Łęki Małe na karcie Ptolemeusza

Tę mapę dziś możemy w miarę dokładnie, bez świadomości błędu w założeniach, odczytać przede wszystkim dla danych szerokości geograficznych. Długości bowiem są obdarzone trzema pomyłkami starożytnego autora. Zawyżył długość Morza Śródziemnego i wymiary opisywanej przez siebie części świata, jednocześnie miał zawężyć stopnie opisujące ziemie na północ od Imperium Romanum. Dodatkowo powstały błędy skali, gdy geograf przepisał kulę ziemską na płaszczyznę mapy. Innym problemem jest rozszyfrowywanie starych nazw bez przyjęcia, że nie wszystkie są przekazami określeń wprost oryginalnych, tubylczych.

Są w nich próby tłumaczenia na łacinę albo formy mieszane, z greckimi i łacińskimi końcówkami na czele, ale także możliwe zapożyczenia celtyckie. Jednak nade wszystko mamy źródłosłowy słowiańskie, które potrafią uporządkować pewne dane nie gorzej niż precyzyjne przeliczenia.

Na razie przytoczmy te próby przeliczenia współrzędnych mapy starożytnego geografa Klaudiusza Ptolemeusza. Grupa klasycznych filologów, historyków matematyki oraz ekspertów od kartografii z Niemiec stworzyła mapę Europy Środkowej sprzed 2 tys. lat na podstawie karty Ptolemeusza. Spis zawiera nazwy ponad 90. miast. Mapa określa obszary do Wisły, zajmowane przez Rzeczpospolitą Słewską i Wendów, pół wieku wcześniej opisanych przez Tacyta w „Germanii”. Grecki geograf w 150 r. n.e. miał już szerszą wiedzę o topografii tych terenów od rzymskiego historyka. Zaznaczył niewielką rzekę-cieśninę Świnę, płynącą z Zalewu Szczecińskiego do Bałtyku. Wymienił na obecnych ziemiach polskich m. in. Kalisię (Καλισία), identyfikowaną z Kaliszem czy Karrodunon (Καρρόδουνον), utożsammiane z Krakowem. Zespół specjalistów z departamentu Geodezji i Geoinformacji Technicznego Uniwersytetu Berlińskiego połączył też Askaukalis (ἀσκαυκαλίς) z Bydgoszczą, a Susudatę z Fürstenwalde, czyli łużyckim: Pśibor pśi Sprjewje (polski Przybór przy Sprewie). Obszar Przyboru został utracony przez Polskę dopiero w 1249 r. n.e.

Świńska sprawa

Przy tej ostatniej lokalizacji pojawiają się pierwsze wątpliwości, dotyczące odczytania mapy przez niemieckich badaczy. Stwierdzili oni, że nazwa Susudata to słowo pochodzące z germańskiego („a word derived from the Germanic term ‚susutin'”), którego współczesnym odpowiednikiem polskim jest babrzysko – miejsce grząskie, gdzie tarzają się w błocie dziki. Przed badaniami zespołu berlińskiego, Susudatę kojarzono ze Szczecinem. Polski językoznawca Witold Mańczak zwrócił uwagę, że pomorscy Słowińcy nazywali Szczecin ‚Szczecino’. Po przedstawieniu różnych możliwości uznał, że najprawdopodobniej nazwa pochodzi od ‚szczeć’, bo tereny te, o ubogiej glebie piaszczysto-bielicowej, porastała twarda ‚szczota’ – trawa bagienna. Jednak nazwa stolicy Pomorza Zachodniego – moim zdaniem – wywodzi się od ‚szczeciny’. Ma to odwołania do nazw pobliskich miejscowości, jak wspomniana już rzeka Świna oraz Świnoujście, Świnie, Świnice i Świniary. Świnie tu masowo hodowano, m.in. na pomorskiej buczynie. Pozyskiwano szczecinę – ważny surowiec do wyrobu narzędzi służących higienie i estetyce od najdawniejszych czasów. Szczecina to grubsze, gęstsze i mocniejsze włosy u dzików i trzody chlewnej. U starych ras świń włosy te są często długie i kręcone, tworzące charakterystyczne grzywy. Była wykorzystywana do produkcji szczotek i pędzli. Tak więc i polski Szczecin, i „germańska” Susudata mają podobne znaczenie nazwy. Niewątpliwie w babrzysku można było oczekiwać szczeciny tarzających się dzików. Tylko czy owa germańska nazwa jest bardziej uprawniona, skoro znalazła się na mapie z 150 r. n.e.? Grecki geograf żył w Imperium Romanum, gdzie nie tylko greka, ale przede wszystkim łacina klasyczna była językiem elit intelektualnych. Przyjrzyjmy się więc nazwie Susudata pod kątem człowieka posługującego się łaciną. ‚Sus’, ‚suis’ to ogólnie świnia, ale szczegółowo też wieprz lub dzik, w odróżnieniu od ‚porcus’. ‚Datus’ i ‚data’ – podany, dany i podana, dana. ‚Sus(u)data’ – miejsce gdzie świnie czy dziki występują licznie, podane jak „na tacy” lub „na odstrzał”. O ile możemy być pewni, że wersja łacińska opiera się na słownictwie, które rzeczywiście istniało w czasach Ptolemeusza, o tyle zrekonstruowany po niemal dwóch tysiącach lat „Germanic” może wzbudzać wątpliwości. Tym bardziej, że w dzisiejszym niemieckim świnia to ‚Schwein’, która ma ten sam źródłosłów co polska ‚świnia’. Oba wyrazy nie pochodzą – moim zdaniem – z żadnego hipotetycznego „Germanic”, ale z zasobu lechickiego (np. w dolnołużyckim ‚swinja’, a po kaszubsku ‚swinia’). Można by do tego dodać ustalenia Mario Alinei’ego, że słownictwo związane z rolnictwem w językach germańskich pochodzi głównie od Słowian oraz, że według części badaczy – stosujących metody matematyczne w lingwistyce – języki germańskie zaczęły wyodrębniać się ok. V w. n.e. wskutek syntezy elementów m.in. italo-celtyckich i słowiańskich. Poprzestanę na swoim wniosku, że Susudata to miejsce na terenie dzisiejszego Szczecina, a nie Fürstenwalde (Pśibor pśi Sprjewje). Sama zaś nazwa umieszczona na mapie Ptolemeusza jest łacińską wersją nazwy miejscowej, która oryginalnie była słowiańska. Dieter Lelgemann, specjalista geodezji z berlińskiego zespołu twierdzi, że Ptolemeusz czerpał z prac antycznych inżynierów wojskowych, których Rzym wysyłał w misjach wywiadowczych do krajów „barbarzyńców”. Od tych wojskowych mierniczych mógł przejmować nazwy, które oni notowali, często uciekając się do tłumaczeń lub przekształceń, zgodnych z ich językiem ojczystym. Natomiast ów „germański” ‚susutin’ to zbitka łacińskiego ‚sus’ i słowiańskiego ‚cin’ (patrz: Szczecin – Sttetin), powstały w czasach tworzenia się języków germańskich kilka wieków po Ptolemeuszu.

Przejdźmy teraz do innych obszarów opisanych na mapie Ptolemeusza. Prof. Jerzy Kolendo, nieżyjący już znawca starożytnego Rzymu, w 2010 r. w artykule „Kalisia i Leukaristos – dwa ‚miasta’ w geografii Ptolemeusza i zagadnienie współrzędnych geograficznych w ‚Wielkiej Germanii'”, postanowił udowodnić, że ptolemeuszowa Kalisia nie leżała w Polsce, ale na Słowacji. Zanim skrytykuję ten pogląd, muszę przyznać, że jedno z założeń profesora porządkuje problem czytania mapy starożytnego kartografa. Otóż Kolendo stwierdził: „[…] stopnie długości geograficznej używane przez Ptolemeusza są o około 1/5 mniejsze od stosowanych obecnie. Stopnie szerokości geograficznej podawane przez geografa z Aleksandrii w zasadzie pokrywają się z naszymi […]”. Ponadto polski historyk wyjaśnił: Nazwy miejscowości wymienione przez Ptolemeusza zawdzięczają swoje zarejestrowanie przede wszystkim informacjom pochodzącym ze szlaków handlowych, które szły z reguły z południa na północ. Ich współrzędne geograficzne […], podawane przez Ptolemeusza, w przeważającej większości przypadków nie mogą jednak odpowiadać rzeczywistości. Owe ‚miasta’ grupują się bowiem nie w układzie południkowym, z południa na północ, czyli od środkowego Dunaju do Bałtyku, lecz w układzie równoleżnikowym, w czterech ‚poziomych’ pasach, nazywanych klima. Pierwszy z nich […] obejmuje 19 miast leżących na północy, niedaleko oceanu Północnego (Morze Północne i Bałtyk). Strefa druga […], leżąca niżej (czyli na południe od poprzedniej), liczy 29 ‚miast’, wśród których znajduje się również Kalisia. Pas ten zaczyna się od Askiburgium (27º 45’ [30’], 52º 30’), które identyfikuje się z Asberg koło Moers nad Renem […]. Trzecią klima, położoną poniżej drugiej, tworzy 25 poleis […]. Wreszcie w ostatniej strefie nad Dunajem znajdowało się 19 ‚miast’ […]”. W sumie (po uwzględnieniu także uwag zawartych na początku mojego wpisu) otrzymujemy logiczne wskazanie, że bardziej należy dowierzać zapisanym przez Ptolemeusza szerokościom geograficznym niż długościom. Jednak w swoim wywodzie prof. Kolendo odstępuje od tego założenia z powodu jednej inskrypcji.

Czyja jest Kalisia?

Prof. Kolendo zaczyna przenoszenie Kalisza od sąsiadującej z nim na mapie Ptolemeusza miejscowości Leukaristos (41º 45’, 52º 40’), która miała być położona w odległości 3º 20’ od Bałtyku i 5º 40’ od brzegów Dunaju. Jak sam zauważa, można przyjąć, że Leukaristos leży około 280 km na południe od Bałtyku i 460 km na północ od Dunaju. W przypadku Kalisia byłoby to 293 km od Bałtyku, a od Dunaju – 480 km. Przyjmując to założenie, Leukaristos musiałoby znajdować się w okolicach Głogowa lub Żagania. Tymczasem nasz historyk twierdzi, że Leukaristos było w dzisiejszej zachodniej Słowacji. Łączy tę nazwę z Trenčinem, miastem leżącym nad rzeką Wag, w odległości 130 km w linii powietrznej, a około 180 drogą lądową, od granicy na Dunaju. Kolendo dowodzi, że taka lokalizacja Leukaristos jest poświadczona przez dwie inskrypcje. Pierwsza z nich została wykuta na skale właśnie w Trenčinie. Obecnie rozszyfrowuje się ją jako:

Victoriae / augustoru(m) / exercitus cui (=qui) lau / garicione sedit mil(ites) / l(egionis) ii DCCClV / [M(arcus) Val(erius) Maximi]an(u)s leg(atus) leg(ionis) ii ad(utricis) cur(avit).

Napis z Trenčina został wykuty na skale dla upamiętnienia pobytu w tym miejscu, zimą 179/180 n.e., oddziału liczącego 855. rzymskich żołnierzy, którymi dowodził Marek Waleriusz Maksymianus, legat legionu II Adiutrix. Nazwa Laugaricio nie mogła w pełni uzasadnić tezy, że jest to inny zapis nazwy ptolemeuszowej Leukaristos. Zwracano uwagę na wyraźną różnicę w zapisie tej nazwy (‚lau-‚ oraz ‚leu-‚). Jednak profesor uważa, że to ta sama miejscowość opisana przez Ptolemeusza, jako sąsiadująca z Kalisia. Jego zdaniem, rozstrzygająca jest inna inskrypcja – z Diana Veteranorum (Zana w dzisiejszej Algierii). Był to tekst umieszczony na bazie posągu wystawionego ku czci Marka Waleriusza Maksymiana, podający szczegółowo jego cursus honorum, czyli wyliczenie wszystkich pełnionych urzędów i sprawowanych funkcji. Wymienia ona m.in., że był on legatem legionu II Adiutrix, a także dowódcą specjalnego oddziału, który przezimował w Leugaricio. To miało nasuwać skojarzenie, że Leukaristos Ptolemeusza i Leugaricio to ta sama miejscowość na terenie dzisiejszego Trenčina. Skoro tak – uważa profesor – to Kalisia nie leżała tam gdzie dzisiejszy polski Kalisz, lecz koło słowackiego Trenčina.

                Na zdjęciu położenie Łęk Małych (Leukaristos) na dzisiejszej mapie Polski.

Łęgi i łuki dają odpowiedź

Przyczyną takich rozważań jest odrzucanie z założenia słowiańskiej obecności w Europie Środkowej na początku naszej ery. Z reguły stara się podzielić ten obszar między Germanów w sensie dzisiejszym (teutońskim), którzy – moim zdaniem – wówczas jeszcze nie wykształcili swojego etnosu, a Celtów. To drugie rozwiązanie sugerował Kolendo. Zastanawiał się nad wywodzeniem formy leuk, leug, lauk od boga Luga. Pierwsza wątpliwość to małe prawdopodobieństwo, by różne źródła łacińskie nie potrafiły poprawnie przekazać nazwy Lug – było nie było z tej samej italo-celtyckiej grupy językowej. Tak skomplikowany zapis musiał powstać dla oddania dźwięków znacznie trudniejszych do zapisania w łacinie czy grece. W tych wersjach mamy do czynienia z próbą oddania dźwięków występujących w dzisiejszej polszczyźnie jako łęg, łąka lub łuk. Mirosław Bańko, polski językoznawca i leksykograf, tak pisze o tej grupie wyrazów: „Łęg to podmokła łąka, zwykle w dolinie rzeki, a także las rosnący w takim miejscu, łęk zaś to m.in. element siodła, łukowate wygięcie w jego przedniej lub tylnej części. Oba wyrazy są pochodzenia prasłowiańskiego, etymologicznie oznaczają wygięcie lub krzywiznę, ale pierwotne znaczenie łęgu dotyczyło zapewne łukowatego wygięcia rzeki w jej zakolu, a pierwotne znaczenie łęku – wygięcia jakiegoś przedmiotu, np. łuku (słowo to należy do tej samej rodziny wyrazowej). Na dawnych łęgach, zalewanych wodą, dziś często stoją wsie, o czym przekonują nawet ich nazwy, por. Łąg, Łężek, Załęże”. Łęg to także podmokła łąka, zwykle w dolinie rzeki, a także las rosnący w takim miejscu.

Ze znanych miejscowości położonych na zachód od Kalisza, czyli tam gdzie Ptolemeusz wskazał Leukaristos, zwróćmy uwagę na Łęki Małe. Zarówno one, jak i Trenčin położone są w dolinach rzek. Słowackie miasto nad Wagiem, wielkopolska wioska nad małą Mogilnicą. Mamy więc łęg jako określenie właściwości terenów, na których powstały obie osady. Końcówka z greckiego zapisu Leukaristos to stos, a więc nazwa właściwa brzmiałaby Łęk(ari/arzy)stos – dzisiaj moglibyśmy napisać Łękowystos bądź Łękarzystos, czyli stos na łęgu bądź stos „łękarzy” ( – gospodarzy, użytkowników łęku).

Problemem jest dlaczego Rzymianie nie mogli w klasycznej łacinie zapisać nazwy oddającej brzmienie ‚ł’, jak zrobili to Cezar i Tacyt w przypadku Suevi (Słewi). Nie mogli, bo zasada nakazywała czytać ‚ł’ w określonej pozycji w wyrazie – np. w zbitce SUE/SUA. Czyli w tej sytuacji zarówno w wersji greckiej, jak i w łacińskiej mamy ‚L’ czytane jak ‚l’, chociaż było to słowiańskie ‚ł’. W przypadku oddania obcej dla Greków i Rzymian głoski ‚ę’, widzimy pełne uzasadnienie dla nieregularnych zapisów ‚eu’ i ‚ea’. Mało tego, Ptolemeusz słysząc Łękaristos nie musiał dodawać końcowki greckiej ‚os’, bowiem oryginalna nazwa ją zawierała.

Nazwa Łękaristos doskonale odpowiada miejscu, które dziś nazywamy Łęki Małe. W tej wielkopolskiej wsi, od około 2 200 r. p.n.e. aż do Średniowiecza, nieprzerwanie istniało cmentarzysko. W czasach rzymskich ciałopalne, a więc wyróżniające się stosami kremacyjnymi. Łęki Małe to wyjątkowe miejsce ze zgrupowaniem kurhanów, zwanych czasem „wielkopolskimi piramidami”. Wśród pochowanych tam ludzi wyodrębniono najstarszą, jak na razie rozpoznaną, próbkę kopalną R1a na ziemiach dzisiejszej Polski. Nekropolię część naukowców wiąże z pobliską osadą metalurgów w Bruszczewie. Podczas prac archeologicznych na tym stanowisku znaleziono ponadto ceramikę charakterystyczną dla wczesnej epoki brązu i dla kultury łużyckiej (z XV-VII w. p.n.e.), a kolejno najliczniejszy zbiór ceramiki odpowiadającej okresowi „rzymskiemu” (z II-IV w. n.e.) i w końcu ceramikę, którą zakwalifikowano do wczesnego Średniowiecza (z VI-VIII w. n.e.). Tak ważne nieprzerwanie od ponad 2 400 lat miejsce musiało mieć swoją nazwę powszechnie znaną w kręgu kulturowym ówczesnych mieszkańców Rzeczpospolitej Słewów. W jej skład wchodziły też ziemie słowackich Kwadów, mieszkających k Wadu, czyli do(przy) Wagu. (Dzięki uwagom Komentatorów Guślarz i Robert uważam, że należy odejść od wersji „k Wadu” z „Dziejów Słowiańszczyzny…” Wilhelma Bogusławskiego. Powinniśmy używać formy „Kładzi”. W łacinie klasycznej bowiem „QU” – „kł”, np. „quorum” czytamy jako „kłorum”, a więc ‚QUADI’ to ‚KŁADzI’.) Zgodnie z zapisem Tacyta, Kładzi posługiwali się językiem takim jak większość Słewów (Germanów, czyli w rzeczywistości słowiańskim). Były więc w czasach Ptolemeusza co najmniej dwie miejscowości z członem Łęk(g)i, oznaczającym to samo – tereny w dolinach nad rzekami.

Mało prawdopodobne jest, by nazwa ta była odceltycka. Istotnie w rejonie Trenčina i dalej aż po Cieszyn mieszkali na przełomie er celtyccy Kotynowie. Jednak władcami tych ziem byli Słewowie (i Sarmaci). Dokładnie pozycję społeczną Kotynów opisał Tacyt: „Język celtycki u Kotynów, […] a również to, że godzą się na składanie trybutów, dowodzi, że nie są oni Germanami. Część trybutów nakładają na nich Sarmaci, część Kwadowie – jako na cudzoziemców. Kotynowie – ku ich większej hańbie – kopią nawet żelazo”. Tak więc Kotynowie nie byli właścicielami tych ziem i nie nadawali im swoich nazw – zamieszkiwali ziemie Słowian – słewskich Kładziów oraz pokrewnych (scytyjskich) Sarmatów i płacili za to daniny/dzierżawy. Ponadto Celtowie byli na terenie dzisiejszych Czech, Słowacji i południowej Polski gośćmi stosunkowo krótko, jeśli porównamy z zasiedziałością słowiańską. Wdarli się tu na początku IV w. p.n.e., zostali pokonani przez Kraka I i osiedleni przez niego na wybranych obszarach jego królestwa. Bojowie i Tauryskowie zostali wycięci przez Lestka Przemysła (Burebistę) w I w. p.n.e., natomiast Kotynowie zostali przesiedleni przez Marka Aureliusza do dolnej Panonii przed 180 r. n.e. Przy tak krótkim pobycie na zasadzie tolerowanych tymczasowo cudzoziemców, wykonujących „hańbiące” prace, nie mogli narzucić swojego nazewnictwa Słowianom. Tak więc rzymska nazwa Lugiów nie pochodzi od celtyckiego boga Luga, ale najprawdopodobniej od Ludzi, czyli Związek Lugijski mógł być Związkiem Ludzi. Jest też inna wersja wywodząca nazwę od Łęgi/Łęki, czyli mieszkańców łęgów bądź ‚lęh’ – ziem uprawnych na nizinach nadrzecznych, jednak mniej prawdopodobna w świetle ustaleń dotyczących zapisu ‚ę”. Tak samo nie ma sensu tłumaczenie grecko-łacińskich ‚leuk’, ‚leug’, ‚laug’ jako celtyckie ‚luge’ – długi, jak również proponuje prof. Kolendo. Klasyczni pisarze nie mieliby problemów z wiernym zapisaniem tego terminu, czego nie można powiedzieć o słowiańskim ‚łęg’, ‚łęk’. Na dodatek różne formy odpowiadają zróżnicowaniu formy tego samego wyrazu w językach słowiańskich. Tak więc, trenczyńskie Leugaritio/Laugaritio to Łęga/žiť/o – miejsce do życia na łęgach. Polskie ‚żyć’ to czeskie ‚žít’, słowackie žiť, ukraińskie ‚жити’. Przy czym ‚o’ w wersji rzymskiej to łacińska końcówka dodana do słowiańskiej nazwy. Mamy więc dwie różne nazwy miejscowe o wspólnym rdzeniu, ale położone w różnych rejonach państwa Słewów. Wielkopolska była w czasach Ptolemeusza ważnym ośrodkiem kultowym, dlatego znalazła się na jego mapie. Słowacka była wówczas pewnie niewielką osadą i jej nazwa zachowała się tylko z powodu zimowania w niej rzymskiego dowódcy.

Dlaczego więc Łęki Małe nie zachowały do dziś starożytnej nazwy Łękarzystos? Nie wiemy, ale możemy przypuszczać, że znaczenie mogła mieć historia tego miejsca przed wprowadzeniem chrześcijaństwa. Nazwa ta odwoływała się przecież do starej „diabelskiej” wiary i jej obrzędów, które należało wytępić.

Zdjęcie główne – fragment mapy z: zocher-regel.gmxhome.de.

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 93

    • Mięso świni to świnina. Świnina i słonina to wyrazy bliskoznaczne, w przeszłości z pewnością oznaczały to samo. Widzimy tu częste przejście „ł” w „w”. Wcześniejszą nazwą świni musiałaby być „śłynia”, „słynia” lub też w rodzaju męskim „słyń”.
      Na pierwszy rzut oka świnia może mieć mało wspólnego ze słoniem, oprócz tego, że mogą być źródłem pokarmu (słoniny). Oczywiście słoni nie jedliśmy. Pewnie ich nawet nie widzieliśmy na oczy. A jednak mamy dla nich słowiańską nazwę. Nie żadną łacińską, grecką itp. Słoni może nie znaliśmy, ale na pewno znaliśmy mamuty. Nawet eupedia to przyznaje. Tylko jak ( my słowianie) je nazwaliśmy? Ja obstawiam, że nazywaliśmy je słoniami i pozyskiwaliśmy z nich słoninę, czyli pokarm.
      Młoda świnia to prosię. Prosię (gdzie „ę” jest często wymienne z „en”) jest równoznaczne z „prosień”, gdzie mamy zbitkę dwóch słów: pro i sień (się, sinia). „Pro” wiadomo co znaczy- w tym przypadku: pierwszy, przed. Sień (sinia) to świnia, bez „w” oraz bez wcześniejszej formy „ł”, co jest normalne, bo „ł” często tworzy się przed samogłoskami (szczególnie przed „o”, „u”, „y”). Na Czechach i Chorwacji na grudzień mówi się prosiniec (ponoć i dawniej w Polsce ta nazwa funkcjonowała ). Wyląg młodych dzików występuje od około połowy listopada do połowy stycznia. Jest to okres w kalendarzu księżycowym (zależnym od jego faz) odpowiadający prosiniecowi , czyli grudniowi, a wiąże się z tym, że świński cykl rozrodczy, po jej udomowieniu, nadal odbywał się w naturalnym tempie. Tak to nazwa miesiąca powstała od zwykłej świni. Ciekawostką jest też nazwa miesiąca rujeń. Pokrywa on się mniej więcej z terminem zapłodnienia macior.

      • Czyli, że najpierw była nazwa „słonina” a dopiero później „sól”? A jak w „salcesonie”?

        • Nic takiego nie twierdzę. Pewnie sól była pierwsza, ale nie chciałem dodatkowo poruszać tego wątku.
          Salceson – jest w tym słowie i sól i świnia (jeszcze bez „w”). Musi to być stare słowo.

      • Zakładając, że pojawienie się „ł” w wyrazach słoń, słyń (świnia) jest efektem labializacji, otrzymujemy bardziej pierwotną formę tych słów w postaci „soń’, „syń”, czego dowodem jest słowo pro-się (pro-sień). Można więc pokusić sie o ciekawą hipotezę wyjaśnienia etymologii słowa „syn”.
        Etymologia słowa „syn” jest trudna do wyjaśnienia. Słowo to wogóle nie pasuje do innych, określających relacje, pokrewieństwo rodzinne.
        Dopiero gdy zaczniemy ją wiązać z pewnym bardzo ważnym „zawodem” , być może jeszcze z czasów zbieraco-łowieckich, mianowicie łowcą mamutów (lub świń), możemy dojść do wniosku, że jest to w pierwotnym znaczeniu nazwa tych łowców. Podobnie jak słowo „kłusownik” oznaczało tego, który poluje na kłusaki (konie), tak „synowie” polowali na mamuty (słonie, sonie) lub świnie (słynie, sinie). Kim byli ci łowcy? Napewno młodymi, silnymi i zwinnymi mężczyznami działającymi w grupie, z pewnościa ze sobą spokrewnieni (ród). Aby to lepiej zrozumieć musimy się trochę wczuć w tamte czasy, i wyobrazić sobie jak mogłyby wygladać relacje w takim rodzie. Kim byli dla siebie rodzice? Jaki był stopień pokrewieństwa między nimi? Czy były to stałe związki? Czy ojcowie byli znani? Czy wogóle użycie słowa syn w dzisiejszym znaczeniu miało sens? itp itd. Zaś jako określenie wszystkich zdolnych do polowania, czyli młodych mężczyzn ma sens. I tak byli bliska rodziną.

        • Ze słowem „syn” wiąże się jeszcze jedno pytanie. Skoro jedna wersja tego słowa występuje w językach słowiańskich i germańskich (syn), inna w romańskich (filius), jeszcze inna w uralskich (poeg w estońskim), to co zrobić z takim fantem, że w łotewskim mamy „dels” (ze znaczkiem nad e), a w albańskim „djali”? Jest to samo słowo nie podobne do żadnego z wyżej wymienionych wersji, i to w tak odległych od siebie społeczeństw. Czy jedynym wyjaśnieniem tej anomalii, są dawne echa pozostałośći po wspólnocie y-dna I2a? Przypominam, że na Łotwie znaleziono kopalne I2a starsze od R1a. Byłby to może nie kamyczek, ale ziarenko piasku wrzucone w teorię przejęcia języków słowiańskich przez R1a od I2a.

  1. Panie Web, ciekawy i potrzebny tekst 👍 (chociaż wstawki o mitycznych Kraku I i Lestku Przemysławie mógł pan sobie darować). Smutnym i zawstydzającym jest to, iż nauka polska nie pokusiła się o próbę kompleksowej lokalizacji polis Ptolemeusza umiejscowionych na naszych ziemiach. W zasadzie przyjęto pogląd prof. Kolendy o Kaliszu chociaż budzi on duże wątpliwości (np. http://aldrajch.blogspot.com/2016/09/leuco-ristus-czyli-szukajcie-obozu.html ) i pojawiają się tylko prace przyczynkarskie (np. artykuł R. Skryckiego http://ppk.net.pl/artykuly/2009103.pdf ). Jesteśmy w tyle nie tylko za Niemcami ( rozwinięcie Pana tekstu https://www.academia.edu/24771964/Germania_magna_-_Ein_neuer_Blick_auf_eine_alte_Karte._Entzerrte_geographische_Daten_des_Ptolemaios_f%C3%BCr_die_antiken_Orte_zwischen_Rhein_und_Weichsel_zusammen_mit_Ch._Marx_und_D._Lelgemann_ gdzie Leukaristus = Leszno, Calisia = Kalisz, Setidava = Konin i tych samych autorów http://geodaesie.info/zfv/heftbeitrag/140 ) ale też za Czechami, którzy nie tylko badają toponimy z własnego terenu ale też podjęli próbę szerszej syntezy ( np. https://www.researchgate.net/publication/281526205_Differences_of_Ptolemy_based_cartography_of_Central_Europe_with_respect_to_recent_Czech_Republic_representations i praca M. Tomana „Kartografická identifikace geografických údajů na t.zv. mapě Velké Germanie
    (= střední Evropy) od C. Ptolemaia z 1. století” gdzie Ascaucalis = Kalisz). Jak Pan widzi rozrzut duży, ale kto szuka ten w końcu znajdzie 😉

    • Odpowiadam jednym wpisem na kilka ważnych komentarzy.
      Do Pana Tanatora:
      Do rozszyfrowania mapy Ptolemeusza jest potrzebny interdyscyplinarny zespół – podobnie, jak to zrobili Niemcy. Z tym, że rozszerzyłbym to grono o znawców języków celtyckich i slawistów oraz archeologów i archeogenomików. Sami kartografowie, filologowie klasyczni czy historycy źródłoznawcy i geografii to za mało. Potrzebny byłby spokój dla takiego zespołu od obowiązkowego publikowania nie na temat (ale można włączyć do prac np. magistrantów, którzy mogliby opracowywać fragmenty tego zagadnienia w zakresie konkretnych miejscowości) itp. wypełniania jakichś biurokratycznych norm. Bez mecenatu Państwa rzecz raczej nie do zrealizowania, bo jaki przemysł chciałby inwestować w badania nad starożytną mapą. Dofinansowanie resortów nauki i kultury byłoby jak najbardziej celowe. Tylko tu jest podstawowy problem – jak polityków przekonać do takiego przedsięwzięcia?. Badania indywidualne (nawet najlepszych specjalistów, jak wspomniany prof. Kolendo) będą wciąż obarczone spekulatywnością spowodowaną zawężeniem pola badawczego do określonej dziedziny (zwyczajnie z powodu pragmatyki badawczej – nie będę wypowiadał się o prasłowiańskim, skoro dobrze znam się na łacinie klasycznej, a nie na innych językach). Przytoczone przez Pana prace czesko-grecka i czeskie także są dotknięte tym zawężonym aparatem badawczym. Niemcy spróbowali podejść do zagadnienia szerzej i bardziej metodycznie, ale też nie objęli wymaganej całości problematyki.
      Dlatego – jak sam Pan zasugerował – każdy może nadal ścigać swojego „ptolemeuszowego króliczka”. Z tym, że Kalisz jest chyba najlepiej rozpoznaną lokalizacją, o bogatej literaturze, którą – nie tylko w przypisach – szeroko przytacza np. prof. Kolendo (tym większe moje zdziwienie jego hipotezą).
      Ws. Lestka Przemysła – mamy spór nie od dziś. Przedstawiałem swoje argumenty, Pan swoje – do rozstrzygnięcia daleko. Co do Kraka I – dotychczas nie zauważyłem, by wprost pisał Pan o jego „mityczności”. Dla mnie to jeden z najmniej „mitycznych władców” – nie wielu ma tak spektakularny pomnik.
      Do Pana Stefana Urynowicza:
      Wszystko wskazuje na to, że im głębiej w historię (ale nie przed II tys. p.n.e. dla tak szeroko zakreślonego obszaru), tym języki między Bałtykiem i Adriatykiem a Oceanem Indyjskim były do siebie bardziej podobne. Ciekawe są badania porównawcze dla indoeuropejskich, gdzie wykazuje się największe podobieństwo między słoweńskim, a sanskrytem –
      http://korenine.si/zborniki/zbornik01/pdf/skulj_indo.pdf
      oraz tegoroczne chińskich specjalistów –
      https://academic.oup.com/nsr/advance-article/doi/10.1093/nsr/nwy083/5076917 (tu ważne są wykresy przedstawiające powiązania leksyki i fonemów z Y-DNA i mtDNA).
      Do Pana Guślarza:
      Nie uważam, że Ruś to Rugia. W przytoczonej dyskusji nie ma danych o Y-DNA Ruryka, czyli trudno na tej podstawie wyrokować, że Rurykowicze nie byli N1c. Generalnie nosili taką właśnie haplogrupę, natomiast wiadomo, że niektóre gałęzie miały R1a i I2a-DIN. Były to przypadki przyjmowania rodów słowiańskich do dynastii rusko-wareskiej lub bardziej skomplikowane, jak wspomniany przez Pana protoplasta Czetwertyńskich. Możemy tu mieć do czynienia ze „złamaniem linii”, jak u Czartoryskich (pierwotnie też N1c), których Y-DNA Giedyminowiczów zostało „zmienione” na R1b diuków de Lauzun.

  2. Może i dam się przekonać ws. położenia Susudaty. Niemniej nie powiążę tej nazwy z germańskim Susutinem, ale ze słowiańskim Szczecinem. Niewykluczone, że mieliśmy dwie miejscowości o podobnej nazwie. Jak np. na omawianej mapie – Mediolanium (sprawdź na: http://zocher-regel.gmxhome.de/ArbaloSchlacht/16TropaiaDrusu.html). Właściwości terenu wpłynęły na przybranie nazwy, jak w przypadku wspomnianego Kalisza (Kaliska itp. nazwy wsi).

    • Artykuł idzie w kierunku pracy prof. Kolendo i jego treść nie wiele ma wspólnego z chwytliwym tytułem.

  3. Witam
    Tak na marginesie
    Po pierwsze Szczecin nie ma nic wspólnego z niemieckimi ani polskimi świniami czy szczeciną Bądźmy poważni (przepraszam mieszkańców Szczecina za tych „niedouczonych”) Zlepek „szczec” oznacza wg terminologi słowiańskiej „ten który stoi na straży czci” innymi słowy ten który stoi na straży aby „bronić” (dostępu do morza, wstępu na tereny Słowian) Dziś byśmy powiedzieli że „przegradza drogę” będąc jednocześnie „wizytówką” Ważne! Zupełnie inne znaczenie ma np. Strzegom miasto położone u podnóża „trzech gór” którego zadaniem jest ich „strzec” (pilnować tych gór) Podobną rolę spełniało kiedyś podkieleckie Szczecno które leży przy drodze do Pierzchnicy Broniło, przegradzało, było wizytówką Nie inaczej jest w przypadku popularnej rośliny z „szcz” szczaw pospolity Obecna na każdej polanie , dorastająca do 1 m wysokości stoi dumnie wyprostowana nie tylko „na jej straży” ale również zapewniając przetrwanie w ciężkich czasach ludności mieszkającej w pobliżu Słowianie umieli dostrzegać i doceniać walory zapewniając nieprzemijalność w nazewnictwie Co ma wspólnego z czcią? Cześć to czystość brak skazy Liście szczawiu pospolitego skutecznie wywabiają plamy z rdzy, pleśni, atramentu. Szczęście stoi na straży , broni przed pechem , jest wizytówką powodzenia Proszę ograniczyć się do historii a nie brać się za wyjaśnianie etymologii nazewnictwa słowiańskiego Nie po raz pierwszy wychodzą głupoty które nikomu nie służą Dziękuję

    • Jest również wersja od ‚szczyt’ – tarczy. Byłaby bardziej zgodna z tą hipotezą. Jest jeszcze prokoszowsko/bieszkowska od króla Szczyta. Jeśli jednak zakładamy, że Szczecin to Susudata, to obie wersje są wątpliwe. Ponadto, w czasach Ptolemeusza ujście Odry było wewnątrz obszarów lechickich, a nie na ich rubieżach, a więc osada nie miałaby postulowanych funkcji obronnych dla większego terytorium. Tak stało się po upadku Słowian połabskich, ale miasto i jego nazwa istniały znacznie wcześniej. Różne teorie lingwistyczne należy weryfikować źródłami archeologicznymi i pisanymi. Poprzestawanie wyłącznie na gruncie językoznawstwa pozostawia zbyt wielką swobodę interpretacji, czego świadectwem jest również dyskusja pod tym wpisem.

      • Ta wesja jest bardzo interesujaca i wsparta zapisami na polskiej mapie [wloskich kartografow] i na zalaczonej mapie [niemieckiej].

        Na mapie niemieckiej jest zapis miejscowosci „virunum”, na mapie polskiej jest „viruru”, a po uwzlednieniu kropki, jako oznaczenia skrotu, jest „virurium”.
        W j. lacinskim „vi – rurium”, to „siła – kraj/kraina”, zatem mozna to
        „przetlumaczyc” na obecny literacki jezyk polski jako; „szczytny/silny tej
        krainy gród”. Prapolacy mieli tendencje do skrótów, z „kraków gród”
        zostal Krakow, ze Stanislawa powstal skrót Stach, wiec mozna przyjac
        zgodnie z sugestia ELIPSY i Pana Weba, ze lacinska nazwa „virurium” moze odpowiadac Szczecinowi.

        Nie istnieja w Polsce nazwiska, ktore mozna wiazac z oszczepem lub włócznią.

        Na polskiej mapie obok napisu „virurium” jest nazwa plemienia „Sidim”.
        Wedlug mnie „Sidim” to … „Szydły”, prapolska, slowianska nazwa oszczepnikow.

        Nazwisko Szydło – 2650 osob w Polsce w 1990 r., dzis popularne w rejonie Katowic [710 osob], Krakowa [295 osob], Krosna [175 osob], wedrowalo na polnoc jako Szydłowski – 13493 osob w 1990 r. – do rejonu Szczecina [431 osob], Koszalina [252 osob], Słupska [129 osob], Gdańska [402 osob], Poznania [507 osob].

        Oszczepnicy byli grozniejsi dla grabiezcow w lodziach lub malych statkach rzecznych niz woje z mieczami i tarczami lub konnica. Zatem Szczecin mial odpowiednie wsparcie w wypadku napasci.

    • W jednym ze swoich wykładów Tadeusz Mroziński mówi o Ptolemeuszu (myli jednak nazwę książki, pewnie przez tremę) i pokazuje bardziej treściwą wersję, która mówi o Sarmacjach, Mazowszu itd. Proszę sobie wpisać frazę w youtube, Rachuba czasu i kalendarze – Tadeusz Mroziński – 24.09.2013 54:45

    • Brawo ELIPSA!
      Szczecin od zawsze był twierdzą – Tarczą. Nie wszystkie twierdze buduje się na granicach, tym bardziej, że Szczecin posadowiono na granicy morskie, gdzie cały obszar morza nie mógł być chroniony. Jednak jego brzegi i wejścia rzek owszem.
      Szczecin do dzisiaj jest zbudowany na różnych twierdzach i tunelach. Jego podziemia to istne kretowisko. Potwierdzają to wciąż prowadzone prace archeo.
      Szczecin jest również posadowiony na siedmiu wzgórzach – szczytach.
      Na samej granicy morskiej były posadowione mniejsze twierdze – porty.
      W tamtym czasie, Szczecin posiadał idealne umiejscowienie obronne, otoczony rozlewiskami, a jednocześnie tereny portowe. Sama twierdza zamykała wejście do Odry. Warto czasami popatrzeć na mapę.
      Zatem bełkot o jakiejś szczecinie i świniach, graniczy z żartem.
      Bajeczka o szczecinie świńskiej na szczotki jest mocno naciągana. 🙂
      Ptolemeusz i późniejsi autorzy nic nie wiedzieli o znaczeniu słowa „szczyta”, więc wymyślali różne cuda „na kiju”.
      Miano rzeczki Świna nie pochodzi od świń „spławianych”, jak bale drewna 🙂 . Pochodzi od morświnów, które wpływały tym w zasadzie kanałem na Zalew Szczeciński. Wpływały również Dziwną, ale miano tej rzeczki pochodzi od dziwnego zachowania. Raz płynie do morza, a raz ku lądowi.
      Po co sięgać do obcych uzasadnień, bełkotów, kiedy mamy swoje uzasadnienia?

      • To może współczesnemu Szczecinowi na omawianej mapie mogłyby odpowiadać albo Bunitium, albo Laciburgium? Jest jeszcze inna możliwość – w tamtych czasach Szczecin był mało ważną osadą z puntu widzenia rzymskich planów gospodarczych lub wojskowych. Moim zdaniem, jeśli Ptolemeusz odnotował na swojej mapie Szczecin w ogóle, to pod nazwą Susudata, czyli miejsce dające (bogate w) świnie. Jeśli mówimy o funkcjach militarnych, jako genezie nazwy, to dopiero od Średniowiecza. Gród obronny otoczony fosą powstał tu w IX w. n.e., chociaż osadnictwo jest notowane od czasów łużyckich.

        • A gród obronny otoczony bagnami i rzeką płynącą nieopodal już się nie kwalifikuje jako gród otoczony fosą?

          • To jak ten Szczecin nazywał się na mapie Ptolemeusza, skoro innej nazwy – poza Susudatą, nawiązującą do obecnej – nie ma?

          • Ok, więc może pan Ptolemeusz (zacięty wróg Słowian) nie chciał wszystkiego pisać i np: wymienił te najważniejsze miejscowości o których każdy słyszał, a nie wymieniał pobocznych, bo np: potęga kraju barbarzyńców by zjeżyła podróżnych handlowców i obrót by spadł w spółkach Imperia Romanum w tamtych rejonach. Bo woleli wysłać jakiś tam człeczków niż sami się narażać. Proszę pamiętać o legendzie, gdzie, to siostra Cezara założyła Wolin, a przecież do Szczecina to rzut kamieniem. „Średniowieczna informacja zapisana w Żywotach św. Ottona z Bambergu donosiła jakoby miasto Julin, jak dawniej nazywał się Wolin, miało zostać założone przez Juliusza Cezara. W mieście Wolinie, i to jeszcze 1200 lat później, jeszcze w XII wieku, miała istnieć kolumna poświęcona „założycielowi miasta”. W owej miejscowości wg opisów literackich zachowano pieczołowicie pamiątkę po władcy- włócznię należącą do Juliusza Cezara. Badacz lokalnych legend Wiesław Mechło podaje że „cesarska włócznia miała tkwić przy posągu Trzygłowa – najważniejszego bóstwa Wolinian”.” Takie zakładanie miast, to takie boskie triki.

          • Twierdzę, że w legendach tkwi źródło prawdy. Jednak w tym Pańskim przytoczeniu mamy alternatywną wersję: Juliusz albo jego siostra Julia. Jeżeliby Juliusz Cezar miał założyć miasto, to raczej po zdobyciu tego terytorium – taki miał zwyczaj. Julia – prędzej, jako małżonka lechickiego króla. Na razie niestety nie ma potwierdzeń o cesarskim założeniu Wolina, którego nazwa chyba nieźle tłumaczy się bez odwoływania do łacińskich imion. Śladów legionów u ujścia Odry też nie odnaleziono. Moim zdaniem, to piękna legenda, ale – nawet uwiarygodniona – nie przybliża do rozwiązania zagadki Szczecina, bo to różne miasta i nazwy…

          • @Bez Chwili Zwątpienia
            ” Ptolemeusz (zacięty wróg Słowian)”
            Bynajmniej, proszę nie tworzyć wyimaginowanych wrogów. Ptolemeusz solidnie zapisał liczne słowiańskie plemiona, a poza tym będąc astrologiem jest moim przyjacielem.

            Nie chciało mi się tego pisać wcześniej, bo jest to sprzeczne zupełnie z poglądem autora blogu, ale:
            Strabon pisze, że Suevi naśladują nomadów. Nie mogli by ich (Sarmatów) naśladować gdyby od wschodu graniczyli z Lugiami jak chce niedouczony mainstream, który wręcz potrafi znajdować „celtyckie monety Lugiów” w miejscu gdzie nigdy ich nie było.
            Trzeba wiedzieć dlaczego oni ich tam umieszczają. Bo według nich, nie da się inaczej wytłumaczyć długości Asciburgius jak tylko tym, że są to Sudety.
            Jest to okropny błąd interpetacyjny. Po pierwsze przy interpretacji Germanii, należy ustawić Danię do pionu. Wtedy ujście Suevus zrówna się z ujściem Albis. Wszystkie sztucznie przedłużone rzeczy, jak Melibocus, Asciburgius, końcowy odcinek Vistuli ulegną skróceniu. Okaże się że Suevi Langobardoi, Laccobardoi i Doulgomnoi są w tym samym miejscu.
            Po drugie Asciburgius będąc na północ od Melibocus (Harz) jest sztucznym pasmem utworzonym by z niego wypływała Vistula (Nie mylić z Wisłą), podobnie jak góry Ryfejskie dla Tanais.
            Ponadto trzeba wyjść od ujść rzek Sarmackich, które wskazują, że ujście Wisły to Hronos, więc Vistula musi być Odrą. Skandia jest na przeciw Vistuli, co się zgadza z Odrą.

            Wtedy widać, że Lugii są ludem połabskim. Nazwy Didunów i Nadvanarvalów są synonimiczne z Obodrzycami. Lugi Omani i Lugi Buri w takim ujęciu mieszkają nie daleko Didunów, Omani/Manimi oznaczają Rzeczan i Doszan a Buri Redarów, Warnów i Kiszan, którzy nie są wymienieni u Ptolemeusza, a są u Tacyta (Reudigni, Varini, Suarini i u Pliniusza bez Redarów: Varini, Carini). Pozostałe ludy z Lugi wymienione u Tacyta to Arii (Bytyńcy/Hobolanie – Boutones Strabo, Batini Ptolemeusza, Heruli vel Heveldi Helmolda), Helvecones – Połabianie, Helisii – Lisice.

            A wracając do sedna – skoro Polska była w Sarmacji, a panowało przekonanie, że Sarmaci osad nie mieli, to wszystkie Kalisze, Setidavy i inne są na zachód od Odry.

            Jest multum ludów Sarmackich Europejskiej Sarmacji i nie mieszczą się one jeśli zepchnąć by je za Wisłę.

            Proszę drukować, czytać, interpretować Ptolemeusza, Pliniusza, Tacyta w oryginalnych językach i nie mówić że są to jacyś wrogowie Słowian, bo ich zapisy świadczą o tym, że Słowianie zamieszkiwali Germanię i Sarmację. intelektualna chołota chciałaby nam wmówić, że nazwy typu Warnowie i Rugiowie nie są słowiańskie, ale to tylko rozpaczliwe, pseudonaukowe wycie.

          • Ruda Web Szczecinek 125 m np.m. Szczecin 25 m n. p.m.

            SzCz – to czerwony, to odpowiednik nazwy ochry, gilinianokrzemianów,z których wykonywano puchary,naczynia.RudaWeb Spójrz na zasięg wystepowania zasobów w Polsce, dziwny sposób pokrywają się one z kulturami.
            Ogień O czyszcza- jest czerwony. Jest korelacja miedzy Dołężą, a osrodkiem nad zalewem, być może Szczecin powstał później gdy wody opadły.
            Ochra, oczyszczała wodę, To symbol. W górach nie było potrzeby bo źródła były czyste, zdroje, prosto z ziemi.
            Miedź znów barwi na niebiesko.
            Marzanna na niebiesko i czerwono, purpurowo-fioletowo – rośnie m.in. na Bałkanach.

        • W X w., w wiki, bo ktoś tak przepisał z kroniki Ibrahima ibn Jakuba. Zobaczył obwarowania dopiero w X w.
          Archeolodzy z Muzeum Narodowego w Szczecinie twierdzą, że obwarowania są dużo, dużo starsze.

          • P.s.
            Rzymskim planom gospodarczym?
            A co oni mieli tu do szukania, chyba że guza na głowie?
            Legiony rzymskie przyjeżdżały nad Bałtyk i planowały, jak ma przebiegać dalsza część szlaku jedwabnego? Uczyli głupich Słowian gospodarować?

          • Otóż ci Rzymianie tak już mieli, że kombinowali co by tu jeszcze podbić, by wyeksploatować. Tak było budowane całe imperium. Jako sprawni imperialiści, najpierw przeprowadzali wywiad u potencjalnego przeciwnika. W ramach tej działalności siłą rzeczy najbaczniej przyglądali się sile militarnej przeciwnika (więc i umocnieniom) oraz co tam można u nich zrabować. Chyba logiczne?

          • Nie pisałem o Ibrahimie, tylko o ustaleniach archeologów dla IX w., a że osadnictwo w ogóle w Szczecinie jest znacznie starsze też napisałem.

  4. Jeszcze jedno. Proszę nie zaprzątać sobie głowy tą końcówką „stos” to najprawdopodobniej zostało dodane bo było bardzo trudno oddać końcówkę nazwy. Być może było to coś w stylu:Łękarzewo/Łękiszcze/Łęknica. Trzeba szukać na mapach.
    Co do tych Łęk Małych to jeżeli tam jest obok Bruszczewo to może chodzić i o to. Na marginesie proszę zwrócić uwagę że miejsca typu: Bruszcz/Pruszcz/Pruszków są ZAWSZE związane z metalurgią i zawsze są tam ślady takiej działalności w odległej przeszłości. A co się robi w kuźni lub odlewni? 🙂
    Ja nie wiem jak tępi muszą być polscy archeologowie skoro cały czas odnajdują pewne rodzaje działalności ludzkiej z odległeeeej przeszłości mające te same słowiańskie nazwy w różnych częściach kraju i mimo to twierdzą że przed Vw. nie było tu żadnych Słowian.

  5. No, Rudaweb ruszył głową i zauważył łąki/ługi i ich rolę w społecznościach słowiańskich(tych na północ od Karpat).
    To jest słowo kluczowe dla Słowian. Proszę zwrócić uwagę ile mamy słów utworzonych od niego: sługa, długi, pług, ług, dług, podłoga etc. Oczywiście słowo oznacza łąkę, teren pod uprawę roli i wypas. Czy oznacza łąkę podmokłą? Być może pierwotnie, później raczej nie bo znam np.miejsce pod Warszawą nazywaną Mokry Ług. Po co dodawać przymiotnik, skoro samo w sobie miałoby oznaczać miejsce podmokłe?
    Ciekawe, że jeśli przyjąć optykę Alineliego to musiałoby by być to słowo bardzo stare, paleolityczne, oznaczające zapewne miejsce lęgowe ptactwa-czyli miejsce gdzie można podebrać jaja, a dopiero z czasem przeszło w terminologię bardziej rolniczą. Konotacji łęgu z „łukiem” raczej nie widzę-chyba że łuk brano na to ptactwo ;).
    Proszę jeszcze zwrócić uwagę na jedną kwestię która wiąże się z Ługiem/Łęgiem nazwa „Lach” również pochodzi od tego. Po prostu inni Słowianie tak nas określali (Mieszkańcy Łąk), a że tego „g” nie wymawiają jak należy to jest „h” i dlatego np.Słowacy mówią „podLAHA” na…podłogę.
    U Litwinów mamy Lenkija-kraj łąk. Tak na marginesie.
    Co do wspomnianych Kwadów/Kuadów to tu jest jakaś etymologia oznaczająca „ludzi”-„kłe” „kle” „kło” to się powtarza na terenach polskich tylko nie bardzo mogę rozgryźć o co chodzi dokładnie. Nazwa może być też związana z cmentarzyskami.

    • Łęg, to chyba od wtórnych skojarzeń pochodzi, a nie od prardzeni.
      Poprzez uwstecznienie:
      L”o” Ka – płomień gdzie
      L”o” Ga
      L”e” Z”a – ognia cięcie?
      Wydaje się dziwne ale sens ma:
      – wypalanie łąk, to prastara tradycja,
      – ogień „kosi” łąkę
      – sucha trawa jest przydatna do rozpalania ogniska
      – na łące bezpieczniej palić niż w lesie.
      Pokrewne nazwy: Dołęża, Dołęga, Łużna, Łużyce.
      Z rdzeniowania nie wychodzi by „leżeć” pierwotnie znaczyło to samo, co dzisiaj. Obecne znaczenie, to raczej skojarzenie wtórne od czynności żęcia. W ten sposób od prardzeni
      Le i Z”e” (palenie i żęcie)
      Powstał rdzeń:
      LeZ”e – leże, łoże
      również sensowny, bo najmilej leżeć przy ognisku na słomie.
      Od tego tylko krok do skojarzeń z płaszczyzną.

      Zastanawia mnie
      L”uG
      Uwsteczniając:
      L”o’Z”
      kojarzy się jak wyżej, ale „ług”, to wypłuczyny. To rdzeń słowa: „płukać”, „płakać”.
      Wychodzi na to, że jest rdzeniem ze skojarzeń wtórnych od „leżenia”. To też jest logiczne, bo po przelaniu się wody wypłuczyny leżą i to płasko.

      Tak więc:
      Leszno
      LeS”No
      LeZ”No (Leżajsk)
      LeGNo (Legnica)
      L”e”GNo (Łęgowo)
      L”o’GNo (Biały Ług, Mokry Ług)
      L”o’Z’No (Łódź).

      Nazwa „Mokry Ług” jak najbardziej ma sens. Tak samo jak „ostry nóż”, „zły zbój”, „białe mleko”, „słodki miód”. Jest to wzmocnienie przekazu, często kiedyś stosowane.

      Łękaristos tam, gdzie niedaleko jest Mogilnica, gdzie odkryto pochówki popielnicowe i szkieletowe, gdzie niedaleko jest Kamień też ma sens.
      Ł”e”Ka Ri SToS – łąka robienia stosów
      L”e”K (J)aRi SToS – łęg palenia stosów.
      Niektórzy twierdzą, że jeden z rytuałów pogrzebowych (pra)Słowian polegał na spaleniu ciała na stosie w pobliżu rzeki i rozsypanie prochów do wody. Inny, to wkładanie urny z prochami do dołka przykrywanego kamieniem, kamorem
      (Ka MoR – gdzie śmierć).
      Przy każdym skupisku ludzi jest cmentarzysko. Im więcej ludzi żyje, tym więcej umiera. Faktorie były takimi miejscami.

  6. I jeszcze jedna uwaga, Panie Web: już kilka lat temu rozmawialiśmy na Tarace na temat interpretacji niemieckich naukowców nazw ptolemeuszowych. Podałem tam kilka przykładów słowiańskich członów i możliwych interpretacji starych rzymskich nazw z terenu Germanii. Miałem o tym wszystkim napisać w artykule, ale jak widać do dziś taki nie powstał. Otóż rzymska Brodentia to współczesny Brod nad Tichou w Czechach. Natomiast większy problem jest z nazwą Askaukalis. Otóż nie jest to Bydgoszcz, ale bardzo mocno przekręcona i pomieszana nazwa Osielska pod Bydgoszczą.

    • Tędy szła też droga handlowa starożytnych Rzymian i Greków z Kalisza na Żnin (Setidawa), Słupy, Szubin i Tur do brodów na Noteci pod Bydgoszczą, a ztąd dalej ku płn. na Osielsko (Auskankalis)…”
      „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”, Tom XII, s. 63, wyd. 1880 r., pod rekacją F. Sulimierskiego, B. Chlebowskiego i W. Walewskiego.

    • Panie Adrianie, Panie Web, dla mnie nazwa Ascaucalis, jako nazwa obecnej Bydgoszczy to … „migajace czerwone swiatlo”.

      Nie ma nazwy Ascaucalis/Askakualis na mapie wykonanej przez wloskich kartografow w 1467 r. ktora zostala podarowana kanclerzowi Janowi Zamoyskiemu przez papieza Grzegorza XIII i jest obecnie w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie;
      http://www.info.kalisz.pl/images/Ptolemaeus_Magna_Germania.jpg
      https://culture.pl/pl/wydarzenie/jacek-dehnel-i-renesansowa-kartografia

      Niemiecki SPIEGEL takze okresla ta mape jako bardzo dobra;
      http://www.spiegel.de/international/zeitgeist/mapping-ancient-germania-berlin-researchers-crack-the-ptolemy-code-a-720513.html

      Nie ma nazwy Ascaucalis w rejonie Bydgoszczy na niemieckiej mapie „Germania” publikowanej w Ameryce w 1849 r. – ta zmanipulowana mapa miala uzasadniac Rozbiory Polski;
      https://en.wikipedia.org/wiki/Germania#/media/File:Ancient_Germania_-_New_York,_Harper_and_Brothers_1849.jpg

      Profesor Jozef Kostrzewski w swoim pamietniku;
      https://bialczynski.pl/2010/12/29/15887/
      wspomina; „Jeżeli na podstawie jedynej nazwy rzekomo ilirskiej Askaukalis zamieszczonej na mapie Ptolemeusza z II w. n.e., a umiejscowionej przez Kossinnę na Śląsku, miałoby się uznać ludność epoki brązu za ilirską, to na podstawie nazwy Calisia, identyfikowanej z dzisiejszą nazwą Kalisza, można by uznać tę ludność za słowiańską.”
      Iliria to kraina w rejonie Ljubljany w Sloweni.

      Zmarla prof. Aleksandra Cofta-Broniewska nazwe Askaukalis wiaze z Inowroclawiem;
      http://www.kck.inowroclaw.pl/16-muzea/29-ekspozycja-archeologiczna-askaukalis-inowroclaw.html

      Zatem z „wedrujaca” nazwa Ascaucalis/Askakualis trzeba byc bardzo ostroznym .

      Porownanie map wskazuje takze roznice w zapisach nazw miejscowosci pomiedzy „starymi” mapami a „niebieskimi” napisami na przytoczonej niemieckiej mapie.

      Ja odczytuje na starej, „polskiej” mapie nazwe „leucaristug.”, kropka oznacza skrot w koncowce, czyli pelna nazwa to „leucaristugium”, a nie „Leucaristus”.

      Co oznacza „leucaristugium” podam w nastepnym wpisie.

      • Studiowanie zapisow nazw miejscowosci i plemion wg Ptolemeusza pomiedzy Odra i Wisla, wskazuje, ze kupcy galijsko-slowianscy uzywali „slangu kupieckiego”, ktory byl mieszanina slow galijsko-slowiansko-lacinsko-greckich, a nie byl klasycznym j.greckim lub j.lacinskim.
        Ponizej podaje kilka moich odczytow nazw z „polskiej” mapy Ptolemeusza;

        1. O miejscowosciach;
        – Asanca = nad Sanką -> nad mala rzeczka [bo duza rzeke,
        galowie/celtowie/prapolacy zwali San], czyli wspolczesnych Naszacowicach,
        – o Krakowie = Corrodunum, czyli „krukow/kruka miescie”, zapis niemiecki Carrodunum wskazuje na „wozów miasto” ?, co jest oczywistym błędem,
        – oraz plemieniu u zrodel Wisly „avarini” -> gawryni -> gawronów,
        napisalem tutaj;
        https://rudaweb.pl/index.php/2018/06/03/awarski-trop-konstantyna/

        Pomiedzy miejscowosciami idac ku polnocy na polskiej mapie Ptolemusza sa odleglosci okolo 100 kilometrowe, co wskazuje, ze byly to glowne stacje kupieckie oddalone o okolo jeden dzien drogi wozem w lecie i jeden dzien drogi saniami w czasie zimy, uzywajac metalowych ochron na kopyta koni;
        https://en.wikipedia.org/wiki/Hipposandal

        2. Na polnoc od Corrodunum = Krakowa jest Arsonium [mapa niemiecka], lub Arsemu z kreska nad „u”[mapa „polska’], czyli Arsemum.
        Wedlug mnie jest to niby lacinska nazwa „arce-mum” = „zamkowe-miejsce” odpowiadajace Zamkowi w Olsztynie kolo Czestochowy.

        3. Nastepna miejscowosc to Calisia = Kalisz.
        Przyjmuje sie, ze ta slowianska nazwa mogla powstac od slowa „kał” czyli mokradlo, bagno, najwczesniej w VI-VII wieku po przybyciu Slowian. Generalnie osad/miast nie buduje sie na bagnach.
        Ja uwazam, ze ta slowianska osada powstala o wiele wczesniej !!! niz to odnotowal Ptolemeusz. Nazwa sklada sie z dwoch slowianskich slow „kal” = twarda, kamienista i „ispa/isia ” – wyspa.
        „Kal” – jest w staropolskim slowie „kalenica” = szczytowa partia strzechy utwardzana glina, ulubione miejsce bocianow do zakladania gniazd. Wsrod mokradel Prosny mogl byc polodowcowy „oz” = pagór piaszczysto-zwirowy, ktory jako wyspa wsrod mokradel byl idealnym miejscem na osade.

        4. Nastepna miejscowosc to Setidava” lub Setida., czyli takze Setidawa lub … Getidava. Wedlug mnie jest to stacja kupiecka … w Poznaniu.
        Na stronie;
        https://en.wikipedia.org/wiki/Setidava
        jest zapis;
        Ptolemy’s manuscript also included the variant spelling Getidava.
        Rękopis Ptolemeusza zawierał także wariant ortograficzny Getidava.
        Getidava to „Getow – miejsce/stacja”, czyli Geti/Giece, kupcy Daccy z wybrzeza Morza Czarnego przy ujsciu Dunaju byli urzedujacymi na tej stacji. Giec to juz polskie nazwisko i rzeczywiscie to nazwisko jeszcze wystepuje w rejonie Poznania, 35 osob wg danych z 1990 r.;
        http://www.herby.com.pl/indexslo.html
        Nazwisko Giec, w Polsce 876 osob, wedlug dawnych wojewodztw;
        Wa:27, BP:2, BB:8, By:3, Ch:5, Cz:99, El:10, Gd:46, Go:4, JG:1, Kl:3, Ka:116, Ki:33, Ko:26, Kr:19, Ks:4, Lg:21, Ls:15, Lu:19, Łd:4, Ol:15, Op:26, Pl:31, Pt:3, Po:35, Pr:45, Rz:26, Sd:7, Sr:4, Sk:16, Sł:34, Sz:41, Tb:79, Ta:4, To:4, Wb:9, Wr:26, Za:1, ZG:5

        Łęki Małe powinny byc odnotowane jako miejscowosc w okolicy Poznania, czyli stacji Setidawa na mapach.

        Miejscowosc Leucaristus [wg niem. mapy] lub „leucaristugium” [wg „pol”. mapy] lezy okolo 200 km na zachod od Zamku w Olsztynie i od Kalisza.

        Leu-car-is-tug-ium w slangu kupieckim sa to slowa lacinsko-grecko-lacinsko-grecko-celtyckie i ja je tlumacze tak „odjezdzajace-wozy-sa-holowane-stad”, zatem jest to stacja w Opolu lub w poblizu Opola na podmoklym terenie blisko Odry.

        Pobliskie Budorigum [n.] lub Gudorgium [p.] to obecny … Wroclaw.

        Lugidunum [n.] lub Lugidinum [p.] to Legnica.

        Stragona [n.] lub Sragona [na „polskiej” mapie przestawione napisy] to chyba „stag-ona”, a po grecko-celtycku „jelen-na w domysle na gorze” wskazuje na obecna … Jelenia Gore – chyba byly czesto widziane jelenie na okolicznych wzgorzach.

        Jest jescze jedna miejscowosc wymieniona na polskiej mapie Ptolemeusza; „asanru z kreska nad u”, ktorej nie widze na mapie niemieckiej. Ja to tlumacze jako lacinskie „as aurum” = „jak zloto”.
        To jest wskazowka ze wydobywano juz wtedy zloto na Slasku i Bojowie/prapolacy bili z niego monety;
        http://www.kopalniazlota.pl/pl/historia/historia-wydobycia-zlota

        • „Leu-car-is-tug-ium” – to zbyt wymyślna interpretacja. Leukaristos (wg. Ptolemeusza) leży pomiędzy Kalisią a Budorigum, czyli w przybliżeniu tak, jak… Łęki Małe. Opole nie po drodze. Nie przekonuje mnie Pańska interpretacja. Podobnie jak umieszczenie Setidavy w Poznaniu – w rzeczywistości i na rekonstrukcji niemieckiej, i na karcie Ptolemeusza leży między Calisią a Ascaucalis, czyli odpowiada okolicom Żnina. Kalisia – ciekawa propozycja, ale jest wiele miejscowości o podobnej nazwie w Polsce, które położone są na wilgotnych gruntach lub w ich pobliżu. Co do Krakowa, to też jestem zdania, że to zceltyzowana nazwa „Kraka gród”, czyli słynnego pogromcy Celtów (ktoś taki mógł zapaść w pamięć wielu pokoleń dawnych wrogów). Getidava – to podobne złożenie jak Włodawa, Nieszawa, Szprotawa czy… Warszawa. Getowie to jeszcze jedno z określeń Słowian południowych (Traków). Natomiast nie ma pewności czy nie była to Setidava i wówczas teoria z Getami/Giecami bierze w łeb. Inne lokalizacje i nazwy mniej więcej zgodne z moimi przypuszczeniami. Również Pańska hipoteza o „slangu kupieckim” jest prawdopodobna i wyjaśnia częściowo mechanizm etnogenezy „Germanów”. Myślę, że jednak przede wszystkim na ziemiach słowiańskich należy szukać rdzeni słowiańskich. Jeśli ta metoda zawodzi, to można próbować innych rozwiązań.

          • „Getowie to jeszcze jedno z określeń Słowian południowych (Traków).” Seti DaVa – Geti DaVa – Gate – to wrota – VROTA SuaVa – czyli Wrocław. Bardzo stare miejsce, być może jeszcze z Czasów nasunięcia się mas lodowcowych. Siedlisko pomiędzy lodowcami, przechodziło się linem wzdłuż poszarpanych ścian lodowca – bardzo mocne energetyczne miejsce.Wg radzieckich naukowców badajacych zasobności Polski w uran, Wałbrzych, Kłodzko, Wrocław stanowi swoisty trójkąt zasobów pierwiastków radioaktywnych, ok 2 km pod powierzchnią ziemi.

        • 5. Nastepna stacja kupiecka na „polskiej” mapie to „estualis.”, wedlug mnie jest to lacinska nazwa „estuarium”= ujscia rzeki do morza lub do innej rzeki.
          Dokladnie.. ale po polsku/slowiansku jest to obecne miasto .. Ujście, lezace u ujścia Gwdy do Noteci.

          O Ascacualis, jako pomysle Kossiny, napisalem w poprzednim wpisie. To sztuczna tworczosc, nie ma potrzeby jej wspierac

          6. Bardziej na polnoc od „estualis”= Ujścia , juz w wiekszej odleglosci niz 100 km, jest stacja Scurgum [niem.] lub Sturgium [pol.].
          Wedlug mnie nazwa osady pochodzi od grecko/lacinskiej nazwy ryby „sturgeon” = jesiotr. Mogla ta miejscowosc nazywac sie Jesiotrowo w czasach przed Ptolemeuszem, a jej polozenie blisko rzeki Leby potwierdza taka mozliwosc.
          Jest to miejscowosc, w ktorej chyba konczyl lub zaczynal sie polski Szlak Bursztynowy i moze to byla obecna miejscowosc…. Czarnówko;
          https://rudaweb.pl/index.php/2016/10/11/potega-kotla-slewow/
          http://www.okruch-zlota.eu/informacje-o … -leborska/

          Jest stwierdzenie Tacyta ; „Ściśle przylegające do Suiones są plemiona Sitonów, które, przypominając je we wszystkim, a różnią się tylko tym, że są rządzone przez kobietę”.
          Zatem jednym z plemion na terenie obecnej Szwecji rzadzila krolowa. Byc moze, Szlak Bursztynowy mogl byc droga handlarzy niewolnikow. Czym mogla placic ta krolowa ze Szwecji za zlota bizuterie robiona [chyba dla niej] w Czarnowku ?

          Oprocz bursztynu, niewolnikow, dowoz wedzonych i podsuszonych jesiotrow w czasie zimy do Rzymu byl
          poplatnym zajeciem.
          In homes of wealthy Roman patricians sturgeon fillets were served on golden plates, decorated with fresh flowers.

          W domach bogatych rzymskich patrycjuszy filety z jesiotra były podawane [przy muzyce !] na złotych talerzach ozdobionych świeżymi kwiatami.
          http://khancaviar.eu/index.php/en/other-delicacies/product/view/35/15

          Nie tylko bogaty patrycjat byl lakomy na wedzona rybe !
          Ryba byla tez podstawa wyzywienia legionistow rzymskich. W Vindobona, dzisiejszym Wiedniu, stacjonowaly kohorty jazdy rzymskiej, a pozniej XIII Legio Gemina, w pobliskim Carnuntum kolo dzisiejszej Bratyslawy, stacjonowal XV Legio Apollinaris.
          Kazdy legion to okolo 10 – 15 tysiecy legionistow i okolo 2-3 razy wiecej wspierajacych legionistow roznych sluzb. Wszyscy musieli cos jesc.

          Sadze ze szlak handlowy od Carnuntum poprzez Krakow, Kalisz, Poznan, Ujscie i Jesiotrowo/ Czarnowko byl wykorzystywany w duzym zakresie takze w zimie o czym wspomnialem wyzej. Teren obecnych Czech nie byl spokojny w tym czasie, o czym swiadczy stajonowanie legionow na przeprawach przez Dunaj, oraz magazynowanie bursztynu w poblizu glownego szlaku [np. Opole, Wroclaw] w oczekiwaniu na ustanie zagrozen wojennych na terenie Czech. Naziemne magazyny wedzonych ryb
          i wedzonego miesa nie mogly przetrwac do dzis.

          Jest jeszcze wymieniona jedna miejscowosc przez Ptolemeusza – „Rugium”, po prawj stonie ujscia Odry. Wedlug mnie jest to swiatynia .. na wyspie Wolin. Potwierdzaja to nazwy plemion
          na polskiej mapie; „runtli” i w tekscie „rugiclei”.
          Wedlug mnie „runtli” moze wskazywac na lacinski zapis „runti” = karly, pochyleni, modlacy sie, a „rugiclei” to greckie okreslenie = przylepieni, przyklejeni do swiatyni. Jakie to byly plemiona, rody podaje Ptolemeusz przy opisie Sarmati.

          Informacje przekazane przez Ptolemeusza o nazwach slowianskich plemion zyjacych wzdluz szlaku handlowego, wnosza niezwykle wazne informacje do historii ziem polskich i Polski

          Polski Szlak Bursztynowy sugerowany przez zrodla niemieckie, pomija opis Ptolemeusza i ma inny przebieg;
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Szlak_bursztynowy#/media/File:Amber_Road.jpg

        • Moje pierwsze, najprostsze skojarzenia:

          „Asanca” – na sankach

          „Corrodunum”
          Karro da nam

          „Setidava lub Setida., czyli takze Setidawa lub … Getidava”
          Geti dawa – Gotom dawać

          „Lugidunum [n.] lub Lugidinum [p.]”
          Lugi da nam

          „Stragona [n.] lub Sragona”
          Stragan – słowo do dzisiaj używane.

          „kupcy galijsko-slowianscy uzywali „slangu kupieckiego”, ktory byl mieszanina slow galijsko-slowiansko-lacinsko-greckich, a nie byl klasycznym j.greckim lub j.lacinskim.”
          Z mojego spostrzeżenia wynika, że greka, to popłuczyny po prasłowiańskim. Język kreolski. Łacina podobnie. Zakładam, że w czasach nadania miejscom nazw „kupieckich”, tubylcy i przybysze rozumieli się dość dobrze, bo lepiej niż dziś rozumieli rdzenie słów. Przypuszczam, że od Bałtyku do Adriatyku ich języki były wzajemnie zrozumiałe.

  7. Jeżeli chodzi o Szczecin, to w średniowieczu Duńczycy nazywali go Borstenborg. Borste to świńska szczecina. a także szczotki czy pędzle. Borg to gród, miasto lub zamek.

    • Sz’czecha, wiecha, harju(wzgórze po fińsku) ~ szczotka ~ szczyt-tarcza(Sczyt~Scyt) ~ herb

      pozdrawiam tanator i cały zespół wyrównawczy, który za karę musi pisać z turbosłowianami. Wiecie, że to odbije się na waszym zdrowiu?

  8. Smyxx
    //Przecież wg Pana ci Słewi to Swebowie , mieli nawet swoje państwo ale na półwyspie iberyjskim a nie w środkowej Europie ,
    i utracili wpływy pod naporem Gotów a skoro ci też byli Słowianami , to mamy tu zmagania pomiędzy samymi Słowianami //
    Słewi mieli państwo w środkowej Europie, złożone ze stu ziem (darni), widzimy później kontynuację nazwy u Stodoranów. Oprócz tego mieli kolonię w Hiszpanii.
    Tzw „Goci” nie byli prawdziwymi słowiańskimi Gotonami (Hreid-Gotami czyli Sławnymi Gotami) lecz byli East-Gotami (Widsith) czyli byli Aestami których Tacyt umieścił w Danii, a król Alfred pomyłkowo w Prusach (oprócz szeregu innych pomyłek). Aestii znani byli też jako Astringi, skąd późniejsza nazwa Ostro-Gotów; i Asdingi. Po podboju ich ziemii (Danii) przez słowiańskiego=wandalskiego króla Wizymierza, błędnie uzanaje się ludzi Wizymierza i ich potomków za Asdingów. Wizymierz uwięził Ermanarika, który po ucieczce z więzienia napadł razem z Anglami na Oium (ziemię Wkrzanów), po dotkliwej klęsce zadanej przez króla Słowiańskich Gotów Filimira i króla Spali Miecisława (Meaca u Widsitha, Macha u Ibrahima ibn Jakuba) uszedł na Wołyń gdzie doznał kolejnej klęski, tym razem z rąk Vlastarnów (popularnie zwanych Bastarnae), następnie uciekł na ziemię ukraińskich Polan (Sargatioi/Greuthungów „szarych”), gdzie został pokonany przez Vidimira (Ammianus, u Jordanesa Vidimer) i popełnił samobójstwo. Potem jego lud przeniósł się do Dacji zamieszkanej przez Getae i wymieszał się z tym ludem, przypisując sobie jego historię i nazwę. Goci byli więc wymieszanym narodem, u Ostrogotów były dwie walczące dynastie, jedna celtycka od Ermanarica, druga słowiańska od Vinithariusa/Vandalariusa i jego synów (Balambera/Valamira, Thiudimera/Boza i Vidimera/Vidimira), Jordanes błędnie tworzył połączenia genealogiczne, faktem jest że Thiudimer żył za czasów Hunimunda, o czym pisze sam Jordanes, ten kiepski kłamca pisze też, że ów Thiudimer jest praprawnuczkiem wujka Hunimunda. Także nazywa Erelievę, żonę Bożymira (Thiudimera) nałożnicą, widać nienawiść do tej słowiańskiej dynastii.
    Jordanes, zarzeka się w V/38, że „Goci” nigdy nie byli niewolnikami w Brytanii, jednak nazwy Hastings i Haestingas świadczą o pobycie Aestii w Anglii.

    Także „Goci” moim zdaniem są najmniej słowiańskim narodem w czasie wędrówek ludów. Nie znaczy to, że są tzw. „germańscy” – są słowiano-trako-celtami (Celtyckie pochodzenie od Aestów, Słowianie z wschodniej części europejskiej Sarmacji czyli Ukrainy) i nie mają związku z tym co Rzymianie nazywali Germanią. Tacyt zaznacza, że Aestii mieszkający w Danii i Glaesariach, mówią nie językiem germańskim (słowiańskim), a podobnym do bretońskiego.
    Jordanes także napisał o zwycięstwie „swoich” Gepidów przeciwko obcym , germańskim Burgundom i ci zwycięzcy podobnie jak „Goci” po walce ze Spalami w wyniku swego zwycięstwa musieli się ewakuować jak najdalej. Widać w tym przykładzie, że dla „Gota” Jordanesa Germanie byli czymś obcym, którym należało przypisać porażkę.

    • „Thiudimer żył za czasów Hunimunda, o czym pisze sam Jordanes, ten kiepski kłamca pisze też, że ów Thiudimer jest praprawnuczkiem wujka Hunimunda.”
      Najwidoczniej Jordanes pomylił Hermerica zm 441 z Ermanaricem zm 376. Hunimund z Jordanesa walczy przeciw Gotom którymi włada wtedy Theodemir zm 475, mający braci lub kuzynów Valamira i Vidimira.

  9. Jedyna uwaga – linia brzegowa Bałtyku 2000 lat temu była zupełnie inna. Poszperajcie w legendach o Pani co skromnych, uczciwych i pracowitych rybaków i poławiaczy bursztynów obdarowywała ( część zawarta w Viedzie Katyń Wolina -czyli brzeszcza Bolków) -legenda tak stara, a głosi, że Pani ta zamieszkiwała wyspę Duchów, którą znikała mgle i w wodzie.
    NIe dawno, przy okazji kładzenia rur Nord Stream-Rosjanie przy badaniu dna morskiego najnowszymi technikami – odnaleźli miejsc, które wyglądało na zatopioną wyspę, z widocznymi regularnymi blokami takimi samymi jak w Petersburgu.
    Oznacza,to że poziom wód stale fluktuował, gdyż w jezyku potocznym u Bałtów, Bałtyk to Bołotok -czyli Błoto, skąd pochodzili Morusowie. Budowali oni siedliska na pniach wbijanych w grząski teren.
    Morus – czyli wyrośnięty z Mora. Błoto z solanką miało cenne wartości ( jeszcze z miejsca pradawnego Wielkiego Lasu) – znane RudaWeb i dzisiaj!!!!
    Okres zlodowacenia -glacjały i inter glacjały w naszych warunkach charakteryzowały się praktycznie natychmiastowym przybraniem wód – wskutek gwałtownego ocieplenia się klimatu. Co świadczą, pradawne koryta rzek i zlewy przybocznych dopływów.

  10. warto może dodać, że celtycki Lug to nazwa bóstwa zaczerpnięta od ludów morza (Tuatha de Danann) zwanego Luchta. Wspominają o tym źródła walijskie jak i badacze brytyjscy, z tym ze oczywiście ludów morza nie kojarzą ze Słowianami. Zmierzam do tego, że nazwy pochodne od Lug, nie muszą koniecznie nawiązywać do Luga. może zatem Leukaristos być nawiązaniem do współczesnej Legnicy, niezbyt odległego od Kalisza. Biorąc pod uwagę pozostałości archeologiczne Legnica była znaczącym ośrodkiem osadniczym od czasów kultury łużyckiej.

  11. // Ptolemeusz słysząc Łękaristos //
    czyli wg Pana już 2000 lat temu Słowianie na obszarach współczesnej Polski używali litery „ę” ?
    Bo ta jest znana tylko w języku polskim ,chociaż gwara śląska jakoś bez niej daje sobie radę i gdyby przyjąć ,że śląski może być najlepiej zachowaną wersją dawnego języka polskiego ,to cała ta pańska konstrukcja z tymi Łękami „bierze w łeb ” , t zn chodzi mi tu o język tych Słowian sprzed 2000 lat czyli ,że wątpliwe jest używanie wtedy samogłoski „ę” a nie o lokalizację miejscowości Leukaristos bo to czy to było w Wielkopolsce czy na Słowacji nie ma większego znaczenia bo przecież to miejsce wyróżniono chyba tylko z uwagi na jej bliskość ze szlakiem bursztynowym czyli do zachowanie orientacji dla handlarzy.
    //Wielkopolska była w czasach Ptolemeusza ważnym ośrodkiem kultowym, dlatego znalazła sią na jego mapie. Słowacka była wówczas pewnie niewielką osadą i jej nazwa zachowała się tylko z powodu zimowania w niej rzymskiego dowódcy.//
    To Słowacy mają konkretny kamień z inskrypcją o pobycie Rzymian ( chyba nie byli tam na wczasach ) ale w celu penetracji i ewentualnego uzyskania jakichś korzyści a my w tej Wielkopolsce nie mamy z czasów rzymskich zupełnie nic ale oczywiście jesteśmy ważniejsi bo Pan tu sobie wymyślił jakiś „ważny ośrodek kultowy” ? 🙂 Czy gdyby ten ośrodek był aż tak bardzo ważny , to Ptolemeusz nie przybliżył by chociaż w jednym zdaniu cech tego kultu ?

    • Znajdujący się w centralnym obszarze Słowiańszczyzny Lechici używali ‚ę’ i do dziś to czynią, w odróżnieniu od innych Słowian. Słowacy mają kamień, bo dali się czasowo i częściowo podporządkować Rzymianom (wojny markomańskie), czyli ten kamień to raczej powód do wstydu, a nie dumy. Jak Pan myśli – dlaczego usuwamy pomniki Armii Czerwonej?
      Nie ja wymyśliłem ośrodek kultowy, tylko świadectwa archeologiczne wyraźnie to wskazują. Przy tradycji wielkopolskiej nekropolii w Łękach Małych (22 w. p.n.e. do 8 w. n.e.) egipska Dolina Królów jest krótkotrwałym epizodem (16-11 w. p.n.e.).
      Na marginesie, to ciekawy przykład ciągłości cywilizacyjnej (proto- i państwowej) na ziemiach polskich od kultury unietyckiej do czasów chrześcijańskich. Przy okazji kieruje też do źródeł, które mówią o przyjęciu chrztu przez elitę państwa w 9 w. n.e. w obrządku cyrylo-metodiańskim, a nie o pierwszeństwie rytu łacińskiego za Mieszka.
      Co i dlaczego Ptolemeusz opisał szerzej to raczej skutek zainteresowania merkantylnego i militarnego Rzymian – cmentarzysko nie było atrakcyjne w żadnej z tych sfer. Istotnie Leukaristos mogło znaleźć się na mapie także jako „punkt orientacyjny”.

      • Proszę nie wprowadzać ludzi w błąd bo co maja wspólnego kurhany kultury unietyckiej 2300-1600 p n e
        z okresem rzymskim , w którym to miejsce miało posiadać nadal charakter kultowy ?
        Po co Pan tu wprowadza jakieś nowe „chrześcijańskie ” wątki „? Skoro książęce elity na Morawach miały zaledwie
        kilkuletni epizod z tą wersją chrześcijaństwa ( chociaż schizma to dopiero połowa XI wieku) i jest to znakomicie udokumentowane , a o słowiańskich elitach na obszarach późniejszej Polski nie wiemy nic , to po co tu jeszcze poszerzać zakres spekulacji
        o „karierę prawosławia ” na tych terenach ? Nawet gdyby jakieś „przedmieszkowe” elity ochrzciły się w rycie wschodnim , to nie miało to żadnego znaczenia dla losów pierwszego państwa polskiego bo to zdecydowało się na partnerstwo z wersją chrześcijaństwa rzymskiego
        // kamień to raczej powód do wstydu, a nie dumy.//
        Nie chodzi o wstyd czy dumę ale o samą obecność „sił inwazyjnych ” imperium bo to tyko znaczy ,że mogli być zainteresowani
        ucywilizowaniem tych regionów

        • Pan znowu swoje, bez kojarzenia związków przyczynowo-skutkowych. Dzięki takiemu podejściu nie spostrzeże Pan ciągłości cywilizacyjnej, o której świadczy przez tysiące lat trwająca nekropolia w Łękach Małych. Nie odbierze też Pan związku między przekazami sytuującymi na 9 w. misję chrześcijańską (nie prawosławną, bo to jeszcze przed schizmą – jak sam Pan zauważył) z końcem pogrzebowych praktyk w Łękach Małych. Dlaczego ryt słowiański upadł – to już zupełnie inna opowieść, nie mająca związku z moim spostrzeżeniem.
          Rzym dla Słewów to było takie samo „ucywilizowanie”, jak sowieci dla Polaków w 1920. I tak samo jak oni nie dopuścili bolszewików do Warszawy, tak samo Słewowie nie wpuścili legionów do serca swojego kraju. Zainteresowania i chęci Rzymian nie miały tu znaczenia.

          • //przez tysiące lat trwająca nekropolia w Łękach Małych //
            To ,że tych kurhanów nie zniszczono nie znaczy ,że istnieje od 4000 lat jakaś kulturowa ciągłość 🙂
            Szacunek dla zabytku nie ma nic wspólnego z utrzymaniem wartości reprezentowanych przez kogoś
            odpowiedzialnego za jego powstanie:)
            //Słewowie nie wpuścili legionów do serca swojego kraju//
            Jacy Słewowie ? Jakim krajem zarządzali ? A skoro cywilizacyjnie wyprzedzali Rzymian , to na czym ta przewaga polegała
            i najważniejsze, gdzie są ślady ich wyższej od rzymskiej kultury ?

          • A Pan dalej swoje fragmenciki nie powiązane na osi czasu…
            Co do cywilizacyjnej wyższości to – w myśl Pańskich uwag – Związek Sowiecki był czołowym wykwitem cywilizacji ludzkiej 20 w., bo pokonał Niemcy i podporządkował sobie olbrzymie obszary na kilkadziesiąt lat. Każda cywilizacja ma inne wartości. W bezpośrednim starciu zbrojnym Rzymu i Słewii ta druga wygrała, ale nie stworzyła imperium, bo nie było to celem jej istnienia.
            Jacy Słewowie? Poczytaj Pan Cezara i Tacyta chociażby.
            O tym, dlaczego Słowiańszczyzna (ale przecież nie tylko ona) uległa ideologii chrześcijańskiej nie będę dyskutował, ponieważ nie zamierzam wchodzić w spory światopoglądowe, a ponadto Średniowiecze nie jest tematem moich dociekań. Ważniejsze dla mnie jest odkłamanie słowiańskiej Starożytności.

          • // Związek Sowiecki był czołowym wykwitem cywilizacji ludzkiej 20 w //
            wprost przeciwnie bo bolszewików to można jedynie porównać do barbarzyńskich hord
            na miarę tych co pogrążyli Rzym
            // W bezpośrednim starciu zbrojnym Rzymu i Słewii ta druga wygrała, ale nie stworzyła imperium, bo nie było to celem jej istnienia.//
            Przecież wg Pana ci Słewi to Swebowie , mieli nawet swoje państwo ale na półwyspie iberyjskim a nie w środkowej Europie ,
            i utracili wpływy pod naporem Gotów a skoro ci też byli Słowianami , to mamy tu zmagania pomiędzy samymi Słowianami .
            Czyli wg pańskiej wersji historii ,Słowianie pogrążyli imperium rzymskie ale bez jakichkolwiek korzyści na przyszłość bo to
            Frankowie ( ci chyba nie byli Słowianami) zdołali zainicjować nowe imperium

          • Nie było nigdy żadnych Swebów – jeśli Pan tego nie wie, to nie ma sensu dalsza dyskusja. Chyba, że to tylko trollowanie – to tym bardziej odpowiadanie Panu jest bezcelowe.

          • SMYXX – Słewi/Swebowie/”Suevi” mieli swoje państwo w Europie Środkowej, a ich obecności, w tym jako plemion znanych jako Alemanowie* opisywana jeszcze na terenie Wschodnich Niemiec w Średniowieczu.

            Na temat czy Suevi byli „Germańscy” czy Słowiańscy, zastanawiają się nawet zachodni historycy do dzisiaj (jak opisane nawet na angielskiej Wikipedii w artykule „Early Slavs” – https://en.wikipedia.org/wiki/Early_Slavs – „Agreeing with Jordanes’s report, Procopius wrote that the Sclavenes and Antes spoke the same languages but traced their common origin not to the Venethi but to a people he called „Sporoi”.[55] Sporoi („seeds” in Greek; compare „spores”) is equivalent to the Latin semnones and germani („germs” or „seedlings”). German linguist Jacob Grimm believed that Suebi meant „Slav”.[56] Jordanes and Procopius called the Suebi „Suavi”. The end of the Bavarian Geographer’s list of Slavic tribes contains a note, „Suevi are not born, they are sown (seminati)”.[57] The language spoken by Tacitus’ Suevi is unknown. In his description of the emigration (c. 512) of the Heruli to Scandinavia, Procopius places the Slavs in Central Europe.”

            Jacob Grimm/Jakub Grimm nie był także jakimś tam pismakiem – jest jednym z ojców współczesnej lingwistyki

            * Alemanowie (Alemanni) to egzonim – nazwa nadana przez inne plemiona Słewom/Suevi. Znaczy prawdopodobnie „Wszyscy Ludzie”/”Wszyscy Mężowie” (porównaj niemieckie „Alle Männer”, czy angielskie „All Men”), jako że byli koalicją licznych „Słewskich” plemion. Choć nawet polska Wikipedia zaznacza że Alemanowie prawdopodobnie nigdy tak się nie nazywali. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Alamanowie „Żadna z alemańskich grup (poza Jutungami, którzy stali się Alemanami później) prawdopodobnie nie używała dawnej nazwy.”).

            Badania genetyczne na szczątkach Alemanów, także wskazują w dużej części podobieństwo do Słowian („mieszkańców Europy Wschodniej”)

            *”Capture of ancient genomic DNA of individuals recovered from a Medieval Alemannic gravesite provides evidence for high mobility of fellowships during the 7th century CE.

            O’Sullivan et al.

            Whether the historic spread of cultural/language groups such as the Alemanni were migrations or local adoption of culture is still unresolved in archaeology. The Alemanni were a confederation of tribes that inhabited an area, from the third to the 10th century CE, which approximately overlaps with the modern distribution of Alemannic German dialect in Swabia. We present the genomic and isotopic data of eight individuals excavated from a gravesite in Niederstotzingen, Germany of supposed Alemannic origin dated to the 7th century CE. There were two multiple burials at the site suggesting either kinship or fellowship between the individuals. The tombs in the gravesite contained cultural artefacts and weapons indicating close contact of the Alemanni with Longobards and Byzantines. We investigated the genetic affinity of these individuals between each other and to modern West Eurasians. The genetic analysis utilised the targeted enrichment and sequencing of over 1.2 million genetic markers that have known ascertainment. From these data, we found no familial relationship among the individuals in the multiple graves, thus supporting a burial practice based rather on fellowship. All individuals were genetically male. The genetic affinities of the individuals, based on modern genetic distributions, were five Eastern Europeans, two Germans/Austrians and one Southern European. Isotopic data supports that only the Southern European individual was certainly born outside this region. *

            Coś o czym niedawno napisał ci Adrian Leszczyński XD

            Chociaż można by było przyznać że Słowianie przybyli tam w VII wieku, to było by ciekawię że stanowili już większość ludności (gdy dopiero mieli się zjawić w tym regionie), jak i podejrzenie że osobnicy urodzili się na tych ziemiach, za wyjątkiem osobnika z południowej Europy.

          • Łado16: O tym, o czym napisałeś powołując się na mnie, będzie m.in. w kolejnym moim artykule, który właśnie powstaje 🙂 O Swebach / Słewach i Alemanach.

          • Ile razy jeszcze mam powtarzać, że smyxy i tanatory są tutaj p oto by pierdzieć i śmiać się z tych bąków. Przecież, to są dwa inspektory, jeden głupi drugi „mądry”. I zapewne związane ze środowiskiem histeryków, co od 966 uznają się, a na Kraka i Lecha zwyczajnie plują.

          • @BChZ
            Myślę, że wiele, bo nikt Pana żałosnych apeli nie słucha. Z tym pluciem też Pana poniosło, ale faktem jest, że dowody na historyczność postaci Kraka i Lecha są takie same jak na realne istnienie Bolka i Lolka.

          • tanator jak wiele osób już tutaj udowodniło, jesteś zwykłym oszustem i krętaczem. Krak i Lech zostali już wyjaśnieni o czym możesz nie wiedzieć, a że mojej apele są nie słuchane, to akurat wiem. 🙂 To je mój apel, bo nie ładnie by to wyglądało, gdyby gospodarz wycinał natychmiast przeciwnika w dyskusji, tutaj, to nie forum histeryków czy polemika na kieruneczkach histeryków. Jesteś ślepy( nie ty nie jesteś ślepy robisz, to co masz zadane, czyli 966 i ojropa narodów pod banderom jednego słusznego narodu NIEMIEC hahahah) na fakty i dowody, propagujesz wersje historii niezgodnej z odzwierciedleniem jej prawdziwego ducha. Jesteś typem, co mówi patrzcie, co o nich mówią za granicą, przecież to bagna prypeckie, czciciele demonów i niewolnicy. A, gdy czciciele demonów pokazują swoje starodawne fakty, to z całej siły krzyczysz FAKE I PHOTOSHOP jak w kościele, gdy śpiewasz. [moder. RW] (KOD oraz gremium PRL PASUJESZ TAM!) Masz i pokaż swemu dowódcy https://skribh.wordpress.com/2018/09/08/778-skrbh-135-shield-shield-jako-target-target-giermanski-drag-drag-i-jego-pierwotne-pra-slowianskie-zrodloslowy-i-znaczenia-czyli-tragiczne-targniecie-sie-na-najswietsze-swietosci/

          • Tanatorze nie stać cię na lepszy przykład? Jak można porównać postacie legendarne czyli prawdopodobne do fikcyjnych na 100%?

          • @ Paweł
            Smok wawelski też jest postacią legendarną, czy z racji legendy jest przez to postacią prawdopodobną?

          • Tanatorze dobrze wiesz o czym napisałem. Po co odwracasz kota ogonem? Nie masz 100% pewności, że wszystkie postacie z tej legendy były wyssane z palucha.
            P.S. Ciekawe z kim walczył tak zwany święty Jurek? Czy w ogóle na 100% żył ten święty?

          • @ Paweł
            Z kim walczył św. Jerzy? Wg legendy ze smokiem. Czy naprawdę walczył ze smokiem? Nie. Chyba, że wierzymy w smoki. Czy św. Jerzy jest postacią historyczną? Są co do tego bardzo duże wątpliwości, mimo, że najwcześniejsze wersje legendy o nim pochodzą z V wieku czyli są „tylko” ok. 200 lat późniejsze od domniemanych czasów jego życia. I mimo tego raczej odmawia się historyczności św. Jerzemu. Jak na tym tle wypada Krak? Słabiutko. Najwcześniejsza legenda o nim to Kadłubek, czyli ile lat po domniemanym panowaniu? Tysiąc? Jak dla mnie wiarygodność zerowa, czyli wyssane z palucha. Syntezę poglądów na historyczność Kraka zawarł H. Łowmiański w V tomie „Początków Polski” str. 319-321. Polecam.

          • Osobiście będę w stanie uznać zasadność dowodzeń, że postać Kraka to jakiś archetyp, analogia do Cyrusa lub celtycki bożek itp. kiedy w końcu uczciwie zostanie przebadany kopiec Kraka. Dotychczasowe szczątkowe prace archeologiczne wskazują na wzniesienie go na warstwie łużyckiej z użyciem warstw przeworskich – więc doskonale odpowiadają lokalizacji w czasie (i ciągu kultur) określonym przez Kadłubka i przyjętym przez Długosza. Będą inne dowody materialne niż dotychczasowe, to powrócimy do heurystyki i wzniosłej sztuki interpretacji 🙂

          • Z kim walczył św. Jerzy? Wg legendy ze smokiem. Czy naprawdę walczył ze smokiem? Nie. Chyba, że wierzymy w smoki. Czy św. Jerzy jest postacią historyczną? Są co do tego bardzo duże wątpliwości, mimo, że najwcześniejsze wersje legendy o nim pochodzą z V wieku czyli są „tylko” ok. 200 lat późniejsze od domniemanych czasów jego życia. I mimo tego raczej odmawia się historyczności św. Jerzemu. Jak na tym tle wypada Krak? Słabiutko. Najwcześniejsza legenda o nim to Kadłubek, czyli ile lat po domniemanym panowaniu? Tysiąc? Jak dla mnie wiarygodność zerowa, czyli wyssane z palucha. Syntezę poglądów na historyczność Kraka zawarł H. Łowmiański w V tomie „Początków Polski” str. 319-321. Polecam.
            Ciekawe: na Wawelu wisi szczęka walenia na łańcuchu!!!!
            Osada Wawelto ok. 40000 lat, dalej:
            Jurgen, Thurgen, epoka Byka,
            Smok niebiański, to już pisałem,
            Panie Tanator to opis Wojny na NIebie, które z racji położenia na północy ludy z południa nie mogły sobie wymyślić.
            Tak więc, co do Kraka Pan też się myli.

      • ciągłość osadnicza to bardzo interesujący i najczęściej pomijany temat. Opierając się na pracach archeologicznych niemieckich sprzed IIWŚ i po tym okresie polskich, tylko na terenie dawnego woj. legnickiego można znaleźć około 20 dwudziestu miejsc z ciągłością osadnicza od kultury łużyckiej (czasami także neolitu) przez pomorską, przeworską po wczesne średniowiecze. Cmentarzyska są sytuowane niemal w tych samych miejscach, podobnie osady. Przypadek?

        • Do Poray: Ależ to niemożliwe! Pan Godłowski Kaziu i pan Parczewski Misiu, a wcześniej wszechmądrzy panowie nazistowie, twierdzili i twierdzą w swej wszechkosmicznej „mondrości”, iż w Polsce była pustka osadnicza dwustuletnia i że nie ma tu ciągłości ani kulturowej ani ciągłości zamieszkania, poza małymi wyjąteczkami na Pomorzu, nic nieznaczącymi zresztą. Jakim zatemże cudem pod Legnicą była ciągłość? A to że geny tu też były te same, to też nic nie znaczy jak mawiają neokossinowscy mości panowie. Geny se były, ale one i tak nie decydują ani o etnosie, ani o języku, ani o kulturze, a zapewne też i o niczym. 😉

      • Dziękuję Panu „RudaWeb” za bardzo rzeczowy, analityczny i logiczny artykuł budujący serce każdego poszukujacego prawdy o nas Słowianach Zachodnich.
        Pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością czekam na kolejne Pana rozważania.

      • Łado16: Nawet uzupełniłem artykuł o tym, co napisałeś o J. Grimmie. Na jego książkę w sieci też natrafiłem. Rzeczywiście pisał, że Suavi to Słowianie. Już kiedyś zresztą powoływałem się na Grimma w jednym artykule („Mugilones, Svarines, Silingowie i Ślężanie”). Mam nadzieję, że RudaWeb też opublikuje ten artykuł, który jest już na ukończeniu.

  12. Ja bym stawiał bardziej na coś w stylu: Łękarzyce, Łękarzec, Łękarzecze, Łękarzysko; ts/st to często „c”. Łękarzystos mi nie pasuje na polską nazwę miasta.

    • Pańska propozycja bardziej odpowiada Leugaricio w Słowacji, niż Leukaristos w Polsce i wcale nie chodzi o różne końcówki łacińskie i greckie.

      • Do mnie również bardziej przemawia Łękarzysko. Mamy polskie wzorce – grzęzawisko, trzęsawisko, urwisko, pobojowisko, etc. „S” w Leukaritos to zgreczenie.

        • Być może, ale Grek czy Rzymianin nie powinien mieć problemów z zapisaniem ‚sk’. Jeśli żaden tego nie zrobił, to tylko dlatego, że słyszał inne dźwięki. Nazwa z Ptolemeusza to Leukaristos, a nie Leukaritos.

  13. „Nazwy miejscowości wymienione przez Ptolemeusza zawdzięczają swoje zarejestrowanie przede wszystkim informacjom pochodzącym ze szlaków handlowych, które szły z reguły z południa na północ.”
    szlaki handlowe zazwyczaj działają w obie strony,
    jest to po prostu oplacalne

  14. Łęki Małe nad Mogilnicą , gm. Kamieniec ….ciekawe 🙂 Leukaristos …łęk ..ari…stos . Ari ? U mnie gwarowe ,,jaro się ,, ,,jarać ,, ,,rozjarać,,czyli pali się ,palić rozpalić …jest też ,, jarzyć,, i tu nasuwa się pytanie czy ,,ar,, to nie ,,zjarany las ,, ? 🙂

  15. Suevi czyta się Słewi a Quadi – Kładi. Kotlina kłodzka się kłania. Quadi byli znani inaczej Coldui, a nasze plemiona – Coledizi i Golensizi. Kłodzianie, Chłodzianie, Kolędycze.

    • No właśnie, Quad to ewidentnie Kład,
      Z wiki:
      „Kłodzko (tuż po wojnie Kładzko[2][3], łac. Glacium, Glacensis urbs, Glocium, niem. Glatz, dial. Glooz, cz. Kladsko) ”

      Aha ha ha.. rozwiązaliśmy nierozwiązywalny przez 100 lat problem polskojęzycznych naukowców uniwersyteckich, którym kossinizm rzucił się na mózg.
      Czeskie nazewnictwo jest decydujące, gdyż w sąsiednim powiecie, żyja nieprzerwanie od X wieku.

      Tamtędy przebiegał również szlak bursztynowy.

      Dalszy cytat z wiki:

      Nazwa miejscowości gramatycznie utworzona została poprzez dodanie do słowa kłoda przyrostka -sk, który jest formantem produktywnym dla nazw topograficznych i dzierżawczych, stanowiąc charakterystyczną cechę słowiańskich oraz polskich geograficznych nazw miejscowych i przestrzennych[12].

      Kłodzko po raz pierwszy pojawia się na kartach historii w 981 r. po łacinie jako castellum Kladsko. Nazwa ta wywodzi się od surowca drzewnego do budowy obiektów architektonicznych drewnianych kłód[13] (czes. kláda), której źródłosłowem jest słowo kłaść. Słowo kłoda literalnie oznacza położony pień ściętego drzewa. Z surowca tego budowano mosty, domy oraz umocnienia obronne grodu na Górze Fortecznej[14]. Od nazwy kłód przerzucanych przez rzekę powstało obowiązujące w obecnej polszczyźnie słowo kładka oznaczające prowizoryczny bądź niewielki mostek.

      Heinrich Adamy w dziele o nazwach miejscowych na Śląsku wydanym w 1888 roku we Wrocławiu jako starszą od niemieckiej wymienia nazwę – Kladsko podając jej znaczenie „Holsburg aus Baumstammen”, czyli „Drewniane miasto zbudowane z pni drzewa”[13].

      W późnym średniowieczu, w wyniku kolonizacji niemieckiej, nazwa miasta została zgermanizowana na Glatz (1291)[15]. W późniejszych wiekach niemieccy badacze tworzyli na jej podstawie pozbawione lingwistycznego uzasadnienia teorie o możliwości założenia miasta przez Rzymian. Dowodzić miały jej znalezione monety rzymskie[16] czy rzekome pochodzenie nazwy Glatz od łacińskiego wyrazu glacies (lód). Jeszcze w XIX w. próbowano dowodzić, że twórcą miasta był Henryk I Ptasznik lub nawet Karol Wielki[17].

      Polską nazwę Kładzko oraz Klacko i niemiecką Glatz w książce Krótki rys jeografii Szląska dla nauki początkowej wydanej w Głogówku w 1847 wymienił śląski pisarz Józef Lompa[18].

      Na mapach z XIX i XX wieku polską nazwą miasta było najczęściej Kładzko[19]. Po włączeniu miasta do Polski najpierw przyjęto nazwę Kładzko[20], a ostatecznie spolonizowaną formę Kłodzko.

      • Panowie Guślarz i Robert – wielkie dzięki! Odnaleźliście jeszcze jedno zniekształcone miano ludów słewskich. Od dziś piszemy i mówimy „Kładzi” 🙂 Przyznam, że wersję „k Wadu” wziąłem z „Dziejów Słowiańszczyzny…” Bogusławskiego, ale wychodzi na to, że on też się mylił. „Qu” – „kł”, np. „quorum” czytamy jako „kłorum” (http://lacina.globalnie.com.pl/lacina-wymowa/).

        • A jednym z królów Kwadów był Gaeobomaros, o którym pisałem w opublikowanym na niniejszym portalu artykule. Starsza grecka wersja tego dziwacznego imienia to Gewomaros, czyli Gewomar. Jest to ewidentnie słowiańskie imię Gniemomiar. Zastanawia mnie tylko ta litera G na początku imienia. Zdaje się, że u Czechów i Słowaków przeszła ona w H?

      • „kłoda przyrostka -sk” – jest pytanie -czy istniała wymowa tego Waru w satem czy od razu było kentum.
        Niedaleko masz: C Ł A D – C w Ł A D –
        SK- to typowe łaczenie dla Nordów – Donczyków
        To samo co było pierwsze SOLO, COLO, KOLO?

      • „Nazwa ta wywodzi się od surowca drzewnego do budowy obiektów architektonicznych drewnianych kłód[13] (czes. kláda), której źródłosłowem jest słowo kłaść. Słowo kłoda literalnie oznacza położony pień ściętego drzewa”
        RAczej sądzę że kłoda w znaczeniu pień jest znaczeniem niepierwotnym, odnoszącym się do części drzewa życia (duchowego ciała człowieka) odpowiadającemu zodiakalnie koziorożcowi . Podobne słowa to Hlodolet (Saturn, władca koziorożca), Kolęda (świętowana w czasie koziorożca), kołtun (włosy czyli kosy, Kosy/Orion są najlepiej widziane w czasie koziorożca), kołdun (wieszcz, bo koziorożec jest związany z przepowiadaniem przyszłości, stąd колдовство – czary), też chłód i głód powiązane z działaniem Saturna w astrologii.

        Dlatego też Kolędycze i Kłodzianie to synonimy

        • Guślarz a czy Ładodej w tym przypadku odpowiada Koziorożcowi, czy może w wyniku waha-dała grawitacyjnego wskazywał raczej inny rejon gwiazdozbiór Łabędzicy, wcześniej Lwa ( najbliższy energetyczny funkcjonalny toponim LaWa, L’VieV odwrotny Wa-WeL)
          12 Panów powstaje póżniej wskutek rozwinięcia matematyki w systemie szóstkowym – 5 x 12 co odnajdziesz w KaLieN-Darze Ariów i Słowian schodzących z Północy do krain Indusu.
          KOPa – KA – to część kultury Mazonek,a te plemiona żyły na wschód od Morza Czarnego – KO-ł-Czan.
          Uważam, że Na Naszych Terenach narodziła się ok. 30000 lat pewna forma współzalezności opartej na Viedzy – Watah – Łowczych – gdzie główną rodzinę stanowiła Wadera i Basior – układ zalezności społecznych i wędrowny tryb uzależniony był własnie od ruchu Gwiazd po okregu i odnajdywania pozycji wzgledem jednej wybranej i podążanie za nią- jako naturalnego cyklu w przyrodzie wypracowanego przez miliony lat. Być może późniejszy podział na Wołki i Bolki miał też charakter przyrodzony, gdyż Wadera wyganiała samce ze swej watahy i one szukały sobie partnerek,eliminując się wzajemnie podczas walk o teren ( patrz aktualnie polityka). Tak samo robili Nasi Przodkowie, Silne prawo Matki i Ojca, synów (posyłali do kogoś innego) córki,samice,cierki (zostawały). Jest to bardzo szerokie zagadnienia w wierze przyrodzonej- a każda jego emanacja jest zagrabiona przez religie. Tę zalezność społeczną wskazuje coraz więcej naukowców,wskazując północ na Czarę mieszania się gatunków.
          Najbardziej przystosowanym na północy drapieżnikiem społecznym jest praWilk ( on wygrał gatunkowo rywalizację z niedźwiedziem,tygrysem szablozebnym).
          U Skriby napisałem gdzie powstaje pierwsza Światynia Światła, i to był naturalny proces wynikający z obserwacji a nie z jakieś wydumanej ideologii-ten sam schemat kulturowy na całej półkuli Północnej – co świadczy, że ta kultura miała prawo rozwinąć się wtedy i tylko wtedy gdy istniał naturalny most do celów migracji plemion w poszukiwaniu przestrzeni do życia.
          Moim zdaniem pierwotnym nie tylko w zapisie graficznym ale i obserwacyjnym jest graficzny zapis który w dwuwymiarze X-Ś- i jakże ciepło słowo Śioło- coś wirującego. W graficznym wymiarze- weź żdźbło trawy -rozwidl je na końcu-gdy kręcisz nim wplacach końcówki się rozkładają tworząc ramię,które zakreśla owe koło.

          • A skąd nazwa Ładolej? Po co usuwać H? Hlodolet jest znany z Klareta. Jest Hładolej u Trentowskiego/Szyca (inaczej Czasbóg). Oczywiście jest związek Wagi (Łady) z Koziorożcem, bo Saturn egzaltuje w wadze. Związek Ładona (Jarowita) z koziorożcem również jest bo mars egzaltuje w koziorożcu. Stąd nazwa Kosmasowskich Pobarane (przedrostek „po” wskazuje egzaltację) – błędnie nazywanych Bobrzanami, a tak naprawdę są to Kłodzianie/ Kolędycze sudeccy.
            Przy okazji Psouanie Kosmasa to Opolanie, bo Upały to czas Psa (Kanikuła). U Ptolemeusza Opolanie są Piengitae, co uważam za związek Pień, Peanów z Apollem (Upałem). Nazwa „Opole” jako „gród” odnosi się do serca, rządzonego lwem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *