Anomalie Wandy i żenująca cisza

Już niemal rok czekamy na publikację badań georadarowych kopca Wandy w Krakowie. Po szumnej nawale medialnej nie pozostał nawet pył. Tajemnicza zasłona od stuleci okrywa nieodmiennie kopce lechickich władców. Po opowieści Miorsza i Kadłubka, legenda o Kraku i jego córce jest coraz bardziej udziwniana. A kiedy już ktoś zabiera się do przyjrzenia się zabytkom szkiełkiem i okiem nauki, to wkrótce zapada zagadkowa cisza. Brak nawet ploteczek o „złotym pociągu”.

Między 1 a 4 stycznia tego roku radia, telewizje, gazety i strony www przerzucały się sensacją o kolejnych badaniach georadarowych kopca w krakowskiej Mogile. Kurhan miał upamiętniać pierwszą zapisaną w polskich kronikach królową Polaków, a raczej Lechitów. Przypomnijmy co już pisaliśmy o najstarszym, najmniej udziwnionym obrazie Wandy w naszym dziejopisarstwie. Według kroniki Miorsza, Langar król Agryanów na polecenie Aleksandra Wielkiego w 336 r. p.n.e. napada na królestwo Wandy, a nie jakiś Aleman Rytygier. Tak miał opisać kronikarz te wydarzenia: „Owuż niejaki Langar król, gdy z polecenia Macedonów wtargnął łupieżąc w jej granice, i chciał mocarstwa tego jakoby opróżniony tron zdobyć, został zwyciężon jakąś niesłychaną władzą wprzód niż orężem: bowiem wszystko wojsko jego skoro królowę zbliska postrzega, zostaje nagle rażone niby promieniami słońca, i jakby widokiem bóstwa rozbrojone z pola się bitwy wskok cofa. Woła, że nie walki lecz świętokradztwa unika, nie lęka się człowieka; lecz czci w człowieku nadludzki majestat. Natenczas król ów, nie wiadomo czy miłością, czy gniewem, czy też obojga uniesiony zawołał: Niech więc Wanda nad ziemią, morzem i żywiołami panuje! Niech bogom nieśmiertelnym za lud swój składa objaty; ja zaś moi panowie za was wszystkich niosę piekłu uroczystą hostyę: abyście tak jak i najdalsi potomkowie wasi pod panowaniem niewiasty posiwieli!”.

Kronika Miorsza prawdopodobnie powstała w latach 1025-1036. Jeszcze w XIX wieku istniał egzemplarz tego dzieła, z którego korzystał August Bielowski, pozostawiając jej fragmenty dla potomnych w swoim „Wstępie krytycznym…”. Byłby to więc najstarszy (bez problematycznej kroniki Prokosza) polski zapis opowieści o Wandzie. Następnie został przekształcony najpierw przez Kadłubka, a potem innych. Późniejsi kronikarze – podobnie, jak niektórzy współcześni historycy – próbowali w swoim mniemaniu „zracjonalizować” opowieść Miorsza i dopasować do współczesnych im realiów – stąd choćby ów wódz Alemanów.

NA STAROŻYTNYCH WARSTWACH

Wandzie, podobnie jak wcześniej (prawdopodobnie w 340 r. p.n.e.) Krakowi, poddani po śmierci usypali wielki kopiec. Tak opisał wznoszenie kurhanu ojca królowej Jan Długosz: „mogiłę […] jego, by była trwalsza i wieczna, i żeby potomni o niej nie zapomnieli, dwaj synowie Kraka, zgodnie ze specjalnym pouczeniem za życia ojca, do takiej wznieśli wysokości, sztucznie i przemyślnie nadsypując, by sam szczyt góry, na którym go złożono, panował nad wszystkimi dokoła wzniesieniami”. Podczas prac archeologicznych w latach trzydziestych minionego wieku odkryto konstrukcję tej budowli. Została oparta na wysokim słupie, do którego umocowano promieniście ułożone, wyplecione z wikliny przegrody, wzmocnione dodatkowymi mniejszymi palami. Przestrzeń między nimi wypełniono warstwami mocno ubitej ziemi i kamieni. Taka konstrukcja – efekt długotrwałej i zorganizowanej pracy – zapewniła jej stabilność. Co bardzo ważne – ówczesne prace archeologiczne doprowadziły do stwierdzenia, że budowla została wzniesiona na warstwie kultury łużyckiej, której kres przyjmuje się na ok. 400 r. p.n.e.. Natomiast w relacji z kolejnych badań z lat 70. ubiegłego wieku można znaleźć wyraźne stwierdzenie, że wewnątrz kopca odkryto przedmioty z okresu kultury przeworskiej (rozpoczyna się po IV w. p.n.e.), a w jego pobliżu z wcześniejszych kultur łużyckiej i pomorskiej. Zarówno badania z lat 30., jak i 70. korespondują więc wyraźnie z przekazami naszych kronikarzy, określającymi lata życia Kraka na IV w. p.n.e.. Te dane wskazują na pochodzenie kopców Kraka i Wandy z drugiej połowy IV w. p.n.e..

Co prawda w literaturze o kopcu Kraka przewija się zagadkowa koncepcja „sprzączki awarskiej”. Rzekomo znaleziono ją w kurhanie i dlatego przyjęto, że mogiła powstała w VI-VIII w. n.e.. Jednak w sprawozdaniu z pierwszych wykopalisk nie ma mowy o tym znalezisku. Ponadto nic nie wiadomo o precyzyjnym datowaniu tego miedzianego zabytku. O tak późnym czasie życia Kraka opowiada kompilacja, nazwana kroniką Prokosza – Krak I miał panować w latach 694-728 n.e..

TECHNOLOGICZNE OSWAJANIE TAJEMNICY

Nic dziwnego, że tak wielkie budowle – w milionowej aglomeracji dawnej stolicy Polski, przy skąpym opracowaniu i rażących rozbieżnościach w datowaniu – stały się w końcu celem zastosowania nowoczesnych technologii badawczych. 1 stycznia 2017 r. portal rmf24.pl doniósł: „Kurhan przebadały trzy niezależne ekipy: naukowcy z Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH, firma Georadar z Wrocławia i GPR24 z Warszawy. Ta ostatnia zastosowała dwie metody – elektrooporową i georadarową z antenami o największym zasięgu. ‚Widzimy miejsca, które są anomalią dla georadaru. Trzeba to wszystko poobrabiać i wtedy będzie można spróbować coś powiedzieć. Na razie trudno wyrokować, czy jest Wanda, czy jej nie ma. Głębokość, która została zbadana to okolice 16. metra od szczytu kopca. Istnieje hipoteza, że być może tam jest komora grobowa. Będziemy to wszystko wiedzieli po wynikach’ – mówi Jacek Adamiec z firmy GPR24”. Następnie portal zapowiedział: „Z wyników ekip specjalistów powstanie teraz jedno duże opracowanie. Sprawozdanie z prac poznamy być może jeszcze pod koniec stycznia”. Trzeba twórcy tego artykułu przyznać, że wykazał się „rewolucyjną czujnością”, bowiem nie podał o styczeń jakiego roku chodzi. Właśnie szybkimi krokami zbliżamy się do stycznia 2018 r., czyli do rocznicy zakończenia badań. Pomińmy już, że niekoniecznie ewentualna komora grobowa musi być w nasypie. Mogła znaleźć się pod nim, albo w ogóle jej nie było, bo zamiast ciała królowej w grobowcu na jego szczycie ustawiono urnę z prochami Wandy. Zgodnie z wiedzą o małopolskich kurhanach, spopielone ciało władczyni mogło zostać także ukryte w jamie w jednej z warstw mogiły.

ŻENUJĄCA CISZA ANOMALII

Skoro jednak stwierdzono „anomalie”, to najwyższa pora, by próbować wyjaśnić czego one dotyczą. Mogą to być wewnętrzne konstrukcje nośne grobowca – na wzór stwierdzonych w kopcu Kraka – bez żadnego grobu. Może to też być bogato wyposażona komora ze szczątkami królowej, przypominająca scytyjskie. A może tylko jama popielnicowa z kilkoma zabytkami ceramicznymi i drobnymi ozdobami w stylu łużyckim lub przeworskim. Możliwe również, że mamy do czynienia z budowlą składającą się na system sakralny zorientowany astronomicznie, ale bez pochówku.

Może jednak georadarowe odkrycia okazały się na tyle obiecujące, że zlecający badania postanowili o nich milczeć, by nie kusić samozwańczych łowców skarbów. Za to cały sztab najwybitniejszych specjalistów w dyskrecji przygotowuje się teraz do odkrycia jednej z wielkich tajemnic naszych dziejów – tak, by nic nie uszkodzić i jak najwięcej uchronić dla przyszłych pokoleń PoLachów. Tak, wiem – marzenia piękna rzecz, ale lepsza od żenującej ciszy…

FOT: freeimages.com

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 32

  1. jak ostatnio badali poważnie to ZGINĄŁ JEDEN Archeolog, jest tu napisane jaki?? bo nie mam ochoty czytać całego

    • Z tego co pamiętam, to dr Józef Żurowski, który przed wojną częściowo rozkopał kopiec Kraka. Stwierdził, że kurhan został nadsypany na warstwie kultury łużyckiej i nie znalazł żadnej „sprzączki awarskiej”. Prace wykopaliskowe na kopcu prowadzono w latach 1934-1937. Plan badań przygotowany przez Żurowskiego zakładał, że mogiła zostanie przekopana w całości. Niestety, zmarł nagle po błahej operacji 21 stycznia 1936 r.. Po jego śmierci, zamysł ten uległ zmianie – badania prowadzono już tylko w centralnej części nasypu wykopem o kształcie leja. Okoliczności jego śmierci są rzeczywiście zagadkowe – w notce po jego zgonie napisano: „Wiedziano, że z powodu wyczerpania nerwowego i osłabienia serca udał się w grudniu na kurację do szpitala Ubezpieczalni Społecznej, ale przebieg choroby nie budził zaniepokojenia i lekarze uznali stan zdrowia za tak dalece pomyślny, że w dniu 23 stycznia miał opuścić szpital, tymczasem w przeddzień zwolnienia ze szpitala, (…) śp. Józef Żurowski niespodziewanie zakończył życie – w związku ze skrzepem, który utworzył się po niewinnej – zdawałoby się – operacji, jakiej się Zmarły poddał w szpitalu. Zmarł w sile wieku, w 44 roku życia”.

  2. Szanowni Państwo. Wydaje mi się, że jesteście zbyt niecierpliwi . 17 lipca 2017 roku minęło trzy lata od strącenia nad Donbasem malezyjskiego Boeinga (lot MH17) i do tej pory holenderscy „eksperci” nie są w stanie opublikować raportu kto i jak to zrobił. Po prostu jeśli fakty okazują się niewygodne (dla kogoś) to tym gorzej dla faktów. Dopatrywał bym się tu podobnej sytuacji. Widocznie znalezisk , czy raczej obserwacji, nie da się choćby w naciągany sposób wytłumaczyć w zgodzie z obecnymi dogmatami historycznymi. Dlatego są skrzętnie przemilczane w nadziei, że wszyscy wkrótce o nich zapomną . Dlatego wielkie dzięki Autorowi za przypomnienie tematu.

  3. Wisła to połączone Wije się, proszę zobaczyć jak płynie pomiędzy Oświęcimiem a Krakowem i Śle się czyli rozściela przy częstych wylewach. Dlatego pewnie Pan na Wiślech. W aramejskim i hebrajskim Pan to Lech. Zauważyłam również, że Holendrzy, Gruzini i Żydzi wymawiają H bardzo twardo. Nam to sprawia dużą trudność. A jak przy nazwach rzek to Nur to dzisiejszy Bug. Możliwe, że oznacza łokieć albo łuk Są mapy, że były jeziora, które umożliwiały połączenie z Dnieprem.

    • Izo jest bardzo dużo nazw miejscowości, rzek, jezior, gór – które wywodzi się od prastarych słów określających: pierwiastek męski, pierwiastek żeński.
      Zauważcie, że Nasi Przodkowie tworzą, słowa w oparciu o Przyrodę, dźwiękonaśladownictwo i na tej samej podstawie Pan Winicjusz odczytuje runy, to nie jest kwestia sztucznego jezyka programowania a języka etnicznego.
      Ba oBaB, BaBel, – gdzie już człon Bel – jest wijący – otacza Ba – spójrz Iza na wizerunek egipskiej żarówki, która miała prawo działać co zresztą naukowcy odtworzyli, Żarnik – to element który pod wpływem przepływu prądu elektrycznego emituje światło. LuCKSfera. A-PoLLin – światło świata – Lucyfer.
      Nie wierzę w przypadki, ale ukrywanie prawdy w celu dożywotnich interesów kastyjek – tak.
      To nie jest przypadek, że piramidy są zbudowane z wapienia, a Wawel leży na skałach wapiennych, do tej pory z komory Gereona lub Garuda – Uroka emanuje potezna siła – Czakram Wawelski, ( w jednym z opisów Tesli, Nikola zastanawiał się nad istnieniem energii która jest lotna, bije ona Ziemi do Nieba, i z Nieba do Ziemi – nazywa ją Wolną Energią). Zauważcie, gdyby miał czas, to przegrzebałbym wszystkie mity na temat Uroka, sparowałbym to z wiedzą Tesli, i na tej podstawie odbudował maszynę znaczenia świątyń światła, Nicy i Worów, skupiającą i przekształcającą Wolną Energię, w prąd elektryczny. Gdyż Wolna Energia oznacza, jedno Pokój na Świecie.
      Wyobraźcie sobie teraz, że takowe Vimany mogły wykorzystywać ową energię.
      To jest wielki bul naukowców i wielkiej finansyery.
      ŚŁońce to wirująca kula wodoru – czyli gazu wytwarzające odczuwalną siłę – pole magnetyczne, które generuje prąd elektryczny – odnieście to teraz do tego co napisałem wczęśniej, – waytwarzanie gazu wodoru, skupianie go w komorach pod ziemią, wprawianie skał w wibracje, mogło wytwarzać prąd elektryczny wskutek oddziaływania pola magnetycznego wodoru.
      Nie robiono tego nad ziemią, lecz podziemią, gdzie dostęp tlenu mógł
      być ograniczony, a i czynnik zapalny otwarty ogień też był wykluczony.
      Z jamy smoka mogła od czasu do czasu iść flara ognia wskutek samozapłonu wodoru po zakończeniu przepływu wody przez podziemne korytarze.
      To nie było perpetum mobile, dlatego poszukiwano miedzi, cynku, i produkowano kwasy. Z reszta zauważcie, że do wyprawiania skór też się używa kwasów, więc to nie była jakaś nowosć dla naszych Przodków.

    • Wis-tula/W-is-Tla może też być od Atla, Tląca – rzeka ognia, ale też przyszło mi coś takiego na myśl, w końcu Wisła jest ‚matką polskich rzek’ a więc Ma-Tulą – Ma-Tula/Wis-Tula. A może wije się i tuli – Wijśtuli… W końcu wody płodowe o-tulają płód a Wistula to ‚wody płodowe Matki Ziemi’, czyli Gaji, ziemi Tytanów.

    • „Atla – Wisła – nazwa jednej z edyckich rzek, córka olbrzymów, rdzeń jak w zAtli, zAtlą, (od Atra-Atla ogień), w mitach greckich Styks, Peryfligion, ognista rzeka podziemi, państwa zmarłych, Istla (iz tla), w iz tla, zrost wis’tla, wisła, wis’tula, weich’sele. Wygląda to tutaj na niekonsekwencję, ale chodzi tu o mieszanie się dwóch nazw etymologicznie związanych z pierwotną nazwą ognia tli, (za)tlili (Vistilia), tleli, zetlały, tlą, czyli nazw rzeki Atli i ziemi Toli (tloli-tleli), są one pochodne od tej samej nazwy, więc wzajemnie się wzmacniają jako rdzenie pozostające w swoistym rezonansie etymologicznym, więc może być wywodzona od rzeki atli nazwa ziemi toli i odwrotnie, choć pierwotnie obie nazwy są od słowa określającego proces płonięcia.” http://svasti.org/cd/Izwor/apo_plik/Atla.htm

      • Wątlotyda – zobacz wszyscy kojarzą to z ruchem, ogniem, z wodą, żeński i męski.
        Źródła – to Aria – Hari – to śpiew, szum, – masz też ptakowężyce jako syrene.
        Oreł – Oracz, Bielny – Wielki – kapłanka Wędy- Wątly – czyli ognia i wody.
        AR ka Im i znów ów kształt, podobny do rondeli i innych obiektów neolitycznych.
        Hadrian cezar rzymski stosuje wiedzę astralną przy budowie panteonu związane z okresem równonocnych przesileń, to jest punkt odniesienia do tego, że Nasi Przodkowie mieli ogromną wiedzę, tylko została rozmyta. Część z nich trafiła do Rzymu

  4. że tak zażartuję, Długo czekacie? A co nałożenie „sprzączki awarskiej” na odczyty georadarowe to trochę trwa a do tego nikt nie chciał tej sprzączki „oddać”.

  5. Witam i Sława wpadło mi coś do głowy odnoście Wisły -Vistvla czy jak Niemcy próbowali przekręcić na Vistula .Vistvla to(vl) zapewno próba uzyskania głoski Ł a według mnie entymologia słowa Wisła jest taka sama jak Visław,Wisław,Wiesław
    czyli ten co wie o sławie lub (wede-wiedzę sławi ) tak samo rzeka Wisła to ta gdzie znajduje się te sławna wiedza (weda) Wenda Wanda ?

    • Nie sądzisz, że to są dwa rdzenie:
      Wi+Sła

      Wi -wić się, wijąca się, wiotką/więtką jak wi-tka, wiotką/więtką jak wi-rzba (wierzba)
      Sła – jak Iść, np. po-sła, przy-sła, do-sła (doszła, dojść, czyli ‚iść’)

      Chyba nie jest zaskoczeniem, że najdłuższą rzekę nazwali jako „wijącą się i długo płynąca”.

      Wisła=Viscla

      Zacytuję z wygody:
      Pierwsza wzmianka spisana po łacinie pochodzi z 7-5 r. p.n.e. i znajduje się na wystawionej w Porticus Vipsania mapie Marka Agrypy oraz w Historii naturalnej Pliniusza Starszego, który nazwał rzekę Viscla. Od V wieku Vistla (Divisio orbis terrarum).
      …..
      W wiekach od II do IV występuje nazwa Viscla (Gaius Iulius Solinus, Pliniusz Starszy, Klaudiusz Ptolemeusz).
      …..
      Wisła u rzymskich historyków uchodziła do Morza Swebów (łac. Mare Suebicum, Tacyt I wiek)

      Koniec cytatu.
      O fałszywej niemieckiej podmiance Suev na Sueb, by nie przypominało Suov-ian, było tutaj u RudaWeb.

      • Sława Robert – tylko taki ciąg liczbowy – źródła – Wisła – znajduje się blisko BieLska Białej. – Wie Leszka Wielka.
        Dodaj e i wyciag i na Y WYes- WYeX.
        W Yeszy – W jasności – czyli z Bieli , Wielkiej.
        Białe Wstęgi , to rzeki, ale też kosmiczna rzeka życia.
        Na tym polega jezyk etniczny – on wiąże wszystko w spójnosć logiczną.

      • Jest też Robercie słowo – Wiosła, samo wiosło, nie da rady płynąć pod nurt rzeki, natomiast Wiosła oznacza siłę, możliwości.
        O to dalsza kombinatoryka:
        Bia, Bie, Bio – Wia, Wie, Wio-Wyo – łodzie przerobiono na rydwany i mamy Heta Wiś ta Wio.
        Jeśli mamy więcej siłe, więc musi być para, bo to już dodane, a z dodania uzyskujemy pomnożenie.
        Widzimy żeński zaczyn chodź A to Bel, Ba to Wa, lecz początek jest końcem, patrzcie na alfabet dopełnienie O-A, B,G,D, V, H, Y, K, L,M,N \.
        Co widzisz w tym obwieszczeniu, w O BIECADLE Robercie?!!!
        Czyż pewna historia nie została spisana z najstarszej arii tynu Ładów = ludów Północy?!
        Zauważcie, RudaWeb pewną formę wariacji matematycznych na bazie podstawowego zbioru elementów naturalnych wymawianych i zawiązywanych czy to piśmie z Vinca – Vena, czy starsze od nich pisma na północ od Ałtaju. Stosowana tą samą metodologie tworzenia zarysów znaczeń tych samych czynności, przedmiotów – moim zdaniem – bardzo wiele tego znajdujemy ow historii Lechii, rodów Wolnych i niezindoktrynowanych, potrafiących myśleć, i nader czcić swe korzenie.

  6. Panie Web, proszę wybaczyć ale odnośnie Pana wpisów odnośnie tzw. kroniki Miorsza muszę przyjąć postawę Kato Starszego wobec Kartaginy, czyli:
    1) Nie istnieje XI-wieczna kronika Miorsza. W rzeczywistości jest to wzorowana na XIII-wiecznej kronice Kadłubka XIV-wieczna Kronika Dzierzwy (J. Banaszkiewicz „Kronika Dzierzwy – XIV-wieczne Kompendium Historii Ojczystej”. Wrocław 1979 r.)
    2) Nie istniał żaden tajemniczy, znany tylko Bielowskiemu i nie zachowany do naszych czasów egzemplarz tego dzieła. We „Wstępie krytycznym….” Bielowski sumiennie opisał wszystkie rękopisy, zawierające kronikę Dzierzwy, nawet kodeks Szamotulskiego, który w jego czasach był uważany za zaginiony. Gdyby istniał jeszcze inny egzemplarz, to z pewnością by go opisał choćby skrótowo. Skoro tego nie uczynił to znaczy, że takowy nie był mu znany. Również w MPH t. II gdzie opublikował tekst kroniki w oparciu o dostępne rękopisy nie wspomina o żadnym tekście, który nie byłby znany w czasach późniejszych.
    3) Tzw. Kronika Prokosza jest XVIII lub nawet XIX-wiecznym falsyfikatem.
    W pełni się natomiast z Panem zgadzam, że brak publikacji wyników badań po blisko roku od ich zakończenia jest żenujący.

    • Proszę Pana, z uporem powtarzam, że była kronika Miorsza, a Pan Profesor Banaszkiewicz mnie nie przekonuje – to On przeinaczył ustalenia Bielowskiego – zresztą w Jego stylu błyskotliwie 🙂 Według mnie Prokosz to częściowo falsyfikat, a częściowo kompilacja – tu niemal zgadzamy się. Ja jednak uważam, że to dzieło Dyamentowskiego lub płk. Morawskiego zawiera niektóre treści, które znajdują potwierdzenie. Generalnie, Prokosz to wątpliwe źródło i bezkrytyczne zawierzanie mu ociera się o skłonności fantasy. Czego konsekwentnie nie mogę powiedzieć o Miorszu.

      • XI-wieczny Miorsz żył tylko w wyobraźni A. Bielowskiego, a współcześnie to marzenie reaktywuje Pan Web. We WKryt. Bielowski dokładnie opisał z czego korzystał i nie było tam żadnego egzemplarza, który miałby być znany tylko jemu. Zamiast wrzucać bez sensu linki proszę czytać ze zrozumieniem.

      • @RE1
        //Miorsz żył wXI wieku // po czym , podajesz linka , w którym już na wstępie pojawia się zdanie // Kroniki lechickie- czy istniały i kogo dotyczyły? Kiedy upadła Lechia? Jakie dokumenty istniały? Oto domniemania XIX-wiecznych historyków.//……czy pojęcie „domniemania ” nie sprawia ,że nie może być jednoznacznych odpowiedzi na te w/w pytania ? Poza tym , uznawany za jednego z najbardziej solidnych historyków , Gerard Labuda , opracowanie A.Bielowskiego „Wstęp krytyczny ……” przyjmuje jako pozbawione elementarnych cech „warsztatu historycznego” opowieści niezwykłe czyli wg niego to chyba nawet nie domniemania ale jakieś zupełnie indywidualne przemyślenia , może nawet w ramach t zw „krzepienia serc”

  7. Ja jestem zdania , że jeśli cos tam jest to nie w kopcu a pod jego podstawą.Czy nasi przodkowie ryzykowali by zawaleniem się takiego kopca z powodu jakiś komór wewnątrz niego? Raczej nie , więc najpierw wykopano komorę ,następnie komorę przykryto ziemią po czym zaczęto dopiero usypywać kopiec. Jakieś pozostałości drewna w kopcu to raczej jakieś rusztowanie pomagające wznieść kopiec . Przecież na kopiec działają siły natury, mnóstwo opadów, mróz itp.

    • Taka konstrukcja, o której Pan pisze, znana jest z kurhanów scytyjskich (np. Złoty k. Kercza i Melitopolski – oba z IV w. p.n.e.!). Jeżeli tak byłoby w przypadku kopców krakowskich, to mielibyśmy jeszcze jedną przesłankę za datowaniem ich na wieki p.n.e., a nie n.e.. Poza tym doszedłby jeszcze jeden poważny element w układance Scytia/Lechia. Jednak na razie możemy pogdybać. Co nie znaczy, że mamy milczeć.

      • A nawet pisząc to nie myślałem o Scytach choć widać że w genach u mnie musi płynąc podobna krew skoro mam takie samo myślenie na ten temat co Scytowie. Bo naprawdę niech ktoś sobie zrobi na działce kopiec z komora w środku i zobaczy ile wiosen wytrzyma zanim pod wpływem warunków atmosferycznych nie zapadnie się część kopca do komory.Nie ma bata żeby woda nie przenikała przez ziemię , a mróz i lód nie wypełniał szczelin po wodzie. Komora zbudowana z użyciem drzewa nie oparłaby się tyle lat. No ale chyba Nasi znawcy powinni brać to pod uwagę. Powinni rów wykopać wzdłuż jednego z podnóża kopca i użyć georadarów w poziomie wtedy by było wiadomo czy coś jest pod kopcem.A takie dłubanie a górze kopca do niczego nie doprowadzi.

      • Sława RudaWeb – ja tylko chcę wspomnieć o jednym szczególe które odnajdziemy w owym opisie:
        „bowiem wszystko wojsko jego skoro królowę zbliska postrzega, zostaje nagle rażone niby promieniami słońca, i jakby widokiem bóstwa rozbrojone z pola się bitwy wskok cofa.”
        Juz kiedyś przypuszczałem, że Perun to bóstwo, które opanowano dawno temu na naszych ziemiach, elektryczność – to owa tajemnica ukrywana – zgadnijcie gdzie.
        Mechanizm potęznego generatora prądy zmiennego jest znany od dawna. Jest dziełem owej Viedy, którą zaniesiono aż do Egiptu.

        • https://lukaszkulak92.wordpress.com/2014/04/28/elektrycznosc-w-starozytnosci/
          ” Były to pozostałości po niegdyś istniejącym mieście Partów ( Królestwo Partów leżało na obszarze starożytnego Iranu i istniało na przełomie lat 238 p.n.e. do 226 n.e. ). Wkrótce na wymienionym terenie rozpoczęły się prace naukowo-badawcze pod kierownictwem archeologa- Wilhelma Königa. Wśród licznie znalezionych artefaktów znajdowało się naczynie ( wyglądem przypomina ono dzban ) zawierającym wewnątrz miedziany pręt pokryty korozją. Dodatkowo artefakt ten wypełniony był zaschłą cieczą- sfermentowanym sokiem z winogron.”

          • kwas chlorowodorowy plus cynk, przepływająca woda która wpływa pod wzgórze Wawel, systemem kanałów dociera do komory SMOKA, tam wskutek zmian ciśnienia hydrostatycznego powstają wibracje, które oddziaływują na wyższą komorę królewską, do której z dwóch stron wlewano płynny cynk z drugiej kwas. Z komory musiały wystawać pręty, pokazane to jest na scytyjskim naszyjniku, oraz na kraterze z napisami.
            mamy epokę brązu!!! czyli miedż i złoto – jedne z najlepszych przewodników prądu elektrycznego.
            Odpwoiedni system podziemnych komór mógł dochodzić do każdego ze wzgórz = solanka bardzo dobrze przewodzi prad, tam na szczytach zamontowane owe iskrowniki, zbliżenie izolowanego miecza z tarczą mogło powodować wyładowanie prądu elektrycznego, i skierowanie go na przedpole.

          • „Wśród licznie znalezionych artefaktów znajdowało się naczynie ( wyglądem przypomina ono dzban ) zawierającym wewnątrz miedziany pręt pokryty korozją. Dodatkowo artefakt ten wypełniony był zaschłą cieczą- sfermentowanym sokiem z winogron.””

            Miedziany pręt dodaje się alby pozbyć się siarkowodoru z wina, piwa, gdyż drożdże z jakiś przyczyn go wytworzą.
            Siarkowodór = zapach zgiłych jaj

            Wspólcześnie wiadomo, że należy się go w specjalny sposób pozbyć, bo inaczej podtrujemy się jonami miedzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *