Ludzie bez ziemi, a czyja jest Ziemia?

własność ziemi 2

Od zawsze fascynuje mnie zjawisko własności ziemi. Czy sprzedający działkę naprawdę jest jej właścicielem? Od kogo ją kupił? Od kosmosu? Dostał w spadku? Od stwórcy? Czyli kogo?

Można być właścielem domu, bo albo sami go zbudowaliśmy, albo zapłaciliśmy, żeby ktoś go nam zbudował, ale tak naprawdę jak można być właścicielem ziemi? Z tych samych powodów można być właścicielem łódki czy sztucznie wykopanego stawu, ale nie naturalnego jeziora. Mam niejasne przeczucie 🙂 że u zarania dziejów Ziemi nie było aktów własności. Owszem, jakieś plemię żyło na jakimś obszarze, ale i tak ten skrawek Ziemi nie był własnością plemienia w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Nie słyszałam też, żeby w tamtych czasach jakiś wojownik czy rolnik musiał kupić od wodza grunt, żeby postawić na niej swój szałas czy inną lepiankę. I co się stało później? Jeden, drugi, piąty i dziesiąty uznał, że te akurat włości są jego. Później ktoś wpadł na pomysł, że na sprzedaży ziemi można zrobić świetny interes. Tak zaczęła się bezdomność, bo o ile własnymi rękami można było postawić sobie lepszą czy gorszą chatkę, o tyle bez jakiegokolwiek bogactwa nie można było kupić ziemi/gruntu pod chatkę.

W dzisiejszych czasach w pełni zrozumiałabym, gdyby na wybudowanie chatki potrzebne było pozwolenie (no bo może w miejscu przez nas upatrzonym zaplanowano rezerwat chroniący przyrodę, a to siła wyższa). Ale nie rozumiem, dlaczego ten, kogo na to stać, może mieć kawałek ziemi i plaży, którą stworzyła natura, a ten, kto nie ma pieniędzy na zakup ziemi, nie ma możliwości wybudowania sobie chatki. Mieszkania w bloku też nie kupi. Zostaje życie na śmietniku, bo z trawnika też wygonią.

FOT: RUDAWEB.PL

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: rudaweb.pl@gmail.com

własność ziemi 3

RudaWeb

Jeden Komentarz

  1. Bardzo dobre pytanie i równie trafna odpowiedź, bo kiedyś ziemia była niczyja to i taką powinna do końca pozostać. Do tego można by dodać jeszcze złoża wszelkiej maści surowców, chociaż tutaj się to trochę komplikuje gdyż jednak ktoś kiedyś złoża te odkrył, ale czy upoważnia go to do pełnego prawa ich własności? A może za dzień, tydzień, miesiąc czy rok ktoś inny by je odkrył i mógł czerpać korzyści z tego, a tak? Inną sprawą, chociaż też w troszeczkę innej kwestii jest praca. Praca, czym jest i czemu służy to chyba każdy wie z definicji, ale dlaczego za taką samą pracę lub nawet cięższą ludzie dostają różne uposażenie? Dlaczego niemiecki kolega po fachu pracujący w „tym samym zakładzie” na takiej samej linii produkcyjnej dostaje w przeliczeniu na złotówki mniej więcej 10986zł a jego polski odpowiednik tylko 2500zł i to pod warunkiem, że ciągnął nadgodziny i soboty? Czy nie powinno być tak w takim razie, że ten sam produkt zmontowany „w polskim” zakładzie powinien być tańszy chociażby o tą różnicę, że, o czym innym nie wspomnę? Tak nie jest, ale dlaczego? Kto w takim razie i gdzie zabiera różnicę? Skoro jestem już przy finansach to kiedyś (o dziwo) na stronie banku PKO była taka animacja we fleszu, która miała pokazać jak powstały banki i w jakim celu. Otóż przedstawiona była historyjka jak to morze wyrzuciło trzech rozbitków na bezludną wyspę gdzie każdy zajął się, czym innym. Jeden wyrabiał narzędzia drugi uprawiał ziemię a trzeci zajął się bodajże szyciem ubrań, i tak sobie żyli w zgodzie aż pewnego razu morze wyrzuciło jeszcze jednego rozbitka, który przedstawił się za bankiera. Bankier ten zaproponował im „ułatwienie” życia, które miało polegać na tym, iż każdemu z pozostałych rozbitków udzieli kredytu na procent tak, aby nie musieli chodzić od jednego do drugiego z towarem tylko z „gotówką”. Tak też się stało i każdemu z nich dał w postaci zapisanych odręcznie kartek tzw. pieniądze. Oczywiście ci trzej rozbitkowie nie byli jak im się wtedy wydawało naiwni i zapytali bankiera, co w takim razie on da z siebie a on odpowiedział „daję wam pieniądze i jako że jestem, mieszkam w centrum wyspy krótszą drogę przepływu towarów. Po prostu każdy z was będzie przynosił do mnie swoje towary a inny je odbierał ode mnie, przez co zaoszczędzicie na chodzeniu i czasie” (którego nota bene i tak mieli w bród). Jak postanowili tak zrobili i każdy dostał po 100 powiedzmy złotych, za które wymieniali się towarami płacąc 1:1. Tak mijały miesiące aż wreszcie bankier, który nic nie robił (pieniądze sam sobie wystawiał) upomniał się o zwrot odsetek po 20zł. Oddali mu wiec pozostali po 20zł, przy czym jak łatwo policzyć pozostało im już tylko po 80zł. I tak mijały kolejne miesiące i znowu sytuacja się powtarzała aż wreszcie zostali z niczym. Bankier nie tylko odzyskał „swoje” pieniądze, ale był też w posiadaniu towarów, które produkowali. Ale to jeszcze nic, bo po kolejnych miesiącach bankier zażyczył sobie kolejnej porcji odsetek, których oczywiście spłacić nie mogli, bo nie posiadali już „gotówki”. I tak zaczęli spłacać odsetki w postaci części swoich towarów. Bankier żył jak pączek w maśle nic nie robiąc, gdy pozostali tymczasem musieli pracować dłużej i ciężej by spłacać kolejne odsetki od odsetek. Wreszcie się zbuntowali i kopnęli darmozjada na powrót do morza a sami zaczęli żyć jak dawniej bez nerwów pośpiechu i z tego, co sami sobie wypracowali. Nie wiem czy była to celowa animacja banku czy może działanie hackerów, ale fakt jest faktem. Podobną zresztą animację gdzieś też widziałem (strona jakiegoś banku) tyle tylko, że dotyczyła działania banku centralnego i Fed-u. To również był strzał we własną stopę, i bardzo dobrze ujęte działanie całej bankowości, czyli mówiąc wprost okradania zwykłych ludzi. Rozpisałem się, za co przepraszam, bo to miejsce na komentarze a nie elaboraty, ale jest naprawdę dużo dziwnych rzeczy na tym świecie i wiele pytań, na które może nie tyle ciężko dać sensowne odpowiedzi tylko nikt ich dać nie chce. Może jestem naiwny a raczej na pewno jestem, lecz myślę, że wystarczyłoby tylko trochę dobrej woli WSZYSTKICH ludzi i życie na ziemi mogłoby być przysłowiowym rajem, ale niestety z drugiej strony chyba od zawsze byli ci dobrzy i ci źli i tak niestety raczej już pozostanie 🙁
    Raz jeszcze przepraszam i serdecznie pozdrawiam, męża również 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *