Góralski dom sprzed 4 tysięcy lat

goralska-chata-3

Wykopaliska w małopolskich Maszkowicach wciąż odkrywają nowe fakty o naszej historii. Krakowscy archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego systematycznie badają najstarszą kamienną cytadelę na północ od Karpat. Również w mijającym roku odnaleziono rozległą osadę obronną, jeszcze starszą od Maszkowic i położoną na północ od Krakowa. To drugie ważne odkrycie archeologiczne jest pobocznym efektem budowy nowych dróg w Polsce. Ile jeszcze takich tajemnic kryje polska ziemia? O ile więcej moglibyśmy wiedzieć o ojczystych dziejach, gdyby polityka historyczna naszego państwa nie była przywiązana do planów budowlanych?

Zdaniem archeologów dom w Maszkowicach był rezydencją grodowej elity. Budynek sprzed prawie 4 tysięcy lat miał kamienny fundament i był większy od pozostałych konstrukcji w obrębie osady. W obrębie wielkiej chaty archeolodzy odkryli przedmioty wykonane z brązu i bursztynu.

Dr hab. Marcin S. Przybyła z Instytutu Archeologii UJ w Krakowie podkreślił, że dom, wyróżniający się zdecydowanie od pozostałych, był ustawiony w jednym rzędzie wraz z innymi pięcioma budowlami z drewna. Archeolog porównuje konstrukcję z kamiennym fundamentem do współczesnych domów stawianych w górach. Fundament miał na celu utwardzenie ziemi w miejscach narażonych na osiadanie i erozję. Na ich fundamencie budowniczowie wykonywali drewniane mury, zapewne z całych kłód.

Brąz i bursztyn

„Szczególnie cenny w tym okresie był brąz, czyli nowo stosowany stop miedzi i cyny. Widoczna jest wśród ówczesnej ludności fascynacja tym metalem. We wnętrzu największego domu odkryliśmy nadtopione fragmenty tego surowca. Ze względu na swoją wartość skrzętnie zbierano i przechowywano jego najdrobniejsze fragmenty” – wyjaśnił serwisowi PAP „Nauka w Polsce” dr hab. Przybyła. We wnętrzu domu badacze znaleźli tylko jeden gotowy przedmiot wykonany z brązu – była to szpila do spinania odzieży. Znaleźli też duży paciorek z bursztynu bałtyckiego.

Ufortyfikowana osada na Wzgórzu Zyndrama w Maszkowicach została wzniesiona niedaleko Dunajca, na szlaku wiodącym przez karpacką przełęcz z północy na południe. Zdaniem badaczy opustoszała nagle około 1550-1500 r. p.n.e.. Naukowcy nie wiedzą co mogło stać się przyczyną nagłego upadku fortecy. Odkryli jednak, że mniej więcej w połowie okresu jej zamieszkania doszło do dużego pożaru. Drewniane domy odbudowano jako większe, ale w mniejszej liczbie niż przed pożarem.

Obwar w Sadowiu

Starsze od maszkowickiej cytadeli okazało się kolejne odkrycie archeologów. Najstarszy gród z epoki brązu na terenie Polski zajmował powierzchnię pięciu boisk piłkarskich. Osada istniała mniej więcej między 2200 a 2050 r. p.n.e.. Obecnie to rejon miejscowości Sadowie w gminie Kocmyrzów-Luborzyca, kilkadziesiąt kilometrów na północ od Krakowa. Całe wzgórze ufortyfikowano – najpierw wykopano fosę o głębokości ok. 2 m. Natomiast w miejscu, gdzie dostęp na wzgórze był najłatwiejszy – wykonano dwa rzędy rowów obronnych. Pozyskaną w ten sposób ziemię wykorzystano do usypania umocnień, które obłożono częściowo kamieniami.

Mieszkańcy osady trudnili się rolnictwem i prowadzili osiadły tryb życia. Badacze natrafili na wiele żaren do rozcierania zboża. Jedno z nich ważyło ok. 80 kg. Dziś w obrębie osady chaty są niewidoczne, co nie znaczy, że ich nie było. Zdaniem badaczy, najbardziej prawdopodobne jest to, że wznoszono je w technice zrębowej, która nie wymagała wkopywania w grunt. Ściany wykonywano z poziomo układanych belek, połączonych w narożach.

Również w przypadku tego założenia archeolodzy nie wierzą, że konstrukcję mogli wznieść miejscowi. Wskazują na społeczności zakarpackie. Twierdzą, że muszą dokładnie przyjrzeć się setkom odkrytych fragmentów naczyń i być może znajdą pochodzące z „odległych regionów”. Jakby nie wiedzieli, że kolejne kilkadziesiąt kilometrów na północny-wschód są starsze o ponad półtora tysiąca lat Bronocice.

NA ZDJĘCIU: chata góralska w czeskich Beskidach, FOTO: Thejinan/wikimedia.org

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

12 Comments

    • Panie Robercie, nauka w Polsce jest potwornie niedofinansowana i to że we wszystkich dziedzinach brakuje należytego dofinansowania nie jest niczym nowym (oczywiście zgadzam się że jest to straszne). Specyfika badań archeologicznych jest taka, że najczęściej najpierw prowadzi się badania powierzchniowe, po to, by móc wytypować miejsca pod przyszłe badania wykopaliskowe. Akurat taka strategia pozwala na roztropne wykorzystanie środków. Badania w Maszkowicach nie dość że są dobrze prowadzone to i finansowane nie najgorzej. Tu puki co nie mam zastrzeżeń. Ale jak rozumiem, nie podoba się Panu to, że Polacy prowadzą badania w Burkinie, a nie w Polsce „przejadając” i tak słabe fundusze? Jeśli tak, tą skąd pewność, że jakiekolwiek finansowanie ze środków publicznych otrzymali?

      • W tekście nie ma sponsora, gdyby była nią jakakolwiek organizacja międzynarodowa, w te pędy by ją podali, więc z góry zakładam, że nie sponsoruje ich Burkina Faso, najbiedniejszy kraj w Afryce i ogólnie na świecie, kraj na skraju wojny domowej, z aktami terroryzmu, mającym lepsze zmartwienia na głowie niż polscy archeolodzy i ich pasje do odkrywania archeologii Czarnego Lądu.
        Egipt nie chce finansować badań, a co dopiero Burkina Faso.

        • Informacji o tym, że badania te finansowała Polska również nie ma. Nie sposób zatem utrzymać twierdzenia, że pieniądze publiczne idą na badania w Afryce, a nie Polsce. Pojechali za swoje i tyle. Proszę nie szukać dziury w całym. Nic nie poradzimy na to że część tematów sprzedaje się lepiej niż inne.

          • Gdzie masz informacje, że pojechali za swoje? Konfabulujesz. Mogłes domyslić się z tego zdania, że ta wersja jest niedorzeczna: „jeden z inicjatorów projektu naukowego realizowanego w północnej części tego kraju”.

            Jest również „Polscy naukowcy od lat badają społeczności Burkina Faso – to właśnie dyrektor Muzeum Miejskiego w Żorach, dr Lucjan Buchalik, zaprosił archeologów, by przyłączyli się do prowadzonych przez siebie prac. ”

            Jak widzisz jezdżą tam całe grupy ludzi i …od lat. Do Burkina Faso. Gdy tymczasem w Polsce badania archeologiczne to nędza i rozpacz, jak to już nie raz słyszałem „w Polsce nie ma nic ciekawego”, „materiał do badań jest ubogi” itd.
            Gdy tymczasem gdzie nie ruszą dokonuja przypadkowych(!) odkryć, a to jakiś dom kamienny starszy niż cywilizacja grecka, a to 15 kurchanów długich na 70m sprzed 5500 lat w Wielkopolsce, i takich przypadkowych odkryć (bo kopalnia, bo autostrad, bo ktoś wyorał) są setki..
            Oni twierdzą: „Burkina Faso to nadal biała plama na archeologicznej mapie Afryki.. -mówi w rozmowie z PAP Krzysztof Rak z Instytutu Archeologii UJ w Krakowie”.
            Jest to żenujące, wystarczy poczytać (było u Białczyńskiego) jak „systematycznie” badają tereny gdzie znaleziono wazę z Broncic, z najstarszym wizerunkiem wozu kołowego na świecie.
            Broncice są koło Krakowa, a ten opowiada farmazony o białych plamach w Burkina Faso. Jeszcze przyłączasz się do tego stwierdzeniem „Nic nie poradzimy na to że część tematów sprzedaje się lepiej niż inne.”
            Naprawdę sam to wymyśliłeś?
            Badania archeologiczne w Burkina Faso lepiej sprzedadzą się niż wizerunek najstarszego wozu kołowego na swiecie albo 15 kurhanów sprzed 5000 lat długich na 70 metrow każdy czy dom kamienny oraz cala osada z murem kamiennym starsza niż cywilizacja grecka?
            Obawiam się, że jesteś z tych wierzących w repitilian, nadajniki radiowe na szczycie piramid itp.

            Na koniec taki cytacik, jak wydaje się pieniądze na badanie, no zresztą przeczytajcie sobie o najzdolniejszym studenciaku:

            „”Odkryte przez nas w tym roku liczne skupiska rzymskich naczyń ceramicznych na południe od wsi Pokr Vedi mogą świadczyć o obecności Rzymian na tym terenie. Dlatego możemy teraz zawęzić zasięg naszych poszukiwań” – mówi PAP inicjator przedsięwzięcia, Oskar Kubrak z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

            Środki na przedsięwzięcie otrzymał w ramach programu resortu nauki – Diamentowy Grant 2015, który przeznaczony jest dla wybitnych studentów.

            Jeśli teoria młodego polskiego badacza zostanie poparta dowodami – będzie to pierwszy potwierdzony na terenach dzisiejszej Armenii rzymski obóz wojskowy.”

          • Na dokładkę i bardzo w temacie domu sprzed 4 tys lat oto kolejne egzotyczne podróże za nasze pieniądze:

            ” Badania możliwe były dzięki finansowaniu z grantu MAESTRO Narodowego Centrum Nauki.

            W ramach projektu badawczego Polacy próbują również rozpoznać najbliższą okolicę agory i odnaleźć nieznane do tej pory budynki i elementy starożytnej infrastruktury portowej. Również w tej kwestii polscy naukowcy mogą pochwalić się sukcesami – w tym roku dzięki zastosowaniu metod geofizycznych wykryli obszerną konstrukcję o wymiarach 25 na 15 m na północny-zachód od agory.

            Pafos jest jednym z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Cyprze. W okresie grecko-rzymskim pełniło funkcję stolicy wyspy.

            W ciągu kilku lat Polacy zmienili istniejący w publikacjach dotyczących Pafos obraz początków i rozwoju miasta, przesuwając datę powstania agory na okres hellenistyczny”

            Jak poprzednio latami(!) wydajemy na badania, biedacy z Polski inwestują w grecką turystykę, naukę oraz gospodarkę.

  1. Autor dopuścił się niestety lekkiego przekłamania. Dosłowny cytat z serwisu NaukawPolsce brzmi tak: „Zaskakujące jest to, że do tej pory nie znamy podobnych założeń z tak wczesnego okresu. Być może wynika to ze stanu badań. Tak czy owak zagadką pozostaje, skąd lokalni mieszkańcy ówczesnej Małopolski czerpali wzorce przy zakładaniu olbrzymiego założenia obronnego” – opowiada Przybyła. Naukowiec wskazuje dwa możliwe kierunki – albo zachodnią część Europy Środkowej lub społeczności zakarpackie. Jednak na ten moment trudno o ostateczną konkluzję. Archeolodzy muszą dokładnie przyjrzeć się setkom fragmentów naczyń ceramicznych odkrytych w czasie kilkumiesięcznych prac, które mogą na ten aspekt rzucić światło. „Być może wśród nich znajdziemy takie przedmioty, które trafiły tutaj z odległych regionów” – wyjaśnia badacz. Przybyła zwraca uwagę, że osada funkcjonowała bardzo krótko. Być może mieszkało w niej zaledwie jedno pokolenie. „Być może nie sprostali zagrożeniu, przed którym się bronili za wzniesionymi wałami” – dodaje badacz.”
    Z tej wypowiedzi jednoznacznie wynika, że osadę wybudowali autochtoni, a hipotezą objęty jest jedynie ewentualny wzorzec konstrukcji.

    • „Autor” postanowił raz jeszcze zwrócić uwagę naukowcom, że autochtoni też mogli samodzielnie opracować technologię budowy, a nie obowiązkowo czerpać wzorce od obcych. Nie podważam naukowego obowiązku sprawdzania różnych możliwości, ale wręcz zachęcam, by uwzględniać również rodzime pochodzenie myśli technicznej. Tym bardziej, że naturalne jest umiejscawianie znaleziska w lokalnym kontekście, a nie za górami.

  2. „Również w przypadku tego założenia archeolodzy nie wierzą, że konstrukcję mogli wznieść miejscowi. Wskazują na społeczności zakarpackie. Twierdzą, że muszą dokładnie przyjrzeć się setkom odkrytych fragmentów naczyń i być może znajdą pochodzące z „odległych regionów”. Jakby nie wiedzieli, że kolejne kilkadziesiąt kilometrów na północny-wschód są starsze o ponad półtora tysiąca lat Bronocice.”

    celnie i boleśnie, brawo

  3. Odnosząc się do ostatniego akapitu, to tym panom „archeologom” powinno się podziękować. Ich praca powinna opierać się na obiektywnych badaniach i logicznej dedukcji, a nie na subiektywnej wierze. Nie ma żadnych dowodów, ale nie wierzy. „że konstrukcje mogli wznieść miejscowi”(?). Biedni miejscowi, siedzą tu tysiące lat i nie wiedzą jak wykorzystać otaczające ich masy drewna, ale za to przychodzą jacyś południowcy, gdzie tam głównym dostępnym budulcem jest kamień, stają się ni stąd ni zowąd mistrzami pracy w drewnie i uczą tępych miejscowych ciesielki.
    A już szczytem bezczelności jest planowanie, że cokolwiek ci „archeolodzy” znajdą, to być może będzie pochodziło to z „odległych regionów” – nie znaleźli, ale już wiedzą(!!).
    Pewnie za tysiąc lat im podobni „archeolodzy”, jak znajdą jakieś artefakty po nas obecnie żyjących Polakach, wydedukują po napisach na przedmiotach, że mieszkali tu Chińczycy (made in Chine), Japończycy (made in Japan) lub jacyś Germanie (made in Germany) itp… A przedmioty z napisem „made in Poland” będą chowane po magazynach, jako nieznanego pochodzenia lub po prostu będą niszczone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *