Wenecja szuka słowiańskich korzeni

Wenecjanie chcą udowodnić, że pochodzą z Polski. Dokładniej mierzą w kulturę łużycką, którą wskazują jako podłoże kulturowe większości krajów europejskich. Właśnie między Łabą a Bugiem upatrują kolebki Wenedów, których my nazywamy Wędami. Ludu, który w I tysiącleciu p.n.e. miał rozlać się na obszary od Bretanii po Kurdystan.

Po co Wenecjanom taka przeszłość? Czyżby za mało im było, hollywoodzko ze wszystkich stron sportretowanej, cywilizacji rzymskiej? Rozwiązanie jest chyba tylko w genach, bo zabiegają o potwierdzenie ich wspólnoty z lęhickimi. Dzięki temu podłożu łatwiej – nie tylko oni – zrozumieją fenomen Serenissimy, porównywalny z pochodnym dubrownickim, czy nowogrodzkim. Tym bardziej, że Rzeczpospolita Wenecka (a więc zgodnie z lęhickim odczytem – Wędcka), kraj kupców i żeglarzy, to najdłużej nieprzerwanie funkcjonujące państwo o ustroju republikańskim w ujęciu „oficjalnej” historii. Na marginesie – naszym zdaniem, dłużej istniała Rzeczpospolita Lęhicka – od czasów co najmniej łużyckich (z przerwą na feudalne zachcianki Piastów) do ostatniego rozbioru Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Zastanawiające jest to, że oba państwa zniknęły w podobnym czasie i dla obu jednym z grabarzy była Austria Habsburgów.

Wenecjanie rozpoczęli poszukiwania od funduszy

Jak po potomkach kupców należało się spodziewać. Na stronie venetianambassadors.org namawiają do wpłacania datków na sfinansowanie badań genetycznych. Tłumaczą, że chcą potwierdzić wstępne ustalenia, które zgadzają się z teorią językoznawców. Piszą:

„Studia lingwistyczne Françoise Bader (Uniwersytet Sorbona) i Jadranki Gvozdanović (Uniwersytet w Heidelbergu) wykazują jedność kulturową starożytnych narodów o nazwie Weneci, osiadłych w rejonie Morza Bałtyckiego, a także na wybrzeżach Atlantyku i Adriatyku. Badania genetyczne haplotypów w tych populacjach potwierdzają ich wspólne pochodzenie”.

Wenecjanie potrzebują pieniędzy, by przeprowadzić badania również na materiale kopalnym. A to niełatwe, bowiem Wenedzi (Wędzi) kremowali się po śmierci, jak na prawdziwych Lęhów (Łużyczan) przystało. Niemniej już w tej chwili udało się odkryć obecność haplogrupy R1a-Z92 w Bretanii, która może potwierdzić hipotezę o jednorodności kulturowej między Wędami znad Bałtyku i znad Atlantyku. Ponadto Wenecjanie ze zdziwieniem informują: „Inną zaskakującą lokalizacją Z92 jest obszar jeziora Van w Turcji (kurdyjskie Behra Wanê)”. Natomiast obecność R1a na terytorium Włoch koncentruje się w północno-wschodniej części, zwanej Tri-Veneto i w Słowenii – obszarze, którego centrum geograficznym jest właśnie Wenecja.

Dla nas obecność R1a nie jest zaskoczeniem w tych rejonach wymienionych na końcu. Tym bardziej R1a-Z92 w Kurdystanie, bo to tzw. gen scytyjski. Wielkim zaskoczeniem jest na pewno obecność tego genu w Bretanii. Potwierdzenie starożytnego kopalnego Z92 w Bretanii byłoby naukową megasensacją.

Co z tymi Łużykami, czyli Lęhami?

Wenecka strona www odpytała dr. Piera Favero, który wyjaśnił po co współczesnym Włochom ci Staropolacy: „Ponieważ kultura łużycka jest najbardziej swoistą formą pierwotnej ludności weneckiej, a problem polega na znalezieniu korelacji podgrup związanych z R1a-Z92 i innymi podgrupami R1a w kulturze Łużyc, między rokiem 1300 przed Chrystusem i 500 B.C. (też p.n.e. – dop. RudaWeb)”.
Wenecjanie zamieścili do tego taką oto mapę, która ma obrazować ich pochodzenie i pokrewieństwo z Lęhami (Łużykami):

Zwróćmy uwagę, jak jest opisana ta mapa: „Haplogrupa R1a, klad Z92, klaster B (wschodniosłowiański I)”!

Przypomnijmy sobie – patrząc na tę samą mapę – co o zasięgu panowania Wenedów (Wędów) pisał już w 2000 r. Tadeusz Miller w swojej pracy „3 tysiące lat Państwa Polskiego”:

„Tysiące nazw słowiańskich, chociaż zniekształconych, znajdujemy też w zachodnich Niemczech, nad Renem, w Szwajcarii, północnych Włoszech. Słowiański rodowód mają również takie nazwy plemienne i terytorialne jak: Venetes, Veneti, Vindilia (wyspa), występujące nad zatoka Biskajską i w zachodniej Francji. Pisze o tym w swym dziele „Historia Słowian” – E. Bogusławski i przytacza wiele przykładów nazw świadczących o pierwotnej słowiańskości obszarów dzisiejszych Niemiec.
Nazwy słowiańskie występują również dalej na zachodzie i północy Europy. Do takich należą między innymi Londyn, Belfast, Belford.[…]

Już w VIII w. przed n. Chrystusa Słowianie-Wallowie (Weleci) i Weneci kolejno opanowywali Wyspy Brytyjskie. […] Stworzyli potężne imperium rozpostarte od Zatoki Biskajskiej, po Berezynę […]. Pomimo upływu ponad dwóch tysięcy lat wiele nazw na obszarze Francji zachowało słowiańskie brzmienie i znaczenie […]. Na krańcach swego państwa Weneci zakładali silne twierdze np. Brest na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego w Bretanii, Brescia w północnych Włoszech, czy Brześć nad Bugiem”.

Przypomnijmy teraz co my pisaliśmy o Wenedach (Wędach) cytując Cezara:

„[…] na obszarach dzisiejszej Belgii, Holandii, północnej Francji i południowej Anglii królowali żeglarze i kupcy Wenedów, których tak opisał Juliusz Cezar w „Commentarii de Bello Gallico”: „[…] mają bardzo wiele okrętów, na których zwykli żeglować do Brytanii, a wiedzą i doświadczeniem żeglarskim przewyższają pozostałe plemiona; dzięki wielkiej burzliwości bezmiernego i otwartego morza i z rzadka rozsianym portom stanowiącym własność Wenetów, niemal wszyscy zwykle z tego morza korzystający płacili im daniny”. Dalej Cezar pisze z uznaniem o ich okrętach: „(…) A gdy dochodziło do spotkań naszej floty z tymi okrętami, to przewyższała je ona tylko szybkością i napędem wiosłowym, pod wszystkimi innymi względami były one lepiej i bardziej odpowiednio dostosowane do właściwości tutejszego morza i gwałtowności burz” […]”.

Pod tymi weneckimi (wędckimi) żaglami wszystko więc zaczyna logicznie wyłaniać się z pseudonaukowych błot allokossinizmu. Czy Wenecjanie to pojęli rozumowo w imię poszukiwania naukowej prawdy, czy też ich kupieckie geny podpowiedziały im, że nadchodzi koniunktura na kultury starsze niż Rzym? Co by nimi nie kierowało – możemy zakrzyknąć:

WITAMY WAS BRACIA TURBOSŁOWIANIE WENECJANIE!

Aha, w tym gronie należy też powitać naukowców z Sorbony i Heidelbergu, chociaż cóż tam oni przy naszej śmietance akademickiej 🙂

I jeszcze jedna refleksja – gdzie są nasze władze z gębami pełnymi „polityki historycznej”? Czy nie powinny wspierać takich badań jak weneckie?

NA ZDJĘCIU: słynne karnawałowe kreacje Wenecjan, FOT: Amazone7/wikimedia.org

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 35

  1. Nie jestem pewien, ale myślę, że można skorelować to z pewnym dokumentem związanym z tradycją VeNeCYan, Jasnego Wieńca, Pierścień Ognia, czyli Kuźnia, Kocioł, Kuź, Huta. Wytop szkła. Jak zauważyliście kultura ViNcYa – może oznaczać Panujący nad Ogniem – i mamy motyw Prometeusza.
    Wozy, Tury, Panonia, lub dużo wczęsniej Góry KAroPanów, – hm Indie, Mohendżo-Daro. Kara to kamień, zobaczcie że nawet w oficjalnej nauce Żarna – odnosi się też do pierścienia ognia, tarcie, jakie urządzenie wytwarza ogień lub energie – odnoszę się do Pyramid – poprzez tarcie?!!!! Tesla się uśmiecha:-)

      • Wszak, razem żyli obok siebie – jesli Ci pasuje, mogę używać słowa Rusińce, Raseńcy, czy to zmienia spostrzeganie człowieka w świecie – nie tylko fakt, co po sobie pozostawił – a kto się wybił. Nie muszę chyba pisać, komu dzisiaj słuzymy – bo wszak jesli masz pieczę nad energią, rządzisz światem.
        Kultura SlowYan opierała się wszak, na wydawaniu córek władów właśnie innym kulturom, a że kobiałki nie były grajfate, lecz szwarne i gryfne, wnet swoją kulturą wzbogacały rejony zamieszkiwane przez inne nacje. To miało budować polityczne więzi, czasami przynosiły problemy.
        Ale Nikolaj Tesla ma SlowYanskie korzenie. https://pl.wikipedia.org/wiki/Nikola_Tesla – z mocy kultury jakiej był chowany. Nikt nie zbadał jaką ma haplogrupę, grunt, że wskazał drogę, i przekazał co Viedział, i umarł biedny. Kto na nim kasę robi – kolejna podszywka!!!! Patenty wykupione, za 100 lat w(z)drożone.

      • Artykuł bazuje na starym i błędnym przeświadczeniu, że Wenetowie są Indoeuropejczykami. W rzeczywistości są Staroeuropejczykami z haplogrupą I2a1.

        • Być może. Jednak to Wenecjanie mówią o R1a. Generalnie na powstanie Prasłowian miały wpływ i R1a, i I2a w kulturach starczewskich. Niewątpliwie potrzebne są dalsze badania i dlatego poszukiwanie funduszy.

          • Nikt nie kwestionuje obecności R1a na terenie Wenecji, jednak jeśli chodzi o Wenetów/Wenedów, którym jakoby przypisuje się bliższe związki z Wenecją i nie tylko, to są oni zdecydowanie Staroeuropejczykami z haplogrupy I2 (P-37). Należy wiec też odróżnić zestawizowanych Wenetów od indoeuropejskich Słowian z haplogrupą R1a. Prawdą jest jednak, że obydwa żywioły (I2+R1a) współtworzyły tzw. Prasłowian, oczywiście z większym naciskiem na I2.
            Podobny błąd jest popełniany w stosunku do tzw. Wikingów, których wrzuca się do worka R1a. Tak naprawdę skandynawskie elity również były nosicielami haplogrupy I a dokładnie I1. Silnie zaznaczona obecność R1a na terenach skandynawskich świadczy więc tylko i wyłącznie o intensywnym osadnictwie słowiańskim na tych terenach, co potwierdza też sama archeologia a głównie liczna tam ceramika tzw. słowiańska.

          • Generalnie, bliskie wydaje się być potwierdzenie teorii o podwójnych związkach jakie łączyły współczesnych Polaków z Wenecjanami, a więc na poziomie wenedzkim (I2) oraz na poziomie słowiańskim (R1a). Prawdopodobnie R1a dobrze się czuli na macierzystych terenach I2, co widocznie nie ograniczały się tylko do Polski.

          • Broń Panie Boże! Polakom z I2 bliżej do Etrusków niż do Indii 😉

        • A może obie charakteryzowały Wenetów? Venäjä pasuje do zagęszczenia widocznego na mapie. Ale jeśli jestes pewien I2 u Wenetów to wynika ztego ze Sklawinami wcześniej zwanymi Wenetami mogli być nosiciele Z92 i/lub jakiegoś gatunku I2.

          • Nie charakteryzowały. Wenetowie to lud starożytny i nieindoeuropejski. Słowianie to R1a czyli trochę młodsi od nich Indoeuropejczycy. Dwa różne światy, które zgodnie żyły obok siebie, jak słusznie zauważył LAXIM. „Najstarsi Polacy” to jednak I2, tak jak ich bracia „najstarsi Skandynawowie” to I1. Potem dopiero pojawili się R1a i R1b, którzy pokojowo zdominowały obie grupy I.

        • Co zarzucasz mapie Z92 zamieszczonej powyżej? Dlaczego badacze weneccy zauważyli korelację a ty nie?
          Podaj źródło historyczne na twierdzenie „Wenetowie to lud starożytny i nieindoeuropejski”, bo są źródła na twierdzenie, że Wenetowie to dawna nazwa Sklawinów.
          Twoje domniemania „Słowianie to R1a”, „najstarsi Skandynawowie” to I1” i inne wyglądają na wyśnione.

  2. Mnie, bardziej od przekonania Wenecjan o celtyckości języka, którym mówili jakoby Venetowie, zastanawia opis mapy: „Haplogrupa R1a, klad Z92, klaster B (wschodniosłowiański I)”. O co im chodzi z tym klastrem WschodnioSłowiańskim?
    Czy to nie jest przypadkiem zapowiedź jakiejś niespodzianki? Tylko jakiej?

  3. Przypominam, że dwie główne rzeki kraju Veneto, a zarazem północnych Włoch mają słowiańskie nazwy. Podaję ich nazwy poczynając od pierwotnej słowiańskiej, poprzez rzymską antyczną do wsþółczesnej włoskiej: Pad-Padus-Po, Pława-Plavis-Piave. Jak widać obecna nazwa polska w przypadku padu pokrywa się z pierwotną.
    Sprawą powszechnie znaną jest, że w Veneto jest procentowo więcej blondynów, niż w pozostałych regionach Włoch, stwiardziłem to osobiście podróżując samochodem po Veneto.
    Trudno mi jednak uwierzyć w to, że dążenie odkrycia słowiańskich korzeni jest powszechnym zjawiskiem w kraju Veneto, z moim doświadczeń w dyskusjach internetowych wynika coś przeciwnego, ci ludzie wprawdze potwierdzają związek z Wendami, n.p. z Zatoki Gdańskiej, ale upierają się, że to nie byli Słowianie, bardziej skłonni ą przyzna, że byli to Celtowie. Ignorują oni fakt sąsiedztwa ze słowiańskim Słoweńcami twierdząc, że rzekomo język Venetów był celtycki, a żadnych śladów sławiańskich u nich nie ma. Długolenia indoktrynacja robi swoje.

  4. Moim zdaniem w Kursytanie, nad jeziorem Van, nie ma R1a Z92, a tylko aryjsko-scytyjska Z93.

    • Dla mnie ta część dotycząca identyfikacji genów w interpretacji „weneckiej” też jest niejasna. Jedyne co z tego pewne, że są przekonani o słowiańskości R1a-Z92 i do tego (również naszego) źródła przyznają się.

  5. Waldemar Łysiak w wydanych q 1972 roku „Wyspach zaczarowanych” pisał tak o Wenecji:
    „Mój wenecki archipelag łączy cień tajemnicy. Mój – bo być może słowiański, przynajmniej kiedyś. Rzekomo owi Wenetowie, zwani pierwotnie Winidami, którzy po przybyciu na teren dzisiejszej Italii wypędzili lud Eugenów z północno-wschodniego obszaru, zawartego między Alpami a Adriatykiem, i którzy założyli miasto Padawa, zwane później przez Rzymian Patavium, a dzisiaj Padova (Padwa) – byli Słowianami! Herodot nie miał o tym pojęcia, lecz niektórzy badacze polscy, czescy i niemieccy pisali o tym. Ale ich pisanie nie utrwaliło się w świadomości pokoleń. Marsz Attyli zepchnął Wenetów ku lagunie zwanej później Laguna Veneta. Na jej stu dwudziestu dwóch wysepkach założyli osadę rybacką, z której wyrosła Wenecja. Rodowód Wenecji byłby więc słowiański? Dziwne to i trudne do uwierzenia. Mickiewicz pierwszym wykładem o literaturze słowiańskiej z katedry paryskiego College de France, 22 grudnia 1840 roku, krzyknął tę wiadomość w ucho Zachodu, lecz wyszła ona drugim. Potem Edward Bogusławski, na kartach swej „Historii Słowian” (1888), starał się udowodnić tezę szeregiem źródeł, lecz i to nie wzbudziło sensacji, a już po drugiej wojnie światowej zebrał wszelkie argumenty Kazimierz Ulatowski, pisząc o włoskim Renesansie. Wszystko bez skutku. Zachód będzie stale traktował to jako legendę opartą na pomyłce językowej, złej interpretacji źródeł lub licho wie czym jeszcze. Wenetowie – Winidowie – Słowianie. To zbyt romantyczne, żeby mogło być prawdziwe. Gdyby Impresjonizm był kierunkiem średniowiecznym, ci ludzie z pewnością uznaliby, że tylko błąd skryby spowodował różnicę między Monetem a Manetem. Dla nich Wenetowie to plemię iliryjskie – bo tak twierdził Herodot. Spróbujcie powiedzieć wenecjaninowi, że pradziad jego był Słowianinem – roześmieje się. Ten rechoczący wenecjanin nie zastanawia się nad tym, czemu architektura jego miasta ma pewien szczególny styl, różny od wszystkiego, co tworzono gdziekolwiek indziej w Italii. Dzięki podręcznikom wie, że ta odrębność jest spowodowana wpływami bizantyjskimi, ze względu na silne historyczne kontakty handlowe Wenecji z Bizancjum. To mu wystarcza. Ani jego, ani autorów tych podręczników nie zastanowiło nigdy, dlaczego na przykład w architekturze Genui (Genua wcześniej miała kontakty z Bizancjum i szybko zyskała obroty handlowe siedmiokrotnie większe niż sam Konstantynopol) – brak choćby cienia wschodnich refleksów. Możliwość wpływu specyficznych zainteresowań, wyrastających z odrębności etnicznej, nie przychodzi naszemu wenecjaninowi do głowy. Nie zastanawia go też fakt, że jego siostra, żona i kochanka są blondynkami, co w Italii jest arcyrzadkie, a w Wenecji spotykane dość często, i że w historii malarstwa włoskiego praktycznie tylko u Wenecjan (Giorgione, Veronese, Palma Vecchio, Tycjan) roi się od białowłosych kobiet. Pewności, czy Wenecję zbudowali Słowianie, mieć nie można bez wszechstronnych badań, także antropologicznych. Ale samo może jakże jest smakowite! W tym mieście nie tylko kobiety o blond włosach były moją przygodą tajemnicą. Znalazłem i drugą: cztery cudowne rumaki. Kobiety i konie. Brak tylko wina i piosenki, i byłby komplet — we Włoszech naturalny jak codzienna sjesta. ”
    A jednak Łysiak się pomylił nieco – ten rechoczący wenecjanin zastanowił się nad swoją przeszłością i nawet podjął metodyczne działania w tym celu…

  6. Tak niewielki region, dość daleko od krain Lechii, jest tak silnie spokrewniony z jej ludem, a tak słabo z tymi lokalnymi ludami na terenach Cesarstwa. To badanie wykaże bezsprzecznie i dokładnie — razem z innymi źródłami historiograficznymi — jak silny musiał być wpływ kultury Lechii na ukształtowanie się cywilizacji. Po kilkunastu wiekach udało się
    Cesarstwu opanować „bazę operacyjną” — pośrednio, polityką i ideologią — ale do dziś jest tworem lechickim, tak jak zresztą Rzym.
    Koszmar, który śnił się głowom grabieżców z Kościoła od samego jego początku zaczyna nabierać urzeczywistnień na każdej płaszczyźnie naukowej.
    Obserwujemy początek końca duchowego obumierania monoteizmu śmiącego bezcześcić co najwyżej jedną z czterech twarzy Ojca Światłości Słowiańskich Synów.

    • Zgadza się, ale czym innymi są intuicyjne dociekania P. Szydłowskiego, a czym innym ustalenia poważnych lingwistek z dwóch czołowych uniwersytetów Europy, a nade wszystko przebudzenie słowiańskiej przynależności samych Wenecjan.

  7. Tak zerkam na ta mapkę i na myśl mi przychodzą słowa Juliusza Cezara „Veni, vidi, vici” Wendy,Veneti,Venedi

    Ciekawe że translator wyszukując język Veni kojarzy z Chorwackim, Vidi z Bośniackim a Vici ze Słoweńskim

    Oczywiście to tak z przymrużeniem oka.

    • Z przymrużeniem albo i nie..
      ViDi > WiDzieć, видит vidit (rosyjski)
      ViCi > zWyCi-ęstwo, WyCi-nać (np.wrogów)

      Słowa mają ewidentnie słowiańskie pochodzenie.

      VeNi -pozostawiam innym

      • Robercie, Vidi – Vidze, hey, Vici – to nasze wici, przekaz, informacja, Veni – Panuje, mam wszak, Vanów, Venów, Vonów – może tak
        Ad Ven tur – Węd Ro wiec – podróż , Ad to odniesienie do źródła słowa, Ven – Venet – tur – no nie muszę pisać. Wszak wóz i tur, ser, mleko, zboże, Ko VaDLo – kuźnie. Macie jakieś jeszcze spostrzeżenia

        • Veni, Veneto, Ven-drować – bedzie tym samym, jest też odpowiedzią skąd Wenetowie i na Wyspach Bryt i we Włoszech i na Pomorzu, ale i w zachodniej europie u Rzymian.
          Tak, to jest określenie wędrujących plemion słowiańskich, wybrali jednak wodę, morze jako najlepszy srodek przemieszczania się.

        • A to dopiero,nie chciałem się wychylać przed szereg,Wendowie kojarzyło mi się jakoś z Wędrowie, {z Europy do Windi to szmat drogi}?Antyczni zapisywali bez dzwięku ,,ę” bo jego nie mieli .U K.Dudkowskiego w ,,Wspaniała Rzeczpospolita” jest ,,fajnie”na temat łaciny, greki i starosłowiańskiego jako języka ,który ,,mógł być podkładem wyjściowym”podlegającym dalszej kreolizacj-polecam Wszystkim…

          • Poszły Ogary w Las – O Gar, O+ HAr, gdzie O jest symbolem żeńskim jak Ba, Har – męskie – w Las. Gdzieś pośród wizji pisarzy jest ziarno – Strażnicy Wiary Przyrodzonej – Popioły – Góry. Sęk w tym, że Nasi Wieszcze i Pisarze, mieli tę Viede, lecz nie mogli pisać w prost – a to z wiadomych przyczyn. Szkoda, że historycy nie chcą i nie próbują szukać pośród tych kluczy. Ogar nywać, OR gen ist owAĆ, czyli odtwarzać z Popiołów!!!!!! Kto chodził na język polski od razu zobaczy matematyczny związek przyczynowo-skutkowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *