Unia ratuje banki, a Kowalski za to zapłaci

Miłościwie rządząca nami Unia Europejska jak zwykle staje w obronie interesów finansowych bonzów mając w głębokim poważaniu zwykłych Kowalskich. Opracowywane są właśnie przepisy pozwalające na blokowanie przez bank wypłat własnych pieniędzy z własnego konta.

Mówiąc krótko – jeśli kolejny bank uzna, że ma kłopoty, to zamrozi Kowalskim możliwość wyczyszczenia swojego konta, nawet jeśli pieniądze potrzebne są natychmiast, np. na opłacenie operacji ratującej życie. Blokada to blokada. Kowalscy będą mogli cmoknąć bank w tzw. pompkę, bo będzie to zgodne z prawem. Wszystko po to, by ratować „biedne” banki. „Według unijnych dokumentów, do których dotarli dziennikarze Reutersa, prace nad przepisami umożliwiającymi zamrożenie depozytów trwają od początku roku, gdy na krawędzi bankructwa stanął włoski bank Monte dei Paschi. Zostały one ujawnione dwa miesiące po tym, jak decyzje klientów o wypłacie swoich pieniędzy doprowadziły do upadku (tj. uporządkowanej likwidacji) hiszpański Banco Popular Espanol” – czytamy np. na bankier.pl No tak. Bank oczywiście upadł przez durnych klientów. Wcześniej interesy były prowadzone jak należy.

By zabezpieczyć interesy banków UE planuje możliwość blokady pieniędzy ich klientów na czas od 5 do 20 dni roboczych (czyli praktycznie na miesiąc). Przejrzałam kilka artykułów na ten temat (w różnych mediach) i nigdzie nie znalazłam informacji, że bank wypłaci potem jakieś dodatkowe odsetki od przetrzymywanych pieniędzy. Każdy Kowalski, który choć jeden jedyny raz miał wątpliwą przyjemność wziąć kredyt i potem go spłacać wie, że choćby jeden dzień opóźnienia w spłacie raty oznacza sms-y wzywające do zapłaty oraz straszenie wypowiedzeniem umowy kredytu, co oznacza wizję jego spłaty w bardzo krótkim czasie.

I tak oto Kowalski zarabiający pensję minimalną (to ok. 1459 zł na rękę) i cudem uskładał np. na kupno kanapy (bo stara się rozpadła) ma znów ratować „biednych” prezesów banków i przez miesiąc spać na podłodze. „Najlepiej opłacany prezes banku w Polsce zarobił w ciągu roku prawie 12 mln zł. To w przeliczeniu na dni robocze wynosi 47 tys. zł za dzień” – wynika z rankingu najlepiej opłacanych prezesów banków w Polsce za rok 2016 opublikowanym m.in. na www.money.pl Pierwszą dziesiątkę rankingu zamyka zarobek prezesa banku w wysokości 1 462 000 zł rocznie.

W 2007 r. świat ogarnął kryzys finansowy spowodowany pazernością bankierów w USA. Amerykańskie banki niefrasobliwie udzielały kredytów hipotecznych jak leci – nawet tym, których nie było na to stać. Karty kredytowe rozdawane były jak cukierki. Wszystko, by jak najwięcej zarobić, nieważne jakim kosztem. W końcu ludziska nie mieli z czego spłacać zadłużenia, więc banki stanęły przed wizją bankructwa. System Rezerwy Federalnej USA wpompował w banki miliardy dolarów, byle tylko nie upadły. Mimo to nie udało się. W 2008 r. www.polityka.pl tak opisywała „biedne życie” bankierów: „W upadających lub przejmowanych za bezcen bankach prezesi ciągle nie mogą narzekać na pensje. Pięć inwestycyjnych banków z Wall Street, z których dziś trzy zniknęły, a dwa ratują się zmianą profilu działalności, tylko w ubiegłym roku wydało na wynagrodzenia dla swoich zarządów ponad 600 mln dol. Do biednych nie należeli również prezesi dwóch wielkich instytucji, zajmujących się udzielaniem i gwarantowaniem kredytów hipotecznych. Szef Fannie Mae Daniel Mudd zarobił w 2007 r. ponad 11 mln dol., a Richard Syron z konkurencyjnego Freddie Mac dostał 18 mln. Ostatnio oba giganty musiał znacjonalizować amerykański rząd, aby zapobiec ich bankructwu. Jeszcze bardziej szokujące są dane za ostatnie trzy lata (po 2008 – dop. RudaWeb), podczas których Ameryka ciężko pracowała na obecne załamanie. W tym czasie, według wyliczeń firmy doradczej Equilar, prezes Lehman Brothers Richard Fuld dostał w sumie 187 mln dol. Lloyd Blankenfein z Goldman Sachs zarobił 76 mln, a Angelo Mozilo z Countrywide Financial, specjalizującego się w kredytach hipotecznych, zgarnął ponad 360 mln dol.

A amerykańscy Kowalscy? Stracili domy, bo nie spłacali kredytów i wylądowali na ulicy. W pewien sposób podobne rozwiązanie szykuje nam Unia. Szaraczki mają swoimi oszczędnościami życia ratować banki. Dlaczego Unia nie wprowadzi przepisów, zgodnie z którymi zarządy banków, które znajdą się w kiepskiej sytuacji, będą otrzymywały „kiepskie” wynagrodzenie miesięczne w wysokości np. 10 tys. zł, a nie 125 tys. zł – jak w przypadku prezesa banku zamykającego pierwszą dziesiątkę rankingu lub 1 mln zł miesięcznie – w przypadku prezesa banku, który zwyciężył w rankingu? I dlaczego banki traktowane są jak święte krowy? Dlaczego bank nie może zbankrutować, a każda inna firma (nieważne czy mała, czy duża) niech się wali? Że w bankach ludziska trzymają swoje pieniądze? Do równowartości 100 tys. euro zostaną Kowalskim koniec końców zwrócone z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Tak, wiem. Kto ma pieniądze ten ma władzę, a więc pociąga za sznurki i zawsze zapewni sobie miękkie lądowanie na kolejnej „biednej” posadce za milion. Dlaczego więc zadaję głupie pytania? Siedząc cicho godziłabym się na to wszystko. Zwracając uwagę na pewne sprawy (tak jak wielu innych blogerów) mam pewnie złudną nadzieję, że kiedyś ruszy jakaś lawina zmian. Choćby takich, że ludzie będą starannie sprawdzać ile rzeczywiście kosztuje kredyt w banku i będą wybierać najkorzystniejszą ofertę, zamiast tej najbardziej zdzierającej skórę (która kusi ładną reklamą). A może będą oszczędzać na wakacyjny wyjazd zamiast brać pożyczkę dając sowicie zarobić bankowi? Zamiast oddawania bankom pieniędzy w depozyt, na procent porównywalny zaledwie do wyrównania inflacji, będą inwestować w cokolwiek innego, np. w obligacje skarbu państwa? Są wyżej oprocentowane i bardziej pewne.
A może jednak trzeba pokazać Unii środkowy palec?

NA ZDJĘCIU: mieszkańcy takich europejskich „apartamentów” zrzucają się na pensje milionerów-banksterów, FOT: freestocks.org/Joanna Malinowska

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 3

  1. „Nasz” Bóg na pewno nie jest wszystkowiedzący czy wszechmocny bo nigdy by nie dopuścił do Internetu i to w dodatku w Polsce. Dzięki szybkości w sieci tworzy się Nowe Społeczeństwo. I jesteśmy tego świadkami i uczestnikami. My Polacy wymyślimy sposób na ominięcie wielu głupich przepisów. Warunek nie można wybierać głupich i sprzedajnych polityków. W Zdrowym Ciele Zdrowy Duch. https://zapomnianamedycyna.wordpress.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *