O Piastowiczu, który walczył z Trajanem

Semowit wolał śmierć niż niewolę rzymską. Jego powładni zdążyli jednak przeprowadzić ewakuację Słowian zagrożonych eksterminacją. W postrzyżynach króla mieli uczestniczyć pierwsi apostołowie. August Bielowski we wprowadzeniu do rozdziału XXI „Wstępu krytycznego do dziejów Polski” pisze, że Siemowit (Semowit – według polskiego historyka z XIX w.) był tożsamy z Decebalem, a opowieść o jego postrzyżynach dotyczy czasów około 40 r. n.e.. Późniejsza wersja Galla Anonima to tylko przeniesienie oryginalnej historii w inny czas i miejsce. Pewnie po to, by stworzyć legendę średniowiecznej dynastii, od którego przedstawiciela (Bolesława Krzywoustego) zależały losy kronikarza.

Semowit miał być synem rolnika (według „oficjalnej” historii o imieniu Skorylla/Skoryła), ale swoją pozycję zyskał dzięki dowodzeniu wojskiem. Władzę nad Dakami przejął po ustąpieniu Dura (Durasa). Według relacji Bielowskiego z zaginionej kroniki Miorsza (starszej od Galla), historia o postrzyżynach miała taki przebieg:

Był oto pewien ubożuhny Kotyski syn któremu na imię było Piast, a żonie jego na imie Repka: oboje rodu niskiego, mająteczek mieli bardzo lichy, wziętości żadnej nie mieli; ale czystością obyczajów wyższi byli nad innych i najgorliwsi w pełnieniu miłosiernych uczynków, a ich ubogie mienie zwiększało się niekiedy okazem gościnności. […]

Dwaj bowiem goście, którzy według twierdzenia jednych byli aniołami, według drugich zaś Jan i Paweł (apostołowie – dop. RudaWeb), odtrąceni od drzwi króla Popiela, raczyli wejść do ich chaty, a domownicy ich (Kotysko i Piast) serdecznie ich uścisnąwszy, prosili aby sobie wypoczęli, i wnet przyrządzoną ubogą swoją wieczerzę i odrobinę uwarzonego napoju z wesołą twarzą przed nimi zastawiają. Nie patrzcie, mówią, kto, co i ile; ale jak i z jakiem sercem wam podaje: nie zbywa bowiem na chęciach; jeno chęciom możność nie dopisuje. To co wam tu zastawiamy, uzbierane z uronionych kłosów na uroczystość postrzyżyn synka naszego, dałby bóg aby wam smakowało! Bo choć brakuje słodkiej przyprawy tej zastawie, nie brakuje jednak wdzięcznej przyprawy serca.

Na to oni (goście – dop. RudaWeb): Uprzejmość wasza nadaje wagę dziełu waszemu: bo według wielkości zamiaru mierzy się wielkość uczynku; ani też może być niesmaczne to, co sama miłość przyrządza i osładza miodem serdecznym.”[…]

Skoro goście za stół usiedli, zaczęły sie mnożyć potrawy i przybywało napoju […] Kazali też goście prosić króla Popiela wraz z panami. Śród takiej tedy i w taki sposób zdziałanej obfitości postrzygli goście Semowita, zapowiedziawszy i uświęciwszy tym cudem przyszły jego obiór na króla.

PIAST NIE BYŁ KOŁODZIEJEM

Bielowski dalej twierdzi, że nie było żadnego kołodzieja – to późniejsza interpretacja z Kroniki Śląskiej. Do wyjaśnienia właściwego pochodzenia miana Piasta odwołuje się do Stefana z Bizancjum (grecki pisarz z VI wieku n.e., który stworzył dzieło składające się z ponad 50. ksiąg, zatytułowane „Ethnika” – zebrał tam wiadomości z prac wielu wcześniejszych autorów, m.in. Hekatajosa z Miletu, Herodota z Halikarnasu, Eratostenesa, Strabona i Pauzaniasza). Bizantyjczyk napisał: „Piasty, ród nad Pontem (Morzem Czarnym – dop. RudaWeb). Imię to wymawia się tak jak imię Orestów tudzież Diestów. Piasty zaś są rody w Macedonii”. Pojęcie Macedonii w czasach Bizantyjczyka obejmowało również ziemie dzisiejszej Bułgarii i Dobrudży, a więc wcześniejszej Tracji, ale także częściwo Ilirię (Zachodnie Bałkany). Mamy więc świadectwo o powszechności na południowej Słowiańszczyźnie imion Piast, Orest i Diest. Zaś do dziś po polsku piasta to część koła, w którą mocuje się oś. Stąd pewnie późniejsze skojarzenia z kołodziejem. Być może imię pochodziło od człowieka, który miał za zadanie zespalać oś społeczności z jej otoczeniem (kołem)? Mógł to być jednak kapłan, albo urzędnik władcy, niekoniecznie rzemieślnik. Znając tysiącletnie pionierstwo Słowian w wytwarzaniu kół, to miano jest znacznie starsze niż dynastia Piastów.

Bielowski przypuszcza, że opowieść o cudownych postrzyżynach upowszechnili na Słowiańszczyźnie Cyryl i Metody w kontekście Świętopełka Morawskiego, którego kronikarze niemieccy mieli zwać Cendebalem (być może echo grecko-łacińskiego Decebala). Rozwinięciem tego przekazu jest zapis Nestora: „W Morawy chodził i apostoł Paweł, uczył tu: tu bowiem jest Iliryk do którego apostoł Paweł dochodził. Tu mieszkali najpierw Słowianie […]”. Jednak opowieść o postrzyżynach Piastowicza najpewniej była znana na całej Słowiańszczyźnie na wieki przed Cyrylem i Metodym, którzy w czasie swojej misji mogli napotykać ją wszędzie, gdzie dotarli.

BÓG ZIEMI

Bielowski wyjaśnia, że Semowit to pierwotna słowiańska forma grecko-rzymskiego imienia De-Cebal, czyli bóg/wódz-Ziemi, a więc Siemowit/Semowit. Najprawdopodobniej od łacińskiej formy Cybele – bogini płodności i urodzaju, czczonej jako Wielka Matka (Matka Ziemia). Podnosi, że wersja o nadaniu imienia Semowit podczas postrzyżyn pojawia się później w kronice Galla Anonima (Gawła Mnicha), podobnie jak przeniesienie akcji znad Dunaju do Gniezna i wieki później z I stulecia n.e.. Między Semowitem/Decebalem, a Semowitem/Siemiowitem, pradziadkiem Mieszka I, jest więc około 700 lat. Gall mógł przypisać starą historię wielkiego króla do genealogii nowej dynastii, by wkupić się w łaski współczesnego mu władcy.

Dalej polski historyk analizuje kroniki Nenniusza i Henryka Mnicha z 858 r. i 878 r., które uprawdopodobniają miejsce wydarzenia na Morawy. Pamiętać przy tym trzeba, że chodzi o obszar średniowiecznego księstwa Wielkich Moraw, a nie znacznie mniejszą, dzisiejszą część Republiki Czeskiej.

Miorsz opisuje rządy Semowita:

„[…] nie tylko odzyskał władzę nad owymi ludami, które niedbałość Popielowska utraciła, ale nadto zdobył kraje przez nikogo dawniej nie tknięte, i takowe do królestwa swego przyłączył. Mianował też w nich dziesiętników, pięćdzięsietników, setników, cechmistrzów, trybunów, tysiączników, hetmanów, starostów, prezydentów i przełożonych wszelkiego rodzaju”. W tym miejscu warto zaznaczyć, że przytoczone nazwy niektórych urzędów są typowe dla czasów powstania kronik Miorsza i Kadłubka (który powtarza tę tytulaturę), czyli Średniowiecza, a więc jakby przetłumaczone na współczesne im realia. Natomiast już w czasach Cezara Słewowie mieli setników, dowodzących setkami żołnierzy i okręgi zbrojne wystawiające co roku tysiąc wojów.

Państwo Semowita/Decebala rozciągało się według przytoczonych przez Bielowskiego rzymskich historyków nie tylko nad Dunajem, ale również w części Germanii (mogła odpowiadać terenom Rzeczpospolitej Słewów, czyli dzisiejszym ziemiom polskim, czeskim i wschodnioniemieckim) oraz kraju Jazygów (Sarmatów, ktorzy w I w. n.e. podporządkowali sobie obszary dzisiejszych Węgier i Słowacji, a pochodzili ze wschodniej Ukrainy).

Zaginęła praca Tacyta o walkach Decebala z Domicjanem. Zostały za to opisy Dio Kassiusa (Kasjusza Diona) i Jordanesa. Była to kampania, po której cesarz Domicjan został lennikiem Semowita. Następny rzymski imperator Trajan pokonał słowiańskiego króla i tymczasowo opanował Dację, czyli większą część dzisiejszej Rumunii. Kasjusz Dion (żyjący w latach 155–229 n.e. rzymski historyk) pisze, że Trajan wszczął wojnę, bo był bardzo obciążony daniną, którą co roku musiał płacić Słowianom jako cesarz rzymski.

Na śmierci Decebala/Semowita kończy się w polskich kronikach wątek Traków/Daków/Getów i Ilirów – te ziemie Słowian Południowych przechodzą w sferę wpływów rzymskich i bizantyjskich. Tu urywają się dzieje Getów u Jordanesa (który jednak notorycznie miesza Getów z Gotami czy nawet Scytami), a również na tym czasie miało kończyć się zaginione dzieło Tacyta. Natomiast Miorsz nie dochodzi w swojej kronice do upadku Semowita – pozostawia opowieść o potędze króla.

WIELKA EWAKUACJA W GŁĄB LECHII

Po tryumfie Trajana, sytuacja dla państwowości lechickiej stała się na tyle dramatyczna, że podjęto potężne prace fortyfikacyjne. W stuleciu po zajęciu przez Rzymian Dacji, ponad jej północnymi granicami zaczęto wznosić potężne wały obronne. Na terenie dzisiejszej Rumunii są trzy linie takich fortyfikacji. Najstarsza to wał całkowicie zrobiony z ziemi, który nie posiadał konstrukcji obronnych, ale miał fosę w południowej części. Celem więc tego wału była ochrona ludności żyjącej na północy przed wrogiem z południa, czyli Słowian przed Rzymianami. Drugi wał liczy 54 kilometry długości. Swój bieg zaczyna też na Dunaju i kończy w okolicach Konstancy. Jego średnia wysokość wynosi 3,5 metra. Na wale zbudowano 63 fortyfikacje – 35 większych i 28 mniejszych. Ostatni wał przeciwko rabusiom z południa również zbudowano z ziemi, jednak na grzbiecie miał kamienny mur. Liczył 59 kilometrów i rozciągał się od miasta Cernavodă po wybrzeże Morza Czarnego. Kolejne umocnienia powstały w dzisiejszej Mołdawii i Zachodniej Ukrainie.

Według rekonstrukcji Bielowskiego, skutkiem klęski Semowita było przerzucenie ludności z Dacji za Karpaty i Dniestr, czyli do ziem północnej Lechii. Była to po prostu ewakuacja ludności cywilnej, aby uchronić ją przed eksterminacją i niewolą rzymską. Bielowski utrzymuje jednak, podpierając się Nestorem, że wówczas dopiero nasi przodkowie docierają na północną Słowiańszczyznę. Jednak wbrew temu co pisze Nestor, miano Lęchów jest znacznie starsze (sam Bielowski wielokrotnie przytacza, w kontekście dziejów Kraka Bargiela z IV w. p.ne., grecki zapis Linchiti – Lęchici). Nazwa ta obejmuje więc zanotowane już w Starożytności miano mieszkańców ziem nie tylko nadwiślańskich, ale także nadadriatyckich.

TYSIĄCLETNIA JEDNOŚĆ LECHITÓW

W tym miejscu Bielowski dzieli się bardzo ciekawą uwagą: „[…] w nowych siedzibach, na północy, powtarzają się między Słowianami w znacznej części te same imiona jakie im służyły w Iliryku. Tak znamy nad Bałtykiem Obotrytów (Abodritae, Abtrezi) ktorych imię jest widocznie identyczne z Autoryotami Appiana, zaś Troga i Justyna Abderytami; tak imie Lęchów obejmuje ludy bardzo rozległe na północy, podobnie jak obejmowało ludy rozległe w Iliryku. […] znajdziem nakoniec w Iliryku i Mazeów, Strab. VII. 314, i Krowizów, Tenże VII. 318, i Bulonów, Tenże VII. 326, i Derwanów, Appian Illyr. 28, i Biesów, tak jak na północy znani są Mazowianie, Krywicze, Polanie, Drewlanie i Biesowie.”

Naszym zdaniem, świadczy to o znacznie starszej jedności etnicznej ziem między Morzem Czarnym, Adriatykiem i Bałtykiem niż po I w. n.e.. Skąd mogła wziąć się taka powtarzalność nazw ludów w różnych krainach Lechii? Z pierwotnej wińczańskiej kolebki cywilizacji Słowian w VI tysiącleciu p.n.e.. Nigdy z centrum osadnictwa nie wywędrowali wszyscy. Ojcowie zapewne zostali, synowie poszli w świat przenosząc miana własne i rodów lub klas społecznych, z których pochodzili. Ciekawe jest tu stwierdzenie, że „imie Lęchów obejmuje ludy bardzo rozległe na północy, podobnie jak obejmowało ludy rozległe w Iliryku”. Tym bardziej cenne, że Lęch to przecież nie tylko imię własne, ale przede wszystkim określenie warstwy społecznej ziemian wojowników. Tak więc przynajmniej część tych nazw mogła pochodzić od funkcji wypełnianych w pierwotnej ojczyźnie i przeniesionych do nowych ziem.

Wszystko to jeszcze raz uświadamia nam starożytny zasięg wspólnoty słowiańskiej, której przewodzili Lęchowie.

NA ZDJĘCIU: płaskorzeźba z kolumny Trajana, przedstawiająca samobójstwo Semowita/Decebala, który nie chciał poddać się Rzymanianom, FOT: Harpeam/wikimedia.org

 

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 24

  1. Turboallowie zapierają się jak koń pod górę. Pamiętamy, że Mikołaj Kopernik przeżył tylko dzięki temu, że u nas była tolerancja. tego szczęścia nie miał „Giordano Bruno (właśc. Philippo Bruno, ur. w styczniu 1548 w Noli, zm. 17 lutego 1600 w Rzymie) – włoski filozof renesansowy oraz teolog, dominikanin, humanista, filozof hermetyczny, poeta; jego teorie wyprzedzały ówczesne czasy i zapowiadały współczesną naukę, został skazany przez Kościół Katolicki pod zarzutem herezji i spalony żywcem na stosie na Campo de’ Fiori, gdzie obecnie znajduje się jego pomnik. Znany jest z jego teorii dotyczących kosmologii i astronomii, które opierały się na teorii kopernikańskiej. Zaproponował, iż gwiazdy na niebie tak naprawdę miałyby być odległymi gwiazdami otoczonymi przez swoje własne planety. Twierdził również, że Wszechświat jest nieskończony.” Ale ich uczyli najlepsi profesorowie epoki od płaskiej ziemi. A taki Adolf Hitler gdyby spotkał normalnych profesorów to zostałby może znanym malarzem. A tutaj jak uczeni odlatują bez haju. „w artykule nie bez powodu podałem linka do analiz pani N. Onesti. Człon „mir” pani Onesti wyprowadziła ze słowa „merijaz”. Wg mnie tego typu wyprowadzanie słów to czysta fantastyka. To jest dopiero naciąganie słów pod z góry ustaloną tezę. Faktem też jest to, że nie każdemu „germańskiemu” imieniu ze starożytności można przypisać germańską etymologię. Mają z tym od dawna problem germaniści wszelkiej maści. Wniosek z tego jest taki, że nie każde „germańskie” imię było germańskie. Dlaczego zatem nie mogło być one słowiańskie? Bo Słowian nie było do VI wieku nad Wisłą? Akurat ten argument do mnie nie przemawia…” wiecej http://www.taraka.pl/slowiansko_brzmiace_imiona_germanow Itd itp. Przyszła mi też taka myśl, że skoro jest jeszcze KK i ma czynnych egzorcystów to Turboallom koniecznie trzeba zalecić taką terapie bo to wyraźne opętanie. Nie mogę zrozumieć jak można być takim upartym i tracić czas i energie na obronę przegranej sprawy. Wiele ludów ba nawet narodów ma swoją mitologie i my tez Lechici taka mamy. Ale co jest w tym wszystkim najwspanialsze! To , że nasza prawdziwa historia zaczyna się znacznie wcześniej niż te mityczne opowiastki Greków, Niemców , Normanów!!!

    • Iza przeżył bo musiał, był członkiem Iluminatów, jak Newton.
      Co mówi ci prawo ciążenia – nic prócz tego, że jak będziesz tachać 10 kg cukru po schodach na 10 pietro to najwyżej nabawisz się choroby zwyrodnieniowej.
      Kepler miał szersze podejście, to potwierdzaja niezależne badania i obserwacje.
      Dzisiaj mamy do czynienia, z trzema siłami – wszystkie one są przeciwko ludziom.
      Syjon i Zakon Róż Maryjnych, Iluminaci i Loża Masońska – religie ich dzieła Yudaizm a właściwie Czarna Kabała, Katolicyzm i Talmud, Islam i PrawoSławie.
      To te 3 grypy mają pod sobą, różne instytucje religijne. Iluminaci to Watykan.
      Cała wojna trwa pomiędzy nimi – największe banki:
      Żydowski-Amerykański MFW i EBC, bank korpoWatykanu, i banki Arabskie.
      zobacz jak jest dzisiaj podtrzymywana iluzja:
      http://i.imgur.com/QIOqjCL.jpg
      To specjalne komórki do sterowania opinią publiczną.

      • @laxim
        //był członkiem Iluminatów//……..to na przełomie XV i XVI wieku „mącili ” już iluminaci czyli jeden z rytów masonerii ? chyba sami masoni nic o tym nie wiedzą bo nie ma żadnych śladów tego ruchu przed wojną 30 -letnią , masoneria jest kontynuacją pomysłów „różokrzyżowców ” , którzy upatrywali w niej przeciwwagę dla zwalczających się katolików z protestantami , miała to być t zw „trzecia siła ” , usiłująca obok tych dwóch głównych wyznań przejąć wpływy czyli Kopernik w żadnym wypadku nie może być kojarzony ze zjawiskami zachodzącymi ponad 100 lat po jego śmierci

        • The Chart below is a summary of the contents of the chart of Depiction of Meteorological Divination above and can also be related to the chart: Plan of Universal Causes below. Both of these charts are by Robert Fludd and show different themes of relationships.
          Sphere Names of God Sephira Order of Angels Chief of Angels Ethereal Circle
          1
          Ehieh Kether Seraphim Metatron Primum Mobile
          2
          Iah Hokhmah Cherubim Ruziel Stellar Heaven
          3
          Stellar Heaven
          3
          Elohim Binah Thrones Zabkiel Saturn
          4
          El Hesed Dominations Zadkiel Jupiter
          5
          Elohim gibor Geburah Powers Samael Mars
          6
          Eloah Tifereth Virtues Michael Sun
          7
          Jehovah Sabaoth Netsah Principalities Anael Venus
          8
          Elohim Sabaoth Hod Archangels Raphael Mercury
          9
          Sadai Yesod Angels Gabriel Moon
          10
          Adonai Malkuth Souls Soul of the Messiah Elements
          Był Iluminatem, przeciwnym razie Rzym poćwiartowałby go jak nic. Po prostu zrobił tak zwaną dobrą robotę – wciskając kity.
          Panie Tanator – mitologia – to już nie legendy – niech Pan spojrzy że cała historia Yeshua też juz bywa mitologią.
          Jakoś w Kabale widać LaH, i ich ziemie – ba planety, ekosystemy.
          Nawet macie swego Yehowa któremu Iluminaci z Watykanu składają ofiary.

    • „Wiele ludów ba nawet narodów ma swoją mitologie i my tez Lechici taka mamy.”
      Jeżeli traktować opowieści o Wielkiej Lechii w kategoriach mitologicznych, a nie realnego bytu historycznego to w pełni się z Panią zgadzam.

  2. Panie Web, na miłość boską, co Bielowski zracjonalizował? Przecież jego opowieść o Decebalu/Siemowicie jest kompletną, piramidalną bzdurą. Ta teoria nie broni się w żadnym aspekcie. I nie chodzi tylko o argumenty Brandowskiego ale również o późniejsze ustalenia opisane przez Trynkowskiego. Jestem pewien, że gdyby Bielowskiemu dane było poznać treść odnalezionej w 1954 r. inskrypcji to zrewidowałby swoją koncepcję, wszak był uczonym o otwartym umyśle. Jeżeli nadal uważa Pan, że teoria Bielowskiego jest spójna i racjonalna to proszę odpowiedzieć na moje pytania,

    • Czy chodzi Panu o inskrypcję z 1953 „DECEBALUS PER SCORILO”? Mnie nie chodzi o takie istotne od strony formalnej, ale w sumie przyczynkarskie fakty. Moje zastrzeżenia budzi np. przyjęcie przez Bielowskiego tezy, że legendy czy zapisy iliryjskie lub geckie zostały przeniesione do kronik polskich, jako importy zaadaptowane znad Dunaju nad Wisłę. Podczas gdy są one zapisem historii tego samego żywiołu lechickiego. Z takiego niezrozumienia rozległości geograficznej tej wspólnoty wynikają np. kłopoty ze zrozumieniem, że Dur i DurPan to ta sama osoba. Pan to odpowiednik Lecha w kolebce naddunajskiej. Stąd DurPan to Dur Pan, jak Kowalski Pan. Dlatego Panonia to kraj Panów, czy nasze (Pan, Pani) Państwo. Stąd tytuł żu-pan. To samo dotyczy kłopotów Daicovicia (celowo używam pierwotnej słowiańskiej formy i odmiany rumuńskiego nazwiska) w rekonstrukcji linii władców dackich – zarzut, że nie mogli panować (znowu ten Pan) średnio przez 36 lat jest wątpliwy, bo trudno porównywać warunki życia np. legionisty (eksploatacja organizmu, odżywianie, brak wiedzy o medycynie naturalnej i częstsze od „barbarzyńskiego” króla narażenie na rany) ze sposobem i środowiskiem życia geckiego wielmoży. Dlatego polecony przez Pana artykuł Trynkowskiego jest jeszcze jednym przypadkiem klasycznego, solidnego warsztatu ograniczającego jednak w konsekwencji szersze postrzeganie obrazu. Teoria Bielowskiego jest za mało interdyscyplinarna. To rzetelne studium źródłoznawcze, ale ograniczone, bo nie wychodzi poza to co wprost zapisane. Bielowski wykazuje dobrą intuicję, ale nie zawsze podąża za nią do końca. Moim zdaniem, stara się być bardzo poprawnym warsztatowo, ale takie przyjął założenie („Wstęp krytyczny”). Nikt nikogo tu nie rozbija w pył. Stoczono potyczkę, która dla końcowego efektu batalii może nie mieć większego znaczenia. Polecam Panu przemyślenie metod używanych w nowoczesnej nauce np. mojego ostatniego wpisu o prof. Alinei.

  3. Panie Web.
    O ile wcześniejsze opowieści o lechickim uniwersum odznaczały się choćby minimalną spójnością i logiką to zakończenie Bielowskiego, które tu Pan streszcza jest czystą fantazją i spekulacją. Na gruncie filologicznym i źródłowym Bielowskiego rozstrzelał A. Brandowski w „O pomysłach lęchickich Pana Augusta Bielowskiego wobec filologii klasycznej” str. 216-241 i do tej pracy odsyłam (m.in. w kwestiach Decebal=Siemowit, rzekomego powtarzania się nazw południowych i północnych, rzekomej masowej migracji Daków na północ). Bardzo cenny jest też artykuł J. Trynkowskiego „Jordanesa lista władców Dacji…”, opisujący m.in. pochodzenie Decebala (przy okazji dezawuuje tezę, że Decebal = Siemowit)
    http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r1968-t59-n3/Przeglad_Historyczny-r1968-t59-n3-s438-446/Przeglad_Historyczny-r1968-t59-n3-s438-446.pdf
    Oprócz tego nasuwa się kilka podstawowych pytań.
    Czyim poddanym był młody Decebal, którego Popiela? Jakim terytorium władał tenże Popiel, czyim był synem? Kiedy i jak zakończyło się jego panowanie? Dlaczego rzekoma powszechna migracja Daków na północ nie została odnotowana przez żadnego ze starożytnych historyków? Które to polskie kroniki opisują dziejeTraków/Daków/Getów i Ilirów aż do śmierci Decebala/Semowita?
    Poza tym na pewno znane jest Panu pojęcie ustroju lennego, więc pisząc, że „cesarz Domicjan został lennikiem Semowita” zwyczajnie mija się Pan z prawdą. Cesarz po prostu zawarł pokój na mało korzystnych warunkach, ale o żadnej podległości Decebalowi nie było mowy.

    • Moim zdaniem Bielowski był na właściwym tropie, ale postanowił maksymalnie zracjonalizować swój przekaz. Stąd wyszła teoria o przenoszeniu legend w czasie i przestrzeni ze starożytnej kolebki dunajskiej do średniowiecznej Polski. Poszedł w tym za tymi historykami, którzy obawiali się utraty pozycji społecznej czy powagi w świecie ówczesnej nauki. Podobnie dzieje się dziś wśród kwalifikowanych specjalistów. Nieco inaczej sprawa ma się z pisarzami epoki Rzeczpospolitej Szlacheckiej – ci często za bardzo fantazjowali (szczytowym przejawem – jak na razie, bo nasz obraz dziejów gwałtownie się zmienia – jest dla mnie tzw. kronika Prokosza).
      Krótko – bo to temat na niekończące się rozprawy – powielające się w wielu źródłach rodzimych przekazy o Lechu, Kraku, Lestku czy Semowicie – to historie wspólne dla całej społeczności lechickiej, zachowane w różnym stopniu w jej rozdzielających się narodowościach. Odrzucane przez główny nurt polskiej nauki tylko dlatego, że uderzają w jej fantazję o narodzeniu się cywilizacji nad Wisłą wraz z Mieszkiem I.

      • Główny nurt nauki odrzuca teorie o WL, bo stracą posady, posypią się profesury i doktory, i do piachu wszystko pójdzie! Prócz Wielkiej Lechii oczywiście.

      • W jednym ma Pan niewątpliwą rację – Domicjan nie był w sensie stosunku prawnego lennikiem, ale trybutariuszem, ewentualnie kontrybutorem. Tylko te terminy wydają się zbyt egzotyczne dla współczesnego odbiorcy. Dlatego moje nieuprawnione – przyznaję – określenie. Pozostawiam tak, jak było, łącznie z odpowiedzią na Pańska uwagę, by każdy miał możliwość weryfikacji.

    • Sława Iza – dokładnie to samo mamy w Astrologii, Astronomii, ba nawet w fizyce.
      Wszystko nie trzyma się kupy, gdy człowiek posiada EL’LeHmentarną Viede.
      Ten sam sposób działania, podpinanie sie i przypisywanie!!!!!

    • @Prokosz
      Ma Pan 100% rację. Rzekoma XI wieczna kronika Miorsza jest błędną koncepcją Bielowskiego, którą współcześnie reanimuje Pan Web. W rzeczywistości jest to XIV wieczna kronika Mierzwy będąca streszczeniem XIII wiecznej kroniki Kadłubka.
      @RudaWeb
      Proszę wybaczyć brak reakcji na kolejny odcinek serialu o lechickim uniwersum. Urlop. Postaram się nadrobić zaległości w przyszłym tygodniu. Pozdrawiam serdecznie. 😎

      • Trzymam Pana za słowo, a na razie miłego wypoczynku 🙂
        Aha, XIV-wieczna kronika Mierzwy, zmiast Miorsza z XI w., to błędna koncepcja Banaszkiewicza.

  4. Wielu naukowców się od lat spiera od czego pochodzi słowo SLAVS jakimi rzymianie określali Słowian…. być może rozwiązanie tego jest na „oczach” w sposobie zapisywania pisma u rzymian bo oni w swoim alfabecie nie mają ani ogonków ani kresek… więc….. istnieje szansa i to spora

    iż S.L.AVS to zromanizowane S.Ł.AVS….. jako określenie nacji z czym się wszyscy zgadzają

    SŁAVS to liczba mnoga od SŁAV (SŁAW)….

    SŁAW.a to znane z kronik ZAWOŁANIE RYCERSKIE Słowian jakie

    wywodzi się od SŁAWy, bóstwa znanego jako NIke (Wiktoria) czy swojska Syrenka (Warszawska)( jako chimera Nike i rodzeństwa)….. czy w postaci Łady (samej Nike)….

    Łada była bardzo ważnym Bóstwem u Słowian…. ŁADA czyli złączenie ŁA.DA…. ŁA to runa wskazująca na bóstwo….. runa powszechnie noszona na tarczach rycerstwa… czy jako sama czy jako emblematy związane ze strzałami czy łukiem także księżyca…. Odniesieniem Łady wraz z rodzeństwem w wierzeniach indoeuropejskich jest Brahma (jego 4 głowy bo 5 odcięta to głowa Śhivy (SIWEJ – trójca połabska) jaka odleciała w kosmos po pokonaniu 1 najazdu ASURÓW (żydów) na Słowian około 3100 pne).

    Brahma w wierzeniach egipskich bo sa tu tożsame to Horus (sam).. Horus Stary to Śhiva naczelne bóstwo Słowian, Strażniczka Tronu ISIS to rzeczona Łada. ISIS to pilot Horusa (Horusa)….. czyli 4 dzieci Nut (aNu) i Horusa Starego…. czyli to co po latach zwą Wyspą Pani (czyli Łady) z jeziora…. Strażniczka Tronu czyli też OPIEKUNKA NACJI stąd na tarczach rycerstwa odniesienie do Łady jako bóstwa OPIEKUŃCZEGO i też WOJENNEGO.

    • Brahma to ŚWIĘTOWIT!
      Po drugie, skąd Asurowie, to żydzi?(hahaha) Skoro wszystkie antyczne teksty indyjskie mówią o tym, że ASUROWIE I DEVOWIE, to jedno i to samo! Dopiero później następuje podział na złych i dobrych. Czarna magia? Wielka wojna wewnętrzna o panowanie nad światem? Skandynawowie piszą wprost, że Asur jest od Asów! Wielka wojna Bogów.
      Po trzecie Horus jest wypaczeniem RA tak samo Set i to ten Set jest tym SAMEM. Podzielony RA na dwie głowy.
      http://bialczynski.pl/2016/08/11/brahma-czteroglowy-bog-stworzyciel-na-bialej-gesi-krolewskiej-wstep-do-ujawnienia-wielkiej-tajemnicy/

      • Brahma to literalnie 5 dzieci Nut, z czego jedno, Śhiva, odleciało w kosmos po zakończonej 3100 pne wojnie. W równoważnym micie mowa jest o 5 głowach Brahmy z jakich 1 obciął Śhiva… ta obcięta to jego własna.

        Asurami w mitologii indoeuropejskiej zwano WSZELKIE WROGIE Słowianom NACJE….. ale te Asurze ciągoty sprowokowało, opisane wyżej, dziecię DANAS (plemię Dana się kłania)… jakie ŚLUBOWAŁO WYMORDOWAĆ WSZELKICH DEVÓW… stad to co opisano w poprzednim poście.

        Generalnie mity ludów kolorowych mówią iż „Bóg” czyli ów ZŁY DUCH
        -na początku stworzył CZARNEGO CZŁOWIEKA ale był ZBYT SPALONY DO WALKI (3400-3100 pne, porażka)…..
        -potem stworzył on BIAŁEGO (w rzeczywistości ŻÓŁTEGO) ale ten był ZBYT WĄTŁY (2400-2200 pne, porażka, pokój i zmiana stron)
        -potem stworzył CZERWONOSKÓREGO (właściwiej GARBATONOSEGO) (+-1800 pne) jaki WEŚCIE GO ZADOWOLIŁ…. bo zdołał przez jakiś czas WYGRYWAĆ STARCIA ze Słowianami a nawet wziąć ich w jasyr do pamiętnej bitwy około 1300 pne na polach Kurukszetry (wschodnia Turcja) po jakiej Słowianie pokonali stronę Asurzą (judaistyczną) w PYRRUSOWYM zwycięstwie…. Wódz jaki powrócił z tej bitwy to JEDEN Z Lechów… zresztą wymieniony u Prokosza jako ten PIERWSZY…. co nie jest do końca prawdą.

        Generalnie stroną agresywną nie jest żydostwo, bo to wedle mitologii tylko orki (niewolnicy) Saurona (nordycki mit o stworzeniu świata się kłania), ale ich BOGOWIE (rabini to KOLABORANCI/ słudzy z owego mitu). Owe plemię DANA i jego sojusznicy…. znane u nordyków właśnie jako Asowie… bo to TOŻSAME wierzenia…. Noe to Odyn, Thor i bracia to Ham i jego bracia i tak dalej…. Krzyżackie Słońce (krzyż na niebie), hitlerowskie słońce (Czarne Słońce, SS0 się właśnie tyczy tej linii bogów…..Linii WROGIEJ Słowianom.

        Krzyż jaki obecnie elity wypatrują na niebie ma zwiastować właśnie tych….. „wojów” co ma równoznaczne zwiastować CAŁKOWITE WYGINIĘCIE resztek Białych (Słowian).

        • Czyli mówisz, że Perun jest zły? ehhehehe XD Gratulacje za Vedę, ale niestety jest ona jednak okupiona przekręceniem. Jeżeli Słowianie bili się, ze swoimi Bogami, to jacyś są oni nienormalni czyż nie? I proszę mi tutaj nie ukręcać, że nie oddawali im czci(Chi). 🙂 Epokowe ukazanie historii ludzkości ciągnie się dalej. Można by rzec, że SARMATA (I LECH czyli BÓG) SWARÓG/ŚWIĘTOWIT, ten NAJWAŻNIEJSZY, co pisze o nim Prokosz rozpoczął nową erę Sławian, bo znudziło się im pomaganie innym. Tak jak Prokosz pisze w swej kronice, Sarmaci byli Wojownikami, więc pędzili jak wiatr, we wszystkie strony świata, że Azja akurat jest najobfitszym rejonem w zasoby ludzkie(proszę spojrzeć na rozmieszczenie się liczby ludzi w dzisiejszych czasach, podobnie wyglądało, to w czasach dalekich), to nie ma tutaj, co się dziwić ze stroną ekspansji. Indie były Rajem, a że co piękne szybko się kończy jak uroda/styl/moc kobiet, to nastąpiła eksplozja polityczna. Z tego Asur w późniejszym znaczeniu jest zły w Indii, a Dewan u Persów. Obie cywilizacje zakładali Wojowie z Boskich rodów Szczytów/Szlachetnych/Ariów. Wspomina ich nazwiska Kołłątaj. Żadnej wojny z matecznikiem nie było, a jedynie nacisk na Macierz/Matrix tzw. Lechię na danie swoich synów i córek. Akurat położenie geograficzne w tych boskich czasach Lechii/Krainy Bogów jak i klimat pozwoliły na to, że praca przy zbieraniu najważniejszego elementu do przeżycia nie była najważniejsza. Efekt był widoczny z przybyciem Sumerów do Mezopotamii, tam właśnie „około 3750 p.n.e. – początek okresu Uruk w Mezopotamii. Mniej więcej w tym czasie do Mezopotamii przybył lud o niewyjaśnionym pochodzeniu, zwany Sumerami. Wytworzyli oni w późniejszym okresie miejską cywilizację. Zanim jednak do tego doszło, zamieszkiwali w osadach, trudniąc się rolnictwem. Sumerowie zbierali plony 2 razy w roku”. Że tak powiem, nazbierało się wiele głów i postanowiły wyjść, tam gdzie można więcej zrobić. Skoro swoje podwórko mam czyste i piękne, to pomogę innym, a i coś może się nauczę/ zarobię. To jest wyraz cnoty i odwagi jaka cechuje Słowian. Także służyły te wypady temu, że Wojownicy utwierdzali się w przekonaniu o wyższości, bądź przewadze jaką posiadali. Dalej. To co przedstawiasz jako tworzenie przez Boga ludzi, to tylko wydźwięk starożytnej literatury, a i póki co archeologii (Polska została przebadana tylko pobieżnie, więc mamy tylko ozdoby ze stali, które są najważniejsze i dzbanki z urnami, kilka twierdz z kamienia. Reszta skarbów została rozkradziona przez wojny, poukrywana, a i pewnie dzieła sztuki poszły w stronę ekspansji. Drewniane domy, niestety pochowane w borach umilkły, a te co były wykorzystywane przez Słowian zatraciły swój pełny obraz. Gdyby odzyskać pełny wymiar utraconego dziedzictwa, to idealnie by pasowały te porównania, że to Bóg próbował tworzyć innych. Mamy jednak kilkanaście asów w rękawach, co ukazuje jak silna ta Boska dola jest jeszcze w tym miejscu. Co do plemienia DAN, o nim w Irlandii piszą na wymiar ciepło i dobrze. Późniejsze efekty działań przeciwko sobie, wewnątrz słowiańskiej/boskiej kultury mogą wynikać właśnie z pęknięcia jakie nastąpiło, zwane wojną Bogów. Ktoś na świeczniku pozostać musiał. „aymond F. McNair (1996) lists places containing the name Dan in Scotland (such as Dundee, Dunraven, Aberdeen, Duncansby Head, and the Don River) and in Ireland: Dun Laoghaire, Dunkellin River, Dundalk, Dans-Laugh, Dan-Sower, Dungarven, Dundrum, Dunglow, Dingle Bay, Donegal Bay, and Dunmore Head. McNair then makes the following observation which is well worth quoting:
          ~It is certainly no coincidence that the Irish Gaelic word Dun or Dunn means „Judge,” just as Dan does in Hebrew! ” Trzeba pamiętać, że wszelakie wielkie RODY w Szkocji nosiły/noszą Haplogrupę R1a1 🙂 Dodatkowo „Dana ( Devanagari : दान) to sanskryckie i palijskie słowo, które przywiązuje cnotę hojności, miłosierdzia lub daru jałmużny w filozofii indyjskiej. [1] [2] Jest alternatywnie transliterowany jako daana ”
          Co do ASÓW, to w alfabecie głagolicowym, właśnie ten krzyż czteroramienny nazywa się AS najwyższy Bóg. Więc Słowianie zrobili sobie alfabet oparty na ruchach gwiazd itd i najważniejszą literę nazwali wrogiem??
          Lini wrogiej Słowianom?? Hmm proponuje zastanowić się i nie wkręcać 🙂
          Komentarz ten i tak jest bardzo mały, powinien być rozbudowany do artykułu. Być może kiedyś 🙂

        • Putinowska propaganda, to jedno. Tak jak widać pan Sidorov jest mocnym nacjonalistą(Putina strona), ale nie oto mi chodzi w tym filmie, najważniejsze, to opis Seta i ukazanie, że coś się stało z mitami. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *