To prawo jest do dupy

Prawo do dupy 2

Czym jest prawo? Skoro tak wiele zależy od interpretacji przepisów prawa, to komu ono właściwie służy? Naszym prawem można niestety dowolnie żonglować.

Zawsze mnie fascynowały orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Ich cechą charakterystyczną jest zdanie odrębne, które zazwyczaj ma część sędziów. Zdanie odrębne jest oczywiście inne od oficjalnego orzeczenia TK o zgodności jakiegoś postępowania z Konstytucją. Oznacza to, że część sędziów TK nie zgadza się z orzeczeniem Trybunału. Oznacza to też, że ostateczna decyzja TK zależy od ludzi w nim zasiadających i ich poglądów (interesów?), a nie od przepisów prawa. To po co one są?

O co tak naprawdę chodzi w obecnych rozgrywkach o Trybunał? O to, ilu sędziów sympatyzujących (współpracujących?) z daną partią w nim zasiądzie, żeby orzeczenia były wydawane zgodnie z interesami tych partii. Skoro tak, to jak widać prawo nie ma nic do tego. Czy sędziowie powołani w maju, wbrew obyczajom, przez ustępujący rząd (PO-PSL), by mimo spodziewanych przegranych wyborów mieć absolutną przewagę w TK i móc uwalać sprawy tak, by szkodzić rządowi PiS (potem naród oceniłby, że rząd tyle obiecywał, a nic nie zrobił), ale nie są zaprzysiężeni przez prezydenta (wymagane) są pełnoprawnymi członkami Trybunału? Czy sędziowie powołani w grudniu przez nowy rząd (PiS) są pełnoprawnymi członkami Trybunału, bo powołano ich wskutek ustawy demokratycznie wybranego sejmu i są zaprzysiężeni przez prezydenta?

Jeśli o obecnej sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym dyskutują politycy, to rozumiem, że używają tylko argumentów dla siebie wygodnych. Ale jeśli dyskutują prawnicy, a więc eksperci od prawa, powołując się na jego przepisy i dochodzą do sprzecznych wniosków, to jest to farsa. Znaczy to tyle, że prawo jest nieprecyzyjne i generalnie do dupy. Jest tak skonstruwane, by w zależności od jakichkolwiek interesów można było nim żonglować, bo czym innym jest możliwość interpretacji przepisów prawa?

Na co dzień spotykamy się z interpretacją prawa choćby skarbowego. W zależności od zwierzchnika danego Urzędu Skarbowego coś tam podlega większemu lub mniejszemu podatkowi. Można go nałożyć lub wcale nie trzeba. To co decyduje o naszym losie finansowym, zawodowym? O ewentualnym bankructwie? Loteria i widzimisię urzędników skarbowych czy prawo którego należy przestrzegać? Ostatnio czytałam na www.money.pl artykuł pod wiele mówiącym tytułem: „Skarbówka ściga sprzedawców jagód, ale nie ma sposobu na wyłudzających miliardy”. Pewien mężczyzna naprawiał sąsiadom samochody. Zapłatą było jedzenie. Mogę tylko podejrzewać, że nie miał pracy i głodny. Lepiej byłoby gdyby żebrał? „Urzędnicy uznali, że taka wymiana jest niedopuszczalnym nadużyciem i państwo nie może pozwolić na taką dobrosąsiedzką współpracę. Kontrolerzy stwierdzili, że podatek powinien zostać zapłacony, a ów mechanik powinien zarejestrować działalność gospodarczą. By dojść do tych wniosków, przeprowadzony został skomplikowany proces śledczy. W tej sprawie, w której stawką było 10 kg fląder, 15 kg ziemniaków i 30 jajek, przesłuchano 17 świadków. (…) Tymczasem brakuje urzędnikom determinacji do tego, by walczyć z największą patologią systemu. Z raportu PWC wynika, że skala oszustwa przy podatku VAT jest zatrważająca. Firma szacuje, że w ten właśnie sposób budżet państwa mógł stracić w zeszłym roku nawet 53 mld zł.”

Sądy potrafią skazać na areszt człowieka, który ukradł batonik tłumacząc, że takie jest prawo. I kolejna głośna historia „Zapłacił kaucję za skazanego, który ukradł batonik wart 99 groszy i ma problemy”, tym razem przeczytana na www.polskieradio.pl: „Chory psychicznie mężczyzna ukradł batonik wart 99 groszy. Został za to ukarany grzywną w wysokości 100 złotych. Nie zapłacił, więc trafił do aresztu na pięć dni. Sprawą zainteresował się dyrektor Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Koszalinie Krzysztof Olkowicz. Za ukaranego wpłacił 40 złotych i teraz sam ma problemy.”

Czemu i komu to prawo służy? Odpowiedzią jest korupcja w Polsce i ceny usług prawniczych. Bogatych stać na najdroższych prawników, najbardziej doświadczonych, najbardziej skutecznych. Przeciętny obywatel nie ma szans w starciu z machiną prawną. Przecież nie stać go, by zapłacić za interpretację przepisów prawa na jego korzyść…

FOT: www.gratisography.com/Ryan McGuire

RudaWeb

Jeden Komentarz

  1. Wykazanie w sądzie jednoznaczności prawa graniczy z cudem. Każda ustawa przechodzi korektę językową ale sądy mają swoje zasady lingwistyczne i lepiej wiedzą „co ustawodawca chciał przez to powiedzieć”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *