Ostatnia aktualizacja zamordowała moje dziecko!

To nie jest tekst „za” czy „przeciw” aborcji. Nie jest też „za” czy „przeciw” modlitwie jakiejkolwiek. To jest tekst o zastępowaniu pomocy dla prawdziwego człowieka modleniem się do pikseli w telefonie czyli o kolejnej formie zgłupienia ludzi. Przesadzam? „Ostatnia aktualizacja zamordowała moje dziecko! Wstyd i hańba!!!” – to jeden z komentarzy użytkowników na play.google.com gdzie można pobrać aplikację „Adoptuj życie”. Tak więc módlmy się za dzieci poczęte z pikseli – prawdziwe niech radzą sobie same w bidulu.

O aplikacji „Adoptuj życie” dowiedziałam się przypadkiem. Pomyślałam, że chodzi o wsparcie konkretnego dziecka-sieroty, albo konkretnej matki w ciąży, bądź takiej, która żyje z dzieckiem w nędzy i np. nie ma na leczenie – na wzór „Adopcji serca” dzieci z Konga. „Wujek google” sprawnie pomógł mi w znalezieniu szczegółów. Okazało się, że to pierwsza na świecie interaktywna aplikacja dla osób, które podjęły modlitwę „Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego” stworzona przez Fundację Małych Stópek. Tyle, że nie ma żadnego konkretnego poczętego dziecka, nie ma żadnej konkretnej matki, której się pomaga. Za to codziennie w telefonie pojawia się obrazek wirtualnego, abstrakcyjnego dziecka poczętego przez programistę z pikseli, z przypomnieniem o modlitwie oraz informacje o stanie rozwoju wirtualnego płodu.

Rozumiem, że ktoś ma potrzebę wierzenia w Boga i potrzebę modlitwy, jednak poczytajcie komentarze użytkowników tej aplikacji ze wspomnianej już strony, z której można apkę ściągnąć. Czy tylko ja po tej lekturze czuję się jak w przysłowiowym domu wariatów? Dla nas, mimo że nie jesteśmy wierzący, ta „apka” to taka sama profanacja, jak sprzedawanie pielgrzymom na straganach pod Jasną Górą okularów z „Jezuskami”.

Komentarze:
„Po prostu żenada. Miałem dziecko kilkanaście dni do porodu i apka po aktualizacji SKASOWAŁA MI DANE! Wyobrażacie sobie?! A ja NIE PAMIĘTAM dokładnego dnia rozpoczęcia duchowej adopcji! Jak można być takim ignorantem?! Zrobić taki bubel!!!”
„Byłem szczęśliwym ojcem w 16 tygodniu. Pewnego ranka budząc się chce pomodlić się za moje dziecko a jego nie ma!!! Dlaczego odeszło!?! Jesteście okropni 🙁 ”
„Aplikacja sama w sobie świetna natomiast byłam na 11 tygodniu i wszystko straciłam. Czułam pewnego rodzaju więź z tym dzieckiem. Straciłam cenny czas który już nie powróci jest mi bardzo przykro. Mam nadzieje, że ktoś poradzi coś na te niefortunne aktualizacje.”
Trochę słabo, że resetuje po aktualizacji, cieszę się, że dało się przywrócić, ale trochę się czuję, jakby to nie było to samo dziecko 🙁 + czy tu widać płeć dziecka? jestem w 17 tygodniu i dalej nic 🙁 „
„Pomysł apki – rewelacja, bardzo pomocna i potrzebna. Reset jest nie do pomyślenia, kojarzy się z poronieniem lub aborcją w wykonaniu twórców-opiekunów. Mimo, że to tylko pomoc, jednak więź powstaje i to silna; i nagle pustka.”
„Aplikacja super, dopóki momentu aktualizacji. Muszę „żyć” z dzieckiem od początku, od małego groszku… miałam dużo ponad 100 dni.”
„Moje dziecko było już tak duże i wszystko straciłam. Przyzwyczaiłam się do tej codziennej modlitwy i tego dobrego uczynku. Przywrócić mi proszę moje dziecko!
„Czy jeśli usunę aplikację to to będzie jak aborcja?” Odpowiedź admina: „Nie będzie”.
Zaktualizowałam właśnie aplikacje, moje dziecko żyło już 27 tygodni i po zaktualizowaniu jest znowu pierwszy tydzień. Uśmierciliście mi dziecko.

Hmm… Aplikację ściągnęło już ponad 100 tys. osób, które codziennie pilnują swojego telefonu i np. chcą „rodzić” po terminie, bo zapomnieli się pomodlić:
Komentarz:
„Aplikacja świetna brakuje tylko kalendarza dzięki któremu można było się dowiedzieć o ile trzeba przedłużyć wirtualną adopcje gdy danego dnia zapomnisz się pomodlić.”

Mam taką propozycję: mniej wirtualu, więcej realu. Jeśli każda z tych osób codziennie przeznaczy złotówkę na realną pomoc, to przez miesiąc uda się uzbierać 3 mln zł, a po dziewięciu miesiącach 100 000 „wirtualnych ciąż” będzie to 27 mln zł. Ile realnych, narodzonych dzieci cierpiących i błagających o pieniądze na leczenie można by uratować? Ile dzieci nie drżałoby codziennie, że sąd odbierze je rodzicom, bo nie mają „właściwych” warunków do życia, bo w domu nie ma łazienki? Nie żartuję. Na biznes.onet.pl czytamy: „Jedna czwarta mieszkań lub domów bez łazienki, co dziesiąte bez bieżącej wody i 35% bez centralnego ogrzewania – tak wygląda statystyka wyposażenia nieruchomości mieszkalnych w podstawowe instalacje sanitarne na wsi. W miastach sytuacja wygląda lepiej, ale nawet w niektórych dzielnicach warszawskich, 20% nieruchomości mieszkaniowych nie ma łazienki, a 10% bieżącej wody.” Artykuł pochodzi z 2012 roku, ale wystarczy obejrzeć program „Nasz nowy dom” albo wiadomości, by zobaczyć, że nadal jest to palącym problemem, mimo XXI wieku i że za taką „winę” odbiera się dzieci.

Tak, wiem. Nie każdego stać na wyjęcie z domowego budżetu nawet 30 zł, więc może by tak raz na rok zaprosić dzieci z domu dziecka bez okazji, albo na święta? O świątecznej hipokryzji pisaliśmy m.in. tutaj. Może zająć się – choćby raz na jakiś czas – ciężko chorymi dziećmi np. z rozszczepieniem kręgosłupa, żeby „szczęśliwa” matka narodzonego dziecka, która musi opiekować się nim 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu przez moment zwyczajnie odpoczęła? No tak już jest, że nie wszystkie dzieci to uśmiechnięte i zadowolone z życia bobasy jak na obrazku w „apce”.

Jeśli troska o życie poczętych ogranicza się do pobrania aplikacji na telefon, która ma przypominać np. o rozważaniu tajemnic różańca, to dla mnie jest to zwykła obłuda. Kto chce i czuje taką potrzebę – oczywiście niech się modli, ale dodatkowo, oprócz realnej pomocy, która tak wielu przyszłym matkom w ciąży jest bardzo potrzebna, również, a może przede wszystkim, po narodzinach…
Komentarze:
„Aplikacja świetna ale po aktualizacji dziecko się zresetowało. Irytujące. Ale do wszystkich którzy piszą że „stracili dziecko” – przecież ono nie żyło w aplikacji tylko gdzieś w realnym świecie. Nadal możecie się za nie modlić aż do narodzin.”
Dziś jest mój najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Narodziło się dziecko w aplikacji Adoptuj Życie. Od jutra adoptuje kolejne dziecko. Mam nadzieję że komuś pomogłam tą modlitwą. Pozdrawiam 🙂 „
Dzięki tej aplikacji i modlitwie można uratować setki dzieci. Więc z całego serca dziękuję!”

Cóż, setki dzieci to można uratować konkretnym działaniem: odstąpieniem wolnego pokoju ciężarnej wyrzuconej z domu czy nakarmieniem jej i dziecka po narodzinach. Modlitwa to za mało, żeby przeżyć.

I już zupełnie na marginesie: nie można „adoptować” pikselowej dziewczynki, bo takowa nie istnieje. Do wyboru jest „duch” chłopczyka albo… chłopczyka.
Komentarze:
„28 dnia chyba okazuje się że będzie to chłopczyk dlaczego nie da się żeby była dziewczynka?”
„Nie ma tu dziewczynek i nie widać porodu”.

NA ZDJĘCIU: okulary ze straganu pod Jasną Górą, FOT: rudaweb.pl

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *