Zasięg siły ognia

O najstarszych obrzędach pogrzebowych w Europie środkowej wiemy dostatecznie dużo, by dostrzec 9 tysięcy lat ciągłości. Odkrycia archeologów przekazują obraz, który ma niewiele wspólnego z potocznym wyobrażeniem prymitywnego człowieka epoki kamienia. Jednocześnie dla ziem polskich wskazują wyraźnie na rodzenie się cywilizacji, która prowadzi do współczesnej Europy, ale także Indii.

Co czwarty odnaleziony dotychczas w Polsce pochówek z mezolitu jest ciałopalny. To największy odsetek z tego okresu na świecie. Pierwsze całkowicie ciałopalne cmentarzysko znaleziono pod Krakowem. Symbolicznie kończy ono na naszych ziemiach mezolit z dominującą gospodarką łowiecko-zbieraczą, a rozpoczyna neolit kojarzący się z rozwojem rolnictwa.

Ciałopalne cmentarzysko kultury ceramiki wstęgowej rytej (w Polsce od 5 600 lat p.n.e.) w Modlniczce pod Krakowem opisali w 2011 r., w periodyku praskiego Uniwersytetu Karola, Agnieszka Czekaj-Zastawny, Marcin Przybyła i Elżbieta Trela-Kieferling. Archeolodzy przypomnieli, że w 2008 r. na obszarze ok. 1 hektara natrafiono na 38 grobów ciałopalnych. Zaznaczyli: „Odkrycie cmentarzyska kultury ceramiki wstęgowej rytej ma także szczególne znaczenie nie tylko dla terenów polskich, ale i w skali ogólnoeuropejskiej. Jego wyjątkowość polega na stuprocentowym udziale grobów ciałopalnych. […] Wszystkie ciałopalne groby na cmentarzysku w Modlniczce to groby jamowe. […] Miały one zarys owalny, o wymiarach pomiędzy 100-185 a 60-120cm, kolisty o średnicy 40-90cm lub zbliżony do prostokąta, o wymiarach 60-130 x 45-110cm. Profil wszystkich jam miał kształt nieckowaty…”, do których zsypywano resztki stosu ciałopalnego, zawierającego też nie spalone do końca kości. Inne do tej pory odkryte tak stare cmentarzyska miały charakter birytualny, tzn. zawierały mogiły inhumacyjne i kremacyjne. Jedynie w morawskich Kralicach odsetek grobów ciałopalnych okazał się zbliżony do Modlniczki – prawie 90 proc., ale nigdzie wcześniej ani w Europie, ani na świecie nie odkryto równie starego czy starszego, cmentarza złożonego wyłącznie z grobów zawierających skremowane zwłoki. Ogółem w kulturze ceramiki wstęgowej rytej groby ciałopalne dochodzą do 20 proc. wszystkich pochówków. Co prawda za najstarszy na świecie dowód kremacji zwłok uważa się pojedynczy grób tzw. Mungo Lady z Australii, wydatowany na ok. 20 tys. lat. Jednak ciało młodej Aborygenki zostało całe ułożone na boku z zachowanymi śladami pokrycia ochrą, a więc pochówek z Antypodów nie odróżnia się od typowego dla paleolitu pochówku inhumacyjnego. Zdaniem australijskich archeologów, o kremacji mają świadczyć przypalenia kości, a zwłaszcza czaszki. Nie ma jednak pewności czy to skutek późniejszego działania ognia, np. jakiegoś pożaru buszu, który dotknął szkielet płytko ukryty pod ziemią. Nie widać w tym pochówku świadomego zamiaru spalenia ciała, a później pogrzebania prochów, jak w Modlniczce.

Stosy z bałtyckiej toni

Polska archeolog, Karolina Bugajska zapewne miałaby podobne wątpliwości w jednoznacznym zaliczeniu grobu Mungo Lady do ciałopalnego. W pracy „Obrządek pogrzebowy łowców-zbieraczy epoki kamienia w południowej Skandynawii i na Niżu Środkowoeuropejskim” omawia najstarsze bezsporne mogiły ciałopalne w Europie. Eliminuje – z tego zestawienia – fragmenty ludzkich kości z Krępnicy ze śladami nadpalenia i zalicza pochówek do szkieletowych, a nie ciałopalnych, gdyż „nie można wykluczyć, że przepalenie nastąpiło wtórnie, a nie na skutek rytuału pogrzebowego”. Bugajska ustaliła, że pochówki ciałopalne pojawiają się już w najstarszym mezolicie, na co wskazują datowania 14c pochówków z Mszana w Polsce (8890 ±180 bp– 8100 ±70 bp) oraz z Hammelev (8980 ±80 bp, 8760 ±37 bp) w Danii (tab. 9). Na środkowy mezolit można datować przynajmniej pięć ciałopalnych grobów: Coswig (7920 ±45 bp) w Niemczech, Pomorsko (7740 ±100 bp) w Polsce oraz dwa groby z Gøngehusvej (6530 ±60 bp) i jeden z Boldbaner w Vedbæk na Zelandii. Nnajmłodszą datę, przypadającą na późny mezolit, uzyskano dla grobu nr 11 w Skateholm i (6290 ±90 bp, tab. 9). Pozostałe skandynawskie groby ciałopalne […] są ogólnie datowane na kulturę Kongemose lub Ertebølle. Z pogranicza środkowego i późnego mezolitu pochodzi prawdopodobnie też przepalona czaszka z Wieliszewa”. Nadbałtyckie pochówki ciałopalne z mezolitu w większości są pochówkami wtórnymi, tzn. kremacja odbywała się poza jamą grobową, do której złożono już wybrane, przepalone szczątki ludzkie. Ciałopalenie w basenie Bałtyku było więc kultywowane przez cały mezolit. Co ciekawe, w tym wczesnym okresie ziemie polskie wyróżniają się większym natężeniem tego obrządku, bo tylko u nas taki charakter ma aż 25 proc. mogił. Jak zauważył Filip Marciniak w „Analizie przestrzennej, statystycznej i typologiczno-porównawczej materiałów krzemiennych ze stanowiska mezolitycznego w miejscowości Mszana, gm. Brodnica”: Holocen wyznacza nowy etap przemian środowiska w basenie Morza Bałtyckiego, zachodzących na skutek stopniowego ocieplenia klimatu, przez co lasy zastępowały plejstoceńską tundrę i laso-tundrę. Analizy palynologiczne oraz zachowane makroszczątki wskazują już w Preborealu, a później w Borealu: 9 700–8 000 BP (Schild 1996) na obecność sosny i brzozy. Atlantyckie optimum klimatyczne spowodowało przewagę drzew liściastych: leszczyny, wiązu, dębu czy olchy”. W tym okresie na naszych ziemiach powstały więc duże kompleksy leśne dostarczające odpowiednią ilość drewna konieczną do kremacji. Zgodnie ze współczesnymi danymi – dla tych kremacji w Indiach, które prowadzą do spopielenia ciała poza najgrubszymi kośćmi – na jeden stos potrzeba ok. 250 kg kłód czy konarów. Autor „Analizy…” podkreślił, że Unikatowe w skali europejskiej […] cmentarzysko z Mszana […] dokumentuje istnienie złożonego rytuału ze stosowaniem ognia […] oraz z użyciem ochry i darów grobowych”.

Ciałopalenie do chrześcijaństwa

Dotychczasowe fakty świadczą więc o wyjątkowej tradycji ciałopalenia na Niżu Polskim w porównaniu z innymi rejonami Europy i świata. O ile trudno wyrokować, że rytuał kremacyjny powstał bezsprzecznie między Odrą a Bugiem, to niewątpliwie wyróżnia się on na naszych ziemiach kultywowaniem od tysięcy lat z ponad przeciętną częstotliwością. Z drugiej strony, także począwszy od 7 tysiąclecia p.n.e., kremacja występuje na Bałkanach. Pojedynczy przykład pochodzi z Francji, a dwa pochówki kremacyjne, spośród ośmiu ogółem, stwierdzono w jaskini Franchti w Grecji – podała Agnieszka Gil-Drozd w opracowaniu „The Origins of Cremation in Europe”. Bałkańskie mogiły ciałopalne pochodzą z Vlasac w Serbii nad Dunajem. Zespół Duszana Boricia, w publikacji „Late Mesolithic lifeways and deathways at Vlasac Serbia”, na 23. stanowiskach zidentyfikował 9 przypadków ciałopalenia, czyli na tym mezolitycznym osiedlu mamy statystycznie częstotliwość przewyższającą nawet typową dla ziem polskich. Dopiero później kremacja jest notowana w kulturach rolniczych Anatolii. W Europie Środkowej kremacja zaczyna wyraźnie dominować od połowy 2 tys. p.n.e. Mamy ciągłość tego stanu co najmniej od kultury łużyckiej do Średniowiecza. Co bardzo wymowne – cmentarzyska często znajdują się przez tysiąclecia w tych samych miejscach. Tę ciągłość przerywa dopiero chrześcijaństwo. Potwierdzają to źródła z tego schyłkowego okresu. Nestor odnotował: „Jeśli kto umarł, urządzali nad nim triznę [stypę], a potem urządzali wielki stos, wkładali trupa nań i palili, zebrawszy kości wkładali w małe naczynie i stawiali na słupie po drogach, co i teraz Wiacicy urządzają”. Ciekawy opis czysto słowiańskiego pochówku pochodzi od arabskiego podróżnika Ibn Rosteha. Opisuje on jak prochy dzień po spaleniu zbierano do naczyń i chowano w kurhanach lub stawiano na słupach przydrożnych. Z kolei według relacji Ibn Fadlāna, jeśli w momencie palenia zwłok wiatr rozdmuchał popiół dusza zmarłego szła do raju, jeśli zaś wiatr nie wpłynął na popiół, to dusza nie została przyjęta do raju. Oczywiście w tych opisach brakuje rozpoznania właściwej funkcji kremacji, która miała duszę uwolnić od ziemskiego tymczasowego „opakowania”, by mogła bez przeszkód wejść na wyższy poziom bytu. Współczesna nauka opisuje słowiańskie pogrzeby podobnie. Andrzej Buko w „Archeologii Polski wczesnośredniowiecznej” zawarł artykuł o kopcach małopolskich. Według jego ustaleń, prochy ze spopielonego na stosie ciała nasi przodkowie albo mieszali z ziemią kurhanu, albo stawiali na jego szczycie w urnie. Anna Tyniec z Muzeum Archeologicznego w Krakowie, w pracy „Kopiec Kraka w świetle badań archeologicznych XX wieku”, zauważa: „Pochówek ciałopalny mógł być złożony w jamie wkopanej w nasyp lub w naczyniu stojącym bezpośrednio na szczycie kopca lub na specjalnym podwyższeniu”.

Twardy dowód na spalone geny

Obyczaj ciałopalenia, poprzez skojarzenie ustaleń genealogii populacyjnej ze świadectwami archeologicznymi, wskazuje na miejsce i czas pobytu rodu R1a dla terenów i terminów, w których nie odkryto próbek kopalnych nosicieli tej haplogrupy. Nie można bowiem przy pomocy aktualnych narzędzi archeogenomiki pozyskać materiał, który takie badania umożliwi. Wysoka temperatura stosów niszczy DNA, nawet w niespalonych do końca kościach. Stąd zagadkowe pojawienie się próbek kopalnych R1a w Europie Środkowej dopiero w 3 tys. p.n.e., kiedy w kulturze ceramiki sznurowej zaczyna panować obrządek szkieletowy. Po stepowieniu zabrakło po prostu w naszej części świata drewna do budowania stosów. Kiedy klimat zmienił się i lasy zaczęły odradzać się, sytuacja wróciła do tysiącletniej tradycji. Podobne przyczyny (warunki naturalne) spowodowały – po przejściu przez azjatyckie stepy – powrót Ariów do ciałopalenia w Indiach w pierwszej połowie 2 tys. p.n.e. Wśród nich dominowali nosiciele hg R1a-Z93. Społeczność z hg R1a-Z93, według amerykańskiego genetyka Petera Underhilla, wyodrębniła się ok. 3800 r. p.n.e. w Europie Środkowej. Według innych wniosków tego samego naukowca, R1a w dorzeczu Wisły miała pojawić się już w 9 tys. p.n.e. Ciałopalenie zmarłych kultywowali też Hetyci (sami nazywający się Nasi), którzy w 2 tys. p.n.e., według polskiego hetytologa Piotra Tarachy, przybyli do Anatolii znad północnych wybrzeży Morza Czarnego. W sposób widoczny odróżniało ich to od podbitych Hatti i innych ludów w obrębie ich państwa. Natomiast Celtowie zaczęli praktykować kremację dopiero w 4 w. p.n.e. na obszarach, na których zetknęli się ze Słowianami. Przejęli ten rytuał tak, jak instytucję kasty kapłańskiej druidów pod wpływem kontaktów „scytyjskich”, co wskazywała znawczyni kultury celtyckiej Janina Rosen-Przeworska.

Obrzęd ciałopalenia jest więc najbardziej charakterystyczny dla kolebki Słowiańszczyzny oraz obszarów jej ekspansji kulturowej. Co więcej – chronologia wskazuje na rozprzestrzenianie tego rytuału z obszaru między Bałtykiem a Bałkanami po Mezopotamię i Indie. Stanowi wyróżniający jej rys kontynuowany do dziś w cywilizacji indyjskiej. Przy czym należy pamiętać, że zarówno u Słowian jak i hinduistów były/są grupy zwolnione od tego rytuału, np. niemowlęta czy – jeśli taka była ich ostatnia wola – myśliciele, kapłani lub wielcy przywódcy. Ich dusze nie są jeszcze na tyle osadzone w nowym ciele lub już za życia osiągnęły wyższy poziom bytu, nie trzeba więc chronić je przed pokusą powrotu do dawnej materialnej powłoki. Kremacja jest nade wszystko wyraźnym sygnałem ciągłości kulturowej i stanowi poważny dowód na zasięg kręgu cywilizacji odsłowiańskich. Czas i miejsce pierwszych odkrytych najintensywniejszych śladów ciałopalenia, jako świadomego obrzędu, zawierają się między Bałtykiem a Bałkanami od 7 tys. p.n.e. Odpowiadają więc założeniom etnogenezy słowiańskiej według włosko-holenderskiego językoznawcy Mario Alinei’ego. Zbiegają się też z szacunkami wspomnianego Underhilla, który najstarsze w Europie mikrosatelitarne ślady R1a wskazał już dla paleolitu w Macedonii. Ciałopalenie jest więc równie twardym wyznacznikiem zasięgu i czasu bytowania etnosu słowiańskiego i odsłowiańskiego, jak męska haplogrupa R1a. Mimo tego, że paradoksalnie usunęło sprzed oczu badaczy ten genotyp. Również paradoksalnie udowadniają to powiązanie badania próbek kopalnych R1a, które – poza kulturą ceramiki sznurowej oraz innymi stepowymi (np. Scytowie Królewscy) – są możliwe dlatego, że ich nosiciele nie zostali pożegnani we właściwym obrządku. Ich DNA przetrwało tylko dlatego, że zginęli w bitwie lub w inny gwałtowny sposób, a ciała pozostawiono w miejscu utraty życia (np. pobojowisko nad Dołężą). Siła ognia nie dokonała zniszczenia ich ciał i uwolnienia dusz. Nie dopełnił się prastary słowiański obrzęd, niesiony przez tysiąclecia jako nieodłączny składnik wiedzy o ludzkim bycie.

Fot. pixabay.com

Jeśli masz ochotę – zapisz się na nasz newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 35

  1. Dziękuje wszystkim za komemtarze. Odnośnie ostatnich wpisów. rzeczywiście tak jest w kulturze Aryjsko-Wedyjskiej, że polecane przez Wedy był rytuał całopalenia zwłok. A dla osob świętch były budowane samadhi …kurhan, kopiec, lub bardzo mała kapliczka, gdzie się składało taka osobę świętą np. pod ziemią, a na górze budowało się a la kapliczkę w której np. był zrobiony murti czyli posąg, lub obraz, gdzie wierni mogli się pomoglić przez wizerynkiem świętego, złozyć kwiaty itp. (z sanskrytu – osoba, która osiągneła samdhi, czyli osoba oświecona, święta, wyzwolona, osoba która osiągneła najwyższy stopień w medytacji, czyli osiągneła stopień samadhi stąd wybudować komuś samadhi, czyli miejsce jego wiecznej medytacji) . Odnosnie poglądu bardzo rozpowszechnionego wśród Polskich Dusz Słowiańskich, że to język Polski dał początek sanskrytowi. Jakim trzeba być ignorantem, aby twierdzić, że źródłem najstarszego, najbardziej rozbudowanego i bardzo precyzyjnego języka na świecie (san-skryt, czyli deva-nagari, czyli język dewów-bogów) ma swoje korzenie w Polskim języku. Podobnie oświadczają Rosjanie (na filmach z You Tuba), że to Rosja dała życie i filozofie Indii, bo na terenie Rosji i Syberii są prawie wszystkie rzeki niemalże identyczne w nazewnictwie jak w Iniach. A kto z Was słyszał bajki Rosyjskie o Kryszynie i Raduni, czyli o Raha i Kryszna! A kto słyszał o Rumuńkich baśniach, które są niesamowicie podobne do historii ze Śrimad Bhagavatam (najbardziej autorytatywny komentarz do Wed spisany przez tego samego autora co Wszystkie oryginalne Wedy, czyli przez Śrila Vyasadeve). A to z Was już słyszał o Rosyjskich starych chramach w których nad wejściem w starych wielkich głazach są sanskryckie iskrypscje. A dlaczego w „Starej Basni” Kraszewski umieszcza w ustach Piastuna takie o to zdanie „Z dawien dawna nasi pra ojcowie czcili Pana Wisznu”. Odsyłam do lektury Starej Basni. Tu poniżej jest link który udawadnia że mamy z sanskrytem wiele swpólnego i do tej pory wiele słów się pokrywa albi jest podobna do sanskrytu. http://wspanialarzeczpospolita.pl/2014/11/18/samskrta-sloveniska/
    Skoro sanskryt jest najstarszym językiem jaki jest na Ziemi to Sławiański, czy Polski język nie może być źródłem sanskrytu, tak jak jajko nie moze być źródłem kury. Bo najpierw kura musi je złożyć. Plennik i jajo nie dadzą życia człowiekowi, bo musi istnieć organizm, króry wyprodukuje jajeczja i plenniki. W Wedach są histoie z Ziemi sprzed tysięcy lat, a nawet wielu milionów. Choć zdaje sobie sprawę że tego nie potwierdzą wykopaliska i jest to wiara w prawdziwośc całej literatury Wedyjskiej…niemniej są tam podane dynastie kto był ojcem dla kogo i w Śrimad Bhagawatam jest nawet cały rodział poświęcony rodom swietych króli. I to sięga wiele tysiecyn w stecz. I w tych historach sa opisy całopalenia i rutuałó sati, Wiec wczoraj czytałem że sati było praktykowane na ziemiach poslich, więc autor dał teze że to Słowianie stworzyli rytuał sati! A on już był opisany np. w histotii z Pnem Siwą i z jej małżonką Pavati. Otórz ojciec Pavati nie okazał szacunku na wielkiej ofierze i wywiazała się walka pomiędzy Panem Siwą a teściem. Parwati nie mogąc znieść obrazy w stosunku do swojego męża Pana Siwy weszła w ogień ofiarny popełniając rytuał sati. A te historie z Wed mają setki tysięcy lat… jak nie miliony. Przypominam że Złoty Wiek (Satya-juga) według Wed trwa 1.600.000 lat. Treta-juga, czyli Wiek Srebra trwa 1.2000.000 tyś lat. Dwapara-juga, czli Wiek Brazu trwa 800.000 tyś. lat i ten wiek obecny Kali-juga trwa 400.000 lat. Razem te cztery wieki tworzą Maha-jugę…co dokładnie daje 4.3200.000 lat. I takich Maha-jug na Ziemi było już setki. Niektóre historie się nakładają z jednaj jugi na inną podobną, ale z innej Maha-jugi. Bo w każdej judze pojawia się tzw. juga Awatar, czyli inkarnuje na Zienie boska inkarnacja Pana Wisznu. I natepuje podobna historia, ale z leko zmiennymi opcjami. Więc w Wedach czasami następują drobne niescisłości, a wynikaja one z podobnego przebiegu. A niektóre histrie ze Śrimad Bhagavatam są opisami ze Złotego Wieku inne ze Srebrnego, a inne z Wieku Brązu. Więc jakie to wydaje się śmieszne gdybanie że to kultura Słowian dała podwaliny pod język i kulture Słowian. Pomimo, że ja jestem z krwi i kości Słowianinem, ale ponieważ umiłowałem Prawdę nie moge się zdodzić na taki szowinizm. Czyli widzenie tylko czubka swojego nosa. Krótkozwroczności można się nabawić, gdy się ciągle patrzy na swój nos. Kocham kulturę Słowian i ja propaguje gdzie tylko moge, zdając sobie sprawę z okupacji Watykańskiej. Niemniej jako osoba która studiuje od 25 lat Wedy nie moge się zgodzić z tezami krótkozwrocznych ignorantów. Przy czym słowo ignorant nie ma na celu kogos obrażenia…ignorancja to nie wiedza, a Weda to Wiedza. Nawet te posko-słowiańskie słowo „wiedza” pochodzi z sanskrytu. Osoba wiedząca to wiedźma, czy wiedźmin…czyli, ktoś kto wiedze ma! A niewiasta, to kobieta jeszcze nie oświecona, która jeszcze nie wie…nie-wiasta, nie więdzaca. Nie-wiedza, to ignorancja. Poprzez studiowanie Wed, czyli poprzez zdobycie wiiedzy człowiek staje się oświeconym, czyli Arianinem. Aryjczyk dosłownie osoba szlachetna, stąd u nas szlachcice. Aryjczyk zawsze broni słabszych, jest wegetarianinem, nie pije alkocholu, sek uprawia tylko z własna żoną, nie niszczy przyrody, nie wolko w kulturze Aryjskiej wycinac drzew, gospodarz nie jadł posiłku zanim nie nakarmił osoby mu podlegajace…zwierzeta, członkowie rodziny, tesciowie, rodzice, krewni, zona i dzieci. Aeryjczyk zawsze był gotowy ugościc gosci…nawet w tenczas jak przez godzina z nim walczy na polu bitewnym. Literatuta Wedyjska nakazuje tak ugościc gościa jakby to sam Kryszna, czyli sam Wiszny przybył do twojego domu, i stąd u nas Słowian się wywodzi powiedzenie „Gość w dom, Bóg w dom” Nawet Słowo Bóg ma swoje źródło w słowie boga wedyskiego czyli s słowie Bhaga, przy czym w sanskrycie się nie wypowiada, nie akcentuje „h”, więc mamy słowo baga, więc już krok do „Z Boga” z Bogiem! A sypanie na panne młoda ryżem w czasie ślubu to skad ta tradycja się wzieła jak nie z Indii, która kiedyś nazywała się Wielka Bharata. Od świętego cesarza Bharaty. Tak naprawde cała ziemia się nazywała Maha Bharata i stąd wzioł się największy epos historyczny …chyba bajgrubsza książka na świecie słynna „MahaBharata” ze swoimi 100.000 tyś. wesetów. Nie posób tego wszystkiego opisac w krótkim streszczeniu. Nawet jak bym pisał pzrez cały rok bez przerwy to nawet nie lizną bym tego tematu. Tzn. tego że kultura Słowian to kultura Indoeuropejska, tzn. wywodząca się od Ariów….;-), czyli od szlachetnie urodzonych…tzw. szlachciców.

    • Zgadzam się – nie wiedza jest źródłem niewoli,związana.
      Jednak Arią PAIE jest matriarchat. Matka, Wielka Ba. Wiele rdzeni słowotwórczych jest identycznych bo mają dużo starsze korzenie niż hinduskie, słowiańskie. Jednak Ariowie posiadali wiedzę która przyporządkowała wartości energetyczne poszczególnym związkom,frazom, formą, fleksji wszystko uzależnione od danego punktu w czasoprzestrzeni.Stąd Se – 6 jak podstawa czasu, a 0-9 to przestrzeń-determinowany przez Se.
      Wypełniający i Dopełniający, Budujący i Niszczący.

  2. Wykorzystywanie ognia i umiejętność jego podtrzymania oraz przenoszenia uzyskanego z naturalnie powstałego płomienia, np. wynikłego z uderzenia pioruna to – jak dowodzą znaleziska na stanowisku Wonderwerk w Południowej Afryce na skraju pustyni Kalahari – czasy sięgające miliona lat wstecz i odnoszą się do Homo erectus. Ogień stał się nieodzownym elementem gospodarowania i życia dla kolejnych hominidów. Umiejętność jego rozniecania jest bardzo dawna. Posiadali ją już neandertalczycy. Dowodzą tego odkrycia na stanowiskach w Beeches Pit w Wielkiej Brytanii i Schöningen w obecnych Niemczech, datowane na 400 tys. lat. Świadczą one, że neandertalczycy nie musieli już tak, jak ich przodkowie, czekać na uderzenie pioruna, gdyż potrafili krzesać ogień. Płomień uzyskiwany był z iskier powstających podczas uderzania bryłek krzemienia i pirytu. Później pojawiły się jeszcze inne metody z zastosowaniem, np. świdra ogniowego, łuku ogniowego, koła ogniowego.
    Przechodząc do rzeczy. RudaWeb piszą o rytuale ciałopalenia, jako obrządku charakteryzującego najdawniejszą Słowiańszczyznę. Najstarsze dowody spopielania zwłok przedstawione zostały w artykule powyżej. Wskazują one, że obyczaj ten sięga 10 tysięcy lat wstecz, a najstarsze tego rodzaju pochówki zanotowano na terenach nadbałtyckich, tj. w dzisiejszej Polsce i Danii. Powstałe ze spalenia prochy były wsypywane do jam grobowych. W kulturach neolitycznych występowały pierwotnie pochówki szkieletowe, a zwłoki często zakopywano w domach lub bezpośrednim ich sąsiedztwie. Być może rację ma jeden z tutaj piszących komentatorów, że ciałopalenie było pomysłem o walorach higienicznych, aby zapobiec skutkom oddziaływania tzw. jadu trupiego. W warunkach dużej wilgotności gleby i środowiska w czasach topienia tworów lodowcowych, musiało to mieć duże znaczenie.
    RudaWeb piszą, że zarzucenie ciałopalenia jest związane z tym, że” W III tys. p.n.e. mamy w klimacie półkuli północnej do czynienia z tzw. 3. wydarzeniem Bonda”, skutkiem czego w Europie nastąpiło stepowienie. Niezależnie od tego, czy to zjawisko spowodowało drastyczne wylesienie i z tego powodu brak drewna na stosy, a w konsekwencji upowszechnienie rytuału inhumacyjnego, jest mimo wszystko bezspornym faktem iż w kulturze ceramiki sznurowej dominuje obyczaj pochówków szkieletowych. Tym nie mniej w obrębie tej kultury są dowody na mniej powszechny obrządek ciałopalenia. Z całym szacunkiem do RudaWeb, przedstawiających to zagadnienie, w związku z niżej wymienionymi powodami uważam, że trudno o tamtym konkretnym momencie dziejowym twierdzić, że przyczyną braku powszechności kremacji w KCS był niedostatek drewna na stosy, bo jednak ciałopalenie w obrębie kultury sznurowej występowało.
    Występowało ono w starych kulturach neolitycznych Bałkanów, gdzie trafiło za sprawą nielicznych, przemieszczających się z północy grup ludności , w tym (a może zasadniczo) charakteryzujących się hg R1a. To założenie byłoby zgodne z teorią P. Underhilla, który ziemie Odrowiśla wskazuje jako te zasiedlone przez ród R1a już ponad 10 tysięcy lat temu. To ta część ludności, po przemieszczeniu się na Bałkany – jak z kolei dowodzi prof. M. Alinei – uczestniczyłaby obok innych w tworzeniu kultur starczewskich, vinczanskich, badeńskich. Przybywając z terenów nadbałtyckich, gdzie widzimy najstarsze (sprzed 10 tys. lat) dowody ciałopalenia, dalej praktykowała ten obrządek. Stąd też nie ma z tego horyzontu czasowego i obszaru kulturowego najstarszych dowodów genetycznych na obecność rodu R1a w w/w neolitycznych kulturach bałkańskich. Dowody pojawiają się natomiast w późniejszej kulturze ceramiki sznurowej. Dlaczego? Dlatego, że kolejne fale grup R1a przesuwające się ze stepowego wschodu na zachód ciałopalenia pierwotnie nie stosowały. Stosowały je natomiast wcześniej przybyłe (ok. 10 tys. lat temu) na późniejszy obszar KCS rody R1a, będące w mniejszości w stosunku do napływających później ze stepów krewnych o tej samej haplogrupie. Z tego powodu na obszarze KCS widzimy zarówno pochówki ciałopalne, jak i szkieletowe. Obrządek związany z ciałopaleniem był stopniowo przejmowany na miejscu, aż w czasie kultur popielnicowych stał się dominujący. Część ludności z rodów bliskich KCS i następnie Słowianom, ruszyła nie wiele później na wschód. Z tego zapewne powodu -wywodzący się z tych samych, co Słowianie rodów genetycznych (R1a, I, J2) – Ariowie w drodze na wschód nie praktykowali ciałopalenia (dzięki suchemu klimatowi stepowemu, pochówkom w oddaleniu od siedzib ludzkich) i dopiero po podboju Indii oraz osiedleniu się na stałe, wrócili do praktyk, które ich przodkowie znali . Zaczęli je więc ponownie stosować.

  3. Witam Rudaweb!

    Pozwolę sobie przenieść naszą dyskusję do bieżącej notki, bo jest ona bardziej na czasie i o paleniu też chciałbym swoje 2 grosze…

    Jestem pod wrażeniem zebranego materiału- szacunek!

    Ogólny sens pańskiego wpisu jest taki, że R1a się nie pojawia jako kopalne DNA, bo ciałopalenie, a późniejsze zamiany klimatyczne wyświetlają nam kolejne kłady R1a-M417 jako KCS, na ogromnym obszarze (środkowej i wschodniej Europy) i w ten sposób zagadka zostaje rozwiązana. Tym samym obroniona zostaje teoria ciągłości językowej (prof. Alinei), a etnogeneza Słowian sięga 7 tys. lat BC.
    Nie jestem przekonany do tego sposobu argumentacji i uważam, że zawiera on pewne nieścisłości. Moim zdaniem historia jaką nam pokazuje, przez ostatnich kilka lat archeogenetyka jest inna. I chciałbym przedstawić tu skromniejszy i bardziej oszczędny w początkowych domysłach przegląd sytuacji.
    Polecam szkic:
    https://1.bp.blogspot.com/-e6Pkpmk5MgM/W7mtmtAiWqI/AAAAAAAAHRU/hT76hc5PpDogc6j0uD22VHGIa46weo7MgCLcBGAs/s1600/The_genetic_makings_of_South_Asia_Fig1.png

    z bloga http://eurogenes.blogspot.com/2018/10/the-resistance-crumbles.html

    1/ rys. a ze szkicu: pierwej myśliwi-zbieracze (HG) i tu należy przyporządkować starodawne R1a, R1b oraz I, gdzie R1a to EHG (wschodni myśliwi-zbieracze) 40-10 tys BC.
    Na poniższym schemacie rozwój R1a i R1b:

    http://homeland.ku.dk/CSS/images/R1_tree_sign.png

    Podczas gdy pradawne R1b jest wszędzie, ród R1a wydaje się grupować w Europie wschodniej:
    R1a Ukraina 9 i 7tys BC;
    R1a1 Karelia 7-6 tys BC, Khvalynsk, Volga 5 tys BC;
    aż do R1a1a1 (M417) Sredny Stog 4 tys BC.

    Ze względu na ogromny rozrzut pradawnego R1b nie mam pojęcia jakim językiem oni mówili. Co do rodu R1a, który reprezentowany jest na pewnym określonym terytorium, sensowym wydaje się założenie, że język jednocześnie ewoluował i był przekazywany z pradziada, z dziada, z ojca na syna, czyli na R1a-M417.
    Nie spopielali zwłok, bo rytuał pogrzebowy zakładał inhumację, także z ochrą.

    2/ rys.b szkicu.
    W międzyczasie, skutkiem migracji przez Bałkany, pojawiają się pierwsi europejscy rolnicy (EEF). Jednocześnie i łowcy-zbieracze zmieniają sposób życia na bardziej osiadły połączony z hodowlą (np. Sredny Stog). Czy zachodzi pomiędzy nimi interakcja językowa? Wg badań opublikowanych 2017 i 2018 nie ma śladu na wspólnotę przebywania R1a z kulturami, które są skutkiem migracji anatolijskich rolników. Czy R1a migrowała w tym czasie przez Karpaty i na Bałkany praktykując spopielanie zwłok? – nie mam pojęcia, należy udowodnić taką hipotezę.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Sredny_Stog_culture
    „Faza II (ok. 4000-3500 pne) wykorzystywała ceramikę ze sznurkiem, która mogła tam powstać, oraz kamienne topory bojowe tego typu, które później wiązały się z rozszerzaniem się kultur indoeuropejskich na Zachód.” Możliwe także udomowienie konia.
    Co jeśli przyjąć z tych okolic idzie migracja związana z ceramiką sznurową?
    KCS w części zastępuje kulturę neolityczną dniepro-doniecką ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_dniepro-doniecka )
    – polecam mapę zasięgu KD-D, poprzez SS i https://en.wikipedia.org/wiki/Dereivka , cytat z tego linku:
    „Interesujące jest kilka pozornie niejednoznacznych dowodów na ogrodzone domy. Łączą się dwa cmentarze: jeden z wcześniejszej (neolitycznej) kultury Dniepru-Doniec i jeden z wyżej wspomnianej kultury Sredny Stoga, z epoki miedzi. Miejsce zamieszkania zawierało trzy mieszkania i sześć palenisk, z których każdy zawierał setki kości zwierzęcych. Spośród wszystkich kości około 75% pochodziło z koni, prawdopodobnie wykorzystywanych przez mieszkańców tylko jako podstawowe produkty spożywcze.”
    osiągamy KCS, w tym również w Polsce.
    Nie mam pojęcia jakie hg reprezentują KD-D, ale przemianę łatwiej wyjaśnić gdyby byli oni R1a.

    3/ Palili R1a wcześniej, w KCS nie palili, bo ze względu zmiany klimatyczne pokonały ideologię względy praktyczne, czyli kłopoty z paliwem.

    Dwa rysunki

    3/1 Wang, Kaukaz:
    https://3.bp.blogspot.com/-1TmET09nGdQ/WvzDTCwjaTI/AAAAAAAAGyQ/9c1qT98y-OMmz1-lB5kxVEOq3g8fbIABQCLcBGAs/s674/Steppe_v_Caucasus_Wang_etal_Fig_3.png
    3000 lat i całkowita izolacja Y-DNA , przy przepływie mtDNA.
    A co jeszcze pośrednio wynika z tego badania? Załóżmy że populacja nazwana „Kaukaz” praktykuje spopielanie, zaś „stepowa” nie. Przez 3000 lat powinien być zauważalny wzrost zróżnicowania stepowej mtDNA: bo egzogamia, bo kobiety był bardziej „mobilne”, itd. Jeśli „ludzie z popiołów” są populacją zauważaną przez archeologię, to dodatkowym dowodem ich istnienia będzie genetyczny ślad w sąsiedniej populacji:
    – zmiany, znaczy wzrost zróżnicowanie hg mtDNA!
    – oraz poprzez kobiety kaukazką domieszkę, cech autosomalnych, będziemy obserwować w męskich liniach, mając jednocześnie świadomość ciągłości linii wynikającego z ojcowskiego Y-DNA!!

    3/2 KCS + KAK:
    Mając na uwadze 3/1 spróbujmy obserwować 2 populacje: jedna to farmerzy mający przodków w Anatolii, druga to R1a. Farmerzy inhumacja, R1a spopielanie.
    Aby istniały wpływy językowe te populacje nie mogą być izolowane względem siebie, tylko należałoby udowodnić ich współistnienie w czasie lub chociaż terytorialną bliskość, gdzie na kresach ich zasięgu mogłoby dochodzić do interakcji językowych.
    Teraz zobaczymy na genetykę opisująca współdziałanie tych dwóch populacji.
    Fernandes z zesp.
    Czas tutaj: 4,5 – 1,8 tys BC (porównywalny z czasem u Wang’a)

    https://www.nature.com/articles/s41598-018-33067-w/figures/1

    Genetyczny obraz populacji poniżej

    https://www.nature.com/articles/s41598-018-33067-w/figures/5

    U farmerów obserwujemy wyraźny wpływ WHG (zachodnich myśliwych-zbieraczy), nasilający się w miarę upływu czasu oraz brak jakichkolwiek sygnałów pochodzących od EHG.
    Domieszkę EHG ma dopiero populacja CWC (KCS)

    Nasuwa się wniosek: KCS = ród R1a-Z645 reprezentujący nową kulturę, jak i genetyczną odmianę to migracja, która wniosła zmianę: w puli genetycznej oraz w obrządku pogrzebowym ( i inne).

    pzdr
    ps na dzisiaj wyczerpałem możliwości czasowe, jednak coś jeszcze zamierzam dodać by zwiększyć zasięg siły ognia.

  4. Taka ciekawostka ,dziś w TVN , kremacje w Polsce w 2018 r.to prawie 20% 🙂 …natury nie oszukasz …my to mamy w genach …dwie trzy dekady i będzie do 100 % …stare wraca 🙂

  5. Ponieważ znalazłem różne tłumaczenia wywodzące pochodzenie słowiańskich określeń typu „wieś”, „sioło”, czy odnoszących się do osoby przewodzącej wsi, kilka słów na ten temat.
    Według źródłosłowu „wieś” to wyraz pokrewny łacińskiemu „vicus”, sanskryckiemu viś (dom), hindi vias – wywodzi się z PIE „wik’is/wik’os”. Ma to związek z sanskryckim „vikas” oznaczającym „jaśnieć”. W tym sensie „wieś” to miejsce gdzie rozpala się jaśniejący ogień, przy którym gromadzą się ludzie. Jest to zatem praindoeuropejskie określenie, które wraz z Ariami zostało przeniesione do Indii i na tym obszarze do dzisiaj funkcjonuje. Do tej pory zachowało się ono w języku polskim, białoruskim (vioska), dolnołużyckim – dolnoserbskim (wjas, wjaska).
    Źródłosłów „sioło / sieło” wywodzi się od „siedzieć”, stąd też siedlisko , osiedle, siodło. W każdym z tych przypadków oznacza to miejsce siedzenia (na czymś) lub miejsce zamieszkania. Występuje ono w większości języków słowiańskich dla określenia jednostki terytorialnej (bułg. – selo, ros. – sela, chorw.- selo, słowen. – selo, słow. – selo, bośniacki – selo, maced. –selo). Także w hindi – selo.
    Przywódcą wsi był u Prasłowian czelnik, ewentualnie władyka / włodyka. Możliwe, że był on nazywany też żupanem, albo starostą. Do dzisiaj w języku serbskim przewodniczącym wsi jest gradonaczelnik. Tak samo w chorwackim i bośniackim . W języku Słowian macedońskich naczelnikiem wsi jest gradonaczalnikot. Żródłosłów „naczelnik” oznacza osobę „stojącą na czele”, czyli przewodzącą społeczności. W słoweńskim naczelnik wsi to żupan, zaś w słowackim i czeskim – starosta. W języku bułgarskim to kmet (najwyraźniej źródłosłów pochodzi tu od słowiańskiego „kmieć” – mający duże gospodarstwo, zamożny, znaczący, cieszący się uznaniem chłop). Stanowisko z nazwą „sołtys” pojawiło się na ziemiach polskich wraz z lokacjami wsi dopiero w XII/XIII wieku. Z tego powodu nie występuje ono w żadnym innym określeniu przewodniczącego społeczności wiejskiej w jakimkolwiek innym języku słowiańskim, oprócz języka polskiego.

    • Słowo „wieś” i „sioło” mają wspólną etymologię, i wywodzą się od słowa „sianie”, czyli tam gdzie się sieje, siało, co jest bardzo logiczne z funkcją, jaka spełnia wieś/sioło. Samo słowo „wieś” jest wtórne, i wywodzi się od „sioła” lub siania z połączeniem z przedrostkiem „w”, dookreślającym miejsce w siole, tam gdzie znajdują się zabudowania. Do dziś wieś kojarzy nam się z zabudowaniami, a sioło z zabudowaniami i ziemią do nich przyległą. Niektóre sioła wogóle nie mają zabudowań.
      W-siole, w-sianiu poprzez częste użycie skróciło się do dwóch pierwszych spółgłosek i powstało „wieś”, ale już w wyrazie rzadziej używanym „wieśniak”, „n” się pięknie zachowało. Zdarzenie to mogło zajść tylko lokalnie ( tak samo jak słowo sołtys) i dlatego -wierząc panu na słowo- nie jest rozpowszechnione na całej słowiańszczyźnie.
      Należy pamiętać, że wszystkie wywody etymologiczne nalezy zaczynać od języka polskiego, a dopiero później podpierać się sanskrtytem czy językami południowosłowiańskimi, bo może to doprowadzać do takich niedorzeczności jak sanskrycki „vikas” oznaczający jaśnieć. Polski zawsze stoi pozycję wyżej od Sanskrytu.
      Możemy wyciągnąć także wniosek, że skoro sanskrycki „viś” oznacza dom, to słowo „wieś” powstało jeszcze przed odzieleniem się ariów od słowian, i że znali oni sianie, czyli jakiś stopień rolnictwa.

        • @ STEFAN
          Sielski znaczy miły, beztroski, przyjemny.
          Wesele, wesoły też ma podobne synonimy.
          Czy wesele mozna przyrównać do „we siole”?
          Czy „w” z „wesela” może być tym samym „w” co w słowie „wieś”?

          • Wtórne skojarzenia są trudne do obeznania. Przy rdzeniowaniu byłoby
            S’o L”o – sioło
            S”o L”o – żęte i wypalone, żęte ogniem, wycięty ogień?
            So L”o – z ognia.

            We Se Le – wesele, w z ognia? W siole?
            Samogłoska e wskazuje, że jest to słowo-minizdanie młodsze od słowa „sioło”. Pamiętając o B>W:
            Be Se Le – bez ognia? Być z ognia?
            Jedni mają płomienny temperament, inni się pieklą, jeszcze inni są weseli jak iskierki. I bądź tu człowieku mądry.

          • Xo Ło Nica- Ś Ł N
            zapis trójwymiarowy Stefan S jest wysokie K jest niskie- patrz:
            Cw K K Ła Do -coś pod stopami jak Swiat mieć u swych stóp
            kłada-kłaść ( oczyszczać drogę ( dragon -ogień, smok,wypalanodrogi) łoda, woda-kładki

      • Z całym szacunkiem PWLRS, ale argument z wyrazem „wieśniak” jest nietrafiony. Końcówka „-niak” jest sufiksem słowotwórczym, dokładnie takim samym jak w „skal-niak” , zatem wbrew temu co sądzisz „n” wcale się „tu pięknie nie zachowało”, wręcz przeciwnie zostało dołączone. Trudno też zgodzić się, że „wieś” powstała ze słowa „sioło” po dołączeniu „w” i „skróceniu do dwóch pierwszych spółgłosek”. Karkołomne to raczej słowotwórstwo. Wywodzenie „sioła” od czynności siania jest wątpliwe chociażby dlatego, że we wszystkich językach słowiańskich istnieje konkretna nazwa ziemi poddawanej czynności rolniczej – „pole” (ros. – pole, biał. – pole, czes. – pole, słow. – pol’a, słowen. – polje, sebski – polje, mac. – pole). Pochodzenie „sioło/selo=osada/miejsce osiedlenia/zasiedlenia/siedzenia” wyraźnie widać na przykładzie bośniackiego „sjedište” , mac., serb.- sedište, słow. –sedno. We wszystkich tych przypadkach wyrazy te odnoszą się do „siedzenie”. Co do wyrazu „wieś”, nie napisałem, że „nie jest rozpowszechnione na całej słowiańszczyźnie”. Podałem tylko trzy przykłady. Jest ich więcej: biał. vioska, dolnołużycki / dolnoserbski -wjas, wjaska, czes. – vesnice, słowen. – vas. Jeżeli w hindi „vias” oznacza osiedle/wieś, a sans. „viś” oznacza dom, zaś w j.pol. występuje „wieś” , wyraźnie to pokazuje proces słowotwórczy i nie wskazuje na pochodzenie „wieś” od „sioło”. Z tego też powodu zarówno „wieś”, jak i „sioło” są określeniami dużo starszymi niż jak by pan chciał wiedzieć je dopiero w powiązaniu z uprawą ziemi i sianiem zbóż.

        • Obawiam się, że nie ma pan racji.
          Zaimijmy się najpierw tym nieszczęsnym „wieśniakiem”.
          Nie ma czegoś takiego jak sufiks „niak”. Jest to złożenie dwóch sufiksów „n” i „k”. Sufiks „n” często występuje w przymiotnikach powstałych z rzeczowników – skała -skalny, woda – wodny, ziemia – ziemny, rola – rolny, las – leśny, pole – polny, wesele – weselny. Jak pan widzi od słowa „wieś” nie otrzymujemy przymiotnika ” wieśny”, tylko „wiejski”, poprzez dodanie przyrostka „k”, tak samo jak w słowie „ruś” – „ruski”.
          Gdy następnie do przyrostka „n” dodamy przyrostek „k”, otrzymujemy rzeczownik ( odprzymiotnikowy?) : skała – skalny – skalniak, woda – wodny – wodnik, ziemia – ziemny – ziemniak, ziemianka, rola – rolny – rolnik, las – leśny – leśnik, wesele – weselny – weselnik, pole – polny – polnik? (jak widzimy nie zaistniała potrzeba zaistnienia słowa polnik, co będzie miało znaczenie w dalszej części wywodu). Nie typowo zaś połączenie sufiksów „n” i „k”, czyli „niak” miałoby się pojawić w słowie „wieśniak”, mimo że w słowie „wieś” ciągle zachodzi taka sama zmiana i kontynuacja jak w słowie „ruś” – „ruski” – „rusek”, mianowicie „wieś” – „wiejski” – „wsiok” oraz nie posiada przymiotnika „wieśny”.
          Co ciekawe od słowa „wieśniak” powstaje kolejny przymiotnik – „wieśniacki”, co nie zachodzi już w słowach z pańskim sufikem „niak”: skalniak – skalniczy a nie „skalniacki”, rolnik – rolniczy a nie „rolnicki”, leśnik – leśniczy a nie „leśnicki”, weselnik – weselniczy a nie „weselnicki”. Nazwiska oczywiście odrzucamy, bo chodzi nam o same przymiotniki odrzeczownikowe. Musiałoby się pojawić nowe złączenie sufiksów „niacki”, a takie nie chyba raczej nie występuje. Występuje zaś złożenie sufiksów „cki” i zdarza się mu zaistnienie w wyrazach z ostatnią spółgłoską na „n” lub „ń”. Przykładem jest słowo Bośnia – Bośniak – bośniacki. Widzimy tu pewną prawidłowość, którą możemy połączyć ze słowami „wieśniak” i „wieśniacki”, co doprowadza nas do wniosku, że musiały one także powstać ze słowa z ostatnią spółgłoska „ń”.
          Dlatego jestem pewny, że wcześniejszą formą wyrazu „wieś” była „wieśń” ze rdzeniem tym samym co w słowie „sianie”.
          Ciąg dalszy nastąpi jak mnie tylko głowa przestanie boleć.

          • Pan wybaczy PWRLS, ale wygląda na to, że trochę się pan zaplątał w tych sufiksach, a mowa jest o dodaniu przyrostka po podstawie słowotwórczej, czyli że jest jeden sufiks, wiele, albo w ogóle. Taki przyrostek nie jest fleksyjny, ale na dobrą sprawę trudno jest rozgraniczyć morfem gramatyczny od słowotwórczego. Z ostatniego pana postu dowiadujemy się, że jednak >wcześniejszą formą wyrazu „wieś” była „wieśń” „wieśń” ze rdzeniem tym samym co w słowie „sianie”Samo słowo „wieś” jest wtórne, i wywodzi się od „sioła” lub siania”, czyli, że w obu przypadkach słowotwórstwo tych wyrazów oparte jest o czynność siania (umieszczenie w glebie nasion). Oba wyrazy odnosiłyby się do społeczeństw rolniczych, czyli są według pana stosunkowo młode. Ja, natomiast uważam, że oba te wyrazy są dużo starsze niż kultury rolnicze i nie mają tej samej podstawy słowotwórczej, ponieważ podstawą słowotwórczą„sioło” jest określenie od „siedzieć/zasiedlać/osiedlać/siedlisko”. W odniesieniu do źródłosłowu „wieś”, wskazałem na konotację z sanskryckim wyrazem oznaczającym „jaśnieć”. Pierwotnie wieś byłaby u społeczeństw pastersko – łowieckich miejscem zebrania się wspólnoty przy jaśniejącym ogniu, zaś „sioło”, miejscem zasiedlenia, zamieszkania. W tym kontekście warto również zauważyć określanie „kagan”. Wiązałoby się ono z PIE „agn” (zachowane jako „ogień” w: kurd. – „agir”, sans. -„agni”, ros. – ogon’, słyszane jako „agoń”). Pierwotnie „kagan” oznaczałby zatem kogoś ważnego, przywódcę, wyróżnionego oświeceniem w blasku ognia. W tytulaturze europejskiej i azjatyckiej wynikło z tego określenie „jaśnie oświecony” w stosunku do władcy. W języku staropolskim zachowała się podobna tytulatura: „jaśnie pan” w stosunku do panującego lub wielmoży. Podobnie w języku ukraińskim „jasny pan”.
            Kolejnymi potwierdzeniami na rzecz genezy „sioło” od „siedzieć” (stąd również: siedlisko, osiedlić, osiedle, siodło, siodło) jest zachowane w j. ros., bułg. słowo население (naseleniye) , biał. насельніцтва (nasieĺnictva). Oznacza ono społeczność osiadłą na danym terenie i przez ten fakt identyfikowaną z miejscem , tj. sioło/selo/ ros. „cела”. Jeszcze bardziej jest to dosadnie odzwierciedlone w j. rumuńskim, gdzie „wieś/sioło” to „sat” (miejsce zasiedzenia / zamieszkania). Jeżeli chodzi o „wieś”, jak dowodziłem, to pierwotnie „miejsce, w którym ludzie gromadzą się przy ogniu”. Tutaj również mamy przykład identycznego procesu słowotwórstwa zachowanego, np. w języku angielskim „village”, bowiem także tu występuje powiązanie „vill” (dom, łac. – villam) z „age” (ag/e=ogień, zachowane w pendż. – „age”, kurd. – „agir”, sans. -„agni”, ros. – ogon’, słyszane jako „agoń”). Tą samą konotację ma kazachskie „awıl” oznaczające wioskę.
            Oczywiście można przytaczać kolejne argumenty. To, co przedstawiłem jest spójne i logiczne. Pan przedstawił hipotezę swoją, z którą się nie zgadzam, między innymi w związku z chronologią dziejową, uwzględniającą, że określenia te są dużo starsze niż pan sądzi. Gdyby sięgnąć do zasobów Internetu, to pewno można by znaleźć jeszcze inne próby wyjaśnienia źródłosłowu „wieś”, „sioło”, choćby np. takie: „Termin śoło/sioło pochodzi od dwóch rdzeni < ś/si – koło nie zaś tylko koło. Stąd ten przedrostek na rusi si-oło bo u nas wiś od rdzeni; wi-ś. Si-oło znaczyło więc jasne/odkryte – koło”. To tyle jeżeli chodzi przykłady innych tłumaczeń.

          • A mnie się wydaje, że sioło to wtórny rusycyzm w j. polskim! A w związku z tym chyba MA ma rację i że sioło pochodzi od siedliska. W ruskim „d” zanika, podobnie jak np. Skrzydło – kryło.

          • Nigdzie nie napisałem, że słowa wieś, sioło i sianie nie są na pewno spokrewnione z wyrazami siedzieć, osiedle czy sad. Na przykładzie choćby siania i sadu, możemy przypuszcać, że istnieje między nimi pokrewieństwo, tylko że jest ono trudniej wykazać niż przykładowo sioła z sianiem. Pan się dotychczas takiej próby nie podjął, i karze wieżyć na słowo, że sioło pochodzi od siedzieć.

          • Obsiewane ziemie, jako zaistniałe nowe zjawisko nowej kultury, potrzebowało nazwę. Pole (jak sama nazwa wskazuje) jako efekt wypalania lasów, nie do końca się do tego nadawało, gdyż głównym celem uprawy zbóż jest jego zbiór, co wiąże się z corocznym zasiewem, zaś samo pole mogłobyć użytkowane od roku do kilku lat, a pożniej stało ( i zarastało) kilkadziesiąt? do kolejnego wypalenia. Tym samym w swej nazwie nie zawierało pewności pozyskiwania z siebie corocznych plonów. Dlatego nazwa sioło dobrze się do tego nadawała, gdyż jako zbiór pól, dawała pewność, że się na którymś zasiało, była zrozumiała i dawała przekonanie w jakim celu jest używana.
            Użycie nazwy sioło wśród społeczeństw „łowiecko-pasterskich” może wzbudzić kontrowersje, gdyż ich „osiadłość” nie jest taka pewna.

          • Nie znam się na łacinie, ale u nich też pojawia się „n” w słowach sąsiad „vicinus” i sąsiedztwo „vicinitas”, które mają sie wywodzić od wieś „vicus”. Czeskie „vesNice” też jakoś przeoczyłem.

          • Nica – do nicy.
            Teren zalewowy, zbierający ŁoDę, Łado – ogień oczyszcza wodę,
            Ko – to ko pać, zbierać, Ko kosz- zbierać do kosza-to zbieracze.

          • @Aria
            „zbierający ŁoDę”

            Jeśli chodzi o wodę, to nie pasuje. W rdzeniowaniu
            Wo Da
            pamiętajmy o B>W, co daje:
            Bo Da – bycie daje?
            Bo To – bycie całe?
            Przy Twojej propozycji:
            L”o Da – ogień daje?
            Ku L”o Da – kłoda, ku ogniu dana?

            Dalej:
            TRoN
            To Ro Na – na tym robić? Cały robi na (tym)?
            Tu żadnego mesjanizmu nie ma. Są za to proste, konkretne informacje.

          • @Aria
            „Ko kosz- zbierać do kosza-to zbieracze”

            Ko S” – ku ciętemu, w obecnym rozumieniu „na cięte”.

      • Z pewnością przed oddzieleniem się gałęzi Aryjskiej od Słowiańskiej musiało istnieć dużo więcej niż rolnictwo, bo także wiedza/wiara Przyrody, jakaś forma tożsamości zbiorowej i to co najmniej już 6000 lat temu. Jedną z ciekawostek jest np. fakt, że w Serbii zachowała się ‚trójca’ w składzie: Wisznia (pod Wrocławiem jest taka miejscowość), Branjanj i Żiwa/Żywia). Takich związków i wielu innych nie da się z pewnością wytłumaczyć późniejszymi kontaktami, bo nigdy na tą odległość nie byłoby takiej siły oddziaływania! No i oczywiście w zasadzie obydwie nazwy Indii można wywodzić stąd – w końcu jeszcze niecałe 1000 lat temu nazywani byliśmy wIndami, a nasz kraj wIndlandem, a wcześniej byliśmy bHarami, od czego bHarrad/bHarat, czyli druga nazwa Indii.

      • Ś ( X) Ło-ogień- oł- popiół, pył – siła rodzącą i niszcząca – SiVa
        jak leser co wypala w matrycy poprzez system niski i wysoki kody, które wprawione w ruch Wij, Wir- wytwarzają falę,dźwięk i wtórne śiwia tło w – a że B jest wcześniej to jest ŚBa – widać jak na dłoni początki języka ARI.
        Ś Ło Bo – ŁaDo-ogień stworzenie – Ład, Włado – porządek -siła sprawcza

    • @PWLRS. Pisze pan, że „Na przykładzie choćby siania i sadu, możemy przypuszcać, że istnieje między nimi pokrewieństwo”. Wyjaśnienie etymologii „sad” jest wprost w języku polskim. Można to uzasadnić na przykładzie „posadzić dziecko”, co oznacza „wykonać czynność, żeby siadło”. Drugi przykład wyjaśniający dotyczy „ob sad zić tron”, czyli „spowodować, żeby uprawniona osoba zasiadła na tronie” lub też „sad owić się”, czyli „u siąść” . Zatem w każdym z tych przypadków źródłosłów znajduje się w wyrazie „siedzieć”. W kontekście źródłosłowu związek „sad”, „ob sad zić” z „siedzieć” słychać, np. w słoweńskim wyrazie „sadovnjak”.

        • „Tron ma zupełnie inne znaczenie- jest to ciężar, karma”. ARIA, ja nie zajmuję się metafizyką , ale jeżeli jest w tym element wyjaśniający, to może warto wziąć to pod uwagę. Rzeczywiste i abstrakcyjne rozumienie „tronu” jest dosyć jasne. Bądź łaskaw wyjaśnić w jakim sensie widzisz karmę w postaci tronu.

          • Ma trona – czyli matka Ba poświecajaca swych synów w imię dalekosiężnego zamiaru,zamysły,vidzenia -wynika to bezpośrednio z Wiary Przyrodzonej,z przemyślenia- Matriarchat- najważniejsza była BaBa- Matka Rodu. Ona dzierżyła tron,zasiedzenie, – w chwili zagrożenia oddawała synów. Tak jak wadera poświęci szczeniaki w chwili zagrożenia aby przetrwać i wydać nastepny miot.
            Stad Tron- czyli ciężar wyboru, Waga, szala – brała pod uwagę korzyść i stratę, zawsze w imię przetrwania. To czas niedostatku, braku pożywienia – stąd zimna kalkulacja.

  6. Zaintrygował mnie fragment tekstu o odstępstwach od rytuału ciałopalnego w przypadku osób cieszących się szczególnym szacunkiem – np. wyróżniających się kapłanów w Indiach. Kojarzy to mi się z wyjątkowymi pochówkami w megalitycznych kurhanach w okresie powszechnej praktyki spopielania zmarłych. Zastanawiająca zbieżność obyczajów. Jakaś liczna społeczność zazwyczaj kremująca swoich zmarłych w niektórych przypadkach z ogromnym nakładem sił wznosi ogromne budowle kamienno ziemne dla pochowanie jednej lub co najwyżej kilku osobistości. Wszystko wskazuje na to, że oba rytuały pogrzebowe praktykowały te same społeczności. Z jakich, bardzo ważnych powodów w megalitach chowano wyjątkowe osoby, które nie musiały podlegać rytualnemu oczyszczeniu ogniem. Myślę, że nie koniecznie musieli być to wielcy wojownicy. Myślę, że osoby te uważano za święte już za życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *