieniono Windami lub Indami. Żołnierze rzymscy w roku 5 n.e. pojmali podczas wyprawy do Germanii, u ujścia Renu, okręt Indów-Windów rzucony na mieliznę. Windowie ci mówili niezrozumiałym językiem, a byli jasnowłosi i niebieskoocy[c].
        Byli to Wędowie-Dalowie, którzy wypuszczali się z Rugii-Rany lub kolonii Wendsuseł (Vendsyssel) w Jutlandii na łupieżcze wyprawy na Morze Północne, a także do wędyjskiej Białej Ziemi, Wandei w Bretonii u ujścia Sekwany czy Gwynedy[d].

        a L.P. Słupecki Wilkołactwo
        b Chodzi o resztkę Wędów-Sysłów pozostałą w Nadłabiu. W źródłach – Rocznikach fuldajskich – występują pod rokiem 869 jako Siusli [patrz SSS t. V, str. 484]. Inna resztka tego wielkiego niegdyś plemienia osiadła nad Klaźmą, między Wołgą a Oką, gdzie powstał gród Susdal (Suzdal). Były to niedobitki dawnych Węsów-Wężów [SSS t.V,str.486].
        c Według notatki Korneliusza Neposa.
        d Patrz przypis 1 i 2 do Tai Pierwszej.”.

        Poza tym mamy tutaj związki z innymi podstawowymi słowami języka słowiańskiego takimi jak chociażby „droga”. Słowa takie jak droga-szlak czy dragować – wyznaczać/tworzyć szlak, „przecierać” szlak/ ciągnąć i pociągać i pić muszą być słowami archaicznymi, a tę archaiczność widać w ustalonym przez Niemców wspólnym słowie Indo-europejskim, czyli wszystkich, którzy wyszli z Kolebki/Koliby. Dlatego spokojnie możemy te źródłosłowy przesunąć do czasów Ceramiki Sznurowej albo Amfor Kulistych, albo nawet do Środkowej Azji 25.000 lat temu.

        Rdzenie słów i powiązania nie zmieniają się szybko, są bardzo stałe – dlatego rekonstrukcja etymologiczna mitów ma w ogóle sens. Natomiast niektóre słowa wypadają z obiegu, są zastępowane innymi i to są procesy szybkie, jak w młodzieżowym slangu. Potem takie słowa, wraz z odejściem „mody” na nie, wypadają. Z mojej perspektywy wiekowej widać to doskonale. Niektóre przyjęte powiedzenia z mojej młodości są dla dzisiejszej młodzieży już niezrozumiałe. Bo czy ktoś zrozumiałby dzisiaj slangowe słowo „szamać” – jako „jeść”?

        Równie dobre do odczytania mogą być tu nawiązania przedstawione przez kul-oba poniżej.

        Cytuję: ” A moze chodzi o „TRUcizna” a trunek to cos czym mozna ZATRUC swoj zmeczony proplemami umysl i nie przejmowac sie nimi . A jak sie juz czlowiek upije i problemy znikna to przychodzi ochota aby uderzycz paluchami w STRUNY jakiegos inSTRUMENTu .A moze slowo „TRUD” bo przeciez wiadomo , ze jak czlowiek sie uTRUDZI to chce sie na czegos napic. (natrunkowac) Jednak ja wszystkie znalezione tabliczki traktuje z dystansem , gdyz moga byc one zwyklymi FALSZERSTWAMI !!!!. Ja kierujac sie zwykla logika proponuje porownac slowo\slowa znalezione na tej tabliczce ze slowem\slowami z ” Biblii Gockiej ” ( ktora tez moim zdaniem jest falszerstwem) bo slowo „pic” powinno tam wystepowac. Logika podpowiada , ze slowo\slowa z ” Biblii Gockiej” i z tej tabliczki powinny byc IDENTYCZNE …prawda ? Gdyz teoretycznie pochodza z tego samego okresu i byly pisane przez tych samych ludzi. Dlatego dziwi mnie fakt , ze zaden zawodowy historyk tego nie zrobil . A moim zdaniem NIE BEDA identyczne , gdyz falszerstwa pochadza z roznych epok i niemieccy mnisi falszujacy historie dla Dojczow (Biblia Gocka) nie mieli pojecia, ze ktos za kilkaset lat podrzuci tabliczke jak kukulka jajko. Za pomoca tabliczek mozna udowodnic , ze Goci mowili po chinsku tylko jest potrzebny dobry falszerz i autorytet, ktory te bzdury ….. podzyruje swoim autorytetem ;-D . Za pomoca „magicznych tabliczek” udowodniono , ze Scytowie mowili po Iransku a wiec Goci , ktorzy obok Wandali sa najwiekszym ludem scytyjskim\ sarmackim (wedlug rzymskich kronikarzy) powinni mowic po IRANSKU … kur@a to nie trzyma sie kupy i jest bez sensu dla czlowieka myslacego logicznie . A wiec ja zadalem sobie trud i przesledzilem historie tych tabliczek okazuje sie , ze bajeczke o tym , ze scytowie mowili po iransku wymyslil Niemiec a „magiczna tabliczke” znalazl Anglik gdzies na Kaukazie … ludzie Niemcy i Anglicy to w tamtych czasach byli nasi zaciekli wrogowie , przeciez to na kilometr smierdzi oszustwem !!! Malo tego autentycznosc Biblii Gockiej sprawdzali chyba Anglicy ? Stara irlandzka anegdota mowi : ” Dlaczego Imperium brytyjskie jest tak wielkie , ze nigdy nie zachodzi nad nim Slonce …. bo Bog boi sie zgasic swiatlo ze strachu, ze Anglicy go okradna ” Dlatego ja te wszystkie tabliczki traktuje z przymruzeniem oka , gdyz sa one nosnikami wiedzy , ktora jest niespojna , nielogiczna , ZAPRZECZA i PODWAZA starozytne i sredniowieczne KRONIKI !!!! A Dlaczego ja mam NIE wierzyc kronikom i ludzim, ktorzy z Gotami , Wandalami rozmawiali a mam wierzyc naszym wrogom , dla mnie to jest NIELOGICZNE !!! I byc moze o to chodzilo naszym wrogom , majac nadzieje, ze nasz narod juz sie nie odrodzi probowali podzielic sie nasza historia … bo to przeciez szkoda zeby sie ona zmarnowala . Zeby to zrobic musieli podwazyc kroniki ale jak podwazyc prawde historyczna … to tudne. W walce z prawda najlepsza jest PROPAGANDA a propaganda nie musi byc prawdziwa MUSI ODDZIALYWAC i to dlatego ta historia Gotow , Wandali i innych ludow Lugijskich\Lechickich jest tak …dziwna. ”

        Nic nie zmienia też faktu, że mamy do czynienia z poważną wielką BZDURĄ w Słowniku Etymologicznym Brucknera z początku XX wieku i Borysia z początku XXI wieku, który z Brucknera PRZEPISUJE sobie hasła bez wgłębiania się badawczego w ich treść. Stąd niestety nadal powtarzane są te same BREDNIE z czasów KOLONIALIZMU PRUSKIEGO. To jest już działanie antypolskie – czy zamierzone, czy z głupoty i lenistwa płynące to inna sprawa, ale na pewno jest to działanie na szkodę Polaków i Słowiańszczyzny. To samo dotyczy historyków z UJ niestety, a częściowo również archeologów – jest to jakiś germanofilizm, powstały na korzeniach watykanistycznych, zwykłe zaślepienie nauką niemiecką.

      • Inna forma to kolejka, osoba wstaje i ciągnie kolejkę – to nie jest czasownik -to forma wywołania czynu – Pić – a że alkohol jest trucizną to jest też wtórnie kodowane słowo.
        jak to wyglądało to proszę:
        https://www.youtube.com/watch?v=qGyPuey-1Jw
        Czyli Pan Czesław umieścił dwie czynności w jednym słowie, piać i pić i to ma sens,

    • Witam.
      Draga
      DRaGa, również droga
      DRaZ”a – draża
      TRaSa.
      Jak widać, łodzie ciągano po drogach.
      Sens jej, to
      Do Ro Z”a, czyli :
      Do – do
      Ro – ogólne działanie, robienie
      Z”a – ża, żę, żąć, cięcie.
      Tak więc „droga” i podobne, to przecinka.
      Wydaje się to logiczne w terenie porośniętym drzewami. Aby łódź przez taki teren przeciągnąć, trzeba było parę drzew powalić. Również na tocznie. Dragar, to by było „coś na drogę”. Dla Dlatego miał płaskie dno.

  3. Faktycznie modra to kolor „niebieskawy” lub „czerwony” a często synonim „ładne”. U nas jednak mówi się modra też na młodą kapustę. Może dlatego, że jest ładna, pozbawiona starych liści. Ale w tym poprawnym znaczeniu „modra” może oznaczać świeża, czyli krwisto czerwona szynka, świeża, młoda. Bo niebieska byłaby już nadpsuta. Modry Dunaj to rzeka piękna, nie błękitna. Często jest zupełnie innego koloru. Przypuszczam, że czerwona lub fioletowa kapusta (bo niebieskiej to raczej nie ma), została sprowadzona z południa, dość późno. Modre były błękitne oczy dziewczyny, lecz nie dlatego że niebieskie, tylko dla ich uroku, piękna. O niebieskim niebie się nie mówi „modre”. O oczach raczej fiołkowe. MODRA, to jak najbardziej ŁADNA, ŚWIEŻA, i dlatego piękna. Czerwień to dawniej krasne, lub czerw. A dlaczego krasne? Bo piękna barwa. Stąd okraszanie, okrasa, czyli ozdabianie, wzbogacanie. A wcale niekoniecznie czerwonym kolorem, tylko tłuszczykiem, skwarkami. Stąd i modre może lub mogło mieć znaczenie odnoszone do piękna, do młodości, świeżości.

    • Różnie to w różnych regionach bywa. Spotkałem się, że modra kapusta to inaczej tzw. czerwona kapusta, które przecież czerwona nie jest, a właśnie intensywnie niebieska, granatowa – sina czy fioletowa. Zaś niebieska szynka to niewątpliwy sygnał ostrzegawczy dla konsumenta. Są wątpliwości w moim rozwiązaniu zdania, np. Czytelnicy podsuwają, że ‚scapia’ to niekoniecznie ‚skąpią’, ale ‚skapią’, czyli archaiczne ‚umrą/zdechną’. Do opracowania zagadnienia powinien wziąć się slawista z prawdziwego zdarzenia, który nie poprzestanie na Brucknerze i przede wszystkim ma świadomość pierwotności słowiańskiego wobec tzw. „germańskich”.

    • Tak modry to ,, niebieski ,, ale i ,,ładny,, mający w sobie ład ,porządek, pozytywny , i tu trza by się zastanowić czy mającego pozytywny wydźwięk słowa można by użyć do złorzeczenia ,,skapiesz ładnie(porządnie ) od jadu szynki ,,…. myślę że tak…bo siniak w słowackim to modrina a w chorwackim modrica a to negatywna ,,przypadłość,, .Objawami zatrucia jadem kiełbasianym jest paraliż mięśni a także refluks mogący powodować zadławienie …więc jeśli to by było złorzeczenie to miało by taki sens ,, obyś się zadławił tym co już zjadłeś,, i jest ono do dziś używane w moich stronach w mateczniku Hasdingów w stosunku do ludzi chytrych zachłannych ,w formie ,, obyś sie udowiuł tym coś zezar ,, .Toast czy złorzeczenie zwraca na siebie uwagę i może być zapamiętane przez obcego …a czy zwykłe zamawianie jedzenia to coś niezwykłego ? godnego zapamiętania ,utrwalenia ? 🙂

      • Są też takie złorzeczenia ,,Zeby ci w gordzielu staneło ,, ,, Obyś zobola nie wysiedzioł ,,są to złorzeczenia w stosunku do ludzi chytrych ,,nienazartych ,,

      • Skapać , kapać ,ukapać to udzielać ,ograniczać ,być chytrym czyli skąpym ,może tu jest wspólny mianownik ?

    • Modry
      MoDRy
      Ma”DRy – mądry
      Mo Do Ry – ma dary? Ma do roboty? Pojęcia nie mam.
      Jednak kobaltowy barwnik stosowany był przez elity plemion żyjących w Europie. O nauczanie wśród elit dbano. Stąd skojarzenie koloru ze stanem umysłu. Stąd niebieskie płaszcze kapłanek i wodzów, do dziś pozostające na przydrożnych figurkach „matek boskich” i wyobrażeniach rycerzy okrągłego stołu.

          • Trza by dorwać jakąś Łotyszke 😉 i wypytać o znaczenie imion Modra i Modris .Modry pozytywnie mi się kojarzy a siny to ,,zimny,, ,,martwy ,, 🙂

        • Siny
          Si Ny
          Si Wy
          Zi Ma
          Hi Ma (Himalaje)
          Bóg Siwa jest siwy, więc sanskryt wskazuje na dawność i niezmienność znaczenia tego słowa.
          Kolor siwy i modry, to więc nie to samo.

          • Siano
            Faktycznie brzmi podobnie do „siny” ale raczej jest z innego rdzenia:
            S(i)a No
            S’a No
            S”a No
            Z”a No – ża no, czyli „cięte na”. Ogólnie więc oznacza pokos (Po Ko S”a) w dzisiejszym rozumieniu. A że ścięta (ze żę ta) trawa wysycha, to dzisiaj „siano” jest suche.
            A „snop siana”, to „masło maślane”.

            Taka wielość skojarzeń, podobieństwo słów w polszczyźnie świadczy o wsobnym rozwoju języka, jego starości. Prardzenie wskazują na same początki ludzkiej mowy i są do dzisiaj w języku polskim zrozumiałe.

          • Siano bo trawę sieczono 🙂 a w sensie koloru jest ,,martwe ,, ,,zimne,,czyli ,,sine ,,.,,Wsobny rozwój języka ,, czy to nie świadczy o tym że język polski nie powstał z rozpadu języka słowiańskiego a z unifikacji określonych języków słowiańskich ? I jest to proces ciągły , z tym że później wpływ na rozwój języka polskiego miała łacina ,niemieckie a ostatnio angielski

          • To nie tak. Języki, a właściwie dialekty słowiańskie, wykazują cechy rozwoju w „wąskim gardle”. Ewidentnie występuje „efekt założyciela”. Są przy tym syntetyczne, spójne. Łacina, to kreol, popłuczyny po słowiańszczyźnie. Podobnie jak wszystkie języki „kentumowe”. Oczywiście kreolizacja języka polskiego trwa. Jest jednak powolna i polszczyzna jest najbardziej archaiczna wśród słowiańszczyzny.
            Rdzenie naszych słów sięgają początków mowy. Mówię o epoce opanowania ognia i łupania kamieni.

          • Sieka
            S’e Ka
            Ko Si
            To samo minizdanie. Są tylko przestawione minisłowa (sylaby).
            Z tego samego rdzenia (Z” lub R” do wyboru- dźwięk ten sam) mamy:
            Z”o” Do L”o – żądło
            S”y Do L”o – szydło
            Zo” By – zęby
            Z’o’ Bo – dziób
            Ku S”a- kusza
            S”o” Bo- szyb, szambo
            Ko Za – koza
            S”a Ra Na – sarna
            Z”ę By Ka – żbik
            Ry S”e” – ryś, roż(żyto)
            Z”e” To – żyto
            S’e Re Po – sierp
            I tak dalej…

          • Siać
            S’a C’
            S”a” To – żą to
            Znów to samo. Dawne żąć, to też szturgać, sztychać, żądlić, szyć itd. Można wyobrazić sobie, że pierwotnie używano kija do spulchnienia ziemi, przed wysypaniem na nią ziarna. Lub do szturgania ziemi już osypanej ziarnem. Takie zabiegi wprowadzają nasiona pod powierzchnię gruntu, zwiększając szanse wykiełkowania.

            Z obserwacji wynika, że rośliny lepiej wysiewają a ich nasiona lepiej kiełkują w miejscach popasania zwierząt. Kopyta zruszają grunt i wbijają weń nasiona, zwiększając plon. Myśliwi z pewnością to dostrzegli i wykorzystali do wabienia zwierząt w dogodne miejsca, poprzez wysiewanie szczególnie przydatnych roślin.

            Siać i sadzić znaczą właściwie to samo. Należą do wielkiej rodziny słów pochodzących od spółgłoski Z”. Świadczy to o wsobnym rozwoju języka polskiego i jego starości.

  4. Rudaweb;
    „Onesti w swojej pracy przytacza jedno zdanie w różnych formach. Takich jak:
    inter citz Gothicum, scapia madria, jadrincam;
    Inter „eils” Goticum „scapia matzia ia drincan!”.
    Do tego badaczka zastanawia się, czy w rękopisie nie znalazły się inne formy, np. – oprócz ‚madria’ i ‚matzia’ – ‚madzia’….”
    Czy Wy przypadkiem nie cytujecie Magnusa Snaedala a nie Onesti
    https://www.academia.edu/758303/The_Vandal_Epigram
    Fascynujący swoją drogą artykuł. Mam nadzieję, że Schedae Divionenses zostanie zdigitalizowane, bo na razie chyba tylko ta wersja z eils jest w gallica.

    • Snaedal cytował te same ustalenia co Onesti – powoływali się na te same hipotezy wcześniejszych badaczy. Czytałem (Web) obie prace i ostatecznie postanowiłem wyjść od Onesti, bo szerzej omówiła problem. Oczywiście oboje z takim samym „dziwnym” skutkiem 🙂 Czy zdygitalizują – chyba ktoś musiałby tego chcieć, a przecież efekt może być nieprzewidywalny dla wyznawców obecnego paradygmatu…

      • Web napisal;…zachodnia nauka uznała oficjalnie, że Wandalowie byli Germanami w sensie teutońskim. Zamawiali bowiem hałaśliwie jedzenie i picie, hajlując przy tym. Jednak niemieccy, skandynawscy oraz inni specjaliści nie mogą bezsprzecznie dowieść jakie to słowa wykrzykiwali w VI w. n.e. biesiadnicy…

        Znalazlem silne wsparcie dla pomyslu Weba, aby uzyc slow slowianskich w tlumaczeniu;
        Blogosuavs, http://www.jassa.org/?p=12352, przytacza obyczaje Slowian zapisane przez ksiedza Wincentego z Kielczy (+-1200 – 1262 r.) ktore z laciny mozna przetlumaczyc tak;
        ” nawet do dzisiaj, podczas biesiad Słowian, spotyka się pogańskie pieśni, klaskanie i pogańskie pozdrowienia”.

    • Gdzieś w dyskusji gdy ktoś dał to zdanie jako przykład z ,,germańskiego ,, języka Wandalów ,,rzuciłem ,, że ono dla mnie brzmi ,, Skompicie a mocie i drencycie ,, …. wątpliwości zawsze będą 🙂 to one pchają ludzi do poznawania lecz w tym temacie raczej nigdy ich do końca nie rozwiejemy, co najwyżej możemy dojść do najbardziej prawdopodobnej wersji

  5. O wynikach genetycznych kopalnego DNA wojowników z doliny Dołęży (niem. Tollense – stanowisko Weltzin) pisałem w jednym ze swoich artykułów. Są tam ciekawe mapki sporządzone przez blogerów biegłych w sprawach genetycznych, którzy również sami dokonali analiz próbek z Weltzina. Jest tam też o pracy doktorskiej niemieckiego genetyka Christiana Sella, z której również wynika najbliższe podobieństwo genetyczne wojowników do współczesnych Polaków. Oto link:
    https://bialczynski.pl/2017/12/06/adrian-leszczynski-genetycy-na-tropie-pochodzenia-europejczykow-czesc-2/
    Szkoda tylko, że nie podano jak na razie haplogrup, zwłaszcza YDNA, tychże próbek. Jest to zastanawiające…

  6. Przecież nikt tej miedzi nie jadł 🙂 wykorzystywał ja ten który potrafił ja wytopić …a kto potrafił to wiemy 🙂 co najmniej od wstęgowej rytej mamy oddunajską ciągłość ,raczej nieprzypadkowo Unietycka przodująca wyedy w brązie osiadła w dorzeczu Odry i miała się dobrze ,przecież to stąd w miarę prosta droga do Ameryki …to w okresie bitwy pod Dołęża ustało wydobycie miedzi w Ameryce …a to wznowienie nie musiało oznaczac kontynuacji lecz wydobycie przez miejscowych ..może to zbieg okoliczności Dołeża i zakończenie wydobycia miedzi w Ameryce ?ale czy wydarzyło się wtedy coś równie ważnego co
    mogło zmienić stosunki geopolityczne ?i spowodować koniec wydobycia …no może ludy morza ? Ale czy to nie było wtórne do Dołęży ?

      • Na Północy i Wschodzie (- słowiańskim!) brąz jako metal militarny w tym czasie zaczynał być passe: „z lat 1750-1500 p.n.e jest zabytek z żelaza meteorytowego znalezionego w Kałmuckiej Republice pod miastem Elista w Byczkin-Bułuk. W kurhanie w postaci kopca wysokości 2 metrów datowanym na 1750-1500 p.n.e. odnaleziono trzy szkielety. Jeden (…) z szkieletów mężczyzny ułożony był w postaci półsiedzącej. To właśnie przy nim odnaleziono żelazny grot zamocowany w drewnianym drzewcu, który po analizie badań wykazał 3,65% niklu, co świadczy, że został wykonany z żelaza meteorytowego. (…) Grot z Byczkin-Bułuk jest więc najstarszym przykładem wykorzystania żelaza meteorytowego w Europie”.
        Starsze od Hetytów i od całego Bliskiego Wschodu z Egiptem…

        • Kawałek żelaza interpretowany jako ostrze(tak mi się zdaje 🙂 ) znaleziono w grobie na terenie Polski datowanym chyba na epokę kamienną …był o tym artykuł na Archeowieściach lecz nie mogę go znaleść 🙂

        • a czy można prosić jakiś link do omówienia tego odkrycia (fotografie, rysunki), może być po rosyjsku, z góry dziękuje

          • Niedługo będzie artykuł na naszej stronie o zagłębiu miedziowym w Ameryce i starożytnej metalurgii w Europie.

      • Na zdrowy chłopski rozum ,jeśli ludzie budują coś z zamiarem wykorzystania w odpowiedni sposób to korzystają z tego zgodnie z zamiarem twórczym 🙂 Jeśli Wenedowie mieli łodzie przystosowane do morskich podróży to takowe podróże czynili .Czy w czasach historycznych ich podróże po miedź do Ameryki byłyby opłacalne to już inna sprawa ….pewnie nie , co nie znaczy że drogi nie znali , nawet i Rzym mógł wejść w posiadanie tej wiedzy , Kolumb raczej w ciemno nie płynął .Zawsze można powiedzieć że to Fenicjanie tam pływali , ale jak się nie mylę całą terminologię zeglarską mieli ,,indoeuropejską ,, 🙂

  7. Panie Adrianie Leszczyński (lub inni którzy wiedzą coś na ten temat).
    Napisał Pan:
    „Ponownie podam tu przykład Parczewskiego, który nie umiejąc pogodzić się z odmiennymi poglądami innego profesora wszczął żenującą awanturę na słynnej konferencji o pochodzeniu Słowian na początku XXI w.”

    Czy można się coś więcej dowiedzieć o tej konferencji?

    „Poza tym znane są publiczne przypadki, gdy Parczewski zablokował czy nie dopuścił do uzyskania doktoratu przez młodych naukowców, którzy nie idealnie po linii kossinizmu-parczewszczyzmu napisali swoje prace. Ponownie oba przypadki zakończyły się awanturami między promotorem, a jego doktorantami, co udokumentowane jest na szczęście w internecie.”

    Czy można prosić o jakieś linki?

    Kim w ogóle jest Parczewski? Nic nie wiem na ten temat.

    • Szanowny Guślarzu,
      Nazwisko prof. Michała Parczewskiego należy znać. Wszak, aby pokonać wroga należy o nim jak najwięcej wiedzieć. Prof. Parczewski to najbardziej znany, żyjący jeszcze propagator prusackich allo-bredni w temacie pochodzenia Słowian. Zwykły gbur i burak. O słynnej konferencji było głośno, proszę sobie wyguglować. Poszło o kłótnię między Parczewskim, a prof. W. Mańczakiem. Co do sporu między Parczewskim, a doktorantką Adrianną Ciesielską to gorąco polecam tę oto pracę pani Adrianny będącą polemiką na krytyczną recencję jej doktoratu ze strony Parczewskiego właśnie. Ciekawa lektura jak młoda pani z nowego pokolenia intelektualnie „jedzie” po starym kossinniaku 🙂 Miła lektura, którą polecam wszystkim 🙂 Daje satysfakcję widząc jak młode skutecznie walczy ze starym, zbutwiałym, odchodzącym w niebyt…
      Oto link: http://rcin.org.pl/Content/61636/WA308_80792_PIII272_Teoria-bez-danych-je_I.pdf

    • Ciekawostkowe te badania dietetyczne. Zwłaszcza stwierdzenia, że w przypadku nie pochodzących z północno-wschodnich Niemiec badania izotopowe zębów wskazują na ich pochodzenie z Europy Środkowej, a też, że nie pochodzili z Półwyspu Skandynawskiego. W połączeniu z wynikami analiz DNA (grafika załączona przez Pana), wskazujących na najwyższe podobieństwo do populacji współczesnych Polaków, dziwi brak danych porównawczych z Polski, choć są z bardziej oddalonych Czech i Węgier. Stąd końcowy wniosek „Perhaps the most striking result of the iso-topic study is that the non-local combatants are not from northern Germany and must have traveled long distance toreach the battlefield at Tollense” jest bardzo „perhaps” 🙂

      • A czy nie wnioskują, że pochodzili z jednej populacji?
        Miałem swoje przypuszczenie, że podział na dwie grupy i zachodzenie jej na współczesnych Niemców wynika li tylko z powodu 30% pochodzenia słowiańskiego u nich.
        Stad też stawiałem na wojnę Słowian Połabskich z najazdem Słowian Śląskich, może Wielkopolskich.
        Dla naukowców jest to niedopuszczalne więc tworzą swoje zjebane hipotezy, by zgadzało się, że Słowianie pojawili się tam dopiero w V wieku.
        Są bezradni wobec tych danych, dlatego kręcą i mącą.

        Jak przeczytacie o kimś z epoki brązu, że badania izotopy wskazują, że jadł proso, to w ciemno zakładajcie, że był to Słowianin.

          • Wojna o Odre…no rodzaj żeński 🙂 .W tym czasie zaprzestano wydobycia miedzi w Ameryce północnej , nastąpiło odcięcie Myken od miedzi i bursztynu co sugeruje ze miedź z północy mieli i zapoczątkowało to konflikty doprowadzające do upadku Myken i wieki ciemne na ziemiach greckich ,nastąpiła krystalizacja kultury łużyckiej i dopiero jej upadek pozwolił rozwinąc się basenowi morza śródziemnego …takie pobieżne spostrzeżenia 🙂 i jeszcze jakiś bardzo bogaty gród na terenie Bawarii został zniszczony …nie pamiętam jaki ale kojarzę że to w tym czasie się działo 🙂

          • Tu to i to jest możliwe tylko że ,,nordycka kultura brązu ,, może mieć tyle wspólnego z nordykami co styl gocki z Gotami 🙂 tu jest ciągłość kulturowa co najmniej od ,, lejków,, a przodkowie dzisiejszych nordyków duzo na to wskazuje byli bardziej na północy …uważam że Bohuslan jest ,,nasz,, i nie chodzi mi o swojsko brzmiącą nazwę 🙂 te ryty da się w naszej mitologi odczytać 🙂 a i w Ameryce bodajże nad Missisipi była kultura w której dostrzega się wpływy. Unietyckie

          • „Możliwe też, że po obu stronach będą przeważać różne mutacje R1a, bowiem od czasu kultury ceramiki sznurowej, to osadnictwo ogarnęło również Danię i południową Szwecję, gdzie miała się później rozwijać owa „nordycka kultura brązu”.” – napisaliśmy w http://rudaweb.pl/index.php/2017/11/02/kto-kogo-pod-doleza/
            Natomiast ślady amerykańskie związane są z kopalniami miedzi nad Wielkimi Jeziorami, dostarczającymi surowca dla warsztatów europejskich, także unietyckich.

          • Unietycka w swoim czasie była ostatnią na zachód kulturą brązu ,miała w posiadaniu Odrę nie miała chyba Łaby i aby móc swobodnie pływać choćby po cynę na wyspy brytyjskie musiała mieć w swoich rękach cieśniny duńskie …i tu się nasuwa pytanie czy Dołęża to nie klęska ,,postunietyków,, którzy już wcześniej zostali pozbawieni dostępu do bursztynu bałtyckiego ….była by to bitwa stoczona w ,,rodzinie,, 🙂 …a w Ameryce rzeczywiście była kultura w której co niektórzy dopatrują się wpływów Unietyckich 🙂 jak se przypomnę jaka to napiszę 🙂

          • Największa kopalnia znajdowała się na Isle Royale – wyspie leżącej na Jeziorze Górnym, niedaleko granicy USA i Kanady. Niektóre odkrywki mierzą od 3 do 10 metrów głębokości i połączone są podziemnymi tunelami. Według jednego z wyliczeń, wykonanie systemu o takim zasięgu jak na Isle Royale wymagałoby pracy 10.000 ludzi przez 1000 lat. Wydobycie na Isle Royale zaczęło się ok. 5300 r. p.n.e. Dopiero od ok. III milenium p.n.e. pojawiają się dowody na wytapianie metalu na miejscu. Prace wydobywcze zatrzymały się ok. XIII w. p.n.e., po czym, ok. roku 1000 p.n.e. wróciły i trwały aż do 1320 r. n.e. W czasie drugiej fazy wydobyto 2 tys. ton, skromne w porównaniu z czasami prehistorycznymi – ponad 220 tys. ton. Obok kopalni znajdował się port z długim na pół kilometra drewnianym pirsem. Badacze twierdzą, że stąd urobek był dostarczany do Europy. W okolicy natrafiono także na ślady pochówków. W co najmniej 70. kopcach odnaleziono spalone szczątki kilku tysięcy ludzi.
            Indiańskie legendy plemienia Menominaee, którego przodkowie wywodzili się z terenów w Michigan, opowiadają o „morskich ludziach”, jasnoskórych żeglarzach, którzy przybyli morzem w wielkiej liczbie i „zranili Matkę Ziemię, wykopując jej lśniące kości”, co jest aluzją do miedzi.
            W czasach kiedy ruszyło wydobycie miedzi w tym rejonie tylko jedna kultura opracowała już metalurgię – winczańska…

          • Wojna o Helenę, Helladę:
            Hel
            Helsinki
            Helsa (Hesja, Kessel).
            Miasta w krainie ognistego, słonecznego kamienia. Czyli bursztynu, jantaru, (h)elektronu.
            Hel
            He La
            Se La
            Ze La – z ognia.

        • Nałókoffcy zapewne już pochlipują w kąciku, bo z tyłu głowy kołata im się jedna, nieodparta myśl, jedyny słuszny i prawdziwy wniosek płynący z empirycznych obserwacji, mianowicie, że przodkowie Polaków mieli zorganizowaną, zawodową armię a zatem i formę państwowości 3300 lat temu, z tysiąc lat zanim ich ukochany Rzym stał się czymś więcej niż drewnianą osadą na nadtybrzańskich błotach.

          • Ba i bynajmniej gównem nie rzucali w przeciwnika w walce o samice.:-) ale poczekaj bo zaraz coś wymyślą allocolitoitoizjadacze

        • W istocie oczywistej prawdy proso=Słowianie, cytat z omawianej pracy: „The archaeological evidence as well as the implication for millet in the diet for some of the non-local individuals points to Central Europe as a possible homeland for this group of combatants. „

        • Źle Pan odczytuje dane – genotyp wszystkich poległych nad Dołężą jest najbardziej podobny do dzisiejszych Polaków, a setne czy tysięczne to w genetyce wcale nie tak mało.

          • Panie Web ,nie wiem w którym miejscu się mylę czyli źle odczytuję dane bo na przedstawionej wyżej mapie jest wyróżnionych 13 współczesnych nacji ,gdzie różnica między Polakami a np Szkotami wynosi dokładnie 0,000972, podobnie to wygląda wobec innych nacji .Skoro Pan zna jakiś współczynnik czy algorytm na podstawie którego można by jakoś sprecyzować te dane , t zn wykazać ,że ta minimalna różnica pozwala na wniosek ,że naszych tam było najwięcej , to proszę go podać

          • Nie „naszych było tam najwięcej”, ale – generalnie genotyp poległych jest najbliższy genotypowi współczesnych Polaków. Tylko i aż tyle, bez żadnych dziwnych interpretacji.

        • @smyk Znowu nic nie rozumiesz. Jeszcze z poprzedniej pracy wiemy, że są pojedyncze przypadki wojowników mieszczących się na PCA w klastrze szkockim, jeden bałtyjskim, jeden austriackim.

          .
          .
          Zatem nie dziwne, że np. Szkoci będa wyróznieni bardziej niż Niemcy, a co za tym idzie pozostali germanie tez coś uszczkną, stwarzając wrażenie „walczyli tam prawie germanie”.

          Odległe posiłki albo/i jeńcy wcieleni do wojska są kolejnym elementem potwierdzającym obecność rozległej państwowej organizacji

          Pozostali zawierają (proszę sobie odszukać w necie) w klastrze słowiańskim i germańskim tuz przy granicy z nim, stąd wnioskowałem wojnę domową wśród Słowian, gdyż współczesny germański zasób, zawiera aż 30% zgermanizowanych po X wieku Słowian Połabskich, a po XII także polskich.
          A wojna toczyła się przed tymi wydarzeniami.

          I nie myliłem się.
          Podejrzewam, że jeszcze bliżsi będą Serbowie i Łużyczanie z Połabia.

          Wydaje się prawdziwą hipoteza, że są to ci ludzie, którzy stosowali ciałopalenie, więc z wykopków nie będzie ich za dużo, jednak od czasu do czasu będą się trafiać jako przypadkowe ofiary morderstw czy najazdów np. na k.łuzycką.

          • //Szkoci będa wyróznieni bardziej niż Niemcy//
            O całe 0,000798, czy aby DNA małp nie dałoby podobnych wyników ? 🙂

          • DNA małp człekokształtnych różni się od ludzkiego o 2 % (to w genetyce naprawdę sporo). Nie kpij Pan z rozumu 🙂

        • Dodam, że doskonale to widać po tym jednym najemniku/jeńcu ze Szkocji. Pojawia się jeden Szkot, a już Szkoci są bardziej podobni od Niemców.
          To już z tego pośrednio można wnioskować, że współczesni Niemcy nie mają z tą bitwą nic wspólnego, a wykazują słabsze podobieństwo tylko i wyłącznie za pośrednictwem 2300 lat później zgermanizowanych Słowian.

          To wzbudza ogromny lęk, bo jakże to, niemieccy dumni lingwiści określają wyłonienie się jezyka pra germańskiego na 3000 lat temu, a my tutaj mamy dowody na słowiańską państwowość w tym okresie.

    • Nic nie wnoszą nowego,z pobieżnej lektury. Oprócz faktu, że w bitwie brały udział 2 grupy wojowników )) – jak to zwykle… pzdr

      • Oczywiście, ze wnoszą. Wykluczono obecność przyjezdnych ze Skandynawii. Okazało się, że są to ludzie miejscowi oraz z terenu dzisiejszych Czech.

        • Precyzyjniej – wykluczają populację z Półwyspu Skandynawskiego. Natomiast wyniki tych badań są obciążone niedostatkiem próbek z Polski. Przy założeniu, że genotyp poległych jest najbliższy współczesnym Polakom, badanie próbek z Odrowiśla powinno być podstawą. Inne powinny być uzupełniające. Nie sugeruję jakiejś teorii spiskowej, być może nie mamy w polskich laboratoriach odpowiedniego materiału i jego analiz, czyli może to bardziej wina naszej nauki niż innych.
          Kolejny wniosek – zgadza się z naszymi przewidywaniami, że mamy do czynienia z obszarem styku kultury łużyckiej i nordyckiej kultury brązu, przy czym: „Możliwe też, że po obu stronach będą przeważać różne mutacje R1a, bowiem od czasu kultury ceramiki sznurowej, to osadnictwo ogarnęło również Danię i południową Szwecję, gdzie miała się później rozwijać owa „nordycka kultura brązu”.” Więcej: http://rudaweb.pl/index.php/2017/11/02/kto-kogo-pod-doleza/

          • i cóż że królewna nie ze Szwecji, a do Czech to ja mam za darmo ))
            przepraszam, że kpię ale kto brał udział w tej bitwie?
            tak trudno to aDna opublikować?!? naukowcy piszą to za co się im płaci…

        • a hg kiedy w końcu opublikują? chyba, że pierwej przebadają czy konie nie były ochwacone? pzdr

  8. Szkoda …. Wikipedia nie dziala !

    Do naszych czytelników w Polsce
    5 lipca posłowie do Parlamentu Europejskiego zagłosują nad nową dyrektywą
    o prawach autorskich i pokrewnych. Proponowane zmiany zagrażają otwartemu
    Internetowi, którego częścią jest Wikipedia. Macie czas działać i włączyć
    się do debaty.
    Dziękujemy!

    Z tych powodów społeczność polskojęzycznej Wikipedii zdecydowała się
    na zaciemnienie wszystkich swoich stron.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Stanowisko_wikipedystów_w_kwestii_dyrektywy_o_prawach_autorskich_(lipiec_2018)

    • Nie zawsze zgadzamy się z polską Wiki, niemniej ACTA2 to potencjalnie bardzo groźne narzędzie cenzury. Dlatego popieramy apel!

      • Parlament Europejski odrzucił w tej formie „ACTA 2.0”, prace przekazał do dalszej konsultacji, sprawa wraca we wrześniu.

  9. Zbyt wiele faktów przemawia za tym, że Goci i Wandale to Germanie mówiący językiem germańskim. Nie ma sensu robić z nich Słowian na siłę. Nie zmienia to faktu, że Słowianie żyją na swoich ziemiach od tysięcy lat. Goci i Wandale przybyli na Słowiańszczyznę, podbili Słowian i ruszyli dalej zabierając ze sobą oddziały wojów z podbitych plemion. Stąd takie wyniki badań DNA na Sardynii. Część Gotów i Wandali, którzy zostali na Słowiańszczyźnie została zeslawizowana, Słowianie zapożyczyli od Gotów imiona germańskie takie jakie Harigast, Ariamir. To jest wyjaśnienie całej tej tajemnicy. Jedno zdanie ze starej kroniki być może sfałszowanie nic tu nie zmienia.

    • Do Pana logiczne argumenty nie docierają. Wierzy Pan w dogmaty pseudonauki, bo tak nakazuje podręcznik. Nie będę dalej polemizował, bo i tak wychodzi Pan z założenia, że „moje musi być na wierzchu”. Na pożegnanie z dopuszczaniem przez nas takich komentarzy – końcówki imion są typowo słowiańskie: -gast i -mir. Rdzeń też typowo słowiański od Hary/h’Ari: ludzie góry (hary) lub ludzie gór.

      • Nie dopuszczając komentatorów o innym zdaniu sami szkodzicie swojej sprawie. Germańskość Gotów i Wandali nie przeczy teorii autochtonicznej. Imiona o końcówkach -gast i -mir pojawiają się w najstarszych zapiskach w kontekście Germanów. Bardzo prawdopodobne, że zostały zapożyczone przez Słowian.

        • Dopuszczamy komentatorów o innym zdaniu, czasem nawet przyznajemy rację ich wątpliwościom (cenimy rzeczowość Pana Tanatora, doskonale wiedząc, że jest po drugiej stronie barykady). Natomiast wywodzenie końcówki -mir z języka germańskiego to jakaś aberracja. Wyjaśnianie Panu błędności takich teorii jest po prostu bezcelowe. Moim zdaniem, uprawia Pan trolling – drugie ostrzeżenie 🙂

          • Internauta o nicku STOP, zakładający konta z różnych adresów e-mail, został ZBANOWANY.

    • @STOP
      //Słowianie zapożyczyli od Gotów imiona germańskie takie jakie Harigast, Ariamir.//
      Z której strony te słowiańskie imiona są ‚germańskie’?
      // Imiona o końcówkach -gast i -mir pojawiają się w najstarszych zapiskach w kontekście Germanów.//
      Jakich najstarszych? Najstarsze to może są Ariovist (Iarovist), Nasua (Nasław), Cimberius czyli Ząbrz (Żubr, jak Zambrów) albo Cząbr (czyli Saturn, bo Cząbr = Satureia)
      Czy Pan w ogóle wie co znaczy Germania? To słowo łacińskie oznaczające ludy celtyckie i słowiańskie mieszkające aż do Odry i Nysy Łużyckiej (Odrę nazywano Vistulą w starożytności), za wyjątkiem Plinego który dorzuca jeszcze grupę Peucyńską czyli Łysogórską, którą inni zaliczają do Sarmackiej części słowiańszczyzny.
      Ardagast to król Sklawinów, nawet turboprypeć powinien o tym wiedzieć.

      • Jeżeli chodzi o Ardagasta, to imię Musokios/Mużok brzmi jak Musko/Mużko stąd już blisko do Mesko/Meżko lub Mieszko. A może Mezamir to Musokios a wtedy Mezamir, zdrobniale Mezko/Mieszko?

  10. INTEREILSGOTICUMSCAPIAMATZIAIADRINCA – „interesem” czyli ważną rzeczą gości jest spiewać ( Piać), jeść i pić. Ja to bym tak odczytał RudaWeb.

    • Nie. Najistotniejsze jest rozpoznanie, jak zmanipulowano oryginalny zapis ‚citz’ (łac. ‚citis’), wywodząc z niego ‚eils’/’heil’. To zafałszowanie stawia pod wielkim znakiem zapytania cały oficjalny wywód i wskazuje na bezzasadne szukanie „drinków” w DRINCAM, oraz przerobienie ‚madria’ z oryginału – na ‚matzia’ z komentarza. Cytat „gocki” w rzymskim tekście to SCAPIAMADRIAIADRINCAM i tylko to należy analizować, a nie zaczynać od – w rzeczywistości nieistniejącego – ‚eils’.

  11. „iadrincam” wcale nie musiało być „jah drigkan’.
    moje ucho słyszy iad rincami, jadł ręcami.
    nawet skapywanie np. tłuszczu po brodzie pasuje.

    • ‚Iad rincam’, czyli ‚jad rinkam’. Przy założeniu, że Grecy i Rzymianie zapisywali ‚ę’ w postaci ‚in’ (wg. Bielowskiego), może: ‚jad(ł) rękam(i)’? Narodziło się w komentarzach i korespondencji kilka innych ciekawych wersji odczytu poszczególnych słów. Na razie wszystko składa się po zachodniosłowiańsku/lechicku…

      • Ręka to ruka. Takie wywody nie mają sensu. Wersja turbogermańska w dalszym ciągu bardziej prawdopodobna.

        • Wersja turbogermańska tak samo prawdopodobna, jak to, że abreviatio ‚citis’ to ‚eils/heil”. Jedynie prawdopodobna w tej wersji jest niewątpliwa manipulacja, dokonana wbrew wiedzy paleograficznej i filologicznej. Ponadto skąd wiadomo, że Słowianie zachodni w 5 w. n.e. używali formy ‚ruka’ zamiast ‚ręka’. Czy dysponujesz zapisami z epoki alfabetem oddającym dźwięki mowy słowiańskiej? W stosunku do łaciny takie zapisy są i dlatego mogę z pewnością stwierdzić manipulowanie źródłem przez kolejnych „naukowców”. Skoro dokonali tak bezczelnego zafałszowania, to reszta ich dociekań jest niewiele warta…

        • To nie wywód, tylko skojarzenie.
          Jad rincami – czynność w jadalni jak najbardziej prawdopodobna.
          Ponadto może być wskazówką z jakiego są regionu.
          „Ręka to ruka.” – tak, po rosyjsku, więc wschód należy wyeliminować.
          w gwarze nadnoteckiéj kij był cijem, taki – taci. Więc jak będzie ręka?
          Stopie, Zgadnij co oznacza w gwarach południowo zachodniej Polski słowo rynka?

          • Ruka występuje w większości języków słowiańskich w tym łużyckich. Bardziej prawdopodobna ruka niż rinka/rinca. Poza tym nie jad tylko najprawdopodobniej jeł. Wersja turbogermańska nadal bardziej prawdopodobna.

          • Coraz bardziej rozpaczliwe są te Pańskie próby ratowania dobrego samopoczucia fałszerzy. Dla mnie sygnałem alarmowym stało się wyinterpretowanie – wbrew podstawom wiedzy o łacinie i paleografii łacińskiej – ‚heil’ z ‚citz’. W zasadzie od tego momentu nie ma już poważnej płaszczyzny do dalszych rozważań o wersji turbogermańskiej – możemy zastanawiać się najwyżej nad psychologicznymi motywami turbogermańskiego chciejstwa.

          • „Bardziej prawdopodobna ruka niż rinka/rinca.”
            Dlaczego?
            W polskich gwarach mamy renca i nawet po ślůnsko rynka.

            W moim domu sie „jado ryncami”.

            „Poza tym nie jad tylko najprawdopodobniej jeł.”
            A co to jeł?
            Moja propozycja dotyczyła rdzenia „jad”. Jak jadło, jadać, jadaczka.
            łacina ēdo, ēdĕre, ēdĭdi.
            sanskryt अद् (ad)
            odtworzony prasłowiański *ědati.

          • Toast ma to do siebie,  że jest często dwuznaczny, bazujący na skojarzeniach słuchaczy.
            Jeśli „ten” toast zwrócił uwagę poety, pomimo wypowiadania go w innym języku,  to zapewne ze względu na jego powtarzanie przez biesiadników. Trudno też oczekiwać,  by za każdym razem głosili ten sam toast (choć i tak się zdarza😄). Można zatem przypuszczać,  że za każdym razem ten sam tekst , poprzez aluzje, znaczył co innego, gdy tyczył innej osoby. Lub też przy zmianie jednej lub dwóch głosek odwracał sens wypowiedzi poprzedniej. Wszak dowcip przy biesiadzie najważniejszy a  wieloznaczność jest jego królową.
            Dlatego sugeruję,  że zapisane zdanie mogło nieść różne znaczenia a biesiadnicy konkurowali w ich zwielokrotnieniu.

        • Dźwięki nosowe są najstarsze i do dziś występują w polszczyźnie. Dlatego „ręka” jest starsza od „ruki” a polszczyzna mniej zmieniona wobec prasłowiańskiego niż choćby ruski.
          Przy rdzeniowaniu spółgłoski traktować należy jako sylaby, najpierw z samogłoską nosową w parze. Najstarsze jest o”, obecnie czytane jako ą. Młodsze jest u, najmłodsze a.
          Ro” Ka – rą ka, działanie gdzie.

          • Chyba to jest logiczne że tam gdzie nie zanikły najstarsze formy tam jest źródło ? A może jestem w błędzie ? 🙂

      • /może: ‚jad(ł) rękam(i)’?//
        Za jakiś czas usankcjonuje się tu zespół d/s „jednego zdania ”
        Po rewelacji z nieświeżą szynką czas na jeszcze większą
        bo oto pojawia się spektakularna wiadomość , taka ,że gdyby jej nie zapisali , to z pewnością by o niej zapomnieli
        czyli ,że ludzie posługują się rękoma przy okazji spożywania posiłków 🙂 🙂
        bo wcześniej zwykli jadać bez użycia rąk

  12. Nie należy zapominać że półwysep jutlandzki czy południową Skandynawię cywilizowany przedewszystkim kultury pucharów lejkowatych /ceramiki sznurowej i ich następcy , czy w związku z tym można mówić o ludności przybywającej stamtąd ? Czy powracającej na nasze ziemie ? 🙂 Wiele wskazuje na to że przodkowie dzisiejszych Skandynawów w tamtym czasie rozwijali się niezależnie poza kregiem odzialywania tych kultur i dopiero na przełomie er zaczęli posuwać się na południe zajmując opuszczone czy wyludnione tereny

  13. Z samymi Gotami, ciekawe są badania genetyczne z Wielbarku, osady zidentyfikowanej jako Gockiej.
    https://www.academia.edu/33791135/2017_Zenczak_…..Piontek_…_Y-chromosome_haplogroup_assignment_through_next_generation_sequencing_of_enriched_ancient_DNA_libraries

    W prawdzie, najwięcej ze zbadanych szczątków – 8 – okazało okazało się należeć do haplogrupy I1 (8) – typowe dla Skandynawów – to jednak ciekawe że najwięcej z nich, było zidentyfikowanych jako konkretna podhaplogrupa I1, to I1a3a1a1a (I-L1237) (z tych 8).
    Dlaczego jest to istotne?
    Sama haplogrupa I1a3 jest dziś raczej bardzo rzadko spotykana, a badania genetyczne odnotowały występowanie wśród polaków konkretnie haplogrupy I1a3a1a1a (I-L1237) w ilości 1.3%:
    http://www.gwozdz.org/polishclades.html

    To się może wydawać niedużo, ale nie spotkałem się z wynikami by gdzieś indziej haplogrupa I1a3a1a1a/I-L1237, występowała w większej ilości populacji.

    To przynajmniej by wskazywało że Goci, przynajmniej w jakimś stopniu, byli przodkami Polaków.

    • Na pewno jakieś skandynawskie geny wniknęły do Polski wraz z tzw Vividarii. Ale czy to na pewno Goci? Wiązanie Gotów z Wielbarkiem wynika z błędnego rozumowania Tacyta i Ptolemeusza, kierując się według rozumowania, że Vistula to Wisła, jednak współrzędne Ptolemeusza i opis rzeki wskazują co innego. Tacyt i Ptolemeusz lokalizują Gothones i Gythones w okolicach Gućkowa. Tacyt w pobliżu Rugian i Wiązłowian (Lemovi), a Ptolomeusz niedaleko ujścia Vistuli, która u niego oznacza zachodnie ujście Odry.
      Nie wierzę, że kręgi kamienne są gockie, bo tam Gotów nigdy nie było. To są kręgi Wenetów.

    • Mimo, iż I1 występuje w największym odsetku w Skandynawii, to jednak ciekawostka jest taka, że gałęzi L1237 na podstawie dotychczasowych danych nie można uznać za skandynawską. Zatem póki co, nie ma pewności czy ludność tejże gałęzi przybyła na ziemie polskie ze Skandynawii. Nie ma też żadnego dowodu, że ta ludność przybyła na ziemie polskie w okresie rzekomej migracji rzekomo skandynawskich Gotów (I w. n.e.). Zatem mamy jak na razie same niewiadome co do skandynawskiego pochodzenia ludności ze stanowisk w Kowalewku i Masłomęczu. Dodam, że genetycy związani z blogami genetycznymi dokonali analizy autosomalnej tychże próbek i niektóre wykazują silne podobieństwo do współczesnych Polaków i ogólnie Słowian. Zatem istnieje ciągłość zamieszkania ziem polskich przez ludność ze stanowisk k. wielbarskiej ze współczesną ludnością polską. Podważa to mity teorii kossiniacko-hitlerowskiej głoszonej przez tzw. krakowską szkołę, że między k. wielbarską i przeworską, a późniejszymi kulturami wczesnośredniowiecznymi istniała na ziemiach polskich pustka osadnicza, a ludność k. wielbarskiej i przeworskiej opuściła ziemie polskie w IV w. Tych oczywistych prusacko-godłowsko-parczewskich bredni nie da się dłużej bronić na gruncie najnowszych odkryć zaawansowanych technologicznie nowoczesnych nauk przyrodniczych. Dodać też należy, iż badania antropologiczne stanowisk k. wielbarskiej nie potwierdzają allochtonicznej (prusackiej) tezy o dyskontynuacji zasiedlenia obszarów w dorzeczu Odry i Wisły między okresem rzymskim a wczesnym średniowieczem. Stwierdzają one tezę dokładnie odwrotną: badania te wykazują wysokie podobieństwo biologiczne pomiędzy ludnością z okresu rzymskiego i wczesnego średniowiecza, zamieszkującą wspomniane ziemie. Podobieństwo to przejawia się w różnych kompleksach cech morfologicznych czaszek i zębów, cech o wysokim stopniu determinacji genetycznej (J. Piontek, B. Iwanek 2011). Zatem ponownie chciałem zapytać panów Smyxxa, Tanatora i innych pseudohistoryków: gdzie ta Wasza nauka uniwersytecka, o której tyle rozprawiacie??? Gdzie są te wasze starożytne garnki hajlujące po niemiecku??? Gdzie wasza pustka osadnicza między IV a VI wiekiem??? Gdzie Wasza biologiczna wymiana ludności, o której tyle się nagadali hitlerowscy propagandyści, „naukowiec” Kossinna, „naukowiec” Richthofen i w ślad za nimi słynne krakowskie profesory – Godłowskie i Parczewskie??? Gdzie Wasza „nauka” turbo-prypecie, sigiliumy, Fabie, Wójciki??? Naprawdę nie widzicie skali Waszej kompromitacji i bezdennej głupoty?

      • Powonieniem chyba sklasyfikować że nie wierzę raczej w teorie Allochtoniczną i to już zupełnie nie wierze w koncepcje pustki osadniczej, ani że Kultury Wielbarskie i Przeworskie opuściły tereny Polski.

        Zanotowałem obecności I-L1237 w Wielbarku i obecnej ludności polskiej, jako dobry dowód raczej przynajmniej pewnej ciągłości osadniczej.

        Z analizą autosomalną części tych próbek wykazującym podobieństwo do dzisiejszych Polaków, to też sam czytałem (a konkretnie jednej) i nawet myślałem żeby o tym napisać, ale nie mogłem znaleźć postów (na historycy.org i eupedia.com lub anthrogenica.com chyba) które o tym pisały, wiec ominąłem to.

        Z tym że kultury wielbarskiej nie była związana z Gotami, jest to możliwość.
        Wtedy to by się zgadzało z badanami i obserwacjami w tym artykule, który też powątpiewa w powiązanie Gotów (a przynajmniej kultury Czerniachowskiej) z kulturą wielbarską, jak i pochodzeniem Gotów ze Skandynawii (także po angielsku):
        https://web.archive.org/web/20130505085856/http://eurogenes.blogspot.com/2011/12/russian-mtdna-goths-of-ukrainian-steppe.html

        Co ciekawe, tekst zakłada pochodzenie Słowian, bądź proto-Słowian z terenów Polski, którzy dopiero przybyli na Ukrainę (i potem Rosję), ale zakłada że napływ ludności Gockiej i Słowiańskiej, było w dwóch różnych okresach, chociaż z danych tam zawartych, można by uznać że przybyły w tym samym czasie.

        Goci są sami dość enigmatyczni, do dzisiaj niektórzy teoretyzują że pochodzą być może jednak od Getów. I ze możliwe że bardziej prawidłowo byłoby odwrócić kierunek emigracji w Getice – co by oznaczało że raczej Gotlandczycy i Goci Skandynawscy pochodzą w jakimś stopniu od Gotów kontynentalnych.

        Kolejną ciekawostką, jest że niektórzy wątpią czy „Skandza” Jordanes’a to półwysep Skandynawski – jest to nazwa wywodząca się od „Scandii”, która była używana by nazwać wiele wysp.

        Jest też ciekawe że Jordanes pisze ze Skandza, była widoczna z ujścia „Vistuli” (Wisły? Odry?).

        Jeśli to Vistula to Odra, to jest możliwe „Skandza” to Wolin i może Uznam.

        • Chciałem napisać że „to już zupełnie nie wierze w koncepcje pustki osadniczej, ani że Kultury Wielbarskie i Przeworskie *zupełnie* opuściły tereny Polski” i „Goci są sami dość enigmatyczni, *do dziś nawet zagranicą* niektórzy teoretyzują że pochodzą być może jednak od Getów.”

          W sprawie tego drugiego:
          https://aleximreh.wordpress.com/2017/02/08/goth-dna/

          „I1a3 / Z63+ is associated with Goths, but this subclade is virtually absent from Nordic countries. That is consistent with the theory that Goth spread from Danube Carpathian basin / N of Black Sea to Scandinavia, idea started by Carlo Troya. It is also consistent with the constant flow of population from areas where there were better living conditions to colder areas in the North. After the last Ice Age Europe was recolonised by I people from Old Europe. Also through the Balkans and Danube basin agriculture went North. Here it was the surplus of population that overflowed to less populated areas.”

        • @ŁADO616
          //Goci są sami dość enigmatyczni,
          Wg. mnie to inna nazwa Circipanów. Tak ich lokował Tacyt (gdy przyjmie się że pasmo górskie nie jest Sudetami, a wzgórzami Asse, Asciburgius w Ptolemeuszu), a także Ptolemeusz.
          Nazwa moim zdaniem oznacza „gotowego” i jest to synonim Circipana (odzucam teorię o Czerezpienianach), Circipan moim zdaniem oznacza planetę (tak jak Dobropan to Merkury), konkretnie planetę rządzącą lutym, wodnikiem, czyli planetę której astrologicznym działaniem jest kurczenie,ściskanie, lutowanie, swarzenie, zwieranie. Słowo czart lub kusy oznacza krótki, moim zdaniem Circi albo czirci odpowiada polskiemu czarci a oznacza ściskający, zwierający itd. Coś jest gotowe gdy jest zwarte, zlutowane, zgęszczone czyli zgucione. Gdy struna instrumentu jest odpowiednio „ściśnięta” (naprężona), instrument jest gotowy do gąścia (gąść = grać na instrumencie) Grodem Circich Panów albo Gąściów, Gotów jest Gucków/Gützkow.

          //Jeśli to Vistula to Odra, to jest możliwe „Skandza” to Wolin i może Uznam. //Gohiskandza
          Też tak sądzę, co więcej uważam że w wiekach III-V ne było tu ciężkie multi-kulti bo 1 Byli Vividarii z wielu nacji 2 uważam też Gepidów za greckich egipcjan, ze względu na greckie brzmienie Gepeidos.

          • Hmm, Goci będący Circipanami wydaje się logiczną możliwością, patrząc na ich lokację. To by się także pokrywało z obserwacjami na temat genetyki Gotów którzy przybyli do Rosji, z artykułu który przytoczyłem:
            https://web.archive.org/web/20130505085856/http://eurogenes.blogspot.com/2011/12/russian-mtdna-goths-of-ukrainian-steppe.html

            O Gepidach będących Greko-Egipskiego pochodzenia, mam pewne wątpliwości, ale wyjaśniało by to kilka rzeczy, jak Kodeks Hipacki umiejscawiający Słowiańskich bogów, złączonych z Greckimi, w Egipcie – jak Swaróg Będący Hefajstosem, is ojcem Dażboga/Heliosa – Hefajstos był synkretyzowany z Ptah’em, który czasami jest opisywany jako ojciec Ra (tutaj Dażboga/Heliosa); jak i obecność Amona i Apolla w folklorze Rumuńskim jako Bogów Kreatorów:
            https://en.wikipedia.org/wiki/Folklore_of_Romania#Origin_of_God

          • Guślarz zapominasz, że tereny dzisiejszego Bałtyku – morza bołotok, były skute lodem, SWAR – kuć, to okres Zimy, Costromy, na dnie bałtyku odnaleziono pozostałości osad, gdyby poziom morza spadł o 25 metrów, to przyrost lodu na biegunach spowodowałby ponowną zmianę osi ziemi i tym samym kataklizmy, CirC, to nie CzerĆ – tylko cyrkiel, wyznaczający, skręcać. Geometria to też arytmetyka, tylko bardziej CzaroPańska – spróbuj stworzyć ze sznurka koło – solo. tylko Tyka i sznurek i coś co biega, wiruje, CirĆ.
            Może chodzi o to, że ziemia się ciągle obraca i w zależności od położenia Ziemi od innych obiektów planetarnych i całego układu galaktyki, te zmiany są okresowe, – tylko kto by dał taka wiedzę prostym ludom co ręcznie garnki lepili nad Prypecią.

          • @Aria
            „kto by dał taka wiedzę prostym ludom co ręcznie garnki lepili nad Prypecią.”
            Czemu lepili ręcznie? Bo było zlodowacenie, więc mieli inne zmartwienia niż lepienie ładnych garów. Co wcale nie znaczy, że starszych, doskonalszych garnków nie lepili ich dziadowie, którzy mieli więcej czasu by się tym bawić.

            Nawiasem circ może oznaczać też koło (circle, cerkiew, czarka), ale to koło jest 2gim znaczeniem, a kurcz podstawowym, bo skurczający Uran (władca wodnika) jest wywyższony w Skorpionie, angielskie circuit wymawiamy Serket (egipska bogini skorpion).

          • To był sarkazm Guślarz co do kossinowskiej wizji pod i nadludzia.
            Cirć – Scirć – Scierać – a teraz Scyt – Cirć to ruch wirowy, coś co ochrania stąd drugie znaczenie Scyt-o -„wie”.
            Masz z angielskiego schield co pochodzi od słowa strzelić, zdzielić, i coś co ochrania – okrągła tarcza.
            Tutaj chodzi o ruch małych kręgów i dużych kręgów, Vrota,
            Zmiana znaczeń następuje już w łacinie – było to celowe działanie skrybów by nie można było odnaleźć źródeł.

          • Pierwsze skojarzenie to, że Scyci to nie nazwa własna a wiele plemion które cechowało się jakąś umiejętnością, darem. Mogły to być rody waleczne, jak Oberysi, Turowie, Borusowie, Bolkowie, tragarze – turowie, carowie, w zależności od potrzeb, musieli kontrolować poważną część EuroAzji – wędrówka ludów Bharatu-Wharatu. ta wędrówka trwała ciągle od tysięcy lat, W jedności Siła – i tej jedności bali się południowcy.Matematycznie, to zawiera logikę – jedynie czego bali się proto, pra i Słowianie to głodu, i niewoli.

          • @Aria
            „coś co ochrania stąd drugie znaczenie Scyt-o -„wie”.
            Masz z angielskiego schield co pochodzi od słowa strzelić, zdzielić, i coś co ochrania – okrągła tarcza.”
            Scytowie to coś innego niż Scirii (Skorpiony).
            Tarczyca (štítna žľaza, щитовидная железа, ščitnica) – to 5 czakra, rządzona przez pannę i wagę. Planety rządzące tymi znakami egzaltują w przeciwnych znakach, panna w lwie, waga w wodniku. Są to więc dwa przeciwne szczyty. Do tego samego odnosi się Alfheim i Svartheim u Nordyków, czyli Elfy= Szczytowie. Scytia była wymiennie nazywana Sarmacją i oznaczała tereny od Odry (Vistula pisarzy antycznych) na wschód. Scirowie mogli być częścią Scytii, ale ich miana nie są tożsame.

          • Tarczyca (štítna žľaza, щитовидная железа, ščitnica) – to 5 czakra, rządzona przez pannę i wagę. Planety rządzące tymi znakami egzaltują w przeciwnych znakach, panna w lwie, waga w wodniku. Są to więc dwa przeciwne szczyty. „”Do tego samego odnosi się Alfheim i Svartheim u Nordyków, czyli Elfy= Szczytowie. Scytia była wymiennie nazywana Sarmacją i oznaczała tereny od Odry (Vistula pisarzy antycznych) na wschód. Scirowie mogli być częścią Scytii, ale ich miana nie są tożsame.”
            Byli częścią wspólną Tartarii, a więc późniejszej Scytii.
            Logicznie, gdyby nie byli ich wspólną częścią – zapewne po synu Sua, Cua, „dzisiaj masz ciułać” – nie przeżyliby. Należy pamiętać, że sama wiedza dla wiedzy nic nie wnosiła, powoduje zastój, z zastój jest groźny – każdy jeden.
            Przeciwstawienie czyli entropia słowna ma to do siebie że łączy gorące i zimne, ogień i wodę- tworzy CirC. Gdyż słowo musi być prawdziwe co do formy, treści ( sumy logicznej) i przekazu ( zdania logicznego). Chomsky więc badając strukturę kodowania słów dał do zrozumienia, że są języki eteryczne, endemiczne, i kodowane ( takim pierwszym kodowanym jest sanskryt), daje przykład:
            słowo – ksie ży_c-ć, księga życia oparta na systemie szóstkowym ( odnoszę do artykułu RudaWeb na temat krateru z VIX). 0-6 to podstawa geometryczna w zapisie kodowanym, gdyż potem 1 to 7, 0 to 8, a 6 przechodzi w 9, trudno to dla laika zrozumieć, ale każde z tych kodowanych czert ma swoją moc sprawczą, jest to bie gun owanie i przeciwstawianie, yin i yang, ROD, życie i śmierć, i tak w kółko – to na podstawie starożytnego myslenia ludzie dostrzegli pewne części wspólne z rzeczywistością. To co na Niebie to i na Ziemi, ale też nieśmiertelność wywodzi się z Viedy matematycznej, a formą jedną z 6 jest przekazywanie GEN, poprzez białą księgę ( nie zapisaną, pierwe jajo czyli polskie słowo GIN), świątynia światła, miała dosłownie 3 znaczenia ale skupiała się w obszarze wirującego 609 czyli ROD;a i jest tak do teraz, spójrz ROD Zina – RODZI bo następne jest Ż – Żywa – Ż dopełnia koło wewnętrzne ale zahacza o Bie, gdzie zmienia się w rzędzie Ba – Wa, czyli doświadczona Bie, O-Ya jest już na Szczycie, i tak powstają kolejne nazwy tej samej Rodziny która gdzieś 20000 lat wyruszyła być może śladami swych Przodków na zachód, po północnej stronie wysokich gór Azji, lecz zasada tworzenia słów, morficzna, i zrozumiała dla pozostałych rodzin musiała być taka sama. Dźwiękonaśladownictwo , nawoływanie, zaśpiewy miały bardzo ważną rolę społeczną i informowały o czymś ważnym.
            Niestety nasz język stał sie estetyczny i zbrutalizowany – daje przykład ob -leśny, raczej z las kojarzy się z przyrodą, prawem, ktoś dodaje „ob” – przeciwstanie do Bie, Ba, Bia, Be, Bu, Bi, By, Bo – Ob a stąd masz Oberys,- obły rys, okrągły, a takimi strukturami były Grody, Hrody, GieRody, i Herody czyli na zapis można tylko po samych słowach skojarzyć gdzie dany lud się znajdował, gdzieś wilgotnym i ciepłym miejscu, lub suchym lub mroźnym. Tworzy okrągłe struktury zapewne w celach nawigacyjnych, orientacyjnych. Niestety starożytna Grecja i Rzym nie znali zasad morficznych i wymyślali nazwy tworząc dziwne nazwy, niejednokrotnie opisując ten sam lud, który w przeciągu 20 lat przenieść się o 1000 km jako jądro Rodu, pozostawiając, cześć swoich na starych smieciach – i to opisuje księga Tura. To było logiczne, gdyż dotyczyło praw głównych – plemienia, wypracowane przez tysiące lat a nie narzucone w formie kamiennych tablic przez zmyślonego boga.
            Ta wiedza przeszkadza religijnym satrapom, uzurpatorom sprzedającym miejsce w niebie – dosłownie ( w burdelach w Bizancjum i Rzymie) z czego utworzono kościół, zupełnie wypaczając wartości demonizując – de moon – the moon, księżyć, 5 x 6, 1 x6 krwawienie ( symbol odnajdziesz w koronie ciernistej, 3 x 6 dni używać bez strachu ( za ba wa – czyli ten demon straszny, ale jak się zapłaci to jest odkupienie), 6 dni płodnych – światłych. Teraz rozumiecie logikę południa ich kulturę – więc z racji kultury to nie nasza on jest, bo u nas Szanuje sie Życie, i słowo szlachetny, sarmancki, zaszczytny odnosi się do ochrony kobiet, do szacunku do kobiet, do przyrodzonej formy wabienia, okazywania swych zalet, poprzez pracę, inteligencję, – jest całe mnóstwo czynników społecznych, sojalnych, psychologicznych, kulturowych które Krzyczą – katolicyzm to nie nasza kultura, to struktura polityczna która miała sobie uczynić podwładnymi te niepokorne ludy z północy – stąd takie a nie inne działanie południa wraz z wyrodnymi romajami – to im przeszkadzało, to że nie potrafili się dostosować do prawa Bogów czyli Roda. Dzisiaj nazwałbym to bezstresowo wychowanie z lewactwem naczelnym.
            Teraz może panowie „psorowie” zauważą ogromną logiczną dziurę w swych rozważaniach nad Słowianami – tej wiedzy nie zdobyło się w 300 lat, i jako prymitywny lud pituagralny kosami pogonił tych kulturalnych, cywilizowanych rzymsko-semicko-teutońskich zdobywców i nadludzi.
            I kwestia naukowa juz potwierdza, że ze Starej Koliby Rodu R1A – 1a, 18500 lat temu z obszaru o którym Adam, Skribha, i wielu innych pisze wyruszyła, a może podążała za znakami niebieskimi, czertami, rodzina R1a1a jako rolnicy i hodowcy. W tym czasie dokonuję się na ziemi wielkie przemeblowanie, gdyż zbliżał się do orbity księżyc który stał się sprawcą wielkiego kataklizmu i zlodowacenia północy – cytuje dr. Woźniaka. Późniejsze wierzenie, legendy i podania, opisują ów walkę Słońca i księżyca, o walce na niebie, ale świadkami tych wydarzeń byli Nasi Przodkowie, wg prawa o którym wsopmniałem powyżej.
            Polaris – jasny de moon, co skuwa ziemie na śmierć – kolor niebieski, śrebrny, gwiazda polarna stała się nowym wyznacznikiem środka zimnego piekła weli, więc opis religijny odnosi się do fizycznych bytów które wpływają na jakość i długość naszego cyklu życia, a nie decydują o wyborze miejsca życia pozaziemskiego.

          • To Czaropani, Czarcipani, Czarnopanowie, Panowie – wcześniej z Gór Panów – Uralu, a potem z Panonii i Gór Harskich – Kharpat (Księga Ruty)

          • Panie Czesłąwie zgadza się, tylko to co kiedyś u Pana napisałem, CzaroPanowie, przynieśli matematykę opartą na 10 palcach a nie jak do tej pory na systemie szóstkowym. System dziesietny nie został  wymyślony przez Arabów, ale został stworzony w celu dokładniejszego odmierzania czasu, czyli przesuwania się w ślad za słońcem lub księżycem – chodź i tak głównym systemem SoLa, CO LA da, jest system szóstkowy, któ©y nadawał się do Cirćzenia czyli kreślenia znaków graficznych w celu uzyskania geometrii ( rondele) a znów system dziesiętny powodował, że powstały cyfry niewymierne.
            Bardzo ważne były punkty odniesienia, a takimi były wzgórza, ale na równinach trudno o takie punkty, więc tworzono ów miejsca MOCY.
            Czy coś już wiadomo o pracy Piotra Makucha?

      • @ADRIAN LESZCZYŃSKI
        //Nie ma też żadnego dowodu, że ta ludność przybyła na ziemie polskie w okresie rzekomej migracji rzekomo skandynawskich Gotów (I w. n.e.)

        Także rzekomo w I w. n.e. bo co do czasu to też nie ma żadnych dowodów. Historycy myślą, że Gothones byli na ziemiach polskich od czasu I w, ale zapominają że wcześniej wizytował ich Pyteasz w IIw. p.n.e. W Pliniuszu: Pytheas says that the Gutones, a people of Germany, inhabit the shores of an estuary of the Ocean called Mentonomon, their territory extending a distance of six thousand stadia; that, at one day’s sail from this territory, is the Isle of Abalus, upon the shores of which, amber is thrown up by the waves in spring, it being an excretion of the sea in a concrete form; as, also, that the inhabitants use this amber by way of fuel, and sell it to their neighbours, the Teutones.
        Czyli wg Pyteasza w IIw pne Gutoni zamieszkiwali Germanię, a ta nie obejmuje Skandynawii. Suiones Tacyta to oczywiście Sibini Strabona, wymienieni obok innych ludów słowiańskich, czyli Świanie (Wagirowie, nazwa od bogini Śwy, Siwy czyli bogini morza*), a nie żadni Szwedzi. Wtedy Skandynawię wyobrażano sobie jako wyspę, więc cieśnina Kattegat bez problemu może być owym Tacytowskim morzem poza Suionami. Moim zdaniem Goci to inna nazwa Circipanów i te 6000 stadiów pewni oznaczało wspólnotę słowiańską sięgającą na zachodzie celtyckich Teutonów, którzy w Ptolemeuszu są małym plemieniem niedaleko ujścia Suevus (Łaby).

        Moim zdaniem byli jacyś migranci ze Skandynawii w wiekach III-V n.e. (jest w Jordanesie mowa o Vividarii) i oni przyjęli słowiańskie nazwy miejscowych Gotów i Wandali.

        *inaczej Sobótki, Ślędzy, Marzanny, Sowy – czyli Minerwy, (słowo „śl” oznacza nerw, (słanie, przesyłanie), więc myśli=minerwy, menrva-myśl) planeta Śwa, czyli Neptun,rządzi rybami, egzaltuje się w bliźniętach, stąd wzięła się nazwa śledziony (część ciała odp. bliźniętom), bogini ryb także zarządza wszystkimi 7 czakrami a one odpowiadają z’mysł’om).

      • @Adrian Leszczyński
        //Gdzie wasza pustka osadnicza między IV a VI wiekiem???
        Spojrzałem właśnie na filmik z paranaukowa propagandą turbojagiellonów z cafe „”””nauka”””” i widzę, że wciąż nie odpowiedziano na Pana pytanie: „Aby nie umknęło zasadnicze pytanie do pana M. Przybyły, powtórzę je raz jeszcze na końcu tego wpisu: czy była ta fizyczna wymiana ludności na ziemiach polskich między IV a VI wiekiem czy jej nie było? Jakie jest Pańskie zdanie?”
        Czy Pan Przybyła odpowie w końcu? Czy dalej będzie udawał, że nic nie słyszy?

        • Guślarzu, piszesz do mnie?
          To odsyłam do mojej odpowiedzi powyżej, gdzie napisałem ze akurat w pustkę osadniczą, czy zupełną wymianę ludności.

          Myślałem ze zaznaczając obecność haplogrupy (I-L1237) z kultury wielbarskiej, w dzisiejszej ludności polskiej (w relatywnie małej ale widocznej ilości), pokazało że uważam że członkowie kultury wielbarskiej (a przynajmniej ich część) została na terenie Polski i są przodkami (przynajmniej części) dzisiejszych Polaków. ‚

          Jeśli to nie było wystarczająco jasne, to przepraszam.

          Ale jeśli chodzi o Ryby i Marzannę – Franciszek Walczowski (członek Koła Czcicieli Światowida, którego artykuł z 1981 jest pierwszym znanym mi zapisem o Marzannie także będącej znanej jako Nurta, bądź Ponurzyca, łącząc ją z Nerthus opisaną przez Tacyta) – zasugerował w numerze z 1981 w artykule w czasopiśmie Urania że u Słowian Marza/Marzanna i znak Ryb było kojarzone z planetą Venus. (Co sens, jako że naprzykład u Greków in Rzymian, znak Ryb reprezentowały Afrodytę/Venus i Erosa/Kupida, przemienionych w dwie Ryby, by uciec i schować się przed apokaliptycznym potworem Tyfonem).

          W klasycznym artrologii, Władcą znaku Ryb był nie Neptun, ale Jowisz. Neptun jako Władcą znaku Ryb, jest znacznie bardziej współczesnym wymysłem, jeśli mającym sens.

          • @Łado616
            „To odsyłam do mojej odpowiedzi powyżej, gdzie napisałem ze akurat w pustkę osadniczą, czy zupełną wymianę ludności.(nie wierzę)”
            Nie zarzucam wiary w pustkę osadniczą Panu, tylko Panu Przybyle, przypomniałem Panu Adrianowi i ogółowi forum, że Pan Przybyła wykręca się od odpowiedzi.
            „Neptun jako Władcą znaku Ryb, jest znacznie bardziej współczesnym wymysłem”
            Czy aby na pewno? To tylko według oficjalnej astrologii. Trimurti to nic innego jak Uran, Neptun, Pluton. Opis Trimurti jest tożsamy z opisem działania tych planet przez współczesnych astrologów. W Kratylosie wyraźnie napisano że bogowie to planety. Także nazwy planet nie są przypisane im jakoś na podstawie mitologii, tylko są to nazwy własne tych bogów/planet. Więc skoro Neptun był znany w mitologii a wiemy, że bogowie to planety to wiemy, że Neptun to pewna planeta.
            A tu dowód definitywny, że nie jest to wymysł współczesny, zoroastryjski fragment: http://www.snowcrest.net/sunrise/APlanets.htm

            //znak Ryb było kojarzone z planetą Venus.
            Tak ryby mają egzaltację Wenus
            //zapisem o Marzannie także będącej znanej jako Nurta, bądź Ponurzyca, łącząc ją z Nerthus opisaną przez Tacyta)
            Czytałem to. Ale bogini opisana przez Tacyta to bogini Ziemi i odpowiadająca moim zdaniem dożynkom. Dożynki są podobne zapustom, więc może stąd się bierze wrażenie podobieństwa z Marzanną. Czy zatapiana mogła być tylko Marzanna czy może jednak także Dziewanna-Verta? Zatapianie kojarzy się z Marzanną, ale zostało napisane że Nerta to bogini ziemi, czyli ktoś jak Demeter, Ceres, Pomona, Vertumnus.
            Marzanna jest mylona z Dziewanną a ta z Ziewanną. Moim zdaniem są to trzy różne boginie. Tak samo Marzanna jest boginią obfitości jak Dziewanna, lecz nie jest nią samą. Dziewanna odpowiada pannie i to inaczej Siemianna (bogini ziemi, rodziny) albo Mierzanna (bogini ‚miary’, pracowitych poszukiwań, analizy, odwrotnie do ‚wiary’ ryb). Może się ona inaczej nazywać Zmienna (jak Zemiennik) albo Verta (jak Vertumnus bóg ziemi, dożynek, Wertowanie to zmienianie). I myślę że imię Verta jest jej imieniem, napisałem też o tym pod artykułem Rudaweb o Nurcie. Uważam, że jest to możliwe by pierwotny zapis Nerty był Verta, proszę popatrzeć na analizę Germanii Tacyta Weishaupta i różne warianty zapisu, np. Nuithones są też Vuithones.
            Co do imienia Ponurzyca to jest wymyślone i nie pasujące do bogini morza, marzeń i mądrości czyli Marzanny, Sobótki, Ślędzy, Soboty, Sowy, Myśli, Śwy, Kupały inaczej Ateny, Minerwy, Kybele.

      • Adrianie, mam wrażenie, że w ferworze dyskusji na YouToube z P. Linetty et consortes (średnio udanej zresztą), uruchomiłeś się nadmiernie i tradycyjnie wszystkich oponentów (w tym moją skromną osobę. Pseudohistoryk?? Historyk amator jeśli już 😎) zacząłeś zbiorczo wrzucać do drużyny hajlujących garnków itp. Nie mam siły tego po raz kolejny prostować. Tak po prostu masz. Zainspirowało mnie to jednak do zapoznania się z Twoją twórczością, w tym sztandarowym artykułem w roczniku „F H-S” Po pierwszym czytaniu mogę stwierdzić, że bardzo selektywnie podszedłeś do źródeł, ale że poważna recenzja takiego tekstu wymaga czasu pozwolisz, że wszelkie swoje uwagi przedstawię za jakiś czas. Bywaj.👍

  14. Zgadzam się z tym wywodem Autora. Szynka podawana w gorącym klimacie Kartaginy, powinna być bardzo świeża. Inaczej, zamieniała się w truciznę. Termin „modre”, oznacza morfemicznie od „mo – at/od – re/ra” ;
    „ma – moc/siłę” skąd pochodzi znaczenie jako coś „pięknego” lecz wtórnie, bo od „młodego/świeżego”. Stąd „modra kapusta” to po prostu, „młoda kapusta”. Całe zdanie, w tym sensie widział był podobnie jak Autor, acz nieco prościej, w tłumaczeniu;
    „skąpią – modra, jad zrzynka!„. ; „skąpią/żałują modrej/młodej/świeżej, jad/truciznę zrzynkają/obrzynają/urzynają/okrawają”. Oznaczałoby by to, że w tej karczmie, „stara szynkę okrawają z trujących, starych brzegów, bo żałują świeżej”. Typowy sposób doprowadzania do „świeżości” poza myciem i nacieraniem oliwą, nieświeżego mięsa na wagę w marketach.

    • Modro kapusta to czerwona kapusta w moich stronach zwana ,,siwo,, .Modry to kolor ,,niebieski,, a nie ,,młody,,

  15. Ja tak bym to ułożył, moim zdaniem najbardziej „kluczowo” dla zrumienia, które nie odbiega szczególnie od krytykowanego przez Autora artykułu: WEWNĄTRZ SINI GOCI, SKĄPIĄC MĄTWIĄ, JADZIE DRĄŻĄC.
    W moim rozumieniu: WEWNĄTRZ (oczywiste); SINI („bladzi, śniadzi”, co jest grą słowną wspomaganą poprzez resztę zdania) GOCI (oczywiste), SKĄPIĄC (głównie chodzi chodzi o to, co w tłumaczeniu „ubolewając”) MĄTWIĄ (czyli /mącą/; /mącić/ to „Mętlić, mącić, wichrzyć, gmatwać, bałamucić”; pokrewne bardzo z /martwić/; /modrzeć/ to to samo, co „sinieć”, a /siny/ to „śniady”, skąd mamy /ŚNIADANIE/ przecież; a więc Ci Goci „przekomarzają się” przy „śniadaniu”); JADZIE (/jadzić/, czyli „gniewać się” albo druga opcja — /jaić/ — „marudzić, guzdrać” — czyli „gniewy[anie]” „marudy[zenie]”); DROŻĄC (/drożyć/ czyli upijać [się], bo /napój upojny/ — /upajając/ z /drożyć/ spokrewnione, są to odpowiedniki słowa /wtrącać/, w angielskim zaś jest /drag/, to wszystko ma wiele różnorodnych pokrewieństw i na pewno /drink/ jest jednym z nich, co można wywodzić od Staro-Słowian; w końcu mamy /wpoić/, co znaczy „wdrążyć”)”.

  16. To co pisze Web na temat citz ma głęboki sens, a eils nie ma. Takie skróty występują w dziełach antycznych np. ja pamiętam z tego manuskryptu Tacyta (Aesinas – to ten manuskrypt którzy chcieli zdobyć naziści wysyłając nawet oddział specjalny) https://iiif.lib.harvard.edu/manifests/view/drs:425333309$1i na seq 150
    jest tu verborum, zapisane uerbo+ligatura zamiast Suevorum.
    Trochę dalej jest Hermundundorum (Hermundo+ligatura).

  17. My tu gadu gadu, a tymczasem:
    https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/budimex-muzeum-historii-polski,141,0,2407565.html
    Budowa zajmie około 2 lat, potem jeszcze rok urządzania. Myślę że te dwa lata to jest czas dla wszystkich którym zależy na prawdzie o historii Polski żeby się skrzyknąć i zadziałać. Wiem, że może sprawa wygląda beznadziejnie biorąc pod uwagę katolstwo u władzy, no ale trzeba też pamiętać że już dość niedługo wybory… Trzeba zawalczyć o przynajmniej polemiczne podejście do starożytnej historii Polski i Polaków, żeby nie musieć tam oglądać bzdetów z obecnych podręczników szkolnych. Chociaż oczywiście znając życie, zapewne na przygotowanie merytoryczne muzeum już zacierają lepkie łapki betony z UJ i tym podobnych.

  18. „Przytoczę tylko – niemal współczesne Prokopiuszowi – stwierdzenie Jordanesa, że Wandalowie oraz słowiańscy Antowie i Sklawinowie jednej są krwi i wspólnego pochodzenia.”
    Panie Web widzę że poprawianie dawnych historyków weszło Panu w krew 😎 W podanym fragmencie Jordanes pisał o Wenetach nie Wandalach i wg mnie rozróżniał te ludy.

    • I tu mamy klasyczny przykład jak weryfikować niejasności w źródłach nowymi naukami pomocniczymi historii, jak np. genetyka. Ponieważ są rozbieżności w interpretacji etnosu określanego jako Wendowie/Wenedowie/Wenetowie/Wandalowie to przyłóżmy „szkiełko i oko”. Ten laboratoryjny ogląd szczątków oraz współczesnych genomów pozwala nam zaliczyć ten lud do Y-DNA ogólno i zachodniosłowiańskiego. Ponieważ dziś największe natężenie tego genotypu jest w Polsce i Łużycach, a występuje on tu nieprzerwanie od co najmniej III tys. p.n.e., zaś przekazy wskazują te ziemie jako kolebkę Wenetów/Wandali, to równanie jest rozwiązane.
      Jeśli ja poprawiam źródła, to co Pan powie o przypadkach: ‚citz’ – ‚eils’/’hail’ lub ‚Suevi’ – ‚Sweben’/’Schwaben’?

      • Dostrzegam subtelną różnicę. „Citz” – „eils/hail” jest być może błędną i niedopuszczalną poprawką z tym, iż czytelnikowi przedstawia się brzmienie oryginalne i może on sam ocenić czy jest to prawidłowe. Pan natomiast przypisał Jordanesowi określenie, którego on nie użył, czyli napisał Pan nieprawdę. Jordanes w innym miejscu pisał o Wenetach a w innym o Wandalach rozróżniając ich. To, że Panu się te ludy zlewają jest Pańską interpetacją a nie Jordanesa. Naprawdę dziwi mnie, że dopuszcza się Pan takich lapsusów. Prowadzi Pan blog o ugruntowanej renomie, cytowany w internetach i ten przekłamany niby cytat z pewnością również zostanie powielony i bedzie wykorzystywany jako rzekomy dowód na słowianskość Wandalów, co sławy raczej Panu nie przyniesie.

  19. Nie wiedzieć dlaczego z jednej strony usilnie kwalifikuje się Wandalów jako przodków dzisiejszych Germanów a z drugiej nominuje ich się Słowianami. Wandale to wspólnota różnych ludów wśród, których były różne szczepy, między innymi Hariowie i Słowianie. Tacyt mówił o nich, że „walczą nocą, budząc trwogę już samym wyglądem i marą żałobnego wojska”. Na czele tej wspólnoty we wczesnym okresie stanął pierwszy znany król, noszący słowiańskie imię Wisimar (Wyszomir). O zróżnicowanym pochodzeniu Wandalów wspomnieli zresztą RUDAWEB. Cytat z nieświeżą szynką w roli głównej jest dobrym tropem, bo niby dlaczego goście w szynku północnoafrykańskim mieli mówić po germańsku. Nie rozumiał tego poeta rzymski, a zapisał tok słów bez uwzględnienia melodyki wypowiedzi, czyli tak jak mu się wydawało.

          • W trakcie śledzenia teorii o pochodzeniu nazw tacytowych spotkałem się z taką teorią (nie pomnę już „dzieła”, które roztrząsało to zagadnienie), że Hari jest od staroduńskiego ‚harja’, czyli szczotka, bowiem mieli ci Harowie nosić niedbałe fryzury. „Szczotki” to oczywiście żart 🙂

          • „Naszym jednoznacznie rodzimym słowem które nawiązuje do nazwy Scytów jest Szczyt herb, lud herbowy szlachetny, szczyt jest to też góra (sansk. czoti – szczyt, s’czoti, szczotka-wiecha i góra-szczyt tak jak fińskie harja – wiecha (szczotka~miotła), harju – wzgórze, czyli Harowie od gorjahorja) czyli Scyci-górale czyli Hor’mani-Hor’waci, u naszych kronikarzy Szczyt miał być synem Herkulesa wnukiem Ozyrysa(K’ozyra), czyli Herkules był albo synem Ozyrysa albo jego zięciem, Ozyrys sentymentalny władca
            zmarłych przypomina Hadesa, bogiem-królem Lachów jest Nyja władca Nawów czyli zmarłych, kłania się tu też armia zmarłych – kościoboków czyli Harów inaczej chochołów, etymologicznie słowo Hades wydaje się być związane z czeskim hadi czyli wąż ~ z węża, co znów się łączy z Smokiem – Wężem Zmajem Goryniczem zniczem – ogniem z góry zwanej Łysą Góry.”

    • Moim zdaniem za czasów Tacyta to związek Lygii był w pełni słowiański, świadczą o tym słowiańskie nazwy plemion. Później mogli się wymieszać z przybyszami ze Skandynawii. Mogli nie znaczy że musieli, ale dopuszczam ewentualną możliwość. Jak dla mnie imiona Wandalów są słowiańskie:
      Godigisclus -Godzisław, Genseric czyli Gąsiorek (Gąsisław) czyli „gracz”, od gąść – grać na instrumencie, Guntamunt czyli Gędzimunt (od Gędźba-muzyka)
      Thrasmunt, jak Thrasco (Drożko), Drożmunt (munt to końcówka analogiczna do mir, mir odnosi się do panny, munt do wagi), Gelimer – Żelimierz

  20. Ja bym poszedł innym tropem. Jakie słowa zapamiętują tubylcy, gdy hałaśliwa i dobrze się czująca we własnym gronie grupa naszych rodaków (turystów) będzie biesiadować przy sąsiednim stole? Zapamiętają słowa na „k”, na „h” i na „p” ale głównie w użyciu będzie nieśmiertelne „k…mać”.
    Wydaje mi się, że przynajmniej pierwsza część tego zdania może być przekleństwem. https://pl.wikipedia.org/wiki/Zab%C3%B3jstwa_dokonane_przez_rodzin%C4%99_Zakrzewskich
    W dawno zapomnianej sprawie rodziny Zakrzewskich, matka i żona morderców (prosta kobieta ze wsi) odprawiała dziwny rytuał ze świecą, wypowiadając słowa „Niech …/nazwisko/ …SKAPIE”, w znaczeniu „niech umrze”. W językach słowiańskich ale też w innych, najmocniejsze przekleństwa odnoszą się do matki adwersarza. Przy czym czasem chodzi o śmiertelną obrazę, czasem o wyrażenie ogólnej niechęci czy pogardy a czasem, gdy brakuje słów, o wyrażenie najbardziej prostych emocji. Więc może tak:
    ” citz skapie mać” czyli klątwa/przekleństwo ” niech ci matka umrze” lub nawet
    ” /niech/ cyc skapie (uschnie) (twojej lub ich) matce” ” ja trinkam/trącam się/ w znaczeniu trącam się kielichem. Jeśli to byli nasi, to przypuszczam, że dobrze się czuli w swoim gronie ze świadomością zupełnego niezrozumienia przez miejscowych. Mogli to powiedzieć w znaczeniu „Pies was …trącał, my pijemy”

    • W moich stronach w XIX w o ,,swoich,, się mówiło że umarli ,natomiast żyd nie umierał on skapywał wiec było to określenie perioratywne …jak najbardziej mogło to być przekleństwo ,,niech skapie od sinej jadem szynki ,, paraliż po jadzie kiełbasianym nie należy do przyjemnych

    • jakim cudem Rzymianie jakieś barbarzyńskie „skampam modraja jad izrunuka” po wczesnoprasłowiańsku (1 w. n.e.) zapisali jako „Iandrincam”, ty chyba Rudaweb wie

        • Ale się zakręciłeś… Nie wiem co odpowiedzieć, choćby z tego powodu, że „iadrincam” ktoś tam w naukowym świecie wymyślił jako „jah drigkan”, ja zaś proponuję „jad zrzynka” (w zapisie łacińskim: „iad rinca”).
          Tak więc tego, no… Pobawiłeś się, ale następne tego typu komentarze nie zostaną dopuszczone.

          • Nie dziwię się, że nie wiesz, jak odpowiedzieć. Więc jeszcze raz powoli, żebyś zrozumiał: Gdyby było tak jak piszesz, to Prasłowianin wypowiedziałby takie zdanie mniej więcej tak:
            skompom modraja jadu izrunuka,
            to znaczy że język prasłowiański zawierał wtedy pewnie jeszcze dyftongi a nie samogłoski nosowe, więc ą, ę wymawiał jako am/om. To pierwsze więc nie skapa, tylko skompom. To Rzymskie ucho mogło zapisać jako skomopomo albo skamapa itepe, ale nigdy jako skapa, tj. usuwając „m”, które było słyszalne. Po drugie jad albo wcześniejsze jedu, w czasach o których mowa mogło być wymawiane jeidu albo podobnie. I wreszcie szynka. Nawet gdybyśmy sobie wyobrazili że to nie niemieckie Szunken, albo podstawili tam zrzynkę (Prasłowianin wymówiłby to w I wieku mniej więcej jako izrunuka)… Całość daje coś, co nijak nie da się zapisać po łacinie tak jest zapisane, to iad rinka itp. Więc cała teoria bierze w łeb.

          • A skąd wiesz, że Prasłowianie mówili, jak piszesz – masz jakieś nagrania z 5 w.?

          • Bardzo dobrze, że sam przyznałeś, że nie masz potrzebnej wiedzy o gramatyce historycznej języka prasłowiańskiego. A teraz oceń sam, tylko uczciwie i obiektywnie, czy to całkiem okej pisać o czymś takim bez potrzebnej wiedzy. NIe żebym drwił, tylko stwierdzam fakty. A teraz pomyśl, jak wygląda to etymologizowanie przez tzw. turbosłowian różnych słów, nazw itp., jeżeli nie wiedzą, jak one mogły wyglądać tysiąc, dwa tysiące lat wcześniej. A że wiemy , jak mniej więcej brzmiały, to pewne.

          • Nigdy nie twierdziłem, że jestem lingwistą. Mam wykształcenie historyczne, które pozwala mi co najwyżej stosować różne teorie lingwistyczne do odtwarzania dziejów. Z przykrością i beztroską profana stwierdzam, że tradycyjne językoznawstwo historyczne jest mało przydatne do śledzenia rozwoju języka słowiańskiego sprzed Średniowiecza. Po pierwsze, niestosowanie źródeł pisanych w językach słowiańskich przy użyciu znaków oddających właściwe brzmienie głosek. Po drugie (związane z pierwszym), odrzucenie w oficjalnym nurcie rekonstrukcji słowiańskich alfabetów (runicznego i winczańskiego). Te pierwsze i drugie można streścić jako brak „nagrań”. W kontraście – jestem pewien, że ‚citz’ to nie ‚eils’, bo znane są liczne „nagrania” łacińskie (co nie przeszkodziło „certyfikowanym” naukowcom, by dokonać jawnej manipulacji). Po trzecie, metodologia stworzona głównie przez Niemców, którzy nie są w stanie zapisać dźwięków słowiańskich we właściwym brzmieniu, a źródłosłowy pochodzenia słowiańskiego traktują jako germańskie. Po czwarte, ogólnie naukowcy zachodni „myślą” swoimi ojczystymi językami i raczej nie powinni zabierać się za analizowanie inskrypcji, które kontekst historyczny wskazuje jako możliwe słowiańskie. Generalnie lingwistyka jest mało precyzyjna i obarczona spekulatywnością. Próbują temu zaradzić naukowcy poprzez wprowadzanie metod matematycznych (Alinei, Mańczak, Swadesh, Perdih, Gray, Atkinson, Garret czy Chang). Te bardziej ścisłe dociekania prowadzą do wniosku, że protosłowiański powstał ok. 9,5 tys. lat temu i zaczął różnicować się na Bałkanach i w Europie Środkowej ponad 7 tys. lat temu i od tego momentu dziejowego wszystkie kategoryczne stwierdzenia, że dany wyraz miał jedną formę na terenie całej Słowiańszczyzny są nieuprawnione. Stąd tradycyjni językoznawcy nie mogą wypowiadać się autorytatywnie, bo to mniemanologia. Mogliby tak postępować, gdyby mieli owe „nagrania”, o które Cię spytałem. Takimi „nagraniami” dla historyka są np. wykopaliska archeologiczne i odczytanie genomów. Jeśli chodzi o funkcję wykopalisk to sprawa nie budzi kontrowersji. Natomiast w przypadku genetyki mamy niesamowicie ważny, niepodważalny dowód – owo „nagranie” jest kodem wklejanym przez naturę precyzyjnie przez pokolenia danych ludów i do tego związanym z reguły z ich etnosami. Do tego to „nagranie” nie podlega spekulacjom – jest po prostu obiektywny wynik. Tak więc modele matematyczne i analizy genetyczne mówią, że w kolebce Wandalów od tysiącleci żyli Słowianie, a więc owi Wenedowie/Wandalowie byli Słowianami. Nie twierdzę, że moje odczytanie tego „gockiego” wtrętu jest bezbłędne, ale stwierdzam, że przyjęte w nauce „oficjalnej” jest tendencyjną manipulacją, która stała się możliwa dzięki m.in. spekulatywności tradycyjnej lingwistyki.

          • Masz rację, że w tej nauce (jak chyba w każdej innej humanistycznej) zdarzają się pomyłki, błędy, nawet przekłamania czy manipulacje. Nie masz racji, że to dyscyplina nieprecyzyjna i we wszystkim, co napisałeś dalej.

          • Jeżeli – jak inne humanistyczne – jest podatna na manipulacje, to znaczy, że brak jej precyzji godnej bezwarunkowego zaufania. Stąd każda teoria powinna być weryfikowana narzędziami nauk ścisłych. Jeżeli nie ma odpowiednich narzędzi, to owa teoria nie może być uznana za prawdziwą, a co najwyżej za mniej czy bardziej prawdopodobną. Tylko w ten sposób można uciąć wszechwładną spekulatywność i wpływ ideologii, polityki czy religii na np. oficjalną wersję historii.

          • to historia też powinna przestać istnieć.
            Spróbuj udowodnić matematycznie, że Napoleon Bonaparte nie był na biegunie północnym. Albo że Saladyn zdobył Jerozolimę w 246 roku p.n.e.

          • O widzę, że przeszedłeś do chwytów „ad absurdum”. Jestem odporny na takie manipulacje. Salon dyskusyjny to nie NAUKA, ale rozrywka umysłowa. W przypadku Napoleona i Saladyna mamy wiele pokrywających się przekazów źródłowych z epoki, a więc nie musimy odwoływać się do matematyki czy genetyki, jak w przypadku starożytności słowiańskiej. Nie udawaj Greka 🙂

        • @UBAWIONY
          //Gdyby było tak jak piszesz, to Prasłowianin wypowiedziałby takie zdanie mniej więcej tak:
          skompom modraja jadu izrunuka,
          Coż za turboprypecka mądrość. Dobrze że Rudaweb nie kasuje takich komentarzy można się uśmiać
          // Więc cała teoria bierze w łeb.
          Chyba cała teoria o jednolitym prasłowiańskim języku. Przypomnę że Germania Tacyta jest przepełniona Słowiańskimi nazwami, co oznacza że Słowianie zajmowali wtedy ogromny obszar, więc na pewno słowiański język nie był wszędzie jednolity od Renu po Wołgę. Słowiańscy Guttones byli w Germanii i graniczyli z Teutonami w II w.pne zanim jeszcze pseudogoci rzekomo ruszyli się ze Skandynawii rzekomo w I w. n.e.

          • @ubawiony
            „jak wygląda to etymologizowanie przez tzw. turbosłowian różnych słów, nazw itp., jeżeli nie wiedzą, jak one mogły wyglądać tysiąc, dwa tysiące lat wcześniej. A że wiemy , jak mniej więcej brzmiały, to pewne.”
            To, że „wiedzieliście”, że była pustka osadnicza to też było „pewne”. Pewnik jest taki, że jeśli mówicie że był jednolity język prasłowiański, to na pewno było na odwrót. Przecież pseudobadacze języków indoeuropejskich nawet nie wiedzą co znaczy Tyr – Tur, Wół, Byk i kojarzą go z Tiwem, Dis Paterem, czy jeszcze gorzej z Zeusem.

        • Nic nie wskazuje na to, że dyftongi były przed nosówkami i nic nie przeczy temu, że było odwrotnie.

  21. A Komisja Europejska podobno jest wielonarodowa, więc dlaczego rozpoczynając obrady wykrzykują :: Wielki Komisarz – HEIL, HEIL, HEIL…!!! ;-)))

  22. Wandalowie ,,pociotki ,, kultur pucharów lejkowatych /ceramiki sznurowej mówiący słowiańskim językiem ? Niemożliwe …przecież w mieszanym języku polskim jest mnóstwo odwandalskich germanizmów 😉

  23. A swoją drogą ‚heil’ to czasem nie od naszego ‚chwała’? Raczej ciężko byłoby w drugą stronę, bo zapożyczając raczej się ujmuje niż dodaje.

  24. Od dawna nie miałem wątpliwości, że te słynne zdanie jest zmanipulowane przez niemieckich fantastów. W ślad za nimi bzdety powtarzają nasi turbokossiniarze, turboprypeciarze i turbogodłowszczaki. To samo dotyczy licznych imion rzekomo germańskich, jak np. słynny Godegisel, którego inne starsze formy brzmiały: Godigisl, Godigisclo, Goidisclos, ewidentnie kojarzący się ze słowiańskim Godzisławem. Napisałem już na ten temat dwa artykuły ( http://www.taraka.pl/slowiansko_brzmiace_imiona_germanow , http://www.taraka.pl/krolowie_herulow_i_wandalow ), ale w obecnym roku nt. imion miał powstać kolejny. Zabrakło tylko czasu, choć wersję roboczo-brudnopisową już mam. Ta tzw. nauka to w istocie rzeczy prusacka pseudonauka. Polega ona na tym, że stare słowa na siłę dopasowuje się do współczesnych j. germańskich, czasem przekraczając granice nie tylko dobrego smaku, ale zwykłej głupoty. Pisałem o tym m.in. w artykule https://bialczynski.pl/2016/04/27/adrian-leszczynski-mugilones-svarines-silingowie-i-slezanie/ , gdzie Kossinna i inni prusaccy mitomani na siłę próbowali z czysto słowiańskiej nazwy starożytnego plemienia „Mugilones” zrobić absurdalne „Ailuaikonas”, „Alugiaonas”, „Turkilonas” czy „Bugidonas”, bo im czysto słowiańska nazwa starożytnego GERMAŃSKIEGO imienia nie pasowała do szowinistycznej, prusackiej, chorej ideologii, która dominuje obecnie na polskojęzycznych uniwersytetach, zwłaszcza tym z Krakowa.
    Panie Smyxx, czy Pan naprawdę nie widzi absurdów tej oficjalnej pseudonauki ukształtowanej na polityczne zamówienie psychopatów, którzy wywołali dwie wojny światowe??? Czy pan nie widzi zwykłej głupoty jej głosicieli???

    • Adrian Leszczyński
      A co w przypadku tych dwóch zdań obchodzą nas Niemcy ? To nie oni je zredagowali lecz Wandale i Goci czyli dwa konkretne plemiona , których od dawna nie ma i po których prawie nic się nie zachowało bo z uwagi na brak „zdolności kreacyjnych” nie zdołali na żadnym obszarze ( kultura,sztuka,literatura , nauka ,religia ,prawo) wprowadzić na tyle istotnych pomysłów by się utrzymały z korzyścią dla ludzi nawet do dzisiaj czyli udział Wandalów i Gotów w jakimś progresie całej Europy jest żaden , wprost przeciwnie ,trzeba ich postrzegać jako siły destrukcyjne bardziej zdolne do niszczenia niż budowania , co cechowało ludy germańskie oraz np Hiszpanię i Portugalię jako spadkobierców po Wizygotach .Nie trzeba badać żadnych kości a jedynie prześledzić losy Europy , kto zawsze przejawiał największą agresję , kto podbijał i kolonizował świat ? Jest zupełnie niezrozumiała chęć kojarzenia tych dwóch plemion ze Słowianami , tu warto zauważyć ,że gdy w okolicach VIII wieku Frankowie się ucywilizowali , to ich kronikarze, barbarzyńskich Awarów zaczęli nazywać Wandalami , nieco później kronikarze „niemieccy” zastosowali ten sam zabieg wobec Słowian czy samego Mieszka nazywając go Wandalem , przy czym nie miało to żadnego związku z dawnymi Wandalami lecz chęcią przedstawienia go jako barbarzyńcy .

      • Ale bzdury, hehe… Rozśmiesza mnie to jak współcześni mitomani lepiej wiedzą od dawnych kronikarzy co ci chcieli przedstawić i jak kogo opisać.
        Ja wiem, że wy turboprypecie nie chcecie badać kości, bo te kości (choć jeszcze bardzo słabo zbadane) już pokazują, że nie było żadnej wymiany ludności na ziemiach polskich między 4, a 6 wiekiem n.e. Podważają tym samym fundament waszej bezdennie głupiej doktryny. Dlatego tak wam one wadzą.

        • Inni turboprypecie twoierdzą zaś, że dawni kronikarze pomylili się łącząc Słowian – Wendów z Wandalami, bo oba wyrazy podobnie brzmią 🙂 Jeszcze inni ubzdurali sobie, że Słowian Zachodnich nazwano „Wandalami”, gdyż kiedyś mieszkali na zachodniej Słowiańszczyźnie Wandalowie i że po prostu przeniesiono nazwę dawnych mieszkańców tych ziem na nowych mieszkańców. To samo zresztą tyczy się nazwy „Wendowie”. Mało twórczy byli ci kronikarze, że nie wymyślili niczego nowego. Mogli przecież nazwać Słowian mianem „Prypecie”, a nie mylić ich z dawnymi mieszkańcami. A teraz Smyxx twierdzi, że pod określeniem „Wandalowie” miano na myśli wyraz „barbarzyńcy”. Szkoda Smyxxie, że po prostu nie użyli słowa „barbarzyńcy”. Zastanawia mnie też gdzie i kiedy spotkałeś żyjącego w X w. Gerharda z Augsburga, że ci powiedział co miał na myśli pisząc o Mieszku I jako o księciu Wandalów. Skonstruowałeś wehikuł czasu??? Mógłbym z Tobą zabrać się w podróż w dawne czasy? Coś kosztuje taka wycieczka? Opatentowałeś ten swój pojazd??? 🙂

          • „Barbarzyńcy, wyraz macedoński Bara ~ Słowo, więc Barbarzyńca synonim imienia ~ narodowości Słowian.” Księga Popiołów.
            smyxx dawaj wincyj! XD

          • W takim razie proszę się zapoznać z kroniką Marcina Kromera z XVI wieku bo ten „mitoman ” już wtedy zdemaskował wszystkie bzdury o słowiańskości Wandalów ,podam kilka zdań z jego kroniki :
            //….ja dotąd na tom się sadził ,chcąc ukazać ,że naród Słowiański z Dalmackim ,Illiryckim i Wandalskim narodem za jeden rozumieć nie potrzeba //
            //wszakże tym samym dowodnie pokazać się nie może aby Słowak i Wandalin jedno z sobą byli //
            //…Słowacy na siedliska Burgundionów i Wandalów od Stylikona poruszonych i ojczyzny wyjechałych ,przenieśli //
            //…Wandalowie gockiego i niemieckiego narodu byli ludzie i jednego z nimi języka używali .Świadczą o tym :Eutropiusz,
            Paweł Dyakon,Prokop i z tych wszystkich najdawniejszy Cornelius Tacit//
            Zamiast wehikułów wystarczy poczytać ,oczywiście ktoś tu może zaraz zauważyć ,że Kromer w prawdzie wykluczył z naszej rodziny Wandalów ale za to przypisał nam Sarmatów , stąd od tamtej pory popularność wśród polskiej szlachty wszystkiego co związane z Sarmacją .W każdym razie , sympatycy Lechii i dawnej chwały muszą chyba w końcu się zdecydować do kogo im bliżej , do Sarmatów czy Wandalów bo jedno wyklucza drugie 🙂

          • Panie Smyxx, przecież ten Kromer to jedno wielkie nieszczęście intelektualne. Gdzie Tacyt pisał o niemieckim narodzie? Poza tym nadal nie wyciąga Pan wniosków z mojej porady, by racjonalnie spojrzeć na ustalenia genetyki, antropologii fizycznej czy metod matematycznych w lingwistyce, by prostować takie wątpliwe źródła.

          • Panie Smyxxie, ja czytałem nie tylko wypociny Kromera, ale i wszelkich wcześniejszych i późniejszych kronikarzy. W zasadzie wartość mają dla mnie ci jak najstarsi. O tym mitomanie, zresztą niemieckiego pochodzenia pisałem w moim artykule na niniejszym portalu:
            http://rudaweb.pl/index.php/2018/01/28/sarmaci-germanie-i-slowianie/
            Zresztą Kromer jest jedynym kronikarzem, który Wandalów oddziela od Słowian. Zastanawiałem się dlaczego to czyni. Powód mógł być taki, aby ze względów ideologicznych uznać Sarmatów za przodków Polaków. Pamiętać należy, że to od czasów Kromera i jego propagandowego dzieła, rozwinęła się ideologia sarmatyzmu. W opozycji do tego ideologa niemieckiego pochodzenia, mogę przytoczyć wielokroć więcej dawniejszych kronik, które ewidentnie piszą, że Wandalowie to dawna nazwa Słowian i że oba wyrazy są tożsame z określeniem „Wenedowie”.
            Widać, na jak wybiórczych fundamentach oparta jest ideologia turbo-prypecizmu, która opiera swe założenia na jednej kronice z XVI w., a ignoruje dziesiątki innych kronik dużo wcześniejszych, ale także XVI-wiecznych.

          • Panie Web, aby móc racjonalnie spojrzeć na ustalenia genetyki, antropologii fizycznej czy metod matematycznych w lingwistyce, by prostować takie wątpliwe źródła jak dyrdymały Kromera czy Kossinny, to trzeba mieć przede wszystkim wiedzę, otwarty umysł i odrobinę inteligencji. Proszę aż tak wiele nie wymagać od turbogodłowszczaków.

          • //racjonalnie spojrzeć na ustalenia genetyki, antropologii fizycznej //
            Przede wszystkim genetyka niczego nie wyjaśnia i nie wyjaśni , dam 2 przykłady:
            1/ wykorzystam wątek filmowy ,w roku 1978 na ekrany kin wszedł film pt „F.I.S.T.” z Sylvestrem Stalone i tam jest taka scena , w której do 2 metrowego Murzyna gość zwraca się „Dąbrowski , ty zasrany Polaku ”
            I teraz rozważmy kim jest ten Dąbrowski , załóżmy ,że ojcem musiał być Polak i po nim ma „słowiańskie ” R1a1 i nazwisko , na tym kończą się jego słowiańskie cechy , ten Murzyn nadal będzie przekazywał swój genetyczny kod i nic poza tym czyli polski język , kultura i obyczaje nie będą towarzyszyć kolejnym potomkom tego Murzyna , chociaż mogą ,zależy od nich samych
            2/ Mamy w Polsce niezłego boksera , też Murzyna , urodził się w Szczecinie , rodzice pochodzą z Nigerii czyli nie ma w nim nawet namiastki „słowiańskiego „DNA a pomimo tego jest w pełni Polakiem , polski jest jego ojczystym językiem , podobnie polskie obyczaje i kultura są mu najbliższe .
            Mija np 100 lat , w międzyczasie wnuk Murzyna z USA wyemigrował do Japonii bo się zakochał w Japonce a przy okazji nauczył japońskiego i razem zamieszkali w Tokio, syn tych dwojga ma R1a1 ale już nikt nie pamięta czy to po Polaku a może hindusie ?
            Na pewno nikt w rodzinie nie ma żadnego pojęcia o Słowianach bo on już nawet nie nazywa się Dąbrowski lecz np De Brower bo takiej zmiany dokonał jego ojciec czyli mamy zachowane R1a1 bez żadnych konsekwencji kulturowo-językowych
            Z kolei „nasz” bokser bez R1a1 ma np trzech śniadych synów z uroczą Polką ,chłopaki jak dęby , już jako dzieci recytują fragmenty ze Słowackiego ,laureaci olimpiad o słowiańszczyźnie , kończą studia na Sorbonie i pomimo lukratywnych propozycji pracy wracają do Polski bo czują i myślą po polsku
            Taka może być relacja między DNA i pozostałymi cechami człowieka czyli ustalenia na podstawie tylko samego DNA muszą prowadzić na manowce albo innymi słowy nie pozwalają niczego ustalić poza samym DNA

          • Przykład abstrakcyjny, bowiem w tamtych czasach nie istniał amerykański tygiel narodów. Nawet jeśli uznać, że tego rodzaju organizmem był Rzym, to mówimy o ludach które na niego najechały i stworzyły własne państwa, a nie asymilowały się jako jednostki przywiezione na statkach niewolniczych lub przybyłe jaki imigranci zarobkowi. Kolejny błąd logiczny to właśnie zastosowanie przez Pana przykładu jednostek a nie całych etnosów (narodów). Zgoda, że dzisiejsi Sardyńczycy nie mówią ani w języku słowiańskim, ani germańskim – jednak możemy ustalić w jaki sposób i jak długo trwał ten proces. Zresztą nikt nie twierdzi, że nie było wyjątków od reguły Cavalli Sforzy, wiążącej występowanie języków z genotypami, a nawet gwar z konkretnymi mutacjami. No, ale to właśnie są wyjątki. Czyli w sumie – Pański przykład to spekulacje na pograniczu myślenia naukowego.

          • Jest jeszcze lepiej. Roczniki frankonskie pod rokiem 822 notują: „Ibique generali conventu congregato necessaria quaeque ad utilitatem orientalium partium regni sui pertinentia more solemni cum optimatibus, quos ad hoc evocare iusserat, tractare curavit. In quo conventu omnium orientalium Sclavorum, id est Abodritorum, Soraborum, Wilzorum, Beheimorum, Marvanorum, Praedenecentorum, …” Jeśli są tzw. Wschodni Słowianie, to gdzie są Zachodni?

          • Smyxxie, podaj po pierwsze przykłady marginalne, bo iluż jest Murzynów urodzonych w Polsce, takich jak Izu Ugonoh? Jaki to odsetek? Marginalny. Iluż jest Murzynów w USA o polskim nazwisku? Również marginalny.
            Po drugie napisałeś, że ustalenia na podstawie samego DNA. Otóż genetyka jest nauką pomocniczą i w dzisiejszych czasach należy korzystać z łączenia nauk i interdyscyplinarności. Wy, zwolennicy nazistowskiej teorii pochodzenia Słowian nie umiecie i nie chcecie tego robić. Jesteście na to za mało inteligentni. Poza tym macie interes w tym, aby pisać takie głupoty, jakie piszesz, bo podważenie Waszej hitlerowskiej narracji przez nowoczesne nauki powoduje Waszą totalną kompromitację. Otóż chciałem zwrócić uwagę, że próbujesz nieudolnie manipulować genetyką. Problem polega na tym, że podstawowy fundament nazistowskiej teorii allochtonicznej jest taki, że między 4 a 6 wiekiem n.e. po trwającej 200 lat PUSTCE OSADNICZEJ nastąpiła wymiana ludności. W miejsce mieszkającej tu ludności do 4 w. weszła zupełnie inna ludności w 6 w. Zatem ludność mieszkająca tu do 4 w. n.e. była wg Waszej hitlerowskiej teorii zupełnie inna od tej, która zamieszkała tu po 6 wieku. Nowoczesna nauka, jaką jest genetyka już na obecnym etapie w dużym stopniu podważa ten kossiniacko-hitlerowski dogmat. Nowoczesna nauka pokazuje, że między ludnością mieszkającą na ziemiach polskich w starożytności, a współczesnymi Polakami / Słowianami Zachodnimi istnieje biologiczna ciągłość osadnicza. Zatem nie było żadnej Waszej idiotycznej wymiany ludności. Pokazały to badania nie tylko haplogrup, na których się skupiasz, ale i badania mtDNA jak i badania autosomalnego DNA. Pisałem o tym w kilku swoich artykułach. Zatem Twoje bredzenie, że Murzyn w USA nie mówi po murzyński i ma polskie DNA to tylko próba nieudolnego mydlenia oczu. Fundament kossinizmu-richthofenizmu-godłowszczyzmu został wstępnie obalony: nie było ani pustki osadniczej ani znaczącej wymiany ludności. Co do tego czy istnieje korelacja między językami, a genami, to jest to osobny temat, którego i tak nie zrozumiesz. Przede wszystkim nie rozumiesz pojęcia „korelacji”. Próbujesz imputować ludziom mądrzejszym od Ciebie, że uważają iż na każdym etapie historii odobnik o R1a zawsze jest Słowianinem i zawsze mówi językiem słowiańskim. Mówiąc takie dyrdymały sam nie rozumiesz procesów zachodzących w historii, procesów zachodzących na świecie takich jak: asymilacja, wynarodowienie, zmiana języka, zmiana kultury. Mądry człowiek, a mam tu na myśli księdza St. Pietrzaka, z którym nie we wszystkim się zgadzam, powtarza wielokrotnie, że zasadą jest przekazywanie języka w rodach ojcowskich. Jest to ogólna zasada, od której oczywiście są indywidualne wyjątki. Aby zbadać te wyjątki, to trzeba przede wszystkim używać rozumu, o umiejętność czego turbo-godłowszczaków nie podejrzewam. Ksiądz Pietrzak mówi ponadto, co zresztą wymnika z badań genetycznych i obserwacji języków, którymi posługują się poszczególne rody genetyczne, iż zmiana języka następowała na przestrzeni historii w wyjątkowych sytuacjach. Takimi sytuacjami były m.in. asymilacja, podbój innej ludności, uleganie podbiciu przez inne ludy, które narzuciły język, emigracja, mieszanie się ludów. Dzięki genetyce możemy prześledzić jak te procesy kształtowały się na przestrzeni wieków, jak i dlaczego zmieniano języki, jak często to następowało, kto zmieniał języki. Do tego wszystkiego należy używać rozumu i dedukcji. Propagatorzy kossiniacko-nazistowskich bredni nie są do tego zdolni, dlatego ignorują genetykę. Ludzie mądrzy umieją wyciągnąć wnioski z badań genetycznych i z innych nauk. Nie wiem po co ja Ci to wszystko piszę Smyxxie, jak i tak skromne zdolności percepcyjne Twojego umysłu nie są zdolne tego pojąć. Ale być może zrozumieją to osoby postronne, które wciąż szukają wiedzy i nie mają sprecyzowanych poglądów. Być może one coś z tego wywodu zrozumieją. C.d. być może nastąpi…

          • Przepraszam, ale w powyższym wpisie jest dużo literówek. Mam nadzieję, że inteligentni ludzie pokapują się w moich błędach i poskładają logicznie ten tekst. Smyxx może go jednak nie zrozumieć.
            I teraz powstaje podstawowe pytanie o związek języka z genami. Otóż na podstawie porównań między Ariami, którzy w dużej mierze są nosicielami hg R1a, a Słowianami, u których także dominuje hg R1a można wysunąć wniosek, iż oba ludy mają wspólne pochodzenie. Żadne inne haplogrupy nie łączą obu tych ludów tak silnie jak właśnie R1a. Oprócz wspólnego podobieństwa genetycznego / biologicznego istnieje silne podobieństwo fizjonomiczne i antropologiczne. Mało tego: już w 19 wieku mądrzy ludzie dostrzegli, że starożytne języki aryjskie (awestyjski, sanskryt) są w istocie rzeczy językami słowiańskimi. Zatem wniosek z tego wynika oczywisty, iż 3000 lat p.n.e. (domniemany początek wędrówki Ariów z Europy do Azji) ludność R1a mówiła językiem podobnym do współczesnych słowiańskich. Ta ich część, która wywędrowała do Azji przyniosła tam ten język. Języki pochodzące od tego dawnego języka nazywane są dziś j. aryjskimi. Zaś ta ludność R1a, która pozostała w Europie z czasem wykształciła współczesne języki słowiańskie. Na okres 3 tysiąclecia p.n.e. na podstawie badań genetycznych i archeologicznych przypada silne rozprzestrzenianie się kultury ceramiki sznurowej, w której dominowała ludność R1a. Zatem wniosek: to wówczas właśnie j. prasłowiańskie zaczęły rozprzestrzeniać się po Europie. Po drodze ludność R1a napotykała inną ludność, o innych językach i innych haplogrupach. Wiadomo z badań genetycznych, że większość Europy zamieszkiwała ludność o hg I w niewielkich grupach rodzinnych. Ponieważ np. w Polsce dziś łącznie hg I jest ok. 16% i ludność ta mówi po polsku, a więc po słowiańsku, należy wyciągnąć wniosek, iż od około 3 tysiąclecia p.n.e. zaczęła się stopniowa asymilacja tej ludności na ziemiach zachodniej Słowiańszczyzny do języka ludności R1a. Zatem w momencie wczesnego średniowiecza ludność hg I zamieszkująca Zach. Słowiańszczyznę była już integralną częścią Słowian. To samo tyczy się ludności innych haplogrup. Zatem nie jest tak, jak w swej ułomności twierdzi Smyxx, że raz na zawsze dana haplogrupa jest przypisana do danego języka. Oczywiście, że nie. Trzeba jakoś tę układankę rozwikłać. Aby ją rozwikłać trzeba mieć wiedzę i używać rozumu, co dla zwolenników kossiniacko-parczewczackich bredni przekracza intelektualne możliwości.

            Jeśli mamy przykład Murzyna z Bronsu, który ma np. hg R1a-M458 lub R1b-U106, to mądry człowiek posiadający podstawy wiedzy z genetyki i historii, próbuje tę zagadkę rozwikłać. Stwierdza, że hg R1a-M458 i R1b-U106 dominuje i swoje korzenie ma w Europie. Zatem jego przodek w linii męskiej musiał być najprawdopodobniej (!!! podkreślam te słowo) Europejczykiem. Może np. właściciel niewolników spłodził dziecko ze swoją murzyńską niewolnicą, tak jak to miało miejsce na filmie o Kunta-Kinte? Może jakiś Polak lub Holender zakochał się w Murzynce i z nią spłodził dziecko? Szukamy, panie Smyxxie. Drążymy temat używając mózgu. Oczywiste jest, że MUrzyn z Bronxu nie mówi językiem afrykańskim. Dlaczego? Bo nadzwyczajne okoliczności, o których mówił ks. Pietrzak oderwały go od rodu ojcowskiego i wskutek tych okoliczności Murzyn został zmuszony do zmiany języka. Gdyby nie one, to dalej mówiłby jednym z języków afrykańskich, a jego geny nadal byłyby w 100% afrykańskie. Natomiast nastąpiły nadzwyczajne okoliczności w postaci siłowego wywiezienia jego afrykańskiego przodka do Ameryki jako niewolnika. I odtąd zaburzeniu uległa prawidłowość dziedziczenia języka w ojcowskiej linii.
            To samo tyczy Polaka, który dobrowolnie wyjechał do USA i zmuszony był na skutek emigracji do używania na co dzień innego języka niż ten, który wyniósł z domu. Natomiast większość jego krewnych została w Polsce i nadal ich polskie geny korelują z polską mową. Głupota Was turbo-prypeciów polega na tym, że próbujecie nam mądrym autochtonistom wmówić, iż 100% genu = 100% jakiegoś języka. No nie! Korelacja jest, ale nigdy (albo prawie nigdy) nie zdarzy się, że 100% danego genu + 100% danego języka. Bynajmniej nie w dzisiejszych czasach, gdy w dobie globalnej wioski następuje silne przemieszczanie się ludności, migracje, emigracje, mieszane małżeństwa itp. Natomiast im dalej wstecz tym korelacja (związek) genów z językiem silniejszy. Silniejszy, ale niekoniecznie stuprocentowy. Czy Ty Smyxxie, zwolenniku nazistowskich allochtonicznych bredni w kwestii pochodzenia Słowian, jesteś w stanie pojąć, co do Ciebie piszę? Czy rozumiesz przydatność genetyki w badaniu procesów wyłaniania się etnosów, kształtowania się języków? Czy dalej tkwisz w swych archaicznych, 19-wiecznych zacofanych propagandowych prusackich dyrdymałach, mówiących o tym, że wykopany w ziemi dany garnek szprechał po niemiecku, a inny po słowiańsku??? To jest dopiero pseudonauka, która hitlerowskim bałwanom nakazywała uznawać na podstawie garów jakim językiem mówiła dana ludność. Te idiotyzmy powtarzają dziś kretyni z polskojęzycznych uniwersytetów, uczniowie Kossinny, Richthofena, Godłowskiego, Parczewskiego i innych oderwanych od nauki i rzeczywistości mało mądrych bajkopisarzy.

          • @rudaweb
            //zastosowanie przykładu jednostek a nie całych etnosów //
            Proszę sobie nie żartować bo nawet dzieci mnie więcej wiedzą ile milionów Europejczyków i to różnych etnosów opuściło stary kontynent by zasiedlać dwie Ameryki i Australię czyli podobny przelicznik można zastosować w czasach starożytnych ,z poprawką na mniejszą liczbę ludzi w ogóle . Jakie DNA mają hiszpańsko języczni obywatele Peru , Argentyny czy Chile ? Co zostało z kultur i języków Polaków , Rosjan ,Niemców i wszystkich innych co tam kiedyś dotarli ?
            Ciekawe są te wyniki badań DNA ,że niby Wandalowie na tej Sardynii posiadali 35% R1a, skąd ci badacze w ogóle wiedzieli ,że badają kości Wandalów ? Czy zostały odkryte konkretne groby ,wskazujące na bezapelacyjny pochówek w obrządku wandalskim?Nawet gdyby tak było , to ten odsetek z R1a wcale „nie powala ” bo przecież wśród współczesnych Norwegów wykazano 30 % R1a czyli co , prawie 1/3 to potomkowie Słowian ? ale nawet gdyby tak było ,to ilu z tej 1/3 ma jakieś szczątkowe pojęcie o językach i kulturze słowiańskiej ? , poza tym nie jest tajemnicą ,że Wandalowie przebywając na terenach współczesnej Polski musieli mieć jakieś kontakty sąsiedzkie z plemionami słowiańskimi , nikt nie wie ile było mieszanych małżeństw czy gwałtów czyli ta „rotacja genów” była od zawsze , stąd wnioski na podstawie samego DNA w żadnym razie nigdy nie będą ostateczne.

          • Panie Smyxx, jest coś takiego jak sekwencjonowanie genomów i zegar molekularny. Można dzięki nim dokładnie określić czas i miejsce pobytu danych jednostek i całych populacji – ułożyć je na mapie i osi czasu. Do tego można analizę Y-DNA uzupełnić au-DNA, by odkryć związki rodzinne itd. Porównać to ze źródłami i modelami matematycznymi paleolingwistyki (statystycznymi, „wirusowymi” itp.). Jako dodatkowy sprawdzian dodajemy analizy próbek kopalnych z miejsc, które archeologowie zakwalifikowali do określonych kultur. Wówczas otrzymamy weryfikację różnych hipotez historyków. No i wychodzi, że etnosy germańskie w dzisiejszym znaczeniu zaczęły się wyodrębniać na obrzeżach obszaru, który Tacyt opisał jako federację Słewów, około 1,5 tys. lat temu. Słowiańskie zaś o ponad 6 tys. lat wcześniej, a następnie wraz z kulturami ceramiki sznurowej i amfor kulistych oraz pochodnymi eksplodowały od Atlantyku do Oceanu Indyjskiego. Stąd np. duży udział R1a w południowej Norwegii. Tamże, na skutek mieszania się z tubylcami (głównie nordyckie I) wykształciły się podstawy dzisiejszego etnosu skandynawskiego. Podobnie było w Niemczech, ale z dodatkiem celtyckiego R1b. Wskutek takiego procesu badawczego wychodzi, że Wenedowie/Wandalowie byli w prostej linii przodkami znakomitej większości dzisiejszych Polaków i mówili językiem słowiańskim docierając do Iberii, a później Afryki. Później roztopili się w nowych etnosach – ten proces zaczął się, właśnie tak jak z obliczeń wynika, ok. 1,5 tys. lat temu. Dlatego interpretowanie inskrypcji z tego okresu wyłącznie na gruncie języków w dzisiejszym rozumieniu germańskich, to podstawowy błąd metodologiczny, który wypacza obraz. Analiza powinna zaczynać się od słowiańskich, a dopiero jak nic sensownego nie uzyskamy, można szukać innych tropów. No i przede wszystkim analizujemy możliwie najstarsze zapisy, a nie późniejsze redakcje, komentarze itp.

          • Adrian Leszczynski
            I po co te Twoje wysiłki 🙂
            „produkuj się ” w miejscach bardziej adekwatnych od „sieciowych blogów” ,bo to ,że mnie tu „zaorasz” wcale nie pomoże Twoim „odkryciom” 🙂

          • Dlaczego tłumaczymy takie rzeczy, osobnikom pokroju smyxxa? Napisać dwa, trzy artykuły z odnośnikami i już. Jak przyjdzie taki smyxx i zacznie narzekać, to usunąć (później napisać, że osobnik został zaorany i posypany solą TYLE!). Nie możemy równać z obecnym środowiskiem naukowym, bo zarazimy się syfilisem autentikum od nich. Postawić mur, wykopać fosę, wpuścić do fosy gady i już. Mamy internet, za 5 lat większość studentów/ludzi będzie pobierać informacje z internetu. Mamy swoje kamery, swoje „aule”(może być jakiś pagórek ;P), a kłamców i kanciarzy z kopa. Oni będą kłamać, bo inaczej już egzystować nie potrafią w tej rzeczywistości.

          • Ależ Smyxxie, mi nie chodzi o to, aby Cię zaorać. Chodzi mi o to, abyś wreszcie zaczął myśleć i zaczął wyciągać logiczne wnioski z najnowszych badań nowoczesnych dziedzin nauki. Poza tym ja „produkuję się” w różnych miejscach, a wszystko po to, aby edukować społeczeństwo i aby zwalczać nazistowskie brednie, których uczy się młodzież na polskich (o zgrozo!) uniwersytetach.

            Ponownie przepraszam za liczne literówki, które wystąpiły w kolejnym moim wpisie. Ciebie Smyxxie też przepraszam za moje emocje, ale siły już nie mam do takich jak Ty. Jak można trwać przy tych kossiniackich bredniach?… To dla mnie jest zagadka, której mój umysł nie ogarnia. Na to i ja jestem zbyt mało inteligentny…

          • Smyxx pisze: ”bo przecież wśród współczesnych Norwegów wykazano 30% R1a. Czyli co? Prawie 1/3 to potomkowie Słowian?”

            Tak, Drogi Smyxxie. Około 30% współczesnych Norwegów to potomkowie Prasłowian, którzy w okresie k. ceramiki sznurowej przybyli do Skandynawii i tam zmieszali się z miejscową ludnością I1 oraz z ludnością R1b. Ponieważ żaden z tych trzech etnosów nie uzyskał dominacji nad dwoma pozostałymi, to doszła do zjawiska wymieszania się tych trzech pierwotnych etnosów i wymieszania się ich trzech języków. W ten sposób powstał nowy etnos, zwany dziś błędnie „Germanami”. W ten sposób powstały też kreolskie języki zwane dziś germańskimi. Są to języki kreolskie, a więc mieszane, co odkrył już w 19 – 20 wieku niemiecki językoznawca S. Feist. Stwierdził on, iż j. germańskie są mieszaniną j. indoeuropejskiego z jakimś starym językiem nie-indoeuropejskim. Sto lat później – na początku 21 w., nowoczesna nauka wniosła nowe informacje do tego zagadnienia. Wykryła bowiem, że Skandynawowie są pod względem pochodzenia, a więc genetycznie – mieszańcami aż trzech pierwotnych etnosów. Przyjrzano się ponownie językom skandynawskim (germańskim) i wyszło, że istotnie języki te wykazują następujące właściwości:
            1. zbieżności słownictwa z j. italo-celtyckimi
            2. zbieżności słownictwa z j. słowiańskimi
            3. występowanie słownictwa nie-indoeuropejskiego.

            Te właściwości porównano z wynikami badań genetycznych i okazało się, że istotnie model językowy Skandynawów pokrywa się z pierwotnymi modelami genetycznymi:

            1. Zbieżności słownictwa z j. italo-celtyckimi wnieść musiała do j. skandynawskich ludność z dominacją hg R1b, która dominuje właśnie u ludów italskich i celtyckich.
            2. Zbieżności słownictwa z j. słowiańskimi wnieść musiała do j. skandynawskich ludność z dominacją hg R1a, która dominuje właśnie u ludów słowiańskich.
            3. Słownictwo nie-indoeuropejskie do j. skandynawskich musiała wnieść ludność pierwotna staroeuropejska – ta z dominacją hg I1 oraz I2.

            Na innych terenach Europy ludność I1 i I2 uległa asymilacji do języków indoeuropejskich. W Skandynawii częściowo zachowała swoje archaiczne nieindoeuropejskie słownictwo. Stało się to prawdopodobnie na skutek tego, że w Skandynawii ludność ta była liczniejsza niż w pozostałych częściach Europy. Same odsetki hg I w poszczególnych państwach wiele o tym mówią.

            Smyxxie, mądrzy ludzie umieją czytać to, co wynika z genetyki. Dlatego idą z wiedzą do przodu. Głupi ludzie nie umieją wyciągać wniosków z nowych badań, z nowych nauk i tkwią w archaicznych absurdach, które zafundowali nauce niemieccy prymitywni psychopatyczni szowiniści w 19 wieku i na początku 20 w. Jeśli wy chcecie dalej wierzyć tym psychopatom i nie umiecie wyciągać oczywistych wniosków z najnowszych badań, to taplajcie się nadal w tych swoich hitlerowskich idiotyzmach, a od nas ludzi mądrych, idących z duchem czasu i nowoczesnej nauki, zwyczajnie się odpieprzcie. I przestańcie wchodzić na nasze blogi, przestańcie tu mącić, bo i tak nas nie przekonacie do hitlerowskiej głupiej zacofanej propagandy, którą głosicie wszem i wobec.

        • A swoją drogą – ustalcie w swoim kossinowo-prypeciowym gronie jedną wspólną wersję dlaczego do XIX w. nazywano Słowian Wandalami i dlaczego do dziś Słowian nazywa się Wendami i głoście jedną wspólną wersję. Bo wymyślając co chwila nowe coraz bardziej fantastyczne teorie, sami siebie kompromitujecie 🙂

          • Otóż to, jeśli SMYXX nadal nie wie, że Wendowie to nic innego jak Słowianie, nich to przeczyta https://pl.wikipedia.org/wiki/Wendowie. Ciekawe gdzie się on uchował, że nie dotarło to do niego.
            Najwyraźniej „nie wiedzą” tego także doktorzy i docenci archeologii i historii z UJ. Ciekawe w takim razie co oni wiedzą, a raczej mówiąc ich polszczyzną , jak wykazała debata z 6.6.18 w „cafe Nauka UJ”, „co wiedzom” gdy „mówiom o ksionżkach z historjom starożytnom”.?

          • @Lechosław
            //gdzie się on uchował, że nie dotarło to do niego.//
            Urwany z choinki wprowadza dodatkowy zamęt bo nigdzie nie odnosiłem się do niemieckich określeń na Słowian , podajesz „linka ” by mnie uświadomić ale tam jakoś nic nie wspominają by ci Wenetowie czy Wendowie byli w ogóle kojarzeni z Wandalami 🙂 Powariowali ci Niemcy , do końca XIX wieku forsowali tezę o słowiańskim etnosie Wandalów ale potem zmienili zdanie i przypisali ich sobie 🙂 Z Gotami poradzili sobie lepiej bo już w XVI wieku ich sobie przypisali i za cholerę ich nie chcą oddać , nawet dopiero wtedy wymyślili gocki alfabet i sami zredagowali Biblię Wulfilia , kronikarskie wzmianki o tej biblii np Izydora z Sewilii to oczywiście późniejsza wstawka 🙂

      • Odnośnie Kromera , taka ciekawostka , tablica na kamienicy , że w tym domu wtedy a wtedy urodził się Marcin Kromer itd a obok tabliczka że dom jest o sto lat późniejszy 😀 zapytałem w muzeum o co tu chodzi , odpowiedz że w to tym miejscu stal wczesniej dom w którym Kromer się urodził …nawet informacja odnośnie miejsca urodzenia wprowadza w błąd 🙂

  25. Może nasi przodkowie mówili właśnie takim językiem? Może Słowianie pochodzą od Germanów? Kolejne wędrówki na wschód Bastarnów, Gotów dały początek Słowianom. Może te wszystkie teorie allochtoniczne i autochtoniczne ciągle nie dają odpowiedzi na pochodzenie Słowian bo być może było odwrotnie.

    • do STOPA: Widzę, że koledze STOPOWI brakuje podstaw wiedzy. Nie mogą Słowianie pochodzić od Germanów, bo ktoś czysty etnicznie nie może pochodzić od mieszańca. Synem mieszańca AB i mieszańca AB może być tylko mieszaniec AB. Synem mieszańca AB i czystego etnicznie C będzie też mieszaniec, tyle że ABC. Synem czystego etnicznie A i czystego etnicznie A będzie czysty etnicznie A. Synem czystego etnicznie A i czystego etnicznie B będzie mieszaniec AB. Dlatego nie może być mieszaniec Germanin ojcem czystego etnicznie Słowianina. Wyklucza to przede wszystkim językoznawstwo, jak w pewnym sensie również genetyka.
      Zastanawiam się STOPIE na ile zrozumiały jest dla Ciebie mój wywód. Jeśli jest niezrozumiały, to znaczy że brakuje Ci podstaw elementarnej wiedzy nt. Słowian i Germanów. Dlatego Twoja wypowiedź może wzbudzić jedynie uśmiech politowania.

    • A odpowiedzi na pochodzenie Słowian daje NAUKA. Sprawa pochodzenie Słowian jest jasna i oczywista. Problem polega na tym, że jest ona zakłamywana i manipulowana przez turbokossiniaków / turbogodłowszczaków i stąd ten cały zamęt.

    • @Stop
      Słowianie nie pochodzą od Germanów czyli zachodniego swojego odłamu, nazywanego przez Rzymian „Braćmi” – Germanus znaczy brat po łacinie. W niemieckiej nowomowie nie ma takiego słowa.
      Skandynawowie przybyli w IV/V wieku na ziemie słowiańskie, a szczególnie ziemie graniczące z Imperium Rzymskim, które były wyludnione, więc tam się osiedlili.
      Poczytaj Plinego, Tacyta, Ptolemeusza i zobacz jakie imiona mają ludy germańskie Rugi, Rutiklei – słowiańscy Rugianie zwani też Ruthenią w żywotach Ottona, Lemovi czyli Wanzlowe (Wiązławie), Corconti czyli Lipianie, Batini, Boutones czyli Bytyńcy, Semnoni, Zumi czyli Semlińcy i Ploni, Mugilones czyli Morzyczanie, Lingae czyli Łużyczanie, Coldui czyli Kolędycze.

  26. Dla mnie to „Skąpią – mać – jad szynka” jeżeli już. Przy czym mać jest wtrąceniem, jak obecnie kurwa mać, a dawniej jako Matko.

    Równie dobrze można by to przetłumaczyć na Skąpią – Mać – jaj Jędrzejku.

    I wiele innych wersji bo ten zapis łaciński starosłowiańskich słów jest niedokładny.

    Ale trop dobry

  27. //”eils […] scapia matzia ia drincan!” /- wandalski
    //”hails! skapjam matjan jah drigkan!”// -gocki
    Te dwie wersje zdołały przetrwać , a Pan tu przedstawia jakieś nowe warianty tego zdania , skąd ta Włoszka wzięła wyraz „madria „? Chyba tylko dlatego ,że na siłę można go skojarzyć z włoskim „mangiare” ale i w tym przypadku będzie to „jeść” bo co do ” picia” to tym bardziej zarówno „drincan” czy „drigcan” nie pozostawiają żadnych wątpliwości czyli gocka i wandalska forma na określenie „picia ” przetrwała w językach germańskich do dzisiaj prawie taka sama.
    W sytuacji gdy w tym zdaniu nie występuje wyraz „madria” cała ta pańska konstrukcja „bierze w łeb ” , poza tym , w prawdzie szynki są znane przynajmniej od czasów „rzymskich” , niemniej podejrzewam ,że nie podawano jej w stanie nieświeżym na tyle często ,że aż zaszła potrzeba utrwalenia tego zaniedbania na papierze 🙂

    • Wersje pochodzą z pracy Włoszki. Poza tym, czy Pan zauważył niewłaściwe (zmanipulowane) odczytanie ‚citz’ jako ‚eils’/’hails’? Dla mnie to najlepszy dowód na chciejstwo i spekulacje interpretatorów. Dalej – właśnie wyjątkowość podania sinej szynki spowodowała poruszenie wśród gości tak gwałtowne, że aż obruszyło poetę i uwiecznił ten incydent kulinarny 🙂 Poza tym, Panie Smyxx – mój wpis wykazuje wątpliwą wartość lingwistyki historyczno-porównawczej (bez różnicy – czy „turbogermańskiej”, czy „turbosłowianśkiej”) w porównaniu z nowymi narzędziami, np. genetyką. Jako przykład Panu podam, że istnieje we współczesnym kaszubskim dokładne odzwierciedlenie części owego słynnego zdania – to ‚jadrinka’. Oznacza rodzaj sieci na ryby, a brzmienie sławne stało się w Internecie, kiedy fokarium w Helu nazwało tak jedną ze swoich wychowanek 🙂

        • Jeśli ktoś nie będzie używał „słów powszechnie uważanych za obelżywe” i posługiwał się argumentami (różnej wartości co prawda, ale to inna sprawa), to nie mamy zamiaru dusić dyskusji. Dlatego, że warto przekazywać swoje racje – może dotrą do przeciwników.
          Np. sprawa grzebania w kościach. Czy zwróciliście Panowie uwagę na rozkład genów wśród Wandali sardyńskich. Przecież mamy tu Wenedów i Słewów (ogólnosłowiańskie i zachodniosłowiańskie DNA), następnie Alanów (wschodniosłowiańskie, ale nie indoirańskie!), a może nawet – i to dla wielu naszych Czytelników być może niespodzianka – Gotów w sensie potomków załóg 3 okrętów króla Berika (nordyckie). Proponuję Panie Smyxx zauważyć jak te genotypy zgadzają się z przekazami źródłowymi o ludach, które w noc sylwestrową 406 r. przekroczyły Ren. Warto przekonać się do genetyki, jako nauki pomocniczej, weryfikującej teorie historyków 🙂

          • Hmmmmm…. najpierw piszesz tekst podważający biblie Gotów, a teraz ich przywołujesz 🙂 Nie burz mi świata 😉 A tak poważnie, masz na myśli domieszkę nordycką? IMHO – załapany „dodatek” przy przejściu przez tereny nazwijmy to RFNu, gdzie migracja ze Skandynawii chyba trwała dość długo.

          • Też pomyślałem o kierunku jutlandzko-fryzyjskim, ale próbowałem skłonić do myślenia pangermanistów – może obudzą się nareszcie w XXI w. n.e. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *