Jessa Trzygław – jedyny, z trójcy bóg bogów

Bez odtworzenia wierzeń przodków trudno pojąć wiele ze zjawisk nie tylko historycznych, ale i współczesnych. Dlatego – choć staram się (Web) nie wplątywać w spory między rodzimowiercami a chrześcijanami – to jednak pewnych podstawowych spostrzeżeń nie mogę pominąć. Lekceważenie byłoby brzemienne w złe skutki przy odtwarzaniu dziedzictwa lechickiego. Przy tym zatrzegam, że nie jest moim zadaniem objaśnianie pełnego zastępu bogów słowiańskich, bo ani to nie jest potrzebne dla zbudowania ogólnego obrazu, o który staram się, ani nie jest na moje siły. Chętnych do zgłębiania wszelkich szczegółów odsyłam w pierwszym rzędzie do prac i bloga Czesława Białczyńskiego, albo do innych licznych stron www omawiających wiarę przyrodzoną.

Osobiście zachęcam przede wszystkim do zapoznania się z pracą „Słowiańscy bogowie” Joachima Szyca, Warszawa 1865. Pragnących bardziej „modernistyczno-naukowego” obrazu zaciekawi być może „Religia Słowian” Andrzeja Szyjewskiego, Kraków 2003. Obaj autorzy oparli się głównie na przekazach i tradycjach ludowych, bowiem żadne słowiańskie traktaty religijne nie dotrwały do naszych czasów, albo nie zostały odnalezione (z wielką nieufnością traktuję wszelkie księgi welesowe czy wedy słowiańskie cudownie ujawnione przez Rosjan).

A. Szyjewski zauważył w swojej pracy: „Śledząc te ludowe przekazy, które dotyczą powstania świata, antropologowie odnajdują wyraźne schematy, których idee są obce chrześcijaństwu i które są, zdaniem wielu z nich, charakterystyczne dla poprzedzającego chrześcijaństwo światopoglądu słowiańskiego. Uwagę badaczy zwróciła zwłaszcza uporczywie powtarzająca się w różnych częściach Słowiańszczyzny historia o tym jak Bóg, współdziałając z Diabłem, dokonał stworzenia ziemi i jej ukształtowania”. Dalej naukowiec przytacza, że oba duchy pierwotne płyną na łódce po pierwotnym oceanie i postanawiają stworzyć sobie ziemię, którą wyławiają z dna. Szyjewski stwierdza, że szczegóły tej opowieści zgadzają się z mitami indyjskimi i syberyjskimi (co chyba nie powinno dziwić), ale także indiańskimi. Niemniej praca ta trzyma się dogmatów oficjalnej nauki, odrzucając już we wstępie np. autochtonizm słowiański, co w XXI w. jest co najmniej dziwaczne.

Dla odmiany J. Szyc zbiera wszystko co tradycja ustna ludów słowiańskich zdołała zachować. Tak przedstawia źródło wszelkiego stworzenia według Słowian:
„Jessa […] był najprzedniejszym, jedynym, prwdziwym panem i ojcem slowiańskim, był bogiem bogów. […] Jessen znaczy tyle co jestem […]. On tedy był istotą, która od wieków na wieki mówi o sobie jestem, czyli istotą osobistą i siebie samego świadomą. […] Jessa jednem wszechmocnem słowem stworzył świat”. Mamy tu więc byt w rodzaju hinduistycznego Brahmana, który jest ostatecznym źródłem, stworzycielem wszystkiego, także bogów – dziesiąty Hymn Rygwedy głosi m.in.: „Jam jest Jeden. Zapragnąłem się podzielić”. Skąd to porównanie – można wywnioskować czytając dalej Szyca. Oto XIX-wieczny autor dodaje do Jessy imię Boh, tłumacząc jako pochodzące od bytu – tego co było i będzie. Tak więc ojciec świata i ludzi, i bogów to Jessa Boh – ten, który jest, ale też był i będzie. Ta stworzycielska istota przywołuje świat słowem Halu. To wyrażenie – według ustaleń Szyca – ma moc tworzenia, niweczenia i odnawiania świata oraz zamykania w sobie wieczności stającej się światem. Kiedy Jessa wypowiada Halu, to manifestujący go Trzygław (płci męskiej i żeńskiej jednocześnie o trzech głowach wyrastających z jednego ciała – hinduistyczna Trimurti) wyrywa sobie pierwszą głowę, z której wypływa biała krew, a z niej powstaje Biełboh. Z następnej głowy wypływa krew czarna i rodzi się Czarnoboh. Z trzeciej głowy Trzygława popłynęła krew czerwona, która dała początek Hamowi. Kiedy te boskie potęgi ukonstytuowały się – Trzygław przylepił swoje głowy do ciała i na powrót zrosły się one z nim. Jak opisał Szyc „Tym sposobem bóg jedyny, a zarazem bóg w trójcy, zrodził, a raczej rozpadł się na trzech oddzielnych bogów, z których każdy, w wyznaczonym dla się zakresie, zajął się dalszem stwarzaniem i urządzaniem świata”.

Rosyjskie przysłowie „Boh trojcu lubit” nie opisuje więc Boga chrześcijan, a manifestację Trzygława. Do tego odpowiada jednocześnie założeniom wedyjskim. Tak więc z jednej strony mamy trójcę naczelnych bóstw wyrosłą z jednego, pierwotnego boga, gdzie każda z emanacji spełnia różną rolę w tworzeniu, utrzymywaniu i niszczeniu świata – Brahma go stwarza, Wisznu utrzymuje, a Śiwa unicestwia. Z drugiej strony bóg mojżeszowy tworzy cały świat słowem, tak jak Jessa. W trójcy słowiańskiej – jak w hinduskiej – Biełboh stwarza byty (Brahma), Ham (Wisznu) podtrzymuje równowagę między tworzeniem a niszczeniem, zaś Czarnoboh (Śiwa) usiłuje zniszczyć stworzone. Każda z tych naczelnych istot słowiańskiej trójcy stwarza siedmiu swoich bogów pomocniczych. Pierwszym powstałym z Biełboha jest Światowid utożsamiający Słońce, natomiast ostatnim jest Kolęda, czczony 24 grudnia (stąd zwyczaj kolędowania, śpiewania kolęd itp.). Pierwszym boskim stworzeniem Czarnoboha jest Chworz, nazywany też Chorsem, wiązany z Księżycem. Według Szyca, wcielał się on w potwory takie jak smoki, a legenda o zabiciu smoka wawelskiego to przekaz o obaleniu w Krakowie czci bogów czarnych przez kult bogów białych. Wiążąc to ustalenie z zapisami kronikarzy o składaniu smokowi wawelskiemu ofiar z ludzi, możemy założyć, że w tym czasie odrzucono kapłanów domagających się takich ofiar.

Zmagania bogów tworzenia i niszczenia hamuje (!) Ham, „który tym sposobem tworzył świat z dobrego i złego złożony” – jak napisał Szyc. Pierwszym „pomocnikiem” tego bóstwa jest Ładon – bóg ładu na niebie i na ziemi. Jego siostra i żona Łada wykańczała i upiększała świat tworzony przez Ładona po zmaganiach Biełboha, Czarnoboha i Hama. Takie trójce są powielane w kolejnych poziomach bóstw.

Dopiero teraz w łańcuchu tworzenia na arenę wkracza Perun – naczelny i pierwszy z kolejnego kręgu bogów i bogiń, których jest po dwanaście. Ów gromowładny – naczelny w odpowiednikach greckich, czy rzymskich – jest więc zaledwie kolejnym z bogów Słowian. Tu gdzie panteon słowiański jest na kolejnym etapie coraz niższych bytów, panteony innych indoeuropejczyków dopiero się zaczynają (nie dotyczy hindusów). Tu mała dygresja – czwartą boginią na tym poziomie istot jest Tora, której poświęcony miał być dzień tygodnia wtorek, bo (za Szycem) „u Polaków nazywała się Wtórka”.

Otrzymujemy obraz, który wymyka się tradycyjnemu podziałowi religii na monoteistyczne i politeistyczne. Prawdziwym Stwórcą Wszystkiego bowiem jest Jessa, który inicjuje łańcuch bytów wypowiedzeniem jednego Słowa. Dopiero kolejne istoty boskie zabierają się za budowanie znanego nam świata materialnego. Mamy do tego uniwersalną opozycję dobra i zła. Jednak w to wszystko wkracza siła hamująca (porządkująca) – scalająca żywioły tworzenia i niszczenia. To obraz odzwierciedlający, dokonywane przez pokolenia, obserwacje sił Natury. Oczywiście krytycy takiej tezy stwierdzą, że Szyc na pewno znał kosmogonie biblijne i grecko-rzymskie, a także mógł spotkać się z myślą wedyjską. Tylko, że bogowie opisani przez niego mają potwierdzenia źródłowe sprzed wieków w stosunku do jego czasów. Dla przykładu Jessa/Trygław i Łado(n)/Łada:

Jessa:
– Koźmińczyk (ur.1370, zapis: 1405-1412),(bóg Yassa, żywy obrzęd na wiosnę),
– Statua provincialia (1420), (Yassa),
– Sermones Cunradi (1423), (Yassa/Ysaya),
– Postilla Husitae przed (1450) (Yesse),
– Glosa przy S.Adalberti (vita ~1450), (agyejsze),
– Roczniki Długosza (1455), (bóg Jowisz-Jessa),
– Kronika Miechowity (1521), (Jessa),
– Kronika Polska […] Stryjkowski (1574), (Jessa),
– Kronika Gwagnina (1578), (Jossa).
Trzygław – Trzygłów, Trygław – bóstwo Słowian połabskich i Pomorzan, czczone w Szczecinie, Wolinie i Brennie. Jego kult został potwierdzony m.in. w żywotach św. Ottona z Bambergu (XII w.).

Łado:
– Koźmińczyk (1405-1412), (bóstwo Lado/Lada),
– Statua provincialia (1420), (Lado),
– Sermones Cunradi (1423), (Lado),
– Postilla Husitae przed (1450) (Alado),
– Glosa przy S.Adalberti (vita ~1450), (Alado),
– Roczniki Długosza (1455), (bóg Lyada/Łada jako odpowiednik rzymskiego Marsa),
– Kronika Stryjkowskiego (1582), (bóg Didis Lado – obrzędy na Litwie).

Wszystko to źrodła znacznie wcześniejsze od XIX-wiecznej fascynacji Europejczyków teozofią indyjską. To może świadczyć, że np. koncepcja Trzygława/Trimurti była znana jeszcze przed oddzieleniem się (od Prasłowian w IV tys. p.n.e.) linii rodowej R1aZ93, która stworzyła aryjskie Indie. Do tego dochodzi zagadka słowa, które było na początku wszystkiego – skąd ta teoria dotarła na Bliski Wschód i później została zapisana w religiach mojżeszowych (judaizm, chrześcijaństwo, islam)? Czyżby z Hetytami lub Filistynami? A może jeszcze wcześniej podczas przejścia R1a przez Iran i Irak? Trudno to rozstrzygnąć jednoznacznie. Pozostaje za to rozwinięty w wedach obraz organizacji świata porównywalny ze słowiańskim.

Na blogu abelikain czytamy: „Kosmologia wedyjska mówi o dziesięciu wymiarach zwiniętych w struny, nadprzestrzeniach, olbrzymich próżniach w obszarach zbitek galaktyk, szczegółowo opisuje też wszystkie rządzące wszechświatem prawa – grawitację, odpowiedzialną za jego rozszerzanie się, przeciwnie doń skierowaną siłę napięcia powierzchniowego na jego obrzeżach, siły elektromagnetyczne, oddziaływania słabe i silne, cząstki elementarne itp.. Wszystkim siłom i zjawiskom nadano imiona bóstw, zaś cząstkom elementarnym nazwy zwierząt. Ich listę sporządził dr Raja Ram Mohan Roy, autor książki „Vedic Physics” – […] Dla przetrwania młodego wszechświata najważniejsze były dwie przeciwstawne siły: grawitacja i napięcie powierzchniowe. Gdyby grawitacja była za słaba, napięcie powierzchniowe spowodowałoby skurczenie się wszechświata do zera. Grawitację uosobiono jako Bryhaspatiego, zaś napięcie jako demona Wrytrę. Nasze istnienie zawdzięczamy Indrze, sile elektryczności, który pokonał Wrytrę w zaciętej walce”.

Tu trudno oprzeć się schematowi Biełboh – Czarnoboh – Ham. Do tego przyjrzyjmy się podstawowej strukturze atomu: proton – siła dodatnia (Biełboh), elektron – ujemna (Czarnoboh), neutron – obojętna (Ham). Dopiero połączenie tych sił daje w wyniku zwarty układ elektrycznie obojętny, z którego konstruuje się cała materia. Mechanizm ten rozbudowuje się i różnicuje w miarę rozwoju materii. Czy wiara Słowian to wyłącznie religia w dzisiejszym rozumieniu? Cytowany blog zauważa: „Prorocy biblijni, na przykład, którzy pojawili się w historii […] dużo później niż autorzy pism wedyjskich, nie zdołali pojąć do końca tego zapisu, ponieważ nie było wtedy jeszcze nowoczesnej fizyki, która by im dostarczyła aparatu pojęciowego. Kto w czasach Mojżesza słyszał o setkach rodzajów cząstek elementarnych albo miał pojęcie o wymiarach zwiniętych w struny?”.

Tymczasem, czytając rekonstrukcję Szyca i zwłaszcza wedy, dochodzimy do systemu wierzeń, w którym zakodowana jest wiedza o prawidłach wszechświata. Od strony mentalnej powoduje to uznanie roli zarówno dobra, jak i zła, za niezbywalne cechy istnienia. Jednak najważniejsze, by wszystko znajdowało się w równowadze, czyli raczej w ładzie. Tu dochodzimy do zrozumienia fenomenu lechickości – siły w społeczności/państwie mają działać swobodnie, ale w ogólnym ładzie tworzącym zewnętrznie odporny układ. To pozwala pojąć np. działanie Rzeczpospolitej Słewów. Pominę już, że śledzenie starych wierzeń ułatwia zrozumienie współczesnych obrzędów (Kolęda) i słów (hamowanie). Fizykiem nie jestem, a więc tę inspirującą sferę pozostawiam znawcom.

NA ZDJĘCIU: posąg Trzygława w Wolinie, FOT: Stoigniew/wikimedia.org

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 3

  1. Kojarzę taką jeszcze trójcę, czy może trójcę, która również jest jednością, mianowicie Światowid-Perun-Swaróg, czyli w zasadzie Słońce/Światło/Fotony/Wiatr słoneczny-Piorun/Elektryczność-Płomień/Ogień/Plazma. Co ciekawe z tego co kojarzę, dopiero niedawno odkryto, że wyładowania elektryczne na Ziemi są możliwe tylko dzięki wiatrowi słonecznemu… Tak więc mamy taki ciąg Wiatr słoneczny/światło-> pioruny -> ogień. elektryczność – plazma/ Ogień – wiatr słoneczny/światło to jakby trzy różne formy tej samej energii słonecznej, zatem jedność w trzech formach, które są współzależne.

    Między innymi o tym tutaj:
    http://oldeuropeanculture.blogspot.com/2016/11/archangel-michael.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *