Lechicki strumień w sieci historii starożytnej Polski

Kropla drąży skałę, albo Wielka Zmiana dociera coraz szerzej – tak krótko można podsumować treść dwóch artykułów z najnowszego, październikowego wydania miesięcznika historycznego „wSieci Historii”. Pismo to, związane z opcją PiS-wską, trudno było dotąd podejrzewać o zajęcie się zagadnieniami, które przedstawiło w dwóch artykułach z cyklu „Stulecie niepodległości”. Nie tylko bowiem zajmuje się dziejami Polski na wiele wieków przed Mieszkiem, ale podnosi wątpliwości, przypisywane dotąd „turbolechitom”.

„Jaka była starożytna ‚Polska’, której pozostałości możemy odnaleźć nie tylko w ziemi i na kartach ksiąg, lecz i w naszych sercach? ‚Polska’, której istnienie należałoby chociaż zasygnalizować” – pisze w artykule „Starożytna Polska” Kazimierz Paczesny. Następnie przedstawia postulaty, które „turbolechici” od lat stawiają: „Każdy chyba, kto ukończył szkołę podstawową, świadom jest istnienia takich starożytnych organizmów jak Imperium Rzymskie czy Grecja. […] Co zaś do własnych ziem, wiedza ‚przeciętnego’ absolwenta studiów magisterskich zaczyna się od daty 966 i osoby Mieszka I, być może poprzedzonej trzema imionami. Luka w systemie nauczania musi zaskoczyć tym bardziej, jeśli wspomnimy ‚Geografię’ Rzymianina Strabona. Przytoczone przezeń słowa cesarza Tyberiusza (za którego Cesarstwo osiągnęło apogeum potęgi) mówią o największym zagrożeniu w historii Imperium. Zagrożeniu przy współudziale mieszkańców naszych ziem, a jak dowodzą badania genetyczne – naszych przodków”.

Przecież „internetowi” oraz „niepoprawni” miłośnicy dziejów ojczystych od lat zadają to samo podstawowe pytanie – dlaczego w naszym systemie kształcenia polska historia zaczyna się od Mieszka pomimo ustaleń m.in. genetyków? Co do wspomnianego przez Paczesnego największego zagrożenia w historii Imperium, to wspominaliśmy o tym m.in. we wpisie „Marobud – rzymskie intrygi przeciw królom Słewii”.

Jednak to nie koniec nowości w miesięczniku historycznym oficjalnego, wręcz „rządowego” nurtu. Michał Janik w artykule „Lechici, Lachowie, a może Sarmaci” zadaje kolejne – dotychczas niezbyt poprawne pytania: „Skąd bł. Kadłubek wytrzasnął swoich Lechitów, których łatwo nie da się – co wydawałoby się najprostsze – wyprowadzić z ‚Powieści minionych lat’? Czy Lachowie i Lechici pochodzą od tego samego wyrazu, np. Lęchowie? Przypomnijmy, że już to roszyfrowaliśmy we wpisie „Lęh władca łęgów”. Zresztą Janik w swoich wywodach przytacza podobne do naszych wnioski w sprawie pochodzenia miana Lęch, ale w interpretacji Lehra-Spławińskiego i Szafarzyka. Nie poprzestaje jednak na próbach rzeczywistego wytłumaczenia pochodzenia Lecha i Lechitów w odróżnieniu od „oficjalnego” dogmatu o legendzie. Dokłada do tego jeszcze wątek związku naszych przodków z Sarmatami. Natomiast kończy w sposób zaskakujący dla polskiej nauki instytucjonalnej, ale dawno już wypróbowany przez nas „turbolechitów”: „Pozostają pytania: czym wyróżniło się to plemię […]? Dlaczego akurat ono dało nazwę całej grupie etnicznej? Czy była to organizacja przedpaństwowa na tyle silna, że trwale odcisnęła się w pamięci sąsiadów? A może w świetle najnowszych badań genetycznych, które wskazują na związki Słowian z ludnością Iranu, należy to na nowo zweryfikować? Z pewną dozą zadziwienia trzeba na to odpowiedzieć – Eureka, rozum powraca.

Bez żadnej ironii można skomentować, że być może przedstawiciele „oficjalnej” wykładni historii przestali wstydzić się zadawania pytań podstawowych, które dotychczas nie przeszłyby im przez gardła w publicznych rozważaniach. Pomimo, że zawartość obu przytaczanych artykułów, w cytowanych przez autorów poglądach, nie wybiega poza ogólnie uznane. Jednak – powtórzmy to mocno – autorzy zadają oficjalnie sensowne pytania.

Kto za tym stoi?

Miesięcznik „wSieci Historii” wydaje spółka związana z dobrze osadzonymi w kręgu pisowskim braćmi Karnowskimi. Redaktorem naczelnym pisma jest prof. Jan Żaryn. Osoba ważna dla budowania polityki historycznej obozu obecnej władzy. Jak podaje wikipedia, w 1996 doktoryzował się na podstawie pracy pt. „Stosunki między władzą państwową a Kościołem katolickim w Polsce w latach 1945–1950”. W grudniu 2000 został zatrudniony w Biurze Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej. W 2003 został również wykładowcą Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, początkowo jako kierownik katedry Historii Kościoła w Czasach Najnowszych. Od 2003 do 2006 wykładał także na Uniwersytecie Warszawskim. W 2004, na podstawie rozprawy „Dzieje Kościoła katolickiego w Polsce 1944–1989”, uzyskał w Instytucie Historii PAN stopień doktora habilitowanego. 11 stycznia 2006 został dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN. 9 kwietnia 2009 usunięto go z tego stanowiska. Decyzję podjęto po tym, jak w wywiadzie dla radia Tok FM stwierdził, że Lech Wałęsa otrzymał bezprawnie tzw. status pokrzywdzonego. Objął następnie funkcję doradcy prezesa IPN Janusza Kurtyki, którą pełnił do jego śmierci w 2010.

Oba teksty ukazały się zapewne za wiedzą prof. Żaryna. Nie jest on specjalistą od Starożytności, ale niewątpliwie profesjonalistą. Jednak – jak jego dotychczasowe losy mogą wskazywać – nie boi się ujawniania prawdy, nawet wówczas kiedy może to zaszkodzić jego karierze. Niemniej nie zamierzamy zajmować się psychiką poszczególnych badaczy czy publicystów. Ważniejsze są odpowiedzi na pytania: Czy najnowsze publikacje w piśmie prof. Żaryna to tylko jednorazowa próba wyjścia na przeciw zainteresowaniom czytelników? Czy też może to początek poważnego zajmowania się przez część polskich historyków odkrywaniem prawdziwych dziejów lechickich?

W obu wypadkach odpowiedź może być jedna – pewnie coraz liczniejsze lechickie krople na tyle wydrążyły skałę w głównym nurcie, że nie sposób dalej lekceważyć wzbierającego strumienia 🙂

FOT: pixabay.com

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 48

  1. Laxim@ Iza nie wspomnę o ToHarach, i bezpośrednie przełożenie na sztukę WOJenną SAM U RAI, i ich wierzenie i kulture, nie wspomnę o tym:
    W nawiązaniu do wideo chcę przypomnieć 4 zwrotkę Mazurka Dąbrowskiego.

    Już tam ojciec do swej Basi
    Mówi zapłakany:
    Słuchaj jeno, pono nasi
    Biją w tarabany
    A tu o najsłynniejszych tarabaniarzach:

    Na rozkaz dowódcy pole bitwy wypełnił głośny i przerażający grzmot. Partowie nie szli do bitwy do wtóru rogów czy trąb, ale mieli mosiężne bębny pokryte niewyprawioną skórą i w nie uderzali czyniąc hałas przypominający ryk dzikich zwierząt lub grzmoty. Wiedzieli, że te dźwięki wywołają drżenie serc i przestrach[15]. Więcej: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Carrhae

  2. Faktycznie Wścibski ma rację. Przejrzałem całą dyskusję pod tym artykułem ale ten Satavista, czy jakoś tak, no to Trollisko nie do zniesienia. Mądrala jakowaś wszystko ośmiesza, wszystkiego się czepia ale w merytoryczny dyskurs jakoś wleźć nie chce. Toż to jakaś zaraza…

  3. Na temat Sorosowskiej Centrali Propagandy na Polskę, która stoi za hasełkiem Turbosłowiaństwo i za paszkwilami oczerniającymi odradzającą się świadomość narodową Polaków polecam artykulik dzisiejszy, pochodzący bynajmniej nie ze Środowiska Wolnościowego tylko jak najbardziej PISowskiego, wPolityce.pl – medium swego czasu krytykującego mocno Wojnę Religijną na Ślęży o Naszego Świętowita:

    https://wpolityce.pl/media/363931-w-tajnych-archiwach-wyborcza-sie-nie-zmienia

  4. Może trochę ostudzę emocję. Chodzi mi o język czarnogórski jest bardzo podobny do lechickiego . Warto się przyjrzeć bliżej ludom bałkańskim i ich językom. Jest jeszcze fenomen nazwisk macedońskich kończących się na ski i ska. Pracy jest ogrom ale niestety żniwiarzy mało. Może lepiej nie tracić czasu na jałowe dyskusje czy typowe nawalanki.

    • Iza zapytam sie Ciebie co oznacza z Włoska FoRZa, lub takie nazwiska Pinarza, czy FerraRi. Czy nie macie skojarzeń ze słowiańskimi nazwiskami cechów i to najstarszych jak kowal, zbieracz, murarz, orzeł.
      Znów u Ormian mamy końcówki Yan, Ian, Ion, które przeszły na Bałkany.
      RudaWeb sprawdźcie.
      FeRRaRi to nasz Kowal, bo FeRRaRZa oznacza Kowalski. Wszystko można znaleźć, skąd Kowal od FeRRa – a no drogi SMyXX, od przeróbki Żelaza, które znane było już w epoce KRABa, dłubiących w ziemi, korników, górników, stąd Góry Świetokrzyskie i Góry Oyców są usłane tysiacami dymiarek, ale Negacze katoliccy oczywiście będą wypierać tę wiedzę, i twierdzić , że KK przyniósł cywilizacje i kulturę bo tutaj małpy skakały.
      Dwa RudaWeb – skoro byli dłubiący, skrobiący, czy Skarbek, UROBek, musi to być epoka dłuższa niż 8500 lat do tyłu, gdyż nazewnictwo z nieba, miało swoje przełożenie w tym co wykonywali ludzie. Chyba to jest logiczne, Ciekawe kto na to wpadnie, i jak to przełkną ofitziale nauki.

  5. smyxx@ osłabiają pozycję Polski bo już nawet sama nazwa „Polska ” wam przeszkadza , pojawiają się w waszych środowiskach jakieś pokusy budowy „nowej wielkiej Lechii” , są nawet wśród was tacy , dla których język polski należałoby zastąpić jakąś nową „lechicką ” formą. O bosze jaki talent nam się objawił co wyważa otwarte drzwi. Ha ha hi he ! Języki lechickie – umowna nazwa przyjęta przez niektórych językoznawców na określenie północnej grupy języków zachodniosłowiańskich, posiadających pewne wspólne cechy w zakresie fonetyki. Termin ten wprowadził do lingwistyki w 1862 roku Aleksander Hilferding[1]. Grupa ta powstała w wyniku dialektycznego rozpadu zespołu prasłowiańskiego. Mówiąc o prasłowiańszczyźnie, mamy na myśli okres trwający około 2000 lat, od początków rozpadu wspólnoty bałto-słowiańskiej (ok. 1500 — 1300 r p.n.e.) do rozpadu wspólnoty językowej prasłowiańskiej (VI wiek — VII wiek n.e). Języki lechickie cechują takie archaiczne cechy fonetyczne, jak zachowanie samogłosek nosowych, brak zmiany g w h oraz zachowanie dz (powstałego z dj oraz zg zmiękczonego w drugiej palatalizacji) synek se czytam, se czytam https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_lechickie A tu se czytam, se czytam https://pl.wikipedia.org/wiki/Plemiona_lechickie

  6. // Czy była to organizacja przedpaństwowa na tyle silna, że trwale odcisnęła się w pamięci sąsiadów? //
    Czym ma być „organizacja przedpaństwowa ” i jak to się ma do pojęcia „imperium” ? Bo wg mnie ,” organizacja przedpaństwowa” to jakiś stylistyczny dziwoląg , utworzony na potrzebę tej konkretnej sprawy tylko po to by nadać spekulacji o „wielkiej Lechii” pozory prawdopodobieństwa . Gdyby pomimo wszystko potraktować to założenie na serio czyli istotnie kilka słowiańskich plemion w Wielkopolsce i Kujawach miało jakieś wspólne interesy , to te interesy w żadnym razie nie mogły być na tyle spójne by doprowadzić do założenia sobie państwa a jedynie „organizacji przedpaństwowej ” czyli siłą rzeczy wśród tych plemion nie zdołano wyłonić kogoś , kto przejąłby władzę nad pozostałymi a co było w tamtych czasach konieczne dla zaistnienia państwa , tak jak to miało miejsce w przypadku Wizygotów , Longobardów czy Franków , skoro zatem nie było żadnego państwa to tym bardziej nie mogło być imperium . Poza tym zdumiewa nagły wzrost prestiżu biskupa Kadłubka , wygląda na to ,że jeszcze te jego „opowieści niezwykłe ” nabiorą statusu jakiejś „piątej ewangelii” i wtedy nawet cała ta „pustynna zaraza” wreszcie na coś się przyda

    • SMYXX – jak zwykle zamknięty w pudełku zwanym system feudalny. Jak nie było zalezności i powiązań. Pan Czesław powinien podesłac Ci link na którym to Pan Jakub Linetty tez się wyłozył – a szło o Biskupin o Ostrów Lednicki, wokół których odnaleziono osady i obwary w ilościach setek. Co to oznaczało – Ano własnie owe zalezności Rodowe i Cechy.
      Nie mam pamieci do nazwisk ale hitlerowcy w pierwszej kolejności szukali i rozstrzeliwali bez sądu tych naukowców, badaczy i profesorów, którzy obalali przed wojną mit wielkiej Germanii, i pisali wprost o strukturach Rodowych Lechii i nadrzędnej roli Rodów Słowianskich w kształtowaniu starozytnej Europy. Te dzięki pustynnej zarazie nabrały rumieńców ów zdrady, zawiści i zazdrości – ot cała krzescijańska filozofia życia. którą bardzo sumiennie wypełniał nijaki Kazimierz Odnowiciel z pasją i dworskim ordungiem jezuickiej germanskiej wizji PoLechii na kolanach przed Cesarstwem. Nigdy a w życiu, to że mieszkasz w złotej klatce nie oznacza, że jesteś wolnym obywatelem, mało tego 65% Twojego dochodu oddajesz owej złodziejskiej szajce u władzy, którzy z miłą chęcią wsadziliby nas w piece krematoryjne bo Gott mit uns.

    • Panie Smyxxx zamiast udawać głupka, niech pan przemówi do Nauki NIEMIECKIEJ aby przestała używać określeń Imperium Awarów i Imperium Hunów. Proszę też przekonać NIEMIECKICH NAUKOWCÓW aby przestali porównywać uczestników Bitwy nad Tollensee i organizację państwową stojącą za tą bitwą do Imperium Hetytów. Jak pan już to zrobi i ich przekona to porozmawiamy o jednakowych standardach dla nauki wschodnioeuropejskiej i zachodnioeuropejskiej w stosowaniu odpowiedniego nazewnictwa.

      Póki co byłoby dobrze żeby pan zaczął myśleć po polsku a przestał myśleć po niemiecko-watykańsku i zastosował w swoim nazewnictwie Lechii Przedpiastowskiej optykę polską. Jeżeli nie ma pan nic mądrzejszego do powiedzenia poza ciągłym powtarzaniem tego samego, to po co zabiera pan głos?

      Tanator i Smyxxx to ta sama opcja tyle, że rozpisana na dwa głosy, które nie służą dialogowi ale propagandzie narracji zaprzeszłej – tej kossinowskiej i jej nowszych wariantów Allo Allo. Na dyskusję z nimi, nawet jeśli pozornie gdzieś ustąpią i z czymś się zgodzą (co raczej mnie osobiście się nie przydarzyło), moim zdaniem szkoda czasu, gdyż nie o dyskusję im chodzi.

      Smyxxx to bezczelna bojówka katolicka z UJ, anonimowa, bez nazwisk, bez żadnego umocowania merytorycznego, płytka intelektualnie – czego jest mnóstwo dowodów w ich różnych rozumowaniach – najbliższy tutaj, dotyczący Tadeusza Wojciechowskiego – bojówka powołana przez kręgi wyznaczone zadaniowo z Centrali Propagandy Anty-Turbosłowiańskiej (Fundacja Batorego i okolice GW), do zwalczania odradzającej się świadomości narodowej Polaków, lub też grupka młodych ludzi na tyle głupich, że kręgi te mogą nimi dowolnie manipulować.

      Wyobraźnia ludzi takich jak pan Smyxxx nie sięga takich wydarzeń i możliwości jak Imperium Północy 3300 lat temu, a już związek miedzy XIII wiekiem p.n.e. i słowiańskością jest dla tych ludzi Narracji Nadprypeckiej zupełnie nie do ogarnięcia.
      Pan Tanator to inna para kaloszy – czysty makiawelista, ale jak twierdzi nie historyk – amator odwracania kota do góry ogonem na modłę jednak zawsze słusznych poglądów Watykańskich.

      No, ale teraz mądrzy ludzie z Uniwersytetu Warszawskiego doszli do wniosku, że trzeba się odciąć od propagandy Światłych Europejczyków od Michnika i Sorosa i wyraźnie przewekslować poglądy, zgodnie z narracją historyczną, której nie sposób obronić już na Linii 966, ani na Limes Huno-Avaricum – i zostawiają na lodzie takich bojówkarzy jak Smyxxx czy Tanator, czy Michalkiewicz.

      • // bojówka powołana przez kręgi wyznaczone zadaniowo z Centrali Propagandy Anty-Turbosłowiańskiej (Fundacja Batorego i okolice GW), do zwalczania odradzającej się świadomości narodowej Polaków, lub też grupka młodych ludzi na tyle głupich, że kręgi te mogą nimi dowolnie manipulować//
        Przede wszystkim każdy normalny Polak nie potrzebuje żadnego odrodzenia narodowej świadomości , jest wprost przeciwnie czyli ludzie z pana kręgów nie wiem czy świadomie czy nie, przez te swoje „lechickie banialuki ” osłabiają pozycję Polski bo już nawet sama nazwa „Polska ” wam przeszkadza , pojawiają się w waszych środowiskach jakieś pokusy budowy „nowej wielkiej Lechii” , są nawet wśród was tacy , dla których język polski należałoby zastąpić jakąś nową „lechicką ” formą , przy czym niektórzy już nawet nie ukrywają ,że język rosyjski byłby tu dobrym rozwiązaniem . Czy nie zauważa pan w co usiłujecie uwikłać Polskę ? Bo nie będzie nigdy żadnej Lechii bez udziału w niej Rosji , trzeba być „politycznym impotentem” by nie dostrzec zagrożeń dla suwerenności Polski w sytuacji gdy ta przejmuje kontrolę nad tą Lechią.

        • Nie przesadzajmy. Nijakiej Lechii nie będzie, ani rosyjskiego nad nią panowania, choćby Putin z Miedwiediewem kujawiaka na Kremlu odtańczyli.

        • Smycz- ma właściciela i prowadzącego, Skoro zamiast psa i pana odzywa się smycz to oznacza, ze strach Was obleciał, a że to nadal jedni i drudzy to tchórze, podpinacze to z Was tacy Narodowcy jak z koziej wiesz co! Wiesz jak się nazywa osoba która obcina sobie jądra – kastrat, a eunuch tylko co najwyżej może świadczyć usługi w haremie – i tak czynisz swoim elokwentnym językiem „przekra” – własnie tacy ludzie jak Ty sa dobrym przykładem mącenia i wzbudzania bardzo złych emocji, ale rozumiem Was, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Smyxx dziwnie podobnie brzmisz jak nijaki Dworak – czyli pospolite mięso armatnie korporacji zwanej Polska, Dobrą Wam naklejkę dali, mieczyk w dłoni,. tylko zapomnieli dac instrukcji – Obetniesz NIe Rozmnozysz się. Hey.
          Dam Ci dobrą RADę Starszego Brata – zamilcz albo się ucz.

        • Panowie Smyxxx i Sattivasa jak zwykle konfabulują i opluwają adwersarzy wymyślonymi przez siebie hasełkami. Udają że nie znają Blogu Bialczynski.pl na który moskiewskie trolle plują ze wszystkich możliwych stron za jego rzekomą rusofobię u umiłowanie banderowców i Ukrów! Zasadą waszego działania jest po prostu kłamstwo i pomówienie. Kreujecie jakieś swoje kłamstwa na prawdy i mierzycie innych ludzi swoją własną miarką. Wydaje wam się że swoimi „mądrościami” zamącicie czyste wody logiki i komukolwiek zamieszacie w głowie. Każdy fakt historyczny jaki się przedstawia, czy to profesor Wojciechowski czy to literat Białczyński, to dla was pogarda dla kościoła, a nie po prostu prawda historyczna. Z wami dwoma nie dyskutuję, bo to poniżej jakiegokolwiek poziomu, niemalże w każdym waszym wpisie gdziekolwiek na forach stwierdzić można dziury logiczne, jak w szwajcarskim serze. Dokumentujecie swój poziom w rozlicznych miejscach.

          Jeśli chodzi o pana panie Tanator dowiódł pan na moim blogu do jakich jest pan zdolny manipulacji, uników, kluczenia, odpowiadania tylko na to co panu „leży”, pomijania milczeniem argumentów, które panu „nie leżą”, itp. Dyskusja z panem mimo pozorów merytoryczności pokazała, że sednem pańskich działań na blogu Bialczynski.pl była zwyczajna prowokacja.

      • Panie Czesławie.
        Odpowiem krótko. I tylko raz. Mam wrażenie, że pomylił Pan blogi. Personalne nawalanki są na Pańskim blogu a u Pana Weba wartością jest merytoryczna dyskusja (nawet przy krańcowo odmiennych poglądach). Dlatego też nie będę wchodził z Panem w zwarcie i puszczam mimo uszu zaczepki typu „rozpisana opcja”, „bojówkarz” czy ” trójca…” Jest Pan w błędzie.

    • No popatrz Smyxx, jaki dziwny jest ten świat. Gdybyś pamiętał to powiedzenie – „Pan Bóg pisze prosto po krzywych liniach życia” to nie pisałbyś, że Ciebie „zdumiewa nagły wzrost prestiżu biskupa Kadłubka , wygląda na to ,że jeszcze te jego „opowieści niezwykłe ” nabiorą statusu jakiejś „piątej ewangelii””. Bo jeśli się okaże, że Wincenty Kadłubek zostanie przez KK wyniesiony na ołtarze to wy wszyscy walczący z „lechickim zidioceniem” zasłużycie na obłożenie klątwą, ekskomunikę i zostaniecie uznani za heretyków.;))) To was czeka w najgorszym razie. W najlepszym wypadku wyjdziecie na „pożytecznych idiotów” (pożytecznych tylko na obecnym etapie). Jak na razie, wydaje się, że chyba zaczyna to rozumieć Tanator…
      Swoją drogą, przyjemnie będzie obserwować jak tym wszystkim anty-lechickim „mondralom” z sigillum coś tam, seczytam i im podobnym zacznie „mięknąć rura” i widziećć jak szybko będą przechodzić na z góry upatrzone pozycje i zapewniać o tym, że zawsze byli przeciw a nawet za Wielką Lechią.:)))

      • @stachnick
        Już leżę krzyżem i tak sobie myślę , skąd tyle pogardy dla kościoła i kleru w sytuacji gdy to ich człowiek ma uwiarygodnić dawną chwałę wielkiej Lechii ? Z drugiej strony obawiam się ,że ludzie kościoła nic o tym nie wiedzą , t zn nawet gdy ten zostanie świętym , to nie będzie żadnych przesłanek do rewizji historii , tym bardziej kler nie ma żadnego interesu by popularyzować zmyślenia biskupa sprzed kilku wieków , a tak w ogóle wypadałoby ustalić czy „pustynna zaraza” nadal szkodzi czy już bardziej pomaga ?

        • Smyxx, jak już leżysz krzyżem to Ty się módl. Ty nie myśl tylko się módl. Bo inaczej grzeszysz i Twoje leżenie krzyżem będzie nadaremne. To po pierwsze. Po drugie, sam fakt kanonizacji Kadłubka spowoduje, że otworzą się szeroko oczy na historię Lechitów i Wandalitów rzeszom wiernych. Nie trzeba będzie nic oficjalnie rewidować. Ten akt uruchomi proces odzyskiwania SamoŚwiadomości i tożsamości narodowej wśród myślącej części katolików a może nawet i u niektórych bezmyślnych moherów.
          Na koniec zapytam, gdzie widzisz pogardę do KK w moich komentarzach? Jeśli możesz to mi wskaż te miejsca. Pozdrawiam przyjaźnie i napominam Cię Smyxx, gdy leżysz krzyżem to Ty się módl. Pamiętaj o tym.:)

  7. Przeciętnie myślący człowiek zadając sobie pytanie co było przed 966 rokiem nie mając wiedzy historycznej dochodzi po chłopsku …. no jak nasi przodkowie wyszli z bagien , zeszli z drzew … a Mieszko nie miał ojca a ten swojego ojca itd. nie było jakiejś ciągłości dziejowej. Każdy ma wewnętrzne przekonanie , że coś musiało być przed tą magiczną datą , niektórzy odkrywają rzucając im hasło haplogrupa albo najnowsze odkrycia archeologiczne i te wcześniejsze jak w Bronocicach i wizerunek wozu na nawet koła 500 lat starszego od sumeryjskiego. Ludziska sami zaczynają się zastanawiać i dochodzić do wniosku , że jednak coś było. Nawet katolicy zdają sobie sprawę ,że poczet królów przedkatolickich na Jasnej Górze o czymś świadczy. Niech tylko pan Kudliński znajdzie pieniądze lub sponsora a krypty królów przedkatolickich staną się faktem.A co do nowej narracji KK w sprawie czasów lechickich oni niczego nie przejmą ani nie przekierują na „własne tory” im odpowiadające. Przebudzenie następuje nie tylko w Polsce , to się dzieje we wszystkich krajach słowiańskich i nie tylko : https://www.youtube.com/watch?v=N0oY-dZ1SmA

    • Upraszcza Pan. Czasy przed mieszkowe są elementem edukacji np. podręcznik dla szkół ponadgimnazjalnych „Ciekawi świata 1” wyd. Operon, więc o żadnym „schodzeniu z drzew” i braku powszechnej wiedzy nie ma mowy. Poczet jasnogórski tak jak zbliżony chronologicznie poczet piotrkowski nie świadczy o faktycznym istnieniu dynastii lechickiej. Natomiast zgadzam się z Panem, że „czasy lechickie” nie będą elementem jakiejś zawłaszczającej narracji KK. Gdyby jednak tak się stało to będzie to tak samo nieprawdziwe jak obecna narracja „świecka”. Po prostu aktualny stan wiedzy w żaden sposób nie uprawnia do twierdzenia, że istniała dynastia lechicka, Wielka Lechia itp. Mam wrażenie, że spora część interlokutorów przecenia znaczenie dość wyważonych tekstów z „w Sieci historii”. Na pewno ten temat wskutek m.in. pseudohistorycznych publikacji Pana Bieszka jest nośny medialnie i społecznie. Stąd też jak mniemam te publikacje. Nie doszukiwałbym się w tym jednak drugiego dna.

      • I. Wczesne średniowiecze – w kręgu trzech cywilizacji
        – bizantyjskiej, arabskiej i łacińskiej ………………………………..
        A. Wprowadzenie. Wczesne średniowiecze
        – dzieje powszechne…………………………………………………………..
        1. Cesarstwo bizantyjskie – VI – XI w. …………………………………
        2. Islam – powstanie imperium
        arabskiego………………………………………………………………….
        3. Monarchia Karola Wielkiego. Powstanie i rozwój nowych
        państw w IX–XII w……………………………………………………….
        4. Słowiańszczyzna i Skandynawia we wczesnym
        średniowieczu ……………………………………………………………
        Z dyskusji historiografów ………………………………………………
        B. Wprowadzenie do historii Polski
        6. Państwo gnieźnieńskie – początki państwa
        polskiego……………………………………………………………………

        Wyczuwam, że te rozdziały są tak bogate jak myśli tanatora.

        Dynastii Lechów nie było dla takich jak ty, bo przeto się nie ochrzcili nie? XD I jak tutaj takiego mędrka nie kopnąć? Albo chociaż z badyla nie pociągnąć??? Jak żyć panie premierze? Albo państwo RudaWeb?? No jak?

        • Panie Bez Ch…….a.
          Jeżeli posiadł Pan umiejętność czytania ze zrozumieniem, a jest to bardzo ryzykowna teza, to proszę nie „wyczuwać” tylko przeczytać. Być może dotrze w końcu do Pana, że edukacja szkolna, której być może Panu poskąpiono, w swoim programie ma nauczanie o czasach przed r. 966. Pana bzdur typu „Dynastii Lechów nie było dla takich jak ty, bo przeto się nie ochrzcili nie? XD I jak tutaj takiego mędrka nie kopnąć? Albo chociaż z badyla nie pociągnąć???” komentował nie będę. Jeżeli w swojej nieskażonej prostocie bardzo Pan potrzebuje kontaktu swojego ciała z jakąś materią to proponuję z impetem wyrżnąć głową w ścianę. Być może właściwa klepka wskoczy w swoje miejsce i Pana komentarze dadzą się czytać bez bólu zębów.

          • po dwu winach (ja po dwu nie Pan)chciałbym odwołać się do Pańskiej inteligencji. Troszkę ekonomii do historii. Nikt po przebiegnięciu ze stepu i stanięciu na polanie nie był w stanie bezpiecznie przejechać 400 kilometrów z 50 kg złota. ( bo skąd miałby złoto i wiedział gdzie jechać) fundując przy tym na lewo i prawo kościoły.

  8. Prof. Jan Żaryn jest katolickim narodowcem. Niejaki Marek Jurek tak o nim powiedział: „Znam prof. Żaryna i wiem, że będzie dobrze reprezentował chrześcijan w Senacie. Jego walory osobiste, zaangażowanie w życie Kościoła dają też nadzieję na poprawę jakości i podniesienie autorytetu tej izby.” Oznaczać to może tylko jedno, że KK nie zasypia gruszek w popiele i ma przygotowaną swoją własną wersję „lechickich dziejów Polaków”. Popisowy numer „starego kiejkuta Michałkiewicza” o „ubeckich rzygowinach” był skierowany do kościelnych moherowych beretów. Cel był jeden – wywołanie wśród ich bezmyślnych szeregów „syndromu oblężonej twierdzy” przed turbolechickim zagrożeniem. Profesor Żaryn to inna jakość niż troglodyta Michałkiewicz. Jest dla wielu katolików autorytetem w sprawach Kościoła, Narodu i Państwa. Jeśli on został skierowany przez KK na odcinek lechicki to świadczyć może o jednym – Kościół ma już przygotowaną rzymskokatolicką wersję lechickiej historii Polski. Nie zapominajmy o tym, że Wincenty Kadłubek jest Błogosławionym kościoła katolickiego w Polsce. W roku 1634, jak podaje Wikipedia – „na synodzie prowincjonalnym w Warszawie polski episkopat wyniósł Wincentego jako kandydata na błogosławionego i wysłał w tej sprawie pismo do Stolicy Apostolskiej. Dopiero w 1680 roku wszczęto proces beatyfikacyjny, który toczył się z przerwami i wielkimi trudnościami, nic dziwnego do dziś większość wiadomości, które o nim posiadamy są w sferze hipotez a jego dzieło nic nam w tej kwestii nie przynosi. Kult Wincentego jako błogosławionego ogłoszono dopiero 18 lutego 1764 roku przez papieża Klemensa XIII.”
    Jak podaje Tygodnik Katolicki Niedziela: „Starania o kanonizację zostały wznowione w 2012 r. W działania w tym kierunku włączyły się władze miasta. Burmistrz Jędrzejowa – Marcin Piszczek i o. opat Edward Stradomski w sprawie kanonizacji uzyskali wsparcie kard. Stanisława Dziwisza. W 2017 r. jeden z ojców został oddelegowany do Rzymu do odbycia studiów i monitorowania starań o kanonizację.” http://niedziela.pl/artykul/130040/nd/Bl-Wincenty-Kadlubek-wciaz-znany-i
    Czyżby Wincenty Kadłubek miał zostać niebawem Santo Subito? Jeśli tak się niebawem stanie to świętego nie będzie można nadal nazywać BAJKOPISARZEM……. resztę niech każdy sam sobie dopowie.

  9. Jest to o wiele mądrzejsza taktyka niż w wypadku różnych Onetów, Interii, Histmagów, Newsweeków i TOK FMów, czy dziecinnych działań kadry historyków UJ i studentów katolickich. Jest to Przejęcie Narracji z rąk przeciwnika i Właściwe Jej Ukierunkowanie po swojej myśli, zamiast frontalnego walenia głową w mur nowych faktów naukowych, które tych rozjuszonych do czerwoności byczków walczących przeciw Starożytnej Lechii po prostu ośmiesza.

    Efektem ubocznym takiej postawy jest jednak ustępstwo, czyli przyjęcie pewnych faktów historycznych do wiadomości. Jest to jakiś powolny postęp myślowy. Widzę w tym prawidłowość rozwoju, mimo wszystko jest to bowiem wypieranie Starego przez Nowe.

    Tutaj doktryna Gandhiego sprawdza się w 100% – okres wyśmiewania skończył się katastrofą dla wyśmiewających, teraz przyszedł czas UZNANIA TEGO ZA PRAWDĘ, ale naturalna jest próba ZAWŁASZCZENIA i UKIERUNKOWANIA. Na to zawłaszczenie i ukierunkowanie nie wolno pozwolić. Czekam z niecierpliwością na wasz Podręcznik Nowej Historii Polski.

    Z narracji historycznej odkłamującej czas Lechii, czy w ogóle Słowiańskiej Starożytności wynika jednak pewna dalekosiężna implikacja – mianowicie możliwość/konieczność odkłamania tej części historii którą mamy dobrze opisaną. Np. nie wyobrażam sobie żeby dla opcji PIS była do przyjęcia wersja historii w której Święty Stanisław – Patron Polski – jest opisany zgodnie z faktami historycznymi, których dowiódł i co zrobił już przed wojną profesor Tadeusz Wojciechowski. Odkłamywanie, w którymś momencie dotrze i do biskupa Stanisława i do np. roli papieży w rozbijaniu polskich powstań narodowych.

        • Owszem, jest to publikacja przedwojenna. Sprzed obu wojen bałkańskich. I zarazem powojenna, bo to było już po wojnach burskich. A także wojenna, bo „Szkice…” wydano w pierwszym roku wojny rosyjsko – japońskiej. Nie o to chyba jednak szło.

          • Oczywiście, że nie o to i doskonale Pan o tym wie jak również o jaką wojnę chodzi. Pan Białczyński nie jest księciem z mojej bajki ale w tym wypadku jego wpis jest jak najbardziej prawidłowy, a Pana replika chybiona.

          • Cóż, to tylko taki mały apel o precyzję. Tym sposobem mrowie a mrowie dzieł „opublikowano przed wojną”.

      • Tadeusz Wojciechowski o czym mało kto wie, był bliskim przyjacielem Juliana I Pagaczewskiego (piwowara), a potem, mimo iż o 20 lat starszy, także trochę mentorem i opiekunem, ale znacznie bardziej po prostu „starszym” przyjacielem profesora Juliana II Pagaczewskiego. Nie tylko w czasie, kiedy bywał w Krakowie, ale do końca życia. Kiedy wyjechał do Lwowa stał się jednym z głównych animatorów III Starosłowiańskiej Świątyni Świata Świata we Lwowie. Działali w niej inni wybitni przedstawiciele lwowskiego środowiska naukowego i literaci oraz malarze. Ludzie tacy jak: Emil Klemensiewicz, Ernest i Adolfina oraz Stanisław Till, czy Stanisław Vincenz. Bywał we Lwowie Julian II Pagaczewski ze swoim synem Stanisławem, ale najczęstszym miejscem zjazdów i spotkań ich wszystkich była posiadłość Tillów w Uhercach. Nie miejsce tutaj by opisywać chronologię i treść tych spotkań i dysput, czy wesołych biesiad w trakcie których omawiano i lansowano najświeższe nowinki naukowe, a także prądy kulturalne i filozoficzne ze świata. Nie miejsce tutaj by opisywać klimat wypraw turystycznych, czy opowiadać o tym jak wielki nacisk kładziono w tych rodzinach na rozwój nie tylko duchowy, ale także fizyczny i kulturę sportową. Tutaj nie tylko ufundowano opiekę medyczną i szkolną dla mieszkańców okolicznych, nie tylko stwarzano dla nich miejsca pracy, ale także ustanowiono wodolecznicze łazienki mineralne, i dobywano z prywatnych szybów ropę naftową. To wszystko co miało miejsce w tym wyjątkowo światłym ziemskim majątku opiszemy kiedyś w specjalnym artykule poświęconym dziejom III SŚŚŚ we Lwowie od początku XIX wieku.

        Profesor Tadeusz Wojciechowski to jeden z wybitnych obrońców i Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian, którego do dzisiaj atakują zajadle prawicowi katolicy za jego doskonale udokumentowany dowód na spisek i zdradę biskupa Stanisława. Ten święty katolicki, wyniesiony przez Kościół do rangi patrona Polski – jak na ironię, sprzedawał ją obcym mocarstwom. Być może i współcześnie, jak wiele wskazuje, takie pojęcie „patriotyzmu” (dla którego tenże biskup może być wzorcem), jest także wzorcem dla lwiej części polskich elit politycznych.

        Do dzisiaj nie milkną głosy katolickiej prawicy przeciw Tadeuszowi Wojciechowskiemu, także za jego pozytywny osąd postaci Bolesława Szczodrego, króla który jedynie bronił swego prawa do sprawowania suwerennych rządów w kraju ojców. Jest też inny powód tej wściekłości- profesor Tadeusz Wojciechowski z łatwością obalił również tezę katolickich historyków mówiącą, że Bolesław II Zapomniany – nie istniał i przywrócił tego króla wykreślonego z kart historii Polski przez katolickich dziejopisów do ISTNIENIA.

        https://bialczynski.pl/2011/05/08/straznik-wiary-prof-tadeusz-wojciechowski-1838-1919-iii-starioslowianska-swiatynia-swiata-swiata-lwow/

        • Możecie panowie sobie bzyczeć te swoje czepiackie cienkie bzyki ale prawdy zabzyczeć się nie da. Czy 1919 to przez II Wojną czy po niej?
          Poczytajcie sobie o profesorze Wojciechowskim u Białczyńskiego to może jakieś klapki wam się w głowach otworzą.

          • Weźcie tego Sataviste-trolla internetowego zbanujcie. No gdzie człowiek nie wejdzie na youtube żeby czegoś posluchać to w komentarzach wiecznie się ten troll przewija. To samo na wszystkich blogach, forach itp. Gość który siedzi całymi dniami przed monitorem i tylko odświeża czy coś nowego się nie pojawiło żeby zaraz tam swoje głupoty wypisywać.

  10. Chcą wskoczyć na tego konia i skierować na „właściwe” katolickie szlaki. Takie mają zamiary, a nie żadną zmianę cywilizacyjno-mentalnościową.
    Zachowujecie się jak naiwne dzieci.

    • Artykuł który przytoczyliście z „Sieci Historii” wywołał oto takie moje skromne odczucia: strumień przybiera i żadne próby powstrzymywania (nawet przez naszego małego Smyka, czy próbującego udawać powściągliwość drogiego Tenorka :)) już na wiele się zdać nie mogą. Co zrobić, żeby powstała ze strumienia rzeka nie przerodziła się w groźną powódź? trzeba ją szybciutko i ładniutko zacząć kontrolować, tzn. zacząć o tym mówić i nadawać odpowiedni dla siebie kierunek, oczywiście jednocześnie jej przewodząc. Robi się ciekawie, ale bądźcie czujni i nie dajcie się zwieść, bo Licho nigdy nie zasypia…. 🙂

      • Długo Pana nie było na forum. Pozdrawiam serdecznie.😎 Z tą powodzią i jej ukierunkowaniem to jednak Pan przesadza. Bajka nigdy nie stanie się rzeczywistością. No chyba, że jest Pan zwolennikiem przypisywanemu Goebellsowi twierdzenia, że „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”

        • Panie Tanator – Baja – to słowa, więc czym różnią się słowa spisane na zamówienie 1700 lat, od tych powtarzanych od tysięcy lat.
          Nie chcę licytacji, tylko czystej logiki, skoro – pisma z nad Jordanu są interpretowane przez 3 różne religie, na tysiące sposobów ( samych biblii ok. 900 przekładów) – to jakie owe słowa te są prawdziwe. Proszę o rzeczową odpowiedź.

        • Drogi Tenorku, muszę przyznać, że Twoje wypowiedzi zawsze czytam z wielką przyjemnością i choć lekarz zabronił mi nadmiernego głośnego śmiechu, o czym Ty również mnie przestrzegałeś;), to cóż począć, uważam że zapewne obaj jesteście w błędzie, bo jak to powiadają, śmiech to zdrowie :). Choć przyznam się odrobinę, że tak na wszelki wypadek, przez jakiś czas unikałem Twoich wypowiedzi, jak również wypowiedzi Twoich podopiecznych. Jednak stwierdzam, że dzień należy rozpoczynać chociaż od dobrego uśmiechu, co niniejszym czynię, szczególnie widząc, jak po mojej skromnej wypowiedzi, od razu wytaczasz Goebellsowskie działo! BRAWO! 🙂 A czy ze wspomnianą wzbierającą wodą przesadzam? Obserwując jak coraz więcej osób bacznie zaczyna się przyglądać, czy wręcz czynnie interesować się naszą przeszłością, tego bajką bym nie nazwał. Cóż… poczekajmy drogi Tenorku i zobaczymy 🙂

  11. Oczywiście moje artykuły brzmiałyby wtedy (3 lata temu) o wiele bardziej radykalnie, ale czas leci i nawet ludzie z ich obozu politycznego dostrzegają wagę problemu i są zmuszeni podejmować ten temat. Problem dostrzegali już wtedy, kiedy proponowali mi pisanie dla nich, ale walka o odzyskanie tożsamości przez Polaków nie była wtedy tak ostro spolaryzowana jak jest obecnie. Bo problem polityki historycznej polega na tym, że nie sposób odbudować i zbudować zdrowej świadomości Polaków, na fałszywym fundamencie, czyli z pominięciem dziejów starożytnych Lechii.

    • „problem polityki historycznej polega na tym, że nie sposób odbudować i zbudować zdrowej świadomości Polaków, na fałszywym fundamencie, czyli z pominięciem dziejów starożytnych Lechii” – nasza pełna zgoda.

      • Sława RudaWeb i Wam Sprzyjaciele, dziwi mnie jeden fakt, a mianowicie dyskredytacja logiki jako podstawy matematyki.
        Zadam pytanie – czy ludzie wyskakują z czarnej czeluści spod sukienek biskupów, czy jednak się Rodzą z Krwi Oyca i z ciała Matki.
        Nadal te bramy prawdy sa nie do przejscia dla ociemniałych mas.
        Chodzi o to że wszyscy wiedzą, że Polska to PoLechia, LechiYa, ale nadal będą tkwić miedzy religijnym piekłem gotowania mózgów przez relgiie, a tym co naturalne i przyrodzone.
        PRawda RudaWeb że trudno sobie wyobrazić kult opierający się na płaceniu swym Rodom, że pozwolili Ci przyjść na świat, i z tego powodu musisz im płacic haracz – potrafisz sobie wyobrazić taką sytuacje u
        Was w domu. Oyciec leży na kanapie i od Was rząda jedzenia, ubioru, picia, i kasy – ja nie vidzę tego, ale religie za takich ojców siebie uważają. Mam nadzieje, że u Was Rodzina funkcjonuje zgodnie z praVedą, bo piszecie naprawdę mądrze. Co myśleć o allopolacken vel Mxxxxxxxx i innych. To syndrom wyparcia Rodziny, to kompleksy, to wyrodni, zachłysnieci nową wizją lepszego świata, którą rolę najważniejszą odgrywa ich Ego i Wielkość, mały ptaszek, duży problem. 😉 dlatego nam wkłądają swój duży problem, więc powinnismy zwrócic ten problem do odpowiedniego lekarza, jak to juz Adam nie raz napisal. Problemy takie się leczy a nie powiela.
        Jesteśmy dzięki Naszym Przodkom, Nasi Przodkowie istnieja nadal dzięki Nam, ale bez Nas wszystkich nie ma żadnych bogów, gdzie kościół sprytnie wypacza sentencję sumy logicznej dopisując jedno słowo cudzych. Toć czysta przypinka, gdyż przymiotnik jest częścią zdania, wtórną. Po drugie składa się z rzeczownika i czasownika – cud żyć ie- ten cud, to życie, tego zycia – czyli dopełnienie. Jakiego rodzaju jest słowo żyć a jakiego życia, czy to możliwe, że dokonano pewnej modyfikacji w znaczenia słowa zycia, od słowa żiwia, czyli zmiana osoby rodzaju żeńskiego na to, ten, tego życia czyli nijakiego.
        Czyli cudżycia, męsko-żeński, na męsko-nijaki – cudzyc-h wiemy, że h niknie w jezykach południowych, lub zmienia się na g.
        Cudzych a Cudżycia. nie będziesz miał bogów cudżycia innych niż ja, czy tak mówi prawdziwi bóg?!!!
        Nie wiem, czy jasno to napisałem. Jest to bardzo ważne, w kontekscie tego wszystkiego co piszecie Wy, Pan Czesław, SKRiBH, wielu innych.
        Jest wiele takich nienaturalnych przypinek posród dogmatów pustynnych religii.

  12. Dwa, albo trzy lata temu redakcja wSieci Historii zaproponowała mi pisanie dla nich artykułów o prehistorii Polski, starożytności Słowian itp. Powiedziałem, że tylko jeśli zagwarantują mi, iż nie będzie żadnych ingerencji cenzuralnych w moje teksty. Usłyszałem w telefonie ciężkie westchnienie i – Ach rozumiem. – Na tym rozmowy się zakończyły.

  13. Czy to nie dziwne i jakie są tego powody, że akademicy nie podejmują prac zaczętych przez ich poprzedników? Przecież wielkość i siła artefaktów w naszej Tradycji poraża i jednocześnie fascynuje coraz liczniejsze grono pasjonatów. Czytając to opracowanie http://www.heksis.com/1+2%202012/ELP%20Biala%20Pani%20PL.pdf nasuwa się logiczny wniosek ,że przed erą chrześcijańska musiała być tu starożytna kultura mająca powiązania z innymi . A może nie tylko powiązana ale wręcz inspirująca dla pozostałych ludów. Wcale nie dziwią coraz częstsze głosy internautów wołających o pomstę do nieba i zawstydzające za brak pasji poznawczej większości polskich naukowców z tej dziedziny wiedzy. To naprawdę także wielki wstyd dla autorów paszkwili na temat fenomenu Turbosłowiaństwa.

  14. Nie dawno jeden histeryk żalił się, że Turbosłowianizm to przez internet. Jest wielu ludzi, których trapi pytanie co było przed 966 rokiem. Internet jest jeszcze Wolnym Medium i tu można zapoznać się z fascynującymi pradziejami, za którymi nie nadąża akademicka nauka. Z jakiego powodu? To temat na inną dyskusję. Tutaj trochę światła i Lechicki punkt widzenia. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.com/2015/09/starozytna-historia-polakow-tajemnica.html?view=flipcard

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *