Jezioro Brzegowe starożytnych Słowian

Jezioro Bodeńskie rozciąga się u podnóża Alp, na pograniczu dzisiejszych Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Również tysiące lat temu był to akwen graniczny. Głównymi mieszkańcami jego północnych i wschodnich brzegów byli Słowianie. Stąd jego najstarsza nazwa Brzeganiec/Brzegańc, zanotowana przez Rzymian w formie Brigant(-ium).

Wilhelm Bogusławski, w I tomie Dziejów Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej…” (wydanym w 1887 r.) zauważa, że podalpejskie jezioro „od dawna stanowiło granicę pomiędzy różnemi plemionami”. W pierwszych wiekach naszej ery nad Jeziorem Bodeńskim mieszkali Briganci, od których właśnie miało wziąć najstarszą nazwę. Zarówno ten lud, jak i jezioro swoje miana zawdzięczali granicznemu, „brzegowemu” położeniu. W I w. n.e. jezioro to miało (zdaniem polskiego historyka) nazywać się Brigantium, bo tak nazwali je miejscowi Briganci (Brzegańcy, czyli mieszkający na brzegu/granicy) – wówczas było więc Brzegańcem (Brzeżnym, Brzegowym). Od tego też wywodzi nazwę miasta Brzeganiec (Bregentz) na wschodnim brzegu jeziora. Inne nazwy starożytne potwierdzają tę funkcję akwenu. Bogusławski przytacza określenie Jezioro Miedzowe – w VI w. Moesium, Mysianum/Musianus – miedzowe od miedzy. XIX-wieczny historyk podkreśla, że to „nazwy widocznie słowiańskie, tylko poprzekręcane”. Następnie przywołuje zapisy z dzieła Gabriela Bucelino z XVII w., które znalazł Andrzej Kucharski („O Słowianach podług Jornandesa”, 1855 r.): „o jeziorze Potamickim, niegdyś Mezyjskim i Akrońskiem, pod nazwą Konstanckiego słynącym” – od Konstancji ufundowanej przez cesarza rzymskiego Konstancjusza I Chlorusa (III w. n.e.), który był ojcem Konstantyna I Wielkiego. Bogusławski dodaje, że utrzymywała sie też nazwa Bodamicus/Bodamskie – po łacinie Potamicus „a Niemcy opanowawszy jezioro, uciułali Bodensee”.

W I w. n.e. Tacyt tak określa południowo-zachodnie granice posiadłości ludów germańskich, które w rzeczywistości były słowiańskimi, jeśli przyjmiemy współczesną terminologię: Germania jako całość oddzielona jest od Galów, Retów i Pannonów rzekami Renem i Dunajem […]. Ren, biorąc początek wśród niedostępnych i stromych szczytów Alp Retyckich, po nieznacznym skręcie na zachód miesza się z północnym Oceanem.”. Dodajmy, że właściwą nazwą rzeki Ren, przepływającej przez Jezioro Bodeńskie, zachowali do dziś Czesi w formie Rýn. Wbrew powszechnemu wywodzeniu tej nazwy z języków celtyckich, jest to określenie słowiańskie pochodzące z ukształtowania koryta – Ren płynie w górnym i środkowym biegu w wielkiej skalnej RYNnie.

WENETOWIE NAD BRZEGAŃCEM

O starożytnych mieszkańcach wybrzeży Jeziora Bodeńskiego piszą XX-wieczni badacze ze Słowenii. Ich poglądy zrelacjonowała Magdalena Sieroń, w pracy „Powstanie języka i pisma etruskiego, vinczańskiego i wenetyjskiego w świetle alternatywnych teorii południowosłowiańskich”. Autorka przekazuje: Matej Bor nie zgadza sie z kilkoma kwestiami zawartymi w definicjach encyklopedycznych. Za sporne uważa założenie, jakoby Wenetowie byli Celtami. Według Bora wątpliwa jest również przesłanka, że język wenetyjski jest bliski jezykom italskim. […] na podstawie kronik starożytnych historyków pisze o Wenetach, że zamieszkiwali tereny Morza Bałtyckiego i Czarnego, okolice Atlantyku i Adriatyku. Przebywali także na Bałkanach i w okolicach Jeziora Bodeńskiego”. Zdaniem Słoweńców Etruskowie, Retowie i mieszkancy Istrii w swych inskrypcjach – używali tego samego języka co Wenetowie i był to język słowiański. W swej pracy Słoweńcy traktują Wenetów jako przodków mieszkanców Słowenii, odrzucajac tym samym teorie o tym, że Słowianie osiedlili się pod Alpami w VI w. n.e..

Równie szeroko zasięg osadnictwa Wenedów określił w swojej pracy „Trzy tysiące lat Państwa Polskiego” polski pasjonat Tadeusz Miller. Zwrócił on, podobnie jak Bor, uwagę na występowanie praktycznie w całej Europie nazw z członem Ven. W odróżnieniu od Słoweńców, wychwycił też związek między nazwami miejscowości utworzonymi od słowiańskiego Brzeg, jako granicznymi (brzegowymi) dla dawnego zasięgu państwa Wenedów. Z jednej strony byłby to francuski Brest, a z drugiej białoruski Brześć, zaś pod Alpami – Brzeganiec. Oczywiście zachodnia historiografia twierdzi, że wszyscy Briganci byli Celtami.

BYLE NIE SŁOWIANIE

Nadal jednak (niestety również z udziałem części polskich naukowców) przywłaszcza się zabytki piśmiennicze, by udowodnić tezę o niepiśmenności, albo nieistnieniu Słowian w Starożytności. Wspomniany Matej Bor odczytał napis z jednego z słynnych hełmów z Negovy (5 – 2 w. p.n.e.). Napis na hełmie ustalono jako HARIGASTITEIVAI. Niemcy uznali tę inskrypcję za najstarszy zabytek opisany w języku germańskim i stwierdzili, że trzeba go odczytywać jako Harigasti Teivai, przy czym według jednej wersji Teivai miało być nazwą bóstwa, a wedle innej imieniem i/lub nazwiskiem właściciela. Co więcej, (po zdobyciu Jugosławii) naziści nazwali miasto, w którym znaleziono hełmy, właśnie Harigasti Teivai. Matej Bor podaje inny sposób interpretacji powyższego napisu. Twierdzi, że powinien brzmieć HARIGASTITEIVAIJUL, czyli po podzieleniu: HARI GASTI TE I VAIJUL. Słoweński badacz tłumaczy napis, jako „Uderzył wrogów i wypędził ich”. Gdzie hari pochodzi od słoweńskiego harati – uderzać, vaijul od vojak – żołnierz (polski wojak), gasti od łacińskiego wrogowie (hostibus), te, i – ty, i. Zwraca uwagę, że w kręgu kulturowym wenedyjsko-etruskim występowały wpływy wzajemne z językami pogranicza, a więc np. z łaciną. Nie jestem do końca przekonany do dokładności tłumaczenia Bora, bo dlaczego akurat gasti ma pochodzić od łacińskiego wroga, a nie polskiego gościa? Oczywiście samo zjawisko mieszania się wyrazów różnych języków w mowach pograniczy jest bezsporne. Jednak odczytanie inskrypcji z hełmu przez Bora przystaje zdecydowanie bardziej do charakteru przedmiotu (część uzbrojenia woja) niż do spekulacji między niezidentyfikowanym bóstwem, a dziwnie brzmiącym i nie notowanym w innych źrodłach imieniem (teivai). Do tego dochodzą jeszcze interpretacje o rzekomym celtyckim pochodzeniu słowa teiwaz, które jednak wskazywane też jest jako pochodne od anatolijskiego boga Tiwaza, wiązanego (to dopiero fantazja!) z nordyckim Tyrem, a także o etruskim imieniu Titieva, brzmiącym (przynajmniej dla mnie) jak forma dopełniacza współczesnego nazwiska rosyjskiego czy bułgarskiego. Żadna z tych wersji nie jest logiczniejsza od odczytania Bora, ale jest ono uznawane za „nienaukowe”, bo jako jedyne nie wychodzi z założenia, że to „der ältesten erhaltenen Textbelege germanischer Sprache” (najstarszy zachowowany tekst w mowie germańskiej).

Zresztą to nie jedyne lingwistyczne wygibasy nauki „zachodniej”. Adrian Leszczyński przeanalizował interpretacje nazwy plemienia Mugilones, czyli Mogilan: Warto skonfrontować co na temat „Mugilones” napisał Moritz Schönfeld – autor niemieckiego „Słownika starogermańskich nazw osobowych i plemiennych”, wydanego w 1911 r.. […] widać skrajną tendencyjność interpretacyjną niemieckich badaczy, ocierającą się wręcz o śmieszność. Autor słownika wymienia niemieckich historyków, którzy w nazwie „Mugilones” i jej innej wersji „Mulgilonas”, widzieli zupełnie inne litery niż te zapisane przez Strabona. I tak: Johann Kaspar Zeuss oraz Kramer podejrzewają, że nazwa ta właściwie powinna brzmieć „Bugidonas” i łączą ją z plemieniem „Burgundiones” (pol. Burgundowie). Müllenhoff widzi tu nazwę „Turkilonas”. Słynny archeolog, znany ze swojego niemieckiego szowinizmu, Gustaf Kossinna zupełnie puszcza wodze fantazji, widząc w strabonowym „Mugilones” wyraz „Ailuaikonas” lub „Alugiaonas”, które równie fantastycznie łączy z plemieniem „Elvecones” (pol. Helwekoni). Much uważa zaś, że nazwa pochodzi od niemieckiego słowa „Die Mächtigen” (pol. potężny) związanym z czasownikiem „mögen” (pol. chcieć, lubić).*** Wszystkie te nonsensowne i mocno naciągane zabiegi służą jednemu celowi: nie dopuszczać do myśli, że nazwa plemienia z I wieku n.e., mimo swojego oczywistego brzmienia, może być słowiańska. Dlatego łatwy w odczytaniu i interpretacji wyraz maksymalnie jest zniekształcany i komplikowany przez niemieckich badaczy.”.

GDZIE CI GERMANIE WSCHODNI?

Ta pseudonaukowa metoda fantazjowania, byleby tylko „Deutschland über alles”, doprowadziła do bzdur typu zakwestionowanie słowiańskości ludów, które rozbiły cesarstwo rzymskie. Sławomir Ambroziak w artykule „Miłościwie nam panujący król Wandalów, Gąsiorek” zauważa: Słowiańskie imiona tzw. Germanów Wschodnich, zamieszkujących na przełomie er nasze ziemie, były zawsze poważnym problemem dla allochtonistów. Allochtoniści radzili sobie z tym problemem na dwa sposoby: albo podważali wiarygodność źródeł podających takie imiona, albo – gdy pierwsza taktyka okazywała się nieskuteczna – dorabiali do członów imion słowiańskich germańską etymologię. Nie chcę przywoływać tutaj źródeł, których wiarygodność bywa podważana, jak np. latopis Duklanina czy historia Wandalów Nugenta [moim Weba zdaniem „Latopis Duklanina” to takie samo źródło, jak te „niepodważalne”], a w których wandalscy czy herulscy władcy m.in. to: Svevlad, Visislaus, Vitislaus, Wisimar, Miesiclaus czy Radagaisus, tylko polecę Czytelnikom lekturę iberyjskich inskrypcji oraz dokumentów z przełomu starożytności i średniowiecza, okresu i obszaru rządów wschodniogermańskich, pośród których pojawiają m.in. takie imiona, jak: Crecemirus, Damiro, Godemiro, Gramila, Gualamira, Gualamirus, Gudileuva, Lubinus, Miro, Odisclus, Onemirus, Radagajs, Rademirus, Ragimiru, Ranisclus, Ricimer, Salamirus, Sueredus, Suimirus, Sinthiliuba, Sundemirus, Suniemirus, Swintila, Victemirus, Vistisclo, Vistremiro, Vitisclus. Możemy dodać jeszcze garść imion władców gockich i wandalskich, odnotowanych m.in. przez Jordanesa i Prokopiusza: Chindasuinth, Filimer, Gelimer, Liuva, Radagaisus, Reccared, Recceswinth, Suintila, Valamir, Vithimiris, Wisimar. […] Niektóre z tych imion, choć mocno zniekształcone językiem zapisu (łaciną), wprost krzyczą swoją słowiańskością. I chociaż skrybowie dopasowywali tutaj nieporadnie znaki łacińskiego alfabetu do poznanych ze słuchu dźwięków, to i dzisiaj bez trudu odczyta niektóre z tych imion a nawet zrozumie ich znaczenie każdy spacerowicz przechadzający się po warszawskich Łazienkach, gdy tylko przedstawimy mu powyższą listę. Weźmy więc tak dla przykładu: Krzesimir, Godzimir, Radogoszcz, Radzimir, Ranisław, Świerad, Święciluba, Sędzimir, Lubin, Luba, Święciło, Chwalimir, Widzimir.

OSOBLIWY OKAZ SPOŁECZNOŚCI

Nie było nic tym razem o genetyce i antropologii. Bo i nie trzeba było, by wykazać turboteutońskie brednie, które więcej mają wspólnego z propagandą niż z opisywaniem rzeczywistych dziejów. Niestety, taka niemiecka autoreklama jest wciąż zawzięcie lansowana, również przez Państwo Polskie w jego „polityce historycznej”. Nic się w tym zakresie nie zmienia już od stuleci, co w efekcie daje obraz opisany przez Jana Karola Zubrzyckiego-Sasa w 1916 r, w pracy „Wiązania polskie: przyczynek do dziejów budownictwa ceglanego w Polsce”: „Jest to osobliwy okaz społeczności ludzkiej, która jedna jedyna nic nie miała, nic nie umiała i niczego nie posiadała w przeciwieństwie rażącem do wszystkich narodów całej Europy ze wszystkich stron świata, od których brała wszelkie wyniki kultury, ponieważ kultura wszędzie była tylko nie na ziemiach polskich”.

Na zdjęciu widok na Jezioro Brzegowe/Bodeńskie ze wschodniego brzegu, fot. selbst/wikimedia.org

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 32

  1. Zacsnijmy od początku ARIA ,hungaria bawaria,tartaria(tarsowie)samaria(samarytanie,sarmatia) ,chazaria,bułgaria,szwajcaria .Pamietam jak Cz.Białczyński w jednej swojej wypowiedzi podzielił świat na sto i cent,wydało mi się to wtedy śmieszne,ale zapisało się w szarych komórkach, i raz na ,,grillu,,spotkałem gościa który pracuje korporacji zarządzanej przez hinczyków ,dla niego bardzo śmieszne a dla mnie odkrywcze było, że jego szef mimo że 10lat mieszka w polsce za nic nie wypowie sto tylko,,ccto,, dlatego myślę że scytowie i celtowie dla nas polaków posługujących się boskim językiem tłumaczenia tekstów zapisanych przez resztę prymitywnych ,,języków,, to ciężkie dzięło sława

  2. Dziękuję za kolejny ciekawy artykuł Web.
    Jako uzupełnienie mogę dodać interpretacje wspomnianego tu napisu z hełmu HARI GASTI TE I VAIJUL, które proponują inni autorzy, a które bardzo mi się podobają 🙂
    1. Ireneusz Ćwirko – „Śpiewaj, ucztuj i wojuj” (hari- jako chór, śpiew, gastite – ugościć, ucztować, vaijul – wojuj, walcz) proste i bardzo w słowiańskiej naturze, pasuje prawda?
    Polecam też inne odczytania etruskich i trackich napisów przez tego autora.
    Źródło: http://krysztalowywszechswiat.blogspot.com/2016/09/kolejny-dowod-na-sowianskie-pochodzenie.htm
    2. Winicjusz Kossakowski – przeczytał runy jeszcze raz dokładnie je analizując ze zdjęcia i odczytał HADIChAGŚIŚEIFAMIL co tłumaczy jako Hadicha z Gęsiej famili (rodziny, plemienia), źródło – jego książka „Polskie runy przemówiły” str. 55, całą książkę można znaleźć w Internecie.
    Co ciekawe Kossakowski wywodzi nazwę Słowianie jako Slo od weneti (szło od Wenedów) i twierdzi, że zachowało się to do dzisiaj w nazwie Słoweneti – po polsku Słoweńcy, str 21. Co zgadza się, z przytoczoną w twoim Web artykule, opinią własną Słoweńców o ich przodkach Wenetach.

    Czy polscy naukowcy akademiccy podejmą w końcu tę miłą sercu pracę odczytywania runów – po słowiańsku. Czy prywatni badacze ubiegną ich we wszystkim? A może w końcu jakiś grant rządowy polski – dla historyków, językoznawców, archeologów – w jednym zespole – pracy jest bardzo dużo. Panie Prezydencie Duda – dudków na badania nam trzeba!
    A na razie dziękuję ci Web i innym badaczom za ich pracę.

  3. a tak swoją drogą jeszcze dalej na zachód mamy Rodan. Oryginalna nazwa to Rodanus, więc my używamy bliższej oryginałowi nazwy niż Francuzi. Zachodnia etymologia jest zupełnie bzdurna:
    https://www.etymonline.com/word/rhone
    czyli niby ich nazwa na jedną z większych rzek regionu to jest „coś co płynie”. no bardzo to twórcze.
    Dopiero z naszej perspektywy ta nazwa ma ogromny sens – Rod-Dan/Rod-Danus, czyli pewnie dar Roda/u, Danus – ten sam rdzeń co w Dunaj, czy Don.

    • no dobra nasze nazwy takie jak Dunaj, czy Don, to w zasadzie od ‚toni’ czyli głębii, więc pewna analogia jest, i w sumie jest pewnego rodzaju paradoks gdzie w zasadzie można wywieść dwie etymologie, obie o podobnym znaczeniu.. A swoją drogą, jeżeli w kierunku obecnej Francji poszła jakaś fala osadników, to najpewniej od jeziora Brzegowego/Wenedzkiego musieli pójść do jeziora genewskiego (lemańskiego) i dalej spłynąć Rodanem, bo Brześć zapewne został założony przez żeglarzy poruszających się wzdłuż brzegu morza.

  4. Jezioro Bodeńskie to po prostu Vodeńskie. Nazwa znana od czasów rzymskich. Mamy tutaj typowe odmienianie słowiańskiego W w B i odwrotnie. Inna sprawa, czy ta nazwa pochodzi od Vody (bo na pewno nie od Body) czy od plemion słowiańskich zwanych Venedami. Jeśli od nich, mogłoby to wyjaśniać znaczenie ich nazwy, związanej z wodą. Popatrzcie jeszcze na nazwy regionów Szwajcarii. Gryzonii, Ryto/Retii, oraz kiedy tam wpadli Celtowie i dlaczego się wycofali. Co o języku Retytów mówili Rasenowie/Etruskowie (że jest im podobny) i kto tam mieszkał. Właśnie Venedzi.
    A swoją drogą to chciałbym aby zaczęto nazywać Niemców – Dojczami / Deutsch (Deus , deus – kosmateus… Diabły) zamiast nazwy Germanie. Jako Polacy, powinniśmy narzucić oddzielenie tej nazwy od nazwy naszego dawnego regionu słowiańskiego – Germanii. Aby sobie to ułatwić, znieśmy nazwę German Kamp Nazi i dajmy jej Deutschland Kamp Nazi!

    • tak naprawdę to powinniśmy siebie nazywać GermanamiGórmanami a ich Teutonami, zresztą, przez większość historii to byli po prostu Teutoni, stąd angielska nazwa na krzyżaków to Teutonic Knights. Z tego co pamiętam, to Tacyt pisał, że na terenie Germanii jedynie Teutoni różnią się językiem i zwyczajami od plemion Związku Sławskiego.

    • 1. Jezioro Bodeńskie widnieje na mapach starożytnych jako Laco Veneto, wzgl. Laco Venetus. Tu po raz pierwszy spotykam się z nazwą Brigant/Brigantium, rozumiem jednak, ze W.Bogusławski opierał się na zweryfikowanych zapiskach rzymskich, dlatego daję mu wiarę, a sama nazwa jest logiczna i zrozumiała dla Słowian. Wynika z tego że nazwa Laco Venetus była nazwą wtórną, nadaną przez Rzymian, dodatkowo potwierdzającą jej wendyjskość/słowiańskość.
      2. Deutsche Kamp byłoby nazwą adekwatną. Nazi jest skrótem od NSDAP, w którym środkowa litera jest pierszą od Deutsche, co oznacza, że „nazi” jest wyłącznie zarezerwowany dla Niemców, no cóż banderowcy to tylko podróbka.

  5. Proszę, poprawcie czerwone zdanie, że Tacyt opisywał granice posiadłości ludów germańskich. Wygląda to potwornie. Tacyt opisywał Wielką Germanii i jej granice, jako krainę geograficzną oraz opisywał zamieszkujące ją plemiona. Podkreśla,ze Sueui są jacyś inni od plemion mieszkających mad dolnym dolnego Ryn’em 🙂

    • W dalszym ciągu zdania jest: „które w rzeczywistości były słowiańskimi” 🙂

      • Całość jest jednoznaczna, ale to zdanie jest mało zgrabne. Dla kogoś, kto nie zna źródeł, wychodzi, że tezy są mocno naciągane. Że Tacyt opisywał protoniemców, a robimy z nich na siłę Słowian.

    • Proszę bardzo – prosimy tylko (jak zwykle w takich sytuacjach) o wyraźne podanie tytułu bloga i wstawienie aktywnego linka do naszego wpisu.

  6. Witam!
    tak na marginesie, skoro zabawa w słowa to:
    „HARIGASTITEIVAI” – HARI GASTITE I VAI
    Hari to hora, giri, gora, góra – bóg (ten egipski Horus też od góry :-), więc:

    „boga ugoście i walczcie” lub „w imię boga walczę”

    pzdr

  7. Absurdem jest zastępowanie słowiańskiej nazwy rzeki Ryn zlatynizowaną nazwą Ren, która na dodatek odrywa ją od powszechnie w j.polskim zrozumiałego rdzenia „rynna, rynić, ronić” świadczy to o bezmyślności elit narzucających Polakom taką formę. Dodam, że między Warszawą, a Zalewem Zegrzyńskim mamy rzekę Rynia, która w męskim wariancie brzmi Ryń, na Mazurach zaś jezioro Ryńskie.
    Nazwa Ryn poza czeskim nadal stosowana jest w dolnoi górnołużyckim, a także w słowackim. Czy nie nalezy pójść po rozum do głowy w wprowadzić ją do języka polskiego w sposób oficjalny ? Ale póki co, róbmy to my sami.
    Jeśli chodzi o Szwajcarię, to wymienić można takie nazwy o rdzeniu słowiańskim jak Crasta, Crusch, Grono, Sela.Surawa, val Tasna, Visnitzal, las Dubenwald, Biel, Brieg, Bel… mogę jeszcze wyliczać dalej.

    • Nie jestem pewien etymologii Renu od rynny, tylko dlatego, ze po czesku Ren to Ryn! W rocznikach ( teraz nie pamietam w których) frankonskich (zachodnio-frankonskich) Ren zapisywany jest jako Hrhenum! Stąd byłby to Hren – Greń (grań/granica) czyli Granica-Graniczny. To tez ma sens! Może się mylę, ale taka wykładnia bardziej do mnie przemawia. Co do czeskiego, to mamy rzekę Men (Moin) nazywa się Mohanem ( podobnie w Łużyckim). Jakie może mieć Mohan znaczenie????

      • @Lolo. Nie, nie tylko, nie tylko dlatego, że po czesku. Po pierwsze wymieniłem jeszcze trzy języki z czego łużyckie sa b. istotne bo geograficznie najbliższe tej rzeki, a zapewne także oryginalnej wymowie, tak samo pewno było w nieużywanych już językach słowiańskich z terenu Niemiec. A teraz przyjrzyjmy się jak nazwa tej rzeki brzmi we wspólczesnych językach krajów, przez które przepływa:
        niderlandzki – Rijn, ale w starej wersji Rin lub Ryn
        niemiecki – Rhein, staroniem.Rin
        francuski – Rin, starofrankoński Rin
        łacina – Rhenus
        retoromański – Rein
        Z powyższego widać, że poza łaciną wszystkie języki, poza łaciną i retoromańskim, przyjęły wymowę zbliżoną do Ryn/Ryń.
        Ponadto wikipedia tłumacząc rzekomy celtycki źródłosłów powołuje sie na jego męski rodzaj, który jest zgodny ze słowiańskim wariantem Ryn/Ryń.
        należy podkreślić, że nazwa tak łacińska jak i pokrewna łacinie retoromańska z pewnością nie są pierwotne, a naśladują starszą lokalną nazwę, którą rzekomo jest celtycka o rdzeniu PIE, a moim zdaniem słowiańska, przy czym za PIE należy uznać PS czyli ProtoSłowiański.

        Dalej, jestem pełen uznania dla Tadeusza Millera za jego walkę z ofensywą popłuczyn prusko-niemieckiej propagandy zwanej allochtonizmem, byłem jednym z pierwszych nabywców jego książki „Trzy tysiące lat państwa polskiego”, jednak nie zgadzam się z jego zdaniem n.t.wykładni nazwy „Ren”. Nie wiem skąd wziął on zapis „Hrhenum”, ale nawet jeśli taki istniał, to roczniki frankońskie były pisane w okresie średniowiecza, post-rzymskim, a więc wzorują się na łacinie i są dużo późniejsze, o setki lat, może tysiące, od oryginalnej nazwy.
        Nie przemawia też do mnie jego pogląd Millera, że nazwa ta wzięła się od rzekomej granicy. Granicy, ale kogo z kim ? Miller miał zapewne na myśli granicę Slowiańszczyzny, ale z kim z Cesarstwem Rzymskim, z Celtami, z Teutonami ? Rzeka Ryn stanowiła granicę Cesarstwa, ale przez okres niezbyt długi i ówniez setki/tysiące lat po powstaniu tej nazwy. Brak również rzeczywistych danych na to czy Ryn był jakąś granicą Slowiańszczyzny z Celtami lub Teutonami, jeśli był to nie na zasadzie granicy państwa scentralizowanego, które możemy sobie wyobrazić.
        Rzeka Men to odrębny temat, choć tak samo nie zgadzam się na tę pisownię, którą uważam za absurd i brak poszanowania własnej tożsamości, której elementem jest język.

    • Braun w tym temacie niech się lepiej nie wypowiada, bo jest zwykłym ignorantem. Coś taki mniejszy tanator, bądź nieślubny syn smyxa i tanatora. Z niewolnikami sprawa jest bardzo prosta, jak ktoś sobie uzmysłowi o co w tym wszystkim banglało, niedawno na blogu Białczyński był ten temat poruszany, gdzie słowiańscy niewolnicy przejmowali WŁADZĘ. O tarzaniu się nie wypowiem, bo to też jakiś fałsz katolika. Z ofiarami z ludzi zero argumentów, jak kiedyś napisałem do jednego z sekretarzy pana Barauna, o jakie ofiary mu chodzi, to nie dostałem odpowiedzi. Jeżeli chodzi o zwłoki dziecka, to chyba Opolczyk kwestię tą wyjaśnił. Najlepszym przykładem jest, to, że jakby ktoś zniszczył cywilizację europejską i np pisał historię na nowo, to kościoły ze swoimi cmentarzami też by się stały takimi dawcami ofiar DIABŁU o imieniu PROBOSZCZ albo frontalnie JEZUSOWI! Śmieszne!

  8. Dodam też, że górna część Jeziora Bodeńskiego nazywana było przez starożytnych Rzymian mianem „Lacus Venetus” (patrz: nazwa Słowian – Wenetowie, Wendowie). Okolice jeziora miało zamieszkiwać w starożytności hmm… rzekomo „celtyckie” (a jakże!) plemię Windelików (łac. Vindelici). Sęk w tym, że nazwa tego „celtyckiego” plemienia jest łudząco podobna do słowiańskich Wandalów / Windów. Do dziś widać, że nazwy geograficzne w tamtejszej okolicy mają nierzadko słowiańską etymologię. Wspomniałem w artykule takie nazwy, jak:
    – Blasenka – szczyt w Vorarlbergu (Austria), 2010 m n.p.m.
    – Greben – mała miejscowość w Vorarlbergu (Austria), położona między wsiami Bezau i Reuthe.
    – Holenke – szczyt w Vorarlbergu (Austria), 2044 m n.p.m.
    – Orsanka – mała osada położona pod miastem Götzis w Vorarlbergu (Austria).
    – Schmiecha – rzeka w Badenii-Wirtembergii (Niemcy), na północ od J. Bodeńskiego, 41 km długości, dopływ Dunaju.
    – Schwelka – mała osada w Vorarlbergu (Austria), położona niedaleko wsi Reuthe.
    Do tego dodam nazwę „Wisle”, którą do dziś nosi niewielka osada w Austrii. Niedaleko jest też wielkie starożytne miasto, które Rzymianie nazywali Augusta Vindelicorum (dzisiejszy Augsburg). Jakby tego było mało, Augsburg leży nad słynną rzeką Lech. Nazw słowiańsko brzmiących jest w pobliżu więcej – także w Szwajcarii i Liechtensteinie. Na ten temat można by było napisać jeszcze co najmniej jeden artykuł, ale skąd wziąć tyle czasu i determinacji…

  9. Bardzo fajny artykuł. Lubię tę tematykę. Sam o Jeziorze Bodeńskim i mieszkających w jego sąsiedztwie Słowianach pisałem w artykule „Toponimia a zachodni zasięg osadnictwa Słowian” https://bialczynski.pl/2016/08/06/adrian-leszczynski-toponimia-a-zachodni-zasieg-osadnictwa-slowian/
    Co do powyższego tekstu, to muszę coś sprostować. Pisałem o tym w zalinkowanym artykule. Otóż nazwa największego niemieckiego miasta nad J. Bodeńskim „Konstancja” (niem. Konstanz) była pierwotnie inna i brzmiała bardziej słowiańsko, mianowicie – „Kostnitz” (pol. Kostnica, Kostnice; po czesku Kostnice).
    Zacytuję tu fragment z mojego artykułu:
    „Tereny położone nad Jeziorem Bodeńskim, za zamieszkałe pierwotnie przez Słowian uważał także Wojciech Kętrzyński. W swym zapomnianym przez rodaków opracowaniu z przełomu XIX i XX wieku pt. „O Słowianach mieszkających niegdyś między Renem a Łabą, Salą i czeską granicą” podaje on wiele słowiańsko brzmiących toponimów położonych w Badenii-Wirtembergii, Bawarii, Austrii, Szwajcarii, a nawet w Liechtensteinie. Zwraca również uwagę na bardzo istotną rzecz związaną z nazwą innej znanej miejscowości położonej nad Jeziorem Bodeńskim. Mowa tu o mieście Konstancja (niem. Konstanz) w Niemczech (Badenia-Wirtembergia). Autor podaje, że przez lata w niemieckich dokumentach nazwa tego miasta posiadała typowo słowiańskie brzmienie. W języku niemieckim była to postać „Kostnitz”, w dawnej mowie polskiej „Kostnica”. Czesi do dziś nazywają te miasto „Kostnice” z typową słowiańską końcówką „-ice”. Niemieckojęzyczna Wikipedia podaje, iż nazwa „Kostnitz” funkcjonująca przez wiele wieków w literaturze, powstała w wyniku pomyłki i przekręcenia liter w dokumentach. Tego typu tłumaczenie nie jest niczym nowym. Wszystkie bowiem zapisy łączące Słowian ze starożytnymi Wenedami, Wandalami i innymi ludami znanymi ze starożytnej historii, uważane są za pomyłki, omyłki, błędy pisarskie i drukarskie, wymysły, „ukolorowania”, bajania…”
    I małe info z niemieckiej Wikipedii: „Rada Konstancji w literaturze jest często określana jako Rada Costnitz […] Od 1895 roku w berlińskiej dzielnicy Wilmersdorf była ulica Kostnitzer Strasse, ale w 1908 r. jej nazwę zmieniono na Konstanzer Strasse.

  10. Ja bym jeszcze dodał – o czym już (być moze nawet nie raz, tylko kilka razy) wspominałem, to położona około 400km na południe/zachód od jeziora brzegowego góra o nazwie Ventoux. Patrząc na tą nazwę z perspektywy francuskiego otrzymujemy ‚wietrzną górę’ co raczej jest bzdurą, bo ‚wietrzna’ nie jest żadnym wyróżnikiem dla dominującego szczytu w regionie Prowansji, każda góra jest wietrzna. Dlatego sądzę że była to oryginalnie góra Wenetów i tam właśnie do Prowansji sięgało Słowiańskie osadnictwo, nawet jeżeli było to osadnictwo na małą skalę.

    A tak swoją drogą z perspektywy niemieckiego Bodensee to jezioro-podłoga/grunt 🙂 no rzeczywiście ma wielki sens 🙂

    https://www.eupedia.com/images/content/Benelux-France-maps.png
    jak widać na tej mapce, najwyższy udział R1a we Francji jest w pasie biegnącym od jeziora Brzegowego do Prowansji i ujścia reki VAR (górska rzeka), jak w naszym słowie WARtki, czy WARzyć, czyli mieszać. Oficjalna etymologia słowa Var jest taka że pochodzi z liguryjskiego, a to kim byli oryginalni Ligurowie, którzy sami nazywali się Ambrones, to kolejna ciekawa kwestia, że zacytuję po angielsku Strabona:
    Strabo tells that they were of a different race from the Celts (by which he means Gauls), who inhabited the rest of the Alps, though they resembled them in their mode of life.[5]
    jedno z plemion liguryjskich nazywało się ‚Bagienni’, z czego wzięła się w czasach rzymskich miejscowość o nazwie ‚Augusta Bagiennorum’, co ciekawe położona w niecce na terenie przez który przepływają dwie rzeki…

    i tak można w nieskończoność. Na przykład ze słowem ‚bagno’ (wymawiane banio), które we współczesnym włoskim oznacza łazienkę, a przecież łazienka pochodzi od łaźnia, a inna nazwa na łaźnia, to… ‚bania’.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *