Koło kurhanowych geniuszy

Teorie o pochodzeniu Indoeuropejczyków nadal są polem różnorodnych spekulacji, motywowanych bardziej przekonaniami badaczy, niż obiektywnym dowodzeniem. Często wykorzystywanym motywem jest ‘koło’, które wydaje się dla głównych nurtów raczej czworokątne. Kwadratura ta powiększa się z powodu lekceważenia Słowiańszczyzny, pomimo wyraźnych wskazówek archeologicznych.

*kwe-kwl-o-s’ to zrekonstruowane brzemienie protoindoeurpejskiej (PIE) nazwy koła. Gwiazdka przed tym wyrazem oznacza, że mamy do czynienia nie z oryginalnym zapisem z epoki, ale współcześnie uzgodnioną formą. Dodajmy, że głównie w oparciu o brzmienia z języków germańskich, italoceltyckich czy greki i łaciny, a czasem sanskrytu, ale rzadziej przy pomocy dźwięków słowiańskich. Przyjrzyjmy się tej wersji z poziomu przeciętnego Polaka, a może Kaszuba. Oba języki należą do lingwistycznej grupy lechickiej, w ramach rodziny zachodniosłowiańskiej. Po kaszubsku ‘koło’ mówi się podobnie jak polskie ‘kłeło’. Z tym, że ‘e’ odpowiada dwudźwiękowi ‘oe’. Anglosas mógłby zapisać to jako ‘kwewo’, czyli to praindoeuropejskie ‘koło’ jest najbardziej zbliżone do nazwy współczesnej w kaszubskim, a nie w angielskim – ‘wheel’. Przy czym należy zaznaczyć, że nagminnie dodawana przez lingwistów końcówka ‘s’ w rzeczywistości praindoeuropejskiej nie istniała, bowiem jest refleksem przyjętego w znacznie późniejszych inskrypcjach greckich i łacińskich sposobu dzielenia wyrazów – zamiast spacji czy znaku interpunkcyjnego wstawiano na końcu wyrazów ‘os’, ‘us’, ‘es’ czy samo ‘s’, by wiedzieć kiedy jedno słowo kończy się, a drugie zaczyna. Stosowanie takich końcowek dla języka starszego o tysiąclecia od tych zabiegów piśmienniczych jest więc bezzasadne. Można przyjąć formę ‘kwekwlo’. Jednak, mimo zbieżności tej formy z polskim ‘kołem’, a zwłaszcza z kaszubskim ‘kłełem’, nie przyjmuje się w wywodach tego faktu, jako wskazującego na kolebkę PIE. Walka trwa pomiędzy Anatolią-Bałkanami i Stepem Pontyjskim. Sam uważam za kolebkę Słowiańszczyzny w 6 tys. p.n.e. obszar między Dunajem a Bałtykiem.

Charakter tego sporu dobrze oddaje wyznaczanie rejonu i czasu pochodzenia wynalazku koła. W 2015 r., w artykule “The Indo-European Homeland from Linguistic and Archaeological Perspectives”, z Annual Review of Linguistics, David Anthony i Don Ringe starają się okiełznać kwadraturę indoeuropejskiego koła. Kilka słów o pierwszym ze współautorów, bowiem to postać pomnikowa dla rozwijania i propagowania kurhanowej teorii Mariji Gimbutas o pochodzeniu Indoeuropejczyków. Ten amerykański archeolog i antropolog napisał wyznanie wiary zwolenników kolebki stepowej pod tytułem “The Horse, the Wheel, and Language: How Bronze-Age Riders from the Eurasian Steppes Shaped the Modern World”. Dowodzi w tej pracy, że etnos indoeuropejski rozprzestrzenili w Europie koczownicy ze Stepów Pontyjskich (Ukraina i południowa Rosja) od 3 tys. p.n.e., dzięki wynalazkowi koła i udomowieniu konia. Najnowsze odkrycia archeologiczne i analizy kopalnego Y-DNA wskazują, że konia pod wierzch po raz pierwszy użyli przedstawiciele kultury Botai z Kazachstanu (3,5 tys. p.n.e.) o męskich haplogrupach N i R1b, typowych w tym rejonie dla ludów uralo- i turkijskojęzycznych. Zgodne jest to z wcześniejszymi ustaleniami włosko-holenderskiego lingwisty Mario Alinei’ego, że najstarsza terminologia dotycząca jazdy konnej jest pochodzenia turkijskiego, a nie indoeuropejskiego. Przywołany teraz językoznawca to dla odmiany zwolennik anatolijsko-bałkańskiego pochodzenia Indoeuropejczyków. Rozwinął on teorię brytyjskiego archeologa i paleolingwisty Colina Renfrew, który kolebkę indoeuropejską umieścił w Anatolii w 7 tys. p.n.e. Zdaniem Brytyjczyka, do Europy język PIE przynieśli – najpierw na Bałkany – właśnie rolnicy anatolijscy. Pokojowo dzięki swojej przewadze cywilizacyjnej, a nie poprzez podbój militarny, który miał być metodą działania stepowych jeźdźców.

W swoim artykule Anthony i Ringe nie odnoszą się jednak wprost do teorii Renfrew czy Alinei’ego lecz do badań nowozelandzkich naukowców Russella D. Gray’a i Quentina D. Atkinsona z 2003 r. opublikowanych pod tytułem „Language-Tree Divergence Times Support the Anatolian Theory of Indo-European Origin”. Przeanalizowali oni dane językowe za pomocą metod obliczeniowych pochodzących z biologii ewolucyjnej. Przeprowadzili testy pod kątem dwóch teorii pochodzenia indoeuropejskiego: od koczowników ze stepów (tzw. teoria kurhanowa) i od rolników z Anatolii. Stwierdzili, że ich obliczenia są uderzająco zgodne z hipotezą anatolijską. Ponadto podkreślili, że “analiza matrycy 87 języków z 2449 leksykalnymi danymi pozwoliła oszacować przedział wiekowy dla początku indoeuropejskiej dywergencji pomiędzy 7800 a 9800 lat bp. Wyniki te były odporne na zmiany w procedurach kodowania, punktach kalibracji, ukorzenianiu drzew i przodków w analizie bayesowskiej”. Te matematyczne wyniki postanowili obalić Anthony i Ringe, a ważnym polem starcia uczynili etymologię ‘koła’ oraz innych części wozu.

Skrytykowali dociekania Gray’a i Atkinsona, ponieważ w – typowanym za najstarszy wyodrębniony z PIE – anatolijskim znaleźli jedynie słowo określające dyszel (‘*h2/3eyH-os’). Ustalili to poprzez analizę nazw wozu i jego części w językach indoeuropejskich. Wywnioskowali, że skoro w językach irańskich są nazwy wszystkich, przyjętych przez naukowców, terminów związanych z wozem kołowym, to wynalazki koła i wozu musiały powstać wśród przedstawicieli tej grupy. Nie napisali tego wprost, uznając pewnie za oczywiste teorie germańskich historyków i językoznawców o indoirańskości Scytów i Sarmatów, zamieszkujących stepy Euroazji, a nie Anatolię czy Bałkany. Nasi “kurhanowi geniusze” (to moje określenie) nie zauważyli jednak, że najstarsze świadectwa archeologiczne zastosowania wozu na kołach pochodzą z Europy Środkowej (dokładnie z Bronocic między Krakowem a Sandomierzem), a nie ze stepów wschodnioeuropejskich czy kazachskich, albo z Anatolii lub Bałkanów. To jednak nie koniec ich porywającej (nie)kompetencji. Otóż “kurhanowi geniusze” nie znaleźli w językach bałtosłowiańskich słynnego ‘*kwe-kwl-o-s’, ale ‘*hrot-ó-s’ dla określenia koła. Skąd oni wzięli to ‘hrotó’ a nie zauważyli ‘kłeło’ – doprawdy trudno odgadnąć. Po tak z góry założonych dogmatach, nie należy dziwić się, że nie potrafili wyciągnąć logicznego wniosku o szukaniu najstarszej nazwy koła w czasie i przestrzeni wyznaczonych przez ustalenia archeologów, czyli 3,5 tys. lat p.n.e. w Polsce, której mieszkańcy posługują się językiem lechickim.

Zamiast takich dociekań, Anthony i Ringe “obalają” wyliczenia Grey’a i Atkinsona sugestią, że skoro większość słownictwa dotyczącego pojazdu kołowego opiera się na indoeuropejskim (w czym obie pary polemizujących badaczy są akurat zgodne), to oddzielające się “języki córki” mogły samodzielnie wybrać te same terminy, aby nazwać koła i inne części pojazdu już po ich wymyśleniu. Alternatywność terminów dla pojazdów kołowych mogłaby być szeroko zastosowana po 3500 r. p.n.e., zaś następnie „naturalizowana” w ramach każdej gałęzi językowej, przez co lingwiści nie mogą wykryć pożyczek. Tak więc, winna złym wyliczeniom matematycznym jest “złośliwość” języków indoeuropejskich, które robią wszystko, by ukryć swoje źródłosłowy przed “nauką światową”. To zaiste mocna metodycznie i logicznie konstatacja, potwierdzająca nieomylność teorii kurhanowej. Ja jednak wolę przyjąć przaśny i nienaukowy punkt widzenia, który zakłada, że najpierw jest zjawisko, a później jego nazwa. Ta zaś bez zmian trwa najdłużej tam, gdzie najpierw stwierdzono owo zjawisko. Dlatego w anatolijskim nie stwierdzono określenia wozu czy koła, bo 7 tys. lat p.n.e. te wynalazki nie były znane w Azji Mniejszej. Za to na pewno znano tam wówczas dyszel, czyli po prostu solidny kij, inaczej drąg, który był jednym z pierwszych narzędzi ludzkości. I tylko ta nazwa przybyła na nasz kontynent z pierwszymi rolnikami, a nie miano koła lub wozu, bowiem te dopiero tysiące lat później wynaleziono w Europie Środkowej. Tak więc jeśli najstarsze dowody stosowania wozu kołowego pochodzą z Polski, to najstarszej nazwy jego części szukajmy w językach jej mieszkańców. Tak oto z pozycji amatora i profana, nieczułego na autorytet “kurhanowych geniuszy”, zatoczyłem koło – od ‘kwekwlo’ do ‘kłeło’.

Na zdjęciu grafika obrazująca zastosowanie nazw części wozu kołowego w rodzinach języków indoeuropejskich według D. Anthony’ego.

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na nasz newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 176

  1. czy ktoś w ogóle rozważał taką możliwość, że „koło” było „kołem”, a te inne formy tego słowa powstały jako pewne odmienne wymowy słowa „koło”?

    • Albo solo – sole, gdzie w znaczeniu pojedyncze! Myślę, że zastosowanie spółgłosek S lub K ( odwzorowywało dźwięk wydawany w naturze lub z natury).
      K dotyczy rzeczy niskich, S dotyczy rzeczy wysokich.
      Tak samo jak to masz tutaj: O-YA, Bo-Gi, GoDy,DeVy – gdzie odpowiada przodkom, rodom, rokom, tworzącym( czas teraźniejszy) K i S moga dotyczyć czasu przyszłego – koło pozwalało transportować rzeczy, przemieszczać, a S łączyło, było sprawcze, twórcze!

      • Pierwotny język odwzorowywał naturalne dźwięki i koło mogło się pierwotnie nazywać „kwi-kło” od nierównego dźwięku osi w jarzmie. Do dziś dziwny piszczący dźwięk nazywa się „kwikło”. Rozpatrując nazewnictwo należy brać pod uwagę dźwięki naturalne..

        • Uważam, że skojarzenie było odwrotne: od koła do kwilenia.
          Wprzódy istniały koły, które jako tocznie i szpule używano, a że przy ich używaniu popiskiwało, to możliwe jest kojarzenie dźwięku z narzędziem. Może jednak skojarzenie nazwy być młodsze i wynikać z konieczności polewania miejsc tarcia na szpulach i ich jarzmach? Albo nagrzewania się tych miejsc, ich dymienia i węglenia, czyli zapłonu?
          Śledząc prardzenie
          KWiLi
          widzimy:
          Ku Wi Li – ku w ogień
          Ku WoLi – ku olaniu
          Ku Bi Li – ku byciu ognia
          co wskazuje też na
          (W)oLi – olej.

          • Takie ,być może najstarsze technologiczne kwilenie doświadczane przez człowieka to rozpalanie ognia przez pocieranie patykiem …najpierw patyk który kwilił ? Czy patyk który ,,kulał ,,się ? …jajko czy kura ?

          • Olej ,polej ….palone jąć ,po paleniu jąć …,,ujarzmić ,, ogień w sensie zgasić 🙂 słowa stare jak ogień ….jak to pięknie wszystko się układa 🙂

          • Jakby tu odpowiedzieć ?może tak; Jestem tym co pytania zadaje i w związku z tym ,Jedni myślą że nic nie ogarniam i każą mi się dokształcać a samych siebie uważają za wszystkowiedzących .Drudzy postępują podobnie jak ja .Trzeci próbują odpowiadać na pytania i tak samo jak drudzy i ja ,ostatecznie dochodzimy do wniosku ,,Wiem że nic nie wiem,, szkoła co najmniej tak stara jak nasza kolonia w Selladzie 🙂

          • A poza tym ; otwarłeś Puszkę Z Rdzeniami ? Otwarłeś ….to miej za swoje 😛

  2. a jak się kolo smo nazywa. takie koło jakie w danym czsie istniało. jaki dzwięk wydaje? nie było peszmerowych łozysk a smarowane dziekciem może troche stekało kłapało kwiliło . całkiem mozliwe że taka rekonstrukcja pozwoli już nie na wyobraxnie a dokładnie oodac tego rekontruowanego koła onomatopeję i uzmysłowić onomatopeje całej klasy kół – do ostrzenia , garncarskich.

    Podobnie krąg ogni krąg drąg w drąg ułożone w krag.

    W okreslaniu inowacji i kierunku przepływu słow proponuje zastosowac kryterium onomatopiczne.

  3. A RAD/RADius/ROTacja (a zatem również te rotam, ruota itd.) to czasem nie po prostu od k’RĘCić i obRÓT/obRACać? W języku polskim mamy źródło na wszystko 😉

    • X RoDek z O X ą
      Czemu bocian ? Co robi bociek na sejmiku – krąży,zatacza kręgi stąd Bo oN Cza ki ten sam mechanizm nun cza ko -nasze Cepy – Górna część uderza w dół

  4. Co te wszystkie dywagacje i odkrycia wyolbrzymiane wasze mają zmienić ? Od tego raptem Polacy staną się narodem cywilizowanym i na poziomie ? Daleka droga. Zawsze Słowianie zwłaszcza Polacy to była niezbyt ogarnięta dzicz i tak jest nadal, i tak pozostanie

    • Po raz kolejny powtarzam, że ten blog nie jest po to, by udowadniać czyjąś wyższość, ale przybliżyć się do prawdy. Tak jak Pan pisze o słowiańskiej dziczy, to możemy napisać o każdej innej grupie etnicznej – na czele z teutońską, która ma na koncie najbardziej spektakularne rzezie i rabunki. Tylko to są sprawy bezsporne i nie mają one wiele wspólnego z genezą języków lub w tym przypadku – wynalazkiem wozu kołowego.

    • @Celt
      „Co te wszystkie dywagacje i odkrycia wyolbrzymiane wasze mają zmienić ?”
      Wymyślił Pan sobie, że Polacy są niecywilizowani i zadziałało to jak zaklęcie niszczące samego siebie. Kto mógłby zadać takie pytanie „a co to mogłoby zmienić” jak nie ktoś komu nie chce się nic zmienić, czyli człowiek niecywilizowany, nie na poziomie? Udawanie Celta to tylko próba ucieczki i usprawiedliwienia braku własnych chęci. Celtowie dla wielu też byli niecywilizowani. Gdyby archeologowie przestali nasze zabytki przypisywać obcym narodom, okazałoby się, że jesteśmy całkiem cywilizowani.

    • Znam tylko jedną nację co zawsze ubliżała starszym w wierze od siebie – zawsze się podszywała i nigdy nie miała jak pod butem Imperium Romanum i kłamliwych Faryzeuszy! Wypisz wymaluj – nawet wstyd, że nie masz odwagi się przyznać do swych korzeni – honoru nie masz – bo mieć nie możesz.

    • Zdziczenie czy bycie dzikimi niesie ze sobą same atuty. Wszak zdziczenie oznacza niezrozumienie w oczach innych. Więc obyśmy jak najdłużej przetrwali jako najbardziej zdziczały rezerwat Europy

  5. @Rudaweb
    jest taki artykuł: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C32999%2Cbioarcheolog-nawet-spalone-szczatki-ludzkie-dostarczaja-wiele-informacji

    I jeśli masz tam jakiś wpływ, zadaj proszę pytanie, a odpowiedź na nie, powinna nasz spór zakończyć:
    Jaką wiedzę bioarcheologia (analiza aDNA) czerpie z niespalonych kości? W obliczu współistnienia dwóch niezależnych populacji!

    Jestem bardzo zainteresowany odpowiedzią pani bioarcheolog M.Brudzińskiej (ZBIA UW) na poniższe pytanie:

    Czy analiza kopalnego DNA potrafi dostrzec zmiany, wpływ populacji spalającej się (np. migrującej do strefy kontaktu), na populację drugą, która stosuje inhumację (i jest zasiedziała)?
    lub inaczej
    Czy z kości niespalonych (z jednej tylko populacji, ale na przestrzeni czasu obserwowanej!!) wynika obraz kontaktu z „niewidzialnymi” (dla genetyki) palaczami!??
    Skoro w strefie kontaktu obie populacje mieszkają obok siebie, mają wspólne cmentarzyska itd.
    Niestety moderator „nie widzi” mojego pytania, może strona „nauka w Polsce” oczekuje poważnych pytań od poważnych osób (nie uważam się za taką).

    Słowem jeśli masz tam wpływy zadaj proszę powyższe pytanie adminowi, a pośrednio pani bioarcheolog.

    ps.
    I dziękuję, bo przez Ciebie (tak 😉 !! wyciągnąłem mój blog z niebytu (dyskusje jednak były twórcze- dla mnie na 100%)
    I tam też zadałem otwarcie to pytanie:
    https://www.salon24.pl/u/quahadi/942783,nauka-w-polsce-struga-w-kopalnym-dna
    pzdr

    • „Wykorzystując fakt zachowywania się, w niektórych grobach ciałopalnych zawiązków zębów stałych, Kaczmarek opracowała metodykę badań odontologicznych tych zawiązków oraz zbadała bardzo liczne materiały pochodzące z grobów ludności kultury pomorskiej (Kaczmarek 1981a, 1981b) oraz ludności kultury łużyckiej (Kaczmarek, Piontek 1982)” – to z pracy „Antropologia o pochodzeniu Słowian” z 2008 r., autorstwa zespołu pod kierownictwem prof. Janusza Piontka z UAM. Pdf jest dostępny w Sieci – poczytaj, a uzyskasz wiele odpowiedzi na swoje pytania. Niemniej „świętego Graala etnogenezy”, czyli Y-DNA nadal nie można uzyskać z grobów ciałopalnych.

  6. WOR, toczyć, Kwa Kło, bal, kulać, Ryć- nawijak na sznur, Rylec – co dłubano w ziemi, po co – Czy to możliwe aby Nasi Przodkowie tysiące lat nie tylko znali rudy miedzi, ochre, rudy żelaza ale przede wszystkim węgiel – wysoka wartość opałowa, dmuchawy ( kuźnie,kowal, KoBal, kuć, kulać) -SWARóG – więc WOR, WAR to domena Oberysów! 1500 lat przed sztuczką z p.n.e.

    • Węgiel znali, a jakże, z ogniska.
      We”G’eL – węgiel.
      Prardzenie to
      Be” Z”e Le – być ciąć palić, ale po przemianech razem w znaczeniu „w ku ogniu”.

      Węgiel drzewny, to lekkie i wydajne paliwo, wygodne w przenoszeniu i ulatwiające rozniecanie ognia. Najpierw był węgiel a dopiero potem ceramika i metalurgia.

      • @Stefan
        Węgiel wcześniej oznaczał węgiel drzewny, bo nie znano węgla kamiennego. Samo słowo to pochodzi od słowa wędzić, a jeszcze dokładniej od wędlić ( bo mamy wędliny i jest zachowane „l”), bo węgiel oznaczał „uwędzone” drewno. Wędlić po procesie prelabilizacji powstało ze dlić, tlić. Dlatego jeśli Pan chce rozpracować po swojemu słowo „węgiel ” , to powinien się Pan skupić na słowie „tlić „.
        😀

        • ‚”tlić”
          T- Le
          ,gdzie „Le” to ogień , a głoska „t” odpowiada za ruch powietrza(dmuchanie) ,co wskazuje na podsycanie ognia) , lub
          „t” = „to”, wtedy mamy „to ogień” w odniesieniu do żaru
          Nie wiem za bardzo jak interpretować głoskę „t” stąd taka mocno amatorska jest moja analiza.
          pzdr.

        • @PWLRS
          《Węgiel … słowo to pochodzi od słowa wędzić…wędlić…》

          Bierze Pan skutki za przyczyny.
          Nazwa wynikająca z czynności miałaby być slowotwórcza dla tej czynności?
          Nazwa późniejsza miałaby posłużyć do nazwania zjawiska wcześniejszego?
          To jest bardzo mało prawdopodobne. Zauważy Pan, że aby coś uwędzić trzeba najpierw posłużyć się ogniem i wszystkim tym, co do jego rozniecenia i podtrzymania służy. Wpierw poznać trzeba zjawisko a następnie go opanować.
          Kierunek nazywania jest więc od palenia do zwęglenia:
          L – pali
          BL/PL – być palić (boli, pali)
          B>W
          G>K
          BKL
          WGL
          czyli „być ku paleniu”.

          Wędzić a wędlić, to inne prazdania/słowa, choć wynikają z tych samych prardzeni (jak wszystkie w polszczyźnie).
          We”Da/Be”Ta/Be”C”a
          w bezpośrednim odczycie „być ciąć”, w umówieniu „być cięte”, ucięte. Z tego mamy słowa: węda i bat. Po prostu kawał pręta drewnianego, łozy lub pędu, na który można nabić kawałek mięsa i utrzymać go nad ogniem. Dopiero ten kawałek mięsa, to wędlina, bo na wędzie w ogień był wsadzany.
          We”D Li Na
          trzy sylaby: węda ogień na, wędzone nad ogniem.

          Prościej się chyba wytłumaczyć nie da.😉

          • Źle mnie chyba Pan zrozumiał. Wg mnie węgiel swą nazwę wywodzi od czynności wędzenia i oznacza „uwędzone drewno „.
            Potrafi Pan wytłumaczyć d’ w połabskim vąd’ėl (węgiel)?
            Gdzie jest „w” w czeskim „uhlik”, litewskim „anglis”, czy sanskryckim „angara”?

          • Wongiel – Czyli coś z ziemi! Aby to wydobyć trzeba było kopać, ryć, ciąć – Won – czyli wyrzucać z Gi z rytej! Gi daje Ło,
            G-K czyli coś nie energetycznego, odpad – kłam, kał, chłam,

          • El i La to pozostałości po Guanczach, musieli wędrować wzdłuż linii (im) woda, lód, ziemia! Ich język jest podobny do języka berberyjskiego.

          • Jeszcze raz przypominam: nasze słowa, to zdania naszych przodków. Ten sam sens można osiągnąć używając różnych słów w zdaniu. Im mniej słów do wyboru, tym mniejsza różność zdań. Im zdania do siebie podobniejsze, tym łatwiej ich sens pomylić, łatwiej je stosować zamiennie.
            Drogi skojarzeń w języku polskim są mnogie i nikt ich wszystkich nie jest w stanie odtworzyć. Próbować jednak nie zawadzi.
            Wądel.
            Wo” DoL
            Bo” Do Li – być do palenia.
            I po zagadce.

            Uhlik
            uHLiK
            (F)u He Li Ka – ku paleniu. Albo
            (W)u” Ge Li Ka – węgielik ze śląskim u” jako ą/ę.

            Anglis
            aNGLiS
            (F)a Na Ge Li Sa Albo
            (W)u” Ge Li Sa – z palenia na palenie.

            Angara
            aNGaRa
            (F)a Na Ga Ra
            (W)o” Na Z”a Ra –
            na żar.

            @Aria
            Wongiel, to nie jest „coś z ziemi”.
            Widoczny jest dyftong „on”, który oznacza nosówkę. Pamiętając o
            G>K
            widzimy, że „gdzie” jest pokrewne „ku” i „kaj”. Więc „ga idesz” jest starsze od „ka idziesz”, i widzimy związek z „kaj” rozumiane jako „dokąd (idziesz)?”.
            Węgiel jest więc ewidentnie „do palenia”.

          • Stefan ale zobacz jest dysonans, ale onbierze się w dużej mierze, zaczerpnięcia w czasie dwóch stanów, ten pierwszy G po Pal, daje Żar- G na pewno oznaczała wilgoć, ciepło -palić, pała,daje Ż,trzeć wilgotne daje ciepło,
            WOn, a BOn -madre,za darmo,i odejdź, więc won to forma bon, wydobyć coś, masz dwa zbiory przyczynowo skutkowe-pamietać trzeba, że przodkowie łączyli coś wynikać musiało z czegoś!
            sprawdź w guancza G-J-Ż- odmiana G na Ż, oraz wymowa J na Ż-czyli jest korelacja czynności w jednym słowie!

          • Inaczej CAR Bon-zobacz – kolejny przykład-Car-to kamień,ale też KARA to transport, darmo,;lub mądre – wongiel za zboże, jedzenie- łączyły dalej zwiazek przyczynowo-skutkowy rozwijamy o kolejną czynność handel – a handel łączy się z CARGO, transport

          • BOn- to coś co daje Mądrość – słowo, oznacza siłę sprawczą – czyli energie słOneczną!

          • @stefan
            Nie odpowiedział Pan na pytania, tylko zaczął kręcić w innym kierunku.
            Dlaczego w połabskim mamy d w wyrazie vądel, czyli węgiel?
            Gdzie podziało się „w” w litewskim, czeskim i sanskrycie w odpowiednikach naszego węgla?

          • @PWLRS
            Podstawiam Panu pod nos odpowiedzi, a Pan udaje, że ich nie widzi. Czy tylko Pan tego nie widzi, czy ktoś jeszcze? Może niezbyt wyraźnie tłumaczyłem?

            Przypomnę raz jeszcze, choć jest to wyraźnie zapisane w artykule:
            B>W>F>zanik
            B>P>>F>zanik.

            Panie PWLRS, Pana metody ocierają się o trolizm. Nie ma Pan argumentów, ale wybitnie zależy Panu na podważeniu wysnuwanych przeze mnie hipotez. Czemu?
            Nie lubi mnie Pan, czy moje przemyślenia są Panu nie na rękę?

          • @Stefan
            Napisał Pan, że podaje gotowe odpowiedzi, a ja widziałem to jako uciekanie od odpowiedzi. Ale ok, może o co innego nam chodzi. Nie widzi pan problemu, że połabskim występuje „d” w słowie węgiel, a nie „g” jak w innych językach „indo-słowiańskich”, i ma na to swoje wytłumaczenie, które mnie nic nie przekonuje. W tym przypadku nie stosuje już Pan schematu X > Y > D.
            Oczywiście – jak już Pan wie – nie zgadzam się z przejściem B >W . Jeśli już to raczej tak to widzę W B, choć na tą chwilę ( na szybko) nic mi do głowy nie przychodzi, gdzie B przechodzi w W. Napewno nie „bolszoj” w „wielki”.
            Niech Pan poda definicję trolizmu, bo nie całkiem rozumiem to słowo.
            Pisalem już wcześniej, że nie ze wszystkim się zgadzam co Pan zawarł w artykule, więc wchodząc z Panem w polemikę, nie znaczy, że mi wybitnie zależy na podważeniu Pańskich hipotez. Każdy musi się od teraz z Panem zgadzać?
            Naprawdę Pana lubię, czyli pudło z Pańskiej strony, i znak że może sie jednak Pan mylić w ocenach.
            Dlaczego Pańskie przemyślenia miałyby być mi nie na ręke? Są mi obojętne.

          • Nie wstawił się znak między W i B. Miało być, że się nawzajem wymieniają.

          • @PWLRS
            Wybaczy Pan moją irytację. W jednej z poprzednich wypowiedzi zawarłem odpowiedź, o którą Pan prosił:
            《nasze słowa, to zdania naszych przodków. Ten sam sens można osiągnąć używając różnych słów w zdaniu. Im mniej słów do wyboru, tym mniejsza różność zdań. Im zdania do siebie podobniejsze, tym łatwiej ich sens pomylić, łatwiej je stosować zamiennie…
            Wądel.
            Wo” DoL
            Bo” Do Li – być do palenia》
            Jak sam Pan widzi „wądel” jest podobny do „wągiel”. Jednak nie widzę w tych słowach dowodu na przechodzenie D w G lub odwrotnie. Nie widzę też dowodu na nieprawdziwość twierdzenia, że B>W. Widzę natomiast prozaiczną możliwość zamiennego zastosowania określnika „ku” na określnik „do”, co zachowuje sens całego minizdania: być ku paleniu, być do palenia. Dla jasności podpiszę jedno pod drugim:
            Wo” Ge Li
            Wo” Do Li.
            Oczywiście po rozróżnieniu przez naszych przodków „bą” od „wą” należy przypuszczać, że znaczenie też było rozróżniane. Opcjuję za przetrwałym do dzisiaj znaczeniu
            Wo” – w, we.
            Zatem sens należałoby rozumieć: w gdzie ogień, w ku paleniu? Dla nas trochę dziwne, ale ludzie mówią też „okres czasu”, co też jest „masłem maślanym” i mało kto się temu dziwi.
            Może też być tak, że zachowane zostało znaczenie pierwotne, zgodnie z zasadą
            Z”>G
            Startowo więc węgiel byłby
            Bo” Z”o” Li – być ciąć palić.
            Za opcją z wersją „ku” przemawia zachowane w języku angielskim słowo „goo” i w niemieckim „kom”, a w polskim choćby „goń” i „koń”.
            Zastosowanie zamiast Ge określnika Do może świadczyć zarówno o rozumieniu pradawnych zasad tworzenia prazdań, jak i o zwykłych pomyłkach.
            Daleki jestem od jednoznacznego wskazywania dróg, którymi skojarzenia kształtowały nasze słowa i nie pierwszy raz to mówię.

      • Słyszałem o badaniach z których wynika że W i F nauczyliśmy się wypowiadać w czasie przejścia na rolnictwo , spożywanie miękkich pokarmów zmieniło nasze uzębienie …w czasach gdy podstawą było mięso nie potrafiliśmy tych spółgłosek wymawiać …tak że z tym węglem jest trafne …taka wymienialność B >W świadczy o bardzo starym rodowodzie naszego języka …bój ,bojownik >wojna ,wojownik .

        • B-leć W-leć, ale zapis starszy B.o.X – bośnia,ale syn La – czyli WoLa Rodów- X – jest oSią, środkiem, i poruszano się po prawicy – ŁaBa i ŁaDa – wymiana krwi po stronie syna, i po stronie córki.
          Sławek piszemy o języku stwórczym – więc musi mieć odwzorowanie nie tylko co do dźwiękonaśladownictwa, ale do panujących struktur społeczno-plemiennych – Bo – to mądrość – Ba Ba – wielka mądrość – a to odnosi się do najstarszych rdzeni – odnotowane w Afryce, w Amerykach, w Azji

        • Musiał istnieć inny związek – ph – tak jakbyś z zębów piasek wypluwał!
          stąd jest fe, i/lub step hun – stefan

  7. @Qahadi ja łapie ,ja wszystko łapie 🙂 bo nie okopuje się ze swą wizją ,niczym kosinowcy na bagnach Prypeci ,lecz biorę wszystko pod uwagę ,bo przecież obracamy się wokół różnych teorii i każda z nich jeśli nie zostanie definitywnie obalona jest prawdopodobna i równoprawna , a skupianie całej swej energii na dowodzeniu swego może zaprowadzić na manowce ,czy nawet zapędzić w logiczne błędne koło .Wspólny przodek praktycznie wszystkich dziś żyjących R1a , według szacunków urodził się około 6tys lat temu , a co jeśli urodził i wychował się w kulturze matki ?a został poczęty w trakcie wymiany genów 🙂 i to jej język poniósł w dzieje 🙂 teoretycznie taka możliwość istnieje że ten nasz wspólny przodek mógł się urodzić i wychować w obcej dla swego biologicznego ojca kulturze ,a jego potomkowie z racji odpowiednich cech w wyniku doboru naturalnego zdominowali męska populację .

    • @Sławek
      1 / moje puzzle się składają, a też palę bo Sanepid (sugerowałem to wcześnie, ale…) nakazuje…
      https://marlin-prod.literatumonline.com/cms/attachment/1125cc5f-be4f-48db-a1bf-c0771f678bfd/fx1.jpg bardzo intrygujący obrazek

      tu drugi: https://en.wikipedia.org/wiki/Burned_house_horizon zagłada rozpościera się na: C-T ale jeszcze gdzie na zachodzie?

      a tu omówienie obydwu: http://eurogenes.blogspot.com/2018/12/europes-ancient-proto-cities-may-have.html

      podyskutuj z dżumą (zobacz na literaturę pod opracowaniem i dyskusję u Dawidzkiego)

      to pałeczka czy maczuga, na tutejsze teorie? i w 100% też wynika z kopalnego DNA – odrzucamy?

      taka mała, pracowita „kobitka” grasująca po starodawnym świecie, dam Ci lekki przerywnik muzyczny, bo dalej jeszcze trudniej będzie:
      https://www.youtube.com/watch?v=85nuC8rNn44

      2/ „jeśli nie zostanie definitywnie obalona jest prawdopodobna i równoprawna”

      hihi brzytwa Ockhama oraz dodatkowo moi „niewidzialni palacze” i ślad genetyczny w drugiej populacji, zobacz to:
      http://rudaweb.pl/index.php/2019/03/11/kolo-kurhanowych-geniuszy/#comment-330612 i obal to (i musisz jednocześnie zanegować „3x P” +egzogamia [#]):
      ========
      z kości niespalonych (z jednej tylko populacji, ale na przestrzeni czasu obserwowanej) wynika obraz kontaktu z niewidzialnymi palaczami!
      ========
      to wynika z aDNA! i sensu genetyki, bo „3xp”+e

      3/ „a co jeśli urodził i wychował się w kulturze matki ” sam sobie zaprzeczasz! ponieważ:
      – dobra bogini i Gimbutas to udowodnione naciąganie faktów, ale również nie działa bo „3 x P” + egzogamia [#] :
      – bajer o kurchanach: https://pl.wikipedia.org/wiki/Marija_Gimbutas też do bani.
      kultura matki + kurhany, to jeden ciąg myślowy, wystrzelony w kosmos

      4/ „3 x P + e” nie chce mi się linkować, bo dla mnie to oczywiste sprawy
      KAK to I2a, Srubna (groby zrębowe= kaszty) R1a-Z93, KCS to R1a-M417, zaś dzwonkowcy R1a-M269 itd … domieszka CHG
      ale obrazeki przykładowe Ci dam:
      https://1.bp.blogspot.com/-SraghTWWesw/WwjVhEmDI0I/AAAAAAAAG20/dRjZ9hCo39MV_6MdSrrjNkoCiYgDShizwCLcBGAs/s1600/Zeng_etal_Fig6.png
      łowcy, gdzie mogą się mieszają:
      http://secher.bernard.free.fr/blog/public/2017_Mathieson_Figure2A.jpg
      5/ zobacz na kaczki na wodzie:
      http://rudaweb.pl/index.php/2019/03/11/kolo-kurhanowych-geniuszy/#comment-330691

      i w końcu zaneguj coś, a zmienię zdanie! – nie odrzucaj…

      pzdr

      ps. dyskusja nie polega na odrzucaniu do kosza argumentów strony przeciwnej (miotła Ockhama), tylko ich negowaniu, czyli dowodzeniu, że są błędne ( bo nie może istnieć jednocześnie zdanie prawdziwe np. p i jego negacja q [gdzie q =~p] , to bazowe prawo logiki jeszcze od greckich mistrzów)

      [#] 3x P + egzo
      dodaj trudne słowa: http://rudaweb.pl/index.php/2019/02/17/jezyk-czynu-cieta-mowa-i-palace-slowa-wedlug-stefana-urynowicza/#comment-330528 zmieniłem słowo jedno:
      „Dołożyć należy bardzo istotne pojęcia, mające wpływ na język i sposób „rodowego” życia, jak: patriarchalny (rządzi Y-dna), patrylokalny (1 hg przynależy do rodu, nie przyjmujemy do rodu obcych hg, nawet przy migracjach) i patrylinearny (wszystko dla potomków [głównie żony i status]) w połączeniu z egzogamią (kobiece mtdna – pochodzi z róznych miejsc, Y-dna nie!”) – to udowodnione genetyką zachowania pradawnych ludzi.
      Ezgzogamia, to egzotyczna kobita: z innego ludu, odległego miejsca itd
      inaczej rodowi grozi- no właśnie co ?
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Egzogamia a chów wsobny, czyli https://pl.wikipedia.org/wiki/Kojarzenie_krewniacze

      • To co głosisz to jest teoria ,bardzo prawdopodobna ,ale to tylko teoria .Czy sobie zaprzeczam wskazując możliwość przyjścia na świat i wychowania się potomka M417 w kulturze matki ? nie ….to w żaden sposób nie gwałci logiki ,to jest jak najbardziej możliwe co nie znaczy że tak musiało być , ale gdyby ktoś coś takiego dowiódł że potomek mężczyzny M417z Sredny Stog >Z645 niósł język matki nie ojca to nie ma mowy o wymianie języka i twa teoria ląduje w koszu , no bo ilu M417 żyje dziś ? To przecież Z645 i następcy sypnęli mutacjami i zdominowali męska część IE .To tylko jedna z możliwości .Czy jesteś w stanie dowieść że Z 645 pochodzi od M417 z Sredny Stog ? A może M417 z Sredny Stog dało początek linii L664 ? Przybyli z Sredny Stog przynieśli nowe sposoby gospodarowania ale się rozpłyneli językowo ? A moze język Sredny Stog był pokrewny z językiem kultur nadunajskich ?i wtedy zmian w języku by nie było . Kontakty Sredny Stog z kulturą trypolską są widoczne .A może Z645 pochodzi od M417 które mogło być w kulturach nadunajskich ? To że L674 i Z645 pochodzi od M417 wcale nie musi znaczyć że mutacje powstały w tej samej kulturze .Ty mówisz że trypolska zniknęła w wyniku epidemii a ja powiem że choroby chorobami wszędzie się zdarzają a raczej wykończyły ją zmiany klimatu .Jest gdzieś na wschodzie Polski stanowisko że trypolska występuje z sznurkami ….jak sprawdzę do dam namiary .Tu jest tyle różnych możliwości, czasem sprzecznych ,mnóstwo pytań ,mało odpowiedzi …dojście do tego jak wyglądały nasze prapoczątki długo jeszcze potrwa ,dużo jeszcze wody Dunajcem popłynie 🙂 ….gdyby to było takie proste to dawno byś wysłał inne teorie w niebyt i twa była by obowiązującą wykładnią .życzę owocnych dociekań ,lecz uważaj byś się nie zapętlił 😉 w końcu między sznurkami się obracasz .

        • @Sławek
          1/ „M417z Sredny Stog >Z645 niósł język matki” – nie niósł, bo 3 x p +egzo, zobacz też tu:
          http://rudaweb.pl/index.php/2018/10/03/y-dna-i-slowo-mtdna-i-brzmienie-nie-tylko-leszczynski/
          kopiesz się z koniem (z faktami), a taki Twój wyjątek trzeba bardzo mocno udowodnić -więc przestań proszę gdybać …

          2/ „twa teoria ląduje w koszu” to przestań gdybać i wywal ją faktami do kosza – jeśli nie, to obowiązuje!

          3/”A moze język Sredny Stog był pokrewny z językiem kultur nadunajskich” bo co? tam też byli (w SS) niewidzialni palacze?, może te same haplogrupy (Kotlina Karpacka vs SS) ?
          aDNA neguje połączenie pewnych kultur w jeden „ciąg ceramiczny”:
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultury_naddunajskie ,
          bo to nie to aDNA, nie ten czas i nie ten kierunek migracji

          4/ „.Czy jesteś w stanie dowieść że Z 645 pochodzi od M417 z Sredny Stog ?”
          Nie, ale wiem że Z645:
          wynika z M417, a M417 odpowiada za język w SS i KCS i wiem że pochodzi ze stepu(stepolasu) – udowodnione archeogenetyką. Mało? Nie podoba Ci się archeologia w SS i KCS?
          Wszystko zanegujmy 😉 by potwierdzić jakiś dziwny wyjątek.

          5/ „Ty mówisz że trypolska zniknęła w wyniku epidemii ”
          twierdzę, że epidemia to jeszcze jeden element do moich puzzli (duże skupiska ludzie, łatwiej o przenoszenie choroby)
          Zanik CT to migracja ze SS („z boku”) i KAK („z góry”), a dobijają ją Jamowcy. Sam dograj sobie czas i kierunki.

          5/ Wiara czyni cuda?!? Niestety nie, bo genetyka, ma swój pogląd na palaczy:
          ========
          z kości niespalonych (z jednej tylko populacji, ale na przestrzeni czasu obserwowanej) wynika obraz kontaktu z niewidzialnymi palaczami!
          ========
          Ja się mam zapętlić? Żartujesz, czyli żarem ratujesz, tratując po drodze dowody naukowe!
          pzdr

          • Odnośnie pierwszego .M417 nie zrobił kariery ,nie ma go prawie dziś ,więc nie można pokazać na przykładzie określonej populacji że mówi IE …nie mamy 100 % pewności że mówił PIE .Z645 i następne mutacje mamy pewność że niosły IE , tylko że nie da się na dzisiejszy stan wiedzy jednoznacznie stwierdzić czy ten pierwszy Z645 niósł język matki czy ojca ( a może te języki były pokrewne ? dlaczego tego się nie bierze pod uwagę ? , to chyba z dwa tysiąclecia docierania się języków w czasie trwania rolnictwa ).mówisz że to chłopy wybierają se baby ….a co z Amazonkami ? A czy Kirgizi nie są aby przykładem na wychowanie się R1a w kulturze matki ? Albo Baskowie ?…podobnie mogło być .Mówisz że kopię sie z koniem , nie ….ja konia na rogi biorę 😉
            opowiadanie wierzeniowe z moich stron : Jezus gdy chodził po świecie chciał się przez Dunajec przeprawić i poprosił konie ,te mu odmówiły ,poprosił woły ,te go przewiozły i od tego czasu konie jedzą a woły żreją …bo to co żre ofiarę składa …dla nas Słowian wół ważniejszy od konia 🙂

          • Za prof. Kostrzewskim : połowa trzeciego tysiąclecia mieszana grupa horodzka na terenie zachodniej Ukrainy ocierająca się o Polskę , składająca się z srodkowodnieprzańskiej grupy ceramiki sznurowej (Sredny Stog ? ) i trypolskiej i tą ,,mieszaninę,, widać na zniszczonym stanowisku lejków w Gródku Nadbóżnym pod Hrubieszowem ,….nie takie to oczywiste że trypolska została rozjechana przez ,,stepowców,,…potrafili się dogadać czyli aż tak obcy kulturowo sobie nie byli ….rolnicy nie opuszczają swej ziemi jeśli jest urodzajna …jak najbardziej prawdopodobne że to zmiany klimatyczne doprowadziły do upadku trypolską i po części ludność trypolskiej mogła wylądować na ziemiach polskich (kultura amfor kulistych ?)

        • by uporządkować:
          R1a-M417 z podziałem na R1a-L664 i R1a-Z645, tak? (gdzie L664- boczna gałąź)
          A pień to R1a-Z645 z podziałem : na R1a-Z282 i R1a-Z93! Gdzie R1a-Z93 do Azji i jest boczną gałęzią, bo wywodzi się z Europy (migracja z KCS do Sintashty – tak twierdzi archeogenetyka)

          • To jest ciekawe że tylko Z93 na wschód wrócił ….to musiała być bardzo mała grupa która osiągnęła sukces .Niosła język IE ale czy to był język M417 ? Tego jak na razie nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć 🙂

          • Czy dziś jest ktoś wstanie stwierdzić jaki język niósł L644 ? A jak się ma autosomalnie L644 do M417 z Sredny Stog ?

  8. A/ Siedzę tu dlatego, bo artykuły ciekawe oraz pamiętam wypowiedź (ale się jej naszukałem!!):
    „Wszystkie {nieudowodnione} teorie naukowe są {jedynie} próbą wyjaśnienia zjawisk.
    Inaczej mamy do czynienia nie z nauką, ale z religią, która operuje dogmatami.
    Zaś wyznawcy takowej zazwyczaj twierdzenia innych określają jako błędy i fantazje, bez przedstawiania logicznych kontrargumentów własnych.”
    http://rudaweb.pl/index.php/2019/02/07/mowa-slewow/#comment-329386

    To co „w ptaszkach” { } to moje wstawki do oryginalnej wypowiedzi.

    Aczkolwiek lekko jestem już znużony, bo gospodarz odrzuca wszelkie argumenty (naukowe: aDNA, koń, EHG itd i moje np.: puzzle , ślady po „niewidzialnych palaczach”!!!- ten dowód mój wynika z genetyki, czas vs kierunki migracji, czas vs możliwości zaistnienia sytuacji), np. tu: http://rudaweb.pl/index.php/2019/03/11/kolo-kurhanowych-geniuszy/#comment-330612
    lub tu http://rudaweb.pl/index.php/2019/03/11/kolo-kurhanowych-geniuszy/#comment-330551

    I zaczynam się zastanawiać co gospodarz, sądzi o mojej przeróbce jego własnej wypowiedzi?
    W każdym razie nie oczekuję odpowiedzi, zaczekam na info, które spłynie z Wiednicy.

    ======================
    B/ Co do opracowania (Anthony) kasuje go język PIE, bo u niego nie jest on PS=PIE
    Kasuje go Dawidzki:
    http://eurogenes.blogspot.com/2017/12/corded-ware-as-offshoot-of-hungarian.html
    Kasują go kresy Jamnej (czyli pogranicze) bo kreskę można sobie dowolnie narysować, a w tedy ciach i I6561 nie zmieści się w narracji Jamowców (ten nie musi, bo czas, ale inne aDNA R1a młodsze tak). Ten zamieszczony tam z naniesionymi dodatkowymi danymi rysunek wschód-Yamna vs I6561 jest oczywiście rozbieżny w czasie!
    (cyt. tłum gt):
    „Pamiętaj również, że nie znaleziono jeszcze jednego przypadku R1a-M417 wśród wielu prehistorycznych osobników z Basenu Karpackiego. Z drugiej strony Olalde i in. 2017 (patrz tutaj) udało się złapać jedną wczesną epokę brązu (EBA) zlewkę z regionu należącego do R1b-Z2103, która jest ojcowskim markerem obecnie najsilniej związanym z Jamną.
    Poniżej znajduje się mapa Europy Środkowo-Wschodniej ca. 3000-2000 pne z papieru Anthony’ego, zredagowanego przeze mnie w celu pokazania miejsca pochówku Ukrainy Eneolitycznej I6561. Jeśli przyjmiemy, że jego potomkowie lub bliscy krewni byli populacją proto-Corded Ware, a następnie patrząc na tę mapę, wydaje mi się mało prawdopodobne, że zajęliby drogę do Kotliny Karpackiej przed rozszerzeniem się na Europę Północną. Powiedziałbym raczej, że rozproszyliby się po północy bezpośrednio ze stepu, być może wzdłuż tych północnych dolin rzecznych? Podejrzewam, że mogą oni nadal być grupą sprzed Yamnaya, kiedy wyemigrowali ze stepu, tak jak Yamnaya formowała się gdzieś na wschodzie.”

    =================================
    C/ Uważam, że brakuje też cytatów zawierających opinię jednej osoby, która pracowicie, z notki na notkę, na swoim blogu, ukazuje absurdy języka PIE, jako sztucznego, nigdy nie wypowiedzianego w historii Europy tworu – brakuje mi tu cytatów ze Skriby. Też są nudne, trudne, ale pokazują inną rzeczywistość językową PIE=PS, niż powszechnie przyjęta.
    Więc zobaczcie (gdy { } to moje). Reszta mało składnie i zagmatwana (z mojej winy), ale może doczekam się przekrojowego artykułu, który nie będzie zawierał setek odnośników, pobocznych lub nie związanych komentarzy (nie wiem czy to się da zrobić)- a prowadzić będzie, przez najważniejsze słowa z łowu do sedna sprawy, tak by takie gamonie jak ja mogli łyknąć solidną garść wiedzy, bez skakania po wielu notkach (wiem, wiem jestem leniem 😉
    To zobaczcie (i przepraszam za chaos, to moja wina):

    Ko’C, K+L”o’S+aK i K+LaC”

    ” albo czego nie znaleziono, patrz domieszka stepowa / CHG / Yamnaya…
    Jesteśmy potomkami L”oW+Co”W, co udomowili KoNia, Ko”Ca, a nie Ko”Ta…”
    {czyli (przerwa w cytacie moja)} „KL”o”Sa+Ka, KLaC”, nie KLaT…”

    https://skrbh.wordpress.com/2017/12/29/91-katarzyna-jasinska-dziedzictwo-praindoeuropejskie-w-polszczyznie-czyli-zagadnienie-dzwieku-zapisywanego-znakiem-c-lub-t/#comment-2550
    =============
    {nie pochodzimy od tych:}

    „…co Kuca / Ko”Ca, Kłusaka / K+L”o”S+aKa, Klaczy / K+LaC”y nie zna,
    choć nie on jeden z resztą, patrz choćby Anthony, Kristiansen, Mallory, itd.
    Dla mnie to nie do pogodzenia…”

    „…Nas Słowian, Potomków Pra-Słowian, Łowców i Wędrowców z Północy, przez „ofitzjalną nałkę”
    zwanych Pra-Indo-Europejczykami / Proto-Indo-Europeans z odpowiednią, kulturą, dziedzictwem, językiem, wierzeniami, itd.”

    „UWAGA! W rzeczywistości dźwięki świszcząco-gwiżdżące były pierwotną postacią tzw. satem,
    następnie jedynie wtórnie zniekształconą w językach kreolskich / tzw. kentum, przez ograniczenie zakresu drgań / wzoru dźwięków tego tzw. PIE=PS,
    gdzie wg mnie PS (Pra-Słowiański),.. czyli ubezdźwięcznioną / zkentumizowaną, patrz tzw. rough breathing, gdzie tzw. PIE=PS S>H,
    patrz od wschodu tzw. j. tocharski, j. staro-scytyjski, j. awestyjski i pochodne, jak j. kurdyjski i j. osetyński, j. ormiański, j. hetycki / nesycki i pochodne j. anatolijskie,
    a w końcu tzw. j. mykeński / ahaiski / dorycki / selleński / grecki z odmianami, a także j. albański i wszystkie języki tzw. kentum dalej na zachód. ”

    „Trzciniec culture = oGieN’, Z/S+L”oWo, Srubna / Timber grave culture = aGoN’, HWaReNeH” {drewniane groby kasztowe, zrębowe}

    „Niniejszym obalam to, patrz:

    *k’lewos / K’+LeW+oS > Srawas / S+RaW+aS > Havars / HaWaRS >
    Słowo / Z/S+L”oWo, Sława / Z/S+L”aWa, Słuch / Z/S+L”o”(c)H, Słysz / Z/S+L”yS”, Słyszeć / Z/S+L”yS”+eC’, itp.

    Czyli najpierw rzekomo tzw. PIE+PS miękkie k’/K’ udźwięczniło się, czyli niby zpalatalizowało się do S,
    a następnie zgodnie z tzw. rough breathing ubezdźwięczniło się do postaci awestyjskiej / irańskiej / osetyjskiej,
    .. by potem być rzekomo wchłonięte przez Słowian… i zostać ponownie udźwięcznione do słowiańskiego S… czy jak? Uff!!!

    Prawda, że jak prosto i oczywiście? Jakieś pytania może, czy coś?”

    „WaR, G+WaR, G+WaRa, G+WaR”+yC’…
    WaL, Z+WoL”a, Za+WoLa, Z+Wo”L”,.. (gdzie WoL”a WoL”a Sie”, JaK WoL+No W+LeC”+e Sie”)

    Zobaczcie, jakie to wszystko jest ze sobą logicznie powiązane…
    Rozumiecie, co to znaczy tzw. dialect continuum / ciągłość gwar / Cia”G+L”oS’C’ G+WaR?!! ”

    https://skrbh.wordpress.com/2018/02/08/105-sarmaci-germanie-i-slowianie-moja-odpowiedz-na-tekst-adriana-leszczynskiego/#more-2832 – gdzie jest oryginał?
    =============

    „W tym wpisie skupię się na słowach podobnych znaczeniowo lub wprost pochodzących od słowa Kuć / Ko’C’”

    ” Kuć / Ko’C’, Kuc / Ko’C ”

    „Dlaczego pierwotny dźwięk zapisywany znakiem L, patrz odtfoszenia tzw. PIE, przeszedł wtórnie w językach sindo-irańskich
    w dźwięk zapisywany znakiem R, patrz np.:

    Słowo / Z/S+L”oWo > Srawas / S’+RaWa”

    „Dlaczego CIĄGLE Pra-Słowiańskie Koło / KoL”o, Kółko / Ko’L”+Ko,
    brzmią jak to tak prastare pra-greckie Kuklos / Ko’KLo+S?
    Co jest nie tak, jak ofitzjalnie „powinno” niby być, hm? ”

    „Mówię o tzw. rough breathing, czyli PIE S>H>tzw. nieme H>brak dźwięku w tzw. j. greckim (jak zwał),
    czyli o PIERWSZEŃSTWIE POSTACI DŹWIĘKÓW TZW. SATEM,
    wobec WTÓRNEGO PÓŹNIEJSZEGO UBEZDŹWIĘCZNIENIA DO POSTACI TZW. CENTUM / KENTUM. Koniec.”

    https://skrbh.wordpress.com/2018/10/13/144-shield-shield-jako-target-target-giermanski-drag-drag-i-jego-pierwotne-pra-slowianskie-zrodloslowy-i-znaczenia-czyli-tragiczne-targniecie-sie-na-najswietsze-swietosci-ofitzjalne/#more-3730

    =============
    dz i pzdr

    • Jestem odporny na Twoje argumenty (zresztą nie tylko Twoje, bo chodzi też o niektóre wnioski Davidskiego czy z drugiej strony np. niejakiego Quilesa), ponieważ obecny obraz z próbek kopalnych nie zgadza się z logicznym ciągiem stworzonym w oparciu o Renfrew, Alinei’ego i Underhilla. Archeologiczne DNA przedstawia bardzo późne wkroczenie R1a do Europy Śr. nawet w stosunku do młodszej R1b, z którą cały czas występuje razem (i w Iranie, i na Ukrainie). Pisałem już o tym wielokrotnie – R1b mamy we Włoszech i Serbii wcześniej niż R1a na Ukrainie, mimo że na Stepach Pontyjskich i w G. Zagros w tym samym czasie są odnotowywane razem. To kupy się nie trzyma. Moim zdaniem, winne są niedostateczne analizy próbek z Europy Śr. (zwłaszcza Polski), spowodowane w znacznej mierze unikatowym obrzędem ciałopalenia stwierdzonym w tej części kontynentu od wczesnego mezolitu. Jak na razie w historii ludzkości tylko tu i od tego czasu możemy wychwycić powszechne i ciągłe stosowanie kremacji. Skoro – Underhill stwierdził, że najstarsze mikroślady R1a w Europie są na Krecie, Słowacji i w Polsce (od k. świderskiej), zaś B. Sykes udowodnił, że ponad 80 proc. współczesnego nam genotypu Europy pochodzi z paleolitu – to dlaczego kopalne R1a mamy dla Polski dopiero od k. unietyckiej? Po prostu, archeogenomika w przypadku Słowian jest bezradna, co przyznają sami badacze. W tej sytuacji należy opierać się na genetyce populacyjnej, dopóki archeogenomika nie uzyska narzędzia do wydobywania DNA ze spalonych kości. Dopiero potem będzie można wyciągać ostateczne wnioski.
      Ws. Skribhy – skomentowałem mu kiedyś jego dociekania satem-kentum a PIE, zwracając uwagę, że najstarszym zabytkiem mowy indoeuropejskiej, stworzonym przez Indoeuropejczyków jest Rygweda. Uznawane za pierwsze, hetyckie pojedyncze słowa i zdania, zostały zanotowane przez semickich kupców, a co z takiego pośrednictwa może wynikać widzimy na co dzień starając się przywrócić słowiańskie brzmienia z pism Greków i Rzymian. Dlatego dla mnie pierwszy język indoeuropejski był satemowy i najbliższy – z dzisiaj znanych – sanskrytowi wedyjskiemu. Ten zaś jest najbardziej zbliżony do współczesnych słowiańskich, bardziej nawet niż do pochodzących od niego hindi, urdu itp. Wniosek jest oczywisty i zgodny z kierunkiem dociekań Skribhy. W zagadnieniach genetycznych nie zgadzam się z nim z powodów – patrz wyżej.

      • Tak, zgoda: rozwój języka też ma swój kierunek w przestrzeni i czas, inaczej wszystkie próby opisania tegoż rozwoju (te wszystkie schematy, grafy, drzewa, fale językowe) nie mają sensu.
        Banalny mój model (a raczej sama idea) rozwoju PS=PIE to: kaczki puszczane kamieniem na wodzie: fale to język promieniujący, a kolejne skoki to migracje, gdzie dochodzi do tłumienia/przemiany pierwotnego znaczenia/brzmienia tegoż języka (inne wpływy itp); potem następuje nakładanie się fal pochodzących z odmiennych punktów (jeżeli języki nie są izolowane w przestrzeni, np góry, pustynia itp – „kaczka” skacze nad głazem w jeziorze -to izolacja) : przestrzeń + czas= zmiana wywołana migracją, później nakładanie/mieszanie się języków.
        Gdzieś zgubiłem coś?

        Pierwej PS=SS (najprawdopodobniej) i fala się rozchodzi – KCS, przeskakuje Sintashta, skok: AIT-Ariowie, samskryt (izolowany, spisany język, dobrze się przechował).
        a KCS=PS, potem słowiański: fala językowa rozchodzi się od KCS-u z tego samego miejsca, cały czas!:
        – też za górami:Karpaty stanowiły ogromną barierę!
        I migracja Jamowców dołem – dlaczego? Myślę że odbijali się jak „morze” (połechtam tych z R1b) od brzegu, odmiennie mówiących i myślących ludzi, jeszcze migracja KAK w dół wzdłuż wsch. linii gór, ale z nimi KCS się „dogadał”, tak?
        A może KCS migrowało bo mogło, a dla tych z Jamy nie było miejsca, albo im klimat nie pasił?

        Skriba kładzie duży nacisk na łowców i może mieć rację (ale jak to należałoby udowodnić?).
        Jednakże Sredny Stog, trzymamy już w garści (a w koło wysypują się, jak piasek przez palce, stare teorie), co daje niebanalną podstawę prasłowiańszczyźnie, aż do obecnego podobieństwa języków słowiańskich i samskrytu!
        =======
        Ech )) gdybyś choć na 30 min odpuścił okopy= Vinca (zapomniał- ale z kompa nie wykasował), zostawiając w dole, na chwilę, przy okazji: Podgórnego, rozrzut R1b na świecie, świderków… Czemu Dawidzky neguje Anthonego?
        Ja trafiłem do tematu, bez założonego na garba bagażu przemyśleń związanych z aDNA, ale Dawidzki zmienił zdanie, Skryba też …
        Więc łatwo przyjmuję, to co wynika z badań aDNA- dla mnie to „wieczna zmarzlina” historii, takie pojedyncze kapsuły czasu, z których wyciągam puzzle i próbuję ułożyć i tak samo łatwo zmienię zdanie jak aDNA skontruje obrazek, który sobie ułożyłem.
        Przyjdą nowe dane to może i znajdziesz potwierdzenie tez, które zostawiłeś w okopie?!

        Z innej beczki:
        Ostrogoci byli egzotycznie wschodni! To z Dawidzkiego, wiesz co implikują te dane? Pokazują znaczącą azjatycką domieszkę, hmm))). Toż to przecież wspaniali Germanie wschodni mieli być.
        http://eurogenes.blogspot.com/2018/03/first-real-foray-into-migration-period.html
        i to:
        „Dane obejmują również dwie bardzo interesujące próbki średniowieczne z Krymu i Serbii, związane odpowiednio ze wschodnioniemieckimi Ostrogotami i Gepidami. Oba pokazują znaczącą azjatycką domieszkę.”

        http://eurogenes.blogspot.com/2018/03/exotic-female-migrants-in-early.html
        To dobre jest to aDNA czy nieinformacyjne?
        Przecież te dane mogą cała pseudo-historyczną germańską narrację na śmietnik wyrzucić!
        „Gepid i Ostrogoth pokazują odpowiednio znaczące proporcje przodków związanych z Scytami i Ormianami.”
        No tak, ale Ostrogoci nie mogą mieć zbytnich powiązań ze Scytami (że spytam tymi: Królewskimi czy rolnikami, bo to była taka mieszanka, że nie pomylę się jak powiem, że niekoniecznie musieli wzajemnie się rozumieć, np. Ci bardzo blisko nas po słowiańsku, a Ci z Azji to hulajwiejakim gadali):
        Szkoda, że to baby, ale może były hetero i miały facetów?
        pzdr

        • i czy napływ języka „hulajwiejakiego” wyjaśniłby rozdźwięk współczesnych europejskich języków PIE, w porównaniu z dawnymi: celtycki, klasyczna łacina i greka a słowiański?
          bo nas chyba nie dotknął język „hulajwiejaki”?
          a Ostrogoci i Wizygoci to realność, która miała miejsce!- błądzę?

      • jeszcze dodam i ani słowa więcej:
        „Archeologiczne DNA przedstawia bardzo późne wkroczenie R1a do Europy Śr. ” i męczy Cię inny obraz odnośnie R1b w całej Europie,
        bo forsujesz oczy patrząc przez pryzmat PCT, Alinei (do okopu go)

        ” to dlaczego kopalne R1a mamy dla Polski dopiero od k. unietyckiej? Po prostu, archeogenomika w przypadku Słowian jest bezradna, co przyznają sami badacze.”
        a na kresach Polski obecność R1a-M417 to pic? Obraz ten wynika li wyłącznie z braku przebadanych kości i się zmieni.
        I nie pozwala nam on sięgać do badań z zakresu genetyki populacyjnej, bo to przesłanki wątpliwe i łatwe do obalenia poprzez aDNA, gdy archeogenetyka weźmie się za kości KCS-u i dlatego, uważam, nie pasuje Ci aDNA!

        • To też jeszcze jedno zdanie: Nie pasuje aDNA, bo nie ma go dla – wyróżniających się obrzędem ciałopalenia – przedstawicieli kultur ariosłowiańskich.

          • @rudaweb
            wrzuć proszę na luz … i pomyśl, : ariosłowianie w mezolicie (bo tam też palisz)? proszę Cię, argumentujmy z sensem (wiem, że to z rozpędu, ale…)
            ja nie mam pojęcie jak mówili goście w mezolicie, Ty też, możemy tylko podejrzewać…..
            Gdybyśmy udowodnili przebywanie na jednym obszarze (przed migracją do KCS-u) hg R1a, to teza że sporo słów weszło, z poprzedzającego okresu, w zasięg języka PIE=PS, nabrałaby rumieńców, ale jak to zrobić?!?

            A może pierwej należy wytłumaczyć fakt ograniczenia R1a do E.wsch. i jeśli był takowy, to potem łatwiej pójdzie..

            Zresztą już sam fakt, że Sredny Stog (i R1a-M417=PS) jest dla części naukowców nawet nie do przyjęcia i szukają dziury w całym… Przeglądałem, nie moja była, książkę D.Reich’a „Who we are…”2018, a w szczególności rozdział tyczący migracji i KCS i Jamna – półprawdy, półbzdury, rysunki naciągnięte (ciężko mi szło o to inny IE)… ale taka prawda idzie w świat!
            A Reich cwanie napisał, że ilość badań genetycznych corocznie rośnie wykładniczo i nawet wykres cwaniak podał (czas a ilość publikacji aDNA), to niby ma usprawiedliwiać jego gadanie nt KCS-u (czy raczej brak gadania). Jakiś tajemniczy jeżyk PIE, itd.
            Książka jest przekrojowa, więc czytelnik myśli, że nic nie było wiadomo w 2017 i 2018 ( na kolanie mógł ten rozdział przepisać).
            I my też nie możemy dojść do ładu i składu z KCS, fajnie co?

  9. Mam pytanie do Was” znamy Kossinowską wersje, że Słowianie pochodzą z bagien, ale czy to przypadkiem nie demaskuje ich fałszerstwa:
    BaGiNa – Bagna !
    BGDV!
    zmienili znaczenie Słowa i resztę utkali pod swoją teorię!

    • – mokra i moksza = (gni, gnij) bagno KCS
      – moksza = (mo) kasz= ma kaszt czyli (o)gni łużyczanie

  10. Turbosłowianie organizuja swój zjazd. Odbędzie się on 13 – 14 kwietnia 2019 roku w Warszawie i będzie poświęcony głównie historii oraz bardzo szeroko rozumianej kulturze Słowian. Będzie to możliwość osobistego spotkania i dyskusji z ekspertami znanymi dotychczas głównie z Internetu. slowianieiukrytahistoriapolski.pl/uniwersytet_slowianski_i_polski/190413_pierwszy%20Zjazd/index,pl.html „Tylko całkowite opłacenie kosztu udziału, zgodnie z podanymi zasadami, jest równoznaczne z rezerwacją miejsca na Liście Uczestników. Koszt Zjazdu Pierwszego: 700 PLN, prosimy o wpłacenie do 10 marca 2019 roku (zniżka podana jest dalej) Cena zniżkowa: 600 PLN, wpłacenie tej opłaty do 1 marca 2019 roku gwarantuje niższą cenę Zjazdu. – jeżeli na 20 dni przed planowanym rozpoczęciem danego zjazdu Uczestnik nie zgłosi rezygnacji, to w wypadku późniejszej rezygnacji opłata jest bezzwrotna”

      • Akurat wasze towarzystwo mogło by wpaść. Nauczylibyście się wreszcie czegoś nowego i aktualnego.

  11. Kurhan < Ku – r(a) – han ; ku – Ra/mocy/słońcu – han/władca.
    Kara może jednak czasami przechodzić w Kura, co wtedy znaczyłoby prościej; góra – władcy. To jednak chyba rzadki przypadek.
    Nasza kura – ptak, pochodzi od ku-ra-ka, a ten od mądrego k-ru-ka, wysłannika do niebios, do słońca/Ra.

    • góra=gura=gur=(g/k)ur- han
      góra jest ku słońcu (to fakt, bliżej ma) i siedzą na nie bogowie (bóg=góra) gur – gur(u) giri … gjer- ger i uwaga GerLach!

  12. Skołoci. S-koło-ci? Współcześnie: Ci z kołem (kołami). Nazwa od koła może być późniejsza niż z czasów kłekła.

    • Scytowie są „na cenzurowanym” bo wyszła mieszanka aDNA jaką posiadali (choć i samo badanie jest kwestionowane – dobór danych), ale:
      „staroperska nazwa tego ludu brzmiała Škūča; być może od *Skūtra „na przedzie” czyżby konni, czyli jeźdzcy? – bo (z)kuca – bo ja kuca widzę, a zutra(=zrana ros.с утра, czyli na przedzie) zwykle są jeźdzcy i ci ruszają pierwsi, a potem dopiero nadciągają wozy i piechota;

      Natomiast nazwa podana przez Herodota jest prawdziwa, bo prawdziwe są obrzędy Scytów, które on opisał, bowiem zostały potwierdzone przez archeologię!
      Scytowie to mieszanina ze stepu, która korzenie ma w Ariach ( i nie tylko) więc tak sobie czas językowy ustaw.

      • @Quahadi
        „Scytowie to mieszanina ze stepu”
        Alanowie Scytowie mieszkają w Europejskiej Sarmatii u Ptolemeusza (która na wschodzie sięga Donu). Alanowie i Osetyjczycy są dla Ptolemeusza odmiennymi ludami. Jeżeli zbada się jakieś aDNA starożytnych mieszkańców Kaukazu i wyjdzie, że są niesłowianami to nie jest to żadnym dowodem na niesłowiańskość Alanów graniczących ze Stavanoi (mazowszanami, Stadici) i mieszkającymi w głębi lądu (z dala od Maeotis i morza czarnego).

        Alanowie/Halanowie moim zdaniem to dalsza ciągłość Gelonów. Zwani są Scytami przez Ptolemeusza, a także myślę, że Golthe/Scytha/Thiudosina Jordanesa odnosi się do nich i Thadesi z GB (Dzadoszyce czyli Drewlanie, też zwani Therwingami podczas okupacji przez duńskich, celtyckojęzycznych Aestów Ermanarica popularnie zwanych Gotami).
        Nestor mówi, że Ulicze byli wielką Scytią. Sądzę, że są to Naski Ptolemeusza. Wtedy Licze są sytnonimem Ski tak jak liczenie jest synonimem sczitania. Innymi Scytami mogli być Oflones którą nazwę tłumaczę jako Zyski (czyli inaczej Zlicze).

        • Ja tam cienki jestem w źródłach, bo na razie to w mojej „podróży” doszedłem do łużyczan! Wcześniej toczyłem dyskusje nt właściwego ustawienia Ariów w prasłowiańskiej mozaice: i teraz mam SStog, PIE=PS, Sintaszę, Ariów, samskryt (droga do Sindii mi gra) i z niej wynika migracja wtórna z Arianu do Europy.
          Lecz póki nie ułożę sobie dobrze brązu i łużyczan, to nie mam ochoty ruszać dalej w step bo wielkie babole/bubule (błedy, ale zobacz język pali: https://bialczynski.pl/2010/08/23/vilasa-bhikkhu-podobienska-jezyka-polskiego-i-pali-artykul-ze-sri-lanki/), wybuchną rozsadzając moje przemyślenia od wewnątrz.

          Znaczy zastanawiam się co ze stepu mogło przyjść i jakie są tego konsekwencje: Tollense?

          A Alanowie to nie Sarmaci, aby?

          • @ Quahadi
            Sarmacja i Scytia jest wymienną nazwą, To co dla Ptolemeusza, Tacyta jest Sarmacją dla Jordanesa, Solinusa, jest Scytią. W średniowieczu plemiona Sermunti (których utożsamiam jako Sarmatów właściwych) I Scitici mieli mieszkać na Połabiu.

            Wszystkie ludy Sarmacji są Sarmatami, tak jak ludy Germanii Germanami, lecz termin Sarmacja powinien być przede wszystkim kojarzony z zachodnią częścią Sarmacji – tam gdzie są Sudety (góry Sarmackie) i Bałtyk (Ocean Sarmacki, aż do Vistuli (Odry, jak widzą Vistulę Jordanes, Pliniusz, Ptolemeusz)) i do Uznamu (wyspy w najdalszej części Germanii u Tacyta). Między Bałtykiem a Sudetami graniczna jest góra Saevo – Sobótka (Solinus, Pliniusz błędnie umieszcza Saevo w Danii, ze względu na podobieństwo nazw Wagrów (Świanów – Sibini Strabona, Suiones Tacyta, gentis Sueonum z Annales Bertiniani) i Ślężan (Soboczan – Sabakoi Ptolemeusza)) Wagir, Igr (Morze) i Śwa (morze) to synonimy.
            Mapy umieszczające Scytię gdzieś w Kazachstanie są błędne.
            >A Alanowie to nie Sarmaci, aby?
            Sam sprawdź. Są Alanami-Scytami mieszkającymi W Sarmacji Europejskiej:
            http://penelope.uchicago.edu/Thayer/E/Gazetteer/Periods/Roman/_Texts/Ptolemy/3/5*.html
            (tu są wymienieni też Gelones, Hippopodes, Melanchlaeni, ale w innych edycjach nie ma więc trzeba jak zwykle sprawdzić różne manuskrypty i zdecydować czy nie jest to błąd)
            Osobiście uważam że Alanowie to Sławianie (co nie kłóci się z tym, że są Scytami i Sarmatami) a ich nazwa znaczy to samo co Drewlanie. Bliźnięta – Alki-Gałki-Lelki. Odpowiadające bóstwom Alom z dużymi lelkowymi gałami jak rzeźba z Fischerinsel, znak bliźniąt opdowiada zmysłowi prawego oka, rak lewemu.

  13. „Kurhan” to też, waszym zdaniem, rodzime słowo? Jak je wywodzicie i czy i tym razem każdy dociekający ma swoje własne pomysły, kłócące się z pozostałymi?

    • Brzmieniowo nasze „górka” jest bardzo zbliżone do słowa „kurhan”, jak wiele słów mogło od nas wyjść i wrócić w nieco zmienionej formie, mam na myśli zwłaszcza słowa „pochodzenia” łacińskiego, które wcześniej wyszły z wydumanego PIE, który w rzeczywistości jest Prasłowiańskim. Jedno jest pewne, ludy stepowe tytułowały swoich wodzów/władców Słowiańskim słowem i to jest fakt, tego nawet nie zamierzam dowodzić, bo to oczywiste.

      • Z „Interdisciplinary and linguistic evidence for Palaeolithic continuity of Indo-European, Uralic and Altaic populations in Eurasia, with an excursus on Slavic ethnogenesis” by Mario Alinei:
        „The word kurgan ‘funerary mound’, which is not only Russian, but is diffused in the whole of South-Eastern Europe (Ru. kurgán, ORu. kurgan=, Ukr. kurhán, BRu. kurhan, Pol. kurhan, kurchan, kuran ‚mound’; Rumanian gurgan, dial. Hung. korhány), is a loanword from Turkic Tatar: OTc. kurgan ‚fortification’, Tat., Osm., Kum. kurgan, Kirg. and Jagat. korgan, Karakirg. korgon, all from Turkotat. kurgamak ‚fortify’, kurmak ‚erect’.”
        Inaczej – kurgan to turkijskie określenie fortyfikacji, wzniesienia – przejęte przez Słowian Wsch., a później innych. Nazwa na świecie rozpropagowana przez M. Gimbutas w jej teorii kurhanowej. W rzeczywistości to najprostsza w założeniu forma mogiły, występująca od tysiącleci w całej Euroazji aż po Japonię, ale również w Ameryce. W Europie zaczęła szczególnie upowszechniać się po III wydarzeniu (stepowym) Bonda, wypierając m.in. pochówki ciałopalne. Po polsku mamy od tysięcy lat mogiły i kopce, np. Kraka i Wandy. Tak więc bez zbadania konstrukcji wewnętrznej i zawartości ewentualnej komory grobowej (łącznie z DNA kości) trudno z samego faktu występowania kurhanów wyciągać jakieś wnioski ws. etnosów ich budowniczych. Na pewno nie są takim znakiem szczególnym jak groby ciałopalne.
        Chociaż ta Gór/Kur(a) Han(a) jest kusząca 🙂

    • Kurhan nawiązuje do Kuranta, Kura
      http://carantha.com/korant__the_god_of_winter.htm
      Kuranta utożsamiam z etruskim Charunem (Czarunem), Charonem. Kołodziej po francusku. Kuracja – leczenie, Charon – lekarz w astrologii. Leczenie wiąże się z opieką. Piast Kołodziej, piastun to opiekun. Nazwa Sobótki (czyli Sofii, Sobhany)/Ślędzy wiąże się z ślęczeniem, (opieką, trwaniem). Kurentovanje, zapusty są związane z rybami.
      Gryw (Gryf) to przerośnięty Kur. Jest to Igr, Igor, Chors, bóg losu/igrzyska i morza/igru. Grób to Grobla, Kropla morza/igru Śloza Ślędzy, Rwa Minerwy. Grobla, Mogiła, Kurhan to Wały bo „w” oznacza egzaltację, w Ałach – w bliźniętach (Alkach (po’słańcach, kurierach), Alach, Lelkach, Reregach, Alanach, Gelonach; Alki zostały zapisane przez Tacyta jako czczone przez Obo’Drzyców – Na’dwa’narwalów). Neptun rządzący rybami jest wywyższony w rybach. Podobnie Au’trimpas – główny Bóg (ryby), Po’trimpas – bóg dożynek (panna), więc sam Trimpas musi być bliźniętami („Au” nich są ryby a „Po” nich panna).
      Pozostałość czyli gruz, rudera, ślak. Ślak to jednocześnie pozostałość i ród, jak i linia (szlak) rodu. Stąd słowo ślakta.
      Słowa jak gród, gruczoł, gruz nawiązują do gry/ igry czyli gra’witacji i utrzymaniu grodu/planety/gruszki/śluzy/kruszwicy w określonym miejscu na wierzbie (czymś związanym z wiarą/pistis), matrycy czyli myśli (Prometeusz = Przemysł, etruski Pru’Maće, czyli mać to mysł). Wiara wiąże się z Rodem też przez Kroda, Krodo, ta nazwa nawiązuje do łac credo, sanskr. Śraddha, tak samo Pust, Piast do pistis. Igor, Gryw, granie wiąże się z Guru czyli Jowisz, nauczyciel. grawitacja to Gurutva.
      Piastun, opiekun, winda napełnia cebry, czarki. czyli Bóg Rod napełnia Grody, Czakry. KRyszna to Go’winda, opiekun głów (czakr) czyli bóg serca (lew).U nas głowa to głowa, u innych krowa (angielskie cow, sanskryt go (krowa, naród, zmysł), też hebrajski goj naród, żartobliwie zwierzę (odniesienie do zodiaku)).
      Kurhan od kura (gryfa), kuracji (opieki), kurchy – kruchy bo gruczoły/czakry są kruche (zależne od wiary/kredo/Krodo),kruchy-krechy bo krecha – linia bo ryby wiążą się z linią (ślak, ślaczek, śloka, grzęda – „linia”, rząd na którym siedzą kury, rzęd wiąże się z rend rwać, a rwać z Men’rwą boginią marca, a Neptun przez egz. w bliźniętach wiąże się z liniami ufizycznionymi – nerwami, ślakami które ślą impulsy, drgi), kresem (koniec zodiaku). Może stąd się bierze słowo grzech – przekroczenie lini/krechy ustalonych norm.
      Grób od gry, grawitacji, kropli (grobli) Igora (morza).
      Mogiła od mgły (hora auge – odpowiada rybom, czas mgły), Mąglownica czyli przekładnia z jednego życia w drugie.
      Mogiła – mgły (XVI wiek, obecnie mdły, słaby, umierający), Kurchan – kruchy (niszczejący), Grób – dogorywający.
      Czyli słowa kurhan, mogiła, grób są związane ze znakiem ryb. Są nie tylko rodzime ale też Rodzime, związane z bogiem Rodem, co jest jednym z imion Ćwieczka, Śwatewita, Vishnu boga wszystkiego.
      Turcy nie tylko kurgan ale swą własną nazwę zawdzięczają Sławianom, podobnie jak Italianie są zwani Włochami. Jest to obraźliwa nazwa stwerdzająca, że ludzie ci są na poziomie epoki byka (tura, wołu) i nazwa ta powstać musiała w epoce barana.

      • Co do Chorsa, to ostatnio natknąłem się na ciekawą nazwę miejscowości – Charsznica, więc jak mniemam miejsce Chorsa i Nicy/Nyji. Tak nieprzypadkowo, miejscowość ta leży między Krakowem i Kielcami. Swoją drogą samo powiązanie słowotwórczo-znaczeniowe słowa „grób” ze słowem „grobla” wskazuje na rodzime pochodzenie formy kurhanu jako grobu, bo przecież grobla to podłużne usypisko tak jak kurhan to usypisko punktowe, zatem kopiec był niejako naturalną dla nas formą grobu. Poza tym grób wiąże się znaczeniowo z grabieniem, czyli bardziej usypywaniem, niż z kopaniem, zakopywaniem, dołem, jamą, czy inną dziurą. Nawet grzebanie to bardziej poruszanie ziemi niż kopanie dołu, może gdybyśmy zakopywali, to byśmy mieli zakop, a nie grób, który do tego bliski jest słowu garb, a zatem formie analogicznej do kopca/kurhanu.

        • Jest pytanie czy przed kurhnem nie istniało wcześniejsze słowo –
          G R Dzie Dz- —-K u R han to syn,
          Go Ra Dzie’l czyli syn lub córka
          Ga Ya siec – Ja siec nica
          Na górce mieli swe siedziska! Moim zdaniem było kilkadziesiąt plemion, które miedzą sobą wymieniały dzieci i wiązały RODziny!
          To w spadku po wędrówkach łowczych, zbieraczy!

        • Idąc tym tropem dorzucam do ciekawych nazw gminę Mykanów (Mykeńczycy?) przy drodze DK1 w okolicach Częstochowy. Takie oto informacje znalazłem: „Na terenie dzisiejszej gminy Mykanów odnaleziono ślady bytności grup ludzkich od okresu paleolitu (pozostałości narzędzi krzemiennych), poprzez mezolit, epokę brązu (cmentarzyska), kulturę łużycką (ceramika, pozostałości budynków, cmentarzyska) i przeworską (fragmenty palenisk obłożonych kamieniami).” Czy może mieć to związek z Ludami Północy?

  14. Moim zdaniem powinien Pan połączyć skandynawskie „hjul” ze słowiańskim „kołem” i angielskim „wheel”. „H” i „k” dość często się wymieniają między sobą (zresztą zachodzi też wymiana „j” z „l/ł”).
    Hjul < kjul które już przypomina "koło" i "kulę" .
    Także albańskie "sjul" wykazuje duże podobieństwo, a nawet przez niektórych może zostać zinterpretowane jako bardziej pierwotne.

    • Ciekawe jest z tym albańskim „sjul” ,może zawędrowało tam ze Skandynawii w okresie rzymskim , albo jest dużo starsze tzn. staroeuropejskie powiązane z haplogrupami I1 oraz I2 . Tylko pytanie czy w tych kulturach następujących po Vinca ludność r1a pożyczyła „koło” od ‚hjul” czy było na odwrót ? I jeszcze jedna opcja to, że ‚hjul” pochodzi od r1b , ale to trzeba by już poszukać w jęz., celtyckich.

        • Hipotetycznie jest taka możliwość ,że „sjul” pochodzi od słojów widocznych na pniu drzewa i ,że kierunek wędrówki tego słowa jest z południa na północ gdzie przybiera formę”hjul”.
          Żeby zaobserwować zjawisko okrągłych słojów musimy posiadać narzędzie którym jest piła, bo w naturze o taką obserwacje raczej ciężko.Przy drzewie ściętym siekierką raczej też.
          Najstarsze użycie piły datuje się na młodszą epokę kamienia ok.3500 pne (Europa Środkowa , Flensburg)
          http://sendlhofer.members.cablelink.at/geschichte/geschichte.htm
          Co ciekawe ,istniały już wtedy piły do cięcia kamienia ….

          • Ze słojami drzew, to chyba jest trochę inaczej. Za kierunkowskaz niech posłuży powszechnie stosowana metoda wytwarzania drewnianych naczyń, polegająca na wypalaniu/wyżarzaniu środkowych, miękkich słojów gałęzi lub pniaka. Jest to znacznie ułatwiająca obróbkę drewna metoda, gdy dysponuje się tylko prymitywnymi narzędziami. Zwęgliny wystarczyło ze środka wyskrobać i uzyskiwało się lite naczynie, gdzie za uchwyty służyły wystające sęki.
            SL”oJ
            S”o L”o Je
            Z bezpośredniego odczytu: cięty ogniem środek, wyskrobane wypalone wnętrze.

          • @STEFAN URYNOWICZ
            Analiza „słojów” bardzo mi się podoba.
            Swoją drogą od wypalenia środka w drewnianym krążku(pieńku) do wynalezienia „koła” to może być całkiem blisko..

          • Najstarsze koło wozowe jest pełne.To właśnie odcięty krążek z pnia z dziurką na oś w środku (4000 lat pne), natomiast koło szprychowe pojawia się dopiero 1500 lat pne.

          • W/g mnie już w epoce kamienia łupanego ludzie musieli zauważyć, że łatwiej przeciąć np. kość ząbkowanym krzemieniem niż gładkim.

      • Albańskie koło to ,,rotacja ,, skąd ten sjul ? .A hjul brzmi jak hulać >,,być w ruchu,, .U mnie hulać używane powszechnie w znaczeniu ,,tańczyć,, .Ukraińskie hulać ,,gulati ,, u mnie gwarowe gulon ,,turysta , włóczykij ,, , ale czy ten rodzaj ruchu można porównać z ruchem koła ?

      • @Sławek, Skierka
        Sorry, pomyliłem się. Pisałem z pamięci. Powinno być „sjell” , a nie „sjul”.

        • I jest to pomyłka do kwadratu, bo nie oznacza samego koła. Tylko „turn around” , czyli coś w stylu „zawróć dookoła „. Jeszcze raz sorry za wprowadzenie w błąd.

          • A już składało sie do kupy z tym „sjul” choć właśnie miałem zasugerować że to dziwne iż takie słowo zachowało się akurat w Albanii , a nie np. w Serbii ,czy Słowenii..Cóż, trzeba być czujnym, takich błędów starożytni i późniejsi dziejopisarze mogli narobić jeszcze więcej, a my dzięki temu możemy wypaczyć o kolejne 180 stopni obraz przeszłości . Dzięki za sprostowanie, bo pewnie zabrnął bym dalej w swojej kreatywności , lecz wina leży też po mojej stronie, bo nie zweryfikowałem nieszczęsnego „sjul” zanim się do tego odniosłem .
            Plusem tego zajścia jest to,że przynajmniej dowiedziałem się co nieco o piłach drenując tematykę drzewnych słojów ,wcześniej myślałem, że piła to dopiero epoka brązu.
            pozdrawiam

    • to dołóż sobie słowo: toczyć i zrozum tok głazów w potoku (potoczyć), w tedy łatwiej zrozumieć, że pierwsze koło przy w+łuk+ach, mogło mieć grubość porównywalną z promieniem (g'<='r), czyli że mogło być wprost odciętym, równym kawałkiem pnia , "zrobiłem" prototyp taczek, od toczyć, czy nie?
      ps. pniak jak koło dość kiepski, lepsze jest koło z wielu warstw desek złożone.

      • Na balach można transportować cięzkie kamienie i bloki skalne,do tego jest potrzebne coś w rodzaju nawijaka -więc moim zdaniem mamydo czynienia z nazwami używanymi do obróbki kamienia choćby na piramidy,czy do budowy murów,

  15. Na wazie z Bronocic, na pewno są kółka. A że jest to wóz, wskazuje nie tylko rysunek lecz i ślady wiązań na rogach wołów z tego stanowiska. Natomiast najstarsze, pełne, drewniane koło, znalezione zostało w Słowenii. To południowi Wenedzi/Słowianie.
    Oczywiście, wyraz od jakiego pochodzi „koło”, rdzenie słowo twórcze jakie go budują, są starsze od samego wynalazku koła. Oznaczają „krzywe” i „okrąg/owal”, jak w słowie „opole”, dla okrągłego obszaru wokół wsi/grodu, powstałego przez wykarczowanie lasu pod pola. Czy też wyraz „opalanie” od palenia wokół szczapy drzewa. Ten morf samogłoskowy „o”, kształtem układu ust w czasie jego wymowy, nadał znaczenie wszystkiemu co okrągłe, czasem tylko owalne. Ta werbalna koncepcja słowotwórcza, skutkowała stworzeniem litery – znaku graficznego, w kształcie ust gdy wypowiadamy głoskę ‚o’. Gdy zaś wypowiadamy głoskę ‚k’ symbolizowaliśmy inne fizyczne zjawisko niż „kolistość”. Jej kształt, powstaje w aparacie mowy, (tu zgadzam się z Winicjuszem Kossakowskim), decydując później o jej graficznym zapisie. Pierwotnie (w runach słowiańskich – aryjskich), w większości utraconych lecz nielicznie odzyskiwanych, w tym poprzez pismo vinczańskie i raseńskie/etruskie, pismo brzozowe (kora) zachowane w muzeach Rosji, zapis ‚o’ był w formie kwadratu w przypadku kamienia (łatwiej ryć linie proste) a koła w przypadku gliny. Litera oddająca spółgłoskę ‚k’, w formie poziomej, jako linia pozioma a na niej V. To ewidentny symbol krzywizny na czymś prostym, a zarazem kresu/krasu/końca. Tak moim zdaniem powstała litera K. Gdyby sięgnąć do tych etymologii, dowiemy się, że pismo fenickie powstało od Wenów (Fenów) czyli Presłowian, ich zaś od Vinczan i kultury Stracewo, Lendzian (Lachów scytyjskich). Od W/Fenów zaś pismo aramejskie, jeszcze jako Arjów. Dopiero potem Semitów, podobnie jak Felistynia/Filistynia byla wpierw nie semicka. Rozpatrując odpowiedniki morfemów „k” i „o” w odniesieniu do „krzywizn” i „owali”, zauważymy, że są one najliczniejsze w mowie słowiańskiej. Jest nawet jeden wyraz, starożytny, dla kamienia o wartości niejednokrotnie większej od szlachetnego diamentu, niezmienny w swoim brzmieniu u wszystkich narodów Ziemi! To jakiś metafizyczny symbol słowiańskiego kultu ognia, przetrwania naszej mocy kulturowej, ducha. Chodzi mi o OPAL. Nazwa tego kamienia, znanego w starożytnej Indii i Persji, odnosi się właśnie do ‚okręgu/koła’ w tym sensie, że jego „ogień” pochodzący od „pali-ć” zawiera przedrostek „O”, symbolizujący werbalnie o-miatanie, o-pływanie, o-taczanie tym ogniem kamienia wokół, we wszelkich jego zakamarkach! Co prawda pradawni Indyjczycy dawniej zmieniali ten przedrostek w U, jako Upal, jednak darujmy im to, bo mowa od-arjowa jaką nabywali, też zmienna bywała w zależności od wielkiego obszaru ich kolebki kaszubsko – wołyńsko – stepowej. I mnie zdarzało się słyszeć w Polsce, że coś może „opaść” ale i „upaść”. Coś zostać „upalone” jak i „opalone”.

    • @Orlicki
      Napisał Pan, że „opole” jest to okrągły obszar wokół wsi / grodu powstały poprzez WYKARCZOWANIE LASU POD POLA. A świstak siedzi i …….
      Takich bzdur to od szkoły średniej nie słyszałem. Chyba jest Pan nauczycielem.

    • >„opole”, dla okrągłego obszaru wokół wsi/grodu, powstałego przez wykarczowanie lasu pod pola.
      Opole to gród sam w sobie, Nawiązuje do głównej czakry, serca. Jest to gród zarządzający innymi grodami dlatego jest Grodem. Opole, Upale, Upało, stąd etruski Apulu i grecki Apollo. Opole odpowiada Lwu.
      Samo Pole/Boisko oznacza domenę skorpiona/Bojana. Polanie to skorpiony, dlatego też zwani są u Pliniusza Sciri (na wschód od jego Vistuli obdarzonej przy ujściu wyspą Latris, czyli jest to Odra), W anglosaskim Orozjuszu Sciringesheal (Scirowie i „Holzaci” Healsingi, czyli Trzebowianie – lokowane w Skandynawii ze względu na ogólny błąd przenoszący szereg ludów na Skandynawię, polegający na obróceniu mapy, stąd też Estowie całkowicie błędnie stają się Bałtami, choć we wszystkich innych źródłach są Duńczykami) a w Dagome Iudex Schiriesghe.

      • Przedrostek „o” – często dla ułatwienia nam życia – zastępuje nam całe słowa typu: ciągle, stale, w kółko, itp.
        Taką samą rolę pełni w wymienionym przez Pana słowie „Odra”.

        • @Plwrs
          Odra to O’dra? Nie zgadzam się.
          Odra, Udra, Wodra, Wiedra, Viadua, Viadrus – jak każda rzeka odpowiada pewnemu astrologicznemu zjawisku – w jej przypadku odnosi się do czakry 3ciego oka czyli czakry wiedzy, Udo, Biodro,Lędźwie rządzone strzelcem jest egzaltacją skorpiona – tu nazwy udo i biodro (wiodro) są związane z Odrą. Od jest związane z takimi słowami jak Ajna (czakra 3ciego oka), Ead (bogactwo, odpowiada Plutonowi, władcy skorpiona), Vajra, którą posiada Indra (Jątrzybóg, Perun czyli strzelec), bóg skorpiona to Baj, Boj, Wojan, czyli Bajdarz, Wojdarz, stąd Wojdra. Tak samo Nysa od Nyi, czyli Nysa to Odra a Odra to Vistula. O’dra w żaden sposób nie tłumaczy nazw Viadua i Viadrus, jasno związanych z wiadomością, wiedzą.

          Ludowe etymologie paralingwistów szukających wytłumaczenia nazw wśród wszystkiego oprócz Sławian, nie interesują mnie.

          Bug to inna nazwa sławiańskiego Bubla (Bubluns, Bubilas, Ruiewit, Radogost, Liber, Bachus, Kartikeya) oznacza boga Wagi. Nazwy książek (łac libra), księgarni (litewski – waga), kartek, bibuł jak widać są związane z wagą.
          Wandalus to bóg wandy, chrynu – kotwicy czyli ryb, dlatego zwany jest Hronos (Igronos), Dopływy Hronosu – Raba (rabuś, koniokrad, kradziej – Krodo), Wieprz (Wierzcho-prz) nawiązują do ryb, San – Marzan. Narew od nerwów (ślaków, drgów), Neurowie Herodota, Neriuani Geografa bawarskiego to Dregowicze.
          Vistula, Visculus czyli Odra od Vista, Wieszcza, koziorożec (Skoro nad Vistulą byli Ditzike, Dziadoszanie to ta część Odry była Vistulą).
          Warta i Noteć panna lub ryby, nie jestem pewny, Werta jako zmienna (ziemna), noteć od notek, znaków, cyfr (bogini cyfr (czyli morza, Ci, Sea, Ti), Szarada, Czislobog), lub bogini która jest już efektem tego stworzenia (tak jak Agir i Heimdall, Piast i Siemowit, BatSheba)
          Obra od obrony, czyli znak byka, Wołos. Tak samo Wkra.

          • A Drawa, Drwęca to nie Odry, jeszcze bez przyrostka o- ?
            Tak, nazwa Wisła też pochodzi od Odry, ale to długa opowieść.

          • W dodatku nie widzi Pan pochodzenia „Warty” prosto od „Odry”.
            Odra > Łodra > Wodra > Wadra ( wiadro) > Warda ( rzeka Wardar) > Warta
            Wieprz = Biebrza = Bóbr

          • @PWLRS
            Drawa, Drwęca, Trawa to od Trawenu/Drzewienia czyli bliźniąt. Żadne „odarte” rzeki. Rzeki nie są nazywane od swojego wyglądu jak chcieliby paralingwiści a od znaczenia astrologiczno-mitologicznego.

            Warta jak połabskie/pomorskie imię Wartisław.
            Wieprz jako nazwa zwierzęcia związanego z rybami (ŚWi-nia czyli „wszystka”, Wieprz w odwrotności od Dnieprzu, ryby na wierzchu, panna na dole)
            Biebrza, Bóbr to to samo co Bug czyli nazwa związana ze znakiem wagi. (Bubilas, Bubluns, Liber, Bachus, Kartikeya).
            Przy okazji nie ma takiego plemienia jak Bobrzanie tylko Pobaranie a więc oznacza to Golęszyce (Golensizi,Quadi) nie wymienione w tym dokumencie. Po-baranie czyli egzaltacja Marsa rządzącego baranem w koziorożcu (którym rządzi Hlodolet, Kolenda)

            A gdyby niby Warta miałaby pochodzić od Odry to była by tu jakaś insynuacja niemieckiej przestawki z D w T.

          • @ Guślarz
            Jakie ” odarte ” rzeki? Odra i inne maja inną etymologię.
            Czy w polskim nie ma wymiany D w T?

          • @ Guślarz
            „Isynuacja niemieckiej przestawki D wT”, czyli ma się to rozumieć, że promuję „odwieczna germańskość ziem polskich”?
            To weźmy inne słowo, np. tratwa. To słowo trudno podejrzewać o germańskie, jedynie tylko wykazuje podobieństwo do albańskiego „trap” ( z góry zaznaczam, że nie lubię Albańczyków, jestem za Serbami). Etymologię tego słowa najłatwiej wywodzić od drewna, bo jest z drewna. Można też pokusić sie też, o wywiedzenie jej od Odry, Drawy, bo unosi się, pływa po rzekach, tak jak i angielskie „water” można wywodzić od „Łodry”.
            Nie wiem która etymologia jest trafniejsza, ale w obu mamy przejście z D w T.
            Dlatego nie wiem dlaczego przeszedł Pan do prowadzenia dyskusji w tak brutalny sposób. I to jeszcze Pan, który zapewne pozyskuje duże wsparcie z wiedzy astrologicznej i horoskopów.
            Ps. może domyśla się Pan, jaki jest mój znak zodiaku?

          • @PWLRS
            Co do słowa „tratwa” to nie łączyłbym go z drewnem, lecz poruszaniem się, chodzeniem , noszeniem, przenoszeniem z miejsca na miejsce(z punktu A do punktuB )

            tra-twa
            tra-sa
            tra-p (mostek łączący statek z nabrzeżem)
            tra-gen -nosić
            tra-gać
            w konsekwencji:
            tra-n-s-port
            trans-pierwszy człon wyrazów złożonych oznaczający: przez, poprzez, poza, za, z drugiej strony.

          • @skierka
            Też o tym myślałem, ale nawet jeśli to prawda, to i tak wszystkie te słowa pochodzą od „drogi” („droży”, bo mamy „przydrożny „), gdzie nadal jest wymiana D w T.

          • @PWLRS
            Rzeczywiście mój ton jest zbyt agresywny. Przepraszam Pana.
            Do tratwy się nie zabieram, bo jest tylko w polskim (w kaszubskim trafta czyli jeszcze bliżej raft) a w innych słowiańskich językach jest inaczej (może są jakieś inne formy ludowe?)
            Nie wiem jaki ma Pan znak zodiaku. I nie wiem o jakiej etymologii Odry Pan mówi. Raczej nie lubię się domyślać, dopowiadać sobie, przy małej ilości danych.

          • @GUŚLARZ
            Spoko:-)
            Trochę sobie nawzajem złośliwie „pożartujemy”, to nic się nie dzieje.

  16. Kształt koła a zatem i zapewne określenie na ten kształt musiały być znane na długo przed wynalezieniem koła tocznego (czyli toczaka)/wozu, więc może lepiej byłoby rozważać np. słowa na wóz i zaprząg. Budowaliśmy koliste rondele zanim zaczęliśmy używać wozów (przynajmniej nie znaleźliśmy jeszcze równie starych dowodów na stosowanie wozów), więc jak dla mnie wiązanie nazwy na koło z rozprzestrzenianiem się zaprzęgu i wozu w sumie nie ma sensu. Koło u nas znaczy również ‚obok’, równie dobrze słowo to mogło mieć początek już za czasów kiedy ludzie zaczęli zbierać się wokół/w kole/koło czyli przy ognisku. Do tego dochodzi jeszcze koło tarczy księżyca i słońca i wiele innych rzeczy. Koło toczne jest tylko odbiciem tego co nasi przodkowie znali od zawsze, nie od 7 czy 9 tysięcy lat, a znacznie dłużej.
    A tak w nieco innym ale nadal językowym temacie, to dla mnie fascynujące jest słowo/zawołanie „wara!”. Gdzieś kiedyś znalazłem, że po sumeryjsku słowo „barra!” znaczyło dokładnie to samo. To ewidentnie musi być jedno z najbardziej pierwotnych, zachowanych w języku polskim słów, a z tego co mi wiadomo w innych językach trudno, lub niemożliwe jest coś takiego znaleźć, być może to nawet jedno z pierwszych słów, bo pewnie słowa związane z walką, uwagą, obroną przed dzikimi zwierzętami (odganianiem dzikich zwierząt) musiały być jednymi z pierwszych, być może to wara wzięło się z naśladowania odstraszającego warkotu. Jak przypuszczam, w niemieckim i angielskim i pewnie jeszcze paru innych językach z tego „wara” zrobiło się „warning/warnung”, a zatem określenie na to jaką funkcję pełni nasze „wara”, ale oczywiście to są już znaczenia wtórne, nie pierwotne.

    • Jeszcze tak co do koła wokół ogniska, to jak wiadomo LE/LA/LI, jest prastarym rdzeniem związanym z ogniem/płomieniem, więc ludzie stojący w kole wokół ogniska są zwróceni KU pŁO-mieniowi, a za tem KU-LE. Poza tym okrągłe/koliste słońce to może być OKO-RA/LA – zapewne od tego pochodzi łacińskie RA-dius (pewnie RA-teo/deo – bóg słońce) i w konsekwencji niemieckie RA-d, swoją drogą, śmieszne, bo wychodzi na to że ‚niemcy’, czy tam jacyś inni ludzie co wypełzli znad ujścia Rynu nie mieli nazwy na koło zanim nie wzięli jej od rzymian…

      • Po mojemu to radius pochodzi od starego raz-ić (z->d). Radius = promień, a promienie rażą oczy. Stąd „rasing sun” – zmiana znaczenia – razi na wschodzi (rośnie w siłę). Raise to też powstanie aby razić okupanta raz po raz.

      • Do tekstu RudaWeb o Łękach Małych (niezbyt trafione odkrycie🙁) dołączyłem komentarz wraz ze szkicem mapy Ptotomeusza. Na mapie jest Ascau-calis, które należy lokalizować w okolicy… Koła. Nazwa tego miasta pochodzić ma zaś od „kół”, tj. zgromadzeń publicznych.
        Stąd z tym ogniskiem to sama prawda. Bo jak ród zbierał się na radę, to koło ogniska było najlepiej. Potem ród się rozrósł w kolejne po-kolenia i zajmował nowe tereny. W kole radzili więc ci najbardziej szanowani i ci, co potrafi wyznaczyć termin następnej rady. Mowa oczywiście o kapłanach, którzy znali się na kalendarzu (to wiedza o cyklach/kołowrotach zjawisk astronomicznych).
        Z czasem takie rady zaczęto organizować w tej części Warszawy, która do dziś zachowała nazwę Koło. A to od koła rycerskiego na polu elekcyjnym, czyli miejsca, w którym senat i posłowie uzgadniali kandydatury do tronu. Jak uradzili, to marszałek wielki koronny robił koło po polu elekcyjnym, zbierając głosy województw według kolejności (tak jakby chodził po kolędzie). Jak wyrok nie był jednomyślny, to marszałek robił kolejną rundę. I tak „w kółko Macieju” do skutku, czyli aż lud jednym głosem wyrzekł imię pańskie – Alleluja! (podobnie zresztą – czyli wg kolejności województw – głosowano w sejmie).
        W tym kontekście warto dodać, że podobne do koła celtyckie słowo ceall oznacza kościół. A to nic innego jak cerkiew-kirch, czyli eklezja alias żydowski kahał. Dwa ostatnie terminy oznaczają zgromadzenie, choć przyjęta etymologia jest nieco karkołomna, bo od zwołania (porównaj ang. call).
        Jakby więc ktoś chciał wiedzieć, gdzie szukać Calisii, to oczywiście zgodnie z danymi Ptotomeusza znajdzie to miejsce trochę na północny zachód od źródeł Wisły. W Rybniku, gdzie uczeń Metodego Osław miał wznieść cerkiew na miejscu świątyni pogańskiej. To Góra Cerekwicka (dla Niemców byłby to Kahlberg, czyli Łysa Góra, gdzie diabeł zapraszał na sabaty😲).
        Oczywiście cerkiew jest już od koła w łacinie – circusa. A jak wiadomo największym cyrkiem było Koloseum. Ponoć od posągu Kolosa, ale przecież było to miejsce, gdzie mieli gromadzić się Rzymianie na igrzyskach (formalnie były to uroczystości poświęcone bogom).
        Na koniec więc kilka słów rodem łacińskich: koalicja – związek, kolegium – zrzeszenie, collatio – zbiórka funduszy (skąd i kolacja, czyli wspólna wieczerza), kolaudacja – uchwała kończąca ob-rady, kolizja – zderzenie (czyli spotkanie w jednym miejscu), kolokwium. Ostatnie słowo ma oznaczać rozmowę, czyli łączy się (koliduje) ze znaczniem przypisanym słowiańskiej literze głagoł. Można to jednak porównać z hebrajskim słowem galgal. Bo jedno gal to koło geometryczne, a dwa gal to koło u wozu. I oryginalnie była to chyba trzecia litera alfabetu, ale semiccy nomadowie nadali literze nazwę bardziej z ich punktu obrazową, czyli gimel – wielbłąd (kamel). Mowa o tym dlatego, że trzecia litera alfabetu Europejczyków to pierwotnie raczej C-Koło, a nie Gimel-Gamma.
        Oczywiście jest też kolaboracja, od czego wymyślono pojęcie na (współ)pracę. Ale najpierw przecież trzeba było się zebrać w jednym miejscu, żeby wspólnie popracować. Na przykład przy budowie tego wozu…

  17. Nie jestem przekonany, czy na wazie z Bronocic przedstawiony jest wizerunek wozu. Przyjrzyjcie się, jak starannie ten rysunek jest wykonany, jak staranne są wszystkie kreski. Wszystko wydaje się być dziełem fachowca. Prócz rozłożenia kół przy wozie. Te niby „koła” narysowane są wg braku logiki. Mamy też i „koło zapasowe ” na środku wozu. Dziwne.

    • Niewiele późniejsze od Wazy z Bronocic jest koło spod Ljubljany, a to już na pewno było koło od wozu, więc raczej nie ma wątpliwości że w tamtych czasach koło w Europie Środkowej było używane do transportu.

  18. Kaszubskie „kłeło” pochodzi moim zdaniem od wcześniejszego, w Polsce polehickiej wierniejszemu oryginałowi, brzmieniu „k(o)łe” gdzie nie było przyrostka „ło”. Tak więc, kaszubskie „kłeło” wycięło głoskę „o” i dodało kolejny przyrostek zaimkowy już wyraźnie młodszy, jakim jest „ło”, czyli ‚to’. Sylaba „łe” w kaszubskim słowie, podobnie jej odpowiednik „le” w innych językach słowiańskich, wyraźnie wskazują, że było to dawne zaimkowe zakończenie wyrazu. Pierwotnie, brzmiał więc on niemal tak jak współcześnie, lub nawet tak samo, jako; kołe/kole lub koło/kolo lub kalo/kało. Rdzeniem słowotwórczym, jest tutaj nie głoska „k” tylko sylaba „ka/ko”. Warto zauważyć, że występuje ona niemal wszędzie w naszym języku, gdzie mamy do czynienia z „krzywizną”. Np. KO-sa ; krzywa – ta. KO-on-t/kąt. Patrzmy na wymowę, nie zaś na nie oddający jej często zapis łaciński! Mam poważne zastrzeżenia do języka PIE, jaki został ustalony w oparciu o dawne badania, gdy jeszcze nie dysponowano technikami komputerowymi. Sztucznie skalkulowany, głosowaniem naukowców, głównie tych z zachodu. Jeśli przyjmiemy, że kolebką arjową byl pas ziem od polskich Kaszub, przez Wołyń do Rusi południowej, ziem we władaniu Scytów sarmackich jako nośnika ich mowy w starożytności, (co widzimy u Herodota), a szczególnie Me-La(n)ha-lenów żyjących właśnie w tym pasie, zapewne protoplastów Lachów scytyjsko-wenedyjskich, to zanim zaistniał język PIE, mógł istnieć odrębny język aryjski – prelechicki ! Język ten, dopiero w Indiach, w kontakcie z tubylcami, mógł stać się językiem PIE. I trafiać wtórnie do Europy. Nie jest więc wcale językiem pierwotnym w Europie, dla ludów, jakie wynalazły koło. Wątpię, aby po dotarciu w wędrówce z Sundalandu przez 20 tys lat do Europy, haplogrupa R1a powstając gdzieś nad Bajkałem, utrzymała cały czas kontakt językowy (wspólnotę mowy) z odległymi Indiami północnymi. To jest możliwe dopiero dzisiaj, przy posiadaniu samolotów i pociągów. Wcześniej, możliwe było tylko nałożenie mowy presłowiańskiej, czyli arjowej, na ludność Indii ok 4000 pne. Gdy notujemy ekspansję na wschód, kultury aryjskiej i jej białej ludności. To jaki to język PIE? To jest język Euro – Indyjski, zmieniający język pierwotny w Europie. Ta zmiana, musi być dostrzegana. Nie Indyjczycy zmienili nam mowę, lecz my im. Nie „kwewo” i inne wymysły PIE, tylko „klelo/kłeło” a jeszcze wcześniej „kole”. Jak „kolka” (punktowy, promieniujący owalnie ból) czy „kolec”, od kolki, czegoś co kłuje. Polecam przyjrzenie się etymologii słowa „góra”, wywodzącej się moim zdaniem z pierwotnej „kara” co pozostało u nas niemal bez zmiany, w nazwie skóry drzew jako „ko-ra” ; KO/kolista – twardość/moc/RA. „Kara”, notowana w Anatolii i dalszym wschodzie, oznaczała to samo, jako „krzywizna – wielka/mocna”. To morfemy. Od niej mamy „hara” i w końcu nasza „góra/gara”. Takie morfemy przynieśliśmy w swojej wędrówce ze wschodu, przed PIE. Najbliższy jestem więc przekonaniu, że najwierniej wyraz „koło”, zachowali niestety Rosjanie, jako „kało” ; ka – ło ; krzywe – to. U nas, przeszło w „ko – ło”. Potem w „kełó”, w końcu w „kłelo”.

  19. Bośniacki – točak
    Serbski – точак
    Macedoński -točak
    Można by się przyjrzeć tym słowiańskim formom, czy przypadkiem nie najstarsze? Bo trzeba coś najpierw „toczyć” np. kamień, żeby zaobserwować to zjawisko i dopiero wpaść na pomysł stworzenia koła (-točak)

    • Ten ‚točak’ może być pozostałością po wykorzystaniu po raz pierwszy w kulturze Warna (5 tys. p.n.e.) koła garncarskiego. Dawniejsze koła wykonywane były jako sponowe. Toczek (górna tarcza robocza) był na stałe połączony z tarczą pędną za pomocą spon, czyli łączy.

      • Kultura łużycka używała wozów w których koła obracały się wraz z osią ,można rzec że użyli do budowy wozu koła garncarskiego którego nie znali 😉

        • Toćko w Toćke – kropla w krople! Ciekawe bo Hro Pla – Hora plać – płacze, lub płatnica ( tnie)

        • Sztywna oś zapobiega zużyciu trudnego w produkcji koła. Jarzmo czy oś łatwo wystrugać. Wyrobiona piasta koła powodowała chybotanie kół i rozpad konstrukcji.

      • Czyli ” točak”‚ może być najstarszym i przetrwałym do dziś w Europie słowem określającym „koło” ? (5tys.pne)

        • Możliwe, ale nie ma odzwierciedlenia w uznanych rekonstrukcjach PIE – stąd problem, który mógłby rozwiązać jakiś fachowy i uznany lingwista. My możemy jedynie domniemywać lub uzasadniać nielogiczność przyjętych form, jak w przypadku z komentowanego wpisu.

        • Tak jak Kua, Kva Kło – znalazłem – w językach syberyjskich ( podobnych do polskiego) oznacza tyle co przegroda,
          https://www.youtube.com/watch?v=0gye0hyFvq4
          odgłos rąbania, ścinania drzewa – zagroda dla zwierząt – teraz tylko wystarczy nanieść na mapę ( czas, las, narzędzie i ludzi i przyporządkować zbiór do okresu – jak dla mnie to epoka lodowcowa)

    • utoczyć to spuścić, naciąć – korę – utoczyć soku, żywicy, wydrążyć, wyryć rynnę, kanał – utoczyć krwi, wody. Może duże kule służyły aby w lekkiej glebie wygniatać kanały po czym je pogłębiano jak w Arkaim!

  20. Oto słowo „koło” we współczesnych językach Europy śr. i zach.
    jęz.słowiańskie :
    Łużycki – kólaso
    Polski -koło
    Czeski ,Słowacki, Słoweński, Chorwacki, -kolo
    Bułgarski – колело
    Ukraiński – колесо
    Białoruski – кола
    Rosyjski – колесо
    Bośniacki – točak
    Serbski – точак
    Macedoński -točak
    Bałtyjskie :
    Litewski, Estoński – ratas
    Łotewski -ritenis
    Skandynawskie :
    Noweski ,Duński ,Szwedzki – hjul
    Germańskie:
    Niderladzki – wiel
    Niemiecki – rad
    Angielski – wheel
    Celtyckie :
    Irlandzki – roth
    Walijski – olwyn
    Szkocki gaelicki – cuibhle
    Romańskie :
    Francuski – roue
    Hiszpański – rueda
    Włoski – ruota
    Rumuński – roată
    Galicyjski- roda
    Na koniec
    grecki-trochos
    łacina-rotam
    Jak jest ? Każdy widzi…Największe rozbieżności panują w językach germańskich i celtyckich . Mapka i legenda z powyższego artykułu wydają się bez sensu chyba , że dla Słowian przyjmiemy {puste kółko z legendy oznaczające- kwe-kwl-o-s zamiast kółka z kropką oznaczającego-hrot-ó-s}. Według tak zmodyfikowanej mapki dopiero nabiera to sensu i pokrywa sie z rzeczywistością w której człony -kol, koł , kło , kłe dominują w Europie Środkowej i dają prawdopodobnie początek takim słowom jak „k-wheel(ang) -wiel(niederl)” gdzie bezdzwięczne „k” poprostu zanikło a „o”przekształciło się w (i), (ie), (ee) –
    Spójne nazewnictwo koła występuje u Bałtów z członami (rit, rat) w językach romańskich z łac( rotam,) i pochodne oraz u skandynawów (hjul)
    U Niemców jak zwykle zapożyczenie (rad) pytanie czy od Rzymian czy od Bałtów? Kolejne pytanie w kwesti podobieństwa bałtyjskiego (rit ,rat) do romańskich(rot) i które starsze? (moim zdaniem bałtyjskie)
    Ciekawe natomiast są niewielkie ale jednak różnice w słowie „koło” w samych jęz.słowiańskich . Badanie przez porównywanie w obrębie słowiańszczyzny takich podstawowych słow jak : koło , ogień , pole , itp. może dać wiele odpowiedzi dot.pokrewieństwa i wędrówek rodów (plemion) sławiąnskich i stawia pod znakiem zapytania oficjalnie przyjęty podział na słowian zachodnich, .południowych, i wschodnich..

    • Gdy rozmyślam na „kółkami” dochodzę do wniosku,że należy zróżnicować koliste pojęcia.( Koło,kula , krąg ,otoczenie) w związku z nimi czasowniki (koło – kołować), (kula-kulić się), (krąg-krążyć, okrążać, kręcić się w koło), (otoczenie- toczyć stoczyć, otoczyć , wytoczyć, otaczać się kręgiem itd. Jak to z kołem bywa , można się tak kręcić z tematem w kółko 🙂 , krążyć dookoła bądź wokół.
      Koliste wyrazy w językach słowiańskich mają jednak różne znaczenia choć dotyczą wszystkie jakiegoś rodzaju krągłości. Mogą sie też uzupełniać i dopowiadać. „Kolo” u większości ludzi kojarzy się z kołem u wozu i jest to pierwszorzędne znaczenie.Odnosi się do ruchu rotacyjnego . Wyraz „krąg” natomiast ma charakter bardziej statyczny , odnosi się do figury geometrycznej. Wytyczyć przecież można krąg, można usiąść w kręgu, okrążyć wroga (wojska tworzą figurę geometryczną. „krąg”). Słowo „kula” też nie może być lekceważone w kolistych wywodach. czy jest pochodną koła czy może jest odwrotnie?
      W artykule „KOŁO KURHANOWYCH GENIUSZY” mamy słowo- *hrot-ó-s’
      Gdy porównamy je z perskim i sanskrytem sprawa nabiera sensu.
      otóż:
      چرخ back translations:
      kołoKoło
      Transliteration
      chrkh
      Declension
      چرخ (charx)
      Dari چرخ Iranian Persian چرخ Tajik чарх (čarx)
      gdy „chrkh” porównamy z przywołanym w artykule *hrot-ó-s’ to dostrzec można już swiatełko w tunelu , a gdy do tego dołożyc polskie „krąg” to mamy:
      „chrkh” = „krąg” wstawiamy polską głoskę „ą” i mamy „chrąkh” …co czytamy jako krąg.
      Można zatem pokusić sie o stwierdzenie że, *hrot-ó-s odnosi się do słowa „krąg” i w tym znaczeniu mapka i legenda nabierają sensu.
      Języki słowiańskie zróżnicowały „krągłe” pojęcia natomiast np. sanskryt niekoniecznie:
      चक्र back translations:
      ćakra koło krąg okrąg
      Transliteration
      cakra
      „ćakra” odnosi się do wszystkich kolistych pojęć i pewnie w wiekszości języków
      podobnie.

      • Obel – obelisk
        Sfera – kula
        oS obel – toczyć kulę
        Kule są znajdowane w górach!
        Do czego służyły – choćby to mielenia właśnie ochry!
        Do tego jest potrzebna niecka – nica! czyli Nie Sa

        • O toczaki – toczyć
          dlatego nie wszystkie słowa oznaczają koło, ale kule, sfere, nice, lub sześciokąt, związane patyki podwójnie służace jako nawijak do sznurów – sprawdźcie – do dzisiaj na wsiach takie widywałem – potem wielokrązki – i cała inżyniera i mecha(nic-ka) służaca do budowania obwarów!

      • Circus to Dwa Ra – jeden Os drugi krąży, krążki, ryje, trze skałe,
        Można Circus borować i łupać! łupać czyli łu palić – rozpalano ogień na skale potem zalewano zimną wodą!

    • W sprawie form w jęz. bałtyckich wpływ mogła mieć polityka. W pierwszej połowie XX w., po odzyskaniu niepodległości przez Litwę, rekonstruowano litewski poprzez zastępowanie slawizmów wyrazami rodzimymi lub zapożyczonymi, m.in. z łaciny. Na Łotwie i w Estonii tradycyjnie silne były wpływy niemieckie.

      • Ja patrze na jezyki coraz bardziej fonetycznie i fonicznie i to ma dla mnie najwiecej sensu. Prosze wybaczyc brak polskich znakow.
        Chrkh
        Charx
        Cyrkiel
        Cyrk
        Circus
        Circle
        Kolovrot (Rota)
        Korch
        Chorch
        Kurch
        Church
        Kułak (zacisnieta piesc)

        Nazwisk Churchelo/Chorhelo podobnych jest niewiele. Mało tego, wszystkie one wywodzone są od podstawy Korh, a nie horh. Podstawa korh natomiast w regionalizmach połowy Ukrainy i Białorusi dzisiejszej oznacz kułak = rękę złożoną w zaciśniętą pięść. Czasownik:корхать/ korchać oznaczał okładać/ bić się pięściami. Poza tym: Korch/Chorch Kurch/Church to również tzw „mirnyje imia” tzn imię męskie (jedno z setek) o korzeniach przedchrześcijańskich nadawane sekretnie dodatkowo dzieciom przy chrzcie, a mające charakter życzeniowy.

        Ponadto słowo to również jest idiomem oznaczającym niemieckich kolonistów na tych terenach.

        Tak więc z samych Kresów jest co wybierać, a z Polski to: lewa ręka, szmaja.

        • Chrkh – perskie
          (Ch>k) +Ą +( kh>g) = krąg
          „Church” też ma sens biorąc pod uwagę fakt, że niegdyś świątynie budowane były w formie”kręgów” np.kamiennych.
          Również podchodzę do tematu fonetycznie..

          • Tak co do „church”, to wydaje mi się że kiedyś funkcjonowało słowo „kruch” w znaczeniu krzyż.

          • Kruch
            KRuH’
            KRuG
            KRuZ”
            kruchta, krużganek, krąg, krąż(ek).

        • корх м.
          кулак, пядь
          КОРХ
          КОРХ м. влад. ряд. смол. корг кур. кулак, сжатая рука, принимается за меру в два вершка; полкорха. вершок. См. корг. Корхать или коршить кого, бить кулаком. Коршиться, драться кулаками. Корхкой (не крохкой ли?) вор. черствый, корявый, заскорузлый.

          Moim zdanien korch dlatego jest pięścią, bo pięść, to złączenie palcy w jedność, podobnie jak znak ryb łączy w jedność wszystkie czarki. Więc korschać – bić pięścią jest wtórne od korch (pięściować). Gdyby korchać było pierowotnym słowem oznaczałoby łączyć.
          W Apokalipsie jasno jest napisane, że 7 kościołów to 7 czakr. Więc skoro kurchan wiąże się ze słowami jak groch, czarka, krąg, to w drugą stronę, kościół mógł oznaczać mogiłę, kurchan (miejsce kości).

    • @skierka
      Co do niemieckiego „rad”, nie musi wcale być zapożyczeniem, tylko wynikiem ekspansji indoeuropejczyków (wg mnie prasłowian) do zachodniej Europy. Jest to stare słowo, dlatego jest obecne na tak dużym obszarze od j. romańskich do bałtyckich (Kortland), i pierwotnie związane było z naszym słowem „ruch”, co widoczne jest w takich słowach jak: obRÓT, obRĘCZ, RYDwan, kaRETa, kieRAT

  21. Co nie zmienia faktu, że David Anthony, próbuje połączyć ród, koło, konia, migracje z językiem – bardzo istotny sposób podejścia do zagadnienia! Zbiera różne dane usiłując połączyć je w określony sens. Podoba mi się to podejście. Musi się zmierzyć na chwilę obecną z aDNA, czyli genetyka zweryfikuje jego teorię! Uwaga: konie jak ludzie, również mają swoje DNA!
    Jeśli rozwój lingwistyczny proponowany przez Anthony’ego (znaczy te różne schematy wozów, w połączeniu z ludami – ich językami) będzie odpowiadał danym genetycznym (ludzkim i końskim), to prawdopodobieństwo, że historia opisana przez niego miała miejsce rośnie niebotycznie, w porównaniu z innymi teoriami. Tak czy nie? Dodatkowo jeśli nowe, napływające z różnych innych dziedzin dane, będą uzupełniać tę historię (lub nie będą z nią sprzeczne- nigdy nie poznamy wszystkich powiązań), to mamy chyba jakiś konsensus.
    Jeśli ta teoria może ewoluować napływem danych to też dobrze.
    Kładzie na łopatki Anthony’ego język PIE, co nie jest jego winą! Ale sposób postępowania jest jak najbardziej słuszny.

    I krótko jeszcze: mamy łuk (łowcy), mamy łuk we włókach (tyczki nośne się wyginają, bo ciężkie wleczemy, a kamienną siekierą to raczej cienkie drzewka się ścina)
    Włóki sami wleczemy lub później przyczepiamy do psa czy konia.
    Włóki „pojadą” lepiej gdy je położymy na ziemi w zimie i staną się płozami sań, zaczną sunąć. Kwestia tarcia i lepszego rozłożenia ciężaru!
    I do włóków moim zdaniem przyczepiono oś z kołami (jedną pierwej) – to mamy rydwan, chyba zbudowany, nieprawdaż?
    Znana nam z włók czy sań rama + oś + koła.
    No dobra lepsza rama w poziomie (sanie z płozami łatwiej ciągnąć i więcej się mieści) więc może 2 osie zastosować.
    Kość, oś, cień = oścień jeszcze od łowców chyba sprzęt do polowań na ryby (widelec, trójząb na długim patyku: 2 zewn. dłuższe z zadziorami, środkowy krótki tylko ostry) i celuje się w cień ryby (światło łamie się na granicy ośrodków).
    Piast i piasta, oś rodu. Słup jako oś świata, cień wyznacza kierunki i kalendarz z grubsza. Szprychy koła a kalendarz (przesilenie zimowe i letnie, równonoc wiosenna i jesienna ). Potrafię elegancko swastykę tu wpisać w to koło.

    ps.
    Generalnie łowcy łukiem na łów, łukiem na ogień, łukiem na świat (świder: świt-dziura) załatwiają mnóstwo skojarzeń i sznurują wszystko, bo są mistrzami wiązania końca z końcem!
    Mam tu świetną „dokumentację”, powyższego:
    https://www.youtube.com/watch?v=JmfYJBha7SU

    to powyższe to także dowód, że poszukiwania łuku refleksyjnego w KCS nie mają sensu (a były takie), bo oni mieli prototyp tego łuku (wstępnie sprężali go osznurowaniem, po zewnętrznej stronie, to także załatwia problem inny: łuk mocą naciągu rósł razem z jego właścicielem oraz pozostawał krótki!!, przenośny, pierniczenie na temat długiego łuku wyspiarzy long bow zawsze mnie bawi)
    tu teoria + praktyka do łuku Sznurowców: http://www.primitiveways.com/cordage_backed_bow.html

    ogień i łuk tutaj:
    https://www.youtube.com/watch?v=Qp8F1zWwHJA

    puzzle muszą się składać w 1 rozsądny obraz, pzdr

    • 《 do włóków moim zdaniem przyczepiono oś z kołami (jedną pierwej) – to mamy rydwan》

      Gdzieś czytałem o znalezionych na terenie Austrii resztek bardzo starych drewnianych szpuli, balików z wyciętymi lub wytoczonymi rowkami. Myślę, że one były protoplastami kół i osi w jednym. Wyżłobienia początkowo zapewne były w miejscach włók, płóz, zabezpieczając przed ich ześlizgiem na boki. Dalej, to już pozostało tylko włożenie szpuli wyżłobieniami pomiędzy zdwojone płozy, w sęk lub wycięcie utrzymujące ją na miejscu.
      To byłaby pierwsza oś i pierwsza piasta. Dobudowanie na końcach osi większych kół, to sprawa późniejsza. Przy jednej prędkości a przy większym kole obroty osi są mniejsze, dzięki czemu panew mniej się wyciera, dłużej służąc.

    • 《Jeśli rozwój lingwistyczny proponowany przez Anthony’ego (znaczy te różne schematy wozów, w połączeniu z ludami – ich językami) będzie odpowiadał danym genetycznym (ludzkim i końskim), to prawdopodobieństwo, że historia opisana przez niego miała miejsce rośnie niebotycznie》

      Niby prawda, ale trzeba wziąć poprawkę na inne zwierzęta, choćby tury, które ciągnęły wózki zanim konie zostały udomowione.

      • @STEFAN URYNOWICZ
        czyli niby zgoda, ale tur:
        proszę zerknij tu: http://rudaweb.pl/index.php/2019/03/11/kolo-kurhanowych-geniuszy/#comment-330551
        cyt.: „3/ Koń Botai genetycznie nie!! jest przodkiem dla konia z Ukrainy (tego udomowionego). Tym razem „złośliwie” nie podam linku, nie tylko ja mam prace domowe odrabiać.
        Bronocice, koło – tak + tur!!! Koń”udomowiony” to nie środkowa Europa. Nie znamy języka KPL i KAK (nie-PIE). Co przejął od nich PIE=PS chyba nigdy się nie dowiemy.
        Przeżył PIE i to w nim znajdujemy żywe słowa, jak i dawne słów zapisy (np. samskryt lub Avesta)”
        Ale z drugiej strony, gdyby zrobić zbiorcze zestawienie „wspólnej obecności” R1a i I2a w Europie wschodniej i R1b pewnie też, to może jakieś delikatne przesłanki by się znalazły. Przecież o to szedł cały bój KCS vs Jamowcy, czyli znaleźć u Jamowców R1a (nie udało się!), ale co z wcześniejszym aDNA? Tylko tym samym cofamy się do pre-pre-PIE i koło się zamyka, bo możemy wnioskować tylko nt PIE, bo ten znamy.
        pzdr

    • @Rudaweb
      Widzę, że popiera Cię również C.Białczyński.

      Ale chyba wiemy czemu D.Anthony jest nieprecyzyjny(lub myli się): PIE i postęp badań kopalnego DNA!

      1/ PIE to nielogiczny twór, w którym nikt, nigdy i nigdzie nie mówił!
      2/ Język PIE = PS ma sens, ale PIE dziwnie nie widzi słowiańskich, czy prasłowiańskich rdzeni.

      3/ Koń Botai genetycznie nie!! jest przodkiem dla konia z Ukrainy (tego udomowionego). Tym razem „złośliwie” nie podam linku, nie tylko ja mam prace domowe odrabiać.
      Bronocice, koło – tak + tur!!! Koń”udomowiony” to nie środkowa Europa. Nie znamy język KPL i KAK (nie-PIE). Co przejął od nich PIE=PS chyba nigdy się nie dowiemy.
      Przeżył PIE i to w nim znajdujemy żywe słowa, jak i dawne słów zapisy (np. samskryt lub Avesta)

      4/ Będziesz za chwilę będziesz musiał zacząć spalać kości końskie… w np. w Anatolii, czy na Bałkanach…(to nie jest mój żart, tylko logika Twojego wywodu, bo spalanie idealnie wszystko tłumaczy – NIE! -nic nie wyjaśnia! )
      Spalanie to elegancki, aczkolwiek błędny kamuflaż, którego pozornie nie da się zanegować. Zobacz – puzzle (są też inne powody, ale nie teraz)

      5/ Dostrzegam też „delikatny” problem z dyszlem (nie ważne jaki długi) tylko rydwan, poprzez taczki z włók się wywodzi. A włóki mają dwie tyczki.

      6/ Jak pokazał powyżej SKIERKA zapomniałem o taczkach, czyli 1 koło do włók.

      ps. Puzzle:

      Rzecz w tym, że atropologia fizyczna i biologia molekularna (aDNA) to nauki ścisłe, i to one „brużdżą” naukom humanistycznym, mając bezwzględne pierwszeństwo, będąc podstawą wnioskowania,
      więc połączenie historii, lingwistyki, archeologi, antropologia (fizycznej i kulturowej) oraz aDNA to PUZZLE.

      I taka, imho, jest prawda: sklejamy te kawałki informacji, układając na pustej mapie świata, widząc znikomą część obrazka,
      przenosimy się więc obok i znowu widzimy jakiś fragmentaryczyny 2-3 elementowy skrawek mapy,
      nie jest istotne skąd zaczniemy, ważne co potrafimy zazębić bokami, by sens powstał.

      Istotne jest gdy nadciągają nowe dane (aDNA + badania archeologiczne i skojarzenia historyczne), by za każdym razem obrazek gdzieś się powiększał i łączył, ewoluował.

      A będzie zazębiał się nie tylko na płaszczyźnie, ale wypuszczając macki w górę i w dół (przepływ czasu)
      i tam na kolejnych planszach puzzle muszą znów pasować do siebie (i do tych powyżej i poniżej też).

      Powstaje wielokrotna, wielopoziomowa układanka, złożona z kolejnych warstw (przesuniętych względem siebie, bo migracje)
      Układamy więc historyczną mapę złożoną z kart, połączonych ze sobą mackami czasu.

      Ogrom danych wypierdziela w kosmos, „fałszywe” ustawienia, znaczy teorie (bo pojedyncze puzzle mają zniszczone boki, czy całe części obrazka są do góry nogami, bo nie mamy pozostałych puzzli do danej planszy itp)
      bo pojedyncze plansze mają macki (biegnące raz pionowo, raz pod różnymi kątami dodatkowo w różne strony) i one się nie zgadzają!

      I tak ostatecznie otrzymujemy jedną, gigantyczną, opisującą naszą historię chmurę danych (taki atlas mający jedną i tą samą mapę,
      ale każda kolejna jego strona to inna epoka historyczna),

      na którą to chmurę, można patrzeć pod różnymi kątami, z różnych stron, ale tylko prawidłowo przeprowadzona analiza podstawowych elementów PCA, pozwoli wykonać rzut chmury na płaszczyznę wspólną i na tej jednej je zobaczyć oraz z sensem zinterpretować.

      Jak by nie była „mądra” hipoteza, to jeśli nie jest prawdziwa, to wywróci się z hukiem, jeśli tylko zaś jest niedopowiedziana do końca (brak danych, mgliste przesłanki),
      to i tak będzie pasować do całości i w końcu luki same się zamkną, jak ostanie elementy puzzli
      (nawet be zrozumienia sensu połączenia -tylko w ściśle określone miejsca będą pasować np.:
      kształtem, wielkością czy kolorem, prędkością migracji,
      częstotliwością drgań populacji- znaczy folklorem, ale odjechałem 😉

      Sens tych ostatnich połączeń przyjdzie później (lub nigdy, gdy dopracuje się teorię.

      • DNA koni nie jest ważne, bowiem chodzi o to kto je oswoił, a więc DNA tych treserów jest istotne. Do niedawna najlepsze konie arabskie pochodziły z Janowa Lubelskiego. Czy to oznacza, że pierwsi tę rasę oswoili Polacy? Nie, zostały oswojone przez Arabów. Koń Botai, reprezentował typ występujący od stepów Azji do lasów Europy. DNA zwierzęcia nie jest niezbędne do ustalenia, kto oswoił jego pierwszego przodka. Badania, o których piszesz czytałem i dokładnie takie wówczas były moje wnioski, jak wyżej. Stąd wyrzuciłem polecaną przez Ciebie analizę z pamięci jako nieistotną. Dlatego nie zamierzam ani palić koni, ani mumifikować – niech sobie brykają 🙂
        Natomiast z rytuałem ciałopalenia zwłok sprawa jest zasadnicza w przypadku etnogenezy słowiańskiej. To obrzęd, który przez tysiąclecia najbardziej charakteryzuje kultury słowiańskie, a jednocześnie uniemożliwia podejmowanie definitywnych wniosków wyłącznie z kopalnego DNA. Będzie rozstrzygające, jeśli powstanie technologia uzyskiwania Y-DNA z przepalonych kości. Na razie są wyrywkowe próbki (z porzuconych ciał), popierające wnioski Underhilla od momentu wczesnej k. unietyckiej. Zauważ, że dla Polski nie ma rozpoznanych próbek R1a dla sznurowców – tylko dlatego, że ich odpowiednio nie przebadano, bo kości są. Chyba nie powiesz na tej podstawie, że nie było R1a wśród przedstawicieli k. ceramiki sznurowej nad Wisłą.

        • Oswojenie konia arabskiego jest nie wyjaśnione, genezą jest legenda o Mahomecie! Białe konie, które były wieszczami są na Rugi – ArKONIE – mnogość koni? „W wiekach XIV-XVII Rzeczpospolita prowadziła wojny z Turcją i Tatarami. Do służby na rozległych obszarach stepowych Kresów nadawały się konie orientalne. Hodowano je powszechnie w prowincjach południowo-wschodnich. Wojska tureckie używały w tym czasie w dużej mierze oryginalnych arabów pustynnych. Obyczajem muzułmańskim było posługiwanie się w wojsku ogierami, Polacy mieli więc wiele okazji pozyskiwania arabskich reproduktorów do swoich stadnin.” Z czasem zniszczenia kontaktów z pustynią, gdzie przejawem są ostatki powoływane przez Śmiałego i Krzywoustego (Partowie), hodowla arabów się nie opłacała, bo taki koń na zimę i bagna się nie nadaje.
          Z tym Botai, to pewnie taka historia, jak ze Słowianami. Europa Środkowa w takich badaniach jest pominięta, a my z racji przodkowej historii przekazywanej z ojca na syna nie zapisaliśmy sobie, że kuń był u nas bo to było oczywiste. Step ma przewagę w takich pochówkach z racji małej używalności terenu, czego nie można powiedzieć o Europie Środkowej, która jeszcze nie została przebadana. Patrz archeologiczny wysp grodów, których nie powinno być, a co dopiero kości konia z 3tyś p.n.e?? Uważam, że datowanie Botai będzie porównywalne z polskimi ziemiami, tylko kiedy znajdzie się taki dowód? 20 lat? Trzeba by rzucić wszystkie możliwe elektryczne sondy itp sprzęt na tereny między Łabą, Wołgą i Dunajem.

          • „Wszystkie te dowody są o tysiąc lat starsze od najwcześniejszych dotąd znanych. Nie pozwalają jednak stwierdzić, że to w Kazachstanie udomowiono pierwsze konie. Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że dokonano tego jeszcze wcześniej. Naukowcy uważają, że doszło do tego gdzieś między dzisiejszą Ukrainą a Kazachstanem. Niestety dowody tego zdarzenia są bardzo trudne do znalezienia i dlatego wyniki badań w Krasnym Jarze są niezwykle cenne dla nauki.”
            Więc właśnie.

          • Jeśli mówimy o koniach arabskich, to musimy pamiętać o kucu kaspijskim. Jest kilka tysiącleci starszy od araba.

        • @Rudaweb

          „DNA koni nie jest ważne.. konie arabskie z Janowa…” robisz sobie żarty? Poszło w miętkie znaczy.

          PS=PIE to nie jest konkurs nt. kto pierwszy: konia udomowił, koło wynalazł, czy wyskrobał na wazie, bądź która hg Y-DNA migrowała przez tereny Polski w mezolicie.
          Wiemy to nie od dzisiaj że wszędzie pierwsi byli ruscy, poczynając od Etrusków (Eto ruski) a kończąc na strychu mojego dziadka jak rower zajumali -dlatego w herbie winni mieć cyce, czyli piersi, bo byli pierwsi!

          Bardzo Cię proszę o link do DNA konia: tego z Botai i tego udomowionego w Europie, bo inaczej o prawdach objawionych mówimy, nie o genetyce.

          A dieta też nie ma znaczenia? Wiesz proso jedli Słowianie, albo jakieś kości pozostają po kolacji w Srednym Stogu końskie (nie mają qwa jać DNA? – te konie czy jak?) , a trawienie mleka i te sita z Kujaw, a Ukrainiec z eneolitu, Aleksandria trawił (gt tłumaczy):
          „Ukraine_Eneolithic I6561 jest najstarszą próbką zawierającą dane z całego genomu traktowane UDG do przenoszenia allelu utrzymującego laktazę 13910 * T, który osiąga swoją maksymalną częstotliwość w Europie północno-zachodniej i jest również stosunkowo powszechny wśród południowo-europejskich Europejczyków, ale nie jest środkowy Wschodni (patrz tutaj), sugerujący, że rozprzestrzenił się ze wschodnioeuropejskich stepów zarówno na Europę Północno-Zachodnią, jak i Południową Azję wraz z takimi starożytnymi znacznikami stepowymi jak R1b-M269 i R1a-M417 oraz mową indoeuropejską”
          http://eurogenes.blogspot.com/2018/03/was-ukraineeneolithic-i6561-proto-indo.html
          skrawki wiedzy i puzzle do ułożenia…

          A jak Ci się podobało moje gn (=giń lub goń) z podziałem czasowym na: gnij a poźniej ogni (pal)?

          http://rudaweb.pl/index.php/2019/02/17/jezyk-czynu-cieta-mowa-i-palace-slowa-wedlug-stefana-urynowicza/#comment-330528

          i przemiana z ochry, co ochrania rytualnie na ogień co ochrania od gnicia
          (Sznurowcy vs łużyczanie)

          Bo jakby w próżnię to napisałem. Wiem trochę to jak rozprawka licealisty z adhd wygląda, jednak świat porządkuje i znajduje jednak punkty kluczowe.

          I tu już konfabuluję: uważaj z tym DNA z przepalonych kości, fizyka kwantowa ma trupa w szafie, a nazywa się on splątanie kwantowe, więc…
          a szczyny neandertala przebadali genetycy, ku mojemu zdziwieniu!

          • Ws. laktozy – pierwszy ser z Kujaw ok. 5 500 p.n.e., ale nie ma kopalnego DNA jego wytwórców i spożywców w tym miejscu (należeli do naddunajskiej k. ceramiki wstęgowej rytej), bo: nie przeprowadzono analiz/nie znaleziono próbek kopalnych odpowiedniej jakości/stosowali masowo ciałopalenie. Gen tolerancji laktozy po Europie ponieśli przedstawiciele k. pucharów lejkowatych (Y-DNA: odkryte i zbadane I2). Niczego w związku z tym ten „Ukrainiec” M417 nie przesądza w sensie pierwszeństwa, o które zresztą Tobie nie chodzi 🙂
            Linków do DNA koni nie podam, bo wyrzuciłem te prace z mojego archiwum jako nieistotne – staram się ustalić etnogenezę słowiańską, a nie końską 🙂
            Na konie polowano i jedzono je w środkowoeuropejskim mezolicie, jak tylko renifery poszły na Północ (a za nimi „świderczycy”) – trochę tysięcy lat wcześniej niż Sredni Stog.
            Namaszczanie zmarłych ochrą jest znacznie wcześniejsze niż „sznurowcy” i nie dotyczy tylko Euorazji. Np. Mungo Lady z Australii, wydatowana na ok. 20 tys. lat temu. Ciało młodej Aborygenki zostało ułożone na boku z zachowanymi śladami pokrycia ochrą, a więc pochówek z Antypodów jest typowy dla innych z paleolitu europejskiego.
            Laboratorium z Lund nie tylko mocz jest w stanie zbadać po mikrośladach na ścianach jaskiń, ale również DNA ze śliny pozostawione tysiące lat temu na przeżutych resztkach jedzenia. Nie rozumiem więc, dlaczego – nie tylko Ty – traktujesz moją uwagę o uzyskiwaniu DNA z przepalonych kości jako coś w rodzaju zasłony – szczerze liczę, że niedługo uda się i taką analizę wykonać. Może nawet u nas (jeśli oczywiście znajdą się pieniądze na badania), bo na licencji szwedzkiej podobny ośrodek otwarto w Krakowie. Jeśli w takiej analizie otrzymamy wyniki przeczące obecności R1a w ciałopalnych grobach z mezolitu, czy k. ceramiki wstęgowej rytej (Modlniczka), to inaczej spojrzymy na drogi północną i południową ze wskazaniem na tą pierwszą. To co mamy dotychczas, to za mało na odrzucenie teorii anatolijskiej i środkowoeuropejskiej na rzecz stepowej. Żaden Davidski nic tu nie rozwiąże z jego równaniem R1aM417 = PIE, bo to działanie ze zbyt wielu niewiadomymi.

          • @Rudaweb
            Ok, kon (gon) u Ciebie w kompie nie istnieje:
            miotła Ockhama wymiata!
            ====
            U mnie zaś puzzle: sznurek, topór, koń!
            https://eurogenes.blogspot.com/2018/03/central-asia-as-pie-urheimat-forget-it.html – polecam koński schemat,
            Botai to nie ten koń!
            (gt)
            „EastPole powiedział …
            Dereivka i las-step wyglądają lepiej jako ojczyzna PIE niż step, nie tylko z powodu R1a-M417, sznurowych ozdób itp., Ale także z powodu koni IMO”
            = https://en.wikipedia.org/wiki/Sredny_Stog_culture
            (gt)
            „Ekspert Dmytro Telegin podzielił chronologię Sredny Stog na dwie odrębne fazy. Faza II (ok. 4000–3500 rpne) wykorzystywała ceramikę sznurową, która mogła tam powstać, oraz kamienne topory bojowe typu późniejszego powiązanego z ekspansją kultur indoeuropejskich na Zachód. Przede wszystkim ma prawdopodobnie najwcześniejsze dowody udomowienia konia (w fazie II), ze znaleziskami sugerującymi kawałki policzków (psalia).”
            Poniżej Sławek:
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_fatianowska
            „Brak osad tej kultury, ludność trudniła się hodowlą (bydła, owiec, świń i koni). Zmarłych chowano na prawym boku z podgiętymi nogami, bogato wyposażano w topory bojowe z gładzonego kamienia, potem miedzi i brązu.”
            i jeszcze:
            http://eurogenes.blogspot.com/2018/06/of-horses-and-men.html znów obrazek polecam.
            ====
            będziesz kozy kuł? bo koń aDNA nie ma?

            A co z końskimi obrzędami słowiańskimi- nieistotne? A człowiek-koń i rydwany- nieistotne? Co z ewolucją: włóki- rydwan? Co z z Ariami i końskimi obrzędami w Indiach? One muszą z czegoś wynikać i świadadczą o tym, że koń dla Prasłowian był istotny?!
            =====
            @Sławek

            od południa KCWR, KPL, KAK kontra Bug-Dniestr:
            https://en.wikipedia.org/wiki/Bug%E2%80%93Dniester_culture i mezolit/enolit?
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_bugo-dniestrza%C5%84ska i R1a?
            a obok https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_dniepro-doniecka
            wszystko to z łowców-zbieraczy i rodzime dla Europy wschodniej jest, czyli EHG!
            http://secher.bernard.free.fr/blog/public/2017_Mathieson_Figure2A.jpg
            i nie kojarzy się wcale z tym (R1a tylko):
            http://homeland.ku.dk/CSS/images/R1_tree_sign.png

            czy tak trudno zrozumieć, w nawiązaniu do powyższych (KCWR kontra kultury EHG) opracowanie Fernandes i wsp.?
            https://www.nature.com/articles/s41598-018-33067-w

            dodaj trudne słowa: http://rudaweb.pl/index.php/2019/02/17/jezyk-czynu-cieta-mowa-i-palace-slowa-wedlug-stefana-urynowicza/#comment-330528 zmieniłem słowo jedno:
            „Dołożyć należy bardzo istotne pojęcia, mające wpływ na język i sposób „rodowego” życia, jak: patriarchalny (rządzi Y-dna), patrylokalny (1 hg przynależy do rodu, nie przyjmujemy do rodu obcych hg, nawet przy migracjach) i patrylinearny (wszystko dla potomków [głównie żony i status]) w połączeniu z egzogamią (kobiece mtdna – pochodzi z róznych miejsc, Y-dna nie!)” – to udowodnione genetyką zachowania pradawnych ludzi.

            Egzagamia kasuje palenie (R1a) w mezolicie i później na terenie Polski! Musi istnieć napływ nowych genów do rodu i realizowany jest przez kobiety. Inaczej małym społecznością (mezolit Polska, cała populacja liczyła zdecydowanie mniej niż 10 tys.) grozi katastrofa genetyczna.
            {Na jaką cholerę Eskimosi „wciskali” swoje żony obcym przybyszom? Strzała Erosa im mózgi przedziurawiła? }

            Czyli populacja A wymienia się genetycznymi danymi z populacją B. Skutek tej wymiany widoczny jest w aDNA obu grup lub tylko w jednej np A, gdy B się spala!

            To jest bazowy dowód, chyba że absurdalnie założymy, że wszyscy łowcy-zbieracze: WHG, EHG, CHG, SHG itd mieli tych samych poprzedników, więc i genetycznie zlewają się jeden nierozłączny obraz (i baby i chłopy)

            I proszę Rudaweb, weź to zaneguj(uwaga genetyka to nauka ścisła) – nie do realizacji plan!
            Spalanie to pozornie elegancki kamuflaż pobytu R1a na Bałakanach, Karpatach (Vinca) i Niżu Polskim.
            Kasuje go również czas: niemożność powstania języka PIE=PS w tym samym czasie w dwóch różnych miejscach, które są zupełnie odrębne kulturowo (metalurgia i skrypt na glinianych tabliczkach kontra pasterstwo i koń).

            SŁAWEK załapałeś?
            ps.
            Poczekam na „Wiednicę”, bo ta dyskusja przypomina mi promocję książki Dębek”Słowiańskie..” (świetna pozycja, pzdr!), gdzie autor wił się jak piskorz, by nie ujawnić do końca treści. Na marginesie ma nadzieję że p. Dębek będzie miał tyle chęci i sił, by w trakcie kolejnego wydania, zweryfikować genetyką swoje tezy i rozbudować treść o brakujące elementy, nacisnąć bardziej na samskryt itp, spróbować omówić bogów KCS w połączeniu z Ariami itd a przemiany społeczno- kulturowe. Uważam, że gdyby utrzymał sens narracji, to Davidski udostępnił by mu swoje PCA i pozwolił cytować bloga (w końcu to facet, który nazywa się Dawid Wesołowski)

            Heta i wiśta, prrr, nazad z końskim czuwaj się pożegnam.

          • „Botai to nie ten koń!” Zwrócę Ci tylko uwagę na jedną nielogiczność – czy wyłącznie konie o określonym DNA dają się ujeździć? Oczywiście, że nie i dlatego uzależnianie etnosu pierwszych jeźdźców od DNA ich koni jest bezsensowne. Nie będę już dalej rozwijał końskiego wątku, bo skoro jeszcze nie pojąłeś jego jałowości w naszych dociekaniach, to trudno…
            Również nie zamierzam wgłębiać się w każdą nową próbkę kopalną ludzkiego DNA, które nie poszerza naszej wiedzy, tzn. nie pozwala ostatecznie stwierdzić czy R1a było albo nie było w europejskim mezolicie między Bałtykiem a Dunajem. Mamy dla tego okresu kości przepalone i nie. Należy zbadać je wszystkie pod kątem Y-DNA, a dopiero później wyciągać wnioski. Do tego czasu przekonuje mnie Underhill, który wnioskował R1a już w k. świderskiej.

          • „„Botai to nie ten koń!” Zwrócę Ci tylko uwagę na jedną nielogiczność – czy wyłącznie konie o określonym DNA dają się ujeździć? ” NIE!
            Ale i konie i ludzie mają swoją historię (DNA) i nie mogą ludzie Botai oswoić np. konia w inne genetycznie paski (zebry z Afryki), tylko konia, do którego mają niedaleko.
            I dlatego stepolas (E.wsch) ma swojego konia, innego niż ten z Botai, ta historia dzieje się równolegle. I z tych dwóch spotkań człowiek- koń, tylko jedno ma sens PIE=PS.

            I do łowców co mają wszyscy tak samo wyglądać – paski łowieckie (inne też):
            https://drive.google.com/file/d/15Irl8ee_vD096t6fFETJmsFk46NJCbg8/view
            (na kompa lepiej zdjąć i potem otworzyć, by odpowiednią rozdzielczość uzyskać).
            i tu na prawe paski podstawowa różnica WHG/EHG w porównaiu do innych populacji.
            X (nie „ogni” się) bez kontaktu Y (też nie „ogni”), X migruje do Y, zmiana/wymiana genów widoczna w obu lub jednej populacji, bo druga na miejscu się „ogni”.
            Lub A ogni się ,ale bez kontaktu z B, migracja (B do A) do strefy zbliżenia cielesnego (egzogamia, czyli kobieca: zamiana, handel, siłowe/wrogie przejęcie, miłość od pierwszego itp, itd), po kontakcie: widoczna zmiana w populacji B (A dalej nie widzimy bo „ogni”), a zwyczaje rodu idą po Y-DNA!! bo teoria 3 x P.

            <<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>>>
            Rudaweb z kości niespalonych (z jednej tylko populacji, ale na przestrzeni czasu obserwowanej) wynika obraz kontaktu z niewidzialnymi palaczami!
            <<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>>>>
            Genetyka. A wynik mieszania, odmiennych populacji, chyba jeszcze później też zobaczymy, mam nadzieję!

      • Skąd się wzięli wschodni sznurowcy >kultura fatianowska ? Kultury łowiecko-zbierackie to nie domena ziem ukraińskich i przyległości ,co najmniej od czasu kultur około świderskich kierunek ekspansji kulturowej był z zachodu na wschód .Zakładanie że wschodni łowcy wymienili język w kulturze pucharów lejkowatych (która była kontynuacją wcześniejszych kultur wyrosłych z miejscowych łowców i rolników ) tym się różni od teorii allo w temacie Słowian że zamiast garnka praskiego mamy R1a i to dopiero z kultury Unietyckiej .A co jeśli zacznie się badać kości zgromadzone w magazynach i się okaże że R1a jest tu ,,od zawsze ,, ? W tej chwili badają genom człowieka z Janisławic , ciekawe co wyjdzie .A ciałopalenie jest dla nas tak charakterystycznie że wręcz jest wyznacznikiem .Jakie prawidło by tu zadziałało że wschodni łowcy nie palili się u siebie a zaczęli palić na ziemiach polskich i w Indiach ? wymienili język(to i terminologię okołorolniczą ) ale przyjęli ciałopalenie ?( które u nas zastali ,które było także praktykowane w KPL) i pytanie czy domniemane częste przypadki kanibalizmu w KPL nie sa ciałopaleniem?tak jak w przypadku łowcy z Mazowsza gdzie dowiedziono że żył po urazie głowy bo rana się goiła . Znane są trzy przypadki ciałopalenia z wstęgowej rytej z Małopolski ,a ile tego jeszcze będzie odkryte? A na koniec powtórzę jeszcze raz , Skąd się wzięli wschodni sznurowcy >kultura fatianowska ? 🙂

        • Swoją drogą, ten genom z Janisławic badany jest w tak rekordowym tempie jak budowana nasza fregata rakietowa, która w międzyczasie stała się patrolowcem – ciekawe czy tu też okaże się, że miało być Y-DNA, a będzie mtDNA czy autosomalne 🙂

          • Oby nie było jak z bacą co to łódkę zaczął dłubać a że mu nie wyszła to wiosło zaczął robić i to mu się nie udało , to stwierdził że jak wykałaczka wyjdzie to będzie dobrze 😀 .Właśnie se czytałem o wstęgowej rytej z Gwoźdca , brak warstwy kulturowej ,6 jam ,w większości ślady spalenizny ,kawałki ceramiki , kawałki krzemienia ,płaskurka ,stokłosa ,kawałki jabłka …czy te jamy to nie pochówki ? Byłby to czwarty znany w Małopolsce przypadek ciałopalenia w wstęgowej rytej .Duże skupisko osadnicze wstęgowej rytej jest nad Rabą powyżej Bochni , a to już krok na lewą stronę Wisły ..mamy tam Słonowice z grobowcami drewniano-ziemnymi ,,lejków,, , no i Broncice ..Na stanowiskach wstęgowej rytej z terenu Polski i Słowacji widać artefakty kultury łowieckiej (zapomniałem jakiej 😛 ) która miała mieć swój udział w neolicie brytyjskim .

    • do tego należy dodać nie mały obszar związany z sakralną funkcją łuku (i strzały jak piasta czy swora w kole) – jako harmonia, jako moc kreacji, wzbudzania, przenoszenia, odnawiania.
      Proszę poszerz to stwierdzenie, nie bardzo rozumiem ten skrót myślowy:
      „łuk mocą naciągu rósł razem z jego właścicielem oraz pozostawał krótki!!, przenośny, pierniczenie na temat długiego łuku wyspiarzy long bow zawsze mnie bawi)”

      • @Poray
        co Ci mam tlumaczyć? to zwykłą fizyka:1 cieńka listewka łatwo się wygina, 2 listewki połaczone razem trudniej, 3 itd
        osznurowanie to taka ostatnia listewka dołożona od zewnętrznej.
        To gdy mam łuk drewniany jak jak mam zwiększyć siłę (moc) naciągu, by łuk strzelał na większy dystans? mogę coś dokleić (ale to późniejsza technologia) mogę go osznurować i wstępnie sprężyć w drugą stronę (łowcy, Apacze, Inuici itd)
        Dakotowie – laminat ze ścięgien po zewn. stronie.
        I łuk refleksyjny: klejony i wyginany na zewn. stronę, laminowany ścięgnami.
        Wszystkie te łuki są poręczne, łatwe do przewożenia i można je schować do pokrowca (deszcz) Ludzie którzy nimi się posługują są średniego i małego wzrostu.
        Długi łuk angielski, bardzo duży!! łucznik, dużo miejsca zajmuje, dużo drewna i dużo ćwiczeń by strzelać z takiego (mięśnie, nie rosną na drożdżach)… Angielski „Long bow” to typowy pierdolot wyspiarzy, a z konia to jak się go używa? hmm? a np stojąc w wodzie? czy chaszczach po uda?
        Wyspiarze „od zen” wymyślili se łuk asymetryczny jeszcze dłuższy…ale z przyklęku można z niego strzelać!

  22. Zaciekawiło mnie odtworzone słowo
    *h2/3eyH-os

    Sama końcówka os przypomina oś, ale to raczej cięcie zdania.

    Żeby nie zaciemniać zapisu zrobię to po swojemu, pomijając cięcie:
    H’eyH
    KiJeK
    Pamiętając o
    K>H>zanik
    mamy z anatolijskiego dyszla zwykły słowiański kij.
    Gdy zastosujemy
    S>H>zanik
    otrzymamy
    S’eJ(S/H/K) – szej(ek), siej(ek).

    W rolnictwie kopieniackim podstawowym narzędziem był kij, drąg którym można spulchnić glebę, by zasiać ziarno:
    GLeBa
    Z”LeBa – żąć palić być, żłobiona

    S”yC’ – szyć
    S’aC’ – siać

    PuLH’Na – pulchna
    PoLiS”aNa – po paleniu cięta na

    Z’aRNo – ziarno
    Z”aRNa – żarna, ciąć robić na
    S’aRNo – siarno
    Czyli ziarno siewne, to masło maślane 😄.

    • Kluczowe jest ‚*h2/3eyH’ i wówczas mielibyśmy coś na podobieństwo ‚kejH’ – do kija już niedaleko.

  23. Jak oni wynaleźli to hroto? jak gubią się na wywrotce i obrotach, o kręceniu nie wspomnę. Zdaje mi się, że RT znaczyło raczej popychać, wprawiać w ruch, trykać, niż kręcić, dlatego u nas nie przyjęło się jako koło, za to jest ratnik czy racica, i bardziej odległe ryść, rychło, rysak.

  24. W większości tzw. światowe oszołomstwo archeologiczno-genetyczne ciągle trzyma Słowaińszczyznę w pogardliwym dystansie (Europa CENTRALNA; dlaczego WSTYDZIMY się słowa CENTRUM/CENTRALNY/ŚRODEK, a adorujemy pospolite słowo… ZACHÓD?/wschodnia/częściowo południowa…): utrzymać jak najdłużej i to za wszelką cenę mit dzikich i prymitywnych ludów niezdolnych do czegokolwiek bez pomocnej dłoni oświeconych kuzynów R1b…
    Czy warto dyskutować z „naókofcamy”, którzy nie są zdolni do kreatywnego myślenia AUTENTYCZNIE OTWARTYMI UMYSŁAMI.
    Bronocice to przecierz ODKRYCIE sprzed 44 lat!!!!!
    PÓŁTORA POKOLENIA minęło w tzw. nauce – a my głową ciągle WALIMY w mur…
    ODKRYCIE kluczowe dla ŚWIATA – KOMPLETNIE ZIGNOROWANE przez „geniuszy hurhanowych” etc. etc., etc….
    Uważam, że zamiast z nimi (nieustannie) polemizować powinniśmy ZEBRAĆ SIE DO KUPY (KUPĄ, MOSCI PANOWIE…)
    WZYWAM ŚRODOWISKO NIEZALEŻNYCH BADACZY, środowisko niezależnych historyków, genetyków, archeologów, paleo-archeologów, blogerów, słuchaczy, widzów, czytelników etc., etc. do POWOŁANIA PRYWATNEGO INSTYTUTU HISTORII SŁOWIAŃSZCZYZNY (może już nadszedł czas aby wreszcie połaczyć siły także z NIEZALEŻNYMI BADACZAMI z innych krajów słowiańskich?)!
    WZYWAM do podjęcie trudu rozpoczęcia gromadzenia funduszy, które docelowo pozwolą na systematyczne prowadzenie NIEZALEŻNYCH BADAŃ NAUKOWYCH, które winny w perspektywie 3-5 lat przynieść projekty KONKURENCYJNE w stosunku do POPRAWNIE-POLITYCZNIE narracji germańsko-anglosaskiej.
    Może projekt tzw. Wiednicy, mógły stać się zaczynem/trampoliną do stworzenia ostatecznie PROFESJONALNEGO PRYWATNEGO INSTYTUTU BADAWCZEGO – nie tylko (i tylko) skupionego na (ciagłej) DYSKUSJI i udowadnianiu (sobie samemu, że koń nie jest garbaty…) ale PROWADZENIU (wreszcie: wykorzystać model: STOWARZYSZENIE–>FUNDACJA–>GRANTY…) WŁASNYCH/+ZLECANIE/+PODZLECANIE BADAŃ?
    Przypominam, że NAJWIĘKSZE odkrycie MIĘDZYWOJNIA – BISKUPIN i cześć badań tam prowadzonych finansowanych było z funduszy prywatnych…

  25. Tu u mnie nad Dunajcem koło to ,,kłoło,, tak że nie tylko Kaszuby 🙂 a inne części wozu(włozu) : kłołowrot ,kłonica ,błukso dzwąna ,płodyma ,lusieńka , lytra, płukłosek ,rozwłora, spłodniorka ,zotyłek ,skłufa śnice ,szłapy ,sfłornik .łoś,,synkla klorynki, rychewka ,naselniki ,dunal łobarzanek,luskłopy ,zwieracki ,kiery ,płodkulki ,ląn, ….więcej części nie pamiętam 😉 .S jako przerywnik nie dziwi ,S to ,,cięcie,, .

      • Może więcej niż lechickie ….nadunajskie .Bułgarski koło >KoLELO .Starogrecki koło >KYkLOs (dla mnie naturalna wymowa ,,kłyklo,, ,gwarowe ,,kyklać,, tj .np. turlać w rękach sznurek i go poplątać ) .Staroangielski HWEOL (KŁEOL)? .KŁOLCA >wózek prowadzący pług .

  26. Czy mógłby Pan wyjaśnić jak // w oparciu o brzmienia z języków germańskich, italoceltyckich czy greki i łaciny, a czasem sanskrytu //
    ustalono nazwę „kwe-kwl-o-s ” ?
    Podam tu nazwy koła w w/w językach
    1/grecki-trochos
    2/łacina-rotam
    3/włoski-ruota
    4/irlandzki-roth
    5/duński -hjul
    6/hindi-pahiya पहिया

    • Nie podam Panu skąd językoznawcy wzięli PIE „kwe-kwl-o-s” – proszę ich spytać. To oni są profesjonalistami i znają jakieś podstawy, przynajmniej teoretyczne…

      • Nie wie Pan jak ci fachowcy skonstruowali pojęcie //kwe-kwl-o-s //
        ale z uwagi na podobieństwo do kaszubskiego// kłeło// wypadało to wykorzystać
        na potwierdzenie tezy o wynalazku koła na terenie obecnej Polski ?
        Tym sposobem kaszubskie pojęcie //kłeło// powinno trafić
        do słynnej księgi rekordów , w kategorii, pierwsza bo najstarsza
        i przede wszystkim nie zmieniona czyli utrzymana przez ponad 5500 lat
        nazwa na określenie koła 🙂

        • Nie wiem jak wybitni specjaliści o światowej renomie zrekonstruowali PIE ‚kwe-kwl-o-s’ i nie kryję się z tym, bo nie jestem lingwistą. Krytykuję pogląd archeologa (Anthony), który też nie jest specjalistą językoznawstwa, ale wie lepiej. Na marginesie, cenny pomysł z wpisaniem ‚kłeła’ do księgi Guinessa – powinien Pan to zgłosić 🙂

      • Kwe Kwl -mi się zdaje,że pierwszeństwo ma oSo BeL – Ba
        bela okrągły pień -kobel to niskie krzesło, kłe ło -to nie do końca koło-ale 6 promieni na obwodzie-Ko Ba – Ba iBel- WaWeL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *