Jarmin, Herman czy Arminius – historia w TV

arminius-2

W kolejnym odcinku „Barbarzyńców” – historycznego serialu History TV – twórcy zaprezentowali nam swoją wizję Arminiusza wodza Cherusków. Można z uwagą odnotować, że filmowcy i zaproszeni przez nich eksperci zdecydowanie osadzili głównego bohatera jako Cheruska, bez określania przynależności tego ludu do etnosu, który można by przyporządkować jednoznacznie do jakiegoś ze współczesnych narodów Europy. Skupili się na mrocznej atmosferze niewolenia społeczności i jednostek ludzkich, która towarzyszyła rzymskim podbojom – za to uznanie.

Jednak takie ustawienie starcia cywilizowanego imperium z leśnymi plemionami powoduje, że powielana jest propagandowa kalka starożytnych Greków i Rzymian o ich wyższości nad ludami północnej Europy. Nie skorzystano z bogatego materiału źródłowego, choćby powszechnie znanych pism Juliusza Cezara i Tacyta. Obaj dużo miejsca poświęcili najpotężniejszym mieszkańcom Germanii – Słewom, podkreślając zalety ich Rzeczpospolitej. Szczególnie wysoko ceni ich moralność i zorganizowanie Tacyt, który co prawda sytuuje Cherusków poza ścisłym państwem słewskim. Jednak w filmie widzimy dzikusów, co chwila wyłaniających się z leśnych ziemianek, byleby tylko ich zdyscyplinowani i doskonale wyposażeni Rzymianie nie zobaczyli.

Niestety, mimo zapowiedzi producenta, film nie mówi o wydarzeniach z perspektywy „barbarzyńców”, pozwala jedynie wskazać psychikę tworzenia strategii przez Arminiusza z ustawicznym podkreślaniem, że on wie lepiej, bo służył w rzymskiej armii. Autorzy odcinka niczego nie przywołują z odnotowanej co najmniej stulecia wcześniej taktyki stosowanej przez Scytów czy Lechitów np. w wojnach z Filipem Macedońskim i Persami. Takiej, polegającej na wojnie partyzanckiej z wykorzystaniem środowiska naturalnego, a nawet jego zmienianiem – choćby poprzez spiętrzanie wód lub ich rozlewanie przez niszczenie zapór. U filmowego Arminiusza bierze się to nagle z obserwacji legionistów, a nie z wielopokoleniowej tradycji bojowej jego aryjsko-słowiańskich przodków.

To, że między Renem a Wołgą w starożytności dominowały państwa prasłowiańskie – czytelnicy naszego bloga dobrze wiedzą. Możliwe, że wiedzą o tym również konsultanci serialu History TV i stąd wspomniana już oględność w identyfikowaniu narodowościowym – w dzisiejszym rozumieniu – barbarzyńskich bohaterów. Czy będzie tak do końca – jakoś na razie nie wierzę. W zwiastunach kolejnych odcinków są niepokojące sygnały, jak pisanie Geiseric, zamiast bliższego źródłom Genseric. Z tej drugiej formy logicznie wywodzi się prawdziwe imię króla Wandalów – Gęsierzyk, a z pierwszego – nie za bardzo.

Herman czy Jarmin?

Jak ważne jest to w odkrywaniu historycznej prawdy wiemy już ze zderzenia Słewowie – Swebowie. Znacznie większych nadużyć propaganda niemiecka dokonała w imieniu bohatera omawianego filmu. Z zapisanego przez Rzymian Armin -iusa, zrobili Hermana. Tymczasem właściwy w transkrypcji łacińskiej główny człon to przecież Armin, czyli forma ze słowiańską końcówką. Istnieją w Polsce nazwy miejscowe, jak np. Radomin, Sulmin, Koźmin czy Chocimino. Na blogu Czesława Białczyńskiego można przeczytać opinię Adriana Leszczyńskiego: „Czymże jest początkowy człon Ar-? Według mnie to (…) Jar- lub Jaro-. Zatem Armin to Jarmin lub raczej Jaromin. Na potwierdzenie tej interpretacji wpływa także występowanie w Polsce nazwiska Jaromin. Jest rzeczą powszechnie znaną w slawistyce, że wiele dawnych imion ma swoją kontynuację we współczesnych polskich nazwiskach i nazwach miejscowości. Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że takie imię występowało w dawnych czasach zarówno w Polsce, jak i na całej Słowiańszczyźnie.”

Takich wyjaśnień nie znajdziemy w filmie, skrojonym na anglosaską modłę pop-propagandy. 180 krajów na świecie jednak ogląda ten serial i dzięki niemu ludzie dowiedzą się jacy barbarzyńcy walczyli z Rzymem o wolność, a jakich przy tym nie było. Naszych przodków oczywiście przy tym nie było. No ale to już wina nędznej polityki historycznej. Nie chce też jej zmienić obecna ekipa polityczna, która ciągle usta ma pełne odkłamywania ojczystych dziejów.

NA ZDJĘCIU: pomnik Arminiusza w Niemczech, FOT: Arminia/wikimedia.org)

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

 

RudaWeb

Komentarze: 7

  1. Bzdury Adrian pisze – owszem, w nazwach miejscowości przetrwało wiele imion słowiańskich, ale akurat nie Jaromin. Nazwę Jaromin nosiły w Polsce dwie miejscowości, jedna koło Trzebiatowa, druga koło Świnoujścia (później włączona do tego miasta). Problem polega na tym, że obie nazwy są neologizmami z 1947 roku – stworzono je, żeby spolonizować dawne nazwy niemieckie (Heilanstalt i Jordansee). Imienia Jaromin nigdy nie było (było JaroMIR), zresztą co niby końcówka „min” miałaby znaczyć? Ot, językoznawcza amatorszczyzna.

    Natomiast imię Arminiusz jest zlatynizowane, bo ów człowiek był rzymskim obywatelem. Zresztą latynizacja to typowy zabieg łacińskich pisarzy. Latynizacja dokonana została przez dodanie końcówki, czyli oryginalnie mamy imię „Armin” – to znana do dziś jedna z form imienia Herman (w językach romańskich znanego też jako Armando). Krewnymi Armina byli ojciec Sigimer i stryj Inguiomer. Germanie jak nic 🙂

    • Germanie to łacińskie określenie zachodnich Sławian. Pochodzi od łac. germanus – brat. Wśród ludów germańskich są narody o nazwach sławiańskich . Pseudohistorycy tłumaczą to zapożyczaniem nazw przez Sławian. Niestety to sławiańska etymologia, jak np. w przypadku Rugian, jest spójna.
      Sigimer to Sędzimir, Yngvi to nazwa pochodzenia sławiańskiego od Agni, Jagnię oznaczające ogień pierwszej czarki i znaku barana.
      Armin to zapewne skrót od Jaromysł, tak jak Barnim od Barnisław. Nie mniej jednak sądzę że ci zachodniosławiańscy Cheruskowie byli w znacznym stopniu celtyccy, Celtowie tacy jak np. duńscy Aesti błędnie przez parahistoryków utożsamiani z Bałtami z kolei mieli wpływ na Skandynawów.

      ,

    • Old High German Hariman, literally „man of war, warrior,” from hari „host, army”

      Jak, to bywa. Psy uczą się od panów zachowań, tak i w przypadku tym, ktoś pobrał sobie SŁOWIAŃSKIE IMIĘ, a ze z czasem Haria zaczęła sama ze sobą walczyć, to i ten Germański wtłoczył się w pustą przestrzeń. Dalsze wnioski idące z lat , gdy Polski nie było na mapach, a i także w świcie nauki (prócz kilku wyjątków), układa w całość układankę. Że oszuści i złodzieje popdpier***** coś czego ich własnością nie było.
      Więcej o takim zakłamaniu TU http://krysztalowywszechswiat.blogspot.com/2015/04/jak-ze-sowian-zrobiono-germanow.html

  2. Człon ‚ar’ odczytywałbym jako ‚żar’ z prostego powodu. Rzymianie znali ‚I’, więc by go nie odpuscili w zapisie, natomiast ‚ż’ jest dla nich niewymawialne i niezapisywalne, dlatego najwygodniej było im go opuścić.

    • Idąc tropem za A. Szaniawskim :Mowa Lacha (EMʷE LAH)
      i Cywilizacja lechicka
      wyd.1907
      przedrostek „ar” = orać i wydaje sie być to jedna z najstarszych form i znaczeń tlumaczona z egipskich inskrypcji oraz z pisma klinowego , zatem logicznym tropem można powiązać lechickie imiona rozpoczynające się od „ar” z ich specjalnością czyli rolnictwem. Myślę również że Ariowie mają podobny rodowód, bo są potomkami ludności rolniczej z Europy i nie wywodziłbym ich nazwy co często się robi od (H)ariów czyli pochodząci z gór. Proto-Ariowie z kręgu archeologiczych kultur z naszych terenów byli poprostu rolnikami-oraczami ,zanim na stepach stali się wojownikami.
      Zatem imiona typu: Armin, Ariowit odnoszą się do ówczesnych ziemian” posiadaczy ziemskich władających ludnością rolniczą, ziemią uprawianą
      Do dziś bardzo popularne imię w Armenii to: Armen, czy nie łudząco podobne do Armin ?

      • Ci z GÓR to SZLACHTA, podział Scytów na Królewski i Oraczy wyjaśnia wiele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *