Bałtowie we wspólnocie lechickiej

Na grodzie, który od tysiącleci strzegł rubieży lechickich, krzyżactwo zbudowało w XIII w. n.e. swój zamek. Dopiero w XXI w. polscy archeolodzy odkryli ślady cywilizacji, które pochodziły sprzed wielu wieków przed naszą erą. To jednak nie koniec świadectw wielotysiącletniej łączności ziem na wschód od dolnej Wisły z kolebką lechicką. Bowiem tylko w ciągu 10. dni ujawnione zostały ważne wyniki prac polskich archeologów z obszarów między Toruniem a Olsztynem. To tereny sąsiedztwa z Estami Tacyta, dziś kojarzonymi z Bałtami, którzy z kolei przyznają się do Gotów.

Archeolodzy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu znaleźli we wsi Zamek Bierzgłowski pozostałości grodu kultury łużyckiej. Odkrycia dokonali podczas badań zamku krzyżackiego w tej miejscowości. Podobne odkrycie zanotowali w 2009 r. w Grudziądzu. Wówczas zespołem badaczy kierował prof. Marcin Wiewióra, który teraz stwierdził, że pod Zamkiem Bierzgłowskim już wcześniej typowano istnienie zabytków starszych kultur przykrytych przez średniowieczną twierdzę. Prace archeologiczno-architektoniczne w tym miejscu, pod kierunkiem Krzysztofa Cackowskiego, zakończyły się pod koniec października br.. „Według skąpych i niejednoznacznych przekazów historycznych, zamek murowany powstał na ‚gruzach’ wcześniejszych warowni: drewniano-ziemnej – wzniesionej przez Krzyżaków w latach 30-tych XIII wieku, którą z kolei ci wznieśli na starszym, zdobytym przez nich grodzie, należącym do pruskiego rycerza Pipina” – stwierdził Wiewióra. Jednak w toku najnowszych prac okazało się, że pod grodem Pipina znajdował się wał, który okazał się częścią obwarowania grodu łużyckiego. Ciekawe, że górna część wału łużyckiej osady została zniszczona dopiero podczas budowy zamku murowanego w XIII w., a więc mogła wypełniać swoją funkcję obronną zarówno w czasach Prusów, jak i pierwszych Krzyżaków na Ziemi Chełmińskiej. Imponująca jawi się przy tym trwałość ziemnych umocnień Łużyczan, których cywilizacja kwitła w Europie Środkowej między 1 300 a 500 lat p.n.e.. Z tym, że pozostałości tej kultury mogły przetrwać nad Dolną Wisłą o co najmniej wiek dłużej, bo nie były narażone na ekspedycję scytyjską z ok. 500 r. p.n.e..

To odkrycie toruńskich naukowców wprost potwierdza ustalenia wybitnego archeologa z Poznania – prof. Józefa Kostrzewskiego. W swojej pracy z 1970 r. „Pradzieje Śląska” zauważył, że wykazana przez niego ciągłość słowiańska w naszym kraju opiera się na występowaniu: „[…] kolejno po sobie następujących kultur w Polsce, poczynając od kultury łużyckiej poprzez kulturę wschodniopomorską, grobów kloszowych, kulturę wenedzką i prapolską, a ciągłość tę można wykazać zarówno w dziedzinie ceramiki i wyrobów metalowych, jak w zakresie gospodarki, budownictwa i obrządku pogrzebowego. Mimo kolejnych zmian kultur, które następowały jedna po drugiej podobnie jak zmiany stylów w budownictwie historycznym w obrębie tej samej ludności Polski, mamy we wszystkich wypadkach do czynienia zasadniczo z potomkami tej samej ludności zasiedziałej na naszej ziemi od III okresu epoki brązu. Bardzo charakterystyczny jest fakt skupiania się wszystkich kultur poczynając od kultury łużyckiej aż do wczesnośredniowiecznej kultury prapolskiej – mimo pewnych wahań ich zasięgu – w dorzeczu Odry i Wisły”. Nowe ustalenia wskazują jednak na ciągłość jeszcze starszą, bo zaczynającą się przed właściwą kulturą łużycką. W 2003 r. Maciej Kaczmarek w pracy „Ze studiów nad początkami kultury łużyckiej w Zachodniej Wielkopolsce” stwierdza, analizując starożytną ceramikę: „Ze wspomnianych wyżej sposobów chropowacenia powierzchni przede wszystkim zdobnictwo ‚tekstylne’ i ‚pseudotekstylne’ uznaje się niemal wyłącznie za atrybut kultury przedłużyckiej, co w świetle ostatnich badań nie wydaje się być już tak pewne. Ornament ów, nie spotykany w inwentarzach innych kultur mogiłowych, występuje także na naczyniach zupełnie obcych kulturze przedłużyckiej, przypisywanych m.in. kulturze unietyckiej, trzcinieckiej (!), a nawet łużyckiej. Jego geneza sięga nawet wczesnego okresu epoki brązu”. Czyli mamy wskazówkę wzorców zdobnictwa, kontynuowanego też przez Łużyczan, począwszy aż od pierwszej kultury brązu w środkowej i północnej Europie, czyli od ok. 2200 p.n.e.. Jednak ta kultura (unietycka) pochodzi z kręgu naddunajskiego, którego stały wpływ na ziemie polskie jest wcześniejszy jeszcze o ponad 3 tys. lat. W zasadzie najważniejszym wyróżnikiem cywilizacji łużyckiej jest powszechne przyjęcie obrządku ciałopalenia, lecz kremacja występowała z większym lub mniejszym natężeniem we wszystkich lechickich kulturach na ziemiach polskich, począwszy od wstęgowej rytej (od ok. 5 600 p.ne.).

O ile możemy z dużą dozą pewności stwierdzić, że starożytny gród łużycki w Zamku Bierzgłowskim mógł powstać i być utrzymywanym zbiorowym wysiłkiem wiecowej społeczności Lechitów, to średniowieczna warownia pruska kojarzona jest na podstawie źródeł wprost z wojem Pipinem. To postać wyjątkowa w dziejach zgładzonego narodu. W 1231 r., w odpowiedzi na wyczyny Krzyżaków sprowadzonych przez Konrada Mazowieckiego, Pipin opanował część Ziemi Chełmińskiej z grodami w Rogowie i Starogrodzie. Ponieważ miał popełniać „zbrodnie na chrześcijanach”, to Krzyżacy przystąpili do kontrofensywy. Zdobyli jego gród, a jego samego mieli przywiązać do końskiego ogona i powlec do Torunia, gdzie go stracili. Wkrótce niemiecki zakon – na podstawie sfałszowanego dokumentu księcia mazowieckiego, który rzekomo nadawał im Ziemię Chełmińską w wieczyste posiadanie – otrzymał w 1234 r. bullę papieską, uznającą pełnię ich władzy w tym rejonie. Dzięki wyłudzonemu papieskiemu błogosławieństwu, niemieckie krzyżactwo uzyskało poparcie całego świata katolickiego, w tym niestety także władców i rycerstwa polskiego. Jak dziś wiemy, nie jedyne to teutońskie fałszerstwo świadectw historycznych po to, by uzasadnić parcie na Wschód.

LECHICKA WARMIA PRZEDŁUŻYCKA

Unikatowe zabytki z II tysiąclecia p.n.e. – w tym broń oraz ozdoby ze złota i brązu – odkryli archeolodzy na dwóch nieznanych wcześniej cmentarzyskach k. Dobrego Miasta. Według naukowców, to jedyne pochówki z tego okresu, odnalezione dotąd na wschód od Dolnej Wisły. Specjaliści od razu stwierdzili, że pochodzące z XVII w. p.n.e. groby zawierają same dalekie importy. Ich zdaniem, złota ozdoba w kształcie liścia wierzby pochodzi z Kotliny Karpackiej. Wykonany ze stopu miedzi sztylet – z dorzecza dolnego Dniepru. Natomiast szpile, bransolety i siekiery z brązu wykonano w warsztatach metalurgicznych na terenie dzisiejszych Czech lub Austrii i Niemiec. Jakby nie słyszeli na studiach o największym ok. 1 700 r. p.n.e. ośrodku metalurgicznym Europy na północ od Alp i Dunaju – w Bruszczewie wielkopolscy kowale wyrabiali broń i ozdoby: sztylety, toporki, naramienniki, naszyjniki, szpile czy bransolety. Wykopaliska w Bruszczewie rozpoczęły się już w latach 60. XX wieku. Wymieniane przez polskich naukowców Czechy, Austria i Niemcy nie miały tak dużych centrów produkcyjnych w tamtych czasach. Niemieccy badacze usilnie poszukiwali podobnego ośrodka u siebie, ale nie znaleźli i… przyłączyli się do międzynarodowego zespołu pracującego w Bruszczewie.

Dobre Miasto to w języku Prusów – Guddamistan. Jedno z przebadanych tam cmentarzysk składało się z grobów ciałopalnych, na drugim odkryto pochówki szkieletowe. Naukowcy podejrzewają, że oba warmińskie cmentarzyska należały do elit ówczesnych społeczności, które zajmowały się pośrednictwem w wymianie handlowej na jednej z odnóg tzw. szlaku bursztynowego, biegnącej wzdłuż rzeki Łyny. Może jednak nie chodziło o elity handlowe, tylko o elity władców, którzy kontrolowali nie tylko szlak bursztynowy, ale i większy obszar warmińskiej dzielnicy lechickiego państwa? Warto zastanowić się w tym miejscu nad pierwszą nazwą Dobrego Miasta, która jest przetłumaczeniem niemieckiego Guttstadt. Guddija to po prusku Rosja, natomiast guds to pogardliwe określenie Rosjanina lub Polaka. Ta druga postać występuje tylko w mianowniku liczby pojedynczej, zaś w pozostałych formach odmiany przyjmuje postać gudd – ze zdwojonym d. Tak więc Guddamistan to miasto Rosjan lub Polaków. Najpewniej chodzi o najbliższych Słowian, znanych bałtyckim Prusom. W Średniowieczu, kiedy spisano ginący język Prusów, mowy Polaków i Rusinów różniły się znacznie mniej niż obecnie – były w zasadzie gwarami jednego języka. Wiemy więc już, że warmińskie Dobre Miasto było miastem Słowian osiadłych wśród Bałtów. Skoro od kultury ceramiki wstęgowej rytej, która doszła co najmniej na Kujawy, mamy ciągłość słowiańskiej cywilizacji Lęhów/Lechitów nad Wisłą, to również mieszkańcy SłowianMiasta (GuddaMistan) pochodzili w XVII w. p.n.e. z tego kręgu kulturowego. Stamtąd więc – bezpośrednio Wielkopolska a może Kujawy – przynieśli swoją wiedzę o metalurgii. Dotyczy to zwłaszcza obróbki brązu, ale umiejętność wytwarzania wyrobów z miedzi i złota jest jeszcze dawniejsza, bo zrodzona w bałkańskiej kolebce Słowiańszczyzny.

LECHICKIE POCZĄTKI PAŃSTWA GOTÓW

Ciekawym przyczynkiem do ujawnienia pochodzenia ludzi pochowanych na warmińskich cmentarzyskach jest birytualność grobów (i szkieletowe, i ciałopalne). Podobnie jak w kulturach Polski przedłużyckiej. Takie występowanie obok siebie pochówków w dwóch rytuałach, w czasach od ok. początków naszej ery, może też być ważne dla rozwiązania zagadki pochodzenia Gotów. Naprzeciw tej hipotezy wychodzi praca litewskiej autorki Jūratė Statkutė de Rosales „Europos šaknys ir mes, lietuviai” („Korzenie Europy i my, Litwini”). Autorka twierdzi w swojej książce, że „bezczelni niemieccy historycy” sfałszowali historię. Przekonali świat, że Goci, którzy w końcu spustoszyli Rzym, są plemieniem germańskim. Tymczasem Statkutė de Rosales twierdzi, że Goci to Gudowie, czyli plemiona bałtyckie, które dopiero potem błędnie zaczęto nazywać Bałtami od regionu ich zamieszkania. Statkutė de Rosales utrzymuje, że swoje wnioski wyciągnęła ze źródeł historycznych, w tym kroniki Jordanesa i starszych dokumentów. Dowodzi, że Gotowie, czyli obecni Bałtowie, założyli pierwsze państwo w Europie. Datuje je na około 1400 lat p.n.e.. O tym, że Gotów należy kojarzyć przede wszystkim ze słowiańskim pochodzeniem, a ich germańskość to świadome przekłamanie, pisaliśmy w artykule „Goci – naród na królewskie zamówienie”. W okresie kiedy Guddowie, czyli Słowianie przybyli na ziemie Bałtów, mowy obu grup nie różniły się tak jak obecnie. Z perspektywy czasu można nawet stwierdzić, że współczesny litewski zachował źródłosłowy typowe dla tej wspólnej pramowy bałtosłowiańskiej, których nie ma już w obecnych językach słowiańskich.

Guddowie/Goci to więc spadkobiercy państwowości, do której powstania przyczyniliby się Słowianie, przybywający na ziemie bałtyjskie od XVII w. p.n.e.. Jednak gockie państwo Bałtów, to przede wszystkim pokłosie znacznie starszej cywilizacji lechickiej, obejmującej swoimi wpływami przez tysiąclecia wiele obszarów zamieszkałych teraz przez różne narody.

W artykule wykorzystano publikacje serwisu Nauka w Polsce.

NA ZDJĘCIU: mur krzyżackiej warowni w Zamku Bierzgłowskim, FOT: Skibaa1/wikimedia.org

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 21

  1. Ta kronika również potwierdza koronację Bolesława w 1000 roku. A w 1025 został Imperatorem ale katolicki okupant zakończył to skrytobójczym czynem. Podano zatrutą hostię. Tak to jest zadawać się z czarnymi. Zresztą ta polityka trwa do dziś, każdy widział co wyczyniają zdrajcy w PUE. Jakby ktoś dobrze poszukał w Bibliotece Kongresu USA tam możę być historia Wielkiej Lechii.

    • „A w 1025 został Imperatorem ale katolicki okupant zakończył to skrytobójczym czynem. Podano zatrutą hostię.”
      Czy mogłaby Pani podać źródło tych „rewelacji”?

    • Co najmniej Siemowit syn Piasta i pradziad Mieszka I był dwureligijny (oddawał cześć bogom starym i nowemu). Miał być ochrzczony w obrządku słowiańskim (cyrylo-metodiańskim). W jego czasach (prawdopodobnie 845-900 n.e.) stara i nowa wiara koegzystowały w państwie Polan. Chrześcijaństwo na polskich ziemiach ma starsze korzenie niż wątpliwy 966.

        • Teza jest wywiedziona z opisu postrzyżyn w kronice Galla Anonima. Ten rytuał słowiański został przyjęty przez kościoły wschodnie. Stąd kojarzenie obu gości uczty u Piasta z misjonarzami cyrylo-metodiańskimi. Ponadto z datacji z „Żywota Metodego” oraz odkrycia chrzcielnic przedromańskich i założeń na planie krzyża greckiego m.in. w Wielkopolsce – co najmniej tolerowanie nowej wiary można datować od 885 r. n.e.. Założenia metodiańskie odkryto w Krakowie, Wiślicy, Strzelnie, Płocku, Kruszwicy, Przemyślu, Poznaniu, w końcu na Ostrowie Lednickim. W Niemczy, w 2007 r. prof. Edmund Małachowicz zastosował georadar. Badania na cmentarzu ukazały ślady murów, tworzące wyraźny zarys planu kościoła, z którego najlepiej zachowała się ściana wschodnia z prezbiterium i ze śladami ołtarza. Prof. Małachowicz datuje tę świątynię na rok 890 i podkreśla, że plan budowli jest podobny do cerkwi cyrylo-metodiańskich na terenie Moraw.
          Jednym ze świadectw cyrylo-metodiańskich w Polsce jest kult Św. Andrzeja Świerada, pierwszego świętego pochodzenia polskiego, mnicha obrządku cyrylo-metodiańskiego. W Polsce przebywał w pustelni w Tropiu koło Nowego Sącza, w Oławie i w Strzelinie, prawdopodobnie również w Przerzeczynie, Ryczynie koło Oławy i w okolicach Sobótki. Został wypędzony razem z innymi mnichami słowiańskimi przez Bolesława Chrobrego w roku 1022.

          • // pierwszego świętego pochodzenia polskiego, mnicha obrządku cyrylo-metodiańskiego //
            Co innego podają dostępne w sieci źródła , t zn ten św Andrzej Świerad jest świętym kościoła katolickiego i miał nawet jakiś udział w ewangelizacji Węgier czyli ta informacja ,że sam Chrobry miałby stać za jego wypędzeniem i to z uwagi na prawosławie jest nie do przyjęcia bo był mnichem w rycie „zachodnim ” iroszkockim

          • W okresie działania Świerada (przed wielką schizmą wschodnią – 1054) trudno jednoznacznie oddzielić, na terenach byłego państwa wielkomorawskiego, który z mnichów był jakiego rytu. Natomiast istotnie kult świętości Świerada i Benedykta został ogłoszony w 1083 jako efekt decyzji papieża rzymskiego Grzegorza VII. Za to o rycie irlandzkim w przypadku obu świętych nie słyszałem.

          • Niewątpliwe ma Pan rację odnośnie istnienia obrządku słowiańskiego na Śląsku i w Małopolsce, z tym że działalność misyjna na tych terenach to raczej ostatnie dwudziestolecie IX wieku, nie wcześniej. Czy chrześcijaństwo tego obrządku dotarło do Wielkopolski? Pytanie pozostaje otwarte. Ciekawy artykuł na ten temat, z tezą na tak: https://www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Elpis/Elpis-r2002-t4-n6/Elpis-r2002-t4-n6-s219-252/Elpis-r2002-t4-n6-s219-252.pdf&ved=0ahUKEwip4cjLrcHXAhXHFZoKHVTiCI4QFggeMAE&usg=AOvVaw2ZP-aZPTdnPWL3c0rKN501

          • Ze względu na mizerię źródeł większość twierdzeń dotyczących życia św. Andrzeja Świerada to mniej lub bardziej prawdopodobne hipotezy. Czy przed wyruszeniem do Zoboru był mnichem obrządku cyrylo-metodiańskiego? Nie można potwierdzić, nie można zaprzeczyć. Czy przebywał we wszystkich wymienionych przez Pana miejscach? Tropie i Oława najprawdopodobniej tak, pozostałe – raczej nie. Czy został wypędzony w 1022 roku? Taką hipotezę przedstawił jeden z jego biografów J. T. Milik, ale moim zdaniem to czysta spekulacja. Z żywota świętego autorstwa bł. bp. Maura wynika, że jego przybycie do benedyktyńskiego klasztoru nastąpiło w okresie chrystianizacji Panonii, czyli w pierwszym okresie panowania Stefana węgierskiego. To wskazywałoby na lata przed rokiem dwudziestym XI wieku. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że rok przybycia świętego na Węgry jest określany dowolnie przez różne opracowania (np. 998, 1003, 1018, 1022). Klasztor św. Hipolita w Zoborze miał regułę mieszaną, gdzie krzyżowały się wpływy monastycyzmu zachodniego (benedyktyńskiego) i wschodniego (opartego o regułę abby Zosimasa).

          • Z grubsza zgadzam się (Web), że trudno ustalić stuprocentowo regułę zakonną Świerada, ale ostatecznie podważyć gruntu cyrylo-metodiańskiego nie sposób. Na marginesie, czemu rocznicy chrztu Polski nie obchodzić zgodnie z zapisem o „księciu Wiślan”, zamiast o Mieszku – w tamtych czasach to był jeden kościół chrześcijański?:)

      • Który Siemowit? Jeżeli Gallowy to trochę się pogubiłem 🤤 W tekście „O PIASTOWICZU, KTÓRY WALCZYŁ Z TRAJANEM” utrzymywał Pan że Siemowit=Decebal a „późniejsza wersja Galla Anonima to tylko przeniesienie oryginalnej historii w inny czas i miejsce”. Jeżeli nadal tak Pan uważa to skąd u Pana IX-wieczny Siemowit? 🤔

        • Widzi Pan, jak nieźle namieszali propagandziści religijni, by stworzyć nową historię :). Przy okazji wyszło, że Gall to jednak niezły PR-owiec :). Nie dość, że zapomniano o arianiźmie, to jeszcze wymazano bratni cyrylo-metodianizm – wszystko po to, by wyszło „na nasze”. I tak sami zdezawuowali własne źródła pisane – tylko po to, by ukryć prawdę. Osobiście wierzę w wersję najstarszą, a piastowy Siemowit z IX w. mógł nosić takie samo imię, jak jego poprzednik; normalna praktyka w imionach władców.

  2. Tak swoją drogą, to jeżeli coś około 3500 lat temu, Słowianie/Lechici/Ariowie i Bałtowie żyli ‚razem ale osobno’ tzn. utrzymywali bliskie związki i kontakty, ale równocześnie praktykowali różne tradycje, w szczególności pochówkowe, to dość oczywiste dlaczego wśród Ariów którzy opuścili Kujawy 5500 lat temu nie było żadnych ludzi z haplogrupy I, Jeszcze taki przykład cmentarzyska z Mazur z późniejszych czasów (VI wiek):

    http://mragowo.wm.pl/317063,Sensacja-w-Kosewie-Odnalezione-zabytki-beda-konserwowane.html#axzz4yOyzWO7E

  3. Bardzo ciekawe fakty. Pewnie pod każdym starym zamkiem, miastem i kościołem można znaleźć zabytki łużyckie i starsze. Najlepsze miejsca do budowania miast i warowni pozostawały te same mimo zmiany klimatu i poziomu wód, no może poza przesuwaniem się rzek, jak chociażby w przypadku Czerska.W dawnych czasach ręczne przygotowanie terenu pod zabudowę, pod gród, warownię, wieś czy miasto, ale też pod uprawy wymagało ogromnego trudu wielu ludzi, więc wiadomo że nikt nigdy nie porzucał doskonałego miejsca, tylko budowało się jedno na drugim. Tylko żeby to wszystko odkryć, to jak widać trzeba kopać naprawdę głęboko.

  4. Nestor pisal o przybyciu Lechitow zza Karpat. Czy dzisiejsza odleglosc miedzy jezykami baltyckimi a slowianskimi moze wiazac sie z nalozeniem lub zmieszaniem jezyka „Lechickiego” z jezykiem zastanej ludnosci mowiacej bardziej podobnie do Baltow?
    Czy raczej jest to spowodowane zmieszaniem sie Slowian z ludnoscia mowiaca jezykiem ugrofinskim na terenach Litwy, Lotwy, Prus itp?
    Czy widzicie inny powod?

    • Nie jestem lingwistą (Web) i dlatego trudno mi stwierdzić, jaka była kolejność wpływów poszczególnych języków na siebie. Ze zderzenia teorii Alinei’ego i kurhanowej może wynikać, że język „stepowych” północnych Prasłowian, którzy dotarli do Europy Środkowej na początku III tys. p.n.e. ze stepów nadczarnomorskich, był wcześniej kształtowany w kontakcie z uralo-ałtajskimi (a więc znacznie wcześniej od zetknięcia się z Ugrofinami nad Bałtykiem). Natomiast Lechici przybyli z północnych Bałkanów nad Wisłę w VI tys. p.n.e., przynosząc bardziej „pierwotny” prasłowiański (źródło – kultury starczewskie). To zróżnicowanie mogło wziąć się z podwójnej drogi Protosłowian (Praindoeuropejczyków) z Iranu do Europy – i przez Anatolię, i przez Kaukaz. Jest tu jednak wiele zagadek – np. spostrzeżenie Tacyta, że Estowie mówili językiem podobnym do Brytów. Mogli więc należeć do t.zw. grupy jafetyckiej, czyli przedindoeuropejskiej. Brytowie zamieszkiwali Wielką Brytanię przed Celtami. Jedno wydaje się prawdopodobne – języki z cechami bałtyjskimi miały towarzyszyć ekspansji kultury ceramiki sznurowej, w czym akurat zgadzają się i Alinei, i Gimbutas (jak wiadomo różniący się w wielu innych kwestiach). Pańskie pytania ciekawe, spróbujemy jeszcze do nich powrócić.

    • „t. Czy dzisiejsza odleglosc miedzy jezykami baltyckimi a slowianskimi moze wiazac sie z nalozeniem lub zmieszaniem jezyka „Lechickiego” z jezykiem zastanej ludnosci mowiacej bardziej podobnie do Baltow?”

      Występuje tutaj bardzo proste równanie, a mianowicie wyróżnikiem bałtyjskości, obok języka jest eNka w YDna i jak dotąd z kilkudziesięciu próbek z epoki brązu wykazano, że ono tam wówczas nie występowała.
      Czyli to podkład językowy był niebałtyjski (słowiański), bałtyjskim stał się w epoce żelaza wraz z napływem N.
      Dopiero wówczas zrozumiałym staje się to, że często sanskryt sytuuje się jako najbardziej podobny do litewskiego, chociaż Ariowie żadnego N ze sobą nie przynieśli do Indii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *