Mowa Słewów

Cztery stulecia przed pierwszym wymienionym przez Rzymian wodzem Słewów, jego imię podaje helleński Ojciec Historii. Herodot w „Dziejach” wymienia króla scytyjskiego, który został zabity przez króla Agatyrsów. Swargaweith zgładził około pół tysiąca lat p.n.e. Ariaweitha. 58 lat p.n.e. Juliusz Cezar pokonuje z kolei Ariowista, króla słewskiego. Rzymski wódz opisuje to w „Komentarzach z wojny galijskiej”.

Obaj pognębieni królowie noszą to samo imię, a różnice w jego zapisie są skutkiem użycia różnych języków i alfabetów do oddania miana wspólnego dla obu władców: Ἀριαπείθης po grecku, które możemy czytać Ariapeithes, zaś Ariovistus to zapis łaciński. Po usunięciu typowych dla obu języków końcówek mamy Ariapeith i Ariovist. Jednak w starożytnej grece nie występowała litera odpowiadająca głosce ‚w/v’. Bliska brzmieniowo w tej wersji starożytnej greckiego jest ‚φ’ – ‚pʰ’. Niemniej podobne jest ‚π’ – ‚p’. Oto odnośny fragment relacji Herodota w mojej interpretacji, która usuwa greckie końcówki ze scytyjskich imion oraz wprowadza nieznane grece ‚w’ w miejsce ‚p’: „Ariaweith, król scytyjski, miał kilku synów, w tym Skyla, który był dzieckiem, [ale] nie rodowitego Skyta, lecz kobiety z Istrii. Urodzony przez nią Skyl, zaznajomił się z greckim językiem i literami. Jakiś czas później Ariaweith został zdradziecko zabity przez Swargaweitha, króla Agathyrsów; po czym Skyl objął tron”.

Z opisów rzymskich historyków wynika, że najważniejszym i obejmującym główną część Germanii państwem na północ od Dunaju jest Słewia (Suevia). W ramach tej federacji najpotężniejszy w początkach naszej ery był związek Lęhów (Lugiów). Z kolei wśród najważniejszych narodów lęhickich wymieniani są najgroźniejsi w walce Hariowie/Ariowie. Hary/Hari (to pierwotna wersja, jak Słewy/i, a nie Słew-owie – stary źródłosłów ze współczesną końcówką) nazwę swą otrzymali jeszcze w IV tysiącleciu p.n.e.. Hara czy hora to starosłowiańska nazwa góry, a więc Hary to… górale, ale później – wysoko urodzeni, szlachetni. Miano to zostało najpewniej nadane im przez Słowian naddunajskich, których potomkami byli ci, którzy wywędrowali z pierwszej kolebki i zamieszkali między górami a Bałtykiem. Od północnych pobratymców oddzielały ich Karpaty i Sudety – wysokie góry. Nazwa haria/aria występuje powszechnie w indoirańskim kręgu kulturowym. Kazimierz Jan Paczesny, w pracy „Lugiowie i Wandalowie a ziemie polskie w starożytności”, przytacza nazwę rzeki Harii, która wcześniej określana była jako Arius. Płynie ona przez Afganistan, Turkmenistan i Iran, a teraz nosi nazwę Hari Rod. To świadectwo ludu, który w II tysiącleciu p.n.e. opanował Indie, tworząc podwaliny współczesnej cywilizacji hinduskiej. Ci Hariowie swoją wędrówkę na Wschód mogli rozpocząć z dzisiejszej Europy środkowowschodniej ponad 3 000 lat p.n.e., jak wskazują badania genetyków i wychwycona w opracowaniach archeologów droga ekspansji kultur. Około półtora tysiąca lat później Hariowie wkraczają poza Himalaje, ale wcześniej pozostawiają swoje ślady na całej trasie – od Wisły do Indusu. Nadal też pozostaje w Europie Środkowej lud, który nosi dawną, pierwotną nazwę – Hari/Hary. Jak zwykle w takich wypadkach nie wszyscy ruszają w daleką wędrówkę. Świadczy o tym chociażby haplogrupa męska R1a-Z93 (typowa dla współczesnych ludów indoirańskich) wydobyta ze szkieletu w miejscowości Merichleri w Bułgarii, która pochodzi z ok. 1600 r. p.n.e. Tak więc wbrew wcześniejszym przypuszczeniom, różne mutacje R1a – dziś wiązane głównie z osobnymi etnosami słowiańskimi i indoirańskimi – funkcjonowały obok siebie jeszcze w Europie epoki brązu. Wszystkie one pochodzą od R1a-M417, ojczystej dla kultury ceramiki sznurowej, którą Frederik Kortlandt przypisał do kręgu wenedzko-bałtosłowiańskiego. Ich język na początku był wspólny i różnicował się dopiero poprzez upływające millenia i oddalenia, zwiększające się z tysiącami przebytych kilometrów. Ponieważ ojczyzną tego ludu była Europa Środkowa i/lub Wschodnia, to narody pozostające w tym rejonie zachowały najwięcej pierwotnych cech owego wspólnego języka praindosłowiańskiego. Byli to Hariowie i ich pobratymcy, którzy zostali w rejonie Karpat, podczas gdy Hariowie, którzy opuścili te terytoria około 3 000 lat p.n.e., zawędrowali aż za Himalaje i do Persji, gdzie w literaturze zapisali się jako Ariowie. Przekształcenie to jest efektem występowania w językach indoeuropejskich tzw. ‚h’ niemego. Z reguły zanika ono w wymowie przed ‚a’, zaś zjawisko to powszechne jest dziś w językach romańskich, czyli wywodzących się z łaciny.

Miano przywódcy Hariów, najwaleczniejszych ze Słewów, poznali Rzymianie i zapisali jako Ariovistus. Usłyszeli – h’Ariow(w)i(e)szcz lub ‚Ariowieść (w sensie: Ariów Wieść, czyli Wiodący, Przewodzący – Wódz), ale z braku liter odpowiednich do oddania brzmienia zapisali jak umieli najwierniej. Niewykluczone jednak, że owo -wieść mogło dźwięczeć jeszcze bliżej wersji łacińskiej, bo -wiesti; tak, jak przyjmuje językoznawstwo dla najstarszych wersji ogólnosłowiańskich. Byłoby wówczas h’Ariow-wiesti. Możliwe jest również, że mamy słowiańsko-sanskrycką zbitkę Ariow Isz, Ariów Władca. Ta ostatnia wersja jest uprawdopodobniona poprzez bliskie związki sanskrytu z najbardziej konserwatywnymi językami słowiańskimi. Ponadto możemy analizować formę -wit. W mowie Słowian połabskich ich główny bóg to Swątewit, czyli Święty Pan, gdzie ‚wit’ to pan, władca. Na gruncie indosłowiańskim uzyskujemy więc w pełni zgodne z funkcją króla słewskiego miano Ariów Wódz, czyli tytuł, a nie koniecznie imię własne. Wcześniej rozpoznane u króla scytyjskiego – Ariaweith, gdzie -weith było próbą zapisania przez Herodota dźwięków -wieść. Oba zapisy poświadczają czterechsetletnią ciągłość tego tytułu królewskiego czy wodzowskiego.

Krótko przyjrzyjmy się innym próbom rozszyfrowania imienia króla Słewów, podanych przez angielską wikipedię. Opracowanie wikipedysty odwołuje się do źródeł poszczególnych wywodów, może więc posłużyć jako wiarygodne. Oto cytat oryginalny:

„Most scholars consider Ariovistus to be derived from the Gaulish ario („noble, free, advanced”) and uid-, uidi-, uissu- („perception, knowledge”).[20] Ariovistus thus would mean „Noble Sage” or „He Who Knows in Advance.” Ariovistus can be found listed in Celtic etymological dictionaries among similar Gaulish names, such as Ariomanus („Good Leader”), Ariogaisus („Spear Leader”), and Ariobindus („White Leader”).[21][22]

Another possibility is that it’s a combination of Proto-Germanic harjaz („army, host”) and *fristaz („lord, ruler”). In other words, he would’ve been known by his kinsmen as Harjafristaz. Similar reconstructed Germanic names are *Harjawaldaz (En. Harold) and *Waldaharjaz (En. Walther), both also translating to army-ruler.

The segmentation of the name into Ario- and -vistus is well established. A 19th-century connection between Ehre, „honor”, and Ario- turned out to be invalid.[23] There is currently no complete agreement on how the word should be derived. Most etymological dictionaries are silent about it.

William Smith’s Dictionary of Greek and Roman Biography and, under Ariovistus, suggests another derivation of the first element that seems to fit runic inscriptions known today. He translates Ario- by German Heer, „a host” and -vistus by German Fürst, „a prince”.

If Ario- is a Roman representation of a Germanic ancestor of Heer, the ancestor is West Germanic *harja- from Germanic *harjaz appearing in such constructs as *harja-waldaz and *harja-bergaz. The Indo-European root is *koro-. The Indo-European linguist, Julius Pokorny, in Indogermanisches Etymologisches Woerterbuch (which is available on the Internet) simply states on Page 67 under ario-? that the Celto-Germanic personal name, Ariovistus, proves nothing (with regard to „Aryan”) because it can come from *Hario-.

The reconstructed *harja is actually attested in Runic inscriptions as Harja and Harijaz standing alone (possibly meaning a man of the Harii) Harijaz Leugaz (Lugii?) and Swaba-harjaz (Suebi?) in combination, as well as being a prefix in Hari-uha „first warrior” and Hariwolafz „battle wolf”.[24].

Najbardziej brzmieniowo wierny zapisom Greka i Rzymian jest celtycki Ario-uid (gdzie ‚u’ i ‚v’ wzorem łaciny klasycznej mogą być wymienne), czyli Szlachetny Mędrzec. Jednak nie ma wiele wspólnego z funkcją głównodowodzącego armią – pasuje do kapłana, druida czy raczej wieduna. Natomiast etymologie protogermańskie wywodzone z – oddającej funkcję wodza – kombinacji ‚harjaz’ (armia) + ‚*fristaz’ (władca) dają w efekcie brzmienie oddalone zarówno od przekazu w grece, jak i w łacinie – Harjazfristaz. Pomijam już dalsze spekulacje w efekcie prowadzące do hipotetycznych *Harjawaldaz i *Waldaharjaz, a także Hari-uha, czyli Pierwszy Wojownik. Im bardziej na gruncie, współczesnych lub rekonstruowanych (– wyrazy z * na początku), słowników germańskich próbują lingwiści oddać funkcję wodza, tym dalej są od imienia zapisanego przez autorów współczesnych królom scytyjskiemu i słewskiemu.

Krótko – etymologia germańska to ślepa uliczka. Najbliższa, równocześnie brzmieniem i znaczeniem imionom oraz jednocześnie tytułom opisywanych królów, jest wersja słowiańska z uprawnionymi odwołaniami sanskryckimi. Zgodne jest to z aktualną wiedzą o bliskości najbardziej zachowawczych języków słowiańskich i sanskrytu wedyjskiego, która wynika nie tylko z językoznawstwa porównawczego, ale także z ustaleń genetyki. Ponadto, zgodnie z zasadami lingwistyki (np. gllotochronologia) im starsze formy języka, tym bardziej podobne do innych pochodzących z tego samego pnia. Stąd na zakończenie – podnoszony już przeze mnie – oczywisty wniosek, że do rozwiązywania znaczenia imion „barbarzyńców” z naszej części Europy, zapisanych przez starożytnych, w pierwszym rzędzie należy używać wyrażeń słowiańskich i uzupełniająco sanskryckich.

Na zdjęciu rekonstrukcja urny z pracy Anny Lasoty-Kuś „Nowo odkryte cmentarzysko z wczesnego i młodszego okresu wpływów rzymskich w Ostrowie, stan. 21, gm. Przemyśl, woj. podkarpackie”, w której autorka dokonuje analizy wzajemnych wpływów „przeworskich” (słewskich) i sarmackich na ziemiach pod polskim Karpatami w okresie wojen Słewów z Rzymem.

Jeśli masz ochotę – zapisz się na nasz newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 151

  1. Niezłe mydlenie . Akurat mam książkę,w której się doczytałam,że Lech III Ariowist nie przegrał ,a trzy razy zwyciężył Juliusza Cezara,a ten dał mu za żonę swoją siostrę i Bawarię w spadku. A co ? Chcą zrobić Celta z Leszka III? Jak ze wszystkim. Z bohaterów robią tchórzy lub zdrajców,a ze zdrajców bohaterów. Takie mamy czasy. Kłamstwo to prawda i odwrotnie.

  2. Już ponad tysiąc lat walczymy z kłamstwami na nasz temat. Nie bez powodu Rej pisał że „nie gęsi lecz swój język mamy”. Z tymi gęsiami to ciekawostka – może wtedy jakieś azjatyckie plemię miało takie przezwisko. Albo chodziło o tymczasowość pobytu Polaków na tych terenach. Każde podważenie starożytności osiedlenia i języka dawało oręż wrogom Polaków, szczególnie „germanom”, którzy rościli sobie prawa plemienne do tych ziem. Formułki „król tego, owego i tamtego a nawet inszego” utrwalały roszczenia terytorialne jako uprawnione. Smutne jest że paru czytelników niemal wprost wspiera tą agresję.

  3. Moim zdaniem chodzi o Jarowita i to moze tylko jako Boga którego imię wojowie skandowali w czasie walki.
    Rzymianie walczący dla Cezara z pewnością myśleli że to imię władcy.
    Nie wiem jak w starożytnej łacinie zapisano by Jarowit, czy Yarovit czy Aryovit ale z pewnością zostało przekręcone w obcym alfabecie.
    Natomiast Jarowit mówiony z zaśpiewem kresowym przez Rusinów spod Kijowa z długim o i długim i mógł brzmieć jak Jaruowiet co uzasadniałoby dodatkowe litery.
    Podobnie zastanawiając się nad Arminiusem, który wychowywał się w Rzymie i jego imię musiano zlatynizować w tym czasie przyszło mi do głowy imię póżniejszych książąt pomorskich Barnim / Branim / Branimir
    Jeśli Rzymianom trudno było wymówić Br to z Barnimiusa zrobili Arminiusa.

  4. W Germanii Tacyta;
    https://www.ourcivilisation.com/smartboard/shop/tacitusc/germany/chap1.htm
    w rozdziale 9, sa dwa zdania;

    „Some of the Suebi sacrifice to Isis also. I cannot determine the origin and meaning of this foreign cult, but her emblem, made in the form of a light war-vessel, proves that her worship came in from abroad.”

    Niektórzy z [Suebi ?] Suewitow również skladają ofiary dla Izydy. Nie mogę określić pochodzenia i znaczenia tego obcego kultu, ale jej godło, w ksztalcie lekkiego statku wojennego udowadnia, że jej kult przybył z zagranicy.

    Tak, dla Grekow byla opiekunką żeglarzy, a kult przyniesli z sobą celto-slowianscy wojowie „pozywani przez wici”/”ze zwu wici”= Suewici i wspomagajacy w wyprawach Aleksandra Wielkiego.

    Potwierdza to mapa oparta na danych Ptolemeusza;
    https://en.wikipedia.org/wiki/Germania#/media/File:Ptolemaeus_Magna_Germania.jpg
    gdzie na zachod od Corvodunum=Krakowa jest wpisana nazwa plemienia „sidones”, wedlug mnie .. Sidores, czyli wspolczesnych nosicieli nazwiska Sidor;
    https://forebears.io/surnames/sidor

    Powyzej mapy jest podana etymologia nazwiska;
    „Sidor Surname Definition: (Polish, Czech-Slovakian, Ukranian) Descendant of Sidor or Sydor (gift of Isis).”
    W j. polskim, czeskim, slowackim, ukrainskim znaczy; potomek Sidora lub Sidor, czyli dar Izydy.

    Gdzie na terenie obecnej Polski wystepuje nazwisko Sidor i wystepują juz spolszczone nazwiska Izydor i Izydorczyk wskazuja ponizsze mapy;
    http://www.namespedia.com/img/Poland/Sidor.jpg
    http://www.namespedia.com/img/Poland/Izydor.jpg
    http://www.namespedia.com/img/Poland/Izydor.jpg

    To z tych rodzin plemienia Sidorow byli wzywani przez wici wojowie do stawienia sie w obozach/taborach; Corvodunum=Krakowie, Lugidinum=Legnicy i Wirurum=Szczecinie.
    Jakim jezykiem mowili ? – chyba nie musze pisac.

  5. (Dla czytelników) Niestety, pomimo szczerego (jak sądzę) zaangażowania w w próby rozwiązywania języka ⊕ [*] zawarte w podejmowanych przez Rudaweb artykułach, wzywam do zachowania zdrowego dystansu oraz dużego sceptycyzmu wobec prezentowanych treści. Tłumaczyć nikomu nie trzeba iż jest to temat wymagający prawdziwej wiedzy, dlatego aby nie wprowadzać ludzi w nieprawdę i ślepą wiarę w popełniane przez Rudaweb błędy i banialuki, zobowiązany jestem się wtrącić.

    (Dla redakcji) W związku z powyższym usilnie proszę Was o zawieranie w obrębie publikowanych artykułów czytelnej informacji o tym że dany opis, tudzież teoria, jest jedynie próbą wyjaśnienia zjawiska a nie faktem rzeczywistym.
    [*]mowy przodków

    Pozdrawiam

    • Wszystkie teorie naukowe są próbą wyjaśnienia zjawisk. Inaczej mamy do czynienia nie z nauką, ale z religią, która operuje dogmatami. Zaś wyznawcy takowej zazwyczaj twierdzenia innych określają jako błędy i fantazje, bez przedstawiania logicznych kontrargumentów własnych.

      • Masz rację. Ale myślę że rola którą odgrywamy się zmienia, może powoli, ale jednak. A wraz z nią odpowiedzialność. Dogmat który jest zarazem i dogmatem i prawdą – jest niepodważalny. Może wypracujmy zatem czym prędzej dogmaty, ponieważ ogromna fala się już budzi i zainteresowanie arkanami podejmowanego przez nas tematu jest zbyt duże a nas tylko kilkoro. A że stworzy się przez to religia? Cóż, zatem niech będzie to religia:) Ale religia Prawdy. Jest nas zbyt mało żeby się tłuc, czy robić błędy. Zwracam uwagę nie z byle przyczyny ponieważ (Tu pochwała) ilekroć w dyskusjach na innych platformach ktoś coś nawet błyskotliwego zarzuci, to zazwyczaj okazuje się że ma to od was. Ale też i nonsensy. Powtarzają was. Ludzie młodzi i bez warsztatów. Wiem że być może to nic nie zmieni ale kolega Urynowicz w ostatnim artykule, pewnie ze skromności, taką informację zamieścił i to właśnie zwróciło moją uwagę. Nie chcesz operować dogmatami, jak mówisz, lecz sam to robisz. Przykład: cyt.”Krótko – etymologia germańska to ślepa uliczka.” To jest stwierdzenie dogmatyczne. Wiem że wyrwane z kontekstu. Ale o to właśnie chodzi, bo cytując, się wyrywa. I jest to o tyle szkodliwe co nieprawdziwe. Ponieważ język Niemiecki akurat zawiera naprawdę ogromną masę artefaktów i wielokrotnie właśnie ten język potwierdził moje własne dokonania. Ja to wiem. Ale jakiś pan X kowalski tego nie będzie wiedział i na przykład z góry odrzuci nawet spojrzenie w tym kierunku. Przemyśl to tylko. Ale do tematu 🙂

        Jariowisz

        Pozdrawiam

        • Moim zdecydowanym zdaniem w przypadku imienia Ariowist, etymologia germańska to ślepa uliczka – ale to wynika z całego artykułu, który jest pisany przeze mnie i przedstawia moje ustalenia. Nie muszę każdego swojego spostrzeżenia opatrywać formułą: moim zdaniem.
          „Jario” jest mało prawdopodobne, bo łacinnik zapisałby bez problemów IARIO, a wszystkie zapisy z epoki klasycznej zawierają „Ario”. Wątek Jowisza pominę, bo to… demagogia 🙂

          • Ja takiego człona „Jario” nawet nie użyłem, widzę że koledzy owszem, ale ja nie. Wg mnie członem jest samo Ar (częste u szlachetnych, chociażby Ar Tur) a kolejnym Iowisz. Myślę też że imię największej planety nie jest poniżej godności króla i stanowiłoby nie lada zaszczyt. Ale oczywiście nie forsowałbym tej tezy na tym. Czuję się pewny tylko dla tego że jestem przekonany o tym że starożytni deklinację pojedynczych samogłosek wyrażali uzupełniając dźwięk o jego początek i koniec, aby uwyraźnić dokładnie o które momentum dźwięku nam chodzi, tworzono w tym celu z jednoliterowego dźwięku samogłoski sylabę. Zachowały się tylko niektóre np. j -„Jot” (w orginale mówiło się ijy) ZAZNACZAM h jest tutaj nieme, dalej: zamiast I -jih zamiast Y -jyh zamiast O – łoh U – łuh zamiast E – ieh wreszcie zamiast A -iah Stosowano „pełną” wymowę nie tylko do nauki ale również i w przypadkach lokowania intencji, akcentując początek słowa bądź imion, szczególnie na pierwsze litery, skąd też wzięło się pisanie nazw z wielkiej, ponieważ wielką literę CZYTANO INACZEJ. Przykładem imię Jan które w angielskim przyjęto w dwóch formach, zmienionej John oraz niezmienionej Ian które czyta się nadal dokładnie tak: iJan. Dlatego uważam że zapis łaciński jest prawidłowy, tylko pewne zasady związane z deklinacją z czasem zanikły. Oczywiście proszę traktować to jako ciekawostkę

        • Kim ty jesteś rysiu? Przyszedłeś się tutaj rozłożyć jak czerwony dywan czy coś konkretnego? Jak nie, to wiesz, co możesz zrobić.

          • Prostuję dwie pomyłki J – hjo U – huł.

            @Bez Chwili Zwątpienia
            Czerwony dywan niekoniecznie 🙂 Ale cała masa konkretów. Ze szczyptą humoru. Wiem że wszedłem z buta ale nie masz pojęcia ile razy już gdzie indziej słyszałem, z braku argumentów: „bo tak tam (w rudej) napisali”. Toż przyszedłem tam, gdzie „tak napisali”. Dostanę jakiś kredyt czy jestem niechciany?

          • Masa konkretów powiadasz? Zobaczymy.

  6. Ariapeith i Ariovist.
    Logiczne by było gdyby greckie peith oznaczało to samo co łacińskie vist.
    W naszym języku to prawdopodobnie pąć. Zachowane w słowie pątnik.
    „Jednak dzięki temu można np. założyć, że Sparga z zapisów greckich koresponduje z indosłowiańską Swargą.”
    Jak spory i swary.

    • peith – fisz
      vis – wisz lub łisz
      Przekłamania akurat w zapisie tego imienia u Rzymian skąd się wzięły? Ano stąd, że co by legioniści powiedzieli na wieść o tym że wódz armii z którą przyszło im walczyć nosi imię ich własnego boga? Naturalnie chodzi o Jowisza 🙂

  7. @Smyxx
    „Gdzie nie zajrzeć pojawiają się Słowianie , i to nie byle jacy , sami królowie 🙂”
    Tak samo w archeologii, znajadowane są na terenie Polskim pochówki książęce.
    Przy okazji, czy ktoś zna jakieś opracowania na temat pochówków książęcych w Polsce? Czy istnieje baza danych ze wszystkimi tego rodzaju pochówkami? To może pokazać ile „księstw” było na ziemiach Polskich. A nad tymi książetami oczywiście byli Sławiańscy Królowie, czyli po nordycku GardaRiki co błędnie się trłumaczy jako krainy grodów, a wyraźnie widać, że Riki to królestwa, zbieżne z rik – król. Wczesnoangielska wersja tej nazwy to Hreðcyninges.
    W Widsithu, IV wieczni królowie na terenach Polskim są
    – Meaca – Miecisław król Polan, według Nugenta, król Wandalów
    – Wada – Władysław, król Trzebowian (podobnie wywodzi się nazwę Wadowic od Wada),
    – Mearchealf – Miercisław „Scyta” (może chodzi o to, że był wybrany przez Albericha czyli przez XII wojewodów, na urząd królewski, jak w mitach zachodnich zwie się króla Alfów/Scytów, Albericha o sile 12 ludzi, lub też przydomek Scyta miał z innego powodu) król Stavanów, Stadici z geografa Bawarskiego, [sądzę że najwyższa czarka to Stągiew, lub Sto-gar czyli Sadagar (Jordanes zwie lud będący w unii z Sciri -Polanami i Alanami – Białorusinami/Drewlanami jako Sadagarii. Oczywiście muszą to być leżący pomiędzy nimi Stavanoi), a ta czakra powiązana jest z namaszczeniem, „pomazaniem”, dlatego też Mazowszanie to Stawanowie.]
    – Oswine – Aświn król Awionów, Wiatyczy,
    – Celic król Finów/Kvenów i Sigehere król Sidonów. Dwa ostatnie ludy stały na niższym poziomie niż Sławianie, o czym informuje Tacyt. Być może Sławianie nie unicestwili tych ludów, lecz po kolei inwazja Ermanarica z Danii i Attyli ze Skandynawii na ich ziemie w okolicach Wolina dokonały zniszczenia. Również w okolicy była kolonia Greków, którzy też w Widsith są wymienieni obok Finnów z królem Caserem. Podobnie Annales Pagavienses, mówi o tym, że Herlibon ożenił się z córką króla Urwege (Obo’drzyców, Nadvanarwali), w wyniku czego jego prawnucy odziedziczyli Grecję (Wolin, Gepeidos), Ruś (Rugię) i Beleziem.

    Także nie tylko Sławian widzę wszędzie, oczywiście zgodnie z tym co widać, Sławianie są królewscy, obdarowywują przybyszów skarbami kopalnymi (mynelicne maþþum) a Skandynawowie i Kvenowie są prymitywniejsi. Jordanes też w ten sposób pisał, Gdy „”Goci”” wkroczyli do ziemi Oium (ziemia Wkrzanów, Wiatyczy) byli zacytuję „Here they were delighted with the great richness of the country”.

    • @Guślarz
      Skoro poemat Widsith w Pana interpretacji sławi generalnie
      Słowian , to dlaczego został napisany w zach. Europie w języku staroangielskim ?
      T zn ,skoro oryginalny tekst pochodzi z VI-VII wieku , to nikt nie wie jaki był
      język oryginału , należy przyjąć ,że łacina i dopiero kopista w X wieku
      przetłumaczył poemat na staroangielski , przy czym „wikipedia” podaje:
      //Źródłami poety były podania germańskie, które posłużyły autorom Pieśni o Waltariuszu, Pieśni o Nibelungach i Sadze o Dytryku z Berna. Korzystał też z Beowulfa i prawdopodobnie pośrednio z Historii Longobardów Pawła Diakona. //
      Panie Guślarz , czy mógłby Pan podać chociaż jeden przykład słowiańskiego eposu
      na miarę skandynawskich sag czy germańskich albo anglo-normandzkich pieśni ?

      • @Smyxx
        „oryginalny tekst pochodzi z VI-VII wiek”
        Exeter Book jest z X wieku, a kiedy był napisany oryginalny tekst można się domyślić, ale domyślenie się z dużym prawdopodobuieństwem będzie błędne.

        „//Źródłami poety były podania germańskie, które posłużyły autorom Pieśni o Waltariuszu, Pieśni o Nibelungach i Sadze o Dytryku z Berna. Korzystał też z Beowulfa i prawdopodobnie pośrednio z Historii Longobardów Pawła Diakona. //”
        To są domysły, nie wiadomo na ile prawdziwe. Mam wraźenie że historycy tacy jak Labuda piszą takie tezy z lenistwa. Ktoś „udowodnił” że Widsith korzystał z Beowulfa? Napiszmy to jako fakt i dajmy odnośnik,

        Został napisany w języku staroangielskim, bo opowiada o Anglu, który w czasach inwazji Ermanarica na Królestwa Sławiańskie podróżował do tych Królestw, szczególnie do Spalów/Myrgingów w celach dyplomatycznych, razem z Ealhildą w celu by wyszła za jakiegoś króla, , by nie eskalować konfliktu. W 40-44 jest mowa o granicy między państwem Spalów a Anglami, która była pomiędzy centralnoniemieckimi Anglami a Suevami, była ona zapewne jednym z przedmiotów konfliktu. Autor był Anglem i pisał w swoim języku. Uważa Pan, że wszystkie wiersze z Exeter Book są tak naprawdę tłumaczeniami z łaciny?

        To, że w ogóle mamy Eddę to zasługa biskupa który zachował Codex Regius, gdy wpadł w jego ręce. A co by było gdyby to był jakiś fanatyk niszczący cudze religie? Gdyby Edda nie przetrwała, jakiś smyk mówił by, że nigdy jej nie było. Cieszę się że skandynawskie sagi i inne zabytki przetrwały, ale to nie implikuje, że nasze nie istniały.

        • @ Guślarz
          „Mam wrażenie że historycy tacy jak Labuda piszą takie tezy z lenistwa.”
          Proszę wybaczyć szczerość, ale na polu historii w porównaniu z prof. Labudą, jego wiedzą, pasją badawczą i dokonaniami jest Pan nikim. Anonimową, internetową efemerydą o której za kilka lat nikt nie będzie pamiętał. Skoro jest Pan przekonany o słuszności i prawdziwości swoich „odkrywczych” interpretacji Widsith, Dagome iudex etc., to proszę pod otwartą przyłbicą je opublikować. Mamy XXI wiek. Wydawane są wypociny Szydłowskiego, Bieszka, Dębka więc z pewnością znajdzie się wydawnictwo gotowe drukować Guślarza. Pana teorie trafią pod strzechy i rzesze czytelników będą mogły je zweryfikować. Jest Pan niezmiernie odważny w ocenianiu pracy historyków, liczę więc, że tej odwagi nie zabraknie Panu aby publicznie, pod swoim nazwiskiem, prezentować własne koncepcje.

          • A podrzuci Pan coś swojego co Pan wydał? Czy tylko anonimowe „wypociny” (no dobra komentarze) na blogach?

        • @Guślarz
          //To są domysły, nie wiadomo na ile prawdziwe //
          Za to Pana uwagi , opinie i założenia nie wymagają żadnych weryfikacji ,
          sama prawda 🙂
          //skandynawskie sagi i inne zabytki przetrwały, ale to nie implikuje, że nasze nie istniały.//
          Nie chodzi o to czy istniały a jedynie o to dlaczego się nie zachowały
          Finowie , nawet bez własnego państwa zdołali utrzymać na tyle dużo
          z ludowych podań,że dopiero w połowie XIX wieku podjęto z powodzeniem
          próbę ich kompilacji . Nam legendy i mity powymyślał katolicki biskup 🙂
          Pół Europy zajęli Słowianie i nigdzie nie zdołał się zachować nawet jeden konkretny
          słowiański wiersz , pieśń , poemat czy jakaś inna literacka forma sławiąca
          okres przedchrześcijański .Wg mnie , autentyczne słowiańskie mity i legendy
          nie przetrwały bo zabrakło zwyczajnej chęci , gorliwości , determinacji
          i zdolności , w myśli istniejącej do dzisiaj zasady ,że „jakoś to będzie ”
          nieważne co było kiedyś i co się stanie w przyszłości , ważne jest tylko tu i teraz

    • GardaRiki, to grody KRÓLEWSKIE. Królewiec – Kaliningrad/CARGRAD – Konigsberg.

      • „W czasach pruskich znajdował się tu gród Tuwangste (także: Twangste, Twangst, Twongst, Twoyngst). Nazwa ta wywodziła się z pruskiego słowa „wangus” i oznaczała ścinanie drzewa dębowego, które było symbolem Perkuna. Po podboju Sambii przez Krzyżaków w 1255 zamek nazwano Regiomontium (Królewska Góra) na cześć króla czeskiego Przemysła Ottokara II, który uczestniczył w wyprawie. ”

        Riki to Królestwa bądź Królowie. Proszę udowodnić że to przymiotnik. https://en.wiktionary.org/wiki/Category:Old_Norse_adjectives
        https://en.wikipedia.org/wiki/Old_Norse_morphology#Nouns
        Jak widać ríki to zarówno liczba mnoga i pojedyncza oznaczająca moc. Moc/Bogactwo odnosi się do 6 czakry (Pluton, staroanielskie Ead -sanskryckie Ajna, Jnana, greckie Εξουσια).

        • Co przymiotnik? Nazwy Władcze nie mają czegoś takiego jak przymiotnik. To nazwa prawna, coś jak Stolica. Napisałem Królewskie by uzmysłowić skalę ów Grodów Rików jak Królewiec albo Szczecin od ScyCina. Wcześniejsza pruska nazwa, to TuWasUgoszczę od słowiańskiej gościnności. Większość podróżników zatrzymywała się na morzu, bo w głąb Krainy był zakaz. No chyba, że jakiś odważniak chciał się stać odważnikiem i workiem kości. : )

    • @Guślarz
      Nieprawda.
      Moje tłumaczenie dosłowne ze szpråki na mowę polską; „GardaRiki”
      spr. Garðaríjki.
      pol. Grody Rzeczne.
      Ponieważ Rijeka oznacza wodotok, czyli rzekę – od źródła do ujścia;
      ⊕rijekazvorjad⊕vjšća
      Na temat ludów i genealogii królewskich nie będę się wypowiadał.
      Pozdrawiam

  8. @PWLRS
    Jakie lektury są warte polecenia?

    Z Jassa.org na pewno można się dowiedzieć.

    Na pewno Getika Jordanesa, jest krótka, znać ją trzeba, a także dokładnie by przejrzeć kłamstwa przeciwnika, który mówi, że Goci wygrali ze Spalami, po czym ruszyli na najdalsze krańce Scytii, albo że Gepidzi pokonali Burgundów po czym wyruszyli do Dacji. Oj, zdaje mi się że to Gepidzi i Goci dostali manto i musieli się w płaczu oddalić.

    a jak Getica to i Ammianus Marcelinus.- księga 31

    Sama Germania i Sarmatia Ptolemeusza to również krótka lektura, łatwa nawet w grece, Niewiele trudniejsza w zrozumieniu od Geografa Bawarskiego.

    To te trzy na początek

    Przy czym czytać należy i w językach oryginalnych i w tłumaczeniu, a nawet sprawdzać oryginalne kodeksy, jeśli są zdigitalizowane.

    : https://www.dmgh.de/de/fs1/object/display.html?sortIndex=010:010
    Jest tu bardzo dużo ciekawych łacińskojęzycznych tekstów które warto znać,

    https://books.google.pl/books?id=8l9gAAAAcAAJ&pg=PR1&lpg=PR1&dq=ZBJRKA+NEYD%C3%81WN%C4%9AG%C5%A0JCH+SLOWNJKU+LATINSKO+-+%C4%8CESKyCH&source=bl&ots=axuW4S2div&sig=ACfU3U1HCci7JnMWpfQ3cj2xzdIrhTSFQw&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwjJ99Oq87ngAhXlwYsKHVaLDfYQ6AEwAHoECAkQAQ#v=onepage&q=ZBJRKA%20NEYD%C3%81WN%C4%9AG%C5%A0JCH%20SLOWNJKU%20LATINSKO%20-%20%C4%8CESKyCH&f=false
    To jest bardzo ciekawe, Po prostu słowniki łacińsko-staroczeskie.

    Herodot, Pliniusz, Strabon to też moim zdaniem niezbędniki, oczywiście księgi te dotykają szerokiej tematyki.

  9. Anglowie nie mówili od początku językiem jakim mówią na wyspach. Żyli jako plemię słewskie, więc mogła to być odmiana mowy słowiano – wenedo – nordyckiej. Jakiś zarodnik mowy saksońskiej. Sue, może oznaczało u Słowian posłać, bo sue to słe, (śle?). To tylko zapis, nie rzeczywista wymowa. O tym jest w artykule. Słowo, bierze się do iść w sensie szło. Bo wyraz jest zbudowany z głosek jedna po drugiej, jakby szły po sobie. Z – łowienia ich, s-łow/ław, (łować/polować ; czyli chwytać). Narody zachodu, mają wiele słów odsłowiańskich, poprzemienianych, a czasami jakby odczytywanych z ich łacińskiego/romańskiego zapisu. Szczególnie angielski i niemiecki, zmieniając się znacząco w stosunku do staroangielskiego i staroniemieckiego. Ponadto, dawniej w mowie i zwyczaju Słowian, istnialo zawieranie umów na słowo, czy tez dawanie słowa – obietnicy, wyzywanie za złe słowo, to może i pozywanie słowem. Ale ja o takim terminie na to znaczenie nie słyszałem. Źródło?

  10. Jakim jezykiem mowili Suewici w czasach Ariowistusa i Cezara oraz Tacyta ?

    Jesli w Google wpiszemy;
    tacitus + Ergo iam dextro Suevici maris litore Aestiorum gentes adluuntur

    to Google wyszuka ksiazki z zapisem „Germanii” Tacyta z lat 1750 i mlodszych z takim zdaniem;
    „Ergo iam dextro Suevici maris litore Aestiorum gentes adluunlur quibus ritus habitusque Suevorum lingua Britammicae propior”.

    To nie jest zapis w klasycznej lacinie, oto moje tlumaczenie zapisu Tacyta;
    „Na prawym brzegu Morza [Baltyckiego] za Suevici mieszkaja Aestii[= Baltowie], ktorzy maja takie same zwyczaje i stroje jak Suewici, ale jezyk Suewici jest bardziej podobny do jezyka Brytyjczykow – czyli Celtow brytyjskich.

    Jeszcze dzis w j. angielskim slowo „sue”, oznacza w j. polskim „pozwac”, ale slowo „wici” jest zrozumiale tylko w j. polskim.

    „Sue-vici/Sue-wici” to byli wojowie .. „pozywani – wiciami”, czyli byly to celtycko-prapolskie sily zbrojne rozmieszczone od obecnych Czech, az do brzegu Baltyku, gotowe na wezwanie do boju.

    Zatem w czasach Ariowistusa i Cezara [58 r. p. n.e.] oraz Tacyta [ 56 – 120 r. n.e.], Suewici uzywali jezyka celtycko-prapolskiego.

    Obecnie zapis Tacyta zostal .. „poprawiony”.. do nastepujacej postaci [ nieco wczesniej bylo .. Suevi];
    „Upon the right of the Suebian Sea the Aestian nations reside, who use the same customs and attire with the Suebians; their language more resembles that of Britain.”
    Tlumaczenie wg Google;
    Po prawej stronie Morza Suebijskiego mieszkają narody estońskie, które używają tych samych zwyczajów i strojów z Suebianami ; ich język bardziej przypomina język Wielkiej Brytanii.

    • Tacyt o Aestiach pisze, że mówią językiem podobnym do brytyjskiego. Jednak w tych czasach to oznacza mowę Piktów, którzy byli mieszkańcami Wysp przed inwazją celtycką, która nastąpiła w IV w. p.n.e. Piktowie na początku naszej ery utrzymywali się jeszcze w Szkocji, a sami nazywali siebie Kruthinami. Na pozostałych obszarach mieszali się z Celtami, tworząc mieszany etnos Brytów. Jest prawdopodobne, że byli potomkami osadników z kręgu k. ceramiki sznurowej, którzy przynieśli rolnictwo do Brytanii. „Sznurowcy” odpowiadają za ekspansję wenedzko-bałtosłowiańską w Europie. Dlatego może w najstarszych klanach Highlandu spotyka się „słowiańską” haplogrupę R1a, a nie typowo „celtycką” R1b. Stąd nic dziwnego, że Aestiowie, czyli przodkowie Bałtów, mówili językiem podobnym do Kruthinów, pochodzących z tego samego pnia. Ludy słewskie – np. Markomanowie (Morawianie) czy Kwadowie (Kładi) posługiwali się – według Rzymianina – germańskim, czyli słowiańskim. Dalej Tacyt precyzyjnie wskazuje kto mówił językiem galijskim (celtyckim) w Germanii I w. n.e. – Kotynowie (Cotini) w dzisiejszej zach. Słowacji. Gdyby Aestiowie posługiwali się językiem podobnym do celtyckiego, to Rzymianin napisałby, że mówią podobnym do galijskiego. To, że na terenie federacji Słewów występowało rozproszone osadnictwo celtyckie także poza Kotynami nie jest niczym nadzwyczajnym po „pakcie Kraka” z IV w. p.n.e. (wielokrotnie o tym pisałem). Jednak żywiołem dominującym w tym państwie byli Słewowie, opisani jako posługujący się germańskim (czyli w rzeczywistości słowiańskim, bowiem etnogeneza Germanów w sensie dzisiejszym odbywała się w tych czasach na zachód od dolnej Łaby). Temat przedceltyckich mieszkańców Wysp Brytyjskich opisałem w http://rudaweb.pl/index.php/2017/12/07/scytyjski-krol-scoti-i-kurpiowie/

      • @Rudaweb
        ” Aestiowie, czyli przodkowie Bałtów”
        Czy aby na pewno? Opiera się to jedynie na Wulfstanie, gdzie widzę szereg innych błędów.
        Uważam, że Aestowie to inaczej Asdingowie i Haestingas, mieszkali w Danii (czyli Glaesariach, stąd ich u Tacyta nazwa Glese dla jantaru) i to właśnie ich pokonał Wyszomierz, zamykając Ermanarica w więzieniu, Uważam, że Suiones Tacyta to Wagrowie, nazwa przeszła też na Szwedów, bo Śva („wszystko”) było nazwą oceanu, jednak Świoni z Beowulfa to też nasi Wagrowie. Po ucieczce z więzienia Ermanaric formuje wojsko i uderza na królestwa Sławiańskie, w tłumaczeniu anglo-saskim Hreðcyninges. Miecisław król Polan- Spalów, czyli Meaca król Myrgingów, pokonuje Ermanarica, który ucieka na Ukrainę, gdzie później pokonuje go Vidimir. Później Sławianie, po anglo-sasku Hraedowie bronią swoich s t a r y c h siedzib (w odróżnieniu od skandynawskich Gotów których stare siedziby są w Skandynawii i Danii) przed Attylą, który przybywa ze Skandynawii nad ujście a nie żaden las Vistuli/Odry. Później Attyla, zgodnie z Þiðreks saga ma państwo w północnych Niemczech. Następnie była bitwa na polach Katalaunijskich, gdzie Rzymian wspierali Lucice (Litici), Burgundowie (Dołężanie) i Sarmaci (Polacy, Słowacy, Czesi, Serbowie połabscy). póżniej dopiero Hunowie przenoszą się na południe. Na Rzym uderza niedługo potem Odoaker wódz Torcilingów czyli Wołynian, Wkrzanów inaczej Wiatyczy, Awarów. Z powodu pierwszej nazwy greccy historycy zaczynają mieszać Awarów z Turkami. Odoaker i Edikon być może był anglem, nie wiem jak do tego doszło, że sławiański naród miał angielskiego wodza, ale imiona zaczynające się na Ead- to była przede wszystkim specjalność Anglów. Mieszane potomstwo Wyszomierza i sióstr Ermanarica rządzi tą częścią Wandalów która wybiera się do Afryki. Stąd nazywani są Hasdingami.

        • Opisuje Pan położenie ludów „Germanii” o stulecia późniejsze i na podstawie o około tysiąc lat młodszych źródeł (Beowulf, sagi skandynawskie). Proponuję wrócić do opisu z czasów, o których mowa (I w. p.n.e. – I w. n.e.). Tacyt w 98 r. n.e. stwierdza: „na prawym brzegu Morze Słewskie obmywa siedziby ludów Aestiów”. Morze Słewskie to ówczesna nazwa Bałtyku, u którego prawych (wschodnich) brzegów leżą tereny Bałtów. Odkrycia archeologów określają północno-zachodni zasięg k. przeworskiej na dzisiejsze południowe Mazury, czyli potwierdzają opis Tacyta. Na północ bowiem od tego obszaru, a wzdłuż bałtyckiego brzegu byli właśnie Aestiowie. Z kolei wzajemne wpływy sarmackie i przeworskie (słewskie) są zauważane na terenie dzisiejszego, polskiego Podkarpacia, ale także zachodniej Ukrainy. Taki jest obraz dla Rzeszy Słewskiej, wynikający ze współczesnego jej źródła (opisu Tacyta) i archeologii. Co było później i w młodszych źródłach, opisujących stan wieki po Tacycie, to zupełnie inna opowieść.

          • @Rudaweb
            „Morze Słewskie to ówczesna nazwa Bałtyku”
            Czy potrafi Pan wskazać jakiekolwiek inne źródła, poza Germanią Tacyta, nazywające Bałtyk „morzem Suevskim”? NIe zapominajmy, że przede wszystkim Bałtyk dla ówczesnych ludzi był oceanem, na którym Skandynawia była jedynie wyspą. Utożsamianie Aestów z Bałtami to moim zdaniem część machiny turboprypeckiej.
            Przypominam, że Wulfstan też jest źródłem póżnym, a sama wzmianka o Aestach u Tacyta powinna być kojarzona z Glaesariami, a nazwa morza Suevskiego (też:Saevskiego!) moim zdaniem wzięła się z wzmianki Pliniusza ks 4/96 gdzie góra Saevo jest w pobliżu Danii. Stąd góra Saevo Pliniusz -> morze saevskie Tacyt.

          • W poprzedniej odpowiedzi ma Pan moja opinię ws. Morza Słewskiego. Na marginesie dowolnych interpretacji – to gdzie była góra Saevo w stosunku do Danii? Jak na Zachód to w okolicy M. Północnego, jak na Wschód – Bałtyckiego (Suevskiego).

          • @Rudaweb.
            Co do góry Saevo, to moim zdaniem, była to Sobótka. Solinus umieszcza ją na granicy ze Scytią. Uważam że Pliniusz przeniósł nazwę Sobótki (Saevo) na zamieszkaną przez Suiones Wagrię, (a w okolicy której Tacyt zrobił morze Saevskie) bazując na podobieństwie nazw (a być może też znajomości, że te nazwy dotyczą tej samej bogini), czyli nie wiedział gdzie dokładnie się ta góra znajduje, ale wiedział o występowaniu takiej samej nazwy w okolicy Danii. Plinusz używa słów ad, usque, czyli umieszcza w górę Saevo w samym bliskim pobliżu Danii.
            Strabon umieszcza cały szereg nazw sławiańskich w Germanii, między innymi Sibini, Σιβινους, którzy sądzę są tożsami z tymi Suiones Tacyta. Podkreślam, że Strabon umieszcza ich – Sibini – w Germanii, nie zaś w Skandynawii, gdzie marni interpretatorzy Tacyta chcą lokować Suionów. Oczywiście Szwedzi (czyli „Oceannicy”) też mieli nazwę od Śvy, Oceanu, co nie znaczy że Tacyt pisze o Szwedach. Germania Tacyta kończyt się na Danii, gdzie celtyccy Aesti oddzielają sławiańskich Germanów (łacińska nazwa od germanus-brat) od Skandynawów i na Uznamie, czyli wyspie w najdalszej części Germanii, na której są jeziora, a która jest w pobliżu ludów Suevskich którzy żyją chronieni rzekami i lasami, czyli w pobliżu takich rzek jak Odra, Dołęża, Warnawa. Fenni opisani przez Tacyta to nadodrzański lud lokalny, notowany przy ujściu Vistuli również przez Ptolomeusza. Są to zapewne Kveni znani póżniej jedynie ze Skandynawii.

            Strabon księga 7
            https://archive.org/stream/Strabo08Geography17AndIndex/Strabo%2003%20Geography%206-7#page/n159/mode/2up
            http://penelope.uchicago.edu/Thayer/E/Roman/Texts/Strabo/7A*.html#note18
            Cytat z komentarza:
            „[Turboprypetian] Scholars have suggested different emendations for „Zumi,” „Butones,” „Mugilones,” and „Sibini,” since all these seem to be corrupt (see C. Müller, Ind. Var. Lect., p981). For „Butones” it is fairly certain that Strabo wrote „Gutones” (the Goths). ”
            Turboprypeccy naukawcy sugerują że nazwy Zumi, Butones, Mugilones, Sibini muszą być zmyślone, bo – o zgrozo – pasują to Ziemczyców, Bytyńców, Mglinian i Świanów, za to nie pasują do niemieckich nazw.
            Ptolemeusz również lokuje Batinów niedaleko Albis. No i Burgundów mających również nazwę Nivilones (Mglinianie). Na miejscu Siwinów umieszcza Ptolemeusz Σειδινοι którzy mają być nad Viaduą, którą w związku z rozciągnięciem tej części Germanii powinna być Trawą.
            Oczywiście tylko wschodnia część Germanii jest rozciągnięta: Dania i Italia są skierowane ku wschodowi, podobnie jak na Tabula Peutingeriana. Italię i Danię trza naprostować, a wraz z tym naprostują się kłamstwa o zasięgu Germanii daleko w głąb dzisiejszej Polski.

          • Nadal nie wiem gdzie ta góra obok Danii – tam jest płasko, wręcz bywa depresyjnie.
            Zasięg Słewii z tradycyjnego odczytania Tacyta i Ptolemeusza pokrywa się z k. przeworską oraz pochodnymi na jej skrajach, np. wielbarską. Przeworska z kolei wynika z pomorskiej z elementami lateńskimi, a pomorska następuje po łużyckiej. Mamy przewagę następujących po sobie kultur i zbliżonych genotypów między Łabą a Bugiem z enklawami reńsko-wezerskimi i zakarpackimi (zach. Ukraina). Dla mnie ten kompleks odpowiada Słewii wraz z Wenedami, jako graniczącymi z Sarmatami. Symptomatyczne, że k. przeworska była najpierw określana w archeologii jako wenedzka. Jednak różni badacze chcieli być oryginalni i powstały w systematyce nowe jak przeworska, wielbarska i oksywska wcześniej zaliczane do jednego kompleksu. Problemem nie jest „cofanie Germanii” – problemem jest uznanie, że Germania Cezara czy Tacyta nie była krajem Germanów w dzisiejszym rozumieniu, ale Słowian zachodnich, czyli Słewów, Wenedów itp.

          • @ Rudaweb
            „Nadal nie wiem gdzie ta góra obok Danii – tam jest płasko, wręcz bywa depresyjnie.”

            Oczywiście!
            Dania jest płaska. Tymczasem góra Saevo ma być nie mniejsza niż góry Ryfejskie.
            Dlatego wiemy, że Pliniusz popełnił błąd lokując ją w pobliżu przylądka cymbryjskiego. Tacyt nieco pogłębił błąd lokując tam morze saevskie.
            Sugeruję że źródłem błędu było podobieństwo nazw Sibinów/Sidones/Suiones z nazwą Sobótki.
            Mogę dodać jeszcze, że Ptolemeusz – jeśli uzna się Vistulę za Odrę, lokuje Sabokoi (Σαβωκοι) tam, gdzie byśmy spodziewali się Slężan.

            Jeszcze jeden dowód na to, że Tacyt pisząc o Aestach ma na myśli Danię, jest morze nieruchome które umieszcza poza Suionami. Takie nieruchome morze Jordanes umieszcza w pobliżu Brytanii

            Napisałem wcześniej
            „Błąd Pliniusza polego na utożsamieniu nazwy Sobótki, góry bogini Śwy, Ślędzy czyli Ateny/Minervy/Sophii, z plemieniem Świan/Wagrów/Połabian, u których także był kult Śwy. W konsekwencji góra Saevo/Sobótka u Pliniusza pojawia się w sąsiedztwie Codanus – czyli zatoki wysp duńskich”

            @Rudaweb
            „Zasięg Słewii z tradycyjnego odczytania Tacyta i Ptolemeusza pokrywa się z k. przeworską oraz pochodnymi na jej skrajach, np. wielbarską. Przeworska z kolei wynika z pomorskiej z elementami lateńskimi, a pomorska następuje po łużyckiej”
            No ale takie odczytanie sprawia, że ogromne ludy Sarmacji są nie wiadomo gdzie i historycy nieśmiało przebąkują coś o dubletach, albo, że Ptolemeusz był głupi a oni mądrzy.
            Dla mnie kultura Wielbarska to Venetoi, czyli tzw kręgi „”gockie”” to kręgi Weneckie. Mazowiecka część kultury wielbarskiej, Mazowieckie Centrum Metalurgiczne to Stavanoi. Gotów czyli duńskich Aestów najprawdopobniej nigdy tam nie było, bo wylądowaniu w Gothiscandzy- ziemi choćkowskiej, mieli walczyć Ulmerugiami czyli pewnie z Wiązławiami i Rugiami. Nazwa Kociewiaków nie ma nic do Gotów, lecz moim zdaniem do kotwicy – czym jest Wenda albo Chryn, skąd nazwa Vandalusa u Ptolemeusza jest Hronos. https://sienkiewiczowie.pl/herb-wenda-czyli-wlasciwie-jaki/ czyli Kociewaki to Wenetowie.
            Kultura Przeworska to moim zdaniem głównie dominacja Scirów (Polan) i Trzebowian zwanych w Widsith jako Haelsingi, istnieje nazwa Sciringisheal w Orozjuszu Alfreda/ Wulfstanie której lokalizacja jest absolutnie błędna, natomiast po przekręceniu mapy, wszystko jest na swoim miejscu i Esti są w Danii. Sciri oczywiście dali nazwę Schiriesghe w Dagome Iudex.

            Natomiast Lugiowie/Lęchici to głównie póżniejsza Brandenburgia, dlatego synowie Leszka III dziedziczą głównie Połabie. Archeolog może znaleźć „monety lugijskie” i „potwierdzi” mu to występowanie Lugiów w Małopolsce, ale to akurat ziemie Peucynów, zgodnie z Ptolemeuszem mieszkających na północ od Dacji.

            Uważam także że kultura Jastorfska to odwieczne ziemie Sławian, wpływających kulturowo na skandynawów skąd Skandynawowie zwali Sławian Hradeami, Gardami od hreið- „beautiful”, „eager”, „great”, „famous”, „noble”.

          • Skąd Pan wziął te morze saevskie u Tacyta? To mi wygląda na błąd kopisty w jakimś pojedynczym egzemplarzu, którego nikt poważnie nie traktuje. Oczywiście, Bałtyk nosił różne nazwy – np. morze słewskie (suevskie), scytyjskie a nawet sarmackie, chociaż to ostatnie to zupełnie inne morze, o czym już pisałem. Tak samo pisałem o tym dlaczego raz u starożytnych Scytia sięga do Morawy, a kiedy indziej do Renu. Mylono Germanię ze Scytią – po raz drugi podaję w tym wątku link do mojego wpisu, który to tłumaczy: http://rudaweb.pl/index.php/2016/10/06/slewowie-germania-i-scytia/

            „nieruchome morze Jordanes umieszcza w pobliżu Brytanii” – akurat jestem z Wybrzeża, mam marynarzy w rodzinie i Bałtyk doskonale odpowiada opisowi Tacyta. Każdy pływający powie, że to spokojna sadzawka przy sile sztormów i wysokości fal M. Północnego i Atlantyku, które otaczają Wyspy Brytyjskie. Wiele z takich nieporozumień wyjaśnił prof. Zwolski w komentarzu do wydania „Getiki” Jordanesa, o czym pisałem: http://rudaweb.pl/index.php/2017/03/24/goci-narod-na-krolewskie-zamowienie/

            Następnie przyznaje Pan, że żadnej góry obok Danii nie było, jak miał napisać Pliniusz. Nie trzeba odwoływać się do kultu Śwy, by wiedzieć, że pomylił się. Wystarczy znajomość geografii.

            Następnie „monety lugijskie” – pisałem też: http://rudaweb.pl/index.php/2016/11/15/monety-z-krakowa-na-statkach-wenedow-przed-nasza-era/

            Póżniej ws. Skandynawów pod wpływami kulturowymi Słowian – ależ tak: od czasów k. pucharów lejkowatych.

            I jeszcze „ogromne ludy Sarmacji są nie wiadomo gdzie”. Wiadomo i ze źródeł, i z potwierdzjących je wykopalisk – zajmowali stepy pontyjskie oraz przeplatali się ze Słewami (Germanami) na pograniczu polsko-ukraińskim i w basenie Dunaju.

            Ma Pan dużo wiedzy, ale wnioski wyciąga Pan chaotyczne. Jeśli chciał mnie Pan zachęcić do ich prostowania, to osiągnął Pan skutek odwrotny, bo nigdy nie miałem talentów pedagogicznych. Ponadto na większość Pańskich pytań odpowiedziałem w poprzednich latach w kolejnych wpisach na tym blogu. Musiałbym przytoczyć linki do 80 proc. z nich z odpowiednim wprowadzeniem, czyli napisać książkę. Przykro mi, ale nie mam czasu na to. Proszę przejrzeć samemu.

          • „czyli napisać książkę. Przykro mi, ale nie mam czasu na to. ” ALE DLACZEGO?? JA CHCĘ KSIĄŻKĘ! 🙂 Zmiotła by półki w empiku.

          • Kurcze blade Web(!) – o jaką Rzeszę Słewską chodzi…. ?? Jak już to o Rzeczpospolitą Słewską. Rzesza (mimo słowiańskości wyrazu) brzmi ohydnie! I taka jeszcze dygresja – prowdopodobnie zapis Słewi / Suewi miał oddawać nazwę Słowian i w tej formie jest wykoślawionym kronikarskim przekazem starosłowiańskiego języka. My jednak ciągle przytaczamy jego rzymskie wersje, twórczo wykorzystane przez brandenburskie dziadostwo! Wydaje mi się, że pożądane byloby spojrzenie na relacje tych tzw. Słewi do innych grób etnicznych / plemion, które bez wątpienia również były słowiańskie właśnie pod kątem szerszego rozumienia tej nazwy w tym wzajemnych relacji między nimi, wzajemnego na siebie oddziaływania… Cały czas gimnastykujemy język bulgocąc po rzymsku, mim
            o wszystko i Twoich dokonań na tym polu jeszcze stosunkowo rzadko szukamy naszego brzmienia łacińskich zapisów.

          • Ma Pan rację co do skojarzeń – Rzeczpospolita ma pozytywne w odróżnieniu od Rzeszy, zbrukanej przez Niemców. Niemniej Słewowie tworzyli zrzeszenie ludów, a więc tylko współczesne konotacje polityczne wskazują na mniejszą kontrowersyjność terminu Rzeczpospolita. Piszmy więc Rzeczpospolita Słewska.

          • Dlaczego nazwa Rzeczpospolita uważana jest za kalkę z łaciny ? Skoro mamy swoje rzec , Rzeczpospolita >Słowo wspólne

          • @Rudaweb
            ” Symptomatyczne, że k. przeworska była najpierw określana w archeologii jako wenedzka. Jednak różni badacze chcieli być oryginalni i powstały w systematyce nowe jak przeworska, wielbarska i oksywska wcześniej zaliczane do jednego kompleksu. ”

            Rzeczywiście, biorąc pod uwagę co mówi Jordanes, powinna to być kultura Wenetów. Ptolemeusz wprawdzie mówi tylko o obecności Venedoi w pomorskiej części kultury Wielbarskiej (Gdy jego Vistulę zgodnie z jego opisem, potraktujemy jako Odrę). Venedi u Tacyta maksymalnie rozciągają się tylko do Peucynów – którzy u Ptolemeusza mieszkają ponad Dacją i zapewne niedaleko gór Peuke/ Łysogór. Są wg Ptolemeusza też jednym z większych narodów. Peuka to oczywiście sławiańskie słowo, odnoszące się do ryb (oznaczające Piewczanie, czyli Poeci w Mater Verborum lirici jest tłumaczone jako Peuci (zapewne czytane jako piewcy). Peucynowie również mogli być uznani za Wenetów, bo ich nazwy sa synonimami astrologicznymi. Tylko Tacyt mówi o tym, że niektórzy nazywają Peucynów nazwą Bastarnów, którzy wg Pliniusza i Ptolemeusza są oddzielnym narodem. Bastarnów utożsamiam z Wołynianami, biorąc nazwę Blastarni za bardziej poprawną, sądzę że pochodzi od nazwy Wlastarni. Wlasta, Właść, Maj, Majątek to astrologiczna domena Wołu.

        • @Guślarz
          //Świoni z Beowulfa to też nasi Wagrowie //
          Guślarz ,ale sam Beowulf chyba jednak nie był Słowianinem ?:)
          Poza tym musisz koniecznie zażądać poprawek w Wikipedii
          bo tam nadal utrzymują ,że Swionowie to jednak jacyś Germanie ze Skandynawii
          ci Swionowie (Swewowie), tu nie wiedzieć czemu zapisywani jako Słewowie dali nazwę
          całemu krajowi czyli Szwecji ,dawniej Svealand i jest to tak bardzo oczywiste ,że
          aż trudno pojąć ,że dorośli , wykształceni ludzie mogą tę nazwę kojarzyć
          ze Słowianami

          • Swionowie (Suiones, a więc zgodnie z łaciną klasyczną Słioni – SU przed samogłoską wymawiamy jak „sł”, czytamy na lacina.info.pl.) i Słewowie (Suevi) to różne nazwy. Wg. Tacyta, plemiona Słionów żyją na jakichś wyspach na Oceanie i sąsiadują z Sitonami, na których „kończy się Słewia” od północy, czyli na późniejszych obrzeżach wagryjskich. Słewia to obszar znacznie szerszy niż terytoria Słionów, które niekoniecznie mogły być w środkowej Szwecji, jak twierdzi wikipedia (i dodaje, że nazwa własna tego plemienia to Svear), ale najpewniej na wyspach południowego Bałtyku (Rugia, Wolin, Uznam?), jak wynika z sekwencji opisu w „Księdze o pochodzeniu i siedzibach Germanów”. Ws. „(Swewowie), tu nie wiedzieć czemu zapisywani jako Słewowie” oraz Słioni zapraszam do powtórki http://rudaweb.pl/index.php/2017/10/05/krotka-lekcja-laciny-klasycznej-z-cezarem/

          • @Smyxx
            Beowulf nie był Sławianinem ale Breoca (Bracimił) król Brondingów (Zgorzelan) już tak.

            Najdawniej Strabon, lokuje Sibinów na Sławiańszczyźnie (w Gemanii pośród innych sławiańskich nazw).
            Nie mówię że Szwedzi nie byli Świonami, byli – ale innymi. Wyjaśniłem że ich nazwa pochodzi od oceanu, śvy nad którym mieszkali. Może Sławianie nadali Szwedom taką nazwę. Niemniej Świanie z Beowulfa, Tacyta, Strabona i Sidones (gdzie jest pomyłka d zamiast b) Ptolemeusza to Sławianie. Powtarzam, że Sibini – są ulokowani – obok innych sławiańskich plemion – nie w Skandynawii – ale w Germanii.

          • @GUŚLARZ
            Mam tylko „Germanię” Tacyta. Mógłbyś polecić ciekawą lekturę?Strabon? Ptolemeusz? Co więcej?

          • @Guślarz
            //Nie mówię że Szwedzi nie byli Świonami, byli – ale innymi //
            Jakimi innymi ? albo się kimś jest albo nie ,czy te wszystkie
            pojęcia ( Swionowie, Swearowie , Svearike, Svealand i wreszcie współczesne Sverige)
            nie są wystarczającym dowodem na jakąś „lingwistyczną ciągłość” konkretnego plemienia ?
            I to plemienia , które nie miało żadnego związku ze Słowianami
            //Może Sławianie nadali Szwedom taką nazwę //
            No jasne bo sami nie wiedzieli kim są a Słowianie w tym okresie rządzili na Bałtyku ,
            docierali w każdy zakątek morza i nadawali nazwy napotkanym ludom 🙂
            Za chwilę tu napiszesz ,że Wikingowie też byli Słowianami albo przynajmniej sztukę nawigacji
            od nich przejęli bo przecież sami nie byli do tego zdolni , i na koniec , jaka jest wartość
            przekazu kronikarzy ( Tacyt , Strabon , Ptolemeusz ) o ziemiach i ludach północy w sytuacji
            gdy jedynymi informatorami mogli być jacyś kupcy , dla których zawsze najważniejszy jest towar
            i zysk a nie niuanse związane z obyczajami , kulturą i językiem napotkanych plemion ?

          • „Jakimi innymi ? albo się kimś jest albo nie ,czy te wszystkie
            pojęcia ( Swionowie, Swearowie , Svearike, Svealand i wreszcie współczesne Sverige)”
            Oni zostali nazwani tym mianem swoją drogą – a połabscy Sibini/Suiones – swoją.

            Oczywiście, że pierwotni Wicingi – Wiciędzy byli Sławianami. Wyraźnie widać nazwy zapożyczone od Sławian przez Nordyków np Agir od sławiańskiego Igora, co jest od igrania, igrzyska czyli zmiennego losu, a więc tego jakie jest morze.
            Raum Stary to oczywiście Sławianin. To że nordycy stracili rozumenie że Raumr znaczy w ich własnym języku znaczy sławny i stwierdzili, że znaczy brzydki to już inna kwestia.

            Skąd może Pan wiedzieć kto był informatorem. Pliniusz, Tacyt, Strabon, Ptolemeusz to wybitni naukowcy swoich czasów i ich informacje na pewno są przydatne.

          • @Guślarz
            //Oczywiście, że pierwotni Wicingi – Wiciędzy byli Sławianami. //
            Obawiam się ,że Pana fascynacja słowiańszczyzną przybiera
            niebezpieczną formę , trzeba to nazwać wprost : wyjątkowa megalomania
            Proszę zachować przynajmniej jakiś szczątkowy obiektywizm bo pochodzenie
            imienia Igor może być zupełnie inaczej postrzegane :
            //Imię Igor prawdopodobnie pochodzi od skandynawskiego imienia Ingwar, które wywodzi się od słów Ingwo (bóstwo skandynawskie) i wari (stróż, obrońca). Możliwe jest także pochodzenie słowiańskie od słów igo (jarzmo, niewola) i gore (pali się) – oznacza to osobę, którą niewola pali, niszczy, zamęcza.//
            A kto poza kupcami mógł wtedy dostarczać wiedzę o regionach i ludach spoza imperium ?
            Nikt nie twierdzi ,że przekazy kronikarzy są nieprzydatne ale chyba najważniejsze dla nich
            były wydarzenia dotyczące samego imperium i jego chwały , a tej w regionie współczesnej Polski
            Rzym nie szukał

          • @Smyxx
            Yngvi nawiązuje do ognia i jest to sławiańskie Jagnię, hinduski Agni w chrześcijaństwie Agnus Dei.
            Igor zaś jest wodny i etymologia jest od igrania. Co do identyczności imion Ingvara i Igora, proszę pokazać jakieś dowody kronikarskie bo ja się z takimi nie spotkałem, w SSŚ takich nie ma, więc jest to tylko wymysł, potwierdzony głosem większości, równie nierozgarniętej jak twórca tego absurdalnego pomysłu.
            Volksetymologia to są kpiny z inteligencji ludzkiej. Podobnie wskazuję że Rugi nie mogą być od jedzenia żyta jak chcą volksetymolodzy, lecz od Rugu – sądu co jest zbierzne z innymi nazwami tego sławiańskiego ludu (Rujanie – od rujenu= pażdziernika = okresu wagi = sądu, Ranowie „zrównoważeni” „Justrzenni” czyli wyjustowani, co nawiązuje do równonocy rozpoczynającej wagę, Rutiklei (sławiańscy Ruti) i Rutheni – od Ruty zioła związanego z małżeństwem, astrologiczny dom wagi = dom małżeństwa)

            W Widsith jest król þyle, król Rondingów, co jest tłumaczeniem nazwy Obo’Drzyców jako Rend’ingów od rwania, darcia. Dyl Ulenspegel jest znany w folklorze północnoniemieckim, Oznacza on figlarza, psotnika. Wiedząc że Widsith tłumaczy wiele nazw sławiańskich, jak rzeczeni Rondingos, także Brondingos – czyli Zgorzelanie, Herulowie, Haelsingi – Trzebowianie, Hundingi – Stawanowie, możemy zastanowić się czy þyle nie jest tłumaczeniem sławiańskiego imienia Igor, które zgodnie z prawidłową etymologią oznacza psotnika. Wiedząc że Rurykowicze nie mieli haplogrupy N1c bo Wsiewołod nie był biologicznym synem Jarosława Mądrego, a co za tym idzie całe tłumy porurykowskich nośników N1c są bez znaczenia, możemy zawyrokować, że sądząc po imionach, Ruryk mógł być potomkiem owego Igora, IV-wiecznego sławiańskiego króla Nadvanarvalów.

          • Ciekawa hipoteza z Rurykowiczami. Jednak bardzo trudna do udowodnienia, bo musielibyśmy mieć jakiś raport „prywatnego detektywa” (biografa?), a następnie analizę DNA cudzołożnika i jej syna z nim, by Rognedzie udowodnić „złamanie linii”. Co do „Volksetymologie” – zgoda.

          • @Guślarz
            //W Widsith jest król þyle, król Rondingów, co jest tłumaczeniem nazwy Obo’Drzyców jako Rend’ingów od rwania, darcia.//
            Gdzie nie zajrzeć pojawiają się Słowianie , i to nie byle jacy , sami królowie 🙂
            W tym Widsith jest wymienionych wiele różnych ludów i konkretnych postaci , przy czym
            najwybitniejsi tłumacze czy historycy zdołali jedynie w pojęciu „wistlawudu” dopatrzeć się
            nazwy rzeki czyli Wisły ,co jest zresztą różnie tłumaczone :
            1/ lasów nadwiślańskich
            2/lasu Wisły
            3/Gotów Wiślańskich
            Niewykluczone ,że nawet kilka z wielu wymienionych nazw plemion w tym poemacie
            było Słowianami bo narrator chwali się ,że był niemal we wszystkich miejscach Europy
            niemniej nie oni są najważniejsi, tym bardziej,że cały poemat nie jest jakimś reportażem
            ale kompilacją różnych germańskich podań .
            Panie Guślarz , niech pan te swoje tłumaczenia zaprezentuje środowiskom akademickim
            albo własnym sumptem wyda swoją własną wersję słowiańskiej historii i mitologii ,
            bo z sieciowej aktywności niewiele wynika

          • Sieciowa aktywność Pana Guślarza jest inspirująca. Niemniej opieranie się wyłącznie na sagach może prowadzić na manowce, np. wyliczono, że Ragnar Lodbrok powinien żyć co najmniej 200 lat, by dokonać czynów przypisanych mu w sagach.

          • Zła wola mąci ci umysł przez co myślisz jak ,,maszyna”.

        • @Rudaweb
          „Skąd Pan wziął te morze saevskie u Tacyta? To mi wygląda na błąd kopisty w jakimś pojedynczym egzemplarzu, którego nikt poważnie nie traktuje.
          W Codex Aesinas jest Sevici, a Suevici w dopisie
          https://iiif.lib.harvard.edu/manifests/view/drs:425333309$151i
          seq151
          Vat.lat 1862 jest Saevici a Suevici w dopisie
          https://digi.vatlib.it/view/MSS_Vat.lat.1862
          Więcej zdigitalizowanych manuskryptów Germanii chyba nie widziałem jak ktoś zna proszę podać
          Tu jest edycja Weishaupta, można ściągnąć
          https://books.google.pl/books?id=SOYDAAAAQAAJ&printsec=frontcover&dq=Weishaupt+Tacitus&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwiahMXY3LngAhVil4sKHaSBCWYQ6AEIKTAA#v=onepage&q=Weishaupt%20Tacitus&f=false
          Na strronie 100 jest napisane że Saevici występuje w Kodeksach watykańskich a i c i w kodeksie Neapolitańskim.

          Raczej nie jestem zbyt stadny i argumenty: nikt poważnie tego nie traktuje, ogół się zgadza z tym że, większość badaczy opowiada się za, itd, nie trafiają do mnie. Historia to nie głosowanie. Wystarczy przejść się na historycy.org, powiedzieć coś mądrego i zaraz większość „badaczy” oznajmi, że nie ma co cię traktować poważnie bo przecież Niemcy to Germanie, wszyscy o tym wiedzą, Cóż z tego, że wszyscy się zgadzają i trwają w błędzie? Badanie historiii jest jak yoga Patanjalego, wymaga wyciszenia, skupienia a nie solidaryzacji z poglądami większości, których poglądy i tak nie mają znaczenia bo są nieprawdziwe.

          „Następnie przyznaje Pan, że żadnej góry obok Danii nie było, jak miał napisać Pliniusz. Nie trzeba odwoływać się do kultu Śwy, by wiedzieć, że pomylił się. Wystarczy znajomość geografii.”

          No właśnie. Pliniusz pomylił się. Chciałem żeby co do tego była zgoda. Ale Tacyt nie wiedział, że Pliniusz się pomylił, więc w tej samej okolicy co Pliniusz umieścił górę Saevo, Tacyt umieścił morze saevskie. Takie jest moim zdaniem źródło nazwy i nie odnosi się do całego Bałtyku.

          Zobaczy Pan w Ptolemeuszu ile tych sarmackich ludów jest które muszą zmieścić się do Tanaisu (Don). Na pewno spotkał się Pan z twierdzeniem, że są dublety u Ptolemeusza np, że Frougoundiones i Burgundowie to ten sam lud. Jak się Germania wpycha na teren Sarmacji to tak wychodzi.

          Duży szacunek dla Pana za odpowiedzi, w każdym razie zajmuje to czas, wysiłek, nerwy. Większość Pana artykułów na stronie przeczytałem, Staram się pisać jasno, jeśli jest coś chaotyczne, proszę sygnalizować. Zaczęło się od tego, że zakwestionowałem czy Bałtyk może być nazywany morzem Suevskim – można wymienić całą litanię osób które go tak nie nazywają, a tylko jeden Tacyt wymienia jakieś morze, może Suevskie,, może Saevskie, które dopiero historycy interpretują jako morze bałtyckie. Z tego zakwestionowania wyrosły kolejne i kolejne spostrzeżenia, stąd wrażenie chaosu.

          Badanie historii wymaga spokoju, nawet autohipnozy – wtedy chaos daje się rozpoznać i ujarzmić. Zrozumienie, jasność, jak powiada Patanjali, przychodzi gdy jest m.in. relaksacja, kontrola oddechu, wtedy znika zasłona jasności. Zasłona czyli Wiata a w Patanjali/ Sadhana/ śloka 52 – Avaranam, co pokazuje, że Avar i Wiata to synonimy. Siła obronna, bycza, w odróżnieniu od atakującej, skorpioniej. Dlatego teź można utożsamić Torcilingów z Awarami, Avarinami o czym tu pisałem i również pokazuje dlaczego greccy pisarze utożsamili Awarów z Turkami.

          • Nadal wygląda to na błąd kopisty, jeśli porównamy z innymi źródłami (Sisenna, Nepot, Cezar), które mówią o Słewach (Suevi). Wiązanie nazwy morza z pojedynczą górą (jeszcze w okolicach Danii) to ślepa uliczka. Sama krytyka źródeł filologiczna w tym przypadku (zresztą nie tylko w tym) to za mało. Dlatego, że – jak Pan to napisał – również nie ulegam instynktom stadnym, to uważam takie dociekania za popis erudycji, która pozwala na snucie różnych spekulacji. Do obrazu ze źródeł trzeba więc dołożyć dowody materialne. Warto pochylić się nad tym co wykopali archeolodzy, czyli zbadać fizyczne podstawy gruntu, na którym wysnuwamy swoje teorie. Stąd zaproponowałem Panu nałożenie opisu Tacyta na mapę zasięgu kultury wenedzkiej (przeworskiej). I tak, jeśli Rzymianin sam pisze, że nie wie czy zaliczyć Wenedów do Germanów czy Sarmatów, to z archeologii dowiadujemy się, że ludy te stykały się ze sobą m.in. na terenie Podkarpacia, Zachodniej Ukrainy i północnego skraju Rumunii, bo cmentarzyska z takimi przenikającymi się wpływami są odnajdywane na tym terenie. Tak więc tacytowi Wenedowie byli mieszkańcami południowo-wschodnich rubieży Słewii. Jeżeli kultura wielbarska odróżnia się wyższym występowaniem pochówków szkieletowych i wykształca się w ramach przeworskiej pod koniec pierwszego stulecia zmagań z Rzymem, to możemy przypuszczać, znając traktowanie jeńców przez Słewów, że na te oddalone od frontu tereny wysyłano pojmanych legionistów o wierze i obyczajach innych od tubylców. Jest to bardziej logiczna teza niż inwazja Gotów, którzy (w sensie ludu posługującego się językiem z biblii Wulfilli) nigdy nad Bałtykiem nie przebywali, jak potwierdził w ubiegłorocznej pracy Kortlandt. Z drugiej strony, jeżeli archeolodzy stwierdzają wpływy przeworskie w tzw. grupie wezersko-reńskiej, to mamy potwierdzenie występowania w tym rejonie ludów słewskich (np. Cherusków), oprócz np. celtyckich i protogermańskich (bo w tych rejonach na przełomie er etnogenezę germańską wskazują ustalenia wspomnianego Kortlandta, a więc prócz archeologicznych mamy też dane paleolingwistyczne). Na koniec trzeba to jeszcze zderzyć z teoriami i wynikami badań próbek DNA. Tu obraz niestety nie będzie pełny z powodu ciałopalenia, ale jakieś konkretne wskazówki będą. W ten sposób ograniczamy dowolność interpretacji możliwą na gruncie wyłącznie historyczno-filologicznym. To w bardzo dużym skrócie o podstawowych wymogach metodyki. W nawiązaniu do tego co Pan stwierdził, że Germania w starożytnych źródłach za daleko weszła w obszary sarmackie – dla mnie rozwiązaniem jest, że dobrze odczytane źródła (np. Suevi to Słewi, a nie Sweby) oraz ustalenia paleolingwistów i genetyków zaprzeczają teoriom o germańskości (w sensie dzisiejszym) większości ludów zamieszkujących Germanię. Nie muszę dokonywać karkołomnych egzegez, by przesuwać Wisłę, Odrę albo Bałtyk po to, by na ziemie polskie w tamtych czasach wprowadzać Słowian w postaci Sarmatów.

          • Chciałbym jeszcze zaznaczyć , że ja nie kłócę się z tym, że Bałtyk jest morzem Sławiańskim. Był tak nazywany- i jest na to dowód. Zapewne nie jest to jedyne skandynawskie świadectowo o władztwie sławiańskich Wiciędzów nad morzem Bałtyckim. Otóż na Rök runestone https://en.wikipedia.org/wiki/R%C3%B6k_runestone mowa jest o hraiþmaraʀ, Hreiðsea, morze Hraedów, czyli Sławian od od hreið- „beautiful”, „eager”, „great”, „famous”, „noble”. Hraedowie, w Widsith bronili swoich starych siedzib u ujścia Wisły przed nacierającym Attylą. Skąd zatem Attyla mógłby nacierać? Przybył z północy, szlakiem jakim wcześniej udał się Ermanarik, który wylądował w ziemi choćkowskiej – Gothiscandzy, i walczył z Ulmami i Rugiami (sugeruję, że można te nazwy rozdzielić bo Jordanes miał tendencje do tworznia zbitek ludów, które do dziś trudno rozszyfrować), czyli z Wiązławianami (Wanzlowe z Uznamu, Ulmus = Wiąz) i z Rugianami.

            Wracając do morza Sławiańskiego. Po prostu nie sądzę, że Tacyt znał je pod taką nazwą i jego suevici/saevici nawiązuje do góry Saevo, błędnie umieszczonej w okolicach Danii przez Pliniusza. W każdym razie Suevia kończy się na Sitonach, Na brzegu Germanii, przy Vistuli (Odrze, bo jest na przeciw południowego krańca Skandii) również Ptolemeusz lokuje Σιδωνες. Moim zdaniem to okolice Szczecina czyli Sedinum. Więc nawet jeśli Tacyt miałby na myśli morze Suevskie jako Bałtyk, nie miałby na myśli całego Bałtyku. Po prostu w tamtych czasach centralni i wschodni Sławianie byli znani jako Sarmaci a zachodni -Germanie, z których największa część była Suevami. Więc wschodni Bałtyk to ocean Sarmacki. Nie ma mowy, że w poblżu Oceanu Sarmackiego żyli Suiones lub Aesti, bo było by to napisane. Tymczasem wyspa w najdalszej części Germanii musi być Uznamem, bo ta pasuje – zarówno bliskością do sueviańskich plemion – Reudignów/ Redarów, Varinów – Warnów, Aviones – Wiatyczy/Awarów/Wkrzanów itd. jak i faktem posiadania jezior. Gdyby Germania, w tym Suevia sięgała tak daleko na wschód to ta wyspa wraz z tymi wszystkimi ludami musiała by być umieszczona gdzieś daleko na wschodzie, przypominam, zę te ludy nie mogą mieszkać na wyspach lub w Danii, gdyż były chronione lasami i rzekami, a nie morzem. Więc skoro Suevia nie sięga daleko na wschód to i morze suevskie nie może tam sięgać.

          • SMYXX
            ale pozostałości osadnicze archeologiczne (ceramika, ozdoby, uzbrojenie) we wczesnośredniowiecznej Skandynawii to fakt
            Liczne zapożyczenia religijne i rytualne od ludów Indoaryjskich to kolejny fakt
            Badania Hg mówiące o licznych przypadkach R1a oraz Hg bałtyjskich wśród wodzów i wojów Wikińskich to też fakt
            może myli Pan źródła z interpretacjami lub popkulturową wersją pochodzenia Wikingów

          • @poray
            Zapomniał Pan tylko dodać ,że wszystkie runiczne zapisy w Skandynawii
            wykonali Słowianie , nauczyli miejscowych szkutnictwa i nawigacji , uprawy roli
            i hodowli zwierząt , wyjaśnili czym jest religia i na czym polega sztuka wojenna.
            //może myli Pan źródła z interpretacjami lub popkulturową wersją pochodzenia Wikingów //
            No jasne, z nordyckich sag jednoznacznie wynika ,że Wikingowie byli Słowianami
            w końcu skoro bardziej egzotyczne ludy np Filistyni mogli nimi być , to tym bardziej
            ludy skandynawskie , chyba tylko Murzyni z Afryki nie pochodzą od Słowian

          • Panie Smyxx, z tymi Afrykańczykami to przecież wiadomo, że jest odwrotnie, bo wszyscy niby z sawann jesteśmy. Zaś wzajemne kontakty słowiańsko-skandynawskie to bardziej skomplikowane niż Pan widzi…

          • @SMYXX
            „Zapomniał Pan tylko dodać ,że wszystkie runiczne zapisy w Skandynawii
            wykonali Słowianie , nauczyli miejscowych szkutnictwa i nawigacji , uprawy roli
            i hodowli zwierząt , wyjaśnili czym jest religia i na czym polega sztuka wojenna.”

            Już kiedyś panu wspomniałem, że ironia jest świetnym narzędziem dyskusji, ale podwórkowej.
            Owszem, wykonali napisy, ale nie wszystkie.
            Nauczyli też, ale nie wszystkich i nie wszystkiego.

            Jest pan potrzebny w dyskusji, tak jak hamulec w samochodzie, ale używaj pan argumentów, nie retoryki.

          • @SMYXX
            „chyba tylko Murzyni z Afryki nie pochodzą od Słowian”

            Oprócz Afryki wschodniej i północnej.
            Ja jeszcze obstawiam całą Oceanię i Australię. 😉

          • Stefan Urynowicz
            Na szczęście Pan trzyma poziom dyskusji ,
            bez tych pańskich „literówek”
            cały ten blog by już dawno szlag trafił

    • @Władysław Moskal
      „Ergo iam dextro Suevici maris litore Aestiorum gentes”

      W Edycji Weishaupta Tacyta widzimy kilka wersji Suvici maris: Saevici maris, suevici, sevici, seici, sevici/suevici/suionici.

      Na pewno nie można tego morza utożsamiać z całością Bałtyku (jak często czynią antypolscy parahistorycy) bo wg Pliniusza, Jordanesa, Ptolemeusza Germania kończyła się na Vistuli (= Odrze), Morze bałtyckie w czasach rzymskich częścią Oceanu, część nad Germanią – to Ocean Germański a wschodnia część Bałtyku była zwana Oceanem Scytyjskim albo Sarmackim.

      [
      Vistula = Odra bo
      -U Pliniusza Vistula ma wyspę Latris u ujścia -U Jordanesa Vistula ma wyspę Gepeidos u ujścia
      -U Jordanesa Vistula ma trzy ujścia (jak Odra u Helmolda i Adama Bremeńskiego)
      -U Ptolemeusza Vistula ma dokładnie tą samą współrzędną szerokości geograficznej jak południowy kraniec Skandii – tak jak Odra w rzeczywistości Kiedy przyjmiemy Vistulę za Odrę:
      -góry Peuke wypadną mniej więcej w górach świętokrzyskich, a nie gdzieś w Ukrainie
      -Ludy Sarmackie nie będą zcieśnione, i nie będzie pustek po stronie „germańskiej”, jak często widać na mapach mainstreamowych
      -Rutiklei (czyli Sławiańscy Ruti od Kleos Sława) przy ujściu Vistuli będą Rugianami (których brak pod tą nazwą u Ptolemeusza), byli zwani Rutenami np. przez Ebbo. Graniczna miała być też góra Saevo, ją utożsamiam z Sobótką.
      ]

      U Solinusa http://www.thelatinlibrary.com/solinus5.html góra Saeuo jest na początku Germanii, pasuje więc do Sobótki, przy Odrze/Vistuli.
      U Pliniusza, Naturalis Historia księga IV/96 czytamy coś trochę innego, góra Saevo jest w pobliżu Cymbryjskiego przylądka zwanego Codanus, chodzi więc o Danię.
      Błąd Pliniusza polego na utożsamieniu nazwy Sobótki, góry bogini Śwy, Ślędzy czyli Ateny/Minervy/Sophii, z plemieniem Świan/Wagrów/Połabian, u których także był kult Śwy. W konsekwencji góra Saevo/Sobótka u Pliniusza pojawia się w sąsiedztwie Codanus – czyli zatoki wysp duńskich
      Skoro np.Aesti nazywali jantar glese – tak jak robili to mieszkańcy Glaesariów – a jak nigdy nie robili Prusowie iinne ludy bałtyckie – wiemy, że mieszkali w Danii lub okolicy a rzeczone Tacytowskie „”suevskie”” morze, której jedna forma to dosłownie saevici, nawiązuje więc do Pliniuszowskiej góry Saevo, którą ten umieścił w tym samym pobliżu, nakładając okołoscytyjską wg. Solinusa nazwę góry Sobótki / Ślęży na lud Świonów/Wagrów.
      U Jordanesa, który wyraźnie dzielił Oceany scytyjski i germański, Aestowie są na krańcu morza germańskiego, nie zaś scytyjskiego.

      • Jak dla mnie to całe przesuwanie mapy Ptolemeusza na Zachód jest ryzykowne. Wiadomo, że określenia długości geograficznej u Ptolemeusza są nieprecyzyjne, ale żeby Wisłę nałożyć na Odrę? To gdzie w takim przypadku wylądowałby Ren – na Sekwanie, ta zaś na Biskajach? Musi Pan to solidnie uzasadnić, najlepiej nakładając na zasięgi kultur archeologicznych. Może wówczas dam się przekonać. Poza tym jest kilka Pańskich spostrzeżeń, które wynikają z niezrozumienia, że starożytni często zmieniali zasięg obszaru scytyjskiego – o czym pisałem: http://rudaweb.pl/index.php/2016/10/06/slewowie-germania-i-scytia/. Stąd też Bałtyk raz mógł być M. Słewskim, a kiedy indziej Sarmackim. Pominę już, że M. Sarmackie to akwen, który istniał jeszcze w czasach rzymskich w Europie Wsch. a jego pozostałością jest M. Czarne. Nie należy też wierzyć w precyzję w oddawaniu terminów, np. przywołany przez Pana ‚gles’ – równie dobrze kojarzy się z germańskim „szkłem (glas)”, jak i ze słowiańskim „głazem” – tak naprawdę nie wiemy czego dotyczy wersja łacińska, bo jantar wykazuje właściwości i szkła (przejrzystość), i głazu (twardość i występowanie w bryłach). Jeszcze bardziej ryzykowne jest opieranie się na nazwach z sag skandynawskich dla identyfikacji starożytnych ludów słowiańskich. Dodam jeszcze, że Tacyt rozdziela M. Północne (Ocean) od Bałtyku (M. Słewskie) „półwyspem germańskim” („Na tym samym półwyspie Germanii mieszkają nad Oceanem Cymbrowie”), który dziś nazywamy Półwyspem Jutlandzkim i gdzie żyli wówczas Cymbrowie. Itd., itp. Proszę odebrać moje uwagi, jako wskazanie by Pańską ciekawą koncepcję uzupełnić jakimiś danymi materialnymi, np. wspomnianymi archeologicznymi czy genetycznymi (chociaż o te drugie trudniej). Same wywody w oparciu o słownictwo czy astrologię mogą być zbyt spekulatywne, pomimo zawierania elementów prawdy.

      • SMYXX kwestionuje Pan fakty? bo jak widać do tego zmierzają te dziecinne wykręty, których nie napisałem a które sobie Pan napisał. Proszę się odnieść do tego co napisałem, a nie infantylnie odbijać piłeczkę.

        • @poray
          Jakie fakty ? bo ,że Pan tu sobie coś pisze trudno przyjąć za fakt 🙂
          poza tym ,zapożyczenia od ludów indoeuropejskich czy nawet sama
          haplogrupa Ra1 nie jest zastrzeżona tylko dla Słowian .

          • jeżeli badania archeologiczne znane powszechnie w środowisku) nie sa dla Pana faktami, to o czym z Panem rozmawiać? Równie dobrze można stwierdzić, że R1b i I1 nie są zarezerwowane tylko dla nordyckich Wikingów, przez tych którzy tak je interpretują. Stosując Pana podejście można zakwestionować wszystko, łącznie z Pana wypowiedziami, uciekającymi od faktów na rzecz interpretacji. A zapożyczenia religijne tez nic Pana zdaniem nie mówią? To na prawdę zadziwiające jak wybiórcza jest Pana wiedza.

  11. @Tanator
    Niekórych władców z listy Prokosza:http://poselska.nazwa.pl/wieczorna2/historia-starozytna/mityczni-krolowie-lechiccy-lech-lel-i-polel-nya-jessa
    można utożsamić z faktycznie istniejącymi.
    Wizimir/Ismar znany z Jordanesa, Saxo Grammaticusa
    Miecislaus czyli Meaca z Widsitha król Myrgingów, Macha wg Ibrahim ibn Jakub król zjednoczonych Słowian, nieznany z imienia król Spalów z Jordanesa który dał łupnia nacierającym duńskim Aestom/tzw.Gotom, wobec czego ci musieli wycofać się na najdalsze krańce Scytii.

    • @Guślarz
      A jakie ma to znaczenie? Prokosz to nowożytna fałszywka. To, że częściowo zawiera imiona władców faktycznie istniejących niczego nie zmienia.

      • Musisz dopisać, że nowożytna fałszywka w świetle badań historyków na grantach, którzy nie uznają przed katolickiej historii ziem polskich i uważają za pierwszego króla Polski Bolesława Chrobrego, który koronowany został w roku śmierci.

  12. Proszę jednak zwrócić uwagę, na cały szereg terminów słowiańskich, gdzie ma znaczenie głoska „h”. Nie jest ona jakimś luźnym dodatkiem, bez sensu, tylko dla oprawy wymowy, bo raczej ją utrudnia. Moim zdaniem, zawsze niesie jakieś pokrewne znaczenie, synonim, dla terminu „życie”. Czy się z tym zgadzacie czy nie, zastanówcie się. A jeśli jest tak, jak sądzę, to Hariowie a od nich Ariowie (nie odwrotnie, chociaż u Herodota są ci drudzy, to jednak był Grekiem a ci dawniej h na początku wyrazów często nie wymawiali i nawet w alfabecie nie mieli niegdyś), znaczyliby: „żyjący wysoko ; Ha – Ar – ja/ji/jo. I tak, mamy przecież Arjów u Herodota głównie na szczycie mapy Świata, bardziej na wschód. Inni, to tylko przybysze stamtąd. Stąd późniejsza Tartaria : Tarht (u Wenedian to ciemność, u Greków Talt) – Ar – ia. Wszystkie nazwy gór, w wielu odłamach mowy zupełnie odległych ludów, noszą rdzenie; ar, al, as, ak.
    A naszych wyrazów z tym „h”, sami poszukajcie. Ja z pamięci tylko podam:
    hu-raaa (dawne zawołanie bojowe, gdzie RA znaczy najpewniej „mocno/śmiało/silnie”), czyli żyjmy – mocno!
    Zawołanie scytyjskie przejęte przez Żydów; Lahaim! (używane przy popijawie, jak nasze „na zdrowie!”), co tłumaczę na „la-ha-jim” ; „równo żyjący jesteśmy”, (równi sobie!).
    Chata/chałupa; życia – ta/do życia – wyciosana/łupana.
    Harnaś ; ha – ar – naś ; żyjący wysoko nasz (człowiek).
    Hala ; ha – la ; wysoka – równia/łąką.
    Halny; wiatr od hal w górach.
    Hasior; sedes/ubikacja po śląsku, od ha – sior ; życie – siadać/lub/sikać z życi, bo tyłek to „żyć”, czyli ta „ha” właśnie.
    Po angielsku haus, też znaczy dom i ma tą „ha”.
    W angielskim husband to mąż. A skoro Wenedzi współtworzyli starożytną Anglię, to zauważmy ; hu – s – wand/wend ; zyjąca z wendem? Coś w tym jest.
    Horse/Koń ; ho – or/ra – si; żywe/żyje – mocno/rodzi – si?
    Szereg znaczeń jest tu dla mnie niejasnych, nie umiem zinterpretować ich pełnego sensu. Jednak dostrzegam jakąś logikę w używaniu tego rdzenia morfemicznego jakim jest „h” z różnymi przyrostkami.
    Ha! ; mocny oddech,
    Hu, hu ha! ; jakby zawołanie do życia, zaklęcie.
    Du-ch ; da-ch ; daje życie. Od niego przejście ‚ch’ w ‚sz’ ; dusza.
    Slahwa ; (nie obecna sława, tylko slahwa) ; z równego życia ta (wa) ; lub z lahow ta, bo Lach to moim zdaniem ; la – ah ; równo – zyjący ; w sensie ; równi sobie/prawem, warstwa społeczna – rycerstwo scytyjskie.
    Agora, od Hagora ; żywa (stąd rynek) – góra.
    Akropol, od Hakropolis ; Ha – ak – ro – poles ; żyjące wysoko (na wzgórzu) mocne (obwarowane) miasto. Od słowiański termin, pewnie lachajski.
    Łacha ; la – ha ; równina życia. Pokrewna z polana/polahna.
    Huć/hać ; ha – ać/ati ; żyć tym.
    Ruchać ; ruch – hać ; ruszać – żywo.
    handryczyć < hadryczyć ; żywo – droczyć, stąd handruk ; swar/kłótnia.
    hadry ; gałgany, szmaty < ha – dry ; żywo/mocno – darte.
    haft; ha – afti ; (z zachodniosłowiańskiego, słewskiego lub wenedyjskiego) żywo – tkany? Barwny wzór na materiale.
    haj!/ha!/hail! ; żywo – ail (wyżej).
    hajdamak/hajduk ; haj – duk/domak ; żyjący na dworze/ (niby wyraz turecki lub węgierski).
    hajtować/hajtuś ; życie – tować/tuś-ować; zacierać/marnować.
    hak; z żadnego to niemieckiego praslowa "hacken", tylko z ha – ka ; żywe/ostre – kało/krzywe.
    halka/halina/chalszka/chalja/chalka ; ha – al – ka ; żyć/tyłek – wysoko – zaokrągla.
    chałat ; ha – ła – ti ; żyć/pupę – łata/zasłania. Dawniej zgrzebny ubiór.
    hałas ; ha – ła – as ; żywo – ta/to – wysoko/donośnie.
    hamować/chomąto < chamąto/ham (chłop) ; ham – ma – to ;
    chłop/chałop ; ha – łop ; żyjacy w łupiance/chałupie.
    handel ; (wcale nie od angielskiego hunt ; polować) , tylko z wenidyjskiego/fenickiego 'ha – an – dal' ; żyjący – ani/ludzie – daleko , z wymiany towarowej w odległych miejscach.
    hańba/gańba ; Han – ba/wa ; Hana – ta ; kara od władcy/Hana/Kahana/Kagana
    Kahan ; ka – ha – an ; kałem – życia – ten ; władca losów, pan życia.
    Kahanek/kaganek ; ka – ha – an – el/ik ; okrągły żywy/jasny (od ognia) ; miejsce zadaszone, jasne, z dużymi oknami przy wejściu lub lampa oliwna.
    haracz/haradź ; ha – racz ; życiem – raczy, coś dane z życia, danina.
    harc/harcować; ha – ar – cować; zywo – mocno/wysoko – czynić; dokazywać.
    hardy/gardy/gardzić ; ha – ar – dzić ; żywo – mocno/wysoko – dziać/czynić, wysoko nieść życie / godnie.
    harkot/harkać ; wyraz dźwiękonaśladowczy od przełykania, harczenia.
    harmonja ; ha – ar – monja ; grec. harmoniā, od pnia arjowego (arariskō, ‘zgadzam’, ‘spajam, łączę’),
    harować ; ha – rować ; żywo – rowy kopać, ciężko pracować ( pozostało u nas nawet takie powiedzenie.
    hart ; (pies/łapczywy lub utwardzenie żelaza); ha – ar – ti ; żywo/lub ożywić – mocno/ostro/wysoko – te ; wzmacnianie.
    hasać/hejsati; ha – sać ; żywo – sadzić/biegać/susać ; skakać.
    hasło < godło ; hałowa/gałowa – szło/slo ; życia – szlak/slo-k/ślak ; życia/rodziny/rodu – znak.
    halowa/glawa ; ha – lah – wa ; życie – prowadzi – wa (lah; to synonim znaczący w wenedyjskim również 'przewodnik')
    heca ; (dawniej okrzyk myśliwski, obecnie impreza, draka) / hucpa ; heć/huć – pa ; chęć – na ; ha – ić – na; pragnienie używania/życia/zabawy.
    hej/hejże/hajda/hejta ; (zawołanie, w tym ostatnie na konia) ; żywy – ty! nieposłuszny! hejta ; he – ej – ta ; żywo – dej (w prawą) – tam !
    hejnał/hajnal ; melodia/sygnał poranny ; hej – na- al/ał ; żywo – na – wysoko.
    hełm/hałm/gełm/gołm ; ha – ło – ma ; ma to głowa/od życia (układ znaczenia odwrotny)
    hen/het ; he – end/et/en ; żyjący – daleko (słowiano saxoński?)

    Idę spać. Reszta może innym razem, jeśli widzicie, że coś w tym jest trafnie zauważonego…

    herb, heretyk, herszt, hetka, hetman, Hiszpania, hledzić, hoc, hops, hodować, hojny , Holandja, holować, hołd, hołota, honor, horda, hospodar, hoży, hrabia, huba, hufiec, huk, hulać, humor, huncfot, hurkot, husarz, huśtać, huta, hycel, hymn,

    chaba • chaber • chabeta • chabina • chachla • chachmęć • chaja • chałagowie • chałastra • chałat • chałtury • chałupa • cham • chamuła • chanaja • chapać • charakter • charchać • charleć • charpy • chart • charwańc • chasa • chaszcze • chata • chąsa • chcieć • chebd • chechłać • chełbać • chełm • chełst • cherchel • chęchy • chęć, chuć • chędogi • chichy • chimera • china • chlać • chlapać • chlasnąć • chleb • chlew • chlębać • chłąd • chłód • chłonąć • chłop • chłosta • chmiel • chmura • chobot • chochoł • choć • chód • chodać • choja • cholebać • cholera • cholewa • chomąto • chomik • chopić się • chór • chorągiew • chory • chować • chowierać • chrabąszcz • chrachać • chram • chrap • chrobak • chrobry • chromy • chrona • chropawy • chróst • chrupać • chryja • chrzan • chrzest • chrzęst • chrzyżmo • chuch • chuć • chudy • chusta • chwała • chwarstać • chwast • chwatać • chwiać • chwiądać się • chwila • chwinić • chwist • chwost • chwytać • chyba • chyły • chynąć (się) • chytry • chyz • chyży

    • H oznacza coś bezosobowego /pustkę, /powietrze lub /ruch a jako anagram /dźwięk bądź jako brak czyli /milczenie;

      ⊕Loch (pustka otoczona dziurą)
      ⊕Holl (pustka otoczona zadaszeniem)
      ⊕Chmura (czyli mur oddzielający nas od ‚pustki’-kosmosu)
      ⊕Hoh (wysokość, która jest przecież pusta)
      ⊕Urh (spokój, milczenie np. Kurhan)
      ⊕Chuch (milczący wydech powietrza)

      Tworzy również przeciwwagę dla S, Ś, SZ dlatego „SZ” – „CH” występują wymiennie, zależy jakim wzorem obrócimy sylabę czy zwrotkę;
      ⊕Ruch (nieme poruszanie)
      ⊕Szur (głośne poruszanie)
      ⊕Wynocha (rozkaz bezosobowy)
      ⊕Wynieś (rozkaz osobowy)
      ⊕Harpia zazwyczaj ⊕Szarpie 🙂

      Oprócz tego jako pierwsza litera często występuje przed silną (akcentowaną) głoską, gdzie pełni funkcję niemego wzmacniacza i choć zdaje się nieważna to wywiera silny wpływ na następną literę, czyli na pierwszą wypowiadaną głoskę;
      ⊕Chwała (porównaj: fala)
      ⊕Choć (porównaj: oć)
      ⊕Huk (porównaj: uk)

      Pozdrawiam

    • @ORLICKI
      Grecy nie mieli H? Na jakiej podstawie ta teoria? Mam prośbę, tylko proszę nie opierać tylko na tym, jakie litery znajdowały się w alfabecie greckim, a jakie nie. Z prostego powodu. Oczywiście znany jest nam bardzo dobrze ten alfabet, graficznie. Nawet potrafimy go odtworzyć z różnych okresów jego ewolucji, od archaicznych po nowsze ale prawda jest taka że mamy tylko te znaki. Co one dokładnie ze sobą niosą, jakie skrywają aspekty i konteksty to tak na prawdę musimy się domyślać i jest jeszcze sporo do odkrycia. Ponieważ alfabet jak alfabet, ale grecki jest wyjątkowo wyrafinowany (co ciekawe, im starszy tym bardziej) weźmy chociaż jedną prostą „literkę”; ⊕λάμβδα. Przecież to oznacza tylko „L”, prawda? To dlaczego nie piszemy λ tylko zapisujemy άμβδα? I tutaj skrywa się cała magia 🙂 Nazywana różnie, ale sprowadzająca się do min. arytmetyki i harmonii. Nie mówiąc już o tym, że gdyby przedłożył pan jakiś starożytny tekst przeciętnemu Grekowi i kazał mu go przeczytać to miałby nie lada wyzwanie. Dlatego moim zdaniem czywiście, że starożytni Grecy używali H. Tak samo jak znali i biegle używali ł, dź, dż, ś, sz itd.

      Teraz do słów: Tartaria / Tarht. Bardzo proste, ale postaram się przejrzyście. Jedziemy z koksem. Pamiętajmy że obydwa słowa zapisano w alfabetach cudzoziemskich, więc trzeba podmienić ja na nasz. Tahrt mi wyszło: ⊕Czart ⊕Carć lub ⊕Ćart. Wszystkie słowa z naszej mowy pierwotnej niosą różne znaczenia, ale interesuje nas wspólne ⊕carn a więc nic innego jak środek (rdzeń) :). Rdzeń słowa rdzeń to ⊕rceń ale bezpłciowy, czyli szukamy tego: ⊕Ćerń (słowo to miało wiele dzieci w innych mowach, stąd takie bękarty jak; j.niem. /kern j.ang. /core j.rus./car j.lat./cent itd.) Nawet w kontekście odnoszącym się do koloru oznacza ono kolor „środkowy”, więc stanowiący „centrum” palety, czyli sumę wszystkich kolorów i wychodzi nam /Czerń. Samo słowo /centrum też je posiada zmiękczone w cent (rceń wciąż pozostaje ten sam:)) ⊕Aria. Tutaj zakładam że wszytsko jest oczywiste? Nie do końca. Aria jest jak na mój gust zbyt cudzoziemskie (z Naszej perspektywy) a nas interesuje w tym przypadku to jak nazywaliśmy WŁASNE tereny, więc musimy pokombinować. Dlatego posłużę się mniej cudzoziemskim określeniem z Greki: gr. Τάρταρος / Tartaros. Super, właśnie odkryliśmy kolejne nasze województwo – Czarnoruś. Co oznacza Ruś centralną. Sądze że „Czarna” ze względu na położenie geograficzne bo leżała nad m Kaspijskim ulokowana pomiędzy trzema organizmami z których co najmniej jedna też nosiła nazwę Ruś. Można rozesłać kolegom po fachu

      Dobranoc

  13. Ja wyznaję inną zasadę etymologii imion. Otóż zawsze staram się szukać podobieństw imion starożytnych do istniejących imion słowiańskich lub do istniejących członów imion słowiańskich. Wiele bowiem imion słowiańskich składa się z dwóch członów. Otóż Ariowit to dla mnie Jarowit. Pierwszy człon powstał w zapisie greckim przez przestawkę. Greccy kronikarze zamiast Jaro- zapisali „Ario-„. „Jaro” to bardzo popularny człon imion słowiańskich. „Wit” to także człon dość często występujący w słowiańskich imionach. Przy okazji tej etymologii, anglojęzyczna wikipedia podaje inne imiona z członem „Ario-„:
    Ariomanus, czyli Jaromin;
    Ariogaisus, czyli Jarogast, znaczący to samo, co Jarogost i Jarogoszcz;
    Ariobindus, czyli Jarobąd lub Jarobud.

    Człony „jaro”, „min”, „wit”, „gast / gost / goszcz”, „bąd / bud” to znane słowiańskie człony występujące często w imionach słowiańskich.
    Etymologii „germańskich” czy „celtyckich” zapisanych w anglojęzycznej Wikipedii nawet nie chce mi się komentować.

    • Istnieje zabytek potwierdzający pogląd, że Ario to inaczej Jaro
      https://www.jassa.org/?p=10317
      https://www.britishmuseum.org/research/collection_online/collection_object_details.aspx?objectId=810168&partId=1&images=true
      Iarovist / Ariovist Vindac
      Aries to baran, Jaryło/Jarowit zaś to bóg odpowiadający charakterystyce tego znaku, Tarcza Jarowita (baran) i Miecz Rujewita (waga) lub np. Temidy to symbologia yang/yin. Inaczej jest to Łada/Łado, Alphaeus/Zebedeus, Freyr/Freya.
      Ja się zatrzymuję raczej przy końcówce wist, szczegolnie że istnieje też Burebista.

      • Inskrypcja z British Museum to: T. VINDAC ARIOVISTI AMCET. Burebista według odczytania A. Bielowskiego, z najstarszych egzemplarzy Jordanesa, to Birruisl/Primizl, czyli Przemysł, a więc nic wspólnego z -wistem.

    • Jest mało prawdopodobne, by Grecy lub Rzymianie słysząc Jaro nie potrafili zapisać np. Iaro (wersja łacińska). Dlatego logiczne jest Ario, jako zapis h’Ario (z ‚h’ niemym). Ponadto mamy kilkusetletnią tradycję (od Herodota do Cezara) zapisania w dwóch różnych językach, przy użycie dwóch alfabetów jednego brzmienia Ari, nie Iar. Do tego jest wymienność w źródłach Hari/Ari w językach indosłowiańskich. W mahamantrze „Hari Kryszna” Bhaktivedanta Swami Prabhupada samo Hare/i tłumaczy jako „energia najwyższej osobowości Boga”, czyli znowu nawiązuje do wywyższenia czy gór (w tym przypadku energii z góry). Gwoli ścisłości, Hindusi obecnie mają kilka interpretacji tego terminu, co może oznaczać, że zagubili właściwe znaczenie tego terminu, oprócz przekonania o przekazie najwyższej emanacji Boga. Poza tym imię/tytuł Ariowista/Ariaweitha ma typowo słowiańską, dwuczłonową konstrukcję – Ario/a(w), czyli (h)Ariow plus Wieść/Wiesti w rozumieniu Wiodący. Dalej, początkowo też myślałem, że drugi człon tego tytułu Wit to odpowiednik słowiańskiego pana, władcy. Jednak klasyczni pisarze też zapisaliby te dźwięki bez większego problemu. A jednak mamy vist i (p)weith, co najbliższe jest brzmieniu wieść/wiesti.
      Co do etymologii celtycko-germańskich – powtórzę to co napisałem – ślepa uliczka.

      • Gospodarzu, podziwiam Pana intuicje;

        1. – tytuł Ariowistus ma typowo słowiańską, dwuczłonową [wg mnie; wieloczłonową] konstrukcję,
        2. – plus wieść/wiesti w rozumieniu Wiodący.

        Przy wybraniu j.angielskiego i wpisaniu do wujka Google „tlumacza”, w nastepujacy sposob;
        a
        rio
        wist
        us

        jest tlumaczenie na j. polski; za-rio-wist-nas,
        przy j. szkocko-gaelickim[=celtyckim] mamy; a-rzeka-wist-nas.

        Zatem ARIOWISTUS oznacza nazwe osoby odpowiedzialnej za organizacje wedrowki plemion celto-prapolskich w poszukiwaniu nowych siedzib na lewym brzegu Renu;

        A-RIO-WIST-US ZA-RZEKE-WIEDZ’-NAS
        *******************************************************

        Czy Ariowistus byl Celtem albo Prapolakiem bedzie mozna wnioskowac, jesli ustalimy nazwe jego macierzystego plemienia, jego żon oraz innych plemion bioracych udzial w tej wedrowce.
        Wymieniane sa plemiona – Herudes, Marcomanni, Triboci, Vangiones, Nemetes, Sedusii i prawdopodobnie Booii. Wg Tacyta, Suewici nie byli plemieniem, z czym sie calkowicie zgadadzam, w czasach Tacyta byla to nazwa wybrancow z roznych plemion Prapolskich.

        • Jak widac, system scisnal moja intencje;
          A-RIO-WIST-US ===== ZA-RZEKE-WIEDZ’-NAS

      • Rzymianie, jeśli znali znaczenie usłyszanego Jaro, mogli tłumaczyć na Ario. Podobnie Grecy, u Ptolemeusza są nazwy greckie które zdają się być tłumaczeniem ze sławiańskiego na grecki, np:φλονες to zapewne Zyski, Зисчи, zapewne Scizi u Pliniusza, Αμαξοβιοι to zapewne Tywercy, Ciwońcy, Tywońcy
        https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BD%84%CF%86%CE%B5%CE%BB%CE%BF%CF%82#Ancient_Greek
        https://en.wiktionary.org/wiki/%CE%AC%CE%BC%CE%B1%CF%87%CE%BF%CF%82#Greek

        Co do Kryszny, to mogę się mylić, ale wygląda mi na boga słońca. Rdzeń Krs jest bardzo ogólny i odpowiada rybom (kresowi) które z kolei tworzą wszystkie czakry czyli pozostałe znaki zodiaku, a więc krs może oznaczać każdą czarkę/ śluzę / kruszwicę/ gród/ opole lecz czarkę centralna moim zdaniem zwano po prostu grodem – czyli jeśli chodzi nam o „ten” krs chodzi nam o grasicę. Devaki jako matka słońca byłaby znakiem panny, której rządząca planeta egzaltuje w lwie, Dziewanna, znak zodiaku Devica.
        Nie wiem skąd polska wikipedia wytrzasnęła znaczenie hare jako złoty, mi się zdaje, że wyraz hare nawiązuje do हार hara które ma znaczenie otrzymywanie, transportowanie, przynoszenie, pozostałość, dzielący, więc mi się kojarzy z rybami (znak od ślaków, słania, szlagi), czyli pierwotnie nawiązuje do Vishnu, ogólnej całości energii, którą można wyobrazić sobie np. jako mokre ślozy, ale też i ogień/gorzeń wszystkich czakr, a w konsekwencji ogień najniższej czakry z którym związane jest Jagnię czyli Agni czyli Jarowit/Harewit albo Freyr/Yngvi. Może i energia płynie z góry (bo z najwyższej czakry), ale tak naprawdę z Guru czyli Igora, Morza, Agira, Vishnu, Śvy.

  14. Peter Suffried z Leovardiis mówi w książce I, The Origins of Friezes:
    „Wygnani Sławianie (z Fryzji/Flandrii) to byli Svevi. Po wydaleniu także Alanów, żyli na całej ziemi zamkniętej między rzekami Flevo i Svevo „.

  15. Warto zauważyć, że tak do 100r pne, nie ma Germanów w Europie. Nie ma ich u Herodota i mu współczesnych. Zaczynają się dopiero po ich osadnictwie nad Renem, realizowanym przez Rzym. Przed założeniem górnej i dolnej Germanii rzymskiej, to tylko wspominki o jakimś małym ludzie w Alpach. Wcześniej, są tam zauważani Melanchlaeni, Aghartysi, nieco później Słewi/Suebi, a przede wszystkim Scytowie na rozlewiskach Dunaju i innych miejscach. Keltowie również, lecz bardziej na zachód. Nie jest możliwe, aby Herodot, czerpiący z wielu tekstów i źródeł ustnych, Germanów nie zauważył. Należałoby więc wyrzucić z całej metodologii i badań lingwistycznych, termin „protogermianie”. Można najwyżej mówić „pragermanie”, dla ich gałęzi rodowej. Nie było żadnych proto – starożytnych przodków Germanów, bo samych Germanów nie było w starożytności (dla mnie czas od I.w. – 0.w.przed nową erą nie jest już starożytny, bo co to jest 100 lat do narodzin chrześcijaństwa?). Możemy mówić o protofrankach > czyli Keltach, o proto Słowianach > tutaj jest cała grupa starożytnych ludów i ludków; Scytów, Sarmatów, Enedów/Wenedów, Ariów, Melanchlaenów, Agharytów, Neurów, Budynów. Wszystko terminy łatwe do wykazania ich pokrewieństwa językowego, presłowiańskiego. Herodot, nie zna chyba Suewów? Nie przypominam sobie. Zauważeni zostali, dopiero tuż przed n.e. Kiedy więc mówimy pre – przyjmijmy, że do Iw.pne i jest to starożytność. A kiedy pra – to od Iw pne do VIw ne i nie jest to starożytność tylko staro-dawność. Od początku tego drugiego okresu dziejopisarze rzymscy i greccy zauważają nazwy zbliżone do terminu „SŁOWIANIE”. Możemy więc mówić, pra-słowianie i od razu wiemy, że to nasi pierwsi nazewniczo przodkowie. A gdy powiemy pre-słowianie, to chodzi tylko o pokrewieństwo kulturowo-genowe. Czyli językowe i biologiczne. Takie małe różnice precyzujące nasze postrzeganie wykładów… Bo nagły skok w tych dywagacjach z Vw. pne do roku 50 pne lub 50 ne, to przecież niemal pół tysiąca lat! Tak, się nie da.
    W efekcie tej nieprecyzyjności, Anglicy mają się za lud pogermański, podczas, gdy w istocie rzeczy, są nim tylko i to nie do końca, z uwagi na język. Bardziej są ludem pre-azjo-indyjskim a następnie po – celto – wenedo – scytyjskim, z pre – słewów. Dlaczego? Bo to z połączenia tych trzech ludów, (Celtów już jako Franków, w tym z Celtów zastanych na wyspach), zrodził się lud Anglo-Sasów w ich językowym brzmieniu. Jednak genowo – kulturowym z pre-słowian w obszarze Połabia. Nie wymieniam tu Nordów, bo traktuję Wenetów jako lud I1 – haplogrupa „nordycka” i I2 – „południowo słowiańska”, jako właśnie staroeuropejczyków – Wenedów. Czyli, fajnie byłoby uznawać „pre” jako coś przed „pra”. Od razu bym wiedział o jaki okres chodzi. Suebi/Słewi, to moim zdaniem bliskoznaczny termin do SŁOWIANIE. Jednak nie oznacza jeszcze Słowian w nazwie. Ten lud, bez wątpienia jest prasłowianami. Pre-Słewami są dla niego; Wenedzi, Lugiowie, Melanchlaeni, Scytowie, Agartysi, (mogłem coś pomylić z Lugiami). Słewi, to moim zdaniem bardzo prosta etymologia nazwy. Wywodzę ją od zaciągania głosek, wymowy. Coś jak u dzisiejszych Rosjan, w Polsce jeszcze na przedwojennych kresach a nawet w Warszawie. Zapominamy, tłumacząc nasze dawne terminy plemienne, że tak kiedyś mówiliśmy. Może i dlatego, do dzisiaj w północnych, po-arjowych Indiach, zaciągają podobnie. Suebi, to oczywiście Sł – czyli zastąpienie „Ł” przez „U” w zapisie, oraz prawidłowe zapisanie istniejącego długo na Połabiu „b”, w miejscu istniejącego u innych Słowian „w”. To zbitka dwóch rdzeni; SŁEB/znacz. SŁEW – BI/WI. Jednak ich prawidłowa wymowa brzmiała zapewne; Słebji. W znaczeniu „Słew-wij”, czyli „słowa – wijący” w sensie zaciągający, przedłużający słowa śpiewnie. Wódz Swargaweith, to dla mnie bardziej od Swargi, jak Swarożyc, czyli „światła/słońca” – „war/mocnego”. Nie od Słewów.
    Tak dla ciekawostki, polecam pozaciąganie terminów tłumaczonych na słowiański, z pisma etruskiego/raseńskiego. Wychodzi jeszcze większa czytelność, płynność tych słów, w których Etruskowie obcinali zwykle pierwsze głoski słowiańskie, szczególnie te miękkie, jak później Rzymianie (np.(cH)Aria/Aria).
    Podsumowując, pra-germanami oraz pra-anglami, byli Słewi + Keltowie. Ale dla Słewów, w większości pre-Słowianie i straroeuropejczycy.
    Natomiast nazwa dzisiaj nam znana jako Słowianie, to już ściśle nowożytny termin, od nieco innych rdzeni; bo „lav/law + eni”. Pierwszy oznacza „porządek, równość, prawo” i jest to pochodzenie od słowiańskie, przejęte przez Rasenów i przyjęte w Rzymie, z łaciny ludowej jaka na północy silnie kształtowana była pod wpływem Wenedów. Drugi rdzeń, właśnie ich oznacza. Takiego skrótu, używali rzymianie i Grecy, wobec Wenów/Wenedów, zapisując ich jako Enów/Enei. Tak, jak wycięli pierwszą głoskę V/W z nazwy ich ludu, tak uczynili to w terminie Sklaweni, z końcówką „la…”, gdzie powinno być „Lah”. Cały ten wyraz brzmieć powinien „Shlahweni”, jako oznaczenie ; z – laho – wenedów. W sensie związku lechicko – wenedyjskiego istniejącego od preprewieków! Dowód? Poza językowy? Rzymianie używali takich zbitek, np. scyto-wenedzi, scyto-sarmaci. Tych terminów w oryginale nie pamiętam. Nie jest wiadomym mi jeszcze, czy nazwa Sklahweni była własna, czy rzymska?
    W starożytności mieliśmy Melanchlaenów. To podobna etymologia, moim zdaniem od „Me/Mi/My – Lanch – La – wenów”. To starożytna wspólnota kulturowo – społeczna, jaka widzimy w naszych genach od 8000 pne na obszarze Polski, gdzie związek haplogrup I2 oraz R1a jest oczywisty. Dla Rzymian, było już wiadomym w starożytności, ze Wenedowie przybyli na obszar Italii z północy, w prawiekach, przed Etruskami lub razem z nimi. Zastanawiające jest powtórzenie wyrazu „la” dwukrotnie w tym terminie. Potwierdzałoby to moją teorię, że rdzeń „la” oznacza równość, (wobec prawa, społeczna), świadczy o starożytnej kulturze społecznej, prepaństwowej i na niej wyrósł związek lechicki. W zasadzie nie miano jakiegoś państwa, (poza Lugiami < Luhijami, czy południowa ich migracja; L-Achajami), był niezwykle ważny dla miana tych ludów. Melanchlaeni oznaczał by wiec; Me Lanh LaWeni ; My Lacho (tu za pomocą ''n'' podwójnie zmiękczono słowiañskie miękkie H) Laweni ; co znaczyło by jeszcze precyzyjniej; My równo-żyjący równi Wenom. Bo Lanch/Lach, to moim zdaniem ; równo – żyjący/równoprawni. Za takich mieli się bez wątpienia Achajowie.
    Bardzo proszę, aby autor bloga zastanowił się nad ta etymologia znaczenia terminów Sueboi, Sklaweni, oraz Melanchlaeni. Poświęcił Melanchlaenom więcej miejsca. Szczególnie, że zajmują obszar Polski i inne wskazywane na kolebkę Harji, od Kujaw po Wołyń, południe Kaukazu. To chyba nie przypadek.
    Zaś Luhiowie/Lugiowie, wymieniani są chyba również nie przypadkowo, później, pomiędzy Melanchlaenami a Wenedami italskimi!
    Nazwa Sklaweni pojawia się dziwnie późno, jak na jej ewentualne pochodzenie od wielkich, licznych Słewów. Nie jest też do niej zbyt podobna.
    Slewowie, to jak słowiki/słowwijki, lud zaciągający mowę, słowiański.
    Sklawenowie, zjawiają się w okresie nasilenia wojen na Panonii, zjednoczonych plemion słowiańskich. Wenedo – Scytyjsko – Lugijskich. Po dwukrotnej bitwie na lechowym polu, wpierw Lugiów/Luhiów/Lahjów/Ljahów właśnie. To zbratanie, równość postawiona w terminie społecznym, jako przeciwstawność do zamordyzmu, dziś rzeklibyśmy totalitaryzmu Rzymu i Bizancjum, mogła stać się nazwą własną tego związku obronno – wyzwoleńczego.
    Italczycy mają wcześniej inne terminy dla niewolników, w tym najpopularniejszy „serve”, od służby. Nie pochodzi on od tej nazwy związkowej Pra-słowian!
    Tylko na północnej Italii, wśród Wenedów i Rzymian, Galów, pra-niemców frankijskich, przyjmuje się u ludu obraźliwy termin zdrabniający „esklave/sklawe” (sk-La(h)-Wen). Jest on pewną wskazówką, że termin Shlahweni pochodził jako miano własne od Słowian, przerobiony przez Rzymian w Sklaweni. Bo inaczej najpierw by nazwali sobie niewolników a potem od niego lud? Raczej było odwrotnie. Ta nazwa; „slave/sklawe”, przyjmuje się na północy Rzymu i Frankonii. Tam handlują nami za pośrednictwem sefardyjskich kupców znad Renu, na wielką skalę, w wyniku zgarniania podbijanych kolejnych wiosek i grodów słowiańskich, wojny z Lacho-Wenedią. Sklaweni, to więc najpewniej nazwa od ziemi tak zwanej ze związku obronnego prasłowian.
    To nazwa z tego okresu. Książę Lach (nie Lech), jaki poległ na polu nazwanym od jego miana, też niesie przekaz o tej nazwie. Przyjmowano jej miano na swój tytuł. Jak Mieszko od Mieszka(m)/miejsca. Późniejsi władcy, na pamiątkę tego pierwszego, poległego, widniejącego w poczcie krolów lechockich w Częstochowie jako Lach I, nigdy nie użyli już miana Lach. Zawsze, tylko Lech, od liczby mnogiej – te/ci. Tak silna była, sarmacka sława tego związku, państwa wolnych ludów, jednoczonych wolnością i równością praw, la-dem/ładem, i jego poległego władcy.

    • @Orlicki
      A czy oprócz prześwietnego, XVIII-wiecznego pocztu jasnogórskiego może Pan wskazać jakiekolwiek źródło które potwierdzałoby istnienie księcia Lachusa? 😎

      • https://pl.wikipedia.org/wiki/Lél – tylko, że zakłamane mordy pozmieniały bardzo dużo rzeczy. Pewnie zmieniali to później, bo prawidłowa wersja spłonęła zaraz po napisaniu.
        [moderacja Web – osobiście nie odbieram gróźb karalnych w tym usuniętym fragmencie, ale ludzie mają różne poziomy wrażliwości]

        • Drogi Gospodarzu tanator, to nie osoba czująca, to komisarz z rewirem. XD

        • @BChZ
          „pozmieniały bardzo dużo rzeczy. Pewnie zmieniali to później, bo prawidłowa wersja spłonęła zaraz po napisaniu.”
          Jasssne chłopcze 😄😄😄 Wszystko pozmieniane i sfałszowane, a świstak siedzi i zawija w te sreberka 🤣🤣🤣

          • Komunizm upadł ,ponieważ Niemcy obalili mur berliński jest to obowiązująca narracja na tzw Zachodzie.Takie historie dzieją się na naszych oczach.W 30 lat zredukowano Polaków i Węgrów do minimum.1000 lat pozwala na większe szwindle.

          • tanator oszuście i zakłamany typie, przecież wy tam w tej sortowni wiadomości dopracowani jesteście w mak z tym. U Lechów prawdę się mówiło u nie lechów czyli Niemców prawdę się zmieniło. Więc co rżysz?? Zakazane księgi to wymysł? Palenie akt to wymysł? Rekonstrukcją źródeł w 966 mogli zabierać się tylko łacinniki, bo lud mówił sobie, to w domu i czytać nie musiał łaciny. Z czasem wymordowano Gaje i Gajarzy, co u innych Druidami zwanymi są. Tylko, co ty możesz o tym wiedzieć? Pajacu zapatrzonym w rzymskie uniwersum i francuską arystokracje, co srała sobie na stopy. TFU!

          • @BChZ
            Dobrze chłoptasiu. Od początku. Skąd w Twoim małym rozumku przekonanie, że notka w Wikipedii dot. Lehela jest niewiarygodna? To jak w takim wypadku winna brzmieć wersja prawdziwa i gdzie została zapisana? Odwagi, wełniana istoto.

          • „W roku 955, za panowania Ottona I, Węgrzy zostali poważnie spustoszeni przez Niemcy, ale kiedy dotarli do Augsburga, znaleźli silny opór. W krwawej bitwie na polu Lecha, obok miasta, Niemcy zaostrzyły Węgrów, zabijając niektórych z nich okrutnie, a innych schwytano. W tym momencie zostali schwytani przez znakomitych kapitanów Lehel i Bulcs i doprowadzili do cesarza. Kiedy cesarz zapytał, dlaczego są tak okrutni dla chrześcijan, powiedzieli: „Jesteśmy największą zemstą Boga, wysłaną przez bicza. Złapiesz nas i zabijesz, kiedy przestaniemy cię ścigać. „Cesarz powiedział do nich:” Wybierz śmierć, którą chcesz! ” Wzięli róg i, zbliżając się do cesarza, gdy przygotowywał się do dmuchania rogu, mocno ciął cesarza na czole, zabijając go uderzeniem. I rzekł do niego: „Idź przede mną i służ mi w innym świecie”. Za wiarę Scytów, aby ci, którzy zostali zabici w swoim życiu, mieli im służyć w innym świecie. Natychmiast zostali aresztowani i uduszeni na drzewie w Regensburgu.” Tłumaczone z węgierskiego.

          • @ BChZ
            I słusznie chłopczyku. Znaj swoje miejsce i siedź cicho jak nie masz nic sensownego do powiedzenia. Na przyszłość nie zaśmiecaj też przestrzeni odpadowymi linkami.

          • [moder.] Większość tutaj udzielających się wie kim jesteś. A link adekwatny do [moder.] zwanych poddaństwem germańskim.

          • @BChZ
            Przytoczony fragment XIV wiecznego Chronicon Pictum, jak i notka w Wikipedii dotyczą X-wiecznego wodza węgierskiego Lela (Lehela), który w żaden sposób nie jest tożsamy z Lachusem z pocztu jasnogórskiego (chociażby z tego powodu, że Lel był mniej więcej z pokolenia Mieszka I, a wg pocztu między Lachusem a Mieszkiem było jeszcze 13 innych władców – zrozumiałeś?), w który wierzy bohatersko milczący Pan Orlicki.
            Fenomenem dla mnie jest, że skądinąd wykształceni, elokwentni i oczytani ludzie bezkrytycznie dają wiarę różnym pocztom jasnogórskim, kolumnom Zygmunta, Prokoszom itp., publicznie plotą banialuki na ten temat, a przyparci do muru wstydliwie milczą. Widocznie taki teraz mamy intelektualny klimat.

          • Jesteś niemiecką i katolicką tubą propagandową, kłamcą! Jeżeli chodzi, o Lecha I, to są czasy LUDÓW MORZA HARATU/BHARATU ZWIĄZKU BRACI. https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludy_Morza
            Co do Lela, to str. 80 – 81 u Bieszka CHKL wyjaśnia sprawę z punktu widzenia Lechitów, powtarzam Lechitów nie niemców i katolickiej agentury. : ) Nie pozdrawiam ..I..

          • @BChZ
            Niesamowite!!! 😱 Węgrzy nie znają własnej historii. Zamiast czytać Bieszka i zmieniać podręczniki dalej opierają się na zapewne spreparowanych 😉 średniowiecznych Gesta Hungarorum i innych źródłach, gdzie węgierski Lel jest synem węgierskiego Tasa. Nie wiedzą biedactwa, że tak naprawdę był to słowiański Lech syn Ziemomysła i młodszy brat Mieszka 😃 Kto ich oświeci? Może Ty chłopcze?
            Gdzieś przeczytałem, że Bieszk to „bredniopisarz”. Zgadzam się z tym w zupełności.
            A co do Lachusa, to jeśli wg Ciebie panował w czasach Ludów Morza (XIII/XII w. p.n.e.) a Mieszko żył w wieku X n.e. i zgodnie z pocztem między nimi było 13 innych władców to jaka była średnia lat ich panowania?

          • „Gesta Hungarorum – najstarsza zachowana do naszych czasów kronika Węgier (łac. Scriptores rerum Hungaricorum v. I. B. 1937. s. 33-117).

            Kronika została spisana przez anonimowego notariusza w typie przyjętym wówczas na zachodzie zwanym gesta. Dzieło powstało na przełomie panowania królów węgierskich Béli III i Béli IV. Kronika sięga od czasów najdawniejszych do połowy X wieku. Gesta Hungarorum przedstawiają wywód rodowy dynastii książąt siedmiogrodzkich.” PRZEZ ANONIMA?? ZARAZ, ZARAZ czy przypadkiem tak samo, jak w Polsce? Oszukańczo i zdradziecko? Co do Lecha, odnosisz się nadal do obrazków na JG, a to tylko taki zminimalizowany opis dziejów, jak wkładki Długosza o Sarmatach i Galla o Uczcie, gdzie drzwi zostały zamknięte, pewnie na amen i milczeniem. Okupant z pod znaku szubienicy na tyle pozwolił, wiązało się pewnie, to z tym, że w innych okolicznościach dostępu do dzieł pisanych w łacinie Polacy by nie uzyskali. Jak już pisałem jesteś kłamcą i propagandzistą rozbiorowej teorii dziejów. Bieszka dalej opluwajcie, Kopernik też był w zmowie z Szatanem nie mówiąc o innych, co biskupkom na łeb ściągali gniew boży. Nie pozdrawiam ..I..

          • I jeszcze to „Magyar who invaded Hungary from the Steppes in the 900s were not genetically Uralic but had R1a1 marker.”

          • @ BChZ
            Na śmierć zapomniałem! Gesta napisał Anonim. MUSZĄ więc być oszukańcze i zdradzieckie. To straszne! 😲 Oznacza to, że historia Węgier jaką znamy jest oszukańcza i zdradziecka. Ale nie wszystko stracone. 🙂 Masz tu maila do ambasady węgierskiej: mission.vao@mfa.gov.hu Nie zwlekaj i napisz im w jakim zakłamaniu historycznym żyją i że niesiesz ratunek w postaci książki Bieszka, która objawi im prawdę o ich dziejach. Myślę, że staniesz się dla Węgrów większym bohaterem niż Józef Bem. Przy każdej szkole będzie stał Twój pomnik z napisem: Kétség nélkül. Magyarország Szabadítója. (Bez Chwili Zwątpienia. Zbawca Węgier). Odwagi! Pisz! 👍

          • „As for the Hungarian King Béla III, this was posted recently on Anthrogenica:

            Based on the Y-STR haplotype of King Béla III, we estimated with the machine learning algorithm in the first step that he belonged to the R1a-Z93 subgroup
            that is most common among Indo-Iranic and Turkic speaking peoples. The second step predicted that King Béla III belonged to the Z2123 subgroup of R1a-
            Z93. The Phylogenetic analysis showed King Béla III most likely belonged to the relatively rare YP451+ YP449-subgroup of Z2123, which practically only appears in the North Caucasus, especially among Karachays and Balkars.”
            A teraz powiedz mi słaba istoto, czym była Biała Chorbacja?
            tanator wstawaj [mod.]!

          • @BChZ
            „As for the Hungarian…..”
            I co z tego? Jakie to miało znaczenie dla drogi życiowej Beli III? Jego polityki wewnętrznej i zagranicznej, sojuszy, języka, poczucia przynależności etnicznej? Żadnego. Piastowie to najprawdopodobniej R1b. Czy to coś znaczy dla historii Polski? Absolutnie nic.
            Biała Chorbacja (Chrobacja) to kraina historyczna.
            Brniesz dalej roślino z rodziny szarłatowatych, czy masz już dość?

          • Pan Bella III, to Władca po rozbiciu dzielnicowym, więc miłością zapalną do ziem nad Wisłą nie musiał już tak wielką pałać. A każdego wybitnego Władcę czyli zarządce charakteryzuje to, że wytwarza w koło siebie Swój klimat. Wy tam na ujocie, tego pojęcia nie znacie z prawdziwej autopsji, watykański kochacie. Na Węgrzech największy procent haplo według eupedii, to r1a, więc i tak nie zrozumiesz, jesteś zbyt zakłamany bocie. W sumie, ta rozmowa wygląda jak rozmowa z wikarym tutejszej parafii. Ja powtarzam, że proboszcz jest zły, a ty tylko w dzwony bijesz ufundowane przez kurię. Co do Piastów, to zbadano już Łokietka? Bo już w 2014 miał być zbadany, a nie jakieś Janusze z końca kolejki. No chyba, że działa zasada jezusowa, kto ostatni ten pierwszy?? Biała Chorwacja, to kraina, a coś więcej?

          • @BChZ
            Chłopcze, daj sobie spokój. Wrzucasz cytaty nie na temat, komentujesz nie na temat. Tak jak Trabant nie stanie się Toyotą, tak ty siebie nie przeskoczysz. Czytaj sobie Bieszków, Białczyńskich, Marskich, egzotyczne blogi ale odpuść dyskusje w kwestiach, o których masz blade pojęcie. Granicę śmieszności już przekroczyłeś.

          • rudaweb.pl zaliczasz do egzotycznych blogów? TY FLEJO! Wymienieni z nazwiska autorzy, wciągają całą kadrę historyków jedną dziurką psi synu.

      • Znalazłem dwie inne pozycje:
        1. Amsterdam 1699, skala ok. 1:800 000, przeróbka mapy Mikołaja Visschera-Piscatora (1618-1679) opracowana i wydana przez Mikołaja Visschera II Janszoon’a (1649-1702), publikowana w: Atlas Minor sive totus Orbis Terrarium contracta selineatio ex conatibus Nicolai Visscher, Vol. I-IV, AmAmstelaedami 1699. Przedstawiana na stronie pana Białczyńskiego.
        2. Die Theilung Polens in den Jahren 1773, 1793, 1796 und 1815 nebst einer Dynastien-Tafel der Könige von Polen und der Wiener Kongress im Jahre 1815, von F.V.S. [Podział Polski w latach 1773, 1793, 1796 i 1815 wraz z tabelą dynastii królów Polski i Kongres Wiedeński w roku 1815, przez F.V.S.], Berlin 1864. https://books.google.pl/books?id=nZgBAAAAQAAJ&printsec=frontcover&hl=pl&source=gbs_ge_summary_r&cad=0#v=onepage&q&f=false
        Nie mnie oceniać ich wiarygodność i inne cechy. Są ślady których „kościół” nie mógł zniszczyć. Archeologia ma coraz więcej do powiedzenia. Interpretacje, wcześniej czy później zostaną przewartościowane. Nowe doktoraty i profesury powstaną na gruzach starych. Coraz więcej nowych/starych faktów.

        • Przy dłuższym szukaniu na pewno znalazłby Pan więcej XVIII czy XIX wiecznych pozycji z mitycznym pocztem władców Polski. Istotne jest to, że książki z tych czasów nie są źródłem do historii przedmieszkowej.

          • O kór.. HAHAHAHA. Zaiste, jeno księgi tanatorskie są odpowiednie. Inne są złe i diaboliczne. Już pisał o tym dawno kościół wprowadzając je pod rubrykę, KSIĘGI ZAKAZANE! HAHAHA

      • @TANTOR cyt”A czy oprócz prześwietnego, XVIII-wiecznego pocztu jasnogórskiego może Pan wskazać jakiekolwiek źródło które potwierdzałoby istnienie księcia Lachusa? 😎”

        Nie wiem jak książę ‚Lachus’, ale wiem że są dziesiątki źródeł handlujących o o Królu Leszku, o Carze Lachu oraz już chyba prawie setki zagranicznych wzmianek w różnych źródłach handlujących na temat Królów ludu Lici. Na czym bazują pana wątpliwości?

        • To może na początek uściśli Pan co jest dla Pana źródłem. Czy jest to każdy zapis powstały w jakimkolwiek czasie odnoszący się do danego wydarzenia, osoby itp., czy też stosuje Pan jakieś kryteria wartościujące?

  16. Imię to mogło też brzmieć prościej: Ariowicz, czyli pochodzący z Ariów, syn Ariów. Oczywiście nie do wymówienia i zapisania przez łacinników : )

    • Starsza polska końcówka dla nazwisk odimiennych to -wic, a więc łatwa do zapisania dla łacinnika. Jaka obowiązywała wśród Słewów – nie wiem i nie mam pojęcia czy ktokolwiek wie. Może otrzymalibyśmy brzmienie zbliżone do Ariowik, a nie Ariowist. Możliwe byłoby też zastosowanie -rzyk, w zapisie łacińskim -ric, ale wtedy byłoby Ariorik.

      • Nie wiem jak w łacinie wymawiali głoskę „c”, ale wiem, że dziś dla zachodnich Europejczyków jest bardzo trudna do wymowy lub niewymawialna. Chyba tylko Niemncy i Włosi dają sobie z nią radę. Anglicy przykładowo zastępują ją zbitką „ts”. Dlatego końcówka -wic mogłaby równie dobrze zapisana jako -wits, a tu już jest bardzo blisko -wist. Wystarczy tylko zamieienić „t” z „s” miejscami, co nie jest rzadko spotykane.

          • Cezar czy Sezar czy jak jeszcze mogli to wymawiać. Włosi dają sobie radę z „c”, choć ponoć to rzadko występująca głoska u nich.

          • Caesar w łacinie klasycznej, którą posługiwali się Cezar i Tacyt, przeczytamy jako „Kajsar”. C jako cz to tzw. łacina kościelna – znacznie późniejsza.

          • Jako osoba która liznęła nieco łaciny mogę powiedzieć, że nie ma jednej interpretacji alfabetu łacińskiego i są różne, co najmniej trzy obecnie, sposoby wymawiania rzymskich liter i napisów. Na to nakładają się jeszcze lokalne atrakcje, np. u anglosasów. „C” może więc być wymawiane jako c (stara szkoła) lub zależnie od kontekstu jako „c lub „k”, lub zawsze „k”, albo też, jak we Włoskim – „cz”. Może więc być Cicero, Kikero lub Cziczero. Pomieszanie z poplątaniem : )

          • W przypadku Cezara i Tacyta należy stosować łacinę klasyczną (restytuowaną), gdzie Cicero jest Kikero. Inne wersje są późniejsze niż czasy Ariovista.

          • Skoro „c” w słowie Cezar czytali jako „k”, to jak zapisywali nasze „c”?

          • W łacinie klasycznej ‚c’ zawsze czytali jako ‚k’. Natomiast ‚c’ oddawano poprzez zapis ‚ti’. Jednak w takiej sytuacji miano Ariovistus powinno być zapisane Ariovistius, a tak nie jest, więc końcówka wic, wicz jest wątpliwa.

          • „Czy kaiser to słowo polskie przez tysiąc lat nie było u nas instytucji Osi cesarstwa więc mogło ono zaniknąć ale u Słowackiego mamy przerażającego ”Króla Ducha” którego ”lud… ukochał i nazwał Kiejzarem”, mamy też u Słowackiego osławioną czarodziejską górę Zober, więc możliwe, że słowo kaiser było i w polszczyźnie Chrobatów od których zdaje się pochodzą wyższe warstwy niemieckie, kaiser na pewno jest od laponidalnego gaise~kaise – góra, co nawiązuje do imienia Świętej Góry Peuki (Zober, Hary) i imienia Świętopełk, czy słowo Kij(Piast-ośka-kołek) w znaczeniu władcakról to od Kiej(zarminus) bardzo możliwe bo Hara była kosmiczną górą-osią świata wokół której wirowały gwiazdy, możliwe też, że słowo kaiser jest związane etymologicznie z słowem polskim ‚ser’ bo kai(se)r niem. kaise znaczy ser i polskie (kaiminus)ser tak jak Melkor to przemutowane słowo Mleko’r mityczny władca Mordoru, dewowie Bharatu bełtali ocean górą by uzyskać amrytę podobne jest to do procesu uzyskiwania masła poprzez bełtanie mleka, co symbolika świętokrowia.” http://artha.cba.pl/Izwor/apo_plik/piast.htm

          • Ok, nie znam się na łacinie, ale zapis „ti” bardziej mi pasuje do „ci/ć” niż do „c”. Zresztą mamy bardzo dużo przykładów w innych językach zastępowania naszego „ci/ć” literą „ti/t”. Nie trzeba daleko szukać, wystarczy porównać bliski nam język słowacki. Biorąc nawet łacińskie „latinus”, w wymowie wg Pana Weba powinno być „lacynus” a przecież tak nie jest.

          • Człon imienia -vist i -weith najbardziej pasuje mi jednak do -wit, ponieważ człon -wieszcz nie występuje w dzisiejszych imionach słowiańskich. Tylko czy napewno wit oznacza Pana? Czy może to też być łaciński zapis końcówki -wic/-wicz?
            Ziemowit to może łaciński zapis Ziemowicza.

          • Można jeszcze zwrócić uwagę na niemieckie zapisy polskich/słowiańskich nazwisk, gdzie końcówkę -icz zastępują końcówką -itz.

          • @pwlrs
            Istnieje imię Wieszczysław, Wieszczysława

          • cyt ‚Caesar w łacinie klasycznej, którą posługiwali się Cezar i Tacyt, przeczytamy jako „Kajsar”. C jako cz to tzw. łacina kościelna – znacznie późniejsza.’

            Brawo.

            Caesar
            Kajezar

  17. Czytając ten tekst miałem wrażenie małego deja vu. I faktycznie. W części jest to powtórzenie wpisu z 25 kwietnia 2017 roku „HARIOWIE OD LĘHÓW, KTÓRZY OD SŁEWÓW” rozbudowane o Herodota i angielską Wikipedię. Ale zanim odniosę się do koncepcji Ariowist = tytuł, funkcja /na przestrzeni 400 lat/ (nb o takiej możliwości rozumienia miana Ariowist pisze też angielska Wiki ale tego już Pan nie przekleił 😉) proszę o odpowiedź. W jakim języku (-kach) wg Pana komunikowali się między sobą Ariowist, Sekwanowie, Eduowie i Rzymianie?
    Ps. Bardzo doceniam, że z tekstu z 2017 roku nie przekleił Pan wynurzeń o Ariowiście, Leszku II Przemyśle i Burebiście. Jak rozumiem odszedł Pan od utożsamiania tych trzech postaci w jedną.👍

    • Często przytaczam swoje artykuły wcześniejsze, bowiem ich ustalenia składają się logicznie na kolejne wnioski. Zresztą to powszechna praktyka, nawet w wykonaniu akademickich autorytetów. Nie rozumiem więc tej złośliwości.
      Angielska wiki ani żadne ze znanych opracowań, nie podniosło tożsamości tytulatury króla scytyjskiego i słewskiego, co jest istotą mojego wpisu. Natomiast dociekania oddane w urywku ” Ariovistus translates more directly to „general”, raising the possibility that the name is a title granted to the man by the Suebi, his real name subsequently eclipsed by it” są na tyle zgodne z moim wnioskiem, że nie widziałem potrzeby umieszczania ich, jako zdania odrębnego, bo takim nie jest.
      Cezar i Ariowist porozumiewali się po galijsku, przy czym język ten nie był ojczystym dla żadnego z nich. To wynika z „Commentarii…”?
      Co do utożsamiania postaci – to nie było tematem najnowszego wpisu, stąd nie było celowe rozwodzienie się nad tym wątkiem. Uprzedzam Pańskie kolejne pytanie – zdania nie zmieniłem.

      • Myślę, że w kwestii Ariowist – tytuł czy imię? oprócz dociekań językowych istotny jest kontekst historyczny i droga życiowa tej postaci. Ariowist przybył do Galii około 71 r p.n.e. z zamiarem osiedlenia lub też bardzo szybko taki zamiar w nim powstał. Osiedlił się, za drugą żonę pojął „tubylkę”, nauczył się (lub już wcześniej znał) języka galijskiego. Chciał wykroić sobie królestwo i myśląc dalekosiężnie po ok. 12 latach osiedlenia usilnie zabiegał aby Senat rzymski uznał go za króla i przyjaciela narodu rzymskiego. Czy ubiegając się o te tytuły występowałby pod funkcją czy własnym imieniem? Uważam, że chcąc stworzyć królestwo czy dynastię robi się to dla rodu, nazwiska a nie funkcji stąd obstawiam, że Ariowist to imię a nie stanowisko. Drugie pytanie. W jakim języku Rzymianie usłyszeli imię, które następnie zapisali po łacinie jako Ariovistus? Po analizie Commentario… uważam, że usłyszeli to w języku galijskim, więc zgodnie z Pana wpisem byłby to „celtycki Ario-uid (..), czyli Szlachetny Mędrzec”. Nawet jeśli to miano pasuje do kapłana czy druida to czy nie mogli oni być wodzami? Oczywiście, że mogli. W niemalże tożsamych czasach w Dacji po śmierci Burebisty władzę sprawował arcykapłan Dekaineus, a nastepnie król – arcykapłan Komozyk. Dlaczego w Galii miałoby być inaczej?
        Natomiast Pana zamiana Ariapeithesa na Ariaweitha razi dowolnością. W tekście o synu Tomiry napisał Pan: „W greckim alfabecie nie ma znaku oddającego głoskę ‚w’, za to jest odpowiadająca ‚b’, która zamiennie może być używana do oddania ‚w’.” Ta reguła ma potwierdzenie np. Ravenna u Prokopiusza z Cezarei zapisana została jako Ραβεννα. Po czym konsekwentnie zamienia Pan na ‚w’ ‚p’. Czy ma to uzasadnienie filologiczne? Czy może Pan podać przykłady zapisów greckich gdzie taka zamiana przy translacji występuje?

        • Oprócz kontekstu historycznego jest jeszcze filologiczny, a więc brak w przypadku obu królów zapisu (i u Herodota, i Cezara) w postaci vid czy vit powoduje, że koncepcja celtyckiego kapłana/mędrca odpada. Szczerze przyznając, końcówka -vit byłaby bardzo kusząca pod kątem etymologii słowiańskiej, ale nie widzę powodów, by Grecy lub łacinnicy mieli problem z zapisaniem takiego dźwięku – koncepcja połabskiego pana, władcy też więc nie sprawdza się. Prokopiusza i Herodota różni ponad tysiąc lat – w tym czasie greka zmieniła się. Ponadto, skąd mamy pewność, że postulowane przeze mnie ‚p’ nie wynika z próby oddania ‚wie’, a więc bardziej miękkie niż ‚we’. Jednak oczywiście w translacji nie można znaleźć takich przykładów (w – p), ponieważ nikt nie przyjął takiej możliwości. Z reguły nie kojarzy się imion scytyjskich ze słowiańskimi, a to kardynalny błąd. Jeśli nawet przyjmiemy, że scytyjski należał do „zachodnioirańskich”, to trzeba w transkrypcjach szukać oddania dźwięków awestyjskiego lub sanskrytu wedyjskiego, teoretycznie najbliższych i jednocześnie z zachowaną literaturą (a więc wystarczy sprawdzić, a nie tworzyć hipotetyczne konstrukcje). Równocześnie oba języki są najbardziej podobne do współczesnych słowiańskich (bardziej nawet niż farsi czy hindi) i do takiego słownictwa oraz wymowy należy porównywać stare teksty zapisane w alfabetach, nie oddających pełni brzmień (grecki, łaciński). Zarówno italoceltyckie, jak i germańskie tworzą inną podgrupę w ramach rodziny indoeuropejskiej niż indosłowiańskie (kentum-satem). W kwestii kapłanów-władców (Deczenej i Komosik) – w obu przypadkach mamy wypełnianie funkcji regenta, a nie wodza wyprawy na obce terytoria. Natomiast u Celtów druidzi nie dowodzili wojskami.
          Na marginesie, dziwnym trafem wg. naukowego mainstreamu „wymarły” zarówno „zachodnioirańskie”, jak i „wschodniogermańskie”, czyli te, które pochodziły z ziem dziś słowiańskich. Moim zdaniem, to przykład tworzenia dziwnych teorii tylko po to, by podbudować ideologię „bagien Prypeci”. W rzeczywistości były to języki słowiańskie, tak jak ojczysty dla nich język kręgu kultury ceramiki sznurowej był prasłowiański (jak słusznie stwierdził Kortlandt, do lektury którego Pana zachęcałem). Te rozważania lingwistyczne mają obecnie mocne poparcie genetyczne, co zmusza naukę do zrekapitulowania dotychczasowych dogmatów. Dlatego reguły teraz obowiązujące przestały być niewzruszone.

          • Nie upieram się, że Ariowist to Szlachetny Mędrzec, zwłaszcza, że jego postępowanie w Galii ( do czasu porażki z Cezarem i rychłej śmierci) ani ze szlachetnością ani z mądrością nie miało wiele wspólnego. Zauważam tylko, że przy założeniu (wysoce prawdopodobnym), iż łaciński zapis jego imienia jest odbiciem fonetycznego brzmienia w języku galijskim, każda z przytoczonych przez Pana etymologicznych wersji: celtycka, germańska i słowiańska jest tak samo możliwa i prawdopodobna.
            Odnośnie natomiast Pana przekonania, że „reguły teraz obowiązujące przestały być niewzruszone” to jeżeli miałoby to oznaczać Dziki Zachód w odczytywaniu greki klasycznej czy koine (w zależności od tego co autorowi pasuje do koncepcji) to pozwolę sobie pozostać przy „dotychczasowych dogmatach”.

          • Oba Pańskie postulaty wychodzą na przeciw mojej interpretacji.
            Istotnie opis Cezara dotyczący postępowania Ariowista w Galii świadczy o zadufaniu, które okazało się zgubne. Tak, jak już to podnosiłem, Ariowist w tym ujęciu jawi się jako żądny sławy wojownik, a nie myśliciel czy wytrawny polityk.
            Co do łaciny i greki klasycznych, to właśnie moje wywody idą w kierunku zachowania wierności zasadom, ustalonym i potwierdzonym licznymi inskrypcjami i literaturą. Takie moje myślenie jest wbrew głównemu nurtowi, który dowolnie używa form językowych z różnych epok nie zawsze chronologiczne zgodnych z czasem powstania źródła. Przypomnę choćby swój wpis: http://rudaweb.pl/index.php/2017/10/05/krotka-lekcja-laciny-klasycznej-z-cezarem/. Z przywołania zasad łaciny klasycznej wyszło, że Cezar walczył ze Słewami, a nie Swebami. Natomiast idąc dalej według tych norm – Marek Aureliusz bił się z Kładami, a nie Kwadami. W przypadku zapisu przez Prokopiusza – Awenny z ‚b’ zamiast ‚w’ – mamy wątpliwość z zastosowaniem języka o tysiąc lat młodszego od tego, którym posługiwał się Herodot. Generalnie wierność sprawdzonym normom – i owszem. Tym bardziej, że służy obalaniu dogmatów.

          • Odnośnie Pana wątpliwości odnośnie różnicy czasowej między Herodotem a Prokopiuszem i zmiany greki w tym okresie, to proszę wziąć pod uwagę, że najstarsze kopie całości Herodota to ok. X wiek, natomiast Prokopiusza (i to chyba nie w całości) to XIII/XIV wiek. W tej sytuacji trudno mieć pewność, że kopie te wiernie oddają grekę z czasów życia autorów. Nie można wykluczyć, że w procesie wielokrotnego kopiowania język ten był uwspółcześniany.

          • Niestety, zgadzam się. Dlatego proponuję porównywać brzmienia zapisane choćby w Rygwedzie, gdzie tradycja dbała o przekazanie pierwotnej wersji. Oczywiście nawet ta najstarsza księga hinduska nie zawiera pełni słownictwa. Jednak dzięki temu można np. założyć, że Sparga z zapisów greckich koresponduje z indosłowiańską Swargą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *