Wenedyjski kamień runiczny

To pozornie skromne znalezisko jest ważnym świadectwem przeczącym oficjalnej tezie, że nasi przodkowie nie znali pisma przed wprowadzeniem chrześcijaństwa. Głaz z wyrytymi znakami znalazł nasz Czytelnik. Z różnych względów – zarówno on, jak i my – nie chcemy przekazać dokładnej lokalizacji. Mogliby się znaleźć jacyś wandale, którzy zniszczyliby ten najprawdopodobniej wenedyjski, a więc… wandalski zabytek. Zawodowi specjaliści zaś od razu orzekliby, że to przypadkowe symbole i schowali kamień w ciemnym magazynie lub wywnioskowaliby, że to praceltyckogermańskie zawołanie wojenne. Na szczęście znalezisko ma swoją dokumentację fotograficzną.

Na razie publikujemy zdjęcie samej inskrypcji i jej odczytanie w runach polskich (wenedyjskich). Pierwsza analiza wskazuje bowiem jednoznacznie, że to napis runiczny, a nie wińczański (ani tym bardziej głagolica). Odrysowane symbole z głazu mają mniej więcej takie formy:

Najbardziej prawdopodobne brzmienie tych 5. znaków odczytałem (Web – wybaczcie „popis” moich talentów plastycznych) runami polskimi/wenedyjskimi, wg. rekonstrukcji Winicjusza Kossakowskiego, jako: OOPŹJCz. Prawdopodobnie: OO PRZYJDŹ. Tym bardziej, że odpowiada – temu polskiemu słowu – w czeskim ‚přijít’ (przyjść, przyjdź), a ‚pśiźi’ w serbołużyckim (przyjść).

Pierwszy znak oddający długie, emocjonalne ‚oo’ jest niedbale wykończony od góry poprzez zamknięcie owalu prostą kreską. W dół od litery prowadzi linia, której funkcji nie można jednoznacznie określić, a wcześniej należałoby zbadać czy wykonana została ręką człowieka (dlatego jej nie zaznaczyłem na rysunku). Z kolei ‚P’ ma spłaszczoną prawą część okręgu. Kolejne jest wyraźne runiczne ‚Ź’. Następnie mamy znak najbliższy ‚J’. W końcu wyłania się „czwórka”, odpowiadająca ‚Cz’, według poniższej tabeli Kossakowskiego. Odkryty w Małopolsce runiczny głaz może zawierać prośbę do duszy zmarłego o przyjście w kolejnym wcieleniu do tęskniących krewnych lub liturgiczne wskazanie ‚O PRZEJDŹ’, czyli polecenie przejścia do innego świata lub wcielenia.

Teraz możemy odwołać się do miejsca, w którym spoczywa runiczny głaz. Nie jest to bynajmniej Pomorze, kojarzone z rzekomo skandynawskimi Gotami. Ponadto te znaki nie mają cech furthaku, czyli run skandynawskich. Inskrypcja spoczywa sobie spokojnie gdzieś w Małopolsce. Pan Sławek, nasz Czytelnik, który ją odkrył, prosi o zachowanie dyskrecji, więc bardziej lokalizacji zabytku nie przybliżymy. Obok tego kamienia jest zalesione kopcowate wzgórze, obsypane innymi głazami. Według naszego Czytelnika, w okolicy są pozostałości kilku grodzisk z różnych okresów, w tym jednego kojarzonego z kulturą przeworską. Nie były one jednak przebadane przez archeologów, chociaż im zgłaszane. Za to zostały ograbione z m.in. rzymskich monet, które rozszabrowali samorodni poszukiwacze skarbów. Dlatego też i z tego powodu pomijamy dokładną lokalizację, bo może coś cennego jeszcze uda się zachować.

Żalnik, gród, kurhany

W tym rejonie znajdują się również pozostałości wałów kultowych. W środku przestrzeni obwałowanej są ruiny kamiennej konstrukcji. Być może ten kompleks był żalnikiem, czyli miejscem palenia ciał zmarłych i chowania ich prochów. W części „kamiennej” dokonywano kremacji, natomiast w przestrzeni otoczonej wałami rozsypywano, lub chowano prochy w grobach popielnicowych. Wówczas wspomniane już rzymskie monety mogły być włożoną do mogił częścią łupów zdobytych przez zmarłych np.na wojnach markomańskich, jak było to w Czarnówku na Kaszubach. Jednak takie monety odnajdywano również w pobliżu wzdłuż dróg i w towarzystwie ceramiki przeworskiej, co może świadczyć o istnieniu ośrodka handlu z obszarami państwa rzymskiego.

Możliwe również, że na wzgórzu był gród z kamiennym zamkiem lub świątynią, z których pochodzi nasz runiczny głaz. Mogłaby też to być wyryta prośba do innego człowieka, by przyszedł w miejsce położenia głazu. Jednak kontekst otoczenia czyni wersję „kamiennego listu” najmniej prawdopodobną, choć pewnie jakiś pisarz miałby niezłą inspirację do stworzenia sentymentalnej powieści. Natomiast według opowieści ludowych w okolicy, ale nie dokładnie na wzgórzu z głazem runicznym, miało kiedyś znajdować się zaginione miasto.

Zdjęcie satelitarne zalesionego wzgórza z niezbadanym grodziskiem/żalnikiem, z wyraźnie zarysowanym owalem dawnego wału; fot. Google Maps.

Jest również podejrzenie, że pobliskie lasy skrywają grupę kurhanów. Na marginesie, w tym roku pasjonaci dziejów ojczystych ogłosili, że znaleźli wielkie skupisko, być może kilku tysięcy kurhanów, zlokalizowane nad Jeziorem Sławskim między Głogowem a Nową Solą. Jednak już w 2012 r. archeolodzy poinformowali o podobnych odkryciach w tym regionie Polski. W swoim sprawozdaniu Justyna Baron i Radosław Kuźbik napisali m.in.: „Na obszarze środkowego Nadodrza, według najnowszych danych, znajdują się 83 cmentarzyska kurhanowe datowane na różne fazy epoki brązu, związane z osadnictwem ludności kultury łużyckiej”. Są więc odkrycia nienagłośnione lub zapomniane. Zdarzają się jednak takie, które są nowe i co najmniej równie ważne, chociaż znacznie mniejsze rozmiarami – jak małopolski kamień runiczny.

Przysłane 19.06. br. wieczorem. Jeszcze jedno ciekawe zdjęcie Czytelnika z okolic małopolskiego głazu:

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 47

  1. Może Pana zainteresuje napis który „odkryłam” podczas wakacyjnych podróży w Koronowie (koło Bydgoszczy, Kujawsko-Pomorskie). Jest tam interesująca do przejścia ścieżka zwana „Cysterski Gaj”. Perełką na trasie (przynajmniej dla mnie) jest góra Łokietka, gdzie mieściło się stare grodzisko słowiańskie. Łokietek otrzymał tam insygnia królewskie. Czyli musiało jeszcze nieźle funkcjonować w XIV w. W chwili obecnej grodzisko to ziemia porośnięta lasem z wałem w kształcie okręgu. Interesujący jest kamień mieszczący się na środku grodziska z napisem w nieznanym języku. Według informatora turystycznego napis pochodzi z czasów zaboru pruskiego. Jakoś nie chce mi się wierzyć, ze prusakom chciało się pisać w nieznanym języku w starym grodzisku słowiańskim. Na logikę, gdyby coś napisali to najprawdopodobniej po łacinie albo niemiecku. Może uda się Panu odczytać napis. Mam zdjęcia własne kamienia, mogę przekazać, ale niestety napis jest mało widoczny. Współczesny „wandal” pomalował go czymś czarnym. Sadzą z ogniska? Kamień wymaga oczyszczenia i troski, by nie zaginął.
    Link do informacji turystycznej:
    http://www.mgok.old.koronowo.pl/index.php?dzial=330
    Na załączonej stronie jest widoczny kamień z napisem.
    Pozdrawiam.

    • Odpisałem już Pani na podanego przy wpisywaniu komentarza e-maila, że oczywiście czekam na zdjęcia, ponieważ fotografia na podanej stronie www jest zbyt słabej jakości. Dziękuję za sygnał – proszę sprawdzić pocztę mailową.
      Pozdrawiamy 🙂

  2. Od kiedy nasi przodkowie potrafili czytac i pisac ?
    Odpowiedz jest w 80 tomowej „Historii rzymskiej” senatora i historyka Cassiusa Dio; https://pl.wikipedia.org/wiki/Kasjusz_Dion
    Casius Dio pisze, ze w 89 r. n.e. legiony rzymskie przybyly pod Tapae[karpackie Zelazne Wrota, dzis Luminis] gdzie w poblizu obozowaly sprzymierzone sily barbarzyncow, czyli plemion dackich.

    Do Rzymian zostal przywieziony przez poslow dackich duzy grzyb [wg mnie duza huba]; https://pl.wikipedia.org/wiki/Huba_(grz … ius_G3.jpg
    na ktorym bylo napisane alfabetem lacinskim żądanie, ze Buri [= Burowie] i ich sprzymierzency zalecaja legionom odwrot i zawarcie pokoju. Z tego wynika, ze Burowie byli wiodaca sila w wojskach dackich.

    Doszlo do bitwy w ktorej zwyciestwo odniesli Rzymianie, ale bardzo duzym kosztem. Bylo tak duzo rannych wsrod Rzymian, ze zabraklo w legionach bandazy i Rzymianie musieli ciac wlasne szaty na bandaze.

    Zatem juz w 89 r. n.e. dostojnicy plemienia Burow, ktore mialo swoje siedziby w dorzeczu Wisly i Sanu oraz po poludniowej stronie Karpat, umieli czytac i pisac po lacinie. Ptolemeusz okolo 140 r. potwierdza wystepowanie plemienia Lugii Buri w dorzeczu Wisly.

    Prof. K. Rymut, w 2-tomowym dziele „Nazwiska Polakow” podaje etymologie prawie wszystkicn nazwisk Polakow. Wg Profesora od slow „bura”, „burda” oznaczajacych awanture, burde, takze kogos wojowniczego, gotowego do walki, powstaly nazwiska celtycko-dacko-praslowianskie takie jak Bury, Burda, Burdzy, ktore przetrwaly w Polsce do dzis.

    Dzieki wykorzystaniu przez prof. K. Rymuta systemu PESEL [jest to rewelacja na skale swiatowa] i http://www.genpol.com mamy wiedze o wystepowaniu tych nazwisk w Polsce, mimo, ze strona „www.moikrewni.pl/mapa” z nazwiskami znikla z Internetu.

    Nazwisko Bury – rozmieszczenie w Polsce w 1990 r..
    Razem 5825 osób w 47 województwach
    Dane posortowane malejąco wg liczby osób w województwie.
    Lp. Województwo Liczba osób
    1 bielskie 1215
    2 katowickie 622
    3 przemyskie 368
    4 rzeszowskie 253
    5 wrocławskie 233
    6 warszawskie 232
    7 skierniewickie 194
    8 zamojskie 191
    9 gdańskie 157
    10 krakowskie 152

    Nazwisko Burda;
    Razem 4544 osób w 47 województwach
    1 katowickie 941
    2 krakowskie 616
    3 zamojskie 437
    4 konińskie 170
    5 rzeszowskie 138

    Nazwisko Burdzy;
    Razem 1737 osób w 32 województwach
    1 tarnobrzeskie 756
    2 jeleniogórskie 145
    3 zamojskie 131

    • ale też i zaburzanie, borowici, borusowie, prusowie, – jak sądzisz, jak ci ludzie się porozumiewali w gąszczach puszcz. Właśnie niskimi tonami,jak niedźwiedzie.
      Do dzisiaj niski ton to gburzenie, burza, odgłos gromów.
      Ciekawostka – nie wiem czy celowo czy nie, ale zapodałeś temat obrazeń i ran.
      Borowici używali specyficznej broni, na co dzień wycinali drzewa pod budowy grodów lub na potrzeby szkutników, lub powalali Tury, Odyńce, Jelenie – czyli dwustronny topór zwany też Roma-nik (ca). Ciekawe nieprawdaż.
      NIe chodziło aby zabić, chodziło aby zranić na tyle mocno, aby zniwelować przewagę wroga, rany były bolesne, krzyk i przerażenie niosły się kotlinami, co przy pomrukiwaniu dawało ogromną przewagę psychologiczną.
      Zapytam się akademickie meandry, czy prymitywny lud co ponoć garnki ręcznie lepił nad bagnami Prypeci – znałby taką taktykę wojenną. Nie wspomnę o wpuszczanie w maliny wojsk. Wojska najemne Rzymu były karne, ale nawet setnicy dali do zrozumienia, że nalezy się wycofać za Dunaj, i czym predzej szykować się do najcięższych walk. Władza Ofiarna Rzymu nie posłuchała, jak się skończyło – wiemy wszyscy. Bandytami na tych ziemiach byli Rzymianie.

  3. Może ja z mojej strony dodam piec groszy;
    Po Gallijsku „Vanter” znaczyło „Sławić”, Rzymianie przetworzyli to na „Veneti” a późniejsze Niemcy na twardo brzmiące „Wendy”
    Inskrypcja
    „C.Avillio Lesho”w oryginale powinna być „ Gavillius Leschus „ co wg mnie znaczy tyle samo Gallilejczyk Lechus ( być może chodziło o Jezusa , którego imię w oryginale nie zaczynało się od J ponieważ taka literka nie istniała , ale „ Lesus „już tak , czyżby był prawdziwym Królem Polski ? Być może !
    Gallileah , co ma wspólnego z Gallią i Galicją ? A odpowiedz właśnie jest zawarta w nazwie Lecha i Galilei , czyli ; Galicja / Galechia

  4. Czy odczyt znaków na głazie został wykonany na podstawie zamieszczonego tutaj zdjęcia? Jeżeli tak to pogratulować beznadziejnej fotografii oraz pomysłowości w czytaniu.

    • Zdjęcie użyte do odczytania znaków było znacznie wyższej rozdzielczości i skontrastowane programem graficznym. Do cms-a stron internetowych stosuje się moduły w efekcie znacznie zmniejszające rozdzielczość – oryginał miał ponad 4,5 MB, natomiast na stronie www wyszedł 40,5 KB – różnica jest ogromna. Do czytania praca umysłu jest z reguły niezbędna 🙂

      • Mam nadzieję, że inskrypcją zajmą się zawodowi specjaliści, bowiem znalezisko zostało im już zgłoszone. Chyba jestem naiwny, ale może nie uznają tego głazu za słup nadleśnictwa z czasów austro-węgierskich 🙂

      • Przepraszam za uwagę, ale również wpadłem na pomysł obróbki fotografii programem graficznym (BAMBOO – ciężki program do tabletów graficznych) i jedyne co mi się udało, to odtworzenie zarysu linii znaków z obrazu 41532 bajtów jako 973(lub 4)0 i pod spodem Z oraz na prawo zarys trzech trójkątów. Program wyodrębnił też struktury przypominające zachlapanie gęstą farbą fragmentów głazu. Chciałem po prostu wiedzieć. Nie udało się. W związku z powyższym przyjmuję, że RUDAWEB mają lepsze narzędzia. Pozdrawiam

          • RUDAWEB, być może odkrycie jest doniosłe, ale byłbym wstrzemięźliwy w tym zakresie. Tyle już było historii ze znakami pisma Słowian, a żadne z odkryć jakoś nie przebiło się do obiegu jako niezaprzeczalne odkrycie. Piszę to z żalem, bo jest wiele ku temu przesłanek. Już nawet ni piszę o znakach vinczańskich, ale tych, które są na ziemiach polskich. Być może głaz ten zawiera znaki runiczne. Podobny, znajduje się w lesie koło Cyganówki w powiecie garwolińskim. Znajdują się na nim tajemnicze znaki runiczne. Nikt ich nie bada. W okolicy wsi Lewików na południowym Mazowszu są zachowane ślady kręgu kamiennego z wielkimi siedmioma głazami i czymś co przypomina jakieś znaki. We wsi Podebłocie na wschód od Warszawy znaleziono trzy gliniane tabliczki z najstarszym na ziemiach polskich pismem z czasów przedchrzęscijańskich. Jedno z przypuszczeń wskazuje na runy stosowane przez Awarów. Nikt tego nie bada. Skorupy zalegają gdzieś w magazynach uniwersyteckich. Tak to wygląda

          • A jaki macie problem aby wrzucić lepsze zdjęcie na jakąś stronę do udostępniania zdjęć aby każdy mógł sobie ściągnąć.

          • Nie jesteśmy właścicielami praw do oryginalnego pliku. Jeśli sam Czytelnik to zrobi lub zgodzi się na umieszczenie zdjęcia w Sieci, to można będzie to zrobić.

        • Na zdjęciu jest też jaszczurka. Nadmieniam, że nie stosowałem żadnego programu graficznego żeby to zobaczyć. Wystarczyło powiększyć obraz.

  5. Niestety ale to z pewnością błędna interpretacja tego napisu, jak i większość które opierają się na błędnym alfabecie opracowanym przez Kossakowskiego. Autor takich rewelacji jak „Radżawolit” zamiast Radegast (gdy się posłużymy znanym z innych źródeł alfabetem wendrun) z uporem stosuje swój błędny układ run choć od ponad 400 lat znany jest alfabet runiczny Wendów opracowany przez Arnkiela i podawany potem przez Kluvera czy Westphala.
    Aby odczytać napis trzeba mieć dostęp do oryginału. Generalnie jeśli głaz stoi w lesie w pozycji poziomej, to nie znaczy że taka pozycja była pierwotna, jeśli leży to po pierwsze można odczytywać go do góry nogami. Poza tym można go czytać z obu stron, czyli z prawa do lewa lub odwrotnie. Widać też że z lewej strony jest prawdopodobnie odłamany kawałek i wyraz może być niepełny. Te dwa znaki przypominające 24 są w innej linii i nie przypominają run. Mogą być dodane w innym okresie. np. jako oznaczenie głazu granicznego obszaru leśnego.
    Pierwsza runa z lewej to z pewnością nie jest „O”. Pionowa kreska w tym symbolu jest dość wyraźna.
    Odczytywanie tego napisu na podstawie zdjęcia jest bez sensu, bo nie widać wytartych nóżek np. R bez nóżki może być czytane jako D *gdy czytamy znak do góry nogami).

    • Jedno jest pewne, że ten głaz najpierw powinien być przeanalizowany od strony geologicznej, by ustalić, które znaki zostały wykonane niewątpliwie ręką człowieka. Z lewej strony istotnie jest ubytek, ale nie sposób czytać coś czego nie ma i dlatego nie rozwodziłem się nad niewiadomym. Niewątpliwie można próbować podłożyć inne systemy do odczytania tej inskrypcji, ale przypadkiem runy Kossakowskiego okazały się pomocne. Niewątpliwie znaki ‚P’,’Ź’ i ‚Cz’ mają dokładne odpowiedniki w tabeli Kossakowskiego. Jeśli jest Pan znawcą systemu Arnkiela, to proszę o sensowną propozycję odczytu tym sposobem.

      • Poproszę o linka do Run Wedyjskich, jakiś tabel run opracowanych przez Arnkiela itd. Spotkałem się z powoływaniem na jegoż dzieła, ale bez konkretów, same ogólniki.

    • Na Slęży, a dokładniej w mieście Sobótka jest posąg popularnie zwany
      „grzybem”. Stoi on prawie na chodniku przy kościele Anny obok kilku romańskich lwów na trawniku. Ten posag moim zdaniem jest dolną częścią posągu kobiecego z wyraźnymi, zaznaczonymi fałdami tkaniny, góra została utrącana w czasie niszczenia przedchrześcijańskiej, słowiańskiej cywilizacji. Na podstawie tego posągu wykuta jest w kamieniu inskrypcja zapisana pismem pochodnym od pisma klinowego. Gdy zobaczymy niemieckie opracowania to tam na rysunkach, szkicach niemieckich pokazane sa jakby niekompletne runy nordyckie. Takich run tam nie ma, jak na tych niemieckich szkicach. Mam fotografie,na których widoczne sa „strzałki” i kreski, inne formy. Inskrypcja jest mocno przytarta, zniszczona. Ale kamień ma to do siebie, że w szczególnych okolicznościach, na przykład przy zroszeniu wodą, rosą, potrafi ukazać to co jest już tylko śladem. A ja właśnie trafiłem w kwietniu na taki poranek. Zapewne jest tam zapisana nazwa bóstwa, które ten posąg miał symbolizować. Sadzę, że mogłoby to być bóstwo kobiece, płodności i miłości. Inskrypcja znajduje się na podstawie tego posągu od strony trawnika, nie od ulicy, chodnika. Mam sporządzoną swoją wersję odtworzenia napisu, ale muszę tam wrócić raz jeszcze i zweryfikować, potwierdzić, to co stworzyłem. Ten „grzyb” ma na boku wykutą, znacznie późniejszą runę gebo albo znak graniczny w postaci przypominającej runę gebo, taki przekręcony o 45 stopni krzyż. Ze znanych materiałów dotyczących tego rodzaju pisma mozna wnioskować, ze posag ten został wykonany co najmniej 1400 lat pne., później, czyli w młodszych czasach, pismo w takiej formie zanikło i zostało przekształcone w inne rodzaje zapisów. A tak na marginesie, jakież to charakterystyczne dla watykańskiej narracji historycznej, że posąg kobiecej boginki nazywany jest „grzybem” a posąg męskiej postaci z rybą oznaczoną krzyżem solarnym (era ryb), nazywany jest „panna z rybą” i nawet jest fałszywa legenda. Na szczycie Ślęzy zamiast celtyckiego niedźwiedzia powinny stanąć właśnie te dwa posągi, posąg kobiecy z Sobótki, bo tam pewnie został strącony ze Świętej Góry i znalazł sie przypadkowo, oraz posąg mężczyzny z rybą, prawdopodobnie symbolizujący Swarożyca, syna Swaroga, ogłaszającego nastanie Ery Ryb. Po tym też można go datować.

  6. Gdyby szczegółowe położenie tego grodziska, czy jak tam zwać ten obiekt, czy kompleks, wpisać w jeden fajny nasz Polski darmowy program internetowy pod obco brzmiącą nazwą: geocontext, może dałoby sie łatwym sposobem wykreślic profil terenowy tego miejsca ze zdjęcia google, co wiele by mogło wyjaśnić i ułatwić interpretację (mam nadzieję, że nie złodziejom, tylko w dobrej sprawie, choćby dla uzupełnienia tego artykułu). Bo nie dosyć, że rzeczywiście miejsce okrągłe, to jeszcze w środku jakby obniżenie terenu na bijące źródło (może pod starym debem?), a to już wypisz wymaluj uroczysko na pradawne uroczyste uroczystości naszych przodkow. Wyobraźnia mnie ponoisła, a gdyby zweryfikować, to wtedy twarde fakty by mówiły zamiast imaginacji i myślenia życzeniowego w takim wypadku.

  7. Na jaki okres mniej więcej datowane jest znalezisko – bo wstępnie jest hipoteza że to kultura Przeworska, wczesna czy późniejsza. Ja znów znalazłem na blogu o faraonach ciekawą mapkę, która potwierdza wydarzenia o zejściu ludów z północy i opanowanie Egiptu, Asyrii. Stąd w Tebach na fundamentach runy, podobne do tych z kamienia. Plemiona te znały już wytop żelaza, co dawało ogromną przewagę na polu bitwy, KUĆ, SKUĆ.
    Zastanawiające jest jedno Panowie – przejrzałem wiele opracowań archeologicznych i wszystkie jak jeden mąż opierają się na fałszywych założeniach i i jak na dłoni widać rękę moderatora.
    Nie wiem co Wy sądzicie RudaWeb?
    NIe ma ciągłości przejscia z jednego centrum kulturowego do drugiego ( co było normalne w Lechii, zasada wyboru centralnej władzy w zależności od sytuacji geopolitycznej), nie ma powiązań, całego spektrum i halo z ludami zamieszkującymi tereny Północy – gdzieniegdzie nadmienia się mityczne słowa „Poganie” i łaczy się ludy Germańskie z NIemcami ( co jest totalną abstrakcją, idiotyzmem, nie wspomnę o wstecznym zaniku inteligencji, gdzie Teutoni i próbą kreacji Celtów jako Niemców. U Pana Czesława bardzo dobrze to jest napisane – logicznie. Konflikty Rodowe były rzeczą naturalną, walką o przewodnictwo „synów” i czasami trzeba było deus ex machina w postaci Lechickich zaciągów aby poGODzić zwaśnionych -i na tej bazie Kossina zaczyna swoje bajdurzenie – dokładnie ten sam zabieg ( dziel i rządź mamy nie gdzie indziej jak we wszystkich pustynnych bredniach).
    Motyw podałem – stworzenie mitycznego narodu nadludzi, pośród Prawa Oyca, Tynu Ładu, to prawo działało na ogromnym obszarze, dało ogromną przewagę cywilizacyjną w postaci postaw, uduchowienia, przyswojenia wartości metafizycznych zupełnie inne niż ów pustynne twory .
    Taki jest wynik analizy zachowań społecznych – Polak z Polakiem jak kot z psem – jest ich dwoje ale trzy zdania – to nie efekt zacofania ale relatywizmu kulturowego!!!!! O co chodzi.
    Wykład Łopatologicznych:
    Niemcy – 1871r Bismarck jednoczy Landy. Zniemczanie szerokiej warstwy społecznej dzięki dokonaniom największych zdrajców Nimroda – kościół Rzymu!!!
    Eine Fuller, Eine Rise, Eine Volk, – 99,9% ogłupiałego zlepu państwowego – wyznaje świetość przywódcy
    W Polsce – jak kto chce, pewnie 1/5 pluła by na przywódcę, następni olali by przywódce, trzeci przeciwstawiliby się przywódcy, czwarci pomagała by przywódcy, a piąci czekali by na rozwój wydarzeń.
    Jaką rzeczywistość byście wybrali – nieomylności władzy, czy kulturowej rozwagi, rezonu osobistego co do wartości tego co reprezentuje się.
    Z resztą co szukać daleko RudaWeb – wystarczy spojrzeć na komentarze.
    To jest ta wartość dodana – i tego boją się eurokołchoźnicy, to już nie będzie wojenka tylko z katotalibanem, ale z całą machiną propagandową yewropy, bo to że to już trup polityczny, to już fakt, ale zrobią wszystko aby byt niemiec ocalić – stąd wszyscy Słowianie powiini mocno naciskać i kształtować postawy w Niemczech, obudzić Gryfa, Niedźwiedzia ( Borusa), Wilka, i dać do zrozumiania, że tożsamość plemienna po za waśniami nieuniknionymi ma wartość dodaną – pobudza, wprawia w ruch, a nie tworzy mamałygi, różnorodnosć owszem ale w swej kulturze. Taka była Lechia, interweniowała wtedy kiedy było zagrożenie, a tak to wolnoć Tomku w swoim domku.
    Logiczne było, że nikt tutaj nie musiał się bić o ziemie jak na południu. ziemi w brud, tylko rąk mało zawsze, stąd wysoki przyrost naturalny na tych ziemiach.

  8. Historia nauczana ze szkolnych podręczników jest zakłamana dzięki katolickim bzdurom propagowanym przez historyków, a jak by było tego mało to Ci historycy cały czas wałkują tą Niemiecką niedorzeczną narracje, że prymitywni Słowianie pojawili się na ziemiach Polski z mitycznych bagien Prypeci, oraz Ci prymitywni Słowianie byli niepiśmienni. Nie rozumiem jak w dzisiejszych czasach można propagować w szkołach nadal te brednie podręcznikowe ?, chyba to jest celowe działanie aby Polaków pozbyć własnej tożsamości, i narzucić im „obcą ” kulturę zachodnią.

  9. //Pan Sławek, nasz Czytelnik, który ją odkrył, prosi o zachowanie dyskrecji //
    Czy należy rozumieć ,że o tym „przełomowym odkryciu ” dowiedzieli się dopiero dzisiaj jedynie czytelnicy bloga „rudaweb”?
    Skoro zaistniały obawy przed agresją wandali oraz ignorancją ludzi nauki , to pojawia się pytanie
    co dalej z tym głazem zrobić ?Czy dowiemy się w jakich okolicznościach Pan Sławek zdołał te runy dostrzec , t zn , dlaczego dopiero teraz , czy wcześniej nikt tam nie łaził , tym bardziej ,że ma to być rzekomo region „bogaty w legendy” ( zaginione miasto )?

    • Dowiedzieli się też czytelnicy Białczyńskiego, kilku grup na FB – zaraza sieje się 🙂
      Mogę tylko ujawnić, że nasz czytelnik latami penetrował te obszary zanim potknął się o ów głaz…

      • W takim razie jak długo te runy i cały kamień pozostaną do dyspozycji wyłącznie amatorów ?
        Czyli kiedy Pan Sławek zamierza ujawnić pozycję kamienia przedstawicielom nauki ? Bo jeśli nie zamierza , to ten głaz może się stać takim jakby kolejnym „złotym pociągiem ” 🙂

        • Zdjęcia złotego pociągu nie ma, w odróżnieniu od głazu. Na jakich warunkach Pan Sławek zechce udostępnić kamień naukowcom? Nie wiem – zapytam się, jeśli On sam w komentarzu nie napisze co sądzi na ten temat.

          • Przepraszam Was, „tojtoj” działa mi na nerwy, przychodzi, smrodu narobi, wody nie spuści i rąk nie umyje – naprawdę „łacińska” kulturka.

        • Panie Smyxx idź Pan do katakumb UJ to nie będzie sie Pan potykał o artefakty przedchrześcijańskie, ale może jeden Panu na głowę spadnie i dozna Pan olśnienia. Skoro Pan taki wierny pustynny wyznawca to może i watykańskie lochy się otworzą przed Panem.
          Nie kompromituj się Pan bo to już nie o groteskę zahacza, ale o totalny „tojtojizm umysłu”.

          • @aria
            Zamiast wypisywać dyrdymały niech Pan lepiej powoła komitet ochrony kamienia (kok) 🙂 🙂
            bo ośrodki akademickie z Jezuitami przy finansowym wsparciu Deutsche Bank AG z pewnością ustalają plan przejęcia głazu 🙂
            T zw „świat nauki ” w żadnym wypadku nie może dopuścić do spopularyzowania tego odkrycia ,tym bardziej ,że panu Sławkowi
            „zagraża” sława na miarę Schliemanna , a na to „ludzie nauki ” nie mogą sobie pozwolić

          • Panie Smyxx jeśli komuś blisko do zrzeszeń oazalnych to chyba tylko Panu, niech Pan takiego „frasobliwego naukowca ” nie udaje – przyjmij Pan Wiarę, że takich cacek jest znacznie więcej.
            Prosze się nie bać – że to fałszerstwo – to nie to co ciemna tyrrada pustynna z wymyślonymi bałwanami.

          • Panowie tu podjazdy czynicie, a nasz Czytelnik zgłosił znalezisko do najbliższego muzeum państwowego 🙂

          • Skoro symbol zbliżony do liczby „4” wg tabeli Kossakowskiego odpowiada polskiemu „cz” ,to jakoś nie ujął Pan tego w tym swoim tłumaczeniu , pominął Pan także symbol przypominający literę „z” , t zn wg Pana jest to symbol wg tabeli odpowiadający”j”, a co w tej tabeli raczej bliższe jest „g” , również symbol , wg Pana odpowiadający „p” bardziej przypomina „b” , czyli tylko „ź” jest tu wg tej tabeli pewne . W tej sytuacji te trzy górne symbole mogą zostać odczytane jako „obź” , z prawej na lewo brzmi to trochę lepiej czyli „źbo”, i tu się pojawia obszar dla Pana Guślarza bo on jak nikt inny z komentujących na tym blogu ma najszerszą wiedzę z zakresu bóstw opiekuńczych i ich pozycji „astralnej ” bo najczęściej jednak tego typu napisy są imionami bogów . Wg mnie warto też zauważyć ,że symbol zbliżony do liczby „4” w alfabecie gockim odpowiada nie literze a liczbie 90 , czyli niewykluczone ,że te dwa dolne symbole mogą być liczbami

      • juz poinformowal lokalne wladze muzealne /z okresleniem bedziemy obserwowac wydarzenia,nie w obserwacji lecz we wlasnosci sprawy leza a tak jak monety znalezione przez….zielniki…i inne przedmioty zakupywane i przetapiane albo na budowy sciolow…-na stronie Bialczynski

  10. Dzisiaj w TVP Historia pojawił się program z cyklu „Spór o historię”, pt „Skąd się wzięła Polska”. Dyskusję wiedli profesorowie Władysław Duczko, Przemysław Urbańczyk, Roman Michałowski oraz prowadzący. Z programu wynika słuszność teorii prypeckich bagien. Padły takie zdania: ” Nie można znaleźć Słowian w epoce żelaza i dopiero w VI wieku oni się pojawili”, „Ludy, którymi rządził Mieszko to była zbieranina”, „Słowianie nie pochodzą znad Wisły, tylko gdzieś z terenów Ukrainy”, „Opuszczenie ziem polskich przez Germanów doprowadziło tutaj do zapaści kulturowej i trwało to aż do VIII wieku”, „Słowianie nie pozostawili żadnych tekstów pisanych”, „W Polsce coś gwałtownie w sensie organizacji nastąpiło w połowie X wieku”, „Dagome to jest jakoś zniekształcone imię Mieszko”, „Chrobry: dzikus, nie dzikus ale sprytny”. Po obejrzeniu tego programu w polskiej telewizji jestem w szoku. Wnioski z tego programu: teoria prypecka jest wiecznie żywa, Słowianie to prymitywy i tylko szkoda, że za wczasu nie znaleźli się pod panowaniem państwa frankijskiego. To jest skandal

    • Na całe szczęście poziom realizacji TVP Historia jest i merytorycznie, i warsztatowo tak niski, że mało kto to ogląda. Natomiast nasz mainstream historyczny to ideolodzy, a nie naukowcy – niestety utrzymywani z naszych podatków. Smutne, napawa myślą o kształceniu alternatywnym – jakby zabory i okupacja trwały w najlepsze. Dobrze, że jest Internet i ambona z katedrą utraciły wyłączność na przekaz informacji.

      • Szkoda gadać. Gdzieś napisałem, że widzenie dziejów Słowian się zmienia i teoria bagien prypeckich poszła zasłużenie na śmietnik. Nie myślałem w jak wielkim jestem błędzie. Okazuje się, że dogmaty Kossiny i Godłowskiego są jak najbardziej żywe i świetnie się mają. Są nawet intensywnie propagowane przez „polską” telewizję. Dzieje Słowian podlegają zabiegom deprecjonującym przez określanie ich jako wtórnych, przesiąkniętych prymitywizmem i chronologicznym opóźnieniem. Kossinowszczyzna jest propagowana przez polską telewizję TVP Historia. Taki jest masowy przekaz. Szokujące. Pozdrawiam

        • Niestety, odkrywanie prawdziwych dziejów polskich nie jest w interesie ani byłych rządzących, ani obecnych. Jedni przykleili się ideologicznie do neoliberałów, drudzy do Watykanu – wspólnie uważają, że ciemny lud nie wart jest rzetelnej informacji. Róbmy swoje…

    • Czystej krwi idioci z pod flagi krętactwa, smrodu i chałtury. Obcowanie z takimi intelektualistami jest sprzeczne z naturą. Niestety jest, to warsztat wyrosły na katechizmie i zniszczonej polskiej myśli naukowej podczas II wojny, i po wojnie. Internet jest najlepsza szczepionką (która działa), a takie indywidua z forum historyków, ałtetenituk i innej maści komentatorów, którzy sprzyjają opcji Słowian obdartych z szat, brudnych i głupich. Trzeba skutecznie łapać na propagowaniu ideologi sprzecznej z przekazem jaki został zawarty w patriotycznych księgach „odwróconego” kleru czyli Kadłubka i Długosza. Ich specyfika pomaga na przebicie się z tej kurtyny jaka została spuszczona na polski naród podczas pierwszych zaborów, a skutki widzimy jeszcze dziś. Taka myśl prezentowana przez wyżej wymienionych panów w TVP historia w Prusach Cesarskich zasłużyłaby na spory urząd i ciepłą posadkę(chichot historii).

    • Trudno mi sobie wyobrażać jakie na nich wywarło wrażenie niemieckie info, że 3200 lat temu nad Dołężą, jedna ze stron tam walczących lokuje się wśród dzisiejszych XXI wiecznych Słowian.
      Będzie jak zawsze, czyli odkłamywaniem historii Polaków będą zajmować się cudzoziemcy, zaś polskojęzyczni naukowcy bronić fałszywej historii do upadłego.

      Nawet nie zdają sobie sprawy, że oni sami doskonale wpisują się w to co przypisują Polakom, że zawsze są opóźnieni, zawsze archaiczni, zawsze prymitywni.

    • Podzielam oburzenie. Najzabawniejszy w tej plejadzie naukowych gwiazd jest prof. Przemyslaw Urbanczyk. Od kogo on juz nie wywodzil Mieszka I ..
      Klasyczne towarzystwo wzajemnej adoracji.Nie ogladam tego po rozczarowaniu pierwszymi edycjami kilka lat temu.

      • Prof. to profan i się zgadza.,,Siła argumentów dziewiętnastowiecznej nauki ,,germańskiej”jest nie do obalenia”-i to ich trzyma.Przecież na jej podstawach maja prawo nie myśleć zachowując tytuły.Bezsensem byłoby uznać,ze się nie ma wiedzy mimo lat studiowania.😉😊😊I kto by chciał ich do tv.Towarzystwo wzajemnej adoracji.!?😁😁😁Róbmy SWOJE.😜

    • Promotorem tego programu jest niejaki Stanisław Królak. Nie wiem co to za persona, ale jako rzecze Zaratustra po dziełach ich poznacie

    • Oparłem się na ustaleniach Winicjusza Kossakowskiego w zakresie znaków – „Polskie runy przemówiły”, praca jest w Sieci, m.in. u Pana Białczyńskiego. Sam byłem sceptyczny na początku, ale zgadza się.

      • Czy jakiś znany naukowiec potwierdził wyniki badań Winicjusza Kossakowskiego? Być może on się myli w swoich domysłach?

        • Nauka (zwłaszcza niemiecka) podchodzi do ustaleń Kossakowskiego z rezerwą. Tylko poprzez weryfikację na zachowanych inskrypcjach z terenów wenedyjskich można wyrobić sobie zdanie o jego ustaleniach – ja zaczynam się przekonywać. Proszę zauważyć, że napis na małopolskim kamieniu daje się odczytać przy pomocy „run Kossakowskiego”, a nie innymi alfabetami.
          Zresztą nawet ustalenia w zakresie pisma winczańskiego, dokonane przez profesjonalistę z tytułem profesorskim, są podważane…

        • Wszyscy „znani naukowcy” nic nie potwierdza bo już wszystko wiedza. Zostało im tylko trwanie w samozachwycie na szarym końcu świata naukowego. Co potwierdzają miejsca naszych uczelni w rankingach światowych.
          Taki np. prof. Urbanczyk wspomniany przez Autora już ma z głowy jakieś tam nowe teorie. Po co mu to? Dociągnie sobie do emerytury jako autorytet dla smyxxow różnych
          (Przeprasza za brak polskich znaków gdzieniegdzie)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *