Aborcyjny katotaliban – zapłoną stosy?

C:\Users\pc\Pictures\11988279_999938676736933_7328605145912302185_n.jpg
aborcja 2

Nie rozumiem dyskusji o całkowitym zakazie aborcji w naszym kraju. Jak słaba musi być – zdaniem Kościoła – wiara Polaków, że trzeba ją ubrać w paragrafy?

Konferencja Episkopatu Polski w swoim komunikacie pisze: „Życie każdego człowieka jest chronione piątym przykazaniem Dekalogu: „Nie zabijaj!”. (…) Prosimy parlamentarzystów i rządzących, aby podjęli inicjatywy ustawodawcze (…)”. Ja odbieram to jako kolejny krok (po wprowadzeniu religii do szkół) do tego, aby w naszym kraju wprowadzić katolicką odmianę szariatu. Przypominam, że islam nie uznaje rozdziału życia świeckiego od religijnego, a szariat to prawo regulujące to życie pod chyba każdym względem.

Wracając do nadwiślańskich katolików. Obecnie Polska ma 38,5 mln mieszkańców. Według Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego w Polsce): „Mimo intensywnych przemian społecznych, polski katolicyzm cechuje stabilność i powszechność. Jego siła wypływa z działalności parafii. Takie wnioski wypływają z opublikowanego Annuarium Statisticum Ecclesiae in Polonia AD 2015. Z zaprezentowanych danych wynika, że w ponad 10 tys. katolickich parafii w Polsce mieszka 35,8 miliona osób, w tym 32,9 mln katolików.”

Znaczy według Kościoła 85% Polaków kieruje się w życiu dziesięcioma przykazaniami. Wezwanie jego hierarchów, by piąte przykazanie w przypadku często dramatycznych wyborów matki zastąpić sankcjami karnymi (skoro ma być prawo zabraniające aborcji w każdym przypadku, to zapewne będzie kara za jego złamanie) oznacza, że wątpią oni w jakość wiary swoich owiec.

Jak kiepskich mamy pasterzy, skoro nie wierzą w skuteczność swoich działań? Skoro 85% Polaków to katolicy, to wystarczy z ambony głosić słowo Boże i po problemie. Po co zawracać głowę policji, prokuraturze i sądom? Po co zaludniać więzienia? Prawdziwi katolicy (jak rozumiem) nie zdecydują sie na aborcję, więc w czym problem?

Jak kiepskich mamy pasterzy, skoro własnym przykładem nie potrafią nakłonić wiernych do przestrzegania przykazań? Chcą chronić życie płodów, również tych, które są skazane na śmierć, bo np. nie mają kości czaszki, albo nie mają nerek i płuc czy nawet głowy, to dlaczego nie chronią narodzonych dzieci, tylko wkładają im ręce (i nie tylko) w majtki?

Od strony medycznej. Ciąża i noworodek kojarzy się ze ślicznym bobasem. Prof. Romuald Dębski w wywiadzie dla „Dużego Formatu” mówi: „Pojechałem z komputerem do Sejmu, gdy chciano zaostrzyć ustawę antyaborcyjną. Po obejrzeniu zdjęć tych płodów część posłów przestała nalegać na zradykalizowanie ustawy. Wielu ludzi po prostu nie wie, co to znaczy głębokie uszkodzenie płodu.

W tym samym wywiadzie czytamy o wojujących obrońcach życia poczętego, którzy zdecydowali się na aborcję płodu z zespołem Downa. „Pytałem: jak to jest, przecież jesteście przeciw? A oni mówili: słuchaj, to naprawdę „wyjątkowa sytuacja”. Wyjątkowa, bo dotyczyła ich osobiście, a nie ich pacjentek. Bo dla pacjentek zawsze mają żelazne sumienie.” Cóż za hipokryzja.

Epatowanie zdjęciami płodów „rąbanych” w łonie matki to też manipulacja: „Przerwanie ciąży w polskim szpitalu to nie jest rąbanie dziecka metalowymi szczypcami, tak jak to pokazują działacze pro-life na swoich plakatach. Już od bardzo wielu lat tak nie jest. Kobiecie podaje się leki, po których następuje poronienie.”

A co jeśli matka wie, że może umrzeć przy porodzie, a w domu czekają na nią inne dzieci? Ksiądz się pomodli za opłatą i tyle. A dzieci do bidula.

Od strony ludzkiej. Byłam kiedyś wśród narodzonych dzieci z ciężkimi uszkodzeniami. To były dzieci zarówno 5-letnie, jak i 35-letnie. Z rozszczepieniem kręgosłupa, nie chodzili, zamiast mówić niezrozumiale bełkotali. Wszyscy pieją nad „darem życia”. Ja nie chciałabym być takim „darem życia”. Nie chciałabym żyć w tak okaleczonym ciele. Wolałabym nigdy się nie urodzić, niż nigdy nie być samodzielną, nigdy nie pójść na randkę, na spacer w świetle księżyca. Ernest Hemingway, kiedy został skazany przez życie na wózek inwalidzki, zastrzelił się. Miał wybór, bo miał sprawne ręce. Ludzie, którzy nie są w stanie sami nawet utrzymać łyżki, nie mają wyboru. Nie chciałabym być skazana na takie życie.

OBRAZ: „Palenie heretyka”, Stefano di Giovanni (1392-1450), zbiory National Gallery of Victoria, Melbourne

RudaWeb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *