Nowy podręcznik dziejów ojczystych

Na bezcennym – dla odrodzenia słowiańskiej świadomości Polaków – blogu Czesława Białczyńskiego ukazał się wpis Adama Smolińskiego, nawołujący do stworzenia podręcznika dla młodych, z aktualną wiedzą o prawdziwych dziejach ojczystych. Smoliński przywołał informację o tym, że taki podręcznik pisze Dragomira. Też myślimy, że to najwyższa pora.

Na razie stworzyliśmy konspekt rysujący nową chronologię, z którego wynika, że początek tej opowieści zacznie się w Środkowej Azji około 20 tys. lat p.n.e.. Jednak te czasy, aż do kultury Lepenskiego Viru, będą zaledwie krótkim wprowadzeniem. Web twierdzi bowiem, że o cywilizacji przodków Polaków możemy mówić dopiero od kolebki naddunajskiej. Zaczynałaby się więc ta opowieść na serio od Vinča i kultury lendzielskiej (lęhickiej). Od V tysiąclecia p.n.e. archeologia, genetyka, językoznawstwo i część źródeł pisanych pozwala stworzyć ciągłą opowieść. Web, jako racjonalista, odrzuca odwołania do kultur typu Atlantyda, chociaż nie wyklucza, że za chwilę nauka (np. archeologia) zmusi go do przedłużenia perspektywy w głąb czasu. Przy okazji powstaje bibliografia, wcale nie ograniczająca się do najnowszych prac. Okazuje się, że w tak krytykowanym XIX w. powstało wiele prac historyków nie tylko polskich, które wyprzedziły ustalenia współczesnych nam genetyków czy językoznawców. Oczywiście nie może zabraknąć nowego odczytania starych źródeł takich, jak kroniki staropolskie.

Założeniem Weba jest przekazanie ustaleń dotyczących w jak największym stopniu historii gospodarczej/kultury materialnej i ustroju. Mniej czuje się kompetentny w dziejach ideologii (systemu wierzeń itp.) W tym zakresie szczególnie cenne mogą być ustalenia Pana Czesława Białczyńskiego, na których podstawie możemy ponadto określić ważne dla naszej przeszłości konkretne daty.

Nie wiemy co będzie wiodącą treścią podręcznika Dragomiry

Stąd trudno wskazywać w jakiej części odtwarzanych dziejów może być szczególnie cenny. Pewne wskazówki można znaleźć w artykule „Od Lacha do Polaka – kim jesteśmy?”. Jednak przyjęta tam próba ustalenia etymologi określenia Lechia bardziej gmatwa wykład niż wskazuje najprawdopodobniejszą wersję. Naszym zdaniem sprawa jest prostsza, bardziej jednoznaczna i zgodna z przyrodą otaczającą Lęhów – pisaliśmy o tym w artykule „Lęch władca Łęgów”.

Stworzenie więc podręcznika, w którym bez narażania się na zaciemnianie – zamiast wyjaśniania dziejów ojczystych – przedstawimy młodym Polakom wiedzę o ich przodkach, będzie wymagało współpracy i zderzania różnych poglądów. Nie uzgadniania, bo prawdy nie powinno się negocjować, ale odkrywania historii w różnych jej aspektach.

Na koniec – czy wspomniany blog Pana Czesława nie mógłby stać się płaszczyzną wymiany takich poglądów? Sami oczywiście też jesteśmy otwarci na uwagi, które pomagają uściślać wiedzę.

NA ZDJĘCIU: rycina Aleksandra Guagniniego, przedstawiająca Leszka I (syna Kraka I), FOT: wikimedia com

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 56

  1. Witam,

    a tak a propos pohodzenia Polaków toż to po węgiersku język polski to Lengyel nyelv. ( lengjel njelv). A Polak to bodajże Lengyelo ( lengjelo). Już nawet obce języki – węgierski należący do grupy języków ugryjskich – podrodzina ugrofińska- potwierdzają i zawierają prawdę i przekaz o naszym pochodzeniu.

    pozdrawiam serdecznie

  2. Dobry pomysł. Takiej pozycji brakuje już od dawna. Jeden warunek: musi być rzetelna i merytoryczna. Bez uprzedzeń. Bez nadmiaru interpretacji. Zgadzam się w tym względzie z Panem Adamem Smolińskim. Pracuję od 20 lat w szkole i wiem, że takiego podręcznika nam trzeba:)

    • Zgadzamy się z Panem Smolińskim, dlatego tak ciężko idzie nam pisanie naszego podręcznika 🙂 Na początek dla młodych ludzi przydatna może być strona http://www.praslowianie.pl/ – trochę lakoniczna, ale z bezsprzecznymi informacjami na obecny stan wiedzy i nowoczesna – ciekawa jest zwłaszcza funkcja nakładania kultur archeologicznych: Kujawy i Małopolska są niemal zawsze w centrum 🙂

  3. Witam, dobrze byłoby , by wraz z podręcznikiem do historii Słowian i Polski przed-katolickiej zwłaszcza , Pan Czesław Białczyński opracowałby Mitologię Słowian do szkół, gdyby mógł oczywiście, ponadto mogłoby się znaleźć również miejsce dla run w którymś z podręczników, poniekąd odkodowane ; http://polskie-runy.pl
    Można by również wspomnieć o tworzonym uniwersalnym języku słowiańskim , info tu pod linkiem: http://pl.neoslavonic.org.

  4. Wspaniała inicjatywa, godna poparcia. Chciałbym dorzucic swoja cegiełke do tej ksiązki.
    Prof. Jan Czekanowski, „Wstęp do historii Słowian” uważa, że „posuwający się od północy Lechici-Lasi podbili podkarpackich Chorwatów, co spowodowało odpłynięcie ich części do Czech i dalej na południe, przy czym tymi ruchami został porwany też i jeden ze szczepów polskich, zapewne lechickich — Zachlumianie — i dowędrował aż do Adriatyku. Przez wzgląd na te powiązania osiągnięcie Podkarpacia przez Lechitów (Lachów) należy datować na przełom VI i VII wieku, a momentem ułatwiającym ich ekspansję w kierunku południowym byłby zapewne najazd Awarów, którzy musieli przełamać opór Chorwatów na szlaku swoich wypraw posuwających się szlakiem podkarpackim i podsudeckim. Chorwaci, przez przejście do Czech, usunęli się im z drogi. Ekspansja Lechitów, jak można przypuszczać, przyczyniła się w ten sposób do powstania państwa Samona i do utworzenia się państw Serbów i Chorwatów na południu. Można ponadto przypuszczać, że uderzenie szczepów lechickich objęło nieco wcześniej Podsudecie, skoro Serbowie, występujący na południu razem z Chorwatami, przybyli tam dopiero po nieudanej próbie usadowienia się w głębi Półwyspu Bałkańskiego” Od Łaby do Wisły to ziemie Wandalów-Lechitów, póżniejszych Słowian Zachodnich- „Sclauonia” nazwa znajduje się np. w żywotach św. Wojciecha i Pięciu Braci Polskich, a w żywocie św. Romualda Bolesław Chrobry jest nazwany ‚Sclauonicus’ dalej na wschód to Goci plus Słowianie Wschodni (Antowie). „A więc zapytał się Graf Wilhelm….starych ludzi z Baiern (Bawarii) oraz tych Sclauanii’s, gdzie faktycznie ta granica przebiega…. Wymienieni Sclauanii byli obecni: Altmar, Otperht, Azzo, Otuni, Cozperht, Adaluuert, Uro, Aliuuih, Cozalt, Alprih, Corafried, Eraicho, Tutti, Fritilo, Oaio, Sigiuolc, Laraheri, Adelker, Salacrim, Toto, Hradpehrt, Drudolt,” Zatem widzimy, ze ich imiona sa bardzo podobne do wielu imion wandalskich, na pierwszy rzut oka wydaja się pochodzenia germanskiego, ale to sa tylko imiona, a więc na wschod od Germanii jest ziemia zamieszkała przez Wandalów ( Wenedów, Winidów, Wendów)

  5. Edukacja … jest ważna !
    Oczywiście w omawianej tematyce z oczywistych względów jest to temat dość trudny i złożony gdyż operujemy na płaszczyźnie dużej ilości teorii i jeszcze większej ilości spekulacji. Wydaje mi się, że na ten moment należy się skupić na sprawach i tematach niepodważalnych w kilku obszarach.
    1. Uzmysłowić ciągłość narodu (rodu) „polskiego” w kontekście spuścizny słowiańskiej jako naszych protoplastów. Takie podejście występuje w krajach skandynawskich.
    2. Zdecydowany nacisk położyć na odkłamanie legendy Germańskiej ze wskazaniem wyników badań archeologicznych, przekazów piśmienniczych, nazewnictwa słowiańskiego na terenach dzisiejszych niemiec. Wyjaśnić w prosty sposób powstanie niemiec jako bytu wyłaniającego się z rozpadu Cesarstwa Rzymskiego , bez własnej historii, korzeni …
    Gdy upadnie legenda niemieckiej germanii … Lechia sama się objawi.
    3. Skupić się na namacalnych dowodach najlepiej materialnych odnoszących się nie tylko do „Polski”, ale generalnie do kultury słowiańskiej. Choćby na bazie słowiańskiego Jezusa na pewnej mozaice ? 🙂 Co jest już argumentem w kierunku „niepiśmiennych” słowian.

    Myślę, że na chwilę obecną trzeba się skupiać na twardych i niepodważalnych argumentach nawet dla „sceptyków”.

    Czy pisanie „historii” „Polski” … na tym etapie nie jest wylewaniem dziecka z kąpielą ? Spójność wyników badań i odkryć z wielu dziedzin w tym temacie jest duża, jednak temat jest tak ogromny, że bez naprawdę interdyscyplinarnych badań ciężko to wszystko ogarnąć 🙂

  6. Fantastycznie! Reegularnie zagladam na blog i pierwszy raz widze tak wielka ilosc komentarzy. Oznacza to, ze temat jest wazny nie tylko dla „zaangazowanych”.
    Smiem twierdzic, ze zainteresowanie slowianskoscia postepuje coraz szybciej i szybciej. Juz to wrözy sukces.
    Pieknie pozdrawiam wszystkich entuzjastöw Prawdziwych Dziejöw Ojczystych.

  7. Dragomiro teraz u Nas moda na wszelkie rodzaju zrzutki ,może warto by zrobić i na książkę. Skoro debile na samochód się składali to na taką książkę jednak znajdzie spora ilość osób rozsądnych która wesprze ten projekt. Jak juz utworzona zostanie zrzutka na Twieterku można ją zareklamować . Myślę że spokojnie zebrałabyś kwotę na ta książkę bo coraz więcej jest ludzi próbujących odkryć prawdę.

  8. Inicjatywa książeczek interdyscyplinarnych z 2016 roku jest inicjatywą realizowana wspólnie przez Ośrodek Radzimowice Wiktora Urbańczyka i Zrzeszenie Słowian , które jest przecież Stowarzyszeniem powołanym do takich realizacji a podręczniki są punktem programu ogłoszonego na ostatnim zjeździe. Inna sprawa czy dla tych podręczników nie byłby wygodny inny szyld niż Zrzeszenia – to są naprawdę kwestie drugorzędne – techniczne. Niedługo nagrywam materiały dla Telewizji Tagen – podręczniki do historii poprze wielu odbiorców Tagenu i NTV.

  9. Witam wszystkich. Mój blog jest oczywiście otwarty na wymianę poglądów, a ideę pisania nowych podręczników popieram i w zakresie przewidzianym przez autorów wesprę swoją wiedzą. O podręcznik prosiło się od dawna i nie zaszkodzi jeśli będzie ich więcej niż jeden. Podobną inicjatywę uruchomiliśmy w Radzimowicach latem 2016 roku, z tym że miały to być książeczki adresowane do najmłodszych, łączące wiedzę inter-dyscyplinarnie. Zbliża się czas finalizowania tej sprawy – zobaczymy czy deklaracje tam zgłoszone zostaną zrealizowane przez autorów, a zainteresowany wydaniem był sam Wiktor Urbańczyk , wójt Radzimowic i właściciel gospodarstwa agroturystycznego i ośrodka krzewienia nowej świadomości w Radzimowicach, także inicjator założenia cmentarza ekologicznego w duchu Wiary Przyrody.

    Oczywiście książki o których tutaj piszecie to zupełnie inna półka – adresat jak rozumiem to młodzież od gimnazjum i wyżej. Z mojego osobistego kontaktu i wiedzy mojej żony która jest nauczycielem niemieckiego w prywatnej podstawówce, gimnazjum i liceum wynika, że młodzież od 14 roku życia wzwyż jest w stanie pochłonąć tego typu wiedzę bez żadnych problemów, a wielu z nich jest czytelnikami mojego blogu i odbiorcami czasami naprawdę skomplikowanych treści zawartych w artykułach. Mój znajomy, obecnie uczeń 1 klasy gimnazjum katolickiego opowiada, że wszyscy są spragnieni nowej historii Słowian i Polski, i są sfrustrowani podejściem do tego tematu w podręcznikach szkolnych, także do wierzeń Słowian – podczas wizyty w Muzeum Archeologicznym, w Krakowie np. starano się ominąć ekspozycje Światowita ze Zbrucza i na żądanie wyraźne przeszli przez to miejsce – zresztą pośpiesznie. Możemy mówić że to szkoła kościelna, zakonna, ale moja żona uczy w najlepszym prywatnym kompleksie takich szkół w Krakowie im. J Piłsudskiego i oczywiście nie jest tam z tym wcale lepiej. A braciszkowie prowadzi szkołę która jest bardzo wysoko w ogólnopolskim rankingu – jedna z „najlepszych”. Sprawa wydania jest drugorzędna – jeżeli będzie co wydać to się wyda. Problemem będzie dystrybucja, reklama, marketing – to są bariery – widzę to po sprzedaży moich książek. Wejście z pakietem do dużej sieci byłoby cenne,ale naprawdę to nie ten etap. Mój blog stoi otworem do dyskusji merytorycznych, jeżeli takie chcecie na nim toczyć, dobrym miejscem wydaje mi się także wasz blog, jako bardziej tematycznie związany czysto z historią. Pozdrowienia, bardzo cieszy mnie rozwój inicjatyw pisania „podręczników” interdyscyplinarnych, zwłaszcza Nowej Historii Słowiańszczyzny i Polski.

  10. No widzisz Dragomiro, już nas jest 12 osób. 20 tyś. przez 12 to ~1670PLN na głowę. Jak napisał Slawek „nie jest to astronomiczna kwota”, a myślę że jeszcze paru by się znalazło, tak by wszystkim było „lżej”. Kwestia w jakiej formie to urzeczywistnić – stowarzyszenie itd. itp. Przemyśl to proszę, bo widzisz, że chętni są, trzeba to tylko skoordynować. Trzymam kciuki za treść, choć z tego, co napisałaś będzie to dopiero początek. Pozdrawiam!

  11. Nie mam majątku ale to nie znaczy że nie mam nic.Szczerze to wolałbym coś do tego projektu wiekopomnego dodać, ale zawsze mogę coś oddać, w sensie dołożyć się.Równocześnie myślę że nie da się uniknąć działania dwutorowego ,tworzenia wsparcia mentalnego lobbystycznego i finansowego ,dla skuteczności poczynań.Czas jest niezwłoczny i niecierpliwy.

  12. Do odważnych Świat należy, to wspaniały pierwszy krok, Stowarzyszenie czy fundacja to oparcie dla pomysłu a później odpowiednia promocja i zbieranie funduszy. Dobry plan to połowa sukcesu .

  13. Witam,
    Chciałem sie dołaczyć do pomysłu. Najpierw trzeba by powołac jakieś ciało nonprofit, której celem będzie wydanie niezależnego podręcznika – Fundację, Stoewarzyszenie, które będzie zbierało dobrowolne datki na wydanie książki. Nie jest to jakas astronimiczna kwota. Jak by to wypaliło to mozna pójśc dalej z innymi pomysłami. Jak będzie na załozenie sowarzyszenia fundacji pozytywny odzew to musimy to zrobić sami, gdaż za nas nikt tego nie zrobi.

    • Bardzo szczytna inicjatywa stworzenia fundacji lub stowarzyszenia.
      Jednak widać, że nie wiecie Państwo, jakie bariery trzeba przebyć, aby założyć fundację lub stowarzyszenie (zrzeszenie).
      Polecam spojrzeć na następujące ustawy: Dz.U. z 2016 poz. 40 – Ustawa o fundacjach z dnia 6 kwietnia 1984 r. oraz Dz.U. z 2015 poz. 1393 – Ustawa Prawo o stowarzyszeniach.
      Znajomość odpowiednich ustaw to jeszcze nie wszystko. Procedury prawne, które należy przebyć dla założenia takiej działalności, to istne pole minowe, gdzie reguły gry ustala sąd rejestrowy. Reguły te, jak się okazuje w praktyce, nie są takie oczywiste. Statut, regulamin i kodeks, to istotne pole walki z sądem rejestrowym. Bez dobrej kancelarii prawnej nie obędzie się, a to są spore koszty wstępne. Następna sprawa, to ilość członków założycieli takiej organizacji, a następnie członków zwyczajnych. Rejestracja takich organizacji może potrwać rok lub więcej, a sukces wcale nie jest taki oczywisty.
      Mam pełne prawo o tym mówić, albowiem jestem członkiem założycielem Zrzeszenia Słowian, jestem również członkiem zarządu tego Zrzeszenia. Zatem wiem, jaką drogę musieliśmy przejść, aby Zrzeszenie zaczęło działać.
      Tą drogą pragnę Państwu uzmysłowić, że to, co chcecie dopiero założyć już istnieje i działa całkiem prężnie: http://zrzeszenieslowian.org .
      Mało tego, Zrzeszenie Słowian posiada wszelkie uprawnienia, o których Państwo mówicie, albowiem już na etapie założycielskim, taka opcja i przyszłe potrzeby zostały przewidziane.
      W moim artykule – apelu wspominam właśnie o Zrzeszeniu Słowian.
      To właśnie na zlocie Zrzeszenia Słowian w Radzimowicach pierwszy raz podjęto dyskusję i inicjatywę wydawania nowych podręczników do dziejów Słowian.
      Jednak były to tylko rozmowy i wstępne założenia. Wiele osób zgłosiło swoje chęci do działania w tym kierunku, a nawet pisania takich podręczników.
      Oczywiście, „dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. Jednak, kiedy trzeba się zderzyć z konkretną pracą, rzeczywistość okazuje się bardziej brutalna.
      Tu należy wykazać się ogromną cierpliwością, a wsparcie zewnętrzne też się bardzo przydaje, bo wątpliwości i nowe wiadomości ciągle targają autorem.
      Zatem, jest tu bardzo potrzebna grupa wsparcia, doradcza i bardzo ważna grupa dyskusyjna dla wytyczenia prawdziwości faktów zawartych w przyszłym podręczniku.
      Także, to wszystko, co jest potrzebne do urealnienia wydania nowych podręczników do dziejów Słowian, już właściwie istnieje. Jedynie pozostaje działać, a czas zaczyna naglić, jak zauważa wielu z Was.
      Muszę tu zaznaczyć, że Zrzeszenie Słowian współpracuje z wydawnictwem Slovianskie Slovo oraz zaprzyjaźnioną drukarnią, co bardzo ułatwia sprawę.
      Oczywiści, każdy może podjąć własną, samodzielną inicjatywę i działanie. Tacy też będą, nastawieni na przyszłe zyski, lecz jest to droga dużo trudniejsza. Tym bardziej, że na początku jest to inicjatywa bardziej charytatywna, niż zyskowna.
      Zatem, zapraszam do Zrzeszenia Słowian, jako platformy działania dyskutowanego tematu.

      • P.s.
        Napisanie podręcznika oraz wydanie go nie kończy wymagalnych działań. Później pozostaje kampania promocyjna podręcznika, a to następne niebagatelne koszty.

        • Adam,
          No to nie ma co koła wymyslać. Co trzeba zrobić aby w tym pismie na witrynie zrobić baner dołączyć konto i jedziemy. Natępnie tak jak napisałeś ustalić schemat, albo wydać co pisze Dreagomira i ewentualnie ten podręcznik rozbudowywać.
          To jak jest możliwośc podłaczenia pod pismo, które wymieniłeś akcjii do zebrania kasy?

          • Na najbliższym zebraniu zarządu Zrzeszenia Słowian poruszę ten temat. Sorry Winnetou, ale jak demokracja, to demokracja.
            „Co nagle, to po diable” 🙂

          • Moją książkę a także dobrze napisane książki, podręczniki innych autorów, najprawdopodobniej wydadzą już istniejące wydawnictwa. Ja swoją zamierzam wysłać do wydawnictw, których książki można kupić nie tylko w internecie ale i w księgarniach stacjonarnych. Myślę że zainteresowanie tematem jest już tak duże że wydawcy się to opłaca. Myślę że napisałam coś co ma potencjał aby odnieść jeszcze większy sukces jeśli promocją i dystrybucją zajmą się fachowcy. Tak że w tym przypadku raczej zbieranie funduszy nie będzie potrzebne ale jest to świetny pomysł, bo mogą się one przydać na coś innego. Być może stowarzyszenie w przyszłości będzie potrzebowało wydać coś czego publikacja jest zupełnie nieopłacalna, jednak bardzo ważna z przyczyn społecznych. Na taki cel warto zbierać fundusze.

      • Też uważam, że zakładanie Stowarzyszenia w celu wydania jednej książki (nawet tak ważnej) to niepotrzebne trwonienie sił i czasu. Ponadto prowadzenie stowarzyszenia to kolejne koszty – prawne, księgowe itp.. Do tego bardzo ważne jest, by nasz podręcznik miał odpowiedni poziom, który można osiągnąć tylko łącząc nasze wysiłki i wiedzę. Chodzi np. o to, by zachować spójny przekaz w jednorodnym i bezsprzecznym przekazie. Oczywiście każdy może sam pisać i wydawać co mu się podoba, ale naszym zamiarem powinno być przekazanie pokoleniom Polaków rzetelnej wiedzy, którą mogliby się wykazywać na lekcjach historii bez narażania na ośmieszenie. W końcu – taki podręcznik musi być bieżąco aktualizowany, bo nauka pędzi do przodu.

  14. Cieszę się niezmiernie.Od lat nie mogę patrzeć jak moi synowie są ogłupiani germańska propagandą.W podręcznikach do historii Polska jest przedstawiana jako słaby mały kraj, który powinien być podporządkowany zawsze istniejącym wielkim Niemcom bądź Rosji. Żadnej dumy narodowej się nie przekazuje czy szacunku do przodków, dzięki którym piszemy w ojczystym języku w swoim kraju.Wciska się wszędzie jaka to teraz jest unia dobra i że młody człowiek mieszka w jakoby wolnym kraju pełnym swobód obywatelskich.Na każdym kroku uważam system łamie kręgosłupy moralne młodych Polaków by obrzydzić im życie w naszym pięknym kRAJU.Wszystko co polskie przedstawiane jest jako śmieszne, gorsze, zbyteczne.Cieszę się jednak,że zmiana następuje i zauważam ja na wielu płaszczyznach. Sam staram się przekazywać synom pewne prawdy.Byliśmy w Wietrzychowicach, Bronocicach,na Ślęza, Łysej Górze. Takie wycieczki naprawdę dają wiele do myślenia. Jak bylim w Chicago w Muzeum Natury to doznałem szoku.W całym muzeum było mnóstwo zbiorów z całego świata. Byłem ciekaw co tam znaleźli u nas.Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że w największym tego typu muzeum nie było NIC co byłoby znalezione między Renem a Uralem.NIC.Było opisanych i scharakteryzowanych kilkaset plemion zamieszkujących Ameryki, jakieś inne cudeńka przywiezione z całego świata datowane na kilka tysięcy lat natomiast nie było NICZEGO z terenu dzisiejszej Polski,Ukrainy, Białorusi itd.Świat to wielka iluzja, którą czuje od nastu lat zburzą Wolni RODacy. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję że jakieś sensowne opracowanie .Czuwaj.

  15. Mała podpowiedź odnośnie udomawiania zwierząt.. Dot.Wilczyc i okolic . 15 tys.lat temu wybór siedzib zimowych nie był przy przypadkowy. Lokalizowano je w dolinach rzeki przeciętej głębokimi przełomami. D dawało to możliwość zapędzenia i zamknięcia zwierzyny na małym terenie. Technika ta umożliwiała nie tylko posiadanie świeżego mięsa, gromadzenie zapasów ,(co jest udowodnione) ale również pozwalała na celowe zapędzanie zwierząt w pułapkę, przypadkowe , a może nawet celowe udomowienie zwierząt. Pozdrawiam

    • Dokładnie tą drogą. Prosto i bez wysiłku, wybierając młode osobniki. Do tego należy znać zwyczaje zwierząt stadnych.
      A gdzie, jak i co udomowiono, to następny rebusik logiczny. 🙂

    • Umiejetnosć nabyta czy morficzna. Jaki drapieżnik tak działał – wilki raczej zaganiały swe ofiary, niedźwiedź raczej nie tracił energii, rosomak to padlinożerca, – nie znam drapieżnika który tak by działał na lądzie w Europie – co innego w morzu?!!!!! W Afryce, takie działania polowania nie wypracowały lwy czy likaony, otaczają stada roslinożerców, gdyż sawanny raczej to płaskie i obszerne tereny, z ostrymi krzewami akacji.
      Wieczan, masz jakiś pomysł

      • Laxim, czy jesteś pewny tego, co piszesz? Czy wypływa to z Twojego doświadczenia? Widziałeś to na własne oczy? Czy też tylko pokazali Ci to TV?

        • Adamie piszesz o doświadczeniu, to o jakim doświadczeniu może wiedzieć XXI wieku człowiek żyjący w betonowej dżungli, która karmiona jest anglosaską propagandą a nie Słowiańskim Prawem Roda, – zapytałem się jakie drapieżniki na lądzie zaganiają ofiary we terenowe pułapki. Jeśli jakieś doświadczenia z filmu to tylko od Marvela – bo tam tak zwierzęta działają, okrążać to i owszem, ale między miejscem lęgów a stołem biesaidnym to zwięrzęta znają różnicę Adamie – bynajmniej te dzikie jeszcze.

  16. Główna część mojej książki to chronologicznie opowiedziana historia, od małpy, która zeszła z drzewa do półwyspu Sund – dziejów człowieka. Od Sundu do początków wprowadzania chrześcijaństwa w Środkowo – Wschodniej Europie – dziejów Słowian. Historia ta wynika przede wszystkim z wiedzy o genetyce (zaczynam od hg A i Kamerunu), archeologii, kronik i innych zapisków starożytnych, faktów historycznych, w mniejszym stopniu wynika też z innych dziedzin nauki, mianowicie, lingwistyki, geologii, klimatologii, zoologii (np. z zoologicznego punktu widzenia udomowienie kozy w Mezopotamii nie było fizycznie możliwe, bo nigdy nie żyli tam jej dzicy protoplasci, było to możliwe tylko i wyłącznie w Alpach, na Kaukazie i w Tybecie). Umiejscawianie początków rolnictwa na rzekomo Żyznym Półksiężycu też jest niedorzeczne z rolniczego punktu widzenia. Tu kłania się gleboznawstwo. Po za tym niewielkie dodatki o wierze, ustroju i obyczajach, tak, aby uzmysłowić czytelnikom co było fundamentem i motorem sukcesów Słowian. Oczywiście w trakcie opowiadania dziejów staram się też opisać, na ile współczesna wiedza pozwala, jak ci ludzie byli ubrani, co jedli, jak mieszkali, jakie były codzienne realia ich życia, jak wyglądał otaczający ich świat.

    • Dragomiro, czy możesz mi wyjaśnić jakie są granice „Środkowo-Wschodniej Europy” , tak aby nie było wątpliwości ? Rozumiem, że jest to ścisłe pojęcie geograficzne, a zatem proszę o podanie gdzie, wg jakiej linii przebiega granica między Europą Środkowo-Wschodnią, a Środkową, oraz inne granice tego tworu na wszystkich kierunkach geograficznych. Skoro jest Europa Środkowo-Wschodnia, to zgodnie z logiką jest także Europa Środkowo-Zachodnia, a także Europa Środkowa bezprzymiotnikowa, proszę więc o ścisłe określenie ich granic. Moja pamięć sięga lat szkolnych w okresie minionym , a geografia była moim ulubionym przedmiotem, że której miałem najwyższe oceny, mimo to nie przypominam sobie aby uczono nas o Europie Środkowo-Wschodniej, nie widziałem też takiego regionu w atlasach geograficznych. Wiele lat spędziłem w zachodnim świecie i był czas, że regularnie czytywalem tamtejsze gazety i ogladalem TV, a jednak nigdy nie spotkałem się tam z terminem Europa Środkowo-Wschodnia. Skoro więc nie było takiego terminu w PRL, ani nie przyszło ono z Zachodu, ani ze Wschodu, to SKĄD SIĘ WZIĘŁO ?

      • Jak się nie ma do czego przyczepić, to najlepiej przyczepić się do jakiegoś sformułowania. Nie rżnij głąba. Doskonale wiesz, o co tu chodzi, a jak nie to zostań w błogiej niewiedzy i samozadowoleniu, że wysiliłeś się na kujońską naukowość.

      • Sława Wam, Przecław jedyne granice jakie są to w ludzkim rozumie, ale politycznie to raczej granice światopogladowe – inaczej mówiąc, dzisiaj Zachód ginie pod nawałem Islamu, a Moskwa ugina się pod ciężarem ciężkiego Dxxxx Putina, więc Europa zawężyła się od Odry po Bug.
        Co do inicjatywy Szanownej Dragomiry- proszę aby na meila Pana Czesława podała Pani nr konta – dołożę cegiełkę pod Pani pracę.

        • Laxim, chcesz Dragomirę do pudła wsadzić. To, co proponujesz jest karalne. Prawo Skarbowe się kłania.
          Takiej zbiórki pieniędzy nie wolno robić.

          • za konsultacje historyczne, z odprowadzonym podatkiem – nie sądzę, ale widać, że jak robić interesy prywatnie wykorzystując ministerialne stanowisko i to na ponad10 mld złotych w imię srebrników bez karnie wycinać lasy można bez konsekwencji, ale douczyć się to już nie – ja dorzucę cegiełkę jako darowizne – i co Pani Dragomirze zrobią? Wolność to wolność – niech ścigaja Tuska. Ponawiam prośbę.

          • adamie, żebym nie był gołosłowny można spróbować tak jak tutaj:
            Pomóż nam stworzyć pierwsze w Europie Muzeum Mitologii Słowiańskiej przekazując na ten cel 1% swojego podatku. Wystarczy w rocznym rozliczeniu PIT wpisać w odpowiednią rubrykę numer KRS naszego stowarzyszenia: 0000213821. Ja juz przekazałem, moi rodzice też. Żeby cos po nas zostało…Może taka droga – myslę, że odzew byłby duży – no ale zawsze jest tak, że za biurkiem stoi kat o licki sługa, ale ponoć z tym tez można dać sobie radę.

          • Można dać rocznie bez podatku do 4902 zł – dla osób należących do III grupy podatkowej, a tu taka sytuacja zachodzi. … można dać też poprzez fundację czy stowarzyszenie . Z tym pudłem tospora przesada 🙂

            S

    • Z góry przepraszam Panią Dragomirę, Moje pytanie to nie wycieczka personalna, proszę tego tak nie odbierać. Ja to traktuje jako walkę z uporczywą i powszechną ZMORĄ. Gdy mówimy o historii, genetyce itd. to trzymamy się ścisłych pojęć, a Europa Środkowo-wschodnia nie jest ścisłym pojęciem, geograficznym, ani żadnym innym, jest ideologicznym DZIWOLĄGIEM, odpowiedzią zakompleksionych spadkobierców krajów byłego „obozu socjalistycznego” na pogardliwy termin którym WYŁĄCZNIE określa nas Zachód, t.j.Europą Wschodnią. Moim zdaniem ideologiczne dziwolagi, dodatkowo niezgodne z kryteriami geograficznymi nie mają prawa mieć miejsca w poważnej dyskusji historycznej.

    • Sława Dragomiro, ponawiam prośbę o przekazanie danych na jaki nr konta mogę dołożyć się do Twej pracy. Proszę przesłać Panu Czesławowi.
      Co do A trzeba i powiedzieć Z – alternatywna historia nie koniecznie akademicka, dr Wozny, Trehlebov, i pojawienie się w Wierze Przyrody Luny, ok. 16000 lat temu, znajdź czas proszę, i sprawdź fakty dostępne, od tego momentu zaczyna się rodzina R1A, razem z pierwszą wojną z R1B w Centralnej Azji, ( mur chiński to mit Kitajców), pokój zawarty na szczycie Świata i rozdział Wiary Przyrody na pierwsze kapłańskie światynie ( zdrada kapłanów – stworzenie w Babilonie alternatywnego swiata SlowYan który przejął za sprawą KK władzę nad naszą historią. Nie zamykaj knichy, daj pole do myślenia, do rozważań, do uruchomienia mózgu, zadawania pytań – tego brakuje podręcznikom.

      • Wiadomości w podręcznikach powinny się opierać na źródłach sprawdzonych i pewnych. Inaczej będą tworzyły zamieszanie.

        • Adamie a co wiemy o żołnierzach niezłomnych – w zalezności kto jaki ma światopogląd, tak pisze historie – najgorsze, jeśli sam ktoś sobie zarzuca kajdany i sam je zaciska, wyrzucając kluczyk gdzieś w las. Nie namawiam Was do grzechu propagandy, ale do próby wywarcia presji intelektualnej, pobudzenia. Proces nauki, to rytuał, viedza to delicja którą należy się raczyć a nie bezmyślnie pochłaniać = takie jest moje zdanie.
          W szkole gdy profesor historii w mawiał mi i przyjaźni radziecko-polskiej wstałem, powiedziałem, że ta przyjaźń kosztowała moja rodzinę, smierć członków, wywózkę, i przesiedlenia – wyszedłem. Miałem problemy do czasu gdy dyrektorka nie zmieniła nauczyciela. ten bardziej był otwarty na dyskusje historyczne i nikomu nic nie wmawiał, tylko program to program, i co judaszowe to judaszowi, ale znaczną cześć lekcji to była żywa dyskusja, oczywiście nie wszyscy. Starał się wysłuchać, samemu namawiał do sięganie do pozycji bibliotecznych, podawał źródła, i prosił aby szukać, nie zamykac, poznac wszystkie wątki historyczne. Pozdrawiam Was

  17. Witam,
    Zainteresował mnie temat podręcznika do historii. Jako entuzjasta pomysłu mogłabym służyć moja wiedzą na tematy bardziej praktyczne, jako że jestem nauczycielem z 29 letnią praktyką w zawodzie i brałam udział w pisaniu takich podręczników jako konsultant.
    Pewnym ograniczeniem zdaje się być fakt, że były to co prawda podręczniki do języka angielskiego, lecz co do zasady moja skromna wiedza metodologiczna oraz praktyczna w tym względzie mogłaby być przydatna w pewnym niezbędnym ukierunkowaniu merytorycznym, o ile zapragnęliby Szanowni Państwo ewentualnie z niej skorzystać.

    Interesuje mnie również Państwa NEWSLETTER
    Jeżeli natomiast witryna internetowa, z której piszę określa z góry według Szanownych Państwa moje niewłaściwe poglądy i zapatrywania, co już kiedyś miało gdzie indziej miejsce, to proszę tego mojego postu nie publikować i uznać za niebyły.

    • Zdaje się, że sama pani doskonale wie na jaką stronę i o jakich poglądach, wchodzi? Zawsze można spróbować samemu, zwłaszcza jeżeli ma się w tym już doświadczenie.

      • Oboje Państwo mają pocztę w tej samej domenie 🙂 My nie szufladkujemy ludzi według jakichkolwiek szyldów typu domena pocztowa.

        • 🙂 Nie miałem na myśli nic zdrożnego, a tym bardziej nagannego. Pragnąłem jedynie zauważyć, że wchodząc na strony kulinarne, trudno jest oczekiwać tam tematów o elektronice.

    • Na początek trzeba mieć ok. 10 – 20 tys. W sieci są szczegółowe rozliczenia. To przy własnym finansowaniu. Można też zainteresować profesjonalne wydawnictwa, które zainwestują w wydanie książki. To już jest dużo trudniejsze.

          • Witam, mam doświadzenie w tym temacie – byłem kilka lat wydawcą. Mogę od tej strony poprowadzić sprawę, zrobić gratis korektę, a jak powstanie gotowy podręcznik do druku to dofinansować. Moja uwaga; przy tego typu pracy jak zaproponowana przez Rudaweb celowym było by powołać stowarzyszenie, gdyż jeżeli powstanie ten piewszy to powstanie też materiał na kolejne książki w temacie nas interesującym. Ponadto podręcznik trzeba będzie uzupełniać, wznawiać. Wartosię pokusić.

      • Zawsze można znaleźć jakiegoś sponsora-firmę która pomoże a z tym raczej nie powinno być problemu.

        • To może zrobimy krok dalej ? 1. Gotów jestem otworzyć i finansować zakodowaną stronę przeznaczoną wyłącznie dla autoróa to rnw podręcznika 2.Problemy z powołaniem stowarzyszenia są, niemniej bez przesady kwestia cierpliwości i czasu – na początek można powołać stowarzyszenie nierejestrowe, a to już żaden problem. Oczywiście można to też robić przy pomocy Zrzeszenia Słowian, ale tojuż decyzja i organizacja zarządu.

          • W sprawie udziału w tym przedsięwzięciu stowarzyszenia Zrzeszenie Słowian powinien się wypowiedzieć jego zarząd. Ważnych decyzji nie podejmuje się jednoosobowo, więc to nie jest takie hop siup, huzia na Józia.

  18. Dziękuję za nad wyraz szybką reakcję. Też uważam, że współpraca i wymiana poglądów jest bardzo potrzebna właśnie na płaszczyźnie przyszłych podręczników.
    Myślę, że na temat swojego podręcznika, Dragomira wypowie się już nie długo.
    Jednak napisać to jedno, a wydać to drugie. Nie łatwo namówić dużych profesjonalnych wydawców na zainwestowanie w podręczniki, które wywrócą oficjalną wiedzę. Dla nich niestety liczy się zysk, nie idea. Jednocześnie należy się spodziewać ostrego oporu ze strony środowisk prawicowych – około kościelnych, którym nie w smak taka wiedza.
    Jednak, mimo wszystko wierzę, że bariery są do przezwyciężenia, tym bardziej, że mamy wspólny cel.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *