Polscy przodkowie Kreteńczyków

Ludność największej wyspy Grecji jest od dawna obiektem badań genetyków. Najnowsza ich praca dowodzi, że współcześni Kreteńczycy są blisko spokrewnieni z… Polakami. Bardziej niż mieszkańcy innych greckich wysp i Hellady kontynentalnej. Przy tym płaskowyż Lasithi, położony we wschodniej części Krety, wskazywany jest jako miejsce schronienia Minojczyków, kiedy ich cywilizacja została zdruzgotana wskutek eksplozji wulkanu Thira około 1 600 r. p.n.e. Stąd znaczenie badań genetycznych populacji Krety w ustalaniu dziejów naszej cywilizacji.

Znana ze wspaniałych pałaców minojskich Kreta przez wielu historyków uważana jest za najstarszą cywilizację w Europie. Ocena ta zmienia się w ostatnich latach dzięki coraz większej świadomości roli kultur bałkańskich i środkowoeuropejskich w narodzinach cywilizacji Starego Kontynentu. Jednak pozostałości architektury i sztuki Kreteńczyków z pierwszej połowy II tys. p.n.e. niezmiennie zachwycają swoją jakością i oryginalnością. Naukowcy wielu dziedzin od dziesięcioleci starają się przybliżyć do odpowiedzi skąd pochodzili Minojczycy. Długo przeważał pogląd, że cywilizację pałaców na wyspie stworzyli przybysze z Anatolii (dzisiejsza Turcja). Wskazywano też na źródła egipskie. Pomijano kierunek północny, z którego mogły nadejść ludy wywodzące się ze starych kultur naddunajskich. Jednak genetyka zaczyna przywoływać historyków i archeologów do bardziej samodzielnego myślenia.

W czerwcu br. ukazała się praca Genetic history of the population of Crete”, autorstwa zespołu Petrosa Drineasa. Jej autorzy stwierdzili wyższe pokrewieństwo mieszkańców Krety z północnymi Europejczykami niż w przypadku innych ludów basenu egejskiego. Postanowili też do populacji porównawczych włączyć Polaków. Posłużyli się metodą badania identyczność przez pochodzenie (identity by descent – IBD), czyli przeanalizowania z którymi ludami Kreteńczycy mają najwięcej wspólnych przodków. Napisali: Wyniki pokazały, że Kreteńczycy mają wysokie IBD z populacjami Europy Zachodniej (CEU), środkowej (niemiecka, polska), północnej (CEU, skandynawska) i wschodniej (ukraińska, rosyjska). Rzeczywiście, we wcześniejszych badaniach odnotowano nadwyżkę dzielenia się IBD między Europą Wschodnią a Grekami [ogólnie], jednak domyślano się domieszki polskiej, jako reprezentatywnej populacji wschodniego komponentu w populacji greckiej (Hellenthal i in., 2014 ; Ralph i Coop, 2013). Szczególnie wyniki Hellenthal i in. (2014), którzy wykorzystali GLOBETROTTER do wnioskowania (w modelu domieszki impulsowej o takich samych założeniach jak ALDER), że greckie DNA można opisać jako mieszaninę 37% DNA ze źródła polskiego i 63% ze źródła cypryjskiego. W badaniu Hellenthala założono, że taka ogólnogrecka populacja mogła powstać w Średniowieczu, biorąc pod uwagę dominującą w Niemczech teorię o późnym pojawieniu się Słowian na Bałkanach.

Greccy genetycy, wychodząc z tego samego dogmatu historycznego, doszli jednak do szerszych wniosków: Wyniki te mogą odzwierciedlać wcześniejsze osadnictwo na Krecie z Europy. Rzeczywiście, Kreta została zaatakowana z północy przez Mykeńczyków i Dorów w czasach prehistorycznych lub we wczesnej historii. Były to plemiona greckie, które wraz z Minojczykami i innymi prehistorycznymi mieszkańcami wyspy ukształtowały strukturę genetyczną populacji Kreteńczyków. […] Odkąd Kreta, Sycylia i Cypr zostały skolonizowane przez Greków w czasach prehistorycznych lub historycznych, zbadaliśmy, czy Sycylia i Cypr również mają wyższe IBD wśród populacji europejskich; w istocie obie tak mają (tabele S9 – S10). Możliwą interpretacją wyników IBD jest to, że ujawniają starożytne greckie pochodzenie populacji trzech wysp. Inna interpretacja jest taka, że wyniki IBD na trzech wyspach odzwierciedlają niepowiązane wydarzenia historyczne: dzielenie się IBD między Sycylią a Europą Północną / Wschodnią może odzwierciedlać trwającą od stuleci okupację Normanów w średniowiecznej Sycylii, chociaż nie ma wzmianki o rozległym osadnictwie Normanów na Sycylii (Burry, 1963). Podział IBD między Cyprem a północno-wschodnimi Europejczykami możnaby wytłumaczyć, jeśli w wyniku ekspansji w Azji Mniejszej państw tureckich w XII-XIII wieku n.e. ludność bizantyjska, w tym Scytowie i Słowianie, migrowała na Cypr.. Autorzy sygnalizują też inne możliwości osadnictwa słowiańskiego na Krecie. Nadmieniają, że Goci najechali Bałkany w V w. n.e., ale nie ma zapisów współczesnych lub późniejszych historyków o osadnictwie gockim na Krecie. Następnie przytaczają, że od VI w. n.e. Słowianie emigrowali na Bałkany, ale w tym przypadku też nie ma zapisów historyków bizantyjskich lub łacińskich o słowiańskich osadach na Krecie. Rozważają również zasiedlenie wyspy przez Bizantyjczyków ludnością Greckich Gotów (Gothogreeks) i zhellenizowanych Słowian (Hellenized Slavs) z Azji Mniejszej. Jakby zapomnieli, że wcześniej odnotowali brak zapisków bizantyjskich o osadnictwie Słowian na Krecie. Ponadto, jaką logikę ma wyjaśnianie obecności słowiańskich genów na Krecie imigracją z Azji Mniejszej, przy równoczesnym twardym ustaleniu (na gruncie nauki przyrodniczej, a nie spekulacji na marginesie braku zapisów źródłowych), że te geny mają najwięcej wspólnego z Polakami, żyjącymi w Europie Środkowej.

Z ustaleń zespołu Drineasa można wnioskować, że spośród populacji innych niż greckie, wschodnia Kreta ma najwyższą IBD (identyczność przez pochodzenie) z Ukrainą (odsetek par z IBD – 41,6%, średnia długość segmentów IBD parami – 1,39 cM) i Polską (odsetek par z IBD – 39,5%, średnia długość segmentów IBD parami – 1,29 cM). Natomiast zachodnia Kreta ma najwyższy odsetek zgodności genetycznej z Polską (42% i 1,48 cM) i Ukrainą (39,9% i 1,37 cM). Sumując, największy odsetek par z IBD (42%) oraz największa długość dzielonych segmentów (1.48 cM) łączy Kreteńczyków z Polakami. Inne ciekawe spostrzeżenie zapisane w pracy Drineasa dotyczy Żydów aszkenazyjskich. Grecy zauważyli: W PCA na tle Europy, Kreteńczycy pokrywają się z trzema populacjami: peloponez, sycylijska i Żydami aszkenazyjskimi (patrz ryc. 4a, S17 i S18). […] Ponadto w analizach PCA i ADMIXTURE stwierdzamy, że Aszkenazyjczycy są bardziej podobni do Kreteńczyków niż do dwóch lewantyńskich populacji semickich. Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że relacja ta może ujawnić wspólne pochodzenie śródziemnomorskie, które dzieli populacja Kreteńczyków i Aszkenazyjczyków”. W badaniach genów współczesnych Aszkenazyjczyków zaobserwowano podwyższone występowanie haplogrupy męskiej R1a, która dominuje wśrod Słowian.

Pomocne w rozwiązaniu tej zagadki może być inne tegoroczne badanie genetyczne. Zespół Michala Feldmana przeanalizował m.in. dwa genomy męskie z filistyńskiego cmentarzyska w izraelskim Aszkelonie. Oba pochówki wydatowano na czasy po Ramzesie III, czyli w XII w. p.n.e., kiedy część Ludów Morza osiadła w Kanaanie. W jednym z pochówków genetycy wyodrębnili Y-DNA (męską haplogrupę dziedziczoną po ojcu) J, a w drugim R1. Mitochondrialne (odziedziczone po matce) haplogrupy to odpowiednio T2c1c i H92. Przeprowadzili analizy autosomalne, ale tradycyjnie (w odróżnieniu od Greków) jako populacji porównawczych użyli wszystkich, tylko nie tych, które mogłyby wskazywać na Słowian. Jednak wykryte w filistyńskich grobowcach geny pokrywają się z występującymi w tym samym czasie i wcześniej w słowiańskich kulturach epoki brązu Europy Środkowej. Ponadto z kontekstu archeologicznego i paleolingwistycznego wynika, że Filistyni pochodzili ze słowiańskiej wspólnoty kulturowej. Feldman et. al bez uwzględnienia polskich próbek porównawczych doszli do wniosku, że najbliższa genetycznym Filistynom jest populacja… Krety. Moim zdaniem, w obu społecznościach wspólnym składnikiem jest głównie (ale nie tylko) haplogrupa R1a, świadcząca o słowiańskim pochodzeniu ich przodków co najmniej od połowy II tys. p.n.e. Greckie badanie mówi o tym dobitnie, bo uwzględniło w analizach populację Polski. O tym, że zespół Drineasa postąpił logiczniej od Feldmana świadczą wcześniejsze badania nad Kreteńczykami.

W 2007 r. badacze kierowani przez Laisel Martinez w publikacji Paleolithic Y-haplogroup heritage predominatesin a Cretan highland plateau”, stwierdzili: W pracy rozwarstwienie geograficzne współczesnej kreteńskiej puli genów chromosomu Y zostało ocenione […], aby zbadać potencjalne ślady wcześniejszych epizodów kolonizacji i podbudowy populacji. Oprócz analizy możliwego pochodzenia geograficznego linii chromosomów Y we względnie dostępnych obszarach wyspy, badanie to obejmuje próbki z izolowanego wnętrza płaskowyżu Lasithi – równiny górskiej położonej we wschodniej Krecie. Potencjalna istotność wyników z tego drugiego regionu jest podkreślona przez możliwość wykorzystania tego regionu jako ostoi Minojczyków. Porównanie częstotliwości haplogrup Y w trzech populacjach kreteńskich z opublikowanymi danymi z dodatkowych lokalizacji śródziemnomorskich ujawniło znaczące różnice w rozkładach częstotliwości haplogrup Y-chromosomów na wyspie. Największe różnice zaobserwowano w haplogrupach J2 i R1, z przewagą linii haplogrup R na Płaskowyżu Lasithi i linii haplogrup J w bardziej dostępnych regionach wyspy. Analizy oparte na Y-STR wykazały ścisłe powinowactwo chromosomów R1a1 z płaskowyżu Lasithi z tymi z Bałkanów, ale nie z tymi z nizinnej wschodniej Krety. Inaczej, słowiańskie geny na Kretę dotarły już w okresie minojskim z Bałkanów, a nie w Średniowieczu z Azji Mniejszej czy skądinąd. Jeszcze starsze pochodzenie R1a na Krecie sugeruje praca zespołu Petera Underhilla z 2009 r. “Separating the post-Glacial coancestry of European and Asian Y chromosomes within haplogroup R1a”, który umieścił R1a w paleolitycznej Europie Środkowej i najstarsze mikroślady tej haplogrupy na naszym kontynencie stwierdził w Polsce, Słowacji i… na Krecie: “…the R1a1a* diversity declines toward Europe where its maximum diversity and coalescent times of 11.2 KYA are observed in Poland, Slovakia and Crete. As islands such as Crete have been subject to multiple episodes of colonization from different source regions, it is not inconsistent that R1a1a* predates the date of its first colonization by the first farmers approximately 9 KYA.. W sierpniu 2017 r. ukazała się w „Nature” publikacja rezultatów prac zespołu Iosifa Lazaridisa. Naukowcy stwierdzili, że geny Mykeńczyków wskazują na ich pochodzenie z Północy. Podali, że miejscem znaczącego występowania właściwej Słowianom haplogrupy R1a1 jest kreteński płaskowyż Lasithi. O wpływie środkowoeuropejskiej cywilizacji brązu na Grecję pisałem ponad dwa lata temu w: “Mykeny zaprojektowane w Maszkowicach”.

Ciekawa jest także inna męska haplogrupa powszechna na Krecie, czyli J2, gdzie występuje głównie jej pochodna J2a. Biorąc pod uwagę teorię, że Ludy Morza w swojej drodze z Europy Środkowej do Egiptu zatrzymały się nad Morzem Egejskim, ważna jest próbka J2a1 ze stanowiska Ludas–Varjú–dűlő na Węgrzech, związana z bliską łużyckiej kulturą kyjatycką. Pochodzi ona z lat 1270 – 1110 p.n.e. Na podstawie analizy podobieństwa genotypu do współczesnych narodów stwierdzono, że najbliższa jest dzisiejszym Polakom. Taki wynik uzyskał zespół irlandzkiej genetyk Lary M. Cassidy, która rzetelnie dobrała próbki porównawcze do swojej analizy. Haplogrupa J2a4 występuje wśród hinduskich braminów obok R2a. Najliczniejsza w tej kaście jest jednak R1a1, z którą J2a trafiła do Indii z Europy poprzez azjatyckie stepy w migracji Ariów. Przypomnę również, że J (obok R1) odnaleziono na cmentarzu filistyńskim w Aszkelonie.

Praca zespołu Drineasa jest w tym kontekście jeszcze jednym potwierdzeniem roli słowiańskich kultur spomiędzy Adriatyku i Bałtyku w kształtowaniu podstaw cywilizacji europejskiej od jej najwcześniejszych początków. Umacnia czas najpóźniejszego okresu tej kulturotwórczej roli naszych przodków na II tys. p.n.e. Otwiera także pole do – potwierdzenia na gruncie genetyki – słowiańskiej genezy kultury minojskiej oraz wcześniejszego osadnictwa Prapolaków w basenie Morza Egejskiego. Dowodzi ostatecznie, że badania genetyczne dawnych populacji Europy nie mają sensu bez uwzględniania historycznych i współczesnych genów środkowoeuropejskich, w tym zwłaszcza polskich.

Czytaj też: Greckie kolonie Lechitów

Na zdjęciu fresk z minojskiego pałacu w Knossos na Krecie, przedstawiający uczestników procesji, fot. Nikater/wikimedia.org.

RudaWeb

Komentarze: 97

  1. Ja w kwestii formalnej do Gospodarzy. Mam problem z pocztą elektroniczną. Maile mi przychodzą (nie wiem czy wszystkie), ale moje listy nie dochodzą do adresata (a potwierdzenie wysłania jest). Mam podejrzenie, że moja skrzynka pocztowa została zhakowana.

    • Jeśli doszło do zhakowania Pańskiej skrzynki pocztowej, to najlepiej napisać do administratora poczty, by to sprawdził. Tymczasowo warto skopiować najważniejsze maile i utworzyć nowy adres/skrzynkę pocztową o możliwie podobnej nazwie (np. wstawić kropkę między imię i nazwisko).

        • Stefan, problem z serwerem, Moskwiczanie z Petersburga pohakowali serwery, teraz dopiero firmy obsługujący serwery wprowadzają IPS. Wyslij prośbę o przeskanowanie Twojej skrzynki ze strony usługodawcy – punktu Twojego – straciłes kontrolę nas swoją skrzynką.

        • jeśli wysyłasz dużo meili z darmowej skrzynki to ona się potrafi zapchać, ja mam taki problem czasem bo swój firmowy email mam na onecie, jak wyśle dużo ofert do kontrahentów to sie potrafi zblokować na kilkadziesiąt minut a czasem nawet na kilka godzin, raz zdarzyło się na pół dnia więc zadzwoniłem do Onetu i powiedzieli mi, że nic na to nie mogą poradzić takie są ograniczenia serwera darmowego, w związku z tym zastanawiam się nad wykupieniem komercyjnego hostingu email

          • Jeżeli skrzynka jest zapełniona, to odbija maile do nas, a nie wysyłane przez nas. Tak więc w tym przypadku zapchana może być poczta adresata, lecz to musi być jakiś konkretny adres, a nie wszystkie.

    • Napisałem parę wiadomości na pocztę ,pewnie nie doszły .Może jakie psie syny się włamały by się dowiedzieć kto to jest Stefan Urynowicz .

      • Od Ciebie parę listów doszło i na nie odpisałem. Miałem potwierdzenie nadania, ale już nie było od Ciebie informacji zwrotnej. Chodziło o „płowość”. Zorientowałem się, że coś nie działa, jak trzeba było dokumenty do banku przesłać.
        Znajdziesz mnie na Messengerze.

        • Nic nie doszło …nawet w spamie nie ma .Tylko kogo szukać na messengerze ? Stefana Urynowicza ?

  2. RudaWeb wiem, że nie na temat, ale mam prośbę zamieście ten link:
    https://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/tarnow/tarnow-w-zakladach-mechanicznych-powstaje-pierwszy-w-polsce-autonomiczny-robot-bojowy/
    To jest pewna sprawcza wizja, słowa przekute w zaczyn – bodajże półtora roku temu na stornie Pana Czesława pisałem na temat wizji polskiej nauki, i wjakim kierunku powinno to iść. W tym roku zaciśnięcie współpracy PAN z NASA, kilkuset polskich inżynierów i naukowców będzie pracowało nad misjami na księżyc i marsa, brakuje jednego: Wyższej Szkoły Nauk o Kosmosie, i Polskich Sił Kosmicznych.
    Co do Pana Tanatora – i jego amnezji naukowej:
    LECH i Ya – może kaganek OŚwiecenia się rozjarzy! że Państwowość na tych ziemiach jest od dzieisątków tysięcy lat, a dogmat od 1000 lat – czyli uwalenie Wolności!

    • poskładali z alixepresa. Zejdźcie na ziemię. Polska nie jest w stanie wyprodukować samodzieleie roweru wy tu o kosmosie. Kosmiczne jaja to tak 🙂

      • I tu się mylisz , Polskie produkty zawsze były najlepsze – szkoda tylko że duża część z nich jest sprzedana i ubita aby nie tworzyć konkurencji dla firm naszych sąsiadów.

    • W zakładach mechanicznych w Tarnowie produkowano w latach osiemdziesiątych bardzo nowoczesne obrabiarki ,więc musiały być zgnojone .Z tego co się orientuję wyposażają tam wozy bojowe w pasywne systemy naprowadzające .W latach osiemdziesiątych miałem w ręce światłowód wyprodukowany w Zakładach Azotowych .Polska myśl techniczna jest na wysokim poziomie ,problem w tym że nie mamy pieniędzy na badania .Znam gościa co wygląda jak menel i bardzo skromnie żyje a pisze programy komputerowe dla czołowych firm amerykańskich .

  3. w odysei homer pisze o płowych włosach Menelaosa a pallas zmieniając wygląd
    odysa przed jego zjawieniem się w domu zmieniła jego”złote kędziory” w starcze kłaki.a przecież homer opisywał prastare historie hehe.mówi wam to coś?

  4. To doskonałe koreluje z odkryciem genetyków w ramach badania populacji dzikich świń w Izraelu. Otóż badania wykazały że te dzikie świnie które zdominowały przez tysiąclecia lokalne gatunki niczym się nie różnią od ówczesnej świni domowej z terenu Europy środkowej. Czyli innymi słowy tysiące lat temu (czasy inwazji Ludów Morza? Osiedlenie się Filistynów w miejscu zwanym obecnie od nich Palestyną) gatunek udomowiony w Europie środkowej, został przywieziony przez napływową ludność pochodzącą również z Europy środkowej, a następnie ten gatunek trzody po upadku miast rozproszył się po terenach Palestyny i zdominował lokalne gatunki dzikich świń. Oprócz tego badania skorup glinianych znalezionych w starożytnych warstwach miejskich miast Filistynów i tego czym i jak były pokryte, pozwoliło odcyfrować i przyporządkować te napisy na ceramice filistyńskiej do rodzaju prapisma bardzo zbieżnego z nawet ówcześnie brzmiącymi ogólnie pojętymi językami słowiańskimi. Brzmiało to mniej więcej tak jak zaproszenie/ogłoszenie „Ludi padi powidymy” czyli mniej więcej jak „Ludzie pójdźcie zobaczcie.”
    Nie ma zatem wątpliwości, że szlak biegnący przez Kręte do południowo wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego zaczynał się w Europie środkowej, jak wskazuje artykuł w obecnej Polsce, a przebyli go ludzie pochodzenia prasłowiańskiego stosujący pierwotny zapis runiczny, cechujący się haplogrupą R1a co potwierdziły badania genetyczne szczątków z cmentarzyska filistyńskiego znajdując najbliższy odpowiednik w szczątkach z zachodniej Krety, które to szczątki z kolei w największym stopniu wykazują podobieństwo do cech genetycznych obecnych Polaków. Filistyni, zanim ich miasta upadły, zdążyli nauczyć sąsiadów pisma, uprawy roli, obróbki metali, żeglugi itd. Ponadto żeby jeszcze wspomnieć o skojarzeniach to nazaa Palestyna pochodzi także od czegoś takiego jak Balestan, czyli stanu (państwa) białych, ludzi o jasnej karnacji i jasnych włosach. Ponadto Tyn to inaczej miasto, mury. Pale z tynów to biali z miast otoczonych murami. Filistyni to tylko zniekształcona nazwa Bale/z/tynów…

    • Jeszcze jedno, buntujące się wioski na płaskowyżu Lasithi bardzo przypominają zbuntowane obozy słowiańskich wojowników w północnej Afryce, Saqaliba.

  5. Można to było wywnioskować dużo wcześniej na podstawie archeologii i lingwistyki – wiec zrobiłem to w roku 2005, a opublikowałem na blogu w 2010 i w Księdze Ruty w 2013:
    https://bialczynski.pl/2010/03/11/pelazgowie-czyli-polyskowie-palozglowie-lub-pylozglowie-pylozlotoglowi/
    Naprawdę uczyniłem dedukując na podstawie artefaktów archeologicznych i lingwistyki oraz mitologii greckiej.

    Nie zapominajmy o czym Tantor oczywiście nie pamięta iż Ukraina jest częścią Lechii i Wielkiej Scytii, to między innymi Agatyrsi podań Greckich, Gargarianie, czyli Har-Harowie i (A)Mazonki. W sensie genetycznym dzisiejszy podział terytorialny nie ma znaczenia dla wspólnoty z przeszłości.

    Gratuluję, artykułu – i jeszcze jedno: Potwierdzają się nasze przypuszczenia co do budowli z Maszkowic wyrażane na RudaWeb i moim blogu, a obśmiewane, czy też wykluczane przez różnych Tanatorów i Pieczęciarzy Watykańskich i kierunku przepływu tego wzorca architektonicznego z północy na południe a nie na odwrót.

    • Panie Czesławie, dostosowując się do Pańskiej pogardliwej poetyki zauważam, że od ładnych paru lat różni Białczyńscy, Szydłowscy, Bieszkowie, Kosińscy, Nosale, Dębkowie i ich naśladowcy uprawiają intelektualną hochsztaplerkę usiłując wmówić czytelnikom istnienie mitycznej Lechii czy nawet Wielkiej Lechii a także przekonać ich, że takie ludy jak np. Scytowie, Wandalowie, Goci, Hunowie czy Awarzy to w istocie etnos słowiański. Papier i internet przyjmą wszystko, więc dopóki będą chętni aby płacić za czytanie tych fantazji (popyt) interes będzie się kręcił (podaż). I do tego to się wszystko sprowadza.
      Dziwi mnie również Pana nerwowa reakcja na moje neutralne pytanie do Pana Weba. Czyżby Pana narcystyczna osobowość nadal nie mogła przeboleć, że nie biłem pokłonów gdy udzielałem się na Pana blogu? Cierpliwości. To minie. Czas leczy rany.👍

        • Nawet w koranie jest wzmianka ze ktorys tam bardziej ludzki kuzyn mahometa nie chce widziec zoltowlosych kobiet w swoim grodzie bo psuje to morale zolnierzy

      • Szanowny Panie Tanator

        Kiedy brakuje argumentów, zaczyna się wyciągać tego typu pseudozarzuty, jak pan tutaj postawił Autorowi. Zupełnie gdzieś obok, byle tylko czegokolwiek się uczepić, co też uprawiał pan na na moim blogu.
        Przestałem publikować tego typu pana wpisy bo na moim blogu (co jak widzę bardzo pana zabolało i boli do dzisiaj, przepraszam nie wiedziałem że aż tak p[ana urażę), z biegiem czasu stawały się one coraz bardziej osobiste, skierowane do mnie bezpośrednio, i mniej więcej brzmiały tak jak ten pana tutaj wpis.

        Widzę, że nie wydoroślał pan przez tych kilka lat i dalej koncentruje się na takim złośliwym, lecz mało celnym i konstruktywnym wkładaniu kija miedzy szprychy, jak dawniej.
        Jednak notuję duży spadek pana formy, skoro nie jest pan w stanie uwzględnić w swoim rozumowaniu tak prostego faktu, że podział Słowiańszczyzny na Polskę współczesną wielkości chusteczki do nosa i Ukrainę jako osobny byt – twór państwowy, w takich badaniach genetycznych które dotyczą haplogrupy typowej dla Słowian 2000 lat p.n.e. jest podziałem sztucznym i bezsensownym.
        Wyniki przedstawione w artykule dowodzą niemalże wprost chociaż pośrednio ekspansji na Kretę jednego wspólnego geno-etnosu, zamieszkującego wspólny obszar źródłowy. Ten obszar źródłowy może pan sobie nazywać jak chce – Lechia, Wielka Lechia, Wielka Scytia, Mała Scytyjka, Germania Major, Marmolada, albo jak panu tam jeszcze przyjdzie do głowy.
        Ciekawą implikacją tego odkrycia jest jednak moim zdaniem dowód pośredni na ISTNIENIE owego źródła oraz na wystarczający stopień jego organizacji około 2000 roku p.n.e., aby do tej ekspansji kulturowo-cywilizacyjnej z Północy ma Południe mogło dojść.

        Rozumiem pański ból i rozpaczliwe próby odwrócenia uwagi od przedstawionych w artykule faktów i ich ewentualnych implikacji, w kierunku emocji. Nie rozumiem jednak zwalania przez pana „winy” za stan upadłościowy polskich nauk historycznych na jakieś urojone okoliczności – bo cóż ma podaż i popyt na Mitologię Słowian wspólnego z wynikami badań w dziedzinie genetyki, lingwistyki czy antropologii, na poważnych uniwersytetach światowych (amerykańskich i innych zachodnioeuropejskich czy nawet rosyjskich), które tejże upadłości polskich nauk humanistycznych dowodzą.

        Przedstawiono panu w artykule ciekawe fakty z których płyną daleko idące konsekwencje, a pan uczepił się tytułu artykułu i to w sposób identycznie bezsensowny, jak pan to prezentował na moim blogu. Lata lecą, i nic się u pana nie zmienia… smutne.

        Nie ma pan pojęcia jakie to jest fantastyczne uczucie, jaka satysfakcja dla odkrywcy kiedy analityczna robota wykonana przez niego przed 15-stu laty w trzech dziedzinach nauki: archeologii, lingwistyce i religioznawstwie, przedstawiona w Mitologii, bo na jej potrzeby była wykonana, okazuje się otrzymywać po 15 latach absolutne potwierdzenie ze strony nauk ścisłych.

        Życzyłbym panu takiej euforii i satysfakcji jaką przeżywam niemalże każdego tygodnia od 2010 roku, z każdym nowym odkryciem i każdą następną publikacją z genetyki, lingwistyki, antropologii, archeologii czy religioznawstwa i innych dziedzin, nawet z biologii, np. ostatnio na temat upraw rolnych wokół Gniezna 1000 lat temu i ich załamania po Reakcji Pogańskiej, którą obecnie historycy zaczęli nazywać Buntem Ludowym czy coś takiego. Także z każdym tak celnym artykułem jak ten powyżej po prostu tryskam dobrym humorem, bo wiem, że młode pokolenie historyków zrywa pęta i będzie kontynuować Drogę ku Prawdzie Historycznej.

        Chciałbym naprawdę szczerze żeby pan coś takiego, jak ja teraz, poczuł. Wiem że to tylko moje pobożne życzenie, aby pan mógł przeżyć coś takiego. Piszę to bez złośliwości, z pewnym smutkiem nawet, bo życzyłbym sobie żeby tysiące Polaków codziennie przeżywało takie satysfakcje.
        Dzielę się tymi uczuciami z tymi, którzy chcą je przeżywać, dzielę się częścią mojej wiedzy i częścią mojej radości i mam nadzieję, że czegoś dobrego udało mi się dla nas wszystkich dokonać.

        Wiele jeszcze podobnych satysfakcji mam nadzieję Polakom, podarować, bo nie ustaję w pracy i pisaniu kolejnej książki, której ustalenia z pewnością potwierdza się w kolejnych 10, 20 latach po jej wydaniu.

        Nie wiem jakim sposobem „udało” się panu pomylić moją radość i satysfakcję z jakąś „nerwowością”. Proszę sobie wyobrazić, że zapomniałem już dawno że ktoś taki jak Tanator na moim blogu kiedykolwiek istniał. Odkodowało mi się pańskie istnienie razem z tym pańskim tutaj wpisem – wypisz wymaluj „Cały Tanator jakiego kilka lat temu poznałem” – tak pomyślałem, tyle tylko że w obniżonej formie intelektualnej.
        Niemniej, ciepło pana pozdrawiam, bo razem z pana wpisami odpamiętały mi się też wspaniałe uczucia towarzyszące tym chwilom Przebudzenia Polaków w tamtych latach, w okresie Wielkiego Początku Odkrywania Korzeni przez nasz naród.

        Dziękuję panu za niezmiennie mile słowa i jeszcze raz pozdrawiam.

        Tak na marginesie – kiedy pan odsłoni wreszcie przyłbicę i zacznie się posługiwać imieniem i nazwiskiem? Nastąpi to kiedyś?

        • Szanowny Panie Czesławie,
          Ucieszył mnie Pana wpis. Świat się zmienia, rozwija się nauka, coraz nowsze technologie pukają do drzwi. Żyjemy w dynamicznych czasach, a mimo to pewne rzeczy pozostają niezmienne. Taką stałą jest Pan – zawsze zadowolony z siebie, bujający w obłokach, pewny swych racji, dobrotliwie karcący – Czesław Białczyński. Tak trzymać! Kto nas lepiej pochwali niż my sami? Cieszę się z Pana euforii i satysfakcji nawet jeżeli dotyczą lechickich imaginacji. Ważne, że pozytywnie wpływa to na Pana zdrowie. Fakt, że lechickie imaginacje takimi pozostaną jest tu naprawdę bez znaczenia. Wszak nie są szkodliwe. Ot, takie tam dywagacje starszego pana.
          Martwi mnie jednak, że z wyżyn swego samouwielbienia ma Pan problemy z percepcją. To co dla Pana błędnie jest czepialstwem czy wkładaniem kija w szprychy jest w istocie dbałością o precyzję wypowiedzi i odpowiedzialnością za słowo. Jak Pan tego nie odróżnia, to trudno, jakoś będę musiał z tym żyć.(nb. Pan Web nie ma z tym problemu i udzielił mi satysfakcjonującej odpowiedzi)
          Drugim moim zmartwieniem, jest troska o Pana pamięć. Nie dlatego, że rzekomo mnie Pan nie pamiętał (Pana wcześniejsze wpisy u Pana Weba temu przeczą – rozumiem jednak, że tą udawaną amnezją chciał Pan mnie nieudolnie zdeprecjonować), ale, że oszczędnie gospodaruje Pan prawdą co do okoliczności naszego rozstania. Świadomie przestałem pisać u Pana, gdyż nie było już z kim merytorycznie dyskutować, a nie z powodu rzekomej Pańskiej cenzury. Tej decyzji nie żałuję, gdyż jeżeli chodzi o historię przedpiastowską to Pana blog, proszę wybaczyć szczerość, zszedł na psy. Pozostało grono pochlebców i zapanował uwiąd intelektualny. W rachunku zysków i strat to ja zyskałem, a Pan stracił. Nie wpływa to jednak w najmniejszym stopniu na moją życzliwość do Pana osoby.
          Pozdrawiam serdecznie.
          Co do Pana ostatniego pytania, odpowiedź brzmi – nigdy. Cenię sobie anonimowość. Poza tym, czy dla Pana naprawdę istotnym jest, że autor to Jan Nowak lub Grzegorz Brzęczyszczykiewicz czy to co ma do powiedzenia?

          • Panie Tanator, nie będę odpowiadał za Pana Białczyńskiego, ale jedno mogę stwierdzić – Pan Czesław ma powody do zadowolenia ze swojej intuicji badawczej. Życzę Panu podobnych 🙂

          • Szanowny Panie Tanator

            Myślę, że jeszcze długo moglibyśmy sobie prawić tutaj podobne „uprzejmości”, ale nie miałoby to nic wspólnego z tematem artykułu i jego meritum. Zwróciłem tylko panu uwagę, że pańska „uwaga” zgłoszona do Autora nie jest merytoryczna, z powodów jakie opisałem, jest zatem zwykłym czepianiem się drobiazgów, szczegółów NIEISTOTNYCH dla sprawy.

            Proponuję nie nadużywać cierpliwości gospodarza, chociaż nie ukrywam, że lubię się z panem troszeczkę czasami podroczyć. Proszę wyluzować, bo i tak odzywa się pan zawsze do Białczyńskiego tak jak panu Białczyński uderzy w stół. Nieodmiennie buzujące emocje. Co do pana pseudonimu, czy ksywki, czy nicka – jak to się modnie w epoce Internetu nazywa – zapytałem, bo ten groźny i mroczny, wręcz mitologiczny TANATOS – nie pasuje mi jakoś do osobowości jaką ujawnia pan przez swoje wpisy.

            Powinien pan przeciwników ciąć jak Nyja (matka Tantosa) kosą, bez pardonu, albo razić śmiertelnie jak tenże bóg, a grzęźnie pan jakoś na takich mieliznach i płyciznach jak w tym wypadku.

            Więc jeszcze raz na koniec – merytorycznie: Twierdzę, że artykuł dowodzi istnienia na północy Europy ośrodka, który wyekspediował swoją kulturę i umiejętności oraz organizację społeczną na Kretę i posiadał dosyć siły na to, aby stworzyć tam cywilizację, którą zachwyca się od setek lat cały świat naukowy. Do niedawna tenże świat naukowy nie miał pojęcia kto był autorem tejże cywilizacji. Teraz to odkrywa i dociera do niego że byli to w 40% ci sami ludzie, których potomkami są dzisiejsi Polacy i Ukraińcy – dawniej zwani po prostu Słowianami.

            Proszę też nie zapominać, że nie jestem autorem książki „Historia Wielkiej Lechii” – tak jak to przedstawia Newsweek, czy Interia, tylko serii książek pt „Mitologia Słowian”. Jeśli pan ma jakieś merytoryczne uwagi do mojej Mitologii Słowian – to czekam, możemy podyskutować.

            A że istniały różne Lechie, czy Scytie w Międzymorzu Europejskim od 3500 p.n.e. do 966 n.e. to nie ulega wątpliwości, ponieważ potwierdzają to od dawien dawna historycy z całego świata. Może pan te twory państwowe nazywać Marmolada, albo Czekolada – jak się panu podoba – tak jak napisałem. Pozdrawiam i życzę panu wszystkiego dobrego.

          • @ARIA
            Zależy co Pan ma na myśli pisząc „ulepili z gliny”. Jeżeli pod tym sformułowaniem mają się kryć początki państwowości, to owszem, rok 966 można symbolicznie uważać za pierwszy etap tworzenia państwa polskiego. Brak jest dowodów aby przed dynastią piastowską na terenie obecnej Polski istniały państwa czy też protopaństwa (z ew. wyjątkiem zapisu legendy pannońskiej o potężnym księciu, co „na Wiślech siedział”)

          • Skąd w Was ta wrogość do Kościoła Katolickiego ?
            Pytam poważnie , bo pomimo że czasem niektórzy mają dosyć mądre wypowiedzi to zachowują się jak małe dzieci w tej sprawie.

          • LELIWA
            JA wiem, że Istnieje tylko Życie, które z Niebios zstępuje w Materię. I wszystko co Żyje i przejawiło się JEST Świątynią DUCHA(Światła Świata). Niektórzy nazwali TO Kościołem[Oblubienicą]. Ale zapewniam, że nie jest to Żadna Instytucja. Zistytucjonalizowanie Natury Jest OSZUSTWEM.

          • Panie Tanator – pisałem Panu kiedyś, że uprawia Pan demagogie wstydu -tyle słów i ani jednej sumy logicznej.
            Państwowość buduje się na wspólnym etnosie, kulturze – powtarzam wierzy Pan, że jest Pan ulepiony z gliny 966r. Ba, nawet tą datę sfałszowane – bo pierwsze wzmianki o chrzcie księcia Wiślan notujemy w roku 918-920.
            Zjednoczenie ziem – nie sposób odnieść wrazenie – że jest Pan kossinowskim agentem. Przypomnę Panu, że na tych ziemiach już od 3 wieku mocno rozwijał się kościół ormiański – ten prawdziwi – kościół khazaraski – po rozbiciu kaganatu własnie naradził się w Xw, za sprawą samozwańców tronu PTR wego. W żadnym wypadku to nie kultura i wiara Słowian, Na ziemiach Lechickich istniało prawo Poli a nie Mono – to była siła, której obawiali się wszyscy.

          • @ ARIA
            Mam wrażenie, że buja Pan w historycznych obłokach, ale z drugiej strony to może ja jestem niedouczony? Dlatego proszę Pana o wskazanie:
            1. Które wzmianki wspominają o chrzcie księcia Wiślan w latach 918-920?
            2. „na tych ziemiach już od 3 wieku mocno rozwijał się kościół ormiański – ten prawdziwi – kościół khazaraski – po rozbiciu kaganatu własnie naradził się w Xw, za sprawą samozwańców tronu PTR wego.” Mógłby Pan rozwinąć tę myśl? Na jakiej podstawie Pan tak twierdzi? Źródła, opracowania itp.

          • Pana wdruki mnie nie obchodzą, daty jak historia Polski została sfałszowana na potrzeby okupantów! Nie dziwi mnie Pana ignorancja, wszak Panu napisałem, że jest Pan niemieckim agentem. Pana filozofia jest nader krucha – czergo nie ma w ogólnym obiegu – to nie istnieje. Za 200 lat nilkt nie będzie pamietał o tych khazarskich kościołach – bo gdzie mają WIARĘ to widać po głodziach, polakch, jędraszewskich, dziwiszach nie wspomnę o pozostałych przedstawicieli kasty egipskich kapłanów maszczących się w sowich REZYDENCJACH. To uważa Pan, że dla swych wygód nie poświecili starożytnych dziejów NArodu który go karmi. Wybacz Pan, ale nie widze szans aby Pan się nawrócił i godnie uczcił pamięć Swych Przodków przed wydarzeń opisywanych przez tych którzy mieli czas – bo żar z nieba się lał – więc do pracy na roli nie za bardzo się chciało iść.
            Zapewniam Pana, że te wszystkie bzdury wtłaczane przez ślepy system nauki zostaną obalone. Przesunięcie granic czasowych dojdzie, to juz pewne! To będzie koniec fałszywych religii.
            Wie Pan dlaczego? Ponieważ nauka i wiedza obalą demonrosłe opowiadania 1001 i jeden nocy – bo w dzień raczej trudno było myśleć w temp. 50 st.C i raczej nic nie rosło – więc bzdury o rolnikach z południa co znali matematykę to można między bajki włożyć, jak wszystkie pozostałe bajki zbudowane na piaskach pustyni. Mentalne niewolnictwo Panie Tanator – wtłoczone, naznaczone.

          • @ARIA
            Czy oprócz inwektyw i wylewania własnych frustracji jest Pan w stanie merytorycznie odnieść się do moich pytań czy przerasta to Pana intelektualnie?

          • Pisze Pan „Ucieszył mnie Pana wpis. Świat się zmienia, rozwija się nauka, coraz nowsze technologie pukają do drzwi”… i nie wyciąga Pan z tych technologii i rozwoju nauki wniosków. Genetyka nie pozostawia złudzeń, Pan Białczyński przepowiedział naszą historię i ma satysfakcję, że strzelił w dziesiątkę a na dodatek zrobił to w latach nie przychylnych takim teoriom. Pana anonimowość świadczy jednak o Pana tchórzostwie i może być odbierana jako swoisty kij wpychany w szprychy. Niestety dla Pana, rozwój badań genetycznych nie pozostawia wątpliwości a mam nadzieję, że niebawem poznamy coraz więcej dowodów na wędrówki naszych przodków nie tylko po Europie, Azji i Afryce. Nasi byli również Wikingami 🙂

        • Leliwa a ta wrogość to konkretnie gdzie ? Wszelkie negatywne ,,uczucia ,, to broń obosieczna ,najmocniej obrywa ten co je jako pierwszy wysyła ….nie warto .Czym innym jest konstruktywna krytyka …nikomu nie można odmówić do niej prawa .Myślę że spora ilość duchownych ,,wie,, więcej niż na co dzień przekazuje .Pewien biskup powiedział takie piękne słowa : ,,Pamiętajcie że jesteście częścią przodków waszych ,a oni będąc po drugiej stronie są częścią was ,,.

          • Wrogość widzę w niektórych komentarzach i po prostu jestem ciekawy źródeł tej wrogości, bo przyznam się nie bardzo to rozumiem.
            A słowa biskupa jak najbardziej szlachetne i prawdziwe i wcale mnie nie dziwią.

          • Pamięć o wydarzeniach z Cudu nad Wisłą zachował tylko Kościół Katolicki z relacji uciekających Rosjan, gdy z odsieczą „przyszli” nasi ojcowie…

      • Pan jednak powinien zacząć od konkretnego zdefiniowania, co ma pan na myśli nazywając coś „słowiańskością”, lub „etnosem słowiańskim”. Jeśli mówi pan o ludziach, których ślady bytności archeolodzy nazywają „kulturą praską” to z pewnością ma pan rację. Lecz jeśli mówi pan o ludach, które posługiwały się językiem prasłowiańskim (językami prasłowiańskimi), posiadali określone cechy antropologiczne i wspólne pochodzenie potwierdzane w ostatnich latach przez genetykę, to z pewnością uparcie tkwi pan w hermetycznym doktrynerstwie. To taka moja „adwokacka” odpowiedź na pana wycieczki osobiste, znaczy „emocjonalne”, a nie merytoryczne dotyczące treści.

    • Kto to są „Pieczęciarze Watykańscy” ?
      Jeśli ktoś posługuje się takimi zwrotami a chce uchodzić za naukowca to uważam że powinien to wytłumaczyć.

      • Pieczęciarze Watykańscy to Sigillum Authenticum:
        Cytuję:
        „Pojęcie sigillum authenticum, stworzone przez prawo kanoniczne, orzekało, że tylko pieczęcie biskupów i wyższych od nich dostojników kościelnych, z świeckich zaś cesarza, królów i książąt posiadają pełną siłę prawną w każdym wypadku. Różnica między pieczętowaniem w własnej i cudzej sprawie opierała się na tem, że tylko pieczęcie pewnych osób (wyższych dostojników świeckich i duchownych) mogły służyć do uwierzytelnienia obcego dokumentu.”
        http://www.gutenberg.czyz.org/word,58791

        Takoż i oni uzurpują sobie prawo do uwierzytelniania co jest faktem naukowym a co nie jest. To nowa religia Kościół Naukawy.

        • Co w tym dziwnego że w średniowiecznych królestwach nie było demokracji (bo to system najgorszy ze zwyrodniałych wg Arystotelesa), a pełną siłę prawną mieli ci co rządzili w królestwie lub arystokracji.

          Natomiast całkiem nie rozumiem tego przejścia od pieczęci średniowiecznych do nowej religii Kościoła Naukowego. Prawie jak budowle z Adamem Słodowym , który z paru listewek nagle wyciąga kompletne łożysko toczne i nie wiadomo jak on to z tych listewek zrobił.

          Czy to oznacza że Kościół Katolicki to Kościół Naukowy , który niszczy rozwój nauki ? Jak to pogodzić z tysiącami klasztorów które były wręcz uniwersytetami i pracowały na rzecz rozwoju społeczeństwa.

          • Panie Leliwa chodzi o współczesnych Pieczęciarzy z S.A. a nie o średniowieczne królestwa. To taka bojówka Czarnej Falangi, która śmiało nawiązuje do wzorców S.A. Fuhrera Adolfa H.

            Tamci „pieczętowali” Wrogów III Rzeszy na ulicach bo nie mieli wtedy jeszcze Internetu, ci działają w Internecie uzurpując sobie prawo do orzekania co jest naukowe a co nie jest. Kościół NaukAwy to nie jest Kościół naukOwy. Naukawość nie jest nauką tylko skostniałą doktryną, czymś takim jak doktryna religijna, dlatego to środowisko śmiało można nazwać Kościołem NaukAwym.

          • Panie B. szanuję Pan osiągnięcia w kwestii językowej i jest Pan dla mnie autorytetem w tej sprawie, ale muszę przyznać że w kwestii filozofii, czy religioznawstwa, jest Pan dyletantem.
            Nie umiem oddzielić Pana wypowiedzi naukowych od tych naukAwych, gdzie wplata Pan jakąś swoją ideologię nienawiści do jak Pan to mówi „Pieczęciarzy”, samemu tworząc jakąś inną ideologię, która nie wiem w czym ma być lepsza od tej którą Pan krytykuje.

            Nie zgadza mi się to zupełnie z faktami że ta „bojówka Czarnej Falangi” (jeśli dobrze rozumuję o kim Pan mówi, nie lubię takich niedomówień) , była przez Adolfa wytępiona już w pierwszych miesiącach wojny i w zasadzie przy każdej zawierusze wojennej, zawsze najpierw ginęli nasi kapłani.

            Ja np. na podstawie bardzo wielu rozmów z różnymi religiami oraz naukowcami (zarówno z uczelni jak bez dyplomów) dostrzegłem że historia zarówno słowian , ale i Polski staje się zupełnie zrozumiała i jeszcze ciekawsza, gdy pozbędziemy się nienawiści i pychy, która ostatnio tak łatwo wszystkim przychodzi kierując ją w stronę tych co usiłują nam powiedzieć że historia wygląda inaczej.

          • A ty leliwa to jakiś autorytet? Przecież jesteś zwykłym trollem który neguje 3/4 sensu na tym blogu, a teraz jeszcze stajesz po stronie uniwerystyteckiej śmieciarni. Podczas wojny ginęli przede wszystkim zolnierze i cywile. Struktury państwa także kosciol byl topiony we krwi ze względu państwowego. By Polska nie miała żadnych instytucji. Jesteś jednak zwykłym trollem z kościoła i manipulujesz. Proste sprawy stają oscia w gardle. A wymazywanie filozofii natury i starożytnej historii na UJ jest priorytetem.

          • „Ja np. na podstawie bardzo wielu rozmów z różnymi religiami oraz naukowcami (zarówno z uczelni jak bez dyplomów) dostrzegłem że historia zarówno słowian , ale i Polski staje się zupełnie zrozumiała i jeszcze ciekawsza, gdy pozbędziemy się nienawiści i pychy, która ostatnio tak łatwo wszystkim przychodzi kierując ją w stronę tych co usiłują nam powiedzieć że historia wygląda inaczej.” „Leniwa” przyjrzyj się uważnie swojemu bełkotowi najeżonymi błędami, których nawet absolwent Gimnazjum wstydziłby się. Jak można rozmawiać z rożnymi religiami?!!! Słowian to chyba należy pisać w języku polskim z dużej litery? Tak bo już się gubię! Większość, komentujących tutaj to przejawia większe zainteresowanie historią Lechii. To nie my kłamiemy tylko nasi przeciwnicy ba należy raczej użyć słowa wrogowie, tak tysiąc lat z ogonkiem!!! Zanim coś naskrobiesz jak kura pazurem to możne daj najpierw do sprawdzenia mamie albo jakiejś sąsiadce najlepiej posiadającej dyplom. Wszystkim będzie raźniej i jaśniej.

          • Panie Leliwa
            Na szczęście w roku 1997 kierujący zasłużonym wydawnictwem krakowskim Baran&Suszczyński, wybitny doktor Filozofii (Uniwersytet Jagielloński), tłumacz wielu dziel na język polski z dziedziny filozofii i jej wydawca, miał zupełnie inne zdanie na temat Filozofii Przyrody i wiedzy religioznawczej oraz historycznej zawartej w „Księdze Tura – Mitologia Słowiańska” i postanowił tę książkę w swoim wydawnictwie wydać – wyszła na przełomie 1999/2000.
            Od tamtego czasu książka w kolejnych dwóch wydaniach rozeszła się w 10 000 egzemplarzy i zrobiła swoje jeśli chodzi o wiedzę Polaków na temat swoich starożytnych korzeni, jak również głębokiej filozofii przedchrześcijańskiej Wiary Przyrodzonej Słowian, którą zrekonstruowałem. Dzisiaj ta Wiara Przyrody Słowiańska przeżywa w Polsce renesans i będzie już tylko rosła, rosła i rosła.

            Nie widzę nienawiści w moich wypowiedziach, za to chciałbym panu zwrócić uwagę na nienawiść rozsiewaną przez SA i przez obce media masowe w Polsce.
            Gdzie u mnie nienawiść??? – Niech pan posłucha ze zrozumieniem tego:
            https://bialczynski.pl/2018/12/15/zdrojowa-tv-czeslaw-bialczynski-pieczec-wolnosci-13-xii-2018/

          • @Leliwa
            No i doigrał się Pan. 😎 Ma Pan własne zdanie to jest Pan bełkoczącym trollem, a przy nadepnięciu demiurgowi na odcisk doczekał się Pan autopromocyjnej połajanki. Proszę się nie zniechęcać.👍

          • Panie Tanatorze, jak to dobrze, że chociaż Pan bronisz czci wielebnego Leliwy. Bo to niewątpliwie rodzynek i ostoja nadjordańskich guseł w tym wrogim pogańskim zamtuzie. Dzięki Leliwowej obronie wiary jedynej prawdziwej poznaliśmy chyba sekret, jak brzmiało to magiczne, elitarne, przekazywane z proboszcza na wikarego słynne zawołanie leliwów, o którym tyle nam opowiadał, chełpiąc się tym przeokrutnie. To zawołanie musi brzmieć „bogurodzica”. A używają go w swej wielkiej tajemnicy zapewne od czasów domniemanego cieśli.

    • Panie Tanator, formalnie Pana pytanie jest uzasadnione. Jednak uprawiam tu publicystykę popularnonaukową, a nie publikuję prace badawcze. Piszę też przede wszystkim do Polaków, a więc tytuł ma ich zachęcić do czytania. Poprawniejsze od strony faktograficznej byłoby „północnosłowiańscy przodkowie”, ale czym innym forma dziennikarska, a czym innym precyzja badawcza. Natomiast sam artykuł dokładnie wyjaśnia o jakie populacje chodzi, poza polską. Poza tym, sami greccy genetycy uznali populację polską za najlepszą dla komponentu słowiańskiego w ich genotypie.

    • Powiem w skrócie – wszędzie gdzie mówimy że jedziemy NA zamiast DO to są dawni obywatele Polscy.
      NA Ukrainę, NA Białoruś, NA Litwę, NA Słowację, tak samo jak na Mazury czy na Pomorze.
      przecież powinniśmy mówić DO Czech , DO Niemiec w przypadku innych krajów.

      Pod Lwowem u rodziny mówi się do teraz „Narodowość Rusin obywatelstwo Polskie”

      • Ostatnio rozmawiałem z dwoma Ukraińcami i oni źle odbierają gdy mówimy NA Ukrainę …zamiast DO . lub raczej W , to taka różnica jak wjeżdżać i Najeżdżać.

        • Tak wiem coś o tym , ale to tylko dowodzi że doskonale wiedzą dlaczego tak się mówi. Mogą sobie źle odbierać , ale nie zmienią tego że Polska sięga dużo dalej niż jej granice, bo Polska to coś znacznie większego niż dany jeden naród i Ukraina wschodnia jest jej częścią.

          Jest jeszcze jedno powiedzenie że Polska sięga tak daleko na wschód, dokąd są kolumienki w chałupach.
          Bo kulturę narodu ciężej wyplenić niż sam naród wybić.

          • Mówimy jedziemy NA Ukrainę bo to kraina geograficzna a nie państwo i Ukraińcy denerwują się bo w ten sposób dajemy do zrozumienia , że nie uznajemy tego państwa. Podobnie mówimy na Białoruś bo to kraina geograficzna, na Litwę bo kraina geograficzna a nie państwo. Nie ma to nic wspólnego z polskością bo przeciez też mówimy na Kamczatkę czy na Alaskę.

          • Mówimy również jedziemy na Węgry ale to w myśl zasady nie ma reguły bez wyjątku.

          • @Stefan
            Kraina geograficzną mówisz , też i tego nie neguje.
            Ale co to za kraina geograficzna Węgry ? Przecież to panstwo z dluga tradycją , a jedziesz NA Węgry.

  6. Chciałem dodać parokrotnie akcentowany przez mnie aspekt religioznawczy:
    Do dziś znane światu „mity greckie” to w istocie mity Pelazgów, ludu funkcjonującego na obszarze Grecji i Krety przed najazdem kultury mykeńskiej. Mity pelazgijskie pochodzą co najmniej z epoki wczesnego brązu. Charakterystyczna jest wyjątkowa zbieżność ich treści z nielicznymi zachowanymi do dziś podaniami mitycznymi w kulturze ludowej Słowian, oraz z mitologią irańską i weddyjską. Na uwagę zasługuje również podobieństwo ornamentyki i symboliki (stosowanej na ceramice) kultury minojskiej i kultury łużyckiej.

    • Tak nie da się uciec od religii ponieważ z niej wynika cała reszta zachowań poszczególnych narodów.
      Ciekawe jest również to że w mitach Pelazgów Pani stworzycielka świata za oszustwo ludzkości przez węża, iż to on jest ich stworzycielem , ZDEPTAŁA WĘŻOWI PIĘTĄ GŁOWĘ

      Zadziwiająco podoba historia jaka jest przedstawiona w apokalipsie i zadziwiające podobieństwo z kultem religijnym również i naszego kraju.

      • W kościele w ,,Jarowanym Siemieniu ,, Matka Boska ,,od Pierona ,, depcze węża ….jest to jak się nie mylę średniowieczne przedstawienie .Jest otoczona 12-stoma gwiazdami i dodatkowo 16-stoma sześciopłatkowymi ,, różami,, .16×6 daje 96 …ciekawa liczba .Ostatnio remontowali tam stary średniowieczny drewniany kościółek i przy okazji usunęli koguta który siedział na wieżyczce nad wejściem ….na to chyba musiał wyrazić zgodę konserwator …ciekawe czyja była inicjatywa ?

        • przedstawienie to to raczej plagiat KK z kultur niechrześcijańskich. Po pierwsze … Matka Boska:), po drugie symbol związku i relacji Matki Stworzycielki z wężem. Istotnie analogia jest tu widoczna z mitem pelazgijskim. I tam Eurynome (Matka Wszechrzeczy) w tańcu z wężem Ofionem płodzi jajo, z którego wyłania się wszechświat. Potem w efekcie kłótni rozbija głowę wężowi (kolejny plagiat KK). Kolejny plagiat to tym razem nawiązanie do Izis (w sumie też Pramatka) czyli postać z 12 gwiazdami, tu raczej widziałbym nawiązanie do kalendarza czy bóstwo Rok.
          Z kolei z tymi różami to obawiam się kolejny najpóźniejszy plagiat. Atrybut róż jest z kolei charakterystyczny dla przedstawiania bóstw zachodniosłowiańskich (w wizerunkach z XVI w.) lub opowieściach, podaniach.
          Czy liczba 96 miała dla autora przedstawienia istotne znaczenie? może, ale szczerze mówiąc nie widzą sensownego tego tłumaczenia.

          • 3 Wielkie działy – Kręgi Stworzenia – 69- Taniec – VIR – ROD – Ying-Yang 96 – to dopełnienie – punkt przejścia. W materii nie ma wzorca koła idealnego – to element abstrakcji kreacji – stąd jej niewymiar – 0 – uważano, za Boską Emanacje – system szostkowy – to system działu Godów – system szesnastkowy – to dział DeV.
            Polecam:
            https://www.youtube.com/watch?v=mSPBt1KOL2Q
            i odnośnik do wozu z Bronocic!

          • Aria ale jak to piszesz ma się do źródeł i wiedzy starożytnej masz jakieś źródła potwierdzające te:
            „Kręgi Stworzenia – 69- Taniec – VIR – ROD – Ying-Yang 96 – to dopełnienie – punkt przejścia. W materii nie ma wzorca koła idealnego – to element abstrakcji kreacji – stąd jej niewymiar – 0 – uważano, za Boską Emanacje – system szostkowy – to system działu Godów – system szesnastkowy – to dział DeV.”

            Podaj odnośniki do źródeł i rozszerz jeśli możesz te tezy np. co to jest niewymiar 0 jako Boska emanacja? czy skąd wiesz o tym systemie szóstkowym w dziale (o jaki dział chodzi) Godów oraz szesnastkowym w „dziale” (to samo pytanie co wyżej) Dev.

        • Prawda ciekawe – RoSa – system szesnastkowy, system kobalny – to przyniosły ludy z nad Prypeci – którym systemy liczbowe były potrzebne do określenia algorytmu częstotliwości pojawiania się swietlików św Jana nad bagnami 😉
          Jakby nie wiedzieć czemu, podobny układ do krateru z VIX, czary kniaginy! uff

  7. Pan dr Przybyła jak do tej pory nie odnalazł chyba grobów w Maszkowicach więc tylko podobieństwo obrobienia kamienia są podobne pomiędzy Maszkowicami i pałacem w Knossos lub Mykenach.

    Ks. Pietrzak znów sugeruje że Maszkowicka linia to J2a, a groby mogą znajdować się w Łukowicy na Pępkówce.

    Ale to oczywiście tylko domysły jednak to najlepiej zbadane miejsce w dolinie Dunajca, które jest łączone z ludem z południa , a takich pagórków ukształtowanych ewidentnie ludzką ręką w tym regionie jest co najmniej setka.

  8. Taka ciekawostka historyczna. Płaskowyż Lasithi (Οροπέδιο Λασιθίου) oddalony jest o ok. 70 kilometrów od stolicy Krety – Heraklionu. Średnia wysokość, na jakiej znajduje się teren tego płaskowyżu to 840 m. n.p.m. Czyni to go jednym z umiejscowionych najwyżej, stale zamieszkiwanych miejsc położonych w rejonie basenu Morza Śródziemnego. Osoby odwiedzające to miejsce mogą poczuć się zdziwione tym, jak wygląda płaskowyż Lasithi. Po karkołomnej wspinaczce krętą górską drogą celem podróży okazuje się płaski „placek” o powierzchni ok. 25 km2, który z każdej strony opasany jest stromymi zboczami wyraźnie wyznaczającymi jego granice. Szachownica pól uprawnych sąsiadująca z surową górską roślinnością dopełnia resztę zaskakującego widoku jaki przedstawia sobą płaskowyż Lasithi.
    Ulokowanie tu tak intensywnych upraw rolniczych nie jest przypadkiem. Aluwialne ścieki roztapiającego się śniegu corocznie spływającego do Lasithi nawożą w naturalny sposób glebę tego miejsca. Osady nagromadzone na przestrzeni tysięcy lat czynią ten płaskowyż jednym z najżyźniejszych rejonów Krety. Już w czasach neolitu ludzie korzystali z dobrodziejstw tego miejsca, jednak pierwszymi stałymi mieszkańcami płaskowyżu Lasithi byli Minojczycy oraz Dorowie. Ciągły nieprzerwany rozwój rolnictwa na tym terenie trwał w niezakłócony sposób aż do 1293 roku, kiedy to okupujący Kretę Wenecjanie zabronili przebywania i zamieszkiwania na płaskowyżu Lasithi. Ten obowiązujący przez ponad 200 lat zakaz był wynikiem problemów jakie przysparzała Wenecjanom ludność zamieszkująca płaskowyż. Silny opór oraz często wybuchające bunty spowodowały, że wioski ulokowane na terenie Lasithi zostały doszczętnie zniszczone, zakazano prowadzenia wszelkich upraw, a mieszkańców przesiedlono w inne rejony Krety. Dopiero na początku XV wieku Wenecjanie pozwolili osiedlić się w tym miejscu greckim uchodźcom. W okresie tym zbudowano również system kanałów nawadniających, które wykorzystywane są do dnia dzisiejszego.
    treść pochodzi z: http://www.CRETE.pl

      • Muszę przyznać, że mnie też się tak skojarzyło. Sprawdziłam w słownikach; Beekes w ogóle się nie zajmuje pniem Λασ / Λαθ, tylko stwierdza, że jest on przed-grecki czyli nie-indoeuropejski (Sławek, czemu nas to nie dziwi?). Ciekawe, że ten sam pień dał też Λασθαι lastai „kurwy” – zapewne z uwagi na fakt, że odbywały się tam orgiastyczne obrzędy na cześć Dionizosa i Wielkiej Matki.

        • Justyna ,ci co nie znają języków słowiańskich a spotykają się z ,,naszym,, piszą zgodnie ze swą wiedzą ; substrat nieznany 🙂 …to rozumiem ,choć wiem że wynika to z ich niewiedzy ….ale czemu w tych samych przypadkach ci co znają słowiańskie piszą ; substrat nieznany,nie zrozumiem .

        • Łaśta ….nieszanujący się , plątający się ,łazęga …jeśli kobieta to można rozumieć jako ,,lastai ,, czyli jak to u mnie gadają ,,przeskłocka,,

          • Podobna etymologia jak w ros. блеа́ть, SCS блѧдь (blędĭ) „nierządnica”, ta która błądzi (a u Serbów błazniti,
            ‚pieścić’). Wg Kowalika: „Pojęcia takie jak „błąd”, „obłęd”, „obłąkaniec”, „przybłęda” łączą się w mitycznej klasyfikacji z przynależnością do «tamtego świata», (….) Błądzenie jest typowym sposobem dostania się na «tamten świat», wędrowania po zaświatach (często symbolizowanych przez spiralę bądź labirynt zwany w staropolszczyźnie „błędyńcem”) i pośmiertnej egzystencji dusz”. Więc być może są to – zarówno w przypadku blyat jak i lastoi – echa tych orgiastycznych obrzędów.

            Przydomkiem Omnivaga, czyli wszędzie błąkająca się, obdarzano Wenus, gwiazdę wieczorną – nie od polowania, lecz od tego, że zalicza się do siedmiu gwiazd zwanych sidera tamąuam vagantia, to jest gwiazdami jakby błąkającymi się (Cicero). O związkach Wenus i nierządu nie muszę chyba przypominać 🙂

      • Może zanim powstały tam pola uprawne, to rósł tam las i był to po prostu płazkowyż „Le(a)sisty”. Z tego co wiem, greckie wyspy były pokryte lasami dopóki nie zostały zrujnowane przez gospodarkę głównie pasterską, no i poza tym na wyspach z racji ograniczonej powierzchni lasy zazwyczaj padają ofiarą ludzkiej działalmości w pierwszej kolejności. Wtedy byłaby to nazwa być może sięgająca czasów pierwszych rolników.

        • „W starożytnych narzeczach słowiańskich, skiba ziemi zwała się lechą. Narzędzie używane do poruszania (mieszania) roli, dziś jeszcze w narzeczu polskim zowie się lemiesz (le(ch)miesz – dop. RudaWeb). Lechami, zważając na tę niezmienną pierwiastkowych języków własność wyrażania się krótko, nazwani być musieli władcy tych lech czyli ziemi.” Tak pochodzenie imienia naszego Lecha wyjaśnił Aleksander Tyczyński w „Rysie historycznym oświecenia Słowian”. Dalej cytowany XIX-wieczny autor wyjaśnia: „Lachowie w Czechach składali stan oddzielny rycerski; w najdawniejszym zabytku poezji i języka czeskiego w Sądzie Libuszy królowa mówi do zgromadzonych stanów: „Moi kmiecie, lesi, władykowie”. Czeska kronika Dalemila z XIV w.: „W tej ziemie biesze lech, Jemuż imię biesze Czech.” Na terenach Słowiańszczyzny zachodniej owi lechowie mieli realnie władać i miały one przez innych Słowian zostać nazwane Lechiją. Nestor: „(…) od tiech Liachow prozawasza sia Polanie, Liachowe druzii Luticy, inni Mazowszanie, inni Pomorjanie.”

          • Oprócz lechy/lędy (a z tego też np. Lestek, czyli Leszek) brałabym też pod uwagę sugestię Sławka łaz/leźć – łazem nazywano dawniej wykarczowany i przygotowany pod uprawę las.
            Wśród znalezisk na płaskowyżu Lasithi szczególnie ciekawy jest miniaturowy, złoty podwójny topór. Znaleziono też sporo neolitycznych, kamiennych siekier i cioseł. W ogóle ciekawe nazwy topograficzne tam, np. osiedle górskie Karphi, nadmorskie Lygia czy leśne Selakano (selo-sioło?).

          • Białoruski ,Lazits/Lyeztsi to Łazić …tak się zastanawiam czy Łazić pierwotnie mogło znaczyć ,,odlesiać ,, ? .Swojsko brzmiące te nazwy 🙂

          • Tutaj jeszcze znalazłam katalog słowiańskich nazw geograficznych w Grecji (Die Slaven in Griechenland, Max Vasmer), podzielonych na regiony – podsyłam link do regionu Krety http://macedonia.kroraina.com/en/mv/mv_3_22.htm. Tekst jest po niemiecku, ale google daje radę dla nieznających języka. Vasmer sam przyznaje, że nie wszystkie da się wytłumaczyć późnym osadnictwem i muszą one być znacznie wcześniejszej daty.

          • Po nas w Grecji sporo zostało ,a po takich ,,germanach wschodnich,, na naszych ziemiach nic nie ma ….to rzeczywiście niemoty były 😉 .Początek VI w atak słowiańskich korsarzy na Konstantynopol …nie za szybko …toż dopiero co my z bagien Prypeci wyleźli 🙂 pod koniec VI w był bodajże nasz atak na Krete …może od tego czasu nasze geny tam ? Ale jeżeli się nie osiedlili a tylko gwałty czynili to nie było by tam naszego nazewnictwa .

    • Laśki 😛 …to musi być substrat nieznany .Płynąc na czajkach Dunajem ,Dniestrem ,Dnieprem ,po przepłynięciu cieśnin czarnomorskich ,kierując się na południe między Anatolią a Grecją trafimy prosto na Krete .To stąd może być to podobieństwo do Polaków i Ukraińców

    • Lasithi
      LaS’T’
      T<C
      LaS'C'
      LaS"C"
      Laszczka, to nadal pani z Lachów.
      Skojarzenia są też lasem i liściem. Może płaskowyż porastał las, który pierwsi osadnicy wycięli pod pola uprawne? Jeśli nazwę nadali osadnicy, to bardziej od lasu pochodzi. Jeśli sąsiedzi, to mogli nazywać tak osadników, być może tak o sobie mówiących.

      • Lub też od faktu, że osadnicy ci także budowali z drzewa – pierwotnie las oznaczał właśnie „drzewobudulec” a u Słowian nazwy związane z ciesielstwem są bardzo stare i często nie mają odpowiedników w innych językach PIE.

        • 《u Słowian nazwy … są bardzo stare 》
          Tak właśnie uważam i o tym traktuje mój artykulik „Język czynu ….” na blogu naszych miłych gospodarzy umieszczony.
          Co do dylematu: las czy lecha, to tylko tropienie dróg skojarzeń może dać zadowalającą odpowiedź. To dlatego, że i las i lesza z tych samych prardzeni pochodzą:
          Lo” S”o” – palić ciąć.

          • Czytałam i choć nie ze wszystkim się zgadzam, to na pewno zgadzam się z tym, że tropienie dróg skojarzeń to często – w przypadku niewyjaśnionych tropów – najlepsza droga. Mickiewicz by powiedział „czucie i wiara” a nieodżałowany prof. Katicic nazywał taką metodę „filologiczną archeologią”, bo tam czucie i wiara poparte są jeszcze szkiełkiem i okiem. Pozdrawiam 🙂

          • Jakże często pozostają nam tylko skojarzenia , takie cuś mi świta 😛 .Łuda to cyna/ołów u wschodnich Słowian (za Brucknerem) Łudit to cyną pokrywać .Łuda /Luta ….lut , lód ,łyko? …,,cyna,,w tej ,,wersji,, może być rozumiana jako ,,pokrycie maskujące ,, stąd pewnie ,,ułuda ,złudzenie ,, .Cyna jako mniejszościowy składnik brązu może być rozumiana jako ,,zaczyn,, …to wydaje się najradośniejszy sens tego słowa .

          • Wyłudzić coś od kogoś to w takim razie dosłownie oddrapać kogoś z czegoś. Zdrapać, ograbić z czegoś czym ktoś był okryty.

          • Las łociec nas ,my dzieci jegło idziemy do niegło .Ziymia matka nasa ,ziymi się nie przedaje .Tak mój dziadek gadał .Bo My to leśni ludzie co to rolnikami się stali 🙂

          • Ziymi się nie przedaje. Dlaczego? Bo JEST Matrycą przejawiającą Naszą JAŹŃ[LAS, w którym wszystko jest hARmonijnąś PRAwdą]. JEST niesprzedawalna. JEST RZECZĄ POSPOLITĄ wszystkich zRODzonych.
            Ziymia[Matka] zna Swe PRAwdziwe Dzieci, Swych SYNów.
            Wydaje ci się obcy przybyszu, że Kupiłeś sobie Ziymię, i myślisz, że ONA będzie ci PrzyJazna? Będzie urzeczywistniać twoją jaźń, której nie posiadasz???
            To My PRAwowici Jej SYNowie daliśmy Sobie wmówić, że ktoś obcy może kupić Naszą Matkę. To niemożliwe, a tzw. doświadczanie tych bzdur i bredni Jest iluzją. JA właśnie RZEKĘ: Wszystko co obce RODzajowi Ludzkiemu odchodzi w otchłań.

      • LiSzCZ – Wysoki Pan – patrz: pióropusz – to pozostałości po inicjacji: zabicie samca mamuta, bizona, żubra, – daje taką koronę – możliwość przekazania genu, założenia rodu.
        Znak charakterystyczny – czerwony lub niebieski pióropusz, taki znak na Oszczepie, oznaczał Patrona Rodu!
        góra Zyndrama – jak najbardziej wielce prawdopodobne, że to pozostałości po Wielkich Łowczych i hodowcach Maszcza – za skarby – jedyne zwierzęta ( jak dzisiaj słonie) mogły być wykorzystywane do transportu potężnych bloków skalnych – a nikt na kamieniu nie znał się tak dobrze jak Łowcy!
        To nie jest żadna fantazja tylko prawda- Kartagińczycy – wystarczy tylko sobie przypomnieć ich historię!
        Jesli tak- to moim zdaniem naturalny proces i konflikt narodził się pomiędzy; łowcami, zbieraczami, rolnikami a systemem rolnictwa południowego opartego na niewolnictwie – to dwie siły ta ostatnia jest bardzo dobrze widoczna w Watykanie! jeśli ktoś czai historię ten zauważy subtelną różnice – między tymi dwoma formami rolnictwa.
        Łowcy znali rośliny, nasiona, bulwy, orzechy! mogli nawet je uprawiać,
        Oszczepy byly ozdabiane – co wiąże ów rytuał z cała Europą, Ameryką i Afryką, z cześcią Azji – Polinezją.
        SzczePan – Pan – Ryć – Ry-lec! Ba – Lić inaczej Pal -Ma – widzicie podobieństwo.Ryć, bić, sadzić – orać – inaczej palić!
        ŁoWCy – ŁoBieC- ŁoBies – stąd najstarsze dotąd odkryte pozostałości kalendarza astronomicznego – w rejonie BieS Czadów.
        Ciekawe – że Szi -oznacza Ryż – czy to nie dziwne – że oszczepy przyozdabiano na wzór Ryżu, Zbóż – po co rolnikom oszczepy!
        Moim zdaniem należy połączyć dwa aspekty – z chwilą gdy nastało zbyt ciepło Łowcy, Zbieracze przekształcili się w rolników i ruszyli na południe.
        Znacznie wcześniej niż do tej pory sądzono.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *