Nacisk superwulkanów na ludzkie dzieje

Od jakiegoś czasu świat obiegają przestrogi przed wybuchami tzw. superwulkanów. W przeszłości powodowały one potężne reperkusje klimatyczno – przyrodnicze, których skutki znacząco wpływały na losy naszych przodków.

O superwulkanie mówi się, gdy objętość wyrzuconego materiału wulkanicznego (magmy i materiałów piroklastycznych) przekracza 1000 km³. Jego erupcje zdarzają się stosunkowo rzadko w odstępie dziesiątek czy kilkunastu tysięcy lat, a siła eksplozji oceniana jest od 7 do 8 w skali VEI (ang. Volcanic Explosivity Index – Indeks Aktywności Wulkanicznej). Według współczesnej wiedzy w ciągu ostatnich 36 milionów lat miały miejsce prawdopodobnie 42 erupcje o najwyższej sile w skali VEI. Natomiast te o współczynniku wynoszącym do 2 są zjawiskiem powszechnym i praktycznie co chwilę się zdarzają.

Zdaniem wielu uczonych, jeżeli w dzisiejszych czasach doszłoby do wybuchu superwulkanu, np. Yellowstone w skali poprzedniej erupcji sprzed 640 tysięcy lat, zniszczyłby on większość obszaru Stanów Zjednoczonych, pokrywając wszystko w promieniu 500 kilometrów metrową warstwą popiołów i innych substancji wulkanicznych. Jeżeli tak się stanie, to superwulkan Yellowstone wyrzuci w powietrzne blisko 15 tysięcy metrów sześciennych magmy a 420 kilometrów sześciennych toksycznego siarkowego pyłu i skał zatruje atmosferę. Wyemitowane tlenki siarki w zetknięciu z parą wodną stworzą cienki welon kwasu siarkowego wokół Ziemi, który w powiązaniu z pyłami wulkanicznymi przez wiele lat będzie odbijał światło słoneczne powodując silne zaciemnienie oraz gwałtowne ochłodzenie i w efekcie zapoczątkuje trwającą dziesiątki lat „zimę wulkaniczną”. Zmiany następować będą błyskawicznie i nic nie rozległych obszarach kuli ziemskiej nie uchroni przed zniszczeniem większości upraw oraz uniemożliwi ponowne zasiewy. Tak będzie przez wiele lat. Globalne ochłodzenie, oznaczające spadek temperatur o kilkanaście stopni, zalegające ciemności odcinające od życiodajnego światła słonecznego – zrobią swoje. Brak plonów, to również brak paszy dla zwierząt hodowlanych i w efekcie brak żywności dla ludzi. Połowy morskie starczą na krótko i szybko okaże się, że ograniczone zapasy czegokolwiek do zjedzenia też się skończą. Według polskiego geologa, prof. Jerzego Żaby, około 5 miliardów ludzi po prostu umrze z głodu. Powyższy opis to tylko przypuszczenie. Czy jest ono realne?

W toku dziejów supererupcje wulkaniczne występowały cyklicznie i zawsze powodowały traumatyczne skutki. Przyjrzyjmy się zatem faktom, wynikającym z kilku tego rodzaju wybuchów w czasach istnienia Homo sapiens.

Najpotężniejsza eksplozja związana jest z superwulkanem Toba na Sumatrze. Miała ona miejsce około 70 – 74 tysiące lat temu. Wybuch był tak masywny (ósmy, najwyższy stopień w skali eksplozywności), że spowodował gwałtowne zmiany klimatyczne na całej kuli ziemskiej. W tym czasie na półkuli północnej panowała epoka lodowcowa (od 115 tys. do 11,5 tys. lat temu – zlodowacenie północnopolskie, bałtyckie, Würm). Toba wyemitował wielkie masy siarki i jej związków, które spowodowały, że w atmosferze utworzyło się aż ok. 10 mld ton kwasu siarkowego. Jego krople i inne gazy oraz pyły wulkaniczne, osiągnąwszy wysokość 50 km unosiły się w atmosferze przez około 1800 lat i skutecznie odbijały światło słoneczne. Według obliczeń klimatologów, pięć lat po erupcji średnie globalne temperatury były niższe o kilkanaście stopni.

Erupcja nastąpiła na pograniczu strefy równikowej, zatem pyły i popioły w miarę równomiernie rozprzestrzeniły się na obu półkulach, obejmując swym zasięgiem najpierw rejony okołorównikowe. W początkowej fazie kilkunastocentymetrowa warstwa popiołów przykryła rozległe obszary Azji Południowo-Wschodniej, co wystarczyło do zniszczenia znacznej części roślinności. Niewiele po wybuchu popioły spadały już na kontynent afrykański. Toksyczne pyły zawierające związki siarki, takie jak np. tlenki siarki, czy siarkowodór, systematycznie zatruwały glebę, rzeki, strumienie i źródła wody pitnej. Zmniejszyła się ilość opadów, a wiele regionów do tej pory zasobnych biologicznie nawiedziły długotrwałe susze, które dodatkowo czyniły spustoszenie w świecie zwierzęcym i roślinnym.

Zmiany klimatyczne nastąpiły tak szybko, że ludzkie gromady miały podstawowy problem z dostosowaniem się do nowych warunków i znalezieniem rejonów, gdzie można było zdobyć dostateczną ilość żywności. Część badaczy – w tym amerykański geofizyk, klimatolog prof. Alan Robock z Rutgers University w New Jersey – dowodzi, że erupcja wulkaniczna i następnie spowodowane przez nią globalne ochłodzenie, miało fatalne skutki dla ukształtowanej w toku dziejów kruchej równowagi świata biologicznego. Według opracowanych przez niego modeli – w pierwszym rzędzie – katastrofalnie ucierpiała roślinność na wielu rozległych obszarach, w tym afrykańskich, stanowiących matecznik ludzkości. Pociągnęło to za sobą daleko idące ograniczenia egzystencjalne dla zwierząt roślinożernych i niewiele później dla drapieżników. W efekcie nastąpiło ekstremalne nadwątlenie łańcucha żywieniowego. Eksperci uznali, iż erupcja Toby i jej wielowątkowe skutki unicestwiły znaczącą część ludzkiej populacji, do tego stopnia, że ogół ocalałych liczył sobie co najwyżej 10 tysięcy ludzi.

Po gigantycznej erupcji superwulkanu Toba i eliminacji znaczącej części ludzkiej populacji, ponowne zasiedlanie świata rozpoczęli nieliczni ocaleli przedstawiciele Homo sapiens, którzy przetrwali w Afryce. 70 tysięcy lat temu ruszyli oni w kierunku Półwyspu Arabskiego, znajdując tu stosunkowo bogaty, niezniszczony jakimś cudem obszar. Ludzi przybywało. Część z nich skierowała się później do południowej Azji, Malezji i Polinezji. Część, stopniowo przesuwała się w stronę północno – zachodnią. Populacja ludzka powoli rozrastała się i zasiedlała coraz nowe tereny, mniej dotknięte katastrofą lub stopniowo odbudowujące swe zasoby. Natura jednak jest nieprzewidywalna.

30 tysięcy lat po katastrofie spowodowanej przez sumatrzański superwulkan Toba, około 40 tysięcy lat temu, doszło do kolejnej gigantycznej katastrofy. Jej sprawcą był wulkan w rejonie włoskiego Neapolu, na tzw. Polach Flegrejskich. W wyniku masywnej erupcji – acz poniżej dwóch najwyższych poziomów skali VEI – w powietrze wystrzeliły chmury popiołu, stopniowo opadające na ziemię. Ślady popiołów znajdowane są na terenie dzisiejszej Rosji i Ukrainy. Odłamki skał wulkanicznych dotarły aż do Grenlandii. W rejonie Morza Śródziemnego i nieco mniej intensywnie w pozostałych częściach Europy, doszło wtedy do znacznych „zmian biokulturowych”. Według rosyjskich uczonych, Ljubow Gołowanowej i Władimira Doroniczewa wybuch, który spowodował gwałtowną zmianę klimatu na suchy i dużo chłodniejszy niż uprzednio, przyczynił się do eksterminacji neandertalczyków. Ich miejsce zajęli Homo sapiens, którzy w tym czasie lub niewiele później napłynęli do Europy.

Minęło około 13 tysięcy lat. W tym ważnym momencie dziejowym rozpoczęły się gwałtowne przemieszczania ludności w poszukiwaniu lepszych miejsc do życia. Zjawisko to zostało zmotywowane kolejnym wybuchem superwulkanu, tym razem Taupo na nowozelandzkiej Wyspie Północnej około 27 – 26 tys. lat temu. Była to ostatnia jak do tej pory erupcja o tej skali eksplozywności w dziejach Ziemi. Jak zauważa profesor Marek Awdankiewicz z Uniwersytetu Wrocławskiego, nie była to na pewno największa z rozpoznanych supererupcji, ale jak podkreśla: „nie zmienia to faktu, że nawet ona miała ponad 10-cio krotnie większą objętość od kilkudniowej erupcji wulkanu Tambora w 1815 roku”. Opis eksplozji indonezyjskiego wulkanu sprzed ledwie 200 lat temu jest doskonale znany. Między 5 a 15 kwietnia 1815 roku podczas serii wybuchów wulkanu Tambora na indonezyjskiej wyspie Sumbawa w powietrze wyleciało ponad 150 miliardów ton pyłów i skał. Konsekwencje eksplozji odczuwane były na całym świecie, czyniąc rok 1816 „rokiem bez lata”. Wynikłe z niej niespotykane aberracje klimatyczne szczególnie dotknęły północno – wschodnie obszary Stanów Zjednoczonych, wschodnie wybrzeże Kanady, północną Europę oraz terytorium Chin. Na skutek wyemitowanych do atmosfery wielkich ilości pyłów wulkanicznych – które znacząco ograniczyły dostęp światła słonecznego – w Stanach Zjednoczonych nawet w okresie letnim notowano gwałtowne spadki temperatury, powodujące zniszczenie zbiorów, co w rezultacie doprowadziło do klęski nieurodzaju. Plony – ze względu na nie sprzyjające warunki klimatyczne – były niezwykle słabe jeszcze przez kilka kolejnych lat. Podobnie było w Europie, która odczuwała jeszcze skutki wojen napoleońskich. W Wielkiej Brytanii i Francji zaczęło brakować żywności w wyniku czego dochodziło do zamieszek, gwałtownie nasiliła się przestępczość, plądrowano magazyny ze zbożem. Nawet w Szwajcarii, sytuacja aprowizacyjna w związku z powszechnym nieurodzajem była tak tragiczna, że rząd zmuszony był ogłosić klęskę narodową. W tym czasie na Węgrzech zdumienie budziły opady brązowego śniegu. Podobnego zjawiska doświadczyły Włochy, tyle że z opadami o czerwonej barwie. Przyczyną nietypowego zabarwienia śniegu były popioły wulkaniczne unoszące się w atmosferze. Niestabilne zjawiska przyrodnicze objawiły się gdzie indziej w postaci gwałtownych burz i ulew. Te z kolei powodowały raptowne wezbrania wód. Na obszarach północnej Polski spadło wówczas o 80 procent więcej deszczu niż normalnie.

Skutki erupcji dotknęły także Chiny, na obszarze których niespotykane latem niskie temperatury katastrofalnie zniszczyły uprawy ryżu w prowincji Yunnan na południowym zachodzie. Letnie opady śniegu wystąpiły w różnych miejscach w południowych chińskich prowincjach, a nawet na leżącym w strefie klimatu tropikalnego Tajwanie. Wynikiem zniszczenia zasiewów był niedobór żywności. Powodowało to powszechny głód, który stał się dodatkowym czynnikiem wpływającym na rozpowszechnianie się epidemii cholery i tyfusu w Azji. Takie oto konsekwencje spowodował wcale nie największych rozmiarów wybuch Tambory w pierwszej połowie XIX wieku.

Superwulkan Taupo 27 tysięcy lat temu wyemitował do atmosfery wielokrotnie większe niż Tambora w 1815 r., czy Krakatau w 1883 r. ilości materiału wulkanicznego – w sumie ok. 1200 kilometrów sześciennych. Nowa Zelandia została przykryta materiałem piroklastycznym o grubości 200 metrów. Ślady wskazują, że było przynajmniej dziesięć masywnych etapów erupcyjnych o różnej intensywności. Ostatecznie sto kilometrów kwadratowych okolicy zapadło się w kalderę a wewnątrz powstało jezioro. Skutki klimatyczne wybuchu były tragicznie niekorzystne i długotrwałe. Jeszcze kilka lat później średnie globalne temperatury były znacząco niższe niż przed erupcją. Na skutek zmian klimatu zmniejszyła się ilość opadów, a wiele regionów do tej pory zasobnych w roślinność i zwierzynę nawiedziły długotrwałe susze.

Zmiany klimatyczne spowodowały, że ludzkie gromady zaczęły kierować się w rejony, gdzie można było zdobyć wystarczającą ilość żywności. Ponadto, po wybuchu, unoszące się w atmosferze związki siarki łączyły się z atomami tlenu, niszcząc tym samym powłokę ozonową. Jej uszczuplenie spowodowało przenikanie ponad miarę szkodliwego, słonecznego promieniowania nadfioletowego, które powoduje mutacje DNA. Charakterystyczne, że w czasach następujących po erupcji superwulkanu główny wektor wędrówki ludów azjatyckich skierował się na zachód. Część z nich dotarła do Europy. Ludy te określane są jako indoeuropejskie. Wśród nich są społeczności, które w toku dziejów – wraz z wcześniej przybyłymi do Europy grupami „staroeuropejskimi” – uczestniczyły w tworzeniu protosłowiańszyzny.

Niespełna 26 tysięcy lat później – po roku 535 r.n.e. – nastąpiła kolejna katastrofa klimatyczna. Została ona wywołana gwałtownymi erupcjami (bliżej nie zlokalizowanych do tej pory wulkanów) zaistniałymi w latach 535, 540 i 547. Według opinii R.B. Roberta zamieszczonej w „Nature”, udział w katastrofie miał wybuch wulkanu Tavurvur, znajdujący się nieopodal dzisiejszego miasta Rabaul (Papua-Nowa Gwinea). Ken Wohletz z Los Alamos National Laboratory uważa, że stało się to również za sprawą wybuchu Krakatau. Mimo, że eksplozje te sklasyfikowano poniżej dwóch najwyższych wskaźników VEI, tym niemniej do atmosfery trafiły wielkie ilości pyłów i gazów erupcyjnych. Do tego wydarzenia odnoszą się zapiski kronikarza bizantyjskiego Prokopiusza z Cezarei, który  relacjonując wojny z Wandalami odnotował, że blask Słońca w roku 535 roku był bardzo słaby, jak podczas zaćmienia, i że była to bardzo zła przepowiednia. W kronice irlandzkiej zanotowano  „brak chleba w roku 535” roku, oraz „brak chleba od 535 do 539 roku”. Zespół klimatologów, biologów, historyków i językoznawców kierowany przez Ulfa Buntgena ze Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Badawczego udowodnił, że unoszące się w atmosferze pyły wulkaniczne wraz ze zmniejszoną aktywnością słoneczną spowodowały wówczas obniżenie średnich globalnych temperatur o 3°C, co oznaczało spadek średnich rocznych temperatur do zaledwie 11,8 °C. Naukowcy ustalili, że podczas jednej z ówczesnych erupcji – w 540 roku – do atmosfery wydostało się więcej pyłów niż w 1815 roku w czasie wybuchu wulkanu Tambora w Indonezji. Ze względu na skutki klimatyczne okres między 536 a 660 rokiem n.e. nazwano Późnoantyczną Małą Epoką Lodowcową. Przedstawione dane wskazują na bezpośredni związek między implikacją wybuchów wulkanów a gwałtownym osłabieniem cesarstwa wschodniorzymskiego, powiązanym jednocześnie z wędrówkami ludów. Dotyczy to głównie społeczności napływających z terenów północnych, dla których spadek i tak niezbyt wysokich temperatur stał się szczególnie dotkliwy. Na przestrzeni wielu lat niskie temperatury, krótsze niż do tej pory lata i dłuższe zimy przyczyniły się do znaczącego zmniejszenia plonów, czego efektem był powszechny niedobór żywności. Zmieniające się warunki klimatyczne oraz bytowe były jedną z przyczyn – być może najważniejszą – gwałtownego przemieszczania się sporej masy Słowian z północy na południe. Celem migracji stało się zdobycie lepszych warunków do życia. Przedstawionym erupcjom w VI wieku naszej ery daleko do masywnych eksplozji superwulkanów, ale i tak następstwa z nich wynikłe znacząco zmieniły świat.

W tym kontekście niepokojąca brzmią ustalenia naukowców z Europejskiej Fundacji Naukowej z udziałem wielu badaczy, w tym z Polski. Dowodzą one wzmożonej ostatnimi czasy aktywności wulkanicznej. Oznaki takie przejawiają zwłaszcza dwa obszary: Yellowstone w USA oraz wielki rejon wulkaniczny obejmujący Pola Flegrejskie (Campi Flegrei) w pobliżu Neapolu. Wskazuje się, że superwulkan Yellowstone z dużym prawdopodobieństwem już się obudził. Świadczą o tym silne trzęsienia ziemi w rejonie, notowane od 2017 roku. Zauważono, że również na Polach Flegrejskich we Włoszech coś groźnego się dzieje. W latach 1982-1984 ziemia podniosła się tam aż o 1,8 metra. W następnych latach proces „puchnięcia” gruntu nie wyhamował, ponieważ gigantyczna komora magmowa podnosi się systematycznie o prawie 3 cm rok do roku, co wskazuje , że kaldera nieubłaganie zbliża się do wybuchu. Wcześniej, czy później do tego dojdzie. Pytanie dotyczy skali erupcji i kiedy to nastąpi. Czy wybuch będzie niewielki, jak w 1538 roku, czy tak gigantyczny, jak 40 tysięcy lat temu, kiedy to w atmosferę wystrzeliło ok. 500 kilometrów sześciennych odłamków wulkanicznych?

Obecnie, naukowcy zwracają również uwagę na dwa inne, groźne wulkany: sumatrzański Toba i nowozelandzki Taupo. Toba w przeszłości wybuchł 1,5 mln lat temu i następnie około 73 tysiące lat temu. Ta ostatnia eksplozja określana jest jako najpotężniejsza w dziejach. Z kolei, położony w Nowej Zelandii Taupo, pierwszy raz dał znać o sobie około 1,25 mln lat temu, następnie milion lat temu i raz kolejny około 26 tys. lat temu.

Czy mając na względzie zauważalną cykliczność tego typu wydarzeń nastąpi kolejny wybuch w skali superereupcji oraz czy spowoduje – porównywalne do przedstawionych wyżej – skutki? Z taką możliwością trzeba się liczyć. Kiedy konkretnie nastąpi ten prawdziwy Armagedon? W czasie istnienia Homo sapiens, tej skali erupcje miały miejsce 70, 40 i 26 tysięcy lat temu.

Autor: Andrzej D.

Literatura:

  1. Simon J. Armitage, Sabah A. Jasim, Anthony E. Marks, Adrian G. Parker, Vitaly I. Usik, Hans-Peter, The Southern Route “Out of Africa”: Evidence for an Early Expansion of Modern Humans into Arabia [w: Science, 28 Jan 2011].

  2. Marek Awdankiewicz – Uniwersytet Wrocławski Instytut Nauk Geologicznych Zakład Mineralogii i Petrologii – Największe erupcje wulkaniczne na ziemi [w: Kosmos Problemy Nauk Przyrodniczych Polskie Towarzystwo Przyrodników im. Kopernika, Tom 60, 2011r.].

  1. Grzegorz Burtan, wywiad z prof. dr hab. Jerzym Żabą, kierownikiem Katedry Geologii Podstawowej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, Jeden wybuch może zabić 5 mld osób. W przeszłości uśmiercił ponad połowę populacji Ziemi [w: wptech tech.wp.pl/jeden-wybuch-moze-zabic-5-mld-osob-w-przeszlosci-usmiercil-ponad-polowe-populacji-ziemi-6206102976632449a – 2018r.].

  2. Rodney Castleden, Największe katastrofy w dziejach świata, przełożył z angielskiego Bogusław Solecki, Bellona, Warszawa 2009r.

  3. Jesus Diaz, The Deadliest Volcano In the Planet Is Ready to Explode Again [w: GIZMODO, 9/20/11 9].

  4. 2012 Did the Toba volcanic eruption of ∼74 ka B.P. produce widespread glaciation? [w: onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1029/2008JD011652/full) w: Journal of Geophysical Resarch, Volume 114, Issue D10 27 May 2009].

  1. Duże prawdopodobieństwo erupcji superwulkanu Taupo w: ZMIANY NA ZIEMI.pl [w: zmianynaziemi.pl/wiadomosc/duze-prawdopodobienstwo-erupcji-superwulkanu-taupo].

  2. Leszek Lindner. Nowe spojrzenie na liczbę, wiek i zasięgi zlodowaceń środkowopolskich w południowej części środkowowschodniej Polski. „Przegląd Geologiczny”, luty 2005.

  3. Robock Alan, Oman Luke, Stenchikov Georgiy L.. Nuclear winter revisited with a modern climate model and current nuclear arsenals: Still catastrophic consequences. „Journal of Geophysical Research: Atmospheres”. 112 (D13), s. D13107, 2007.

  1. Taupo Volcano [w: GNS Science, 19/01/2010].

  2. Ken Wohletz Los Alamos National Laboratory w: Were the Dark Ages.Triggered by Volcano-Related Climate Change? R. B. Stothers Mystery cloud of AD 536 w: Nature”.

  1. The Annals of Ulster AD 431–1201.

  2. CELT, the Corpus of Electronic Texts.

  3. Prokopiusz z Cezarei, Bellum Vandalicum.

Fot. pixabay.com

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 13

  1. Najpierw warto przeanalizować kierunki wiatrów na kuli ziemskiej, aby później wyciągać wnioski, gdzie i którędy rozprzestrzeniały się popioły po wulkanicznych erupcjach.

    „Charakterystyczne, że w czasach następujących po erupcji superwulkanu główny wektor wędrówki ludów azjatyckich skierował się na zachód. Część z nich dotarła do Europy. Ludy te określane są jako indoeuropejskie. Wśród nich są społeczności, które w toku dziejów – wraz z wcześniej przybyłymi do Europy grupami „staroeuropejskimi” – uczestniczyły w tworzeniu protosłowiańszyzny.”

    Ciekawe którędy powędrowały na zachód te ludy azjatyckie? Pewnie, jak najbliżej równika, aby powciągać sobie trochę popiołu wulkanicznego do płuc?

  2. Ostatnio czytałem książkę o odkryciu porzuconego miasta w Moskitii w Hondurasie. Poza samą historią odkrycia, ciekawe są tam rozważania autora na temat przyczyn upadku kultur/miast/cywilizacji. Według autora główne przyczyny to były przerost warstwy pasożytniczej i wyczerpanie zasobów (skąd my to znamy patrząc na naszą – właściwie nie naszą – (anty)cywilizację). Ale co najciekawsze, z czego sobie nie do końca zdawałem sprawę, to jak wielkie spustoszenie poczyniły choroby przywiezione przez Europejczyków. Tak jak o tym słyszałem, to nie wiedziałem że epidemia ospy zabijała do 95 procent Indian!!! W rzeczy samej epidemia wyprzedziła kolonizatorów, którzy odkrywali całe opustoszałe wioski i miasta… Przed przyjazdem Europejczyków w obu Amerykach mieszkało prawdopodobnie ponad 10 milionów ludzi, istniały duże miasta i dalekosiężne szlaki komunikacyjne. Hiszpanie nigdy by nic nie podbili i nie skolonizowali gdyby nie epidemie, nie mieliby szans. Jak to się ma do nas Słowian? Otóż epidemia ospy była tak szybka i tak zabójcza, że Indianie po prostu pomyśleli że bogowie ich opuścili i właściwie poddali się bez walki, lub uciekli… Zastanawiam się czy podobny mechanizm nie zadziałał u nas po wielkim ochłodzeniu w 535, być może te wydarzenia, poza doraźnymi celami strategicznymi skłoniły ludzi zwłaszcza na obrzeżach Słowiańszczyzny do przyjęcia zarazy.

  3. „ludzkosć powinna sama z siebie zorganizować i zbudować – okręty do podróży w kosmosie”. Akurat ludzkość buduje te „okręty do podróży w kosmosie”. Wszystkich tam jednakowoż nie ulokujesz.

    • A czy stać cie na wykupienie miejsca w razie czego. Kolejny mikro świat w swiecie pasożytów.
      Tutaj potrzebne jest inne myślenie, inna mentalność, odrzucenie religii ekonomicznej, i powrót do systemu Życia, a nie niewolnictwa.
      W chwili, gdy masz wszystko, co potrzebujesz, jedynie spełnienia się jako Kreator. Już jednemu Pan u wytłumaczyłem, wizjoner Tesla wiedział, że ludzkość północy stać, na ten wielki krok, kwestia tylko uwolnienia się z zaczarowanego kręgu pasożytów.
      Budowa takich statków, to ogromny skok, to możliwości odnalezienia nowych źródeł energii, i w razie czego ewakuacji.
      Nowe Ziemie są wytypowane, kwestia tylko uwolnienia potencjału 99% ludzi na świecie, którzy obalą te 1% krwiopijców.

  4. Ale Ruda Web – madrych ksiąg jest Ci dostatek :-)- ludzie zmienia się w mole ksiązkowe, w końcu do czegos się przydadzą. I znów ta przyroda jest Be a generalnie to suka. Jak sądzicie, czy zasługujemy na to aby pomimo wiedzy jaką posiadamy, sami sobie nie czynimy krzywdy, dając wiare rzeczom i pismom, kompletnie z innego świata. Jest to jeszcze jeden racjonalny przykład i podejście, że mądry ten, który jest w stanie przewidzieć i poprzez viedze przeskoczyć!!! próbę ognia.
    Zamiast tkwić w dyrdymałach w pustynnym oczadzeniu – ludzkosć powinna sama z siebie zorganizować i zbudować – okręty do podróży w kosmosie.
    Jarych Godów Sprzyjaciele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *