Dziedzictwo Wenedów

wenedowie-runy-2

Wszystkie alfabety języków europejskich powstały dzięki słowiańskim przodkom Wenedów, których potomkami są także Polacy. Pierwsze ludzkie abecadło ponieśli oni nawet na Bliski Wschód. Słoweński znawca Matej Bor na podstawie zapisów w starożytnych kronikach określił, że Wenedzi mieszkali na obszarach od Morza Czarnego do Bałtyckiego i Północnego oraz Adriatyku. Docierali nawet do wybrzeży atlantyckich. Ponadto Etruskowie, Retowie i mieszkańcy Istrii mówili tym samym językiem co Wenedowie. Zdaniem Bora, Etruskowie pochodzili z północy.

Równie szeroko zasięg osadnictwa Wenedów określił w swojej pracy „Trzy tysiące lat Państwa Polskiego” polski pasjonat Tadeusz Miller. Zwrócił on, podobnie jak Bor, uwagę na występowanie praktycznie w całej Europie nazw z członem Ven. W odróżnieniu od Słoweńca, wychwycił też związek między nazwami miejscowości utworzonymi od słowiańskiego Brzeg, jako granicznymi (brzegowymi) dla dawnego zasięgu państwa Wenedów. Z jednej strony byłby to francuski Brest, a z drugiej białoruski Brześć.

Nazwy pochodzące od Wenedów – według językoznawców, m.in. Mario Alinei – są rozłożone na olbrzymich obszarach naszego kontynentu:

– na terytorium Anglii – Vennonis, czyli dzisiejsze High Cross Leicestershire,
lub Venta Belgarum, dzisiejszy Winchester,
– we Włoszech – dzisiejsza Wenecja swą nazwę wzięła wprost od Wenedów,
– na terenie Francji – Vendome, Vendoevres, Vendeuvre,
– w Szwecji – Vintjarn, Venjan, Vinas,
– w Norwegii – Vinstra, Venaseter, Venasen.

Ponadto w źródłach rzymskich z początków naszej ery występują Zatoka Wenedzka, lokalizowana na Morzu Bałtyckim i Góry Wenedzkie, kojarzone z Górami Świętokrzyskimi lub Karpatami.

Właśnie tam odnajdywane są inskrypcje, które zwykło określać się runicznymi. Były one niczym innym, jak zapisami bezpośrednich przodków Wenedów, albo już ich samych. Moim zdaniem nazwa W(ę)endowie pochodzi od pierwszej lechickiej królowej W(ę)endy i zaczęła funkcjonować dopiero około IV w. p.n.e. Tę wersję potwierdzają pierwsze polskie kroniki. W późniejszych wiekach Wędów zapisywano, jako Wendów, Wenedów, Wenetów i w końcu Wandalów.

Od Vinčy do Wenedów

Runy Wenedów wykształciły się z pisma winczańskiego – twierdzą słoweńscy autorzy książki „Wenedzi”. Przypomnę, że alfabet winczanski jest najstarszym alfabetem na świecie. Według prof. Radivoje Pešicia, który napisał pracę „Vinčansko pismo”, chronologia najstarszych pism ludzkości jest następująca:

– protopismo Lepenskiego Wiru 8000-6000 r. p.n.e.
– winczańskie alfabetyczne 5500-3200 r. p.n.e.
– protosumeryjskie piktograficzne 3100 r. p.n.e.
– sumeryjskie klinowe 3000 r. p.n.e.
– egipskie piktograficzne 3000 r. p.n.e.

Zgodnie z najnowszymi ustaleniami, z prasłowiańskiego alfabetu Vinča rozwinęły się wszystkie europejskie (z etruskim, greckim i łacińskim na czele) oraz fenicki.

Wandalski jako język Słowian

W dokumentach węgierskich, łacińskich i innych, język Prekmurian (dialekt Słoweńców z Prekmurje na pograniczu węgierskim) jest określany jako język wandalski. Jego tradycyjne węgierskie określenie to Vend nyelv (język wendyjski).

Oto jak brzmi ten język:

Oča naš, ki si vu nebésaj!
Svéti se Ime tvoje.
Pridi králestvo tvoje.
Bojdi vola tvoja,
kak na nébi, tak i na zemli.

Ta sama modlitwa po polsku:

Ojcze nasz, któryś jest w niebie!
Święć się imię Twoje,
Przyjdź Królestwo Twoje,
bądź wola Twoja
jako w niebie, tak i na ziemi.

W zasadzie nic już nie powinienem dodawać. Może przypomnę tylko, że Wenedowie bałtyccy we wszystkich źródłach średniowiecznych są Słowianami i nie ma takich, które by donosiły, że kiedykolwiek (w tym wcześniej) używali innej mowy, jak słowiańska. Opowieści o „protoceltycko-italsko-iliryjskich” Wenedach rozrzuconych po całej Europie przez ponad tysiąc lat i znikających, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, to pozbawione dowodów spekulacje, a nie poglądy naukowe.

NA ZDJĘCIU: napis runiczny na głazie w Szwecji, FOT: Henrik Sendelbach/wikimedia.org

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

RudaWeb

Komentarze: 16

  1. Słowianie (Wandalowie)? „Przeprowadziliśmy analizę średniowiecznej ceramiki w magazynach muzealnych, w magazynach instytutu archeologii w Rabacie i dzięki temu możemy stwierdzić, że są pewne podobieństwa do ceramiki wczesnośredniowiecznej słowiańskiej – powiedział dr Wojciech Filipowiak.Katarzyna Meissner z Instytutu Antropologii i Etnologii w Poznaniu zapowiedziała, że podczas następnej wyprawy w 2017 roku naukowcy będą eksplorować miejsca, w których słowiańska osada mogła się znajdować”

  2. Jeszcze jeżeli chodzi o nazwy geograficzne to dodam od siebie Mont Ventoux w Prowansji, czyli jak mniemam góra Wenetów.

  3. Przepraszam za moją zbyt długą nieobecność. Już się poprawiam i jak zwykle z wielka ochotą czytam Pańskie wpisy. Na tapecie znowu Wenedowie, no trudno temat chwytliwy powalczmy zatem z tym co mi się nie podobało (i podobało).

    Przytacza Pan we wstępie nazwisko „słoweńskiego naukowca Mateja Bora” – i to jest pierwszy grzech. Matej Bor nie był naukowcem i albo podaje Pan niesprawdzone informacje, albo najzwyczajniej w świecie okłamuje Pan czytelników. Człowiek ten był dziennikarzem, poetom i tłumaczem i nie miał nic wspólnego z nauką. Pod koniec życia stworzył książkę w której podjął się tłumaczenia „pisma Wenedów” ale ani on ani jego grupa nie miała nic wspólnego z lingwistyką! To tak jakbym teraz ja (archeolog nie lingwista), nie znając chińskiego, starał się odczytać te piekielne szlaczki i na bazie mojego „widzi-mi-się”. To co by mi wyszło w takim zabiegu nie miałoby najmniejszego sensu. Brak wiedzy = brak wyników, koniec i kropka. Jako przestrogę polecam blog „kryształowy wszechświat” którego autor wznosi się na wyżyny nieuctwa odczytując pismo Etrusków.

    Druga sprawa to ten nieszczęsny Tadeusz Miller. Co też on w swojej książce naknocił! Dlaczego korzysta Pan ze źródeł które nie są sprawdzone? Pan Miller nawet nie otarł się o proces badawczy. Weźmy ten Brest – nazwa która nie ma nic wspólnego z językiem słowiańskim. Pewnie pamięta Pan pierwszą zasadę badań nad językiem – „podobieństwo to nie pokrewieństwo”. Według badań toponomastycznych „Brest” to słowo pochodzące z języka bretońskiego, które w nieco zmienionej przez historię formie oznacza wzgórze, pagórek lub sutek. Inna teoria mówi o galijskim określeniu na most, bądź od króla Bristoka żyjącego w V wieku. Co to ma wspólnego z „brzegiem”, smutno to mówić ale absolutnie nic. Mój szacunek do Pana Millera prysł po tym jak potraktował Armorykę. Nazwa słusznie określa lud „przy – morzu” ale jakim ignorantem trzeba być żeby dowodzić tym pochodzenia Pomorzan! Tu cytat „nazywają siebie w swoim języku Aremoricae (are – przy, more – morze) tzn. Pomorzanie. A więc nazwa Pomorzan wbrew twierdzeniom znana była już przed dwoma tysiącami lat.” Czy tylko ja widzę idiotyzm tego twierdzenia? Ale idźmy za tym tokiem rozumowania. Weźmy na tapetę Danię – Denmark (den-jaskinia, mark-ziemia/ląd) no i jak nic mamy tu dowód na istnienie jaskiniowców! Panie Web, chwilę mnie nie było i zbyt dużo niedorzeczności tu widzę.

    • Dziękuję za, jak zwykle w Pańskim przypadku, cenne uwagi. Matej Bor rzeczywiście nigdy nie był akademikiem, czyli naukowcem sensu stricto. Skoro jednak parał się tłumaczeniami, to niewątpliwie nie jest człowiekiem przypadkowym. Pana sugestia spowodowała zastąpienie słowa „naukowiec” formą „znawca”. Jednak ustalenia Bora są tylko jednymi z wskazujących na słowiańskość Wenedów/Wenetów i pochodzenia Etrusków od nich. Mamy cały szereg prac nie tylko słowiańskich autorów podtrzymujących tę tezę.
      Co do pracy Pana T. Millera. Potwierdzam, że trudno ją oceniać z punktu widzenia warsztatu profesjonalnego historyka. Sam widzę duże słabości tej pozycji. Szkoda, że żaden z historyków, do których się zwracał, nie spróbował mu życzliwie wskazać te słabości i namówić do ich przepracowania. Niemniej jest to praca ciekawa, próbująca dokonać tego co w nauce najcenniejsze – odnaleźć prawdę. Akurat w kwestii zasięgu „państwa Wenedów” autor niewiele pomylił się. Przykład Brestu, to z kolei dowód na relatywizm językoznawstwa, jako dziedziny nauki. Zależy od jakiego poziomu wiedzy (znajomości danych języków) wyjdziemy. Ci którzy lepiej znają np. francuski wszystko mogą kojarzyć z źródłosłowami tego języka. Inaczej będzie wśród znawców np. rosyjskiego. W sprawie Wenedów ciekawe są zapisy Juliusza Cezara, który przyznaje im panowanie nad morzami i pojedynczymi portami/przystaniami (w tym może i Brestu) otaczającymi ziemie Gallów, ale nie nad nimi. Nie wyklucza to więc wenedyjskiej genezy Brestu. Co do Armoryki – zgadzam się z Panem – interpretacja T. Millera jest iście kawaleryjska. Trzeba więc jego pracę traktować jako inspirację do dalszych poszukiwań, a nie dzieło bez skazy. To raczej źródło, a nie podręcznik, które musi być poddane krytyce. W sprawie odczytywania inskrypcji etruskich w „kryształowym wszechświecie” – hmm, czasami na poprawę nastroju lubię o północy na History TV obejrzeć „Starożytnych kosmitów”. To takie miłe bajki z niekiedy ciekawymi faktami.

    • Pan Archeolog, mhm :). Jeżeli zakłada pan Archeolog krytykę wobec KW, to proponuje wpisać się na KW z tą krytyką wobec tłumaczeń pisma etruskiego.

    • Z checia poczytalbym Panow polemike. Bez wejscia w kontrowersje nie ma postepu w nauce. 😀 Phinney i Volek 😀

  4. Dzięki za artykół. Nie ma wątpliwości, że Wendowie to Słowianie, natomiast wywodzenie ich nazwy od Wandy uważam za wątpliwe. Po pierwsze chciałbym najpierw znać inne przykłady ludów, które swą nazwę wywodzą od władcy, nie wiem czy takie były, a jeśli to czy nazwy te były trwałe ? Jakoś, biorąc pod uwagę obieralny charakter władców słowiańskich, taka hipoteza brzmi tym bardziej nieprawdopodobnie. Wanda to postać legendarna, nie potwierdzona historycznie, o ile wiem hipotezy na temat jej istnienia oscylują między I a VI wiekiem AD, tymczasem toponimy, hydronimy i całe prowincje /jak Vindilicia/ wywodzące swoja nazwę od Wenedów, są często dużo starsze. Także legenda związana z Wandą, która w młodym wieku zakończyła życie, podważa możliwość nadawania jej imienia podległemu ludowi.
    Od czego pochodzi nazwa Wendów nie wiem i może nigdy się nie dowiem, bardziej jednak przemawia o mnie teza, że od węda/wędrowcy.

  5. Tak Jest.Huzia na Józia…Skoro ongiś na tej Ziemi żył lud tak jednolity i mnogi zarazem, tako i dzisiej k prawom tym prawiecznym zmierzamy.Odnoszę wrażenie że echo tych czasów, ich obraz nosimy każden w sobie a tęsknota za tym uniwersum w narodzie sprawia jego zadziewanie, odkrywanie….istnienie..pzdr

  6. „Moim zdaniem nazwa W(ę)endowie pochodzi od pierwszej lechickiej królowej W(ę)endy i zaczęła funkcjonować dopiero około IV w. p.n.e. ”

    VeNeT lub VeNeD, w sumie T i D na końcu wyrazu są nierozróżnialne
    V.N.D > W.D. WoDa > (w wodzie) woDra/Odra
    Przewodnikiem takiego wywiedzenia jest dla mnie identyczność środowiskowa:
    Słowianie mieszkający w lasach poprzecinanymi wieloma rzekami, nad rzekami, nad wodą, nad morzem, w pobliżu mokradeł, wilgotnych łąk, łowią ryby itp
    Wenedowie z kronik również związani są wybitnie z wodą.
    Także identyczność terytorialna.
    Poza tym, z zalożenia pomija się milczeniem, że dane ludy mogły uzywać kilku nazw jednocześnie (Wened, Słowianin, Łuzyczanina) na swoje samookreślenie, analogicznie można być Słowianiem (dla Rosjanina), Pomorzaninem (dla kogoś z Wielkopolski), Kaszubem (dla Kurpia), Polakiem (dla Włocha), Gdańszczaninem (dla Gdynianina).

    • Miło, a i w dwójnasób, bo widzę, że rdzenie działają! Pomyśl o We”/eND+RoWCa((c)H, We”/eND+Ro”WCe, We”/eND+Ce, Wie”/eNC/T/DieR”o”,.. WieN’Co”…

      Bardzo ciekawy wpis, jako całość. Mam w przygotowaniu 2 wpisy o WeNeDa(c)H, ale w nawiązaniu do mondrości celtycko-italskich Jagodzińskiego, które mam nadzieję językowo i logicznie obalę. Może na \szczodre Gody dam radę je oba skończyć… a jak nie, to puszczę pierwszy, już skończony…

      PZDRWM
      SKRiBHa

      • Rdzenia działają, bo są prawdziwe i tylko wyłącznie prawdziwe, czyli najprawdziwsze.

        wy-WoDzić [ dawać początek, mieć swój początek, pochodzić]
        wy-wodzić= tak jak wychodzić z wody

        Hmm.. a może to jest od tego słowa, jako wtórne od wody.
        Wówczas byśmy mieli:
        Słowianie=ludzie wspólnego języka
        Wenedzi=ludzie wy-wodzący się z jednego rodu

          • To przy okazji mamy źródłosłów WoDza, do-Wodz-ący jako pochodna płynącej WoDy wskazującej kierunek???

            z-WoDz-ić (np.kogoś) = żródlosłów od zdradliwej WoDy, po wejściu do ktorej człowiek topi się, idzie na dno???
            cytat:
            „zwieść — zwodzić
            1. «wprowadzić kogoś w błąd»
            2. daw. «zawrócić z drogi»
            3. daw. «sprowadzić, spuścić na dół»”

            Odnośnie 2. Tak jak przechodzić rzekę i w połowie zawrócić? Kiedyś przechodzenie rzeki było nie lada wyzwaniem i największą barierą ludzką.

            Jeśli prawdziwym jest
            WeNeDzi/WeNety= my ludzie wywodzący się z jednego plemienia,
            należałoby uprawdopodobnić, że 2000 lat temu tak je wymawiano lub podobnie, po czym przeszło do łaciny jako zapożyczenie i zostało zniekształcone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *